maretina
13.02.03, 16:08
kiedy lekarza sie krzywdzi media tez reaguja. pewnie ciezko w to uwierzyc
coniektorym zajadlym adwersarzom pismakow, ale tak jest!:)
milej lektory:)
Chirurg wróci do pracy
Ceniony lekarz niesłusznie został pozbawiony pracy przez dyrektora szpitala
Znakomity toruński chirurg Marek Orkiszewski wygrał sądową walkę z dyrekcją
Szpitala Dziecięcego i może wrócić do pracy. Wczoraj sąd nie miał
wątpliwości - chirurg zawsze kierował się dobrem pacjentów i dużo wymagał od
siebie i innych. Dyrektor szpitala już zapowiada apelację, choć ma niewielkie
szanse na wygraną z wyrzuconym bezpodstawnie z pracy chirurgiem.
Toruń
Wczoraj sędzia Andrzej Kurzych z toruńskiego Sądu Pracy rozstrzygnął trwający
ponad pół roku spór pomiędzy zwolnionym z pracy chirurgiem Markiem
Orkiszewskim a dyrekcją Szpitala Dziecięcego. Wyrok określa pozbawione
podstaw prawnych zwolnienie jako niebyłe.
Pacjenci przede wszystkim
Oznacza to, że zaraz po uprawomocnieniu się tej decyzji Marek Orkiszewski
wróci na swoje stanowisko szefa kliniki chirurgii toruńskiego szpitala. Sąd
nie mógł jednocześnie przywrócić chirurga do pracy w trybie natychmiastowym.
Tego nie rozumiały matki chorych dzieci, które śledziły rozprawę, potem wyrok
i uzasadnienie. Po zakończeniu procesu obstąpiły ławę sędziowską.
- Proszę nam jasno powiedzieć, kiedy docent Orkiszewski wróci do pracy?! To
żyć albo nie żyć dla naszych dzieci! - niemal krzyczały na sędziego.
- Po prawdopodobnej apelacji, za dwa miesiące - wykrztusił zaskoczony sędzia.
Uzasadniając wydany werdykt sędzia Kurzych obalił wszystkie zarzuty dyrekcji
szpitala (nienależne wypłaty za nadgodziny i działanie na rzecz
konkurencyjnej placówki leczniczej). Według sędziego, Orkiszewski to
doskonały fachowiec, który zawsze stawiał na doskonalenie umiejętności
zawodowych. Wymagał wiele od siebie i swoich podwładnych, zawsze stawiał
pacjenta na pierwszym miejscu. Właśnie ta ostatnia cecha lekarza mogła
przysparzać mu wrogów.
- Nie tolerował barier finansowych, w imię dobra pacjenta. Nie tolerował
barier administracyjnych z tego samego powodu - tak sędzia odniósł się do
przyczyn konfliktów pomiędzy dyrektorem a chirurgiem.
- Dzisiaj odniosłem moralne zwycięstwo. Sąd przyznał, że mój styl pracy,
wymagania, dążenie do najwyższych standardów światowych to słuszna droga, z
korzyścią dla pacjenta. Ten wyrok wyznacza to, co w cywilizowanym świecie od
dawna jest normą: dyrektor szpitala pełni służebną rolę wobec zatrudnianych
przez siebie specjalistów. Ma im ułatwiać pracę, a nie piętrzyć sztuczne
przeszkody - skwitował Orkiszewski tuż po wyroku.
Nie potrafił dokładnie określić, kiedy wróci do stołu operacyjnego. Nie krył,
że zamierza walczyć obecnie z zaniedbaniami i karygodnymi błędami lekarskimi,
które miały miejsce podczas jego nieobecności w szpitalu.
Myślał tu m.in. o historii miesięcznej Roksanki, której lekarz Wojciech D.
okaleczył nogi w trakcie zdejmowania gipsu.
- W przypadku Roksanki największym grzechem szpitala była próba zatuszowania
całej sprawy i fałszowania dokumentacji lekarskiej. Teraz dyrekcja szpitala
musi ponieść konsekwencje swoich decyzji, a tej dziewczynce należy się
odszkodowanie - uważa Orkiszewski.
Jeszcze apelacja
Dyrektor szpitala Bogumił Kurowski podczas wcześniejszej rozmowy z nami nie
wierzył w powrót chirurga. Jego zdaniem, w razie wygranej Orkiszewskiego "nie
będzie miejsca w tym samym szpitalu dla nich dwóch." Kurowski nie wysłuchał
wczorajszego wyroku, nie zamierza rezygnować z pracy czy choćby komentować
werdyktu.
- Na pewno się odwołamy - zapewnił stanowczo.
"Super Express" wiele razy opisywał walkę Orkiszewskiego o możliwość powrotu
na swoje stanowisko pracy. Przypomnijmy: Orkiszewski stworzył w toruńskim
szpitalu doskonale wyposażoną, zatrudniającą najlepszych specjalistów klinikę
chirurgii. Do placówki garnęli się chorzy z całej Polski. Z rosnącej sławy i
pozycji Orkiszewskiego dyrekcja szpitala nie była zadowolona. Dyrektor
Kurowski zwolnił medyka z dnia na dzień, w oparciu o mało ważne preteksty.
Dyrektor doniósł też do prokuratury, że Orkiszewski popełnił błąd w sztuce.
Prokuratura oddaliła doniesienie, jako bezzasadne. Szpital przewlekał
wyjaśnienie sprawy przed sądem pracy - co rusz chorował prawnik lub świadek
dyrekcji. W obronie Orkiszewskiego bezskutecznie apelowały media, politycy,
lekarze (w tym Izba Lekarska). Do wczoraj wygrywał dyrektor Kurowski,
przegrywał Orkiszewski i jego mali pacjenci.