Dodaj do ulubionych

Lekarz - cudotwórca czy zabójca?

05.11.08, 11:14
Piszę, bo zaczynam już mieć dosyć lekarzy-partaczy!
Najpierw myślałam, że sprawę nakręcają media i ostro wszystko koloryzują, ale nie było mi do śmiechu, kiedy
okazało się, że te medialne bajki mają swoich prawdziwych pacjentów  Nawet sama zostałam jednym z nich...
Pamiętam jak dziś - to piekło ,które zgotowali mi nie kompetentni lekarze...w zeszłe wakacje zachorowałam.
Werdykt – angina. Dwa tygodnie w łóżku plus antybiotyki. Zaniepokoiło mnie to ,że zamiast zdrowieć było coraz gorzej, więc poszłam kolejny raz do lekarza. Przyjmowała mnie Pani kierownik przychodni, więc myślałam, że dobrze trafiłam. Pani lekarka stwierdziła, że to dalej angina - tylko widać jakaś ostrzejsza. Nie dała skierowania na badania, przepisała kolejny antybiotyk. Po kilku dniach było jeszcze gorzej, potworna wysypka na całym ciele, bóle brzucha. Okazało się , że to reakcja alergiczna na podawany antybiotyk. Kolejna wizyta u lekarza, zakończyła się już skierowaniem na badania. Dalej brak zdefiniowania choroby. Postanowiłam iść do prywatnego lekarza, który stwierdził u mnie mononukleozę. Chorobę zakaźną przy której absolutnie nie podaje się antybiotyków. Kolejne badania, wykazały, że została podrażniona wątroba ( efekt antybiotyków). Musiałam udać się na badania kontrolne, a potem z nimi znowu do lekarza. Oczywiście nie było lekarza, który prowadził moją chorobę, a inna pani doktor będąca na zastępstwie patrząc na moje badania stwierdziła, że mam żółtaczkę wszczepienną. Myślałam, że zemdleję kiedy to usłyszałam...nieśmiało wyjaśniłam swoją sytuację, i spytałam czy to, aby nie na pewno nie jest skutek mojej "kuracji antybiotykowej i owej alergii", na co usłyszałam " a to skąd ja mogę wiedzieć, że pani jest po mononukleozie?!" Już sama nie wiedziałam czy mam wyjść, czy płakać, czy te wizyty są w ogóle coś warte. Dalsza historia to długie zmaganie się z lekarzami i coraz to nowymi teoriami. Ostatnio będąc na rutynowej kontroli usłyszałam, że to raczej nie była ta choroba, tylko przewlekłe zapalenie zatok...ręce opadają. A ja dalej zmagam się z powikłaniami. Teraz boję się każdej normalnej wizyty u lekarza. "Relacje między pacjentem, a lekarzem powinny opierać się na ich wzajemnym zaufaniu; dlatego pacjent powinien mieć prawo do wyboru lekarza". To z kodeksu etyki lekarskiej, a co ja mam zrobić skoro to nie jeden lekarz a kilku zawiodło i straciłam do nich zaufanie kompletnie, a przecież jak chorujesz to musisz gdzieś dostać pomoc. I dobrze jest być pewnym ,że taką pomoc się dostanie. Jaką mam gwarancję , że taka sytuacja się nie powtórzy? Albo, że nie skończy się jeszcze gorzej??
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 11:23
      Ludzie, którzy oczekują, że lekarz będzie cudotwórcą, bardzo często potem
      rzucają oskarżenia typu "zabójca" gdy ich oczekiwania nie zostaną spełnione.

      Mononukleoza jest nie tak znów łatwa do rozpoznania; znacznie więcej szans na
      właściwą diagnozę ma lekarz, który widzi pacjenta drugi czy trzeci raz.
      Wędrowanie od jednego do drugiego często tylko przedłuża całą sprawę.
      Wirus E-B uszkadza wątrobę, na szczęscie przejściowo, nie przypisywałabym więc
      podwyższonych aminotransferaz "zgubnemu" działaniu antybiotyków.
      Tyle ode mnie.
      • 3.dorosz Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 12:18
        czlowiek nie czlowiek to nie ma nic do rzeczy wazniejsze jest to ze wszyscy liczymy na lekarza kiedy jestesmy chorzy ufamy mu kladac sie na stol i dajac się pokroic. nie może tak byc, ze wizyta u lekarza będzie jak jakas ruletka albo trafie na tego dobrego albo będzie jeszcze gorzej to by była jakas paranoja. a co do sprawy z pierwszego wpisu - ja to rozumiem, mimo wszystko jesli ta choroba jest trudna do okreslenia, to w niczym nie usprawiedliwia lekarza, który straszy ludzi innymi groznymi chorobami. ciekawe jakbys sie czula gdyby ci powiedziono ze masz jakas powazna chorobe, a tak na prawde to jakas zwykla infekcja. skoro nie był pewny - mogl to zwyczajnie sprawdzic. od tego w kocu jest. a to, ze ten przypadek nie jest może jakis powazny i nie przyniosl duzego ryzyka nie swiadczy o tym, ze w tym wypadku lekarz mogl tak postępowac. nie wydaje mi sie zeby ludzie oczekiwali cudow, a po prostu zwyklego wyleczenia tym bardziej, ze sama napisałaś ze opisana choroba nie jest powazna, zatem skad się wziely problemy?
        • dr01 proponuję obejrzeć program "Usterka" na TVN... 05.11.08, 13:49
          Jeżeli uważacie, że w medycynie wszystko ZAWSZE jest takie proste i oczywiste i
          że lekarz NIGDY nie powinien się mylić i wszystko diagnozować na pierwszy rzut
          oka w 2 minuty, to proponuję obejrzeć sobie odcinki programu "Usterka" na TVN.
          W programie ekipa telewizyjna tworzy jakąś prostą usterkę w sprzęcie AGD/RTV i
          wzywa kolejno fachowców. Potem za pomocą ukrytej kamery pokazują, jak to
          genialni fachowcy usiłują stwierdzić, co naprawdę się zepsuło oraz pokazują,
          jakie to jest trudne w niektórych przypadkach. A rzecz przecież dotyczy prostego
          sprzętu AGD, zwykle z banalną usterką, często bardzo popularnego modelu
          urządzenia, których jest wiele tysięcy w tym kraju i które są praktycznie
          identyczne. Porównajcie to sobie teraz z człowiekiem, z których każdy jest inny,
          przeważnie trochę bardziej skomplikowany od np. lodówki, każdy człowiek może
          inaczej zareagować na jakąś chorobę, inaczej na poszczególne leki itd...
          Naprawdę uważacie, że diagnozowanie chorób musi być proste a lekarz, który nie
          zorientował się od razu w czym rzecz to konował i niedouk?
          Jeżeli naprawdę tak myślicie, to macie problem... sami ze sobą, bo brak zaufania
          do lekarza mści się... na pacjencie.

          zdrowia życzę
      • swan_ganz ok... pierwszy lekarz się pomylił i postawił złą 05.11.08, 16:19
        diagnozę; zdarza się... Ale co powiedzieć o drugim lekarzu, który
        podtrzymał diagnoże pierwszego i wymyślił sobie " ..że to dalej
        angina - tylko widać jakaś ostrzejsza..." (co to wogóle za
        diagnoza; "ostrzejsza angina"?)

        Nie sądzisz Mago, że ten drugi lekarz - widząc efekty działania (a
        raczej ich brak) tego antybiotyku przepisanego wcześniej przez
        swojego kolegę - powinien przyjrzeć się nieco dokładniej akurat temu
        przypadkowi i upewnić się co do stanu pacjenta po przez skierowanie
        go na stosowne badania dodatkowe?
        • slav_ Re: ok... pierwszy lekarz się pomylił i postawił 05.11.08, 16:33
          A skąd ty na Boga swan wiesz na co była/jest chora ta pacjentka???
          I czy ktoś popełnił/nie popełnił jakiś błąd albo postawił złą diagnozę ???

          Bo jako żywo na podstawie postu rozpoczynającego wątek NICZEGO na ten temat
          powiedzieć się nie da.
          • swan_ganz Re: ok... pierwszy lekarz się pomylił i postawił 05.11.08, 16:41
            > A skąd ty na Boga swan wiesz na co była/jest chora ta pacjentka???

            no ja tego nie wiem na pewno ale wydaje mi się, że odpowiedź
            znajdziemy w poscie założycielki wątku w miejscu, w którym opisała
            wizytę u trzeciego lekarza....
            Chyba, że chcemy przyjąć wersję, że jednak ten trzeci też się
            pomylił i pacjentka mimo biegania po gabinetach w dalszym ciągu nie
            wie co ją gnębi... Trzeba by się zastanowić, która wersja jest
            lepsza.... :-)

            Slav - a jak ona umiera ?
    • ma_rg_o Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 11:42
      no ale chyba nie można popadać w takie schizy - lekarz też człowiek
      MA PRAWO SIĘ MYLIĆ.

      • nico72 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 12:18
        Wg mediów i społeczeństwa NIE MA TAKIEGO PRAWA.
      • najlepszy_woytek Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 12:33
        ma_rg_o ! co ty za głupoty piszesz! Jakie ma prawo się mylić?!! Może i ma, ale na pewno nie w sprawach tak dużej wagi.Chciałabyś, żeby ci np.nogę albo rękę odkroili przez przypadek? Co byś wtedy powiedziała? On by powiedział potem "Przepraszam" A ty "Nie ma sprawy"??! Lekarze to zwykle lenie ! Niedawno była głośna sprawa szpitala w którym zmarły dzieci na sepsę, oczywiście wszyscy milczeli i nikt nic nie wiedział ! G**no prawda, cały personel wiedział, posadzili jednego ordynatora na lawe oskarżonych, jakby to miało teraz w czymś pomóc !.A ta epidemia to efekt olbrzymich zaniedbań całego personelu!
        • betty-226 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 12:47
          > ma_rg_o ! co ty za głupoty piszesz! Jakie ma prawo się mylić?!! Może i ma, ale
          > na pewno nie w sprawach tak dużej wagi

          A Ty rozumiem piszesz teraz w ogóle o zawodzie lekarza. Czy jednak o tej mononukleozie z pierwszego postu?
          Śmiem twierdzić, że akurat mononukleozę myli z anginą bardzo wielu lekarzy. Wszystkich ich należy nazwać zabójcami? :) Miodnie!
      • slav_ Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 12:44
        Często w ogóle nie jest to kwestia omyłki.
        Pacjenci nie rozumieją że choroba to stan dynamiczny i badania i opinie dwóch lekarzy (oraz proponowane leczenie) może się diametralnie różnić (i nie jest to błąd!) a postawienie rozpoznania "na pierwszy rzut oka" często nie jest możliwe.
        Do rozpaczy doprowadzają pacjenci mówiący "byłem już u pięciu lekarzy i żaden mi nie pomógł. Problem że u każdego z nich był RAZ i żaden z nich nie miał szansy oceny skuteczności swoich zaleceń, modyfikacji leczenia, poszerzenia w sposób racjonalny badań - każdy zaczynał "od początku".
        NAJWAŻNIEJSZYM "badaniem" szczególnie w chorobach o nietypowym przebiegu czy trudnych diagnostycznie jest OBSERWACJA (!) przebiegu choroby, reakcji na leki a diagnostyka i leczenie niektórych chorób może trwać miesiące a nie dni i jednorazowa wizyta u "cudotwórcy" (za każdym razem innego i za każdym razem "nieskuteczna") i plik recept nie wystarczy.
        • maga_luisa Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 12:54
          Nie zrozumieją. Przeraża mnie to.
          • karlajn_1 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 13:28
            Wojciech, masz zdecydowanie racje – lekarze to skorumpowane lenie i niedouki.Przeczyta taki jeden z drugim ksiazki na pamięc i mysli,że jest lekarzem. A gdzie tu miejsce na jego sumienie i zasady moralne, etyczne. Przeciez o tym mowi przysięga Hipokratesa. "No i po pierwsze – nie szkodzic" .Slyszalam o wielu sprawach, które wrecz przechodza ludzkie pojecie. Przykład mononukleozy to tylko kropla w morzu potrzeb. Znam gorsze przypadki jak zaszyte narzędzia w brzuchu po operacji, pijanych lekarzy, wyciete organy – nie te co trzeba, jak się tego slucha to Az ciarki po plecah przechodza. Glosna sprawa ostatnio o lekarce, która wycięla pacjentce żołądek , stawiajac wczesniej diagnoze ze to rak. Szukalam troche informacji na ten temat, bo bylam ciekawa jak ta sprawa będzie wyglądała dalej, znalazlam tez artykul interia360.pl/artykul/przysiega-hipokratesa-czy-hipokryty-w-bialym-fartuchu,15278
            Zastanawiam sie tez jak mozna potem pomoc tym ludziom, ktrzy padli ofiara takiego lekrza przeciez pieniadze nie przywroca komus tak nadszarpnietego zdrowia, czy nerwow.

            • nico72 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 14:18
              To w razie choroby chodzisz do zialarza czy wróżki? Bo na pewno nie
              do tych skorumpowanych leni...
        • swan_ganz Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 16:49
          tak Slav; masz rację. Niewątpliwie macie kłopot z takimi pacjentami
          zachwoującymi się tak jak to opisałeś... Tylko czy wszyscy pacjenci
          tak postępujący mają zaawansowaną miażdżycę? Bo to by tłumaczyło
          dlaczego kolejnym, nieuzywanym jeszcze przez siebie lekarzom nie
          mówią co ich spotkało z ręki ich poprzedników....
    • sujka3 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 13:57
      Do ola_pe. Ja bym na twoim miejscu zgłosiła taka sprawe zwyczajnie do sądu. Jeśli sa teraz powikłania to własnie tylko i wyłącznie przez zaniedbania lekarza. Masz duża szanse na odszkodowanie chociaż faktycznie tak jak napisała karlajn_1, nie wiem czy zdrowie da się wynagrodzic jakas kasom ;/
      • nico72 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 14:17
        Jesteś na 100% pewna że tylko przez zaniedbania lekarza? A jak się
        okaże że nie i lekarz będzie się domagał odszkodowania za straty
        moralne? Ale cóż, jest ryzyko, jest zabawa...
        • swan_ganz poczekaj Nico... 05.11.08, 16:30
          > A jak się
          > okaże że nie i lekarz będzie się domagał odszkodowania za straty
          > moralne? Ale cóż, jest ryzyko, jest zabawa...

          nie zaperzaj się tak od razu... :-)

          Na czym miałaby polegać "straty moralne" lekarza w tym przypadku?
          Kwestionowanie lekarskich diagnoz jest takim ciężkim naruszeniem
          moralym autorytetu lekarza, że chciałbyś sobie te straty sądownie
          zrekompensować? I czy wystarczyłoby zwykłe "przepraszam" czy też ten
          moralny ubytek dopiero ewentualny przelew na konto dałby radę
          uzupełnić? :-)

          • nico72 Re: poczekaj Nico... 05.11.08, 18:45
            Nie chodzi o przelew na konto. Niech wpłaci na cele charytatywne. Chodzi o to,
            żeby się ludzie nauczyli że za bezpodstawne oskarżenia można ponieść konsekwencje.
            • swan_ganz Re: poczekaj Nico... 06.11.08, 00:01
              > Nie chodzi o przelew na konto. Niech wpłaci na cele charytatywne.

              żartujesz chyba? Nie chciałbyś kasy w takiej sytuacji? Ja tam bym
              chciał wpływ na moje konto jeśli już zdecydowałbym się na
              zaciągnięcie kogoś do Sądu.... Bo w innym przypadku to po co innego
              miałby go tam ciągnąć?

              > Chodzi o to, żeby się ludzie nauczyli że za bezpodstawne
              > oskarżenia można ponieść konsekwencje.

              ee ja myślałem o innej wadze przestępstwa... Zwykłe zakwestionowanie
              kompetencji lekarza nie jest moim zdaniem "bezpodstawnym
              oskarżaniem" bo chyba mam prawo (jako pacjent) spóbować ocenić
              wykonaną dla mnie robotę. Czyli mogę powiedzieć zebrawszy wcześniej
              doświadczenie na własnej skórze, że ten lekarz jest nie złym
              lekarzem a tamten drugi to zwykły partacz, tak? Czy też taka krytyka
              będzie uznana za bezpodstawne oskarżenie i jako takie posłuży do
              wszczęcia ewentualnej sprawy cywilnej?
              • nico72 Re: poczekaj Nico... 06.11.08, 00:06
                swan_ganz napisał:


                > żartujesz chyba?
                Nie
                > Czy też taka krytyka
                > będzie uznana za bezpodstawne oskarżenie i jako takie posłuży do
                > wszczęcia ewentualnej sprawy cywilnej?
                Wszystko może posłużyć do wszczęcia sprawy cywilnej.
                • swan_ganz Re: poczekaj Nico... 08.11.08, 14:10
                  > Wszystko może posłużyć do wszczęcia sprawy cywilnej.

                  nie opowiadaj mi takci rzeczy bo ja to wiem; wczoraj np. przegrałem
                  sprawę z moim klientem w arbitrażu UZP; poszło dosłownie o dwa
                  centymetry i wygrałbym niechybnie gdyby jakiś matoł z mojej firmy
                  nie dołożył nadprogramowo kilku katalogów o czym nie raczył mnie
                  wcześniej poinformować.

                  Tak wiec jak widzisz wiem, że wszystko może stać się przyczynkiem do
                  zainicjowania jakiś sprawy ale nie o tym chyba rozmawialiśmy; ja
                  pytałem czy krytyka umiejętności lekarza czy też jego wiedzy i
                  wynikających z niej kompetencji może być powodem wniesienia sprawy
                  do Sądu o odszkodowanie za poniesione przez skrytykowanego straty
                  moralne.....
          • dr01 Re: poczekaj Nico... 06.11.08, 16:36
            > > A jak się
            > > okaże że nie i lekarz będzie się domagał odszkodowania za straty
            > > moralne? Ale cóż, jest ryzyko, jest zabawa...
            >

            ale po co za straty moralne? wystarczy konieczność zapłacenia kosztów procesu,
            biegłych i dojazdów jak sprawa będzie przegrana przez powoda (czyli po jakiś 3-
            4 latach ;)). Pan doktor powinien oczywiście skrupulatnie liczyć koszty dojazdów
            (zbierać rachunki za taksówki), przedstawić umowę o pracę w której jest napisane
            ile dostaje za przyjęcie pacjenta, potem policzyć ile w tym czasie nie zarobił,
            do tego odsetki ustawowe i proszę bardzo - wyjdzie całkiem sporo. Pieniaczom się
            odechce.

            Wystarczy tylko uzbroić się w trochę cierpliwości..
            .. a i pośmiać się czasem na rozprawach mozna...
            • swan_ganz Re: poczekaj Nico... 08.11.08, 14:14
              oczywiście - masz rację; tyle, że Ty mówisz o konkretnie
              poniesionych, dających się policzyć i wyfakturować stratach
              finansowych a ja o wycenie strat moralnych wynikających z krytki
              umiejętności konkretnych lekarzy. Nie będę ukrywał, że znam też
              takich lekarzy, których mogę z czystym sumieniem skrytykować....:-)
      • slav_ Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 14:50
        Ojojojoj, jaką ekspertkę i doradcę mamy.
        Wszystko wie, sprawa jasna.
        pla_pe - może wie też na co chorujesz?, napisz na do niej na priva, może ci powie
      • rossitta Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 15:14
        A ja jestem zdania ze to nie jest do konca wina lekarzy. Wine ponosi panstwo ,
        bo nie daja srodkow , placa malo, lekarze sa przemeczni bo pracuja duzo. Poza
        tym wciąż brakuje nam wielu specjalistow, a nawet jeśli sa dobrzy to uciekaja do
        innyc panst bo tam mogą rozijac swoje umiejętności. I skoro pisze się o zlych
        przezyciach z lekarzami top dlaczego nie napisze się też o zlych doświadczeniach
        z kierowcami autobusu , sprzedawcami w sklepie spożywczym itd.
        • misiana [...] 05.11.08, 16:30
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • slav_ Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 16:34
            caps lock Ci się zaciął - wyłącz a potem pisz
          • ysssia Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 16:36
            Właśnie tak mysle, ze taki lekarz może tez zrobic szkode nie tylko fizyczna,
            czyli znaczaca dla naszego zdrowia, ale może to mieć tragiczne skutki dla naszej
            psychiki. Jak poradzic sobie z tym ,ze nagle dowiadujemy się od lekarza ,ze mamy
            ciezka chorobe, albo ,ze ktos z naszych bliskich jest nieuleczalnie chory –
            oczywiście Happy Endem jest wiadomość ,ze sytuacja nie wyglada jednak tak
            powaznie, ale mimo wszystko to brzmi jak w kiepskim guście żart :( .


        • swan_ganz Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 16:36
          > A ja jestem zdania ze to nie jest do konca wina lekarzy. Wine
          > ponosi panstwo, bo nie daja srodkow , placa malo, lekarze sa
          > przemeczni bo pracuja duzo.

          przecież to nie jakieś "państwo" postawiło jej złą diagnozę tylko
          konkretny, żywy lekarz, tak? To dlaczego uważasz, że ona nie ma
          prawa pisać, że to lekarz właśnie w jej przypadku się pomylił?

          > I skoro pisze się o zlych przezyciach z lekarzami top dlaczego nie
          > napisze się też o zlych doświadczeniach z kierowcami autobusu ,
          > sprzedawcami w sklepie spożywczym itd.

          może was po prostu nie lubi? :-)
          A może doszła do wniosku, że skoro forum nazywa się "Służba Zdrowia"
          to nie wypada jej tu zostawiać swojej złości na opieprzającego się
          listonosza czy kiepskiego kierowcę jakiegoś busa w lubelskiem...?
        • tommmas Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 16:44
          ja zawsze szanowałem lekarzy, ale to się zmienilo kiedy w jednym ze szpitali
          kazano mi placic za badania ( które normalnie powinny być przeprowadzone za
          darmo, poniewaz były refundowane), poza tym wymyslano specjalnie rozne choroby ,
          zebym wlasnie powtarzał takie badania, i kupowal u nich (rzekomo tylko u nich)
          leki. Jak się pozniej zorientowałem, pewnie byli w zmowie z jakas firma
          farmaceutyczna , ktora, im placila za wciskanie ludziom tego chlamu. Sprawa
          trafila oczywiście do sadu ,ale z powodu braku dowodow zostala umozona. Jest mi
          wstyd ze motywacja dla lekarzy aby ich leczyc jest tylko i wyłącznie forsa.


          • swan_ganz Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 16:56
            płatne badania podczas pobytu w szpitalu nie wynikają z chęci
            podwójnego zarobienia na pacjencie tylko z limitów... Rozumiesz
            chłopie; szpital ma zakontraktowaną konkretną ilość badań, którą
            może wykonać w ciągu roku za które zapłaci NFZ.... Z reguły więc
            gdzieś w maju każdego roku (najdalej w czerwcu) powinno się zamykać
            w Polsce szpitale bo pokończyły się im limity i nie ma kot płacić za
            badania czy wykonywane tam zabiegi..... Kto Twoim zdaniem powinien
            więc zapłacić za Twoje badania jeśli NFZ powiedział szpitalowi, że
            za ciebie owszem - zapłaci ale za rok a nie teraz?
          • snajper55 Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 20:54
            tommmas napisała:

            > ale z powodu braku dowodow zostala umozona.

            To nie zostawiłeś sobie pokwitowań za wpłacone za badania pieniądze ???

            S.
    • super-reset Re: Lekarz - cudotwórca czy zabójca? 05.11.08, 17:04
      Jak zwykle, mamy lekarzy-partaczy i światłych pacjentów!

      A może by najpierw poczytać coś o chorobie( mądrego), a potem pluć?
      Primo: mononukleoza w walnej części przypadków idzie w parze z
      zapalnie zmienionym gardłem, z nalotami na migdałkach.Obraz może
      łudząco przypominać zatem anginę. Secundo: powiększenie wątroby, a
      często też-śledziony, niejednokrotnie z miernym wzrostem
      aminotransferaz (wzrost 2-3 razy przekraczający normę)to też typowy
      element choroby (może nie być od razu).Bóle brzucha (m.in.z powodu
      powiększonych w/wym narządów) to trzeci sztandarowy objaw
      mononukleozy. Tertio: wysypka,zwłaszcza na tułowiu często towarzyszy
      mononukleozie,zwłaszcza leczonej penicylinami z powodu nalotów na
      migdałkach (według "Kliniki Chorób Zakaźnych" PZWL nawet do 90 proc
      chorych).Co zatem mamy? Mamy typowy przykład, KSIĄŻKOWEJ
      mononukleozy.Nie mamy żadnego "podrażnienia antybiotylami", ani tym
      bardziej "alergii na antybiotyk"
      Biorąc pod uwagę twoje sensacyjne w treści relacje, nie dziwię się
      kolejnym lekarzom,że zaczęli wymyślać przedziwne choroby.
      I tylko jakoś nie mogę się dopatrzeć tgego "piekła".Żeby w medycynie
      tylko takie piekło było...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka