Dodaj do ulubionych

Naprawdę trzeba się za was wziąć

10.06.06, 10:34
I żeby nie było - że się nam nie chce udzielać informacji, czy pracować, czy
cokolwiek. Zatrzegam na początku: proszę tak nie komentować. Chodzi o
przestrzeganie porządku, którego nie my jesteśmy autorami, i chodzi o
zachowanie jakichkolwiek form przyjętych w krajach cywilizowanych, co prawda
takim krajem nie jesteśmy, ale podobno aspirujemy do takiego miana.

Po raz kolejny - dyżur opieki całodobowej.
Przychodzi tatuś z córką, nie mówi dzień dobry, niby w polskim buszu to
norma, ale już -1 punkt dla tatusia:
- czy tu ktoś obsługuje? - pyta na mój widok (dla jasności, czas oczekiwania
na mnie od wejścia tego pana w okolice rejestracji do mojego wyjścia z
dyżurki wynosił ok 3.5 sekundy).

Odpowiadam, zgodnie z prawdą
- zależy co obsługuje.
Pomyślałem szybko, co obsługuję czasem na dyżurze: no czajnik, aparat ekg,
spłuczkę w kiblu, czasami telewizor, telefon, niewiele tego.

Okazało się, że chodzi o przyjęcie pacjenta. No, w sumie mogłem się domyślić.

To tylko wstęp - i znów, prosze nie pisać że klientów w urzędzie czy sklepie
i pacjentów w gabinecie się nie wybiera. Tak, nie wybiera się, i w związku z
tym za takie zachowanie żaden lekarz jeszcze nie odmówił nikomu przyjęcia,
ale podobać mi się to nie musi i napiętnować tego pana od "antydzieńdobry" i
od "obsługiwania" mam prawo.

Natomiast meritum jest takie, ze pan chciał wypełnić kartę kolonijną dla
dziecka. Powiedział przy tym, że przyszedł "po pieczątkę". Czyli nie
interesuje go zbadanie dziecka, stwierdzenie stanu faktycznego, tylko
spełnienie wymogu formalnego, klapnięcie pieczątką w blankiet. Dziękuję za
szacunek dla mojej pracy.
Oczywiście jako że mialo to miejsce na dyżurze, nie uzyskał "pieczątki", w
sposób grzeczny został poinformowany o warunkach i zakresie świadczeń opieki
całodobowej - tu nota bene nie jestem do końca przekonany o celowości
wytycznych NFZ nie dających możliwości załatwienia sprawy takiej jak powyższa
na dyżurze, rozumiem że z wielu względów ludzie na taki dyżur z takimi
sprawami przychodzą, ale - nie ja jestem autorem tego porządku, nie mogłem
dać tej pieczątki, oczywiście po takiej fanaberii z mojej strony jaką byłoby
zbadanie dziecka.
W sumie nawet problemu nie było, o dziwo nie było zapowiedzi skargi (co ją
uprawdopodobnia, bohaterowie odgrażający się licznymi skargami na ogól na
odgrażaniu wyczerpują swą inwencję i odwagę, tak że tu skargi tym bardziej
się spodziewam).
Pan jedynie zmierzył mnie wzrokiem przepełnionym nienawiścią i
wycedził "dziękuję", oczywiście "do widzenia" przekraczało jego możliwości
pod każdym względem.

I teraz zonk. Bo mam dane dziecka, będę miał i dane taty.
I to ja wykonam pierwszy ruch. Ano poinformuję NFZ i ZUS, jakich to
mianowicie pacjentów ma w swej opiece i dla kogo zapewnia świadczenia.
Otóż wg mnie człowiek, który ma takie poglądy, że przychodzi się z dzieckiem
nie do zbadania przed kolonią, tylko po podbicie najlepiej zaoczne pieczątką,
to człowiek na tyle nieświadomy w problematyce zdrowotnej, że należałoby od
niego pobierać wielokrotność składki (tak jak wyższe składki ubezpieczeniowe
płacą młodzi kierowcy). Wiem że nie ma takiej możliwości prawnej - moze
kiedyś będzie. Wiem że nic nie da moje pismo. Ale- jako pracownik ochrony
zdrowia wiem że moje źródło utrzymania związane jest z systemem ubezpieczeń
zdrowotnych, a skoro są takie indywidua, które ten system przez swoją jawnie
okazywaną ingorancję, tępotę, połączoną z chamstwem, okazują, to odczuwam
etyczną potrzebę poinformowania odnośnych organów.
Na tej samej zasadzie, na której w niektórych krajach obywatel widząc że
kierowca prowadząc samochód rozmawia przez telefon komórkowy, dzwoni na
policję z doniesieniem, dla dobra swojego, innych a także- choć niektórzy
uważają to za paradoks, dla dobra tego kierowcy popełniającego wykroczenie.

Drodzy pacjenci! Jeśli swym zachowaniem udowadniacie, że wasze postawy są nie
pro- ale antyzdrowotne, to ja o tym ubezpieczyciela poinformuję. Moze kiedyś
dożyję dnia, że ci którzy jawnie działają na szkodę swego zdrowia, będą
musieli płacić ubezpieczenia 2, 3 krotnie większe od innych. Oczywiście
powinni mieć też prawo do rezygnacji z ubezpieczenia i do umierania w
majestacie prawa przy braku kasy na leczenie.

Pozdrawiam, będę dalej was "obsługiwać" i wbijać wam pieczątki, nie muszę was
nawet oglądać by was leczyć skoro tak chcecie. Tylko ustalmy, że skutki tego
to będzie wasza wina!



Obserwuj wątek
    • poloznik-gin Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 11:21
      Niezmiennie od ośmiu lat proszę dyrekcje szpitala o monitorowanie izby przyjec
      całodobowo,obraz i dzwięk oczywiście o odpowiedniej rozdzielczości żeby adwokat
      Pana lub Pani nie mógł za nieostre zdjecia oddalić pozwu szpitala.Wszystkie
      sprawy przeciwko pacjentom zachowujacym się na izbie w sposób niezgodny z
      prawem,z tym samym wyrokiem 5000zł na konto szpital.W pół roku wszyscy będa
      wychowani.Natomist pobicie i obrażanie lekarza czy personelu to już a powództwa
      cywilnego,i nie o takie pieniądze by chodziło.Czytający, zawsze uprzejmi i
      permanentnie obrażani przez lekarzy pacjenci też powinni wystąpić o taką
      możliwość.Jak na razie wywalczyłem tylko atrapy kamer i napisy że obiekt
      monitorowany.Ubiegając wypowiedzi przebiegłych,zapisy z kamer są archiwizowane
      i sprawdzane nie przez pracowników szpitala (bo oni zawsze się bronią)ale przez
      firmę ochroniarską .
      • poloznik-gin Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 11:43
        Dziwię się pacjentom tak ciagle obrażanym ,bitym i lekceważonym i zmuszanym do
        dawania łapówek że nie wnoszą o monitorownie kluczowych dla nich odcinków pracy
        łącznie z salą operacyjną,jak Europa to Europa.Szpitale to własność społeczna
        wszyscy na nie płacili,poradnie tez dlaczego nie? Z utesknieniem czekam na
        kamery na izbie przyjęć sali operacyjnej sali porodowej i korytarzu i
        ubikacjach nie w kabinach tam gdzie palą .
        • tuuska1 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 16:11
          a w jakim wieku był ten miły tatuś?
    • annapurna4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 16:21
      Lohengrin4 ale cię bierzeeeee!
      • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 19:27
        > Lohengrin4 ale cię bierzeeeee!

        Tak, jestem poruszony i dość bezpośredni, ale wierz mi - relacja jest
        prawdziwa, a czy poza radykalnością coś możesz zarzucić wnioskom?
        • v.enessa Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 19:34
          Lohengrin4, ty to masz barwne zycie. Przychodzi pacjent i nie mowi dzien dobry.
          No, no prawie ci zazdroszcze.
          • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 19:55
            niby umiesz czytać, a tylko to zrozumiałaś z tego postu?
            Brak dzień dobry to sprawa powszechna, ale jak ktoś jest aż takim palantem jak
            opisywany przeze mnie człowiek, to nie ma powodu by i tego nie wypunktować
          • bezkonserwantow Przychodzi lekarz do spożywczego 10.06.06, 20:30
            i MÓWI dzień dobry. Albo przychodzi spóźniony lekarz do przychodni i mówi
            "przepraszam za spóźnienie". Albo jeszcze lepiej. Przychodzi przedstawiciel
            medyczny do lekarza, a lekarz mówi - proszę zaczekać, aż przyjmę wszystkich
            moich pacjentów.To jest dopiero kuriozum. Na rozkładówkę w gazecie Fakt po
            prostu. I dożywotni dodatek takiemu za krzewienie kultury osobistej wśród pospólstwa
        • bezkonserwantow Wzruszyłam się. Naprawdę 10.06.06, 20:25
          Wylałam ocean łez nad Twoim problemem etycznym, jakim jest wbicie pieczątki na
          karcie kolonijnej bez badania.
          To teraz odwróćmy nieco sytuację. Lekarz staje przy kasie w Tesco - czy mówi
          kasjerce dzień dobry? Nie, poczeka, aż ona mu powie, w końcu stoi 5 szczebli
          niżej na społecznej drabinie. Lekarz przysyła mi swojego bachora na korepetycje
          (bachor to będzie bardziej akuratne niż dziecko). Dziecko mówi dzień dobry, ale
          na moją prośbę, by wyłączyło telefon komórkowy na czas lekcji mierzy mnie pełnym
          niezrozumienia spojrzeniem, jakbym prosiła go, by co najmniej zdjął majtki.
          Lekarz przyjmuje od 8 rano. Przychodzi o 9, mówi dzień dobry ale już
          "przepraszam państwa za spóźnienie" nie wystęka, bo wiadomo - spóźnienie do
          przychodni jest normą, z której tłumaczyć się nie trzeba. A już na pewno nie
          jakiemuś tam pacjentowi. Ale niech no lekarz przyjdzie do urzędu i kazaliby mu
          tam czekać godzinę na obsługę, zaraz złożyłby skargę, bo przecież jego lekarski
          czas jest najcenniejszy pod słońcem, może właśnie tam, w ZOZie za zakrętem
          korkuje jakiś pacjent, do którego on nie zdąży?
          I tak dalej i tak dalej.
          No, to teraz idź dalej budować sobie pomnik
          • lohengrin4 Re: Wzruszyłam się. Naprawdę 10.06.06, 21:30
            > Wylałam ocean łez nad Twoim problemem etycznym, jakim jest wbicie pieczątki na
            > karcie kolonijnej bez badania.

            Miło mi że ktoś wykazał się empatią. ja płaczę dalej, wzrusza mnie że są ludzie
            którzy uwierzyli że ktoś z tych pawuloniarzy może mieć coś jak problem
            etyczny ;-)

            > To teraz odwróćmy nieco sytuację. Lekarz staje przy kasie w Tesco - czy mówi
            > kasjerce dzień dobry? Nie, poczeka, aż ona mu powie,

            Jak już jesteśmy takimi detalistami, to od dzień dobry należy ZACZĄĆ kontakt.
            Pan opisywany przeze mnie zaczął swój słowotok od wejścia, więc nie mogłem go
            powitać. PRzy kasie jest jednak nieco inaczej, nie mam powodu wypowiadać nic do
            kasjerki poza dziękuję. Ktoś kto przychodzi do lekarza a priori musi mówić -
            więc przed mówieniem może powiedzieć dzień dobry, albo choć pozwolić lekarzowi
            na powiedzenie dzień dobry jako pierwszemu.

            >Lekarz przyjmuje od 8 rano. Przychodzi o 9, mówi dzień dobry ale już
            > "przepraszam państwa za spóźnienie" nie wystęka

            Ja wystękam. Mówię za siebie, i niestety ze spokojem mogę powiedzieć: kłamiesz.
            Bo choć staram się nie spóźniać, czasem się zdarza. I mówię przepraszam.

            >bo wiadomo - spóźnienie do
            > przychodni jest normą, z której tłumaczyć się nie trzeba.

            Przepraszam za to co powiem, bo mnie to też boli, ale- w jakimś sensie jest to
            norma. Bo skoro chcecie lekarzy światłych, i skoro akceptujecie wysokość
            naszych pensji, to automatem akceptujecie to, że tych pensji gromadzić musimy
            kilka, bo wszystko kosztuje, a płacą nam symbolicznie. Zatem nie siadamy z
            rozłożonymi rękami tylko pracujemy w 3 miejscach, także dlatego zeby mieć za co
            się szkolić dla waszego dobra. A to w sposób oczywisty generuje spóźnienia. Tak
            więc przez pryzmat chorej rzeczywistości pewne jej chore elementy, jak
            spóźnienia lekarzy, wpisują się w tą rzeczywistość, jako takie są chore, ale
            czy aby nie byłoby totalnego kolapsu systemu, gdyby na siłę akurat tą patologię
            uzdrowić bez innych zmian?

            > Ale niech no lekarz przyjdzie do urzędu i kazaliby mu
            > tam czekać godzinę na obsługę, zaraz złożyłby skargę

            Nie. Z paru przyczyn - praktyczności, zrozumienia, itp. Wiem że czasem trzeba
            czekać. Nigdy nie złożyłem skargi. Plątasz się w zeznaniach i konfabulujesz.


            >bo przecież jego lekarski
            > czas jest najcenniejszy pod słońcem, może właśnie tam, w ZOZie za zakrętem
            > korkuje jakiś pacjent, do którego on nie zdąży?


            To Ty powiedziałaś, ale co- nie jest tak trochę, że w urzędzie czasem trzeba
            być, a mój pośpiech jest jednak nieco inny niż pośpiech kwiaciarki, z całym dla
            niej szacunkiem. Czy nawet pośpiech profesora uniwersytetu, dla równowagi?
            Ale nigdy nie widziałem, by ktoś w urzedzie mówił - przepraszam, prosze mnie
            przepuścić, bo czekają na mnie pacjenci.
            Ja biorę urlop dla spraw w urzędzie. Z tego co wiem, nazywa się on "urlop
            wypoczynkowy". Robię tak by nikt nie musiał czekać. Odbieram sobie czas wolny,
            by pacjent nie cierpiał ewentualnie czekając na mnie. To kolejny dowód mej
            pogardy dla pacjentów, prawda?


            • melisa28 Sądząc po tym ile czasu tu spędzasz 11.06.06, 12:55
              to nie musisz brać urlopu wypoczynkowego by na równi z innym postać trochę w
              urzędach. Spóźniać się też nie musisz, wystarczy przestać udawać, że jesteś w
              stanie pracować w dwóch miejscach jednocześnie. W praktyce (niekoniecznie w
              Twojej, ale to reguła) wygląda to tak: w miejscu X pan dr pracuje od 8-14, tego
              samego dnia w miejscu Y pracuje od 13 - 18 powiedzmy. Nie ma więc cudów. Albo
              nie będzie go w miejscu X do godziny 14, albo w miejsce Y spóźni się ponad
              godzinę. To się nazywa dublowaniem godzin pracy i dobrze wiesz o czym piszę i że
              Waszego środowiska dotyczy to w całej krasie.
              Kolejna sprawa - kultura. Jak podchodzę do okienka na poczcie mówię - dzień
              dobry - jako klient. Jak dochodzę do kasy mówię dzień dobry - jako klient. To
              samo w gabinecie lekarskim. Nie ma ŻADNEJ różnicy pomiędzy kasjerką w sklepie a
              wielkim panem doktorem w gabinecie. To kwestia szacunku. Albo się go ma wpojony,
              albo jest się chamem, niezależnie od ilości literek przed nazwiskiem.
              No. To tyle. Pa
              • lohengrin4 Re: Sądząc po tym ile czasu tu spędzasz 11.06.06, 18:58
                > to nie musisz brać urlopu wypoczynkowego by na równi z innym postać trochę w
                > urzędach

                Wiesz, jednak muszę. Ile czasu tu spędzam? Wyliczyć ci okresy rzędu 100 i
                więcej godzin po rząd kiedy nie znajdziesz żadnego mojego wpisu? A w pozostałym
                czasie, no cóż, wiesz, jeśli tobie przeczytanie kilku postów i napisanie kilku
                odpowiedzi zajmuje tak dużo, to współczuję. Można na bierząco śledzić wszystkie
                tutejsze wątki i odpowiadać na niektóre z nich przeznaczając pół godziny co 3
                dni. To jest nic! Ale ponieważ wy nie jesteście w stanie zrozumiec, że
                potrafimy szybko czytać i szybko pisać szybko sformułowawszy wcześniej nasze
                myśli, to wydaje się wam że my siedzimy tu cały czas i czekamy na wasze
                bezcenne wypowiedzi, kosztem rodzin i pacjentów. Wiesz, to forum to jedno z 20
                na których piszę, siedzę przed kompem godzinę -dwie dziennie, ale absolutnie
                nie codziennie, i mam jeszcze ok. 20 innych zainteresowań oraz 3 prace, które
                obskakuję prawie bez spóźnień (suma spóźnień miesięcznych ok. 2 godziny), mam
                dziecko, żonę, jestem na bierząco ze sprawami urzędowymi, czytam kilkadziesiąt
                książek i kilkaset czasopism rocznie, oglądam filmy, słucham muzyki (trochę też
                gram), chodzę po górach, jeżdżę na rowerze i nie do uwierzenia- z dziesiątek
                opinii które do mnie docierają mam przyzwoitą opinię u pacjentów, jakoś mi się
                leczą i nie sprawiam na nich wrażenia osoby kradnącej ich czas!!!


                > W praktyce (niekoniecznie w Twojej, ale to reguła) wygląda to tak: w miejscu
                > X pan dr pracuje od 8-14, tego > samego dnia w miejscu Y pracuje od 13 - 18
                > powiedzmy. Nie ma więc cudów. Albo nie będzie go w miejscu X do godziny 14,
                > albo w miejsce Y spóźni się ponad godzinę. To się nazywa dublowaniem godzin
                > pracy i dobrze wiesz o czym piszę i że Waszego środowiska dotyczy to w całej
                > krasie.

                Niestety racja. Dotyczy, występuje, ma miejsce i jest to sytuacja patologiczna.
                Ale co ma zrobić lekarz, który nie wyżyje z jednej pensji, a który - w
                przeciwieństwie do większości - ma na ogół możliwość drugiej pracy, bo lekarzy
                jest po prostu za mało? Każdy by tak robił gdyby mógł. Szanujemy to, że tej
                całej mizerii choć pracy nie brakuje. To jest stan faktyczny, do którego po
                prostu dostosowaliśmy się zamiast biadolić. Poza tym czy myślisz że tak fajnie
                pracować od rana do wieczora za marne pieniądze i jeszcze pod presją pośpiechu
                i spóźnień?

                > Jak podchodzę do okienka na poczcie mówię - dzień dobry - jako klient. Jak
                > dochodzę do kasy mówię dzień dobry - jako klient. To samo w gabinecie
                > lekarskim. Nie ma ŻADNEJ różnicy pomiędzy kasjerką w sklepie a wielkim panem
                > doktorem w gabinecie. To kwestia szacunku

                A po co ten tekst. Przecież to jasne jak słońce. Nikt nie podważa takich
                oczywistości. Nie wiem co w nim komentujesz.
                A co do kasjerki i pana doktora, chodziło mi tylko o to, że kasjerka mi mówi
                pierwsza dzień dobry, bo ja do kasjerki poza dzień dobry też nic nie mam do
                powiedzenia. A ktoś kto przychodzi do mnie i od razu zaczyna swe tyrady, nie
                daje mi nawet szansy bym to ja go pierwszy powitał. Tak jest często- jeszcze
                nie zamknie drzwi od gabinetu, a już zreferował pretensjonalnym tonem 1/3
                swojego problemu na jednym oddechu i podniesionym głosem. Trudno się wtedy jako
                pierwszemu mówi dzień dobry.



                • lohengrin4 Re: Sądząc po tym ile czasu tu spędzasz 11.06.06, 19:02
                  Napisałem że suma moich miesięcznych spóźnień wynosi 2 godziny i jest to prawda.
                  Mogę się zobowiązać do oddawania miesięcznie 16 złotych na dowolny wskazany
                  przez forumowiczów cel, bo tyle wynosi kwota, na jaką okradam co miesiąc
                  bezcenny budżet tworzony z waszych bezcennych podatków.
                  • poloznik-gin Re: Sądząc po tym ile czasu tu spędzasz 11.06.06, 19:23
                    Tłumaczenie Twoje uznałem za wystarczajace ,mozesz spróbowac zaoszczędic czas
                    na higienie osobistej,nie myj sie, nie chodz do fryzjera, ani sie nie gol,jakos
                    odpokutujesz te dwie godziny.Pomysl o miejscu pracy z zagwarantowanym noclegiem.
                    • lohengrin4 Re: Sądząc po tym ile czasu tu spędzasz 11.06.06, 21:02
                      > Pomysl o miejscu pracy z zagwarantowanym noclegiem

                      To dyżury. Problem powstaje przy przemieszczaniu się, i wtedy powstają
                      spóźnienia. Przy czym - informuję tu czytelników nie lekarzy, którzy nie
                      wiedzą, a których oczywiste ograniczenia nie pozwalają na wymyslenie jak to
                      działa, że gdy doktor jedzie z dyżuru na dyżur np. kończąc o 7 i zaczynając o 7
                      w innym miejscu odległym o 10 km, to nikogo nie okrada, bo dyżur ma to do
                      siebie, że zabezpieczony być musi, i po prostu albo ktoś przychodzi wczesniej
                      zmienić, albo ktoś gdzieś czeka parę minut - i oczywiście ten kto czeka robi to
                      charytatywnie, nie jest tak że ma płacone i on i ten kto dopiero jedzie a
                      teoretycznie jest już na dyżurze. To tak dla jasności.

                      Spóźnienia powstają głównie przy przemieszczaniu się między szpitalami i
                      przychodniami. Co wolicie- spóźnienie lekarza do katarku (wasz ulubiony powód
                      wizyty w przychodni) czy odejście od łóżka chorego z obrzękiem płuc?
                      • melisa28 Staram się nie przychodzić do was 11.06.06, 21:22
                        nawet z zapaleniem oskrzeli. A kataru i tak nie potraficie wyleczyć, więc po co
                        ta mowa. Katar ma trwać tydzień i tyle :D Bez Waszej ofiarnej pomocy medycznej.
                        Spóźnień by było mniej jakby lekarz był zatrudniony w miejscu X od 8-12, a w
                        miejscu Y - od 14 - do woli. Wowczas mialby te swoje 2 godziny by przebić się
                        swoją furą z jednego końca miasta na drugi (rowerem zajęło by mu to mniej czasu,
                        ale rowerem to chyba dojeżdżają Ci, co ukurat samochód im ukradli). Zarabiałby
                        wówczas jeszcze mniej (i słusznie - bo co to za etat - 4 godziny pracy w jakimś
                        ZOZie, to jest ledwie pół etatu przeciętnego pracownika w innej branży) ale nie
                        musiałby przepraszać. Na dyżurach się nie znam, więc się nie wypowiadam,
                        chodziło mi o pracę załóżmy w 2 przychodniach, w jednej do, w drugiej po
                        południu. Powinno się płacić za realny czas pracy, a nie za te fikcyjne 2
                        godziny pomiędzy, podczas których lekarza nie ma ani w jednej ani drugiej
                        robocie. To chyba logiczne. Trudno, żeby mieli Wam płacić jeszcze za stanie w
                        korkach :D
                        • lohengrin4 Re: Staram się nie przychodzić do was 11.06.06, 21:50
                          > nawet z zapaleniem oskrzeli. A kataru i tak nie potraficie wyleczyć, więc po
                          > co ta mowa

                          Właśnie po to, ze się nie da wyleczyć a pacjenci przychodzą.

                          > Wowczas mialby te swoje 2 godziny by przebić się swoją furą z jednego końca
                          > miasta na drugi (rowerem zajęło by mu to mniej czasu ale rowerem to chyba
                          > dojeżdżają Ci, co ukurat samochód im ukradli).

                          Niestety robiłem doświadczenie i jednak nie, po wyjechaniu ze sródmieścia
                          wypadasz ze strefy korków i jednak auto jest szybsze i to znacznie, zwłaszcza
                          gdy masz ograniczenie do 80 km/h, rowerem naprawde trudno tyle jechać. Tez bym
                          wolał rowerem, ale to kolejne minuty kradzione pacjentom, więc się męczę w
                          aucie, dla was!

                          > Trudno, żeby mieli Wam płacić jeszcze za stanie w korkach

                          Dokładnie, lepiej zapłacić za pracę w jednym miejscu, no ale powiedz to
                          władzom. Póki co one naprawdę wolą nam płacić za stanie w korkach, bo jest
                          taniej, lekarze są i tak na kontraktach, koszty mniejsze, a i tak płacone od
                          gó..anych pieniędzy, więc lepiej zapłacić za godzinę korka (to i tak lekarz
                          przyjmuje na siebie frustrację pacjentów) niż zapłacić przyzwoicie dwóm
                          lekarzom. Tak więc nie tyle trudno, żeby nam płacili, co po prostu nam płacą i
                          naprawde to wolą.

                • l.huston Re: Sądząc po tym ile czasu tu spędzasz 12.06.06, 19:56
                  lohengrin4 napisał:
                  Ale ponieważ wy nie jesteście w stanie zrozumiec, że potrafimy szybko czytać i szybko pisać szybko sformułowawszy wcześniej nasze
                  > myśli, to wydaje się wam że my siedzimy tu cały czas i czekamy na wasze
                  > bezcenne wypowiedzi, kosztem rodzin i pacjentów. Wiesz, to forum to jedno z 20
                  > na których piszę, siedzę przed kompem godzinę -dwie dziennie, ale absolutnie
                  > nie codziennie, i mam jeszcze ok. 20 innych zainteresowań oraz 3 prace, które
                  > obskakuję prawie bez spóźnień (suma spóźnień miesięcznych ok. 2 godziny), mam
                  > dziecko, żonę, jestem na bierząco ze sprawami urzędowymi, czytam kilkadziesiąt
                  > książek i kilkaset czasopism rocznie, oglądam filmy, słucham muzyki (trochę też gram), chodzę po górach, jeżdżę na rowerze i nie do uwierzenia- z dziesiątek
                  > opinii które do mnie docierają mam przyzwoitą opinię u pacjentów, jakoś mi się
                  > leczą i nie sprawiam na nich wrażenia osoby kradnącej ich czas!!!


                  Po prostu jesteś wspaniały.
          • agulha karta kolonijna 12.06.06, 23:17
            > Wylałam ocean łez nad Twoim problemem etycznym, jakim jest wbicie pieczątki na
            > karcie kolonijnej bez badania.

            Z dzisiejszych wiadomości dnia: 17-latek zmarł w czasie biegu maratońskiego.
            Miał przed nim badania lekarskie. Jak sądzisz, co grozi lekarzowi, jeżeli nie
            zbadał chłopca, tylko "przybił pieczątkę"? (osobiście sądzę, że to musiało być
            coś nie do wychwycenia w badaniu, skoro chłopak przebiegł bez problemu 10 km.
            Zapewne tętniak mózgu). Jeżeli będzie w sekcji "coś", co było potencjalnie
            groźne i możliwe do wykrycia w rutynowym badaniu lekarskim?

            Myślisz, że z kartą kolonijną jest inaczej?
            A wiesz, ile chorób wykrywa się przy okazji rutynowych badań profilaktycznych?
            • kwadrydurka Re: karta kolonijna 01.02.07, 19:57
              agulha napisała:

              > Z dzisiejszych wiadomości dnia: 17-latek zmarł w czasie biegu maratońskiego.
              > Miał przed nim badania lekarskie. Jak sądzisz, co grozi lekarzowi, jeżeli nie
              > zbadał chłopca, tylko "przybił pieczątkę"? (osobiście sądzę, że to musiało być
              > coś nie do wychwycenia w badaniu, skoro chłopak przebiegł bez problemu 10 km.
              > Zapewne tętniak mózgu). Jeżeli będzie w sekcji "coś", co było potencjalnie
              > groźne i możliwe do wykrycia w rutynowym badaniu lekarskim?
              >
              > Myślisz, że z kartą kolonijną jest inaczej?
              > A wiesz, ile chorób wykrywa się przy okazji rutynowych badań profilaktycznych?

              W maratonie mogą brać udział nieletni? Od kiedy się zmieniły przepisy?
    • velniasty Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 19:35
      Generalnie się z tobą zgadzam, choć trochę zbyt nerwowo to napisałeś ;-)

      Ale ciekawy jest ten punkt, w którym piszesz o zwielokrotnieniu składki
      zdrowotnej dla tego człowieka z powodu jego ignorancji - szkoda że czegoś
      takiego nie ma (chyba że znowu czegoś nie wiem?), ot palenie papierosów -
      składka 50x, za każdą wizytę w Izbie Wytrzeźwień - składka 10x, korzystanie ze
      wszelkich Tina-Gala-Claudiopodobnych porad zdrowotnych - składka 50x i
      zwolnienie lekarzy od odpowiedzialności za wynik leczenia powstałych przez to
      szkód u danej osoby... itp itd.

      Nawiasem mówiąc uwielbiam widok nałogowego palacza widzącego wszędzie wokół
      konowałów łapówkarzy złodziei itd.
      • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 19:49
        > Generalnie się z tobą zgadzam, choć trochę zbyt nerwowo to napisałeś ;-)

        Wiesz, temperamenty są różne. Ja w tym samym "odcieniu emocjonalnym" który tu
        prezentuję śpię, jem i wypoczywam. Dla ułatwienia, nie przeszedłem zawału, nie
        mam wrzodów, nie łykam benzodiazepin.



        > Ale ciekawy jest ten punkt, w którym piszesz o zwielokrotnieniu składki
        > zdrowotnej dla tego człowieka z powodu jego ignorancji - szkoda że czegoś
        > takiego nie ma (chyba że znowu czegoś nie wiem?),

        wydaje mi się ze napisałem że nie ma, że to moje marzenie.
        Dokładnie o to chodzi. Ktoś pali: +50 %. Ktoś nie wie, ze dziecko trzeba zbadać
        zanim się podbije pieczątkę pod stwierdzeniem że jest zdrowe - to też jest
        postawa antyzdrowotna - przy jej powtarzaniu się jak najbardziej +10 % z
        tendencją rosnącą. Itp.
    • velniasty Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 20:39
      Niektórzy by się zdziwili za jakie rzeczy zakłady ubezpieczeniowe podwyższają
      składkę ubezpieczeniową na samochód.

      A zdrowie chyba ważniejsze, he?

      • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 10.06.06, 21:38
        Tak trafnie przedstawiłeś to co i ja sądzę, że mi mowę odjęło.

        Stale to powtarzam - na okrągło mówią jakie to zdrowie ważne.
        A szanują je najmniej, wiedzą najmniej, także o systemie jego ochrony.
        I to jest niepojęte.

        Samochód wymyty, przeglądnięty. Znaczki na list naklejone. Podatki zapłacone.
        To wszystko potrafią. A palą i na opiece całodobowej chcą kontynuacji recept.
        Czyli nie wiedzą o zdrowiu nic, ani o opiece zdrowotnej. Ale zdrowie jest dla
        nich ważne. Trochę to sprzeczne, i to nas denerwuje.

        A dokładnie o ubezpieczeniach samochodowych myślałem pisząc o mym pomyśle.
        No bo skoro w takiej głupocie jak auto bierze się pod uwagę wiek, miejsce
        zamieszkania, to naprawdę zróżnicowanie stawek za opiekę zdrowotną powinno być
        definiowane w przepisach o objętości encyklopedii. Jak jestem przeciwnikiem
        biurokracji, tak tu widziałbym te kilkanaście tysięcy pozycji...
    • agulle Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 01.02.07, 10:21
      hehe Twoja historia to pikuś:
      moja babcia (lekomanka) chodzi do lekarza i on jej nie bada, za to wypisuje
      lekarstwa jakie ona chce tzn pokazuje mu opakowania lekarstw jakie by ją
      interesowały (pozbierane od sąsiadów - a wiadomo każdy choruje na co innego)i
      on bez cienia wątpliwości wyppisuje recepty. Babcia w aptece wydaje za jednym
      zamachem 200 zl na: nadciśnienie, nidociśnienie, cukrzycę (chociaż jej nie ma),
      raz znależliśmy tablety na upośledzenie umyslowe (nie pamiętam dokladnie, w
      każdym jeden sąsiad leczy sie na schorofrenie i ona od niego opakowanie
      porzyczyla, bo jemu pomaga, to jej moze też pomoże)
      To Ci dopiero doktorek
      Za Was też trzeba się wziąść?

      mam więcej i bardziej sensacyjnych historyjek z własnego podwórka - jak lekarz
      mówi zmartwionej żonie b chorego czlowieka, zeby mu więcej nie przyprowadzała
      tego żywego trupa, bo on nie ma z nim nic do roboty, koleżanka z SM chodzi co
      miesiąc na kontrole i ani razu nie zostala przebadana, a jak powiedziala, ze po
      zastrzykach się dziwnie czuje to zamiast uspokoić i poinformować czego moze sie
      spodziewać i jak reagować odpowiedział - ze wcale nie musi ich brac w kolejce
      na tę kurację jest mnustwo osób i chętnie zajmą jej miejsce??

      w recepcji tez ostatnio nas spotkala niespodzianka, mąż pokazuje pani ksążeczke
      ubezpieczeniową, a pani z pretensjami, ze ona nie będzie się wczytywać bo male
      literki hehe - i nie chciala go zarejestrować

      ech każdy by tylko chodzil na skargi innych prostował, a to nie pacjenci, nie
      lekarze tylko po prostu ludzie, jedni sa tacy inni owacy i prosze mi nie
      generalizować, że pacjenci to czarna masa, która na niczym sie nie zna
      pozdrawiam
      • anna6131 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 07:34

        LOHENGRIN,

        Jestes mistrzem w dzieleniu wlosa juz nie na czworo, ale osmioro. I wkurzasz
        mnie tym traktowaniem pacjentow jak debili. Dyplom lekarza nie daje patentu na
        madrosc, a wylacznie na wiedze w dziedzinie medycyny (i to tez czesto
        ograniczona, o czym swiadczy ilosc bledow lekarskich w tym kraju). "Kazdy cos
        umie i czegos nie umie" - jak napisal jeden z poetow. Gdybym tak Ci
        zaproponowala napisanie felietonu albo przeprowadzenie z kims rozmowy w jezyku
        japonskim, moze stanalbys bezbronny jak niemowle. A sa ludzie, ktorzy to
        potrafia! Czy oni tez powinni patrzec na Ciebie jak na - przepraszam -
        ciemniaka?

        Wyobrazam tez sobie, ze pomimo cholernego zapracowania masz bardzo duzo wolnego
        czasu, skoro wypisujesz dlugasny elaborat o tatusiu, ktory nie powiedzial
        Ci "dzien dobry" i dal karte kolonijna do przystawienia pieczatki. Przy dobrej
        woli mogles bardzo latwo oczyscic atmosfere i zaproponowac, ze zbadasz dziecko,
        prawda? Na pewno trwaloby to krocej, niz splodzenie tego postu.
        • aron2004 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 08:21
          chodzi o to że tatuś chciał żeby zbadać mu dziecko za darmo. Gdyby przyszedł do
          sklepu i powiedział żeby dziecku dali batona za darmo to by wyleciał na kopach
          z tego sklepu. A on chciał żeby lekarz mu badał dziecko za darmo. Śmieszny
          facet. Lekarze nic nie zrobią za darmo, bo przecież muszą mieć terenówki.
          • nocny_piter Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 15:34
            A Ty robisz coś za darmo, Aron? Pochwal się.
        • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 10:43
          > Jestes mistrzem w dzieleniu wlosa juz nie na czworo, ale osmioro

          Powtarzam zatem po raz dziesiąty słowa wielkiego fizyka: "wszystko należy
          upraszczać jak się da, ALE NIE BARDZIEJ". Podkreślenie moje.
          Otóż jeżeli dzielę włos na ośmioro, to wynika z obserwacji, że dzielenie go
          tylko na czworo tak czy inaczej źle się skończyło - coś przeoczono, o czymś
          zapomniano, albo uproszczono coś tak, że ktoś został skrzywdzony.
          Jak już się przerzucamy powiedzeniami i cytatami, to jest jeszcze jedno
          powiedzenie: "diabeł tkwi w szczegółach". I moje życiowe doświadczenia to
          potwierdzają. Kiedy można odpuścić, to się odpuszcza, ale jeśli ktoś coś mówi,
          a drugi rozbiera to dzieląc włos na ośmioro, to nie znaczy, że ten drugi zawsze
          się myli. Otóż może mylić się ten pierwszy. Zawsze robię to dzielenie z
          przekonaniem. Uwierz mi, jestem pewien że obraz bylejakości tego kraju wynika w
          dużej części z powszechnej (to jest niewąptliwy fakt) pogardy dla wykończenia
          detalu, dla zauważenia szczegółu. Te podziwiane przez nas kraje rozwinięte
          zachodu Europy, to kraje wyrosłe na mentalności protestanckiej, kultywujące
          zwracanie uwagi na niuanse. To oczywiście jeden z czynników, ale ważny!

          > I wkurzasz mnie tym traktowaniem pacjentow jak debili.

          To niestety tylko Twoja interpretacja, dodajmy od razu, że błędna. Niestety jak
          widać jak się nie pisze czegoś najprościej jak się da (tzn. na ogół nieściśle i
          błędnie), to dociera do czytelnika tylko ta sfera, która powoduje że jego
          własne lęki i obawy wytwarzają poczucie, że ja traktuję pacjentów jak debili.
          Otóż pacjenci bardzo często chcą być tak traktowani, ale i tego ich pragnienia
          nie zaspokajam, bo niestety bardzo ich szanuję, dla wielu ta konfrontacja
          oczekiwań i naszej lekarskiej postawy jest trudna i niezrozumiała.

          Cały poniższy Twój wywód o japońskim jest tak oczywisty że nie komentuję go.
          Zapytuję tylko, po co pisać coś tonem próby przekonania mnie, skoro dziesiątki
          razy dałem dowody że właśnie tak uważam. Nie musisz mnie przekonywać że mam
          nick Lohengrin. Twoja wypowiedź mniej więcej może być to tego porównana. Mówisz
          rzeczy oczywiste.

          > Wyobrazam tez sobie, ze pomimo cholernego zapracowania masz bardzo duzo
          > wolnego czasu

          Kolejny standardowy tekst. Ludzie, ile wy piszecie na komputerze stronę teksu,
          ile czytacie wypowiedź złożoną z 3-4 zdań ??? BO stale są uwagi o czasie
          poświęcanym na forum. To są może 2, 3 godziny miesięcznie. Przeczytanie wątku z
          50 wypowiedziami trwa przecież 10 minut, udzielenie ze 2 odpowiedzi może 5 może
          czasem 10 minut. Tu jest jakiś problem?

          > Przy dobrej woli mogles bardzo latwo oczyscic atmosfere i zaproponowac, ze
          > zbadasz dziecko, prawda?

          I to pokazuje, że potrzebne jest dzielenie włosa na czterdzieści osiem, bo nic
          nie rozumiesz.
          Otóż NIE MOGŁEM ZBADAĆ DZIECKA Z 4 POWODÓW.
          Ogłaszam niniejszym konkurs na określenie tych powodów dla forumowiczów!

          • encorton1 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 10:52
            > Otóż NIE MOGŁEM ZBADAĆ DZIECKA Z 4 POWODÓW.
            > Ogłaszam niniejszym konkurs na określenie tych powodów dla forumowiczów!

            1. Nie jesteś pediatrą?
            2. Nie jesteś lek rodzinnym?
            3. Tam gdzie pracujesz nie leczy się dzieci?
            4. Nie jesteś w pracy?

            • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 10:57
              wrong answer ;-)).
              • nocny_piter Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 15:43
                1. nie masz zwyczaju pracować za darmo
                2. nie lubisz chamstwa
                3. w TV leciał akurat dobry film
                4. dziecko było posikane i brudne, czyli "nieprzygotowane do badania"

                Mam nadzieję, że chociaż jedno trafiłem :)
                • kate0809 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 05.02.07, 18:27
                  Dziecka tam nie było, zrozumiałam, że przyszedł tylko ojciec.
                  • anna6131 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 06.02.07, 04:49

                    Bo chciałeś przeczołgać niegrzecznego tatusia - taka jest prawda. I nie
                    uwierzę, gdy napiszesz, że właśnie przygotowywałeś się do operacji na otwartym
                    sercu.

                    Też jeździłam kiedyś na kolonie i nikt nie robił problemów z wbiciem pieczątki.
                    Lekarz pytał o przebyte i aktualne choroby, o ewentualne alergie - i wio! W
                    końcu na wszystkich koloniach też są lekarze, gdyby zaistniał jakiś problem.

                    Ale ty robisz ściemę, człowieku. Gdy się kiedyś spotkamy, to cię spiorę na
                    kwaśne jabłko!
                    • nocny_piter Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 06.02.07, 16:10
                      Chcesz bić doktora za to, że odmówił pracy za darmo? Notariusza też pobijesz jak
                      nie będzie chciał Ci uwierzytelnić jakiegoś pisma ZA DARMO (to też tylko
                      przybicie pieczątki)..?
                    • agulha Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 06.02.07, 20:22
                      Taa, przybicie pieczątki. A jeżeli potem dziecko zejdzie w czasie zajęć z w-f?
                      (Patrz dzisiejszy news: 11-latka zmarła na lekcji w-f. Marny los wszelkich
                      lekarzy, którzy wystawiali jej jakiekolwiek zaświadczenia czy ją leczyli, jeżeli
                      papiery mają nie w porządku albo jeżeli się okaże, że "wbijali pieczątki"
                      zamiast badać)
                    • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 07.02.07, 13:59
                      > Gdy się kiedyś spotkamy, to cię spiorę na
                      > kwaśne jabłko!

                      Nie wiem czy wiesz że to mogą być groźby karalne. Odwołaj to albo rozpoczniemy
                      procedurę Twojej identyfikacji w oparciu o właściwe organy. Jeden z moich
                      znajomych za podobne "błędy młodości" dostał wyrok w zawieszeniu, tyle że nie
                      działo się to w internecie, no i rzecz dotyczyła grubszej sprawy. Ale zasada
                      jest ta sama. Proszę, uważaj co mówisz.



                • lohengrin4 Re: Naprawdę trzeba się za was wziąć 07.02.07, 14:02
                  > 1. nie masz zwyczaju pracować za darmo

                  powód niewątpliwie słuszny i argument chwalebny, ale nie jest to jedna z 4
                  przyczyn.

                  > 2. nie lubisz chamstwa

                  powód niewątpliwie słuszny i argument chwalebny, ale nie jest to jedna z 4
                  przyczyn.

                  > 3. w TV leciał akurat dobry film

                  nie funkcjonuję w ten sposób ;-).

                  > 4. dziecko było posikane i brudne, czyli "nieprzygotowane do badania"

                  jak wyżej ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka