Dodaj do ulubionych

mój pierwszy raz jako kochanka

15.02.17, 21:11
Jestem tu nowa, i od roku jestem kochanką. Pisze ten post zebyscie mi przemówily do rozumu, bo niby wiem ze zle robie ale jakos nie potrafie przestac.
Zacznijmy od początku, jego poznalam na kursie prawa jazdy (jest instruktorem) fajnie sie jezdziło, gadalo, dobrze sie razem czulismy w swoim towarzystwie. Kurs sie skonczyl, ja zdalam prawko i powody do spotkan tez sie skonczyly, postanowilismy utrzymac kontakt, bo czemuby nie. Wymienilismy ze sobą mnostwo smsów ( ok 200 dziennie praktycznie codziennie). Pewnego razu zaprosilam go do siebie, zeby obejrzec film, pogadac, oczywiscie skonczylo sie w łóżku. Te "seanse" osbywały sie juz regularnie, choc rzadko bo nie zawsze mial czas, i pretekst. Ja od poczatku wiedzialam ze ma zone i dwojke dzieci. Nie kocham go, i nigdy nie kochalam, dawal mi jedynie przyjemnosc. A ja nie mam zadnych wyrzutów sumienia, tlumacze sobie ze przeciez ja nikogo nie zdradzam a co mnie obchodzi czyjas zona i czyjes dzieci? Wina lezy wylacznie po jego stronie
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: mój pierwszy raz jako kochanka 16.02.17, 00:31
      Eh po co ci przemówić do rozumu skoro swietnie sie bawisz i nie czujesz wyrzutów sumienia.

      Wiesz jak ktoś namawia do morderstwa, pomaga w przygotowaniach do włamania to tez jest winny.
      Wiec jestes tak samo winna jak on.
      Wmawianie sobie przeciez to nie ja zdradzam to tylko wybielanie siebie i tyle.
      Zeby nie dopuścić do siebie myśli jaka jestem świnia.

      Wiedz karma powraca i kiedys twoj facet tez spotka taka bez wyrzutów sumienia.
      Powodzenia baw sie dobrze dalej.

      Jak za ścian bedziesz słyszeć płacz dziecka ,którego pijany tatuś okłada to tez bedziesz siedzieć cicho bo to nie ty je maltretujesz? Co cie obchodzi czujes dziecko?
      Zabierasz czas ich ojca czas który mógłby spędzić z nimi.
      • donmarek Re: mój pierwszy raz jako kochanka 16.02.17, 07:44
        Czy nasze życie musi składać się tylko z pasma samych wyrzeczeń, przykrości, odmawiania sobie wszelkich przyjemności. Ma być ciągiem cierpienia, bo "tam" dostaniemy za to "nagrodę" po śmierci ??? A po wtóre, zdrada(?!) póki nikt nic nie wie ... są tylko kolory. Przyjemne i kolorowe wink Zmartwienia mogą być później. Jako wynik nieuwagi. Albo zbytniej pewności siebie.
        ps
        a sama jednak lubisz przyjemności, o czym, chociażby, świadczy motto w Twoich komentarzach. wink
      • aminokwasik_6 Re: mój pierwszy raz jako kochanka 19.02.17, 12:42
        Witaj,
        Czytam czasem to co piszesz i coz, wrzuce kamyczek do ogrodka. Zycie nie jest 0-1, sa tez szarosci...bylam "ta" pania i to byl najszczesliwszy okres mojego zycia. Oboje w zwiazkach z dziecmi...zostalam w martwym malzenstwie /takie bylo juz przed romansem...zebys Cie uspokoic/ i nie ze wzgledow materialnych do jakich czesto powracasz w swoich wypowiedziach. Pracuje i stac mnie na to, zeby zadbac o siebie i dzieci- rewelacyjne uczucie...
        On....odszedl od zony, wychowuje samotnie dzieci...spotkalam go kilka tygodni temu i uslyszalam jedne z najmilszych slow zyciu...uratowalas mnie, dzieci. Zaskoczona? Ano tak, toksyczny zwiazek w ktorym byl i ta chwila zapomnienia sprawily, ze facet jest teraz szczesliwy i jego dzieci rowniez.
    • obrotowy 3miej to i ciagnij to dalej. 16.02.17, 02:01
      skoro dla obu stron jest dobrze.
    • obrotowy mój pierwszy raz jako nie-kochanek 16.02.17, 08:18
      drquinn123 napisał(a):
      poznalam na kursie prawa jazdy (jest instruktorem) fajnie sie jezdziło,

      pamietam tez.
      z tego kursu.
      (jako jego zwykly uczestnik)
      instruktor bral, co chcial (a swietne Panienki byly...)

      a ja k... musialem obejsc sie smakiem
      ale ze przymykalem oko na jego wyczyny - to zdalem za pierwszym razem.

      tym niemniej : - SUPER JOB.
    • makinetka82 Re: mój pierwszy raz jako kochanka 16.02.17, 12:39
      Ty się po prostu puszczasz z żonatym facetem. Skoro twoje standardy moralności na to pozwalają, to nie rozumiem, gdzie widzisz problem?

      Był raz sobie kupka gówna. Żyła sobie spokojnie, raz wygrzała się na słoneczku, raz potaplała w błotku, i tak sobie żyła i żyła. Oprócz kupki gówna na tej samej łączce żył kwiatek. Kwiatek był uroczy, kolorowy , i pachniał cudnie. Jego zapach był o wiele, wiele przyjemniejszy od zapachu kupki gówna, ale ani kwiatek, ani kupka o tym nie wiedzieli, tak więc kupka żyla sobie spokojnie i szczęśliwie, nie wiedząc, że śmierdzi z daleka smile
      • obrotowy tesz nie wiem, gdzie problem. 16.02.17, 16:31
        makinetka82 napisała:
        > Ty się po prostu puszczasz z żonatym facetem. Skoro twoje standardy moralności
        > na to pozwalają, to nie rozumiem, gdzie widzisz problem?


        tesz nie wiem, gdzie problem.
        - tym niemniej te 200 SMS-ow dziennie to sciema.
        ja tam (onegdaj) ograniczylem liczbe oodpowiedzi na liczne SMS-y kochanki do dwoch dziennie, grzecznie tlumaczac, ze jak sie ma zone i dzieci - to na wiecej nie ma sie czasu.
      • donmarek Re: mój pierwszy raz jako kochanka 17.02.17, 07:37
        A żonaty facet nie może sobie bzyknąć? wink A czy samotna niewiasta musi sobie odmawiać przyjemności? wink Nie każdy facet i nie każda niewiasta potrafi dać przyjemność partnerowi. Więc ... wink Widzisz, Matka-Natura tak skonstruowała ten nasz świat, że konieczna jest ciągła zmiana, ciągłe udoskonalanie etc. A możliwe jest to tylko poprzez wymianę, poszukiwanie nowego wink Zbytnie zamykanie się wewnątrz jakiejś grupy, prowadzi przeważnie do jakiejś degeneracji. smile
        ps
        i rację masz, że wszystkim nie da się dogodzić. Ale w...ć na pewno. Czego dajesz przykład. smile
        • 3-mamuska Re: mój pierwszy raz jako kochanka 17.02.17, 13:15
          Ależ moze pobzykać z żona kto mu broni?
          Żona tez potrzebuje bzykania.
          Jeśli pan lubi zmiany niech zmieni tez sprzątaczkę praczkę i kucharkę albo sam sobie skarpetki pierze.
          Skoro takie zamykanie go nudzi.
          Nich idzie z całym majdanem swoim ,wymaganiami co do dzieci domu i obiadku pod nos.
          • obrotowy nie muv - kto co ma robic... 17.02.17, 21:35
            kazdy wybiera rozwiazanie - jakie mu pasuje.

            boli cie , ze nie twoje ?

            przeciez ty nie masz kochanka - wiec w czym rzecz ?
            • 3-mamuska Re: nie muv - kto co ma robic... 18.02.17, 07:57
              obrotowy napisał:

              > kazdy wybiera rozwiazanie - jakie mu pasuje.
              >
              > boli cie , ze nie twoje ?
              >
              > przeciez ty nie masz kochanka - wiec w czym rzecz ?

              W tym ze chce to sobie popisze,forum dyskusyjne wiec podagadac mozna nie?
              Forum otwarte każdy moze sie wypowiedzieć .
              Było by nudno gdyby wszyscy przyklaskiwali wam tylkowink
              Co nietongue_out
              • obrotowy I nadal nie muv - kto co ma robic... 18.02.17, 18:00
                Było by nudno gdyby wszyscy przyklaskiwali wam tylkowink


                Alesz nikt ci tego nie poleca.
                Problem jest w czym innym:
                - mozesz napisac, ze ci sie to nie podoba, napawa cie (ow Pan) niechecia, czy nawet odraza
                - to w porzadku...

                ale smieszne - jest pisanie - co (ow Pan) powinien robic. bo nie jestes zadna wyrocznia
                dla owego Pana i on robi to - na co ma ochote.
                • 3-mamuska Re: I nadal nie muv - kto co ma robic... 19.02.17, 04:34
                  obrotowy napisał:

                  > Było by nudno gdyby wszyscy przyklaskiwali wam tylkowink
                  >
                  >
                  > Alesz nikt ci tego nie poleca.
                  > Problem jest w czym innym:
                  > - mozesz napisac, ze ci sie to nie podoba, napawa cie (ow Pan) niechecia, czy n
                  > awet odraza
                  > - to w porzadku...
                  >
                  > ale smieszne - jest pisanie - co (ow Pan) powinien robic. bo nie jestes zadna w
                  > yrocznia
                  > dla owego Pana i on robi to - na co ma ochote.

                  Nie jestem wyrocznia oj nie jestem kobieta żona i matka.
                  I próbuje pokazać wam:
                  -ze żona to nie musi byc zło konieczne i mozna miec fajny związek.
                  -ze brak seksu i niechęć zony do seksu moze byc wina faceta który zachowuje sie tak ze żona traci cała ochote.
                  -to ze zaprzeczeniem jest ze nie krzywdzicie własnych kobiet,
                  -i ze to wcale nie jest uczciwe wobec kobiet i to jest brak szacunku.


                  Ale tak szczerze to moze je sobie bzykać wszystko co na drzewo nie ucieka, wasze zycie ,wasza sprawa.
                  Żadne z was nie wie co ja w życiem przeżyłam.
                  Czego doswiadzczylam.

                  No niewazne ,nie traktujcie wszytko tak poważnie to forum ,net i ludzie rozne doświadczenia.
                  Ja se tylko gadam gdybam.
                  I czasem sie droczętongue_out
                  A czasem serce boli jak facet uważa ze notoryczne zdradzenie zony ja nie krzywdzi ,i ze ja szanuje. Zone i własny dom i dzieci.

                  Troche luzu kochani.
          • donmarek Re: mój pierwszy raz jako kochanka 18.02.17, 08:48
            A jak żona tyle nie potrzebuje? I tak oto kolejny problem mamy. sad
            ps
            a co zrobić z "bezpańską" niewiastą, która potrzebuje tego bzykania. I to w nadmiarze. A "niezajętego" nie ma w okolicy? wink
        • makinetka82 Re: mój pierwszy raz jako kochanka 18.02.17, 17:28
          Wqrwiam Cię, donmarku? To cudnie . 😊
          • donmarek Re: mój pierwszy raz jako kochanka 19.02.17, 09:57
            Dlaczego tak uważasz? Mnie raczej nie da się wyprowadzić z równowagi. Nawet gdyby kurdupel z Żoliborza był Twoim bratem, wink bo nie życzę sobie, by ktoś układał moje życie na swoja modłę !!! Każdy ma swoje życie. I przeżyje je tak, jak uważa za najlepsze. A co do niewiast ... tak już mam. Interesują mnie tylko "zajęte". I widać, tak jakoś Matka-Natura dość solidnie postawiła mnie na nogach. wink Wciąż jest we mnie ten pierwotny zew. Zew natury, czyli potrzeba i konieczność przedłużania gatunku. Chociaż już nie ten wiek wink A może się to tak dziać, jeżeli jest jedna strona bardzo aktywna, czyli rozsiewająca, a druga bierna. Bierna od "brać" wink wink
            • makinetka82 Re: mój pierwszy raz jako kochanka 19.02.17, 20:40
              Ale oczywiście, niech każdy żyje tak, jak mu się podoba. Przecież to, ze niszczysz komuś życie, to w sumie nic takiego...
              • donmarek Re: mój pierwszy raz jako kochanka 20.02.17, 08:06
                A komu ja to czynię?
                • makinetka82 Re: mój pierwszy raz jako kochanka 20.02.17, 08:30
                  Uważasz że "współudział " w zdradzie nikomu nie robi krzywdy, tak ? A co z rodziną tej zdradzającej kobiety ?
                  • obrotowy nie czyni - jezeli nikt o tym sie nie dowie 20.02.17, 17:05
                    a zaangazowane osoby w taka zdrade maja z niej czysta przyjemnosc,
                    a potem mile wspomnienia na dlugie lata...

                    Tylko nalezy starannie pilnowac i ostroznie planowac, oraz dzialac - by sie nie wydalo...

                    Sprawdzalem to przez Cwierc Wieku - z dobrym skutkiem.
                    • makinetka82 Re: nie czyni - jezeli nikt o tym sie nie dowie 20.02.17, 17:11
                      Póki dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie... piszesz jak kierowcy przekraczający prędkość lub jeżdżący po pijanemu: No przecież NIC SIĘ NIE STANIE, TAKI JESTEM ZAJEBISTY .. do czasu. A tymczasem, gratuluję, zarówno wam jak i autorce wątku, że tak pięknie potraficie oszukiwać samych siebie co do własnego sku..syństwa.
                      • obrotowy wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 21.02.17, 00:04
                        makinetka82 napisała:
                        > Póki dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie..

                        - wlasnie. o to chodzi, by mu sie nigdy nie urwalo...

                        mnie od 30-tu lat sie nie urwalo...

                        tymczasem, gratuluję, zarówno wam jak i autorce wątku,
                        że tak pięknie potraficie oszukiwać samych siebie

                        - nie oszukujemy SIEBIE
                        czerpiemy jedynie przyjemnosc z zycia.
                        i realizujemy wlasne priorytety.
                        • makinetka82 Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 21.02.17, 01:49
                          Ok.Realizujecie własne priorytety, tylko po co przy tym wszystkim wypieracie się tego, że krzywdzicie innych? czyż nie bardziej uczciwym byłoby stwierdzenie " tak, jestem dupodajką/ kawałem uja , bo zdradzam męża/ żonę, który mi ufa i któremu z własnej woli przysięgałam wierność? Tak, postępuję źle, bo takie mam właśnie priorytety?" Ależ skąd. Wy przecież jesteście tacy doskonali, tacy wyzwoleni, to ja jestem ta zaściankowa i zacofana. I żeby było jasne... ja nie mówię o ludziach, za których " pójściem na bok" stoi jakiś dramat... Nie winiłabym maltretowanej kobiety/ zdradzanego męża za to, że również sobie kogoś znalazła/ znalazł... Mówię tylko o tych, u których powodem jest nuda w związku i chęć na adrenalinę... o takich pobocznych bzykaczach.dla których nie ma żadnych świętości, a całe życie to " frajda" . I tak, możecie się wybielać, ile chcecie, stworzyliście tu kółeczko wzajemnej adoracji, które w mig wyłapuje i atakuje każdego, kto ośmieli się skrytykować waszą postawę. To nie zmieni faktu, że krzywdzicie innych ludzi, choćbyście nie wiem jak temu zaprzeczali. A, i przy okazji, uprawiając seks bez miłości sprowadzacie się do roli kopulujących zwierząt... nie obrażając tych ostatnich , bo im przynajmniej instynkt generuje jakieś "zasady" , a wasz , dupodajek i ruchaczy kodeks moralny dawno przestał istnieć . Pomogłam coś ?
                          • agus-ia76 Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 21.02.17, 07:57
                            Bez obrażania i epitetów bo będę musiała Cię wyrzucić
                          • donmarek Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 21.02.17, 08:05
                            Coś chyba nie tak czytasz albo ... Ja nigdy nikogo nie atakuję. Chyba, że żoliborskiego karakana. Uważam, że każdy odpowiada za swój los. I co sobie wybierze, tak to przeżyje. I dopóki krzywdy nie czyni bliźniemu, wszystko jest w porządku. I jak dotychczas źle na tym nie wychodzę. Żonę, ponad 40 lat tą samą mam. Żadna z moich przyjaciółek z mojego powodu nie została porzucona! A jedynie zawsze oboje mieliśmy jakąś odrobinę przyjemności.
                            ps
                            tak tylko, na marginesie: nigdy nie skłamałaś? Jeżeli tak, to masz prawo rzucić kamieniem. Jak ktoś kiedyś tak powiedział, a ktoś inny do tego się przypisał.
                            • makinetka82 Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 21.02.17, 08:19
                              A jeśli kiedyś , zwykłym zbiegiem okoliczności, którego nie będziesz mógł przewidzieć , bo przecież Bogiem nie jesteś, twoja żona dowie się o twoich zdradach? Wtedy też będziesz twierdził, że nikogo nie skrzywdziłeś? Nie, nigdy nie zdradziłam nikogo, z kim byłam. Nigdy też nie spałam z zajętą osobą. Z domu wyniosłam przekonanie, że należy żyć tak, by nikt przeze mnie nie płakał. I patrz, przez 35 lat mi się to udaje...
                              • obrotowy zatem gdzie problem ? 21.02.17, 09:24
                                makinetka82 napisała:
                                Z domu wyniosłam przekonanie, że należy żyć tak, by nikt przeze mnie nie płakał.
                                I patrz, przez 35 lat mi się to udaje...


                                No mnie tesz (jak jusz napisalem powyzej)

                                zatem gdzie masz problem?
                              • donmarek Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 21.02.17, 10:28
                                Moje pytanie brzmiało, czy nigdy nie skłamałaś. I wcale nie pytałem o zdrady czy seks "na boku". Ja nie odróżniam tzw. "skoku w bok" od np. niechęci spotkania koleżanki w danej chwili i sprokurowania jakiegoś WYKRĘTU w tym celu. I jedno i drugi ... Pod warunkiem że się wyda czy też zawsze jest kłamstwem ??? A jak będzie gdy się wyda, że lubię seks "na boku"? Dzisiaj nie wiem. O tym będę myślał wtedy, gdy takie coś zaistnieje.
                                • obrotowy o to to... 21.02.17, 18:09
                                  donmarek napisał:
                                  A jak będzie gdy się wyda, że lubię seks "na boku"? Dzisiaj nie wiem.
                                  O tym będę myślał wtedy, gdy takie coś zaistnieje.


                                  Ty chyba jestes jakims moim duchowym bratem, bo widze to dokladnie tak samo.
                                  - Gdy sie kiedys wyda, to wtedy pomysle - co dalej.
                                  Ale jak sie przez 30 lat nie wydalo (dzieki absolutnej ostroznosci i przezornosci...)
                                  - to juz sie chyba nie wyda, bo i okazji coraz mniej...
                                  • 3-mamuska Re: o to to... 22.02.17, 10:17
                                    obrotowy napisał:

                                    > donmarek napisał:
                                    > A jak będzie gdy się wyda, że lubię seks "na boku"? Dzisiaj nie wiem.
                                    > O tym będę myślał wtedy, gdy takie coś zaistnieje.
                                    >
                                    >
                                    > Ty chyba jestes jakims moim duchowym bratem, bo widze to dokladnie tak samo.
                                    > - Gdy sie kiedys wyda, to wtedy pomysle - co dalej.
                                    > Ale jak sie przez 30 lat nie wydalo (dzieki absolutnej ostroznosci i przezornos
                                    > ci...)
                                    > - to juz sie chyba nie wyda, bo i okazji coraz mniej...

                                    Wiesz 30 lat temu nie było komórek, nie było powszechnego dostępu do internetu.
                                    Nikt nie miał w telefonach aparatów itp.
                                    Poza tym to były czasy ze jak nie pije nie bije ,to należy małżeństwo udać za udane.
                                    A to ze poszedł na bok, No cóż matce dzieciom nie wypada miec takich niskich instynktów jak rządza i ochote na seks,wiec lepiej jak maz wyszalał sie na mieście.
                                    Jestem pewna ze żona twoja ,wiedziała jak sie z kimś mieszka to widac gołym okiem, zwłaszcza jeśli romas trwa dłuzej i hm lubi sie swoja kochankę.
                                    No i jeszcze jedno rozwódka nie była/nie miała łatwych perspektyw na następny związek czy na spokojnie zycie.

                                    No i kobiety sa teraz inne nie musza sie trzymać faceta zeby byc samodzielne i samowystarczalne.
                                    • donmarek Re: o to to... 22.02.17, 10:47
                                      Było i przed 30 laty. I jest nadal. W dobie internetu i komórek. I jak na razie nic się nie dzieje u mnie. No a poza tym, trzeba odrobinę umiaru i myślenia. Tak w korzystaniu z telefonu i internetu. To nie poszukiwania i wyczucie żony gubi kochanków, ale bezgraniczna pewność siebie i głupota. Przecież czy po pracy w domu trzeba do siebie dzwonić, wysyłać smsy? A "zakonspirować" numer telefonu i jego właścicielkę? To po pierwsze i podstawowe.. I jak się tylko odrobinę pomyśli, to można wszystko sobie jakoś poukładać. Miałem naprawdę trudne sytuacje: 15 lat przyjaciółka/kochanka w pracy w jednym pokoju. I nikt o nas nie wiedział! A bywało, że "bzykaliśmy się" w pracy, w jakimś pokoju, który można było zamknąć, by nikt nam nie przeszkadzał wink. Obecna, przyjaciółka mieszka kilkaset kilometrów ode mnie. Więc na godzinę nie ma szans wyskoczyć. Potrzeba 3, 4 dni. I udaje mi się pojechać. I trwa to już ponad 10 lat. Więc gdyby żona coś wyczuła, dawno by mnie już za drzwi wystawiła. wink
                              • janeaustin40 Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 22.02.17, 09:43
                                Makinetka nie przekonasz cyników i nihilistów, że ich postawa to po prostu zło. Właśnie postawa. Konkretny uczynek da się czasem jakoś obronić, usprawiedliwić. Życia w świecie "na opak" usprawiedliwić się nie da.
                                • donmarek Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 22.02.17, 10:55
                                  Dlaczego cynik i nihilista? Wiem od ludzi, którzy znają mnie fizycznie, że podobno jestem bardzo ciepły i opiekuńczy. I tak też i mnie się wydaje, skoro nie mam problemu z poznaniem kobiet "zajętych", które kładą swoją stabilizację jako zastaw, by się ze mną spotkać/spotykać. Świat naprawdę nie jest czarno-biały. wink
                                  ps
                                  chyba, że uważacie się za jedyne sprawiedliwe na tym łez padole. Ale ... bywają tez i łzy radości, szczęścia i przyjemności wink
                                  • janeaustin40 Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 23.02.17, 10:39
                                    Bo cynik i nihilista to ktoś nieuznający powszechnie przyjętych (oczywiście w naszej kulturze, a nie w innej) norm obyczajowych. Ktoś kto je kwestionuje i z nimi walczy. Robi to nie z powodów ideowych, bo uważa, że jakieś inne normy uczyniłyby ludzi szczęśliwszymi, lecz wyłącznie z powodu swoich własnych czterech liter. A ciepło nie ma tu nic do rzeczy. To, jakim się ktoś wydaje "na pozór", nic o nim nie mówi naprawdę. A Twoje panie? No cóż, po prostu z tej samej bajki - cyników i nihilistów. Dlatego pewnie dobrze się zgrywaliście. Oczywiście, że świat nie jest czarno-biały. Tyle że co innego "zbrodnia w afekcie", a co innego "zbrodnia z premedytacją". Załóżmy, że w wypadku ginie człowiek. Kierowca samochodu jest winny śmierci swojego pasażera. Kierowca nie był pijany, nie jechał za szybko, popełnił jakiś błąd, który skończył się tragicznie. I druga sytuacja. Gość zabija z premedytacją mężczyznę, po którym ma dziedziczyć. Sprawca wie, planuje, chce zabić, by zagarnąć pieniądze. Oba przypadki podobne: ginie człowiek. A jednak żaden sąd nie wymierzy tej samej kary, choć spowodowanie czyjeś śmierci od razu podpada pod paragraf. Twój podpis mówi wszystko: sam sobie jestem Bogiem. Cóż więc znaczy coś na kształt ciepła, coś na kształt opiekuńczości. Miraż, nieprawda. I oczywiście, że nie jestem żadną jedyną sprawiedliwą - odróżnianie dobra od zła wcale mnie nią nie czyni. To po prostu umiejętność odróżniania dobra od zła, a nie pewność, że sama nigdy nie zrobię nic złego. Tylko w przeciwieństwie do Ciebie dalej będę uważała, że to zło - nawet jeśli to ja będę jego autorem.
                                • obrotowy No to odetchnalem... 26.02.17, 22:52
                                  janeaustin40 napisał(a):
                                  > Makinetka nie przekonasz cyników i nihilistów, że ich postawa to po prostu zło.
                                  > Właśnie postawa. Konkretny uczynek da się czasem jakoś obronić, usprawiedliwić
                                  > . Życia w świecie "na opak" usprawiedliwić się nie da.


                                  No to odetchnalem.
                                  - Bo niczego nie usprawiedliwiam.
                                  - po prostu tym aspektem sprawy sie nie zajmuje.
                                  wpedzac sie samemu w dyskomfort - to (auto)masochizm.
                                  - po co ?
                                  • janeaustin40 Re: No to odetchnalem... 28.02.17, 15:22
                                    W jakim celu zastanawiać się, co jest dobre, a co złe? W końcu można by zostać od tego człowiekiem. I komu to potrzebne? Lepiej przecież być stworzeniem człekopodobnym, które je, pije, kopuluje i problemami aksjologicznymi głowy sobie nie zawraca.
                                    • obrotowy zgadza sie... 01.03.17, 10:53
                                      i to jest jakas opcja.

                                      pomijajac oczywiscie fakt, ze nie ma jednej moralnosci.
                                      moralnosci sie rozne.

                                      i kazdy ma swoja racje - tak jak i ma swoja d...
                                      • janeaustin40 Re: zgadza sie... 06.03.17, 09:01
                                        Ewentualnie jest świento prawda, tys prawda i gówno prawda. I ta waso jest łostania.
                                        • obrotowy Masz racje. To Relatywizm Moralny 06.03.17, 11:16
                                          masz racje.
                                          A tu definicja Relatywizmu Moralnego:
                                          pl.wikipedia.org/wiki/Relatywizm_moralny
                                          • janeaustin40 Re: Masz racje. To Relatywizm Moralny 06.03.17, 12:33
                                            Dziękuję za definicję. Znam. Jak Cię kiedyś ktoś napadnie na ulicy i zleje, to mam nadzieję, że jako relatywista moralny uznasz, że na pewno miał w tym swoją rację i nie można mu wmawiać, że to zły człowiek jest. Czy też prawo jest absolutnie nadrzędne, a jedynie moralność podlega relatywizmowi? Co zatem np. z takim prawem szariatu? Jakby nie było w pewnych państwach oficjalne prawo.
                                            • obrotowy Absolutyzm Moralny - A PRAWO. 06.03.17, 13:06
                                              janeaustin40 napisał(a):
                                              Czy też prawo jest absolutnie nadrzędne, a jedynie moralność podlega relatywizmowi?


                                              PRAWO jest absolutnie nadrzędne

                                              natomiast (prawie zawsze) obowiazujace PRAWO (ktorego zawsze bede zwolennikiem)
                                              jest zawsze KOMPROMISEM miedzy Relatywizmem Moralnym
                                              a Absolutyzmem Moralnym.

                                              a pisze to - jako Czlek Kompromisu
                                              • janeaustin40 Re: Absolutyzm Moralny - A PRAWO. 06.03.17, 13:13
                                                Zatem jeśli kiedyś w państwie, w którym obowiązuje prawo szariatu, utną Ci głowę, zgodnie z obowiązującymi prawnie zasadami, uznasz, że wszystko jest ok i mają do tego prawo? To w sumie pocieszające jest.
                                                • obrotowy Relatywizm Moralny - A PRAWO. - nie smec. 06.03.17, 15:28
                                                  do Panstwa z Prawem Szariatu absolutnie sie nie wybieram

                                                  ale, w ramach Relatywizmu Moralnego - chetnie podesle im tam z powietrza pare BOMBEK
                                                  - jak czynia to BIALI Rosjanie i (biali) Amerykanie...
                          • obrotowy I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie. 21.02.17, 09:21
                            makinetka82 napisała:
                            > Ok.Realizujecie własne priorytety, tylko po co przy tym wszystkim wypieracie si
                            > ę tego, że krzywdzicie innych?

                            - nie krzywdzimy, bo ci "inni" nic o tym nie wiedza

                            A, i przy okazji, uprawiając seks bez miłości sprowadzacie się do roli kopulujących zwierząt..

                            - niezupelnie, dowartosciowujemy sie intelektualnie tesz...
                            a poniewaz obie strony sa "po szkolach"
                            to po seksie zdarzaja sie rozmowy o kulturze antycznej, Szopenhauerze itd...
                            • 3-mamuska Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 22.02.17, 10:29
                              obrotowy napisał:

                              > makinetka82 napisała:
                              > > Ok.Realizujecie własne priorytety, tylko po co przy tym wszystkim wypiera
                              > cie si
                              > > ę tego, że krzywdzicie innych?
                              >
                              > - nie krzywdzimy, bo ci "inni" nic o tym nie wiedza

                              To ty tak twierdzisz. Ja wiem ze niektórzy faceci w rodzinie zdradzali zony, gdzieś tam jako dziecko pokrętnie słyszałam plotki.
                              I ciotki o tym widziały czuły, czasem sie wydało. Ale żadne małżeństwo sie nie rozpadło, bo były dzieci, bo były inne czasy.
                              Pamietam jak ciocia wpadł do nas z płaczem pozniej u mieszkala chwile,i co sa do dzis razem.
                              Tłumacze ze żona zawsze wyczuje, i cierpi.
                              Tyle ze nie przyzna sie ,bo moze boi sie ze jak zrobi awanturę maz pojdzie do kochanki. A jak romas sie skonczy to cieszy sie ze facet został i spycha wszytko pod dywan.
                              Albo boi sie samotności opieki nad dziećmi domem i o kase.
                              Facet ma
                              Facet ma zupełnie inny punkt widzeni.
                              Facet uważa ze seks na boku nikogo nie krzywdzi bo żona to żona "rzecz świeta" dzieci dom nie do ruszenia.
                              A kobieta nie chce zostać sama z wszytkim i siedzi cicho przyzwyczaja sie do tego...
                              Bardzo bardzo smutne ze facecie uważają ze oszukiwanie zony jej nie krzywdziuncertain
                              Bo romas to nie tylko seks. Sama fizyczność da sie jakos wybaczyć. Jak seks np. Z prostytutka. Gorzej dla kobiety jest zdrada emocjonalna czyli reszta co maz robi dla kochanki. Czułość dotyk rozmowy spędzanie czasu.
                              Kłamanie zeby sie z nia spotkac.
                              Zamiat ponawia sie z dziećmi leci do obcej baby,kradnie czas i uwagę.

                              > A, i przy okazji, uprawiając seks bez miłości sprowadzacie się do roli kopuluj
                              > ących zwierząt..
                              >
                              > - niezupelnie, dowartosciowujemy sie intelektualnie tesz...
                              > a poniewaz obie strony sa "po szkolach"
                              > to po seksie zdarzaja sie rozmowy o kulturze antycznej, Szopenhauerze itd...

                              Tak zwłaszcza tesz...
                              I tak uważam ze facet który zdradza sprowadza sam siebie do zwierzęcia, bo zwierząt nie potrafią sie powstrzymać. Myślący człowiek powinnen.
                              • makinetka82 Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 23.02.17, 10:46
                                zastanawiam się... gdybyś regularnie kradł sąsiadowi węgiel z piwnicy, ale tak po troszeczku, tak że tamten by się nie zorientował, to czy też twierdziłbyś, że nie , nie jesteś złodziejem ?
                                • donmarek Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 24.02.17, 08:58
                                  Żona jest WŁASNOŚCIĄ męża? I odwrotnie?
                                  • 3-mamuska Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 28.02.17, 22:21
                                    donmarek napisał:

                                    > Żona jest WŁASNOŚCIĄ męża? I odwrotnie?
                                    >

                                    Własnością nie ale przyciągnąłeś uczciwość małżeńską.

                                    Zawsze mnie zastanowia co face kieruje ,po co mu dzieci żona jak szuka nowych podniet.
                                    Niech wraca do pustego domu od czasu do czasu bzyknie.
                                    Sam ugotuje posprząta , zrobi zakupy.
                                    I znajduje chętne tylko do bzykania.
                                    Po co mu żona, ktora okłamuje dzieci ktorym kradnie czas i pieniądze ( bo zamiast z nimi spędza z kochnka) po co powołuje dzieci na świt i zyje w jakies iluzji...

                                    Nie rozumiem tego, tej chęci życia w wiecznym kłamstwie.

                                    Rozumiem jak sie nie układa jak sie ktoś zakocha, No cóż zdarza sie.
                                    Ale takie na zimno nic mnie nie łączy z kochnka, jest rzeczą ktora sie bawię.
                                    Nie nie rozumiem jak mozna byc tak bezwzględnym wypranym z uczuć.
                                    Takie osoby nie potrafią kochać ani zony ,dzieci ani kochanek, No moze wyłącznie siebie.
                                    -----------------
                                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                                    • donmarek Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 01.03.17, 10:32
                                      I jako, że znowu wywołałaś mnie do odpowiedzi, więc: A gdzie jest napisane, że tylko mężczyźni podrywają jako pierwsi, że do tego nie potrafią prać, gotować umyć okien, wykąpać noworodka, etc, etc. Więc, to pierwsza moja kochanka mnie uwiodła, to nie ja za nią, ale to ona pierwsza zdjęła majtki. A potem potoczyło się to już dalej. Spodobało mi się to wink Druga sprawa, która ma w tym zasadnicze znaczenie, to wiek nowożeńców. Mając 20 i kilka lat jakie ma się pojęcie o życiu? Wówczas to głównie Natura, inaczej mówiąc hormony nami kierują. Miłość, zakochanie, motyle w brzuchu, etc. Dalej, gdyby nie było chętnych kobiet, nie byłoby zdrad, czy inaczej mówiąc romansów, kochanków. Więc działa to po obu stronach. Jedynie nasze tzw. normy cywilizacyjne, stawiają tutaj kobietę poniżej mężczyzny. Ma być mu poddaną. I oddaną na każde jego skinienie. I to on jako MĘŻCZYZNA, a poprostu jako samiec, ma o wszystkim decydować. Jest takie dość wulgarne powiedzenie: suka nie da, pies nie weźmie. No i gdzie jest napisane, że nie kocham dzieci, żony, wnuków? W jaki sposób sprawdziłaś, że jestem kompletnie wyprany z uczuć? Właśnie to, że wciąż, ponad 40 lat już lat jestem z żoną, świadczy o moim rozsądku i odpowiedzialności.I dopóki żona nic wie ... Kiedy by się wydało, wówczas będę się zastanawiał "nad rozlanym mlekiem". Natury się nie oszuka. Chyba, że za podstawową wartość uznaje się religie. I życie traktuje się jako nieprzerwane pasmo cierpienia i udręki, w zamian za hipotetyczną "nagrodę" w postaci "wiecznego szczęścia" w jakimś bliżej nie określonym Edenie.
                                      ps
                                      Tylko czy tam będzie możliwy seks między duszami? Stanu wolnego, oczywiście. wink
                                    • obrotowy i k.. znowu w kolo Macieju... 01.03.17, 10:58
                                      3-mamuska napisała:
                                      > Zawsze mnie zastanowia co facetem kieruje ,po co mu dzieci żona
                                      - jak szuka nowych podniet.


                                      i k.. a ta znowu w kolo Macieju...
                                      - 100 razy mozna powtarzac, a ta w kolko swoje.

                                      PO TO, ZE CHCE MIEC I ZONE I RODZINE - I KOCHANKI.
                                      • 3-mamuska Re: i k.. znowu w kolo Macieju... 01.03.17, 21:13
                                        obrotowy napisał:

                                        > 3-mamuska napisała:
                                        > > Zawsze mnie zastanowia co facetem kieruje ,po co mu dzieci żona
                                        > - jak szuka nowych podniet.
                                        >
                                        >
                                        > i k.. a ta znowu w kolo Macieju...
                                        > - 100 razy mozna powtarzac, a ta w kolko swoje.
                                        >
                                        > PO TO, ZE CHCE MIEC I ZONE I RODZINE - I KOCHANKI.

                                        Tak jak w kółko to samo, ze to jest super i zony nie krzywdzisz.
                                        Dziwne ok ,prostu jest to ze mozna byc tak wyrachowanym kłamliwym człowiekiem.
                                        Bzykać kogoś, a potem wracac do domu i całować zone.
                                        Ciekawe jakby żonka zrobiła komuś loda ,a potem dała ci buziaka. Hehe miło by byłotongue_out
                                        • obrotowy Ty umrzesz z tego zdziwienia... 02.03.17, 01:01
                                          3-mamuska napisała:
                                          Dziwne... jest to ... mozna byc tak wyrachowanym kłamliwym człowiekiem.


                                          Ty umrzesz z tego zdziwienia...
                                          Ale nie walnujsa, na cos trzeba umrzec...

                                          ja bym wolal jednak umrzec w objeciach kochanki...
                                          wiedzac, ze i tak zadzwoni do mojej zony - bo pochowek to nie kochanki obowiazek...
                              • aguskaa38 Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 23.02.17, 11:59
                                Tak się zastanawiam z czym walczysz? Bo nie zmienisz ani świata ani ludzi ani ich sposobów myślenia. Takie jest życie, a umoralnianie dorosłych, dojrzałych ludzi nie jest na miejscu, chyba, ze chcesz w psychologa sie bawić.
                                Oczywiście wolność słowa i poglądów jest i każdy ma prawo mówić, pisać i robić co chce. Natomiast próba przekonania do swoich racji "starych wyjadaczy" zawsze będzie bezskuteczna. Większość ludzi uwikłanych to ludzie dorośli, dojrzali, mający poukładane w głowie, ba, z pewnością stateczni majętnie z ogromnym dorobkiem życia.
                                I pamiętaj, że moralność dla każdego ma inne znaczenie.
                                Podajesz przykłady: ja równiez podam.
                                Odnoście bycia bez skazy. Nasza polska "moralność". Gośc, ktory na co dzień bije zonę, dzieci, drugi donosiciel, kłamca, trzeci namiętnie interesujący się życiem sąsiadów, wścibski i złośliwy, nietolerancyjny, wręcz egoistyczny. Ci wszyscy ludzie stoją obok siebie w pierwszej ławce w niedziele w kościółku udając gorliwych katolików. Bo pójdą do spowiedzi i dostana pokutę od księdza, o którego moralności już nie wspomnę.
                                Wniosek: wszyscy dookoła maja za uszami, kłamią i nie żyją uczciwie. I nie nam oceniać, kto kogo bardziej krzywdzi.
                                • makinetka82 Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 23.02.17, 13:09
                                  Ale co to ma do rzeczy? Tak samo oni wyrażają swoje racje, jak ja swoje, więc nie rozumiem , czemu tylko mnie zwracasz uwagę. To jest równie nie na miejscu jak moje "umoralnianie".

                                  I ponawiam pytanie... czy złodziej, którego kradzież nie wychodzi na jaw, przestaje być złodziejem?
                                  • aguskaa38 Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 23.02.17, 13:32
                                    Masz objawy bycia wścibskiej, zawistnej i wszechwiedzącej i widzę, że masz z tym problem. Nie wypowiadam się w tematach, o których nie mam pojęcia i nie zaglądam sąsiadom i znajomym ani do portfeli ani do sypialni. Niech sobie każdy żyje po swojemu.
                                    Nie zrozumiałaś tego co napisałam wcześniej, trudno. Niech tak zostanie.
                                    • makinetka82 Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 23.02.17, 15:31
                                      Ja mam z tym problem, myślisz ? chyba Ty raczej masz z tym problem, bo ja się na swój charakter nie skarżę : ) Pewnie, gdybym Wam potakiwała i przyznawała rację, że zdrada to przecież niż złego, że nikomu krzywdy nie robicie, byłabym oceniona zupełnie inaczej big_grin Niezależnie od tego, ile byście zaprzeczali, ile kółek wzajemnej adoracji byście nie tworzyli, ile byście sobie nie słodzili, podłość i tak pozostanie podłością. To gorsze niż bycia wścibską i wszechwiedzącą... a zawiść ? Nie , ja Wam z pewnością nie zazdroszczę tego, jakie spaczone wyznajecie morale. Robicie krzywdę innym ludziom i to jest fakt, któremu zaprzeczyć nie możecie, dlatego tak Was boli, gdy ktoś wytyka wam prawdę .
                                      • donmarek Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 24.02.17, 09:22
                                        Ja też się na swój charakter nie skarżę. Jest mi z tym dobrze. Nie pouczam, nie nakazuję, nie potępiam, etc. Każdy jest panem - czy jak to się mówi, kowalem - swego losu. Ja chcę swoje życie przeżyć radośnie i szczęśliwie, starając się nie czynić krzywdy nikomu. I dopóki żona nie wie o moich przyjaciółkach ... Podobnie nie interesowało mnie nigdy i nadal nie interesuje gdzie i po co wychodziła i wychodzi z domu. Nigdy nie miałem w ręce jej telefonu. Nie zajrzałem do jej torebki. Ona, podobnie jak i ja, jest CZŁOWIEKIEM !!! Nie jest NICZYJĄ własnością !!! To co robiła i robi w życiu, to tylko i wyłącznie jej wybór. Podobnie jak i ja. wink Ale co zrobić, żyjemy w dość specyficznym kraju, jakim jest Polska, gdzie nie wszyscy są sobie równi według prawa. Jest to efekt skutecznego działania tzw. kościoła, według którego wszyscy muszą wyznawać i przestrzegać reguł, przez tenże kościół narzuconych. I cierpieć całe życie, by dostąpić "wiecznej nagrody" po śmierci. A ja chcę - powtarzam to - żyć tutaj, na Ziemi, szczęśliwie i radośnie. A gdyby zdarzyło się coś nieprzyjemnego, poniosę konsekwencje swoich wyborów.
                                        ps
                                        ciekawą sentencję dzisiaj w GW przeczytałem:
                                        czemu pętla na szyi gipsowej figury jest ważniejsza, niż groźba, "zawiśniesz!", skierowana do żyjącego człowieka" ???
                                        Jest też i pewna przypowieść o rzuceniu kamieniem.
                                        • makinetka82 Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 24.02.17, 09:51
                                          No baaaardzo się starasz nie robić krzywdy żonie , stukając na boku obce panny. Mogłeś ją przed ślubem uprzedzić chociaż, że co do tej wierności to przekonany nie jesteś .
                                          • donmarek Re: I nadal wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie d 25.02.17, 08:45
                                            >No baaaardzo się starasz nie robić krzywdy żonie ... To do mnie było?
                                            A czy ja gdzieś powiedziałem, że żona mnie zdradza? Po prostu nie wiem i nie pytam gdzie wychodzi i po co, z domu. To jest jej życie. A mnie nic do tego! Bez żadnych podtekstów. Tak samo przed ślubem nie wiedziałem, nie sądziłem, że będę aż tak kocham seks. I niewiasty. wink I nie "stukam obcych panien", bo niewiasty stanu wolnego mnie nie interesują. wink I nie "stukam", bo jest to coś więcej. smile I zdecydowanie dłużej.
                                          • obrotowy ja uprzedzilem :) 26.02.17, 22:48
                                            makinetka82 napisała:
                                            Mogłeś ją przed ślubem uprzedzić chociaż, że co do tej wierności to przekonany nie jesteś .


                                            ja uprzedzilem.
                                            a odpowiedz byla rownie rozbrajajaca: - "czulam to podskornie"...

                                            PS. jako ludzie dobrze wychowani i dyskretnii do tego tematu po Slubie nigdy nie wracalismy smile
                                      • obrotowy powtarzam - dla ciebie (pozostanie...) 26.02.17, 22:44
                                        makinetka82 napisała:

                                        Niezależnie od tego, ile byście zaprzeczali, ile kółe
                                        > k wzajemnej adoracji byście nie tworzyli, ile byście sobie nie słodzili, podłoś
                                        > ć i tak pozostanie podłością.


                                        powtarzam - dla ciebie (pozostanie...)
                                        - dla innych NIE.

                                        nastepnym razem, nie zapominaj zatem dopisac - "dla mnie"
                                        • makinetka82 Re: powtarzam - dla ciebie (pozostanie...) 27.02.17, 07:19
                                          Oczywiście, ze dla mnie, przecież każdy tu wyraża SWOJE zdanie. A dla Was tutaj? No cóż, ludzie po prostu lubią widzieć siebie w pozytywnym świetle i nie lubią jak się ich krytykuje... co i tak nie zmienia faktu, że łamiecie przysięgę małżeńską i kłamiecie w żywe oczy najbliższym osobom .
                                          • obrotowy nadal powtarzam - dla ciebie (pozostanie...) 27.02.17, 10:30
                                            makinetka82 napisała:
                                            > Oczywiście, ze dla mnie, przecież każdy tu wyraża SWOJE zdanie.

                                            zapewne.
                                            ale uczciwosc intelektualna (nie mylic z uczciwoscia obyczajowa, please...)

                                            wymaga napisania: "moim zdaniem", lub przynajmniej "uwazam, ze"...

                                            - ja tak zawsze czynie.

                                            jezeli tego nie robisz - uprawiasz propagande - udajac , ze piszesz w imieniu wiekszosci,
                                            lub conajmniej wielu...
                                            • makinetka82 Re: nadal powtarzam - dla ciebie (pozostanie...) 27.02.17, 17:02
                                              No to widać Tobie też tej uczciwości intelektualnej brakuje, gdy nie używasz " moim zdaniem" lub " uważam że..." . Przeczytaj parę swoich postów, obrotowy... Poza tym, NIGDZIE nie napisałam,że piszę w czyimś imieniu.
                                              No, ale widzę postęp, nie zaprzeczyłeś, że łamiesz dane słowo i kłamiesz bliskim w żywe oczy...
                                              • obrotowy jaki postep, dziewcze ? 28.02.17, 02:19
                                                makinetka82 napisała:
                                                > No to widać Tobie też tej uczciwości intelektualnej brakuje,

                                                Nie , nie brakuje mi, od poczatku moich wystepow na tym foro (czytaj: od wielu lat)
                                                uczciwie pisze - ze klamie...
                                                ale to tylko z przymusu... Gdyby Slubna zechciala tolerowac moje skoki - tobym nie musial... - - klamanie jest meczace...

                                                Poza tym, NIGDZIE nie napisałam, że piszę w czyimś imieniu.

                                                - nie napisalas otwarcie, ale tak piszesz.
                                                uzywanie slow "trzeba", "powinienes" etc... - jest wystawianiem ocen moralnych
                                                - do ktorych nie masz zadnego prawa.

                                                W ten sposob manipulacyjnie przypisujesz sobie prawo do stawania przed szeregiem
                                                i przewodzenia mu... - czyli narzucania innym twojego widzenia Swiata.

                                                PS. pamietaj: - najpiekniejsza w zyciu przygooda dla mezczyzny nie jest wejscie
                                                na Mt. Everest, czy inne ryzykowne bzdury - tylko spokojny romans na boku...
                                                • makinetka82 Re: jaki postep, dziewcze ? 28.02.17, 06:58
                                                  No super, nie napisałam, ale tak piszę big_grin jeszcze coś ?
                                                  A co do meritum... Nie bardzo rozumiem, o co co chodzi... W sumie piszemy podobnie. Ja piszę , że kłamiesz i łamiesz przysięgę, Ty też piszesz... Ja piszę, , że krzywdzisz żonę, bo ona nie chce być zdradzania, Ty piszesz, że ona jest przeciwko małżeńskiej zdradzie, więc wychodzi na to samo, z wyjątkiem faktu jej niewiedzy na temat tego, co wyrabia szanowny małżonek. Ponawiam pytanie: czy jeśli kradniesz sąsiadowi węgiel z piwnicy, a on się nie zorientuje, to czy owemu sąsiadowi dzieje się krzywda, czy nie? A właśnie.
                                                  Cały " myk " polega na tym, że ty za wszelką siłę starasz się przekonać innych, że nie zachowujesz się podle. No cóż... jedni wolą pomarańcze a drudzy jak im nogi śmierdzą...
                                                  • obrotowy a u ciebie, brak postepu, dzierwcze... 28.02.17, 07:11
                                                    lata mnie i poviewa twoje zdanie n/t mojego sposobu prowadzenia sie...

                                                    odrzucam tylko twoje oskkarzenia o nieuczciwosc intelektualna.

                                                    jezeli ktos przyznaje otwarcie na foro, ze w domu klamie (i rzeczywiscie klamie)
                                                    - to znaczyx, ze mowi na forum prawde i zachowuje tu na foro uczciwosc intelektualna.

                                                    radzilbym wziac mala lekcje LOGIKI.

                                                    np. taka:

                                                    prawda + prawda = prawda

                                                    prawda + falsz = falsz.

                                                    falsz + falsz = falsz (ale wyjatkowo taka kombinacja moze okazac sie prawda smile
                                                  • makinetka82 Re: a u ciebie, brak postepu, dzierwcze... 28.02.17, 10:27
                                                    Ja radziłabym wziąć lekcję etyki... ale nie. Ty jesteś kryształowy przecież. Ty TYLKO oszukujesz osoby, które Ci ufają.
                                                  • obrotowy jesli chodzi o etyke... 01.03.17, 07:34
                                                    przed niczym sie nie bede bronil i przyznam sie do wszystkiego - do czego tylko zechcesz.

                                                    - taki jestem nieetyczny.

                                                    ale na poczatek - moze zrobimy jakis maly seksik ?
                                                  • shar.lotka Re: a u ciebie, brak postepu, dzierwcze... 07.03.17, 00:08
                                                    Hmm Obrotowy, akurat powyżej wykazałeś się nieznajomością logiki. W logice nie używa się znaku +, bo nie wiadomo czy oznacza "i" czy "lub" a to jest kolosalna różnica. I akurat twoje twierdzenie "prawda + fałsz" może równie dobrze oznaczać prawdę smile
                                                  • obrotowy a u Ciebie to postep+, dziewcze... 07.03.17, 10:43
                                                    na moj niezdrowy rozum to znak "+" oznacza "i"

                                                    ale ze wygladasz mi na rezolutne Stworzonko - to dla Ciebie moge uczynic wjatek...

                                                    - tylko co za to dostane ?
                                                  • shar.lotka Re: a u Ciebie to postep+, dziewcze... 07.03.17, 11:46
                                                    Logika jest dość jednoznaczna w tej kwestii - albo w zbiorze elementów szukamy punktów wspólnych albo szukamy któregokolwiek z elementów zbioru - czyli albo alternatywa albo koniunkcja smile. Spójniki w rachunku zdań są jednoznacznie określone, więc nie czyń wyjątku dla mnie wink
                                                  • donmarek Re: jaki postep, dziewcze ? 28.02.17, 07:51
                                                    > jeśli kradniesz sąsiadowi węgiel z piwnicy, a on się nie zorientuje, to czy owemu sąsiadowi dzieje się krzywda
                                                    Jak się sąsiad nie zorientuje, to kłopotu nie ma i krzywdy tez nie ma, no i musi to być kompletny jełop wink A jak się zorientuje, będzie to kradzież, bo sąsiad jakieś pieniądze musiał wydać na zakup tego węgla - chyba, że też ukradł! . I policja pogoni tego, co ten węgiel kradł. Natomiast za "bzykanie na boku" - jak to określiłaś - nawet sąsiadki, policja nie pogoni wink
                                                  • makinetka82 Re: jaki postep, dziewcze ? 28.02.17, 10:24

                                                    > Jak się sąsiad nie zorientuje, to kłopotu nie ma i krzywdy tez nie ma, no i mus
                                                    > i to być kompletny jełop wink A jak się zorientuje, będzie to kradzież, bo sąsi
                                                    > ad jakieś pieniądze musiał wydać na zakup tego węgla

                                                    No, po tym jakże odkrywczym spojrzeniu na uczciwość nie mam już żadnego komentarza. Wygrałeś internety.
                                                  • obrotowy no to podbikam stawke. 01.03.17, 07:38
                                                    makinetka82 napisała:
                                                    No, po tym jakże odkrywczym spojrzeniu na uczciwość nie mam już żadnego komentarza.


                                                    no to podbikam stawke.
                                                    mozna przestrzegac uczciwosci malzenskiej, ale w zyciu byc nieuczciwym
                                                    i krasc sasiadowi ten wyngiel z piwnicy...

                                                    a ja postepuje dokladnie odwrotnie: - niczego, poza pocalunkami, nikomu nie kradne.
                                                  • donmarek Re: jaki postep, dziewcze ? 01.03.17, 10:35
                                                    smile
                                                • 3-mamuska Re: jaki postep, dziewcze ? 28.02.17, 09:36
                                                  PS. pamietaj: - najpiekniejsza w zyciu przygooda dla mezczyzny nie jest wejscie
                                                  na Mt. Everest, czy inne ryzykowne bzdury - tylko spokojny romans na boku...

                                                  - nie napisalas otwarcie, ale tak piszesz.
                                                  uzywanie slow "trzeba", "powinienes" etc... - jest wystawianiem ocen moralnych
                                                  - do ktorych nie masz zadnego prawa.

                                                  Tak a ty masz prawo wypowiadać sie za wszystkich mężczyzn?
                                                  • obrotowy alesz tak, Aniele... 28.02.17, 10:12
                                                    3-mamuska napisała:
                                                    Tak, a ty masz prawo wypowiadać sie za wszystkich mężczyzn?


                                                    alesz tak, Aniele...

                                                    gdyz nie toleruje i zwalczam manipulacje innych.

                                                    - wlasne uvielbiam...
                        • tajemnicza.a.m Re: wlasnie - jezeli nikt o tym sie nie dowie... 08.04.18, 13:52
                          Powiem Ci tak. Gowno ( za przeproszeniem) Ci się udało. Wydaję Ci się, że przez ćwierć wieku byłeś taki sprytny. Kobiety nie oszuksz. Twoja żona doskonale wiedziała ale było jej tak wygodnie lub podejrzewała ale jw, było jej wygodnie i nie miała zamiaru nawet tego potwierdzić ( możliwie, że miła to gdzieś)
                          • obrotowy ale. ale... 07.11.20, 15:21
                            ale , ale...
                            xuj mnie obchodzi - co naprawde myslala.

                            wazne, ze nie bylo zadnych duskusji na ten temat, podchwytliwych pytan itd...

                            i atmosfera w domu byla mila.
    • zalosny.jestes Re: mój pierwszy raz jako kochanka 24.02.17, 20:38
      big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka