Dodaj do ulubionych

Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc

14.01.15, 12:53
Witam, potrzebuje rady jak to ogarnąć.....
Spotykamy sie półtora roku, od samego początku jasno ustalona zasada; mam żonę itd... Spoko, wchodząc w to wiedziałam ze to nic poważnego tylko poprostu romans. Było cudownie, dziesiątki tysięcy smsow, spotkania na noc lub poprostu na kawę. Miedzy nami wytworzyla sie bardzo fajna, ciepła relacja. Ja byłam twarda, nie chciałam sie zakochac ale on robił wszystko żebym sie zakochała. Po ok pól roku zmieklam, on tez. Ja nadal wiedziałam ze nic poważnego z tego nie wyjdzie i byłam zadowolona z takiej formy relacji, nie szukam stałego partnera. Spotykalismy sie dalej. Teraz wyglada to tak; od kilku tyg on sie zaczął dystansowac, coraz rzadziej pisać lub nawet nie odpisywać na moje wiadomości, nie podobało mi sie to bo to był jego pomysł aby nasza relacja nie była oparta tylko na seksie. Wczoraj przyznał mi sie wreszcie ze ochłodza stosunki ze mną, na pytanie ale dlaczego, co sie stało, zero odzewu! Zapytałam czy nadal chce sie spotykać to powiedział ze tak. W związku z tym myśle ze ok pogadamy, zobaczymy czego on odemnie oczekuje i czy mi to pasuje, jak tak to spotykamy sie dalej a jak nie to przynajmniej rozstaniemy sie po ludzku bez jakichś awantur czy żali. No i jest zero odzewusad ja czekam, denerwuje sie, staram sie jakoś sprowokować go do tego żeby ze mną pogadal ale nie w jakiś chamski sposób tylko tak normalnie ale jest cisza. I tak sobie myśle, czy to normalne ze faceci tak robią? Nie wydarzył sie miedzy nami jakiś hardcore żeby był na mnie zły czy cos, ot tak poprostu zero odzewu. Dlaczego poprostu ze mną nie porozmawia i najwyżej to zakończymy, ja poplacze miesiąc i mi przejdzie. Jestem zrozpaczona, nawet nie tym ze najprawdopodobniej to koniec ale tym ze mnie teraz tak traktuje, zero szacunku. Ogarnia mnie straszna wściekłość ze człowiek który był mi tak bliski, odstawil mnie jak rzecz bez słowa wyjaśnienia. W jaki sposób mam to sobie wytłumaczyć żeby czuć sie lepiej?



Obserwuj wątek
    • madamoz1 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 15:43
      U mnie bylo identycznie....spotkaliśmy się raz drugi setny. .milion maili,smsow godziny rozmów. Z czasem trochę zaprzyjaznilismy się i rozmowy o naszej znajomości. Niby wielkie zauroczenie,pokrewieństwo dusz,bratnia dusza.
      Z dnia na dzień trochę chlodniej....niby zapewnia,ze przeżywa cos takiego wyjątkowego, jest szczęśliwy, ja fruwam w obłokach. ..czuje się cudownie ,dowartościować potrafił
      Żadnej klutni,zadnych deklaracji...i nagle z dnia na dzień cisza...pytam się co się stało? Odpowiedz..sam nie wiem i cisza.?po tym wszystkim po tej cudownej znajomości.
      Wyslalam maila długiego bardzo w dobrym tonie,ze tesknie,mam swoje uczucia,przeżywam proponuje przyjaźń. ...słyszę, nie mogę przyjaznic się z była kochanką. ..jak to nie????przecież jesteśmy ludźmi, bladzimy ale my sie polubililismy.Codziennie mijam go na koryrarzu w pracy i nawet Cześć nie powiedział a pół roku temu byłam jego calym zyciem.....żałosne i widzę jaka bylam glupia,dalam się wykorzystać i odstawić jak popsuta zabawka.Nigdy więcej !!!
      • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 16:07
        no niestety faceci tak mają i to jest cena jaką najczęściej kobieta płaci za tę zabawę
      • wiotka_jak_trzcina Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 16:10
        Wy zapomniałyście, albo bardzo skutecznie wypierałyście z głowy fakt, że owi panowie są już z kimś związani, z kim prowadzą wspólne życie, mają dzieci, codzienne sprawy, chwile wzlotów i upadków które dzielą z inną kobietą. I albo ich żony zaczęły coś podejrzewać, albo dowiedziały się i panom zaczął palić się grunt pod nogami i zwiali od was, albo sami doszli do wniosku, że równoległe związki są dla nich zbyt absorbujące czasowo, finansowo, emocjonalnie czy jakkolwiek inaczej. Albo też doszły u nich do głosu jakieś moralne rozterki zaczęli się czuć źle z tym, że okłamują swoje żony. Albo Stwierdzili, że znajomość z wami to po prostu pomyłka i postanowili się wycofać. Że mało elegancko to akurat fakt. Widocznie nie było ich stać na to, żeby zagrać w otwarte karty i powiedzieć, że to koniec. To nie świadczy o nich najlepiej,ale nie mieli wobec was żadnych zobowiązań ani nic nie byli wam winni więc nie musieli się tłumaczyć.
    • aiwlysji Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 19:24
      wydaje mi sie, ze facet mogl poznac kogos nastepnego.....byc moze ludzie, ktorzy wchodza w relacje kochanka/kochanek nie moga pozniej juz "wyhamowac", tzn. maja ochote na ciagle poszukiwanie i "wieczny" poczatek. co znow oznacza, ze nie potrafia nawet szczerze sie zauroczyc, te maile, smsy, spotkania to wszystko "jazda" ego.
      rodzina to przystan i poczucie bezpieczenstwa (stalosc), ale nie milosc, kochanki sa wymienne.
      ciesz sie, ze bylas tylko kochanka, a nie zona takiego osobnikasmile!

      • mariuszg2 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 20:39
        ot dobrze gadasz...sprawiedliwość i tak jest po naszej stronie...
    • mariuszg2 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 20:37
      > ale on robił wszystko żebym sie zakochała.

      nie rozumiem. skoro robił wszystko, żebyś się zakochała a teraz nic nie robi jak już się zakochałaś to co on takiego robił, że Ci zrobił coś czego i tak nie chciałaś, żeby Ci zrobił przy czym sama nic nie robiłaś, żeby nie doszło do skutku to co się narobiło samo?
      • ninek04 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 22:16
        >ale on robił wszystko, żebym się zakochała

        To znaczy on chciał świadomie, żebyś się w nim zakochała?I co miało być tego następstwem? Że on wtedy też się zakocha, odejdzie od żony i zaczniecie razem żyć?Bo w przeciwnym razie po co by chciał,żebyś się w nim zakochała.Nie bardzo rozumiem, co miałaś ba myśli piszac to zdanie.


        • 3-mamuska Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 14.01.15, 23:07
          Zero szacunku hihi
          Dobre wymagać szacunku od faceta, ktory kantuje swoją zonę, byc przyczyna kłamstw hehe, zgadzać sie na to zeby byc ta druga i myślec ze facet cie szanuje.

          Rozbawiłaś mnie totalnie.big_grinbig_grinbig_grin

          Napisze ci tak sama jestes sobie winna, chcesz szacunku to rób tak aby cie szanowano.

          Facet sie toba znudził, myślałaś ze jestes lepsza od jego zony, bo romansuje z toba?
          A tak naprawde pewnie jestes lub bedziesz jedna z wielu.
          Chce sie z toba spotykać ,bo nie ma nic lepszego na widoku.
          Bedzie cie trzymał az wymieni na lepszy model.

          Niestety taka jest prawda, dalas sie w to wciągnąć, na własne życzenie, i tak naorawde nie masz prawa wymagać ani uwagi ani szacunku bo wchodząc w romans sama sie tego pozbawiłeś.

          A ze zdradzający facet to wielki egoista wiec patrzy tylko zeby jemu było dobrze.
          • mariuszg2 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 10:06
            3-mamuska napisała:

            > Niestety taka jest prawda, dalas sie w to wciągnąć, na własne życzenie,

            hiperegoistka

            > A ze zdradzający facet to wielki egoista wiec patrzy tylko zeby jemu było dobrz
            > e.
            >
            nie. On padł ofiara własnej naiwności, bezinteresownej miłośći do kobiety, która go wykorzystała i rzuciła...

            cmoc, cmok. Nic się nie zmienicie babeczki smile ale śmiszne jesteście hihihihih....
        • scho.7 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 22.01.15, 23:29
          czytam ostatnio Starowicza. i to przerażające, ale sam Starowicz potwierdza, że niektórym mężczyznom nie wystarczy seks jako zdobycie kobiety. dla niektórych zdobyciem jest dopiero rozkochanie jej w sobie. oczywiście, to nie znaczy, że mają wobec danej kobiety poważniejsze plany. więc taką rozkochaną porzucają. jak już dobyta, ego zaspokojone, tracą zainteresowanie. sam seksuolog nazywa to bardziej wyrafinowaną formą gwałtu. nie mówię, że w tym przypadku tak było... z tego, co pisze autorka, wydaje mi się, że raczej pan przestraszył się swoich własnych emocji i swojego zaangażowania. ale tak się chciałam podzielić smutną refleksją.
          • scho.7 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 22.01.15, 23:30
            *zdobyta
          • kochanka_idealna Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 23.01.15, 10:53
            scho.7 napisał(a):

            > czytam ostatnio Starowicza. i to przerażające, ale sam Starowicz potwierdza, że
            > niektórym mężczyznom nie wystarczy seks jako zdobycie kobiety. dla niektórych
            > zdobyciem jest dopiero rozkochanie jej w sobie. oczywiście, to nie znaczy, że m
            > ają wobec danej kobiety poważniejsze plany. więc taką rozkochaną porzucają.

            Mnie Starowicz ostatnio rozczarowuje swoim waskim horyzontem - niektorym wystarczy a innym nie - tez mi obserwacja. Proponuje poczytaj Wojciecha Eichelberger, znaczenie szersze spektrum, w koncu mezczyzna tez czlowiek smile
      • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 14:30
        Panie kochany jak zwykle musiałam 3 razy przeczytać by ogarnąc big_grin
        • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 14:32
          miało byc pod wypowiedzią mariuszg2,ale sie przestawiło wink
    • kochanka_idealna Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 13:15
      W regulaminie forum powinien pojawic sie zapisek - zanim napiszesz - sprawdz czy taki watek byl poruszany na forum. Owszem byl, nie raz nie dwa - to jest klasyk Agusia0024.
      Jak czuc sie lepiej? Poszukaj nowego kochanka - teraz wiesz juz co i jak sie odbywa - bedziesz przygotowana.
      Ja nie bronie kochankow - ale ich rozumiem - skoro nie chcial by znajomosc byla oparta tylko na seksie i ty to zaakceptowalas, zaakceptuj tez fakt ze zmienil zdanie. Jesli nie akceptujesz, poszukaj nowego - proste.
      Zmieklas? To zauroczenie - nie milosc.
      A w czym wg ciebie przejawia sie 'zero szacunku' ?- jesli ktos chce milczec to milczy - nie jest to brak szacunku tylko postawa - a ty zachowaj sie adekwatenie.
      Postaraj sie nie odbierac jego zachowan personalnie - to jest kwestia najwazniejsza...
      Pytanie co dalej? Co bys chciala zeby sie wydarzylo ?
      • wiotka_jak_trzcina Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 13:51
        Słusznie prawisz kochanko_idealna. Szacunek jest czymś zupełnie innym niż milczenie lub jego brak. I zgadzam się z tym, że nie należy odbierać tego personalnie.
        • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 14:17
          uważam że zapisek taki jest nie potrzebny bo każda "nowa" ma chęc wyrzucić to z siebie i na nic się zda czytanie cudzych watków,bo nasza historia wydaje się nam taka cudowna,taka wyjątkowa...dopiero później okazuje się,że to taki standard , kiedy wreszcie opadają różowe okulary, ale do tego trzeba samemu dojść i dojrzeć a później okrzepnąć i...tyle...i żyć dalej...
        • wiotka_jak_trzcina Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 16:28
          3-mamuska strasznie uogólniasz, stygmatyzujesz i w dodatku sprawiasz wrażenie sfrustrowanej zdradzanej żony, która porównuje się z kochanką/kochankami własnego męża i koniecznie chce być na pozycji tej tzw.wygranej.
        • scho.7 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 22.01.15, 23:34
          macie rację z tym szacunkiem i milczeniem, i brakiem zobowiązań. a jednak sama wiem, jaki to jest ból. nie chodzi o to, że koniec, tylko o to, że nie wiadomo, dlaczego i co dalej i co to w ogóle wszystko znaczy. been there done that. po tej nauczce wiem, że sama bym tak kochankowi nie zrobiła. choć czasem wydaje się, że po prostu zamilknąć to najlepsze wyjście. ale... no nie, bez sensu tak, skoro można komuś zaoszczędzić cierpienia małym kosztem.
    • facettt baby wy moje :) 15.01.15, 19:23
      nie mozna stac cale zycie na rzesach, w koncu fascynacja mija i trza zejsc na ziemie i nawiazac spokojne, normalne relacje, bez durnych SMS-ow i egzaltacji, a tylko spokojnie umiawiajac sie
      na nastepne spotkanie.

      jezeli cos (romans) ma trwac dluzej - gdy jedna ze stron ma zone/meza - to na pierwszym miejscu musi w koncu stanac spokoj i rozwaga/rosadek.
      • ninek04 Re: baby wy moje :) 15.01.15, 21:13
        Te rady sä naprawdę warte zastosowania, tylko zastanawia mnie, bo jak napisaleś:

        >
        > jezeli cos (romans) ma trwac dluzej - gdy jedna ze stron ma zone/meza - to na p
        > ierwszym miejscu musi w koncu stanac spokoj i rozwaga/rosadek.

        czy jeśli pojawi siē ten rozsądek i spokój między kochankami, to czy nie powieje nudą, od której się w końcu ucieka z oficjalnego związku , licząc na to, że romans przyniesie nowe emocje?
        • facettt zaleta kochanki jest... 16.01.15, 11:13
          ninek04 napisała:
          > czy jeśli pojawi siē ten rozsądek i spokój między kochankami, to czy nie p
          > owieje nudą, od której się w końcu ucieka z oficjalnego związku , licząc na to,
          > że romans przyniesie nowe emocje?

          zaleta kochanki (a muvi to wytrawny kobieciarz...) nie jest to , ze kochanka jest lepsza
          od zony...
          moze byc i odrobine gorsza...
          zaleta kochanki jest to - ze jest INNA...

          to nie zart, ani ironia.
          tylko lapiduchy szukaja czegos lepszego od swoich zon, co zazwyczaj konczy sie problemami, czy rozwodem.

          wytrawni kobieciarze szukaja INNEJ Kobiety, czyli innego, Nowego Czlowieka.
          nie zamierzajac ani na sekunde rezygnowac ze STAREGO, czyli wlasnej Starej smile

      • ajmj Re: baby wy moje :) 02.02.15, 01:54
        facet - wkurzasz mnie! wink
        • facettt babo Ty niemoja :) 02.02.15, 16:44
          ajmj napisała:
          > facet - wkurzasz mnie! wink

          anis Ty mi siostra , anis mi kandydatka na kochanke, wienc lata mi to i poviewa smile
          • ajmj Re: babo Ty niemoja :) 06.02.15, 10:58
            Na Kochankę? Broń Panie Bożewink
            • facettt i tak to jest, niestety 06.02.15, 15:46
              ajmj napisała:
              > Na Kochankę? Broń Panie Bożewink

              i tak to jest, niestety - gdy czlek (przynajmniej tu na foro)
              chce byc szczery w stosunku do kobiety (bo nic od niej nie oczekuje...)
              ale w realu, to potrafie niezgorzej klamac - gdy zachodzi taka potrzeba
              - udajac przyzwoitego czlowieka, majacego tylko problemy malzenskie...
              • scho.7 Re: i tak to jest, niestety 06.02.15, 21:59
                facettt, no nie, tracę przez Ciebie wiarę w porządnych kobieciarzy. myślałam (sądząc po Twoich innych wpisach), że nie zwodzisz tak kobiet - problemami małżeńskimi. sad daj spokój, możesz mówić, że kochasz żonę i po prostu lubisz urozmaicenie w seksie. może nie będziesz uchodził za przyzwoitego, ale w samym seksie większości kobiet to nie powinno przeszkadzać. z doświadczenia mówię. wink
                • facettt przeszkadza, niestety... 07.02.15, 03:39
                  scho.7 napisał(a):
                  może nie będziesz uchodził za przyzwoitego, ale w samym seksie w
                  > iększości kobiet to nie powinno przeszkadzać. z doświadczenia mówię. wink

                  praktyka pokazuje, ze przeszkadza.
                  jednak moge sie mylic.
                  • agus-ia76 Re: przeszkadza, niestety... 07.02.15, 08:58
                    trafiałes na takie co męża szukały a nie seksu i emocji
                    • facettt eehh... 07.02.15, 16:12
                      agus-ia76 napisała:
                      > trafiałes na takie co męża szukały a nie seksu i emocji

                      wiem, bo to moj zyciowy pech. schludnie wygladam, mowie nienagannym jezykiem literackim, mam rowniutkie zombki i wygladam na przywoitego faceta z problemami malzenskimi...
                      - czyli idealny material do odbicia...

                      eehh...
                      • ninek04 Re: eehh... 07.02.15, 17:21
                        yfacettt napisał:

                        > agus-ia76 napisała:
                        > > trafiałes na takie co męża szukały a nie seksu i emocji
                        >
                        > wiem, bo to moj zyciowy pech. schludnie wygladam, mowie nienagannym jezykiem li
                        > terackim, mam rowniutkie zombki i wygladam na przywoitego faceta z problemami m
                        > alzenskimi...
                        > - czyli idealny material do odbicia...
                        >
                        > eehh...

                        Ja nie rozumiem tylko jednego, czy naprawdę wszystkie kobiety wchodząc w relacje z kochankiem, mają wdrukowane w glowę myśl:ma być mój, musi odejść od żony? Nie sądzę, żeby tak było. Bo gdy takie myśli się pojawią, to wiadomo, kończy się zabawa z kochankiem.A chodzi o to, by te relacje trwały niezobowiązująco, jeśli obie strony tego chcą.
    • rtq1 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 15.01.15, 23:31
      czym Ty się przejmujesz? tego kwiatu jest pół światu. Chyba nie nosisz jego dzidziusia w brzuszku? Litości , myśl trochę o sobie, nie o nim.
    • rezolutnakobieta Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 08:44
      Agusia0024, nie będę się powtarzać, bo koleżanki Ci tu mądrze napisały. Podpowiem tylko jedną rzecz - nie czekaj w nadziei, że ta rozmowa, której Ci trzeba, sama się wydarzy. Powiedz mu otwarcie i jasno, że chcesz porozmawiać i miej to już za sobą. Szkoda przedłużać cierpienie. Napisz mu "Spotkaj się ze mną, musimy porozmawiać'. I już.
      • mariuszg2 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 10:01
        rezolutnakobieta napisała:

        > Szkoda przedłużać cierpienie. Napisz mu "Spotkaj się ze mną, musimy
        > porozmawiać'. I już.

        hahahaha
        • rezolutnakobieta Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 11:56
          Co Cię tak rozbawiło, mariuszg2? Wyjaśnij, bo nie rozumiem.
          • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 12:07
            gdyby chciał coś wyjaśniać napewno by to zrobił od razu
            ze swojej strony zakończył temat i całą resztę ma gdzieś ,łącznie z jej uczuciami i histerią

            stąd haha
          • kochanka_idealna Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 13:18
            rezolutnakobieta napisała:

            > Co Cię tak rozbawiło, mariuszg2? Wyjaśnij, bo nie rozumiem.


            bo facetowi sie nie mowi - 'musimy porozmawiac' - chyba ze chcemy zeby zwial.
            Natomiast aby sie faceta pozbyc - mowimy ze 'mozemy sie zaprzyjaznic'

            Bohaterowi watku nalezy zaproponowac sex - najlepiej szybki numerek, raz, drugi, trzeci.... potem zniknac na troche - bedzie szalal, i sam sie garnal do rozmowy... Proste!
            • mariuszg2 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 14:01
              kochanka_idealna napisała:

              > rezolutnakobieta napisała:
              >
              > > Co Cię tak rozbawiło, mariuszg2? Wyjaśnij, bo nie rozumiem.
              >
              >
              > bo facetowi sie nie mowi - 'musimy porozmawiac' - chyba ze chcemy zeby zwial.
              > Natomiast aby sie faceta pozbyc - mowimy ze 'mozemy sie zaprzyjaznic'

              Nieeeeee.... chodzi o to, że z wypowiedzi rezolutnej wynika, że chce pogadać z facetem ale nie wie o czym...w zasadzie chce pogadać, żeby się po prostu wygadać bo cierpi i to nie bardzo wie dlaczego...taka gadna szmatka niby na serio ale o doopie maryni.... i to jest zabawne.

              > Bohaterowi watku nalezy zaproponowac sex - najlepiej szybki numerek, raz, drugi
              > , trzeci.... potem zniknac na troche - bedzie szalal, i sam sie garnal do rozmo
              > wy... Proste!

              o i o tym można porozmawiać... od samego seksu lepsze są tylko rozmowy o nim....ale to chyba nie to forum...
            • rezolutnakobieta Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 14:08
              Nie zgodzę się, kochanko_idealna. Choć rzadko się z Tobą nie zgadzam smile Poza tym autorka wątku chce wiedzieć na czym stoi. A niechby nawet zwiał, przynajmniej będzie wiedziała co ma robić dalej (cytuje: 'Dlaczego poprostu ze mną nie porozmawia i najwyżej to zakończymy, ja poplacze miesiąc i mi przejdzie'.). Ja tam jestem za otwartą komunikacją. Mariuszu, ja zrozumiałam, że ona nie chce tylko pojęczeć, tylko spytać pana co dalej z nimi. To chyba dość konkretne pytanie? Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Mój kochanek jakoś nie zwiał od tego wink
              • mariuszg2 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 14:17
                rezolutnakobieta napisała:

                > ym autorka wątku chce wiedzieć na czym stoi.

                No teraz to ja nie rozumiem. Każda kobieta chce wiedzieć na czym stoi. Co to właściwie oznacza?

                >
                > o pojęczeć, tylko spytać pana co dalej z nimi. To chyba dość konkretne pytanie?

                hahahahah...no coś Ty? równie dobrze możesz zapytać co dalej z kursem franka?

                > Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Mój kochanek jakoś nie zwiał od
                > tego wink

                może po prostu umie CIę słuchac a Ty sądzisz, że rozmawia z Tobą.... to stara tradycja jest...jeszcze z początków lotnictwa.
              • kochanka_idealna Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 15:22
                a dlaczego musi wiedziec na czym stoi - to jest kochanka zonatego faceta - dzis stoi - jutro lezy!
                Nie moze sie to po prostu dziac?
                Akurat 'ten' zonaty facet ma rozmowy w domu, ewidentnie unika rozmowy z kochanka, wyjasnien badz planowania romansu na nastepne 10 lat.
                Sa tacy co lubia rozmowy, zwierzenia, na kawke wpadac, zjesc cos razem - kazdy jest inny oczywiscie. Twoj akurat lubi rozmawiac....
      • 3-mamuska Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 16.01.15, 20:36
        rezolutnakobieta napisała:

        > Agusia0024, nie będę się powtarzać, bo koleżanki Ci tu mądrze napisały. Podpowi
        > em tylko jedną rzecz - nie czekaj w nadziei, że ta rozmowa, której Ci trzeba, s
        > ama się wydarzy. Powiedz mu otwarcie i jasno, że chcesz porozmawiać i miej to j
        > uż za sobą. Szkoda przedłużać cierpienie. Napisz mu "Spotkaj się ze mną, musimy
        > porozmawiać'. I już.
        Po co ma sie z nim spotykać -
        Przeciez autorka wątku juz go pytała "Zapytałam czy nadal chce sie spotykać to powiedział ze tak. "


        Wiec chyba chce tyle ze juz mniej i jak mu pasuje, okres wielkiego zauroczenia minął. Facet chce miec jeszcze "cos" na boku dlatego jeszcze ostatecznie tego nie zakończył.

        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • fujara12 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 06.02.15, 12:23
          > Wiec chyba chce tyle ze juz mniej i jak mu pasuje, okres wielkiego zauroczenia
          > minął. Facet chce miec jeszcze "cos" na boku dlatego jeszcze ostatecznie tego n
          > ie zakończył.


          Śmiem twierdzić że facet dostrzegł niebezpieczeństwo pełnej komplikacji z racji ogromnego zaangażowania ze strony pani.
          Seks na boku - tak.
          Traktować panią jako worek na spermę - tak.
          Zaangażowanie uczuciowe - STANOWCZE NIE.
          Czy tak trudno zrozumie, że facet traci grunt pod nogami ?
          Zostaje postawiony pod ścianą wyboru.
          Dom, dzieci i żona po jednej stronie barykady, a po drugiej kochanka kusząca go mirażem wieczystej szczęśliwości w blaskach promieni słońca
          • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 06.02.15, 21:31
            worek na spermę

            Twoja żona również jest twoim workiem na spermę?
            • fujara12 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 07.02.15, 09:53
              Agusiu ,
              Każda baba to wór na spermę.
              Ty też, ale czy masz tego świadomość ?
              Każdy facet traktuje kochanki przedmiotowo.
              To taka pusta lala do dupcenia.
              Ja mam na nią ochotę, więc nawijam makaron na uszy i za chwilę mam ją w łóżku.
              A one ciemnoty myśląc że są tak uwielbiane dają się wydymać na każdy sposób.
              • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 07.02.15, 11:03
                a nie pomyślałes ,że my możemy robić zupełnie to samo?

                i dlaczego złość aż Ci kipi uszami?
                kto tak Cię zranił?
                • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 07.02.15, 11:14
                  i jeszcze jedno
                  epatujesz brakiem szacunku do kobiet
                  nie masz szacunku do człowieka
                  mało tego nie lubisz samego siebie

                  odpuść
                  tak jest łatwiej
                  życuie jest piekne
    • imbackagain Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 19.02.15, 15:02
      W jaki sposób mam to sobie wytłumaczyć żeby czuć sie lepiej?


      wytłumacz sobie, ze tak bardzo, cie pokochał, ze sam przestraszył sie tak wielkiego uczucia, które nigdy wiecej do nikogo sie nie powtórzy i wolał odejść bez słowa udając obojętność i cierpiec w samotności niz budowac z toba bliskość , bo tej bliskosci z kims koogo tak kocha sie tak naprawdę boi.

      jak to sama kupisz to ci bedzie lepiej

      • agus-ia76 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 19.02.15, 15:13
        tak to chyba tylko w bajkach?
        • scho.7 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 19.02.15, 16:24
          tak to na pewno tylko w bajkach. ale że pojawiła się jakaś bliskość zagrażająca jego spokojowi to całkiem prawdopodobne.

          z tego, co czytam na różnych forach i co sama przerabiałam, żonaci mężczyźni bardzo często bardzo uważają, żeby "związki" na boku nie przekroczyły pewnej granicy. dla kobiet, często bardziej emocjonalnych, to trudne, więc potem wyją na forach, że np. on pisze tylko raz na 2 tygodnie, że spotkania są sporadyczne, że nie odzywa się po seksie itd. pewnie zależy od faceta, ale nie zdziwiłabym się, gdyby wykroczenie związku choć trochę poza jego kontrolę było powodem do wycofania się.
          • dziarg-a Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 19.02.15, 18:15
            Wystarczy spojrzeć na to zagadnienie kochanek/kochanka z innej perspektywy.
            Nagle sytuacja wymyka się spod kontroli. Ale nie w sensie zaangażowania stron, tylko wychodzi szydło z worka. Wasi stli partnerzy z urzędu, czy też z własnego wyboru nie są ślepcami. Coś zwraca ich uwagę i powoli, lub szybko dochodzą do informacji o...............
            Wszystko staje się jasne i klarowne.
            Załóżmy tego opisywanego faceta w dwóch sytuacjach.
            Pierwszy wariant
            Żona stawia ultimatum. Ja z dziećmi, albo ona. Wybieraj. Tu i teraz. Facet traktuje taki wybór jako coś paradoksalnego. Nie mieści mu się w głowie, że żona wyrzuci go z domu, zostanie sama z dziećmi i tylko z alimentami. ONA sobie żartuje.smile Nie wierzy że tak się może stać i dalej balansuje na ostrzu brzytwy.

            Wariant drugi
            Ale żona jest twarda i nie ustępuje. Żąda natychmiastowej eksmisji męża, występuje o zabezpieczenie alimentacyjne. A przy okazji równolegle występuje o rozwód z winy męża.
            Facet jakby nie patrzeć, pomijam w tej chwili wariant drugi, staje przed dylematem wyboru.
            Nie chodzi mu o to ciepełko, o obiadek, o pranie. Chodzi mu o rodzinę. !!!
            Bo w gruncie rzeczy to ona staje się dla niego istotna. Widzi teraz jasno że kochanka to tylko chwilowa zabawka. No miał ją, zaliczył, przespał się z nią ileś tam razy. Wykazał sobie i swoim kumplom że on jeszcze może. Że jest facetem do wzięcia. No ma jeszcze jakąś pozycję w rankingu. Wykazał się sprawnością seksualną. On jeszcze może i jeszcze potrafi.

            Ale dom, rodzina, dzieci, żona...........................
            On nie chce być niedzielnym tatusiem. !!!!!

            No ale większość kobiet, nawet żony te zdradzone, nie zdają sobie sprawy tak naprawdę jacy są ci faceci naprawdę. Prawie wszystkie oceniają ich z tej złej perspektywy.

            Na początku chcą go mieć za męża.
            Potem chcą mieć z nim dziecko.
            W dalszym etapie gdy już mają dziecko, nie zwracają na jego potrzeby żadnej uwagi. Są zajęte sobą i własnym dzieckiem. Tak, to prawda. To jest jej dziecko, a nie jej męża. No bo przecież on to tylko zostawił taką malutką niteczkę i już po wszystkim. Jeszcze dupek miał przy tym samą przyjemność. A ona ?
            Ona przez 9 miesięcy kraćkała się z tym workiem na brzuchu, potem jak mleczna krowa zrobiła ze swojego biustu wymiona jak u krowy. Po drodze jeszcze te kupki w pieluchach, to ulewanie się dziecku na jej ubranie, te nieprzespane noce. No i o samym porodzie nie wspomnę.
            Następny błąd. Seks z oporem i wymuszony. tongue_out Dobre. On chce mieć samą przyjemność. A ona i tak po całym dniu................
            Po latach, gdy on już jest mniej "wydajny" ona wtedy dopiero może...........
            No i w tej sytuacji to ona staje się agresorem na rynku kochanków, a jemu rośnie już tylko poroże.

            Wracając do autorki i do jej problemu.
            Pozostawię to bez komentarza. Wystarczy że napisałam, co napisałam. Może to pomoże.
            Zresztą, ktoś na którymś forum napisał fajne zdanie że:
            Mieć kochankę/kochanka, to wyższa szkoła jazdy.
            To prawda. Sprawa auto5rki jest tego przykładem. To tak jak w szczenięcych latach chodziło się z chłopakiem albo do kina, albo na film.
            Autorka chciała obejrzeć film, ale w końcu była w kinie smile
            Mieć ciasto i zjeść ciasto.
            Być kochanką, czy nie być kochanką.
            Potrafię ? Ale czy dam radę ?
    • facettt w taki: 19.02.15, 18:19
      agusia0024 napisała:
      W jaki sposób mam to sobie wytłumaczyć żeby czuć sie lepiej?


      w taki , ze gdy ma sie zone i dzieciarnie
      to dla kochanki mozna miec czas 1x w tygodniu.
      - no w porywach 2x.
      tesz tak mialem.
      - tak trudno to kobiecie zrozumiec ?
    • ania7146 Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 23.02.15, 10:42
      Nie będziesz czuła się lepiej, zakochałaś się w nim i to był błąd ale serce nie sługa. Dopóki nie spotkasz na swojej drodze kogoś kto pomoże ci zapomnieć , będziesz tęsknić , kochać i myśleć.
      • dziarg-a Re: Jak to ogarnąć? Proszę o pomoc 23.02.15, 19:03
        Ależ ona ma męża, którego niby kocha. A kochanek to tylko tak dla urozmaicenia.
        Bo za dobrze w małżeństwie. Nie starała się i zrobiło się nudnooooooooooooooooooopsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka