samanta5
25.06.09, 10:40
przeciętny rodzic a sądzę także, iż jest w stanie zrozumieć przeciętny lekarz.
Czytam te filozoficzno, fizyczne, humanistyczne i jeszcze jakieś -iczne
wypowiedzi i nic z tego nie wynika. Może więc prosty przykład. Był kiedyś w tv
nadawany program dla dzieci, być może wieczorynka, w każdym razie coś o misiu.
I pewnego wieczoru pan, który owy program prowadził, nie zdając sobie sprawy,
że znajduje się jeszcze na antenie, rzekł "a teraz kochane dzieci pocałujcie
misia w d..e" Rozszaleli się rodzice, program "zszedł" z anteny a pan ów
myślę, że zakończył karierę na wizji. Jego problem polegał na tym, że nie
rozumiał iż nikogo z dzieci a szczególnie rodziców, nie interesuje jego
prywatny stosunek do misia tudzież do dzieci przed którymi co wieczór
występuje. Dziatwa ta i ich rodzice oczekiwali tylko, by pan prowadzący
program potrafił odpowiedzieć na pytania typu:
- gdzie jest słonko kiedy śpi?
- czy wilk zawsze bywa zły?
- dokąd tupta nocą jeż?
Podobnie z lekarzami i pacjentami. Żeby nie było wątpliwości, wyłożę jasno i
krótko, że pacjenta nie interesuje:
- struktura służby zdrowia
- kolejki do specjalistów
- stosunek lekarzy do tych kolejek
- miotanie się lekarza między rożnymi kołaczącymi się w jego głowie diagnozami.
- wywody filozoficzne i inne, jakie chciałby niezrealizowany lekarz, w zamian
za leczenie pacjentowi zaproponować
Pacjent oczekuje niewiele bo jednej, najlepiej trafnej, diagnozy i leczenia.