lil-a3
08.08.09, 20:14
Witajcie,
Może ktoś podpowie , co robić? Moja koleżanka po zrobieniu EEG
(nieprawidłowe), EMG (też
zmiany w nerwie), dostała od neurolożki skierowanie do szpitala . Była z nim w
trzech poleconych przez lekarkę szpitalach. Skarżyła się nie tylko na
drętwienie w stopach, jak to określiłaś "poduszki",do tego ma jeszcze drętwiena
w rękach i nogach, kurcze w łydkach i dreszcze,mówi ,że takie "ciarki" w nogach
i rękach. zawroty ,bóle i szum w głowie, czasem błyski w oku. Neurolog z
pierwszego szpitala przepisał jej psychotrop chociaż mówiła, że nie może go brać
, bo jeździ samochodem, poza tym jest uczulona na psychotropy, neurolog z
drugiego (nie przedstawił się) tylko wysłał
ją do psychiatry - od razu tam był, (czyli wiedzą od razu , jak postępować z
namolnymi pacjentami) jak na zawołanie zrobił wywiad , wypełnł
formularz...kopię zabrał :) ( w tej szanowanej instytucji na Sobieskiego)
Stwierdził, że
to zaburzenia psychosomatyczne , bo tak musi być...przy jej życiowych
kłopotach...że jak kiedyś koleżanka brała psychotrop na
stany depresyjno-lękowe (naprawdę był to strach przed przed egzaminem), to musi
teraz
znów... i też dał na receptę psychotrop.Jej też koleżanka mówiła, że nie może
brać , bo jeździ samochodem...i jest uczulona na psychotropy (wysypka na
twarzy, puchnięcie, bóle brzucha) W trzecim szpitalu na tzw izbie przyjęć
neurolog po wysłuchaniu -bez badania
wprawdzie koleżanki nie skierował ani do psychiatry , ani nie dał recepty na
psychotrop, ale za to zabrał... skierowanie do szpitala...żeby szpital mógł
wziąć forsę za tzw konsultację(bo skierowanie było z prywatnej służby zdrowia
} czyli orzekł, że koleżance nic nie dolega .
Zabrał skierowanie i
jeszcze za to go pochwalą... Szlag człowieka trafia... Widzę , jak ona czasem
się żle
czuje. Ma zawroty, czasem blednie, wymiotuje...A tacy lekarze przepisują
psychotropy
zamiast zrobić diagnostykę. Potem ktoś w ciężkim stanie (już np po wylewie bo
wcześniej nie diagnozowany tylko traktowany psychotropami odpowiednich
marek)trafia do szpitala i potem jeździ na wózku...albo umiera.
Druga sprawa: ludzie pracujący jeżdżą samochodami naszprycowani, pod wpływem
środków uspokajającyc. Może dlatego
Sobieskiego/ Krzywickiego to najbardziej "wypadkowe" skrzyżowanie w Warszawie...?
A tak poważnie, czy bardziej kosztowna jest diagnostyka na odpowiednim poziomie
, czy straty państwa z powodu wypadków samochodowych (ludzie w wieku
produkcyjnym pod wpływem benzodiazepin) lub spóźnionych działań medyków
prowadzących do rozwoju ciężkich objawów .Dlaczego u nas szwankuje profilaktyka
, lekarzom poszukiwanie pomocy przez pacjenta kojarzy się z hipochondrią ,
liczy się tylko medycyna naprawcza i to
głównie do ciężkich przypadków, takich,prawie trupów??? Dlaczego jest taki
system???