Dodaj do ulubionych

Jak traktować pacjenta

27.08.08, 13:42
Do lekarza i pielegniarki a przede wszystkim do pań w rejestracji
wiadomo należy się odnosić z dużym szacunkiem, bo taki jest
obowiązek chrześcijański i nasz prywatny interes.
A jak należy odnosić się do pacjenta i dlaczego?

Dokładnie tak, jak sami lekarze i pielegniarki chcą być traktowane
przez swoich kolegów i koleżanki gdy zachorują lub się zestarzeją, a
więc delikatnie, serdecznie , starannie i zgodnie z całą naukową
wiedzą.
Zdrowia życzę wszystkim bez wyjątku

Obserwuj wątek
    • obs2 Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 13:45
      kiedy uroczystość przyznania nagrody Nobla za powyższe genialne i
      nowatorskie myśli?
      • vacia Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 13:55
        Myśl w wątku oczywista ale piękna i wcale niełatwa w realizacji.
        Nie piszę dla nagrody finansowej, raczej wystarczy mi jeśli nie
        oberwę na tym bolesnym forum :-)
    • obs2 Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 13:48
      i jeszcze jedno:

      > zgodnie z całą naukową wiedzą.

      Skoro tak, to rozumiem że życzysz nam nicnierobienia i pacjentom nie
      otrzymywania żadnych zaleceń i interwencji.
      Bowiem jeśli uwzględnić całą wiedzę (taka ona naukowa jak z koziej
      wiemy co trąbka), to w wielu przypadkach - chyba większości - nie
      należy podejmować żadnych działań, bo zalecenia się zerują: wg
      jednych: włączyć, wg innych: nie włączać. Wg jednych badać, wg
      innych nie badać. Wg jednych leczyć w domu, wg innych w szpitalu.
      Na pewno nie można uwzględniać całej wiedzy bo to prowadzi donikąd.
      Na COŚ trzeba się zdecydować. Owo decydowanie się na COŚ niektórzy
      nazywają sztuką lekarską. Ja myślę że to raczej lepsze lub gorsze
      rzemiosło.

      • vacia Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 13:58
        obs2 napisał:

        > Na pewno nie można uwzględniać całej wiedzy bo to prowadzi
        donikąd.


        Na pewno masz rację obs ale swoją drogą medycyna to dziwna nauka,
        nie ma tylko jednoznacznych roztrzygnięć, jednej prawdy.
        • obs2 Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 14:04
          > medycyna to dziwna nauka,

          a wiesz że jest prosta odpowiedź na to dlaczego tak jest?
          Nauka wymaga modelu. Oczywiście to trąci nieco XIX wiecznym
          rozumieniem nauki, ale pytanie, czy takie rozumienie nie bywa lepsze
          od postmodernistycznych konstruktów (które choćby w psychologii i
          psychoterapii "stają na rzęsach" by udowodnić ich naukowość właśnie
          poprzez negację klasycznych definicji)?
          Załóżmy, że doceniamy jednak rolę modelu.
          Więc tu modelu nie ma. Jak przejściowo był- w eksperymentach
          nazistów- to uznano to, jak najbardziej słusznie, za
          niedopuszczalne. Nie ma modelu. Wnioski z in vitro- jak wiemy -
          często po prostu wiodą na manowce.
          Oczywiście może kiedyś- wirtualna symulacja organizmu na poziomie
          cząsteczkowo-atomowym? Ale czy efekty kwantowe nie mają znaczenia?
          I tak dalej i tak dalej.
          I dokładnie dlatego Vaciu na pewno za naszego życia medycyna będzie
          dalej czymś (nauką? wątpię) bez jednej prawdy i z wieloma
          odpowiedziami. Pacjenci na ogół nie chcą tego zrozumieć, choć to
          oczywiste i choć na spokojnie próbuje im się to wyjaśnić.
          • vacia Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 14:21
            obs2 napisał:
            >na pewno za naszego życia medycyna będzie dalej czymś (nauką?
            wątpię) bez jednej prawdy i z wieloma odpowiedziami.

            Nie na darmo mówi się : "sztuka" lekarska :)
            • m.algorzatka Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 18:32
              Vaciu, podobaloby Ci sie w Stanach. Tu nic nie pozostawia sie przypadkowi, tu
              uczy sie studentow medycznych jak postepowac z pacjentami. Zanim student ma
              kontakt z "zywym pacjentem" trenuje z aktorami; i sa to regularne klasy.

              Zeby zdobyc zaufanie pacjenta, wazne jest (poza profesjonalna wiedza) sposob
              jakim sie do niego zwraca, ton glosu, sposob w jaki przeprowadza wywiad, jak go
              dotyka, nie mowiac juz o ubraniu, makijazu, uczesaniu i innych pozornie
              nieistotnuch drobiazgach.
              Tu nie ma, ze lekarz >moze< sie przedstawic pacjentowi, lekarz >musi< sie
              przedstawic(przedstawia rowniez wszystkie towarzyszace mu osoby).
              W trakcie badania zawsze wyjasnia co robi, dlaczego i co moze pacjent poczuc.
              Nie jest prawda, ze pacjenci sa tu "wychowani", sa tacy jak wszedzie i glownie
              od lekarza zalezy jak sie zachowuja.
              Faktem jest tez, ze kamery i security personnel jest prawie wszedzie, i
              swiadomosc tego tez pewnie chlodzi niektore temperamenty.
              • vacia Re: Jak traktować pacjenta 27.08.08, 18:57
                Małgorzatko to co napisałaś o traktowaniu pacjenta w USA brzmi
                bardzo ludzko. Taki styl pracy nie wymaga większych nakładów
                finansowych i powinien byc powszechny bo jest bardzo korzystny
                również dla lekarzy.
                Sam fakt korzystania z opieki zdrowotnej jest juz wystarczajaco
                przykrym stresem i odpowiednie traktowanie pacjenta zmniejsza jego
                strach i koi cierpienie, właściwie już leczy.

                • betty-226 Re: Jak traktować pacjenta 28.08.08, 23:22
                  Pewnie trudno się uśmiechać, kiedy pewne aspekty wykonywanej pracy frustrują ;)
                  Ale jasne, masz rację. Człowiek prędzej zdrowieje, kiedy otoczony jest
                  serdecznością. Dzięki temu szpitale ponosiłyby mniej kosztów leczenia, skoro
                  trwałoby to krócej :)
                  Ja na szczęście mam głównie miłe doświadczenia w kontaktach z personelem
                  medycznym. Może z pominięciem jednego z dwóch porodów, ale mówi się trudno.
                  Ale może to też działa w ten sposób, że jak się pacjent uśmiecha do personelu,
                  to i personel siłą rzeczy uśmiechnie się do pacjenta.

                  To co pisze Małgorzatka, jest bardzo ciekawe. Bo właściwie skoro coś nie dla
                  wszystkich jest oczywiste, ta cała gama zachowań mile widzianych i nazywanych
                  ogólnie kulturą osobistą, to czemóż tego nie uczyć w szkole? Zwłaszcza, że to
                  bardzo istotne. A niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak w ten sposób buduje się
                  autorytet. Serdeczność serdecznością, ale i kultura.
                  Pamiętam swój szok, kiedy weszłam pierwszy raz do gabinetu swojego ginekologa.
                  Nie usłyszałam ze środka jakiegoś "proszzz!", "następny". Lekarz otworzył drzwi,
                  zaprosił do środka, podał rękę, odebrał płaszcz, powiesił go, zaprosił do
                  biurka, wskazał krzesełko... Tzw. kopara mi opadła. Potem zadawał mądre pytania,
                  udzielał mądrych odpowiedzi, rozmawiał jak z człowiekiem równym sobie, a nie jak
                  z durniem, który i tak nic nie zrozumie. Zbadał po ludzku, porozmawiał, 100 razy
                  zapytał, czy wszystk jest jasne i czy nie mam jeszcze jakichś pytań. Na koniec
                  do drzwi odprowadził, pożegnał się grzecznie. I już byłam jego ;) Gdyby był
                  przemądrym, przewyedukowanym... chamem, nie wróciłabym rzeczjasna do niego.
                  • extorris Re: Jak traktować pacjenta 28.08.08, 23:58
                    gdyby takie zachowanie bylo wyuczone "na kursach"
                    poznalabys sztucznosc tego zachowania
                    sztuczna uprzejmosc, sztuczne emocje
                    jak u telefonistki w jakims call center

                    to nie jest wlasciwa relacja pacjenta z lekarzem
                    wlasciwa relacja jest naturalna, i sadze ze z taka wlasnie sie spotkalas
                    • betty-226 Re: Jak traktować pacjenta 29.08.08, 10:12
                      Z pewnością to było naturalne. Innym razem zostałam spontanicznie okrzyczana, kiedy stałam się upierdliwie uparta ;) Mam pewność, że zachowanie tego lekarza to po prostu jego kultura, a nie efekt intensywnego zakuwania.
                      Wiem, najlepsza relacja jest właśnie taka, naturalna, swobodna na tyle, by się nie krępować. Ale jeśli człowiek sam w sobie nie posiada serdeczności, ma skłonność do opryskliwości i chamstwa, to już chyba lepsza jest uprzejmość z kursu, niż jej całkowity brak. Bo człowiek pracujący z ludźmi powinien temperować swoje skłonności do negatywnych zachowań.
                      Tylko znów... powszechnie wiadomo, że człowiek przepracowany, zmęczony, niewyspany i sfrustrowany nie jest w stanie panować nad własnym zachowaniem.
                    • andnow2 Co do zasady zgadzam się z Tobą extorris, 29.08.08, 10:59
                      extorris napisał:

                      > gdyby takie zachowanie bylo wyuczone "na kursach"
                      > poznalabys sztucznosc tego zachowania
                      > sztuczna uprzejmosc, sztuczne emocje
                      > jak u telefonistki w jakims call center
                      > to nie jest wlasciwa relacja pacjenta z lekarzem
                      > wlasciwa relacja jest naturalna, ...


                      że sztuczna uprzejmość, sztuczne emocje, jak u kiepskiej
                      telefonistki w jakimś kiepskim call center, to nie jest właściwa
                      relacja pacjenta z lekarzem.

                      Cała rzecz jednak w tym, by przejmować wzory kształtowania relacji z
                      pacjentem z profesjonalistów oferujących coś więcej, niż kiepska
                      telefonistka.

                      Wystąpienia niektórych kolegów lekarzy na tym forum obnażają -
                      przynajmniej moim zdaniem - sporo deficytów w tym zakresie. Może
                      więc trochę szkolenia nie zaszkodziłoby im?
                      • 4tore Re: Co do zasady zgadzam się z Tobą extorris, 29.08.08, 13:13
                        Uprzejmie donosze, iz w liczacych sie w BDRze journalach ukazuja sie
                        w ramach CME artykuly nt.: jak rozmawiac z pacjentem w podeszlym
                        wieku (nie sprowadzac go do poziomu oseska), jak rozmawiac z
                        rodzinami przewlekle/nieuleczalnie chorych, jak rozmawiac z chorym
                        paliatywnym, jak wytlumaczyc laikowi koniecznosc tego czy owego.
                        Poniewaz istnieje koniecznosc CME, wiec uczymy sie caly czas.
                        Wszystkich USA maniakow zapewniam, ze kultura europejska jednak
                        chyba wyzej stoi.
                        Mozna sie na kursach savoir-vivre'u nauczyc jedzenia nozem i
                        widelcem (nawet wiedziec, ktorym), ale postepowanie z drugim
                        czlowiekiem w dobie obecnej technicyzacji naszego zawodu wymaga
                        taktu, delikatnosci i empatii. Ja to sobie zawsze personalizuje, co
                        by bylo gdybym byla na miejscu pacjenta.
                        Z drugiej strony trudno o jakies szczegolna chec do pogaduszek,
                        jesli pracujesz ponad sily, a ktos Cie jeszcze do tego pogania.
                        A zachowania niektorych pacjentow w Polsce - zenada...
                        • p.atryk Uprzejmie donosze... 29.08.08, 14:26
                          ...ze i w USA istnieje mozliwosc poszerzenia swej wiedzy rowniez z
                          zakresu komunikacji z pacjentem (w ramach CME).
                          Przykladowych zagadnien raczej nie bede podawal-ale Google moga
                          dostarczyc i tych informacji (przy odpowiednim doborze slow
                          kluczowych).

                          Prosze rowniez o definicje "USAmaniaka" oraz okreslenie co rozumiesz
                          przez "kulture europejska"?
                          • 4tore Re: Uprzejmie donosze... 29.08.08, 17:39
                            Na pewno nie ma tu zadnych obrazliwych kontekstow i nie zamierzam
                            sie wycofywac, z tego, co napisalam.
                            Natomiast nie b. podoba mi sie rozpoczynanie postow "spodobaloby Ci
                            sie u nas w Stanach".
                            Sens tego mialby byc rownoznaczny rowniez z tym, ze do 20 %
                            populacji nie posiada zadnego ubezpieczenia medycznego? To pod tym
                            wzgledem jestesmy razem z Francuzami i Skandynawami jak najbardziej
                            panstwami socjalnymi.
                            Ogolnie przyjete normy kultury wywodzace sie, jakby nie bylo, z
                            Europy, odnosza sie jak najbardziej do kontaktow miedzy pacjentem i
                            lekarzem, a takze kontaktow kolezenskich w szczegolnosci.
                            Mysle, ze tak samo moglabym napisac, spodobaloby Ci sie u nas w
                            Niemczech, nie zwazajac na opisana przeze mnie nizej scenke na IP,
                            ale co do Niemcow, to panuje jeszcze wiecej uprzedzen niz w stosunku
                            do jakiegolowiej innej nacji.
                            • p.atryk Chyba sie zgadzamy... 29.08.08, 18:23
                              Rowniez nie lubie osob z definicji piejacych z zachwytu, nad
                              wszystkim co amerykanskie.
                              Co do obowiazkowosci czy powszechnosci ubezpieczen-to, ze 40 mln
                              Amerykanoiw nie ma ubezpieczenia zdrowotnego ( wtym czesc akurat
                              jest go pozbawiona CZASOWO, ze wzgledu na zmiane pracy, itp.), to
                              moze byc rozpatrywane in plus systemu, rownie dobrze jak i in
                              minus.Ale to temat na inna dyskusje.

                              Profesjonalizm i jakosc kontaktu z pacjentem (czy pomiedzy
                              lekarzami) nie roznia sie rowniez od wzorcow europejskich (wzorcow,
                              nie sredniej). Owszem, zdarzaja sie i nieprofesjonalne zachowania-
                              ale z moich obserwacji dotycza glownie lekarzy-imigrantow (byle
                              ZSRR, Indie plus Pakistan, kraje arabskie). Roznice kulturowe i
                              mentalnosciowe stanowia glowna przyczyne (tego 3-letnia rezydentura
                              nie zmieni, szczegolnie gdy szef programu patrzy przez palce na
                              poczynania swoich rodakow).
                              • 4tore Re: Chyba sie zgadzamy... 29.08.08, 19:21
                                Za to ja mam wrazenia jak najbardziej pozytywne dot. kontaktu z
                                kolegami z bylego CCCP: uczynni, grzeczni, pomocni.
                                Jakos z kolegami z Polski to roznie bywa - bywaja niechlubne
                                wyjatki, ale tych, jak mawial nasz majster -
                                szybko "wyprostowalismy".
                                najbardziej mnie zlosci, ze nie moge powiedziec pacjentowi, zeby sie
                                tak nie obzeral i ze jest za gruby i moze to spowodowac powazne
                                problemy, ja wiem, ze "wy tam w ameryce" to dopiero macie
                                bariatrie, ale u nas 150kilogramowy pacjent nie nalezy do rzadkosci
                                i nie da sobie niczego wytlumaczyc...

                                A propos lekarskiej uprzejmosci i kolegow z ZSRR (bylego) - pewien
                                medyk wojskowy z jednostki wtedy stacjonujacej:
                                Nu, wsie bolez'ni iz galowy, tol'ko syfilis iz j...nja.
                                pozdrawiam
                                • betty-226 Re: Chyba sie zgadzamy... 29.08.08, 20:13
                                  4tore napisała:
                                  > najbardziej mnie zlosci, ze nie moge powiedziec pacjentowi, zeby sie
                                  > tak nie obzeral i ze jest za gruby i moze to spowodowac powazne
                                  > problemy

                                  Zawsze można powiedzieć pacjentowi, że jest otyły (bo chyba otyłość jest
                                  jednostką chorobową) i że ma przejść na dietę (to z kolei zalecenie
                                  odpowiedniego leczenia choroby zwanej otyłością), ba! można takiego pacjenta
                                  skierować nawet do poradni chorób metabolicznych. Nie trzeba mówić, że jest
                                  gruby i ma się nie obżerać ;)
                                  • 4tore Re: Chyba sie zgadzamy... 29.08.08, 21:08
                                    A ja mysle, ze lepiej by mu zrobilo, betty, gdyby zaplacil
                                    dodatkowe ubezpieczenie za kazdy kg nadwagi powyzej BMI 25.
                                    A propos przechodzenia na diete, to pamietam jak pacjentka
                                    powiedziala do kolegi na takie dictum: Alez panie doktorze, ja jem
                                    tyle co ptaszek.
                                    Kolega (pod nosem) tja, wrobelku, tyle co sam wazysz.
                                    No oczywiscie betty, ze otylosc jest choroba i wszystko to prawda,
                                    ale skoro krotkowidz doplaca do prawa jazdy, to osoba otyla do
                                    polisy zdrowotnej.
                                    Teraz rozumiesz?
                                    • betty-226 Re: Chyba sie zgadzamy... 29.08.08, 22:15
                                      Oczywiście. Ale chyba nie masz pretensji do otyłego, że nie dopłaca?
                                      (Nie wiedziełam, że krótkowidz dopłaca do prawka ;))

                                      Ojj poczytaliby nasi reformatorzy fora internetowe i mieliby reformę SZ jak talala.
    • 4tore Re: zeby nie bylo tak sieriozno 29.08.08, 13:42
      Do Malgorzatki i innych:
      dobrze, ze u nas nie ma kamer, bo jeszcze moglyby nagrac scenke
      nastepujaca:
      jednoaktowka, rozgrywa sie na izbie przyjec duzego szpitala (na
      ktory oni tu sami mowili szpital na peryferiach) na tzw. zadupiu
      Rzeszy (jak raczyl sie o moim bylym miejscu pracy wyrazic jeden z
      moich kolegow).
      Osoby: ja, pielegniarka, neurochirurg, pflegerzy z izby oraz niejaki
      Herr Schmidt.
      Kolega neurochirurg, tez Polak, wzywa nas o 2 w nocy do
      analgosedacji, bo nie moze sobie poradzic z pacjentem w CT.
      Wpadamy na izbe, neurochirurg wielce zajety telefonowaniem, pacjent
      (na wech powyzej 2 promilli), chuchro (tak z 45 kg) jak to
      alkoholik, ale b. pobudzony, nago gania po izbie, wlasnie wyrwal
      sobie wklucie i na dzwiek polskiego akcentu wyprezyl sie na bacznosc
      oraz okazal mi Sieg Heil. Pielegniarka czerwona, ja (wnuczka AKowca
      i oficera PW) cedze przez zeby "niech pan usiadzie", po czym
      zawolalam chlopakow z izby i we trojke rzucilismy sie na pana
      Szmidta, obezwladniajac go i dziabiac w zyle, reszty dokonaly nasze
      niecne machinacje na receptorze GABA.
      Od tego czasu kolega neurochirurg klania mi sie juz z daleka na
      korytarzu.
      Tu nie ma, Malgorzatko, ochrony, wiec czasami organizujemy
      inicjatywy oddolne :-)
      Pozdrawiam serdecznie.
      • andnow2 Czy jesteś pewna, że wystraszył go polski akcent, 29.08.08, 14:15
        4tore napisała:

        > zeby nie bylo tak sieriozno...
        > Wpadamy na izbe,...,
        > pacjent ... b. pobudzony, nago gania po izbie, wlasnie wyrwal
        > sobie wklucie i na dzwiek polskiego akcentu wyprezyl sie na
        > bacznosc oraz okazal mi Sieg Heil. ...

        a nie raczej pomyłka Twego słowiańskiego akcentu z użytym przez
        Ciebie w tytule postu językiem innego mocarstwa europejskiego,
        zwycięzcy spod Stalingradu?
        • 4tore Re: Czy jesteś pewna, że wystraszył go polski akc 29.08.08, 15:23
          Rzecz jest pewna, ze wystraszylo go same pojawienie sie dwoch
          kosmitow po 1,60 wzrostu w zielonych kubraczkach.
          Sieg Heil zaprezentowal rowniez w kierunku siostry Mariny, co w
          kontekscie eliminuje wplyw li tylko akcentu, raczej sadze, ze byl po
          prostu mizoginem, bo na pflegerow zareagowal zupelnie inaczej.
          Nota bene CT wykazalo znaczne zaniki korowe tegoz osobnika, co
          powyzsze rozwazania czyni bardzo watpliwymi.
      • aloalo2001 Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 01:55
        dodam tylko, ze machinacji na receptorze Gaba nie zaleca sie u
        pcajentow z psychoza alkoholowa, haloperidol jest lekiem pierwszego
        rzutu u takich pacjentow, latwosc podabnia, niewielkie dzilania
        antycholinergoczne, sedatywne (wtym hamowanie osrodka oddechoweg) i
        hipotensyje, za to istotne antypsychotyczne.
        • 4tore Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 09:35
          A ja dodam, ze pacjent doswiadczyl ostrego upojenia alkoholowego,
          bez objawow produktywnych i w tym przypadku titrierte Sedierung
          polegalo na jednorazowej niewielkiej dwace benzodiazepiny o krotkim
          czasie eliminacji, rowniez zgodnie z obowiazujacymi tutaj wytycznymi
          DGAI, dot. sedacji przez nie-anestezjologa, poniewaz zgodnie z
          zalozeniami pacjent po CT zostal przekazany neurochirurgowi zgodnie
          z zaleceniami opisanymi w dokumentacji. DGAI podkresla rowniez slowo
          titriert oraz latwa odwracalnosc midazolamu.
          Standardy naszego ICU dot. prowadzenia zespolow odstawiennych,
          psychoz uwzgledniaja podawanie dlugo dzialajacej benzodiazepiny jako
          schemat dzienny(Lorazepam) oraz haloperidolu w dawkach dzielonych i
          dostosowanych do pacjenta jako uzupelnienie. Odnosi sie to
          szczegolnie do osob mlodych, prezentujacych objawy odstawiennie.
          Takie sa wytyczne DGAI (w wolnym tlumaczeniu Niemieckie Towarzystwo
          Anestezjologii i Intensywnej Terapii).
          Bardziej zainteresowalabym sie prowadzeniem analgosedacji przez nie-
          anestezjologow. B. chetnie podyskutuje. Pozdrawiam.
      • kangur2007 Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 03:07
        Przyjaciel z USA w toku kształcenia się na chirurga otrzymał był w latach
        80-tych rezydenturę chirurgiczną w szpitalu gdzieś w deepest darkest Bronx, NY.

        Już wchodząc do izby przyjęc zauważył detektory metalu przy wszystkich drzwiach.
        Podejrzenie się potwierdziło, kiedy przyszło do podpisywania sterty papierów w
        administracji.

        - A co to jest?

        - Podanie o pozwolenie na broń krótką i dodatkowy wniosek o zezwolenie na jej
        stałe noszenie przy sobie (concealed carry permit) Policja załatwia nam to od
        ręki, więc może pan iść jutro rano i kupić sobie broń.

        - ???

        - Po pierwsze, jest kwestia przejścia z parkingu do budynku - ochrona nie może
        być wszędzie naraz. Po drugie, chodź pan ze mną na chwilę.


        Zeszli na zbę przyjęć i facet zadministracji wskazał wymownie palcem na schludną
        linię sześciu dziur w tynku pod sufitem.

        - W zeszłym miesiącu nawalony metyloamfetaminą pacjent wyjął Glocka 9mm i
        postrzelał ścianę. Prawnicy szpitala są zdania, że lekarze muszą mieć możliwość
        obrony wlasnej, a obrona musi być proporcjonalna do zagrożenia. Policja podziela
        zdanie prawników. Jak pan będzie kupował gnata, to tu jest niedaleko taki sklep,
        który naszym lekarzom daje zniżkę i oni panu poradzą co kupić, żeby był lekki
        ale miał 'stopping power'.

        - Ale ja jestem lekarzem, ja mam leczyć, a poza tym nie umiem strzelać. A jak
        nie będę chciał nosić broni, to co?

        - Pańska sprawa, my wykonaliśmy soją powinność w ramach przepisów BHP (OH&S).
        które zobowiązują nas by pana przestrzec przed zagrożeniami i zapewnić panu
        bezpieczeństwo w miejscu pracy NA MIARĘ NASZYCH MOŻLIWOŚCI.
        • 4tore Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 09:45
          To lata 80te, a rzeczywistosc i terazniejszosc tez skrzeczy.
          Otoz nasz kolega otrzymal zezwolenie na prace oraz dwuletni kontrakt
          w szpitalu w jednym ze stanow poludniowych. Wrocil po roku, nie
          wytrzymal. Stwierdzil, ze woli jezdzic do pracy na rowerze, nie
          bojac sie, ze ktos mu go wyrwie, nie musi zamykac sie od srodka w
          samochodzie, nie ma codziennie ran postrzalowych. Chyba
          najbardziej "dobily" go dwie sprawy: gwalt w bialy dzien na 8letniej
          czarnej dziewczynce oraz kobieta, ktora narzeczony postrzelil w
          brzuch, bo przeszkadzalo mu, ze jest z nim w ciazy, po czym
          postrzelil rowniez jej matke i siostre.
          U nas najwiecej jest kradziezy rowerow pod szpitalem, w miejscach
          videominitorowanych (sic!), w zw. z czym towarzystwo jezdzi na
          jakims zlomie jak w Holandii ( a i to czasem kradna, nie wiem, czy
          pacjenci ;-))) Pozdrawiam.

          • m.algorzatka Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 18:07
            4tore, Twoj kolega >wrocil po roku ze Stanow, bo nie wytrzymal<...tej
            strzelaniny na kazdym kroku? I ktos w to uwierzyl?
            Swoja droga dobrze jest, ze mozemy wybierac miejsca gdzie chcemy mieszkac,
            ksztalcic sie i pracowac. Ja uwazam, ze takich mozliwosci jak w US nie ma
            nigdzie(wiem, nie jestem tu orginalna).


            --
            "Jesli wolnosc slowa w ogole cos oznacza, to oznacza prawo do mowienia ludziom
            tego, czego nie chca slyszec".
            • 4tore Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 18:21
              Ja nie twierdze, ze tak bylo, tylko tak nam tlumaczyl. Skadinad
              otrzymal po powrocie wysokie stanowisko, jest tu zwiazany rodzinnie,
              ma pobudowany dom, to nie stany, gdzie mozna wszystko rzucic i
              pojechac na zachodnie wybrzeze, bo masz lepsza oferte.
              Tu sobie mozesz ewentualnie pojechac na Lazurowe Wybrzeze do pracy :-
              )
              Pozdrawiam serdecznie z Mitteleuropy (bo nikt mi nei wmowi, ze
              jestesmy Osteuropa).
        • dradam121 Re: zeby nie bylo tak sieriozno 30.08.08, 11:11
          kangur2007 napisał:

          > "Jak pan będzie kupował gnata, to tu jest niedaleko taki sklep
          > , który naszym lekarzom daje zniżkę i oni panu poradzą co
          > kupić, żeby był lekki
          > ale miał 'stopping power'.

          Prosto, jasno i zwiezle. To co jest teraz najbardziej "cool" dla lekarzy w
          kalibrze 9 mm "para" ?

          A tak a propos : mnie proponowano znizke przy kupnie kamizelki ochronnej, jak
          powiedzialem, w swym ulubionym sklepie, w ktorym szpitalu pracuje.

          Ale to by 3 lata tamu , zwolnilem sie , a kamizelki nadal nie mam.

          Choc nie powiem , gaz lzawiacy (pepper spray) , woze ze soba w kuferku
          "pierwszej pomocy".

          Pozdrawiam


          dradam
          • loraphenus dradamie, dla lekarzy 30.08.08, 11:17
            proponują FN FiveSeven - bo lekki i ma moc obalającą dobrą, kolega dostał takie zalecenia, pracując w Pittsburgh'u
            • dradam121 Re: dradamie, dla lekarzy 30.08.08, 11:32
              a co kupuje sie ukochanej pielegniarce ?

              Znam taki przypadek, ze kolejna zmiana pielegniarska nie chciala objac "duties"
              , bo zabraklo amunicji w schowku.

              Pozdrawiam


              dradam
              • p.atryk Co za problem z ta bronia? 30.08.08, 14:18
                dradam121 napisał:
                > Znam taki przypadek, ze kolejna zmiana pielegniarska nie chciala
                objac "duties" , bo zabraklo amunicji w schowku.

                Wystrzelali na poprzedniej zmianie? :)

                Bron to bron, nie ma co specjalnie sie nad tym rozwodzic. To
                przedmiot codziennego uzytku, jak hydrauliczny podnosnik , wozony w
                samochodzie-tez uzywany tylko w razie koniecznosci.
                • sithicus Re: Co za problem z ta bronia? 02.09.08, 02:08
                  Osobiście preferuję coś w kalibrze .45 ACP. Kimber ma fajne 1911-ki :) Skoro
                  wystarczył na fanatycznego wojownika Moro to wystarczy na ćpuna naładowanego
                  "kwasem".
                  • cccykoria Re: Co za problem z ta bronia? 02.09.08, 11:01
                    Ciekawe rzeczy piszecie, bron ,kamizelki ,a moze cos
                    z "karabinkow automatycznych?" ,to zdecydowanie odstraszyloby
                    pacjentow.
                    • p.atryk Jestem zdecydowanie przeciw odstraszaniu... 02.09.08, 14:17
                      ...a poprawniej powinno byc "ploszeniu" pacjentow. Ja to jak nie
                      odstrzele sobie dwoch-trzech pacjentow w tygodniu, to sie potem zle
                      czuje i mam depresje. A za takimi "sploszonymi" to trzeba sie
                      uganiac, wiecej czasu i srodkow zmarnowac.
                      P.S.
                      Zrozumialas, cccykorio, o czym tu pisalismy?
                      • cccykoria Re: Pewnie ,ze rozumie o czym piszecie. 02.09.08, 14:59
                        Ja to napisalam w formie zartu. "Usmieszku" nie dalam ,bo
                        snajper by mnie "odstrzelil":D

                        Przeciez macie tutaj strzelca wyborowego:D ,takie zwykle
                        skojarzenie
                        Teraz to na bank lece:D
                        • p.atryk To wszystko w porzadku...n/t 02.09.08, 15:18
                        • betty-226 Re: Pewnie ,ze rozumie o czym piszecie. 03.09.08, 10:53
                          cccykoria - snajper strzela za uśmieszki? O_O Ups :)))))
                          • cccykoria Re: betty-226 03.09.08, 12:51
                            Ja tylko tak "glosno mysle" :))) ,a tak naprawde to sama
                            nie wiem? moze nie lubi kobiet? :)))), albo kawy z
                            cykoria:)))

                            Jeszcze kilka lat temu to byl rowny gosc .Popatrz jak
                            czlowiek moze sie zmienic :(((
                            • betty-226 Re: betty-226 03.09.08, 17:19
                              cccykoria - to straszne :))
    • kobieta-znudzona Re: Jak traktować pacjenta 02.09.08, 22:10
      Pacjent ,żeby mógł wybrać się do lekarza ,to musi być teraz naprawdę zdrowy
      • maga_luisa Re: Jak traktować pacjenta 02.09.08, 22:40
        Ciekawa opinia.
        Może dlatego codziennie odwiedza mnie kilka osób z powodu kataru albo bólu głowy ;-)
        • super-reset Re: Jak traktować pacjenta 03.09.08, 17:41
          Maga-Twój poziom na forum doceniają nawet nasze ulubione
          pieszczoszki- apeluję zatem- NIE KARM TROLLI.
      • m.algorzatka Re: Jak traktować pacjenta 03.09.08, 15:03
        Kobieto-znudzona, to ze pacjent >wybierajacy sie do lekarza musi byc zdrowy<
        jest jaknajbardziej prawidlowe. Chodzi tu nie tylko o to jak lekarz powinien
        traktowac pacjenta, ale rowniez jak pacjent sam siebie traktuje.
        Wszyscy przeciez wiedza, ze latwiejsza, skuteczniejsza i tansza jest
        profilaktyka; to jest tak samo jak z dentysta, nie idziesz do niego jak boli,
        chodzisz do niego regularnie 1-2x w roku i nie wiesz co znaczy miec problem z
        zebami. Prawda, ze sie nie myle?

        --
        "Jesli wolnosc slowa w ogole cos oznacza, to oznacza prawo do mowienia ludziom
        tego, czego nie chca slyszec".
        • avvg Re: Jak traktować pacjenta 17.10.08, 01:38
          Taaak, Małgorzatko, epilepsji na przykład czy cyście na
          jajniku tak łatwo jest zapobiec...
          • obs2 Re: Jak traktować pacjenta 17.10.08, 20:27
            jak cudownie się czepiać, prawda?
            Drogi avvg.
            W ten sposób można zanegować wszystko.
            • avvg Re: Jak traktować pacjenta 17.10.08, 22:32
              Nie neguję wszystkiego, tylko złości mnie ten wszechwiedzący ton
              Małgorzaty. Odebrała wykształcenie medyczne i lata praktyki ma za
              sobą, więc powinna wiedzieć, że wiele problemów pojawia się
              niezależnie od profilaktyki. Chociażby moje dziury w zębach. Grzecznie
              myję zęby porządnymi preparatami, a nie jakimś akłafreszem z
              supermarketu, nie jem W OGÓLE cukru, a zęby mam tak słabe, że co pół
              roku na kontroli dentysta coś w nich znajduje - no cóż, cała rodzina
              ze strony dziadka tak miała.
    • arek103 Pacjenta raczej lekarze traktuja jak smiecia - a d 21.10.08, 22:56
      Pacjenta raczej lekarze traktuja jak smiecia - a dowodem sa chociazby wypowiedzi
      lekarzy na tym forum wobec forumowiczow nie-lekarzy - wypowiedzi pelne
      zarozumialosci, pychy i zwyklego chamstwa.
      • sithicus Re: Pacjenta raczej lekarze traktuja jak smiecia 21.10.08, 23:42
        Co do zarozumiałości to mógłbyś udzielać lekcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka