Gość: gość
IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl
26.01.04, 17:40
Nie wiem, czy jest to temat do działu Nauka, ale nie zdołałem znaleźć żadnych
wątków związanych z pomysłem wprowadzenia filozofii do szkół (popartym na
łamach dzisiejszej "Wyborczej" przez Leszka Kołakowskiego, s.2), a uważam, że
sprawa wymaga dużej ostrożności.
Na pewno uczniom nie zaszkodzi nauka podstaw historii filozofii (to w końcu
istotna część kultury) czy trening samodzielnego myślenia, zwłaszcza gdyby
zajęcia prowadził Leszek Kołakowski. Problem polega na tym, że w szkołach
najprawdopodobniej do nauczania filozofii zabiorą się osoby o gorszych
kwalifikacjach i zamiast edukacji odbywać się będzie indoktrynacja. Pół biedy,
gdyby chodziło o przedmiot nadobowiązkowy, bez ocen lub z ocenami nie
ważącymi na promocji - ale "Wyborcza" lansuje też pomysł wprowadzenia
egzaminów maturalnych z filozofii. Proszę się zastanowić, jak mizerną szansę
odwołania od złej oceny miałby uczeń, którego samodzielne myślenie
zaprowadziłoby w innym kierunku niż nauczyciela oceniającego maturę. Ten
problem oczywiście dotyczy także matur z języka polskiego, ale w przypadku
filozofii objawiłby się w swej czystej postaci, z potencjalnie groźnymi
skutkami. Filozofia nie jest przedmiotem, w którym dochodzi do ścisłych,
jednoznacznych rozstrzygnięć (a już filozofów znających jedynie słuszne
odpowiedzi trzymałbym od dzieci z daleka pod rygorem ustawy). O ile warto
uczniom uzmysłowić, że zagadnienia filozoficzne też mają swoją wagę i urok, o
tyle bardzo łatwo wyobrazić sobie, jaki koszmar z lekcji filozofii może
zrobić nasza szkoła. W najlepszym razie to, co wartościowe, zostanie
ominięte, a ostanie się szkieletowa wiedza encyklopedyczna, którą lepiej
byłoby przekazać (jak to po części dzieje się i dziś) na lekcjach literatury
i historii.
Parafrazując powiedzenie Banacha, filozofia to zbyt ostry przedmiot, by
pozwalać się nim bawić dzieciom. Dziecko, przyzwyczajone do tego, że wraz z
pytaniami dostaje na lekcjach gotowe odpowiedzi, porządnie prowadzony wykład
z filozofii w nieunikniony sposób postawi nad otchłanią. Pociesza myśl, że
nieliczni nauczyciele, którzy będą w stanie do tego miejsca uczniów
doprowadzić, będą też może w stanie odpowiedzialnie im towarzyszyć w uporaniu
się z powstałymi wątpliwościami. Przeciętny belfer przed nieznanym stanął na
krótko, zamknął oczy i tego też będzie uczyć.