rademenesds
19.01.09, 17:48
Mój problem zaczął się 21.12.08. Urodził mi się synek i byłem pełen
radości ale każdy medal ma 2 strony. Jak to bywa po porodzie kobieta
leży w szpitalu od kilku do kilkunastu dni.Tak też było ale... W
ogóle zacznę od tego że poród trwał 14h. Miałem okazje być przy
porodzie więc opisze od czego zaczęły się kłopoty. Zaraz po
urodzeniu dziecka na pytanie położnej Czy podać leki przeciwbólowe,
lekarz powiedział" Urodziła siłami personelu więc nie potrzebuje.
Jak to bywa dalej pierwsze karmienie i już było blisko wyjścia gdy
okazało się że dziecko ma zakażenie krwi wirusem paciorkowca. Ale
skąd? to był 23.12. lekarze na moje pytanie jako ojca co z dzieckiem
odpowiedzieli że ma zapalenie płuc a matce że to Paciorkowiec. Komu
wierzyć??? Podawali mu glukoze i jakieś antybiotyki jego waga
spadła nie przybierał na wadze. Już byłem zły. 26.12.08 Lekarz
pediatra powiedział mi że to jest Zapalenie płuc i że zostało
zrobione prześwietlenie ale muszą czekać na Technika który zrobi
opis do zdjęcia.Narazie podają antybiotyk w kroplówce i każą czekać
do 29.12.08(poniedziałek)a co z paciorkowcem pytam? Jakim
paciorkowcem pyta pediatra?. (KPINY pomyślałem po co kłamią lub czy
w ogóle kłamią?). No i przyszedł poniedziałek. Okazało się że nie
było nawet zlecenia na te zdjęcie. Szpital wezwał konsultantke z
innego szpitala.która miała zbadać dziecko i uspokojic rodziców.
Namówiła mnie jeszcze bym został chociaż dzień jeszcze, bo właśnie
zrobili zdjęcie. Zapytałem jej czy to że nie przybiera na wadze może
być spowodowane glukozą. Odp. To dziecku jest glukoza podawana???
hmm. co mam mysleć ?? zostało dziecko z matką( oboje zapłakani)
Następnego dnia okazuje się że na oddziale jest jeszcze 6 dzieci z
zapaleniem płuc. zaczyna się wielkie sprzątanie i nawet ciepła woda
pod prysznicami a pielęgniarki noszące dzieci do kompieli zaczynają
być miłe, i nawet czapeczke zakładają gdy przechodzą przez korytaż.
Zjawia się Sanepid. Kto ich wezwał ?to był chyba powód wielkiej
choroby dzieci. Jakiś wirus (Rodzice???.? Ide do dyżurnego lekarza i
mówie ze chcę zabrać dziecko a on mi odpowiada że nie jestem ojcem.
Czego jeszcze się dowiem w tym szpitalu?? Udało sprowadzić się
lekarza na oddział i wypisał dziecko do domu w Stanie ogólnym
dobrym. W chwili odstawienia glukozy dziecko zaczeło przybierać na
wadze. Teraz mineły 3 tygodnie i znów zaczynają się kłopoty ze
szpitalem.
Na szyi niemowlaka pojawił się guz z prawej strony. Położna
powiedziała że takie coś czasem wyskakuje i jest to reakcja na
szczepienie przeciw gruźlicy ale dla pewności karze skontaktować się
z lekarzem. No i kłopot. Lekarz znów odsyła nas do szpitala, a na
pytanie czy guz może być skutkiem przerwania pseudo leczenia w
szpitalu odpowiada że NIE. Więc jedziemy do tego samego szpitala a
Tam mówią nie ma miejsca na oddziale a tak w ogóle to jest biegunka
i może w przyszłym tygodniu będzie miejsce . Wracamy do pani Doktor
która odsyła nas do następnego szpitala teraz Klinicznego. Znów
kłopot bo tam mówią że może w innym terminie i tak w ogóle to trzeba
się umówić na leczenie.
Czy jakaś opieka się niemowlakowi należy? bo jak narazie to kpiny a
nie leczenie.
Już nie wiem co robić...