dalejwdroge
12.09.11, 14:30
Kochanka mojego meza powiedziala mi przez telefon (po tym jak sprawa sie wydala), ze ona wie jak to boli, ze sama tak zostala kiedys potraktowana przez swojego bylego meza i ze mozemy sie spotkac jak tego chce. Powiedziala mi tez wtedy, ze to dlatego, (moj maz wdal sie w romans z nia) ze ja bylam dla niego zbyt oschla, potrzebowal wiecej milosci.
(biedny misio, tak bardzo cierpial, ze potrzebowal pocieszenia, no i Pani go skutecznie pocieszyla).
Ta kobieta rzeczywiscie zostala zdradzona, jej facet ja zostawil i odszedl do innej. Mniej wiecej w tym samym czasie zaczela pracowac z moim mezem. I zrobila komus to samo. Czy to chec zemsty? (Mnie tak ktos potraktowal, wiec ja tez zrobie to komus? )A moze po prostu jak kazda zraniona kobieta, poczula sie doceniona w ramionach innego, i nie liczylo sie juz ze przyczynia sie do rozpadu czyjegos zwiazku. Jak to jest?