connie1 22.03.03, 13:20 Nie uwazacie kochani ,że nasz naród wyraża zerowe starania o swoje zdrowie... I nie należałoby zróżnicować owej słynnej składki ze wględu na subiektywne czynniki ryzyka? Prowokujaca dzisiaj Conka Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 15:03 Każdy ma prawo robić ze sobą co tylko chce. Ze swoim zdrowiem także. Jeśli zachoruje, skuteczne leczenie zapewnią mu i tak własne pieniądze, a nie abstrakcyjna składka zdrowotna. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... 22.03.03, 15:14 Jasne , własnie o tę wizję opowiedzialności chodzi... Przykłady : prosze - 3 tyg. uzeranie się z chora kasą o promese na leczenie paliatywne dla starszego pana z rakiem przełyku , a obok 40 - letni " obibok" , który pracuje tylko pod budka z piwem( cukrzyca t.I , 5 razy do roku trafiający na OIOM , bo " zapomniał" wziąć insuliny i śpiączka hipergikemiczna gotowa... Juz nie bęę cytować przykładów " odpowiedzialności" z mojego kardiologicznego podwórka... Dlaczego ma być solidaryzm społeczny z pijakiem , palaczem itd? A potem nie daj Boże choruj pod koniec roku , jak wyczerpia się limity) Conka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ludwik Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.aei.ca 22.03.03, 15:52 Gość portalu: dkk napisał(a): > Każdy ma prawo robić ze sobą co tylko chce. Ze swoim zdrowiem także. Jeśli > zachoruje, skuteczne leczenie zapewnią mu i tak własne pieniądze, a nie > abstrakcyjna składka zdrowotna. Typowa odpowiedz, otylych, palaczy .... Niestety takiego pogladu nie podziela bizness. Otyli Amerykanie,a tych jest prawie 70%, od 26.VI.2002 placa za dwa bilety lecac Southwest Airlines.Krzyki otylych o tzw. dyskryminacji nie pomogly. Podobna polityke prowadza linie lotnicze United Airlines. Czy w Polsce bedzie inaczej? Watpie,grubasy beda placic za swoja "wolnosc". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 22:32 Służba zdrowia to niestety nie jest biznes ani linie lotnicze. Nie istnieją tutaj prawa podaży i popytu: stawki i ilość usług kontraktowane są przez kasy chorych bez istotnego związku z rzeczywistym na nie zapotrzebowaniem. Czynniki ryzyka, jak napisała connie są subiektywne. Kto miałby to oceniać? Na jakiej podstawie? Trzeba byłoby udawadniać zdrowy tryb życia, czy tylko nie-zdrowy? Absurd. Taka innowacja może mieć na celu albo skłonienie ludzi do zdrowego trybu życia, albo zwykłe dofinansowanie upadłego już dawno AWS-owskiego systemu opieki zdrowotnej. Uważam, że nikt nie ma prawa ustawowego ograniczania czyjejś wolnośi osobitej - zwłaszcza, że palacze i otyli też składki płacą, z których finansowane są także np. drogie terapie nosicieli wirusa HIV. Zwykłe dofinanowanie jest tym bardziej absurdalne. Zreszą, poza palaczami i otyłymi, musiałoby to objąć: górników, kierowców a nawet uczestników pieszych wycieczek górskich. Taka innowacja to także niedopuszczalne spychanie całkowitej odpowiedzialności na pacjenta. Obowiązkiem lekarza jest leczyć pomimo wszystko. Kardiolog może powiedzieć: "Pali pan - proszę sobie szukać innego lekarza, bo ja pana nie będę leczyć". Zachowa się wówczas nagannie. Może również doradzić, zapisać dostępne leki skutecznie pomagające walczyć z paleniem (w/g WHO to jest choroba), np. Zyban czy Tabex. I wtedy zachowa się z klasą. Nie o składkę tu chodzi. Lekarz ma obowiązek walki o "chcenie pacjenta". Nie może mu powiedzieć: "Do widzenia. Zapłaci pan wyższy rachunek za pobyt u nas". Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... 22.03.03, 22:45 Nie chodzi tylko o przyslowiowe spychanie odpowiedzialności , ale o współtworzenie własnego zdrowia i profilaktykę ( tak ) - to bardzo nielubiane słowo. Co do nałogun papierosowego - zwalczam go niejako z urzędu - ale uwierz, kazdy mój chory ( i nie tylko- rodziny też) odbywa u mnie zasade minimalnej interwencji( 4P). Znowu zabrzemiało to autoreklamowo... Mój popdrzeni szef wywiesił na drzwiach takie hasło" Chory palący nie będą przyjmowani do Kliniki do planowych zabiegów". Oczywiście była dyskusja o prawach człowieka itd i oczywiście była to mała prowokacyjka. Oczywiście każedemu kto zadeklaruje,że rzuci palenie pomogę z całej swojej wiedzy , ale nie muszę leczyć gości , którzy traktuja te uwagi jako zabawę. Sorry , że prowokuje , ale codziennie widzę naoczne skutki nałogu palenia i chyba mam zboczenie zawodowe. Pozdrawiam i zyczę zdrowia Conka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.03, 01:06 Oczywiście - tak. Profilaktyka jest bardzo ważna. Tak samo, jak "uczenie" odpowiedzialności za własne zdrowie. Ja tylko kwestionuję metodę, a także jestem przeciw traktowaniu ludzi uzależnionych (prowadzących nie-zdrowy tryb życia) jako obywateli II kategorii. P.S. Proszę wziąć także pod uwagę to, że palacze oraz pijacy w dużej części już utrzymują nasze chore państwo, poprzez bardzo wysoką akcyzę na w/w produkty. Akcyza bezpośrednio zasila budżet. Budżet żywi szpitale. Również pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.03, 01:12 A dla palaczy też mam miłą wiadomość. Macie państwo dużą szansę na nie- skorzystanie z usług polskiej słuzby zrowia i nadszarpywanie składek zdrowotnych ludzi żyjących godnie: kredyt zdrowia przez was zaciągany może skończyć się bez znaczącej interwencji lekarza (skryte POCHP, zawał na działce lub cicha nocna śmierć). I to się nazywa profilaktyka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Odpowiedzialnośc za....: racjonowanie opieki IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 23.03.03, 08:44 Ja mysle, ze Connie poruszyla ten temat nie z niecheci do palaczy czy grubasow, tylko dlatego, ze wie, ze konieczna jest jakas forma racjonowania opieki zdrowotnej. Niemozliwa jest sytuacja, w ktorej system opieki zdrowotnej zapewnia kazdemu choremu wszystko, czego dusza zapragnie- taki system jest nie do oplacenia. Nawet najbogatsze kraje maja zasady, wedlug ktorych racjonuja opieke zdrowotna, tym bardziej powinna takie zasady, i to nawet w ostrzejszej postaci, wprowadzic Polska, bo Polske stac na mniej niz jakikolwiek bogaty kraj. Jednym ze sposobow racjonowania jest tytulowa odpowiedzialnosc, czyli przerzucenie na pacjenta kosztow leczenia chorob, ktore pacjent sam na siebie sciagnal. W innym watku "rowerzystka" potraktowala moja odpowiedz o stawianiu ubezpieczonych na wage jako ironiczna, ale ja pisalem serio- to naprawde najprostszy sposob. Problem z takim podejsciem jest jednak taki, ze prowadzi nas wszystkich do zeslizgiwania sie po rowni pochylej "slippery slope". Dzis grubasy i palacze, jutro nosiciele HIV, potem pijani kierowcy, amatorzy sportow ekstrermalnych... niewiedzac nawet kiedy przekroczymy moment, w ktorym wprowadzimy nieznosnie wiele ograniczen. A nieznosne jest to, co ogranicza nas. Chec ograniczania innych, byle nie nas, siedzi w kazdym. Tu wiec bezpieczniej jest przyjac stanowisko dkk: "Każdy ma prawo robić ze sobą co tylko chce. Ze swoim zdrowiem także." Jednak juz jego nastepne zdanie, ze leczenie zapewnia mu wlasne pieniadze, juz nie dziala, bo kazdy odwoluje sie w pierwszym rzedzie do skladki. Dalsza krytyka dkk: "Służba zdrowia to niestety nie jest biznes ani linie lotnicze. Nie istnieją tutaj prawa podaży i popytu: stawki i ilość usług kontraktowane są przez kasy chorych bez istotnego związku z rzeczywistym na nie zapotrzebowaniem." Ten poglad jest bledny. Sluzba zdrowia to biznes jak kazdy inny i prawa rynku obowiazuja tu jak wszedzie indziej. Roznice leza gdzie indziej: raz, ze te prawa rynku nie sa wyczuwalne w skali pojedynczego konsumenta, a tylko w skali makro i dwa, ze jest to rynek szczegolny, gdzie kto inny placi, a kto inny korzysta. Prowadzi to do ciekawych zmian w konsumpcji, ale o tym moze juz innym razem. "Kardiolog może powiedzieć: "Pali pan - proszę sobie szukać innego lekarza, bo ja pana nie będę leczyć". Zachowa się wówczas nagannie." Bynajmniej!! Zachowa sie uczciwie. Wie, ze jego leczenie jest skazane na niepowodzenie, wiec powinien powiedziec, ze nie chce dawac pacjentowi falszywej nadziei. Lekarz, poza wypadkami naglymi, ma prawo wyboru pacjenta, nie ma zas obowiazku przyjmowania kazdego, kto don przyjdzie. Znam kolegow, ktorzy odmawiaja leczenia pacjentow niestosujacych sie do zalecen i darze ich szacunkiem, bo przedkladaja dobro pacjenta nad sumy, ktore moga zarobic na pacjencie, ktory jest nie do wyleczenia. Po cichu tez wprowadzaja racjonowanie uslug- nie ma co marnowac pieniedzy na kolejne koronarografie i PTCA u palacza, nie ma co tez zajmowac dla niego lozka na kardiochirurgii. "Lekarz ma obowiązek walki o "chcenie pacjenta"". Nie. To pacjent ma chciec. Lekarz moze pacjentowi tylko doradzac. Pacjent decyduje sam, czy rady poslucha. To jest autonomia pacjenta w dzialaniu. Jesli pacjent nie slucha lekarza, lekarz ma pelne prawo zakonczyc dalsze kontakty i odeslac pacjenta do kolegi. Grozba takiego dzialania czasem wystarczy, by pacjent sie opamietal. "zwłaszcza, że palacze i otyli też składki płacą, z których finansowane są także np. drogie terapie nosicieli wirusa HIV." zly argument; HIV jest choroba zakazna, zatem w intersie calego spoleczenstwa jest eliminacja wirusa. Otylosc ma skutki przede wszystkim dla grubasa. "Zyban czy Tabex. I wtedy zachowa się z klasą." Nie, oszuka pacjenta. Srodki, ktore wymieniles, maja znaczenie wylacznie pomocnicze. Najistotniejsza w rzucaniu palenia jest motywacja pacjenta. "P.S. Proszę wziąć także pod uwagę to, że palacze oraz pijacy w dużej części już utrzymują nasze chore państwo, poprzez bardzo wysoką akcyzę na w/w produkty. Akcyza bezpośrednio zasila budżet. Budżet żywi szpitale." To czesto powtarzany, bzdurny argument. Wydatki na leczenie chorob spowodowanych naduzywaniem alkoholu czy paleniem tytoniu znacznie przekraczaja wplywy z akcyzy. Gdyby zas kazdy konsument zamiast na wode i papierochy wydal pieniadze na cos konstruktywnego, Polska plynelaby mlekiem i miodem. Oczywiscie, prohibicja niczego nie zalatwi. Jak zatem racjonowac? Odgornie, jak w Holandii? Rynkowo? Pozostawic to do decyzji lekarzy? Prosze, temat zostal wywolany, powiedzcie, co myslicie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za....: racjonowanie opieki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.03, 19:14 Podtrzymuję wszystko, co wyżej. Racjonowanie opieki zdrowotnej nie może odbywać się kosztem jakiejkolwiek grupy społecznej. Być może składka powinna wzrosnąć (chociaż moim zdaniem to nic nie da w tak podziurawionym i popsutym systemie przepływu pieniędzy), ale taki wzrost winien dotyczyć wszystkich obywateli. I jeszcze mała uwaga: ponad 4.00 zł z wypalanej przeze mnie paczki ekskluzywnych papierosów za 6.00 zł idzie do budżetu państwa. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby szły one w całości na system zdrowotny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Odpowiedzialnośc za....: racjonowanie opieki IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 23.03.03, 20:23 Gość portalu: dkk napisał(a): > Podtrzymuję wszystko, co wyżej. Racjonowanie opieki zdrowotnej nie może odbywać > się kosztem jakiejkolwiek grupy społecznej. Powyzsze zdanie jest sluszne. Nie dlatego, ze pozbawienie jakiejs grupy swiadczen byloby samo w sobie zle, ale dlatego, ze jest to prosta droga do procesow o dyskryminacje. Nie moze byc dyskryminacji w demokratycznym spoleczenstwie. Dlatego jedyna droga jest, by spoleczenstwo samo postanowilo- jak? Poprzez demokratycznie wybrane przedstawicielstwo w parlamencie- ze penych rzeczy dla czlonkow tego spoleczenstwa nie robimy. Np nie przyjmujemy na intensywna terapie 90-latkow z domu opieki(hej, to tylko przyklad bezsensownego dzialania, przyklady moglbym mnozyc, ale nie o to chodzi). Poniewaz w demokracji tzw spoleczenstwo jest suwerenem, mozna to zadekretowac, osiagniemy znaczne oszczednosci i wszyscy beda zadowoleni. No, prawie wszyscy, ale to akurat immanentna cecha demokracji, ze zawsze jest ktos niezadowolony. dkk, podtrzymywac sobie mozesz, ale poprosze o argumenty na poparcie twoich- moim zdaniem blednych- tez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za....: racjonowanie opieki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.03, 22:52 Argumenty świadczące o absurdalności takich rozwiązań znajdują się powyżej - nie widzę potrzeby ich ponownego przytaczania. Pytanie jest następujące: po co różnicować poziom składki??? Aby uczyć ludzi zdrowego trybu życia? Absolutnie nie tędy droga. Aby spowodować większy napływ środków do systemu? Po co te środki, skoro nadal dużą część pożera biurokracja, a przepływ pieniędzy zupełnie wymknął się spod nadzoru państwa??? Żadne pieniądze nie pomogą jeśli wreszcie nie nastąpi pełna restrukturyzacja, ponowne oddłużenie i wprowadzenie jasnych zasad finansowania służby zdrowia. Zróżnicowanie składek nie może być traktowane poważnie - jest niezgodne z konstytucją i nie ma absolutnie żadnych szans na jego wprowadzenie. Poza tym miałoby być rozwiązaniem problemu - tylko ja ciągle nie rozumiem jakiego właściwie problemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruford Re: Odpowiedzialnośc za....: racjonowanie opieki IP: *.acn.waw.pl 24.03.03, 02:56 Wątek otwarty przez Connie ,a moim zdaniem dwie składowe.Zacznijmy od uzależnionych.To nie jest takie proste.Ludzie ci czesto rozpoczynają kontakt z nałogiem w czasie kiedy ich zdolność podejmowania decyzji nie jest w pełni autonomiczna.Większość palaczy to ludzie zaczynający w okresie lat nastu.Dajcie pokój , który nastolatek przypalając na imprezie myśli o pochp.Będąc pragmatykiem ( sam znam swoją walkę z nałogiem)uważam że istotną część nakładów na walkę z chorobami " nałogozależnymi " winny ponieść koncerny produkujące używki a ludzi tych trudno spychać na pozycje pacjenta II kategorii,choć każdy z nich wienien mieć jasno powiedziane jakie jest rokowanie przy dlaszym podtrzymywaniu nałogu.Druga grupa jaką pewnie Connie ma na myśli to dość popularna w Polsce kategoria " nagle oświeconych" - przykład z ostatnich dni,kobietka piła ,zabawiaa się i nagle roni w 5 miesiącu,no tu trudno być zaskoczonym ale paradoksalnie zaskoczeni są wszyscy.przypomnijcie sobie praktyki na gin-poł,ileż to położnic miast ( co wydawałoby się logiczne) poczytać coś o stanie w jakim się znajdują ,pyta 5 min po czasie o takie rzeczy jak np czy dziecku to się musi odbić po karmieniu i jak to zrobić.Tyle że ta druga kategoria to raczej wynik ogólnego poziomu społeczeństwa republiki kartoflanej i profilaktyka niewiele tu zmieni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki racjonowanie jest konieczne: dkk, dialogujemy? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 24.03.03, 09:42 dkk, moj felieton byl dla Ciebie przydlugi, albo za metny. Nie doczytales, albo nie zrozumiales. Sprobuje krocej. dkk: "Argumenty świadczące o absurdalności takich rozwiązań znajdują się powyżej - nie widzę potrzeby ich ponownego przytaczania." Doki: jakich rozwiazan? Wypowiedziales sie przeciwko roznicowaniu skladki z powodu trybu zycia. Ja tez uwazam, ze biurokracja i machina odwolawcza z tego powodu spowoduje, ze to rozwiazanie bedzie nieskuteczne. Ja jednak prosilem o argumenty na poparcie Twojej tezy, ze: dkk: "Służba zdrowia to niestety nie jest biznes ani linie lotnicze. Nie istnieją tutaj prawa podaży i popytu" Doki: to nieprawda. Tam, gdzie jest pieniadz, dzialaja prawa rynku, tylko wyznaczniki popytu i podazy sa w tym przypadku troche bardziej zawiklane. Connie zawczela o palaczach i grubasach, a ja staram sie powiedziec, ze nie tu lezy prawdziwy problem. W punktach: 1. mimo, ze kazdy ma prawo rozporzadzania swoim zdrowiem i zyciem wedle uznania, prawo to zostaje ograniczone w momencie gdy nie on sam, ale cale spoleczenstwo placi za zachowanie/odtworzenie tego zdrowia. To wydaje mi sie oczywiste. Spoleczenstwo ma prawo oczekiwac od swoich czlonkow minimum odpowiedzialnosci. 2. w lacznosci z poprzednim: zapewnienie WSZYSTKICH zyczen w ramach systemu powszechnej opieki zdrowotnej to generowanie nieskonczonego popytu, a wiec wymaganie nieskonczonych srodkow na opieke zdrowotna. Zawsze jest jakies nowe badanie, nowy lek itp, zwykle drozszy od poprzedniego. 3. poniewaz srodki na opieke zdrowotna sa ograniczone, musi zostac ograniczony zakres, w ktorym potrzeby beda zaspokajane. To jest wlasnie racjonowanie. Kwestia wyboru jest ktore potrzeby skreslamy z listy. Dalej jest juz dyskusja. Jak piszesz, trudno bedzie dyskryminowac ktorakolwiek grupe przeciwko innym. Jednak jakas decyzje ktos podjac musi, inaczej plajta. Prosze, powiedz jak to sobie wyobrazasz: 1. czy tak jak w Wielkiej Brytanii, gdzie jest NHS dla wszystkich, ale z niekonczacymi sie kolejkami, a obok prywatnie, ale za wlasne pieniadze wszystko dla wszystkich? Czy to nie jest dzialanie rynku? 2. czy tak jak w Holandii, gdzie otrzymujesz budzet roczny na, powiedzmy, 100 zabiegow, wiec sto pierwszy pacjent musi zaczekac do przyszlego roku? 3. czy tak jak w USA, gdzie w ogole urynkowienie jest znacznie wieksze niz w Europie? Tak sie sklada, ze ja sam dzialam w systemie, ktory dlugi czas staral sie zapewniac wszystko dla wszystkich. Teraz nacisk na oszczednosci jest coraz wiekszy. Nie ma wyjscia, albo obnizymy standard uslug, albo niektorych rzeczy dla niektorych pacjentow nie bedziemy robic. Co konkretnie? I kto ma o tym decydowac? Tu chcialbym uslyszec Twoje propozycje i je przedyskutowac. Przykladow nie bede teraz przytaczal, zeby nie zanudzac. Napisze tylko, ze polowa wydatkow Medicare na pacjenta przypada na ostatni rok jego zycia. Z jednej strony to logiczne, zdrowi nie umieraja. Jest to jednak tylko czesc prawdy. Sztuczne utrzymywanie ludzi przy zyciu kosztuje gore pieniedzy, czesto sa to pieniadze wyrzucone w bloto. Jesli uda sie jakos racjonalnie podejsc do kosztow opieki zapewnianej ludziom, ktorzy i tak stoja nad grobem, zostanie wiecej pieniedzy dla tych, ktorzy wlozone w ich leczenie pieniadze moga wykorzystac z wiekszym pozytkiem, a nawet zwrocic. Powyzsze moze sie wydac niezbyt jasne, byc moze komus wyda sie okrutne, ale jestem gotow wytlumaczyc niejasnosci, gdyby takowe byly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 19:10 OK. Odniosę się do Twojej krytyki szczegółowo. Służba zdrowia a biznes. Służba zdrowia NIESTETY !!! nie jest biznesem. Piszę to o polskiej publicznej służbie zdrowia - ja po prostu stwierdzam fakt. Nie jest nim, ponieważ to nie rynek warunkuje jej działanie, a kontraktacja przez kasy chorych. Nie reguluje jej rynek i nie podlega jego prawom. Ja nigdzie nie napisałem, że służba zdrowia ma być niezależna od wolnego rynku. Nie! Ja jestem zwolennikiem urynkowienia służby zdrowia. Oczywiście należy zdać sobie sprawę, że koniecznie jest nałożenie ograniczeń - publiczna i urynkowiona służba zdrowia musi wykonywać wszystkie usługi - nawet te nieopłacalne i drogie. Tak jak pisałem uważam też, że to nie jest kwesia definicji: rynkowa czy nie. Tutaj są potrzebne rozwiązania systemowe, a nie bezsensowne pompowanie pieniędzy w chory system. Jego choroba to to, że: a) pieniądze są matrotrawione i przeżerane przez biurokrację b) jest zbyt duże zatrudnienie, a jakakolwiek redukcja wiąże się ze zdecydowanymi protestami załogi c) kontraktowane są usługi w niewystarczającym zakresie, co zmusza placówki służby zdrowia do kredytowania swojej działalności (kredytowanie to nie podlega refundacji) d) jest zbyt dłużo niezależnych od siebie zadłuzonych placówek W efekcie nia ma kontroli nad pieniędzmi, długami, nad niczym. Nie trzeba racjonować usług, to nie jest kwestia pieniędzy, tylko organizacji pracy. Prywatny lekarz nie ma pielęgniarki do wypisywania druków. Tymczasem w mojej przychodni rejonowej każdy lekarz ją ma. Koszt wizyty specjalistycznej w ZOZ-ie jest wyższy dwukrotnie niż wizyty w prywatnej przychodni. To są absurdy wynikające z organizacji. Lekarz a palenie Nie, nie może powiedzieć: "Pali pan, do widzenia". Jest to zachowanie nieetyczne. Lekarz publicznej służby zdrowia nie może wybierać pacjentów - to jest nonsens. To pacjent ma prawo wyboru lekarza. Lekarz, który zachowuje się w ten sposób pokazuje swoją bezsilność - i w tym kontekście jest to najgorszy lekarz z możliwych. Oczywiście, że pacjent musi chcieć. Ale lekarz ma obowiązek zachęcenia i monitorowania tej często bardzo trudnej walki z nałogiem. Zresztą - lekarz w ten sposób sam sobie szkodzi. Chcesz urynkowienia? Proszę bardzo. Tylko, że wtedy lekarze odnoszący się w ten sposób do swoich pacjentów będą przez nich omijani szerokim łukiem. Koledzy tych lekarzy również. Nie słyszałem też jeszcze, aby zapisywanie komuś Zybanu było oszukiwaniem go. Zyban nie zastąpi motywacji, ale jest silnym środkiem ZNACZNIE ułatwiającym rzucenie palenia. I ja nie widzę w tym żadnego oszukiwania kogokolwiek. Wpływy z akcyzy są bardzo wysokie i stanowią znaczną część budżetu państwa. Nie wiem, ile kosztuje leczenie chorób odtytoniowych - ale są to na pewno kwoty wielokrotnie niższe. Poza tym nie ma takich szacunków. Poza tym nie wszystko, co robimy w życiu, musi być konstruktywne i racjonalne. Racjonowanie - nie Najpierw zmiany systemowe. Racjonowanie ze względu na tryb życia jest absurdem. Ograniczone środki trzeba najpierw umieć racjonalnie wykorzystywać. Dopóki to się nie zmieni - nie zmieni się nic. Składka powinna być jednakowa dla wszystkich i dostęp do świadczeń też powinien być równy i jednakowy dla każdego. Jak? Zastosujmy system, który obowiązuje w korporacjach medycznych. Płacę 50 zł miesięcznie i mam za to określone świadczenia oraz gwarancję, że pomogą mi zawsze, kiedy pomocy będę oczekiwać, niezależnie od tego, czy jestem palaczem, narkomanem, czy murzynem. Tu nie ma pośredników - kas chorych. Wszystko jest jasne i bezpośrednie. Nikt niczego nie kontraktuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: 65.90.124.* 24.03.03, 20:39 Gość portalu: dkk napisał(a): > Lekarz a palenie > Nie, nie może powiedzieć: "Pali pan, do widzenia". Jest to zachowanie > nieetyczne. Lekarz publicznej służby zdrowia nie może wybierać pacjentów Jezeli rzeczywiscie dojdzie do urynkowienia, to na ile lekarz bedzie mogl wybierac pacjentow bedzie zalezalo od kontraktu pomiedzy nim a firma ubespieczeniowa - jak juz pisalem poprzednio firmy ubespieczeniowe, nie maja interesu w popieraniu palaczy. > Ale lekarz ma obowiązek > zachęcenia i monitorowania tej często bardzo trudnej walki z nałogiem. Tylko jezeli motywacja pacjenta daje szanse na powodzenie, gdy motywacji nie ma leczenie nalogu jest strata czasu. > Zresztą lekarz w ten sposób sam sobie szkodzi. Chcesz urynkowienia? Proszę > bardzo. Tylko, że wtedy lekarze odnoszący się w ten sposób do swoich > pacjentów będą przez nich omijani szerokim łukiem. Tylko przez palaczy, niepalacy lubia moj gabinet bo nie czuc w nim papierosami nawet w ubikacji. Ja jestem zadowolony, jako, ze moi pacjenci rozumieja, ze musza wlozyc jakis wysilek by poczuc sie lepiej, i w zwiazku z tym mam lepsze wyniki niz Ci ktorzy toleruja palaczy. Zrezygnowanie z kilku niepoprawnych palaczy i bycie otwartym co do regol poprawilo moj bussiness . > Koledzy tych lekarzy również. Nie słyszałem też jeszcze, aby zapisywanie > komuś Zybanu było oszukiwaniem go. Zyban nie zastąpi motywacji, ale jest > silnym środkiem ZNACZNIE ułatwiającym rzucenie palenia. I ja nie widzę w tym > żadnego oszukiwania kogokolwiek. Owszem, tu sie zgadzamy, ale dla moich pacjentow jest jasne, ze to jest ich ostatnia szansa i ze, nie toleruje nawrotu nalogu. > Poza tym nie wszystko, co robimy w życiu, musi być konstruktywne i > racjonalne. ponoszenie konsekwencji za wlasne postepowanie jest jak najbardziej konstruktywne. > Najpierw zmiany systemowe. Racjonowanie ze względu na tryb życia jest > absurdem. Zgadzam sie, ze system wymaga wielu zmian, jednak uzalenienie ceny ubespieczenia od trybu zycia (przynajmniej tam gdzie jest to mozliwe i sprawdzalne) jest jedna z POZADANYCH zmian. > Zastosujmy system, który obowiązuje w korporacjach medycznych. > Płacę 50 zł miesięcznie Po pierwsze jest to cena smieszna - $150 na rok za to mozna miec swiadczenia na poziomie Bangladeszu. > i mam za to określone świadczenia oraz gwarancję, że > pomogą mi zawsze, kiedy pomocy będę oczekiwać, niezależnie od tego, czy > jestem palaczem, narkomanem, czy murzynem. Nie rozumiem dlaczego murzyn ma placic za to, ze ty jestes palczem, czy narkomanem - to czysta dyskryminacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 21:49 > Jezeli rzeczywiscie dojdzie do urynkowienia, to na ile lekarz bedzie mogl > wybierac pacjentow bedzie zalezalo od kontraktu pomiedzy nim a firma > ubespieczeniowa - jak juz pisalem poprzednio firmy ubespieczeniowe, nie maja > interesu w popieraniu palaczy. Nie wierzę w taki wybór. To są przekonania, trochę - przyznam nawiedzone - a nie ekonomia. Ekonomia mówi: przyjmuję każdego. > > Tylko jezeli motywacja pacjenta daje szanse na powodzenie, gdy motywacji nie ma leczenie nalogu jest strata czasu. Moim zdaniem - zawsze ma taki obowiązek. Stratą czasu? Hm. > Tylko przez palaczy, niepalacy lubia moj gabinet bo nie czuc w nim papierosami > nawet w ubikacji. Teraz to już przesadziłeś. Chyba, że w USA pali się u lekarza i jego ubikacji. > Owszem, tu sie zgadzamy, ale dla moich pacjentow jest jasne, ze to jest ich > ostatnia szansa i ze, nie toleruje nawrotu nalogu. Jeżeli jest jasne, to miło z Twojej strony. Tylko, że ty nie jesteś od dawania szans. > Zgadzam sie, ze system wymaga wielu zmian, jednak uzalenienie ceny > ubespieczenia od trybu zycia (przynajmniej tam gdzie jest to mozliwe i > sprawdzalne) jest jedna z POZADANYCH zmian. Jest to zmiana, która nie tworzy żadnej nowej jakości. I nie rozwiąze problemów finansowania służby zdrowia. Zresztą nigdy ta zmiana nie przejdzie - z powodów racjonalnych. > > > Zastosujmy system, który obowiązuje w korporacjach medycznych. > > Płacę 50 zł miesięcznie Kwota była podana przykładowo. Są korporacje medyczne oferujące podstawową opiekę medyczną za niewielkie kwoty. Był o tym artykuł w którymś "Newsweeku". > Nie rozumiem dlaczego murzyn ma placic za to, ze ty jestes palczem, czy > narkomanem - to czysta dyskryminacja. W zasadzie to wszystko jedno. Przjmując wasze założenia, murzyn też może się zaklasyfikować do kategorii podniesionego ryzyka. Są zakaźne choroby tropikalne o długim okresie inkubacji itd itp Są wizyty u rodziny: kto zapłaci za szczepienia? Kto zbada po przylocie? Prawdę mówiąc, to coraz bardziej nie odpowiada mi wasz sposób myślenia. Na każdego coś się może znaleźć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 24.03.03, 22:10 Gość portalu: dkk napisał(a): > Nie wierzę w taki wybór. To są przekonania, trochę - przyznam nawiedzone - a > nie ekonomia. Ekonomia mówi: przyjmuję każdego. To zalezy. Jesli masz nadmiar pacjentow, mozesz sobie pozwolic na odsiewanie tych, ktorzy cie nie interesuja, juz to z powodow finansowych, juz to dlatego, ze im nogi smierdza. Komfort pracy, ot co! > Jeżeli jest jasne, to miło z Twojej strony. Tylko, że ty nie jesteś od dawania > szans. Przykro mi, ze to cie szokuje, ale tak wlasnie jest. Pacjent dostaje od lekarza szanse, a nie rozwiazanie na zlotej tacy. > Jest to zmiana, która nie tworzy żadnej nowej jakości. Owszem tak. Powoduje, ze masz wplyw na to ile opieka zdrowotna bedzie cie kosztowac. Wreszcie masz wolny wybor. I nie rozwiąze problemów > finansowania służby zdrowia. Sama- na pewno nie. Dodaj do tego racjonowanie... :-) Zresztą nigdy ta zmiana nie przejdzie - z powodów > racjonalnych. Przytocz prosze chociaz jeden taki "racjonalny" powod. Są korporacje medyczne oferujące podstawową > opiekę medyczną za niewielkie kwoty. A co ze znacznie drozsza opieka specjalistyczna? > Na każdego coś się może znaleźć. Na pewno, ale mowimy tu o rozwiazaniach systemowych, a nie jednostkowych. Poniewaz znacznie wiecej jest palaczy niz murzynow podrozujacych w tropiki, a ryzyko zachorowania u palaczy tez jest wieksze, to system dyskryminujacy przeciwko palaczom ma wiecej sensu. Gdy podpisywalem umowe kredytu hipotecznego, pytano mnie czy pale, bo od tego zalezala stawka ubezpieczenia kredytu. Tak wiec taki system ma implikacje szersze niz tylko opieka zdrowotna. dkk, nie mozesz jednoczesnie opowiadac sie za urynkowieniem, a jednoczesnie oczekiwac plaskiej skladki i powszechnej opieki, bo te postulaty sa wzajemnie sprzeczne. Co zatem wybierasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: 65.90.124.* 24.03.03, 22:38 > Nie wierzę w taki wybór. To są przekonania, trochę - przyznam nawiedzone - a > nie ekonomia. Ekonomia mówi: przyjmuję każdego. bynajmniej, z punktu widzenia ubespieczalni ekonomia mowi - palacze (trzymamy sie tago jako przykladu) kosztuja wiecej. Z punktu widzenia lekarza, zajmuja wiecej czasu, sa niezdyscyplinowani i zanizaja efekty leczenia. > Moim zdaniem - zawsze ma taki obowiązek. Stratą czasu? Hm. Pokaz mi prawo, ktore tak mowi. > > Tylko przez palaczy, niepalacy lubia moj gabinet bo nie czuc w nim > papierosami > > nawet w ubikacji. > Teraz to już przesadziłeś. Chyba, że w USA pali się u lekarza i jego ubikacji. Tego na pewno bym nie tolerowal, ale dla niepalacych zapach ubran przesyconych tytoniem tez nie jest przyjemny, nawet jezeli ktos nie pali (aktywnie) w danym momencie. > Jeżeli jest jasne, to miło z Twojej strony. Tylko, że ty nie jesteś od > dawania szans. Owszem jestem, kto tego nie akcepuje szuka nowego lekarza. > Jest to zmiana, która nie tworzy żadnej nowej jakości. I nie rozwiąze > problemów finansowania służby zdrowia. Pewnie, ze nie rozwiaze wszystkich problemow, wcale tak nie twierdze, ale wprowadzi poczucie osobistej odpowiedzialnosci za swoje zdrowie - a to jest nowa jakosc - ZNACZACA. > Zresztą nigdy ta zmiana nie przejdzie - z powodów racjonalnych. Z tym, ze nie przejdzie zgodze sie - ja jednak uwazam, ze z powodu braku rozumu i myslenia ekonomicznego. > Kwota była podana przykładowo. Są korporacje medyczne oferujące podstawową > opiekę medyczną za niewielkie kwoty. Był o tym artykuł w którymś "Newsweeku". Oczywiscie to prawda (srednia skladka wynosi ok $500/miesiac), wlasnie te korporacje przoduja w "przesladowaniu" palaczy - dzieki temu moga utrzymywac skladki ponizej sredniej amerykanskiej ($1000/miesiac). > W zasadzie to wszystko jedno. Przjmując wasze założenia, murzyn też może się > zaklasyfikować do kategorii podniesionego ryzyka. Są zakaźne choroby > tropikalne o długim okresie inkubacji itd itp Są wizyty u rodziny: kto > zapłaci za szczepienia? Kto zbada po przylocie? Prawdę mówiąc, to coraz > bardziej nie odpowiada mi wasz sposób myślenia. Na każdego coś się może > znaleźć. Choroby tropikalne o dlugim okresie inkubacji sa rzadkie i latwo sobie z nimi poradzic - leczenie malarii to $100 leczenie zawalu $100000. Dlatego nikomu nie oplaca sie uwzglednianie podrozy do Afryki jako czynnika ryzyka, palenie ma o wiele wiekszy wplyw na koszty leczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 24.03.03, 20:52 Przeczytalem Twoja dyskusje z GTelega, ktory jest bardziej elokwentny ode mnie i niewiele juz dla mnie zostalo. Gość portalu: dkk napisał(a): > Służba zdrowia a biznes. > Służba zdrowia NIESTETY !!! nie jest biznesem. Piszę to o polskiej publicznej > służbie zdrowia - ja po prostu stwierdzam fakt. Sluzba zdrowie jest biznesem, bo sa ludzie, ktorzy z niej zyja. Sluzba zdrowia poddaje sie prawom rynkowym, takze w Polsce, inaczej nie istnialyby prywatne gabinety i nie placonoby lekarzom niczego poza pensja. Teraz jednak lekarze czesto-gesto dostaja pieniadze bezposrednio od pacjentow, to znaczy, ze pacjenci uznali za stosowne lekarzom zaplacic. Wielu pacjentow postrzega to jako wymuszenie, ale to ich subiektywna ocena, fakt pozostaje faktem: dochodzi do wyceny uslugi w zgodzie z wolnym rynkiem i do zaplaty za nia. Co do kas chorych: to tez jest rynek, choc moze nie calkiem wolny. Kasy chorych kontraktuja uslugi w drodze przetargu, mozna nie zgodzic sie na proponowane warunki. Przyznaje, nie jest to wolny rynek, ale powiedziec, ze calkiem go nie ma, to juz przesada. Oczywiście należy zdać sobie sprawę, że koniecznie > jest nałożenie ograniczeń - publiczna i urynkowiona służba zdrowia musi > wykonywać wszystkie usługi - nawet te nieopłacalne i drogie. Nieoplacalne i drogie tak, ale na pewno nie wszystkie. To prosta droga do plajty. Tutaj są > potrzebne rozwiązania systemowe, a nie bezsensowne pompowanie pieniędzy w chory > system. Tak jest. Nastepnie sprawnie podsumowujesz bledy systemu. > a) pieniądze są matrotrawione i przeżerane przez biurokrację Jak to w zlozonych systemach bywa. Zauwaz, ze system oparty wylacznie na wolnym rynku bylby rowniez nieefektywny, chyba ze sztucznie ograniczonoby popyt. > b) jest zbyt duże zatrudnienie, a jakakolwiek redukcja wiąże się ze > zdecydowanymi protestami załogi Masz na mysli administracje kas chorych czy szpitale? > c) kontraktowane są usługi w niewystarczającym zakresie, co zmusza placówki > służby zdrowia do kredytowania swojej działalności (kredytowanie to nie podlega > refundacji) Moga po prostu przestac swiadczyc uslugi, skoro kasa nie placi. Uslugi zas kontraktowane sa do wysokosci dostepnego budzetu, to chyba jasne? > Prywatny lekarz nie ma pielęgniarki do wypisywania druków. Tymczasem w mojej > przychodni rejonowej każdy lekarz ją ma. Prywatny lekarz ma i musi miec kogos do biurokracji. Pozostawiam bez rozstrzygniecia czy musi to byc pielegniarka. W indywidualnej praktyce tak- jest bardziej uniwersalna. > Lekarz a palenie > Nie, nie może powiedzieć: "Pali pan, do widzenia". Jest to zachowanie > nieetyczne. Lekarz publicznej służby zdrowia nie może wybierać pacjentów - to > jest nonsens. To pacjent ma prawo wyboru lekarza. Tu sie mylisz. Ta swoboda jak najbardziej dziala w obie strony. Tak tez stoi w kodeksie etyki lekarskiej. Pokaz mi gdzie w umowie o prace lekarza jest napisane, ze musi przyjmowac wszystkich jak popadnie. Natomiast lekarz w swojej pracy kieruje sie swoja ocena stanu pacjenta. Jezeli jako lekarz widze, ze moje dzialanie jest bezskuteczne, a wiec bezsensowne, nie podejmuje dalszego dzialania i dziekuje pacjentowi za zaufanie, odsylajac do kogos innego, jesli kogos innego sie znajdzie. Lekarz nie jest twoja mamusia. Lekarz, który zachowuje się w > ten sposób pokazuje swoją bezsilność - i w tym kontekście jest to najgorszy > lekarz z możliwych. Moj drogi, bezsilnosc u lekarza jest czyms normalnym. Jak mawial Brudny Harry Callaghan: "A man has got to know his limitations." Coz jest zlego w powiedzeniu pacjentowi: "nic wiecej nie moge dla pana zrobic." Pomogloby, gdyby rzucil pan palenie, ale skoro pan nie chce, mysle, ze dalsze nasze kontakty nie maja sensu. Czy chce pan, bym skierowal pana do kogos innego?" > Tylko, że wtedy lekarze odnoszący się w ten sposób do swoich pacjentów będą > przez nich omijani szerokim łukiem. Nie zawsze. Mam kolegow, ktorzy kasuja straszne pieniadze poza ubezpieczeniem, odnosza sie do pacjentow srednio uprzejmie, a mimo to maja pelne poczekalnie i listy oczekujacych na zabiegi. Wiesz, dlaczego? Bo maja dobre wyniki. Dla nadziei dobrego wyniku pacjent zgodzi sie na wysoki koszt i nawet na nieuprzejme traktowanie. Naprawde. > Poza tym nie wszystko, co robimy w życiu, musi być konstruktywne i > racjonalne. Naturalnie, dopoki nie szkodzimy naszym dzialaniem innym. Zuzywajac publiczne srodki w niekonstruktywny i nieracjonalny sposob, okradamy wspolobywateli. Jak? Zastosujmy system, który obowiązuje w korporacjach medycznych. > Płacę 50 zł miesięcznie i mam za to określone świadczenia oraz gwarancję, że > pomogą mi zawsze, kiedy pomocy będę oczekiwać, niezależnie od tego, czy jestem > palaczem, narkomanem, czy murzynem. Tu nie ma pośredników - kas chorych. > Wszystko jest jasne i bezpośrednie. Nikt niczego nie kontraktuje. Za mala skala. Juz kasy chorych w Polsce nie wypalily, bo byly regionalne. Kto wymyslil taki absurd? A dlaczego nie ogolnopolskie? Wtedy jest szansa na ekonomie skali. No i jakiego zakresu uslug oczekujesz od korporacji? Od dentysty do przeszczepow narzadow? Cos takiego moga zorganizowac tylko naprawde duze organizacje, jak ubezpieczalnie czy wlasnie kasy chorych. Do tego potrzebne jest zaplecze i caly sztab ludzi. No i za 50 zl- chyba tygodniowo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 22:02 ale powiedziec, ze calkiem go nie ma, to juz przesada. Jakiż to wolny rynek? Tyle usług, ile pieniędzy? Powinno być: tyle usług, jakie zapotrzebowanie (i swoją drogą idące za tym pieniądze). > Nieoplacalne i drogie tak, ale na pewno nie wszystkie. To > prosta droga do plajty. A pozostałe, kto ma wykonywać i za czyje pieniądze? > Masz na mysli administracje kas chorych czy szpitale? I to, i to. Moga po prostu przestac swiadczyc uslugi, skoro kasa nie > placi. Uslugi zas kontraktowane sa do wysokosci > dostepnego budzetu, to chyba jasne? Nie mogą. Jak to sobie wyobrażasz: szpital czynny od stycznia do maja. > Prywatny lekarz ma i musi miec kogos do biurokracji. > Pozostawiam bez rozstrzygniecia czy musi to byc > pielegniarka. W indywidualnej praktyce tak- jest bardziej > uniwersalna. Oczywiście, że ma. Jedna osoba na kilku lekarzy w NZOZ. A nie 1/1. Pokaz mi gdzie w umowie o prace lekarza jest napisane, ze musi > przyjmowac wszystkich jak popadnie. A gdzie jest napisane, kogo ma przyjmować, a kogo nie? Każdy ubezpieczony ma prawo do korzystania z usług medycznych. Każda. > Moj drogi, bezsilnosc u lekarza jest czyms normalnym. Jak > mawial Brudny Harry Callaghan: "A man has got to know his > limitations." Coz jest zlego w powiedzeniu pacjentowi: > "nic wiecej nie moge dla pana zrobic." Pomogloby, gdyby > rzucil pan palenie, ale skoro pan nie chce, mysle, ze > dalsze nasze kontakty nie maja sensu. Czy chce pan, bym > skierowal pana do kogos innego?" Dlaczego zakładacie, że każdy palacz nie chce? Tutaj widzę już o wiele więcej humanizmu :-) Dla nadziei dobrego wyniku pacjent zgodzi sie na > wysoki koszt i nawet na nieuprzejme traktowanie. Naprawde. Oczywiście: + niepalenie. > Naturalnie, dopoki nie szkodzimy naszym dzialaniem innym. > Zuzywajac publiczne srodki w niekonstruktywny i > nieracjonalny sposob, okradamy wspolobywateli. Tego już zupełnie nie rozumiem. Okradam? Chyba żartujesz. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 24.03.03, 22:18 Gość portalu: dkk napisał(a): > > ale powiedziec, ze calkiem go nie ma, to juz przesada. > Jakiż to wolny rynek? Tyle usług, ile pieniędzy? Powinno być: tyle usług, jakie > zapotrzebowanie (i swoją drogą idące za tym pieniądze). "Kazdemu wedlug potrzeb" to leninizm, a nie wolny rynek. Jasne, ze wolny rynek to tyle uslug, jaki popyt. Zasoby finansowe wyznaczaja popyt. > A pozostałe, kto ma wykonywać i za czyje pieniądze? Za prywatne pieniadze pacjenta, ci sami ludzie. > > Masz na mysli administracje kas chorych czy szpitale? > I to, i to. To strzeliles kula w plot. W szpitalach brakuje personelu. Choc co do organizacji to i owo daloby sie poprawic. > Nie mogą. Jak to sobie wyobrażasz: szpital czynny od stycznia do maja. Nie musze sobie wyobrazac, ja to znam. Tak mniej wiecej we wrzesniu koncza sie pieniadze na rozne procedury w holenderskich szpitalach. Ci pacjenci, ktorzy moga (bo pozwala na to ich ubezpieczenie) jada na leczenie do sasiedniej Belgii. Reszta czeka do nowego roku. > Oczywiście, że ma. Jedna osoba na kilku lekarzy w NZOZ. A nie 1/1. Zalazy ile ma z tym roboty. Czasem roboty ma duzo. Twoj punkt widzenia na organizacje pracy w sluzbie zdrowia zdradza nieznajomosc tematu. > A gdzie jest napisane, kogo ma przyjmować, a kogo nie? Każdy ubezpieczony ma > prawo do korzystania z usług medycznych. Lekarz nie ma napisane, sam to sobie reguluje. Kazdy ubezpieczony ma prawo do uslug, ale nie u konkretnego lekarza. Lekarz moze mnie sobie wybrac, ale... it takes two to tango. Ja tez jeszcze musze chciec. Moge powiedziec "przykro mi, nie ma miejsc". > Dlaczego zakładacie, że każdy palacz nie chce? Tutaj widzę już o wiele więcej > humanizmu :-) A jesli nie znajde innego chetnego, by przejac opieke? > Tego już zupełnie nie rozumiem. Okradam? Chyba żartujesz. Nie. Konsumujesz wieksza czesc, niz ci sie nalezy. Odbierasz pieniadze potrzebne innym. Zatem ich okradasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: racjonowanie jest konieczne: dialogujemy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 23:02 > > "Kazdemu wedlug potrzeb" to leninizm, a nie wolny rynek. > Jasne, ze wolny rynek to tyle uslug, jaki popyt. Zasoby > finansowe wyznaczaja popyt. W leniniźmie nie było tak kolorowo, jak byś chciał. Popyt musi wiązać się z pieniędzmi. Pieniądze muszą za nim iść, tam gdzie trzeba. Nie może być tak, że kasy nie tylko drastycznie ograniczają popyt, ale również kontraktują usługi poniżej ich rynkowej wartości. To jest wolny rynek? >> > Za prywatne pieniadze pacjenta, ci sami ludzie. Mam rozumieć, że PRZYKŁADOWĄ długotrwałą terapię anty-gruźliczą u 60-letniej staruszki chcesz przeprowadzić w jakimkolwiek szpitalu i to jeszcze na jej koszt? > > To strzeliles kula w plot. W szpitalach brakuje > personelu. Choc co do organizacji to i owo daloby sie > poprawic. Bardzo ciekawe. Tylko, że ja tutaj myslę o reorganizacji placówek medycznych - ich łączeniu, pozbywaniu się administracji itd itp > > Nie musze sobie wyobrazac, ja to znam. Tak mniej wiecej > we wrzesniu koncza sie pieniadze na rozne procedury w > holenderskich szpitalach. Ci pacjenci, ktorzy moga (bo > pozwala na to ich ubezpieczenie) jada na leczenie do > sasiedniej Belgii. Reszta czeka do nowego roku. To zdecydowanie przekracza zatem moją wyobraźnię. > > > Zalazy ile ma z tym roboty. Czasem roboty ma duzo. Twoj > punkt widzenia na organizacje pracy w sluzbie zdrowia > zdradza nieznajomosc tematu. Oczywiste jest to, że prywatne przychodnie ograniczają ilość tzw. dodatkowego personelu. Żeby to stwierdzić, nie trzeba znać organizacji służby zdrowia. > > > Lekarz nie ma napisane, sam to sobie reguluje. Kazdy > ubezpieczony ma prawo do uslug, ale nie u konkretnego > lekarza. Lekarz moze mnie sobie wybrac, ale... it takes > two to tango. Ja tez jeszcze musze chciec. Moge > powiedziec "przykro mi, nie ma miejsc". To jakaś bajka chyba. Ubezpieczony ma prawo do usług u konkretnego lekarza, którego sam sobie wybrał. Nie słyszałem o aktach odrzucania. > > > A jesli nie znajde innego chetnego, by przejac opieke? Zupełnie nie rozumiem. > > Nie. Konsumujesz wieksza czesc, niz ci sie nalezy. > Odbierasz pieniadze potrzebne innym. Zatem ich okradasz. Należy mi się pełna opieka zdrowotna, na którą płacę składkę. Nikomu nic nie odbieram, zatem nikogo nie okradam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 16:50 Jak system rynkowy radzi sobie z problemami poruszonymi przez dkk? Kilka komentarzy: „Każdy ma prawo robić ze sobą co tylko chce. Ze swoim zdrowiem także.” Oczywiscie wolnosc jest podstawa Ameryki, ale tu kazdy sam finansuje swoja wolnosc i nie wymaga aby inni pokrywali koszty jego trybu zycia. Wolnosc – tak, finansowanie glupoty – nie. „Jeśli zachoruje, skuteczne leczenie zapewnią mu i tak własne pieniądze, a nie abstrakcyjna składka zdrowotna” Gdyby tak rzeczywiscie bylo – to powinienes walczyc o ZLIKWIDOWANIE obowiazkowej skladki, w rzeczywistosci agumentujesz na rzecz przeciwnego rozwiazania. „Nie istnieją tutaj prawa podaży i popytu: stawki i ilość usług kontraktowane są przez kasy chorych bez istotnego związku z rzeczywistym na nie zapotrzebowaniem. „ Ludzie, z ktorymi polemizujesz doskonale sobie zdaja z tego sprawe, problem jest w tym jak wyjsc z tego systemu – poprzez urynkowienie uslug i uzaleznienie skladek od postepownia pacjenta jest jednym z rozwiazan. Ty argumentujesz, ze to blad. "Czynniki ryzyka, jak napisała connie są subiektywne. Kto miałby to oceniać? Na jakiej podstawie? Trzeba byłoby udawadniać zdrowy tryb życia, czy tylko nie- zdrowy?" Niezupelnie, poziom methemoglobiny, czy weglowodorow aromatycznych we krwi dobrze koreluje z paleniem jest w stanie wykryc palacza do trzech niesiecy po zaprzestaniu palenia. Poziom alkocholu we krwi ma o wiele krotszy okres wykrywalnosci, ale skutecznie moze wykryc alkocholikow, otylosc jest latwa do wykrycia. Wiekszosc narkotykow (w sensie nalogu nie grupy lekow) moze byc wykryta we krwi lub moczu. „Uważam, że nikt nie ma prawa ustawowego ograniczania czyjejś wolnośi osobitej - zwłaszcza, że palacze i otyli też składki płacą, z których finansowane są także np. drogie terapie nosicieli wirusa HIV.” Mylisz ograniczenie czyjejs wolnosci, z finansowaniem konsekwencji naduzywania wolnosci. Owszem placa skladki, jednak zbyt niskie w stosunku do zwiekszonego ryzyka jakie ponosza, wszyscy inni na tym traca. Co do HIV problem polega na tym, ze infekcji mozna nabawic sie nawet przez „normalny” heterosexualny stosunek i udowadnianie komus w jaki sposob nabawil sie infekcji wymagalo by inwazji w prywatnosc ludzi daleko wiekszej niz w przypadku pijakow czy palaczy. Niemniej jednak prywatne ubespieczenie moze wykluczyc HIV z pakietu uslug – w ten sposob obnizyc koszt dla ludzi, ktorzy zyja w scisle monogamicznym zwiazku i maja znikome ryzyko infekcji. Z tego co wiem tego typu pakiety nie ciesza sie wielka popularnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 19:20 > Oczywiscie wolnosc jest podstawa Ameryki, ale tu kazdy sam finansuje swoja > wolnosc i nie wymaga aby inni pokrywali koszty jego trybu zycia. Wolnosc – > ; tak, > finansowanie glupoty – nie. Ogromną tolerancję tu wyczuwam. Bardzo proszę. Co jest głupotą? Palenie? Picie? Wolność? To są niczym nieuzasadnione oceny. Albo mamy solidarym, albo nie. Ktoś pokrywa koszty mojego leczenia, ja pokrywam koszty innych. Przecież nikt oddzielnie nie płaci u nas publicznej służbie zdrowia za swoje leczenia (poza łapówkami). > > „Jeśli zachoruje, skuteczne leczenie zapewnią mu i tak własne pieniądze, > a nie > abstrakcyjna składka zdrowotna” Przepraszam bardzo. W Polsce system w zasadzie padł. Dlatego każdy kto może sobie na to pozwolić korzysta z niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Ja też. Nie tylko dlatego, że tak wolę - często muszę. > Ludzie, z ktorymi polemizujesz doskonale sobie zdaja z tego sprawe, problem > jest w tym jak wyjsc z tego systemu – poprzez urynkowienie uslug i uzalez > nienie > skladek od postepownia pacjenta jest jednym z rozwiazan. Ty argumentujesz, ze To jest błąd. Czym innym jest urynkowienie, a czym innym uzależnianie składki od abstrakcyjnych kryteriów. > Niezupelnie, poziom methemoglobiny, czy weglowodorow aromatycznych we krwi > dobrze koreluje z paleniem jest w stanie wykryc palacza do trzech niesiecy po > zaprzestaniu palenia. Poziom alkocholu we krwi ma o wiele krotszy okres > wykrywalnosci, ale skutecznie moze wykryc alkocholikow, otylosc jest latwa do > wykrycia. Wiekszosc narkotykow (w sensie nalogu nie grupy lekow) moze byc > wykryta we krwi lub moczu. Bardzo przepraszam, ale to co mam we krwi w momencie badania, nie świadczy o tym, jaki tryb życia prowadzę. Chyba, że założymy sezonową zmienność moich składek, w zależności od tego, jak chcę żyć. Poza tym my tutaj coś mylimy: uważam stanowczo, że to większość społeczeństwa prowadzi haniebny, według państwa tryb życia. Zmieńmy proporcje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 19:49 > Co jest głupotą? Palenie? Tak Picie? W nadmiarze. > Wolność? Nie jest glupota sama w sobie, ale wolnosc przychodzi za cene placenia rachunkow. Dlaczego ja mam finansowac Twoj ryzykowny styl zycia. > To są niczym nieuzasadnione oceny. Oceny sa jak najbardziej uzasadnione, sa setki dobrze przeprowadzonych badan epidemiologicznyc potwierdzajacych zwiekszone ryzyko w przypadku palenia czy nadmiernego picia. > Albo mamy solidarym, albo nie. Solidarnosc dziala w obie strony, jezeli nie chcesz zmienic swojego trybu zycia, samolubnie zwiekszasz koszty dla tych, ktorzy dbaja o siebie, dlaczego uwazasz, ze jest to moralne. > Ktoś pokrywa koszty mojego leczenia, ja pokrywam koszty innych. Ten system zaklada, ze ryzyko jest jednakowe i niezalezne od trybu zycia - wiemy, ze nie jest to prawda, wiec zmieniamy zasady. > Przecież nikt > oddzielnie nie płaci u nas publicznej służbie zdrowia za swoje leczenia (poza > łapówkami). Nie dyskutujem o tym jak jest w Polsce, ale jak byc powinno i jak dziala to w krajach gdzie sluzba zdrowia jest urynkowiona (USA). > Czym innym jest urynkowienie, a czym innym uzależnianie składki > od abstrakcyjnych kryteriów. Oczywiscie w rynkowym systemie nikt nie zmusi cie do zaakceptowania swiadczeni of firmy ktora uzaleznia skladki od "abstrakcyjnych kryteriow". Mozesz zawsze kupic ubespieczenie ktore o nic sie nie pyta i nie ma ograniczen - te produkty sa jednak kilkakrotnie drozsze - wolnosc kosztuje. > Bardzo przepraszam, ale to co mam we krwi w momencie badania, nie świadczy o > tym, jaki tryb życia prowadzę. Chyba, że założymy sezonową zmienność moich > składek, w zależności od tego, jak chcę żyć. Co do palenia to badania sa w stanie ocenic ostatnich kilka miesiecy. Poza tym jezeli podpisujac kontrakt z firma ubespieczeniowa, i stwierdzasz, ze nie palisz i potem okaze sie przy okazji badan na zawal serca, ze jednak paliles - zostajesz z pokaznym rachunkiem. Otylosc gra role na etapie poczatkowego kontraktu, po tem firmy czesto stosuja "medical management" by "zachecic" pacjentow do odchudzania. Co do alkocholu firmy sa bardziej tolerancyjne - rzeczywiscie nie ma dobrego sposobu na dlugoterminowe monitorowanie. Ale gdy chodzi o przeczepy - obowiazuje wojskowy rygor - pielegniarki dzwonia do pacjentow i informuja ich, ze maja 6 godzin by pobrac krew - odmowa lub obecnosc alkoholu - to skreslenie z listy. > Poza tym my tutaj coś mylimy: uważam stanowczo, że to większość > społeczeństwa prowadzi haniebny, według państwa tryb życia. Mylisz sie, nie interesuja mnie w najmniejszym stopniu implikacje moralne palenia, picia, czy narkotykow tu jestem libertynem - kazdy ma prawo robic to na co ma ochote. Interesuje mnie wylacznie aspekt finansowy - tu latwo o ocene - sa to kosztowne nalogi - i nalogowiec a nie spoleczenstwo powinni za to placic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 22:36 > Co jest głupotą? Palenie? No tak. Radzę wszystkim palaczom, aby w celu rozwiązywania swoich problemów z nałogiem udawali się do psychologów. Nigdy to lekarzy. Z takim mentalnym podejściem do nałogów, nie da nikogo wyleczyć. Dlaczego ja mam finansowac Twoj ryzykowny styl zycia. Ponieważ ja finansuję mnostwo innych rzeczy, których czesto finansować nie mam ochoty. A jak na razie, nie finansujesz mnie w ogóle, bo nie jestem chory. > > Solidarnosc dziala w obie strony, jezeli nie chcesz zmienic swojego trybu > zycia, samolubnie zwiekszasz koszty dla tych, ktorzy dbaja o siebie, dlaczego > uwazasz, ze jest to moralne. To nie jest kwesia moralności. Ani ryzyka. Zdrowy tryb życia nie wyklucza chorób. > Nie dyskutujem o tym jak jest w Polsce, ale jak byc powinno i jak dziala to w > krajach gdzie sluzba zdrowia jest urynkowiona (USA). Dyskutujemy o tym, czy powinno być przełożenie składki na ubezpieczenie zdrowotne w publicznej słuzbie zdrowia w Polsce na ryzykowność życia. sa to kosztowne nalogi - i nalogowiec a nie spoleczenstwo powinni za to placic Społeczeństwo - a cóż to a abstrakcja? Społeczeństwa poza tym składają się z nałogowców... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gtelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 23:11 > Ponieważ ja finansuję mnostwo innych rzeczy, których czesto finansować nie > mam ochoty. A jak na razie, nie finansujesz mnie w ogóle, bo nie jestem > chory. Jezeli uwazasz, ze finansujesz rzeczy na ktore nie masz ochoty mozemy podyskutowac o ich zasadnosci, pewnie masz racje w pewnym zakresie. Jednak twoje podatki ani dzialnosc charytatywna nie sa probloemem firmy ubespieczeniowej. Ich interesuje jakie jest ryzyko, ze zachorujesz w stosunku do skladki ktora placisz. jezeli palisz ryzyko jest wieksze niezleznie od tego czy juz zachorowales czy jeszcze nie. > Zdrowy tryb życia nie wyklucza chorób. Ale zmniejsza ich prawdopodobienstwo. Jezeli przespales rachunek prawdopodobienstwa w szkole, musze odeslac cie do ksiazek, nie mam zamiaru tego tlumaczyc. > Społeczeństwo - a cóż to a abstrakcja? Społeczeństwa poza tym składają się z > nałogowców... Spoleczenstwo to ja i inni ludzie tacy jak ja. Wbrew pozorom wiekszoc ludzi nie ma nalogow i ich celem jest miec tanie ubespieczenie a nie doplacanie do cudzych nawykow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 17:15 "Zreszą, poza palaczami i otyłymi, musiałoby to objąć: górników, kierowców a nawet uczestników pieszych wycieczek górskich." Prywatne ubespieczenia radza sobie z tym problemem przy pomocy wykluczen (exclusions), wylaczaja pewne choroby, lub konsekwencje pewnych zachowan z pakietu uslug. Powiedzmy nie pokrywaja konsekwencji wypaku po pijanemu, nie pokrywaja leczenia powiklan palenia, nie pokrywaja wypadkow na szczegolnie trudnych stokach narciarskich itp. (w Aspen mozna zobaczyc tabliczki typu: Insurace company xyz does not cover injuries acquired on this slope”) Druga metoda to incentives, niektore firmy ubespieczeniowe, roznicuja skladki ze wzgledu na otylosc, palenie. Inne daja znizki tym, ktorzy poddaja sie testom wstepnym, sa czlonkami „health club” itp. Trzecia metoda to „preexisting conditions” , czyli jezeli zawierasz umowe, z ubespieczeniem ubespieczenie wyklucza z pokrycia wszystko to co istnialo przed zawarciem umowy: otylosc, palenie, alkocholizm itp. Jezeli kontynuujesz z tym samym ubespieczeniem przez reszte zycia to na ogol jest OK, ale nie mozesz juz zmienic ubespieczenia co znacznie ogranicza mozliwosc zmiany pracy. Kolejny sposob to „medical management programs”. Powiedzmy ubespieczenie placi ci za “bypasy” tetnic wiencowych, ale jest to polaczone, z programem odchudzania, regulacji diety, owyku od palenia (najczesciej oplacanego czesciowo z kieszenie pacjenta) – nie odpowiada ci taki pakiet – nastepny zabieg bedzie z wlasnej kieszeni. Sa przypadki, ze tryb zycia jest medycznym przeciwskazaniem do interwencji. Powiedzmy nikt nie dostanie przeszczepu watroby, jezeli nie jest wstanie udowodnic abstynencji od alkoholu i nrkotykow przez co najmniej 3 lata. Co do gornikow, to ubespieczenie ma prawo domagac sie od pracodawcy zwrotu kosztow za choroby zwiazane z wykonywaniem zawodu. Tak wiec wolny rynek posiada wiele sposobow by uwzglednic tryb zycia w kosztach leczenia. Powoduje to ZMNIEJSZENIE skladek dla tych ktorzy dbaja o siebie. Byc moze system nie jest doskonaly, jest jednak o wiele lepszy i tanszy niz „wszystko dla wszystkich” obowiazujace w Polsce. Rynek zapobiega tez "przegieciom" w druga strone, pakiety uslug ze zbyt wieloma ograniczeniami nie sa zbyt popularne nawet jezeli sa nieco tansze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 19:25 Mówimy tu o publicznej służbie zdrowia w Polsce, a nie prywatnych ubezpieczeniach konstruowanych w ten sposób, że większosci rzeczy nie obejmują. Należy wprowadzić wolny rynek do systemu, ale nałożone na to muszą zostać także ograniczenia. Nie może byc tak, że palacza po zawale (który dalej pali lub nie pali) nie ma kto leczyć, bo albo nikt nie chce, albo ów pacjent nie ma środków na leczenie. To jest PUBLICZNA, A NIE PRYWATNA SŁUŻBA ZDROWIA. Ciążą na niej i musza ciążyć zobowiązania, które z natury rzeczy nie są rynkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 19:58 Gość portalu: dkk napisał(a): > Mówimy tu o publicznej służbie zdrowia w Polsce, a nie prywatnych > ubezpieczeniach konstruowanych w ten sposób, że większosci rzeczy nie > obejmują. W wolnym rynku nikt by takich ubespieczen nie kupil, ale jezeli nie pale i nie mam zamiaru palic moge wybrac ubespieczenie, ktore wyklucza leczenie powiklan palenia i zaoszczedzic kilkaset dolarow rocznie. > Należy wprowadzić wolny rynek do systemu, ale nałożone na to muszą zostać > także ograniczenia. To pacjent wybiera zakres uslug, ograniczenia i cene jaka chce za nie zaplacic. > Nie może byc tak, że palacza po zawale (który dalej pali lub nie > pali) nie ma kto leczyć, bo albo nikt nie chce, albo ów pacjent nie ma > środków na leczenie. Swiadczenie uslug i oplaty to dwie rozne rzeczy - tez nie widze powodu by nie udzielic pomocy czlowiekowi, nawet jezeli jest palaczem, ale to on a nie kto inny ponosi finansowa odpowiedzialnosc za konsekwencje nalogu. Jezeli byl na tyle madry by sie nalezycie ubespieczyc - koszty poniesie ubespieczenie (ale nastepnym razem sie zastanowi czy zmienic skladke dla palaczy), jezeli nie - wyjdzie ze szpitalu z dlugiem i bedzie go musial splacac. Tak dziala rynek. > To jest PUBLICZNA, A NIE PRYWATNA SŁUŻBA ZDROWIA. Ciążą na niej i > musza ciążyć zobowiązania, które z natury rzeczy nie są rynkowe. O tym wiemy, i na forum tym napisano juz wystarczajaco wiele by wiedziec, ze system ten nie dziala. Mowimy o tym jak dziala system w ktorym nie ma problemow z czekaniem na operacje, gdzie nie ma lapowek i gdzie nie ma ograniczen w dostepie do najnowoczesniejszej medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 22:36 > W wolnym rynku nikt by takich ubespieczen nie kupil, ale jezeli nie pale i nie > mam zamiaru palic moge wybrac ubespieczenie, ktore wyklucza leczenie powiklan > palenia i zaoszczedzic kilkaset dolarow rocznie. Musiałbyś zadbać o dobrą definicję "powikłań palenia". Ok 10% populacji nie pali i ma raka płuc. Przypominam również panom lekarzom, że nowotwory różnokomórkowe płuc są w dużym stopniu warunkowane gentycznie. Część palaczy ma raka, część wcześniej umiera na coś mniej wyrafinowego. Ja się strasznie boję tych definicji. A firmy ubezpieczeniowe przecież nie będą chciały stracić. > To pacjent wybiera zakres uslug, ograniczenia i cene jaka chce za nie zaplacic. Tak jest w USA. > > O tym wiemy, i na forum tym napisano juz wystarczajaco wiele by wiedziec, ze > system ten nie dziala. Mowimy o tym jak dziala system w ktorym nie ma problemow Napradę nie ma żadnych problemów? Nie wierzę w idealne rozwiązania. W takim razie, dlaczego wszyscy nie chcą tak jak w USA? Dlaczego? Czego im brakuje? Odwagi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gtelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 23:17 > Musiałbyś zadbać o dobrą definicję "powikłań palenia". Ok 10% populacji nie > pali i ma raka płuc. Przypominam również panom lekarzom, że nowotwory > różnokomórkowe płuc są w dużym stopniu warunkowane gentycznie. Część palaczy > ma raka, część wcześniej umiera na coś mniej wyrafinowego. Ja się strasznie > boję tych definicji. A firmy ubezpieczeniowe przecież nie będą chciały > stracić. Owszem i firmy ubespieczeniowe o tym wiedza, i dlatego sa usatysfakcjonowane jezeli raz do roku przechodze badanie uwzgledniajace test na "palenie". > Napradę nie ma żadnych problemów? Nie wierzę w idealne rozwiązania. W takim > razie, dlaczego wszyscy nie chcą tak jak w USA? Dlaczego? Czego im brakuje? > Odwagi? Pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 17:35 „Kardiolog może powiedzieć: "Pali pan - proszę sobie szukać innego lekarza, bo ja pana nie będę leczyć". Zachowa się wówczas nagannie.” Nie ma w tym nic nagannego. Lekarz nie ma obowiazku leczyczenia poza przypadkami naglego zagrozenia zycia. Jezeli lekarz uwaza, ze leczenie ma niewielkie szanse sukcesu, ze wzgledu na brak wspolpracy pacjenta – moze powiedziec „do widzenia” - jest to bardziej etyczne niz marnowanie srodkow na ludzi, ktorzy sami torpeduja leczenie. Może również doradzić, zapisać dostępne leki skutecznie pomagające walczyć z paleniem (w/g WHO to jest choroba), np. Zyban czy Tabex. I wtedy zachowa się z klasą. Zgadzam sie z tym, ze wiekszosc ludzi zasluguje na taka szanse, i na ogol w czasie pierwszej wizyty oferuje pacjentom plan wyjscia z nawykow wplywajacych na ich zdrowie. Jezeli jednak dostrzegam, ze szanse na wspolrace sa znikome, lub pacjent stwierdza, ze nie ma ochoty nic zrobic, zegnamy sie po pieciu minutach. „Nie o składkę tu chodzi. Lekarz ma obowiązek walki o "chcenie pacjenta". „ Nie, pacjent ma obowiazek dbac o swoje zdrowie, lekarz ma zadanie mu w tym pomoc – jednak jezeli pierwsze nie istnieje drugie nie ma sensu. „Nie może mu powiedzieć: "Do widzenia. Zapłaci pan wyższy rachunek za pobyt u nas".” Zwykle lekarze maja stale oplaty w zaleznosci od poziomu wizyty (im wiecej problemow, komplikacji, lekow itp... tym wieksza oplata). Wiec otylosc, palenie czy inne nalogi posrednio wplywaja na cene wizyty. ”Ja tylko kwestionuję metodę, a także jestem przeciw traktowaniu ludzi uzależnionych (prowadzących nie-zdrowy tryb życia) jako obywateli II kategorii.” Traktowanie ludzi uzaleznionych jak nieodpowiedzialnych dzieciakow JEST traktowaniem ich jako ludzi drugiej kategorii. Tu (USA) uwaza sie, ze kazdy ma pelne prawo do wlasnych bledow, ale w pelni ponosi za nie odpowiedzialnosc – wszyscy jestesmy wolni i odpowiedzialni w ten sam sposob. ”Proszę wziąć także pod uwagę to, że palacze oraz pijacy w dużej części już utrzymują nasze chore państwo, poprzez bardzo wysoką akcyzę na w/w produkty.” Moge przyjac ten argument jezeli udowodnisz mi, ze akcyza w pelni pokrywa koszty leczenia powiklan palenia, koszty nieobecnosci w pracy zwiazane z paleniem i koszty swiadczen (jak renty, zwolniena dla rodziny opiekujacej sie palaczem) zwiazanych z paleniem. „Pytanie jest następujące: po co różnicować poziom składki??? Aby uczyć ludzi zdrowego trybu życia? Absolutnie nie tędy droga.” Zroznicowanie skladek nie koniecznie sluzy nauczaniu palaczy, rzeczywiscie inne metody moga byc bardziej skuteczne. Skladki roznicuje sie po to by zmniejszyc skladki dla tych, ktorzy dbaja o siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 19:39 > Nie ma w tym nic nagannego. Lekarz nie ma obowiazku leczyczenia poza > przypadkami naglego zagrozenia zycia. Jezeli lekarz uwaza, ze leczenie ma > niewielkie szanse sukcesu, ze wzgledu na brak wspolpracy pacjenta – moze > powiedziec „do widzenia” - jest to bardziej etyczne niz marnowanie > srodkow na > ludzi, ktorzy sami torpeduja leczenie. Że to jest naganne już podkreślałem. Nie przeginajmy jednak w drugą stronę: palenie nie jest czymś, co torpeduje każde leczenie. A poza tym nie oszukujmy się, że tak strasznie to lekarzy interesuje, bo - moim zdaniem- nie interesuje w ogóle. > Zgadzam sie z tym, ze wiekszosc ludzi zasluguje na taka szanse, i na ogol w > czasie pierwszej wizyty oferuje pacjentom plan wyjscia z nawykow wplywajacych > na ich zdrowie. Jezeli jednak dostrzegam, ze szanse na wspolrace sa znikome, > lub pacjent stwierdza, ze nie ma ochoty nic zrobic, zegnamy sie po pieciu > minutach. Pytanie: kto na tym traci w gospodarce rynkowej? Zamierzasz wyrzucać wszystkich swoich pacjentów? Rozumiem, że tylko palących. > Nie, pacjent ma obowiazek dbac o swoje zdrowie, lekarz ma zadanie mu w tym > pomoc – jednak jezeli pierwsze nie istnieje drugie nie ma sensu. Właśnie - POMÓC. A nie powiedzieć: "Nie chce Pan - to do widzenia". Skuteczna pomoc wymaga zaangazowania lekarza. Wasz sposób myślenia to zaangażowanie wyklucza: ze strony pacjenta przede wszystkim. > Zwykle lekarze maja stale oplaty w zaleznosci od poziomu wizyty (im wiecej > problemow, komplikacji, lekow itp... tym wieksza oplata). Wiec otylosc, palenie > > czy inne nalogi posrednio wplywaja na cene wizyty. Nie słyszałem o takich rozwiązaniach w Polsce. Nie utrzymałyby się zresztą zbyt długo... > Moge przyjac ten argument jezeli udowodnisz mi, ze akcyza w pelni pokrywa > koszty leczenia powiklan palenia, koszty nieobecnosci w pracy zwiazane z > paleniem i koszty swiadczen (jak renty, zwolniena dla rodziny opiekujacej sie > palaczem) zwiazanych z paleniem. Nie potrafię Ci udowodnić, ale jest to intuicyjnie dla mnie jasne. Wyliczyłem powyżej, ile płacę do budżetu wypalając paczkę papierosów. > > „Pytanie jest następujące: po co różnicować poziom składki??? Aby uczyć l > udzi > zdrowego trybu życia? Absolutnie nie tędy droga.” > > Zroznicowanie skladek nie koniecznie sluzy nauczaniu palaczy, rzeczywiscie inne > > metody moga byc bardziej skuteczne. Skladki roznicuje sie po to by zmniejszyc > skladki dla tych, ktorzy dbaja o siebie. Ale po co? Proszę mi nie wmawiać, że ktoś będzie dbał o zdrowie, płacąc mniej. Nie będzie. Osoby uzależnione winny oczekiwać od państwa szczególnej opieki i pomocy, a nie podwyższania im składek zdrowotnych. Proszę mi jeszcze powiedzieć, czy będziecie wyrzucali także zawziętych palaczy z opłaconą wyższą składką, czy też otrzymując więcej pieniędzy, będzie wam wszystko jedno - w myśl zasady płaci za tę wolność, ma do niej prawo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 20:17 > Że to jest naganne już podkreślałem. Nie przeginajmy jednak w drugą stronę: > palenie nie jest czymś, co torpeduje każde leczenie. A poza tym nie oszukujmy > się, że tak strasznie to lekarzy interesuje, bo - moim zdaniem- nie > interesuje w ogóle. Zgadzam sie, ze nie wszystkie, ale z zasady nie lubie palaczy, a mam wystarczajaco duzo innych pacjentow, by pozwolic sobie na to by ich nie widywac. Takie jest moje zbujeckie prawo. > Nie słyszałem o takich rozwiązaniach w Polsce. Nie utrzymałyby się zresztą > zbyt długo... Stad tez i roznica pomiedzy poziomem medycyny w USA i w Polsce. > Nie potrafię Ci udowodnić, ale jest to intuicyjnie dla mnie jasne. Wyliczyłem > powyżej, ile płacę do budżetu wypalając paczkę papierosów. OK koszt jednego przypadku raka pluc wynosi $300000, ile paczek musisz wypalic by to pokryc. Koszt jednego zawalu to $ 160000, ile paczek? > Ale po co? Proszę mi nie wmawiać, że ktoś będzie dbał o zdrowie, płacąc mniej. > Nie będzie. Oczywiscie, jezeli cena zmienia zachowanie to trwa to dlugi czas, ale firma ubespieczeniowa, ktora oferuje tanie uslugi ma wiecej klientow, i wiecej dochodu. A ludzie, ktorzy dbaja o siebie sa bogatsi - co w tym zlego? > Osoby uzależnione winny oczekiwać od państwa szczególnej opieki i > pomocy, a nie podwyższania im składek zdrowotnych. Nie myl opieki spolecznej z ubespieczeniem, ubespiecznie to bussiness, a panstwowa opieka spoleczna moze nadal rozdawac darmowe zupy tym, ktorzy podejmowali niewlasciwe decyzje. > Proszę mi jeszcze > powiedzieć, czy będziecie wyrzucali także zawziętych palaczy z opłaconą > wyższą składką, czy też otrzymując więcej pieniędzy, będzie wam wszystko > jedno - w myśl zasady płaci za tę wolność, ma do niej prawo? Jako lekarz nie jestem w najmniejszym stoniu zainteresowany jaka skladke placa moi pacjenci - to sprawa pomiedzy nimi a ubespieczeniem. Jak juz powiedzialem, nie lubie palaczy - wiec na pierwszej wizycie dostaja pakiet instrukcji na temat odwyku, po czym zegnam sie z tymi, ktorzy nie zastosowali sie do instrukcji. Kto nie lubi moich zasad ma innych lekarzy do wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 22:37 > Zgadzam sie, ze nie wszystkie, ale z zasady nie lubie palaczy, a mam > wystarczajaco duzo innych pacjentow, by pozwolic sobie na to by ich nie > widywac. Takie jest moje zbujeckie prawo. Doktorze, zapomina Pan że palenie to też choroba. Czyli uściślijmy: nie lubi Pan wszystkich, którzy nie chcą się leczyć, bo o to tu chodzi. Tak będzie ładniej. > > Stad tez i roznica pomiedzy poziomem medycyny w USA i w Polsce. Proszę mnie nie rozśmieszać. I nie porównywać czegoś, czego nie powinno się w ogóle porównywać. > > OK koszt jednego przypadku raka pluc wynosi $300000, ile paczek musisz wypalic > by to pokryc. Koszt jednego zawalu to $ 160000, ile paczek? No i jak ja mam to niby wyliczyć? Spróbuję przełożyć to na Polskie realia. > > Nie myl opieki spolecznej z ubespieczeniem, ubespiecznie to bussiness, a > panstwowa opieka spoleczna moze nadal rozdawac darmowe zupy tym, ktorzy > podejmowali niewlasciwe decyzje. Bardzo ciekawe. Służba zdrowia to nie stragan z pączkami. Muszą być ograniczenia. > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Odpowiedzialnośc za swoje zdrowie.... IP: 65.90.124.* 24.03.03, 23:35 > Doktorze, zapomina Pan że palenie to też choroba. Czyli uściślijmy: nie lubi > Pan wszystkich, którzy nie chcą się leczyć, bo o to tu chodzi. Tak będzie > ładniej. tak to prawda, fakty interesuja mnie bardziej niz pozory. > No i jak ja mam to niby wyliczyć? Spróbuję przełożyć to na Polskie realia. Wbrew pozorom cena nie jest znaczaco inna, lekarstwa i aparatura jest kupowana na zachodzie po cenach rynkowych jedyna rzecz jaka jest tansza w polsce to czas lekarzy i pielegniarek. > Bardzo ciekawe. Służba zdrowia to nie stragan z pączkami. Muszą być > ograniczenia. Wbrew pozorom sluzba zdrowia blizsza jest straganowi z paczkami niz ci sie wydaje. Owszem ograniczenia sa (w obu przypadkach): i stragan z paczkami nie moze sprzedawac paczkow nieswiezych czy splesnialych, ale tez nikt nie ma prawa domagania sie darmowych paczkow, nawet jezeli jest bardzo glodny. Straganiarz tez moze wyprosic klienta, ktory zachowuje sie w niewlasciwy sposob. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Podsumowanie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 23:31 No więc tak. Pojawił się problem polegajacy na tym, że rzeczywiście istnieje poważna sprzeczność pomiędzy założeniem zależności opłaty od trybu życia a chęcią urynkowienia służby zdrowia. Bardzo wam dziękuję, bo dowiedziałem się nieco więcej dzięki waszym wypowiedziom o kształcie rynkowej służby zdrowia :-) A więc: doszło tutaj do pomieszania wszystkich możliwych wątków i sam już przestaję się orientować we własnym stanowisku. Jestem przeciwny uzależnianiu składki na ubezpieczenie zdrowotne od... w obecnym kształcie polskiej służby zdrowia. Uważam, że nie jest to możliwe do przeprowadzenia. Dość łatwo zbić to argumentem niekonstytucjonalności. Musiałby poza tym nastąpić prawdziwy przełom mentalny: ja jestem w ciężkim szoku, że gdzieś za granicą ktoś bierze pod uwagę to, czy palę, czy nie. Przyznaję, że jest to dla mnie nowość. A urynkowienie? Jeżeli byłoby, to ta dyskusja nie ma sensu. Sami stwierdziliście, że takie stopniowanie składek jest tam NORMĄ. Nie można chcieć tego, i tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Podsumowanie IP: 65.90.124.* 24.03.03, 23:42 Milo sie gawedzilo. Szczerze podziwiam zdolnosc do zastanowienia i przyznania, ze czegos sie nauczyles!!! To rzadkosc na tym forum. Zgadzam sie, ze Polsce daleko do przejscia na zasady rynkowe, i powody jakie wymieniles to tylko czesc problemow. Czy jest to powod by calkiem zaprzestac staran? - nie mysle. Pewnie nawet ograniczony system jaki proponujesz - bez uwzgledniania trybu zycia jest lepszy niz to co jest teraz, ale warto sobie czasem uswiadomic, jakie rozwiazania sa stosowane na swiecie - po co na nowo odkrywac kolo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Podsumowanie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 23:53 Dwóch na jednego to niewłaściwe proporcje :-) Jest jeszcze jedna przykra sprawa do rozwiązania. Kwestia akcyzy. Wyliczenia wyglądają tak: palę przez 10 lat 1 paczkę papierosów dziennie. 1 paczka - do budzetu trafiają 4 złote. 4 złote * 3650 dni (365 dni * 10 lat) = 14.600 zł wpłacam extra do budżetu państwa. Na pytanie, czy to wystarczy oraz czy gdybym płacił wyższą składkę ubezpieczeniową byłoby tyle samo, nie potrafię odpowiedzieć. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dkk Re: Podsumowanie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.03, 00:47 Uwaga dla mnie i wszystkich, którzy myśleli źle. Sprawdziłem was. Macie rację. Moje pojęcie rzeczywistości było zbyt wyidealizowane. Cóż. W sytuacjach nie związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, lekarz ma prawo odmówić pomocy. Polski KEL określa je w artykule 7, Ustawa o zawodzie lekarza - w artykułach 38 i 39. Ze względu na szczególną wartość zdrowia korzystanie z prawa do odmowy jest ograniczone różnymi przepisami. W każdym razie lekarz powinien wskazać choremu możliwość uzyskania pomocy u innego lekarza (art. 7 KEL, art. 38 i 39 Ustawy). Obowiązek ten jest szczególnie podkreślany wówczas, gdy chodzi o przerwanie już rozpoczętego leczenia (art. 20 KEL). Relacje lekarz-pacjent opierają się bowiem na zaufaniu i nawet jeżeli lekarz uważa, że zaufanie wygasło lub zaistniały inne powody do zaprzestania leczenia, nie powinien pozostawić chorego samemu sobie. Decyzja o odmowie leczenia wymaga uzasadnienia, które powinno być odnotowane w dokumentacji lekarskiej. Nie może więc być decyzją zależną tylko od życzenia lekarza. Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej (art. 38) wprowadza ponadto dla lekarzy będących w stosunku pracy lub służbowym – obowiązek uzyskania zgody przełożonego oraz wskazania realnych możliwości uzyskania pomocy u innego lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GTelega Re: Podsumowanie IP: 65.90.124.* 26.03.03, 00:24 > W sytuacjach nie związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, lekarz ma prawo > odmówić pomocy. Polski KEL określa je w artykule 7, Ustawa o zawodzie > lekarza - w artykułach 38 i 39. Tak samo jest w wiekszosci krajow swiata. Po prostu zmuszanie lekarza nad do opieki nad kims, wbrew tego lekarza woli byloby niczym innym jak forma niewolnictwa. > W każdym razie lekarz powinien wskazać choremu > możliwość uzyskania pomocy u innego lekarza (art. 7 KEL, art. 38 i 39 > Ustawy). Obowiązek ten jest szczególnie podkreślany wówczas, gdy chodzi o > przerwanie już rozpoczętego leczenia (art. 20 KEL). W praktyce odbywa sie to w ten sposob, ze dostajes list pozegnalny z adresami 2- 3 innych lekarzy (niekoniecznie w tej samej miejscowosci) i informacja, ze masz miesiac czasu by znalezc sobie kogos nowego i ze do tego czasu w razie koniecznosci dotychczasowy lekarz udzieli Ci pomocy. Po miesiacu umowa pomiedzy lekarzem a pacjentem uznana jest za niewazna. > Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej (art. 38) wprowadza > ponadto dla lekarzy będących w stosunku pracy lub służbowym – obowiązek > uzyskania zgody przełożonego oraz wskazania realnych możliwości uzyskania > pomocy u innego lekarza. Przelozony to ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Podsumowanie IP: *.14-200-80.adsl.skynet.be 25.03.03, 10:32 Ja rowniez dziekuje za ciekawa dyskusje, dla mnie byla to okazja, by sobie to w glowie uporzadkowac i zastanowic sie czy nadal mysle, tak, jak mysle, czy tez pojawily sie argumenty. Mysle, ze najblizszy idealowi bylby model, w ktorym ze srodkow publicznych finansowana bylaby ta czesc opieki zdrowotnej, ktora mozna by nazwac zdrowiem publicznym: prewencja (szeroko pojeta. Nie tylko szczepienia, takze prewencja dentystyczna, skrining w kierunku nowotworow, miazdzycy... szczegoly do ustalenia). Natomiast indywidualne potrzeby zdrowotne zalatwiane bylyby w ramach indywidualnie zawieranych ubezpieczen na zasadach komercyjnych. Potrzebne sa regulacje wyjatkowe dla przewlekle chorych, kalek i cudzoziemcow. Tylko ze to jest temat na osobny watek. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
malarawka moze i tak.... 03.05.04, 15:08 hej Connie... moze i masz racje..znam takie przypadki, ze po operacjach pacjent sie nie sznuje swiadomie, pali, pije itd..., choc wie, ze jego poprzednia operacja kosztowala duzo sluzbe zdrowia..., ale nie wiem za bardzo jak tego dokonac?, tzn, jak np. takich pacjentow sprwdzac czy sie szanuja czy nie? Ciezko by bylo do tego dojsc..i takie dochodzenia sa raczej nierelane... Zauwazylam cos co mnie np. bardzo denerwuje w mojej przychodni...Lekarze przyjmuja pijakow...Goscie smierdza alkoholem, awanturuja sie przed drzwiami...Zajmuja numerki do lekarza, a inni, uczciwi ludzie, ktorzy szanuja swoje zdrowie nie moga sie potem dostac przez takich do lekarza, bo barkuje nuemrkow.....Czemu na to sluzba zdrowia nie reaguje? Napisali niby kartke na drzwiach:"Pacjentow pod wplywem lakoholu lekarz nie bedzie przyjmowal", ale w pratyce nadal stoja tam i sie pienią do chorych ludzi...Kazdy sie boi odezwac, bo nikt nie chce oberwac ...Cos powinno sie z tym zrobic chyba, bo tutaj nie trzeba wszczynac jakis dochodzen..., wiadc jak na dloni...NFZ ma malo pieniedzy, ludzie czekaja miesiacami na wizyty u specjalisty..., a pijakow sie przyjmuje???Gdzie tu jest logika..?? Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: moze i tak.... 03.05.04, 16:02 Zapytaj o ta logikę pare osób na tym Forum... Odpowiedzialność to nie jest niestety nasza ulubiona cecha... Owszem ja ofiarowuję Ci wszelka pomoc w wyściu z nałogu ,ale jeżeli Ty nie chcesz wspólpracować , to w pełni ponosisz koszty leczenia. Operacja kardiochirurgiczna to koszt w normalnym państwie ok. 20000E , w nienormalnym 5000E. Jesli ktos dalej pali , czyli "propaguje" te jeden z nielicznych czynników ryzyka miażdżycy na który mamy wpływ to proponuje zwracać koszty operacji w całości. Odpowiedz Link Zgłoś