wadera3
09.05.09, 21:18
I tylko do lekarzy.
Problem z typu odpowiedzialności zawodowej i kompetencji.
Jest sobie oddział detoksykacyjny(alkoholowy), na oddziale, wiadomo różnych
leków się używa, a i napady Epi, nie tylko poalkoholowej, bywają na porządku
dziennym.
Na oddziale dyżuruje pielęgniarka, w razie co, wie co ma robić.
Ale, ale, na terenie, na którym jest detoks istnieje również powiedzmy
schronisko dla bezdomnej młodzieży.
I w owym schronisku jest chłopak, który miewa napady Epi, nawet do kilkunastu
dziennie, chłopak nie kwapi się do wizyty u lekarza, nie przyjmuje leków, nie
bada się, kierownictwo schroniska też nie pali się do zorganizowania mu leczenia.
Podczas napadu po prostu ktoś ze schroniska wpada na detoks, i żąda pomocy, bo
podopieczny ma napad.
Ostatnio wezwano PR, i lekarka z Pogotowia strasznie zbeształa pielęgniarkę,
że nie podała owemu chłopakowi Relanium.
Czy w takiej sytuacji miała prawo, obowiązek podać jakikolwiek lek?
Czy lekarka miała rację?
Dodam, że ów chłopak, nie jest w żaden sposób pacjentem oddziału, nie ma
historii choroby, a nawet zwykłej karty ambulatoryjnej, nikt nie zna jego
przeszłości(medycznej) i jest wysoce prawdopodobne, że jest uzależniony od
psychoaktywnych, jeśli tylko.....
Kto ma rację?