Dodaj do ulubionych

Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego

    • simanco Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 08:37
      niesamowite, boleśnie realistyczne. Powodzenia Panie Krzysztofie, czekamy na kolejne filmy!!
    • cookies9 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 08:38
      I czyż nie miał racji poeta,kiedy pisał -" szlachetne zdrowie ,nikt się nie dowie,jako smakujesz
      aż się zepsujesz". Powodzenia w walce z okrutną chorobą.
    • rycerzmowiacyni Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 09:10
      Z calym szacunkiem ale nie moge sie nie odniesc do tego tekstu. Moj tata ma raka prostaty. Nie mozna przemilczec faktu, iz zrobil Pan Panie Krauze okropna rzecz swojej rodzinie i sobie. PO ZDIAGNOZOWANIU RAKA NIC PAN NIE ROBIL PRZEZ 4 LATA. Teraz Pan daje rady. Chlopie napisz ze po zdiagnozowaniu natychmast trzeba podjac leczenie a nie czekac 4 lata na przerzuty. Ktos to czyta i moze sobie pomyslec ze mozna odpusic. Brak słow po prostu.
      • siqlle Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 12:51
        rycerzmowiacyni napisał:

        > Z calym szacunkiem ale nie moge sie nie odniesc do tego tekstu. Moj tata ma rak
        > a prostaty. Nie mozna przemilczec faktu, iz zrobil Pan Panie Krauze okropna rze
        > cz swojej rodzinie i sobie. PO ZDIAGNOZOWANIU RAKA NIC PAN NIE ROBIL PRZEZ 4 LA
        > TA. Teraz Pan daje rady. Chlopie napisz ze po zdiagnozowaniu natychmast trzeba
        > podjac leczenie a nie czekac 4 lata na przerzuty. Ktos to czyta i moze sobie po
        > myslec ze mozna odpusic. Brak słow po prostu.

        Nie wiem, czy ja źle zrozumiałam, czy Ty, ale wydaje mi się, że przez 4 lata pan Krauze leczył się w Polsce, nie konsultował opinii, nie angażował się w walkę, ale to nie znaczy, że się nie leczył- po prostu nie zmienił swojego życia po usłyszeniu diagnozy. Teraz, po przerzutach, przewartościowal swoje poglądy i postawił na walkę.
        • rycerzmowiacyni Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 12:57
          sorry ja zle zrozumialem, przepraszam Panie Krauze. jedyne usprawiedliwienie dla mojego tekstu to, że rakowi nigdy nie wolno odpuscic
    • wojtekporos Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 09:22
      Tu naprawdę wola przeżycia ma kluczowe znaczenie. Mój ojciec umarł na raka prostaty prawie rok temu. Kiedy mu go zdiagnozowali, dawano mu rok życia (dowiedziałem się o tym już po jego śmierci) - a było to w 2004 r. Determinacja jest też bardzo ważna, kiedy zderzamy się z systemem. I odpowiednie towarzystwo. Ja, jako chory, mogę być zrozpaczony, stłamszony, przerażony, zmęczony - wszystko może sprawić, dam się zbyć. Druga osoba słucha uważniej. Ale moja - chorego - determinacja pomaga domagać się leczenia i zwracać uwagę na to, co najważniejsze. Nieładnie mówiąc: olewam zachowanie personelu, jestem tu, aby się czegoś dowiedzieć, przyjąć terapię i to, że ktoś na mnie burczy, ma mniejsze znaczenie. Niech sobie burczy, mam to w nosie. Ale gorzka moja osobista uwaga jest taka, że nie chciałbym nigdy wpaść tryby systemu leczenia chorób przewlekłych. Mimo powyższych uwag.
      Co do służby zdrowia - na pewno można wiele zarzucić. To akurat nie ja jeździłem z tatem po szpitalach, więc nie mam bezpośrednich wrażeń, ale nie zawsze opowieści z tych wizyt były przyjemne. Z drugiej strony - nikt niczego już nie wycinał, oszczędzono niepotrzebnych cierpień, bo raka wykryto już w postaci przerzutów do kręgosłupa (lubi to miejsce).
      Co mogę mieć do zarzucenia? Autentyczną niewiedzę czy obojętność lekarzy. Przez pół roku tato był badany przez ortopedów, neurologów i urologów z powodu pęknięcia(!) kręgów i ogólnie bólów kręgosłupa. 55-latek, zawsze zdrowy, bez wykształcenia może nie kojarzyć takich objawów z niczym, ale tato nie chodził do wróżek, tylko do lekarzy.
      Rak rzeczywiście potrafi mieć dobre strony - autentycznie nas zbliżył, a my, jak sądzę, umieliśmy żyć z nim i nawet rozmawiać o nim. Od pewnego momentu nawet przestaliśmy go chyba wyrzucać, w zamian za życie, jakie darował ojcu. Inaczej: gdyby tato dożył 80 lat, to śmierć na raka chyba by już nas nie bolała. Nie dożył 60 urodzin. Badajmy się więc, Panowie, bo im później się na ten nowotwór zapada, tym dłużej się przeżywa. A o korelacji między wczesnym wykrywaniem a wyleczeniem wiedzą już chyba wszyscy.
      Morfina - żadnych kolorów. Tylko zmęczenie, senność, osłabienie i totalna rozwałka funkcjonowania układu pokarmowego.
      Podsumowując i przypominając sobie nasze doświadczenia - wszystkim życzę wyleczenia albo życia tak długiego, by powód śmierci nie miał już znaczenia. Sobie też.
    • gdsta Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 09:45
      badania profilaktyczne TAK ale tylko wtedy kiedy jest szansa na natychmiastowe leczenie;
      ani stałe myslenie: musze się badać bo może już jestem smiertelnie chory nie jest dobrym pomyslem - bu strach przed choroba jest czaęsto gorszy niż choroba;
      złe wyniki badań kontrolnych i do tego informacja że nikt nas nie ma zamiaru leczyć jest równie dobijajaca;
      Moze to brzmi okrutnie ale dzis przeciętny człowiek po 45 roku życia chyba lepiej wychodzi żyjąc szczęsliwie i bez wiedzy o swojej chorobie - dowiaduje sie kiedy jest juz tragicznie i umiera w miarę szybko - jak ma szczescie to dobija wtedy do 60 i czesć; Wersja z niby leczeniem jest duzo bardziej tragiczna w dzisiejszym stanie słuzby zdrowia.
      Może komuś wydać się to herezja co napisałam ale dla ubogiego człowieka lepsze krótsze zycie i krótka choroba niż wczesnie wykryty rak i nieleczenie przez 1/2-1 roku bo się czeka i potem leczenie byle jakie.
      Zawsze trzeba miec nadzieje ze jak się wykryje to trafimy do dobrego osrodka i uda nam się wyleczyc - taka postawa daje szansę na szczęsliwe zycie nam wszystkim - potencjalnym chorym na nowotwór - żyjemy w dzikich czasach - nie ma porzadnego leczenia dla wszystkich!

      Panie Krzysztofie zycze jak najlepszej formy do końca życia - dziekuje za artykuł - daje on kazdemu szansę - nadzieja jest w leczeniu najwazniejsza i warto ja w sobie hodować!
      • blonde.redhead24 Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 08.09.10, 03:48
        Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. 1/3 chorób nowotworowych można wykryć zanim wystąpią widoczne objawy, 1/3 jest uleczalna. Nie mówię już o innych chorobach typu cukrzyca czy wady serca.
        Trzeba o siebie walczyć, i trzeba walczyć o swoich bliskich, jeśli mają podejście takie, jak gdsta.

        Bólu w bardzo zaawansowanym stadium raka nie zagłusza nawet morfina, moja babcia umierała w takich męczarniach przez trzy lata, więc wiem, co mówię. Zgłosiła się do lekarza, kiedy miała guz wielkości kilku cm i nie wytrzymywała z bólu.
        Kobiety, nie bądźcie takimi idiotkami. BADAĆ SIĘ, a jeśli coś będzie nie tak - LECZYĆ SIĘ!

        Apeluję do kobiet, bo to akurat jest mogę zrobić:
        po 25 roku życia - badania profilaktyczne w kierunku raka szyjki macicy
        po 50 roku życia - kontrola mammograficzna w kierunku raka piersi
        I oczywiście zdrowy tryb życia.
        KONIECZNIE!!!
        • takisobienik apeluj lepiej do facetów 08.09.10, 13:40
          blonde.redhead24 napisała:
          > Kobiety, nie bądźcie takimi idiotkami. BADAĆ SIĘ, a jeśli coś będzie nie tak -
          > LECZYĆ SIĘ!
          > Apeluję do kobiet, bo to akurat jest mogę zrobić:


          Proponuję jednak apelować do panów, bo to oni się nie badają. Nagonkę dziwnym trafem urządza się jednak na kobiety. Chce się je zmuszać do badań cyto i mammo i tłumaczy się wyższym celem. A jak jakiś pan opowie o raku jądra i da przykład, to się panów usprawiedliwia: "Z mężczyznami jest trudniej, bo oni się wstydzą - twierdzi dr Rogowski". Żenada i śmiech na sali po prostu.
          • blonde.redhead24 Re: apeluj lepiej do facetów 08.09.10, 20:46
            Nie apelowałam do Panów dlatego, że nie wiem, jakie badania profilaktyczne, wykonywane od którego roku życia, są dla nich przeznaczone. Ale tu akurat też mogę powiedzieć, że niepodjęcie leczenia zabija. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój chłopak/mąż/syn czy ktokolwiek bliski, nie zwracał uwagi na to, jak zmienia się jego ciało, nie szedł do lekarza, kiedy wie, że należy to zrobić itd.

            Swoją drogą myślę, że kobiety mogą tu zrobić też bardzo dużo dobrego. Trzeba się o siebie troszczyć w związku, więc czy jest coś ważniejszego, niż zachęcenie bliskich do przełamania bariery wstydu i strachu? Możemy pójść z naszym facetem do lekarza, jeśli tego potrzebuje, możemy z nim być, kiedy wróci, możemy wspierać...

            Masz rację, takisobienicku - mój błąd, powinnam była napisać o tym od razu.


    • selena-0 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 10:08
      Mojej koleżance lekarz ot tak sobie powiedział,gdy walczyła z rakiem, ma Pani jakieś trzy miesiące życia.Była tam sama,przerażona, nie wie jak doszła do domu. Bezwzględny,bez uczuć, bez empatii, bez kwalifikacji by być lekarzem podły człowiek. Koleżanka przyszła do domu, połozyła się do łóżka i juz nie wstała. On ją zabił, a ona nie podjęła walki.

      Świetny tekst, piękny i mądry. Dziękuję. Zdrowia życzę Panie Krzysztofie.
    • nikamow Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 10:16
      Gratuluję podejścia do sprawy i trzymam kciuki !
      Moja mama po wykryciu ciężkiej białaczki w 1976 r. żyła 29 lat. Po początkowej fazie załamania, wzięła sprawy w swoje ręce- załatwiła sprawy rodzinne(była samotną matką i miała mnie- 13letnią wówczas córkę) i skoncentrowała się na walce z chorobą.
      Pamiętam , jak opowiadała, że w szpitalu , w którym leżała , przeprowadzała ankietę pani doktor psychiatrii na temat nieuleczalnie chorych pacjentów i ich odczuć na temat śmierci-doprawdy doskonałe wyczucie tematu.
      Wszystkie pacjentki wychodziły z gabinetu pani doktor zapłakane, a moją mamę tak to zezłościło, że powiedziała pani doktor, że ona ma dla kogo żyć i żeby pani doktor nie liczyła na to, że mama umrze, bo ona zamierza jeszcze długo żyć. I tak zrobiła.
      A trzeba dodać, że były to czasy, gdy białaczkę leczyło się hiper dawkami witaminy C i uszkadzającym wątrobę busulfanem, a jednak mama potrafiła postawić na swoim. I choć nie miała wsparcia rodziny, to samo nastawienie psychiczne dało jej siłę do walki. Tak więc zgadzam się, że jest niezwykle ważne i może zdziałać cuda.
      Pozdrawiam i dziękuję za tak ważny i odważny artykuł.
    • macqbat Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 10:51
      O ile wiem prostatę sprawdza się badaniem per rectum, czyli wsadzając pale c w odbyt. Nie wiem jak musiałoby mnie coś boleć, żebym pozwolił komukolwiek majstrować cokolwiek w ten sposób
      • rak-kar Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 11:20
        macqbat napisał:

        > O ile wiem prostatę sprawdza się badaniem per rectum, czyli wsadzając pale c w
        > odbyt. Nie wiem jak musiałoby mnie coś boleć, żebym pozwolił komukolwiek majstr
        > ować cokolwiek w ten sposób
        Tak Ci się tylko zdaje. Dałbyś sobie wsadzić, bo widmo raka jest silniejsze, chyba, że .. Twoja spraw.
        Poczytaj sobie historie prostatyków tutaj i idź na badania. Ale nie martw się, takich jak Ty jest więcej. Mam nadzieję, że będzie ich co raz mniej.
        A, jak Ci już wykryją raka, zawiruje Ci cały świat. Wtedy dopiero spokorniejesz, życie przybierze inny wymiar.
      • wirusx Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 12:56
        macqbat napisał: prostatę sprawdza się badaniem per rectum, czyli wsadzając pale c w
        > odbyt. Nie wiem jak musiałoby mnie coś boleć, żebym pozwolił komukolwiek majstr
        > ować cokolwiek w ten sposób
        .............................................................
        Jeśli dupa rządzi twoją głową, to masz rację. Obawiam się, że jeśli dziś tam wsadzisz palec to znajdziesz swój malutki rozumek zamiast prostaty...

    • aligator-2010 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 12:32
      .,. aligatorkulturalny.bloog.pl/
    • onlyemigrantka Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 13:53
      Chialam pogratulowac Krzysztofowi Krauzemu za napisanie tak odwaznego artykulu.
      jestem lekarka z ponad 20-letnim stazem i wyemigrowalam z Polski w 1992.
      pracuje jako lekarz rodzinny 17 lat w Ameryce Poludniowej i na codzien w mojej praktyce lekarskiej opiekuje sie rowniez pacjentami onkologicznymi.
      Antyrakowy dekalog wykorrzystam w mojej pracy i z pewnoscia posluzy mnie do przygotowania najblizszego zebrania z moimi agentami zdrowia (w polskiej sluzbie zdrowia nie ma takiego odpowiednika,wiec tlumacze doslownie),ktorego tamatem bedzie- Pacjent Onkologiczny.
      Zycze Krzysztofowi Krauzemu zwycieskiej walki z rakiem.
    • wiesiekwiesiek11 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 15:53
      Panie Krzysztofie, a próbował Pan tych nowych inhibitorów deacetylazy? Podobno rewelacyjnie działają także na raka prostaty. Trzeba szukać kliniki i zapisać się do programu badawczego

      www.google.pl/search?q=histone+deacetylase+inhibitor+prostate&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
    • jk_1 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 17:40
      A mnie się tekst nie podobał.Część o paleniu i zdrowym życiu- ok. Ale gdzie mamy szukać "onkologa"? Nie ma takiej specjalizacji w Polsce: są chemioterapeuci leczący cytostatykami i radioterapeuci, którzy prowadzą radioterapię (a nie RADIOLODZY). Przykro mi szczególnie za stwierdzenie, że radioterapeuta zalecił pięć tygodni radioterapii a nie siedem z powodu kolejek, i nienowoczesnych urządzeń do radioterapii. To niesprawdzona informacja. Żaden radioterapeuta w ten sposób nie działa, są ścisłe zalecenia postępowania w każdej indywidualnej sytuacji, także po operacji. I jak każde leczenie, radioterapia ma skutki uboczne, tak jak chemia i większość metod leczenia przeciwnowotworowego. Właściwie to co wyniosłabym z lektury tego artykułu to pretensje i żal do wszystkich, że kolejki, że zabiegani lekarze, (a jednak zarabiają "od łba" na testowaniu nowych leków, ale zupełnie nie są w awangardzie...a np chemioterapia dr Szpaka to stara i sprawdzona metoda, tylko nierefundowana, prawda?). Najlepiej jedźmy leczyć się do RPA lub poza Polską. Każdy pacjent z rakiem prostaty może tak zrobić, o tak. I bójcie się radioterapii! "Przysmaża" pęcherz. Proszę pomyśleć o polskich pacjentach, których zniechęcił Pan do leczenia w Polsce. Proszę Pana! Współczuję sytuacji, życzę zdrowia i powodzenia w terapii. Jednak możliwość publikacji tekstu w poczytnej gazecie zobowiązuje do przemyślenia publikowanych poglądów i rozpowszechniania rzetelnej wiedzy.
    • rojek40 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 18:21
      Bardzo piękne wyznanie.Jestem po radioterapii i kuracji hormonalnej.Ostatni zastrzyk 12.07.10r.
      Po tych zabiegach PSA przez cały czas "0".Samopoczucie,jak po kuracji hormonalnej ,wzgledne.
      Prostaty mi nie usunięto.Zawdzięczam to polskim lekarzom z Ursynowa.Z chorobą walczę juź 5 rok.Lekarze twierdzą źe wszystko idzie dobrze.Źyczę panu wytrałości i sukcesów w leczeniu.
    • jobenka Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 20:24
      Panie Krzysztofie - serdecznie dziękuję za tę intymną opowieść. Nie dość, że wogóle Pan o tym powiedział, to jeszcze tak pięknie i pogodnie.

      Mam nadzieję, że Pana spowiedź przyczyni się do tego, co było ostatnio udziałem - o dziwno - Dody. Przez wiele lat w Polsce uzbierano 80.000 dawców szpiku kostnego. Po jej apelu w ciągu tygodnia przybyło dodatkowe 30.000. Jestem w pozytywnym szoku!

      Zdrowia życzę.
    • aruba11 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 07.09.10, 20:34
      To ,co napisał Krzysztof Krauze polecam wszystkim znajomym,wydrukowałam artykuł i podsuwam do czytania .Nie ma w nim złości, obwiniania. To rozliczenie i czyste pokazanie prawdy o naszej służbie zdrowia<służbie?!>,o lekarzach ,systemie, a przede wszystkim o wychowaniu i zachowaniu wobec choroby. Rozerwało mnie na kawałeczki,pognałam po lekarzach...Dziękuję Panu, życzę z całej swej mocy powrotu do zdrowia.JEST PAN WIELKI!!!
      WSZYSTKO CO SIĘ NAM PRZYTRAFIA MA SWÓJ POWÓD,KROK PO KROKU ...
    • gucia3 Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 08.09.10, 09:03
      Panie Krzysztofie , dziekujemy za te wyznania prosto od serca. Prawda, niewielu ludzi zwierzyloby sie ze swojej choroby w ten sposob, bo zchowania ludzi w takich przypadkach sa tak rozne!
      Pana wyznania pomoga zapewne wielu ludziom. Po przeczytaniu tego artykulu( ktory byl polecony przez znajomych) obydwoje z mezem podskoczylismy! Maz rok temu przeszedl operacje wyciecia prostaty. Co trzy m-ce robimy badania na PSA- wszystko jest ok tzn O . Ale wlasnie czy to nie jest to chowanie glowy w przyslowiowy piasek? Jak mozna zawierzyc wynikowi PSA ( przeciez prosaty juz nie ma ?) a wlasnie taki wynik uspakaja. Ale czy to znaczy ze choroba cofnela sie? Dzieki za artykul! Idziemy do lekarza! Podobnie jak Pan postanowilismy wziasc wszystko w swoje rece! I podobnie jak Pan korzystamy z lekarzy w RPA , bo tutaj tez mieszkamy. Nie mamy takiego szczescia jakie mial Pan , spotkac na swojej drodze tak znakomitych i chetnych do pomocy polskich lekarzy. Przypuszczam ze jest Pan urodzony w czepku- a to juz polowa zwyciestwa we wszystkich poczynaniach! Zyczymy powrotu do zdrowia , powrotu do dobrej kondycji i dobrego" kijkowania" na trasach Umhlangii
    • kangur2007 Turpin - witam pana doktora 08.09.10, 13:19

      turpin napisał:

      > Mądrze napisane. Z większością stwierdzeń się zgadam.
      >
      > Tyle, że w opisanej sytuacji, to można już chyba jeść, co się chce, aby w grani
      > cach rozsądku. Wiele to nie zmieni. Dieta uboga w czerwone mięso jakośtam obn
      > iża ryzyko zachorowania na tego raka, ale nie ma znaczenia, gdy rak się już zro
      > bił.
      >
      > Ok. 10% pacjentów z rozsianym rakiem prostaty przeżywa jednak 10 lat, czego Aut
      > orowi szczerze życzę.




      Witam serdecznie pana doktora. Long time no see.

      Niech pan do nas wpadnie, na

      www.rak-prostaty.pl/forum
      obecnie przekierowywany automatycznie na gladiator-olsztyn.pl/forum, od czasu kiedy 31 sierpnia 2010 firma Abbott Laboratories Polska odebrała nam domenę, podobno dla oszczędności, no bo rzeczywiście na cholerę komu samopomoc i samoorganizacja pacjentów onkologicznych, czy jakiś tam przepływ informacji. Ale przenieśliśmy nasze forum i żyjemy.

      Tam się dobrała niezła grupa pacjentów, która walczy zamiast smędzić. U mnie w porządku, dziękuję, już prawie trzy lata po radykalnej prostatektomii. Wykonanej natychmiast po wczesnym wykryciu raka prostaty pop[frzez biipsję zarządzoną natychmiast po wykryciu PSA=6,0ng/ml w regularnie wykonywanych corocznych profilaktycznych badaniach PSA. Ale nie w Polsce.

      W nastepstwie interwencji we wlaściwym czasie - histopatologia pooperacyjna pT2aN0Mx. 90-96% szans na przeżycie następnych 10 lat bez wznowy, PSA nieoznaczalne od 6 tygodni po operacji. Pełna kontrola pęcherza, znośna potencja. Ale to wszystko się dzieje nie w Polsce.

      Cała historia tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,72041707,0,Prostata_australijska.html?s=0

      - pan doktor już tą historię zna, ale proszę się nie zżymać, inni nie znają, więc może im się przyda, bo najgorsze jest nieznane.
    • stokrotka_maj Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 08.09.10, 22:09
      Panie Krzysztofie, ogromne dzieki za artykul. Moj Brat przezyl z rakiem 12 lat - mial w sobie duzo sily (tej wewnetrznej) & optymizmu. Niesamowite jak ludzie potrafia byc dzielni. Zycze powodzenia w walce z choroba! PS. polecam film "Planta 4a" - tez pozytywny;)
    • wiktor1235 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 08.09.10, 22:13
      drugiej strony, kiedy czytam raport NIK-u o wielomilionowych kontraktach zawieranych pomiędzy lekarzami a firmami farmaceutycznymi, mam wrażenie, że istnieje silne lobby, które nie chce zmian, blokuje je wszelkimi dostępnymi sposobami. Jeśli lekarz testujący lek dla firmy farmaceutycznej dostaje 4,5 tys. euro "od łba", a wszystko odbywa się na darmowym szpitalnym łóżku, to czy taki lekarz będzie szedł w awangardzie zmian? Otóż drogi Panie Krauze: gdyby Pan rzeczywiście przeczytal ten raport NIK a nie tylko informację PAP na jego temat (ma się do niego jak pięść do nosa i badania kliniczne są w nim marginesem) to byłby Pan uczciwy. Po pierwsze badania, w których lekarz dostaje 4,5 tys euro od łba to są te same badania, które są w Klinice Mayo, na Harvardzie itd. I właśnie ten lekarz jest w awangardzie zmian, gdyż traktowany jako tej samej klasy specjalista, co lekarz z najlepszych ośrodków amerykańskich. I on udostępnia swoim chorym dostęp do najnowszych leków na tej samej zasadzie, jak mają do nich dostęp chorzy z wspomnianych klinik. Ja rozumiem, że Pan uważa, że polski lekarz powinien robić to samo za jedną dziesiątą płacy, ale można też mieć inne zdanie. Poza tym wynagrodzenie nie jest za łóżko i aparaturę tylko za dodatkowe bardzo pracochłonne czynności, które ten lekarz musi wykonać, żeby dokumnetacja pacjenta została zaakceptowana przez FDA, czyli amerykańską agencję do rejestracji leków. Lekarze nie chcą zmian, ale takich zmian, które zachodzą i ktore polegają na tym, że lekarz musi więcej czasu poświęcać na obsługę biurokracji, a coraz mniej na pacjenta, czy choćby na uczenie się.
      Nikogo nie interesuje to, że jeśli lekarz ma podac choremu powiedzmy 60 mg leku a jest on tylko w ampulkach po 100 mg to musi kupić 100 mg, ale refundację otrzyma za 60. I nikogo nie obchodzi skąd szpital ma wziąć pieniądza na pozostałe 40 mg. To można mnożyć.
      Więcej... wyborcza.pl/leczyc/1,102641,8339503,Antyrakowy_dekalog_Krzysztofa_Krauzego.html#ixzz0yyAYmzYI
    • vrt Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 09.09.10, 04:41
      > 96 proc. pacjentów, którzy przeżyli raka, rozpoczynali i kończyli program terapeutyczny
      > oferowany przez medycynę konwencjonalną.

      Mógłby Pan napisać o jakie badania chodzi? Przede wszystkim, jakie konkretne metody niekonwencjonalne leczenia zostały wzięte pod uwagę i porównane klinicznie. Czy były to badania sponsorowane przez koncerny farmakologiczne? A może chodziło tam o te cztery rodzaje raka, z którymi medycyna konwencjonalna sobie radzi?

      Życzę Panu i wszystkim chorym powrotu do zdrowia.
    • minasz Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 09.09.10, 08:40
      mysle ze tu sprawe jest duzo bardziej skomplikowana

      oczywiscie im bardziej prowadzisz zdrowy tryb zycia np lepiej sie odzywiasz masz wiecej energii do walki-tylko pytanie co to znaczy tak naprawde dobrze sie odzywiac
      według mnie aby to wszystko prawidłowo funkcjonowało trzeba od czasu do czasu poodzywiac sie niezdrowo podobnie jak dobrze jest nie chorowac ale mała infekcja od czasu do czasu jest wskazana
    • minasz Re: Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 09.09.10, 08:42
      mysle ze tu sprawe jest duzo bardziej skomplikowana.

      oczywiscie im bardziej prowadzisz zdrowy tryb zycia np lepiej sie odzywiasz masz wiecej energii do walki-tylko pytanie co to znaczy tak naprawde dobrze sie odzywiac
      według mnie aby to wszystko prawidłowo funkcjonowało trzeba od czasu do czasu poodzywiac sie niezdrowo podobnie jak dobrze jest nie chorowac ale mała infekcja od czasu do czasu jest wskazana
    • lili120675 Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauzego 09.09.10, 22:32
      Przypomniał mi Pan moją Mamę, która zmagała się z nowotworem jelita grubego.

      Polska służba zdrowia jest do dooopy. Potwierdzam.

      Jedno z najbardziej przerażających miejsc to właśnie centrum onkologii. Od samego rana tłumy smutnych ludzi w kolejkach bez krzeseł(jakiś czas temu wprowadzili dziennie limity przyjęć, rozumiem, że lekarze nie wyrabiają się i jest to tzw. selekcja naturalna, słabsi odpadają na wstępie), lekarze rozkładający ręce, unikający kontaktu z pacjentem. W końcu to śmiertelna choroba, zwłaszcza w Polsce.

      Ale najbardziej boli mnie brak profilaktyki antyrakowej w tym cholernym kraju i to zaczynając od poziomu lekarza pierwszego kontaktu - rodzinnego. Brak wiedzy na temat niepokojących symptomów, unikanie badania pacjenta, olbrzymia niechęć do wypisywania skierowań na badania, zwłaszcza gastrologię czy kolonoskopię.
      To samo lekarz "przeprowadzający" badania okresowe pracowników. Przeszłam już trzech pracodawców i nigdy nikt mnie nie badał, nie skierował na żadne badania, wszystko odbywało się tylko na papierze.
      Podejście - pacjent cierpi na hipochondrię i zawraca mi głowę wcale nie jest rzadkością (moją Mamę z przerzutami do jamy brzusznej, paraliżem nogi, okropnymi bólami lekarze onkolodzy, którzy ją wcześniej dwukrotnie operowali na raka, odesłali do .. neurologa, bo na 3 zdjęciach rtg - zleconych na odczepnego - niczego nie znaleźli).

      Dopóki nie zwiększą się nakłady na onkologię w tym kraju (chodzi nie tylko o dodatkową kasę na leczenie, zwiększenie liczby szpitali i specjalistów w dziedzinie onkologii, ale przede wszystkim na badania przesiewowe obywateli i edukację onkologiczną lekarzy wszystkich specjalności), niewiele się zmieni. Dalej ludzie będą trafiać do onkologa w zaawansowanym stadium nowotworowym, przejdą przez gehennę polskiej służby zdrowia, a na końcu umrą po cichu w domu lub hospicjum, no chyba że będą mieli tyle szczęścia, że po drodze stać ich będzie na podjęcie próby leczenia w bardziej cywilizowanych krajach.
    • tss123 Proteiny z ziaren 13.09.10, 23:17
      Przykro mi, że trzeba chorym uzmysłąwiać iż proteiny ze zbóż, a i roślin strączkowych w żaden sposób nie przypominają tych z których zbidowany jest człowiek. Jeśli Krzysztof Krauze chce żyć musi wiedzieć że pomocne Mu będą czerwone mięsa, a przede wszystkim podroby (tak, wątróbka) i żółtka jaj kurzych. Proteiny roślinne poza marnym białkiem zawierają bardzo dużo węglowodanów, a rak się nimi właśnie żywi. Jak się nie chce by rak wzrastał to węglowodanów nie należy jadać niemalże wcale, najwyżej 30 g na dobę. Białka zwierzęce, tłuszcze zwierzęce i 30 g węglowodanów, to jest dieta, która powoduje że mamy szansę się ułożyć z naszym układem odpornościowym. Polecam rozwagę i zdrowia życzę.
    • tss123 Polecam Państwu, z forum Towarzystwa Kultury 13.09.10, 23:39
      Świeckiej - forum-kkwit.oho.com.pl/viewtopic.php?id=24
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka