Dodaj do ulubionych

pijana lekarka

03.01.09, 17:19
polskalokalna.pl/wiadomosci/dolnoslaskie/wroclaw/news/pijana-lekarka-przyjmowala-pacjentow,1236337,3324

Olaboga w takim stanie leczyc?

Ciekawa jestem czy stawiala poprawne diagnozy i jakie leki
przepisywala?

Ludzie przez alkohol traca posady.Ciekawe jak w tym wypadku bedzie?
Obserwuj wątek
    • andrzej_kaniecki Re: pijana lekarka 03.01.09, 18:27
      ten temat jest niewygodny dla lekarzy

      Andrzej Kaniecki
      • slav_ Re: pijana lekarka 03.01.09, 18:46
        Co w tym temacie jest "niewygodne dla lekarzy"?
        • andrzej_kaniecki Re: pijana lekarka 03.01.09, 18:56
          slav_ napisał:

          > Co w tym temacie jest "niewygodne dla lekarzy"?

          - pijani lekarze na dyzurach

          Andrzej Kaniecki
          • slav_ Re: pijana lekarka 03.01.09, 19:04
            Ale CO w tym "niewygodnego" ?

            Statystyka i biologia są nieubłagane - choroba alkoholowa dotyka ludzi z wszystkich grup społecznych.
            W każdej grupie społecznej znajdziemy osoby pijące ryzykownie i osoby pijące nałogowo - nie panujące nad piciem.
            Jak długo alkohol będzie towarzyszył ludziom tak długo BĘDĄ sie zdarzali pijani lekarze na dyżurach i w poradniach.
            Nic "niewygodnego" w mówieniu/pisaniu o tym nie widzę.
          • sprawiedliwosciprawo Re: pijana lekarka 03.01.09, 20:57
            andrzej_kaniecki napisał:

            > slav_ napisał:
            >
            > > Co w tym temacie jest "niewygodne dla lekarzy"?
            >
            > - pijani lekarze na dyzurach
            >
            > Andrzej Kaniecki

            Rzeczywiscie temat kontowersyjny ,ktory ma zwolennikow i
            przeciwnikow.Tymi pierszymi sa osoby ,ktore widza wiedza i kryja,a
            drudzy to naprawde mniejszosc,ktorzy niewiele moga.


            Niestety dla mnie pijananstwo szerzy sie wsrod lekarzy,oczywiscie
            nie mam na mysli wszystkich.Tak rowniez jest w inych zawodach.
            Pijany lekarz jest przenoszony na inna placowke ,leczony na odwyku
            ma dana szanse jakich nie ma np pijany kierowca(tu mam na mysli nie
            osobe publiczna) traci prawko ,plus grzywna i nie obchodzi
            nikogo ,ze to jest jedyne zrodlo utrzymania.Pijana osoba publiczna
            ma lzej niekiedy nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci ,nie bede
            wymieniac kto co i jak..Ponoc jest wolnosc slowa,ale dla
            tych ,ktorzy wysoko stoja.
            • slav_ Re: pijana lekarka 03.01.09, 21:23
              Według mojej (oczywiście opartej na własnej wąskiej obserwacji) oceny pijaństwo obecnie wcale sie nie „szerzy” wśród lekarz a wręcz przeciwnie – ilość takich zdarzeń jest zdecydowanie mniejsza. Alkohol w szpitalu/przychodni NIE jest tolerowany ani przez współpracowników ani przez pacjentów. Nawet osoby mające problem alkoholowy pilnują się by być trzeźwymi w pracy bo konsekwencje takiego zdarzenia są (wbrew temu co sądzi opinia publiczna) – choć być może nie od razu rozstrzelanie.
              Z całą pewnością ilość lekarzy pracujących pod wpływem alkoholu zdecydowanie zmalała w porównaniu z sytuacja choćby przed kilkoma lat jak również zmalała ilość „okazji do wypicia”.
              Praca pod wpływem alkoholu NIE jest istotnym problemem polskiej opieki zdrowotnej – nawet jeśli prasa pisze o takich zdarzeniach (co oczywiście nie znaczy że problem ten można lekceważyć ale należy przykładać stosowną – a nie nadmierną - miarę).

              >Pijana osoba publiczna
              >ma lzej niekiedy nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci ,nie bede
              >wymieniac kto co i jak..Ponoc jest wolnosc slowa,ale dla
              >tych ,ktorzy wysoko stoja.

              Ależ wymieniaj "kto co i jak".
              • szlachcic Re: pijana lekarka 04.01.09, 10:50
                slav_ napisał:

                > Według mojej (oczywiście opartej na własnej wąskiej obserwacji)
                >oceny pijaństwo obecnie wcale sie nie „szerzy”

                wytlumacz nam do ilu przypadkow miesiecznie jest szerzenie sie

                > Praca pod wpływem alkoholu NIE jest istotnym problemem polskiej
                >opieki zdrowotnej

                jakie to ma znaczenie dla tych pacjentow ktorzy zostali narazeni na
                utrate zdrowia czy zycia i to ze ta pani zlamala regulamin pracy
                argumenty masz jak zwykle - mocne

                "wysoki sadzie, to ze pani doktor miala 2,5 promila nic nie znaczy
                on jest niewinna a caly skandal to dowod na dzialanie ukladu przeciw
                lekrzom
                Przeciez alkoholizm nie jest problemem SZ. Gdyby te wsszystkie
                promile stwierdzone u lekarzy miesiecznie podzielic na wszystkich
                lekarzy to by wyszlo 0,0001 na osobe.
                a coz to jest wysoki sadzie 0,0001

                tak mozna skwitowac slav co napisales wyzej
                ocen teraz sam swoje wypowiedzi na forum
                w kazdym temacie szablon wypowiedzi masz DOKLADNIE taki sam
                • slav_ Re: pijana lekarka 04.01.09, 17:55
                  >jakie to ma znaczenie dla tych pacjentow ktorzy zostali narazeni na
                  >utrate zdrowia czy zycia

                  To problem tego lekarza i pacjentów którzy mieli pecha w tym dniu się z nim
                  zetknąć. Jednostkowy.

                  Takie zdarzenie natomiast nie mają ŻADNEGO znaczenia dla funkcjonowania systemu
                  opieki zdrowotnej w Polsce.

                  • szlachcic Re: pijana lekarka 05.01.09, 07:57
                    slav_ napisał:

                    > To problem tego lekarza i pacjentów którzy mieli pecha w tym dniu
                    >się z nim zetknąć. Jednostkowy.

                    ale takze problem srodowiska lekarskiego z Izbami Lekarskimi i
                    Sadami lekarskimi
                    Problem polega na tym ze dla Was (dla Ciebie tez, bo komentarz Twoj
                    ma taki wydzwiek i mial w kazdym watku o pijanstwie ze nic sie nie
                    stalo takiego) ze nie eliminujecie tego zjawiska, jakkowiek jest ono
                    silne srodowiskowo.
                    Bo do tego przypadku nalezy podchodzic indywidualnie, Ty i wiekszosc
                    srodowiska probujecie zamiatac to pod dywan.
                    wiec na zakonczenie pytanie ktorych nie lubicie
                    jak powinien zostac ukarany lekarz zakladajac ze nie spowodowal
                    bezposrednio zagrozenia zdrowia czy zycia?
                    jaK powinien zostac ukarany lekarz ktory spowodowal takie zagrozenie?
                    Jak jest w Polsce (w kontekscie tego ze jak cytowalem w US dostaje
                    sie za to zawieszenie w prawach wykonywania zawodu?
                • sybi.lla Re: pijana lekarka 04.01.09, 18:40
                  BRAVO Szlachcic! BRAVO.
                • liliac Re: pijana lekarka 05.01.09, 19:15
                  > wytlumacz nam do ilu przypadkow miesiecznie jest szerzenie sie <
                  Szerzenie się zazwyczaj, szlachcicu, oznacza tendencję zwyżkową. Twój rozmówca
                  mówi, że takowej nie zaobserwował. Clear?
      • radeberger Re: pijana lekarka 03.01.09, 22:34
        andrzej_kaniecki napisał:

        > ten temat jest niewygodny dla lekarzy
        >
        > Andrzej Kaniecki

        mocium panie - temat ten jest niewygodny jedynie dla "bohaterki" artykułu

        jeśli zaś już chcesz tak pić do lekarzy - na polskich drogach przez weekend świąt złapano prawie 1000 pijanych kierowców - gdzie twoje święte oburzenie wobec kierowców?
        • sprawiedliwosciprawo Re: pijana lekarka 03.01.09, 23:13
          radeberger napisał:

          > andrzej_kaniecki napisał:
          >
          > > ten temat jest niewygodny dla lekarzy
          > >
          > > Andrzej Kaniecki
          >
          > mocium panie - temat ten jest niewygodny jedynie dla "bohaterki"
          artykułu
          >
          > jeśli zaś już chcesz tak pić do lekarzy - na polskich drogach
          przez weekend świ
          > ąt złapano prawie 1000 pijanych kierowców - gdzie twoje święte
          oburzenie wobec
          > kierowców?

          Nie uwazam zeby "pic" do lekarzy ,a jesli podales ta liczbe pijanych
          kierowcow ,to podaj kto zasiadal za kierownica?.Nie zrobisz tego bo
          niby skad masz to wiedziec?

          Oczywiscie kazdy pijany kierowca jest zagrozeniem ,nie tylko dla
          innych kierowcow ,ale dla siebie i pasazerow .,ale pijany kierowca
          moze wsiasc do auta pod pozorem" zagrzania sie ",gdzies to czytalam
          i co? i NIC, bo mu wolno, bo ma wejscia ,ktorych inni nie maja.A czy
          ON jest zagrozeniem?
          A skadze -to nie moje slowa
          • radeberger Re: pijana lekarka 04.01.09, 00:35
            cytując powiedzenie: jak głupio myślisz, tak głupio gadasz..

            a abstrahując zupełnie od wszystkiego - prawo i sprawiedliwość to oksymoron
            • snajper55 Re: pijana lekarka 04.01.09, 01:16
              radeberger napisał:

              > a abstrahując zupełnie od wszystkiego - prawo i sprawiedliwość to oksymoron

              To nie jest oksymoron, gdyż prawo nie jest przeciwstawne sprawiedliwości. Na ile
              się pokrywają jest już za to sprawą dyskusyjną, ale nie stanowią sprzeczności
              takiej jak sucha woda czy gorący lód.

              S.
              • radeberger Re: pijana lekarka 04.01.09, 09:33
                kolega prawnik, który jednak trochę więcej prawo zna niż ja, jest innego zdania :-)
                • obs2 Re: pijana lekarka 04.01.09, 09:49
                  znana jest anegdota - ponoć sytuacja autentyczna- jak to na rozprawie sądowej
                  świadek czy też oskarżony zwrócił się omyłkowo do sądu "wysoka sprawiedliwości".
                  Na co sąd zareagował z oburzeniem: "tu nie jest sprawiedliwość, tu jest sąd!!!".

              • radeberger PS 04.01.09, 09:45
                a gorący lód istnieje ;-)
                • snajper55 Re: PS 04.01.09, 13:22
                  radeberger napisał:

                  > a gorący lód istnieje ;-)

                  Wiem. Gdy się na niego wybiegnie prosto z sauny. ;)

                  S.
        • sybi.lla Re: pijana lekarka 04.01.09, 18:46
          Ale i owszem,ja np.jestem bardzo oburzona ilościa pijanych kierowców.
          Nie wyobrażam sobie jak można kierować pod wpływem.Jezeli ma ochote zabic siebie
          to prosze bardzo.Wysokich budynków w kazdym mieście znajdzie sie kilka,a jezli
          nie ,to i z kazdej wsi do miasta można podjechac.Tylko co jeżeli przy okazji
          zabije kogoś kto wcale nie ma na to ochoty.I tu sie zgodze,tylko że kazdy z tych
          kierowców poniesie konsekwencje.A pijany lekarz????Różnie to bywa.
          • radeberger Re: pijana lekarka 04.01.09, 22:56
            podziwiam twoją niezachwianą wiarę w wymiar sprawiedliwości, szkoda tylko, że tak selektywna jest..
      • funiculus Re: pijana lekarka 04.01.09, 02:26
        Panie Andrzeju, niechże Pan zdradzi funiculusowi, jakiż jest Pana zawód, bo
        rozumiem, że w Pana zawodzie jest to temat wygodny?
        A jeśli też nie, niechże Pan walnie post jakiś typu "w moim zawodzie [...]
        pijany lekarz to temat wygodny". funiculus się kłania uprzejmnie, lekarz
        aktualnie pijany i strasznie zazwyczaj wygodny (do sklepu posyłam innych).
        • andrzej_kaniecki moj zawod to : elektrotechnik 04.01.09, 12:01
          funiculus napisał:

          > Panie Andrzeju, niechże Pan zdradzi funiculusowi, jakiż jest Pana
          > zawód,

          - prosze bardzo.....jestem elektrotechnikiem

          > bo rozumiem, że w Pana zawodzie jest to temat wygodny?

          - absolutnie, to jest temat bardzo wazny i rowniez w moim zawodzie -
          nie mozna wykonywac prac w tym kierunku pod wplywem alkoholu.

          Andrzej Kaniecki
          • funiculus Re: moj zawod to : elektrotechnik 04.01.09, 13:41
            wielkie dzięki od funiculusa, który liczy na Pana sprawozdanie z pożałowania
            godnych skutków działań pijanych elektrotechników. może jakiś temat nada się na
            alert24? bo widzi Pan, każdy uważa że ma prawo gromić pijanych lekarzy, a co z
            elektrotechnikami? jest to zawód zaufania publicznego, jak dowiodła wanna
            wasermana, od której niemal zginęła jedna, ale jakże ważna osoba. zamachy
            elektrotechników na życie są podstępne i trudno wykrywalne (o ile nie nastąpi
            rewolucja molarna).Panie Andrzeju, tak na poważnie, funiculus jest zdania, że
            stosunek do pijaności nie powinien łączyć się z zawodem, wyznaniem ani płcią czy
            rasą pijanego. Stan upicia to prywatna sprawa w takim samym stopniu jak
            wykonywany zawód czy wyznanie. Oczywiście, jeśli nie wykonuje się w tym czasie
            obowiązków zawodowych. Piszmy więc pełne oburzenia posty na pijanych za
            kierownicą, pijanych monterów skrzynek rozdzielczych (jak u mnie na budowie -
            wisi krzywo, skrzynka, nie monter), czy leczących lub udzielających pomocy
            medycznej nietrzeźwych osobników. Z noworocznymi pozdrowieniami i toastem na
            stanowisku pracy forumowicza - funiculus się kłania.
            • andrzej_kaniecki Re: moj zawod to : elektrotechnik 04.01.09, 14:07
              funiculus napisał:

              > wielkie dzięki od funiculusa, który liczy na Pana sprawozdanie z
              pożałowania
              > godnych skutków działań pijanych elektrotechników. może jakiś
              temat nada się na
              > alert24?

              - oczywiscie, bardzo chetnie podejme sie tego tematu

              AK
    • obs2 Re: pijana lekarka 03.01.09, 19:40
      > Ciekawa jestem czy stawiala poprawne diagnozy i jakie leki
      > przepisywala?

      myślę, że nie tyle "poprawne", co zbliżone do tych na trzeźwo.
      Nie mamy żadnego prawa zakładać, że diagnozy stawiane na trzeźwo
      są "poprawne".
      Możemy w pokorze mieć tylko nadzieję, że wg pewnych przyjętych
      założeń i w pewnym określonym paradygmacie- są one na
      tyle "poprawne", ze prowadzą do takich wniosków, które z kolei dają -
      wg znów umownych założeń- "korzyść" dla pacjenta.
      Podobnie jak ja myśli wielu lekarzy, myślę że niezależnie od tematu
      wątku jest to dobry, kolejny już przyczynek do dyskusji czy lekarze
      mają się za bogów.
      Otóż nie mają się jak widać - bo my w przeciwieństwie do wielu
      innych zawodów, potrafimy przynajmniej dostrzec umowność naszych
      działań i przynajmniej potrafimy stwierdzić, że nawet najlepszy
      fachowiec i całkowicie na trzeźwo, zaledwie BYĆ MOŻE stawia
      prawidłowe diagnozy i BYĆ MOŻE poprawnie leczy.
      • andrzej_kaniecki czy traca prace pijani lekarze ? 03.01.09, 23:54
        polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/rzeszow/news/pijani-lekarze-nie-traca-pracy,1098172

        cytat: " Lekarz pracujący w izbie przyjęć leżajskiego szpitala miał
        ponad 3 promile alkoholu w organizmie. To kolejny taki przypadek na
        Podkarpaciu.

        Sprawdziliśmy, jakie konsekwencje spotkały medyków, którzy ostatnio
        mieli podobne wpadki. Zbigniew M. miał jeden promil alkoholu w
        wydychanym powietrzu i jeździł do pacjentów karetką pogotowia. U
        innego lekarza, Mariusza H., badanie alkomatem wykazało 1,68
        promila. Przyjmował pacjentów w przychodni, lecz nie był w stanie
        udzielać im pomocy. Internista Wojciech H. zasiadł w gabinecie
        z 2,5-promilową zawartością alkoholu ..."

        - a wiec ?
        Andrzej Kaniecki
        • slav_ Re: czy traca prace pijani lekarze ? 04.01.09, 00:25
          Tracą - wynika to z tego artykułu - dotychczasową pracę stracili wszyscy których
          losy dokładniej w nim opisano.

          Niczego natomiast nie wiemy konsekwencjach czy ich braku trzech pierwszych
          (również tu przytoczonych) przypadkach - artykuł nie wspomina więc trudno uznać
          te przykłady za argument bezkarności.
          • sprawiedliwosciprawo Re: czy traca prace pijani lekarze ? 04.01.09, 10:45
            Nie wyobrazam sobie ,jak ma mnie leczyc lekarz na odwyku?
            Chyba ,ze bierze cos na nerwa,ale tutj moze miec" zaburzone
            myslenie".Nie tak latwo rzucic nalog.
            Znam alkoholikow ,ktorym raczki i nietylko sie tak trzesly z powodu
            braku trunku.
            Z tego wynika ,ze lekarz moze duzo i podawana mu jest pomoc ,czego w
            innych zawodach nie ma.
            Ciekawa jestem tego jak sprawdzaja trzezwosc? ,chyba ze maja
            alkomat ,a moze na wecha,albo kaza mu isc po lini prostej ,tak jak w
            USA jest ,robi to policja:D ,zatrzymujac pijanych drajwerow.
            • sabinac-0 Re: czy traca prace pijani lekarze ? 04.01.09, 16:53
              Kiedy jeszcze pracowalam w Polsce pewien dyrektor pogotowia zmusil mnie do
              podpisania opt-out (klauzuli o zrzeczeniu sie praw pracowniczych, w tym do
              odpoczynku).
              Powiedzial ze jak nie podpisze to wogole mi nie da dyzurow. Pensja zasadnicza to
              bylo 1100zl wiec musialam brac dyzury by przezyc.
              Radosnie wpisywano mnie na dyzury trwajace kilka dni i nocy bez przerwy. Byla to
              miejscowosc turystyczna i sezon wiec zapomnij o chwili oddechu w pracy. O
              jedzeniu tez zapomnij bo w stacji nie bylo lodowki, do sklepu daleko a kanapki
              po 2 dniach juz smierdza.
              Moj najdluzsy dyzur trwal PIEC I POL DOBY.
              W trzeciej, czwartej dobie dyzuru zmeczenie obezwladnia, z glodu kreci sie w
              glowie i drza rece, trudno utrzymac pion i mowic skladnie (myslenie na szczescie
              gasnie ostatnie). Czasem pacjenci posadzali mnie wtedy ze jestem na bani i
              musialam jechac na komisariat i dmuchac w alkomat by udowodnic ze nie pilam.
              Mysle ze gdybym pracowala po cwiartuli bylabym w lepszej formie.
              Nie tylko ja ciagnelam takie maratony, chyba kazdy lekarz w Polsce to zaliczyl.
              Mam nadzieje ze nikt przez to nie zginal.
              • andnow2 Ciekawy obraz odpowiedzialności polskich lekarzy 04.01.09, 18:05
                sabinac-0 napisała:

                > Kiedy jeszcze pracowalam w Polsce pewien dyrektor pogotowia zmusil
                > mnie do podpisania opt-out (klauzuli o zrzeczeniu sie praw
                > pracowniczych, w tym do odpoczynku).

                Ciekawe tłumaczenie. Przypomina trochę nieco wulgarne
                powiedzenie: "Jam nie winien, ona winna, ona dawać nie powinna".


                > Powiedzial ze jak nie podpisze to wogole mi nie da dyzurow. Pensja
                > zasadnicza to
                > bylo 1100zl wiec musialam brac dyzury by przezyc.

                I dobrze przeżywało się Tobie kosztem bezpieczeństwa, a jak wynika z
                ostatniego zdania Twojej wypowiedzi, to i życia potencjalnych
                pacjentów?

                > Radosnie wpisywano mnie na dyzury trwajace kilka dni i nocy bez
                > przerwy.

                I znowu ten bezosobowy podmiot wpisywał Ciebie radośnie i niech
                odpowiada za Twoje decyzje i chęć dorobienia sobie do pensji.


                > Mysle ze gdybym pracowala po cwiartuli bylabym w lepszej formie.
                > Nie tylko ja ciagnelam takie maratony, chyba kazdy lekarz w Polsce
                > to zaliczyl.
                > Mam nadzieje ze nikt przez to nie zginal.

                Też chciałbym mieć taką nadzieję, że nikt nie zginął, jakkolwiek
                znam co najmniej jeden wypadek człowieka cierpiącego z powodu
                najpewniej bardzo podonie radosnego podejścia do dyżurów w pogotowiu
                ratunkowym.

                Nie podaję linku do opisu tego zdarzenia, mając nadzieję, że uniknę
                tym samym kolejnego wycięcia mojego postu.
              • andnow2 Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i zabił 05.01.09, 01:45
                sabinac-0 napisała:

                > ... Pensja zasadnicza to
                > bylo 1100zl wiec musialam brac dyzury by przezyc.
                > ...
                > Moj najdluzsy dyzur trwal PIEC I POL DOBY.
                > ...
                > Nie tylko ja ciagnelam takie maratony, chyba kazdy lekarz w Polsce
                > to zaliczyl.
                > Mam nadzieje ze nikt przez to nie zginal.


                lub okaleczył człowieka albo naraził na niebezpieczeństwo życie lub
                zdrowie ludzkie, zostałby przykładnie ukarany, a lekarze oczekują
                współczucia.

                aron2004, masz rację, że z moralnością w tym środowisku jest pewien
                problem.

                Czy ktoś wie, o ile wyższa jest pensja zasadnicza kierowcy busa od
                pensji zasadniczej lekarza pogotowia ratunkowego?
                • loraphenus i kto to mówi o moralności 05.01.09, 02:17
                  andnow2 napisał:

                  > lub okaleczył człowieka albo naraził na niebezpieczeństwo życie lub
                  > zdrowie ludzkie, zostałby przykładnie ukarany, a lekarze oczekują
                  > współczucia.
                  >
                  > aron2004, masz rację, że z moralnością w tym środowisku jest pewien
                  > problem.

                  Pewien 19 letni student prawa,syn radcy prawnego który poprzez brak szacunku do
                  prawa złamał zasady prowadzenia pojazdu w terenie zabudowanym, nie dostosowując
                  prędkości pojazdu do warunków panujących na drodze spowodował stan zagrożenia
                  zdrowia i życia wielu osób.

                  Czy został za to ukarany? Na całe szczęście tylko on poniósł konsekwencje
                  swojego czynu. Doznał urazu któremu on i tylko on jest winien. Czy został
                  ukarany przez Sad za spowodowanie zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób ?

                  jego "zacny" ojciec, który go w szacunku do prawa wychować nie potrafił
                  prezentuje klasyczny przejaw orwellowskiego dwójmyślenia i hipokryzji. Za pomocą
                  spamów i floodów od 4 lat. Szukając winy wszędzie i popadając w paranoiczną
                  walkę z układem, twierdzą i innymi prejudycjalnymi tworami, wynikłymi z
                  przesłanek najobiektywniejszych z obiektywnych.Wszelkie dowody przeciw jedynie
                  słusznej wizji walczącego z twierdzą stanowią dowód na istnienie układu...

                  Wobec powyższego pojawia się refleksja jak to jest z moralnością niektórych
                  radców prawnych ? Chyba jest duży problem...
                  • andnow2 Niewinnych się nie karze 05.01.09, 03:55
                    loraphenus napisał:

                    > Pewien 19 letni student ...
                    > Czy został ukarany przez Sad za spowodowanie zagrożenia dla
                    > zdrowia i życia wielu osób ?

                    Ten student wyprzedzał autobus, który podczas manewru wyprzedzania
                    zajechał mu drogę, wjeżdżając na łuku jezdni na jego pas ruchu.
                    Unikając kolizji z autobusem student musiał przyhamować na śliskiej
                    nawierzchni, a być może zawadził również o niewidoczny w błocie
                    pośniegowym, wystający lewy krawężnik. Auto straciło sterowność i
                    wpadło w boczny poślizg. Gdy prawe koła napotkały opór krawężnika,
                    auto wywróciło się na dach i zatrzymało na słupie.

                    Kierowca wyprzedzanego autobusu odjechał z miejsca wypadku, a
                    prokuratura nie uznała za stosowne zadać sobie trudu, by go ustalić.

                    Gdzie wina kierowcy, który uniknął kolizji z autobusem?
                  • cccykoria Re: Wiesz co Lupus 05.01.09, 16:56

                    niedobrze mi sie robi od Twoich wywodow -zaciela Ci sie
                    plyta?

                    Lupus glosi ,"za brak szacunku do prawa zlamania zasad" sam
                    sobie jestes winien . Wedlug teorii jego lekarze sa
                    zwolnieni od jakiej kolwiek pomocy .Niech jeszcze oglosi "swoja
                    moralnosc" calemu swiatu
                    Zas dr ,ktory jezdzi pijany itp(alez skadze On nie zlamal
                    zasad-bo Mu wolno,on nie jest zadny zagrozeniem itp) ,czesto
                    nie ponosi zadnych konsekwencji itp

                    Gdzie sprawiedliwosc?

                    Lupus(Loraphenus) skrocilam sobie nicka

                    Jezeli zle to zrozumialam to popraw
                    • snajper55 Re: Wiesz co Lupus 05.01.09, 17:46
                      cccykoria napisała:

                      > niedobrze mi sie robi od Twoich wywodow -zaciela Ci sie
                      > plyta?

                      Mam wrażenie, iż płyta zacięła się całkiem komu innemu, ale jakoś tego nie
                      zauważasz...

                      > Lupus(Loraphenus) skrocilam sobie nicka

                      Dziwne to skrócenie. Ja bym wolał, abyśmy nie skracali innym nicków i wszystkich
                      o to proszę. Nie chciałbym, aby ktoś skrócił na przykład nick Andnow do Down.

                      S.
                      • cccykoria Re: Oki snajper 05.01.09, 18:47

                        Nie bede juz tak przezywac loraphenusa(jezyk mozna sobie
                        polamac na tym nicku).

                        Ty tez nie rozumiesz i ostatni raz pisze o tym.
                        Dla mnie ,czy to dr ,czy awokat ,czy policjant ,czy
                        bezrobotny ,czy innego zawodu ,tak samo powinien
                        odpowiadac ,za jazde po pijanemu ,za szybka jazde ,za
                        smierc czlowieka ,za nie udzielenie pomocy (to dotyczy dr i
                        Nas) itp

                        Jak wiesz niektorzy maja "imunitety" i dlatego nigdy nie
                        zgodze sie z loraphenusem i jego teoria,,ktora moze sobie
                        wsadzic gdzies.Widocznie jeszcze ma male dzieci i tak
                        naprawde nie wie jak dorosna ,czy bedzie mial wplyw na
                        to co robia i beda chcieli robic itp
                        Widocznie nie spotkalo go nieszczescie i tak naprawde nie
                        wie co czuje osoba ,ktora stracila syna(corke) rodzicow ,lub
                        o malo co nie stracila itd

                        Odwracajac sytuacje ,jakby ,czyjes dziecko postapilo tak jak
                        nie nalezy postepowac ,czy rodzic wybaczylby mu to? ,czy
                        odsunal sie? ( dla mnie taka osoba to poczwara)
                        To nie dotyczy nikogo z forum..Napisalam ogolnie

                        Teraz napisze ,zeby wszyscy wiedzieli ,TAK cykoria stracilaby
                        syna o maly wlos jechala karetka ,wyla z BOLU

                        Bo kolega(starszy duzo od niego do ktorego mialam pelne
                        zaufanie i syn i cala moja rodzina) chcial go .........
                        nie napisze co .

                        Niestety matka czuje ,ze cos nie tak i dzieki mnie i dr
                        zyje ,chociaz nie malo sie nasluchalam wyzwisk pod moim i
                        syna adresem ,a byl wzorowym uczniem mial swoje marzenia

                        Chcial strasznie zostac lekarzem itp

                        Dlatego nie uwazam ,ze andnow cos zlego pisze ,czy andrzej
                        kaniecki i zawsze bede trzymac ich strone itp Walcza o
                        sprawiedliwosc

                        A niestety dla mnie nie ma tlumaczenia snajper strasznie
                        sie zmieniles ,to juz nie jest TY przed kilka lat temu
                        byles zupelnie inny, a zreszta wiele osob na tym
                        forum ,ktorych znalam wczesniej. Nie moja sprawa
                      • 1951b Też jestem za NIE skracaniem nicków :) 05.01.09, 19:36
                        Snajper 55 napisał :

                        „Ja bym wolał, abyśmy nie skracali innym nicków i wszystkich o to proszę.
                        Nie chciałbym, aby ktoś skrócił na przykład nick Andnow do Down.”

                        Dobrze, że tak dbasz o sprawy Andnowa.
                        Doooooooobry admin :)
                        Masz rację skracanie nicków, jak też przestawianie w nich liter
                        ( jak to zrobiłeś) nie jest wskazane.
                        Andnow również by nie chciał, aby ktoś pisał do naszego ulubionego admina - Srajpen 55.

                        Pozdrawiam 1951b
                        • andnow2 Dzięki 1951b, nie chciałbym Srajpena za moderatora 05.01.09, 20:07
                          1951b napisała:

                          > Andnow również by nie chciał, aby ktoś pisał do naszego ulubionego
                          > admina - Srajpen 55.

                          Wyjęłaś mi to z ust.

                          Czułbym się bardzo dyskomfortowo, gdyby moderatora tego forum
                          nazywano "Srajpen55".

                        • cccykoria Re: Brawo 1951b 05.01.09, 20:17

                          :D

                          A ja :D sperNa-j55

                          No niestety nie wytrzymalam:))))

                          Leceeeeeeeeeee

                        • snajper55 Re: Też jestem za NIE skracaniem nicków :) 05.01.09, 20:31
                          1951b napisała:

                          > Pozdrawiam 1951b

                          No, Twój, to można sobie dowolnie anagramować. ;)

                          S.
                • sabinac-0 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 05.01.09, 16:11
                  Krotko po tym "sezonie maratonow" przestalam pracowac w pogotowiu - uznalam ze
                  kompletnie wyczerpany lekarz jest zbyt duzym zagrozeniem dla pacjentow a
                  dyrekcja nadal obstawala przy opt-out.
                  andnow2, moze to Ty jestes tym komornikiem ktory niedlugo potem wyeksmitowal
                  mnie z mieszkania na ulice (nie bylo dyzurow - nie bylo na czynsz)?
                  • andnow2 Nie, nie jestem i nigdy nie byłem komornikiem 05.01.09, 19:05
                    sabinac-0 napisała:

                    > Krotko po tym "sezonie maratonow" przestalam pracowac w pogotowiu -
                    > uznalam ze kompletnie wyczerpany lekarz jest zbyt duzym
                    > zagrozeniem dla pacjentow ...

                    Skomplementowałem już Twoją decyzję o zaniechaniu wykonywania
                    dyżurów w opisanych przez Ciebie warunkach w wątku o Judymie.

                    Napisałem tam, że Twoją decyzję o emigracji uważam za bardziej
                    uczciwą, niż kontynuowanie pracy w opisanych warunkach i stwarzanie
                    zagrożenia dla potencjalnych pacjentów.

                    Niestety post mój został usunięty jako rzekomo sprzeczny z prawem
                    lub regulaminem; pewnie dlatego, że podałem w nim link do relacji z
                    cierpień ofiary podobnego do opisanego przez Ciebie, lekkomyślnego
                    zachowania lekarza pogotowia.


                    > andnow2, moze to Ty jestes tym komornikiem ktory niedlugo potem
                    > wyeksmitowal mnie z mieszkania na ulice (nie bylo dyzurow - nie
                    > bylo na czynsz)?

                    Nie byłem i nie jestem komornikiem. Ten usunięty link prowadził
                    pośrednio do informacji kim jestem i czym się zajmuję.

                    Jestem osobą bliską ofiary beztroskiego lekarza pogotowia.
                    Oczywiście nie chcę, bo to i nieładnie licytować się na ciężar
                    doznanych krzywd, ale uwierz proszę, że walczyć przez kilka lat o
                    powrót do zdrowia bliskiej osoby przetrzymanej z urazem mózgu przez
                    prawie dwie godziny we wraku auta bez pomocy medycznej przez
                    będącego na miejscu wypadku lekarza pogotowia, to prawie tak, jak
                    eksmisja na ulicę.

                    Tym niemniej współczuję Tobie bardzo, że Ciebie tak potraktowano i
                    bardzo przykro mi z tego powodu.
                    • slav_ Re: Nie, nie jestem i nigdy nie byłem komornikiem 05.01.09, 20:41
                      >Jestem osobą bliską ofiary beztroskiego lekarza pogotowia.

                      Czy aby na pewno?
                      Apelowałbym jednak o UCZCIWOŚĆ - Twój bliski jest ofiarą WYPADKU SAMOCHODOWEGO (chyba że nie znamy jakichś nowych faktów i była to dla odmiany napaść lekarza pogotowia na niego).
                      Wcześniej udzielona pomoc BYĆ MOŻE (tego nie wiemy i nie dowiemy się ale to prawdopodobne) zmniejszyłaby szkody doznane w wypadku. Spór dotyczy jedynie tego czy lekarz pogotowia w momencie interwencji miał wystarczające przesłanki by uznać ofiarę za martwą (bo nawet nie tego czy się pomylił - to że się pomylił jest bezsporne).

                      Uczciwości - tego samego czego Ty żądasz.
                      • andnow2 Dlaczego zarzucasz mi brak uczciwości, slav_? 05.01.09, 21:18
                        slav_ napisał:

                        > >Jestem osobą bliską ofiary beztroskiego lekarza pogotowia.
                        > Czy aby na pewno?

                        Tak, na pewno.

                        Wiesz, ja nie wykluczam, że Huberta ugryzła, n.p. dzień wcześniej
                        koleżanka lub pies. Ale czy by być uczciwym, to musiałbym zawsze
                        pisać, że nie tylko trzymano go prawie dwie godziny we wraku auta z
                        urazem mózgu, a na dodatek, to jeszcze z "malinką" zrobioną na
                        ustach przez koleżankę, albo ze śladem ugryzienia przez psa?!!!

                        Nie sądzisz, że szukasz dziury w całym, bo jeśli piszę o rannym z
                        urazem mózgu pozostawionym we wraku auta, to raczej każdy
                        przeciętnie inteligentny człowiek nie powinien wymagać dodatkowej
                        informacji, że nie wszedł do tego wraku dla szpasu, a raczej znalazł
                        się tam w następstwie wypadku drogowego, Drogi slav_?


                        > Apelowałbym jednak o UCZCIWOŚĆ - Twój bliski jest ofiarą WYPADKU
                        > SAMOCHODOWEGO (chyba że nie znamy jakichś nowych faktów i była to
                        > dla odmiany napaść lekarza pogotowia na niego).

                        Nie, na szczęście nikt na nikogo nie napadł. Nie napadaj i Ty na
                        mnie.


                        > Wcześniej udzielona pomoc BYĆ MOŻE (tego nie wiemy i nie dowiemy
                        > się ale to prawdopodobne) zmniejszyłaby szkody doznane w wypadku.

                        Czy to taki nowy standard, że w zasadzie nie ma co pomagać ofiarom
                        wypadków drogowych, bo i tak pewności nie ma, a tylko BYĆ MOŻE uda
                        się pomóc ofierze wypadku drogowego?!!!

                        No, a gdyby taka ofiara wypadku drogowego pozostawiona bez pomocy
                        spróbowała nazwać się ofiarą pozostawioną bez pomocy przez lekarza
                        pogotowia, to będzie po prostu nieuczciwa?!!!


                        > Spór dotyczy jedynie tego czy lekarz pogotowia w momencie
                        > interwencji miał wystarczające przesłanki by uznać ofiarę za
                        > martwą (bo nawet nie tego czy się pomylił - to że się pomylił jest
                        > bezsporne).

                        Nie, spór dotyczy, czy lekarzowi wolno było uznać ofiarę za martwą
                        bez dostępu do niej, czyli na odległość i na oko, po wyglądzie auta.


                        > Uczciwości - tego samego czego Ty żądasz.

                        Wierzę, że przekonałem Ciebie co do mojej uczciwości. Chętnie
                        udokumentuję moje twierdzenia linkami do dokumentów i zdjęć, pod
                        warunkiem jednak uprzedniego zapewnienia przez moderatora, że nie
                        usunie z tego powodu moich postów z tego "fachowego" forum, bo nie
                        mam ochoty uczestniczyć w zabawie w kotka i myszkę z moderatorem
                        tego forum o fantazyjnym nicku.
                        • slav_ Re: Dlaczego zarzucasz mi brak uczciwości, slav_? 05.01.09, 23:05
                          > Wierzę, że przekonałem Ciebie co do mojej uczciwości.

                          Wierze że wierzysz w to co piszesz (a więc w tym sensie jesteś uczciwy) jednak NIE przekonałeś mnie do swoich racji i stanowiska. Rozumiem czemu takowe prezentujesz (osobisty, emocjonalny udział w zdarzeniu) jednak to nie pomaga a przeszkadza w ocenie.

                          Życie twojego krewnego zmienił WYPADEK (!), bez znaczenia czy z jego czy bez jego winy a nie lekarz pogotowia.
                          Masz pełne prawo oceniać że pomoc była udzielona zbyt późno i kwestionować jej zakres - druga strona ma takie samo prawo twierdzić że tak nie było i postępowanie było właściwe. Od rozstrzygnięcia jest sąd a rozstrzygnięcie może nie być po Twojej myśli - i TAK to opisuj. Kwestionuj również decyzje sądu i biegłych - masz do tego pełne prawo tak jak druga strona się nimi podpierać.

                          Pisz - jestem osobą bliską ofiary WYPADKU której w mojej ocenie zbyt późno udzielono pomocy co mogło spowodować pogorszenie stanu ofiary i o to obwiniam lekarza pogotowia.
                          To mniej "medialne" ale TO według mnie uczciwe.

                          Dopiero w tym momencie możemy zacząć oceniać akcje ratunkową, szukać w niej słabych punktów i próbować zastanawiać się czemu do tego doszło.
                          Przy stanowisku:
                          >Jestem osobą bliską ofiary beztroskiego lekarza pogotowia.
                          To niemożliwe.
                          • andnow2 Ja nie zatajam wypadku 05.01.09, 23:46
                            slav_ napisał:

                            > Wierze że wierzysz w to co piszesz (a więc w tym sensie jesteś
                            > uczciwy)

                            No miło z Twojej strony.


                            > jednak NIE przekonałeś mnie do swoich racji i stanowiska. Rozumiem
                            > czemu takowe prezentujesz (osobisty, emocjonalny udział w
                            > zdarzeniu) jednak to nie pomaga a przeszkadza w ocenie.

                            Możesz mieć taki pogląd. Uczciwość kazałaby jednak uargumentować go
                            konkretami. Takie rzucone na wstępie stwierdzenie, że Twój
                            interlokutor jest nieobiektywny, bo osobiście zaangażowany, jest
                            typową brzydką techniką manipulacyjną, mającą za cel próbę
                            wyprowadzenia interlokutora z równowagi lub też zdyskredytowania go
                            u mniej wyrobionego audytorium przyglądającego się dyskusji.


                            > Życie twojego krewnego zmienił WYPADEK (!), bez znaczenia czy z
                            > jego czy bez jego winy a nie lekarz pogotowia.

                            Niewątpliwie w pewnym momencie wypadek zmienił życie Huberta,
                            podobnie, jak jeszcze wcześniej życie jego uległo zmianie
                            jakościowej, gdy zdobył patent ratownika, czy też n.p. gdy uzyskał
                            prawo jazdy. I ja tego nie kwestionuję.

                            Po wypadku miało jednak jeszcze miejsce inne zdarzenie, które
                            następnie zmieniło życie Huberta jeszcze bardziej.

                            Podobnym wypadkom ulega wielu dziewiętnastolatków. Gdy otrzymują
                            szybką pomoc, wychodzą o własnych siłach ze szpitala po kilku dniach.

                            Lekarz swoim zachowaniem wytyczył jednak życiu Huberta po wypadku
                            nieco inny, dość nietypowy scenariusz.

                            Nie mając dostępu do rannego kierowcy ogłosił, że ma skręcony kark i
                            otwartą czaszkę i że z pewnością nie żyje. Wbrew standardom
                            ratownictwa odstąpiono od wydobycia Huberta z wraku auta. Tylko
                            czujnosci i nieufności młodych policjantów Hubert zawdzięcza, że po
                            70 minutach podjęto na nowo wstrzymaną przez lekarza akcję
                            ratowniczą.


                            > Masz pełne prawo oceniać że pomoc była udzielona zbyt późno i
                            > kwestionować jej zakres - druga strona ma takie samo prawo
                            > twierdzić że tak nie było i postępowanie było właściwe. Od
                            > rozstrzygnięcia jest sąd a rozstrzygnięcie może nie być
                            > po Twojej myśli - i TAK to opisuj. Kwestionuj również decyzje sądu
                            > i biegłych -
                            > masz do tego pełne prawo tak jak druga strona się nimi podpierać.

                            Tak też czynię.


                            > Pisz - jestem osobą bliską ofiary WYPADKU której w mojej ocenie
                            > zbyt późno udzielono pomocy co mogło spowodować pogorszenie stanu
                            > ofiary i o to obwiniam lekarza pogotowia.

                            Tak też czynię. Zajrzyj do opisu wypadku na stronie, do której linku
                            tutaj podać nie wolno. Jeśli potrzebujesz ten link, to daj znać i
                            przyślę go Tobie.


                            > To mniej "medialne" ale TO według mnie uczciwe.

                            Nie ukrywam, że Hubert uległ wypadkowi i że lekarz nie udzielił mu
                            pomocy po wypadku. Przed wypadkiem pomocy lekarskiej Hubert nie
                            oczekiwał.


                            > Dopiero w tym momencie możemy zacząć oceniać akcje ratunkową,
                            > szukać w niej słabych punktów i próbować zastanawiać się czemu do
                            > tego doszło.

                            Tak też czynię.


                            > Przy stanowisku:
                            > Jestem osobą bliską ofiary beztroskiego lekarza pogotowia.
                            > To niemożliwe.

                            Czy odpowiedzialny lekarz stwierdza otwarcie "zamkniętej" czaszki?!
                            • snajper55 Re: Ja nie zatajam wypadku 05.01.09, 23:51
                              andnow2 napisał:

                              > Możesz mieć taki pogląd. Uczciwość kazałaby jednak uargumentować go
                              > konkretami.

                              I tak slav_ jest krok po kroczku wciągany w dyskusję na wiadomy temat...

                              S.
                              • andnow2 To to forum nie ma z założenia służyć dyskusji? 06.01.09, 00:01
                                snajper55 napisał:

                                > I tak slav_ jest krok po kroczku wciągany w dyskusję na wiadomy
                                > temat...


                                • snajper55 Tak, ale na różne tematy. /nt 06.01.09, 00:43
                                  andnow2 napisał:

                                  > snajper55 napisał:
                                  >
                                  > > I tak slav_ jest krok po kroczku wciągany w dyskusję na wiadomy
                                  > > temat...
                                  >
                                  >
                                  • andnow2 a wałkujecie jeden, niskie zarobki 06.01.09, 00:53

                            • slav_ Re: Ja nie zatajam wypadku 05.01.09, 23:57
                              Odczytujesz w tym co piszę intencje których tam nie ma a dyskusję (jak zwykle) kierujesz na ślepy tor dywagacji których efekt będzie całkowicie jałowy bo dążący do nierozstrzygalnych na tym forum interpretacji.

                              Od tego momentu (znów - "jak zwykle w tym temacie") oczekuję interwencji snajpera - niestety zasadnej.
                              • slav_ Re: Ja nie zatajam wypadku 05.01.09, 23:59
                                Ha!
                                Zanim zdążyłem napisać...
                                Snajper!
                                Ta czujność...
                              • andnow2 slav_, ja nie pragnę dyskusji z Tobą 06.01.09, 00:10
                                slav_ napisał:

                                > Od tego momentu (znów - "jak zwykle w tym temacie") oczekuję
                                > interwencji snajpera - niestety zasadnej.

                                Nie zgłaszaj się do dyskusji ze mną, a zapewniam Ciebie, że nie będę
                                Ciebie "zaczepiał".

                                To Ty, że tak brzydko powiem, "wciąłeś się" w moją rozmowę z sabinac-
                                0. Oczywiście nie mam Tobie tego za złe, ale nie próbuj proszę robić
                                ze mnie dyskutanta maniaka.

                                Spokojnej Nocy życzę.

                                • sabinac-0 Do andnow2 i pozostalych 06.01.09, 00:24
                                  Rozmawialo dwoch politykow - jeden ze Zwiazku Radzieckiego a drugi ze Stanow
                                  Zjednoczonych. Ten drugi pyta: "Dlaczego w Zwiazku Radzieckim nie ma wolnosci
                                  wypowiedzi?" Pierwszy odpowiada "A bo u was bija Czarnych".
                                  Nasza dyskusja zaczela byc w podobnym tonie. Tak mozna ujac sens ostatnich
                                  wypowiedzi:
                                  Ja - "warunki pracy lekarzy w Polsce sa skrajnie zle i moga powodowac zagrozenie
                                  zarowno dla nich samych, jak i dla pacjentow",
                                  Ktos tam - "i co z tego, kierowcy tez maja zle",
                                  Andnow2 - "lekarze nie zasluguja na lepsze warunki bo mojemu znajomemu przez
                                  lekarza sie pogorszylo"
                                  • andnow2 Widzę to trochę inaczej, ale 06.01.09, 00:32
                                    sabinac-0 napisała:

                                    > Ja - "warunki pracy lekarzy w Polsce sa skrajnie zle i moga
                                    powodowac zagrozeni
                                    > e
                                    > zarowno dla nich samych, jak i dla pacjentow",
                                    > Ktos tam - "i co z tego, kierowcy tez maja zle",
                                    > Andnow2 - "lekarze nie zasluguja na lepsze warunki bo mojemu
                                    znajomemu przez
                                    > lekarza sie pogorszylo"


                                    to forum nie jest najlepszym miejscem do poważnej wymiany poglądów.
                                    No chyba, że mnie uprzednio zapewnisz sabinac-0, iż nie grozi mi z
                                    Twojej strony proces, ani chociażby pomówienie o molestowanie
                                    postami na forum SZ, no to byłbym skłonny zainwestować swój czas w
                                    kontynuowanie tej wymiany poglądów.
                                    • sabinac-0 Re: Widzę to trochę inaczej, ale 06.01.09, 17:04
                                      Nie mam zamiaru Cie pozywac ale niech to bedzie dyskusja w miare merytoryczna.
                                      Proponuje na poczatek trzymanie sie zwiazkow przyczynowo - skutkowych. Sady
                                      "lekarz pogotowia radosnie(?!) zabil mojego znajomego, ty pracowalas w pogotowiu
                                      to pewnie tez radosnie i nieodpowiedzialnie szkodzilas ludziom" jest dla mnie
                                      krzywdzace.
                                      Lekarz moze zle ocenic sytuacje lub podjac zla decyzje - w koncu jest
                                      czlowiekiem a nie robotem.
                                      Moze byc przemeczony - by w miare godnie wyzyc z tego zawodu trzeba pracowac
                                      70-100 godzin w tygodniu (pozostale zawody 37 godzin, nauczyciele 18 godzin,
                                      postulat lekarzy o ustanowienie gornej granicy 48 godzin potraktowano jak
                                      "fanaberie")
                                      Powiedziales mi "to nieodpowiedzialne i nieetyczne tyle pracowac". Swiete slowa.
                                      Ale komornik nie przerwie dzialania tylko dlatego ze ktos chcial byc etyczny,
                                      mnie powiedzial "to nieodpowiedzialne nie miec na czynsz".
                                      Jak juz pisalam - lekarz mna tylko dwie mozliwosci - spotkanie z komornikiem lub
                                      z prokuratorem.
                                      Ciekawe ze w razie jakichkolwiek problemow kazdy rzuca sie do kamieniowania
                                      lekarza, zas odpowiedzialni za organizacje pracy, finanse i system opieki
                                      zdrowotnej moga spac spokojnie - ich nikt nie wyprowadzi w kajdankach przed kamera.
                                      • andnow2 Też jestem za dyskusją merytoryczną 06.01.09, 21:18
                                        sabinac-0 napisała:

                                        > Nie mam zamiaru Cie pozywac ale niech to bedzie dyskusja w miare
                                        > merytoryczna.


                                        Ja w gruncie rzeczy nie widzę sprzeczności między naszymi poglądami.

                                        Powiem więcej, Twój wybór i Twoją postawę uważam za najlepszą
                                        ilustrację mego postulatu zawartego w moim, niestety usuniętym
                                        poście w wątku o Judymie.

                                        Każdy jest kowalem swego losu. Jeśli godzi się na pracę za
                                        wynagrodzenie, które nie kryje kosztów jego egzystencjalnego
                                        minimum, musi liczyć się i z widmem komornika. Sama pokazałaś, że
                                        można postępować bardziej odpowiedzialnie wobec siebie, rodziny i
                                        społeczeństwa i dokonać innego wyboru.

                                        Z drugiej strony, tak jak niemoralnym było oczekiwać od Ciebie, że
                                        będziesz jeździła w pogotowiu, mieszkając na ulicy, tak nie można
                                        oczekiwać od ofiary tragicznego w skutkach błędu lekarza, że pogodzi
                                        się ze swym kalectwem i wybaczy lekarzowi tylko dlatego, że chciał
                                        sobie dorobić w pogotowiu do pensji i głównym jego celem była
                                        spokojna drzemka w karetce opodal umierającej we wraku auta ofiary.

                                        Mam nadzieję, że zgodzisz się ze mną.
                                        • sabinac-0 Re: Też jestem za dyskusją merytoryczną 06.01.09, 22:56
                                          Nie wiem czy taki byl motyw tego lekarza. Nie posadzalabym go od razu o lenistwo
                                          i zla wole "ja sie zdrzemne a on niech umiera" - to emocjonalny argument, moge
                                          go zrozumiec z powodu Twojego osobistego zaangazowania, ale nie ma nic wspolnego
                                          z merytoryczna dyskusja.
                                          Bardziej prawdopodobne ze tamten lekarz widzac ogrom obrazen przedwczesnie uznal
                                          ofiare wypadku za zmarlego.
                                          Zreszta jak pogotowie jedzie do wypadku to zespol karetki moze podjac
                                          jakiekolwiek dzialania dopiero po zabezpieczeniu rozbitego pojazdu i wydobyciu
                                          ofiary przez strazakow. Byc moze wiec decyzje ze "nie warto go wyciagac" podjal
                                          nie lekarz tylko strazak.
                                          I pytam jeszcze raz - co ja mam z tym wspolnego? Mnie nie bylo przy wypadku
                                          Twojego znajomego.
                                          Teraz czesc merytoryczna - sytuacja jest nastepujaca:
                                          1- lekarz nie jest w stanie utrzymac rodziny pracujac w jednym miejscu w
                                          normalnych godzinach,
                                          2- spoleczenstwo nie szanuje lekarza ktory nie osiagnal odpowiedniego poziomu
                                          materialnego,
                                          3- lekarz chcac byc szanowany i chcac zyc na poziomie odpowiadajacym
                                          oczekiwaniom wlasnym i pacjentow (czasem jest to poziom dosc skromny) musi brac
                                          dodatkowe dyzury lub pracowac w kilku miejscach, pracujac nieraz wiele godzin
                                          lub dni bez przerwy,
                                          4- taka sytuacja odpowiada dyrektorom jednostek i NFZ, ktorzy bez eksploatowania
                                          lekarzy maksymalna ilosc godzin za najnizsza mozliwa stawke nie byliby w stanie
                                          zapewnic swiadczen i zrealizowac kontraktow,
                                          5- trudno sie spodziewac ze kompletnie wyczerpany lekarz bedzie pracowal
                                          efektywnie i z zaangazowaniem,
                                          6- jesli przemeczony i wypalony lekarz nie pala entuzjazmem w pracy lub popelnia
                                          bledy wzbudza niechec pacjentow (a politycy to tez czyis pacjenci) ktorzy nie
                                          widza powodu by tym niesympatycznym lekarzom poprawic warunki pracy.
                                          I tak kolko sie zamyka.
                                          Jakie widzialbys wyjscie z tej sytuacji?

                                          • andnow2 Gdybym był złośliwy, 10.01.09, 16:17
                                            sabinac-0 napisała:

                                            > Nie wiem czy taki byl motyw tego lekarza. Nie posadzalabym go od
                                            > razu o lenistwo
                                            > i zla wole "ja sie zdrzemne a on niech umiera" - to emocjonalny
                                            > argument, moge go zrozumiec z powodu Twojego osobistego
                                            > zaangazowania, ale nie ma nic wspolnego
                                            > z merytoryczna dyskusja.

                                            to odpowiedziałbym, że dla lekarzy wypowiadających się na tym forum
                                            merytoryczna jest jedynie rozmowa o ich niskich zarobkach i to
                                            niezależnie od tematu wątku, w którym się wypowiadają. Na przykład
                                            Ty wyżaliłaś się odnośnie Twoich problemów socjalnych sprzed wyjazdu
                                            z Polski w wątku o pijanej lekarce.

                                            Ale nie o niezgodności z tematyką wątku chcę napisać, bo sam tę
                                            niezgodność też uprawiam z dość prostej przyczyny. Być może
                                            dostrzegłaś to już, że muszę odświeżać sobie wiedzę o konspiracyjnym
                                            przemycaniu różnych treści, bo pisanie o problematyce błędów i
                                            odpowiedzialności lekarzy za te błędy na tym forum graniczy z cudem.


                                            > Bardziej prawdopodobne ze tamten lekarz widzac ogrom obrazen
                                            > przedwczesnie uznal ofiare wypadku za zmarlego.

                                            Akurat to jest pewne, bo Hubert żyje i dzięki Bogu całkiem dzielnie
                                            walczy z konsekwencjami wypadku i spóźnionej pomocy medycznej.


                                            > Zreszta jak pogotowie jedzie do wypadku to zespol karetki moze
                                            > podjac jakiekolwiek dzialania dopiero po zabezpieczeniu rozbitego
                                            > pojazdu i wydobyciu ofiary przez strazakow.

                                            Zgadzam się z Tobą. Natomiast nie mogę zgodzić się z
                                            rozstrzygnięciem Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, który nie
                                            uznał za naganne stwierdzenie zgonu przez lekarza przed wyjęciem
                                            ofiary z wraku auta i bez możliwości zbadania ofiary.


                                            > Byc moze wiec decyzje ze "nie warto go wyciagac" podjal
                                            > nie lekarz tylko strazak.

                                            Skoro jesteśmy zgodni, że lekarz nie powinien wypowiadać się o
                                            zgonie przed umożliwieniem mu zbadania ofiary, to to kto podjął
                                            decyzję o rezygnacji, czy też późniejszym wyjęciu rzekomego
                                            nieboszczyka z wraku auta jest w zasadzie bez znaczenia. Chyba się
                                            ze mną zgodzisz.


                                            > I pytam jeszcze raz - co ja mam z tym wspolnego? Mnie nie bylo
                                            > przy wypadku Twojego znajomego.

                                            Czy odniosłaś wrażenie, że ja obwiniam Ciebie za nieudzielenie
                                            pomocy Hubertowi? Niczego takiego nie uczyniłem i nie czynię.

                                            Ja nawiązałem jedynie do Twojej konstatacji, że masz nadzieję, iż
                                            nikt nie zginął przez to, że podejmowałaś się dyżurowania w
                                            pogotowiu w stanie stwarzającym zagrożenie dla życia pacjentów.
                                            Uważam, że było to postępowanie skrajnie nieodpowiedzialne i nie
                                            stanowiące z mego punktu widzenia żadnej okoliczności łagodzącej
                                            Twoją ewentualną odpowiedzialność, gdyby ktoś z tego tytułu, doznał
                                            cierpień, choćby analogicznych do tych Huberta z powodu błędu
                                            lekarza warszawskiego pogotowia Andrzeja M.

                                            > Teraz czesc merytoryczna - ...
                                            > ...

                                            czyli znana sprawa, zarobki lekarzy są zbyt niskie.

                                  • funiculus Re: Do... 06.01.09, 00:36
                                    a funiculus doda jeszcze coś o żółtych - gorzej od lekarzy w Polsce mają tylko
                                    ich pacjenci (wystarczy poczytać statystyki np wyników leczenia onkologicznego,
                                    poziomu płatności za leki czy dostępności do procedur na tle innych nowych
                                    krajów UE). to tak z perspektywy socjologicznej, wznosząc się ponad role i gry
                                    osobiste. i kto za tym stoi? a może: gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta?
                                    więc funiculus postanawia solennie być tym trzecim (tzn żółtym).

                                    PS dziękuję za fantastyczną sygnaturkę, Sabinac-0 ;)))
                                    • andnow2 I znowu wyszło na arona i szlachcica 06.01.09, 00:48
                                      funiculus napisał:

                                      > ... gorzej od lekarzy w Polsce mają tylko
                                      > ich pacjenci ...


                                      a tak sobie z nich dworujecie
                                      • funiculus Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 06.01.09, 10:52
                                        żeby Cię skręciło, tak jak funiculusa po przeczytaniu, co napisałeś.
                                        Pacjenci mają dokładnie to, co wybierają przy urnie wyborczej i za co płacą w
                                        swoich podatkach (i/lub poza nimi), czyli g...
                                        I to dlatego mają gorzej - ale nie lepiej, niż społecznie zasługują i sobie
                                        wypracowali. Tak samo jak lekarze, w sensie społecznym. Dzielimy się tym g...
                                        ochoczo - każdy tylko myśli jak opryskać swoim "nieszczęściem" tę drugą stronę.
                                        Z wyjątkiem tych, co po prostu uczciwie wyjechali sobie i już.
                                        funiculus nie dworuje sobie z pacjentów ani lekarzy, tylko z obywateli tego
                                        naszego nieszczęsnego grajdoła, którymi wszyscy jesteśmy, albo byliśmy.
                                        Z czego się śmiejecie - z siebie się śmiejecie.
                                        • andnow2 Wolę być skręconym, niż wyciętym przez moderatora 06.01.09, 12:05
                                          funiculus napisał:

                                          > żeby Cię skręciło, tak jak funiculusa po przeczytaniu, co
                                          > napisałeś.

                                          Funiculusie, nie ja napisałem, tylko zacytowałem wiernie Ciebie.

                                          Nasunęła mi się jeszcze inna analogia, mianowicie do słynnej
                                          wypowiedzi Jerzego Urbana, że rząd i tak się wyżywi.

                                          Na tej samej zasadzie, gorzej niż lekarzowi może być tylko
                                          pacjentowi. I ja absolutnie zgadzam się z Tobą, tylko nie konweniuje
                                          to jakoś z tym potokiem żali płynących od lekarzy.

                                          No i chciałem też oddać cześć aronowi i szlachcicowi, którzy
                                          konsekwentnie głoszą tę słusznie wskazaną przez Ciebie prostą i
                                          oczywistą prawdę.
                                        • szlachcic Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 06.01.09, 14:15
                                          funiculus napisał:

                                          > Pacjenci mają dokładnie to, co wybierają przy urnie wyborczej

                                          to ze Izba lekarska nie eliminuje czarnych owiec jest wina jakiej
                                          partii, tak pytam bo chcialbym zaglosowac tej ktora nakazuje
                                          srodowisku lekarskiemu zamiatanie patologii pod dywan
                                          No bo chyba sie zgodzisz z tym ze dotychczas Wasze srodowisko jakby
                                          to napisal delkiatnie Andonow nie wykazuje mistrzostwa swiata w
                                          rozwiazywaniu problemow z lekarzami, od gorzalki przez samokrytyke
                                          srodowiska po bledy. A ZA TO ODPOWIADA, a takich spraw jest masa.
                                          Rzad oczywiscie tez ma swoje za pazurami
                                          ale ja nie widze powiem szczerze roznicy w nierobieniu lepiej SZ
                                          miedzy nimi i Wami
                                          Laczy Was za to jedno, Naszosc

                                          • snajper55 Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 06.01.09, 14:24
                                            szlachcic napisał:

                                            > jakby to napisal delkiatnie Andonow

                                            Gaspadin Andonow Aronowicz ?

                                            A od eliminowania patologii takich jak łapówki, pijaństwo w pracy czy
                                            kumoterstwo jest PRAWO, uchwalane przez wybranych przez nas wszystkich
                                            przedstawicieli.

                                            S.
                                            • andnow2 [...] 06.01.09, 15:24
                                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                          • snajper55 Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 06.01.09, 15:50
                                            szlachcic napisał:

                                            > jakby to napisal delkiatnie Andonow

                                            Nie przezywaj użytkownika o nicku andnow2.

                                            A od eliminowania patologii takich jak łapówki, pijaństwo w pracy czy
                                            kumoterstwo jest PRAWO, uchwalane przez wybranych przez nas wszystkich
                                            przedstawicieli.

                                            S.
                                            • szlachcic Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 06.01.09, 17:39
                                              snajper55 napisał:


                                              > A od eliminowania patologii takich jak łapówki, pijaństwo w pracy
                                              >czy kumoterstwo jest PRAWO, uchwalane przez wybranych przez nas
                                              >wszystkich przedstawicieli.

                                              a dlaczego Izby lekarskie maja prawo do zawieszania praw wykonywania
                                              zawodu?
                                              Skorzystaly z tego prawa przy kolejnej wpadce Adrianny G.
                                              fakt ze raczej pod naporem opinii publicznej ale zrobila to IL
                                              wiec? wiec snajper po raz kolejny piszesz o czym o czym nie masz
                                              pojecia
                                              Izba lekarska z sadami lekarskimi maja wszelkie narzedzia aby
                                              walczyc z patologiami. Maja narzedzie SKUTECZNIEJSZE niz sady bo
                                              moga ksztaltowac swoimi czynami odpowiednie normy dla lekarzy ktore
                                              latwiej jest utrzymac bo aby faktycznie uczciwie zajac sie sprawami
                                              bledow medycznych potrzebni sa - uczciwi lekarze, nie krepowani
                                              przez paragrafy ktore mowia ze nie wolno skrytykowac kolegi po fachu
                                              A to juz jest dzialeczka srodowiska lekarskiego i NIKOGO INNEGO w
                                              tym kraju
                                              • snajper55 Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 06.01.09, 17:51
                                                Patologie takie jak pijaństwo w pracy czy łapówkarstwo dotyczą wszystkich -
                                                lekarzy, prawników, busiarzy czy składaczy komputerów. Dlatego eliminuje się je
                                                za pomocą prawa i organów przeznaczonych do pilnowania tegoż prawa
                                                przestrzegania, a nie organizacji zawodowych.

                                                S.
                                                • andnow2 Poczytaj ze zrozumieniem, jeśli to wykonalne 09.01.09, 18:31
                                                  snajper55 napisał:

                                                  > Patologie takie jak pijaństwo w pracy czy łapówkarstwo dotyczą
                                                  wszystkich -
                                                  > lekarzy, prawników, busiarzy czy składaczy komputerów. Dlatego
                                                  eliminuje się je
                                                  > za pomocą prawa i organów przeznaczonych do pilnowania tegoż prawa
                                                  > przestrzegania, a nie organizacji zawodowych.


                                                  zasady etyki zawodowej wskazanych przez Ciebie grup zawodowych, a
                                                  przekonasz się, że jesteś w błędzie.
                                              • sybi.lla Re: I znowu nie wyszło - teraz prosto z mostu: 07.01.09, 17:57
                                                ARIADNA. Pani G ma na imie ARIADNA.
                                            • andnow2 snajper55, ależ ja się nie gniewam 06.01.09, 20:27
                                              snajper55 napisał:

                                              > Nie przezywaj użytkownika o nicku andnow2.

                                              Zniosłem z Twojej strony Downa i Aronowicza, cokolwiek miałoby to
                                              znaczyć, to już Andonow brzmi zupełnie niewinnie.

                                              Ale i tak jestem Tobie snajper55 zobowiązany, że zareagowałeś tym
                                              razem, jak przystało na moderatora, a nie wyciąłeś postu szlachcica
                                              skrycie i bez śladu.

                                              Idzie na lepsze na forum. Brawo snajper55.
                                              • snajper55 Re: snajper55, ależ ja się nie gniewam 06.01.09, 21:07
                                                andnow2 napisał:

                                                > Zniosłem z Twojej strony Downa i Aronowicza, cokolwiek miałoby to
                                                > znaczyć, to już Andonow brzmi zupełnie niewinnie.

                                                Aronowicz ? To chyba Aron mógłby się co najwyżej obrazić. A skoro szlachcicowego
                                                Andonowa nie nazywasz przezywaniem, to co się mnie przedtem czepiłeś ? Dla
                                                zasady ? W takim razie przywracam swój post, skoro Cię Andonow nie razi.

                                                S.
                                                • andnow2 Nie mogę oczywiście decydować za Arona 06.01.09, 21:30
                                                  snajper55 napisał:

                                                  > Aronowicz ? To chyba Aron mógłby się co najwyżej obrazić.

                                                  Ja osobiście generalnie nie mam problemu z tym parafrazowaniem, czy
                                                  też innym przeinaczaniem nicków.

                                                  A jak się ma sprawa z moją ewentualną, sugerowaną wczoraj przez
                                                  1951b możliwą pomyłką co do Twojego fantazyjnego nicka? Zdobędziesz
                                                  się na równie dużą tolerancyjność?
                                • slav_ Re: slav_, ja nie pragnę dyskusji z Tobą 06.01.09, 00:31
                                  Jakkolwiek to opisujesz zapewniam że będę się "wcinał" w dyskusje (również
                                  Twoje) gdy odczuję że stanowisko dyskutanta jest według mnie nadużyciem i może
                                  wprowadzać (z MOJEGO punktu widzenia) respondenta (lub tzw. "opinię publiczną")
                                  w błąd.
                                  Dobranoc.
                                  • andnow2 [...] 06.01.09, 10:38
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 05.01.09, 17:54
                  andnow2 napisał:

                  > aron2004, masz rację, że z moralnością w tym środowisku jest
                  >PEWIEN problem.

                  Docencie andonowa jak pieknie i subtelnie potrafi korzystac z zasobu
                  slow jakie umozliwia nasz piekny ojczysty jezyk
                  mi by do glowy nie przyszlo aby wszechpanujaca w tym srodowisku
                  podwojna moralnosc nazwac pewnym problemem
                  ale jam prosty czlek a Wy nauki konczyli przez 6 rokow wiec mysle ze
                  to zrozumiecie
                  Tak na marginesie to jezeli kierowcow obowiazuja duzo bardziej
                  rygorystyczne przepisy czasu pracy wiec to ten zawod jest bardziej
                  odpowiedzialny bo jak wiemy wszyscy lekarze moga pracowac i pracuja
                  500 godzin w miesiacu i po 60 non stop
                  No ale tu lekarze tez wiedza lepiej

                  • cccykoria Re Odnosnie kierowcow 05.01.09, 18:53
                    pracuja jak robokopy ,bez przerwy po 16-18 godz
                    dziennie ,bo jak sie nie podoba to WARA ,"ja mam 10 na
                    Twoje miejsce, za marne grosze."

                    Narazaja swoje zycie ,czyjes zycie ,bo auta niesprawne itp.A
                    zwroc szefowi uwage ,to lecisz tego dnia do domu-dyscypinara.
                  • obs2 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 05.01.09, 22:29
                    > bo jak wiemy wszyscy lekarze moga pracowac i pracuja
                    > 500 godzin w miesiacu i po 60 non stop

                    nie, nie aż tak.
                    Ale, proszę Cię, teraz odpowiedz serio Szlachcic: czy widzisz
                    mozliwośc pracy KAŻDEGO lekarza w Polsce tylko 170 godzin w
                    miesiącu? Jesteś pewien że tego nam trzeba?
                    Czego ? Pustych przychodni i szpitali. Odpowiedz. Tak/nie.
                    • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 05.01.09, 23:31
                      obs2 napisał:

                      > Ale, proszę Cię, teraz odpowiedz serio Szlachcic: czy widzisz
                      > mozliwośc pracy KAŻDEGO lekarza w Polsce tylko 170 godzin w
                      > miesiącu?

                      Miedzy 170 a 500 jest troche miesa

                      > Pustych przychodni i szpitali. Odpowiedz. Tak/nie.

                      jak zadajesz pytania tak/nie tak je zadaj aby mialy sens i byly
                      rzetelne
                      Mozna zreorganizowac godziny pracy lekarza i ustawic je bardziej
                      efektywnie? tak/nie
                      • sabinac-0 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 05.01.09, 23:39
                        Wiesz, ja teraz pracuje tylko 150 godzin miesiecznie i to na 2 etatach.
                        Wczesniej bylo ok 180 ale poprosilam o zmniejszenie limitu bo ucze sie do
                        waznego egzaminu.
                        I tak przez miesiac zarabiam tyle co w Polsce przez rok.
                        Jakos mi nie teskno za tym "troche miesa" miedzy 170 a 500.
                        • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 06.01.09, 10:24
                          sabinac-0 napisała:

                          > I tak przez miesiac zarabiam tyle co w Polsce przez rok.
                          > Jakos mi nie teskno za tym "troche miesa" miedzy 170 a 500.

                          no to jak chcesz porownywac sytuacje w innych krajach to zobacz
                          sobie ile busiarz ma do dyspozycji kilometrow autostrad w Polsce i w
                          niemczech.
                          nie mozna porownywac Taojej pracy do tego co mialas tu i co masz tam
                          pod kazdym wzgledem w Polse to burdel
                          • sabinac-0 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 06.01.09, 16:49
                            Czy nie uwazasz ze to troche absurdalne ze prace wysokiego specjalisty po wielu
                            latach studiow a nastepnie szkoleniach specjalizacyjnych porownuje sie do pracy
                            busiarza z prawkiem C zrobionym w kilka miesiecy?
                            Nie zebym miala cos przeciwko busiarzom ale... to pewna "proletaryzacja" elity
                            intelektualnej.
                            Cos na ksztalt madrosci panci z warzywniaka - "studenci to darmozjady, nic tylko
                            chleja i sie pi...", "lekarz nic nie robi, salowa to sie dopiero napracuje",
                            "jak moze inzynier chciec 5 tysiecy skoro tokarz musi zyc za 500 a tez jest
                            zdolny".
                            Lenin wiecznie zywy?
                            • super-reset Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 06.01.09, 17:13
                              Sabinac, widzę, że próbujesz zejść do poziomu zrozumiałego dla twego
                              przedmówcy, by objaśnić mu kilka prostych prawd. Zapewniam cię, że
                              to niemożliwe. Wszyscy już tutaj próbowali.Nikomu się nie udało.
                              Jeśli wierzysz ,że tobie się uda, posądzę cię o zarozumiałość:))
                            • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 06.01.09, 17:51
                              sabinac-0 napisała:

                              > Czy nie uwazasz ze to troche absurdalne ze prace wysokiego
                              >specjalisty po wielu latach studiow a nastepnie szkoleniach
                              >specjalizacyjnych porownuje sie do pracy busiarza z prawkiem C
                              >zrobionym w kilka miesiecy?

                              Nie jest to absurdalne o czym ja dyskutuje, bo ja mowie o
                              odpowiedzialnosci.
                              I na zdrowy rozum uwazam ze ograniczenia pracy kierowcow to dobry
                              pomysl bo zwieksza bezpieczenstwo. wprowadzono ten pomysl dlatego ze
                              wieklogodzinne prowadzenie auta stalo sie w europie wielkim
                              problemem.
                              Jezeli uwazasz (chyba ze nie) ze praca lekarza
                              jest odpowiedzialna to powinny byc takze jakies przepisy ktore mowia
                              i zabezpieczaja tym razem nie uzytkownikow drog tylko pacjentow.
                              Wychodzi jednak na to ze praca lekarza nie jest odpowiedzialna bo
                              takich przepisow nie ma, bo lekarz moze powiedziec 'zgadzam sie na
                              prace 24 godziny na dobe czy wiecej bo takie sa przypadki.
                              To samo z pijanymi lekarzami. Pijany zawodowy kierowca traci prawo
                              jazdy czyli traci prawo wykonywania zawodu na 2 lata.
                              Pijany lekarz NIE.
                              Oczywiscie ze mozesz wyszukiwac teraz "argumenty" ze
                              to choroba, nie wolno karac
                              lekarzy jest za malo
                              przez pacjentow pija
                              itd itp

                              I tylko oto chodzi
                              Lakarze nie sa karani za pijanstwo, bo nic poza zabraniem praw
                              wykonywania zawodu nie jest kara
                              Mozesz teraz napisac list do Izby Lekarskiej i poprosic ilu lekarzy
                              pozbawiono praw i skojarzyc to z przypadkami ujamnionymi przez media
                              i toco wiesz na 100% z zycia codziennego
                              Jest to problem w srodowisku

                              aaaa
                              I nie podawaj mi "argumentu" ze to sady sa od karania a nie Izby
                              lekarskie.
                              • slav_ Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 06.01.09, 18:10
                                Prawo jazdy to nie jest prawo wykonywania zawodu.
                                • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 09:28
                                  slav_ napisał:

                                  > Prawo jazdy to nie jest prawo wykonywania zawodu.

                                  za jazde po pijaku uniemozliwia sie jazdy
                                  za przyjmowanie pacjentow po pijaku powinnio sie uniemozliwiac
                                  przyjmowania pacjantow
                                  uczciwe?
                                  i tak slav jest, przyklad to Adrianna G
                                  masz jeszcze jakies pseudo-uwagi?
                                  • snajper55 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 12:17
                                    szlachcic napisał:

                                    > za jazde po pijaku uniemozliwia sie jazdy

                                    Nieprawda.

                                    "Pijanych kierowców karze się tylko częściowo
                                    (...)
                                    Ukarany we wrześniu kierowca nadal pracuje w tej samej firmie. Właściciel nie
                                    chciał jednak tego komentować"
                                    www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081223/REGION00/225083163

                                    Pijani kierowcy to święte krowy a środowisko kierowców nie ma najmniejszego
                                    zamiaru likwidować plagi pijaństwa szerzącej się w ich szeregach. Środowisko
                                    kierowców jest przeżarte zgnilizną moralną.

                                    S.
                                    • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 18:11
                                      snajper55 napisał:

                                      > Nieprawda.

                                      po 1 ty piszesz nieprawde bo co zaraz moge podac linki do wyrokow
                                      sadu w ktorych za jazde rowerem odbierane jest PJ na wszystko
                                      tak jest w Toruniu
                                      po drugie ten przyklad co podales to oczywiscie patologia w wymiwrze
                                      sprawiedliwosci jako jednostkowy przyklad
                                      po 3 uwazasz tym samym ze pijany lekarz ktory przyjal zdzicha
                                      Iksinskiego nie moglby tylko przyjmowac Zdzicha Iksinskiego?
                                      Ty faktycznie chcesz normalnosci w tym kraju, panie doktorze
                                      hehehe
                                      patologie uznales za swoj argument, no ale jak nie masz innych
                                      • snajper55 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 20:02
                                        szlachcic napisał:

                                        > Ty faktycznie chcesz normalnosci w tym kraju, panie doktorze
                                        > hehehe
                                        > patologie uznales za swoj argument, no ale jak nie masz innych

                                        Po raz n-ty powtarzam, że nie jestem doktorem. Zrozumiałeś ? Tak/nie.

                                        Co ja bym chciał, to co innego. A tu pokazuję, że kierowca prowadzący po pijaku
                                        wcale prawa wykonywania zawodu nie traci, tylko sobie jeździ dalej. Pokazuję, że
                                        w środowisku kierowców szerzy się pijaństwo i ta patologia w żaden sposób nie
                                        jest przez to środowisko kierowców eliminowana. Świadczy oto o całkowitej
                                        degrengoladzie moralnej środowiska kierowców. Podobnie dzieje się w środowisku
                                        prawników czy środowisku składaczy komputerów.

                                        S.
                                        • szlachcic Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 08.01.09, 08:31
                                          snajper55 napisał:

                                          > Po raz n-ty powtarzam, że nie jestem doktorem. Zrozumiałeś ?

                                          zastanawia mnie dokladnie ten sam tok myslenia

                                          > Co ja bym chciał, to co innego.

                                          nie, wydzwiek twojego postu w ktorym nie zgadzasz sie z moimi
                                          pogladami ze lekarzy pijanych trzeba karac mowi ze teraz jest
                                          leppiej niz gdyby ci lekarze byli karani.
                                          Probujesz jako argument dawac jakies patologie w wymiarze
                                          sprawiedliwosci, smieszne
                                          ja powiem wiecej, gdzies tam byl przypadek ze za jazde po pijaku
                                          autem sad zabral PJ na motor.
                                          Ale mimo to to i tak jest mniejsza patologia w wymiarZe
                                          spraweiedliwosci bo jednak jakos karani oni sa, u lekarzy zadnej
                                          kary, ba, wspolczucie
                                          na forum mozna przeczytac ze to "chorzy ludzie i trzeba ich leczyc"
                                          - takie oto jest podejscie lekarzy do tych nieprzyjemnych spraw dot
                                          lekarzy - zamiatanie pod dywan
                                          moje teksty o pijanstwie w przystepny sposob mowia ze trzeba
                                          eliminowac pijanych lekarzy dokladnie na tej samej zasadzie co
                                          eliminuje sie pijanych kierowcow - czasowy zakaz jazdy, pijanych
                                          pilotow - calkowite wykluczenie z zawodu itp itd
                                          Tylko nie podawaj mi swojego "argumentu" ze kiperzy moga pic w pracy
                                          wiec nie mozna dyskryminowac lekarzy bo takiej wagi "argumenty" juz
                                          nie raz przytaczales
                                    • cccykoria Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 18:34
                                      snajper55 napisał:

                                      > szlachcic napisał:
                                      >
                                      > > za jazde po pijaku uniemozliwia sie jazdy
                                      >
                                      > Nieprawda.
                                      >
                                      > "Pijanych kierowców karze się tylko częściowo
                                      > (...)
                                      > Ukarany we wrześniu kierowca nadal pracuje w tej samej firmie.
                                      Właściciel nie
                                      > chciał jednak tego komentować"
                                      > www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081223/REGION00/225083163
                                      >
                                      > Pijani kierowcy to święte krowy a środowisko kierowców nie ma
                                      najmniejszego
                                      > zamiaru likwidować plagi pijaństwa szerzącej się w ich szeregach.
                                      Środowisko
                                      > kierowców jest przeżarte zgnilizną moralną.
                                      >
                                      > S.

                                      Ten artykul i ostatnio przeczytalam rowniez podobny ,to
                                      jest ,nie dokacze co......

                                      Dziwi mnie jedno skoro mial kilka kategorii ,to chyba ,ze
                                      wydali mu " zaswiadczenie" ,ze moze jezdzic .Jezeli zrobisz
                                      B ,a pozniej np C ,to masz na jednym blankiecie ,a
                                      tamte B tna kawalek i oddaja.

                                      Chyba ,ze jest inaczej.

                                      Ostro snajper napisales ,az za ostro.Te swiete krowy sa we
                                      wszystkich zawodach ,a w niektorych maja nawet imunitet.


                                      Jestem za zabieraniem prawka i sroga kara ,co tam 1000zl

                                      • snajper55 Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 20:06
                                        cccykoria napisała:

                                        > Ostro snajper napisales ,az za ostro.Te swiete krowy sa we
                                        > wszystkich zawodach ,a w niektorych maja nawet imunitet.

                                        Nie ostro, tylko papugowałem szlachcica & co. Naprawdę uważam, że w każdym
                                        środowisku jest margines alkoholików i nie ma najmniejszego uzasadnienia, aby
                                        akurat lekarzy (czy kierowców) z tego powodu stawiać na cenzurowanym. Ale nasi
                                        frustraci sądzą inaczej. Co do lekarzy jedynie.

                                        S.
                                  • sybi.lla Re: Gdyby busiarz przekroczył maks. czas pracy i 07.01.09, 18:05
                                    Ariadna G
                            • cccykoria Re:Sabinko 06.01.09, 18:55

                              Na busa niekoniecznie potrzebne jest prawko kat "C"
                              Druga sprawa zdaj takie prawko za pierwszym razem ,to sie
                              mozesz zdziwic ,za ktorym zdasz.Potem zrob sobie na przewoz
                              rzeczy ,potem zdaj testy psychotechniczne ,potem na wozki
                              widlowe ,potem na tira itd Czy busiarz ,czy kierowca
                              ciezarowki tira to zawod wyuczony ,czy wykonywany?
                              Czy to jedna z alternatyw ,jak mozna zarobic ,nie siedzac w
                              domu ,bo ja studiuje i koniec kropka? rozkladajac rece ?
                              Trzecia sprawa ,nie obrazaj ludzi ktorzy jezdza busami
                              ciezarowkami itp
                              Moj syn studiuje zaocznie i dorabia sobie na ciezarowie,a
                              nawet jakby ktos nie studiowal to co?
                              Czy WY dr ,nie dorabialiscie ? ,czy manna leciala Wam z
                              nieba?

                              Ja jestem dumna ,ze moje dziecko w razie jak skonczy
                              studia i rynek pracy bedzie nasycony ,bedzie mial jeszcze
                              jedno a nawet wiecej wyjsc awaryjnych.
                              • sabinac-0 Re:Sabinko 06.01.09, 23:08
                                Uderz w stol, nozyce sie odezwa. Powtarzam - nie mam nic przeciwko kierowcom
                                busow i ciezarowek.
            • slav_ Re: czy traca prace pijani lekarze ? 04.01.09, 19:35
              >Nie wyobrazam sobie ,jak ma mnie leczyc lekarz na odwyku?

              Być może cię leczy/leczył/będzie leczył i nawet nie będziesz tego wiedziała.

              > Znam alkoholikow ,ktorym raczki i nietylko sie tak trzesly z powodu
              > braku trunku.

              Masz błędny obraz alkoholika. To może być równie dobrze przesympatyczny i kompetentny przystojniak biegły w swoim zawodzie którego nie będziesz miała okazji zobaczyć pijanego.

              Problem z alkoholikami jest taki że nie "znikają" jak już tymi alkoholikami się staną. Alkoholikiem jest się do końca życia - można najwyżej być trzeźwym alkoholikiem.

              No i co z nimi robić ? Spłukać do ścieku? Wyrzucać z pracy i nie przyjmować do żadnej innej bo mogą się upić (ciąg pijacki może wystąpić nawet po wielu latach niepicia)? Co jest korzystniejsze społecznie - trzeźwy pracujący i płacący za siebie alkoholik czy pijący menel na utrzymaniu opieki społecznej albo na rencie fundowanej przez resztę społeczeństwa?
              Mam zero tolerancji dla pijusów - zbyt wielu muszę leczyć (nie było wśród nich żadnego lekarza o ile sobie przypominam) a wielu wraca notorycznie po urazach spowodowych opilstwem - co z nimi według ciebie robić?

              • cccykoria Re: Slav 04.01.09, 19:46


                Znam wielu ludzi wyksztalconych ,ktorzy stracili prace
                przez "pijanstwo " i nie bylo zmiluj sie.Tak naprawde nikt
                nie wie ,co bedzie za kilka lat ,czy nie siegnie po
                kieliszek z powodu....

                Ja nienawidze alkoholu ,to moge siegnac po cos innego kto
                to wie.

                Nie mam nic przeciwko leczeniu ,jak najbardziej ,ale niech
                wszyscy maja taka szanse jak lekarze i tylko o to mi
                chodzi.

                W lecie poznalam u znajomych chirurga ,popijal sobie iii
                wsiadl do auta i odjechal.Nie smialam zareagowac ,a on pewny
                siebie ,bo mial wejscia ,nie myslac o konsekwencjach.
                Dlaczego zaczal pic ,bo zostawila go zona....

                Niektorzy pija bo lubia inni zatapiaja lzy itd
                • slav_ Re: Slav 04.01.09, 20:36
                  > Nie mam nic przeciwko leczeniu ,jak najbardziej ,ale niech
                  > wszyscy maja taka szanse jak lekarze i tylko o to mi
                  > chodzi.

                  Lekarze wcale nie maja większych szans niż inni.

                  Nie smialam zareagowac ,a on pewny
                  > siebie ,bo mial wejscia ,nie myslac o konsekwencjach.

                  Być może jego poczucie pewności było całkowicie złudne. A nawet jeśli "miał wejścia" to nie były związane one z tym ze "był lekarzem" tylko z faktu "bycia w kręgu znajomości" - bez istotnego związku z wykonywanym zawodem. To nie "lekarze mają wejścia" tylko "niektórzy ludzie mający wejścia są z zawodu lekarzami".

                  > Dlaczego zaczal pic ,bo zostawila go zona....
                  > Niektorzy pija bo lubia inni zatapiaja lzy itd

                  To tylko usprawiedliwianie picia - takie "rekwizyty alkoholika" służące zaprzeczaniu choroby i wzbudzaniu w otoczeniu litości oraz "wciągnie w nałóg" ludzi z otoczenia (aby im pomagali niwelować konsekwencje picia czyli wspomagali w piciu), nic ponad to.
      • sybi.lla Re: pijana lekarka 04.01.09, 18:56
        Jasne. Może sie nawet tak zdarzyć że diagnozy stawiane po pijanemu są bardziej
        trafne niz te stawiane po trzezwemu.
        • andrzej_kaniecki Re: pijana lekarka 04.01.09, 19:10
          sybi.lla napisała:

          > Jasne. Może sie nawet tak zdarzyć że diagnozy stawiane po
          pijanemu są bardziej
          > trafne niz te stawiane po trzezwemu.

          - bardziej " trafne " ???
          oj dziwne to stwierdzenie, oj dziwne....czyzby wynikalo z tego,ze
          " lekarz stawiajacy diagnoze - * trafia * " ?

          .... a wiem cos na ten temat - bo do mojego ranneo syna przyjechal
          pijany lekarz pogotowia 2,2 promila....

          .. wiec prosze

          Andrzej Kaniecki
          • sybi.lla Re: pijana lekarka 04.01.09, 19:34
            Wiem kto przyjechał do Twojego syna i wypowiadałam sie na ten temat.
            Zostałam za to oczywiście skarcona.Zwłaszcza przez takich....jak Marcin i jemu
            podobni.Potepiam to i uważam że pijany lekarz w karetce to skandal.I dla mnie to
            temat oczywisty i nie do dyskusji.
            A to co napisałam o stawianiu diagnozy to oznaczy tylko tyle że stawianie
            diagnozy przez niektórych lekarzy jest przypadkowe i właściwie nie ma znaczenia
            czy to diagnoza trzezwa czy pijana.
            • obs2 Re: pijana lekarka 04.01.09, 19:48
              > stawianie diagnozy przez niektórych lekarzy jest przypadkowe i
              > właściwie nie ma znaczenia czy to diagnoza trzezwa czy pijana.

              nie powiedziałbym że jest przypadkowe z powodu lekarzy.
              Ani że jest przypadkowe. Stawianie diagnozy, to nazywanie zespołów objawów które
              demonstruje pacjent, określanie tego jedną nazwą, na podstawie wiedzy, poglądów
              a także chwilowych wartości różnych psychofizycznych cech lekarza. Trzeźwość lub
              jej brak może być taką cechą, podobnie jak poziom jego neurastenii, doskonałość
              jego słuchu, czy umiejętność abstrahowania od choroby we własnej rodzinie itd.
              Także na podstawie widzimisię lekarza. Zupełnie jak w warsztacie samochodowym,
              czy w firmie naprawiającej laptopy.
              W tym sensie stawianie diagnozy jest przypadkowe przez każdego lekarza.
              Oczywiście u "dobrego" lekarza powinno być mniej "przypadkowe".

              • sybi.lla Re: pijana lekarka 04.01.09, 19:57
                Czasami jest przypadkowe.
                Z tych lub innych wzgledów.
                A biorac pod uwage ze niektórym umysł po spożyciu sie rozjasnia,to nie jest
                wykluczone że dignoza pijana jest trafniejsza niż trzezwa.
                Ale żeby było jasne,ja nie jestem za piciem w pracy zwłaszcza gdy mamy do
                czynienia z człowiekiem.
                • snajper55 Re: pijana lekarka 04.01.09, 19:59
                  sybi.lla napisała:

                  > Ale żeby było jasne,ja nie jestem za piciem w pracy zwłaszcza gdy mamy do
                  > czynienia z człowiekiem.

                  A zwierze może pić w pracy ? ;)

                  S.
                  • sybi.lla Re: pijana lekarka 04.01.09, 20:00
                    ha ha ha zwierze nie jest taka świnią żeby PIĆ!
                    • cccykoria Re: pijana lekarka 04.01.09, 20:02
                      sybi.lla napisała:

                      > ha ha ha zwierze nie jest taka świnią żeby PIĆ!

                      :))))

                      dobre:D
                    • sithicus Re: pijana lekarka 05.01.09, 01:39
                      Małpy piją alkohol:

                      www.boingboing.net/2006/05/11/monkeys-drink-like-h.html
            • andrzej_kaniecki Re: pijana lekarka 04.01.09, 21:23
              sybi.lla napisała:

              > Wiem kto przyjechał do Twojego syna i wypowiadałam sie na ten
              temat.
              > Zostałam za to oczywiście skarcona.Zwłaszcza przez takich....jak
              Marcin i jemu
              > podobni.Potepiam to i uważam że pijany lekarz w karetce to
              skandal.I dla mnie t
              > o
              > temat oczywisty i nie do dyskusji.
              > A to co napisałam o stawianiu diagnozy to oznaczy tylko tyle że
              stawianie
              > diagnozy przez niektórych lekarzy jest przypadkowe i właściwie nie
              ma znaczenia
              > czy to diagnoza trzezwa czy pijana.

              - rozumie i przepraszam

              AK
        • obs2 Re: pijana lekarka 04.01.09, 19:43
          > Może sie nawet tak zdarzyć że diagnozy stawiane po pijanemu są
          > bardziej trafne niz te stawiane po trzezwemu.

          bardzo trafna uwaga. Oczywiście nie może to w żaden sposób zachęcać do prób
          sprawdzenia tego, ale: dokładnie tak może być.
          • cccykoria Re: A ja doszlam do takiego wniosku 06.01.09, 22:01
            zmienilam nicka loraphenusa snajper w zemscie zmienil nicka
            andnowa -wiedzial w kogo wcelowac.1951B w obronie andnowa
            nazwala snajpera fajnie ,a ja dorzucilam jeszcze do ognia:)
            w obronie rowniez andnowa.

            TAK TO LECIALO:))

            • snajper55 Re: A ja doszlam do takiego wniosku 06.01.09, 22:39
              cccykoria napisała:

              > zmienilam nicka loraphenusa snajper w zemscie zmienil nicka
              > andnowa

              Czytaj ze zrozumieniem, proszę. Napisałem: "Ja bym wolał, abyśmy nie skracali
              innym nicków i wszystkich o to proszę. Nie chciałbym, aby ktoś skrócił na
              przykład nick Andnow do Down."

              Gdy delikatnie zwróciłem Szlachcicowi uwagę na literówkę w nicku użytkownika
              andnow2, to z kolei użytkownikowi andnow2 się nie spodobało i nerwowo
              zareagował. Ale nie na literówkę Szlachcica, tylko na moją uwagę.

              Dlatego lepiej nicków nie ruszać. A ja na drugi raz taki post szlachcica z
              literówką usunę i już.

              S.
              • cccykoria Re: Oki snajper 07.01.09, 16:59

                zwracam honor -nie doczytalam ,ale z mala uwaga naprawde
                mogles wymyslec cos innego ,a nie down ,np woda?(tez pasuje)

                Teraz rozumiesz dlaczego dalej tak sie potoczylo.

                Oki zaraz bedzie a ta swoje :D







                • snajper55 Re: Oki snajper 07.01.09, 20:10
                  cccykoria napisała:

                  > zwracam honor -nie doczytalam ,ale z mala uwaga naprawde
                  > mogles wymyslec cos innego ,a nie down ,np woda?(tez pasuje)

                  Wody nie wymyśliłem, a nawet jakbym wymyślił, to woda jest złym przykładem, bo
                  nie jest uszczypliwa. Skoro przykład miał ostrzegać, to nie mógł być obojętny
                  emocjonalnie. A Down był pierwszym złośliwym przeinaczeniem, jakie mi przyszło
                  do głowy. Jakbym Srajpena najpierw wymyślił, to bym go jako przykład podał.
                  Bardziej jako anagram mi się podoba, bo używa wszystkich liter. :)

                  S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka