monopol
04.02.03, 18:25
Po pierwsze do tych, którzy piją w pracy:
Apeluję do resztek waszego rozumu - skończcie z tym chlaniem w robocie
wreszcie. Wiem, że w sumie najważniejszy, odnoszący sie do etyki argument (
argument ten brzmi: "picie w pracy jest działaniem na szkodę pacjentów" )
przemawiający przeciwko alkoholizowaniu się w czasie pracy, macie głęboko w
dupie. Nie interesuje Was zapewne też jełopy kompletne to, że przez swoją
głupotę psujecie opinię nam, ludziom normalnym. Zastanówcie się jednak nad
swoim człowieczeństwem - czy nie widzicie jak bardzo się upodliliście, jak
nisko lądujecie? Po to kończyliście studia medyczne, żeby taplać się w
rynsztoku? Może warto poszukać w sobie resztek honoru, tej odrobiny człowieka
w masie zwierzęcego mięsa?
Po drugie do tych, którzy nie piją:
Wy jesteście normalni i chwała Wam za to! Nie tolerujcie wokół siebie jednak
zła. Nie tolerujcie kolegów, którym śmierdzi wódą z otworu gębowego! Nie
tolerujcie tych, którzy muszą walnąć setę przed zabiegiem, tych, którzy w
czasie dyżuru ledwo potrafią wytoczyć się ze swojego gabinetu. Dobrze wiem,
że tacy się zdarzają. Rzadko, ale jednak. Oni nie są godni swojego zawodu,
nie są godni tego, by leczyć chorych ludzi. Zjawisko alkoholizmu w
szpitalach, przychodniach, pogotowiu należy wytępić raz na zawsze. Z
korzyścią dla pacjentów, z korzyścią dla nas - lekarzy, którym pojęcie etyki
zawodowej nie jest obce i wreszcie z korzyścią dla tych, którzy się
alkoholizują. Czas skończyć z tą fałszywą tolerancją.