ola-pe
05.11.08, 11:14
Piszę, bo zaczynam już mieć dosyć lekarzy-partaczy!
Najpierw myślałam, że sprawę nakręcają media i ostro wszystko koloryzują, ale nie było mi do śmiechu, kiedy
okazało się, że te medialne bajki mają swoich prawdziwych pacjentów Nawet sama zostałam jednym z nich...
Pamiętam jak dziś - to piekło ,które zgotowali mi nie kompetentni lekarze...w zeszłe wakacje zachorowałam.
Werdykt – angina. Dwa tygodnie w łóżku plus antybiotyki. Zaniepokoiło mnie to ,że zamiast zdrowieć było coraz gorzej, więc poszłam kolejny raz do lekarza. Przyjmowała mnie Pani kierownik przychodni, więc myślałam, że dobrze trafiłam. Pani lekarka stwierdziła, że to dalej angina - tylko widać jakaś ostrzejsza. Nie dała skierowania na badania, przepisała kolejny antybiotyk. Po kilku dniach było jeszcze gorzej, potworna wysypka na całym ciele, bóle brzucha. Okazało się , że to reakcja alergiczna na podawany antybiotyk. Kolejna wizyta u lekarza, zakończyła się już skierowaniem na badania. Dalej brak zdefiniowania choroby. Postanowiłam iść do prywatnego lekarza, który stwierdził u mnie mononukleozę. Chorobę zakaźną przy której absolutnie nie podaje się antybiotyków. Kolejne badania, wykazały, że została podrażniona wątroba ( efekt antybiotyków). Musiałam udać się na badania kontrolne, a potem z nimi znowu do lekarza. Oczywiście nie było lekarza, który prowadził moją chorobę, a inna pani doktor będąca na zastępstwie patrząc na moje badania stwierdziła, że mam żółtaczkę wszczepienną. Myślałam, że zemdleję kiedy to usłyszałam...nieśmiało wyjaśniłam swoją sytuację, i spytałam czy to, aby nie na pewno nie jest skutek mojej "kuracji antybiotykowej i owej alergii", na co usłyszałam " a to skąd ja mogę wiedzieć, że pani jest po mononukleozie?!" Już sama nie wiedziałam czy mam wyjść, czy płakać, czy te wizyty są w ogóle coś warte. Dalsza historia to długie zmaganie się z lekarzami i coraz to nowymi teoriami. Ostatnio będąc na rutynowej kontroli usłyszałam, że to raczej nie była ta choroba, tylko przewlekłe zapalenie zatok...ręce opadają. A ja dalej zmagam się z powikłaniami. Teraz boję się każdej normalnej wizyty u lekarza. "Relacje między pacjentem, a lekarzem powinny opierać się na ich wzajemnym zaufaniu; dlatego pacjent powinien mieć prawo do wyboru lekarza". To z kodeksu etyki lekarskiej, a co ja mam zrobić skoro to nie jeden lekarz a kilku zawiodło i straciłam do nich zaufanie kompletnie, a przecież jak chorujesz to musisz gdzieś dostać pomoc. I dobrze jest być pewnym ,że taką pomoc się dostanie. Jaką mam gwarancję , że taka sytuacja się nie powtórzy? Albo, że nie skończy się jeszcze gorzej??