Dodaj do ulubionych

do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dziecka

30.08.06, 23:13
10 miesięcznego niemowlaka. Chodzi dokładnie o znieczulenie do NMR
(thiopental + ketamina). Czy niesie za sobą duże ryzyko uszkodzenia mózgu i
innych narządów? Pytam, bo prawdopodobnie wskazania do tego NMR względne. Co
robić???
Zatroskana mama-internistka
Obserwuj wątek
    • conveyor Re: do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dzie 31.08.06, 00:13
      Poczekaj, bo nie rozumiem. To bedzie znieczulany tiopentalem czy ketamina, bo chyba nie oboma naraz? Poza tym skad ryzyko uszkodzenia czegokolwiek??
    • do.ki moim skromnym zdaniem 31.08.06, 00:17
      Hm. Dziwna kombinacja- thio+ketamina tam, gdzie kazdy z osobna by wystarczyl.
      Thiopental ma dzialanie cerebroprotekcyjne, z jego strony uszkodzenia nie trzeba
      sie obawiac. Ketamina tez, o ile mi wiadomo, nie grozi uszkodzeniami. Problem
      nadcisnienia srodczaszkowego u 10-miesieczniaka jest tez jeszcze niezbyt wielki
      (nic nie wiem o wskazaniu do wykonania NMR ani o obecnym stanie).
      Ryzyko znieczulenia ogolnego do NMR bierze sie nie z zastosowanych lekow, ale z
      tego, ze pacjent jest trudno dostepny w tym tunelu (no chyba ze masz dostep do
      otwartego skanera), no i pole magnetyczne ogranicza Ci mozliwosc zastosowania
      niektorego sprzetu. Istotne jest:

      - jak beda zabezpieczone drogi oddechowe: intubacja? Maska krtaniowa?
      - oddech wlasny czy kontrolowany?
      - jak bedzie podtrzymywanie znieczulenie (tiopental dziala krotko. Ketamina PRN?)
      - jak pacjent bedzie monitorowany?
      • wladek47 Re: moim skromnym zdaniem 31.08.06, 08:11
        Rzeczywiście kombinacja bardzo dziwna. Zwykle do badania NMR (albo jak u mnie
        to nazywają MRI) właśnie ze względu na brak bezpośredniego dostepu do pacjenta,
        szczególnie małego znieczulam wziewnie, LM lub intubacja później sevofluran.
        Tam gdzie pracuję jest aparat specjalnie dostosowany do znieczuleń w pracowni
        MRI (bez części ferromagnetycznych). Jest również system monitorowania (EKG,
        NIBP, Pulsoksymetr, analizator gazów) z odpowiednio wykonanymi czujnikami.
        Długi przewód, wyprowadzony poza salę z aparatem pozwala na podanie dodatkowych
        leków. Jak słusznie zauważyłeś, jak zwykle najważniejsze jest zapewnienie
        drożności oddechowej i wentylacji i wtedy problemu niedotlenienia podnoszonego
        przez zatroskana matkę nie ma. Osobiście bałbym się podać dziwną mieszaninę
        tiopentalu i ketaminy i pozostawić dziecko, szczególnie małe w "rurze" na, co
        najmniej 20 minut bez nadzoru a obawiam się, że w Polsce właśnie tak się
        dzieje. Wł.
        • do.ki Re: moim skromnym zdaniem 31.08.06, 08:34
          Ja takie dzieci zwykle robilem tak: wprowadzenie do znieczulenia poza pokojem
          skanera za pomoca sewofluranu albo i dozylnie, zabezpieczenie drogi oddechowej
          (zwykle maska krtaniowa) nastepnie dziecko wnosi sie do pokoju skanera i uklada
          do badania, w tym czasie podlaczam przewody oddechowe i monitor- sewofluran tez
          moze byc, ale ma te nieprzyjemna ceche, ze z powodu dlugiej rury stala czasowa
          ukladu jest ogromna, no i na koncu badania sam juz masz subanestetyczne stezenia
          we krwi- wtedy nie mialem do dyspozycji maszyny, ktora mozna by bylo wjechac do
          skanera, totez wentylacja odbywala sie recznie. Mozna po prostu zastosowac
          ciagly wlew z propofolu (nawet u takich maluszkow) i zostawic na oddechu wlasnym.

          www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16490090&query_hl=1&itool=pubmed_docsum
      • mlodamama13 Re: moim skromnym zdaniem 31.08.06, 10:54
        Dzięki za pocieszenie:)! Móje dylematy wynikają , jak już wspomniałam
        wcześniej, z faktu, że wskazania do tego badania są wg mnie względne. Mam
        nadzieję, że jutrzejsze badanie neurologiczne to potwierdzi. Syn był operowany
        z powodu otwartej przepukliny oponowej, jak do tej pory nie ujawniły się żadne
        powikłania tej wady (od wodogłowia przez pęcherz neurogenny po niedowłady kk.
        dolnych). Ktoś na wyrost stwierdził ostatnio podczas rutynowej kontroli, że
        pojawiło się wzmozone napięcie mięśniowe kk. dolnych (czego ja nie
        zaobserwowałam). Na szczęście diagozy nie potwierdził lekarz rehabilitacji
        (dobry stan neurologiczny i świetny rozwój syna nie wskazują na obecność
        patologii rdzenia kręgowego). Wydaje mi się, że NMR nie jest wykonywany
        rutynowo (zwłaszcza u tak małych dzieci, które wymagają znieczulenia do tego
        badania), tylko w sytuacji, kiedy jest oczywiste wskazanie. Pewnie jako lekarz
        namówiłabym kogoś w podobnej sytuacji do przeprowadzenia tego badania,
        natomiast jako matka mam świadomość stresu, jakie przeżywa dziecko (a niezły
        tchórz z tego mojego synka). Poza tym, niestety, syn jako dziecko lekarskie,
        obarczony jest "Syndromem Służby Zdrowia", (wszelkie dziwne zdarzenia,
        które "normalnym ludziom" zwykle się nie przytrafiają - w tym działania
        niepożądane leków).
        • alergenzb do mlodamama13 31.08.06, 10:58
          > obarczony jest "Syndromem Służby Zdrowia", (wszelkie dziwne zdarzenia,
          > które "normalnym ludziom" zwykle się nie przytrafiają - w tym działania
          > niepożądane leków).

          Rzeczywiście masz rację, to się często zdarza.
    • mlodamama13 Re: do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dzie 31.08.06, 09:24
      Dzięki bardzo za odpowiedzi! O lekach zastosowanych do tego znieczulenia
      dowiedziałam się od kolegi, który tam kiedyś pracował (thiopental w czopku,
      żeby założyć drogę iv, a następnie parenteralnie ketamina). Też zastanawiałam
      się nad tym, jak wygląda kontrola takiego dziecka w "rurze" (wiem, że będzie na
      oddechu własnym). Pociesza mnie fakt, że jest to bardzo duży i znany szpital
      dziecięcy, więc chyba mają dopracowane metody. Jeśli badanie okaże się
      konieczne (jutro Małego będę jeszcze konsultowała neurologicznie), porozmawiam
      bezpośrednio z anestezjologami z tego szpitala. Ponieważ byłoby to drugie
      znieczulenie ogólne w ciągu roku, więc stąd moje zaniepokojenie wpływem tych
      leków na OUN i inne narządy.....Po Waszych wypowiedziach doszedł jeszcze
      problem niedotlenienia (z wiadomych przyczyn).....
      • do.ki Re: do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dzie 31.08.06, 10:07
        Ponieważ byłoby to drugie
        > znieczulenie ogólne w ciągu roku, więc stąd moje zaniepokojenie wpływem tych
        > leków na OUN i inne narządy.....

        Tym to w ogole bym sie nie przejmowal. Pamietasz pozar w Hali Stoczni w Gdansku,
        juz ladne pare lat temu. Po tym pozarze bylo calkiem sporo dzieci z powaznymi
        oparzeniami, ktore musialy miec zmiany opatrunkow w znieczuleniu ketamina- co
        tydzien, moze czesciej. I tez przezyly bez problemu. Toksycznosc lekow
        stosowanych w anestezjologii jest zaniedbywalnie niska.

        > Po Waszych wypowiedziach doszedł jeszcze
        > problem niedotlenienia (z wiadomych przyczyn).....

        To kwestia zaufania do fachowosci anestezjologa. Porzadny anestezjolog ma lekka
        paranoje na punkcie oddychania i w dodatku wie jak uratowac sytuacje w razie
        czego. To dla nas chleb powszedni, choc nie zawsze bulka z maslem. :-) Bedzie
        dobrze.
        • alergenzb do do.ki 31.08.06, 10:25
          Ja także dziękuję za tą informację, ponieważ moja 5 letnia córka będzie
          znieczulana za 2 tygodnie i informacja mi się także przyda.
          Tyle że moje dziecko ma obciążony wywiad tj. nadcisnienia, astma, immunologia,
          utrzymujący się bezdech afektywny, PFO, czy takie dziecko tak samo się
          znieczula, oraz czy anestezjolog musi znać całą historię choroby dziecka.
          Otrzymałam ogolne informacje, za ktore jestem bardzo wdzięczna wszystkim, ale
          tu widzę bardzo fachowe informacje i to chcialam wiedzieć.
          Mamie dziecka, która napisała post także dzieki.
          • do.ki =>alergenzb 31.08.06, 10:41
            Anestezjolog POWINIEN znac cala historie choroby i jest jego psim obowiazkiem
            sie tym zainteresowac i zawczasu przygotowac. W tym przypadku przygotowanie
            bedzie obejmowac sprawdzenie (jeszcze raz, dla pewnosci) calego sprzetu i lekow,
            ewentualnie dodatkowa osoba do pomocy w razie gdyby "cos sie dzialo"- skanery
            MRI sa zwykle w najdalszym koncu szpitala, czego nie wezmie sie ze soba z bloku
            operacyjnego, tego nie bedzie sie miec pod reka. Trzeba przemyslec i planowac
            "worst case scenario". Wyposazyc sie w wystarczajacy sprzet do monitorowania.
            Jesli go nie ma- odmowic znieczulenia i przekazac pacjenta do osridka, gdzie
            taki sprzet jest.
            Samo znieczulenie przebiegnie podobnie. Sewofluran w przypadku astmy moze byc
            wrecz korzystny (uzywa sie go do "lamania" naprawde ciezkiego kurczu oskrzeli).
            Byc moze potrzebna bedzie troche mocniejsza premedykacja i troszke dluzej bedzie
            trwac wybudzanie, ale to nie szkodzi.

            pzdr
            • alergenzb do do.ki Jesteś super 31.08.06, 10:51
              Zabieg mojego dziecka w znieczuleniu ogólnym opisalam i podam link, przeczytaj
              i powiedz jezeli możesz mi więcej.
              Pan doktor uważa inaczej
              Podaję link
              www.mlodylekarz.pl/forum/showthread.php?s=088880824141d6171a4817a967e3ba94&t=1172

              lub link pod tytułem "Pilnie proszę o informację"

              www.mlodylekarz.pl/forum/forumdisplay.php?f=26
              Po zabiegu Pan doktor chce wypisać czyli urlopować dziecko do domu a rano mamy
              przyjść USG i wypis.
              Mam wielkie obawy o to znieczulenie ogólne, zabieg wykonywany i zabranie do
              domu po zabiegu na przepustkę, mogę coś przeoczyć, nie zauważyć itd.
              Doradzcie jak postąpić.
              Fakt, że obecnie stan jest trochę wyrównany, i Pan dktor twierdzi, że nic się
              nie stanie, ale ja i tak sie boję.
              • alergenzb Re: do do.ki Jesteś super 31.08.06, 10:55
                W opisie w linku napisałam Cystografia, przepraszam za pomylkę, dodatkowo ma
                być Cystoskopia.
              • alergenzb Re: do do.ki Jesteś super 31.08.06, 11:36
                Jeżeli nie mógł byś odpowiedzieć mi na post, to proszę na adres e-mailowy.
                Jeszcze raz dzieki, za szczegółową odpowiedz.
                Ja zrezygnuję chyba z zabiegu w takich okolicznościach, wiem ze dla dziecka, to
                jakaś szansa, uczulenia na leki jakimi były leczone zakażenia i jestesmy w
                kropce. Ten zabieg do końca nie jest pewny czy się uda, zdwojenie przewodow
                (jednym wstrzyknięte a drugim może wylecieć, tak stwierdził lekarz).
              • do.ki =>alergenzb 31.08.06, 13:15
                > Fakt, że obecnie stan jest trochę wyrównany, i Pan dktor twierdzi, że nic się
                > nie stanie, ale ja i tak sie boję.

                Skoro Pan Doktor uwaza, ze nic sie nie stanie, to moze sam poprowadzi
                znieczulenie? Madrala, psia mac... az mnie szarpie, przyznam szczerze.

                Wspolczesna anestezjologia istotnie jest bezpieczniejsza niz kiedykolwiek w
                przeszlosci, ale tez i wymagania co do bezpieczenstwa sa bardzo wysokie. Jakie
                ryzyko zgonu/powaznych powiklan podczas procedury diagnostycznej z wyboru Pan
                Doktor bylby sklonny zaakceptowac? 1%? Nie sadze. 0.1%? Tez duzo. 0.01% moze?

                A kto pojdzie siedziec, jak cos bedzie nie tak? Owszem, anestezjolodzy umieja
                wywinac siebie i pacjenta z roznych "podbramkowych sytuacji", ale gadanie, zeby
                zataic stan pacjenta, bo inaczej bedzie wszystko za dlugo trwalo to jest
                wolajaca o pomste do nieba (i do Izby Lekarskiegj, gdyby przypadkiem zajmowala
                sie ona tym, czym powinna) nieuczciwosc.

                Gdyby chodzilo o moje dziecko, postawilbym sprawe wobec pana Doktora tak: lekarz
                powinien dzialac w interesie pacjenta, zawsze. Jak zatajanie potencjalnie
                istotnych informacji (a wiec zwiekszanie ryzyka planowanego zabiegu) ma sie do
                tej zasady i czy Pan Doktor uwaza, ze jako rodzic moge w tej sytuacji miec
                jeszcze do niego zaufanie? W dodatku chodzi o wygode Pana Doktora, tylko i
                wylacznie, wiec?
                • alergenzb do do.ki 31.08.06, 13:38
                  Szkoda, że w tym szpitalu nie wiedzą o tym anestezjolodzy, może tak usypiają
                  więcej dzieci, tam rządzi gur i wydaje decyzje, łącznie rodzicom.
                  Współczuję bardzo lekarzom anestezjologom, że z niewiedzą o pacjencie ( bo skąd
                  jak rodzic nie powie)usypiają.
                  Chodzi mi o ich osobiste samopoczucie jak się coś stanie, Takie sytuacje są
                  okropne nawet dla niewinnego anestezjologa, czy każdego innego lekarza,a
                  dopiero po fakcie się dowiaduje.
                  Zawsze wydawało mi się, że lekarze chirurdzy współpracują z anestezjologiem.
                  Jeżeli chodzi o zabieg w znieczuleniu ogólnym, to uważałam że chirurg i
                  anestezjolog to nieodłączna para "blizniaków" zwarty zespół.
                  Przecież nie daj B.....by coś się działo, to jak może chirurg robić coś takiego
                  koledze anestezjologowi.
                  Może niczego nie rozumiem, i trudno mi zrozumieć to wszystko.
                • alergenzb Re: =>alergenzb 31.08.06, 13:53
                  > A kto pojdzie siedziec, jak cos bedzie nie tak? Owszem, anestezjolodzy umieja
                  > wywinac siebie i pacjenta z roznych "podbramkowych sytuacji", ale gadanie,
                  zeby
                  > zataic stan pacjenta, bo inaczej bedzie wszystko za dlugo trwalo to jest
                  > wolajaca o pomste do nieba (i do Izby Lekarskiegj, gdyby przypadkiem zajmowala
                  > sie ona tym, czym powinna) nieuczciwosc.

                  Mnie zamknie prokurator za swiadome zatajenie prawdy i narażenie własnego
                  dziecka na utratę zdrowia a nawet życia. Pan anestezjolog będzie miał okropne
                  samopoczucie mimo że jest nie winny, pan doktor będzie na urlopie odpoczywał od
                  stresu.

                  Ja osobiście nie zgodze się na taką formę zabiegu, chocby do niego nawet nie
                  doszło, ale co z innymi rodzicami, którzy posłuchali "mądrej" rady pana doktora.
                • alergenzb do do.ki 06.09.06, 19:06
                  Pytanie jakie zadałam zostało zablokowane i nie można odpowiadać na zadane
                  pytanie- trudno, admin zrobił tylko dla logujących się, lub przeniesione na
                  forum młody lekarz-inne i nie mogę odpowiedzieć ostatniemu uzytkownikowi.
                  Niestety lekarz nie ma czasu na rozmowy,jest zajęty innymi pacjentami.
                  Ja nie użalam się, tylko potrzebowalam obiektywnych informacji, osób
                  niezależnych.
                  Jezeli Pan doktór jest bardzo zajęty, wizyta trwała kilka minut( ustalenie
                  terminu zabiegu) i koniec wizyty, proszę nastepny pacjent. Komu mialam zadać
                  pytania innemu lekarzowi, przecież to nie wypada. Bardzo dziękuję wszystkim za
                  odpowiedz, ale z zabiegu zrezygnowałam, ze względu na jego formę i sposób
                  przygotowania dziecka.



                  • felinecaline Re: do do.ki 13.09.06, 09:42
                    Pytania twojego NIE zblokowal admin, tylko jakas dziwna i blizej nieznana "sila
                    wyzsza", ktora od pewnego czasu grasuje po roznych forach. prawdopodobnym
                    motywem byla z jednej strony kompletna ignorancja w przedmiocie z drugiej
                    nadgorliwosc w zakresie politpoprawnosci.
                    To stwierdzenie moze mnie "kosztowac" adminowanie, bedzie znowu "stajenka
                    trolli. co zapewne wielu uszczesliwi, jednoczesnie bynajmniej nie
                    uNIEszczesliwiajac mnie samej.
                • alergenzb do.ki Dlaczego????? 13.09.06, 05:01
                  Dzisiaj rozmawiałam z panem doktorem, bylismy oboje z mężem i dwa razy
                  powtórzył, że jak zaczniemy opowiadać o stanie zdrowia dziecka i na co jest
                  leczone, to zabieg zostanie przełożony na odległy termin, bo jak stwierdził,
                  anestezjolodzy zaczną wymyślać dosłownie użył słowa wymyślać badania lub testy
                  itd.
                  Dziecka nie ma czym leczyć (uczulenia) na leki, stąd zabieg jest ostatecznością
                  dziecka, przedłużanie terminu, nie sprzyja dziecku.
                  Jesteśmy "pod bramką" pana doktora, który robi ten zabieg, albo milczenie, albo
                  nie ma zabiegu. Dziecko ze skokami nadciśnienia, astma, niedoborami odporności,
                  PFO, bezdechem.
                  Nawet jesli się zdecyduję na prywatną klinikę, która robi taki zabieg, a są ich
                  dwie to i tak pan doktor w nich wykonuje te zabiegi.
                  Proszę powiedzcie mi dlaczego. Czy może dlatego, że nie byłam prywatnie u pana
                  doktora w gabinecie i powinnam najpierw odwiedzić gabinet prywatny???
                  Przecież życie dziecka jest najcenniejsze. Życie mojego dziecka jest
                  najcenniejsze, stąd jutro rano, cała prawda dla anestezjologów, łącznie wypisy
                  dziecka z CZD W-wa. Proponowana forma pana doktora bardziej zagraża zdrowiu a
                  nawet życiu mojego dziecka. Co zrobią anestezjolodzy nie wiem, mam nadzieje że
                  madrze podejdą do sytuacji,a pan doktor nie bedzie miał wpływu na nich.
                  Jezeli zabieg zostanie odłozony, będę szukać prywatnej kliniki w Polsce, która
                  zrobi ten zabieg tak jak się nalezy, uczciwie i solidne, bez zatajania prawdy.
                  Może właśnie tacy ludzie wpływają na kształtowanie opini pacjentów.
                  Spotkałam wielu wspaniałych lekarzy, wspaniała współpraca z nimi, choćby
                  operacja męża.
                  Dlaczego?????
                  • alergenzb Re: do.ki Finał 15.09.06, 10:09
                    Dziecko zakwalifikowane przez Pana profesora do zabiegu, przyjete na oddział,
                    wizyta u Pani anestezjolog super. tzn. przekazaliśmy wszystkie istotne
                    informacje o stanie zdrowia dziecka, nic nie krylismy. Pani anestezjolog,
                    bardzo miła i sympatyczna, stwierdziła, sposob się znajdzie i dobrze że wie
                    wszystko, ponieważ odpowiednio się przygotują do zabiegu i nic nie wymyślała,
                    jak stwierdził Pan profesor. Wypelniła wszystkie papierki i zaleciła
                    premedykację z atropinu i morfiny, którą zaraz po przyjściu na oddział
                    chirurgii otrzymała. Czyli wszystko OK.
                    Po 15-20 minut od premedykacji, poproszono mnie do gabinetu i pan profesor
                    stwierdził, że dyskwalifikuje dziecko do zabiegu i mamy odebrać wypis i możemy
                    iść do domu.
                    Zabieg, który miał być sznsą dla dziecka, niestety nie odbył się.
                    Tyle kosztuje w Polsce prawda.
                    Ale najwazniejsze dla mnie jest dobro dziecka a dla pana profesora niestety
                    czas i wygoda.
                    Nasze dobro dziecka, odebrało jemu jedyną szansę.
                    Proszę powiedzcie czy zatajanie prawdy, daje szanse.
                    Przecież Pani anestezjolog nie widziala problemu (mają swoje sposoby na
                    uspienie dziecka) a pan profesor mimo już podanej premedykacji, jak się
                    zachował. Nawet stwierdził abyśmy poszukali prywatnej kliniki, która to napewno
                    zrobi, więc dlaczego sam zakwalifikował dziecko do zabiegu i nie widział
                    problemu, poza problemem anestezjologow, a w ostatniej chwili zauważył problem.
                    Znał całą dokumentację dziecka.
                    • do.ki Re: do.ki Finał 15.09.06, 10:30
                      to sa wewnetrzne rozgrywki interpersonalne miedzy lekarzami. Jakies zadawnione
                      urazy.

                      To skandal, zeby w tego typu wojenkach amunicja i zakladnikami byli pacjenci.
                      Skandal i brak profesjonalizmu.
                      • alergenzb Re: do.ki Finał 15.09.06, 11:09
                        > to sa wewnetrzne rozgrywki interpersonalne miedzy lekarzami. Jakies zadawnione
                        > urazy.
                        >
                        > To skandal, zeby w tego typu wojenkach amunicja i zakladnikami byli pacjenci.
                        > Skandal i brak profesjonalizmu.
                        Szczegolnie że zakladnik ma 5,5 roku i obecnie zero szans. Ten zabieg dawał jej
                        szansę.
                        Stwierdził ze, jeżeli było uczulenie po podaniu szczepionki Prevenar 3 lata
                        temu, to także wystąpi uczulenie po zastosowaniu Defluxu.
                        Tekst na wypisie "mozliwość wystąpienia reakcji uczuleniowej na preparat Deflux"
                        który niby nie powoduje żadnych uczuleń, i jest bardzo bezpieczny, szczególnie
                        dla dzieci alergicznych.
                        Zabieg dotyczył ostrzykiwania Defluxem przewodów moczowych i cystoskopia.
                        to się w mojej głowie nie mieści.
                        Chyba czas wracać do swojego Kraju, mimo wieloletniego zamieszkiwania, chocby
                        ze względu na dobro dziecka.
                        Bardzo szanuję polskich lekarzy, może nie wszyscy zasługują na szacunek, ale
                        większość to wspaniali ludzie, mimo rzeczywiście trudnych warunków pracy a o
                        płacy nie wspomnę.
                        Mój obraz na temat służby zdrowia jest mieszany, choć nigdy nie zapomnę o tych
                        wszystkich wspaniałych lekarzach, jak rozmawiam z koleżankami czy kolegami w
                        moim Kraju, to trudno im czasami zrozumieć, tak jak i mi osobiście.
                        Nigdy się nie spotkałam aby mały pacjent 5 letni, był "piłką tenisową" która
                        leci w zależności od sposobu i siły uderzenia"
                        Bo.. jakie to jest przykre i nie zrozumiałe.
                        Czy dzieci z uczuleniami, chore nie mają szans na zabieg, czy musimy czekać aż
                        dojdzie do całkowitego uszkodzenia nerki i dopiero wtedy operacja. Pytanie a
                        kto wtedy zoperuje, skoro pan profesor boi się zabiegu ostrzykiwania, to co
                        dopiero poważna operacja, chyba że wyjedzie na urlop i znajdą się fachowcy
                        praktycy.
                        Mogę ogromnie podziekowac Pani anestezjolog za wnikliwość w dokumentację,
                        wspaniałe podejście do dziecka i nas rodziców, oraz za znalezienie sposobu na
                        dokonanie znieczulenia ogólnego. Oby takich wspaniałych ludzi w tym szpitalu
                        było więcej.

                        • alergenzb Re: do.ki Finał 15.09.06, 12:16
                          Moje zdanie zawsze było takie, że nie ukrywając prawdy o stanie zdrowia dziecka
                          przed lekarzem, ufam jemu i mogę powierzyć z pełnym zaufaniem, ponieważ zna
                          prawdę i w razie jakichkolwiek komplikacji, jest przygotowany na nie i nie może
                          nic się stać. Ja jestem spokojna, bo w końcu to fachowcy w swojej dziedzinie.
                          Wtedy mogę cieszyć się, że wszystko się udało, lub mimo komplikacji jest OK i
                          być wdzięczna lekarzom za pomoc dziecku. Dla mnie to jest szacunek do lekarza i
                          zaufanie.
                      • felinecaline Re: do.ki Finał 15.09.06, 12:32
                        Pierniczony asekurant! (to oczywiscie o profesooooooooorze a nie o konfratrze).
                        • alergenzb Re: felinecaline Finał 15.09.06, 12:57
                          Wysłałam scan karty informacyjnej do przedstawiciela producenta preperatu
                          Deflux i scan karty informacyjnej odnośnie uczulenia po podaniu szczepionki
                          Prevenar, oraz zgodę czyli kwalifikację do zabiegu w postaci skierowania do
                          szpitala z opisem całości dotyczącej zabiegu.
                          Czekam na informację. Moim zdaniem wystarczyło porównać składniki obu
                          preperatow polisacharydowych i skonsultować z lekarzem w w/w szpitalu, a jest
                          tam wielu fachowców.
                          Dlaczego tylko zdanie pana profesora ma się liczyć, bez konsultacji z innymi
                          lekarzami.
                          Najlepiej jest zdyskwalifikować (takiego uzył słowa w karcie informacyjnej)
                          biorąc tylko pod uwagę swoją zdanie.
                        • alergenzb Re: do.ki i felinecaline 27.09.06, 19:18
                          Przesłalam dokumentację dziecka do przedstawiciela producenta Defluxu w związku
                          ze stwierdzeniem uczulenia na niego przez profesora i zdyswalifikowaniem
                          dziecka.
                          Dzisiaj otrzymałam wstepne informacje, że to nie mozliwe, aby wystapiło
                          uczulenie.
                          Producent i przedstawiciel firmy, będa wyjasniać sprawę u dyrektora szpitala.
                          Ja dowiedziałam sie dzisiaj do południa telefonicznie i z forum dotyczącego ZUM.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22158&w=49343146&a=49347508
                          Czekam na pismo i będę wyjasniać, nie mogę zostawić tej sprawy w ten sposób,
                          szczególnie, że to jedyna szansa dla mojej córki.
                          Moje dziecko z tytułu asekuranctwa nie może stracić szansy.
        • seniorita15 Re: do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dzie 31.08.06, 10:37
          Tu gdzie ja pracuje ,dzieci do MR znieczula sie gazami na maske poza pokojem
          badan,zaklada wklucie,a nastepie przenosi do sali i kontynuje znieczulenie
          stalym wlewem propofolu(juz od 1 m-ca zycia)lub inny sposob-wodzianem chloralu
          podanym doustnie przez sonde.Obie metody sa dobre.Pusoksymetr i kapnograf
          podlaczone,a tlen przez maske.Pielegniarka siedzi przy dziecku caly czas,lekarz
          monitoruje z zewnatrz(szyba,odczyt prametrow na zewn monitorze).Ciekawym
          miejscowym patentem jest przyklejenie plastrem klosa zboza pionowo do klatki
          piersiowej dziecka,zeby obserwowac ruchy oddechowe klatki piersiowej.
          • do.ki Re: do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dzie 31.08.06, 10:46
            To u mnie w sumie to samo, tylko zwykle nie maska, a maska krtaniowa, nigdy nie
            siedze za szyba, tylko przy pacjencie w skanerze (z korkami w uszach)- kwestia
            ograniczonego zaufania do wspolpracownikow, chloral jesli juz, to doodbytniczo,
            a zamiast klosa uzywam po prostu kawalka gabki.
            • seniorita15 Re: do Anestezjologów: znieczulenie ogólne u dzie 31.08.06, 12:30
              No to podobnie.W Skandynawii pielegniarki maja znacznie szersze uprawnienia i
              np samodzielnie znieczulaja doroslych pacjentow z ASA1,ASA2 ogolnie.Same tez
              wykonuja blokade Biera.Pozostale znieczulenia regionalne + obciazeni pacjenci
              pozostaja w gestii lekarza.Przy dzieciach pracuja tylko doswiadczone,wyznaczone
              pielegniarki.Dlatego lekarz moze sobie pozwolic na siedzenie na zewnatrz przy
              MR.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka