Dodaj do ulubionych

dotknąć nieba...

03.04.12, 11:18
Przeczytałam wpis rtg1 i bardzo mi się spodobało stwierdzenie "że przez chwile obydwoje dotknęli nieba"
Powiedzcie, czy trzeba się aż tak poświęcać, by zrezygnować z prawdziwej miłości na rzecz...no właśnie czego? stagnacji? świętego spokoju? wygody, że nie tułamy się po sądach?
Mam świadomość tego że układ kochanek-kochanka w zdecydowanej większości jest oparty na pożądaniu, namiętności i wzajemnej fascynacji. Ale życie pokazuje, że zdarzają się nieoczekiwane zakochania i odkrycie, że ta druga osoba jest tą mityczną połówką jabłka.
Kiedyś też tak myślałam, że "kochankowanie" to tylko sex, zabawa i ciekawa przygoda. Ale pewnie dlatego, że mnie to spotkało-zmieniłam zdanie.
Moje przemyślenia po roku bycia razem...chyba warto dotknąć nieba. Poczucie szczęścia i bycia kochaną jest bezcenne. Nie wiem czy nie będę kiedyś płakać, ale tu i teraz jestem szczęśliwa, mogę o wszystkim rozmawiać, zwrócić się z każdym problemem, kłopotem. Jest mi wsparciem i dobrze, że jest przy mnie. Ktoś wreszcie mnie docenia, szanuje i kocha.

A Wy jak myślicie? Warto tak ryzykowac?
Pozdrawiam przedświątecznie
Obserwuj wątek
    • mistake3 Re: dotknąć nieba... 03.04.12, 11:51
      Czy warto? I tak i nie. chyba nikt nie zna odpowiedzi.

      Przypomniałaś mi, że miałam się nie zakochiwać. Trochę wiosennego powietrza i prawie się pogubiłem.

      Ale skoro jesteś szczęśliwa, ciesz się chwilą, później ocenisz sama.
      To Twoja pierwsza prawdziwa miłość, pytam z czystej ciekawości?

    • sosna_mloda Re: dotknąć nieba... 03.04.12, 12:11
      > Poczucie szczęścia i bycia kochaną jest bezcenne.
      Zdecydowanie tak.. ale nie w układzie kochanek-kochanka. W tym układzie cena jaką się za to placi jest zbyt wysoka.., moim zdaniem.

      Teraz coraz częściej myslę, że: "A woman needs a man like a fish needs a bicycle" smile
      • tropical24 Re: dotknąć nieba... 03.04.12, 12:53
        byłam w takim niebie...... , kochał mnie Ja jego , było jak w bajcie było..... , jest w tym twierdzeniu nieco prawdy , że tego wspomienia nikt Nam nie jest w stanie zabrać tym bardziej wymazać dobrych chwil , to było coś wyjątkowego ..... tu proza życia ile czasu , kwestia ile Nam go pozostaję na te uniesienia , kwestia bardziej bolesna " rozstanie " gdzie , kiedy i jak ? żeby mniej bolało........
        A to największa zagadka jeżeli nie macie planów na wspólne życie.
        Rozstanie kochanków jest nieuniknione , jednak słodka tajemnica serca czasem przemienia się w rozpacz a wtedy........ , ratujmy się sami My zakochani na wieczność , w moim nieuleczalnym przypadku ku mojej zgubie miłość to choroba śmiertelna , można jedynie dniem codziennym tłumić to w Sobie oraz przed lustrem udać ..... to było i nie wróci.
        • sosna_mloda Re: dotknąć nieba... 03.04.12, 19:33
          No i własnie dlatego żałuję..
          Po czasie wspólne, przeżyte, miłe chwile juz nie wzruszają... natomiast ból ciagle jest we mnie..
          • atrytka Re: dotknąć nieba... 03.04.12, 21:59
            Nie żałuję. Po czasie, wpólne, przeżyte cudowne chwile wzruszają mnie tak samo jak wcześniej. Ból...nie powiem, że go nie ma... ale cieszę się z każdego spojrzenia, zachwytu, usniesienia, każdej łzy i kazdego wspólnego smiechu, które były... Każdego dnia wracam do tamtych dni i zawsze się uśmiecham. Nie myślę o tym, czego nie mam. Najaważniejsze jest dla mnie to, że myślę o tym co otrzymałam i co potrafiłam dać: teraz wiem, że potrafię kochać, że dojrzałam do miłości, takiej prawdziwej, gdzie : " Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą."
            • anula1371 Re: dotknąć nieba... 03.04.12, 23:06
              Dotykam tego nieba od 2 lat...nie myślę co będzie za miesiąc...za rok...żyję chwilą i wiem, że warto czasami zaryzykować swoje dotychczasowe ułożone aczkolwiek nudne życie dla tych wspaniałych chwil...dla tych motylków w brzuchu... Od 2 lat czuję się prawdziwą kobietą...chociaż jestem mężatką od 15 lat ( mój kochanek jest też żonaty)...to nigdy nie byłam tak blisko duchowo z mężem jak jestem z kochankiem...to z Nim rozmawiam wieczorami o minionym dniu...to na Niego mogę liczyć jak mam zły dzień...On jest zawsze...chociaż jest daleko i kontakt mamy poprzez internet a spotkania są raz na kilka tygodni...ale jest, a mąż który siedzi parę metrów ode mnie... ma swój świat" TV i wieczorne piwo"...na dobry sen...
              • mistake3 Piwo, orzeszki i inne rozrywki 04.04.12, 09:03
                "...On jest zawsze...chociaż jest daleko i kontakt mamy poprzez internet a spotkania są raz na kilka tygodni...ale jest, a mąż który siedzi parę metrów ode mnie... ma swój świat" TV i wieczorne piwo...na dobry sen... "

                Przecież "on" też ogląda tv, nie lubi piwa........., być może preferuje inne alkohole.

                "Dotykam tego nieba od 2 lat...nie myślę co będzie za miesiąc...za rok...żyję
                chwilą i wiem, że warto czasami zaryzykować swoje dotychczasowe ułożone aczkolwiek nudne życie dla tych wspaniałych chwil...dla tych motylków w brzuchu... Od 2
                lat czuję się prawdziwą kobietą...chociaż jestem mężatką od 15 lat ( mój kochanek jest też żonaty)...to nigdy nie byłam tak blisko duchowo z mężem jak jestem
                z kochankiem...to z Nim rozmawiam wieczorami o minionym dniu...to na Niego mogę liczyć jak mam zły dzień..."

                To akurat zrozumiałe, a na męża nie możesz liczyć?
    • ajmj Re: dotknąć nieba... 04.04.12, 19:33
      Rtq1 napisał ciekawą rzecz. "...Może żona moja jest bardzo atrakcyjna i w ogóle ideał kobiety, tylko nie ma już tego czegoś? Tego, dzięki czemu człowiek czuje, że żyje..."
      Właśnie..
      Monotonia, lata, rutyna powoli zabijają motyle, iskrzenie i chcenie tylko tej jednej jedynej/jedynego.
      Ja uwazam, ze jesli uświadomimy sobie, ze z następną cudowną/ym kochanką/iem - zakładając, że z żoną/mężem KIEDYŚ tez bylo cudownie i namiętnie - po latach kilku bądź nastu będzie tak samo - nie będziemy się wdawać w romanse.
      Cóz innego będzie z następną kobietą/mężczyzną?
      Proza zycia. Normalność.
      Która może byc tez wspaniała jesli tylko się zechce postarać,
      • allize1 Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 00:15
        pewnie, można się starać, rozmawiać, być otwartą ale... jest jeszcze czynnik drugiej strony! Jestem w pełni świadoma, że mąż mnie kocha, tylko ileż razy można tłumaczyć??? wierzcie mi, że niektórzy faceci są odporni na wiedzę a może inaczej w momencie kiedy usypia ich czujność, bo jest tak fajnie czyli zwyczajnie, w domu, grzecznie. Mi zaczyna być nudno!!!! Bo po cóż zabierać żonę na kolację, niech sama coś zrobi, a po co zabierać do kina, mamy kino domowe!!! już mi się nie chce po raz któryś tam mówić o moich potrzebach... Czuję się zobowiązana wyglądać zawsze dobrze, bo wiem że mąż to lubi, tylko paranoją się to staje w momencie kiedy inni dużo bardziej to doceniaja niż ten dla którego to robięsad i tu jest problem!!!
        • n.i.p.69 Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 07:39
          za zwiazek odpowiedzialne są dwie strony! .... i obydwie strony maja potrzeby(?) ... może zbytnio koncentrujesz się na swoich? może On też potrzebuje więcej uwagi, może zajęty codziennością i rezygnowaniem ze swoich potrzeb, uważe, że Ty możesz zrezygnować ze swoich ..... ale żaden z wymienionych przez Ciebie i przeze mnie czynników nie jest ani powodem ani usprawiedliwieniem zdrady!!! .............. nie dogadujesz się z facetem to od niego odchodzisz PROSTE! .... a co zrobisz jak będziesz stara brzydka? albo zachorujesz, pójdziesz do "misia" czy nagle Twój mąż okaże się dobrym i godnym Twojej osoby człowiekiem?od którego bez skrupułów będziesz czerpać pomoc i opiekę??? ......PRZECIEŻ TO BYŁABY PODŁOŚĆ! nie sądzisz?wink ....
          p.s. ........ gdyby starania mojej żony o SWÓJ! wygląd były jedyną dla mnie ofertą Jej atrakcyjność ...... to taż bym od kina domowego nie odchodził(?)wink poza tym, gwarantuje Ci że Twoje starania o SWÓJ! wygląd mają zgoła inne podłoże i innych adresatów.(?)
          • ajmj Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 08:15
            Allize1
            rozumiem Ciebie.
            Wiem, jakie frustrujące moze być jak tylko jedna strona stara się..
            Odejść..
            Nie jest łatwo
          • allize1 Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 09:41
            n.i.p.69 napisał:

            > za zwiazek odpowiedzialne są dwie strony! .... i obydwie strony maja potrzeby(?
            > ) ... może zbytnio koncentrujesz się na swoich? może On też potrzebuje więcej u
            > wagi, może zajęty codziennością i rezygnowaniem ze swoich potrzeb, uważe, że Ty
            > możesz zrezygnować ze swoich ..... ale żaden z wymienionych przez Ciebie i prz
            > eze mnie czynników nie jest ani powodem ani usprawiedliwieniem zdrady!!! ......
            > ........ nie dogadujesz się z facetem to od niego odchodzisz PROSTE! .... a co
            > zrobisz jak będziesz stara brzydka? albo zachorujesz, pójdziesz do "misia" czy
            > nagle Twój mąż okaże się dobrym i godnym Twojej osoby człowiekiem?od którego b
            > ez skrupułów będziesz czerpać pomoc i opiekę??? ......PRZECIEŻ TO BYŁABY PODŁOŚ
            > Ć! nie sądzisz?wink ....
            > p.s. ........ gdyby starania mojej żony o SWÓJ! wygląd były jedyną dla mnie of
            > ertą Jej atrakcyjność ...... to taż bym od kina domowego nie odchodził(?)wink po
            > za tym, gwarantuje Ci że Twoje starania o SWÓJ! wygląd mają zgoła inne podłoże
            > i innych adresatów.(?)


            Nie musisz mi mówić ile osób jest odpowiedzialnych za związek, tylko czasem ręce opadają, kiedy chciałoby się coś odświeżyć, sprawić żeby było inaczej niż zwykle, weselej, bardziej szalenie lub po prostu zaskakująco(?) a druga strona pozostaje głucha i niewidoma, bo wydaje mu się że, jest super dobrze tak jak jest. I wytłumacz mi, dlaczego to ja mam rezygnować ze swoich potrzeb??? Dlatego, że zaspokoiłam wszystkie jego i teraz mam czekać aż jemu zachce się zrobić coś dla mnie??? Jeśli chodzi o wygląd, to był duży skrót myślowywinkNie przeinaczaj też moich słów, bo po pierwsze nie ma żadnego Misia a po drugie w ani jednym słowie nie wspomniałam, że mąż jest nie dobry czy nie godny mojej osoby. Stwierdziłam, że do tanga trzeba dwojga i facet też mógłby czasem partnerkę czymś zaskoczyć, wydobyć z siebie, chociaż odrobinę spontaniczności!!!! sad A już nie wspomnę o romatyzmie tongue_out
            • mistake3 Ulala............. 05.04.12, 10:22
              allize1 napisała:

              > Nie musisz mi mówić ile osób jest odpowiedzialnych za związek, tylko czasem ręc
              > e opadają, kiedy chciałoby się coś odświeżyć, sprawić żeby było inaczej niż zwy
              > kle, weselej, bardziej szalenie lub po prostu zaskakująco(?) a druga strona po
              > zostaje głucha i niewidoma, bo wydaje mu się że, jest super dobrze tak jak jest
              > . I wytłumacz mi, dlaczego to ja mam rezygnować ze swoich potrzeb??? Dlatego, ż
              > e zaspokoiłam wszystkie jego i teraz mam czekać aż jemu zachce się zrobić coś d
              > la mnie??? Jeśli chodzi o wygląd, to był duży skrót myślowywinkNie przeinaczaj te
              > ż moich słów, bo po pierwsze nie ma żadnego Misia a po drugie w ani jednym słow
              > ie nie wspomniałam, że mąż jest nie dobry czy nie godny mojej osoby. Stwierdził
              > am, że do tanga trzeba dwojga i facet też mógłby czasem partnerkę czymś zaskocz
              > yć, wydobyć z siebie, chociaż odrobinę spontaniczności!!!! sad A już nie wspomnę
              > o romatyzmie tongue_out

              Podpisuje się pod tym.............jedno małe pytanko, czy kobiety też dostrzegają potrzeby mężczyzn, czy tylko wymagają?
              • sosna_mloda Re: Ulala............. 05.04.12, 11:07
                To jakich, Twoim zdaniem, potrzeb męskich nie dostrzegają kobiety?
                Bo ja mam czasem wrażenie, że nie dostrzegamy jednej zasadniczej: "dajże mi, kobieto, świety spokój".
                • allize1 Re: Ulala............. 05.04.12, 11:19
                  sosna_mloda napisała:

                  > To jakich, Twoim zdaniem, potrzeb męskich nie dostrzegają kobiety?
                  > Bo ja mam czasem wrażenie, że nie dostrzegamy jednej zasadniczej: "dajże mi, ko
                  > bieto, świety spokój".
                  Nie wiem jak potrzeby innych panów ale mój ma jedną potrzebę "być w domu!!!!", przecież tutaj ma wszystkotongue_out od porządeczku, przez jedzonko, rozrywkę i seks...
                  Tylko mi jakieś głupoty do głowy przychodzą: restauracja,kino, teatr, koncert, basen itp. (zanaczam że, nie zmuszam go do tych wszystkich przykrych doświadczeń CZĘSTOtongue_out)
                  • allize1 Re: Ulala............. 05.04.12, 11:20
                    Przepraszam zapomniałam jeszcze o tak nietaktownym wymogu jakim jest spacer
                    • sosna_mloda Re: Ulala............. 05.04.12, 11:25
                      Allize1.. a ja sie z Toba zgadzam smile Mistake'a pytałam ..
                      Skoro zaryzykował tezę, że kobiety nie dostrzegaja męskich potrzeb, to może to rozwinie.
                      Chociaż chyba w sumie mamy juz wszystko:
                      porządeczek,
                      jedzonko,
                      sex,
                      świety spokój smile

                    • mistake3 A gdzie się podziała tolerancja?? 05.04.12, 12:05
                      allize1 napisała:

                      > Przepraszam zapomniałam jeszcze o tak nietaktownym wymogu jakim jest spacer

                      A jak ktoś spacerów nie lubi?
                      • allize1 Re: A gdzie się podziała tolerancja?? 05.04.12, 12:17
                        mistake3 napisał:

                        > allize1 napisała:
                        >
                        > > Przepraszam zapomniałam jeszcze o tak nietaktownym wymogu jakim jest spac
                        > er
                        >
                        Ja nie lubię gotować, a robię to dzień w dzień, żeby mąż był kontent, więc spacer przy pięknej słonecznej pogodzie jest StrAAAAAAAAAAAAsznym poświęceniem. A co z tolerancją????
                        > A jak ktoś spacerów nie lubi?
                        • mistake3 może są jakieś sposoby? 05.04.12, 12:31

                          > > allize1 napisała:

                          > Ja nie lubię gotować, a robię to dzień w dzień, żeby mąż był kontent, więc spac
                          > er przy pięknej słonecznej pogodzie jest StrAAAAAAAAAAAAsznym poświęceniem. A c
                          > o z tolerancją????
                          > > A jak ktoś spacerów nie lubi?

                          Jak nie lubisz gotować, to nie gotuj, podejrzewam, że mąż ma przecież dwie ręce.
                          Pisałem coś kiedyś o równouprawnieniu...........

                          A ja robie to co lubie i żona również. To chyba uczciwe, co??
                          • allize1 Re: może są jakieś sposoby? 05.04.12, 12:33
                            mistake3 napisał:

                            >
                            > > > allize1 napisała:
                            >
                            > > Ja nie lubię gotować, a robię to dzień w dzień, żeby mąż był kontent, wię
                            > c spac
                            > > er przy pięknej słonecznej pogodzie jest StrAAAAAAAAAAAAsznym poświęcenie
                            > m. A c
                            > > o z tolerancją????
                            > > > A jak ktoś spacerów nie lubi?
                            >
                            > Jak nie lubisz gotować, to nie gotuj, podejrzewam, że mąż ma przecież dwie ręce
                            > .
                            > Pisałem coś kiedyś o równouprawnieniu...........
                            >
                            > A ja robie to co lubie i żona również. To chyba uczciwe, co??

                            To że nie lubię gotować nie oznacza że nie lubię smacznie jeśćtongue_out
                            • mistake3 Dla każdego co innego 10.04.12, 09:36
                              allize1 napisała:

                              "To że nie lubię gotować nie oznacza że nie lubię smacznie jeśćtongue_out"


                              Proponuje zatem dobrą restauracje...........
                              • allize1 Re: Dla każdego co innego 10.04.12, 10:10
                                mistake3 napisał:

                                > allize1 napisała:
                                >
                                > "To że nie lubię gotować nie oznacza że nie lubię smacznie jeśćtongue_out"
                                >
                                >
                                > Proponuje zatem dobrą restauracje...........


                                musiałabym ją mieć!!! żeby, stać mnie było na co dzień w niej jadaćtongue_out
                                • mistake3 Jeszcze jedno................ 10.04.12, 21:35
                                  allize1 napisała:


                                  > musiałabym ją mieć!!! żeby, stać mnie było na co dzień w niej jadaćtongue_out

                                  A czym Cię tak naprawde ujął Twój kochanek, jak możesz, napisz co było w nim niezwykłego czego nie miał każdy przeciętny facet, oczywiście oprócz męża. Za nietakt przepraszam z góry.
                                  • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 11:02
                                    mistake3 napisał:

                                    > A czym Cię tak naprawde ujął Twój kochanek, jak możesz, napisz co było w nim ni
                                    > ezwykłego czego nie miał każdy przeciętny facet, oczywiście oprócz męża. Za nie
                                    > takt przepraszam z góry.

                                    Mistake przeczytaj uważnie moje postysmile!!! Kochanka nie mam, gdzieś kiedyś się pogubiłam i wplątałam się w idiotyczny romans! Co wtedy mną kierowało?, nawet nie jestem Ci w stanie wyjaśnić, teraz pamiętam tylko ból, który czułam po rozstaniu, bo oczywiście jak durna się zakochałam. Jedyne, na co sobie teraz pozwalam to przyjaciel, który mieszka na drugim końcu kraju, który jest ważną osobą w moim życiu, ale nigdy nie będzie moim kochankiem.
                                    • mistake3 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 13:08
                                      allize1 napisała:

                                      > Mistake przeczytaj uważnie moje postysmile!!! Kochanka nie mam, gdzieś kiedyś się
                                      > pogubiłam i wplątałam się w idiotyczny romans! Co wtedy mną kierowało?, nawet n
                                      > ie jestem Ci w stanie wyjaśnić, teraz pamiętam tylko ból, który czułam po rozst
                                      > aniu, bo oczywiście jak durna się zakochałam. Jedyne, na co sobie teraz pozwala
                                      > m to przyjaciel, który mieszka na drugim końcu kraju, który jest ważną osobą w
                                      > moim życiu, ale nigdy nie będzie moim kochankiem.

                                      Pytałem w czasie przeszłym, postów nie czytałem, przyznaje.
                                      Hmm.....no to możemy "piąteczke" przybić. Dość duże podobieństwo, z tymi naszymi przyjaźniami.
                                      Zawsze zaczyna się od przyjaźni...........jaką masz pewność, że nie zabrnie to dalej??
                                      Czytam i pytam, bo staram się asekurować, żeby nie wpaść jak śliwka w kompot.

                                      • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 13:56
                                        mistake3 napisał:

                                        > Pytałem w czasie przeszłym, postów nie czytałem, przyznaje.
                                        > Hmm.....no to możemy "piąteczke" przybić. Dość duże podobieństwo, z tymi naszym
                                        > i przyjaźniami.
                                        > Zawsze zaczyna się od przyjaźni...........jaką masz pewność, że nie zabrnie to
                                        > dalej??
                                        > Czytam i pytam, bo staram się asekurować, żeby nie wpaść jak śliwka w kompot.
                                        >

                                        Powiem Ci tak: nasza przyjaźń trwa już dobrych kilka lat!!! Prawdopodobieństwo, że się spotkamy jest praktycznie zerowe. Po pierwsze, dlatego że oboje jesteśmy świadomi, czym mogłoby się takie spotkanie zakończyć a po drugie odległość chłodzi nasze momenty słaboścismile Pewnie, że nie jest to takie banalnie proste.
                                        Mieliśmy już przez ten związek kłopoty, kiedy jego żona się dowiedziała. Jak małżonka się napiła zaczynały się telefony z wyzwiskami i groźbami aż któregoś razu zadzwoniła do mnie na trzeźwo. Wyjaśniłam jej na spokojnie, że nie zamierzam jej męża odbierać, że to, co nas łączy nigdy nie wykroczy poza przyjaźń, uspokoiła się i czasem tylko robi mu wyrzuty z mojego powodu. Bardzo dużo ze sobą przeszliśmy: ja starałam się mu pomóc przejść leczenie onkologiczne, on niejednokrotnie leczył moje doły. Wiele emocji dobrych i złych doświadczyliśmy, ale warto. Warto mieć kogoś, z kim można dzielić się radościami i smutkami a kto nie żyje obok Ciebie i z zupełnie innej perspektywy patrzy na Twoje problemy. Przyjaciela, który da Ci kopniaka w tyłek jak zaczniesz się rozpadać, który zadzwoni do Ciebie, aby posłuchać Twojego śmiechu a jak trzeba to poczeka aż się wypłaczesz do słuchawkismilesmilesmile

                                        • mistake3 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 15:25
                                          allize1 napisała:

                                          > Powiem Ci tak: nasza przyjaźń trwa już dobrych kilka lat!!! Prawdopodobieństwo,
                                          > że się spotkamy jest praktycznie zerowe. Po pierwsze, dlatego że oboje jesteśm
                                          > y świadomi, czym mogłoby się takie spotkanie zakończyć a po drugie odległość ch
                                          > łodzi nasze momenty słaboścismile Pewnie, że nie jest to takie banalnie proste.
                                          > Mieliśmy już przez ten związek kłopoty, kiedy jego żona się dowiedziała. Jak ma
                                          > łżonka się napiła zaczynały się telefony z wyzwiskami i groźbami aż któregoś ra
                                          > zu zadzwoniła do mnie na trzeźwo. Wyjaśniłam jej na spokojnie, że nie zamierzam
                                          > jej męża odbierać, że to, co nas łączy nigdy nie wykroczy poza przyjaźń, uspok
                                          > oiła się i czasem tylko robi mu wyrzuty z mojego powodu. Bardzo dużo ze sobą pr
                                          > zeszliśmy: ja starałam się mu pomóc przejść leczenie onkologiczne, on niejednok
                                          > rotnie leczył moje doły. Wiele emocji dobrych i złych doświadczyliśmy, ale wart
                                          > o. Warto mieć kogoś, z kim można dzielić się radościami i smutkami a kto nie ży
                                          > je obok Ciebie i z zupełnie innej perspektywy patrzy na Twoje problemy. Przyjac
                                          > iela, który da Ci kopniaka w tyłek jak zaczniesz się rozpadać, który zadzwoni d
                                          > o Ciebie, aby posłuchać Twojego śmiechu a jak trzeba to poczeka aż się wypłacze
                                          > sz do słuchawkismilesmilesmile

                                          Pięknie piszesz, aż miło czytać. Też wiem, że warto.
                                          Teraz to już wogóle się pogubiłem, chyba jednak im więcej czytam, tym mniej wiem.
                                          Tylko we mnie jakaś ostrożność. Może źle trafiłem kiedyś.
                                          W sumie fajne podejście, też wole przyjaźń niż..........................
                                          Ale granica jest bardzo cienka. Odległość wogóle bez znaczenia.
                                          Mam rozumieć przez to, że nigdy się nie widzieliście i tak się przyjaźnicie??


                                          • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 15:46
                                            Widzimy się tylko czasem i to wyłącznie na skype, możesz się tylko domyślać jakie emocje temu towarzyszą, mordki cieszą nam się przez cały czas. Rzadko rozmawiamy wtedy, bo jego żona mogłaby tego nie znieść, więc patrzymy na siebie i piszemy w tym czasie na ggsmilesmilesmile
                                            A powiedz mi co Ci się kiedyś przytrafiło, że jesteś taki ostrożny???
                                            • mistake3 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 17:43
                                              allize1 napisała:

                                              > Widzimy się tylko czasem i to wyłącznie na skype, możesz się tylko domyślać ja
                                              > kie emocje temu towarzyszą, mordki cieszą nam się przez cały czas. Rzadko rozma
                                              > wiamy wtedy, bo jego żona mogłaby tego nie znieść, więc patrzymy na siebie i pi
                                              > szemy w tym czasie na ggsmilesmilesmile

                                              No to sobie wyobrażam. I chyba Ci troszke zazdroszcze tych emocji, jak masz tą pewność, że facet jest w porządku.
                                              Więc skąd to forum "kochanki". Przecież to nie dotyczy przyjaźni??


                                              > A powiedz mi co Ci się kiedyś przytrafiło, że jesteś taki ostrożny???

                                              Zaproponowałem Ci kiedyś dobrą restauracje, żeby pogadać, ale dałaś mi kosza smile
                                              Myślisz, że powinienem ryzykować dalej??
                                              A jestem ostrożny, bo kiedyś dałem komuś całego siebie, a ten ktoś wziął tylko to, co się błyszczało. Więc po co mi potrzebna taka znajomość, przecież takich osób jest na skinienie palcem.
                                              No i żadne wyzwanie, a nie ukrywam, że lubie wyzwania. Przecież grubość portfela, tak naprawde o niczym nie świadczy.
                                              A "ona", znamy się zaledwie trzy miesiące, widzieliśmy się kilka razy. Doświadczenia z przeszłości, niestety rzutują.
                                              Stąd czytam kobiety i wyciągam wnioski, chcąc poznać ich mentalność. Ale widze, że są tak strasznie różne i chyba nic mi to nie daje.




                                              • n.i.p.69 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 18:36
                                                mistake3 napisał:

                                                "... Stąd czytam kobiety i wyciągam wnioski, chcąc poznać ich mentalność. Ale widze , że są tak strasznie różne i chyba nic mi to nie daje...."

                                                ........ dlatego, naturalnym i oczywistym jest, że kolejnym etapem procesu poznawczego Ich/Jej mentalności ............powinny być badania organoleptyczne(?)smile powodzenia!!!wink

                                                • mistake3 Mężczyźni wolą brąz............... 11.04.12, 19:43
                                                  n.i.p.69 napisał:

                                                  > ........ dlatego, naturalnym i oczywistym jest, że kolejnym etapem procesu pozn
                                                  > awczego Ich/Jej mentalności ............powinny być badania organoleptyczne(?):
                                                  > -) powodzenia!!!;

                                                  Tak, pewnie masz racje,.............. dziękuje.




                                              • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 20:14
                                                mistake3 napisał:

                                                > allize1 napisała:
                                                >
                                                > No to sobie wyobrażam. I chyba Ci troszke zazdroszcze tych emocji, jak masz
                                                > tą pewność, że facet jest w porządku.
                                                > Więc skąd to forum "kochanki". Przecież to nie dotyczy przyjaźni??

                                                Skąd forum „Kochanki”??? To co dzieje się między mną a Pawłem jest takim właśnie stąpaniem po bardzo cienkiej granicy. Czasem mam nawet wrażenie, że przez to ile o mnie wie, ile ja wiem o nim, jak bliskie są nasze stosunki, jak silne emocje wywołujemy w sobie nawzajem, ociera się to bardzo o zdradę, platoniczną bo platoniczną ale jednak!!!>

                                                >
                                                > Zaproponowałem Ci kiedyś dobrą restauracje, żeby pogadać, ale dałaś mi kosza
                                                > smile
                                                > Myślisz, że powinienem ryzykować dalej??
                                                > A jestem ostrożny, bo kiedyś dałem komuś całego siebie, a ten ktoś wziął tylko
                                                > to, co się błyszczało. Więc po co mi potrzebna taka znajomość, przecież takich
                                                > osób jest na skinienie palcem.
                                                > No i żadne wyzwanie, a nie ukrywam, że lubie wyzwania. Przecież grubość portfel
                                                > a, tak naprawde o niczym nie świadczy.
                                                > A "ona", znamy się zaledwie trzy miesiące, widzieliśmy się kilka razy. Doświadc
                                                > zenia z przeszłości, niestety rzutują.
                                                > Stąd czytam kobiety i wyciągam wnioski, chcąc poznać ich mentalność. Ale widze
                                                > , że są tak strasznie różne i chyba nic mi to nie daje.

                                                To faktycznie trafiłeś jak kulą w płot tylko, że nie przekonasz się nigdy, czym kieruje się druga osoba, jeśli jej lepiej nie poznasz. Nie dziwię się, że jesteś ostrożny tylko z drugiej strony nie możesz zamykać się na wszystkie kobiety, czy mierzyć je wszystkie jedną miarą. Zresztą znajdź mi jedną osobę, która zgłębiła do końca kobiecą naturę???? Sama jestem kobietą i sama siebie nie znam do końcasmilesmilesmile nie mam pojęcia jak się zachowam w sytuacji, która będzie dla mnie nowa?! Jak się zachowam, kiedy coś czy ktoś zagrozi fizycznie mi lub bliskiej mi osobie? Jak zachowam się kiedy…. Itd. Itp.
                                                A może zamiast tylko kierować się rozumem posłuchaj podszeptów serducha????
                                                • mistake3 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 20:35
                                                  allize1 napisała:

                                                  > Skąd forum „Kochanki”??? To co dzieje się między mną a Pawłem je
                                                  > st takim właśnie stąpaniem po bardzo cienkiej granicy. Czasem mam nawet wrażeni
                                                  > e, że przez to ile o mnie wie, ile ja wiem o nim, jak bliskie są nasze stosunki
                                                  > , jak silne emocje wywołujemy w sobie nawzajem, ociera się to bardzo o zdradę,
                                                  > platoniczną bo platoniczną ale jednak!!!
                                                  >

                                                  Można i tak, ja bym jednak nie poprzestał na wirtualnej znajomości...............

                                                  To faktycznie trafiłeś jak kulą w płot tylko, że nie przekonasz się nigdy, c
                                                  > zym kieruje się druga osoba, jeśli jej lepiej nie poznasz. Nie dziwię się, że j
                                                  > esteś ostrożny tylko z drugiej strony nie możesz zamykać się na wszystkie kobie
                                                  > ty, czy mierzyć je wszystkie jedną miarą. Zresztą znajdź mi jedną osobę, która
                                                  > zgłębiła do końca kobiecą naturę???? Sama jestem kobietą i sama siebie nie znam
                                                  > do końcasmilesmilesmile nie mam pojęcia jak się zachowam w sytuacji, która będzie dla m
                                                  > nie nowa?! Jak się zachowam, kiedy coś czy ktoś zagrozi fizycznie mi lub bliski
                                                  > ej mi osobie? Jak zachowam się kiedy…. Itd. Itp.
                                                  > A może zamiast tylko kierować się rozumem posłuchaj podszeptów serducha????


                                                  Ależ ja się nie zamykam, jak sama widzisz. Lubie kobiety, w końcu jestem facetem.
                                                  Po prostu nie ufam, a to różnica.
                                                  Już kiedyś posłuchałem serca i chyba dobrze mi tak. Teraz wybieram rozum, zdecydowanie.
                                                  Jak nie masz nic przeciwko, żeby popisać i dać satysfakcje Panu NIP, to zapraszam na małą czarną na prv. Jakoś nie chce mi się tu uzewnętrzniać, zbyt osobiste............
                                                  smile



                                                  • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 11.04.12, 21:11
                                                    Z przyjemnościąwink
                                                  • n.i.p.69 Re: Jeszcze jedno................ 12.04.12, 07:56
                                                    ...... nie spotykaj się z Panem Mistake3! ......spotkaj się ze mną wink nie jestem z gruntu nieufnywink ...... do niczego Cię nie zmuszam, ale jeśli otworzysz sie przede mną ja również odwdzięczę się, wyrzucając z siebie mój balast wink .......
                                                    ....... allize1 !!! .. z przyjemnością zgłębię Twoja mentalność! i obiecuję, że zdziwisz się jak wiele nas może połączyćwink .........
                                                    P.S. .... pamiętaj! pozory mogą mylić(?) i NIE WSZYSTKO JEST ZŁOTEM CO SIĘ ŚWIECI(?)wink ..........
                                                    ..... jeśli się nie zgodzisz zrozumiem! i pozdrawiam serdecznie! (...Pana Mistake3 ....równiez!wink winkwink
                                                  • atrytka Re: Jeszcze jedno................ buhahahahahahaaa 12.04.12, 18:50
                                                    n.i.p.69 napisał:

                                                    > ...... nie spotykaj się z Panem Mistake3! ......spotkaj się ze mną wink nie jes
                                                    > tem z gruntu nieufnywink ...... do niczego Cię nie zmuszam, ale jeśli otworzys
                                                    > z sie przede mną ja również odwdzięczę się, wyrzucając z siebie mój balast wink
                                                    > .......
                                                    > ....... allize1 !!! .. z przyjemnością zgłębię Twoja mentalność! i obiecuję,
                                                    > że zdziwisz się jak wiele nas może połączyćwink .........
                                                    > P.S. .... pamiętaj! pozory mogą mylić(?) i NIE WSZYSTKO JEST ZŁOTEM CO SIĘ ŚW
                                                    > IECI(?)wink ....


                                                    Ależ się uśmiałam.... smile
                                                    allize1... wybierz mnie, mnie wybierz... !!! wink
                                                  • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 12.04.12, 22:05
                                                    n.i.p.69 napisał:

                                                    > ...... nie spotykaj się z Panem Mistake3! ......spotkaj się ze mną wink nie jes
                                                    > tem z gruntu nieufnywink ...... do niczego Cię nie zmuszam, ale jeśli otworzys
                                                    > z sie przede mną ja również odwdzięczę się, wyrzucając z siebie mój balast wink
                                                    > .......
                                                    > ....... allize1 !!! .. z przyjemnością zgłębię Twoja mentalność! i obiecuję,
                                                    > że zdziwisz się jak wiele nas może połączyćwink .........
                                                    > P.S. .... pamiętaj! pozory mogą mylić(?) i NIE WSZYSTKO JEST ZŁOTEM CO SIĘ ŚW
                                                    > IECI(?)wink ..........
                                                    > ..... jeśli się nie zgodzisz zrozumiem! i pozdrawiam serdecznie! (...Pana Mista
                                                    > ke3 ....równiez!wink winkwink

                                                    Nie mam pojęcia, czemu ale mnie nie przekonujesz!!! Chyba musisz się bardziej postarać, czytałam Twoje posty i coś mi tu nie pasuje, może się mylę??? tongue_out
                                                  • n.i.p.69 Re: Jeszcze jedno................ 13.04.12, 15:03
                                                    allize1 napisała:
                                                    "...Nie mam pojęcia, czemu ale mnie nie przekonujesz!!! Chyba musisz się bardziej p ostarać, czytałam Twoje posty i coś mi tu nie pasuje, może się mylę??? tongue_out..."
                                                    .... oczywiście, że się mylisz! tak jak napisałem wcześniej "pozory mylą" w srodku jestem czułym ale nietety poranionym;-( przez egoistyczne kobiety facetem ..... jedyne czego oczekuję to bliskości i próby zrozumienia mojego bólu;-( żona chce tylko pieniędzy na nowe ciuchy i kosmetyki, dla niej 1000zlp "to na waciki" nie mogę się z nią rozwieść ponieważ mnie szantażuje (również emocjonalnie) ..... a ja(?);-( ja chcę tylko "dotknąć nieba" ............. resztę opowiem Ci przy kolacji bo z emocji drżą mi dłonie;-( ......i obiecuję, że JESTEM GOTÓW POWIEDZIEĆ CI WSZYSTKO!!! ....... (...wszystko!/?co chcesz usłyszećsmile )......
                                                    . .... teraz lepiej? może być?wink ...
                                                    ... aaaa i jeszcze pozdrowienia dla PANA Mistake!!!wink
                                                  • agus-ia76 nip 13.04.12, 23:13
                                                    weź się w garść
                                                  • n.i.p.69 Re: nip 14.04.12, 07:27
                                                    agus-ia76 napisała:

                                                    > ".... weź się w garść ....<

                                                    ........ "wziąć się w garść" ale jak? kiedy myśli oscylują wokół jednego "nicka" jak się wziąć za cokolwiek? kiedy życie zatrzymało się w miejscu, a dusza chce ryczeć"jak głodny lew!!!"wink ............. kiedy, wszystko dotychczas ważne, stało się niczym!!! ....KIEDY CZUJĘ BLISKOŚĆ MOJEJ TRANSCENDENTALNEJ POŁÓWKI!!! to zdarza się tylko ras na jakieś 16 do 38-śmiu miesięcy ...... nie mam prawa przeciwstawiać się prawą natury! i odrzucać PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ!!!smile .... ONA! mogłaby z miłości kupić mi plastry rozgrzewające, takie rzeczy się czujewink


                                                    .......ale dzięki! "agus" za dobre rady i słowo otuchy! .....wszystko co złe kiedyś minie i będziemy się z tego .......... śmiaćwink
                                                  • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 14.04.12, 00:36
                                                    allize1@wp.pl
                                                    pisz
                                                  • n.i.p.69 Re: Jeszcze jedno................ 14.04.12, 08:11
                                                    dzięki Ci allize1!!! ......... o niczym więcej nie marzyłem! ...... na razie(?) wink
                                                  • allize1 Re: Jeszcze jedno................ 14.04.12, 10:05
                                                    sorki zgubiłam jedynkę
                                                    allize11@wp.pl
                • mistake3 Dziwne.... 05.04.12, 11:41
                  sosna_mloda napisała:

                  > To jakich, Twoim zdaniem, potrzeb męskich nie dostrzegają kobiety?
                  > Bo ja mam czasem wrażenie, że nie dostrzegamy jednej zasadniczej: "dajże mi, ko
                  > bieto, świety spokój".

                  Nie wiem skąd takie przeświadczenie. Przecież to o czym piszesz działa w dwie strony.
                  Inną sprawą są potrzeby: adrenalina, spełnienie, akceptacja, realizacja i miłość - co dla każdego oznacza co innego.

                  I czy oby na pewno kobiety potrafią to dostrzec i wyciągnąć właściwe wnioski?

                  Nie zawsze "facet to świnia".

                  No, ale rozumiem i podpisuje się j/w. Szczególnie jak wszystkie "wyjścia awaryjne" są zamknięte. Bo wówczas zostaje jedno wielkie G.............. i (mistake).





                  • sosna_mloda Re: Dziwne.... 05.04.12, 12:15
                    > Inną sprawą są potrzeby: adrenalina, spełnienie, akceptacja, realizacja i miłoś
                    > ć - co dla każdego oznacza co innego.

                    No bardzo górnolotnie.
                    To zejdź trochę na ziemię.
                    Mówimy o tym o czym napisała alize1.
                    Ludzie się poznają, zakochują, tworzą związek. Zakładam, że spełnienie, akceptacja i miłość się w ten sposób juz realizują.
                    Mówię o sytuacji, zanim jeszcze zrobi się "kupa" i dla zaspokojenia potrzeby "kina" czy "rozmowy" znajduje sie ktoś trzeci.
                    Kobieta ma potrzebę wyjścia do kina, do teatru, do restauracji z mężem, czegoś co mogliby zrobić wspólnie razem dla rozrywki czy "adrenalinki" Jemu się nie bardzo chce. Nie ma takich potrzeb. Zong.
                    Mówisz, że pewnie my nie dostrzegamy męskich potrzeb. Być może..., np jakich?
                    (Poza potrzebą "świętego spokoju" w domku..)


                    • mistake3 Re: Dziwne.... 05.04.12, 12:54
                      sosna_mloda napisała:

                      > No bardzo górnolotnie.
                      > To zejdź trochę na ziemię.
                      > Mówimy o tym o czym napisała alize1.
                      > Ludzie się poznają, zakochują, tworzą związek. Zakładam, że spełnienie, akcepta
                      > cja i miłość się w ten sposób juz realizują.
                      > Mówię o sytuacji, zanim jeszcze zrobi się "kupa" i dla zaspokojenia potrzeby "k
                      > ina" czy "rozmowy" znajduje sie ktoś trzeci.
                      > Kobieta ma potrzebę wyjścia do kina, do teatru, do restauracji z mężem, czegoś
                      > co mogliby zrobić wspólnie razem dla rozrywki czy "adrenalinki" Jemu się nie ba
                      > rdzo chce. Nie ma takich potrzeb. Zong.
                      > Mówisz, że pewnie my nie dostrzegamy męskich potrzeb. Być może..., np jakich?
                      > (Poza potrzebą "świętego spokoju" w domku..)

                      Moja droga, chodze bardziej po ziemi, niż Ci się wydaje. Dlatego na przykład siedząc w pracy mogę pisać na forum "kochanki", bo fajnie mi się z Wami nawija.
                      Umiejętność zorganizowania sobie życia w dzisiejszych czasach, tak żeby wszyscy byli happy i robili na co mają ochote, to dość realistyczne.
                      Wybacz, ale nie rozumiem: kino, teatr, restauracja i wiele innych. To jest codzienność i jak dla nie nie ma nic wspólnego z adrenalinką.

                      I co wy z tym "świętym spokojem" w domku.

                      Pytasz o potrzeby facetów. Każdy ma inne zarówno hobby, cele i przyjemności.
                      Facet facetowi nie równy i kobitka kobitce tyż.
                      Przecież nie mogę wypowiadać się za wszystkich. Skąd mam niby wiedzieć co daje satysfakcje Twojemu mężowi, a w tą przysłowiową "kanape" i cieplutkie paputki jakoś mi się wierzyć nie chce.
                      • sosna_mloda Re: Dziwne.... 05.04.12, 13:10
                        No jak zwykle.. jak głuchy ze ślepym o kolorach...

                        1. Przeciez nie mówie, ze kino daje adrenalinkę.. chodziło mi o cokolwiek.. co mogliby robić razem
                        2. Nie oczekiwałm, ze się wypowiesz za wszystkich facetów.. alo skoro mówisz, że kobiety ni dostrzegaja męskich potrzeb, to myślałam, że jakiś konkret padnie... nie mam pojęcia jaki.. Myślałam, ze nam oczy otworzysz.. na temat ukrytych, niewypowiedzianych męskich potrzeb, niedostrzeżonych przez kobiety.

                        Mówimy o codzienności własnie.


                        • mistake3 Re: Dziwne.... 05.04.12, 13:56
                          Napisałaś:
                          "Kobieta ma potrzebę wyjścia do kina, do teatru, do restauracji z mężem, czegoś co mogliby zrobić wspólnie razem dla rozrywki czy "adrenalinki" ".

                          N/t zainteresowań facetów j/w nie wypowiem się, bo ilu facetów tyle preferencji.
                          Dla przykładu jeden powie, że lubi podróże liniowcami po morzach i oceanach, drugi aktywnie spędzi urlop w górach. Kino inny teatr. Jeden muzyke inny film. Tak można bez końca.

                          Oczekiwania co do zachowań kobiet i wzbudzania przez nie zainteresownia, też każdy lubi co innego. Czy to mąż, czy nie mąż. Na każdego faceta jest sposób.
                          Ale to już temat nie na forum........bo znów powiem za dużo...............

                          Pozdro.
                          • atrytka Re: Dziwne.... 05.04.12, 20:34
                            Zauważyłam bardzo ciekawą rzecz: więcej się ma tolerancji dla kolegi z pracy, dla znajomego, dla przyjaciela niz dla własnego męża smile
                            Naprawdę bardzo dziwne... smile
                            • mistake3 Mądrze napisane.............. 05.04.12, 21:08
                              atrytka napisała:

                              > Zauważyłam bardzo ciekawą rzecz: więcej się ma tolerancji dla kolegi z pracy,
                              > dla znajomego, dla przyjaciela niz dla własnego męża smile
                              > Naprawdę bardzo dziwne... smile

                              I naprawde bardzo prawdziwe, nie ma w tym nic dziwnego.
                              • atrytka Re: Mądrze napisane.............. 05.04.12, 21:17
                                Mistake, tak myślę, że dziwienie się "światu" jest jedną z mądrości, które powinny towarzyszyć nam w życiu...
                                • mistake3 Pewnie masz racje....... 05.04.12, 21:57
                                  atrytka napisała:

                                  > Mistake, tak myślę, że dziwienie się "światu" jest jedną z mądrości, które po
                                  > winny towarzyszyć nam w życiu...

                                  Tylko mnie już nic nie jest w stanie zdziwić. Nie wiem czy to dobre, czy złe ale na pewno rozsądne.

                                  • atrytka Re: Pewnie masz racje....... 05.04.12, 22:15
                                    Znam to, Mistake.... oj, jak dobrze znam...
                                    Kiedyś, też tak myślałam i też myślałam, że to rozsądne... a teraz... odnajduję w świecie, o wiele cudowniejszą głębię...
                                    • mistake3 No prosze. 05.04.12, 22:20
                                      atrytka napisała:

                                      > Znam to, Mistake.... oj, jak dobrze znam...
                                      > Kiedyś, też tak myślałam i też myślałam, że to rozsądne... a teraz... odnajduję
                                      > w świecie, o wiele cudowniejszą głębię..

                                      No to żebyś się nie przewiozła, bo ja jednak wole być ostrożniejszy niż kiedyś i dobrze mi się z tym żyje. Lubie nie ufać ludziom, to fajne wbrew pozorom.

                                      • atrytka Re: No prosze. 05.04.12, 22:40
                                        Nie pisałam o wiarze w ludzi....
                                        Piszę o ciekawości, o refleksji, która daje siłę i pomga w życiu ( Tobie- jako Tobie).
                                        Dziekuję za troskę o mnie- ale ma naturę z którą pogodziłam się i daje mi to szczęście.

                                        P.S. Nie wierzę, aby nieufność była taka zajefajna. Nieufność jest strachem...
                                        • mistake3 Re: No prosze. 06.04.12, 09:10
                                          atrytka napisała:

                                          Mistake, tak myślę, że dziwienie się "światu" jest jedną z mądrości, które powinny towarzyszyć nam w życiu...
                                          Czesiek juz dawno do tego doszedł

                                          > Nie pisałam o wiarze w ludzi....
                                          > Piszę o ciekawości, o refleksji, która daje siłę i pomga w życiu ( Tobie- jako
                                          > Tobie).
                                          Aż ciężko się nie zgodzić......

                                          > Dziekuję za troskę o mnie- ale ma naturę z którą pogodziłam się i daje mi to sz
                                          > częście.
                                          Ależ prosze, ludzi raczej lubie albo są mi obojętni

                                          > P.S. Nie wierzę, aby nieufność była taka zajefajna. Nieufność jest strachem...

                                          No z tym się nie zgodze, z całym szacunkiem. Strachem przed czym?

                                          • atrytka Re: No prosze. 06.04.12, 16:14


                                            > atrytka napisała:

                                            > > P.S. Nie wierzę, aby nieufność była taka zajefajna. Nieufność jest strac
                                            > hem...

                                            mistake3 napisał:

                                            > No z tym się nie zgodze, z całym szacunkiem. Strachem przed czym?

                                            Tak sobie myślę i oczywiście to moje subiektywne odczucia: kiedy nie ufasz ludziom, to ciagle masz myśli podszyte strachem, że coś się wydarzy: że ktos Cię oszuka, że Cię zawiedzie, że nie pojmie tego co masz na myśli, że nie możesz na nikogo liczyć... itp., itd.

                                            >
                                            • mistake3 Dobrze kombinujesz............ 06.04.12, 23:09
                                              atrytka napisała:

                                              > Tak sobie myślę i oczywiście to moje subiektywne odczucia: kiedy nie ufasz ludz
                                              > iom, to ciagle masz myśli podszyte strachem, że coś się wydarzy: że ktos Cię os
                                              > zuka, że Cię zawiedzie, że nie pojmie tego co masz na myśli, że nie możesz na n
                                              > ikogo liczyć... itp., itd.

                                              Aczkolwiek...................
                                              To wszystko co piszesz prawda. Jedno małe ale. Ja się nie boje i to daje mi satysfakcje.
                                              Nie rządzi mną strach. To raczej asekuracja.
                                              Nie trzeba daleko szukać, żywe przykłady masz tu i teraz na forum. I pytanie, po co Ci to?
                                              Czy warto...........wątpie. Tylko Ty próbujesz zwalczyć zło dobrem, a ja obojętnością i to nas różni.

                                              Podsumowując:

                                              "Boże! Chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami poradze sobie sam"
                                              • atrytka Re: Dobrze kombinujesz............ 07.04.12, 12:25
                                                Kombinatorstwo nie jest moją naturą.... smile

                                                Pomyśl, każdy rodzaj asekuracji z czegoś wynika. Asekurujemy się, bo w pewien sposób się boimy... że znowu za bardzo zaboli, bo ponownie się nie uda. Usmiechasz się pewnie teraz i myślisz sobie, przecież jestem taki spokojny i obojętny. Emocje są wyciszone. Ale niech zawrze w uczuciach? smile
                                                Obojetność jest tez asekuracją. Można powiedzieć, że ja walczę a Ty... się wycofałeś? Ale to nic personalnego, po prostu czysta teoria na przykładzie.
                                                Ale, racja! Czasem nie warto i dlatego zmilczę posty od owego " jakiegoś" autora, bo ignorancja i obojetność jest tam lekiem na głupotę...
                                                • mistake3 Nieprawdopodobne......... 07.04.12, 13:18
                                                  atrytka napisała:

                                                  Kombinatorstwo nie jest moją naturą.... :

                                                  To akurat wiem, czasem mam przebłyski inteligencji.

                                                  "Pomyśl, każdy rodzaj asekuracji z czegoś wynika. Asekurujemy się, bo w pewien
                                                  sposób się boimy... że znowu za bardzo zaboli, bo ponownie się nie uda. Uśmiechasz się pewnie teraz i myślisz sobie, przecież jestem taki spokojny i obojętny."

                                                  Znasz mnie czy udajesz tylko? Tak, śmieje się właśnie. I na tych, którzy zasługują nie jestem obojętny i nigdy nie byłem.

                                                  "Emocje są wyciszone. Ale niech zawrze w uczuciach? smile
                                                  Obojetność jest tez asekuracją. Można powiedzieć, że ja walczę a Ty... się wycofałeś?
                                                  Ale to nic personalnego, po prostu czysta teoria na przykładzie"

                                                  I ja też walcze Moja Droga, tylko ze samym sobą, stąd moje pisanie tutaj.
                                                  Popłynąłem kiedyś i teraz potrzebuje dużo czasu i wiedzy, żeby podjąć decyzje, czy pchać się ponownie w coś niezwykłego.
                                                  Nauczony doświadczeniem, nie chce wszystkich mierzyć jedną miarką, ale im więcej czytam , tym bardziej rozumiem.

                                                  "Ale, racja! Czasem nie warto i dlatego zmilczę posty od owego " jakiegoś" autora,
                                                  bo ignorancja i obojetność jest tam lekiem na głupotę..."

                                                  I to właśnie morał. Nie ufasz, a jednak ignorujesz, nie myśląc o strachu.

                                                  Wesołego Alleluja.
                                                  • atrytka Re: Nieprawdopodobne......... 07.04.12, 13:43
                                                    mistake3 napisał:

                                                    > atrytka napisała:
                                                    > Kombinatorstwo nie jest moją naturą.... :
                                                    > To akurat wiem, czasem mam przebłyski inteligencji.
                                                    raczej nie czasem smile
                                                    > "Pomyśl, każdy rodzaj asekuracji z czegoś wynika. Asekurujemy się, bo w pewien
                                                    sposób się boimy... że znowu za bardzo zaboli, bo ponownie się nie uda. Uśmiec
                                                    > hasz się pewnie teraz i myślisz sobie, przecież jestem taki spokojny i obojętny."
                                                    >
                                                    > Znasz mnie czy udajesz tylko? Tak, śmieje się właśnie. I na tych, którzy zasług
                                                    > ują nie jestem obojętny i nigdy nie byłem.
                                                    - nigdy nikogo do końca nie poznamy, ale tak, znam pewne zachowania, a Ty jesteś... wybacz, że wypowiem sie tutaj, na forum, ciepłym, uczuciowym człowiekiem
                                                    tutaj akurat to i u mnie są przebłyski... wiem,że obojetność to i ignorancja głupoty


                                                    > "Emocje są wyciszone. Ale niech zawrze w uczuciach? smile
                                                    > Obojetność jest tez asekuracją. Można powiedzieć, że ja walczę a Ty... się wyc
                                                    > ofałeś?

                                                    > I ja też walcze Moja Droga, tylko ze samym sobą, stąd moje pisanie tutaj.
                                                    > Popłynąłem kiedyś i teraz potrzebuje dużo czasu i wiedzy, żeby podjąć decyzje,
                                                    > czy pchać się ponownie w coś niezwykłego.
                                                    > Nauczony doświadczeniem, nie chce wszystkich mierzyć jedną miarką, ale im więce
                                                    > j czytam , tym bardziej rozumiem.

                                                    - z mojego skromego doświadczenie wynika, że zawsze warto... przynajmniej... ech...,ale to już za zbyt osobiste... smile
                                                    >
                                                    > "Ale, racja! Czasem nie warto i dlatego zmilczę posty od owego " jakiegoś" aut
                                                    > ora,
                                                    > bo ignorancja i obojetność jest tam lekiem na głupotę..."
                                                    >
                                                    > I to właśnie morał. Nie ufasz, a jednak ignorujesz, nie myśląc o strachu.
                                                    ufam, Mój Drogi, ufam, że każdy wie co robi i pragnie dobra nie tylko dla siebie ale i dla innych. Czasem i ignorancja jest potrzebna, dla tych którzy szerzą głupotę i zło
                                                    >
                                                    > Wesołego Alleluja.

                                                    Tak, Wesołłego Alleluja, niech Ci jajeczko w brzuszku buja.
                                                  • n.i.p.69 Re: Nieprawdopodobne......... 10.04.12, 07:55
                                                    atrytka napisała:

                                                    ".... ufam, że każdy wie co robi i pragnie dobra nie tylko dla siebie ale i dla innych. Czasem i ignorancja jest potrzebna, dla tych którzy szerzą głupotę i zło ..."
                                                    ......... jesteś naiwna i odrealniona! ..... niestety, przytłaczająca większość "nie wie co robi" (a przede wszystkim DLACZEGO TO ROBI?)) natomiast głównym motywacją jest zaspokojenie SWOICH! potrzeb(a właściwie"braków"(?)) ...... głupoty i zła nie wolno ignorować! ... należy je leczyć "NAZYWAJĄC PO IMIENIU!!!" ......... co niniejszym staram się czynićwink .. pozdrawiam!
                                                  • mistake3 Święta, święta i po świętach.................. 10.04.12, 09:12
                                                    Dla jednych głupotą i złem jest pchanie się w cudze związki, dla drugich kłamstwo
                                                    i złodziejstwo, dla jeszcze innych zawiść i zazdrość........................

                                                    Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. Żadna z w/w na pochwałe nie zasługuje, w myśl powszechnie obowiązującego "kodeksu moralnego" ale jesteśmy tylko "ludźmi"
                                                    i często czynimy to, na co mamy właśnie ochote, niezależnie od konsekwencji. Powody każdy ma inne........

                                                    Aczkolwiek.........ludzie czyniący to "zło" wzbudzają raczej podziw i zainteresowanie, dając przykład do naśladowania i wzorce dla młodego społeczeństwa. (mam tu na myśli tzw. wielki świat, środowiska opiniotwórcze, show biznes etc). Przykładów bez liku.
                                                    I niezależnie od tego kto tu co nie napisze, świata nie zmieni, może go tylko akceptować lub nie. Ja osobiście wole tą pierwszą opcje.

                                                    A Tobie atrytka dziękuje za te ciepłe słowa pod moim adresem, to miłe.
                                                    Nie wiem czy jestem dobry czy zły, ale na pewno szczery.
                                                    Wszystko jest dopuszczalne, po to jest to forum, ale przy odpowiednim poziomie kultury
                                                    i szacunku dla innych, w przeciwnym razie: "It doesn't make sense".
                                                  • allize1 Re: Święta, święta i po świętach................. 10.04.12, 09:58
                                                    Chwilę człowieka nie ma a tu taki ruch się zrobiłsmile Witam po świętach!!!!
                            • n.i.p.69 Re: Dziwne.... 05.04.12, 23:12
                              Dokładnie! .... bo jakoś trudno mi sobie Ich wyobrazić paradujących po ulicach, parkach! czy chociażby kinach czy teatrach! .... (szczególnie w małych miasteczkach! )..... chyba poniosła Was fantazja?/! ... proponuje więcej realizmu!!!wink
            • n.i.p.69 Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 23:32
              ...... cokolwiek tu napiszesz, zawsze bedzie to opinia subiektywna! .... nikt nie jest wyznacznikiem wartości kogokolwiek! i nikt nie może również kogokolwiek uszczęśliwić! ..... może co najwyżej zrealizowąc/wypełnić/zaspokoić chwilowe oczekiwania/potrzeby, nikt Cię nie uszczęśliwi w pełni a i tak za wszystko musisz zapłacić ...... "rycerz na białym koniu" to mrzonka taka sama jak "księżniczka zamknięta w wierzy"(?) ...... ludzie dobierają się w związki według klucza własnych deficytów i bez rozumienia tego! trudno zrozumieć partnera/kę
              • atrytka Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 23:45
                n.i.p.69 napisał:

                ludzie dobierają się w związki według klucza
                > własnych deficytów i bez rozumienia tego! trudno zrozumieć partnera/kę

                Trudno czasem zrozumieć samego siebie, bo nawet sie nad tym nie zastanawiamy...
          • wiosnanadziei teoria to nie zycie 07.05.12, 16:19
            nip69
            jak Ty wspaniale wszedzie teoretyzujesz
            a zycie to glownie praktyka nie teoria,jaka ona jest kazdy wie,inaczej wszystko wyglada niz by sie chcialo
            ludzie sie gubia,wyczerpuja limit prosb,czasem emocje graja i wiele innych
            Prawda jest ze zdrada nie jest powodem usprawiedliwienia brakow w malzenstwie ale nie mozna tak jedna kreska osadzac wszystkich,proste i koniec.
            Ja widze ze Ty zawsze o zdrade winisz tylko zdradzajacych a sam/sama powiedziales ze za zwiazek odpowiedzialne sa obie str wiec jak to jest?Bo cos sie tu kupy nie trzymie.
            Pisze kobieta ze ma brakki w malzenstwie jej maz to olewa wiec wina chyba nie jest tylko jej.
    • deodyma Re: dotknąć nieba... 05.04.12, 08:25
      Ty i ten Twoj "misio" kryjecie sie przed swoimi wspolmalzonkami, jak tylko mozecie i to ma byc dotykanie nieba?big_grin
      nie zartuj, prosze Cie...
      gdybyscie oboje byli juz po rozwodzie, mieszkali razem, to ja rozumiem, ale tak?
    • rtq1 Re: dotknąć nieba... 06.04.12, 12:42
      Dotknąć nieba jest doświadczeniem metafizycznym. Jest to porównywalne do uczucia, kiedy patrzysz na Twoje śpiące, niedawno narodzone dziecko. Na wspomnienie takiej chwili łzy same płyną do oczu. Nie łzy zawodu, rozpaczy, tylko łzy, że znalazłeś się człowieku na progu półotwartych drzwi, za którymi kryje się niepojęte.
      Jeżeli ktoś rozważa, czy to się stało w takim układzie czy innym, czy było moralne czy nie moralne, czy żałuje, czy nie, czy było warto czy nie itd., to znaczy, że nie wie, o czym mówi.
      Wtedy, w TAMTEJ chwili, osoby są dla siebie nawzajem święte i nie istnieje nic poza tym, co widzą patrząc nawzajem sobie w oczy. Nie ma przeszłości i nie ma przyszłości. Czas się zatrzymuje.
      Dlatego też, chociaż jest mi ciężko i tęsknię, wiem, że nie będę miał problemu z tym, żeby uszanować wolę tej osoby. Jeżeli ona chce ciszy, tak będzie. Namiętność jest wtedy, kiedy oboje ludzi CHCE być ze sobą. Mam do niej email, sms, wiem gdzie mieszka itp. Ale gdybym się do niej odezwał np. "Co tam u Ciebie", to czułbym się tak, jakbym tą kobietę zgwałcił. Ona jest we mnie, w środku, po co mam ją ranić?
      Obrońców monogamii i wartości rodzinnych proszę o jedno: dajcie sobie spokój i zrozumcie, że to On oceni moje postępowanie, kiedy przyjdzie na to czas. Nie macie prawa mnie oceniać. Żyjcie sobie jak chcecie, ja przecież Wam w tym nie przeszkadzam.
      • atrytka Re: dotknąć nieba... 06.04.12, 16:26
        rtq1 napisał:

        > > Wtedy, w TAMTEJ chwili, osoby są dla siebie nawzajem święte i nie istnieje nic
        > poza tym, co widzą patrząc nawzajem sobie w oczy. Nie ma przeszłości i nie ma p
        > rzyszłości. Czas się zatrzymuje.

        Dziękuję rtq1. Zawrzało we mnie ze szczęścia i łza popłynęła mi po policzku ( z radości oczywista, że dotknęłam tego nieba)

        > Obrońców monogamii i wartości rodzinnych proszę o jedno: dajcie sobie spokój i
        > zrozumcie, że to On oceni moje postępowanie, kiedy przyjdzie na to czas. Nie ma
        > cie prawa mnie oceniać. Żyjcie sobie jak chcecie, ja przecież Wam w tym nie prz
        > eszkadzam.

        "Żółwik".... i niech się tak stanie smile
      • sosna_mloda Re: dotknąć nieba... 14.04.12, 08:48
        Rtq1... hm.. bardzo ładnie i poetycko to ująłeś...

        I piszesz tak:

        > Dlatego też, chociaż jest mi ciężko i tęsknię, wiem, że nie będę miał problemu
        > z tym, żeby uszanować wolę tej osoby. Jeżeli ona chce ciszy, tak będzie. Namięt
        > ność jest wtedy, kiedy oboje ludzi CHCE być ze sobą. Mam do niej email, sms, wi
        > em gdzie mieszka itp. Ale gdybym się do niej odezwał np. "Co tam u Ciebie", to
        > czułbym się tak, jakbym tą kobietę zgwałcił. Ona jest we mnie, w środku, po co
        > mam ją ranić?

        Broń boże nie mam zamiaru umniejszać tego co czujesz i jak myslisz o Waszej historii.
        Jedno tylko nie daje mi spokoju... Mówię o czywiście ze swojej pwerspektywy, jako osoba rozważająca "czy to się stało w takim układzie czy innym" .
        Widzisz, moim zdaniem Ty ją własnie zraniłeś.. tym, że wiedząc, że się z nią nie związesz pozwoliłeś jej tego nieba dotknąć.

        Nie wiem czy zrozumiesz co chciałam napisać.... nie wiem czy ktokolwiek zrozumie.
        I przepraszam jeśli CIę uraziłam.



        • agus-ia76 Re: dotknąć nieba... 14.04.12, 10:54
          >Ty ją własnie zraniłeś.. tym, że wiedząc, że się z nią nie związesz pozwoliłeś jej tego nieba dotknąć.

          rozumiem doskonale
          dać komuś nadzieję a później czmychnąć ze strachu
          • rtq1 Re: dotknąć nieba... 14.04.12, 16:31
            Nie dałem jej żadnej nadziei. Ani na początku ani potem. Nie mamiłem jej obietnicami bez pokrycia, żeby przedłużyć tą relację. Dlatego trwała ona krótko - kilka miesięcy.
    • n.i.p.69 Re: dotknąć nieba... 06.04.12, 17:39
      Gratuluję wniebowstąpienia!!! ........ i uważajcie przy lądowaniu(?)wink
      • anusia-lca Re: dotknąć nieba... 06.05.12, 15:01
        no ladymama, już maj, jak tam,kochanek podjął decyzję, czy przesunął termin do nastepnego maja???????
        • ladymama2828 happy end 26.04.14, 12:09
          nie pisałam długo, bo nawet nie miałam kiedysmile
          Kochanek nie jest już kochankiem. Minęły 3 lata od czasu jak się spotkaliśmy po raz pierwszy. Wszystko się działo dość szybko wyprowadził się, rozwiódł się i wreszcie jesteśmy razem. Moje dzieci są zachwycone, bardzo go lubią i chyba wzajemnie mają z nim dobry kontakt.
          A ja jestem tak samo szczęśliwa jak w dniu kiedy go poznałam, nadal mamy te same motylki w brzuchu, feromony, chęć przytulania, gadania, leżenia z winem na kanapie.
          KOCHANE KOCHANKI, oczywiście nie wszystko złoto, co się świeci. Ale czasem zdarzają się happy endysmile mua
          • chyba.ze Brak precyzji 02.05.14, 00:27
            ladymama2828 napisała:

            Moje dzieci są zachwycone, bardzo go lubią i chyba wza
            > jemnie mają z nim dobry kontakt.

            Wstydliwie przemilczałaś swój kontakt z JEGO dziećmi- są przy tobie równie szczęśliwe?
            łatwo być macochą?
            • ta Re: Brak precyzji 06.05.14, 22:45
              chyba.ze napisała:
              > Wstydliwie przemilczałaś swój kontakt z JEGO dziećmi- są przy tobie równie szcz
              > ęśliwe?
              > łatwo być macochą?

              Nie denerwuj jej, ona jest teraz happy.
              Jego dzieci? Jego dzieci są teraz dziećmi jego byłej żony, co on ma z nimi wspólnego wink ?
              • ladymama2828 Re: Brak precyzji 10.05.14, 21:42
                Z jego dziećmi nie jest łatwo, bo mamusia skutecznie robi im pranie mózgu.
                Nazywam nasze kontakty jako poprawne. Szału nie ma ale z każdym weekendem, tygodniem, miesiącem jest coraz lepiej.
                Wcale nie mam tego w dupie-zależy mi na poprawnych kontaktach a ponieważ dzieci są tylko dziećmi i są przekupne to skutecznie udaje się nad wszystkim panowaćsmile
                Wiem, że wszyscy tak piszą, ale miłość na serio potrafi góry przenosić
                • ta Re: Brak precyzji 10.05.14, 22:18
                  ladymama2828 napisała:

                  > Z jego dziećmi nie jest łatwo, bo mamusia skutecznie robi im pranie mózgu.

                  Rozumiem, że nie opowiada im o prześlicznej, inteligentnej i przemiłej pani, do której odszedł ich tatuś i teraz mieszka z nią i innymi dziećmi i nie klaszczą w rączki z radości ? Ich mamusia nie jest promienna i nie zaczyna dnia od nucenia wesołych pioseneczek? No cóż, zgaga jedna!

                  > Nazywam nasze kontakty jako poprawne. Szału nie ma ale z każdym weekendem, tygo
                  > dniem, miesiącem jest coraz lepiej.
                  > Wcale nie mam tego w dupie-zależy mi na poprawnych kontaktach a ponieważ dzieci
                  > są tylko dziećmi i są przekupne to skutecznie udaje się nad wszystkim panować:
                  > )

                  Zdziwisz się rezultatami przekupywania dzieci i sama za taką prymitywną politykę zapłacisz. Dosłownie.

                  > Wiem, że wszyscy tak piszą, ale miłość na serio potrafi góry przenosić

                  No i popatrz, a z pierwszą żoną , mimo miłości ( bo przecież była ) nie tylko gór, ale zwykłego życia nie uniósł smile. Wybrakowany towar sobie wzięłaś...
    • kinszasa1 Re: dotknąć nieba... 08.05.12, 02:02
      Dotknęłam nieba dwa razy. Raz, nie chce wspominac, miałąm gdzies wszystko, do czasu. Wyobrażnia w uczuciu powiedziałą co moglo by być. Odpuściląm, JA, nie ON, musze z tym żyć. Dla rzucajacych bolesna przestroga. Hwatit.
      Drugi raz :rozwód, ból, och, dziewczyny kochajac e- to naprawde boli, kto zniósł rozwód Misia, wie. A może jesli znosi - nie kocha? Jeśli widzisz i rozumiesz - osobę ktora kochasz, cierpiaca, dziecko czy dzieci, żone. ...
      Nie zazdroszcze nikomu.
      A po walce? Co jest, bywa tam?
      Czy wreszcie rozprostowane palce?
      Kto wie?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka