Dodaj do ulubionych

Coś optymistycznego o służbie zdrowia

27.05.08, 09:10
Tyle się ostatnio mówi o Służbie Zdrowia, głównie w negatywnym świetle: lekarze narzekają na niskie zarobki i nadmiar pracy, pacjenci z kolei na długie oczekiwanie do tych pierwszych – krótko mówiąc, słyszymy tylko „źle, źle i jeszcze raz źle”.
Polacy to naród pesymistów. Narzekanie jest pewnie naszą cecha narodową, postanowiłem jednak dla odmiany, zamiast narzekać na obsługę medyczną, pochwalić ją na przykładzie z życia wziętym
Niedawno (22.V) ojciec miał poważny zawał serca na lotnisku Kraków – Balice (dodać należy, że po opóźnionym przelocie i nieudanych próbach lądowania czas działał na niekorzyść).
Służba medyczna portu lotniczego stanęła na wysokości zadania – zaraz po zgłoszeniu przez rodzinę znaleźli się na miejscu i z odpowiednim wyposażeniem. Po szybkiej diagnozie zapewnili miejsce w klinice kardiologicznej JP2 (uważanej za najlepszą tego typu placówkę w kraju).
Tego dnia załoga personelu medycznego (zarówno na lotnisku, jak w szpitalu) uratowała ojcu życie. Chciałbym podziękować tym ludziom, wykonującym ciężką, stresującą i (niestety) nieraz niewdzięczna robotę.
Obserwuj wątek
    • mindflayer Dziękujemy 27.05.08, 23:10
      Na pewno Krakowiacy ucieszą się, że ktoś docenia ich wysiłek. Wbrew wypowiedziom naczelnych oszołomów forum, ludzie czasem doceniają naszą pracę. W Polsce lekarz walczy nie tylko z chorobą pacjenta ale i ze 100 chorymi pomysłami systemu.

      Polacy narzekają w oparciu o opowieści szwagra babci stryjecznej. Najczęściej narzekacze należą do aroganckiej grupy "mi się należy", ludzi młodych, zdrowych i rozwydrzonych lub cierpiących na ciężką nietolerancję pracy i rentitis chronica. Dopiero jak pambócek dopuści i prawdziwe choróbsko ześle, to człowiek zaczyna chwytać co jest grane i jak to działa.
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 28.05.08, 00:22
      To i ja się dołączę do tego wątku, chociaż zawodowo niewiele mam wspólnego z medycyną. Z pozytywów to:

      1) spotkałam w życiu wielu lekarzy z prawdziwego zdarzenia, wspaniałych nie tylko pod względem wiedzy i umiejętności, ale też podejścia do człowieka, i naprawdę niewiele nieudanych egzemplarzy (ale takie w każdym zawodzie występują)
      2) podczas ciężkiej choroby nowotworowej mojego taty widziałam, jak onkolog z chirurgiem muszą się nagimnastykować, żeby dogodzić NFZowi, a jednocześnie zastosować takie leczenie, jakie chcą. Chylę czoła.
      3) Turpin i jedruch na forum nowotwory-damy radę to też wielkie pozytywy.

      Pozdrawiam, i postaram się nie wtrącać już do Waszej braci medycznej:)
      • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 28.05.08, 00:34
        > Pozdrawiam, i postaram się nie wtrącać już do Waszej braci medycznej:)
        alez nie zaluj sobie. :)
      • tara34 Turpin, Jedruch............. 14.06.08, 20:59
        wspaniali ludzie ,chylę czoło........................ fenomen tych
        ludzi polega na tym ,że pomagają innym bezinteresownie .........
    • ajah Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 29.05.08, 10:22
      No i tutaj właśnie widać, jak tendencyjne mamy myśli nt. służby zdrowia. Wszyscy
      rozprawiają o tym, co jest źle i nie tak, ale już o tym, co się udało to mało
      kto pisze. Gratuluję wątku jego autorowi :)
      Ludzie, zacznijcie w końcu zauważać także te lepsze strony naszej służby zdrowia!
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.06.08, 00:13
      Za przyzwoleniem marcinoit odezwę się jeszcze:)

      Normalnie żałość człowieka ogarnia, gdy na ten wątek się patrzy. Długością swą bynajmniej nie grzeszy. Gdyby w tytule było: " Co jest do bani" to pół Polski by się wpisało. Nikogo nic dobrego w szpitalu czy przychodni nie spotkało? Może chociaż przystojny aneste się do was przed zaśnięciem uśmiechnął, albo chirurgowi po dwóch dyżurach udało się wyciąć to co akurat było trzeba? Nic? Zgroza normalnie.

      Społeczeństwo ogólnie to ma marnie z tego co tu widać, oj wyłącznie marnie. Aż dziw bierze, że po takiej porcji pesymizmu i jadu, jaki się tu przelewa, lekarzom chce się do pracy w ogóle wstać.


      • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.06.08, 00:22
        Dzięki za wzmiankę o "aneste". Miłe, pozdrawiam.
        • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.06.08, 11:19
          ja sie zawsze usmiecham :) przed i po.
          a ostatnio wlasciwie smieje sie na okraglo.:) :):)
          • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.06.08, 17:59
            Czyli w trakcie tez?
            • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.06.08, 18:59
              w tarkcie tez :) choc w trakcie raczej plotkuje z pielegniarkami , w
              celach edukacyjnych oczywiscie. ale najbardziej mi wesolo 28 kazdego
              miesiaca kiedy dostaje wypate . :) wtedy to mam usmiech do okoa
              glowy.
              • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 03.06.08, 23:33
                Ale w trakcie, to chociaż postaraj się nie zanosić od śmiechu
                w kulminacyjnych momentach:)
                • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 08:36
                  Nie rozumiem po co na sile chesz się Merosiu doszukać czegoś
                  pozytywnego u lekarzy. Chyba nie wierzysz w to co piszesz. I
                  popatrz na te posty anestezjologów. Nie przeszkadzałoby Ci gdyby
                  któryś Cię znieczulał a potem usmiechał podcza operacji?
                  • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 09:38
                    ????????????????????
                  • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 14:27
                    > popatrz na te posty anestezjologów. Nie przeszkadzałoby Ci gdyby
                    > któryś Cię znieczulał a potem usmiechał podcza operacji?
                    powiedz mi suzan skad sie tacy ludzie jak Ty biora?? co za nieszczescie zyciowe karze Ci tryskac jadem na ludzi ktorych nigdy nie widzialas , nie spotkalas i raczej nie masz szans spotkac??
                    a co do usmiechajacych sie anestezjologow, to twoim zdaniem co powinni robic podczas operacji? modlic sie?
                    moi pacjenci nie maja nic przeciwko temu ze sie smieje :) ale to moze dla tego ze w miejscu gdzie pracuje ludzie wogole chetnie sie usmiechaja.
                    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 18:57
                      Oj Suzan za Ciebie marcinoit na bank by się pomodlił. I przed, i po, i w trakcie:) Wiedziałam, że ktoś mi dowali za nadmierny optymizm, ale mam to w końcowym odcinku przewodu pokarmowego:)
                      • hr.monte Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 19:06
                        o jejku, jejku co za slodka dzieweczka.
                        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:31
                          hr.monte, dzięki, że sie za mną wstawiłeś i jej dowaliłes, i że mnie popierasz.
                          Może jesteś akurat tym jedynym, który nie ma pacjęta gdzieś. Ja na żywo, to
                          jeszcze nie spotkałam tkiego, co by był w porządku. A ostatni anestezjolog
                          dopuscil do tego, ze mi przecieli tetnicę w migdale. Pozdrawiam Cię bardzo.
                          • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:40
                            Ty masz poważny kłopot ze sobą, kobieto.
                            Sama nie jesteś w porządku, i stąd twoje rozczarowanie kontaktem ze światem
                            zewnętrznym.
                            A tak swoją drogą, to duża rzecz oskarżyć anestezjologa o powikłanie
                            śródoperacyjne (które nb.po prostu MOŻE się zdarzyć). Nie mam pojęcia, skąd ci
                            to przyszło do głowy.
                          • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:20
                            Anestezjolog tętnicę w migdale? Skąd ty przyleciałaś?
                          • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:28
                            A ostatni anestezjolog
                            > dopuscil do tego, ze mi przecieli tetnicę w migdale.
                            no i sprawa sie wyjasnila. wyglada na to ze podczas ostatniego zabiegu u suzany w wyniku krwotoku srodoperacyjnego doszlo do rozlanego niedotlenienia mozgu co obecnie manifestuje sie zupelna niezdolnoscia do zrozumienia otaczajacego swiata oraz obiawami charakteropati z natrectwem mysli i urojeniami przesladowczymi.
                            choc z 2 strony wypada sie cieszyc ze ktos tak gleboko uszkodzony wie ze istnieje taki doktor jak anestezjolog.:)
                            luiza takie oskarzenie to maly pikus. o mnie np. opowiadano ze rodziny musza placic zebym nie odlaczyl chorego od respiratora na OIT. :) na szczesci mam to juz za soba. moi obecni pacjeci usmiechaja sie do mnie przed i po a niektorzy nawet w trakcie :)
                            nikt nie proponuje lapowek ale przwie wszyscy znaja i stosuja slowo " dziekuje" prawie juz zapomniane przez polskich pacjentow.

                            • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:31
                              Cholera, a mam gdzieś na półce książkę do nauki hiszpańskiego :-)))
                  • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:17
                    > Nie przeszkadzałoby Ci gdyby
                    > któryś Cię znieczulał a potem usmiechał podcza operacji?

                    Suzan, ja tam sto tysięcy razy wolę żeby się lekarz do mnie w takiej sytuacji uśmiechnął, niż żeby stał nade mną z grobową miną. I Ty sama na pewno też ;-)
                    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:34
                      Ja tam nie wolę, żeby się śmiał, jak ja cierpię. Może Ty i Merosia wolicie. Może
                      Merosia tę ciężką chorobę onkologiczną taty wymyśliła, bo by tak dobrze nie
                      mówiła o onkologu, a ty nie miałaś bliżej ze służbą zdrowia do czynienia.
                      • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:42
                        Powtarzam, chory człowiek jesteś. Chory na nienawiść.
                        • hr.monte Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:55
                          wy tu wszyscy jestescie chorzy na nienawisc.
                          • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:01
                            "Wy", czyli kto? Ciebie rozumiem to nie dotyczy?
                      • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:13
                        > Ja tam nie wolę, żeby się śmiał, jak ja cierpię

                        Zlituj się... Nie ŚMIAŁ (z Ciebie), tylko uśmiechał (do Ciebie). Toż uśmiech najczęściej oznacza że dana osoba dobrze Ci życzy, chce Ci pomóc żebyś się nie bała, i w końcu - że uważa że wszystko będzie dobrze....

                        > Może Merosia tę ciężką chorobę onkologiczną taty wymyśliła, bo by
                        > tak dobrze nie mówiła o onkologu

                        A dlaczego by nie mówiła??? Przecież choroba przychodzi "skądś tam", a onkolog stara się z niej człowieka WYPROWADZIĆ, a nie ją powoduje...

                        > a ty nie miałaś bliżej ze służbą zdrowia do czynienia

                        Odpowiedź masz w poście niżej. Miałam do czynienia, rodzina też. Różnie bywało, nie tylko dobrze, nie myśl. Ale to nie znaczy, że DOBRZE NIE BYWA.
                  • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:06
                    > po co na sile chesz się Merosiu doszukać czegoś
                    > pozytywnego u lekarzy.

                    A, i jeszcze o szukaniu na siłę - taka sobie "bajeczka dla Suzany": ;-)

                    Trafiłam kiedyś do szpitala. Od izby przyjęć do wypisu nie spotkałam jednego nieżyczliwego mi człowieka. Widać było, że tym Ludziom ZALEŻY na tym co robią. Niejeden uśmiech skierowany do pacjenta zobaczyłam. Nie słyszałam żeby ktoś koperty wołał, za to usłyszałam "niestandardowe" ;-) opowieści współpacjentek o reakcjach na próby wręczania "dowodów wdzięczności", i to nawet tych niekopertowych. Po wyjściu powiedziałam, że na sympatyczne miejsce i ludzi trafiłam. No i może by pomyśleć, że w prywatne, albo i do jakiejś tam Filmowej Góry - żeby nie takie szczegóły których tam na pewno by nie było: korytarzowa łazienka ze spłuczką sprzed potopu i dosyć zdezelowanymi kranami, i inne takie........

                    Jakiś czas później znajoma osoba trafiła do innego szpitala. Tam z kolei zapchany oddział, nieraz łóżka na korytarzu - i znów ludzie którym zależało żeby pomóc...

                    Wiem że można też i trafić źle, w końcu wszędzie są różni ludzie. Ale pozytywy - NIE NA SIŁĘ! :)


                    • hr.monte Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:23
                      no dobra, lekarze sa: kulturalni, uprzejmi, cirpliwi, nie biora lapowek, szanuja
                      pacjentow, nie spozniaja sie, zawsze wszystko wytlumacza, zawsze sie serdecznie
                      usmiechaja, rozumieja ze pacjent to czasem prostak i cham. nalezy sie im ogromna
                      podwyzka. aha i myja sie regularnie, czasem dwa razy do roku, ale regularnie.
                      • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:30
                        Część z nich właśnie taka jest.
                        Część ma niektóre z wad, które wymieniłeś.
                        A pani Zuzanna na forum jest oburzona, że anestezjolog się uśmiecha i że ktoś
                        opowiada DOBRE rzeczy o lekarzach.
                        Uważasz, że nie można o nas powiedzieć nic dobrego?
                        Kto tu zieje nienawiścią?
        • tara34 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 14.06.08, 21:09
          pozdrawiam wszystkich anestozjologów ,dwa razy byłam
          znieczulana ,dziękuję ..............obydwa zabiegi nie były
          planowane- szybkie akcje..............jednak pamiętam te miłe
          twarze, kochani jesteście potrzebni .............
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:36
      Co do wymyślania choroby, to odsyłam do moich postów na forum nowotwory - damy radę. Normalnie kreowałam chorobę przez osiem miesięcy, szkoda, że wymyśliłam (zdaniem Suzan) taki smutny finał. Ale nic to.

      To ponoć miał być optymistyczny wątek. Szkoda, że takie siano się troszeczkę zrobiło.

      Niemniej jednak, zdania nie zmieniam:) i nie uważam polskich lekarzy za złych, czy też mniej profesjonalnych i mniej miłych od zachodnich. Wręcz przeciwnie, a z jednymi, i z drugimi miałam do czynienia. Nie podzielam również manii prześladowczej, jaką kierują się niektórzy, że za każdym rogiem czai się biały fartuch i chce mnie pognębić. Jak ktoś tak nienawidzi lekarzy, zawsze może się nie leczyć. Zdania są na każdy temat podzielone, ale jeśli wątek ma tytuł jaki ma, to można to uszanować i żółć wylewać w innym wątku. Pozdrawiam:)
      • hr.monte Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 22:05
        jasne merosia, ludzie sa z natury dobrzy, jedna kasjerka z biedronki tez byla
        dobra i bardziej mila od zachodnich i czesto jej sie chcialo i tez jej sie
        nalezy watek pochwalny.
        • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 22:12
          A można wiedzieć co ci przeszkadza że ktoś ma inne zdanie od twojego? Czemu tak
          ziejesz nienawiścią? Bo to modne?
          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 07:52
            może jeszcze daj jej buzi, jak ją będziesz operował, tak żeby jej
            było przyjemniej.
            • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 07:56
              Ależ ty jesteś po prostu beznadziejnie głupia. Nic więcej.
              • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 08:24
                Ja jestem głupia bo mi się nie podoba Twój stosunek. A ona jest
                mądra, bo Cię lubi, tak? Przynajmniej tak to wygląda moim zdaniem.
                • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 08:31
                  Spójrz na swoje wpisy. Że staram się być miły to każesz mi całować chorych? To
                  jest stwierdzenie mądrej osoby? A lekarzy nie lubisz bo ci długiego weekendu nie
                  zapewnili? A znasz mnie że ci się mój stosunek nie podoba?
                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 08:55
                    dobrze, że chociaż uznałeś, że ona jest chora. A stosunek znam, bez
                    poznawania Cię, bo widać jakie osoby popierasz i jaki masz stosunek
                    do pacjętów po postach.
                    • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 09:00
                      Chora to ty jesteś i obawiam się że nieuleczalnie.
                      • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 17:11
                        Spokojnie Nico72, niech się dziewczyna wyszumi:) To co pisze Suzan miało być chyba przytłaczająco smutną prawdą o lekarzach, ale... normalnie wesołe się to stało:) Niemniej jednak odpuszczam sobie dalszą z nią dyskusję.
                        • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 17:14
                          Masz rację. I dzięki za miłe słowa. Mało ich w Polsce słychać.
                          • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 17:19
                            Miłych słów może nawet nie jest tak mało, tylko że roszczeniowych krzykaczy i frustratów wyraźniej słychać i tu tkwi problem.
        • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 22:18
          > jasne merosia, ludzie sa z natury dobrzy,

          Super :-) Wyżej zauważyłaś/eś że SĄ TEŻ lekarze którzy mają cechy pozytywne, teraz że ludzie są z natury dobrzy... Wyraźnie idzie ku lepszemu :) Jeszcze trochę, to się sam(a) uśmiechniesz... :)

          Ze szczerymi (jak najbardziej poważnie i serio) życzeniami powyższego -
          Enterka :)
          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 07:57
            następna optymistka się znalazła. Może męża lekarza szukasz żeby
            zdrówko podreperował za darmo. Mi to nawet zwolnienia nie chciał
            wypisać jak byłam przeziebiona. Trzy dni mi zaproponował od wtorku i
            żebym w piątek do pracy szła, że też wam nie wstyd dogadzać
            doktorkom.
            • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 10:09
              suzan77 napisała:
              Mi to nawet zwolnienia nie chciał
              > wypisać jak byłam przeziebiona. Trzy dni mi zaproponował od wtorku i
              > żebym w piątek do pracy szła,


              3 dni -stanowczo za dużo na "przeziębienie". Chyba że pracujesz bardzo ciężko
              fizycznie.
            • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 18:53
              > następna optymistka się znalazła.

              No pewnie :) Optymiści żyją dłużej i zdrowiej i w związku z tym rzadziej lekarzy oglądają ;) Jak ich tak nie lubisz, to też Ci więcej optymizmu polecam... :)

              > Może męża lekarza szukasz żeby zdrówko podreperował za darmo.

              Co Ty; już poza wszystkim innym, to żaden by ze mną nie wytrzymał ;-D Ja jestem z tych, co to w drewnianej szopie cegłę ze ściany sobie na nogę zrzucą, że już o własnej kuchni nie wspomnę ;) Ty sobie wyobrażasz - być lekarzem, chcieć po pracy odpocząć od pracy, i mieć w domu TAKĄ kobitę???... ;-DDD

              A tak całkiem poważnie: Suzan - nie wiem co Ci kto zrobił, że tak Ci bardzo przeszkadza to, że ktoś zwyczajnie widzi że ludzie potrafią być dobrzy czy życzliwi (mimo tego że źli i nieżyczliwi też potrafią być) - do tego stopnia że tego kogoś próbujesz obrażać. Temu ktosiowi odpuść - prawdopodobnie i tak go nie obrazisz. A sama... spróbuj zobaczyć że NAPRAWDĘ ludzie są lepsi niż nam się nieraz wydaje, że często są życzliwi nie DLA WŁASNEJ KORZYŚCI, tylko tak po prostu... I że to wszystko dobre również może dotyczyć (i na pewno nieraz dotyczy) także Ciebie :)
              Pozdrowienia :)
              • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 08.06.08, 17:00
                No, kochana jak ze mną wytrzymuje:), co prawda nie lekarz, ale pracę też ma stresującą, to i z Tobą wytrzyma:) Niektórzy to tak lubią trochę adrenalinki zauważyłam:) Pozdrawiam
                • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 09.06.08, 00:02
                  Trochę adrenalinki to może tak, ale czy "trochę urazówki po godzinach", to już nie wiem.......... ;-))

                  Ale już sobie przestanę żartować na temat, bo nas Admin na jakieś inne forum wygoni ;))
                  Pozdrowienia :)

            • mindflayer Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 08.06.08, 23:13
              Może na mnie trafiłaś? Na przeziębienie się nie umiera, do roboty leniu!
              :-PPPPPPP
        • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 22:36
          Jeśli wątek dotyczył będzie pozytywnych cech pracowników spożywczaków, nie widzę przeciwskazań, żeby docenić tę kasjerkę. Ja nie twierdzę, że wszyscy lekarze są idealni, tak jak nie wszyscy architekci są idealni czy nie wszyscy tłumacze i księża. Jednak tytuł wątku był wyraźny i nie ma powodu, aby w wątku o takim tytule wywlekać niedoskonałości. Czy to tak trudno zrozumiec?
          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 09.06.08, 08:46
            Ach, jak wy tu sobie dogadzacie. Normalnie to jak by tak pięknie
            bylo w służbie zdrowia, to ja bym się nie czuła tak źle przed każdym
            pójsciem do lekarza. Żaden doktor nie chce wystawiać skierowań i
            zwolnień, a jak już to robi, to widać wielką łaskę z jego strony. A
            tu na forum to wszystko widać, bo jak dla was ktoś miły jest, to wy
            dla niego też, a jak ja mówię prawdę to już tacy mili nie jesteście.
            Może jak się Merosia do was uśmiecha już od progu gabinetu, to
            wszystko może z wami załatwić i jest jej jeszcze bardziej wesoło. Ja
            już tak lekko nie mam. Enterka też szczęśliwa nie wiedzieć czemu, to
            może lepiej ma niż inni pacjęci. Myślicie że tak łatwo się z wami
            szarpać, wiecznie czegoś od was chcieć i nie dostawać?
            • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 09.06.08, 17:21
              suzan77 napisała:

              > Ach, jak wy tu sobie dogadzacie. Normalnie to jak by tak pięknie
              > bylo w służbie zdrowia, to ja bym się nie czuła tak źle przed każdym
              > pójsciem do lekarza. Żaden doktor nie chce wystawiać skierowań i
              > zwolnień, a jak już to robi, to widać wielką łaskę z jego strony. A
              > tu na forum to wszystko widać, bo jak dla was ktoś miły jest, to wy
              > dla niego też, a jak ja mówię prawdę to już tacy mili nie jesteście.

              Gdy ktoś jest w stosunku do mnie miły, to i ja jestem miły. Gdy ktoś jest w
              stosunku do mnie niemiły, to jaki ja mam niby być ? Prawda nie ma tu nic do
              rzeczy. Szczególnie ten trzeci rodzaj prawdy.

              > Może jak się Merosia do was uśmiecha już od progu gabinetu, to
              > wszystko może z wami załatwić i jest jej jeszcze bardziej wesoło. Ja
              > już tak lekko nie mam.

              Rozumiem, że uśmiech przekracza Twoje możliwości ? Biedna jesteś...

              > Enterka też szczęśliwa nie wiedzieć czemu, to
              > może lepiej ma niż inni pacjęci. Myślicie że tak łatwo się z wami
              > szarpać, wiecznie czegoś od was chcieć i nie dostawać?

              To może przestań lekarzy szarpać ? Nie wpadłaś na to ?

              S.
              • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 08:33
                Lekarz, to powinien być zawsze miły, a nie tylko wtedy, jak pacjęt
                jest miły. Uśmiech to owszem, ale nie do doktorka niedouczonego z
                reguły, a mającego siebie z niewiem kogo.
                • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 11:07
                  suzan77 napisała:

                  > Lekarz, to powinien być zawsze miły,

                  Każdy powinien być zawsze miły. Ty też. Jesteś ?

                  S.
                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 13:19
                    Ja nie jestem lekarzem, ale staram się być miła, tylko bez pzesady,
                    bo sztucznosci nie lubię. Gdybym byla lekarzem, to staralabym sie
                    nie gnębić pacjęta, a tak to obserwuję totalną znieczulice na
                    ludzkie cierpienie. Ty mi nie dowalaj bo też się silisz na nie wiem
                    kogo. pewnie mnie zresztą wykasujesz po tym poscie.
            • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 09.06.08, 21:56
              O losie!:) Serdeczne pozdrowienia dla rodzinnego Suzanki i wszystkich innych lekarzy, którzy staną jej na drodze.
            • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 21:22
              > Enterka też szczęśliwa nie wiedzieć czemu, to
              > może lepiej ma niż inni pacjęci.

              Suzan - TAK, MASZ RACJĘ, MAM LEPIEJ NIŻ WIELU PACJENTÓW. A wiesz w jaki sposób "lepiej" i dlaczego?...

              Jeśli idę do lekarza z którym już miałam do czynienia, to idę jeśli uważam że może mi pomóc. Jeśli bym uważała że na pewno nie będzie umiał ani chciał - to po co mam do niego iść? Natomiast jeśli przychodzę do lekarza o którym nic nie wiem, nie zakładam z góry że na pewno trafię do "niedouczonego doktorka łapówkarza który ma siebie za nie wiadomo co" i który na pewno nie będzie chciał czy potrafił mi pomóc. Idę z pozytywnym nastawieniem do danego człowieka, jego wiedzy i sposobu podejścia do pacjenta, czyli z jakimś tam "zaufaniem na kredyt", które oczywiście może potem wzrosnąć albo zmaleć. Mogę się bać diagnozy - ale nie boję się z góry człowieka. Mam "lepiej" - bo z takim nastawieniem jest mi dużo łatwiej niż tym którzy mają dokładnie odwrotne podejście.

              Jeśli ja albo ktoś bliski trafia do szpitala, to znów oczywiście mogę się bać tego co będzie - operacji na przykład - ale po raz kolejny: nie zakładam, że trafię na "niedouczonych konowałów" czy "rzeźników jakichś", czy że ktoś się będzie bawił moim kosztem, miał moją chorobę "w poważaniu" albo zajmie się mną tylko w zamian za kopertę - tylko że ludzie tam pracujący wiedzą co robią i po co, będą to robić, i będą się starali zrobić to dobrze. Znów - mogę się zawieść, ale na początek mam "lepiej" niż gdybym zakładała co innego.

              Jeśli się zawiodę, to staram się myśleć że trafiłam na negatywny wyjątek, a nie regułę. Wielu ludzi myśli trafiając na kogoś "w porządku", że właśnie trafili na wyjątek, a reguła jest zupełnie inna. Znowu mam "lepiej", bo z moim podejściem jest mi chyba dużo łatwiej żyć niż im ;)

              Co do zwolnień, to prędzej mi lekarz będzie chciał je dać a ja nie będę chcieć, niż odwrotnie. Też mam "lepiej", bo mi odpada powód do "szarpania"... ;)

              Wiem że niekoniecznie jestem "najchorszym" pacjentem świata i przychodni ;) No i znów mam lepiej, bo mi łatwiej przeczekać bez "piany na pysku" tych bardziej chorych przyjmowanych przede mną... ;)

              No i jeszcze zdaję sobie sprawę z tego że z medycyny to ja wiele nie wiem - ale wiem że przyroda ma swoje prawa, że jest wiosna, lato, jesień i zima - i że człowiek to też przyroda, niezależnie od tego jak bardzo to jest w tym kontekście smutne. I że czasem jeden Pan Bóg wie dlaczego coś się uda, a coś nie. Więc że niekoniecznie zawsze będzie czemuś winien lekarz..............
              Lepiej? Tu już nie wiem, może i nie. Ale przynajmniej chyba trochę mądrzej, jeśli się przyjmie do wiadomości przemijanie. I jeśli się chociaż trochę myśli, że coś złego co się stało może być trudne nie tylko dla mnie, ale i dla ludzi którzy próbowali pomóc. Bo może uniknie się w ten sposób, chociaż trochę, niepotrzebnego "dokładania" sobie i im....

              Jeśli się ma do drugiego człowieka pozytywny stosunek, to często się dostaje to samo od drugiej strony. Jeśli się ma do kogoś zaufanie, to ten ktoś często robi dużo żeby tego zaufania nie zawieść. Jak akurat się tak zdarzy, to tu już na pewno mam może nie "lepiej niż inni", ale DOBRZE.... ;)

              A co do uśmiechu - jest taki tekścik: "uśmiechnij się, a świat uśmiechnie się do ciebie".... I to działa :-)

              Pozdrowienia :)
              • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 21:57
                Popieram w pełnej rozciągłości:)
              • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 07:16
                Cóż za przemowa. Jak się na lekarzach przejedziesz, to Ci przejdzie.
                Kółko wzajemnej adoracji tj. Merosia, Ty, Maga, marcinoit, nico,
                snajper i zalożyciel wątku.
                • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 08:24
                  > Cóż za przemowa.
                  Nie przemowa, tylko wyjaśnienie. Żalisz się że Ty masz gorzej niż Merosia i ja, to Ci mówię dlaczego mam lepiej. Żebyś, JEŚLI ZECHCESZ, mogła mieć tak samo ;)

                  > Jak się na lekarzach przejedziesz, to Ci przejdzie.
                  O dzięki Ci, "starająca się być miła" Suzanko, za bezinteresownie miłe i dobre życzenia ! ;-)
                  A serio: nie martw się (a może nie ciesz), myślę że tak łatwo z tym nie pójdzie...

                  > Kółko wzajemnej adoracji
                  Qrcze, Współadoratorzy, pomyślelibyście że tak mamy?..... ;-D

                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 09:02
                    Normalnie scyzoryk w kieszeni się otwiera na takie lizusostwo wobec
                    doktorków. Nie dziwne, że lekarze nie chcą się zmienić jak mają
                    takich wiernych adoratorów. Nic tu do nikogo nie dociera, z czego
                    się tak cieszycie, że lekarze zwolnień nie chcą dawać, że
                    anestezjolog się śmieje na operacji, a kolejki do specjalistów
                    kilkumiesięczne są. Skąd ta radocha w was kwitnie, nie pojmuję skąd?
                    • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 10:33
                      >anestezjolog się śmieje na operacji, a kolejki do specjalistów
                      >kilkumiesięczne są

                      suzanko !

                      Ten anestezjolog sie nie "śmieje podczas operacji" tylko CIESZY SIĘ na każdym kroku bo wyjechał i już nie pracuje i nie znieczula w Polsce i praca go zaczęła cieszyć i życie i nie przestaje sie uśmiechać

                      a o kolejki zapytaj w swoim oddziale nfz - to on jest za nie odpowiedzialny, czemu sie czepiasz lekarzy ?
                      • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 14.06.08, 13:13
                        Suzanko, do Ciebie tez sie juz nie usmiechne, do moich pacjĘtow tez
                        sie nie usmiecham w trakcie. Ale ich cholera przeciagam przez trudne
                        zabiegi, a to chyba wazniejsze.
                        Ale masz swieta racje, aneste ma obowiazek byc powazny, a nie sie
                        obsciskiwac z pacjentami.
                        W czasie znieczulenia ma pisac protokol, dokladac lekow i krecic
                        pokretlami.
                        Z pielegniarkami sobie tez nie pogadam, bo tu aneste siedzi na sali,
                        a one wychodza. Muzyczki se moge posluchac ewentualnie i Basics of
                        Anaesthesia poczytac.
                        Uprzejmie donosze, iz na przeziebienie u nas nie daje sie
                        zwolnienia, aspiryne lykasz tonami i inhalator z kieszeni - nie
                        rabotajesz, nie kuszajesz.
                        Z pozdrowieniami ze szwablandii.
                    • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 10:47
                      > Normalnie scyzoryk w kieszeni się otwiera na takie lizusostwo wobec
                      > doktorków
                      Lizusostwo? Pudło, Suzan, duuuuuże pudło.... :)

                      > Nic tu do nikogo nie dociera,
                      Mhm. Skoro "do nikogo", to znaczy że do Suzanki też... ;-)

                      > a kolejki do specjalistów kilkumiesięczne są.
                      Długość kolejki do specjalisty niekoniecznie zależy od tego specjalisty. Bardziej właściwy adres pretensji: NFZ....

                      > Skąd ta radocha w was kwitnie, nie pojmuję skąd?
                      Ano m.in. stąd, że nie wyznajemy spiskowej teorii świata i nie zakładamy złej woli wszystkich dookoła. No ale jeśli Tobie z takim podejściem dobrze, to cóż......
    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 07:21
      Ok, jeśli lekarze są tak pozytywni a szczególnie lekarze z tego
      forum to moze ktoś polecilby kogos naprawde godnego mojego zaufania.
      Nico, Macinoit, Maga, to tak tylko ublizać umieją, a zeby pomóc to
      nic. Mogę sie przejechać nawet na drugi koniec Polski jeśli tylko
      warto. Możecie coś poradzić , czy tylko na mnie pluć?
      • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 09:26
        Suzan, zacytuj proszę, gdzie Ci "ubliżyłam". To raz.

        A dwa, przeczytaj proszę opis forum. To nie jest miejsce do udzielania porad
        lekarskich i ja nie po to tu zaglądam. Mam swoich 2,5 tys pacjentów, więc
        aktywności zawodowej aż za dużo.
        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 07:23
          Już widzę te walące tłumy i Twoją chęć współpracy z pacjętami.
          • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 08:39
            Z "pacjętami" to nie.
            Ale za to z pacjentami zupełnie nieźle mi idzie. I kieszenie jakie napchane, nie
            masz pojęcia ;-)
            • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 08:57
              czepiasz się literówek, bo racjonalnych argumentów brakuje co?
              • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 09:11
                Słoneczko, racjonalnie można rozmawiać tylko z kimś racjonalnym.
                • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 13:31
                  do bólu jestem racjonalna. To wy widzicie wszystko w różowych
                  kolorach, bo zza lekarskiego biurka jest inaczej. Jak jesteście
                  chorzy, to was znajomy wyleczy albo sami się wyleczycie, a szary
                  obywatel mogę zdychać sobie i was to nie obejdzie. Może mnie boleć
                  kręgosłup i dacie takie leki żeby przypadkiem nie pomogły, bo by mi
                  za dobrze było. Miałam grypę to mi antybiotyk po 2 tygodniach
                  przepiswali jak już miałam gorączke 38, a wcześniej to syropki i
                  inne badziewia.
                  • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 13:52
                    Mylisz się z tymi "różowymi kolorami".
                    Gdybyś wiedziała to co wiem ja bała byś się jeszcze bardziej.

                    A antybiotyki przy grypie (infekcja wirusowa) nie działają więc ich
                    przepisywanie nie ma sensu. Są sensowny gdy w przebiegu grypy dojdzie do
                    nadkażenia bakteryjnego. Po 2 tyg to może być w sam raz. Masz dobrych lekarzy.
      • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 23:02
        suzan skarbie ja Ci chetnie pomoge. zapraszam kiedy tylko chcesz.
        castyllia la manncha, españa. dokladny adres podam na maila.
        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 07:13
          No pewnie, chciałbyś. Złośliwość to masz wrodzoną czy nabytą?
          Merosię Ci może podesłać, będzie Ci pewnie przyjemniej niż ze mną.
          • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 23:03
            > No pewnie, chciałbyś
            apsolutnie bym nie chcial. ale skoro potrzebujesz pomocy i chcesz przyjechac to zapraszam.
            a najprzyjemniej to mi jest z wlasna Zona, z calym szcunkiem dla Merosi :)
            • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 23:16
              Możecie być wielkoduszni i mi z Suzanką odpuścić:):)?
              • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 23:29
                merosia napisała:

                > Możecie być wielkoduszni i mi z Suzanką odpuścić:):)?

                Marcinoit pewnie może. Ale Suzanka to chyba Ci nie odpuści. Za bardzo ją
                dotknęła ta Twoja radość. ;)

                S.
                • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 23:31
                  Nowy troll się pojawił? Czy to Daria pod nowym nickiem?
                  • seniorita15 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 01:41
                    Stawiam na Darie.Ona jest niezniszczalna i niezatapialna.
                    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 08:46
                      Jeśli o mnie myślisz, to nie łudź się, że jestem jakąś Darią, z tego
                      co rozumiem niezbyt przez was lubianą. cieszy mnie tylko, że jest
                      nas więcej tj. o podobnym zdaniu.
                      • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 14:28
                        suzan77 napisała:

                        > Jeśli o mnie myślisz, to nie łudź się, że jestem jakąś Darią, z tego
                        > co rozumiem niezbyt przez was lubianą. cieszy mnie tylko, że jest
                        > nas więcej tj. o podobnym zdaniu.

                        A skąd wiesz, jakie zdanie miała Daria ?

                        S.
                        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 08:22
                          Poczytałam na forum, niezbyt to trudne. Trochę zbyt agresywna i
                          jednostronna, ale się w sumie w większości zgadzamy, z tą tylko
                          różnicą, że uważam się za w miarę obiektywnie patrzącą osobę.
                          • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 10:53
                            Ona też się za taką uważa ;-)))
                • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 23:47
                  No to na pocieszenie Suzance powiem, że dziś zdycham ze strachu przed jutrzejszą wizytą u dentysty. Nie podejrzewam żeby chciał mnie wykończyć tępym wiertłem bez znieczulenia, bo chłopak w porządku jest, ale jakoś tak mi nienajweselej ;)
                • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 08:53
                  Ależ mogę, jak tylko ona zacznie logicznie myśleć, to jak
                  najbardziej mogę odpuścić. Myślę, że bliskie spotkanie z chirurgiem
                  mogłoby ją wyleczyć z optymizmu i radocha przestałaby kwitnąć, tak
                  jak i u enterki.
                  • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 14:39
                    suzan77 napisała:

                    > Ależ mogę, jak tylko ona zacznie logicznie myśleć, to jak
                    > najbardziej mogę odpuścić.

                    Ależ ona całkiem logicznie myśli, za to Twoim rozważaniom mozna co nieco zarzucić.

                    > Myślę, że bliskie spotkanie z chirurgiem mogłoby ją wyleczyć z optymizmu
                    > i radocha przestałaby kwitnąć, tak jak i u enterki.

                    No widzisz i znów fałszywe wnioskowanie. Ja kilka razy miałem bliski kontakt z
                    chirurgami (bliskie spotkania 3 stopnia) i nie były one żadnym powodem, abym
                    miał przestać być optymistą. Mogę napisać, że wprost przeciwnie. Te kontakty
                    utwierdzali mnie jedynie w optymistycznym podejściu do świata. Może to właśnie
                    Tobie brakuje kontaktu z właściwym lekarzem ? :)

                    S.
                    • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 14:45
                      Snajper może dobry psychiatra by sie jej przydał.
                      • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 08:15
                        Oczywiście, jak ktoś ma inne zdanie, to od razu do psychiatry go
                        wysyłasz. Gdyby pacjenci, którzy mają złe zdanie o lekarzach
                        potrzebowali psychiatry, to pewnie zostali by tam skierowani przez
                        rodzinnego. Nie uważasz? A jakoś nie są kierowani. To raczej
                        optymiści powinni się tam przejść żeby z nadmiernego optymizmu się
                        wyleczyć.
                        • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 09:24
                          To może jednak do dentysty, żeby ci zęby jadowe wyrwał :D
                    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 16:36
                      Dzięki za wiarę w moje logiczne myślenie:) Małżonek często powątpiewa, więc mu chyba tego posta wydrukuję i przykleję na lodówce:))

                      A co do chirurgów, to wiara moja w ich umiejętności jest niezachwiana:) jak dotąd. Tu wytną, tu przytną, zawsze któtko zwięźle i na temat, i to lubię:)
                  • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 19:49
                    > Myślę, że bliskie spotkanie z chirurgiem
                    > mogłoby ją wyleczyć z optymizmu i radocha przestałaby kwitnąć, tak
                    > jak i u enterki.

                    Suzanko - inni już powiedzieli co myślą na temat spotkań ;), ja też bliskie spotkanie z chirurgiem (a nawet dwoma) i anestezjologiem już mam za sobą. I randki to nie były, żebyś nie myślała ;) - chociaż jeden chirurg się do mnie wcześniej uśmiechnął, zgroza czysta... ;))


                    Jeszcze raz Ci spróbuję wytłumaczyć: ja NIE MAM WĄTPLIWOŚCI (i nikt z tutejszych optymistów pewnie też), że wynik takiego "bliskiego spotkania" - i każdego innego leczenia - może wyglądać RÓŻNIE. Ale również nie podejrzewam (i nie mam zamiaru zacząć) że ktoś będzie robił coś źle SPECJALNIE. Więc nie mam pretensji do lekarzy na zapas. I wiem że z pretensjami "po" też trzeba bardzo ostrożnie, bo jakiś problem to nie zawsze musi być czyjaś wina.

                    Pewnie kiedyś sadziłaś kwiatki ;-) Nie zdarzyło Ci się, że jeden posadzony się przyjął, a drugi nie, mimo że robiłaś wszystko tak samo i że chciałaś żeby oba się przyjęły? Z leczeniem niestety też tak to wygląda, niezależnie od tego jak bardzo nam się to nie podoba...
                    • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 20:16
                      Enterka, wiem że to wygląda na kadzenie i kółko wzajemnej adoracji, ale ja
                      bardzo, BARDZO się cieszę, że piszesz tu takie rzeczy.
                      Bo wiem, że wielu pacjentów to tak rozumie jak Ty, ale tak niewielu pisze o tym
                      na tym forum... naprawdę można tu zwątpić w sens wykonywania mojego zawodu,
                      jeśli się za poważnie potraktuje zamieszczane tu wypowiedzi.
                      • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 21:10
                        I ja się cieszę, chociaż lekarzem nie jestem, że enterka takie rzeczy pisze, bo czasem jak słucham tego ogólnego jęczenia na lekarzy, doszukiwania się wiecznie złej woli itd. to mi poprostu wstyd. Później marcinoit pisze, że mu dobrze w Hiszpanii, bo my polscy pacjenci mamy ogólnie mentalność do d... Wcale się mu nie dziwię jak poczytam to forum, albo posłucham zrzędzenia w kolejce do lekarza. Zauważyłam, że uwielbiają zrzędzić pacjenci, których pasją jest siedzenie w kolejkach do różnorodnych specjalistów, a mędzenie też traktują jako hobby. Jakoś nikt nie widzi dennych w większości procedur NFZ, dziur w systemie, upierdliwiania życia lekarzom koniecznością wypisywania coraz to nowszych druczków itd. Do nfz nikt się nie czepia, bo nfz mało jakiś namacalny jest, a lekarza można zjechać, bo fizycznie go można zobaczyć. Tak samo można ponarzekać na wszystkich urzędników, nie widząc, że wszechogarniająca biurokracja przytłacza także ich (urzędników), a prawodawstwo od szarego urzędnika nie zależy. Najłatwiej poprostu czepić się kogoś kto jest pod ręką.

                        W pracy mam kontakt z mnóstwem ludzi różnych narodowości i zawodów, wśród nich lekarzy. Jest wśród nich kilkoro chętnych do pracy lekarzy - cudzoziemców, świeżo po studiach w Polsce. Są pełni zapału, często po ciężkich przeżyciach w ich krajach pochodzenia. Tak sobie myślę, że to polskie piekiełko szybko ich z radości po ukończonych ciężkich studiach wyleczy. Oby tak się nie stało, bo jak te aronowe 20% lekarzy się zwolni, a tamtym obrzydnie Polska, to po pierwsze wstyd, a po drugie szaman nam będzie robił trepanację czaszki w razie takiej konieczności. Maga niech Ci skrzydełka i innym Twoim kolegom po fachu nie opadają:)
                        • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 21:59
                          O ile pamiętam to znaleziono czaszki z epoki kamienia ze śladami po wykonanych
                          trepanacjach. I delikwenci owi żyli po zabiegu conajmniej kilka lat! Narzędzia
                          wykonywane były z krzemienia :)
                          Wykonano nawet eksperyment - użyto owego "sprzętu" w szpitalu do operacji
                          pacjenta (oczywiście kamulce wysterylizowano) - zresztą zakończonej sukcesem.
                          Czy zabiegi wykonywano celem wypędzenia złych duchów czy też odbarczenia krwiaka
                          po niefortunnym ciosie maczugą - trudno powiedzieć. Grunt że w razie czego w
                          koszyku NFZ-u pojawi się kiedyś pozycja "trepanacja szamańska" :)
                          • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 22:08
                            No to dodałeś mi otuchy:)
                          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 08:34
                            Śmieszne, bardzo śmieszne. Kolejny odporny na cierpienie ludzkie
                            lekarzyna. Powoli Ci ucieszeni się wykruszą, bo zdanie ogółu
                            wreszcie do nich dotrze, tak jak dotarło chyba do Nico, że nie
                            należy wyśmiewać się z pacjenta. Jakoś przestał się ogólnie odzywa,
                            nie mówię, że do mnie, bo nie na rękę mu moje zdanie, ale na forum
                            też jakoś ucichł. Do reszty też niedługo dotrze, bo będzie musiało,
                            jak przyjadą na SOR z wysoką gorączką a tam im podadzą zastrzyk na
                            zbicie gorączki i wyślą do domu, żeby następnego dnia odstali swoje
                            do rodzinnego i tam dopiero doczekali się leczenie. Brak mi słów
                            poprostu na to co się dzieje.
                            • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 09:23
                              Wątpię. My sobie zawsze poradzimy. A ty i tobie podobni mogą czekać w kolejkach
                              aż do excrementio mortis.
                              • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 14:45
                                No i tu z Ciebie właśnie to doktorkowskie poczucie wyższości
                                wylazło. Zwróć tylko uwagę, że to co napisałeś tyczy się wszystkich
                                pacjentów, nie tylko mnie. Pacjenci typu Merosia i Enterka, takie
                                niby optymistki, Twoim zdaniem też mogą w kolejkach spokojnie czekać
                                na excrementio mortis. I w tym miejscu mam nadzieję, że dziewczyny
                                przemyślą jeszcze raz sprawę i zmienią zdanie o lekarzach. Siedzisz
                                sobie gdzieś tam daleko i pokazujesz Twój olewczy stosunek do
                                pacjentów, wszystkich pacjentów, także do tych, którzy nie wiedzieć
                                czemu jeszcze coś dobrego w służbie zdrowia widzą.
                                • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 00:09
                                  > I w tym miejscu mam nadzieję, że dziewczyny
                                  > przemyślą jeszcze raz sprawę i zmienią zdanie o lekarzach.

                                  Suzan - owszem, druga część tekstu mi się nie podoba, ale czy to jest podstawa po przemyśleń i zmiany zdania?.... Wypowiedzi czy działania jednej osoby dotyczą TEJ JEDNEJ OSOBY i nie ma powodu żeby je uogólniać na wszystkich. Spotkałam w życiu "dentystkę-sadystkę" ;) i to nie znaczy że wszystkie są takie, nieuczciwą kasjerkę i też nie znaczy że wszystkie są takie... itd. W Twoim zawodzie na pewno też są różne, w różnym stopniu nieudane egzemplarze - i to też nic nie mówi o wszystkich pozostałych, prawda? ;-)
                              • crazy.diamond Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 15.06.08, 23:27
                                sithicus napisał:

                                > Wątpię. My sobie zawsze poradzimy. A ty i tobie podobni mogą czekać w kolejkach
                                > aż do excrementio mortis.

                                Chyba chciałeś powiedzieć: " będą czekać w kolejkach AD MORTAM DEFECATAM"...?
                      • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 00:32
                        > naprawdę można tu zwątpić w sens wykonywania mojego zawodu,
                        > jeśli się za poważnie potraktuje zamieszczane tu wypowiedzi.

                        Niezależnie od tego jak to co napiszę będzie wyglądało... ;-) - Maga, myślę że nie warto wątpić... Ludzie mówią i wypisują - i pewnie zawsze i w każdym kraju będą - różne rzeczy, ale jest jeszcze to, co jest naprawdę ważne, i co wiesz i Ty (Wy), i pewnie tak naprawdę też i oni: że wielu, wielu z nich pomogłaś/pomogliście. Więc to co robisz ma sens, bardzo duży; chyba to jedno z sensowniejszych zajęć świata :) - i warto to robić, tak jak i inne dobre rzeczy - mimo wszystko... ;)

                        --
                        www.zb.eco.pl/zb/37/mimo.htm
                • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 16:04
                  Odpuszczam z calego serca.:)
                  choc musze przyznac ze ¨polski pacjent¨ogladany z oddali wyglada
                  dosc egzotycznie :)
                  • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 16:40
                    Zatem "polski egzotyczny" pacjent Cię pozdrawia:)
                    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 08:37
                      Tak Ci się ten anestezjolog podoba? To może do tej trepanacji
                      szamańskiej Cię znieczuli w razie czego.
                      • studmw Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 11:12
                        marcinoit mam pytanie, jak wyglada teraz sytuacja stazystow/rezydentow w
                        Hiszpanii?Szczegolnie interesowalaby mnie mozliwosc otworzenia specjalizacji z
                        ortopedii, nie obilo Ci sie przypadkiem o uszy czy jest to mozliwe??

                        A Suzan77 sa dwie opcje, albo jestes zwyklym trollem dla ktorego denerwowanie
                        ludzi na forach jest uciecha najwyzszej miary, albo kims, kto ma powazne
                        problemy emocjonalne, polegajace na niemoznosci zaufania
                        drugiej osobie, nie tylko lekarzowi. W obu przypadkach skladam szczere
                        kondolencje i zycze powodzenia w zyciu:)
                        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 08:50
                          Po pierwsze, to że piszę szczerze, co uważam nie świadczy o tym że
                          jestem trollem Dla was każdy kto trochę inaczej myśli, to poprostu
                          jest glupi.

                          Po drugie, nie mam żednych problemów emocjonalnych, a to że nie ufam
                          doktorkom, nie oznacza że nie ufam nikomu. Mam chłopaka, któremu
                          ufam i rodzinę. Nie myślę, że jeśli dostaję żółtej febry po wizyci w
                          placówce służby zdrowia, to jest jakaś dewiacja. Byłam w sobotę na
                          SOR, bo bolał mnie kręgosłup, zrobili rtg, dali diclofenac w
                          zastrzyku i po sprawie. Mam się zgłosić do rodzinnego po skierowanie
                          do specjalisty. I jak tu się nie wkurzyć. Nie łaska zostawić mnie
                          było na oddziale i zrobić konkretne badania. takie rzeczy to tylko
                          dla znajomków.
                          • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 09:27
                            >Byłam w sobotę na SOR, bo bolał mnie kręgosłup, zrobili rtg, >dali diclofenac w
                            zastrzyku i po sprawie. Mam się zgłosić do >rodzinnego po skierowanie do
                            specjalisty.

                            Postępowanie było jak najbardziej właściwe.
                            99% takich "bólów kręgosłupa" powinien załatwić skutecznie lekarz rodzinny bez
                            angażowania szpitala i specjalisty (czy w ogóle zgłosiłaś sie do swojego lekarza
                            z tym problemem?).

                            Także 99% diagnostyki (w tym specjalistycznej) da się wykonać ambulatoryjnie w
                            trybie planowym.

                            "Zostawianie na oddziale żeby zrobić konkretne badania" (???) jeśli nie ma stanu
                            naglącego (porażenie? złamanie? nowotwór?) jest czystą głupotą.

                            Na razie podawane przez Ciebie przykłady świadczą że postępowanie wobec ciebie
                            było właściwe.
                            • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 09:47
                              A tak nawiasem mówiąc w większości tego typu bólów jedynym skutecznym "lekiem" nie są badania ani dilofenac ani L4 tylko ... tryb życia, zachowanie pacjenta, profilaktyka i dbanie o własna sprawność.
                              Badania (jeśli zachodzi oczywiście taka potrzeba) są by "wyłapać" pozostałe przypadki.
                              wywiad i badanie fizykalne oraz rtg, "na początek" absolutnie wystarczy
                          • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 18:47
                            Susan, nie wiem, skad ta pokretna logika, ze lozka na oddziale
                            dostaja tylko krewni i znajomi krolika.
                            Moj amerykanski znajomy byl zachwycony polska sluzba zdrowia -
                            zbadal go najpierw internista z jedynka, potem specjalista ds.
                            pulmonologii, zrobiono mu odp. badania, wypisano leki, za 2 tyg. do
                            kontroli. Za swoje drogie ubezpieczenie blue cross nigdy tego nie
                            doznal. Wykupil w stanach drozsza opcje, bo za podstawowe ubezp. to
                            nawet rezydent nie przychodzil, tylko pielegniarka ze sprayem (nie
                            na owady!).
                            Uprzejmie Ci donosze, iz ja sama, jako czlonek bialej mafii,
                            musialam czekac na SORze na wlasne badania ponad 2 godziny, bo
                            naprawde wyprzedzili mnie inni, ciezej chorzy.
                            Wspolczuje bolu i cierpienia, ale trzeba zrozumiec, ze nie zawsze
                            hospitalizacja jest konieczna do diagnostyki czy leczenia. myslisz,
                            ze gdzie indziej potraktowanoby cie inaczej - ja place stawke na
                            ubezpieczenie o wiele wyzsza niz w Polsce i jeszcze musze do tego
                            doplacac co kwartal. Nie ma we mnie ani zlosci ani buntu, wiec
                            wykrzesaj z siebie troche zrozumienia dla drugiej strony, troche
                            tego platonskiego panowania nad soba.
                            I szanuj anestezjologa swego, bo (niedlugo) nie bedziesz miec
                            zadnego. WYjechalo 20 pro.

                            • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 19:03
                              Będzie powrót do korzeni. Narkoza chloroformem albo eterem :)
                              Albo na NFZ - aaa, kotki dwa... :)
                              • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 20:23
                                sithicus napisał:

                                > Albo na NFZ - aaa, kotki dwa... :)

                                Na NFZ będą dwie procedury do wyboru:
                                montolit.pl/sklep/images/art.98.gif
                                i bardziej skuteczna choć z większym prawdopodobieństwem wystąpienia niepożądanych efektów ubocznych:
                                www.olko-tools.com.pl/katalog/mlotek02.jpg

                                S.
                                • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 12:12
                                  Propnuje mlotek owinac chusta chirurgiczna celem unikniecia
                                  spodziewanych efektow plastycznych na potylicy.
                                  W wolnym tlumaczeniu u nas ne Holzhammernarkose...z czego sie moi
                                  pacjenci podsmiewaja - widzisz Susanko, lepiej sie ze Szwabem
                                  posmiac niz z marudna pacjentka uzerac...
                                  BTW, nasza kolezanka probowala hipnozy, ale rownoczesnie lecial wlew
                                  propofolu (niby jako pomoc dla poczatkujacej ha ha). Natomiast 3
                                  igly w uchu b. skuteczne na PONV.
                              • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 12:10
                                Albo hipnoza...tez bedzie myosis et ptosis...
                                Albo tzw. polnische Narkose jak tutaj sie smiejemy z pacjentami...w
                                Polsce to sie nazywa chinskie znieczulenie, koszty niewielkie, a
                                efekt ten sam..
                      • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 18:14
                        Suzanko, pogorszyło się znów? Współczuję:(

                        A co do aneste podczas szamańskiej trepanacji, to liczę na Ciebie marcinoit:)))
                        • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 14.06.08, 00:16
                          > A co do aneste podczas szamańskiej trepanacji, to liczę na Ciebie marcinoit:)))
                          ale pod warunkiem ze bede sie mogl usmiechac pod wasem :)))
                          • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 15.06.08, 17:25
                            Ok, możesz się nawet pod tym wąsem rechotać:)
                            • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 08:51
                              No i gdzie tu empatia dla zwykłego pacjenta?
                              • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 07:29
                                Jak sądzę brak odpowiedzi oznacza brak argumentów lub brak
                                zrozumienia słowa 'empatia' wśród koleżków doktorów.
                                • nico72 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 08:11
                                  A może po prostu mają dość jałowej dyskusji. Albo anestezjolog dopuścił do
                                  krwotoku albo na ból krzyża natychmiast nie położyli do szpitala. Niezła jesteś.
                                  Naprawdę poprawiasz humor - obśmiałem się.
                                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 07:42
                                    Może dla Ciebie jałowej, bo sam nie chcesz do siebie dopuścić tego,
                                    że pacjenci mają o lekarzach takie zdanie jak ja, a wy jesteście
                                    kompletnie znieczuleni na cierpienie ludzi. Może to znieczulenie
                                    wynika z Twojej specjalizacji poprostu. Sithicus to już szczyty
                                    zgryźliwości osiąga ubliżając nie tylko mnie, ale pacjentom, którzy
                                    na lekarzy wnerwieni jeszcze nie są. Temu to by się faktycznie
                                    odpowiedni kolega specjalista przydał. A Ty faktycznie ze mną nie
                                    dyskutuj, bo nieprzemakalny jesteś i zdania nie zmienisz, więc po co
                                    klawiaturę zdzierać.
                                    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 22:03
                                      Nie mam ochoty do dalszej z Tobą dyskusji, ale jak czytam w Twoim poscie, że pacjenci mają o lekarzach takie zdanie jak Ty, to jako pacjent, czuję się zobowiązana poinformować Cię, że:

                                      pacjenci mają różne zdania na temat lekarzy, ale niekoniecznie podzielają Twoje. Ja z pewnością nie podzielam, więc nie wygłaszaj opinii za ogół pacjentów, bardzo proszę.


                                      • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 19.06.08, 03:18
                                        merosia napisała:

                                        > Nie mam ochoty do dalszej z Tobą dyskusji, ale jak czytam w Twoim poscie, że pa
                                        > cjenci mają o lekarzach takie zdanie jak Ty, to jako pacjent, czuję się zobowią
                                        > zana poinformować Cię, że:
                                        >
                                        > pacjenci mają różne zdania na temat lekarzy, ale niekoniecznie podzielają Twoje.
                                        > Ja z pewnością nie podzielam, więc nie wygłaszaj opinii za ogół pacjentów, ba
                                        > rdzo proszę.

                                        A ja to co napisałaś potwierdzę. Mam całkiem inne zdanie o lekarzach i nie życzę sobie, aby jakaś sfrustrowana osoba w moim imieniu się wypowiadała.

                                        A tak w ogóle, to mam uprzejmą prośbę do wszystkich. Ja wiem, że nowy troll ma swój urok, ale skończmy już to karmienie trolla.

                                        S.
                                • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 09:45
                                  Suzan, odpowiem Ci ostatni raz.
                                  Pokazałaś się tu z "najlepszej" strony - jako osoba, która ma pretensje o
                                  wszystko. O uśmiech, o brak uśmiechu, o brak antybiotyku i zwolnienia na
                                  przeziębienie, do anestezjologa o powikłania krwotoczne podczas operacji
                                  (absurd!), wreszcie do SOR-u, że nie kładzie do szpitala "na badania" młodej
                                  osoby z bólem krzyża.
                                  Znamy wszyscy takich pacjentów, ciężko jest się z nimi dogadać i przekonać, że
                                  ich roszczeniowość jest nieadekwatna do sytuacji.
                                  I stąd - koniec dyskusji z tobą.
                                  EOT.
                                  • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 21:38
                                    Wiesz co maga, ja też niestety w pracy spotykam się z ludźmi, dla których hobby to wygłaszanie w mniej lub bardziej kulturalnej formie pretensji do całego świata, pisanie skarg i zażaleń. Twierdzą, że wszystko im się należy, chyba już za sam fakt, że istnieją. Do pracy jednak mają wstręt jakiś nieuzasadniony, do pieniędzy już takiego wstrętu nie odczuwają:) Istnieje też ta druga, rokująca dobrze na przyszłość grupa:), której chce się coś robić, która nie oczekuje, że któś wszystko za nich załatwi, ludzie uśmiechnięci, otwarci na pomoc, ale nie roszczeniowi.

                                    Dla misiów robię sumiennie to, co mam w obowiązkach, dla tych drugich to co mam w obowiązkach plus sporo od siebie. Myślę, że w każdym zawodzie jest podobnie i dlatego Suzan może uważać, że świat jest dla niej niesprawiedliwy, bo też doświadcza tego mechanizmu.

                                    Niemniej jednak ja lubię swoją pracę, mimo misiów, a dzięki niemisiom:) Do wiecznych frustaratów mam duuuuży luz, czego i Wam, lekarzom życzę.
                                    • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 01:25
                                      merosia napisała:

                                      > Dla misiów robię sumiennie to, co mam w obowiązkach, dla tych drugich to co mam
                                      > w obowiązkach plus sporo od siebie.

                                      Bardzo dobrze to ujęłaś, mam dokładnie tak samo.

                                      A z tym luzem różnie bywa, jest bardzo pożądany, ale przyznaję pokornie, że
                                      czasem poza zasięgiem ;-)
                                      • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 07:31
                                        czyli jednak istnieje podział pacjentów w zależności od lubienia i
                                        nielubienia:( Smutne to.
                                        • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 09:28
                                          Tak susan, ja najbardziej lubie takie kubiki - 150 cm i 150 kg.
                                • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 12:18
                                  Droga Susanko, z Twoich postow wynika, zes pisce sanior, bedziesz w
                                  przyszlosci z duzym prawdopodobienstwem przypadkiem rentitis. Na
                                  razie dostarczasz nam stosownej rozrywki, udzielajac sie nie tylko
                                  na SORze, ale i na forum.
                                  Plaudite, cives....
                                  Pozdrawiam cala obecna tu Weisse Mafia...swoich wszystkich kolezkow
                                  i Patrona rzecz jasna...
                                  Vale!
                                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 08:04
                                    Oczywiście, należy się popisać łaciną, a jakże, żeby plebs za wiele
                                    nie zrozumiał z pokrętnej logiki lekarskiej. Ja się nie udzielam na
                                    sorze dla samego udzielania, tylko jak mi coś dolega. Zwykle jednak
                                    nic mi tam nie pomagają. Ostatnio byłam też z chłopakiem, bo przebił
                                    sobie rękę drutem i co? Zdezynfekowali, zawinęli bandażem i dali
                                    antybiotyk. Wysłali do domu, chociaż bardzo źle się czuł. Krytykować
                                    mnie jest łatwo, trudniej zastanowić się nad własnym postępowaniem.

                                    A tak na marginesie to dobrze to ująłeś "Weisse Mafia".
                                    • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 08:13
                                      A co mieli jeszcze pocałować w łapkę i pogłaskać po głowie żeby się lepiej poczuł?
                                      • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 08:23
                                        Nie, mogli się na przykład zainteresować, w jaki sposób wróci do
                                        domu jeśli się, źle czuje. Czy np. karetka nie powinna go odwieźć
                                        lub nie powinien na obserwacji zostać.
                                        • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 09:31
                                          Ty chyba żartujesz?????
                                          Czerwonego dywanu też nie rozłożyli, co?
                                          • loraphenus maga, dywan do wybaczenia 30.06.08, 10:01
                                            ale tego że trufli nie było, kawioru i szampana to już nie.No i wspomniany
                                            szofer powinien Bugatti odwozić jaśniepaństwo.
                                        • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 15:32
                                          > (...)w jaki sposób wróci do domu jeśli się, źle czuje

                                          Jest coś takiego jak taksówka wyobraź sobie. Czasem nawet stoją na postoju pod szpitalem a na pewno podjada "na telefon" i odwiozą gdzie dusza zapragnie.

                                          U nas pacjent nawet może skorzystać z transportu sanitarnego (firma zewnętrzna) jak chce. Drobiazg - trzeba zapłacić. Po tej info często stan pacjenta poprawia się na tyle ze rezygnuje z transportu sanitarnego.
                                        • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 15:51
                                          Do twojej wiadomosci - karetka to nie taksowka.
                                        • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 19:36
                                          Nie zainteresowali się też, czy uda mu się tą ręką posiłki przygotować, łóżko pościelić, no i czy będzie miał z czego żyć do pierwszego i czy jego rodzina też będzie miała z czego żyć i jeszcze paroma innymi sprawami, które nie leżą w gestii lekarzy też się nie zainteresowali. Dziewczyno, ogarnij się jakoś.
                                          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 07:50
                                            Dobrze by było. A Ty chciałabyś być kompletnie olana i wywalona do
                                            domu? Ciekawe czy też jeździłaś po zabiegach autobusem do domu. Co
                                            do czerwonych dywanów i kawioru się nie wypowiem, bo to szkoda gadać
                                            w ogóle. Ciekawe, jak byście Wy się czuli w takiej sytuacji.
                                            • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 08:46
                                              1.Nie został olany, tylko zaopatrzony tak, jak należy.
                                              2.Absurdem jest oczekiwać, że pacjent z raną kłutą będzie odwieziony karetką do
                                              domu. I jeśli tego nie rozumiesz, szkoda w ogóle dyskusji.
                                              3. Tak, kiedy działo się coś mnie albo mojej rodzinie, sama organizowałam
                                              transport do - i z szpitala. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby włączaś opcję
                                              "mi się należy".
                                              Jesteś wiecznie niezadowolona, z Twoich opisów wynika, że nawet przy
                                              dolegliwościach typu ból krzyża pędzisz do szpitala, zostajesz tam zbadana jak
                                              należy, a i tak narzekasz. Uważasz, że cały system funkcjonuje "za darmo"? Że te
                                              usługi nie generują kosztów? Że powinno wystarczyć jeszcze na usługi socjalne
                                              typu transport młodego zdrowego człowieka do domu? A jak wysokie składki jesteś
                                              gotowa za to zapłacić?
                                              • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 14:47
                                                suzan to taki klasyczny typ rodzaju "zamówiłam wizytę domowa bo nie mam czym dojechać do poradni"
                                                "a kto mnie odwiezie",
                                                "przyszłam wieczór na Pogotowie bo rano do Rodzinnego nie miałam czasu"

                                                Tłumaczenie raczej nieskuteczne - ten typ tak ma, zachowanie regulują tylko bodźce finansowe (gwałtowne zdrowienie gdy trzeba cokolwiek zapłacić).
                                                Podstawa w kontaktach - asertywność.
                                                • p.atryk Wy sie smiejecie... 01.07.08, 17:45
                                                  ...a chlopak suzan77 mogl umrzec. Albo zostac kaleka (mogl zemdlec w
                                                  autobusie i upadajac doznac obrazen czaszki i kregoslupa szyjnego).
                                                  Albo mogla mu "taka czerwona kreska pojsc prosto do serca".

                                                  Suzan77 powinna zebrac cala dokumentacje i wystapic do ZUS-u o
                                                  rente dla chlopaka . Plus zaskarzyc szpital z powodztwa cywilnego o
                                                  wyrownanie "strat moralnych"
                                                  Nie zaszkodziloby tez powiadomienie mediow ogolnopolskich.
                                                • sithicus [...] 01.07.08, 18:38
                                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 19:00
                                                    A to obawiam się, że Waść mylisz asertywność z chamstwem ;-)
                                                  • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 19:39
                                                    maga - do niektórych po prostu po dobroci nie dociera. A ja będąc tylko
                                                    człowiekiem i nie znosząc politycznej poprawności staram się wypowiadać szczerze
                                                    nie owijając w bawełnę. Ludzka głupota mnie wkurza. Ile razy można w końcu coś
                                                    tłumaczyć? A takie kreatury jak suzan, szlachcic czy daria zasługują na
                                                    potraktowanie z grubej rury. Chwasty należy wyrywać ;-)
                                                    Gynowi też często zarzuca się nadmierne rzucanie mięsem ale między innymi na tym
                                                    polega jego urok :-)
                                                  • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 20:00
                                                    sithicus napisał:

                                                    > Ile razy można w końcu coś tłumaczyć?

                                                    Można NIE tłumaczyć i trolla nie karmić. Ile razy JA mam to tłumaczyć ? ;)

                                                    S.
                                            • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 20:33
                                              Jeśli to do mnie, to nie chciałabym być kompletnie olana, wystarczyłoby w zupełności, gdyby potraktowano mnie tak jak Twojego chłopaka. Co do wywalania do domu, to osobiście nie palę się do przebywania na oddziałach szpitalnych, jeśli trzeba się dać pokroić czy coś w tym stylu, to jestem do dyspozycji odpowiednich specjalistów oczywiście:) ale żeby tak z powodu braku transportu do domu... zgroza czysta:)
                                            • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.07.08, 07:29
                                              No to pojeździliście sobie po mnie i mam nadzieję, że Wam
                                              ulżyło.Czerpiecie przyjemność z dowalania innym i tym się różnicie
                                              od innych grup zawodowych. Jestem nauczycielką i gdybym swoje
                                              frustracje wyładowywała na uczniach, to zaraz zlecieliby się rodzice
                                              wkurzeni sytuacją, kuratorium itp. A wy czujecie się bezkarni.
                                              • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.07.08, 08:17
                                                Współczuję uczniom.

                                                A Ty nie jesteś pacjentką nikogo z tego forum, słoneczko. Relacja lekarz-pacjent
                                                tu nie zachodzi.
                                              • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.07.08, 08:38
                                                > Jestem nauczycielką i gdybym swoje
                                                > frustracje wyładowywała na uczniach, to zaraz zlecieliby się rodzice
                                                > wkurzeni sytuacją, kuratorium itp. A wy czujecie się bezkarni.

                                                Suzan, gdybyś swoje frustracje wyładowywała na bliżej Ci nieznanych uczniach anonimowo na forum, to nikt by się nigdzie nie zlatywał. Chociaż, prawdę mówiąc, "dowalania", wyładowywania frustracji przez lekarzy itp to ja na przykład tu specjalnie nie widzę. A swoją drogą - o wszystkich odpowiadających Ci lekarzach NIE WIESZ jak się zachowują w realu w stosunku do pacjenta. "Cywilna" rozmowa na forum czy u cioci na imieninach to zupełnie co innego niż rozmowa z kimś kogo się leczy....

                                                A poza tym - jeśli jesteś nauczycielką, to jeśli masz nauczyć swoich uczniów prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie i ogólnie "w świecie", to fajnie byłoby gdybyś sama to umiała ;) Ot, na przykład - wiedziała co Ci "się należy" od opieki zdrowotnej a co nie, nie posądzała o złą wolę wszystkich dookoła....... ;)
    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 04.07.08, 08:14
      Z optymistycznych rzeczy o służbie zdrowia, to dostałam łaskawie
      dziś numerek do rodzinnego już po pół godz. stania w kolejce.
      Numerek oczywiście na 14.00 żeby za szybko nie było:) Ciekawe czy p.
      doktor raczy mnie z bólami silnymi głowy gdzieś skierować czy jak
      zwykle będzie radzić sobie sama, bo jest wszechwiedząca.
      • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 04.07.08, 15:51
        Rozumiem, że ponieważ nie przyleciał po Ciebie prywatny helikopter pani doktor lub też nie podjechała jej terenówka i nie dostarczono Cię natychmiast z tymi bólami głowy na darmowe PET CT, to jest źle:)

        Daj jednak szansę lekarce, może chociaż zaniesie Cię w lektyce do neurologa:)

        Koniecznie daj znać jak poszło.
        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 08:42
          Ano było tak jak myślałam niestety. Ty mi tu z lektykami nie
          wyjeżdżaj, bo ja cudów nie oczekuję. Oczekuję, że jeśli mam problem,
          to od razu przyjmuje mnie lekarz, bo jeśli ci coś dolega, to trudno,
          żebyś z tym bólem wytrzymywała kilka godzin. Oczekuję również
          dokładnych badań w kierunku wykrycia przyczyny dolegliwości i
          pojęcia leczenia przez właściwego specjalistę.

          To co wczoraj otrzymałam rozśmieszyło mnie tylko. Pani doktor
          stwierdziła, że mam niskie ciśnienie, więc bóle glowy są od tego i
          że z tym się żyje i lepiej to zostawić, ewentualnie wziąć jakiś
          paracetamol czy ibuprom. To wszystko stwierdziła na podstawie
          zwykłego badania i obejrzenia tomografii głowy i kręgosłupa sprzed 3
          miesiecy (jakby nic nie mogło się już do tej pory zmienić i
          morfologii sprzed 2 miesięcy. Odlot poprostu. Ponadto poradziła mi,
          żebym zaczęła się zdrowiej odżywiać i uprawiać sport, to mi poprawi
          krążenie i problem się rozwiąże. Super poprostu. XXI wiek i nie
          można sobie z bólem głowy poradzić. Ciekawe czy angielski lekarz też
          by mnie tak potraktował.
          • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 08:59
            Właśnie zostałaś potraktowana w dokładnie taki sam sposób jak by potraktował cie
            angielski lekarz. Z paracetamolem włącznie.
            • connie1 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 09:01
              Oczywiście jesli bys go w ogole zobaczyla.
              A ja sie tak zastanawiam , jak osoba , ktora wylewa tyle żali tak
              czesto odglada tych podlych ( tu odpowiednie) . po co? Jesli w tej
              rozumieniu jej nie pomoga ?
              • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 09:11
                Znasz to powiedzenie? Nauczyciel to nie zawód, to jednostka chorobowa ;-D
                • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 10:13
                  Jak zwykle chamski, ale czego się po Tobie spodziewać sithicus.
                  Pacjentów masz tam, gdzie i mnie, już nie raz pisałeś, że mogą sobie
                  czekać do Jana, aż się ich przyjmie, bo ty i Tobie podobni zawsze
                  sobie poradzą.

                  Jeśli az tak uogólniasz i faktycznie nauczyciel to jednostka
                  chorobowa, to miej na uwadze, że dzięki tym nauczycielom chorym, w
                  Twoim mniemaniu, jesteś wykształcony i możesz pierniczyć takie
                  kocopoły na forum jako lekarz, a nie na przykład dziadek klozetowy.
                  Gratulacje co do prezentowania szacunku do coraz to szerszej rzeszy
                  ludzi.
                  • dwimmerling Wlasnie...nie:) 05.07.08, 14:51
                    > Jeśli az tak uogólniasz i faktycznie nauczyciel to jednostka
                    > chorobowa, to miej na uwadze, że dzięki tym nauczycielom chorym, w
                    > Twoim mniemaniu, jesteś wykształcony i możesz pierniczyć takie
                    > kocopoły na forum jako lekarz, a nie na przykład dziadek klozetowy.

                    Z polskiego jedyna sluszna interpretacja danego dziela,jaka byla mozliwa to taka,ktora pani magister miala zapisana w zeszycie ze studiow.Z biologii w 3 i 4 klasie ogolniaka mowilem nauczycielce,gdzie popelnila bledy w testach oraz czemu gada bzdury przy tablicy.Z chemii rozwiazywalem zadania,jesli ona sobie z jakims nie radzila.Z fizyki oblalewala mi pod koniec roku zawsze kilka kartkowek,a jak pytalem,za jakie bledy,to odpowiedz byla jedna:"wszystko jest dobrze.Ale jak ja bym Ci z tego dala 5,to bys mial 5 na koniec-a ja na to pozwolic nie moge...".
                    Reasumujac,droga Suzan,na studia dostalem sie,bo sam sie uczylem,oraz dlatego bo chodzilem na korki-do nauczycieli akademickich/czyt.do takich,ktorzy nie maja nic wspolnego z normalna szkola,nawet droga zawodowa jest inna/.Moi nauczyciele byli w wiekszosci kretynami z zerowa wiedza,uczacy z bledami.Nic im nie zawdzieczam-no,moze oprocz dobrej zabawy w ogolniaku:)

                    > Gratulacje co do prezentowania szacunku do coraz to szerszej rzeszy
                    > ludzi.

                    Szacunek?Ale jaki ja moge miec szacunek do kogos,kto skonczyl b.lekki kierunek,wlasciwie to nie wiem jak go skonczyl bo co zajecia gadal bzdury nie z tej ziemi,a w dodatku narzeka,jak to mu jest zle...
                    • suzan77 Re: Wlasnie...nie:) 05.07.08, 15:05
                      Wiesz co, wymagacie żeby nie uogólniać i nie pisać frazesów. Sam
                      chrznisz tak, że gorzej być nie może. W zerówce też się sam uczyłeś
                      pisać czytać? Geniuszem na bank jesteś. Nie wszyscy jednak są i
                      czasem nauczyciele nie tylko akademiccy się przydają. Jeśli
                      nauczyciele są niepotrzebni to zgłoś taką inicjatywę obywatelską,
                      zbierz podpisy i już Twoje dzieci czy dzieci w twojej rodzinie nie
                      będą musiały chodzić do szkół i szkoły też się zlikwiduje i wszyscy
                      pójdą do akademickich nauczycieli na korki, bo ich oczywiście będzie
                      stać na to, a akademiccy nauczyciele też wykształcą się sami, bo
                      będą gieńkami jak ty i od kołyski już sami sobie poradzą. Gadacie na
                      arona ale przezentujecie ten sam poziom niestety.
                    • merosia Re: Wlasnie...nie:) 05.07.08, 18:18
                      Nie jestem fanką suzan i tzw.'misi' i nie podzielam jej zdania nt. lekarzy, ale nie podzielam również Twojego zdania. Zdaję sobie sprawę, że wśród nauczycieli występują wyjątkowo nieudane osobniki, ale wśród lekarzy też nie mamy samych orłów, jak to we wszystkich grupach zawodowych.

                      Co do 'lekkości' ukończonego kierunku, to nauczciele nie kończą wyłącznie pedagogiki, czy studiów w zakresie konkretnego kierunku. Wielu z nich kończy kilka kierunków plus studia podyplomowe i naprawdę są nieźli w tym co robią.

                      Nie bądź brzydki:) dwimmerling i daj żyć nauczycielom:))
                      • dwimmerling Re: Wlasnie...nie:) 06.07.08, 16:54
                        Taaaak,taaak,historie,historie sztuki,filologie,etc.Ale...bede "brzydki"-bo zawsze,jak jest oficjalnie poruszany temat plac lekarzy,to odzywaja sie nauczyciele i ZNP-i durnowate komentarze,w stylu:"nooo,nauczyciel to nie tylko 18godzin w pracy,to sprawdzanie prac w domu,przygotowywanie sie do zajec,to b.ciezka praca",etc. no i "studia baaardzo ciezkie,no i kazde studia sa rowne",etc-g... prawda!Nie ma,ze kazde studia sa rowne-i czas,zeby to dotarlo do swiadomosci wszystkich magistrow filologii,pedagogiki,etc.Wszedzie na swiecie zostalo to zrozumiane-czas na was...
                        • merosia Re: Wlasnie...nie:) 06.07.08, 17:17
                          Źle mnie chyba zrozumiałeś:) Nie jestem, Boże uchowaj, nauczycielką i nie uważam, że wszystkie studia są jednakowo ciężkie do ukończenia. Tylko np. u moich dzieciaków w szkole trafiłam w większości na przyzwoite egzemplarze i nie jest fajne obrażanie z gruntu wszystkich. Pozdrawiam:)
                        • enterka05 Re: Wlasnie...nie:) 06.07.08, 22:58
                          > "nooo,nauczyciel to nie tylko 18godzin w pracy"
                          Bo to NIE JEST tylko 18 godzin w pracy. Zależy od różnych czynników, w tym od przedmiotu, ile i co ponad to - ale na pewno więcej niż 18/tyg.

                          > "to b.ciezka praca"
                          Jeśli masz dziecko lub dzieci (szczególnie w wieku "podstawówkowym"), to przemnóż ich liczbę tak żeby otrzymać np. TYLKO dwadzieścioro, i spróbuj nad tym żywiołkiem zapanować przez kilka godzin, biorąc przy tym za nie pełną odpowiedzialność - będziesz miał pogląd ;) Albo inne zadanie: ta sama liczba, ale takich w wieku ponadgimnazajalnym, np. z zawodówki - i masz z nimi przeprowadzić lekcję, która ich niespecjalnie interesuje (np. matematykę), albo taką która im się ładnie ;) kojarzy (np. rozmnażanie człowieka). Mają Ci nie zdemolować klasy, nie porobić sobie krzywdy nawzajem, no i dobrze byłoby jeszcze żebyś zrealizował zaplanowany temat i miał jak wrócić do tych uczniów na kolejną lekcję ;) To nie o liczbę godzin w "ciężkości" pracy nauczyciela głównie chodzi...

                          Czemu, do licha, obie strony nie mogą uznać że obie prace SĄ ciężkie, tylko zupełnie inaczej?? A nie tylko tak po polsku: "paaanie, jak ja mam źle..." "ło, paaanie, pan to nic, ja to DOPIERO mam ...." ??

                          > "studia baaardzo ciezkie"
                          O jakie chodziło, bo z takim argumentem się chyba nigdy nie spotkałam? Możesz podrzucić jakiś cytat?...

                          > Moi nauczyciele byli w wiekszosci kretynami z zerowa wiedza
                          ...tak jakbym już gdzieś na tym forum coś podobnego widziała, tylko tam zamiast "nauczyciele" było "lekarze"...... Jakaś antynauczycielska wersja Suzan czy Szlachcica się objawiła czy co?.... ;-P
                        • suzan77 Re: Wlasnie...nie:) 07.07.08, 07:55
                          No to niech sobie jedna z drugą optymistki popatrzą, jaki stosunek
                          do innych grup zawodowych mają lekarze. Filologów, historyków sztuki
                          i wszystkich, którzy nie skończyli jedynie słusznego kierunku, czyli
                          medycyny, należy humanitarnie uśpić. Powstanie wtedy jedynie
                          słuszny, nadaryjski naród lekarzy. A podobno tacy kulturalni
                          jesteście, do teatrów i muzeów chodzicie, kształcicie dzieci, nie
                          wiedzieć czemu również w szkołach publicznych. Weź pod uwagę, drogi
                          dwimmerlingu, że może ci nielekarze nie ukończyli medycyny nie ze
                          względu na to, że są niewydolni umysłowo, tylko dlatego, że co
                          innego ich w życiu interesowało. Zarzucano mi tu, że jestem
                          frustratką, a sami też oceniacie zanim kogoś poznacie, a
                          ugogólnienia żywcem z arona wzięte. U arona 'zwolnić 20% lekarzy', a
                          u dwimmerlinga 'nauczyciele to kretyni'. Oj dwimmerling, Tobie to by
                          się jakiś kolega od czachy mógł przysłużyć, ale widać nie rokujesz,
                          jeśli żaden jeszcze się Tobą nie zajął.
                          • enterka05 Re: Wlasnie...nie:) 07.07.08, 19:48
                            > No to niech sobie jedna z drugą optymistki popatrzą, jaki stosunek
                            > do innych grup zawodowych mają lekarze.

                            No cóż, może jestem nieprzemakalna i niereformowalna ;), ale odpowiedź jest dokładnie taka sama jak poprzednio:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=80071906&a=80920628
                            O kretynach i że "kogo tu szanować" pisał Dwimmerling, a nie cała grupa zawodowa...
                          • merosia Re: Wlasnie...nie:) 07.07.08, 20:09
                            To jedna z drugą optymistki popatrzyły:), i wniosek jest taki, że stosunek dwimmerlinga, powtórzę d w i m m e r l i n g a, jest jaki jest. Jeśli wypowie się ogół braci lekarskiej, to odniesiemy się tj. jedna z drugą optymistki:), do tego ogółu, a na razie śpię spokojnie i lekarza w razie czego nawiedzę bez obrzydzenia nadal:)
                • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.07.08, 22:59

                  > Nauczyciel to nie zawód, to jednostka chorobowa ;-D

                  Hm. A to powiedz(cie) pls, do jakiego to lekarza z tą jednostką?.... ;)
          • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 18:33
            Sądząc po moich swego czasu rozlicznych kontaktach z lekarzami w Liverpoolu, w sytuacji bólu głowy, lekarza tego samego dnia byś raczej nie ujrzała, ewentualnie jakąś 'nurse' przy dobrych prądach. Leczenie anginy, tonsilectomię i prowadzenie ciąży też pozostawiłabym naszej polskiej 'białej mafii'. Serio.
            • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.07.08, 18:39
              Sorry, z tym usunięciem migdałków, to przesadziłam, przypominając sobie Twoje proprzednie doświadczenia:)
      • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 04.07.08, 16:31
        Nauczycielka z bólami głowy w wakacje z pretensjami do całego świata a opieki
        zdrowotnej w szczególności z poczuciem misji...
        Taka kombinacja może doprowadzić do rozpaczy każdego lekarza, tylko zazdrościć
        rodzinnemu tych 6 zł miesięcznej stawki kapitacyjnej :-)

        Aż się ciśnie na usta cytat z "Seksmisji" :-)
        • p.atryk No, ale te bole glowy? 04.07.08, 16:49

          Wg. forumowych opinii nalezaloby:

          1. wezwac zespol ratunkowy do poradni lekarza rodzinnego (lepiej
          dmuchac na zimne-copyright by andnow2)-przetrasportowac do szpitala

          2. w szpitalu pacjenke gruntownie przebadac (wszystkie dostepne
          badania plus koniecznie MRI i PET, moze jakies kontrasty- przeciez
          moze byc nowotwor albo krwiak), nastepnie obserwowac min. tydzien, a
          na wszelki wypadek miesiac

          3.wypisujac pacjentke- nalezy jej zapewnic transport do domu (zespol
          reanimacyjny nie bylby od rzeczy- lepiej dwa razy dmuchac na zimne)-
          copyright by susan77

          4.za te zupelnie oczywiste w tym przypadku dzialania medyczne
          zaplaci oczywiscie ubezpieczyciel (po cenach zapewniajajcyhc
          rentownosc uslugi)-jakby przypadkowo zabraklo fubduszy,nalezy:

          a.zabrac lekarzom dyzury (copyright by "szlachcic")
          b.zwolnic 20% lekarzy (by aron2004)

          To wszystko nic wobec faktu, ze uratujecie kolejne, bezcenne ludzkie
          zycie. Choc i tak wiadomo, jacy naprawde jestescie (by suzan77)
          • andnow2 wystarczy nie pozostawić we wraku bez zbadania 06.07.08, 17:23
            p.atryk napisał:


            > Wg. forumowych opinii nalezaloby:
            >
            > 1. wezwac zespol ratunkowy do poradni lekarza rodzinnego (lepiej
            > dmuchac na zimne-copyright by andnow2)-przetrasportowac do szpitala


            Wiesz p.atryk, nie czytam wszystkich wątków na tym forum, więc nie
            wiedziałem, że obrabiasz mi tutuaj coś tam za momi plecami.

            Zdaję sobie sprawę, że przjaskrawienia pomagają dyskusji, ale znaj
            proszę proporcje.

            Mi wystarczy zupełnie, jeśli lekarze pogotowia przestaną
            sprzedawać "skóry", pozostawiać rannych we wrakach aut bez zbadania
            i nie będą bagatelizowali zawałów serca i wypadków sepsy.

            Z bólem głowy, to my pacjenci poradzimy sobie sami.
            • maga_luisa Re: wystarczy nie pozostawić we wraku bez zbadani 06.07.08, 17:47
              andnow2 napisał:



              >
              > Mi wystarczy zupełnie, jeśli lekarze pogotowia przestaną
              > sprzedawać "skóry", pozostawiać rannych we wrakach aut bez zbadania
              > i nie będą bagatelizowali zawałów serca i wypadków sepsy.

              Z sepsą andnow to rzadko jest tak prosto, jak Tobie się wydaje. Zwykle wcześniej
              pojawiają się objawy typu gorączka, objawy infekcji, które powinny pacjenta
              skłonic do szukania pomocy w POZ a nie w Pogotowiu, bo znowu - nie da się
              dmuchać na zimne i KAZDEGO chorego gorączkującego traktować jak zagrażającą
              sepsę. Pogotowie zostawia w domu codziennie setki pacjentów z gorączką, a media
              zajmują się tym jednym tragicznym przypadkiem raz na kilka miesięcy, którego
              zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa nie dało się uniknąć.


              >
              > Z bólem głowy, to my pacjenci poradzimy sobie sami.

              Jak widać Suzan sobie nie radzi ;-) Nawet tomografia jej nie przekonuje, bo
              przecież w ciągu 3 m-cy coś się mogło zmienić ;-)))
              • andnow2 ale zgódź sie maga_luisa przynajmniej, 06.07.08, 18:06
                że ze wstrząśnieniem mózgu nie powinno się czekać ponad 70 minut na
                przyjazd lekarza rodzinnego, mimo obecności cały czas na miejscu
                lekarza pogotowia, czekającego w karetce nie wiadomo na co.
                • maga_luisa Re: ale zgódź sie maga_luisa przynajmniej, 06.07.08, 18:22
                  Zgadzam się, aczkolwiek nie wiem, do jakiej sytuacji nawiązujesz :-)
                  • andnow2 oczywiście do zupełnie abstrakcyjnej, 06.07.08, 18:47
                    maga_luisa napisała:

                    > Zgadzam się, aczkolwiek nie wiem, do jakiej sytuacji nawiązujesz:-)


                    hipotetycznej, która zawsze i wszędzie jest możliwa, ale nigdy nie w
                    polskiej ochronie - nigdy nie służbie - zdrowia, a już w żadnym
                    wypadku nie w pogotowiu z lekarzami, zamiast ratowników.
            • p.atryk Coz... 06.07.08, 22:22
              Andnow2-powolalem sie tylko na Twoja opinie, ktora niedawno
              zaprezentowales na forum. Stwierdziles, ze karetki nalezaloby
              wysylac w kazdym przypadku, by uniknac potencjalnegp bledu przy
              weryfikacji zgloszen. Niestety, nie wycofales sie z tego
              twierdzenia, totez pozwolilem sobie je przytoczyc. Z obrabianiem
              czegoklowiek i gdziekolwiek nie ma to nic wspolnego.

              Przejaskrawienia sa niestety konieczne (a nie pomocne) w dyskusji z
              osobami odpornymi na zdrowy rozsadek (nie kieruje tego komentarza do
              Ciebie osobiscie).
              • andnow2 insynuujesz mi ekstremizm, od którego jestemDaleki 06.07.08, 22:50
                p.atryk napisał:

                > Andnow2-powolalem sie tylko na Twoja opinie, ktora niedawno
                > zaprezentowales na forum. Stwierdziles, ze karetki nalezaloby
                > wysylac w kazdym przypadku, by uniknac potencjalnegp bledu przy
                > weryfikacji zgloszen. ...



                Nigdy nie prezentowałem takiej skrajnej opinii.

                Ja twierdziłem i twierdzę jedynie, że gdybym był lekarzem, to w
                dobrze pojętym własnym interesie wolałbym pojechać tysiąc razy
                niepotrzebnie, aniżeli raz nie pojechać do osoby znajdującej się w
                stanie zagrożenia życia i potrzebującej pomocy lekarza.

                Napisałem ponadto, że przynajmniej w ciągu dwóch ostatnich lat
                usłyszałem o tak dużej ilości wypadków nieudzielenia pomocy
                pacjentom w stanie zagrożenia życia przez lekarzy i inny personel
                medyczny, że powinno to bardziej uwrażliwić ten personel i
                spowodować przynajmniej pewną refleksję nad podejściem do pacjenta
                wzywającego pomocy.

                Nie wiem, co w takiej wypowiedzi uprawnia Ciebie i niektórych Twoich
                kolegów do stawiania mi zarzutu czynienia taksówki z karetek
                pogotowia?
                • p.atryk Alez to jest wlasnie ekstremizm... 07.07.08, 00:59
                  andnow2 napisał:

                  > Ja twierdziłem i twierdzę jedynie, że gdybym był lekarzem, to w
                  > dobrze pojętym własnym interesie wolałbym pojechać tysiąc razy
                  > niepotrzebnie, aniżeli raz nie pojechać do osoby znajdującej się w
                  > stanie zagrożenia życia i potrzebującej pomocy lekarza.

                  Przyjmujac,ze zespol ratunkowy w ciagu swojej zmiany ma srednio 8
                  interwencji-namawiasz lekarzy by przez 125 dni roboczych (5
                  miesiecy) jezdzic na prozno,by 126 dnia w koncu kogos uratowac???
                  Troche ludzi by poumieralo w tym czasiew, nie sadzisz?
                  I to jest wlasnie ekstremizm.

                  Skoro kilka osob ( w tym i ja) tak odebralo Twoja wypowiedz (jako
                  poparcie dla wzywania karetek "na wszelki wypadek") to albo jej
                  kontekst albo nieprecyzyjnosc sa tego przyczyna.

                  Przykro mi, jesli czujesz sie urazony-ale pomimo ze teoretycznie w
                  interesie lekarzy jest miec jak najlzejsza prace i niestresujaca
                  prace (np.wezwania do bolow menstruacyjnych zamiast do NZK), nie
                  moge sie z Toba zgodzic.
                  • andnow2 ja nie wysyłam karetek do bóli menstruacyjnych, 07.07.08, 01:35
                    ale apeluję, by wreszcie przestano wmawiać symulowanie ludziom
                    znajdującym się w stanach zagrożenia życia.

                    I o nic innego mi nie chodzi.
                    • snajper55 Re: ja nie wysyłam karetek do bóli menstruacyjnyc 07.07.08, 01:46
                      Ale to nie musi być ból menstruacyjny. Ten ból może być objawem poważnej
                      dysfunkcji organizmu, która może być zagrożeniem życia dzwoniącej. Chyba nie
                      odmówisz w takim przypadku wysłania karetki ?

                      S.
                      • andnow2 Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 07.07.08, 02:02
                        snajper55 napisał:

                        > Ale to nie musi być ból menstruacyjny. Ten ból może być objawem
                        poważnej
                        > dysfunkcji organizmu, która może być zagrożeniem życia dzwoniącej.
                        Chyba nie
                        > odmówisz w takim przypadku wysłania karetki ?


                        a w każdym razie, jeśli nie będę miał pewności, że to nie jest
                        zwykły ból menstruacyjny, to z pewnością wyślę karetkę.

                        Natomiast co do Ciebie snajper55, to nie mam pewności. Boję się, że
                        będziesz sprawdzał dzwoniącą ze znajomości przeróżnych tabel i
                        definicji opracowanych przez NFZ i wyzywał ją od symulantek, dopóki
                        prokurator nie poprosi Ciebie, byś zwolnił dyżurkę dyspozytora.
                        • loraphenus a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 08:15
                          wygodnie będzie sobie dywagował w fotelu, popijając dobrą kawę

                          i nie znając realiów wygodnie będzie mu się dywagowało

                          i jak zwykle NIC z tego nie wyniknie.

                          (bez obrazy) -ale już tłumaczyłem.

                          P.S. Równie dobrze mi by się dywagowało o działalności TK aczkolwiek uważam, że
                          znając się na tym jak przysłowiowa świnia na gwiazdach nie przystoi mi dywagować
                          na ten temat i zostawiam go jurystom.

                          A też mam wygodny fotel i bardzo dobrą kawę.
                          • aron2004 Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 09:29
                            co macie przeciwko mojemu postulatowi czyli zwolnieniu 20% lekarzy?

                            Moim zdaniem przyczyną obecnych kłopotów jest brak bezrobocia wśród
                            lekarzy. Mój znajomy pracuje w firmie przy składaniu okien i zarabia
                            5 zł za godzinę netto - i zasuwa jak mały samochodzik bo wie że na
                            jego miejsce jest inny chętny. A lekarze wiedzą, że nie ma
                            bezrobocia w ich zawodzie i dlatego 50 zł za godzinę netto im mało.
                            • maga_luisa Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 09:46
                              Nie mam absolutnie nic przeciwko temu.
                              Pacjenci będą czekać do lekarza rodzinnego 2 tygodnie, do specjalisty 2 lata, a
                              w szpitalu nie zobaczą lekarza prowadzącego przez 3 dni. Albo wcale, jeśli
                              wprowadzisz jednocześnie system zmianowy.

                              Podziękowania do kogo mają kierować?
                              • merosia Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 18:29
                                Te dwa lata to już chyba w kolejce do patomorfologa maga, żeby ustalił, co nam było;)
                            • marcinoit Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 20:24
                              > co macie przeciwko mojemu postulatowi czyli zwolnieniu 20% lekarzy?
                              mala ilustracja do pomyslu arona :)
                              ponad rok temu zwolnilem sie z pracy (bylo nas 4 , wiec zwolnilo sie 25% stanu) po 2 miesiacach na emeryture przeszla kolejna osoba wiec ubylo 50% lekarzy :) i co? ano nic dotychczas nikt nie znalazl sie na nasze miejsce a efekt jest taki ze Kolega ktory zostal za 50 zl netto to by nawet palcem w bucie nie ruszyl :)
                              po kolejnych kilku miesiacach prace zaproponowal mi Juan Carlos wiec odszedlem z kolejnego szpitala , a ze bylo nas 4 znowu ubylo 25% stanu i co? ano tym razem znalazl sie na moje miejsce chetny ale 50 zl za godzine to wywoluje smiech politowania na jego twazy.
                              to by bylo na tyle ,jesli chodzi o pomysly arona :)
                              a co do pracu dla juana carlosa... dzis tlumaczylem starszej Pani lamanym hiszpanskim co zamierzam z nia robic . sluchala cierpliwie po czym powiedziala , w wolnym tlumaczeniu- Chlopcze, to ty jestes lekarzem i najlepiej wiesz co trzeba robic. przyszlam do szpitala bo tu moga mi pomoc.
                              sznowni Koledzy, wyobrazacie sobie cos takiego z ust Polskiego pacjenta??

                              • merosia Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 20:41
                                No nie psiocz marcinoit na polskich pacjentów:) Ja tam jestem b. grzeczna, pod warunkiem, że mi się wytłumaczy (dobrze że masz to w zwyczaju, bo nie wszyscy tak mają), co mi będą robić. Ostatnio zaangażowanie mojego chirurga przeszło moje najśmielsze oczekiwania, pokazał mi na sali narzędzia, którymi będzie mnie operował, łącznie z wiertarką:) Oczy mi wyszły najpierw na wierzch, ale wiedział chłopak, co robi bo uspokojona poczułam się dokumentnie i subordynowanym pacjentem byłam do końca pobytu na oddziale.

                                Chyba założę wątek 'Coś optymistycznego o polskich pacjentach', bo narmalnie okaże się zaraz, że najgorsi w EU jesteśmy, jeśli w ogóle nie globalnie, i nikt nas nie docenia:(
                              • franc_tireur Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 20:48
                                wyobrazacie sobie cos takiego z ust Polskiego pacjenta??

                                No, powiem Ci, że tak. Ponieważ - w wolnym tłumaczeniu - parokrotnie to
                                usłyszałam. Z tym że (na szczęście) bez "chłopcze".
                                A powiem Ci jeszcze, że wcale nie lubię takiego werbalnego składania życia w me
                                koślawe rence - wiem, że to nieprzydatne emocje, ale podwójnie czuję wtedy
                                ciężar odpowiedzialności ;)
                                Też jestem przeciwna demonizowaniu.
                                • marcinoit Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 22:22
                                  oczywiscie przejaskrawiam :) w Polsce tez wielokrotnie spotykalem swiadomych , myslacych i swiadomych pacjentow. ale zastanawiajace jest ze jak dotychczas w moim obecnym miejscu na ziemi nie spotkalem pacjenta ktory przychodzac do lekarza z gory zakalada ze tenze zamierza zrobic mu krzywde, nie zna sie na niczym a juz napewno nie na medycynie, albo conajmniej zamierza go oskubac:) a taka postawe reprezentuje duza czesc naszych forumowych szczekaczy.
                                  a co do "chlopca" to akurat w potocznym hiszpanskim nie ma w tym stwierdzeniu niczego obrazliwego ani lekcewazacego. :)
                                  a jesli chodzi o skladanie zycia w nasze koslawe rece , to tak sie sklada ze niezaleznie od tego czy to sie werbalizuje czy nie , zycie pacjenta ( w mijej dzialce prawie ze doslownie) spoczywa w naszych rekach.
                                  • franc_tireur Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 23:05
                                    a taka pos
                                    > tawe reprezentuje duza czesc naszych forumowych szczekaczy.

                                    A no właśnie. Tak się czasem zastanawiam, czy nam pod wpływem emocji też nie
                                    zdarza się, choćby częściowo, rzutować, jak pisze maga, relacji lekarz-pacjent
                                    na grunt, na którym nie ma ona prawa zaistnieć.

                                    > a co do "chlopca" to akurat w potocznym hiszpanskim nie ma w tym stwierdzeniu n
                                    > iczego obrazliwego ani lekcewazacego. :)

                                    No ale nie najlepiej jednak brzmi w odniesieniu do dziewczynki, co nie, niño ;)

                                    > a jesli chodzi o skladanie zycia w nasze koslawe rece , to tak sie sklada ze ni
                                    > ezaleznie od tego czy to sie werbalizuje czy nie , zycie pacjenta ( w mijej dzi
                                    > alce prawie ze doslownie) spoczywa w naszych rekach.

                                    Jak to mówią - mimo wszelkich starań lekarzy, czasem pacjentowi udaje się przeżyć ;)
                                    • marcinoit Re: a ja się obawiam,że adnow2 07.07.08, 23:21
                                      > A no właśnie. Tak się czasem zastanawiam, czy nam pod wpływem emocji też nie
                                      > zdarza się, choćby częściowo, rzutować, jak pisze maga, relacji lekarz-pacjent
                                      > na grunt, na którym nie ma ona prawa zaistnieć.
                                      fakt zdarza :) a nie powinno choc z 2 strony jak traktowac takiego arona czy szlachcica??? przeciez nie da sie ich traktowac jak partnerow w dyskusji
                                      > No ale nie najlepiej jednak brzmi w odniesieniu do dziewczynki, co nie, niñ
                                      > ;o ;
                                      racja , choc "hombre " w odniesieniu do dziewczynki slyszalem nie raz
                                      > Jak to mówią - mimo wszelkich starań lekarzy, czasem pacjentowi udaje się przeż
                                      > yć ;)
                                      ano , swieta prawda, jesli czlowiek ma zyc to medycyna jest bezradna ;)
                              • snajper55 Zamiast Arona. 08.07.08, 14:00
                                marcinoit napisał:

                                > ponad rok temu zwolnilem sie z pracy (bylo nas 4 , wiec zwolnilo sie 25% stanu)
                                > po 2 miesiacach na emeryture przeszla kolejna osoba wiec ubylo 50% lekarzy :)
                                > i co? ano nic dotychczas nikt nie znalazl sie na nasze miejsce a efekt jest ta
                                > ki ze Kolega ktory zostal za 50 zl netto to by nawet palcem w bucie nie ruszyl
                                > :)

                                Bo nie chodzi o to, aby jedynie zwolnić. Chodzi o to, aby w ten sposób stworzyć
                                bezrobocie wśród lekarzy. Gdy lekarze pracujący zobaczą lekarzy bezrobotnych,
                                wtedy tak podwyższą swoją wydajność liczoną w wyleczonych pacjentach na godzinę,
                                że będzie można zwolnić kolejne 20% lekarzy (najlepiej tych nie znających
                                języków obcych i pracujących w wielkich miastach).

                                A Wasze zwolnienia nie spowodowały tego efektu. Lekarze pracujący patrząc na Was
                                widzą jednego kolegę symulującego pracę w słonecznej Hiszpanii i drugiego -
                                obijającego się na emeryturze. Taki widok może ich jedynie zniechęcić do
                                bardziej wydajnej pracy.

                                S.
                                • aron2004 Re: Zamiast Arona. 08.07.08, 20:19
                                  dokładnie

                                  warunkiem koniecznym naprawy systemu ochrony zdrowia w Polsce jest
                                  bezrobocie wśród lekarzy. Im większe tym lepiej.

                                  Bez tego nie ma co liczyć na coś lepszego niż jest.
                                • snajper55 Re: Zamiast Arona. 09.07.08, 04:16
                                  Mam nadzieję, że nie potraktowaliście tego poważnie ? Kurcze, trzeba było dać ;))).

                                  S.
                                  • loraphenus snajper! 09.07.08, 04:25
                                    sprawdź kąt precesji balistycznej, bo coś się dzieje.
                                    • andnow2 Co to jest precesja balistyczna? 09.07.08, 13:10
                                      loraphenus napisał:

                                      > sprawdź kąt precesji balistycznej, bo coś się dzieje.
                        • snajper55 Re: Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 07.07.08, 19:24
                          andnow2 napisał:

                          > a w każdym razie, jeśli nie będę miał pewności, że to nie jest
                          > zwykły ból menstruacyjny, to z pewnością wyślę karetkę.

                          A będziesz kiedyś miał PEWNOŚC, że jest to zwykły ból menstruacyjny ? Co musi
                          się zdarzyć, abyś miał taką pewność ?

                          S.
                          • m.algorzatka Re: Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 07.07.08, 19:51
                            Oj chlopcy, wy pewnie nigdy nie mieliscie bolu menstruacyjnego. ;)
                            • andnow2 przysięgam, rzeczywiście nigdy 07.07.08, 21:21
                              m.algorzatka napisała:

                              > Oj chlopcy, wy pewnie nigdy nie mieliscie bolu menstruacyjnego. ;)


                              Powinno się Twoim zdaniem wysyłać karetkę, czy może bóle
                              menstruacyjne też miewają tylko Misie?
                              • m.algorzatka Andnow... 07.07.08, 22:24
                                ...tym razem uwazam, ze jestes w bledzie. Pogotowie nie moze jechac do kazdego
                                wezwania, zreszta nawet gdyby jechalo, tak jak chcesz, tez trzebaby robic
                                selekcje- kto pierwszy, i tez popelnianoby pomylki.
                                Poza tym mysle, ze gdyby za nieuzasadnione wezwanie pacjenci musieli placic, nie
                                byloby problemu.
                                • andnow2 mimo wszystko chyba się raczej zgadzamy 07.07.08, 22:48
                                  Prawnik jak zajmuje się jakimś kazusem, to musi przemyśleć go do
                                  końca.

                                  Za odmowę wysłania karetki można niekiedy trafić do więzienia.

                                  Miałoby to, na przykład miejsce, gdybym był już tak krańcowo
                                  wycieńczony, że plątałby mi się język, a krewka pani dyspozytor za
                                  każdym razem, gdy mimo wycieńczenia udałoby mi się połączyć,
                                  odkładałaby słuchawkę, mówiąc, że z pijakami to ona nie rozmawia. No
                                  a ja pozostawiony bez pomocy bym zmarł.

                                  Inny możliwy wariant, to, n.p., że dziecko wzywa karetkę do
                                  umierającej matki, a pani dyspozytor twierdzi, że to napewno żart.

                                  Możliwy jest również odwrotny kazus, kiedy Misiu jest tak
                                  przekonywujący, że dyspozytorka wysyła karetkę do sepsy, a tam jest
                                  zwykły katarek.

                                  Przecież ta dyspozytorka nie ma możliwości ponoszenia
                                  odpowiedzialności za takie decyzje. Odpowiadać może tylko ten, kto
                                  wzywa karetkę.

                                  Z kolei, jeżeli dyspozytorce wydaje się, że facet blefuje, a on mimo
                                  to kategorycznie żąda karetki do umierającego człowieka, to
                                  dyspozytorka nie może, choćby nie wiem jak była przekonana o blefie,
                                  odmówić, bo facet może jednak rzeczywiście wzywać karetki do
                                  umierającego. Nikt zdrowo myślący nie naraziłby się na
                                  odpowiedzialność karną i mimo wszystko odmówił wysłania karetki.
                        • franc_tireur Re: Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 07.07.08, 20:01
                          Otóż to - jak zasugerował Snajper - lekarz n i g d y nie ma takiej pewności.
                          Podobnie jak nigdy nie ma pewności, że najzwyklejszy ból głowy nie jest
                          spowodowany nowotworem. Na podstawie wywiadu i badania można stwierdzić, że
                          prawdopodobieństwo jest bardzo małe, ale - jak mawia znajoma pani neurolog -
                          zawsze różne od zera. I teraz - gdybyśmy każdemu człowiekowi z bolącą głową
                          (czyli po prostu każdemu człowiekowi - nie znam osoby, której by nie bolała
                          głowa) wdrażali pełną diagnostykę obrazową, nie starczyłoby w systemie pieniędzy
                          na leczenie wykrytych w ten sposób patologii, nie mówiąc o diagnostyce i
                          leczeniu innych ludzi.

                          I wcale nie chodzi tu o sugerowanie symulowania. Po prostu na podstawie
                          krótkiego wywiadu można z grubsza zakwalifikować stan pacjenta jako wymagający
                          natychmiastowej pomocy, albo taki, który nie wymaga pomocy w trybie pilnym. I n
                          i g d y nie ma się stuprocentowej pewności co do słuszności swojej decyzji,
                          choćby się miało ogromne doświadczenie przy zachowaniu maksymalnej możliwej
                          czujności i ostrożności. I zawsze będą sytuacje, w których nie zakwalifikuje się
                          jako pilne przypadków rzeczywiście pilnych (na przykład dlatego, że objawy
                          kwalifikujące przypadek jako pilny rozwiną się już po rozmowie z dyspozytorem/po
                          wstępnym badaniu lekarskim).

                          I, jednak, nie można wysyłać karetek do wszystkich, przyjmować wszystkich do
                          szpitala, wdrażać w każdym przypadku drobiazgowej diagnostyki - już nawet nie ze
                          względu na koszty, ale ze względu na to, że brakłoby na to wszystko rąk do pracy
                          i doby.
                          • suzan77 Re: Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 08.07.08, 07:30
                            franc_tireur napisała:

                            > Otóż to - jak zasugerował Snajper - lekarz n i g d y nie ma takiej
                            pewności.
                            > Podobnie jak nigdy nie ma pewności, że najzwyklejszy ból głowy nie
                            jest
                            > spowodowany nowotworem. Właśnie, ale Wam się nawet jeśli są
                            pieniądze nie chce sprawdzić, w styczniu przecież są, a też
                            odmówiono mi diagnostyki. Lepiej niech sobie te nowotwory rosną,
                            gdzie chcą, a potem wypisze się pacjentowi skierowanie do hospicjum
                            i po sprawie. Karetka też przyjedzie tylko do uzasadnionych
                            przypadków, a ktoś tu pisał, że za wezwanie nieuzasadnione
                            powinniśmy płacić, tylko, że niezbyt wiadomo, czy objawy typu
                            osłabienie dreszcze, bez bólu w klatce piersiowej, są u kobiety
                            wyłącznie przemęczeniem, czy np. zawałem i co wezwę karetkę, a okaże
                            się to nie być zawałem, to mnie skasują tak? A nie wezwę, to
                            wykorkuję i wam wygodniej będzie, a ludzie powiedzą, głupia, bo
                            karetki nie wezwała. O to chodzi tak?
                            • maga_luisa Re: Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 08.07.08, 10:14
                              Bez żadnej złośliwości Suzan: potrzebujesz dobrego psychoterapeuty. Nie karetek,
                              lekarzy, szpitali, tomografii, rezonansów, a po prostu psychoterapii.
                              • sithicus Re: Tak, jeśli nie będzie to ból menstruacyjny, 08.07.08, 19:29
                                Ew. idź do stomatologa celem usunięcia kłów jadowych :)
                                • andnow2 I "kły" i "jadowe",to mocne słowa, czyli cały czas 09.07.08, 11:27
                                  sithicus napisał:

                                  > Ew. idź do stomatologa celem usunięcia kłów jadowych :)

                                  agresja goni agresję.

                                  Czy naprawdę, posiadając nad suzan77 przewagę fachowej wiedzy
                                  medycznej, nie jesteś w stanie uwierzyć w realność jej trosk i
                                  problemów w kontakcie z charaktelologicznie podobnymi Tobie
                                  przedstawicielami Twego zawodu, praktykującymi w Polsce?

                                  Uważam, że tak samo jak sprzedawca z najlepszą wiedzą o towarze, ale
                                  bez doświadczenia i wiedzy w zakresie ułożenia poprawnej relacji z
                                  kupującym, jest kiepskim sprzedawcą, tak samo lekarz z najlepszą
                                  wiedzą i doświadczeniem medycznym, ale z deficytami w zakresie
                                  kształtowania relacji z pacjentem, nie jest dobrym lekarzem.
                                  • maga_luisa Re: I "kły" i "jadowe",to mocne słowa, czyli cały 09.07.08, 11:37
                                    andnow2 napisał:

                                    >
                                    > agresja goni agresję.

                                    Też mi się to nie podoba.
                                    >
                                    > Czy naprawdę, posiadając nad suzan77 przewagę fachowej wiedzy
                                    > medycznej, nie jesteś w stanie uwierzyć w realność jej trosk i
                                    > problemów w kontakcie z charaktelologicznie podobnymi Tobie
                                    > przedstawicielami Twego zawodu, praktykującymi w Polsce?

                                    Po uważnym przeczytaniu "zarzutów" Suzan - absolutnie nie. Co nie wyklucza, że
                                    wiele osób w Polsce na pewno ma prawdziwy problem w uzyskaniu rzetelnej porady
                                    lekarskiej.
                                    >
                                    > Uważam, że tak samo jak sprzedawca z najlepszą wiedzą o towarze, ale
                                    > bez doświadczenia i wiedzy w zakresie ułożenia poprawnej relacji z
                                    > kupującym, jest kiepskim sprzedawcą, tak samo lekarz z najlepszą
                                    > wiedzą i doświadczeniem medycznym, ale z deficytami w zakresie
                                    > kształtowania relacji z pacjentem, nie jest dobrym lekarzem.

                                    Suzan nie jest moją ani niczyją na tym forum pacjentką.

                                    Gdyby moja pacjentka zwracała się do mnie w tak roszczeniowy i pełen pretensji
                                    sposób, a jednocześnie okazując tak wielki brak zaufania, poprosiłabym ją o
                                    zmianę lekarza prowadzącego.
                                    • maga_luisa wiem, że post był nie do mnie 09.07.08, 11:37
                                      ale po częsci jednak do mnie był ;-)
                                      • andnow2 Jeśli już, to b. małej części i b. pośrednio, 09.07.08, 12:13
                                        maga_luisa napisała:

                                        > wiem, że post był nie do mnie, ale po częsci jednak do mnie był ;-)


                                        więc absolutnie słuszna jest Twoja uwaga, jeśli chodzi o adresatów
                                        mego postu.

                                        Ale pozwolę sobie na uwagę jeszcze ogólniejszą.

                                        Z dyskusjami na forum, to zawsze jest taki dylemat, że bez
                                        przejaskrawionej polaryzacji stanowisk często brak dyskusji,
                                        natomiast z drugiej strony, zbyt przejaskrawiona polaryzacja
                                        stanowisk zabija dyskusję, onieśmielając i zniechęcając od udziału w
                                        dyskusji jej normalnych uczestników, bez profesjonalnie ugruntowanej
                                        przewagi nad innymi. Efekt mamy taki, że na placu pozostało kilku
                                        lekarzy pasjonatów walk na dowolny temat i ich zahartowani w boju
                                        adwersarze aron i szlachcic, a sporadycznie jedynie można liczyć na
                                        wypowiedzi innych uczestników.

                                        Ja oczywiście wychyliłem się moimi moralizatorskimi radami już i tak
                                        znacznie poza krawędź okna, ale wydaje mi się, że korzyść dla
                                        lekarzy z tego forum nie wynika z zamknięcia ust pacjentom, a wręcz
                                        przeciwnie, powinno raczej chodzić o uzyskanie ich opinii, nawet
                                        gdyby miały niekoniecznie odpowiadać oczekiwaniom lekarzy.

                                        Ja zapamiętałem sobie dobrze udzieloną mi w młodości radę jednego z
                                        niemieckich adwokatów, że dla niego znacznie cenniejszą i zawodowo
                                        bardziej przydatną zdolnością jest słuchać, niż mówić.

                                        Rozumiem, że w rzeczywistości dnia codziennego brakuje Wam czasu na
                                        przeprowadzenie rzetelnego wywiadu. Ale tutaj, w internecie,
                                        przecież to nic nie kosztuje, a przymusu czytania przecież nie ma.
                                        Natomiast korzyść z poznania niezależnych wypowiedzi, nieskażonych
                                        zależnością wynikającą z relacji pacjent-lekarz w realu może być
                                        nieoceniona.
                                        • sithicus Re: Jeśli już, to b. małej części i b. pośrednio, 09.07.08, 13:26
                                          suzan nie jest moją pacjentką ani nigdy nią nie będzie. Natomiast na forum
                                          prezentuje zestaw wszystkich najgorszych cech jakie można sobie wyobrazić u
                                          polskiego pacjenta. Pewnych ludzi i pewnych zachowań nie toleruję i nie
                                          zamierzam tolerować w przyszłości. Nie uznaję też politycznej poprawności. Jeśli
                                          kogoś nie lubię to po prostu daję to odczuć. :)
                                          • andnow2 Tylko po co? 09.07.08, 14:05
                                            sithicus napisał:

                                            > suzan nie jest moją pacjentką ani nigdy nią nie będzie. Natomiast
                                            na forum
                                            > prezentuje zestaw wszystkich najgorszych cech jakie można sobie
                                            wyobrazić u
                                            > polskiego pacjenta. Pewnych ludzi i pewnych zachowań nie toleruję
                                            i nie
                                            > zamierzam tolerować w przyszłości. Nie uznaję też politycznej
                                            poprawności. Jeśl
                                            > i
                                            > kogoś nie lubię to po prostu daję to odczuć. :)
                                          • suzan77 Re: Jeśli już, to b. małej części i b. pośrednio, 10.07.08, 07:39
                                            Obym nie była, bo chamskich zachowań ze strony lekarzy mam dość. Ale
                                            nigdy nie mów 'nigdy'. Pracujesz zagranicą, ale to niczego nie
                                            oznacza, a z kłami jadowymi się powtarzasz. Zmień płytę, bo nudny
                                            jesteś okropnie. Drugi aron, ten o wydajności, a Ty o kłach
                                            jadowych. Ja swoje usunę, jeśli Ty to zrobisz przede mną.
    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 24.07.08, 08:12
      No i co? Wróciłam z wczasów a tu ni jednego pozytywnego wpisu.
      Wszyscy pacjenci też wyjechali?:), czy może nie ma o czym pisać
      poprostu, bo ku lepszemu jakoś nie idzie;)?

      Zwiedziłam w międzyczasie szpital w Legionowie pod Warszawą i
      podtrzymuję swoje zdanie na temat lekarzy. Gburowate towarzystwo z
      mniemaniem o sobie conajmniej prezydenckim.
      • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 24.07.08, 15:47
        Uprzejmię Cię informuję suzan, iż NIE MA szpitala w Legionowie. Najbliższy szpital znajduje się w Nowym Dworze Mazowieckim lub Warszawie. W związku z tym nie jest również możliwe, iż spotkałaś w tymże nieistniejącym szpitalu jakichkolwiek lekarzy.

        Być może od wypisywania tego typu głupot skacze Ci poczucie własnej wartości, libido czy cokolwiek innego, nie wnikam. Jeśli jednak już zmyślasz, to bądź uprzejma chociaż trochę się wysilić i sprawdzić fakty.
        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 28.07.08, 16:24
          No to nastepnym razem się lepiej przygotuję. Musicie mi wszystko
          wygarnąc, bo to Tobie i lekarzem sprawia przyjemność. Nie zmienia to
          jednak faktu, że lekarze bucami pozostaną, a system przez ich
          mentalność też się nie zmieni.
          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 28.07.08, 16:33
            Poza tym gdy już powstanie może szpital w Legionowie, to personel
            pewnie nie różniący się będzie od innych szpitali, które zwiedzilam.
            • p.atryk obrzydzenie... 28.07.08, 18:11
              Konkludujac...nick suzan77 nalgal jak bura suka (ww. szpital w
              Legionowie nie istnieje).
              Nick suzan77 ma jeszcze czelnosc komentowac swoje klamstwa!!!!!
              Nick suzan77 jest ponoc nauczycielka-wnioskowanie o pozbawienie
              prawa do wykonywania zawodu nie jest od rzeczy, podstawy prawne sie
              znajda.
              • marcinoit Re: obrzydzenie... 28.07.08, 19:02
                jesli nick suzan77 naprawde jest nauczycielka pozostaje dziekowac
                Bogu ze moje dzieci nie beda mialy ,watpliwej
                przyjemnosci ,spotkanie tego " pedagoga"
              • suzan77 Re: obrzydzenie... 29.07.08, 17:17
                Dobrze że to nie ty decydujesz kto jest nauczycielem a kto nie. Poza
                tym czemu wierzysz odnośnie istnienie czy nieistnienia szpitala
                Merosi, a nie mnie? Traktuj ludzi rowno a nie wg wlasnego
                widzimisie. Przyjmujesz to co ci się podoba a co nie, nalezy
                pominąć, tak?
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 25.08.08, 22:18
      Wywlekam znów ten wątek, bo mi się coś rzadko spotykanego chyba przytrafiło:)

      Podjechała po mnie zamówiona taksówka, a kierowca z miny widziałam, że wkurzony maksymalnie, więc zapytałam, co go tak wnerwiło. Cytuję odpowiedź:" Stara baba jechała wie pani przed panią i całą drogę na szpitale i lekarzy narzekała, bo jej dziś noga dokucza i nie przyjęli jej do szpitala, a powinni". Z dalszych zeznań wynikało, że kobieta miała odcisk i dziś na SOR niepotrzebnie się wybrała. No więc słuchałam dalej z konsternacją, a taksówkarz: "Pani kochana, oni takie stare jędze do psychiatryka kierować powinni i z 15 tysięcy podwyżki dostać, że się z nimi mordować muszą po tylu latach nauki".

      Niby jedna jaskółka wiosny nie czyni, i uogólnień typu "stara baba" nie lubię, ale jakoś tak pozytywnie to odebrałam mimo wszystko:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka