p.atryk
03.06.07, 02:43
Takie prawo ma kazdy, absolutnie nie zaprzeczam. Przypomne tylko:
- dyskusja polega na wymianie pogladow, prezentowaniu wlasnego (lub uznanego
za wlasny) punktu widzenia
- przystepujacy do dyskusji (przynajmniej w teorii) zadaja sobie trud
sprawdzenia chocby podstawowych pojec czy informacji z danego tematu
(stosujac zasade niepodwazania udokumentowanych faktow)
-dyskusja wcale nie musi prowadzic do "jedynej prawdy objawionej",
przekonania za wszelka cene innej strony do swojej racji-mozna pozostac przy
wlasnych stanowiskach
Jak ktos ma ochote,moze ten watek rozwinac. Pisze o tym, bo prawo do dyskusji
absolutnie nie oznacza prawa do spamowania.