Dodaj do ulubionych

Apel do kolegów po fachu

04.02.03, 18:25
Po pierwsze do tych, którzy piją w pracy:
Apeluję do resztek waszego rozumu - skończcie z tym chlaniem w robocie
wreszcie. Wiem, że w sumie najważniejszy, odnoszący sie do etyki argument (
argument ten brzmi: "picie w pracy jest działaniem na szkodę pacjentów" )
przemawiający przeciwko alkoholizowaniu się w czasie pracy, macie głęboko w
dupie. Nie interesuje Was zapewne też jełopy kompletne to, że przez swoją
głupotę psujecie opinię nam, ludziom normalnym. Zastanówcie się jednak nad
swoim człowieczeństwem - czy nie widzicie jak bardzo się upodliliście, jak
nisko lądujecie? Po to kończyliście studia medyczne, żeby taplać się w
rynsztoku? Może warto poszukać w sobie resztek honoru, tej odrobiny człowieka
w masie zwierzęcego mięsa?

Po drugie do tych, którzy nie piją:
Wy jesteście normalni i chwała Wam za to! Nie tolerujcie wokół siebie jednak
zła. Nie tolerujcie kolegów, którym śmierdzi wódą z otworu gębowego! Nie
tolerujcie tych, którzy muszą walnąć setę przed zabiegiem, tych, którzy w
czasie dyżuru ledwo potrafią wytoczyć się ze swojego gabinetu. Dobrze wiem,
że tacy się zdarzają. Rzadko, ale jednak. Oni nie są godni swojego zawodu,
nie są godni tego, by leczyć chorych ludzi. Zjawisko alkoholizmu w
szpitalach, przychodniach, pogotowiu należy wytępić raz na zawsze. Z
korzyścią dla pacjentów, z korzyścią dla nas - lekarzy, którym pojęcie etyki
zawodowej nie jest obce i wreszcie z korzyścią dla tych, którzy się
alkoholizują. Czas skończyć z tą fałszywą tolerancją.
Obserwuj wątek
    • connie1 Re: Apel do kolegów po fachu 04.02.03, 19:29
      Popieram w stu procentach!!!!
      • Gość: jaacek Re: Apel do kolegów po fachu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 00:48
        Przypominam paradoksalną zasadę: najlepiej pomaga sie pijacemu koledze nie
        kryjąc go. Im szybciej pójdzie na dno, tym szybciej bedzie miał szansę na
        pozbieranie się. Tuszowanie nieobecności, "niedyspozycji", sytuacji, w których
        z powodu alkoholu zawalone zostały jakieś sprawy są najgorszą przysługą, jaką
        można oddać alkoholikowi. Sam przeżyłem sytuację, gdy koleżanka, z którą
        siedziałem w pokoju brnęła w alkoholizm. Trochę tego nie zauważaliśy, trochę
        nie chcieliśmy tego zauważac, żeby nie robić dziewczynie tyłów. Skończyło się
        jak najgorzej, a ja nie mogę sobie darowac źle pojętej lojalności.
    • dr_margot Re: Apel do kolegów po fachu 06.02.03, 12:50
      monopol napisał:

      > Po pierwsze do tych, którzy piją w pracy:
      > Apeluję do resztek waszego rozumu - skończcie z tym chlaniem w robocie
      > wreszcie. Wiem, że w sumie najważniejszy, odnoszący sie do etyki argument (
      > argument ten brzmi: "picie w pracy jest działaniem na szkodę pacjentów" )
      > przemawiający przeciwko alkoholizowaniu się w czasie pracy, macie głęboko w
      > dupie. Nie interesuje Was zapewne też jełopy kompletne to, że przez swoją
      > głupotę psujecie opinię nam, ludziom normalnym. Zastanówcie się jednak nad
      > swoim człowieczeństwem - czy nie widzicie jak bardzo się upodliliście, jak
      > nisko lądujecie? Po to kończyliście studia medyczne, żeby taplać się w
      > rynsztoku? Może warto poszukać w sobie resztek honoru, tej odrobiny człowieka
      > w masie zwierzęcego mięsa?
      >
      > Po drugie do tych, którzy nie piją:
      > Wy jesteście normalni i chwała Wam za to! Nie tolerujcie wokół siebie jednak
      > zła. Nie tolerujcie kolegów, którym śmierdzi wódą z otworu gębowego! Nie
      > tolerujcie tych, którzy muszą walnąć setę przed zabiegiem, tych, którzy w
      > czasie dyżuru ledwo potrafią wytoczyć się ze swojego gabinetu. Dobrze wiem,
      > że tacy się zdarzają. Rzadko, ale jednak. Oni nie są godni swojego zawodu,
      > nie są godni tego, by leczyć chorych ludzi. Zjawisko alkoholizmu w
      > szpitalach, przychodniach, pogotowiu należy wytępić raz na zawsze. Z
      > korzyścią dla pacjentów, z korzyścią dla nas - lekarzy, którym pojęcie etyki
      > zawodowej nie jest obce i wreszcie z korzyścią dla tych, którzy się
      > alkoholizują. Czas skończyć z tą fałszywą tolerancją.


      To jest apel do kolegów...no coż ja jestem koleżanką, już niedlubo po
      fachu...wiec chyba też moge zabrac glos:)
      Całkowicie się z Tobą zgadzam...to samo dotyczy moim zdaniem papierochów...
      Mam dość wielkich pań i panów doktorów..tak głośno krzyczących o chorobach
      powodowanych przez palenie..., a samym im smierdzi z ( jak Ty to ładnie
      nazywasz) otworów gebowych jak z wedzarni, a do pokoju lekarskiego wejść nie
      mozna bo dym szczypie w oczy!
      Coś co w wiekszości szpitali na świecie jest nie do pomyślenia u nas jest
      zupelną normą!!!
      Nie mówiąc już o panującej znieczulicy wśród wiekszości lekarzy i całego
      personelu medycznego ...
      Wchiodząc do gabinetu, czy do szpitala zawsze mówię dzień dobry..ale już nie
      licze na odpowiedź bo chyba zbyt dużo to kosztuje!!!
      Zauważyłam, ze im lekarz niższy "stopniem" tym bardziej okropny dla pacjenta,
      czy stazysty!!!! Czyli sprawdza się zasada, ze najgłośniej krzytczy ten co ma
      najmniej do powiedzenia.
      Pozdrawiam.
      dr_mardot.
      • Gość: j23 Re: Apel do kolegów po fachu IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 08:42
        Widzisz kochana, to chyba dlatego, ze jak dotychczas szwendasz sie glownie po
        klinikach- przykre to. Odwiedz normalny szpital-moze zmienisz zdanie. Mnie tam
        koledzy gonia do kibla , kiedy chce sobie zapalic.
    • maretina Re: Apel do kolegów po fachu 11.02.03, 19:07
      apel nie dziala:( niestety dzis znowu lekarz urznal sie w pracy:(
      obciach:(
      • lekarzyna [...] 13.02.03, 06:25
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lekarzyna [...] 13.02.03, 06:25
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka