carmella 17.07.03, 16:42 przepraszam lekarki.. moja kolezanka - biurko obok byla wczoraj u laryngologa (bol ucha) na dzien dobry uslyszala - no i znowu kolejna symulantka - zdrowi sa a do lekarzy chodza - k... jak ja nie znosze tej pracy Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: agulha Re: u lekarza.... IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 17.07.03, 21:14 No cóż... "cham chamem - powiedział, budząc się, pan Zagłoba". Gdyby tak na mnie trafiło, obawiam się, że dałabym doktorowi popalić... carmella napisała: > przepraszam lekarki.. > moja kolezanka - biurko obok byla wczoraj u laryngologa (bol ucha) > na dzien dobry uslyszala > - no i znowu kolejna symulantka > - zdrowi sa a do lekarzy chodza > - k... jak ja nie znosze tej pracy > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 18.08.03, 08:11 HIHI,z kąd ja to znam?.Kiedyś przytrafił mi się również taki przypoadek,przychodzę do poradni z bólem ucha[Bytom,ul.DR.Rostka]wchodzę do gabinetu....i słyszę:"co ?przyszła po zwolnienie do szkoły?chodzić ci się nie chce...itd"Miałam wówczas 26lat i byłam zdziwiona,jak zwróciłam pani uwagę że my się nie znamy i ma nie mówić do mnie na ty,to zbadała mnie tak że mało nie umarłam z bólu.Może i nawet dobrze że tak się stało,bo dzięki tej sytuacji poznałam WSPANIAŁĄ panią dr.Beatę Kmiecik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka46 Re: u lekarza.... IP: *.kom / 10.103.2.* 17.07.03, 21:36 Bo to była Dr z Bożej łaski. pozdr.majka46 Odpowiedz Link Zgłoś
annaewa Re: u lekarza.... 01.08.03, 19:59 W naszej przychodni też jest taki jeden Pan Doktor.Jak ma dyżur to lepiej do niego nie iść, zwłaszcza z dzieckiem.Po obsłuchaniu mojego synka był bardzo zdziwiony że nie daliśmy dziecku "jakiegoś ziołowego syropku" na kaszel, po czym wypisał antybiotyk."no tak,to zapalenie oskrzeli".Zgroza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: u lekarza.... IP: *.acn.pl / 10.65.8.* 17.08.03, 18:45 ja tez nie znosze mojej pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl 18.08.03, 16:36 A mnie wczoraj w nocy (o 1.30!) ktoś obudził Bo mu sie ucho zatkało DWA dni temu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: u lekarza.... IP: *.acn.pl 18.08.03, 19:51 A kochaniutki miałeś kiedy zapchane uszko? NIe? A to wielka szkoda, bo może nie wiesz jak to wszystko się odbywa. Aby dostać się do laryngolaga potrzeba skierpowania od lekarza pierwszego kontaktu. Nie ma go akurat, urlop? Nie szkodzi, proszę przyjść jutro rano po numerek, pani doktor przyjmuje od 13. Organizuję jakoś tą wizytę łącząc ją z wykonywaną od 8 pracą. Mam skierowanie! Co? laryngolog na urlopie, będzie za tydzień? Ratunku, a może pani doktor pierwszego kontaktu zrobi taką prozaiczną robotę? Nie? Musi być laryngolog? Dobra, walę to wszystko, bo dostaję już szału w głowie od tych zapchanych uszu i zasuwam na pogotowie. Pewno do ciebie!Masz pecha! Niektórzy też mają pecha, bo ich woskowina nie ma konsystencji ciekłej, tylko od razu niemalże stałą. Pozdrawiam. Ciesz się,że pomogłeś jakiemuś nieszczęśnikowi uniknąć szaleństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patryk Re: u lekarza.... IP: *.ipt.aol.com 19.08.03, 07:20 A moze tak czesciej czyscic uszy paleczkami,przeplukiwac sola fizjologiczna,a nie usprawiedliwiac wlasne zaniedbania wydumanymi wlasciwosciami woskowiny? Kochaniutka?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl 19.08.03, 14:13 nie, nie pomogłem Bo nie rozumiem, dlaczego ten ktoś NIE MÓGŁ przyjść np o 21. Albo chociaż o dziesiątej. Niech tam, nawet o jedenastej! O jedenastej w nocy zwykle sie jeszcze nie śpi. Ale o wpół do drugiej - już tak. A ty, Basieńko? Jak tam, nie masz kłopotów ze spaniem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl 19.08.03, 14:22 Zaraz tu przeczytam, że mi za to płacą. A płacą, płacą, a jakże. I wam wszystkim, którym też płacą proponuję następującą zabawę: Kładziesz sie spać ok 24. Nastawiasz budzik na 1.30. Budzisz się - zrób sobie herbaty, albo coś pocztyaj - tak z pół godziny. Jak sie już dobrze wybudzisz - to idź spać, ale nastaw sobie budzik na czwartą. I znów z pół godzinki czytania. A potem np na szóstą, żeby się zdążyć umyć itp (nie wiem o której wstajesz, ale pewnie też koło szóstej). I potem na cały dzień do pracy (rano szpital, po południu poradnia). I tak sobie zrób 2 albo 3 razy w tygodniu. I jak cię tak po miesiącu takiej zabawy jakiś sk...syn obudzi, bo mu się ucho zatkało, to mu dasz kopa w d... Acha, a jak budzik zadzwoni, to uświadom sobie, że ja nie wiem dlaczego mnie budzą: do woskowiny czy do tracheotomii (tzn dołoż sobie za każdym razem odrobinę tzw stresu) Niewidzialna ręka to także ty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 19.08.03, 20:26 DO SYFEOLA !!!!!!!!! SŁUCHAJ SK.......,PO TO JEST SIĘ LEKARZEM BY POMAGAĆ,A WY TYLKO CHCECIE ŻEBY ŁÓDŻ NAS LECZYŁA,CHAMSKIE ZAKUTE ŁBY!!!!!!!!1ZA KASĘ TO OWSZEM LECZYLIBYŚCIE !!!!!!!!!!ALE ZA DARMO,NIECH ZDYCHA ,PRZECIERZ TO NIE RODZINA WY ................ACH SZKOIDA SŁÓW !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl / 10.50.96.* 19.08.03, 21:34 Oj, agniecha, agniecha... A kto ci to powiedział? Pani w szkole? Miś z okienka?? Opisywana przeze mnie sytuacja (częsta!) jest wyrazem absolutnego braku szacunku do drugiego człowieka. Jestem traktowany jak niewolnik, jak śmieć - przecież to "zatkanie ucho" mogło przyjśc wcześniej! I nie byłoby ŻADNEGO problemu. Chodzi o minimalny szacunek dla tzw. służby zdrowia. A w twoim poście jest tylko bezbrzeżna pogarda dla tych, co ośmielają się być po prostu zmęczeni. Nie, nie mamy prawa tacy być. Bo my jesteśmy SŁUŻBA A więc - doktor! SIAD! APORT!! Dobry, grzeczny doktorek! Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: u lekarza.... 20.08.03, 17:15 Eh, to klasyka. Ja się już nawet nie denerwuję. Typowa sytuacja: ostry dyżur 1.00 sobota (ew niedziela) - "boli mnie noga" - od kiedy ? "od 2 tygodni" - dlaczego nie zgłosił się Pan (Pani) wcześniej "bo myślałem że mi przejdzie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: naiwna Re: u lekarza.... IP: *.ghnet.pl / 192.168.5.* 29.08.03, 21:56 Gość portalu: syfeol napisał(a): > Zaraz tu przeczytam, że mi za to płacą. A płacą, płacą, a > jakże. I wam wszystkim, którym też płacą proponuję > następującą zabawę: Kładziesz sie spać ok 24. Nastawiasz > budzik na 1.30. Budzisz się - zrób sobie herbaty, albo > coś pocztyaj - tak z pół godziny. Jak sie już dobrze > wybudzisz - to idź spać, ale nastaw sobie budzik na > czwartą. I znów z pół godzinki czytania. A potem np na > szóstą, żeby się zdążyć umyć itp (nie wiem o której > wstajesz, ale pewnie też koło szóstej). I potem na cały > dzień do pracy (rano szpital, po południu poradnia). I > tak sobie zrób 2 albo 3 razy w tygodniu. I jak cię tak po > miesiącu takiej zabawy jakiś sk...syn obudzi, bo mu się > ucho zatkało, to mu dasz kopa w d... > Acha, a jak budzik zadzwoni, to uświadom sobie, że ja nie > wiem dlaczego mnie budzą: do woskowiny czy do > tracheotomii (tzn dołoż sobie za każdym razem odrobinę > tzw stresu) > Niewidzialna ręka to także ty! Myslalam ze lekarz wie ze aha sie wlasnie tak pisze, ale coz mylilam sie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: u lekarza.... IP: 195.94.198.* 20.08.03, 15:24 Gość portalu: syfeol napisał(a): > nie, nie pomogłem > Uważam, że zrobiłeś błąd. Choć malutki zastrzyk pavulonu mogłeś dać nieszczęśnikowi. Jesteś bez serca, jak mogłeś. Naprawdę zawiodłeś.Następnym razem postaraj się lepiej.Nie możesz zawieść samego siebie i innych. Daj znać jak będziesz miał kolejny przypadek, poradzimy coś, jakby wspomnianego środka brakło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 20.08.03, 17:16 DO SYFEOLA !!!!!!! To ,co napisałam nie dotyczy szacunku,bo go posiadam dla rzyczliwych ludzi. Mój mnąż jest policjantem,i jak go wzywają na służbę nikt się nie pyta o nic,tylko ma być i już bo to jest służba. Więc ja tak rozumiem i tłumaczę sobie służbę. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: u lekarza.... 20.08.03, 21:50 Drobne pytanie : Co robi twój mąż policjant po "służbie"? Podejrzewam że idzie do domu. Jeśli ma "służbę" całą noc (od której do której? 8 godzin, 12 godzin ?) ile później ma wolnych godzin ? Bo ja nie mam żadnych. 7.30 do pracy, praca do 14.30, od 14.30 do 7.30 dużur, od 7.30 do 14.30 oddział (operacje) lub poradnia (40 - 50 pacjentów), czasem o 14.00 do domu, ewentualnie następny dyżur 14.30 - 7.30, ewentualnie po południu praktyka, dnia następnego do pracy na 7.30, to wszystko również w soboty i niedziele (wtedy już 24 godziny lub 48 (sob-niedz) od 7.30 w poniedziałek w pracy, co najmnie dwa weekendy w miesiącu). Po 72 godzinach pracy poczucie humoru i życzliwość dla pacjentów przychodzących BEZ SENSU (mimo że mają lekarzy rodzinnych, czynne całą dobę ośrodki zdrowia (często o tym nawet nie wiedzą i nie znają telefonu do swojego lekarz rodzinnego który ma dyżur) a ich choroba nie wymaga żadnej interwencji a jedynie porady lekarskiej osiągalnej w Ośrodku Zdrowia codzienie, znacznie maleje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 21.08.03, 10:34 OK !ze wszystkim się zgadzam,ale kto ci karze?????????mieć tyle dyżurów???/,przecierz dawno mówino o tym że człowiek po 12 godzinach jest już niewydajny. Więc dlaczego tyle pracujesz???????acha ,wieczny brak pieniędzy,i ta pogoń za nimi,no więc te konsekwencje,oraz zmęczenie muszą przeżywać pacjenci. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: u lekarza.... 21.08.03, 11:30 To dobre pytania. Ale odpowiedź jest dość prosta - w większości przypadków nie da się inaczej i ten tryb pracy jest wymuszony organizacją pracy w naszym systemie ochrony zdrowia. Np nasi "ukochani" parlamentarzyści starannie zadbali żeby lekarz NIE MÓGŁ rano po dyżurze powiedziać : jestem zmęczony, niewyspany, proszę mnie zwolnić do domu. Zrobiono to przy okazji walki o wynagradzanie właśnie za dyżury lekarskie gdzie. W ustawie zapisano że dyżur składa się z "okresów pracy, pozostawania w gotowości do pracy i odpoczynku" (więc niech nikt nie mówi że lekarz nie ma prawa np. zdrzemnąć się na dyżurze) ale za to NIE WOLNO mu rano póść do domu tylko musi "świadczyć pracę". Poza tym te dyżury MUSI ktoś wziąść (wszyscy mają dużo) na zatrudnienie większej ilośći personelu nie ma pieniędzy (raczej jest tendencja żeby zwalniać personel biały a rozbudowywać administrację). Moje zarobki są ściśle związane z CZASEM pracy (w większości przypadków nikt nie chce mi płacić za to co robię bo wycena wykonywanych przeze mnie czynności byłaby tak humorystyczna że chyba nikt nie odważył by się zaproponować takich stawek) tylko płacą mi za CZAS pracy - łatwo wyliczyć że im dłużej pracuję tym więcej zarobię. Mój zarobek "podstawowy" (tzn. 8 godzin dziennie od poń do piątku) oscylował by wokół płacy minimalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 21.08.03, 22:02 ok,wszystkie zarobki są niskie,ale wiuększość dostaje lewizny,nie ukrywajmy tego faktu !!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: u lekarza.... 21.08.03, 23:24 A u was biją Murzynów ! Mam nadzieję że znasz kawał którego puentą jest ww kwestia (dla ułatwienia dodam że jest to rozmowa między Amerykaninem a Rosjaninem, dowcip z czasów PRL-u). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl / 10.50.96.* 21.08.03, 13:27 Agnieszko! Czy omawiany pacjent powinien (twoim zdaniem) przyjść wczesniej? Napisz, proszę. I proszę, zapytaj się swojego męża, jak zareagowałby np na taką sytuację: Ktoś przychodzi do niego o wpół do drugiej w nocy i mówi: - zostałem okradziony - a kiedy? - dwa dni temu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl / 10.50.96.* 21.08.03, 13:31 Pytanie takie jak do Agnieszki: Powinien przyjś wcześniej czy nie? I bardzo proszę o prostą odpowiedź na to proste pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 21.08.03, 21:59 Owszem powinien,ale nie wszyscy ludzie tak to sobie tłumaczą,niestety mój mąż nie ma prawa i nie zadaje takich pytań typu:kiedy go okradziono,poprostu wstaje i wychodzi bez względu na to która jest godzina,też mnie cholera kiedyś brała,ale z czasem i ja nie pytam już o nic. Poprostu służba ! ja wiem że wszyscy cierpią,np,rodzina,ale co ja mogę że ma taki zawód a nie inny???/// Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felinecalne Re: u lekarza.... IP: *.dial.proxad.net 22.08.03, 18:21 Agniecha, czy Twoj maz przypadkiem nie pracuje w Swiebodzicach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGNIECHA293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 23.08.03, 15:24 Gość portalu: felinecalne napisał(a): > Agniecha, czy Twoj maz przypadkiem nie pracuje w Swiebodzicach? niestety nieeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agulha Re: na policji! IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 23.08.03, 00:20 Jak śmiesz wychwalać naszą pieruńsko leniwą policję! Jak śmiesz! Scena 1 Kompleks działek pracowniczych w Szczakach.Obok wsie. Koleżance na ogrodzonym parkingu ktoś okrada i maksymalnie niszczy samochód (przecina opony, kradnie akumulator, przecina przewód paliwowy itd). Fiat 126 p, ok. 20-letni (!). Wezwani Panowie Policjanci Na Służbie Nie Drużbie sugerują, że to nie warto spisywać protokołu. Po naleganiach łaskawie spisują. Śledztwo umarzają wkrótce. Nie wiedzą, kto w okolicy kradnie? Nie mogą nawet postarać się sprawdzić? Scena 2 (dotyczy lewizny) Panowie Policjanci zatrzymują mnie na szosie wylotowej. Podobno miałam zapalone światła postojowe zamiast mijania. Powinni zdaje się udzielić mi upomnienia, ale od razu zaczynają przymawiać się o łapówkę. Niestety, miałam tymczasowy dowód rejestracyjny od tygodnia nieważny, więc wiedziałam, że się nie wywinę. Panowie wymuszają ze mnie 50 złotych (w łapę, w łapę, nie żaden mandat!). I jeszcze bezczelnie próbują mnie namówić, żebym w razie następnej kontroli udawała, że zapomniałam ze sobą wziąć dowód rejestracyjny. Twój mąż po prostu wstaje i wychodzi??? Chyba umrę ze śmiechu!!Chyba petent wstaje i wychodzi!! Policja to zajmuje się tylko zapisaniem, że przestępstwo miało miejsce, i potem pisze, że śledztwo umorzono. Jeszcze pisać na maszynie toto ledwo umie. Kiedyś ze 3 godziny tak czekałam. Okradziono mnie w stołówce studenckiej. W komendzie rejonowej dowiedziałam się, że "taak, tam kradną". To nie mogli wykryć, kto kradnie?! I to pisanie na maszynie jednym palcem!! Jak miałam 10 lat, to lepiej to robiłam. Każdy z życia zna takich scenek bardzo wiele. Załóżmy forum Policja, to dopiero sobie takie agniechy poczytają (był kiedyś taki film "Co mój mąż robi w nocy". Żegnam ozięble A> Gość portalu: agniecha293 napisał(a): > Owszem powinien,ale nie wszyscy ludzie tak to sobie tłumaczą,niestety mój mąż > nie ma prawa i nie zadaje takich pytań typu:kiedy go okradziono,poprostu wstaje > > i wychodzi bez względu na to która jest godzina,też mnie cholera kiedyś > brała,ale z czasem i ja nie pytam już o nic. > Poprostu służba ! ja wiem że wszyscy cierpią,np,rodzina,ale co ja mogę że ma > taki zawód a nie inny???/// Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felinecaline Re: na policji! IP: *.dial.proxad.net 23.08.03, 08:37 Wlasnie z podobnego powodu jak opisane przez Agulhe wydarzenie z F126 pytalam agnieche, czy jej maz pracuje w Swiebodzicach; tamze 24.07.003 godzina 0.15 (w przyblizeniu), tuz naprzeciwko komisariatu zaparkowany Ford Escort na francuskiej rejestracji. Wlasciciele (Polacy - Francuzi) wychodza od znajomych i stwierdzaja wybite szyby boczne (w drzwiach przednich i brak radia. Ida na policje zglosic wlamanie. Panowie DYZURNI policjanci szyderczo, opryskliwie i wrecz po chamsku stwierdzaja, ze z takim g...em nie nalezy ich niepokoic (?) o podobnej godzinie (!). Niech ida sie wyspac i przyjda pozniej. Oto budujacy przyklad pracy polskiej policji. Mojemu mezowi (NIE BEDACEMU LEKARZEM)postala w glowie mysl zamieszkania w Polsce po przejsciu na emeryture i ewentualne otworzenie wlasnej firmy. Mnie do emerytury jeszcze daleeeeko, ale nie sadze, ze do tego czasu cokolwiek zmieni sie w stosunku moich Rodakow do "Sluzby Zdrowia". Wspolczuje moim polskim kolegom, ale nie chce i nie zamierzam dzielic ich losu, tyrac w podlych warunkach za podle pieniadze i dodatkowo byc upodlana przez spoleczenstwo, w ktorym niezaleznie od wieku i zawodu 55% ludzi notorycznie mija sie z prawem i poczytuje to sobie za powod do dumy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki z czystej przekory... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 23.08.03, 15:42 No to dla rownowagi wklejka z innego forum. Przyznaje, krotki to watek... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=7394493 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: z czystej przekory... IP: *.dial.proxad.net 23.08.03, 16:13 Witaj, cher confrère! Przeciez kazdy pozytywny watek MUSI byc krotki. Co za "radoche" mozna miec opisujac cos normalnego? Dopiero, jak mozna sobie "przylozyc" przedstawicielowi jakiejs profesji, zwlaszcza takiej jak nasza, owianej mgielka tajemnicy i budzacej lekka groze, "zemscic sie" za bolesne zastrzyki ladowane w dziecinstwie w chuda dupine to dopiero jest uciecha. A ze czesc z naszych kolegow ( i nie tylko)to rzeczywiscie czarne owce (a moze nawet wilki w owczych skorach) - no, coz, nigdzie takich nie brakuje, pod zadna szerokoscia geograficzna, choc trzeba przyznac, ze w III Rzplitej klimat im nadzwyczaj sprzyja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: z czystej przekory... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 23.08.03, 16:19 Witaj, Kotko. Ja mysle, ze to sie bierze stad, ze i lekarz, i policjant, kojarza sie z przykrosciami. Jaki lekarz kojarzy sie pozytywnie? Chyba tylko poloznik, a i to nie zawsze. Lekarz, nawet jesli przekazuje dobra nowine ("bedzie zyl az do smierci"), to przedtem jest okres bolu, niepokoju i niepewnosci. Nikt tego nie lubi. PS: ja tam do policji nic nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: z czystej przekory... IP: *.dial.proxad.net 23.08.03, 16:54 Ja tez nie, ale akurat skojarzyla mi sie sytuacja ze Swiebodzic, gdzie poszkodowana zostala moja przyjaciolka z panegiryczna wypowiedzia Agniechy na temat pracy jej meza. A co do odczuc przecietnego zjadacza chleba na sam widok lekarza znany jest powszechnie "syndrom bialego fartucha". I znowu kolejne skojarzenie, choc kolory kontrastowe: byk i czerwona muleta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: z czystej przekory... IP: *.katowice.msk.pl / 10.50.96.* 28.08.03, 14:33 Fakt autentyczny! Kumpel siedzi w poradni. Nagle do gabinetu wchodzi mu gość (bez pukania itp) i mówi: - przepisz mojej żonie antybiotyk i 2 tygodnie L-4! - a jak nie? (pyta kumpel) - to dostaniesz wpierdol! Facet był napakowany, więc kolegę przestraszył. Napisał grzecznie co trzeba, ale zaraz po pracy - na policję! I tam usłyszał: "Wie pan, doktorze, to jest żołnierz mafii. Lepiej niech mu pan napisze co chce, bo rzeczywiście może pan dostać..." Działo się to w Katowicach, jakieś pół roku temu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: naiwna Re: z czystej przekory... IP: *.ghnet.pl / 192.168.5.* 29.08.03, 22:04 A mógłby być fakt nieautentyczny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka46 Re: z czystej przekory... IP: *.kom-net.pl 30.08.03, 21:07 A cóż to za mafiozo skoro żona musi pracować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syfeol Re: z czystej przekory... IP: *.katowice.msk.pl / 10.50.96.* 31.08.03, 20:21 Nie wiem, nie znamy się nawet z widzenia (na szczeście!!!). A może żona jest na tzw. "bezrobociu", a zawszeć to parę groszy... No i wiesz, L-4 wydłuża okres zasiłkowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka46 Re: z czystej przekory... IP: *.kom-net.pl 31.08.03, 21:09 Hi żonę mafiosa to ja sobie wyobrażałam, długonogą blondynkę z pazurkami niczym kocica siedzącą po kawiarniach lub w salonach piękności ewentualnie w klinikach chirurgii plastycznej, aby coś dodać ewentualnie ująć, a nie wyrywającą lewe zwolnienie, widać, że u nich (w mafii) też krucho. Mój syn ostatnio bawił się z kolegami w gangsterów i policjantów ku mojemu zdumieniu zgadnij, kto uciekał, zapewne domyślasz się tak, tak – policjanci,niestety nawet dzieci spostrzegają policjantów jako słabszych. Odpowiedz Link Zgłoś