pct3
26.08.09, 22:02
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,6964785,Lekarze_rekordzisci_z_ksiegi_Guinessa.html
Pewnie tak się zdarza, choć ja osobiście z tym się nie spotkałem. Co ciekawe,
bo pracuję w kilku miejscach (ale nie na zakładkę!) i spotykam wielu lekarzy -
oni też pracują w kilku miejscach, ale w każdym w innym czasie i nie zakładają
5 minut na przejechanie przez cały Kraków.
Po drugie: cała afera dotyczy poradni specjalistycznych. Jak to zostało
zauważone w komentarzach pod artykułem, nie jest jakimś ogromnym oszustwem
wykazanie godzin pracy nie do końca pokrywających się z godzinami przyjęć,
bowiem tu NFZ płaci za wykonane porady. Jeżeli godziny są całkiem fikcyjne, to
i porad nie ma i wtedy nie ma żadnej kasy z NFZ.
A w wykazywanie fikcyjnych porad nie wierzę, zbyt wiele spraw karnych toczyło
się i jeszcze toczy w tym temacie. Kiedyś próbowano, ale akurat to okazało się
całkowicie nieopłacalne.
albo taki fragment:
Rekordzistą jest pediatra z Dzierżoniowa. 80-letni lekarz pracuje 117
godzin w tygodniu, a w weekendy dyżuruje na okrągło przez całą dobę - mówi
Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu
Zdrowia
Jedno co, to pytanie czy 80 letnia pediatra w ogóle powinna przyjmować
pacjentów. Ale pomijając to, w weekendy dyżuruje się całą dobę, po całym
tygodniu ordynacji. Więc o co chodzi?
A tak naprawdę, pewnie część z tych sensacji jest po prostu dęta.
Otóż założę się, że kupa przypadków to lekarze oddziałów szpitalnych którzy w
godzinach pracy szpitala przyjmowali w poradni. No dokładnie tak - bo są
dziesiątki poradni przyszpitalnych i przyjmują tam lekarze ze szpitala: w
ramach etatu. Łatwo sprawdzić, że skład osobowy oddziału określa się na dany
okres, że doktor J. był w tym składzie w godzinach 8-15 i równocześnie
przyjmował w poradni endokrynologicznej w godzinach 8-11. No dokładnie tak. Bo
on ma etat szpitalny w zakres obowiązków którego wchodzi praca w poradni
przyszpitalnej.
Oczywiście wiem o fikcyjnym zatrudnianiu specjalistów dla utrzymania istnienia
poradni. Jest pewnego rodzaju fikcją gdy poradnia powiedzmy ortopedyczna
zatrudnia całkowicie fikcyjnie ortopedę, a przyjmuje lekarz w trakcie
ortopedii. Tylko że- wyłapując takie obchodzenie prawa (bo najwyżej
obchodzeniem prawa można to nazwać) powodujemy likwidację poradni. Lekarz
znajdzie pracę gdzie indziej, pacjentom życzę szczęścia.
PRzecież gdy ta poradnia istniała, to i tak - zgodnie z przepisami NFZ!!!! -
przyjmował lekarz bez ukończonej specjalizacji. Chodzi tylko o fakt istnienia
figuranta specjalisty. Skutek tego egzekwowania litery a nie ducha prawa
będzie jeden: dalsze wydłużenie kolejek do specjalistów.
Itd.