Dodaj do ulubionych

Przykro sie robi...

25.06.07, 12:35
przez was wszystkich, jedną i drugą strone. Lata poświęcone nauce, ambicja,
wielkie plany zawodowe. Poświęcenie sie pracy i społeczeństwu, pomoc kolegom
z pracy, pzypadkowym ludzim, pacjentom. Czwarta kawa podczas 48 godzinnego
dnia pracy, płacząca dwójka małych dzieciaczków w domu z jakąś obcą kobietą.
Mąż na wyciągnięcie ręki a jednak już tak daleko... Łza się kręci w oku,
chyle czoło tym wszystkim walczącym bo ja już sie wypaliłam, nie moge tak
dłużej pracować, gdy NIKT nie chce współpracować, zrozumieć.

---------------------------------------------------------------------
"SwojeIdeeSwojeSny,SwojeZłoteGóry.. MarzeniaWarteŚwieczki,Poświęcenia..."
Obserwuj wątek
    • paczula8 Re: Przykro sie robi... 25.06.07, 12:41
      askaam007 napisała:

      > przez was wszystkich, jedną i drugą strone.

      czego oczekujesz?
      • slav_ Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 00:15
        Podejrzewam że niczego nie oczekuje.
        Niestety.
        Za dużo pracy, za dużo cudzych problemów, za mało czasu dla siebie. Do tego
        codzienne rozwiązywanie problemów które ludzkość już dawno rozwiązała tylko
        jakoś ty nie "trzymasz w ręce" tego narzędzia wymyślonego 10 lat temu bo go nie
        masz i musisz wyważać dawno otwarte drzwi. Dawniej to cię nawet bawiło że
        potrafisz to wszystko zrobić teraz już wiesz że to było po prostu bez sensu -
        dzięki temu tylko szybciej sie spaliłaś. Taki moment gdy robisz coś całkiem
        "dużego" ale już cię to nie cieszy. Po prostu jest ci obojętne. Robisz to co do
        ciebie należy i robisz to dobrze, takie przyzwyczajenie. Tylko nie ma w tym już
        niczego co kiedyś pociągało. Taka nużąca praca.
        • swan_ganz Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 00:53
          o jezu, Slav... Jakie smutne to co napisałeś.....
          Może trzeba zmienić pracę? A Może tylko zmiana otoczenia wystarczy?

          A tak ogólnie; z deprechą trzeba walczyć a nie się jej poddawać...
        • paczula8 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 00:54
          rozumiem. Ty tez tak masz? co moge dla Ciebie zrobić?:)
          • swan_ganz Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 01:02
            > rozumiem. Ty tez tak masz? co moge dla Ciebie zrobić?:)

            Każdy może liczyć na Twoje wsparcie Paczulo?

            O jezu jak mi się nic nie chce, jak mnie gnaty bolą, jak ja mało zarabiam i jak
            auto mi dużo pali.... I pojawiły się nowe monitory do kompów córka gdzieś
            przyuważyła i mnie teraz molestuje. Strasznie bardzo mocno. A ja się nawet w
            stresie napić nie mogę bo mam taką robotę, że nie znam dnia ni godziny
            I mam głupiego sąsiada a mój pies s.. gdzie popadnie ....

            Wystarczy tych żali na wzbudzenie Twojego "kreatywnego" współczucia?
            :-)
            • paczula8 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 01:11
              > Wystarczy tych żali na wzbudzenie Twojego "kreatywnego" współczucia?
              > :-)

              oczywiście , że tak:) biedny Swan <głask głask>
              cóz jeszcze moge dla Ciebie zrobić? zaznaczam, że psa wyprowadzac nie będę, ze
              swoim sobie nie radze... :)

              bo tak w ogóle Ty tez masz zamiar strajkować?;))
              • swan_ganz Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 02:35
                nie zrozumieliśmy się; psa nie trzeba wyprowadzać (sam się wyprowadza) ale
                jakoś przekonać by toaletę zrobił sobie w jednym miejscu a nie tak jak teraz;
                cały trawnik zafajdany. Z poprzednim egzemplarzem jakoś łatwiej to poszło ale
                to może dlatego, że to pies był a nie suka ? :-)

                Strajkować? Cholera - muszę o tym pomyśleć. Do tej pory jak mi coś się nie
                podobało w robocie to starałem się to zmienić swoją aktywnością a nie
                bezruchem...
                Myślisz, że da się osiągnąć swój cel nic nie robiąc (czyli strajkując) ?
                Będę musiał nad tym pomyśleć... Może i jest w tym jakaś metoda :-)
                No i jeszcze mały problem na gorąco mi się wyświetlił; przeciwko komu miałbym
                strajkować i przede wszystkim co chciałbym sobie wystrajkować...
                Ja chyba jakiś głupi jestem bo jak już mi jakiś powód przychodzi do głowy to
                natychmiast też pojawia się inna ścieżka osiągnięcia założonego celu niż
                strajk. Naprawdę mocno trzaśnięty muszę być - wszystkie te rozwiązania raczej z
                pracą mi się kojarzą jako drogą bardziej pewną do sukcesu. Widać - nie mógłbym
                być lekarzem :-)
                • paczula8 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 09:51
                  > nie zrozumieliśmy się; psa nie trzeba wyprowadzać (sam się wyprowadza) ale
                  > jakoś przekonać by toaletę zrobił sobie w jednym miejscu a nie tak jak teraz;
                  > cały trawnik zafajdany. Z poprzednim egzemplarzem jakoś łatwiej to poszło ale
                  > to może dlatego, że to pies był a nie suka ? :-)

                  W tym Ci nie pomogę, bo mam ten sam problem (z suką:)) ... ale nie sadze, żeby
                  płeć miała jakieś znaczenie przy wyborze miejsca do zrobienia kupy;))


                  > Strajkować? Cholera - muszę o tym pomyśleć. Do tej pory jak mi coś się nie
                  > podobało w robocie to starałem się to zmienić swoją aktywnością a nie
                  > bezruchem...

                  No właśnie! zdaje sie, że tu jest pies pogrzebany.
                  Jak ja nie cierpię narzekania!
                  Nie cierpię tez mówienia o poświęceniu i próbach wywołania u mnie
                  współczucia , brrr...
                  Każdy odpowiada SAM za swoje życie i swoje wybory, a ukonczenie żadnych
                  studiów nie daje gwarancji szczęścia, bezpieczeństwa socjalnego, miłości
                  bliźniego itp..
                  Stąd moje pytanie do wszystkich narzekających w tym watku: co mogę dla Was
                  zrobić? Konstruktywnie prosze .


                  > Myślisz, że da się osiągnąć swój cel nic nie robiąc (czyli strajkując) ?

                  Oczywiście , ze nie. Powiem więcej, jesli ktoś ma skłonnośc do narzekania
                  bedzie to robił zawsze, niezależnie od wynagrodzenia które za prace otrzymuje.
                  Takie jest moje zdanie.

                  > wszystkie te rozwiązania raczej z pracą mi się kojarzą jako drogą bardziej
                  > pewną do sukcesu. Widać - nie mógłbym być lekarzem :-)

                  złośliwiec z Ciebie;))) powinieneś jednak napisać 'polskim lekarzem', bo
                  siedzenie i czekanie, że 'samo się' ... to chyba pozostałość po latach
                  socjalistycznego zniewolenia... nie sądzisz? :)
    • vienn Re: Przykro sie robi... 25.06.07, 15:57
      Aska,jesteś dobrym człowiekiem.
      • connie1 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 07:46
        I co z tego ma poza zmęczeniem????
        • maretina Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 08:26
          niestety nic.
          • swan_ganz Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:21
            no więc jak "Aśka będąca dobrym człowiekiem" nie ma z tego nic to należy coś w
            życiu zmienić a nie bez końca robić za ofiarę złego świata...
            Jakieś sugestie?
            • alergenzb Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:27
              swan_ganz napisał:

              > no więc jak "Aśka będąca dobrym człowiekiem" nie ma z tego nic to należy coś
              >w życiu zmienić a nie bez końca robić za ofiarę złego świata...
              > Jakieś sugestie?

              Tak, ofiara jest łatwiej być, niż wziąść się w garść i zmienić wszystko co nie
              pasuje czlowiekowi w życiu.
              Ale to wymaga wysiłku, a nie kazdy lubi wysiłek, latwiej iść na gotowe i
              narzekać.
            • maretina Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:35
              mam troche inne proporcje. dobrym czlowiekiem czuje sie wtedy jak u mnie w domu
              wszystko gra: jak dziecko nie jest za dlugo z niania, jak czuje ze zyje z mezem
              a nie obok niego. swiat zewnetrzny to dodatek.
              • alergenzb Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:40
                maretina napisała:

                > mam troche inne proporcje. dobrym czlowiekiem czuje sie wtedy jak u mnie w
                domu
                >
                > wszystko gra: jak dziecko nie jest za dlugo z niania, jak czuje ze zyje z
                mezem
                >
                > a nie obok niego. swiat zewnetrzny to dodatek.


                Dobrym czlowiekiem, jest się zawsze i wszędzie, a nie tylko w domu.
                To co napisalaś to raczej w twoim odczuciu, szczęsliwym człowiekiem w domu i
                nigdzie poza nim.
                • connie1 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:42
                  Za chęć zmian dostaje sie etykietkę "przestepca"
                  • alergenzb Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:07
                    connie1 napisała:

                    > Za chęć zmian dostaje sie etykietkę "przestepca"

                    Dlaczego?
                    • connie1 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:18
                      Pana premiera dzisiaj nie słyszalaś?
                      • alergenzb Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:21
                        connie1 napisała:

                        > Pana premiera dzisiaj nie słyszalaś?

                        Nie słyszałam, byłam bardzo zajęta od rana.
                • maretina Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:44
                  napisalam tak celowo. dlatego, ze nie mozna byc "dobrym czlowiekiem"
                  zaniedbujac wlasne dzieci.nie chce krytykowac autorki watku, wiem o czym pisze,
                  ja po prostu uczepilam sie "dobrego czlowieka", bo przeciwstawilam to
                  okreslenie do tych dzieci.
                  sa granice poswiecenie, ja w ogole jestem przeciwnikiem poswiecania. to nie ma
                  sensu. lekarz ma byc dobym lekarzem a nie misjonarzem.
                  • connie1 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:46
                    Nie zapominaj Maretina , jaki jest idealny forumowy wizerunek lekarza-rodzina?
                    Chyba żarty jakieś? Niestety tacy ludzie trafiają sie też w rzeczywistości
                    • maretina Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:48
                      idealy nie istnieja:)
                      rzecz w tym, zeby zachowac jakas rownowage.
                      • connie1 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:49
                        Maretina, pisałam o forumowym ideale DDD
                        • maretina Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:56
                          connie1 napisała:

                          > Maretina, pisałam o forumowym ideale DDD

                          forumowy ideal lekarza to niewolnik z POWOLANIEM, ktoremu przysiega hipokratesa
                          zabrania zarabiac pieniadze. na dodatek ow ideal musi wiedziec, ze jest
                          konowalem i lapowkarzem:)
                          • connie1 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 13:58
                            No wlasnie! I dyzury to przygoda! Nikt mnie jeszcze przez 3 i pól roku nie może
                            zmusić do przygody!!!!
                            • maretina Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:04
                              connie1 napisała:

                              > No wlasnie! I dyzury to przygoda! Nikt mnie jeszcze przez 3 i pól roku nie
                              może
                              >
                              > zmusić do przygody!!!!
                              moj maz za to jest wybitnie przygodowym facetem.
                              ale nie martw sie, jak mniej dyzurujesz to smiertelnosc nizsza. w ogole dla
                              dobra pacjentow powinno sie szpitale pozamykac w diably:)
                              • swan_ganz łza się w oku kręci 26.06.07, 18:06
                                ja się was czyta dziewczyny. Jakie wy biedne jesteście a przecież tak niewiele
                                chcecie i tylko to wredne społeczeństwo........

                                Jak mi córka wpada w taki dekadencki klimat i twierdzi, że sobie z czymś nie
                                może poradzić bo życie ...., bo ludzie ją otaczający ..., bo "obiektywne"
                                trudności wyrastają na drodze do celu to nie powiem, że ją obśmiewam bo tego
                                nie robię ale wspólnie rozbieramy obezwładniający ją problem. Zwykle po takiej
                                rozmowie sprawy ruszają do przodu z kopytka...
                                Z wami też trzeba pogadać?
                                :-)
                                • maretina Re: łza się w oku kręci 26.06.07, 20:39
                                  mam dobry humor.:)
                        • seniorita15 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:05
                          Jak slysze o poswiecaniu to mi sie gorzej robi.Mysle,ze autorka watku ma po
                          prostu gorsze dni.Ale z tego sie wychodzi.Poswiecanie nie jest dobre dla zadnej
                          ze stron .Jedna sie wypala,a w drugiej wzbudza sie poczucie winy,ze nie dosc
                          sie odwdziecza za wlozony trud.Studia medyczne sa takie jak inne,bardziej
                          absorbujace czas,ale do przezycia.Praca juz wymaga wiekszego zaangazowania i
                          kosztuje nieco stresu,zarwanych nocy i odpowiedzialnosci.To prawda.I dlatego
                          powinna byc godziwie wynagradzana.Autorka ma dwa wyjscia:prywata albo
                          emigracja.Na emigracji tez sie zdarzaja wypaleni lekarze.Ale zawsze moga sobie
                          obnizyc etat np.50% lub 75% i dalej zyc ,jesli nie daja rady na 100%.A z tych
                          50% spokojnie wyzyja.W Polsce niestety nie jest to mozliwe,chyba ze partner
                          dobrze zarabia.
                          • seniorita15 ee tam przykro 26.06.07, 14:13
                            Poza tym okres studiow wspominam bardzo milo,wybawilam sie niezle,a,ze trzeba
                            bylo sie uczyc to trudno. Jak sie chce to da sie to wszystko pogodzic.Nie mozna
                            isc przez zycie z cierpietnicza mina na twarzy.Zreszta przez pierwsze lata
                            pracy tez bylo wesolo.Mysle,ze to wszystko zalezy od indywidualnego podejscia
                            do zycia.Moje kolezanki byly zmeczone po 4 dyzurach ,a ja dopiero po 12 i w
                            miedzyczasie uczylam sie kolejnego jezyka.Chciec to moc.
                    • alergenzb Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:27
                      connie1 napisała:

                      > Nie zapominaj Maretina , jaki jest idealny forumowy wizerunek lekarza-
                      rodzina?
                      > Chyba żarty jakieś? Niestety tacy ludzie trafiają sie też w rzeczywistości

                      Tu nie chodzi o forumowy wizerunek lekarza, który jest naprawdę zły.
                      Ale o to, aby lekarz miał czas także dla rodziny i siebie, a nie "gonił" tylko
                      za pieniądzem.
                      Niestety rzeczywistosc jest inna od marzeń tzn. lekarz "goni" za pieniądzem nie
                      widząc jak dorastaja jego dzieci. I to jest nienormalne w tej właśnie
                      rzeczywistości.
                      A co do rodziny, to także jest ważne, podłoże najbliższej rodziny wpływa na
                      pracę lekarza i nie tylko lekarza.
                  • alergenzb Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:15
                    maretina napisała:

                    >lekarz ma byc dobym lekarzem a nie misjonarzem.

                    Wiesz, lekarze są także misjonarzami.
                    Ja osobiście wolę, jego fachowośc i szybka pomoc.
            • paczula8 Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 14:30
              swan_ganz napisał:

              > no więc jak "Aśka będąca dobrym człowiekiem" nie ma z tego nic to należy coś
              w
              > życiu zmienić a nie bez końca robić za ofiarę złego świata...
              > Jakieś sugestie?



              pójść z meżem na kolację? ... jak to nie pomoże proponuje zastanowić nad
              wymianą na lepszy model, taki co nawet kiedy daleko byłby blisko... ;)))
    • pszczolaasia Re: Przykro sie robi... 26.06.07, 22:31
      życze Ci bys znowu zlapala wiatr w zagle...:)
      • askaam007 Re: Przykro sie robi... 27.06.07, 20:39
        O nawet nie przypuszczałam, że takie zainteesowanie załapie mój skromny
        wątek :) Ale cóx, za dużo wszystkiego naraz, trzeba troche wyrzucic z siebie.
        I musze zaprzeczyć, niestety nie jestem dobrym człowiekiem, wcale sie za
        takiego nie uważam. Ktoś słusznie napisał, że nie mozna byc dobrym zaniedbując
        swoje dzieci. Mam nadzieje że Same kiedys zrozumieją po co to wszystko. Chętnie
        bym poszła z mężem na kolacje, ale niestety nie możemy sie zsynchronizować z
        naprawde wolnym wieczorem, wole spędzić go w pieluchach, żeby nie żałować, że
        przegapiłam coś ważnego w życiu:) Tylko, że ja za dużo chce, kurcze. Pamiętam
        jak zaczynałam studia moje wielkie plany, czego to bym osiągnąć nie chciała i
        wogóle wiecie o co biega:) Podczas stażu byłam cała w skowronkach, oj pamiętam
        tą radość. Z czasem jednak minęło, zaczęła sie ta zwana codzienność, a ja tak
        bardzo tego nie chce. Jestem ograniczona w działaniach, mam nie tylko prace ale
        i rodzine, chchiałabym sie spełnić w tych dziedzinach,a le jak wyjdzie to nie
        wiem. Narazie mam cięzkie dni, co drugi pacjent wini mnie za strajk i wytyka mi
        posiadanie samochodu (prepraszam, nie wiedziałam ze nie powinnam:D) ordynator
        krzywo patrzy,bo zajęłam sie nieprzepisowym pacjentem (przecież nie umierał).
        Czekam teraz na podmuch tego wiatru, może to byc tornado ;];]
        • seniorita15 Re: Przykro sie robi... 28.06.07, 12:26
          >askaam007:Chciec to moc.Czyli trzeba sie zastanowic co sie chce w zyciu robic
          i zaczac to realizowac.Mamy troche inne podejscie do zycia.I ani pieluchy ,ani
          dyzury mi nie przeszkadzaly.Jesli idzie o medycyne to byl to raczej impuls i do
          tego w ostatniej chwili.O specjalizacji zdecydowal rowniez przypadek,dla mnie
          szczesliwy.Jezykow (kilku)zaczelam sie uczyc na dlugo zanim mialam szanse
          podrozowania.Bo lubilam.Ale okazalo,sie ,ze musialam nauczyc sie kolejnego ,bo
          pierwsza praca za granica wypadla w kraju ,ktorego jezyka nie znalam.No i
          nauczylam sie .Czy bylo latwo? Nie,ale wszystko jest dla ludzi.Rozumiem,ze
          jestes zniechecona w tej chwili ,ale to pierwszy krok do zmian.Wielu polskich
          (i nie tylko) lekarzy pracuje w dwoch ,a nawet 3 krajach jednoczesnie.I maja
          rodziny i dzieci.
    • istraj Re: Przykro sie robi... 28.06.07, 07:10
      Jak ja Cie rozumiem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka