Gość: czytelnik pomorska afera plagiatowa IP: *.autocom.pl 10.07.04, 09:10 info.onet.pl/948298,11,item.html Kraj Pomorze: Afera plagiatowa w wyższej uczelni "Głos Pomorza": Nagana z pozbawieniem na trzy lata prawa pełnienia funkcji kierowniczych na uczelni - taką karę wobec prof. Stanisława Łacha przegłosowała wczoraj jednogłośnie Komisja Dyscyplinarna Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. www.glos-pomorza.pl/ WYDARZENIA Pożegnanie z uczelnią Dr Małgorzata Ryś, historyk z Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku, odchodzi z uczelni. Ma to związek z aferą plagiatową, o której pisaliśmy wielokrotnie. więcej» WYDARZENIA Ukarać dla przykładu Doktor Małgorzata Ryś wycofała z prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez prof. Stanisława Łacha i przeprosiła byłego rektora na łamach "Głosu Pomorza" więcej» WYDARZENIA Ofiara spisku? Doktor Małgorzata Ryś wycofa dziś z prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez jej promotora profesora Stanisława Łacha, któremu wcześniej zarzuciła plagiat. więcej» WYDARZENIA Doniosła na profesora Prokuratura w Słupsku sprawdzi, czy prof. Stanisław Łach, były rektor Pomorskiej Akademii Pedagogicznej, dopuścił się przestępstwa, umieszczając w swojej książce fragmenty pracy doktorantki. Stało się tak na wniosek autorki pracy. więcej» WYDARZENIA Profesor idzie na wojnę Gdyby patrzeć prymitywnie, to nawet pacierz można by traktować jak plagiat, bo powtarza się go codziennie. Państwo także w pewnym sensie jesteście plagiatorami, bo wciąż powtarzacie jakieś informacje - ironizował prof. Stanisław Łach, były rektor... więcej» WYDARZENIA Nie dam się zniszczyć Grupa pracujących w Pomorskiej Akademii Pedagogicznej byłych oficerów Ludowego Wojska Polskiego traktuje rektora jak marionetkę i niszczy niewygodnych jej ludzi - powiedział wczoraj prof. Stanisław Łach, były rektor uczelni. więcej» WYDARZENIA Książka w prokuraturze Władze Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku skierują do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prof. Stanisława Łacha, byłego rektora uczelni. więcej» WYDARZENIA Książka pod lupą Komisja złożona z historyków Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku sprawdza, czy część książki profesora nie jest plagiatem pracy doktorskiej jego doktorantki. więcej» Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik zamawiane prace 'naukowe' IP: *.autocom.pl 10.07.04, 11:24 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=14080744 miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2173655.html Prokuratura prowadzi dochodzenie przeciw osobom piszącym na zamówienie prace naukowe Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: pomorska afera plagiatowa 12.07.04, 15:11 www.glos-pomorza.pl/ Afera plagiatowa w PAP Ukarali profesora Nagana z pozbawieniem na trzy lata prawa pełnienia funkcji kierowniczych na uczelni – taką karę wobec prof. Stanisława Łacha przegłosowała w piątek jednogłośnie Komisja Dyscyplinarna Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. W uzasadnieniu członkowie komisji napisali, że profesor uchybił godności zawodu nauczycielskiego i nie dopełnił obowiązków promotora rozprawy doktorskiej Małgorzaty R., a w efekcie przyczynił się do jej degradacji w środowisku naukowym. Małgorzata R. zwolniła się bowiem z pracy w PAP i może utracić tytuł doktora. Komisja uznała też, że profesor dostarczył doktorantce gotowe materiały, które ona w znacznej części wykorzystała w swojej rozprawie. Na dodatek profesor nie poinformował, że te same materiały wykorzysta we własnej pracy, która ukazała się po przygotowaniu doktoratu. W rezultacie profesor w pewnym sensie dopuścił się „kradzieży intelektualnej materiałów i ustaleń, których przynajmniej teoretycznie się zrzekł”. Komisja uznała też, że profesor w wypowiedziach publicznych naruszył dobre obyczaje, bo bez uzasadnienia przedstawiał w złym świetle kolegów z uczelni. Jednocześnie komisja nie była w stanie do końca stwierdzić, w jakim stopniu praca profesora o ruchu ludowym jest plagiatem rozprawy jego doktorantki. Na jej stanowisko wpływ jednak miała ocena naukowców z Krakowa, którzy uznali, że zarówno profesor, jak i jego doktorantka posługiwali się metodą „pracy z nożyczkami”. Stwierdzili też, że podobieństwa między obu pracami nie są przypadkowe, bo nie można mówić o tym samym tak samo. Decyzja Komisji Dyscyplinarnej w PAP nie jest ostateczna. Profesor ma dwa tygodnie na odwołanie się do Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego. – Na pewno do Warszawy trafi odwołanie. Poza tym jestem przekonany, że PAP łamie prawo, rozpowszechniając informacje o decyzji Komisji Dyscyplinarnej – mówi prawnik Mariusz Łach, syn profesora. Sprawa wyszła na jaw, gdy dr Małgorzata R. chciała opublikować swoją rozprawę doktorską. Wtedy zauważono wyraźne podobieństwa między jej rozprawą a książką profesora. Podobieństwa najpierw badał zespół profesorów z PAP. Ustalił, że około 40 procent tekstu obu prac jest bardzo podobne. Prof. Łach uznał, że to osobisty atak na niego ze strony zatrudnionych w uczelni „pułkowników, którzy nie lubią ludzi związanych z Solidarnością. Dr Małgorzata R. przyznała się do plagiatu, zrezygnowała z pracy w uczelni i wycofała z prokuratury doniesienie przeciw profesorowi. Komisja Dyscyplinarna nadal jednak zajmowała się tą sprawą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magisterek Re: pomorska afera plagiatowa IP: 195.136.191.* 05.09.04, 09:33 Dziwnym trafem w tych aferach przoduje prowincja - Slupsk, Opole?? Kto jeszcze?? I gdzie jeszcze?? Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: pomorska afera plagiatowa 05.09.04, 13:10 To chyba tez patologia. Ten facet, zdaje się, niczego przed habilitacja nie napisał. A w enerdówku tez wymagany był "znaczacy dorobek naukowy". forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=12807543 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik kupowanie dyplomów IP: *.autocom.pl 14.07.04, 10:34 <http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_5.html> Prawo karne Kto odpowie za handel pracami magisterskimi 'Jedno jednak nie ulega wątpliwości: to środowisko naukowe powinno się włączyć w ujawnianie takich czynów - zwalczać plagiaty, lepiej kontrolować proces pisania prac, wprowadzić sankcje wobec promotorów dopuszczających nieuczciwie pozyskane prace naukowe i wszczynać procedurę odbierania tytułów zdobytych niezgodnie z prawem' <http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_6.html> Najpierw promotor, potem prokurator 'Zamiast nękać prokuraturę w sprawie śledztwa, które nic nie da, lepiej powiadomić ją o wszystkich podejrzeniach o niesamodzielne przygotowanie prac magisterskich. Oczywiście pod warunkiem, że uczelnie coś na ten temat wiedzą. Wiedziałyby, gdyby promotorzy i recenzenci dokładniej czytali prace, dyskutowali o nich ze studentami, a obrona była krytyczną analizą przedstawionego opracowania. Ale kto dziś ma na to czas? I właśnie tu tkwi całe zło. ' Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: kupowanie dyplomów 14.07.04, 12:26 Gość portalu: czytelnik napisał(a): > <www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_5.html > 2; > Prawo karne Kto odpowie za handel pracami magisterskimi > 'Jedno jednak nie ulega wątpliwości: to środowisko naukowe powinno się włączyć > w ujawnianie takich czynów - zwalczać plagiaty, lepiej kontrolować proces > pisania prac, wprowadzić sankcje wobec promotorów dopuszczających nieuczciwie > pozyskane prace naukowe i wszczynać procedurę odbierania tytułów zdobytych > niezgodnie z prawem' > > <www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_6.html > 2; > Najpierw promotor, potem prokurator > 'Zamiast nękać prokuraturę w sprawie śledztwa, które nic nie da, lepiej > powiadomić ją o wszystkich podejrzeniach o niesamodzielne przygotowanie prac > magisterskich. Oczywiście pod warunkiem, że uczelnie coś na ten temat wiedzą. > Wiedziałyby, gdyby promotorzy i recenzenci dokładniej czytali prace, > dyskutowali o nich ze studentami, a obrona była krytyczną analizą > przedstawionego opracowania. Ale kto dziś ma na to czas? I właśnie tu tkwi całe > > zło. ' Własnie. Jak taki promotor-leniuch co to ledwie 1500 godzin dydaktycznych w roku poprowadzi nawet nawet głupich 200 prac nie przeczyta (bo mu sie nie chce. Jakby chciał to i 600 by przeczytał.), to potem różni naprawiacze nauki drą mordę, że pracownicy uczelni mają za dużo zajęć dydaktycznych. A do roboty zamiast się obijać!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: podatnik LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.proxyplus.cz / *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 15:01 Nikt z podatników nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych! Z grubsza licząc przynajmniej tyle co SEJM RP!!! Wybierają się nawzajem tylko profesorowie (pozostała część środowiska akademickiego nie ma na te wybory żadnego wpływu) - członkami są w większości od czasów komunistycznej CKK. Liczba członków jest porównywalna z Parlamentem RP, posiedzenia mają permanentnie, co oznacza konieczność zapłaty za posiedzenia, diety, delegacje! Ogromna liczba słono płatnych recenzji! Utrzymanie biura. Czemu to wszystko służy: hamowaniu rozwoju nauki polskiej. CK stoi bowiem na straży tego, żeby nikt nie wymyślił nic innego, co opublikowali jej członkowie (lub zamierzają opublikować ich pupile)! Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re:Co jeszcze jest finansowane z nakładów na naukę 15.07.04, 21:35 GW podaje, że nakłady na naukę w Polsce w przeliczeniu na jednego naukowca wynoszą 23 tys. euro rocznie. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2181974.html To na co idą te pieniądze? Na utrzymanie CK. Na co jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re:Co jeszcze jest finansowane z nakładów na nauk IP: 203.221.209.* 17.07.04, 09:55 To jest typowa fikcja statystyczna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Magister na zamówienie IP: *.autocom.pl 19.07.04, 20:21 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040719/prawo/prawo_a_10.html Szkolnictwo wyższe Trzeba karać piszącego i płacącego Magister na zamówienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw List otwarty opublikowany w Biuletynie KSN IP: *.autocom.pl 20.07.04, 19:58 List otwarty opublikowany w Biuletynie KSN numer 5-6 (98-99): w www.solidarnosc.org.pl/~ksn/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Magister na zamówienie IP: *.autocom.pl 22.07.04, 14:51 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040722/prawo/prawo_a_4.html Magister na zamówienie Niestety, za plagiaty i inne nierzetelności nie tylko studentów, ale także pracowników naukowych, odpowiedzialność ponosi przede wszystkim kadra akademicka, która albo takich nierzetelności nie jest w stanie wychwycić (brak kwalifikacji, fikcyjny odbiór fikcyjnych prac dyplomowych bez rzetelnego przeczytania, bez rzetelnej znajomości rzeczy), albo ich nie chce ujawniać i karać. Zasłanianie się obowiązującym prawem nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Kwalifikacja prawna może być dyskusyjna, skoro tak dowodzą prawnicy, ale moralna nie. W stosunku do ujawniających nierzetelności władze uczelniane czasem takiej pobłażliwości nie wykazują. Kierują sprawy do rzeczników czy komisji dyscyplinarnych i to ujawniający nierzetelności jest karany, a nie dopuszczający sie ich. Oczywiście jeśli wyniki dochodzenia nie są po myśli władz uczelni, to się je utajnia, a delikwenta - mówiąc kolokwialnie - załatwia nawet dożywotnio, np. za niedorozwój naukowy, moralny, negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką. Władze mają tu szeroką gamę możliwości i potrafią z niej skorzystać. Jeśli rzecz ma miejsce np. w najstarszej polskiej wszechnicy, to jest niemal pewne, że sprawa w mediach nie zostanie ujawniona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Skandal z plagiatami IP: *.autocom.pl 31.07.04, 09:02 info.onet.pl/957979,11,item.html Kraj PAP, MFi /2004-07-31 01:26:00 Skandal z plagiatami: Profesor może stracić tytuł "Dziennik Łódzki": Wykryto już tyle plagiatów Macieja Potępy, że nasuwa się pytanie, czy filozof nie kopiował cudzych zdań nałogowo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik nałogowy plagiator IP: *.autocom.pl 31.07.04, 20:24 Sobota 31 lipca - Niedziela 1 sierpnia 2004 Dziennik Łódzki www.dziennik.lodz.pl/ „Nałóg” profesora Potępy Wykryto już tyle plagiatów Macieja Potępy, że nasuwa się pytanie, czy filozof nie kopiował cudzych zdań nałogowo. Czterech niezależnych recenzentów Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułu Naukowego potwierdziło podejrzenia, że przepisał od innych autorów znaczną część pracy profesorskiej o Friedrichu Schleiermacherze, którą wydał w Holandii. W środę Komisja wysłała wniosek do prezydenta RP o pozbawienie go tytułu profesorskiego. To pierwsza taka sprawa w historii polskiej nauki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MS Re: Skandal z plagiatami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:45 W roku 2001 i 2002 ukazal sie autoplagiat pracy (podwojne opublikowanie identycznej pracy) pomimo, ze redakce obu czasopism wymagaja podpisow autorow, zgody kierownika oraz oswiadczenia, ze praca nie byla nigdzie publikowana i nie jest wyslana do publikacji. Jak widac nawet pisemne oswiadczenie dla niektorych autorow nie gwarantuje iz nadeslana praca wczesniej nie zostala opublikowana. Jesli rzeczywiscie zostalo ono podpisane mamy tutaj obok wysoce nieetycznego zachowania do czynienia z falszerstwem. Dotyczy to pracy autorow:Joanna Skręt, Anna Kłosowska, Karolina Chmaj- Wierzchowska Ekspresja białka HER2 u chorych na raka gruczołu piersiowego opublikowanej podwojnie w czasopismach (autoplagiat): Współczesna Onkologia 2002, 6:1, str 5-8 oraz Nowiny Lekarskie 2001, 70S 1, str 150-159 na potwierdzenie przeczytajcie sami - dostępne w sieci, ktore nie roznia sie nawet 1 zdaniem. Nowiny lekarskie: www2.bg.am.poznan.pl/nowiny_lekarskie/pdf/70S1150.pdf regulamin: www2.bg.am.poznan.pl/nowiny_lekarskie/regulamin.htm Współczesna Onkologia (zarejestrować się bezpłatnie): www.onkologia.termedia.pl/showpdf.php?id=1772 regualmin: www.onkologia.termedia.pl/vars.php?name=add nie muszę dodawać, że niektóre z tych osób wyróżniono za pracę naukową w ramach Studenckiego Towaystwa Naukowego, zapewniono etaty, dano kolejne pieniądze podatnika na badania naukowe. Ciekawe, czy coś na uczelni zrobią, bo jak znam zycie to nie kiwną palcem... MS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Prace magisterskie: pisałem, pomagałem IP: *.autocom.pl 31.07.04, 21:02 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35193,2199430.html Prace magisterskie: pisałem, pomagałem Joanna Wojciechowska 26-07-2004 , ostatnia aktualizacja 26-07-2004 21:38 - Pomagałem w pisaniu prac magisterskich i licencjackich. Pisałem na zamówienie - oświadczył wczoraj prokuratorowi rejonowemu Piotr M. Wczoraj chłopakowi przedstawiono zarzuty. To precedens w skali kraju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw kosci zostały rzucone IP: *.autocom.pl 17.08.04, 18:18 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=14903553 to chyba tez patologia Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: kosci zostały rzucone 17.08.04, 19:29 Gość portalu: jw napisał(a): > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=14903553 > to chyba tez patologia Porażającą patologią jest poziom niekompetencji wszystkich, którzy z krasiejowskimi kośćmi mieli do czynienia. Patologią jest to, że chłopak poszedł na studia z gotowym materiałem na lata pracy naukowej i g... to kogo obeszło. W rezultacie, Spałek zrobił doktorat z roślinek i odszedł z Wrocławia, sławę zdobył kto inny, a kości zostały rozkradzione. Trudno o lepszy przykład degrengolady nauki polskiej i wypaczenia idei uniwersytetu niż historia krasiejowskich kości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik czy to patologia czy standard IP: *.autocom.pl 17.08.04, 22:00 info.onet.pl/966287,11,item.html Alkohol za egzamin: Rektor podejrzany Do ośmiu lat więzienia grozi rektorowi Gdańskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej Adamowi G., podejrzanemu o przyjęcie alkoholu od studentów w zamian za umożliwienie zdania egzaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Przepraszam czytelnika i czytelników IP: *.chello.pl 17.08.04, 23:05 Tak się zaczytałem, że nie zauważyłem że pojawił się już post czytelnika o sprawie Pana Profesora zw. dra hab. Adama G. z Gdańska. Mój - o godzinę późniejszy - w tej sytuacji można pominąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej REKTORSKA DOLA 2 IP: *.chello.pl 17.08.04, 23:00 Alkohol za egzamin: Rektor podejrzany Do ośmiu lat więzienia grozi rektorowi Gdańskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej [ prof. zw. dr hab. ] Adamowi G., podejrzanemu o przyjęcie alkoholu od studentów w zamian za umożliwienie zdania egzaminu. Mężczyzna został zatrzymany we wtorek przez policjantów z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku i doprowadzony do prokuratury, gdzie postawiono mu zarzuty. "W zamian za umożliwienie korzystnego zaliczenia egzaminu przyjął od grupy 38 studentów korzyść majątkową w postaci alkoholu o wartości nie mniejszej niż 530 zł" - powiedział rzecznik gdańskiej Prokuratury Okręgowej, Konrad Kornatowski. Jak ustalono, miało do tego dojść, kiedy obecny rektor był jeszcze wykładowcą na uczelni w maju 2002 r. Adam G. nie trafił do aresztu, zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł. info.onet.pl/966287,11,item.html Strona GWSH: www.gwsh.gda.pl Odpowiedz Link Zgłoś
thommo A JA POWIEM TYLKO JEDNO... 18.08.04, 13:31 z nauką wiązałem całe swoje życie... dzisiaj przez działania (bez jakichkolwiek moralnych zahamowań) sitwy na Politechnice Szczecińskiej, musiałem opuścić Szczecin, przed tym świecić oczami przed zespołem naukowców z Manchesteru... Mimo szczerych chęci kontynuowania moich prac - zakończyłem wspaniale rozpoczętą przygodę z nauką na 3 roku studiów doktoranckich. Byłem jednym z niekicznych, którzy mówili: "będzie lepiej - musi być lepiej...". Niestety lepiej nie jest, jest nawet gożej a ci co kiwali wtenczas z politowaniem głową - nadal pływają jak pączki w maśle, nie robiąc nic, prócz ruinowania kolejnych młodych chętnych... -- Tomasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Bezstronność IP: *.autocom.pl 18.08.04, 13:40 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040818/prawo/prawo_a_12.html 18.08.04 Nr 193 Zamówienia publiczne Znajomi w komisji Bezstronność pod znakiem zapytania Czy prodziekan może wygrać konkurs na projekt nowego budynku dla swojej uczelni? Okazuje się, że do niedawna było to możliwe. I to w sytuacji, gdy w komisji konkursowej zasiadali koledzy z wydziału prodziekana. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 19.08.04, 13:00 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2236683.html Dlaczego profesor UAM reklamuje prywatną szkołę wyższą? Czy to w porządku? - zastanawia się nasz Czytelnik. Prof. Jacek Fisiak od 40 lat jest dyrektorem Instytutu Filologii Angielskiej na UAM, jednocześnie związany jest z PWSBiJO, gdzie pełni funkcję kierownika Katedry Filologii Angielskiej i Zakładu Języka Angielskiego. Od października będzie pełnił obowiązki rektora tej uczelni. --- Co trzeba zrobić, żeby być przez 40 lat dyrektorem? Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 19.08.04, 18:57 khmara napisał: > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2236683.html > Dlaczego profesor UAM reklamuje prywatną szkołę wyższą? Czy to w porządku? - > zastanawia się nasz Czytelnik. > Prof. Jacek Fisiak od 40 lat jest dyrektorem Instytutu Filologii Angielskiej na > UAM, jednocześnie związany jest z PWSBiJO, gdzie pełni funkcję kierownika > Katedry Filologii Angielskiej i Zakładu Języka Angielskiego. Od października > będzie pełnił obowiązki rektora tej uczelni. > > --- > Co trzeba zrobić, żeby być przez 40 lat dyrektorem? Gratulacje! To jest znakomite pytanie. Ale chyba retoryczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fagot Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 20:35 Co zrobić z UJ? No comments: Antypolskie oblicze Czesława Miłosza (wywiad z prof. Janem Majdą, "Nasz Dziennik"): ...ale nieobce było to wielkim twórcom polskiej literatury. Nasz wieszcz Cyprian Kamil Norwid z pewnością inaczej pojmował te sprawy, skoro napisał: "Ojczyzna jest to wielki, zbiorowy obowiązek". Czegoż jednak można było wymagać i spodziewać się po człowieku, który wyznawał raczej "prywatne obowiązki"... - Trafna uwaga. Miłosz zresztą specjalnie nie krył, że ma inną niż Polska ojczyznę, chciał bowiem pracować tylko dla swej ukochanej Litwy: "Los Litwy mnie naprawdę obchodzi" ("Szukanie ojczyzny"). Wszystko, co polskie, było dla tego noblisty tylko tematem-pretekstem do uprawiania literackiego szyderstwa i dyskwalifikacji. W swojej pełnej antypolskich paszkwili książce "Prywatne obowiązki" wyznaje szczerze swój chorobliwy stosunek do polskości: "Przyznaję się, na 'polskość' jestem alergiczny". Natomiast o reprezentantach naszego Narodu wyraża się nader obelżywie: "Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził". A w wierszu "Moja wierna mowo" ten Litwin-noblista tak znieważa polski język: "Bo ty jesteś mową upodlonych,/ mową nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej niż innych narodów,/ mową konfidentów, mową pomieszanych,/ chorych na własną niewinność". Dyskwalifikuje też Miłosz całą naszą literaturę za jej patriotyczne treści, uderzając zwłaszcza w jej filary - twórców tej miary co A. Mickiewicz, J Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fagot Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 20:43 Jeszcze adres internetowy:www.naszdziennik.pl/index.php? typ=my&dat=20040819&id=my13.txt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik patologia Naszego Dziennika IP: *.autocom.pl 19.08.04, 20:50 To żałosne - o Miłoszu - patologia Naszego Dziennika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Woland Majda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 09:12 Na studiach Majda powszechnie nazywany był Janem bez grupy- uciekał od niego kto żyw, więc musiał załatwiać przydział do grup odgórnie. Dokładnie odpytywał z treści lektur dla dzieci i młodzieży, przeżyć te zajęcia było ciężko, nie mówiąc już o metodyce. Ciekawe, kto mu recenzował habilitację? Wątpliwe, czy była na wyższym poziomie od wywiadu w Naszym Dzienniku. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 19.08.04, 21:45 Literaturoznawcą to ty Fagocie nie jesteś. "Bo ty jesteś mową upodlonych,/ mową nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej niż innych narodów,/ mową konfidentów, mową pomieszanych,/ chorych na własną niewinność" A do polskiego dyskursu paranaukowego to mi ten opis pasuje jak ulał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fagot Pytanie do Khmary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 13:02 Drogi Panie, bez urazy, ale nie zrozumiałem, w jakim sensie według Pana nie jestem literaturoznawcą? Trudno mi nawet odpowiedzieć w związku z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Pytanie do Khmary 20.08.04, 15:04 Gość portalu: Fagot napisał(a): > Drogi Panie, > > bez urazy, ale nie zrozumiałem, w jakim sensie według Pana nie jestem > literaturoznawcą? Trudno mi nawet odpowiedzieć w związku z tym. Księgę Stworzenia (Genesis) też PAn traktuje dosłownie? O figurach (tropach) literackich PAn słyszał? Poecie wolno podać coś zamiast czegoś, część na oznaczenie większej całości lub odwrotnie. Zamiast bawić się w dosłowne odczytywanie poezji (to nie gazeta), proponuję bardzo prosty klucz do Miłosza: Litwa - kraj dziecinny, utracony (do 1939) Korona - 'ojczyzna' narzucona, splugawiona, obca (po 1945) Wtedy nie będzie potrzeby strojenia się w piórka niepodległościowca, powtarzając argumenty komunistycznej propagandy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fagot Re: Pytanie do Khmary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 17:44 A to nieporozumienie: to był tylko cytat z wywiadu z Majdą, a nie moje poglądy. Cytat jako swoiste curiosum. Adresu intern. pana Majdy nie znam, ale do niego powinien się Pan zwrócić. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Pytanie do Khmary 20.08.04, 18:33 A to przepraszam, moje przeoczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Dzisiejsza wypowiedź prof. Władyki w radiu TOK FM IP: *.chello.pl 20.08.04, 11:20 W "Poranku w radiu TOK FM" prowadzonym przez J. Żakowskiego był dzisiaj prof. Władyka z UW. Bardzo mi się spodobało, gdy komentując wywiad z dr hab. Majdą powiedział, że wśród profesorów jest taki sam udział kretynów jak wśród taksówkarzy (naprawdę, nie przesłyszałem się). Widać, że są jednak tacy nieliczni profesorowie w Polsce, którym woda sodowa nie uderza do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Dzisiejsza wypowiedź prof. Władyki w radiu TO IP: *.autocom.pl 20.08.04, 15:41 Nie wiem czy prof. Władyka opieral swa wypowiedź na bazie danych empirycznych. O ile wiem badań nad kretynizmem w roznych zawodach w Polsce nie prowadzono a przynajmniej nie podano do publicznej widomości. Nie wiem czy ta wypowiedź nie obraża taksowkarzy. Z moich doświadczeń wynika, że na ogól sa to ludzie kulturalni, mający poczucie humoru i z ktorymi latwo mozna nawiązać kontakt intelektualny. Niestety wg moich doświadczeń takie cechy na ogól rzadko wykazują profesorowiedoktorzyhabilitowaninaukipolskiej z ktorymi miałem w swym zyciu do czynienia. Może miałem pecha ? Odpowiedz Link Zgłoś
abstrakt2003 Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 21.08.04, 10:16 Polskiej nauki nic nie uratuje! Gdy zdechnie, narodzi się coś nowego - może lepszego. Pozdrawiam i życzę sukcesu! Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Nauka polska to niezły geszeft 21.08.04, 14:22 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2241215.html miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,2236683.html Oczywiście po habilitacji. Dlatego nikt nie odważy się zlikwidować dwuetatowości. Dlatego macierzystą uczelnię można wykorzystywać jako logo reklamowe, podejmując dodatkowe zatrudnienie. A jak uczonego posadzą za przekręty robione w drugim miejscu pracy, to rektor będzie świecił oczami. Dlatego nauka w Polsce musi być upolityczniona nie mniej niż w PRL-u. Dlatego właściwe afiliacje polityczne pozostaną ważniejsze niż dorobek naukowy. Dlatego nie można zlikwidować habilitacji, która jest przepustką do władzy i do pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik KONTRATEKSTY. NIEZALEŻNY MAGAZYN PUB IP: *.autocom.pl 21.08.04, 17:23 www.kontrateksty.pl KONTRATEKSTY. NIEZALEŻNY MAGAZYN PUBLICYSTÓW Cenzurę prewencyjną zlikwidowano w 1990 roku. Od 14 lat media są wolne. Dziś jednak wiele tytułów, redakcji, zespołów dziennikarskich jest poddanych presji wydawcy, jego działów marketingu, albo po prostu – właścicieli, którzy nie dopuszczają do publikacji artykułów, mogących – ich zdaniem – zaszkodzić interesom. Obok zapisów finansowych czy handlowych są też ograniczenia salonowe. Cenzura zatem wciąż istnieje, choć może nie jest tak widoczna, jak za ancien regime’u. W efekcie spora grupa autorów nie ma gdzie publikować. Uznaliśmy, że czas pomóc tym wszystkim, którym uniemożliwiają to lokalne władze, chciwi wydawcy, niechętni znajomi. Udostępniamy im łamy „Kontratekstów” pod dwoma warunkami: teksty mają być dobre i nie mogą naruszać niczyjej godności. Opublikowane przez nas materiały mogą być wykorzystane, pod warunkiem wszakże uzyskania zgody redakcji lub autora. Z autorami też należy negocjować honoraria. Prosimy o powiadomienie przyjaciół, znajomych i wrogów o istnieniu naszej internetowej gazety. Jej istnienie zawdzięczamy autorom oprogramowania i grafiki z Montowni Pomysłów, którzy społecznie opracowali "Kontrateksty". Stefan Bratkowski Krzysztof Łoziński klozinski@poczta.onet.pl Andrzej W. Pawluczuk awpawluczuk@wp.pl Piotr Rachtan piotr.rachtan@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik dobry interes IP: *.autocom.pl 23.08.04, 10:02 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.23/Malopolska/01/01.html Małopolska 23-08-2004 Za pieniądze podatnika Po naukę do dyrektora Szef zarobi, uczeń poczuje się lepiej (INF. WŁ.) Do Urzędu Marszałkowskiego trafiła oferta jednej ze szkół wyższych w Krakowie, zapraszająca urzędników na studia podyplomowe w zakresie zarządzania w jednostkach samorządu terytorialnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na liście 11 wykładowców aż 10 to pracownicy Urzędu Marszałkowskiego, a 11. osoba to pracownik agencji związanej z urzędem. Wykładowcą ma być np. dyrektor Urzędu Marszałkowskiego, któremu to urząd jeszcze niedawno dofinansowywał... studia podyplomowe w zakresie zarządzania w administracji publicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik o patologii uniwersyteckiej IP: *.autocom.pl 27.08.04, 20:06 respublica.onet.pl/1103132,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan O patologii uniwersyteckiej w Australii IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.09.04, 12:26 Nie tylko u nas w PL jest zle! Melbourne University zostal np. niedawno okradziony przez b. rektora tak, ze studenci na nim NIE maja dostepu do komputerow, bo nie ma na nie pieniedzy... :( W Polsce jest to zas obecnie standard - ja od studentow wymagalem, aby prace pisemne byly z komputera (wydruk albo email), a na Melbourne Uni studenci wciaz oddaja recznie pisane kartki papieru, bo nie maja dostepu do komputerow...Co mowic zas o biedniejszych uczelniach... Na Monash nie maja nawet na usuniecie azbestu z budynkow, gdzie ucza sie tysiace studentow... A wybory nic nie zmienia, bo w tutejszym wiekszosciowym, jednomanadatowym systemie mamy praktycznie one party state, tyle, ze lewe skrzydlo radzacej monopartii nazywa sie labor, prawe liberal-national, a centrum democrats... Najlepszy przyklad to wiktorianski premier Bracks (falszywe nazwisko, naprawde jest arabskie - jak w Polsce, tyle ze tam zydzi udaja Polakow a tu Arab udaje "majta") - niby z labor, ale polityke ma w 99% taka sama jak jego poprzednik, liberal Kennett, ten co dal kumplom licencje na platna autostrade przez srodek miasta... Takiej korupcji, jaka panuje w Australii, w Polsce nie bylo i (miejmy nadzieje) nigdy nie bedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzisław Poręba LIST OTWARTY DO PREZYDENTA MIASTA BYDGOSZCZY IP: *.cvx.algx.net 10.10.04, 11:33 O NASZE DZIECI List otwarty do Prezydenta Miasta Bydgoszczy Szanowny Panie Prezydencie, Pan lubi miasto Knossos i Heraklion. Ja również, dlatego wierzę, że zrozumielibyśmy się w mig jak rodowici bydgoszczanie, pochodzący z wiktoriańskiej układności mieszczanstwa. (NB twórcą wiktoriańskiego splendoru był książę Albert z Coburga, gdzie stoi kopia rzeźby naszego wodotrysku „Potop” z parku Jana Kazinierza.) Dizś leży mi na sercu zakwaterowanie 2 tysięcy bydgoskich studentów w Berlinie. Dowiedziałem się po rozmowach w rektoratach Freie Univesrität zu Berlin (Uniwersytetu Humboldta) i Technische Universität w Berlinie, że obie uczelnie chętnie przyjmą te dwa tysiące, ponieważ w przyszłym roku akademickim 2005/06 będą miały tyle miejsc nawet gdyby przyszło powiększyć wydziały. Studentenwerk również zapewnia, że zajmie się zakwaterowaniem, wyżywieniem, poradnictwem i pośrednictwem zarobkowych prac studentów. Zwiększenie tegorocznej liczby 40.000 studentów o 2 tysiące w przyszłym „spielt keine Rolle”. Pozostaje więc wybrać „trójkę murarską” w Urzędzie Miasta, która zbierze pieniądze na stypendia i czesne, dojazdy, zakwaterowanie, wyżywienie, pomoce szkolne i odzież. Pieniędzy jest w bród. Rząd warszawski brodzi w naszych pieniądzach, np. wysłał żolnierzy do Iraku. Jest też nie kończąca się liczba fundacji w kraju i zagranicą. Resztę zrobią studenci bydgoscy: pojadą i będą się uczyć. W rok po pierwszej fali 2 tysięcy poślemy następną falę, tak że w Berlinie polski będzie się słyszało częsciej niż niemiecki.. Obecnie jedzie się do Berlina koleją nie mniej niż 11-15 godzin, co jest skandalicznym sabotażem ministerstwa komunikacji i antypolskich sił politycznych funkcjunujących podziemnymi kanałami. Niemcy przygotowali wymianę szyn pod szybki pociąg Intercity 480 km/godz Berlin- Poznan-Bydgoszcz-Gdańsk już w 2001 roku Powstaje pytanie, dlaczego Urząd Miejski nie „kibicował” zrealizowaniu tego przedsięwzięcia mnistra komunikacji Niemiec. Przecież to nas by nic nie kosztowało. Koszt pokryliby Niemcy. Chodziło wówczas ich neokomunistom o wyeliminowanie kosztu budowy Transrapidu, żeby Niemcy mieli dość pieniędzy na zapłacenie uzbrojenia jak np. czołgi na kołach „Fuchs” dla zagranicznych przyjaciół. Tej okazji Urząd Miasta nie zauwazył w roku 2001 ani później, chociaż wiadkomo nawet dzieciom szkolnym w Bydgoszczy, że dopóki nie będzie szybkiego połączenia z Berlinem, Bydgoszcz będzie Kopciuszkiem. Tak jak kolej ucywilizowała Chicago, San Francisco i cały Dziki Zachód Ameryki, tak szybka linia kolejowa będzie blogosławieństwem dla wzrastającego pokolenia, które, zapewniam Pana, Panie Prezydencie, będzie całować Pna po rękach do jego późnej - oby jak najdłuższej! - starości. Zebrałem wielką garść wiadomości, ponieważ chciałem zadowolić moje dzieci. One to zwróciły moją uwagę na bliskość jednego z najznamienitszych w świecie, Uniwersytetu Humboldta. Wyrzucenie pieniędzy na produkowanie niedouczonych bezrobotnych i wolnych najmitów, których robocizny nikt nie będzie chciał, w miejscowych „uczelniach” jest karygodnym molestowaniem niewinnych dzieci. Rektor zaprosił do „Akademii” Bydgoskiej dziennikarza o wysoce wątpliwej konduity i bardzo kontrowersyjnym profilu. Ten dziennikarz, a nie minister szkolnictwa wyższego, miał przekonać dzieci chcące wejść w życie przez pilność i pracę, że choć daleko, bardz daleko, tej „Akademii” do Uniwersytetu w Heidelbergu, to na Bydgoszcz freblówka uniwersytecka wystarczy. (Ten osobnik stawił się przed młodzieżą „na cyku”, co zdradza zdjęcie z tego spotkania. Może dlatego był on taki szczery w zachwalaniu cynicznego pragmatyzmu warszawskiej władzy.) Bydgoszcz ma tradycje najwyższej kultury świata i mamy obowiązek wobec naszych dzieci je wskrzesić. Tym bardziej, że to jest realne, słuszne i konieczne, a przede wszystkim dlatego, że od nas zależy, czy dzieci bydgoskie dostaną rzetelne wykształcenie i przygotowanie do godnego życia. Knossos było kolebką naszej cywilizacji i chociaż istniało 4.000 tysiące lat temu, to jego cywilizacja wykwitła na hellenistyczną, rzymską i chrześcijańska kulturę. Obecnie broni się dostępu do tej kultury naszym dzieciom w Bydgoszczy, posyłając nasze podatki do Wilanowa na budowę kryształowego Disneylandu dla opresyjnych skrobipiórków brukselskich. Rektor „zorganizował” sobie hałturę kosztem 10.000 tysięcy dzieci. Widzę w tym podstawę do oskarżenia go o kryminalne molestowanie niewinnych. Dlatego, oburzony tak jak tysiące bezbronnych rodziców, proszę Pana Prezydenta o natychmiastowe zaprzestanie jego procederu i skierowanie jego działalności do zrewidowania przez Prokuraturę, a podjęcie wszechstronnych negocjacji dla przygotowania i umieszczenia bydgoskich studentów w FU i TU Berlin. Z uszanowaniem Zdzisław Poręba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zainteresowany Re: LIST OTWARTY DO PREZYDENTA MIASTA BYDGOSZCZY IP: *.autocom.pl 10.10.04, 12:35 Czy próbował Pan tym zainteresowac MENiS albo Komisję Nauki i Edukacji Sejmu czy Senatu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Wreszcie zaczyna coś docierać (po przegr. bitwie) IP: *.chello.pl 10.11.04, 23:59 Piotr Głuchowski napisał bardzo dobry komentarz do skandalu na Wydziale Prawa UG: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2382223.html "Rektor UG prof. Andrzej Ceynowa, którego córka nie zdała egzaminu, ale dostała się na prawo "z ważnych względów społecznych", stwierdził niedawno: - Dzieci prawników powinny mieć możliwość podtrzymywania tradycji. Tak ustami rektora UG przemówiła część środowiska prawniczego, która akceptuje branżowy nepotyzm - przy przyjmowaniu na studia, na aplikacje, do kancelarii - i absolutnie nie zamierza rezygnować z nieformalnych przywilejów. Uniwersytet jest niezależny i samorządny. Rektora uczelni w praktyce odwołać może tylko Senat, dziekana - rada wydziału lub rektor. Jeżeli więc naukowcy z UG nie ukarzą się sami, nikt im nic nie zrobi. A ja na samooczyszczenie nie liczę. "Każda władza deprawuje, ale władza absolutna deprawuje absolutnie" - stwierdził wszak lord Acton. Na uniwersytecie kadra naukowa ma pełnię władzy. Jest więc wina - udowodniony przekręt przy rekrutacji - ale kary nie będzie. Chyba że rektor UG zechce inaczej. " Mam jedną uwagę: nie kadra naukowa, tylko "kadra profesorska", albo "samodzielni pracownicy naukowi". Ludzie poniżej doktora habilitowanego nic na polskich uczelniach nie mają do powiedzenia. Dla osób z wewnątrz środowiska było jasne od początku, że to się tak skończy. Przypomnę swój post sprzed miesiąca pt. "Festiwal cynizmu i hipokryzji UG i MENiS": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&a=16607742 "Po takiej lekcji pokory, jakiej im dostarczy ta sprawa, kiedy jako jedna z niewielu akcji GW zakończy się niczym (co już widać po wypowiedzi rzecznika ministerstwa), zrozumieją, że łatwiej jest w Polsce obalić rząd i rozbić najpotężniejszą partię polityczną, niż coś zmienić na uczelniach. Mają bowiem do czynienia z: "kombinowaniem przez ludzi o wysokim poziomie inteligencji hehe,(...) z ludzmi o najwyzszym stopniu wycwanienia i sprytu.". "To nie jacys prymitywni idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super- cwaniacy" ". Ale proszę się nie martwić! Wykonali Państwo ogromną pracę, za którą chciałem wyrazić wdzięczność w imieniu środowiska oraz tych, którzy mają dość życia w państwie bezprawia, korupcji, nepotyzmu i arogancji władzy. Na początku "Sprawy Rywina" także wydawało się, że nie ma szans, żeby coś się zmieniło (np. b. premier Oleksy mówił że zakończy się ona niczym). Trzeba jeszcze lepiej przyjrzeć się mechanizmom jakie działają w tym środowisku, w jakich związkach pozostają ważni ludzie, co oni sobą reprezentują według miar świata cywilizowanego, itp. Proszę dalej pomagać nam likwidować ten białoruski skansen. Polska zasługuje na lepsze uniwersytety. To wstyd, że wśród 200 najlepszych w świecie nie ma żadnego z naszego kraju, a wśród 500 są tylko dwa - dopiero w czwartej setce. Coraz lepiej widać że to się wszystko układa w jakąś całość - bardzo, bardzo ponurą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor IP: *.autocom.pl 28.08.04, 08:50 www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040828/plus_minus_a_9.htmlPo pewnym czasie Mateusz znalazł w "Modern Antrophology" artykuł profesora, w którym wprowadzał on pojęcie kultury cudzej winy. Z pismem porwanym z biblioteki pobiegł do profesora. - Z gratulacjami? - ucieszył się profesor. - Dobra robota, nie sądzi pan? Nareszcie dałem czadu. - Dobra, ale dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor?! - Mój panie Mateuszu! Sam sobie jest pan winienÉ Dobre pomysły trzyma się w tajemnicy do czasu publikacji, a nie rozgłasza wszem i wobecÉ - Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako a 28.08.04, 14:48 Gość portalu: czytelnik napisał(a): > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040828/plus_minus_a_9.htmlPo > pewnym czasie Mateusz znalazł w "Modern Antrophology" artykuł profesora, w > którym wprowadzał on pojęcie kultury cudzej winy. Z pismem porwanym z > biblioteki pobiegł do profesora. > > - Z gratulacjami? - ucieszył się profesor. - Dobra robota, nie sądzi pan? > Nareszcie dałem czadu. > > - Dobra, ale dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor?! > > - Mój panie Mateuszu! Sam sobie jest pan winienÉ Dobre pomysły trzyma się w > tajemnicy do czasu publikacji, a nie rozgłasza wszem i wobecÉ - Ten adres nie działa. Podaj "namiary" tak, aby mozna to znaleźć "ręcznie". A propos. Szukając tego artykułu natknałem sie na informacji o rezygnacji byłego Ministra Edukacji Goban-Klasa z posady w KRRiT. warto przeczytac. Nie podaje adresu, bo pewnie tez by nie dzałał, ale jest to w dzisiejszym wydaniu na pierwszej stronie. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik w całości skoro link nie dziala IP: *.autocom.pl 28.08.04, 15:30 ZROZUMIEĆ - Jerzy Trammer Z gratulacjami? Ponad pół wieku temu - mówił profesor - myśliciel Dodds, Edward R. Dodds z Uniwersytetu w Berkeley, przedstawił swoją klasyfikację kultur. Jedną, konkretnie chrześcijańską, nazwał "kulturą opartą na poczuciu winy". Rachunek sumienia, żal za grzechy, spowiedź, pokuta itd. wdrożyły ludzi do odczuwania winy ("Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina"). Jedynie sekty, które sądziły, że świat nieprawy na zawsze już ("Bój to jest nasz ostatni", "Ostateczne rozwiązanie", "Wojna, żeby skończyć z wojną") zmieniają w świat światłości; sekty i religijne, i polityczne, niewinne czuły się, bezgrzeszne, nawet gdy mordowały - podobnie jak współcześnie odczuwa to Al- Kaida. W świecie światłości nie będzie grzechu ani winy, dlatego "wina, by skończyć z winą", nie jest winą - tak sądzą i sądziły te wszystkie sekty czy też ruchy. - Lecz profesorze, profesorze! - poderwał się Mateusz, student wnikliwy. - To już historia, przeszłość! Kultura oparta na poczuciu winy powszechnie się zmieniła w kulturę opartą na poczuciu cudzej winy. Winni są oni, tamci, inni, trudne dzieciństwo, Balcerowicz, toksyczna matka, nuda, brak boisk i kąpielisk, ofiary itd. - jednostka nigdy nie jest winna. Zresztą ci winni też nie są winni. Weźmy toksyczną matkę. Czemu toksyczna? - myśli. Bo moja mama była toksyczna, a sama również miała toksyczną matkę. Ad infinitum do matki pierwszej, czyli pramatki Ewy. "Moja wina, moja bardzo wielka wina" - szepczą miliony po kościołach siłą rozpędu i tradycji, lecz zgodnie z prawdą powinny szeptać: "Cudza wina, cudza wina, cudza bardzo wielka wina". Oznacza to, że w sercach nie ma poczucia winy. Wina, jak piłka pingpongowa od rakietek, gwałtownie odbija się od ludzi. Profesor drgnął. - Czyli - powiedział - "poczucie cudzej winy"? - Jasne, że cudzej - potwierdził student. Po pewnym czasie Mateusz znalazł w "Modern Antrophology" artykuł profesora, w którym wprowadzał on pojęcie kultury cudzej winy. Z pismem porwanym z biblioteki pobiegł do profesora. - Z gratulacjami? - ucieszył się profesor. - Dobra robota, nie sądzi pan? Nareszcie dałem czadu. - Dobra, ale dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor?! - Mój panie Mateuszu! Sam sobie jest pan winienÉ Dobre pomysły trzyma się w tajemnicy do czasu publikacji, a nie rozgłasza wszem i wobecÉ - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik o etyce akademickiej IP: *.autocom.pl 02.09.04, 10:43 tygodnik.onet.pl/1,104,8,7454892,22299492,1172298,forum.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Sprawa prof. dra hab. Stanisława Dolaty (UO) IP: *.chello.pl 04.09.04, 21:32 Dzięki sygnałowi magisterka: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15480856&wv.x=2&a=15495055 znalazłem taką oto informację o tym co się dzieje w Opolu wokół osoby Pana Profesora dra hab. Stanisława Dolaty (poozytywne stopnie dla dzieci znajomych, które w ogóle nie przystępowały do egzaminów, w zamian za łapówki, pomoc przy doktoracie za wyposażenie gabinetu): forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15480856&wv.x=2&a=15495055 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Właściwy link IP: *.chello.pl 04.09.04, 21:33 Przepraszam za pomyłkę. miasta.gazeta.pl/opole/1,37656,2245624.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Opole - ciąg dalszy IP: *.chello.pl 13.09.04, 10:08 "(...) Lignomat (wygrywający najważniejsze przetargi w mieście) stale organizował władzy zakrapiane suto alkoholem i uatrakcyjniane przez hostessy imprezy w hotelu. I tak Pogan, Stanisław Dolata (b. przewodniczący Rady Miasta), Artur Sypień (były szef radnych SLD) i Adam W. (prezes Zieleni Miejskiej) bawili się nieraz do białego rana w Baranowie. Firmy sponsorowały też tzw. bale prezydenckie. Raz nawet trzeba było wyłożyć dodatkowe pieniądze, bo Dolata zażyczył sobie bardzo drogich alkoholi. " wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2280871.html A jakaś głupia partia proponuje by do Senatu wchodzili z automatu rektorzy wyższych uczelni. Na "bal senatorski" to dopiero firmy będą musiały wykładać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Opole-profesor na czele listy urzędników-łapówkarz IP: *.chello.pl 21.09.04, 08:53 Pan Profesor dr hab. Stanisław Dolata Rozprawa habilitacyjna: - Zasady kształtowania dochodów budżetów samorządów terytorialnych, Akademia Ekonomiczna im. Oskara Langego we Wrocławiu; Wydział Gospodarki Narodowej, 1992; Były przewodniczący Rady Miasta, prof. Uniwersytetu Opolskiego. Ma dwa domy w Opolu (jeden o powierzchni 300 m kw. wyceniony na 968 tys. zł, piwnica wyłożona marmurem, parapety z piaskowca) i połowę domu jednorodzinnego w górach. Do niego należą także samochody: BMW z 1996 r., VW Polo i Seat Ibiza. Bywał na sponsorowanych przez firmę Lignomat (wygrywającą najważniejsze przetargi w mieście), suto zakrapianych imprezach z hostessami w hotelu w Baranowie. Prokuratura oskarża go o przyjęcie łapówek na ponad 1,4 mln zł. Na poczet kary zabezpieczyła jego samochody. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2295787.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Ale więcej wziął prezydent i wojewoda IP: *.chello.pl 21.09.04, 09:10 Leszek Pogan (były nauczyciel), którego prokuratura oskarża o przyjęcie ponad 1,6 mln zł łapówek. Pan Profesor dr hab. Stanisław Dolata z 1,4 mln zł jest na drugim miejscu. "Gazeta" powinna zrobić porządny ranking, a nie jakiś poczet, takie nie wiadomo co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Patologie z wcześniejszych wątków IP: *.chello.pl 04.09.04, 22:23 Podaję linki do moich postów na ten temat, bo wygodniej będzie mieć wszystkie informacje w jednym miejscu. To jest bardzo dobre. sprawa Pana Profesora dra hab. Michała Płachty: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11426149&a=12274090 sprawa Pana Profesora dra hab. Macieja Potępy: serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2043005.html sprawa Pana Profesora N., prorektora warszawskiej uczelni: polityka.onet.pl/162,1158533,1,0,2448-2004-16,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Poprawka - ostatni link IP: *.chello.pl 04.09.04, 22:26 polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1158533 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Fikcyjne egzaminy u krajowego konsultanta zdrowia IP: *.chello.pl 09.09.04, 08:10 Pan Profesor dr hab. Alfred Owoc, krajowy konsultant zdrowia publicznego, pomagał kolegom błyskawicznie zdobyć cenną lekarską specjalizację. Według dziennika, rzecz dotyczyła nowej specjalizacji ze zdrowia publicznego - organizowania profilaktyki, leczenia i rehabilitacji osób i zbiorowości. Zdobycie zwykłej specjalizacji jest długie i trudne. Lekarz musi zdać egzamin dopuszczający do stażów specjalizacyjnych. Trwają one trzy-pięć lat. Po drodze kolejne kolokwia i egzaminy. I egzamin na koniec. Uzyskanie nowej specjalizacji, jak właśnie "zdrowie publiczne", jest o wiele łatwiejsze. Działa tzw. szybka ścieżka (staże są krótsze, mniej egzaminów). Ale w przypadku zdrowia publicznego mogą nią pójść tylko ci lekarze, którzy już mają specjalizacje z chorób zakaźnych, epidemiologii lub organizacji ochrony zdrowia. Jest i trzecia droga. Droga Owoca - specjalizacja za zasługi i dorobek w ochronie zdrowia. Kiedy minister Mariusz Łapiński mianował Owoca, kolegę z SLD, na konsultanta krajowego zdrowia publicznego, ten zaproponował kolegom posłom właśnie taki sposób. - Dawał do zrozumienia, że egzamin będzie tylko na niby - mówi nam poseł z komisji zdrowia. - Proponowałem specjalizację? Za dużo powiedziane. Raczej uwypuklałem taką możliwość - odpowiada Owoc. Egzaminy odbywały się w Zakładzie Zarządzania i Ekonomiki Ochrony Zdrowia Akademii Medycznej w Lublinie, gdzie Alfred Owoc jest profesorem. Według biuletynu Śląskiej Izby Lekarskiej, specjalistami zostali, między innymi, dyrektorzy wydziałów zdrowia w rządzonych przez SLD urzędach marszałkowskim i wojewódzkim - czytamy w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". ------------------ serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2275824.html info.onet.pl/977076,11,item.html------------------------------------------------------------- Prof. Alfred Owoc, lekarz, poseł UP. Wcześniej w SLD. Bywało o nim głośno. W 2000 r. prowadzone przez niego auto zderzyło się z innym. Policjantów zapewniał, że to, co poczuli od niego, to nie alkohol, lecz spryskiwacz do szyb. W 2003 r. za nieobecnego Owoca zagłosował inny poseł SLD. Sejmowa komisja etyki orzekła, że naruszył zasadę rzetelności i dbałości o dobre imię Sejmu. dr hab. Alfred Owoc, prof. US Dyscypliny KBN: medycyna Specjalności: wychowanie zdrowotne Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: - Instytut Kultury Fizycznej US - prof. - Wydział Lekarski z Oddziałem Anglojęzycznym i Oddziałem Stomatologicznym AM w Lublinie Rozprawa doktorska: - Orzekanie inwalidztwa na przykładzie orzeczeń pierwszorazowych, Akademia Medyczna im. prof. Feliksa Skubiszewskiego w Lublinie; Wydział Lekarski, 1991 Rozprawa habilitacyjna: - Socjomedyczna ocena zdolności do pracy, Akademia Medyczna im. prof. Feliksa Skubiszewskiego w Lublinie; Wydział Lekarski, 1999 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Dobry adres na Onecie IP: *.chello.pl 09.09.04, 08:12 info.onet.pl/977076,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Co jest najsmutniejsze IP: *.chello.pl 09.09.04, 13:20 To, że sądząc po fotografii, jest to całkiem młody, nie tylko stażem, ale i wiekiem, profesor. Nie jakiś pomarcowy docent, "wyćwiczony w kombinowaniu super- cwaniak". Fotografia i więcej szczegółów: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2275824.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Ale to jest POLSKI PROFESOR !!! IP: *.chello.pl 10.09.04, 00:19 Sprawdziłem w www.ingenta.com dorobek publikacyjny Pana Profesora dra hab. Alfreda Owoca. Okazał się on, (przynajmniej w tej bazie, w której są także artykuly pisane po polsku w polskich periodykach) ZEROWY. Ale jest to, sądząc z fotografii i cytowanych wypowiedzi, bardzo sympatyczny człowiek, niekonfliktowy, na pewno cechuje go ogłada oraz wysoki poziom kultury osobistej. Zasłużył więc ze wszech miar na uznanie w swoim środowisku i stopień doktora habilitowanego, a także stanowisko profesora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Właściwy użytek z prof., hab. oraz doktoranta IP: *.chello.pl 13.09.04, 22:21 Dyrektor lubuskiego NFZ Zbigniew Pierożek dziewięć miesięcy temu obronił pracę pt. "Rejestr Usług Medycznych - strategiczne narzędzie analityczne w polskim systemie opieki zdrowotnej". W czasie gdy Pierożek pisał swoją pracę doktorską, jego promotor - prof. dr hab. Alfred Owoc - pisał dla lubuskiego NFZ ekspertyzy na temat restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej oraz sytuacji pielęgniarek w tym regionie. Za te ekspertyzy lubuski fundusz wypłacił prof. Owocowi 18 tys. zł honorarium. Poseł nie widział jednak niczego zdrożnego w tym, że przyjął płatne zlecenie od swojego podopiecznego. - Nie po to człowiek całe życie pracował na te kilka literek przed nazwiskiem, żeby nie mógł z nich robić użytku - tłumaczył. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2281627.html Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: To wiadomo, po co te literki przed nazwiskiem 13.09.04, 22:39 > Poseł nie widział jednak niczego zdrożnego w tym, że przyjął płatne zlecenie od > swojego podopiecznego. - Nie po to człowiek całe życie pracował na te kilka > literek przed nazwiskiem, żeby nie mógł z nich robić użytku - tłumaczył. > > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2281627.html Może ja czegoś nie rozumiem, ale to chyba jakaś nowa praktyka. Doktorant zleca promotorowi płatną ekspertyzę. Z możliwością wykorzystania jej w rozprawie doktorskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Doktorat w Polsce - stawka 18 000 zł IP: *.chello.pl 14.09.04, 00:11 khmara napisał: > > Może ja czegoś nie rozumiem, ale to chyba jakaś nowa praktyka. Doktorant zleca > promotorowi płatną ekspertyzę. Z możliwością wykorzystania jej w rozprawie > doktorskiej? > Według mnie - nie wykorzystał. Chodzi o to, że doktorant w czasie pisania rozprawy wspomógł promotora sumą 18 000 zł za fikcyjną (niepotrzebną i bez sensu) ekspertyzę. Doktorant załatwił więc promotorowi zlecenie za 18 000 zł (płatne z pieniedzy budżetowych, czyli naszych, żeby nie było wątpliwości) a w zamian promotor doktorantowi doktorat. Ja słyszałem o innych takich przypadkach, ale to jest pierwszy ujawniony. Mam nadzieję, że dociekliwi dziennikarze zbadają, którzy promotorzy brali pieniądze z firm i instytucji swoich pracujących na stanowiskach kierowniczych doktorantów. Moim zdaniem jest to bardzo częste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Warto dotrzeć do tych ekspertyz... IP: *.chello.pl 14.09.04, 09:55 ...Pana Profesora Alfreda Owoca na temat restrukturyzacji lubuskich zakładów opieki zdrowotnej oraz sytuacji pielęgniarek w tym regionie. Tym bardziej że za nie zapłaciliśmy tak dużo. Ciekawe, ile warta jest każda strona tekstu Pana Profesora. I ile te "cenne" spostrzeżenia dały lubuskim pacjentom i pielęgniarkom. --------------------- "Przeciez jest abolutnie jasne ze ludzie w grajdole to nie jacys prymitywni idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy." dyplomata, Forum GW Nauka, 04.04.2004: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11786647 Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Rekrutacja na lewo i ważne względy społeczne 10.09.04, 11:03 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2277994.html Prezes gdańskiego sądu wysłał na Uniwersytet Gdański list z poparciem dla sędziowskich dzieci, które nie dostały się na prawo. Skutecznie, przynajmiej w jednym przypadku. Akademicy są oburzeni. Rekrutacją na prawo interesuje się policja Z jakim skutkiem? Na uczelni nie sposób się dowiedzieć: rektor Andrzej Ceynowa twierdzi, że nie widział listu prezesa. Podobnie Jarosław Warylewski, dziekan prawa. Nasi informatorzy na wydziale mówią jednak: uniwersytet uległ. - Na pewno jedno dziecko z tej czwórki się dostało - przyznaje sam prezes sądu. Tymczasem dokumenty na wydziale prawa przeglądają funkcjonariusze wydziału antykorupcyjnego Komendy Wojewódzkiej Policji. Dziekan Warylewski przyznał, że policjanci przeglądali właśnie teczki osób przyjmowanych na prawo w ostatnich latach. Szczególnie interesowali ich kandydaci przyjęci w trybie odwoławczym. W 2002 r. indeks "z odwołania" dostała na prawie córka rektora Ceynowy. Na liście przyjętych obok jej nazwiska wpisano uzasadnienie: "z ważnych względów społecznych". xxx Warto jeszcze przypomnieć, że w maju b.r. rektor Ceynowa wyraził zgodę na wniosek zainteresowanego na rozwiązanie umowy o pracę z ówczesnym dziekanem Wydziału Prawa i Administracji, prof. M. Płachtą, specjalistą w zakresie prawa karnego, podejrzanym o dokonanie plagiatu prac magisterskich swoich studentek. W tej sprawie toczy się postępowanie w prokuraturze na wniosek poszkodowanych absolwentek UG. Rozwiązanie umowy o pracę pozwoli prof. Płachcie uniknąć odpowiedzialności dyscyplinarnej, która mogłaby być dotkliwsza (zakaz wykonywania zawodu nauczyciela) niż wyrok sądu (grzywna). Powyższe przykłady dobitnie pokazują, że społeczność akademicka UG posiada własne interesy społeczne, których jest gotowa bronić z pełną determniacją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Rekrutacja na lewo i ważne względy społeczne IP: *.autocom.pl 10.09.04, 18:46 UG jakoś nie ma ostatnio szczęścia . Starsze uczelnie ( np. UJ, AGH) lepiej się zabezpieczają przed takimi wpadkami. Opracowały kodeksy etyczne i tych ktorzy by takie przekręty ujawniali od razu z odpowiedniego paragrafu bez problemu mogą zalatwić za naruszanie etyki akademickiej. Nawet jeśli sa przekrety to winien jest ten kto je ujawnia a nie ten kto popelnia. Wyjatki potwierdzają jedynie regułę. Taką wykladnię stosowano tam juz od dawna,ale obecnie to ma umocowanie kodeksowe ! Obecnie mozna wszystko, a przynajmniej wiele schowac pod grube dywany na ktore te zamożne uczelnie maja sporo środkow ( jak ich zabraknie to Belka dołozy). Kryteria genetyczno-towarzyskie jak widać mają decydujące znaczenie w obsadzaniu miejsc na uczelniach i nie tylko na uczelniach. W genetyce jesteśmy silni a i towarzyszy nam nie brakuje. Niestety projekty ustaw nie przewidują degradowania prof do stopnia asystenta czy studenta nawet jeśli popełnia nieuczciwości i jest analfabetą realnym. Czemu nie daje się szans tym prof aby wyszli na ludzi ? Czy nie jest to dyskryminajca ? W wojsku jeszcze jakieś zasady obowiązuja (general może znowu zaczynac od szeregowca) . Fundacja Batorego podaje , ze w nauce i edukacji korupcja niewielka ok. 5 % www.batory.org.pl/doc/opinia_korup.pdf ale chodzi tu chyba tylko o korupcje prymitywna. Kiedyś chcialem ta funadację zainteresowac korupcją wpisaną w prawo ale bez skutku. W I poł. lat 90-tych np. konkursy grantowe KBN często wygrywali członkowie jury lub ich pociechy czy połowice, jak robilem statystykę to było grubo ponad 5 %. Eksperci Fundacji Batotrego rzecz jasna Profesorowie z I ligi - twierdzili ,ze to nie jest korupcja tylko stosunki przyjacielskie. Rzecz jasna jak ktos jest przyjacielem samego siebie lub swoiej zony czy dzieci to tylko zasluguje na pochwałę - budżety rodzinne trzeba zapewnić. Potem startujący w konkursie członkowie jury musielli wychodzić za drzwi jak się odbywało głosowanie w ich sprawie. Mimo to po powrocie na salę okazywalo się, ze wygrywali - jako najlepsi z najlepszych, a frustraci i nieudacznicy mogli się tylko skręcać z zawiści. Może coś się zmieniło ale chyba nie do konca. Zdegustowany Odpowiedz Link Zgłoś