Dodaj do ulubionych

antyseniorita, czyli absurdy oczami pacjenta

11.12.07, 20:44
Czytając skąd inąd pożyteczny wątek Seniority dostrzegłem postulat
założenia wątku równoważącego jej "Kronikę absurdów" poprzez
spisywanie absurdów z punktu widzenia interesu pacjenta. Oto
początek tego, mam nadzieję równie pożytecznego i pouczającego wątku.

Obserwuj wątek
    • andnow2 Nie przyjął pacjentki, bo nie przyjechała karetką 11.12.07, 20:48
      Oto link do relacji pod takim tytułem:

      wiadomosci.onet.pl/1656527,11,item.html
      A oto obszerny cytat z relacji:

      "Lekarz w szpitalu w Gorzowie Wlkp. odmówił przyjęcia do niego
      pacjentki, tłumacząc, że nie przyjechała karetką. W rezultacie wnuk
      kobiety, który ją przywiózł musiał wezwać pogotowie do szpitala.
      Sprawę opisała "Gazeta Lubuska". Po przyjeździe pogotowia, jego
      lekarz stwierdził u 86-letniej pacjentki niewydolność krążenia z
      migotaniem przedsionków serca i dopiero wówczas została ona
      umieszczona na oddziale intensywnej opieki szpitala.

      Taki przebieg zdarzenia potwierdził dyrektor Wojewódzkiej Stacji
      Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie Wlkp. Andrzej Szmit, który jest
      zarazem wojewódzkim konsultantem w dziedzinie medycyny ratunkowej."
      • andnow2 a to wątek do relacji filmowej w tej sprawie 11.12.07, 21:03

        wiadomosci.onet.pl/2945435,relacjetv.html
        • aron2004 Re: a to wątek do relacji filmowej w tej sprawie 11.12.07, 21:40
          lekarze dają społeczeństwu do zrozumienia, że jak nie będą zarabiać
          11 000 zł, to nie będą leczyć. Proste, nie?

          Mówiłem brać ich do wojska.
        • andnow2 jeszcze jeden link do relacji w tej sprawie 11.12.07, 22:11

          wiadomosci.onet.pl/2944267,relacjetv.html
      • drinexile Re: Nie przyjął pacjentki, bo nie przyjechała kar 14.12.07, 10:11
        Zgoda - absurd. Ale absurdem jest postępowanie wnuczka 84 letniej
        babci. Schorowanej osoby nie wozi się do szpitala według własnego
        widzimisię. Dlaczego nie zawiózł jej do lekarza rodzinnego? A jeśli
        zaczęło się dziać coś nagle czemu nie wezwał karetki?
        W mediach polskich zostało to przedstawione jako bezduszne działanie
        lekarza Izby Przyjęć. W Danii na przykład, z której systemu opieki
        zdrowotnej duńczycy są zadowoleni, a nawet dumni, ani wnuczek, ani
        babcia w takiej sytuacji nie zobaczyliby nawet lekarza Izby Przyjęć.
        • slav_ Re: Nie przyjął pacjentki, bo nie przyjechała kar 14.12.07, 13:43
          Podejrzewam że wyjaśnienie tej sytuacji jest prostsze niż sie wydaje. Otóż ten
          SOR zapewne przeżywa codzienny "nalot" pacjentów którym sie nie chce/nie wiedzą
          gdzie się maja zgłosić albo z premedytacją jadą "do szpitala" z każdą duperelą
          (z informacji wynika że sor nie ma umowy na załatwianie ambulatoryjnych
          przypadków a więc przyjmując tych pacjentów dyzurni SOR odwalają za friko robotę
          za POZ-ty dodtkowo pogrążając finansowo szpital i robiąc prezent NFZ (bo NFZ za
          to nie zaplaci ani grosza) - w dodatku bez perspektywy zmiany tej sytuacji - co
          frustruje) - zpewne większośc tego typu pacjentów to nie umierający tylko
          "misie" (mi sie nalezy bo płace skladki) alergicznie reagujcy na sugestię że
          powinni byli sie zgłosić do lekarza rodzinnego/nocnej opieki itp. może tam
          dłuższe kolejki a poza tym ludzie kombinują tak "jedź do szpitala co będziesz
          chodził po przychodniach a tam ci od razu badania zrobią" co skutkuje tym że SOR
          zamienia sie w całodobową przychoidnię
          .
          No i chłopina nie zdzierżył kolejnej "babci której duszno" która powinna zgłosić
          się do swojego lekarza z zaostrzeniem objawów w przebiegu infekcji dróg
          oddechowych i albo dostać leki albo skierowanie do szpitala (a jak była "ciężka"
          to właśnie przyjechać pogotowiem). No i pojechał "ostro po bandzie" nie zadjać
          sobie sprawe jake skutki to wywoła. Cała reszta to histeria tradycyjnie
          podsycana przez media (jakkolwiek faktycznie sytuacja kompletnie absurdalna -
          ale nie chodzi mi o usprawiedliwanie tych zdarzen tylko dociekanie jak sie to
          stało).

          A prawdziwy stan poajcntki ma tu tak na prawdę znaczenie drugorzędne (mogła
          faktycznie wymagac pilnej pomocy). Tylko jeśli ci pacjenci w ogóle nie powinni
          tam trafiać "z ulicy" tylko do lekarza rodzinnego a potem ze skierowaniem (lub
          pogotowiem) a przychodzą jak do całodobowej przychodni to sytucja taka jak ta
          jest tylko wypadkową ilości tych pacjentów i odporności psychicznej presonelu.
          • andnow2 przecież tego nie da się normalnie czytać 14.12.07, 21:14
            slav_ napisał:

            > Podejrzewam że wyjaśnienie tej sytuacji jest prostsze niż sie
            wydaje. Otóż ten
            > SOR zapewne przeżywa codzienny "nalot" pacjentów którym sie nie
            chce/nie wiedzą
            > gdzie się maja zgłosić albo z premedytacją jadą "do szpitala" z
            każdą duperelą
            > (z informacji wynika że sor nie ma umowy na załatwianie
            ambulatoryjnych
            > przypadków a więc przyjmując tych pacjentów dyzurni SOR odwalają
            za friko robot
            > ę
            > za POZ-ty dodtkowo pogrążając finansowo szpital i robiąc prezent
            NFZ (bo NFZ za
            > to nie zaplaci ani grosza) - w dodatku bez perspektywy zmiany tej
            sytuacji - co
            > frustruje) - zpewne większośc tego typu pacjentów to nie
            umierający tylko
            > "misie" (mi sie nalezy bo płace skladki) alergicznie reagujcy na
            sugestię że
            > powinni byli sie zgłosić do lekarza rodzinnego/nocnej opieki itp.
            może tam
            > dłuższe kolejki a poza tym ludzie kombinują tak "jedź do szpitala
            co będziesz
            > chodził po przychodniach a tam ci od razu badania zrobią" co
            skutkuje tym że SO
            > R
            > zamienia sie w całodobową przychoidnię
            > .
            > No i chłopina nie zdzierżył kolejnej "babci której duszno" która
            powinna zgłosi
            > ć
            > się do swojego lekarza z zaostrzeniem objawów w przebiegu infekcji
            dróg
            > oddechowych i albo dostać leki albo skierowanie do szpitala (a jak
            była "ciężka
            > "
            > to właśnie przyjechać pogotowiem). No i pojechał "ostro po
            bandzie" nie zadjać
            > sobie sprawe jake skutki to wywoła. Cała reszta to histeria
            tradycyjnie
            > podsycana przez media (jakkolwiek faktycznie sytuacja kompletnie
            absurdalna -
            > ale nie chodzi mi o usprawiedliwanie tych zdarzen tylko dociekanie
            jak sie to
            > stało).
            >
            > A prawdziwy stan poajcntki ma tu tak na prawdę znaczenie
            drugorzędne (mogła
            > faktycznie wymagac pilnej pomocy). Tylko jeśli ci pacjenci w ogóle
            nie powinni
            > tam trafiać "z ulicy" tylko do lekarza rodzinnego a potem ze
            skierowaniem (lub
            > pogotowiem) a przychodzą jak do całodobowej przychodni to sytucja
            taka jak ta
            > jest tylko wypadkową ilości tych pacjentów i odporności
            psychicznej presonelu.


            Lekarzowi Andrzejowi M. też wydawało się, że Hubert nie żyje, bo kto
            normalny przeżyłby 70 minut bez pomocy medycznej tego przeżartego
            rutyną ignoranta, który po wyglądzie auta ocenił, że nie ma kogo
            ratować.

            Być może dłuższe wykonywanie zawodu lekarza wydłuża dystans do
            ludzkiego cierpienia, ale to co piszesz, Drogi slav_, przekroczyło
            już granicę normalności. Moim skromnym zdaniem, to nawet odprawienie
            jednego dnia z kwitkiem choćby dziesięciu "misiów" nie zwalnia z
            konieczności wyjścia z założenia, że jedenasty z oczekujących nie
            jest "misiem", choćby nawet na czole miał przyklejony transparent z
            napisem "miś".
            • extorris Re: przecież tego nie da się normalnie czytać 14.12.07, 21:49
              pomijajac irytujace juz natrectwa przewijajace sie w twoich
              wypowiedziach, musze skomentowac:

              po pierwsze - nie bierzesz pod uwage tego, ze SOR realizuje taki
              rodzaj uslug, jaki tam ubezpieczyciel zamowil - a wiec leczenie
              pacjentow "przywozonych przez karetki"
              szpital zbankrutuje, jesli bedzie realizowal uslugi, za ktore nikt
              nie placi

              po drugie - lekarz przyjmujacy tlumy pacjentow przyjezdzajacych
              taksowkami, tramwajami, czy tez przychodzacych pieszo, wraz z
              awanturujacymi sie rodzinami nie bedzie mial byc moze czasu dla
              chorego przywiezionego przez karetke

              pomysl andnow, gdy na prawde ciezko zachorujesz, to moze sie
              zdarzyc, ze bedziesz czekac nie 70, a nawet 700 minut na
              przeciazonego i przemeczonego lekarza, ktory musi w tym czasie zajac
              sie misiami, bo nie jest w stanie sie rozdwoic - i w ten sposob
              zginiesz
              • andnow2 przecież ta babcia, jak i Hubert naprawdę 14.12.07, 22:03
                extorris napisał:

                > pomysl andnow, gdy na prawde ciezko zachorujesz, to moze sie
                > zdarzyc, ze bedziesz czekac nie 70, a nawet 700 minut na
                > przeciazonego i przemeczonego lekarza, ktory musi w tym czasie
                zajac
                > sie misiami, bo nie jest w stanie sie rozdwoic - i w ten sposob
                > zginiesz


                potrzebowali pomocy.

                Babcia miała więcej szczęścia bo do szpitala zawiózł ją wnuczek.

                Huberta nie miał kto zawieść, bo bliscy byli daleko, a lekarzowi
                pogotowia się nie chciało. Nie zginął tylko dzięki asertywności
                policjantów, którzy nie dali się przekonać temu przeżartemu rutyną
                ignorantowi, że Hubert nie może żyć, bo przecież go badał,
                wczołgując się do samochodu przez zakratowane okno.

                Asertywności i krytycyzmu zabrakło biegłemu (również lekarzowi),
                który uwierzył w zdolność przenikania lekarza pogotowia przez kratę
                i przekonał do tej wersji rzeczników odpowiedzialności zawodowej,
                którzy uznali stwierdzenie zgonu na odległość za profesjonalną,
                zgodną z procedurami czynność ratowniczą.
                • loraphenus Re: przecież ta babcia, jak i Hubert naprawdę 16.12.07, 20:23
                  Echolalia panie adnow ?

                  w każdym poście sprawa Huberta.

                  Czy rodzina upoważniła - czy to sekretne hobby -a może powinna się dowiedzieć -
                  co z honorarium ,reputacją etc. ?

                  Nudzi Pan - i nie wyciąga wniosków, słownika ortograficznego także. Jak i książek.
                  • babobabka Re: przecież ta babcia, jak i Hubert naprawdę 17.12.07, 00:29
                    absurd moimi oczami...idę do przełaskowego profesora na konsultacje...daje mi
                    wyniki...sugeruje,że 1 wynik może być nie mój...sugestia prof nie jestem
                    lekarzem nie bedzie ze mną na ten temat rozmawiał...cóż lekarzom trzeba ufać
                    niech mu bedzie nie kontynuje...mam to i owo wypisujemy leczenie...dobrze ale
                    źle reaguje na cośtam...jak Pani nie chce się leczyć to proszę iść do kogoś
                    innego... chcę...proszę...koniec wizyty..ale...KONIEC WIZYTY
                    nie omieszkałam przeczytać co napisał łaskawca w mojej karcie m.in"nie zgodziła
                    sie na leczenie" to jest ABSURD i totalny brak kontaktu z panią R szacownego i
                    przewykształconego profesora medycyny
                    (fakt raczej do umierających nie należę, ale człowieczek nałgał i mnie
                    wyrzucił)..tak tak chciałam zgłosić skargę...ale moje szanse w takiej
                    sytułacji=0% fakt w sumie nic wielkiego sie nie stało pozdrowienia dla medyków
                    PS zproszenie na konsultacje dostałam, nie wymuszałam
        • andnow2 oni potrzebowali pomocy, a nie oglądactwa 14.12.07, 21:01
          drinexile napisał:

          > Zgoda - absurd. Ale absurdem jest postępowanie wnuczka 84 letniej
          > babci. Schorowanej osoby nie wozi się do szpitala według własnego
          > widzimisię. Dlaczego nie zawiózł jej do lekarza rodzinnego? A
          jeśli
          > zaczęło się dziać coś nagle czemu nie wezwał karetki?
          > W mediach polskich zostało to przedstawione jako bezduszne
          działanie
          > lekarza Izby Przyjęć. W Danii na przykład, z której systemu opieki
          > zdrowotnej duńczycy są zadowoleni, a nawet dumni, ani wnuczek,
          ani
          > babcia w takiej sytuacji nie zobaczyliby nawet lekarza Izby
          Przyjęć.
    • andnow2 Zdrowie polskich dzieci zagrożone jak nigdy dotąd 12.12.07, 10:40
      Drogowcy zdążyli przewidzieć zimę, to ochrona zdrowia została
      zaskoczona wyżem demograficznym.

      Oto link do relacji:

      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=83914&wid=9479160&rfbawp=1197447770.400&ticaid=14fba&_ticrsn=5


      A oto obszerny cytat z relacji:

      "W szpitalach brakuje łóżek dla chorych dzieci, za mało jest
      specjalistów chorób dziecięcych. Niż demograficzny dawno się
      skończył i od kilku lat rodzi się coraz więcej chorych dzieci, a
      łóżek dla nich nie przybywa.

      W związku z tym potrzebujemy więcej łóżek na oddziałach
      pediatrycznych - wyjaśnia dr hab. Anna Dobrzańska, konsultant
      krajowy w dziedzinie pediatrii. W latach niżu zmniejszano liczbę
      łóżek, dlatego teraz zaczyna brakować i oddziałów, i miejsc.

      Sytuacja jest dramatyczna. W stolicy to ogromny problem. W latach
      90. liczba łóżek została zmniejszona z 880 do około 300 - tłumaczy
      wojewódzki konsultant na Mazowszu prof. Andrzej Radzikowski."
      • obs2 Re: Zdrowie polskich dzieci zagrożone jak nigdy d 12.12.07, 13:24
        > ochrona zdrowia została
        > zaskoczona wyżem demograficznym.

        Ochrona zdrowia nie została zaskoczona. Ochrona zdrowia nie ma nic
        do powiedzenia w sprawie ilości łózek albo ilości specjalistów.
        Nie ten adres, Andnow2.
        Wiesz co, wczoraj było chłodno, deszczowo i niemiło. Dlaczego nic z
        tym nie zrobiłeś? Wiem, że nie jesteś może najlepszym adresem w tej
        sprawie, ale stosuję Twoją logikę. Na przyszłość zrób coś z pogodą.
        No i z poziomem gry polskich siatkarek też.

        • mobydick71 Re: Zdrowie polskich dzieci zagrożone jak nigdy d 12.12.07, 16:36
          Widzisz bo tu nie chodzi o to czy dobry adres tylko andnow chciał na siłę zrobić
          wątek o absurdach. Ale nie dość że właściwie tylko on się wpisuje (arona nie
          liczę) to jeszcze trafia kulą w płot.
        • szlachcic Re: Zdrowie polskich dzieci zagrożone jak nigdy d 13.12.07, 19:39
          obs2 napisał:

          > Wiesz co, wczoraj było chłodno, deszczowo i niemiło. Dlaczego nic
          z > tym nie zrobiłeś? Wiem, że nie jesteś może najlepszym adresem w
          tej sprawie, ale stosuję Twoją logikę. Na przyszłość zrób coś z
          pogodą. No i z poziomem gry polskich siatkarek też.

          dlaczego srodowisko lekarskie m in poprzez swoje organizacje zwiazki
          izby itd nie eliminuje czarnych owiec ze swojego grona?
          przyklad
          nachlana pania doktor zajmuje sie izba lekarska i przez kilka
          miesiecy nie robi nic (jest domniemanie u spoleczenstwa ze to proba
          wyciszenia)
          mija kilka miesiecy i znowu ta sama pani doktor przylapana jest na
          chlaniu

          Jestes tym razem najlepszym adresatem
          mam nadzieja ze zdazysz przeczytac bo istnieje duze
          prawdopodobienstwo ze lekarze-propagandzisci mnie wykasuja
          udowadniajac jakim sa srodowiskiem
          • 1951b kolejna babcia której duszno 15.12.07, 06:52
            Slav napisał:

            „No i chłopina nie zdzierżył kolejnej "babci której duszno" która powinna
            zgłosić się do swojego lekarza z zaostrzeniem objawów w przebiegu infekcji dróg
            oddechowych i albo dostać leki albo skierowanie do szpitala (a jak była "ciężka"
            to właśnie przyjechać pogotowiem).”

            Tak, więc wg Ciebie pacjent powinien wiedzieć jak postępować, kiedy dopadnie go
            duszność. Tylko jest jeden mały problem.
            Pacjent NIE ZAWSZE WIE, jaką chorobą jest spowodowana jego duszność. Nie zawsze
            też wie, czy jego życie jest już zagrożone i powinien wzywać karetkę, czy
            jeszcze nie jest zagrożone i może spokojnie iść do swojego lekarza.

            Duszność może być objawem bardzo wielu chorób.

            - Duszność jest jednym z objawów nadczynności tarczycy
            Pojawia się nawet po niewielkim wysiłku fizycznym. Duszność spowodowana
            nadczynnością tarczycy nasila się przy astmie i chorobach płuc.

            - Duszność - zapalenie płuc
            Przyspieszenie oddechu, trudności i ból przy oddychaniu, duszność.

            - Duszność - zawał
            Zamiast bólu można również odczuwać duszność ( subiektywne uczucie braku tchu )
            i uczucie ciężaru na klatce piersiowej. Zawałowi często towarzyszy znaczne
            osłabienie, które może prowadzić do zasłabnięcia i utraty przytomności.

            - Duszność spowodowana zastojem w płucach
            Woda zbiera się w płucach (dokładniej w pęcherzykach płucnych), kiedy dochodzi
            do niewydolności lewej komory serca. Jednym z objawów jest duszność.

            W przypadku dwóch pierwszych przykładów podanych powyżej, poszłabym do swojego
            lekarza a do następnych wzywałabym pogotowie.

            A teraz napiszę jak to bywa z wzywaniem pogotowia i przychodzeniem do swojego
            lekarza, pacjentów z dusznością.

            Wezwałam pogotowie do starszej osoby po trzech przebytych zawałach, skarżącej
            się na duszność. Jak to napisał Slav ( pewnie chłopina nie zdzierżył kolejnej
            ”babci”, której duszno)
            i poirytowany wypalił, że „z byle powodu nie wzywa się karetki”. Zmusiłam
            chłopinę( lekarza PR) do zabrania chorej do szpitala.
            W Izbie Przyjęć lekarz dyżurny – kardiolog, stwierdził zawał.
            Mimo intensywnego leczenia na sali hemodynamicznej pacjentka zmarła.

            W zeszłym roku byłam u swojego lekarza. W trakcie badania weszła do gabinetu
            pielęgniarka. Poprosiła lekarza, aby przerwał badanie i zajął się starszą
            kobietą (skarżącą się na duszność), którą mąż przed chwilą przywiózł ( kobieta
            nie miała już siły, aby wysiąść z samochodu). Siedziałam w gabinecie i czekałam
            na lekarza. Kiedy wrócił, powiedział, że pacjentka ma zawał a mąż zamiast
            przywozić ją do przychodni, powinien wezwać karetkę.
            Po wizycie, kiedy wychodziłam z przychodni, widziałam załogę e-R-ki reanimującą
            kobietę. Mam nadzieję, że uratowali jej życie.

            Podsumowując.

            - Wnuczek 86 letniej kobiety to „gamoń”, bo nie wiedział, że życie babci NIE
            jest zagrożone i można spokojnie iść do swojego lekarza zamiast pakować się do
            szpitala.

            - Mąż kobiety, która miała zawał to też „gamoń”, bo nie wiedział, że jej życie
            JEST zagrożone i zamiast wzywać karetkę pchał się do lekarza w przychodni.

            - Ja też jestem „nierozgarnięta” wprawdzie wiem, że z byle powodu nie wzywa się
            karetki, ale nie wiedziałam, że zawał to „byle powód”. No, ale ja nie jestem
            lekarzem, skąd mogłam to wiedzieć?
            • iza42 Andnow , czy moglbys wyjasnic 15.12.07, 07:46
              dlaczego w tytule watku poslugujes sie nickiem seniority ?
              Nie masz swojego ?
              Kogo tutaj chcesz osmieszyc ? Moim zdaniem jedynie siebie.
              Seniorita zalozyla swoj watek dla wszystkich i nie zastrzegala sie ,ze jest on
              przeznaczony jedynie do tego aby lekarze opowiadali dowcipy o pacjentach .
              Wszyscy opowiadali tam zabawne historyjku ku obopolnej uciesze.
              Ty natomiast usilujesz stworzyc jakis tendencyjny watkek obsmiewania sie z
              lekarzy . I jeszcze w dodatku pod przydomkiem "antyseniorita ".
              Bardzo kiepski dowcip andnow.
              • andnow2 wyjaśniam chętnie 16.12.07, 11:26
                iza42 napisała:

                > Andnow , czy moglbys wyjasnic, dlaczego w tytule watku poslugujes
                sie nickiem seniority ?


                Zarzut nietrafiony, bo przecież nie użyłem nicku seniority,
                podpisałem się swoim własnym.

                Nawiązałem jedynie do pewnego, zresztą pochwalonego i uznanego
                przeze mnie również w samym tekście wprowadzającego postu za
                pożyteczny, pomysłu seniority ze wskazaniem, że nowotworzony wątek
                ma stanowić niejako "drugą stronę medalu". Stąd użycie
                określenia "antyseniorita" dla oddania zamierzonego charakteru
                wątku, no i zarazem cześci autorce pierwotnej koncepcji, od której
                zapożyczyłem pomysł.


                > Nie masz swojego ?

                Swój nick mam i używam go i wyłącznie jego, wbrew pomówieniom
                seniority, jakobym mnożył na tym forum swój byt również pod innymi
                nickami. Aż tyle czasu wolnego i fascynacji tym forum nie posiadam,
                bym mógł sobie pozwolić na realizację insynuowanego przez senioritę
                zachowania.


                > Kogo tutaj chcesz osmieszyc ? Moim zdaniem jedynie siebie.
                > Seniorita zalozyla swoj watek dla wszystkich i nie zastrzegala
                sie ,ze jest on
                > przeznaczony jedynie do tego aby lekarze opowiadali dowcipy o
                pacjentach .
                > Wszyscy opowiadali tam zabawne historyjku ku obopolnej uciesze.
                > Ty natomiast usilujesz stworzyc jakis tendencyjny watkek
                obsmiewania sie z
                > lekarzy . I jeszcze w dodatku pod przydomkiem "antyseniorita ".
                > Bardzo kiepski dowcip andnow.


                Przeczytaj proszę, jak mówi obs2 "ze zrozumieniem" pierwszy,
                wprowadzający wpis w wątku seniority oraz pierwszy, wprowadzający
                wpis w tym wątku, a nie będziesz miała wątpliwości, że chodzi
                o "dwie różne strony tego samego medalu". A gdy analitycznie
                prześledzisz wypowiedzi seniority na tym forum, to myślę że nie
                powinnaś mieć większego problemu z zaakceptowaniem tytułu tego
                wątku: "antyseniorita, czyli absurdy oczami pacjenta".

                Natomiast ośmieszać tutaj nie chcę nikogo. Powiem więcej,
                przynajmniej przywołane dotychczas przykłady absolutnie nie są do
                śmiechu. Wątkowi przyświeca ogólnie sformułowany cel tego forum:
                troska o poprawę ochrony zdrowia, ale i życia w Polsce.

                A wątek przeznaczony jest, bez jakichkolwiek ograniczeń, dla
                wszystkich, którzy mają ochotę go czytać i w nim pisać. Serdecznie
                zapraszam.
                • maverick777md Re: wyjaśniam chętnie 16.12.07, 14:04
                  PYTANIE: Andnow , czy moglbys wyjasnic, dlaczego w tytule watku poslugujes sie nickiem seniority ?

                  ODPOWIEDŹ: Zarzut nietrafiony, bo przecież nie użyłem nicku seniority, podpisałem się swoim własnym.

                  Szanowny Panie!
                  Nie jestem prawnikiem i może dlatego Pańska odpowiedź stanowi dla mnie przykład nieumiejętnego żonglowania słowem i próby zaciemnienia obrazu sprawy. Być może mylę się i słowo "antyseniorita" nie jest jasnym nawiązaniem do nicka seniority. Być może mylę się również uważając, że nikt nie zarzucał Panu podpisania się nieswoim pseudonimem i Pańskie wyjaśnienia na ten temat są zbędne.

                  Myślę jednak, że nie mylę się sądząc, że osoby zainteresowane jak najlepszą obroną interesów "casusu Huberta" powinny zmienić prawnika. Bo jeśli w sądzie próbuje Pan w tak bezczelny sposób, kolokwialnie mówiąc, "obracać kota ogonem" stawia Pan pod wielkim znakiem zapytania Pańską fachowość i zdolność prowadzenia dyskusji i walki na argumenty. Erudycja erudycją, warto jednak różnież zadbać o to, by przesłanki zawarte w wypowiedzi odpowiadały faktom, a odpowiedzi były udzielane na zadane pytania, miast kluczyć wokół tematu.

                  I jeszcze jedna moja osobista uaga. Gdy byłem w przedszkolu bawiliśmy zakładając "bandy". Jeśli jedna banda była przykładowo "czerwoną", to ta druga, która pozostawała w kontrze do niej zwała sie "antyczerwoną"... Na to by nazwać ją choćby "zieloną" brakowało nam inwencji i wyobraźni - dziecinne to było prawda? Na szczęście wyrośliśmy już z tego. Chyba wszyscy...
                  • andnow2 dramat ofiar to nie zabawy przedszkolne 16.12.07, 18:04
                    maverick777md napisał:

                    > I jeszcze jedna moja osobista uaga. Gdy byłem w przedszkolu
                    bawiliśmy zakładając "bandy". Jeśli jedna banda była
                    przykładowo "czerwoną", to ta druga, która pozostawała w kontrze do
                    niej zwała sie "antyczerwoną"... Na to by nazwać ją choćby "zieloną"
                    brakowało nam inwencji i wyobraźni - dziecinne to było prawda? Na
                    szczęście wyrośliśmy już z tego. Chyba wszyscy...



                    Pisząc w swych obszernych wyjaśnieniach, że chodziło o "drugą stronę
                    medalu" chyba dostatecznie jawnie przyznałem, iż chodzi o wątek
                    mający z założenia stanowić opozycję do "Kroniki absurdów" seniority
                    i że właśnie dlatego nazwałem go: "antyseniorita, czyli absurdy
                    oczami pacjenta", stosując pewien skrót myślowy, konieczny chociażby
                    celem zmieszczenia tytułu w ograniczonym limitem liter polu "tematu".

                    W międzyczasie pojawił się na forum trzeci wątek z tej
                    serii: "Kronika nonsensów "trzeciej grupy", niewątpliwie również
                    zainspirowany, czy też stanowiący reakcję na, względnie kontynuację
                    pierwotnej myśli seniority. Osobiście nie odnoszę wrażenia, by
                    pojawiła się "trzecia banda" obraźliwa dla kogokolwiek.

                    W ogóle, to nie bardzo leży mi nawet to nawiązanie do wojennej
                    terminologii, choćby z niewinnych czasów przedszkolnych. Wolałbym,
                    żeby idea generowania dalszych podziałów i podejrzliwośći przeszła
                    już do historii.

                    Natomiast jeśli chodzi o prawo do pisania na forum o swej krzywdzie
                    przez osoby pokrzywdzone, to chyba nie powinno budzić ono
                    wątpliwości. Za niemoralne uważam natomiast zwieranie hufców choćby
                    nawiązujących do dziecięcych zabaw przedszkolnych celem
                    cenzurowania, czy też eliminowania tego rodzaju wypowiedzi z
                    poszczególnych wątków, a już w żadnym wypadku z wątku poświęconego
                    temu tematowi.
                    • slav_ Re: dramat ofiar to nie zabawy przedszkolne 16.12.07, 18:44
                      Określenie "antyseniorita" jest w swym brzmieniu skierowane bezpośrednio,
                      personalnie przeciwko konkretnej OSOBIE. Brzmi to jak działanie intencjonalne,
                      celowe przeciw OSOBIE ponieważ "neutralny" (personalnie) wątek miałby tytuł np.
                      "absurdy oczami pacjenta" lub "A może założymy kronikę absurdów z punktu
                      widzenia pacjenta".
                      • andnow2 spróbowałem, nie wyszło, a raczej nie weszło 16.12.07, 19:17
                        slav_ napisał:

                        > Określenie "antyseniorita" jest w swym brzmieniu skierowane
                        bezpośrednio,
                        > personalnie przeciwko konkretnej OSOBIE. Brzmi to jak działanie
                        intencjonalne,
                        > celowe przeciw OSOBIE ponieważ "neutralny" (personalnie) wątek
                        miałby tytuł np.
                        > "absurdy oczami pacjenta" lub "A może założymy kronikę absurdów z
                        punktu widzenia pacjenta".


                        slav_, pisałem już nieraz, że cenię sobie Twoje uwagi. Spróbowałem
                        więc wstawić w pole "tematu" Twą drugą propozycję i wyszło mi: "A
                        może założymy kronikę absurdów z punktu". Nie muszę chyba
                        przekonywać, że nie byłby to trafiony tytuł.

                        Natomiast pierwsza z Twych propozycji: "absurdy oczami pacjenta" nie
                        spełnia drugiego kryterium, o którym już szeroko pisałem w moich
                        wyjaśnieniach, iż chodzi o "drugą stronę medalu" wątku
                        seniority: "Kronika absurdów". Czy można znaleźć inny wyraz,
                        bardziej skrótowo i trafnie oddający ten aspekt,
                        niż "antyseniorita"?!
                        • maverick777md Re: spróbowałem, nie wyszło, a raczej nie weszło 16.12.07, 19:45
                          Budzisz me obrzydzenie tym, jak bezczelnie próbujesz się wyłgać. Nie każdy użytkownik forum skojarzy "twą" kronikę z "prawdziwą" kroniką absurdów. Na pewno jednak zwróci uwagę na przydomek "Antyseniorita". Nie wiem, czy to bezczelne kłamstwo, czy przejaw bezmyślności, ale według mnie ukazywanie jej nicka w tak wybitnie pejoratywnym świetle świadczy o twym zwyrodnieniu moralnym.
                        • slav_ Re: spróbowałem, nie wyszło, a raczej nie weszło 16.12.07, 20:06
                          "antyseniorita" nie określa żadnej cechy tego WĄTKU tylko kieruje temat na osobę która wątek założyła (zwróć uwagę że nicka nie ma w tytule wątku o którym piszesz) a poza tym nick "senioria" nie ma żadnego związku z treścią (większość czytających w ogóle pierwotnie nie zwraca uwagi na nick tylko topic). Nick "seniorita" niesie (w samym sobie) jakikolwiek ładunek emocjonalny lub informacyjny podejrzewam że dla kilku osób na tym forum (ŻADNEGO dla nowego uczestnika).
                          Kronika absurdów - oczami pacjenta.
                          Kronika absurdów - druga strona medalu.
                          Kronika absurdów - jak to widzą pacjenci.
                          Ma być przeciwwaga dla wątku czy dla seniority ?
                          Jeśli dla wątku (TREŚCI) to nie używaj nicka(OSOBY) w temacie.
                    • maverick777md Re: dramat ofiar to nie zabawy przedszkolne 16.12.07, 19:40
                      "dramat ofiar to nie zabawy przedszkolne" chyba za bardzo zapalasz się do tego tematu. Zakładawszy wątek pisałeś o tym, że chcesz mierzyć się z absurdami polskiej służby zdrowia. Jak widać, wolisz jednak samodzielnie kolekcjonować w nich relacje związane z ze złym funkcjonowaniem owej służby. Twoje prawo. Jednak zdecydowanie nie masz prawa moralnego do używania nicka seniority. Pomyśl jakbyś się czuł zobaczywszy wątek "Antyadnow, czyli jak walczyć zwyłudzaczami pieniedzy" na forum prawniczym?...

                      > Natomiast jeśli chodzi o prawo do pisania na forum o swej
                      > krzywdzie przez osoby pokrzywdzone, to chyba nie powinno budzićono
                      > wątpliwości

                      No właśnie... Póki co piszesz Ty, zaś rodzina pokrzywdzonych wydaje pieniadze na Twe uposażenie...
                      • andnow2 a skąd u Ciebie wiedza o wydatkach rodziny Huberta 19.12.07, 02:36
                        maverick777md napisał:

                        > No właśnie... Póki co piszesz Ty, zaś rodzina pokrzywdzonych
                        wydaje pieniadze na Twe uposażenie...
                        • maverick777md Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością 22.12.07, 14:25
                          zakładam, że pobierasz wynagrodzenie od swych klientów.
                          Jeśli zaś mylę się - działasz na zasadzie wolontariatu, a osoby te są Ci obce - to Twe zaangażowanie trudno wyłumaczyć inaczej niż działaniami realizującymi tzw. (pojęcie medyczne) idee nadwartościowe. Proszę więc byś publicznie się określił - jesteś opłacany przez klientów, czy nie?
                          Z naciskiem na wynajmujące Cię osoby zaangażowane w "sprawę Huberta".
                          • andnow2 Nie jestem opłacany w sprawie Huberta 22.12.07, 15:23
                            maverick777md napisał:

                            > Proszę więc byś publicznie się określił - jesteś opłacany przez
                            klientów, czy nie?
                            > Z naciskiem na wynajmujące Cię osoby zaangażowane w "sprawę
                            Huberta".
                • iza42 Re: wyjaśniam chętnie 16.12.07, 18:08
                  andnow2 napisał:

                  > iza42 napisała:
                  >
                  > > Andnow , czy moglbys wyjasnic, dlaczego w tytule watku poslugujes
                  > sie nickiem seniority ?
                  >
                  >
                  > Zarzut nietrafiony, bo przecież nie użyłem nicku seniority,
                  > podpisałem się swoim własnym.
                  >
                  > Nawiązałem jedynie do pewnego, zresztą pochwalonego i uznanego
                  > przeze mnie również w samym tekście wprowadzającego postu za
                  > pożyteczny, pomysłu seniority ze wskazaniem, że nowotworzony wątek
                  > ma stanowić niejako "drugą stronę medalu". Stąd użycie
                  > określenia "antyseniorita" dla oddania zamierzonego charakteru
                  > wątku, no i zarazem cześci autorce pierwotnej koncepcji, od której
                  > zapożyczyłem pomysł.

                  Nie klam Andnow. Ciekawa jestem czy takie klamstwa to chleb powszedni profesji
                  prawniczej ? Mam nadzieje ,ze nie , bo byloby to dla mnie duzym rozczarowaniem .
                  Nie mozesz twierdzic ,ze moj zarzut jest nietrafiony bo przeciez uzyles nicka
                  seniority w tytule swego watku. Wiem ,ze podpisales sie swoim , tego nie musisz
                  wyjasniac.
                  Twierdzenie ,ze chcesz w ten sposob oddac czesc autorce dobrego pomyslu na
                  kronike absurdow jest bardzo przewrotne - w rzeczywistosci kieruje Cie
                  personalna wendeta przeciwko autorce watku co jasno wyplywa z Twoich
                  pozniejszych wynurzen.
                  Jezeli chcialbys wyrazic wdziecznosc i szacunek dla seniority nie pisalbys w
                  tytule "antyseniorita ", to przeciez jest jasne , prawda?
                  Wiesz , Andnow czasem lepiej jest wyrazic swoje uczucia wprost niz prowadzic
                  wojne podjazdowa i udawac przy tym dobroczynce ludzkosci.
                  >
            • slav_ Re: kolejna babcia której duszno 15.12.07, 11:41
              No i po co ten wykład ?
              Co on wnosi do oceny TEJ KONKRETNEJ sytuacji ? Bo to zdarzenie nie wzięło sie "z
              powietrza" tylko jest czegoś skutkiem. Warto by dociec aby powody powstania
              takiej sytuacji (niezależnie od ukarania sprawcy) eliminować. Tylko że u nas sie
              tego nie robi. Gawiedzi wystarczy kozioł ofiarny i igrzyska (co z tego że kozioł
              jest faktycznie winny - jego ukaranie niczego nie zmieni) i ponapawanie się
              zdarzeniem ("jak on sie mógł tak zachować" ! "pozbawić prawa wykonywania zawodu!
              "a oni chcą podwyżek!")
              Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem, uważnie i ze zrozumieniem - NIE PISZĘ o
              zasadności (czy nie) zgłoszenia się tej KONKRETNEJ pacjentki (!!!) tylko o
              prawdopodobnym MECHANIźMIE "nakręcenia" takiej sytuacji.

              W miejscu które znam pacjent "z ulicy" zgłaszający się bez skierowania NIE
              DOTRZE (fizycznie) na SOR zanim nie zbada go lekarz ambulatorium całodobowego -
              zostanie do amb. skierowany już przez portiera (!) który jest przeszkolony i nie
              tylko potrafi powiedzieć "gdzie sie zgłosić" ale nawet udzielić pierwszej pomocy
              i wezwać pomoc w nagłym stanie który by sie zdarzył na portierni.
              Efekt jest taki że na 30 - 40 zgłaszających się pacjentów "z ulicy" do lekarza
              SOR (jest JEDEN dyżurny) dociera 1 - 2 (a niektórzy są kierowani bezpośrednio na
              oddziały szpitalne) oraz ci kierowani "z rejonów" (tam ZBADANI przez lekarza i
              zakwalifikowani) oraz przywiezieni przez pogotowie i R-ki.
              A teraz sobie wyobraź że (oprócz jego zapisanych obowiązków - diagnozowania i
              leczenia tych poważnie chorych przywiezionych przez Pogotowie czy skierowanych)
              dodatkowo tych 30 - 40 pacjentów "atakuje" tego (JEDNEGO) lekarza SOR - czym on
              sie ma zajmować ? Zbadać, zakwalifikować, przyjąć skierować i jeszcze leczyć ???
              Skoro robi za lekarza pierwszego kontaktu to kto ma się zajmować pacjentami SOR ???
              W miejscu które opisuję sprawa jest o tyle prosta że wszystko odbywa sie w
              jednym budynku - gorzej gdy pacjent który zgłosił się "do szpitala" (bo pacjenci
              kompletnie nie odróżniają jednostek opieki zdrowotnej i jak ktoś wszedł do
              budynku to już jest "leczony w szpitalu") i uzyskuje informacje że musi wyjść -
              jechać gdzieś indziej (opieka ambulatoryjna) - dopiero stamtąd zostanie
              skierowany do szpitala (czyli znów wróci) lub na badania (z którymi będzie
              jeździł) itp. Z punktu widzenia pacjenta duża uciążliwość więc prośbo czy groźbą
              starają sie ominąć system i pójść "na skróty".
              A szpital nie ma na takie usługi kontraktu (czyli pieniędzy) i NIE MA PERSONELU
              (!!!) który byłby sie w stanie (i miał obowiązek) tym zając.
              Ale dla pacjenta lepiej zrobić awanturę na miejscu, postraszyć TVN-em, wziąć na
              krzyk, lub litość itp. - ktoś zbada, zleci badania, skieruje - żeby mieć święty
              spokój. A żeby odesłać pacjenta bezpiecznie to trzeba go zbadać - i kółeczko się
              zamyka.
              Tylko że tak na prawdę na chodzeniu na skróty tracą (tak jak w tym przypadku)
              PACJENCI (!), szczególnie ci wymagający większej uwagi bo w taki bałaganie
              bardzo łatwo przeoczyć początkowe objawy groźnej choroby i potraktować początek
              sepsy jak kolejne przeziębienie oraz ci którzy maja mniej tupetu i nie potrafią
              "wparować" do gabinetu mimo obecności rozebranego, badanego pacjenta (a mający
              "pod telefonem" lekarza opieki całodobowej).
              • seniorita15 Re: kolejna babcia której duszno 16.12.07, 20:34
                >slav:i wlasnie dlatego w watku andnowa o Hubercie napisalam autorowi,ze ktos
                kto nigdy nie pracowal na pierwszej linii w tzw.szeroko pojetej ochronie
                zdrowia ,nie zrozumie naszych wypowiedzi.A wypowiadalo sie wielu kolegow i
                bardzo kompetentnie.Ale andnow uznal(nie przytocze doslownie),ze to jest zmowa
                lekarzy.Bo jego zdaniem ,my wszyscy -praktycy z roznych specjalnosci ,z roznych
                miejsc w Polsce i w swiecie zmowilismy sie przeciwko autorowi watku.Mam wrazenie
                ,ze ta sytuacja dotyczyla go osobiscie ,ale nie jest to powod ,aby weszyc spisek
                tam gdzie go nie ma.A przytaczanie tendencyjnych watkow sluzy podtrzymaniu
                czarnego PR odnosnie lekarzy ,ktore bylo typowe dla bylej ekipy.Szkoda ,ze nie
                przytacza artykulow o tym ,ze odnosnie dr.G i zarzutu o zamordowanie pacjenta
                zaczyna sie mowic o ugodzie i odszkodowaniu dla pomowionego,bo zagraniczny
                expert zamowiony przez bylego min.sprawiedliwosci i oplacony przez podatnikow
                ,nie potwierdzil zarzutu.A odszkodowanie tez bedzie z kieszeni podatnika,zamiast
                z kieszeni bylego ministra-prawnika,ktory mial klopot ,zeby zdac na aplikacje i
                troche mu z tym zeszlo(znalezione w necie).

                Bo Polska to jest taki dziwny kraj.Im bardziej ktos mial do szkoly pod gorke
                ,tym szybciej wdrapuje sie na te rozne szczebelki... Znaczy sie musi byc dobry z
                zajec wych.fizycznego.Czesc naszych medycznych oficjeli nigdy nie zdala dwojki(
                o znajomosci jezykow nie wspomne),a jesli nawet ja zdali, to do specjalnie
                uzdolnionych nie nalezeli.No to jak sie ma chrapke na wladze i to co za tym
                idzie(pewnie szczytne idee?) pozostaje tylko jedno:gdzies sie zapisac.Nie ma
                znaczenia gdzie ,bo potem w razie przegranej danej opcji zawsze mozna sie
                przeniesc do obozu zwyciezcow wymyslajac tysiac powodow na uzytek publiczki.I
                tak sie to kreci od lat.No i zlazlo na polityke.A nie taki byl moj
                zamysl.Zgadzam sie z poprzednikami,ze tytul watku antyseniorita jest
                dyskredytujacy w swoim brzmieniu i skierowny personalnie przeciwko mnie.Szkoda
                ,ze andnow nie potrafi sie zdobyc na cos wlasnego.A zawsze wydawalo mi sie ,ze
                prawnicy to takie bystre bestyjki.No ,ale widac sa wyjatki.W jednym jestes dobry
                -w odwracaniu kota ogonem-jak ktos to slusznie nazwal,ale na tym forum dominuja
                praktycy ,ktorzy na Twoje sztuczki i opowiastki dziwnej tresci nie dadza sie
                nabrac.Chyba nie doceniasz przeciwnika,bo przeciez uwazasz- nas lekarzy za
                swoich osobistych wrogow ,tylko ubierasz to w kulturalne slownictwo.Zal mi
                Ciebie .Zgorzkniejesz chlopie na starosc jak amen w pacierzu.Oby nic gorszego
                Cie nie spotkalo.Jest taka choroba ,ktora ma w koncowke nazwe ....paranoidalna.W
                tej chwili masz zaleganie afektu,ale juz zaczynasz weszyc lekarski spisek,w
                ktory chcesz wetknac takze bieglego.To zle rokuje.Daj sobie na wstrzymanie i
                wyluzuj.Zycie jest krotkie ,szybko przemija i my lekarze to widzimy na
                codzien.Carpe diem.
                • seniorita15 Re: kolejna babcia której duszno 16.12.07, 20:38
                  Moj post byl kontynuacja postu slava,ale skierowany do andnowa i moje uwagi
                  dotycza oczywiscie andnowa.
                  • andnow2 rozumie się samo przez się 16.12.07, 20:46
                    seniorita15 napisała:

                    > Moj post byl kontynuacja postu slava,ale skierowany do andnowa i
                    moje uwagi
                    > dotycza oczywiscie andnowa.



                    Na tyle inteligencji, to posiadają wszyscy uczestnicy tej dyskusji.
                • andnow2 znów muszę prosić o pomoc; o jaką chorobę chodzi? 16.12.07, 20:44
                  seniorita15 napisała:

                  > Zal mi Ciebie .Zgorzkniejesz chlopie na starosc jak amen w
                  pacierzu.Oby nic gorszego Cie nie spotkalo.Jest taka choroba ,ktora
                  ma w koncowke nazwe ....paranoidalna.
                  • maverick777md Re: znów muszę prosić o pomoc; o jaką chorobę cho 16.12.07, 21:18
                    Aż wierzyć się nie chce, że wykształcony prawnik nie potrafi znaleźć znaczenia obcego dlań wyrażenia... Podpowiem, zgodnie z zasadą że biedakowi lepiej kupić wędkę niż karmić go rybami, że źródłem wiedzy z którego można korzystać błyskawicznie uzyskując informacje charakteryzujące się dużą trafnością oraz zgodnością ze stanem aktualnej wiedzy na dany temat zadając pytanie tylko poprzez fragment frazy (w tym przydapku paranoidalna) jest wikipedia: pl.wikipedia.org/wiki/Strona_główna

                    A jeśli to za trudne można próbować w google.pl

                    Poniżej gotowe wyniki wyszukiwania:

                    www.google.com/search?client=opera&rls=pl&q=paranoidalna&sourceid=opera&ie=utf-8&oe=utf-8
                    pl.wikipedia.org/wiki/Specjalna:Szukaj?search=paranoidalna&go=Przejd%C5%BA
                    I takie ćwiczenie, specjalnie dla Pana - proszę w okienko podpisane "szukaj" wpisać słowo "ustawka"
                    • loraphenus Re: znów muszę prosić o pomoc; o jaką chorobę cho 16.12.07, 21:30
                      a ja doktorze sądzę że ów radca prowokuje i udaje idiotę. Po prostu nie wierzę
                      że studia prawnicze i aplikacje radcowską mogła by skończyć taka osoba. Adnow
                      innymi słowy symuluje...

                      Bo to nie jest absolutnie możliwe aby nie symulował.
              • 1951b Re: kolejna babcia której duszno 17.12.07, 04:14
                Slav napisał :
                „No i po co ten wykład ?
                Co on wnosi do oceny TEJ KONKRETNEJ sytuacji ?”

                Ten „wykład” jak określiłeś miał na celu uświadomienie lekarzom, że młody
                człowiek mógł się przestraszyć widząc babcie mającą duszności i zamiast wezwać
                pogotowie prawdopodobnie uznał, że będzie prędzej jak sam zawiezie ją do
                szpitala. O wizycie u lekarza w przychodni najprawdopodobniej wcale nie
                pomyślał. Ty jako lekarz możesz uważać poczynania wnuczka za absurdalne, ale ja
                nie.

                Jak wynika z artykułu, cytuję:
                „Po przyjeździe pogotowia, jego lekarz stwierdził u 86-letniej pacjentki
                niewydolność krążenia z migotaniem przedsionków serca i dopiero wówczas została
                ona umieszczona na oddziale intensywnej opieki szpitala (...)
                Jak powiedziała dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp., Wanda Szumna,
                sytuacja zostanie dokładnie wyjaśniona na poziomie szpitala. - Musimy sprawdzić
                czy faktycznie lekarz naruszył przepisy czy też zachował się zgodnie z
                procedurą. Z moich informacji wynika, że tym przypadku nie było zagrożenia
                życia, dlatego lekarz odmówił przejścia pacjentki oraz poprosił jej rodzinę o
                konsultacje z lekarzem pierwszego kontaktu - dodała.”

                W moim poprzednim poście nie oceniałam tego lekarza i teraz też nie zamierzam.
                Wytłumacz mi tylko, jak to możliwe, że lekarz nie badał pacjentki.... dyrektor
                szpitala twierdzi, że nie było zagrożenia życia....... pacjentkę umieszczono na
                oddziale intensywnej opieki.

                • slav_ Re: kolejna babcia której duszno 17.12.07, 10:37
                  No i co ?
                  I jak zwykle nic.
                  Kolejny raz typowa reakcja bez cienia refleksji nad problemem.
                  POMYŚL !!!
                  Zamiast w kółko jęczeć nad losem "biednej babci".
                  Ten Twój "wykład" NICZEGO NIKOMU nie uświadomi. Pozwoli tylko tobie poczuć sie
                  lepiej - bo jakaż jesteś mądra i szlachetna i moralna przejmując sie jej losem.
                  Robisz to co wszyscy - widzisz drzewo ale nie potrafisz dostrzec lasu. I w koło
                  Macieju o tym jednym drzewie.


                  >Wytłumacz mi tylko, jak to możliwe, że lekarz nie badał pacjentki.... dyrektor
                  >szpitala twierdzi, że nie było zagrożenia życia

                  Przecież (w odróżnieniu od innych) staram sie wytłumaczyć (prawdopodobną
                  oczywiście a nie pewną) przyczynę powstania takiej sytuacji - opierając sie na
                  INFORMACJACH (przypadkowo i skąpo) zawartych w materiałach prasowych a nie na
                  (99%) histerycznych pokrzykiwaniach o braku moralności tego lekarza i okrzykach
                  "jak sie to mogło zdarzyć" (ale jak widzę większości to wystarcza).


                  >dyrektor szpitala twierdzi, że nie było zagrożenia życia

                  a było ? możesz wskazać jakieś wiarygodne źródło informacji na ten temat?

                  w odróżnieniu od Ciebie uznaję że mogło być i pacjentka rzeczywiście wymagała
                  pilnej pomocy
                  ale tez mogło być tak że wcale nie i całość to tylko smonakrecejąca sie spirala
                  błędnych decyzji (po obu stronach) - wskaz mi źródło informacji na podstawie
                  której możemy to rozstrzygnąć bo sam fakt "przyjęcia" na oddział intensywnej
                  opieki takim argumentem jeszcze nie jest

                  Tylko że TO NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA (!) i ja "nie o tym".
                  Dopóki będziemy sie skupiać jedynie na stanie zdrowia tej pacjentki NICZEGO
                  sensownego w pisaniu na temat tego zdarzenia nie będzie.

                  Jeśli tego nie rozumiesz (a widzę że nie) to już nie będę Ci przeszkadzał w
                  podniecaniu się Twoja słuszna i obywatelską postawą, rozczulaniem sie nad losem
                  pacjentki, apelowaniem do sumień - mamy w tym dużą tradycje i wpisujesz sie w
                  nią doskonale. Jeśli pozwoli to czuć Ci sie lepiej (do następnego podobnego
                  zdarzenia, po którym znów będziesz sie mogła pryncypialnie podburzać,
                  pouświadamiać i poapelować) to proszę bardzo.
                  • wiem-1 Re: kolejna babcia której duszno 17.12.07, 12:37
                    Jak zwykle umyka sedno sprawy PACJENT(babcia)= CIERPIĄCY CZŁOWIEK
                    • slav_ Re: kolejna babcia której duszno 17.12.07, 13:29
                      Ręce opadają...
                      • seniorita15 Re: kolejna babcia której duszno 17.12.07, 21:44
                        slav_ napisał:

                        > Ręce opadają...
                        I nie tylko ...jak mawial moj kolega.
                        A swoja droga babcia 86 lat z niewydolnoscia krazenia i migotaniem przedsionkow
                        ,bez niewydolnosci oddechowej powinna byc leczona na kardiologii lub internie ,a
                        nie na OIT.
                        • slav_ Re: kolejna babcia której duszno 17.12.07, 22:46
                          > ,bez niewydolnosci oddechowej powinna byc leczona na kardiologii lub internie ,
                          > a
                          > nie na OIT.

                          Ona NIE BYŁA leczona na OIT tylko na internie.
                          Taki drobiazg.
                          Sam się dałem nabrać.
                        • andnow2 za tę decyzję to raczej nie wnuczek odpowiada 18.12.07, 07:10
                          seniorita15 napisała:

                          > slav_ napisał:
                          >
                          > > Ręce opadają...
                          > I nie tylko ...jak mawial moj kolega.
                          > A swoja droga babcia 86 lat z niewydolnoscia krazenia i migotaniem
                          przedsionkow
                          > ,bez niewydolnosci oddechowej powinna byc leczona na kardiologii
                          lub internie ,
                          > a
                          > nie na OIT.
                          • seniorita15 Re: za tę decyzję to raczej nie wnuczek odpowiada 18.12.07, 12:39
                            >andnow:ja o gruszce ,a Ty o pietruszce.Masz problemy z logicznym
                            mysleniem.Gdzie ja napisalam ,ze za to odpowiada wnuczek?To byla
                            tylko luzna uwaga.Ty naprawde masz problem.
    • andnow2 Więcej praw dla skrzywdzonych pacjentów 18.12.07, 11:22
      Wreszcie dostrzeżono niestosowność regulacji o sądach lekarskich
      dyskryminujących pokrzywdzonych. Oto link do relacjina onet.pl
      zatytułowanej: "Więcej praw dla pacjentów skrzywdzonych przez
      lekarzy":

      wiadomosci.onet.pl/1660245,11,wiecej_praw_dla_pacjentow_skrzywdzonych_przez_lekarzy,item.html
      • maverick777md Re: Więcej praw dla skrzywdzonych pacjentów 18.12.07, 16:24
        Uważasz to za absurd?
        Skoro umieszczasz w tym wątku?
        • andnow2 absurdem było tolerowanie tego skansenu 19.12.07, 01:18
          maverick777md napisał:

          > Uważasz to za absurd?
          > Skoro umieszczasz w tym wątku?


          w środkowoeuropejskim kraju przez tak wiele lat. Pisałem zresztą już
          o tym w wątku dotyczącym udostępnienia pokrzywdzonemu akt
          postępowania wyjaśniającego:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=72040549&a=72152493

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=72040549&a=72150173

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=72040549&a=72164470
      • obs2 Re: Więcej praw dla krzywdzonych lekarzy 18.12.07, 22:12
        pacjent raz na czas na pewno bywa "skrzywdzony".

        lekarze są od 60 lat krzywdzeni wielokrotnie, pod wieloma względami
        i nie mają w przeciwieństwie do pacjentów (którym NFZ daje wszelkie
        prawa) żadnych praw.
        I co?
        • 1951b Re: Więcej praw dla krzywdzonych lekarzy 19.12.07, 01:12
          Ano to, że o swoje prawa trzeba walczyć.
          Lekarze wielokrotnie krzywdzeni i bez żadnych praw to frustraci.
          Pacjent „skrzywdzony raz a dobrze” to kaleka albo nieboszczyk.
          • obs2 Re: Więcej praw dla krzywdzonych lekarzy 19.12.07, 14:57
            > Lekarze wielokrotnie krzywdzeni i bez żadnych praw to frustraci.

            nie, to ludzie którzy przestrzegają obowiązującego prawa.
            Obecne regulacje i ich wykładnie przez NFZ powodują ze jestesmy
            ludźmi bez praw. Nie z frustracji, nie z nieudacznictwa, tylko w
            majestacie prawa. To kraj w którym pacjent jest bogiem.

            > Pacjent „skrzywdzony raz a dobrze” to kaleka albo nieboszczyk.

            Mój Boże. Chusteczek mi brakło od wycierania łez ze wzruszenia.
            • 1951b Re: Więcej praw dla krzywdzonych lekarzy 20.12.07, 13:47
              Obs napisał:
              „To kraj w którym pacjent jest bogiem.”

              Tak. Najbardziej ta nasza „boskość” i prawa z nią związane, jest widoczna w SL

              „Mój Boże. Chusteczek mi brakło od wycierania łez ze wzruszenia.”

              Przepraszam Obs, że doprowadziłam Ciebie do płaczu.
              Nie wiedziałam, że tak szybko się wzruszasz i że jestes aż tak „wrażliwy” na
              ludzką krzywdę.
              Otrzyj łzy, głowa do góry. Życzę spokojnych Świąt.

    • andnow2 Ze złamaniem nie jedź do Szpitala Bielańskiego 21.12.07, 05:51
      link do relacji pod takim tytułem;

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4782632.html
    • andnow2 Zwolnią chirurga za zdjęcie penisa? 21.12.07, 21:22

      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/zwolnia-chirurga-za-zdjecie-penisa,1031863,2943
    • andnow2 Dramatyczna sytuacja w szpitalu dla dzieci 22.12.07, 14:11

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4786385.html
    • andnow2 Spadł ze stołu operacyjnego i zmarł 28.01.08, 17:57
      to tytuł relacji na interia.pl o pacjencie, który spadł ze stołu
      operacyjnego:

      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/spadl-ze-stolu-operacyjnego-i-zmarl,1049351

      a oto obszerny cytat z relacji:

      "Pacjent przygotowany do operacji serca w klinice w miejscowości Bad
      Berka (Turyngia) spadł ze stołu operacyjnego i zmarł w wyniku
      obrażeń wewnętrznych - donoszą w poniedziałek niemieckie media.

      68-letniego pacjenta podniesiono z podłogi, położono z powrotem na
      stole i zgodnie z planem zoperowano mu serce. Mężczyzna doznał
      jednak krwotoków wewnętrznych, spowodowanych pęknięciem śledziony i
      obrażeniami nadnerczy, co wykazała tomografia komputerowa. Lekarzom
      nie udało się utrzymać go przy życiu.

      Prokuratura w Erfurcie wszczęła śledztwo mające ustalić, w jakich
      okolicznościach pacjent spadł ze stołu operacyjnego i czy lekarze
      prawidłowo zareagowali na ten incydent."

    • zygmaz Re: antyseniorita, czyli absurdy oczami pacjenta 28.01.08, 18:51
      Przypominam sobie lepszy "kasek", niestety w tej chwili nie pamietam
      nazwy szpitala. Otoz, w jednym ze szpitali, w nocy, ciezko chory
      pacjent wezwal siostre, gdyz poczul sie krytycznie. Siostra nie
      mogla mu pomoc, odmowila jednak wezwania dyzurujacego /spiacego/
      lekarza. Bala sie. Zdesperowany pacjent wezwal wiec Pogotowie
      Ratunkowe / do szpitala / !!!!!!!. Stwierdzono zawal serca !!
      Brawo Sluzba Zdrowia, naleza sie wam podwyzki plac za bezinteresowna
      i pelna zaangazowania, specjalistyczna pomoc w ratowaniu zycia !!!!!
      Jak Bukiel sprywatyzuje, bedzie jeszcze lepiej.
      • maga_luisa Re: antyseniorita, czyli absurdy oczami pacjenta 28.01.08, 19:54
        Wszystko prawda, zygmaz, oprócz tego, że to nie był zawał. Cóż szkodzi dodać
        ekscytujące info.
        Po wtóre zaś: jak się ma (domniemane) zaniedbanie jednego lekarza/pielegniarki
        do płac całej grupy zawodowej?
        • slav_ Re: antyseniorita, czyli absurdy oczami pacjenta 29.01.08, 01:32
          Jest jeszcze ciekawiej - nie było ani zawału ani zaniedbania ani "śpiącego lekarza".
          Poza tym "wszystko sie zgadza", dokładnie jak dawniej w radiu Erewań.
          Lekarz był zajęty przy INNYM PACJENCIE (co jest w opublikowanym wówczas zapisie
          rozmowy pielęgniarki z dyspozytorką która się dopytywała o co chodzi z końcówka
          rozmowy "właśnie skończył i już podchodzi do pacjenta").
          No ale pacjent wydzwaniający bez sensu po pogotowiach bo nie może zaczekać
          chwilki jest zdecydowanie mniej "medialny" niż "śpiący lekarz" jak sie chce
          nakręcić atmosferę. No i kto by to prostował, ciemny lud kupił i nie trzeba mu
          mieszać w głowie.
        • slav_ Re: antyseniorita, czyli absurdy oczami pacjenta 29.01.08, 01:44
          interwencja.interia.pl/news?inf=997858
    • grix Re: Pół setki lekarzy w gangu handlującym nerkami 28.01.08, 21:00
      andnow2, jest super-extra-temat na nowy wątek:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4877992.html
      • andnow2 no super-extra-pomysł 28.01.08, 22:22
        grix napisał:

        > andnow2, jest super-extra-temat na nowy wątek:
        > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4877992.htmla
        >
    • andnow2 Lokalne władze pozwane za pochowanie ciała po usun 29.01.08, 05:36
      Lokalne władze pozwane za pochowanie ciała po usunięciu mózgu, to
      tytuł relacji w gazeta.pl:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4878835.html
      a oto obszerny cytat z tej relacji:

      "Małżeństwo ze stanu Ohio, Mark i Diane Albrecht, pozwało do sądu
      lokalne władze za to, że ich zmarłego syna pochowano po usunięciu z
      jego ciała mózgu bez zgody rodziny.
      Mózg usunął lekarz powiatowy, aby zbadać dokładną przyczynę śmierci
      syna, Christophera, który w grudniu 2001 r. zginął w wypadku
      samochodowym. Podejrzewano bowiem, że przyczyną wypadku był nagły
      atak padaczki, w wyniku którego stracił on panowanie nad kierownicą
      i wpadł z samochodem do stawu przy drodze. Badanie potwierdziło, że
      rzeczywiście było to powodem wypadku.

      Rodzice nie sprzeciwiali się autopsji zwłok, ale nie wiedzieli, że
      badanie wymagało wyjęcia mózgu i przechowania go przez kilka
      tygodni - a więc na czas po pogrzebie - w specjalnym roztworze, aby
      potem pobrać niezbędne próbki."
      • grix Re: Lokalne władze pozwane za pochowanie ciała po 29.01.08, 09:37
        ufff jak dobrze że to tylko wynik sekcji a nie pożerający mózgi
        zombies:
        www.youtube.com/watch?v=IoXgRtDysLY
        • slav_ Re: Lokalne władze pozwane za pochowanie ciała po 29.01.08, 15:13
          Jesteś pewny ?
          Ale gdyby...
          Może to rzuci trochę światła...
          horror.webd.pl/filmy/recka.php?id=198
    • andnow2 Cieszyn: lekarz przez pomyłkę usunął ciążę 07.02.08, 17:56
      oto link do relacji:

      wiadomosci.onet.pl/1688038,11,item.html
      i obszerny cytat:

      "48-letnia kobieta przyszła do lekarza wyciąć przepuklinę. Jednak
      ten w czasie zabiegu usunął także powiększoną i siną macicę. Okazało
      się, że usunął zdrowe siedmiomiesięczne dziecko - informuje serwis
      dziennik.pl.

      Ciąży nie rozpoznał ani lekarz, ani kobieta.

      Chirurg został oskarżony o przypadkową aborcję i wywołanie
      bezpłodności; dziś ruszył jego proces. Grozi mu za to 12 lat
      więzienia. Do zdarzenia doszło dwa lata temu w Cieszynie – informuje
      serwis dziennik.pl."


      • len_a_89 moja historia :) 12.02.08, 11:15
        Oto moja krotka historia .
        Chcialam usunac sobie 2 znamiona na plecach wielkosci 5mm, wiec
        poszlam do dermatologa. Pani dermatolog stwierdzila, ze nie zna sie
        na znamionach i wyslala mnie do Poradni przy Szpitalu Onkologicznym
        na konsultacje. Poszlam i dowiedzialam sie, ze terminy sa na
        przyszly rok (bylam we wrzesniu), ale pani w rejestracji
        powiedziala, ze moze mnie umowic na konsultacje. Na konsultacji
        lekarz powiedzial mi, ze to nie jest nic groznego, ale mozna usunac
        profilaktycznie, dal mi skierowanie do chirurga, ktory (nic mi nie
        wyjasniajac)wyznaczyl termin usuniecia. Dal mi jakas karteczke i
        powiedzial, ze w dniu zabiegu mam dac ja w rejestracji i panie beda
        wiedzialy o co chodzi. tak wiec w dniu zabiegu daje pani karteczeke,
        a ona wypelnia mi karte przyjecia do szpitala i kaze zglosic sie z
        nia na oddzial. Na oddziale podpisalam zgode na zabieg i dostalam
        koszule, taka do operacji rozpinana z tylu (mysle, robi sie coraz
        ciekawiej). Pozniej zaprowadzili mnie do jakiegos pomieszczenia
        gdzie mialam sie przebrac po czym pielegniarka poprosila mnie na
        blok operacyjny po 10 minutach bylo po wszystkim i wreszcie moglam
        isc do domu...
        Tak wiec lekarze zafumdowali mi spora dawke emocji, ktorej ani
        troche sie nie podziewalam, poniewaz myslalam, ze usuna mi to w tej
        przychodni w gabinecie zabiegowym, i pomyslec, ze to wszystko przez
        2 znamiona wielkosci 0.5 cm nie budzace jakegokolwiek niepokoju
        onkologicznego.
        lena
        • maga_luisa Re: moja historia :) 12.02.08, 12:53
          Ja chyba nie rozumiem... Jesteś niezadowolona, bo usunięto Ci znamiona, których
          chciałaś się pozbyć, w warunkach aseptycznych na bloku operacyjnym, a nie w
          "brudnym" gabinecie zabiegowym w przychodni?
          • azzurrina Re: moja historia :) 12.02.08, 14:04
            No właśnie problem z tym, że część medyków nie rozumie, że chorego można by
            uprzedzić o przebiegu postępowania, o tym co go czeka a nie narażać na
            bezsensowne emocje typu "czyżby mieli mnie zatrzymać w szpitalu", "co będą robić
            za chwilę" itd. Znacznie poprawiłoby to komfort leczenia i na pewno opinie o
            lekarzach, przychodniach itd. Gdyby lekarz napisał tak jak Ty maga_luisa że dla
            dobra chorego zabieg będzie przeprowadzony na czystym bloku operacyjnym zamiast
            w gabinecie, że potrwa tyle i tyle - wierz mi, że chory byłby mu bardzo wdzięczny.

            To samo dotyczy ostatniego "absurdu" z wątku seniority - gdzie lekarz narzeka że
            głupia pacjentka zawraca mu głowę na świątecznym nocnym dyżurze bo po jednym
            dniu leczenia, antybiotykiem bodajże, nie spadła dziecku gorączka. Ona tego nie
            robiła dla przyjemności - w nocy, w święta, z chorym dzieciakiem - tylko
            dlatego, że nikt jej nie poinformował o tym czego ma sie spodziewać po podaniu
            antybiotyku.

            Często zdarza się, że - z niezrozumiałych dla mnie powodów - lekarze,
            pielęgniarki nie informują np jakie leki chory ma podawane, co go czeka na sali
            operacyjnej itd. Brakuje elementarnej informacji, potem chorzy szukają
            wiadomości np na forach internetowych a lekarze się wściekają, że chorzy głupoty
            opowiadają...
            • maga_luisa Re: moja historia :) 12.02.08, 14:19
              Masz sporo racji w tym, co piszesz.
              W częsci przypadków winne jest rzeczywiście niedbalstwo i rutyna w kontaktach z
              pacjentem. Zawsze powtarzam, że tłumaczenie, uwaga nic nie kosztują.
              Wiem też jednak, że bywam tak zagoniona, że brakuje mi sił aby pomyśleć, czego
              pacjent w mojej wypowiedzi mógł nie zrozumieć. A on nie pyta - czemu?
              W opisanej sytuacji widziałam pretensję o czas oczekiwania - obiektywnie wcale
              niedługi w sprawie planowej, oraz o miejsce, w którym zabieg wykonano. Zresztą
              wykonano szybko i sprawnie i z pisemną zgodą pacjentki. Szkoda, ze lekarz nie
              pomyślał, że sytuacja może nie być dla niej do końca jasna. Czy jednak ona nie
              mogła po prostu ZAPYTAĆ?
              • pannartz Re: moja historia :) 12.02.08, 14:38
                A ja myślę, że to jest całkowita racja, co widać po reakcji (akcja =
                reakcja).
                Nie chodzi tu o zapomninie, rutynę czy inne psychologiczne
                mechanizmy wypierania (czyli samowymówki).
                To po prostu wyraz postawy osobistej wobec świata i wykonywanego
                zawodu - pacjent jest przedmiotem działania, kariery, zarobków -
                wszystkim, tylko nie: cierpiącym człowiekiem, wymagającym
                profesjonalnego kontaktu - właśnie i zwłaszcza w chorobie
                (nawet "obiektywnie" błahej).
                Jakże Wasze posty są charakterystyczne, Drogie Panie!
                Moi rodzice ostrzegali mnie, że tak będzie i ze mną, jeśli nie
                podejmę pracy w dobrze zarządzanej prywatnej placówce medycznej,
                najlepiej w jakimś innym kraju.
                Jak dotąd, z trudem muszę stawiać czoła wielu takim problemom
                kontaktu z pacjentem tu, na miejscu.
                Mam jednak nadzieję, że już wkrótce się to zmieni, bo mi trochę
                wstyd tłumaczyć pacjentom, co mieli na myśli inni lekarze, robiąc
                to, co zrobili.

                • maga_luisa Re: moja historia :) 12.02.08, 14:53
                  Widzę, że wszystko już wiesz na mój temat.
                  Dyskusja zbędna, jeśli interlokutorem jest Ten Co Wie Lepiej i Zawsze Postępuje
                  Mądrzej.
                  • pannartz Re: moja historia :) 12.02.08, 15:03
                    Proszę Pani,
                    moje uwagi nie odnoszą się do konkretnych osób i sytuacji, przykro
                    mi że, jak widzę, wzięła Pani to do siebie.
                    Ja tylko stawiam odmienną od Pańskiej diagnozę i myślę, że wymiana
                    opinii nie powinna między nami wykopywać rowów.
                    Bardzo Panią pozdrawiam, bo wiem, że Pani taka nie jest i jeśli
                    doszło do nieporozumienia to przepraszam.
                • andnow2 pannartz, witaj na forum,wreszcie światełkoNadziei 12.02.08, 23:36
                  pannartz napisała:

                  > To po prostu wyraz postawy osobistej wobec świata i wykonywanego
                  > zawodu - pacjent jest przedmiotem działania, kariery, zarobków -
                  > wszystkim, tylko nie: cierpiącym człowiekiem, wymagającym
                  > profesjonalnego kontaktu - właśnie i zwłaszcza w chorobie
                  > (nawet "obiektywnie" błahej).


                  Cieszy mnie obecność na forum nieskażonej rutyną i wszechobecną
                  frustracją młodej lekarki, dostrzegającej wagę poprawnej komunikacji
                  między lekarzem i pacjentem.
                  • pannartz Re: pannartz, witaj na forum,wreszcie światełkoNa 12.02.08, 23:57
                    andnow2 napisał:
                    > Cieszy mnie obecność na forum nieskażonej rutyną i wszechobecną
                    > frustracją młodej lekarki, dostrzegającej wagę poprawnej
                    komunikacji
                    > między lekarzem i pacjentem.

                    Na litość Boską, Panie Andrzeju,
                    niechże mnie Pan nie myli z kimś innym...
                    Ja wypowiadam się w imieniu mojego środowiska, chociaż rodzice mnie
                    przetrzegali,ale niech tam! I zapewniam Pana, że jest wiele wśród
                    nas koleżanek myślących tak, jak ja. Tylko one muszą ciężko pracować
                    z pacjentami, nawet teraz, w nocy i nie mają internetu w swoich
                    placówkach, ani zresztą czasu, wypalają się jak statki na niebie...
                    Tak na marginesie, jakie są Pana motywacje do bombardowania
                    rzeczywistości tym wątkiem?
                    Jesli prowadzi Pan czynną praktykę, powstaje pytanie:
                    Cui prodest [...],is fecit?
                    • andnow2 w trosce o kondycjęOchronyZdrowia i jej gł.Aktorów 13.02.08, 06:22
                      pannartz napisała:

                      > niechże mnie Pan nie myli z kimś innym...
                      > Ja wypowiadam się w imieniu mojego środowiska, ...


                      Środowisko to bardzo potrzebuje takich wypowiedzi.


                      > Tak na marginesie, jakie są Pana motywacje do bombardowania
                      > rzeczywistości tym wątkiem?


                      Jestem jednym z 40 milionów potencjalnych pacjentów, zatroskanych o
                      kondycję polskiej ochrony zdrowia i jej głównych aktorów.
                    • cephalea Re: pannartz, witaj na forum,wreszcie światełkoNa 13.02.08, 10:36
                      Jeeeezuuuu!!!
              • lena_89 Re: moja historia :) 12.02.08, 21:41
                Czy jednak ona nie
                > mogła po prostu ZAPYTAĆ?
                No w sumie mogla, ale nie przyszlo jej do glowy, ze moze byc
                skierowana na oddzial zwlaszcza, ze w przychodni maja gabinet
                zabiegowy i z tego co wie to takie drobne zabiegi zazwyczaj sa w nim
                wykonywane.

                • pannartz Re: moja historia :) 12.02.08, 23:12
                  Proszę Pani,
                  jedna moja zbolała znajoma wróciła od lekarza z receptami i nie
                  wiedziała wcale czy i na co jest chora, więc prosiła mnie o
                  wyjaśnienia.
                  Na początku było mi trudno odtworzyć przebieg wizyty, ale drogą
                  analizy i dedukcji oraz mapowania behawioralnego rutyn
                  środowiskowych ustalono, że mogło mieć miejsce stwierdzenie
                  zapalenia ucha środkowego.
                  Było to kilka lat temu, w czasie moich studiów.
                  Od tego czasu, takie historie zdarzają mi się każdego tygodnia.
                  Cóż więcej mogę powiedzieć - tak, można zapytać, jeśli chce się
                  czegoś dowiedzieć...
                  • maga_luisa Re: moja historia :) 13.02.08, 08:40
                    pannartz napisała:
                    ale drogą
                    > analizy i dedukcji oraz mapowania behawioralnego rutyn
                    > środowiskowych ustalono, że mogło mieć miejsce stwierdzenie
                    > zapalenia ucha środkowego.


                    Ładne :-P
    • andnow2 Przebadany trzy razy. Mimo to nie żyje 11.03.08, 10:18

      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5009370.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka