Dodaj do ulubionych

Ile co kosztuje - wycięcie wyrostka

20.03.08, 22:27
Powtórzę się z innego forum, ale po prostu nóż się otwiera. Liczby mówią same za siebie. Poszukałem danych do innej dyskusji na forum, na temat ile co kosztuje. I co znalazłem?

W Polsce za usunięcie wyrostka NFZ płaci 2000 zł, zajrzałem przed chwilą do kontraktu mojego szpitala z NFZ. Tak samo NFZ płaci w Białymstoku (spskam.bialystok.pl/chir_1/004c.htm), ale już w prywatnych placówkach cena MINIMALNA jest o 50% wyższa (znalazłem np. www.swissmed.pl/l/cenniki/cennik_procedur_chirurgicznych1.pdf).

W Indiach taki sam komercyjny, odpłatny zabieg kosztuje 1500 $ (3700 zł) (www.medicaldiscounts.com/general_surgery.htm)
Indie mogą niektórym nie odpowiadać.

W Anglii NHS płaci za to 4000 funtów (18000 zł) - już normalniej. (notabene: PKB per capita w GB jest "tylko" 2.5 raza wyższy niż w Polsce).

No ale wiadomo że najlepsza medycyna jest w USA, tylko tam trzeba zapłacić 18000 $ (45000 zł) i nikogo nie interesuje, że to zabieg ratujący życie.
Obserwuj wątek
    • loraphenus mindflayer, litości 20.03.08, 22:35
      komu to tłumaczysz? fizolowi od domiarów, racjonalizacji i gospodarzenia?

      usłyszysz że dyrektor to kretyn bo wprawdzie za appendectomie płacą 50% tego co
      powinni - to zawsze może szpital zrobić np 10.000 nacięć czyraka okolicy
      pośladkowej i "zbilansować"

      Czy nie rozumiesz że rzucasz perły między wieprze w chlewie? A wyrzucanie
      takiego gnoju to dopiero ciężka praca...
      • mindflayer Re: mindflayer, litości 20.03.08, 22:42
        Mnie powaliły te 2000 złotych. Za zabieg w znieczuleniu ogólnym z otwarciem jamy otrzewnowej, antybiotykami i kilkudniową hospitalizacją, wymagający pracy minimum 2 lekarzy i kilku pielęgniarek? I są szpitale, które jeszcze na tym wychodza na zero!
        Aż się boję myśleć, na czym się u nas oszczędza.
        • loraphenus Re: mindflayer, litości 20.03.08, 23:01
          oszczędza się np. kupując chińskie staplery...

          szkoda Twej energii mindflayer na tłumaczenia. Ekspertów multum na forum, a z
          drugiej strony - szpital i tak będzie leczył i tak, do kresu sił...

          potem władza powie ze chciała dobrze tylko wichrzyciele w białych fartuchach
          sabotaż odstawiają...

          proszę zauważyć że dzisiejszy wróg ludu nie ma karabinu a stetoskop lub lancet...
          • mindflayer Re: mindflayer, litości 20.03.08, 23:13
            A my ze szwagrem to nie takie rzeczy...
            My mieliśmy chińskie strzykawki z jakimiś ciałami obcymi w środku (włosy, jakiś czarny syf). Zgłaszaliśmy to kilka razy, ale naszego szpitala nie chcieli pokazać w głównym wydaniu wiadomości.
            Używaliśmy też przedłużek made in china mających jakieś mikroniedopasowanie, dzięki czemu w żyły szły zassane na złączu bąbelki. Dostawaliśmy też igły do punkcji szpiku i trepanobiopsji, które były zbyt miękkie i się zginały albo zgniatały się końce (!). Hitem były igły do punkcji szpiku, w któych się odrywał uchwyt i po punkcji w człowieku zostawał kawał drutu, który trzeba było wyrywać obcęgami :)
            • cava85 Re: bezlitosny cynizm? 20.03.08, 23:23
              I czym się tu chwalić?
              Czyżby istniała kara śmierci za odmowę działania na szkodę pacjenta?
              Taki zakup szpitala zgłasza się do prokuratury, tak mówi prawo.
              • loraphenus cavo.ile lat żyjesz na tym swiecie ? 22.03.08, 11:07
                prokuratura odmawia wszczęcia postępowania wobec braku znamion popełnienia
                przestępstwa.

                Dyrektorem jest ktoś kto wódkę pije z "wadzą", zazwyczaj zootechnik lub teolog i
                on w ten sposób gospodarzy. Jak ktoś umrze we wstrząsie anafilaktycznym to
                pewnie dlatego że to spisek lekarza.
                • cava85 Re: cavo.ile lat żyjesz na tym swiecie ? 22.03.08, 20:16
                  Można powiedzieć, że żyję również w innym niż państwowa SZ świecie
                  dostatecznie dużo lat, aby wiedzieć, że skostniałą komunę da się
                  załatwić zgodnie z prawem i w rękawiczkach.
                  O ile samemu nie czerpie się z niej profitów, bo w głupotę lekarzy
                  nie wierzę.
                  Gorycz i frustracja jest stanem wewnętrznym i w rękach właściciela.
    • madzia.te Re: Ile co kosztuje - wycięcie wyrostka 20.03.08, 22:36
      różnica bierze się stąd,że koszt zużytych materiałów, leków itd.
      jest w każdym kraju taki sam- tylko inaczej wycenia się pracę
      chirurga.
      • extorris Re: Ile co kosztuje - wycięcie wyrostka 20.03.08, 22:39
        nie tylko chirurga

        kazdego lekarza zaangazowanego w leczenie takiego chorego, kazdej pielegniarki,
        salowej, sprzataczki, sanitariusza i starszego asystenta od lopaty

        poza tym w wycene NFZ nie wlicza sie amortyzacji, zakladajac, ze budynki
        szpitala, sprzet i narzedzia to wieczne i niezmienne byty
        • madzia.te Re: Ile co kosztuje - wycięcie wyrostka 20.03.08, 22:43
          extorris napisał:

          > nie tylko chirurga

          oczywiście - extorris- skrót myslowy,
          nie zapominajmy o administracji szpitalnej.

          • extorris Re: Ile co kosztuje - wycięcie wyrostka 20.03.08, 22:48
            a bys sie zdziwila
            kierownictwo amerykanskiego szpitala niczym sie nie rozni od szefow
            jakiejkolwiek innej prywatnej firmy

            dobre zarzadzanie kosztuje

            w polsce jak to w polsce - jak jestes znajomym burmistrza to odpowiednie
            pieniadze za ten fakt sie naleza...
            • madzia.te Re: Ile co kosztuje - wycięcie wyrostka 20.03.08, 22:56
              ja o Polsce właśnie :-)
    • mindflayer PS - Linki 20.03.08, 23:01
      Linki działają, ale trzeba usunąć nawiasy i przecinki/kropki na końcu adresu, porobiło mi się...
    • cava85 Re: Ile co jest co... 20.03.08, 23:32
      Podajesz ceny a nie koszty, a więc "ile kto cenuje..." a nie "ile co
      kosztuje".
      Wyceny NFZ są zresztą różne dla różnych ośrodków publicznych -
      zależnie od stopnia zależności kacyków obu nomenklatur (tak jest np.
      w dużym mieście na mazowieckiej równinie).
      Na rynku monopolistycznym ceny dyktuje z sufitu monopolista tak
      długo, aż mu się niewolnicy nie zbuntują.
      Porównywanie z cywilizowanymi krajami rynkowymi jest
      nieporozumieniem.
      Podobnie - akceptowanie jej i funkcjonowanie w takiej enklawie
      komunizmu.
      • czartnecki Re: Ile co jest co... 20.03.08, 23:41
        Nie rozumiem NFZ powinien płacić za to że nic nie wycinamy,jesteśmy mało wydajni
        i niedouczeni.
      • p.atryk NHS tez jest monopolista n/t 20.03.08, 23:43
        • cava85 Re: NHS jest b/s 21.03.08, 00:14
          Ball Sheep!
          W UK są prywatne ubezpieczenia i placówki SZ.
          A NHS jest najmarniejszym benchmarkiem dla czegokolwiek.
          • p.atryk Cavo85 i? 21.03.08, 02:03
            Zaprzeczasz twierdzeniu, ze NHS jest monopolista, tak?
            • cava85 Re:NHS 21.03.08, 09:56
              Naturalnie, że nie jest.
              Nie wiem skąd ten pomysł?
              Możesz ubezpieczyć się prywatnie w pełnym zakresie i leczyć bez
              udziału NHS a lekarz leczący otrzymuje wynagrodzenie za to również
              wg stawek nie związanych z NHS.
              Oczywiście, to wymaga pewnego statusu, ale tez tworzy rynek
              płatników usług, stąd wyceny NHS na rynku mają benchmark.
              Tak jest zresztą w każdym cywilizowanym kraju.
              Ciekaw jestem, w jakim kierunku prowadzisz tę dyskusję?
              • p.atryk Aaaa, nie jest? 22.03.08, 21:18

                To polski NFZ tez nie jest, stosujac twoja argumentacje.

                1.NHS to system obowiazkowy dla wszystkich, czesciowo finasowany z
                podatkow, czesciowo z dedykowanej skladki. Inaczej mowiac,100%
                mieszkancow UK finansuje NHS z tzw. obowiazkowych danin publicznych.
                Ale te 100% partycypantow nie jest cecha monopolisty na rynku
                ubezpieczen zdrowotnych,tak?

                2.Jedynie 12% (dane z 2007) ma dodatkowe (dodatkowe, nie wylaczne)
                ubezpieczenie prywatne. Nie obejmuje ono leczenia "w pelnym
                zakresie", jak twierdzisz (znow brak znajomosci tematu).

                88% rynku (plus 12% korzystajacych z NHS okresowo) tez nie jest
                cecha monopolisty?

                Reszta wypowiedzi to wtrety ,niezwiazane z pytaniem.
                • cava85 Re: Bee jest! 22.03.08, 21:37
                  1/ W Polszcze nie ma prywatnych ubezpieczeń w żadnym procencie.
                  Zapewne mylisz je z usługami przedpłaconymi, które nie są wyceniane
                  wg. ocen ryzyka,co czyni je rynkowo nieadekwatnymi.
                  2/ W UK możesz zrealizować usługi opłacane na podstawie ubezpieczeń
                  zagranicznych, a takich jest mnóstwo (międzynarodowe umowy NHS), co
                  czyni rynek otwartym. W Polszcze możesz takim ubezpieczeniem
                  sobie ...(z wyj.np. stomatologii -p. woj. graniczące z Niemcami,
                  jest wiele kontraktów z ubezpieczycielami niemieckimi, ale to nie
                  jest rynek o którym mówimy).
                  3/ Udział w rynku na poz. 88% nie jest monopolem, bo uznajesz za
                  rynek pulę podatników a w UK jest jeszcze ok. 7,5% mieszkańców nie
                  będących płatnikami podatków a korzystających z usług medycznych na
                  podstawie jak w p. 1. Rynek jest kwotowo znacznie większy, w tym te
                  12% doubezpieczonych stanowi więcej niż 20% wolumenu rynku.W
                  Polszcze nie ma takiego udziału "obcokrajowców" w wolumenie wartości
                  rynku.
                  4/ Dalsza dyskusja wymagałaby wyrównania kompetencji po obu
                  stronach, co nie jest możliwe drogą rozmów towarzyskich. Zresztą,
                  NHS jest jednym z najbardziej wadliwych na świecie systemów, więc
                  szkoda bić pianę.
                  5/ Przeświadczenie o wszechwiedzy radzę pozostawić w torbie
                  lekarskiej - tam zapewne jest Twój obszar wiarygodności, co się
                  bardzo chwali, naturalnie. Jednak to jeszcze nie wszystko.
                  Doceniam próbę podjęcia merytorycznej dyskusji, jednak nie widzę
                  celu.
                  • p.atryk Gubisz sie za cyferkami... 22.03.08, 22:05

                    Cecha monopolisty jest powszechnosc i obowiazkowosc.

                    Skoro ubezpieczyciel nie ponosi ryzyka,ze pacjenci niezadowoleni z
                    oferowanego standartu "zabiora swoje skladki" i przejda do
                    konkurencji, to nie ma znaczenia jaki procent populacji (czy jak
                    wolisz "wolumenu") przypada na ubezpieczenia (umownie) dodatkowe (bo
                    nie alternatywne).
                    Innymi slowy, mozesz miec 12%, 20% czy 50% udzial ubezpieczen
                    prywatnych w rynku, ale konkurencja istnieje tylko pomiedzy nimi,
                    monopolisty to nie dotyczy. A mowimy ponoc o monopolistach (o,
                    przepraszam-ty twierdzisz,ze jest tylko jeden,NFZ).

                    Cyferki ladne, ale mozna je stosowac do oceny stopnia monopolizacji
                    rynku jedynie przy rownosci podmiotow uczestniczacych. Konstrukcja
                    systemu jest wazniejsza, a to wlasnie ona zaklada istnienie
                    uprzywilejowanych monopolistow.
                    • cava85 Re: liczby i cyfry 22.03.08, 22:26
                      Już mówiłem.
                      Nie interesuje mnie polemika dla polemiki.
                      Nie wiesz, o czym piszesz - albo raczej: mamy różne kompetencje.
                      Usiłujesz postawić na swoim ratując twarz.
                      Tymczasem mylisz cyfry z liczbami.
                      Over na ten temat.
                      • p.atryk Bo tu nie ma polemiki 22.03.08, 23:03
                        Sa jedynie fakty, ktore probujesz podwazac, a gdy sa niewygodne-
                        pomijac.
                        Ponadto jesli sie gubisz, stosujesz przerozne sztuczki erystyczne,
                        na co zwracalo juz uwage kilka osob na tym forum.
                        I taka to z toba "polemika".

                        P.S.
                        "Cyferki" to nie cyfry (ani liczby), dla scislosci. "Cyferki" to
                        fascynacja posledniego ksiegowego, ktora wlasnie wyzej
                        zaprezentowales.
                        Och,ale wcale nie musiales zrozumiec aluzji. Byla dosc zlozona.
                  • mindflayer dlaczego jest zły? 22.03.08, 23:16
                    > 4/ Dalsza dyskusja wymagałaby wyrównania kompetencji po obu
                    > stronach, co nie jest możliwe drogą rozmów towarzyskich. Zresztą,
                    > NHS jest jednym z najbardziej wadliwych na świecie systemów, więc
                    > szkoda bić pianę.

                    System NHS znam tylko z opowieści kolegów-emigrantów, którzy jakoś na niego bardzo nie narzekają, może po pracy w Polsce człowiek ma bardziej w dół przesunięte rozumienie słowa "wadliwy" ;-).
                    Jeśli znasz dobrze ten system, to czy możesz krótko wypunktować, czemu jest zły? Nie ma podtekstu, może kiedyś wezmę to pod uwagę szukając pracy.
                    [np. w takim sensie jak system polski jest zły, bo jest za mało pieniędzy, szpitali, lekarzy, pielęgniarek, co powoduje, że usługi są niedostępne lub mamy długi czas oczekiwania i niski standard ich realizacji, personel ma niskie pensje, co prowadzi do różnych patologii i nie inwestuje się w rozwój zawodowy kadry]
                    • cava85 Re: dlaczego jest zły? 22.03.08, 23:58
                      Z punktu widzenia celów systemowych jest zły, oraz dlatego, że mało
                      konkurencyjny (mało - ale nie wcale).
                      Z punktu widzenia "zarabiacza" z PL jest marzeniem, podobnie jak
                      każdy inny w cywilizowanym kraju.
                      Polski system opiera się na zawłaszczaniu i marnowaniu pieniędzy
                      podatnika, przy cichym współudziale "zarabiaczy" korzystających z
                      efektu dobra reglamentowanego. Nie będę rozwijał tematu, ale
                      pieniędzy przeznaczamy jako społeczeństwo stanowczo więcej, niz
                      mówią statystyki i znacząco mniej niż za nie dostajemy.
                      Życzę trafnych i zdecydowanych wyborów oraz smacznego jajka (też bez
                      podtekstu :)).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka