Hej,
jakiś czas temu pisałam tutaj
forum.gazeta.pl/forum/w,30835,141325499,,powrot.html?v=2
Nasza znajomość rozwijała się, były wspólne wyjścia, mocno wieczorne, jednoznaczne już telefony. Za tydzień miał być wspólny (tylko my) wyjazd służbowy...
A ja dwie poprzednie noce spędziłam na dopięciu na ostatni guzik powierzonego mi zlecenia.
Zaraz to wysyłam i kończę wszystko. Nigdzie nie jadę.
Niestety, zdałam sobie sprawę, że nie jestem tak wyluzowana jak myślałam. W d...e mam układ tego typu - gdzie tak naprawdę strach szafy otwierać, bo w każdej trup.
Nie mam też złudzeń co do intencji mojego Pięknego - skoro potrafił raz pokazać mi, gdzie moje miejsce, zrobi to po raz drugi i kolejny.
Teraz siedzę i zastanawiam się, co było takim impulsem, dlaczego raptem zaczęłam odczuwać taki dyskomfort. Pewnie czynników było sporo, może pewne rzeczy zauważałam podświadomie. Nieważne - w zasadzie to co najfajniejsze już się wydarzyło, a ja...
nie będę tracić życia na coś, co z definicji jest ułomne.
pozdrawiam wszystkich
niedoszła kochanka