nela7716
20.01.09, 18:21
Poniedziałek: człowiek nie mógł wstać z łóżka, ból niewiadomego
pochodzenia, plecy...dzwoni do pracy z informacją, ze chory,
doczłapał sie, że tak to nazwę do lekarza rodzinnego, ten przyjmuje
od 14tej, ale po 14tej jest oblezenie i niewiadomo czy pacjent
zostanie przyjęty. Człek o ktorym mowa doczłapał sie do neurologa,
ten bez badań nic nie pomoże, przeciwbólowe zastrzyki i skierowanie
na rtg. wizyta 100 zł, pacjent poszedł szukać placówki, gdzie
wykonają rtg, tam okazalo się, że nie może zrobić tego państwowo, bo
nie jest na kontrakcie, czy umowie z NFZ i koszt wykonania zdjęcia
245 zł, + kolejna wizyta neurologiczna 100 zł razem około 500 zł, ów
człowiek zwątpił, nie miał sił pójść dalej szukać miejsca, gdzie owe
zdjęcie wykonają mu za darmo, zadzwonił do szefa z prośbą o urlop.
Zastanawiam się czy zdrowy wytrzymałby takei wycieczki? gdzie
pieniadze z ubezpieczenia? loosie.