Dodaj do ulubionych

LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!

    • Gość: czytelnik pomorska afera plagiatowa IP: *.autocom.pl 10.07.04, 09:10
      info.onet.pl/948298,11,item.html

      Kraj
      Pomorze: Afera plagiatowa w wyższej uczelni


      "Głos Pomorza": Nagana z pozbawieniem na trzy lata prawa pełnienia funkcji
      kierowniczych na uczelni - taką karę wobec prof. Stanisława Łacha przegłosowała
      wczoraj jednogłośnie Komisja Dyscyplinarna Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w
      Słupsku.


      www.glos-pomorza.pl/

      WYDARZENIA

      Pożegnanie z uczelnią
      Dr Małgorzata Ryś, historyk z Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku,
      odchodzi z uczelni. Ma to związek z aferą plagiatową, o której pisaliśmy
      wielokrotnie.
      więcej»


      WYDARZENIA

      Ukarać dla przykładu
      Doktor Małgorzata Ryś wycofała z prokuratury doniesienie o popełnieniu
      przestępstwa przez prof. Stanisława Łacha i przeprosiła byłego rektora na
      łamach "Głosu Pomorza"
      więcej»


      WYDARZENIA

      Ofiara spisku?
      Doktor Małgorzata Ryś wycofa dziś z prokuratury doniesienie o popełnieniu
      przestępstwa przez jej promotora profesora Stanisława Łacha, któremu wcześniej
      zarzuciła plagiat.
      więcej»


      WYDARZENIA

      Doniosła na profesora
      Prokuratura w Słupsku sprawdzi, czy prof. Stanisław Łach, były rektor
      Pomorskiej Akademii Pedagogicznej, dopuścił się przestępstwa, umieszczając w
      swojej książce fragmenty pracy doktorantki. Stało się tak na wniosek autorki
      pracy.
      więcej»


      WYDARZENIA

      Profesor idzie na wojnę
      Gdyby patrzeć prymitywnie, to nawet pacierz można by traktować jak plagiat, bo
      powtarza się go codziennie. Państwo także w pewnym sensie jesteście
      plagiatorami, bo wciąż powtarzacie jakieś informacje - ironizował prof.
      Stanisław Łach, były rektor...
      więcej»


      WYDARZENIA

      Nie dam się zniszczyć
      Grupa pracujących w Pomorskiej Akademii Pedagogicznej byłych oficerów Ludowego
      Wojska Polskiego traktuje rektora jak marionetkę i niszczy niewygodnych jej
      ludzi - powiedział wczoraj prof. Stanisław Łach, były rektor uczelni.
      więcej»


      WYDARZENIA

      Książka w prokuraturze
      Władze Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku skierują do prokuratury
      doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prof. Stanisława
      Łacha, byłego rektora uczelni.
      więcej»


      WYDARZENIA

      Książka pod lupą
      Komisja złożona z historyków Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku
      sprawdza, czy część książki profesora nie jest plagiatem pracy doktorskiej jego
      doktorantki.
      więcej»



      • Gość: czytelnik zamawiane prace 'naukowe' IP: *.autocom.pl 10.07.04, 11:24

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=14080744
        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2173655.html

        Prokuratura prowadzi dochodzenie przeciw osobom piszącym na zamówienie prace
        naukowe

      • khmara Re: pomorska afera plagiatowa 12.07.04, 15:11
        www.glos-pomorza.pl/
        Afera plagiatowa w PAP
        Ukarali profesora
        Nagana z pozbawieniem na trzy lata prawa pełnienia funkcji kierowniczych na
        uczelni – taką karę wobec prof. Stanisława Łacha przegłosowała w piątek
        jednogłośnie Komisja Dyscyplinarna Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku.

        W uzasadnieniu członkowie komisji napisali, że profesor uchybił godności zawodu
        nauczycielskiego i nie dopełnił obowiązków promotora rozprawy doktorskiej
        Małgorzaty R., a w efekcie przyczynił się do jej degradacji w środowisku
        naukowym. Małgorzata R. zwolniła się bowiem z pracy w PAP i może utracić tytuł
        doktora. Komisja uznała też, że profesor dostarczył doktorantce gotowe
        materiały, które ona w znacznej części wykorzystała w swojej rozprawie. Na
        dodatek profesor nie poinformował, że te same materiały wykorzysta we własnej
        pracy, która ukazała się po przygotowaniu doktoratu. W rezultacie profesor w
        pewnym sensie dopuścił się „kradzieży intelektualnej materiałów i ustaleń,
        których przynajmniej teoretycznie się zrzekł”.
        Komisja uznała też, że profesor w wypowiedziach publicznych naruszył dobre
        obyczaje, bo bez uzasadnienia przedstawiał w złym świetle kolegów z uczelni.
        Jednocześnie komisja nie była w stanie do końca stwierdzić, w jakim stopniu
        praca profesora o ruchu ludowym jest plagiatem rozprawy jego doktorantki. Na jej
        stanowisko wpływ jednak miała ocena naukowców z Krakowa, którzy uznali, że
        zarówno profesor, jak i jego doktorantka posługiwali się metodą „pracy z
        nożyczkami”. Stwierdzili też, że podobieństwa między obu pracami nie są
        przypadkowe, bo nie można mówić o tym samym tak samo.
        Decyzja Komisji Dyscyplinarnej w PAP nie jest ostateczna. Profesor ma dwa
        tygodnie na odwołanie się do Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej
        Szkolnictwa Wyższego.
        – Na pewno do Warszawy trafi odwołanie. Poza tym jestem przekonany, że PAP łamie
        prawo, rozpowszechniając informacje o decyzji Komisji Dyscyplinarnej – mówi
        prawnik Mariusz Łach, syn profesora.
        Sprawa wyszła na jaw, gdy dr Małgorzata R. chciała opublikować swoją rozprawę
        doktorską. Wtedy zauważono wyraźne podobieństwa między jej rozprawą a książką
        profesora. Podobieństwa najpierw badał zespół profesorów z PAP. Ustalił, że
        około 40 procent tekstu obu prac jest bardzo podobne. Prof. Łach uznał, że to
        osobisty atak na niego ze strony zatrudnionych w uczelni „pułkowników, którzy
        nie lubią ludzi związanych z Solidarnością. Dr Małgorzata R. przyznała się do
        plagiatu, zrezygnowała z pracy w uczelni i wycofała z prokuratury doniesienie
        przeciw profesorowi. Komisja Dyscyplinarna nadal jednak zajmowała się tą sprawą.

        • Gość: magisterek Re: pomorska afera plagiatowa IP: 195.136.191.* 05.09.04, 09:33
          Dziwnym trafem w tych aferach przoduje prowincja - Slupsk, Opole?? Kto
          jeszcze?? I gdzie jeszcze??
          • bum_cyk_cyk.hey Re: pomorska afera plagiatowa 05.09.04, 13:10
            To chyba tez patologia. Ten facet, zdaje się, niczego przed habilitacja nie
            napisał. A w enerdówku tez wymagany był "znaczacy dorobek naukowy".

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=12807543
    • Gość: czytelnik kupowanie dyplomów IP: *.autocom.pl 14.07.04, 10:34
      <http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_5.html>
      Prawo karne Kto odpowie za handel pracami magisterskimi
      'Jedno jednak nie ulega wątpliwości: to środowisko naukowe powinno się włączyć
      w ujawnianie takich czynów - zwalczać plagiaty, lepiej kontrolować proces
      pisania prac, wprowadzić sankcje wobec promotorów dopuszczających nieuczciwie
      pozyskane prace naukowe i wszczynać procedurę odbierania tytułów zdobytych
      niezgodnie z prawem'

      <http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_6.html>
      Najpierw promotor, potem prokurator
      'Zamiast nękać prokuraturę w sprawie śledztwa, które nic nie da, lepiej
      powiadomić ją o wszystkich podejrzeniach o niesamodzielne przygotowanie prac
      magisterskich. Oczywiście pod warunkiem, że uczelnie coś na ten temat wiedzą.
      Wiedziałyby, gdyby promotorzy i recenzenci dokładniej czytali prace,
      dyskutowali o nich ze studentami, a obrona była krytyczną analizą
      przedstawionego opracowania. Ale kto dziś ma na to czas? I właśnie tu tkwi całe
      zło. '
      • bum_cyk_cyk.hey Re: kupowanie dyplomów 14.07.04, 12:26
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > <www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_5.html
        > 2;
        > Prawo karne Kto odpowie za handel pracami magisterskimi
        > 'Jedno jednak nie ulega wątpliwości: to środowisko naukowe powinno się
        włączyć
        > w ujawnianie takich czynów - zwalczać plagiaty, lepiej kontrolować proces
        > pisania prac, wprowadzić sankcje wobec promotorów dopuszczających nieuczciwie
        > pozyskane prace naukowe i wszczynać procedurę odbierania tytułów zdobytych
        > niezgodnie z prawem'
        >
        > <www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040714/prawo/prawo_a_6.html
        > 2;
        > Najpierw promotor, potem prokurator
        > 'Zamiast nękać prokuraturę w sprawie śledztwa, które nic nie da, lepiej
        > powiadomić ją o wszystkich podejrzeniach o niesamodzielne przygotowanie prac
        > magisterskich. Oczywiście pod warunkiem, że uczelnie coś na ten temat wiedzą.
        > Wiedziałyby, gdyby promotorzy i recenzenci dokładniej czytali prace,
        > dyskutowali o nich ze studentami, a obrona była krytyczną analizą
        > przedstawionego opracowania. Ale kto dziś ma na to czas? I właśnie tu tkwi
        całe
        >
        > zło. '

        Własnie. Jak taki promotor-leniuch co to ledwie 1500 godzin dydaktycznych w
        roku poprowadzi nawet nawet głupich 200 prac nie przeczyta (bo mu sie nie chce.
        Jakby chciał to i 600 by przeczytał.), to potem różni naprawiacze nauki drą
        mordę, że pracownicy uczelni mają za dużo zajęć dydaktycznych. A do roboty
        zamiast się obijać!!
    • Gość: podatnik LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.proxyplus.cz / *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 15:01
      Nikt z podatników nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie Centralnej
      Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych! Z grubsza licząc przynajmniej
      tyle co SEJM RP!!! Wybierają się nawzajem tylko profesorowie (pozostała część
      środowiska akademickiego nie ma na te wybory żadnego wpływu) - członkami są w
      większości od czasów komunistycznej CKK.
      Liczba członków jest porównywalna z Parlamentem RP, posiedzenia mają
      permanentnie, co oznacza konieczność zapłaty za posiedzenia, diety, delegacje!
      Ogromna liczba słono płatnych recenzji! Utrzymanie biura. Czemu to wszystko
      służy: hamowaniu rozwoju nauki polskiej. CK stoi bowiem na straży tego, żeby
      nikt nie wymyślił nic innego, co opublikowali jej członkowie (lub zamierzają
      opublikować ich pupile)!
      • khmara Re:Co jeszcze jest finansowane z nakładów na naukę 15.07.04, 21:35
        GW podaje, że nakłady na naukę w Polsce w przeliczeniu na jednego naukowca
        wynoszą 23 tys. euro rocznie.
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2181974.html
        To na co idą te pieniądze? Na utrzymanie CK. Na co jeszcze?
        • Gość: Kagan Re:Co jeszcze jest finansowane z nakładów na nauk IP: 203.221.209.* 17.07.04, 09:55
          To jest typowa fikcja statystyczna...
    • Gość: czytelnik Magister na zamówienie IP: *.autocom.pl 19.07.04, 20:21

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040719/prawo/prawo_a_10.html

      Szkolnictwo wyższe Trzeba karać piszącego i płacącego
      Magister na zamówienie
    • Gość: jw List otwarty opublikowany w Biuletynie KSN IP: *.autocom.pl 20.07.04, 19:58
      List otwarty opublikowany w Biuletynie KSN
      numer 5-6 (98-99): w www.solidarnosc.org.pl/~ksn/

    • Gość: czytelnik Magister na zamówienie IP: *.autocom.pl 22.07.04, 14:51
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040722/prawo/prawo_a_4.html

      Magister na zamówienie

      Niestety, za plagiaty i inne nierzetelności nie tylko studentów, ale także
      pracowników naukowych, odpowiedzialność ponosi przede wszystkim kadra
      akademicka, która albo takich nierzetelności nie jest w stanie wychwycić (brak
      kwalifikacji, fikcyjny odbiór fikcyjnych prac dyplomowych bez rzetelnego
      przeczytania, bez rzetelnej znajomości rzeczy), albo ich nie chce ujawniać i
      karać.

      Zasłanianie się obowiązującym prawem nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
      Kwalifikacja prawna może być dyskusyjna, skoro tak dowodzą prawnicy, ale
      moralna nie.

      W stosunku do ujawniających nierzetelności władze uczelniane czasem takiej
      pobłażliwości nie wykazują. Kierują sprawy do rzeczników czy komisji
      dyscyplinarnych i to ujawniający nierzetelności jest karany, a nie
      dopuszczający sie ich. Oczywiście jeśli wyniki dochodzenia nie są po myśli
      władz uczelni, to się je utajnia, a delikwenta - mówiąc kolokwialnie - załatwia
      nawet dożywotnio, np. za niedorozwój naukowy, moralny, negatywne oddziaływanie
      na młodzież akademicką. Władze mają tu szeroką gamę możliwości i potrafią z
      niej skorzystać. Jeśli rzecz ma miejsce np. w najstarszej polskiej wszechnicy,
      to jest niemal pewne, że sprawa w mediach nie zostanie ujawniona.

    • Gość: czytelnik Skandal z plagiatami IP: *.autocom.pl 31.07.04, 09:02

      info.onet.pl/957979,11,item.html

      Kraj
      PAP, MFi /2004-07-31 01:26:00

      Skandal z plagiatami: Profesor może stracić tytuł

      "Dziennik Łódzki": Wykryto już tyle plagiatów Macieja Potępy, że nasuwa się
      pytanie, czy filozof nie kopiował cudzych zdań nałogowo
      • Gość: czytelnik nałogowy plagiator IP: *.autocom.pl 31.07.04, 20:24
        Sobota 31 lipca - Niedziela 1 sierpnia 2004
        Dziennik Łódzki

        www.dziennik.lodz.pl/

        „Nałóg” profesora Potępy

        Wykryto już tyle plagiatów Macieja Potępy, że nasuwa się pytanie, czy filozof
        nie kopiował cudzych zdań nałogowo. Czterech niezależnych recenzentów
        Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułu Naukowego potwierdziło podejrzenia,
        że przepisał od innych autorów znaczną część pracy profesorskiej o Friedrichu
        Schleiermacherze, którą wydał w Holandii. W środę Komisja wysłała wniosek do
        prezydenta RP o pozbawienie go tytułu profesorskiego. To pierwsza taka sprawa w
        historii polskiej nauki

      • Gość: MS Re: Skandal z plagiatami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:45
        W roku 2001 i 2002 ukazal sie autoplagiat pracy (podwojne
        opublikowanie identycznej pracy) pomimo, ze redakce obu czasopism
        wymagaja podpisow autorow, zgody kierownika oraz oswiadczenia,
        ze praca nie byla nigdzie publikowana i nie jest wyslana do publikacji.
        Jak widac nawet pisemne oswiadczenie dla niektorych autorow nie
        gwarantuje iz nadeslana praca wczesniej nie zostala opublikowana.
        Jesli rzeczywiscie zostalo ono podpisane mamy tutaj obok wysoce
        nieetycznego zachowania do czynienia z falszerstwem.
        Dotyczy to pracy autorow:Joanna Skręt, Anna Kłosowska, Karolina Chmaj-
        Wierzchowska

        Ekspresja białka HER2 u chorych na raka gruczołu piersiowego

        opublikowanej podwojnie w czasopismach (autoplagiat):

        Współczesna Onkologia 2002, 6:1, str 5-8
        oraz Nowiny Lekarskie 2001, 70S 1, str 150-159

        na potwierdzenie przeczytajcie sami - dostępne w sieci, ktore nie roznia sie
        nawet 1 zdaniem.

        Nowiny lekarskie:

        www2.bg.am.poznan.pl/nowiny_lekarskie/pdf/70S1150.pdf
        regulamin:

        www2.bg.am.poznan.pl/nowiny_lekarskie/regulamin.htm


        Współczesna Onkologia (zarejestrować się bezpłatnie):

        www.onkologia.termedia.pl/showpdf.php?id=1772
        regualmin:

        www.onkologia.termedia.pl/vars.php?name=add

        nie muszę dodawać, że niektóre z tych osób wyróżniono
        za pracę naukową w ramach Studenckiego Towaystwa Naukowego,
        zapewniono etaty, dano kolejne pieniądze podatnika na badania naukowe.
        Ciekawe, czy coś na uczelni zrobią, bo jak znam zycie to nie kiwną palcem...

        MS

    • Gość: czytelnik Prace magisterskie: pisałem, pomagałem IP: *.autocom.pl 31.07.04, 21:02
      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35193,2199430.html
      Prace magisterskie: pisałem, pomagałem


      Joanna Wojciechowska 26-07-2004 , ostatnia aktualizacja 26-07-2004 21:38

      - Pomagałem w pisaniu prac magisterskich i licencjackich. Pisałem na
      zamówienie - oświadczył wczoraj prokuratorowi rejonowemu Piotr M. Wczoraj
      chłopakowi przedstawiono zarzuty. To precedens w skali kraju
    • Gość: jw kosci zostały rzucone IP: *.autocom.pl 17.08.04, 18:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=14903553
      to chyba tez patologia
      • khmara Re: kosci zostały rzucone 17.08.04, 19:29
        Gość portalu: jw napisał(a):

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=14903553
        > to chyba tez patologia

        Porażającą patologią jest poziom niekompetencji wszystkich, którzy z
        krasiejowskimi kośćmi mieli do czynienia. Patologią jest to, że chłopak poszedł
        na studia z gotowym materiałem na lata pracy naukowej i g... to kogo obeszło. W
        rezultacie, Spałek zrobił doktorat z roślinek i odszedł z Wrocławia, sławę
        zdobył kto inny, a kości zostały rozkradzione. Trudno o lepszy przykład
        degrengolady nauki polskiej i wypaczenia idei uniwersytetu niż historia
        krasiejowskich kości.
    • Gość: czytelnik czy to patologia czy standard IP: *.autocom.pl 17.08.04, 22:00
      info.onet.pl/966287,11,item.html
      Alkohol za egzamin: Rektor podejrzany

      Do ośmiu lat więzienia grozi rektorowi Gdańskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej
      Adamowi G., podejrzanemu o przyjęcie alkoholu od studentów w zamian za
      umożliwienie zdania egzaminu.

      • Gość: itakdalej Przepraszam czytelnika i czytelników IP: *.chello.pl 17.08.04, 23:05
        Tak się zaczytałem, że nie zauważyłem że pojawił się już post czytelnika o
        sprawie Pana Profesora zw. dra hab. Adama G. z Gdańska. Mój - o godzinę
        późniejszy - w tej sytuacji można pominąć.
    • Gość: itakdalej REKTORSKA DOLA 2 IP: *.chello.pl 17.08.04, 23:00
      Alkohol za egzamin: Rektor podejrzany

      Do ośmiu lat więzienia grozi rektorowi Gdańskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej
      [ prof. zw. dr hab. ] Adamowi G., podejrzanemu o przyjęcie alkoholu od
      studentów w zamian za umożliwienie zdania egzaminu.

      Mężczyzna został zatrzymany we wtorek przez policjantów z wydziału do walki z
      korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku i doprowadzony do prokuratury,
      gdzie postawiono mu zarzuty.

      "W zamian za umożliwienie korzystnego zaliczenia egzaminu przyjął od grupy 38
      studentów korzyść majątkową w postaci alkoholu o wartości nie mniejszej niż 530
      zł" - powiedział rzecznik gdańskiej Prokuratury Okręgowej, Konrad Kornatowski.

      Jak ustalono, miało do tego dojść, kiedy obecny rektor był jeszcze wykładowcą
      na uczelni w maju 2002 r.

      Adam G. nie trafił do aresztu, zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 10
      tys. zł.

      info.onet.pl/966287,11,item.html
      Strona GWSH:

      www.gwsh.gda.pl
    • thommo A JA POWIEM TYLKO JEDNO... 18.08.04, 13:31
      z nauką wiązałem całe swoje życie...
      dzisiaj przez działania (bez jakichkolwiek moralnych zahamowań) sitwy na
      Politechnice Szczecińskiej, musiałem opuścić Szczecin, przed tym świecić oczami
      przed zespołem naukowców z Manchesteru...

      Mimo szczerych chęci kontynuowania moich prac - zakończyłem wspaniale rozpoczętą
      przygodę z nauką na 3 roku studiów doktoranckich. Byłem jednym z niekicznych,
      którzy mówili: "będzie lepiej - musi być lepiej...". Niestety lepiej nie jest,
      jest nawet gożej a ci co kiwali wtenczas z politowaniem głową - nadal pływają
      jak pączki w maśle, nie robiąc nic, prócz ruinowania kolejnych młodych
      chętnych...

      --
      Tomasz
    • Gość: czytelnik Bezstronność IP: *.autocom.pl 18.08.04, 13:40
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040818/prawo/prawo_a_12.html

      18.08.04 Nr 193

      Zamówienia publiczne Znajomi w komisji
      Bezstronność pod znakiem zapytania

      Czy prodziekan może wygrać konkurs na projekt nowego budynku dla swojej
      uczelni? Okazuje się, że do niedawna było to możliwe. I to w sytuacji, gdy w
      komisji konkursowej zasiadali koledzy z wydziału prodziekana.
    • khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 19.08.04, 13:00
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2236683.html
      Dlaczego profesor UAM reklamuje prywatną szkołę wyższą? Czy to w porządku? -
      zastanawia się nasz Czytelnik.
      Prof. Jacek Fisiak od 40 lat jest dyrektorem Instytutu Filologii Angielskiej na
      UAM, jednocześnie związany jest z PWSBiJO, gdzie pełni funkcję kierownika
      Katedry Filologii Angielskiej i Zakładu Języka Angielskiego. Od października
      będzie pełnił obowiązki rektora tej uczelni.

      ---
      Co trzeba zrobić, żeby być przez 40 lat dyrektorem?
      • bum_cyk_cyk.hey Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 19.08.04, 18:57
        khmara napisał:

        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2236683.html
        > Dlaczego profesor UAM reklamuje prywatną szkołę wyższą? Czy to w porządku? -
        > zastanawia się nasz Czytelnik.
        > Prof. Jacek Fisiak od 40 lat jest dyrektorem Instytutu Filologii Angielskiej
        na
        > UAM, jednocześnie związany jest z PWSBiJO, gdzie pełni funkcję kierownika
        > Katedry Filologii Angielskiej i Zakładu Języka Angielskiego. Od października
        > będzie pełnił obowiązki rektora tej uczelni.
        >
        > ---
        > Co trzeba zrobić, żeby być przez 40 lat dyrektorem?


        Gratulacje! To jest znakomite pytanie. Ale chyba retoryczne.
    • Gość: Fagot Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 20:35
      Co zrobić z UJ? No comments:
      Antypolskie oblicze Czesława Miłosza (wywiad z prof. Janem Majdą, "Nasz
      Dziennik"):

      ...ale nieobce było to wielkim twórcom polskiej literatury. Nasz wieszcz
      Cyprian Kamil Norwid z pewnością inaczej pojmował te sprawy, skoro
      napisał: "Ojczyzna jest to wielki, zbiorowy obowiązek". Czegoż jednak można
      było wymagać i spodziewać się po człowieku, który wyznawał raczej "prywatne
      obowiązki"...
      - Trafna uwaga. Miłosz zresztą specjalnie nie krył, że ma inną niż Polska
      ojczyznę, chciał bowiem pracować tylko dla swej ukochanej Litwy: "Los Litwy
      mnie naprawdę obchodzi" ("Szukanie ojczyzny"). Wszystko, co polskie, było dla
      tego noblisty tylko tematem-pretekstem do uprawiania literackiego szyderstwa i
      dyskwalifikacji. W swojej pełnej antypolskich paszkwili książce "Prywatne
      obowiązki" wyznaje szczerze swój chorobliwy stosunek do polskości: "Przyznaję
      się, na 'polskość' jestem alergiczny". Natomiast o reprezentantach naszego
      Narodu wyraża się nader obelżywie: "Polak musi być świnią, ponieważ się
      Polakiem urodził". A w wierszu "Moja wierna mowo" ten Litwin-noblista tak
      znieważa polski język: "Bo ty jesteś mową upodlonych,/ mową nierozumnych i
      nienawidzących siebie bardziej niż innych narodów,/ mową konfidentów, mową
      pomieszanych,/ chorych na własną niewinność".
      Dyskwalifikuje też Miłosz całą naszą literaturę za jej patriotyczne treści,
      uderzając zwłaszcza w jej filary - twórców tej miary co A. Mickiewicz, J
      • Gość: Fagot Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 20:43
        Jeszcze adres internetowy:www.naszdziennik.pl/index.php?
        typ=my&dat=20040819&id=my13.txt
        • Gość: czytelnik patologia Naszego Dziennika IP: *.autocom.pl 19.08.04, 20:50
          To żałosne - o Miłoszu - patologia Naszego Dziennika
          • Gość: Woland Majda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 09:12
            Na studiach Majda powszechnie nazywany był Janem bez grupy- uciekał od niego
            kto żyw, więc musiał załatwiać przydział do grup odgórnie. Dokładnie odpytywał
            z treści lektur dla dzieci i młodzieży, przeżyć te zajęcia było ciężko, nie
            mówiąc już o metodyce.
            Ciekawe, kto mu recenzował habilitację? Wątpliwe, czy była na wyższym poziomie
            od wywiadu w Naszym Dzienniku.
      • khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 19.08.04, 21:45
        Literaturoznawcą to ty Fagocie nie jesteś.

        "Bo ty jesteś mową upodlonych,/ mową nierozumnych i
        nienawidzących siebie bardziej niż innych narodów,/ mową konfidentów, mową
        pomieszanych,/ chorych na własną niewinność"

        A do polskiego dyskursu paranaukowego to mi ten opis pasuje jak ulał.
        • Gość: Fagot Pytanie do Khmary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 13:02
          Drogi Panie,

          bez urazy, ale nie zrozumiałem, w jakim sensie według Pana nie jestem
          literaturoznawcą? Trudno mi nawet odpowiedzieć w związku z tym.
          • khmara Re: Pytanie do Khmary 20.08.04, 15:04
            Gość portalu: Fagot napisał(a):

            > Drogi Panie,
            >
            > bez urazy, ale nie zrozumiałem, w jakim sensie według Pana nie jestem
            > literaturoznawcą? Trudno mi nawet odpowiedzieć w związku z tym.

            Księgę Stworzenia (Genesis) też PAn traktuje dosłownie?
            O figurach (tropach) literackich PAn słyszał?
            Poecie wolno podać coś zamiast czegoś, część na oznaczenie większej całości lub
            odwrotnie.
            Zamiast bawić się w dosłowne odczytywanie poezji (to nie gazeta), proponuję
            bardzo prosty klucz do Miłosza:
            Litwa - kraj dziecinny, utracony (do 1939)
            Korona - 'ojczyzna' narzucona, splugawiona, obca (po 1945)
            Wtedy nie będzie potrzeby strojenia się w piórka niepodległościowca, powtarzając
            argumenty komunistycznej propagandy.
            • Gość: Fagot Re: Pytanie do Khmary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 17:44
              A to nieporozumienie: to był tylko cytat z wywiadu z Majdą, a nie moje poglądy.
              Cytat jako swoiste curiosum. Adresu intern. pana Majdy nie znam, ale do niego
              powinien się Pan zwrócić.
              • khmara Re: Pytanie do Khmary 20.08.04, 18:33
                A to przepraszam, moje przeoczenie.
      • Gość: itakdalej Dzisiejsza wypowiedź prof. Władyki w radiu TOK FM IP: *.chello.pl 20.08.04, 11:20
        W "Poranku w radiu TOK FM" prowadzonym przez J. Żakowskiego był dzisiaj prof.
        Władyka z UW. Bardzo mi się spodobało, gdy komentując wywiad z dr hab. Majdą
        powiedział, że wśród profesorów jest taki sam udział kretynów jak wśród
        taksówkarzy (naprawdę, nie przesłyszałem się). Widać, że są jednak tacy
        nieliczni profesorowie w Polsce, którym woda sodowa nie uderza do głowy.
        • Gość: jw Re: Dzisiejsza wypowiedź prof. Władyki w radiu TO IP: *.autocom.pl 20.08.04, 15:41
          Nie wiem czy prof. Władyka opieral swa wypowiedź na bazie danych empirycznych.
          O ile wiem badań nad kretynizmem w roznych zawodach w Polsce nie prowadzono a
          przynajmniej nie podano do publicznej widomości. Nie wiem czy ta wypowiedź nie
          obraża taksowkarzy. Z moich doświadczeń wynika, że na ogól sa to ludzie
          kulturalni, mający poczucie humoru i z ktorymi latwo mozna nawiązać kontakt
          intelektualny. Niestety wg moich doświadczeń takie cechy na ogól rzadko
          wykazują profesorowiedoktorzyhabilitowaninaukipolskiej z ktorymi miałem w swym
          zyciu do czynienia. Może miałem pecha ?

    • abstrakt2003 Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 21.08.04, 10:16
      Polskiej nauki nic nie uratuje!
      Gdy zdechnie, narodzi się coś nowego - może lepszego.
      Pozdrawiam i życzę sukcesu!
      • khmara Nauka polska to niezły geszeft 21.08.04, 14:22
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2241215.html
        miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,2236683.html
        Oczywiście po habilitacji. Dlatego nikt nie odważy się zlikwidować
        dwuetatowości. Dlatego macierzystą uczelnię można wykorzystywać jako logo
        reklamowe, podejmując dodatkowe zatrudnienie. A jak uczonego posadzą za
        przekręty robione w drugim miejscu pracy, to rektor będzie świecił oczami.
        Dlatego nauka w Polsce musi być upolityczniona nie mniej niż w PRL-u. Dlatego
        właściwe afiliacje polityczne pozostaną ważniejsze niż dorobek naukowy. Dlatego
        nie można zlikwidować habilitacji, która jest przepustką do władzy i do pieniędzy.
    • Gość: czytelnik KONTRATEKSTY. NIEZALEŻNY MAGAZYN PUB IP: *.autocom.pl 21.08.04, 17:23
      www.kontrateksty.pl

      KONTRATEKSTY. NIEZALEŻNY MAGAZYN PUBLICYSTÓW

      Cenzurę prewencyjną zlikwidowano w 1990 roku. Od 14 lat media są wolne. Dziś
      jednak wiele tytułów, redakcji, zespołów dziennikarskich jest poddanych presji
      wydawcy, jego działów marketingu, albo po prostu – właścicieli, którzy nie
      dopuszczają do publikacji artykułów, mogących – ich zdaniem – zaszkodzić
      interesom. Obok zapisów finansowych czy handlowych są też ograniczenia
      salonowe. Cenzura zatem wciąż istnieje, choć może nie jest tak widoczna, jak za
      ancien regime’u. W efekcie spora grupa autorów nie ma gdzie publikować.
      Uznaliśmy, że czas pomóc tym wszystkim, którym uniemożliwiają to lokalne
      władze, chciwi wydawcy, niechętni znajomi. Udostępniamy im łamy „Kontratekstów”
      pod dwoma warunkami: teksty mają być dobre i nie mogą naruszać niczyjej
      godności.
      Opublikowane przez nas materiały mogą być wykorzystane, pod warunkiem wszakże
      uzyskania zgody redakcji lub autora. Z autorami też należy negocjować
      honoraria.
      Prosimy o powiadomienie przyjaciół, znajomych i wrogów o istnieniu naszej
      internetowej gazety.
      Jej istnienie zawdzięczamy autorom oprogramowania i grafiki z Montowni
      Pomysłów, którzy społecznie opracowali "Kontrateksty".

      Stefan Bratkowski
      Krzysztof Łoziński klozinski@poczta.onet.pl
      Andrzej W. Pawluczuk awpawluczuk@wp.pl
      Piotr Rachtan piotr.rachtan@wp.pl
    • Gość: czytelnik dobry interes IP: *.autocom.pl 23.08.04, 10:02

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.23/Malopolska/01/01.html

      Małopolska 23-08-2004

      Za pieniądze podatnika
      Po naukę do dyrektora

      Szef zarobi, uczeń poczuje się lepiej


      (INF. WŁ.) Do Urzędu Marszałkowskiego trafiła oferta jednej ze szkół wyższych w
      Krakowie, zapraszająca urzędników na studia podyplomowe w zakresie zarządzania
      w jednostkach samorządu terytorialnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
      nie fakt, że na liście 11 wykładowców aż 10 to pracownicy Urzędu
      Marszałkowskiego, a 11. osoba to pracownik agencji związanej z urzędem.
      Wykładowcą ma być np. dyrektor Urzędu Marszałkowskiego, któremu to urząd
      jeszcze niedawno dofinansowywał... studia podyplomowe w zakresie zarządzania w
      administracji publicznej.


    • Gość: czytelnik o patologii uniwersyteckiej IP: *.autocom.pl 27.08.04, 20:06
      respublica.onet.pl/1103132,artykul.html
      • Gość: Kagan O patologii uniwersyteckiej w Australii IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.09.04, 12:26
        Nie tylko u nas w PL jest zle! Melbourne University zostal np. niedawno
        okradziony przez b. rektora tak, ze studenci na nim NIE maja dostepu do
        komputerow, bo nie ma na nie pieniedzy... :( W Polsce jest to zas obecnie
        standard - ja od studentow wymagalem, aby prace pisemne byly z komputera
        (wydruk albo email), a na Melbourne Uni studenci wciaz oddaja recznie pisane
        kartki papieru, bo nie maja dostepu do komputerow...Co mowic zas o
        biedniejszych uczelniach... Na Monash nie maja nawet na usuniecie azbestu z
        budynkow, gdzie ucza sie tysiace studentow... A wybory nic nie zmienia, bo w
        tutejszym wiekszosciowym, jednomanadatowym systemie mamy praktycznie one
        party state, tyle, ze lewe skrzydlo radzacej monopartii nazywa sie labor,
        prawe liberal-national, a centrum democrats... Najlepszy przyklad to
        wiktorianski premier Bracks (falszywe nazwisko, naprawde jest arabskie - jak
        w Polsce, tyle ze tam zydzi udaja Polakow a tu Arab udaje "majta") - niby z
        labor, ale polityke ma w 99% taka sama jak jego poprzednik, liberal Kennett,
        ten co dal kumplom licencje na platna autostrade przez srodek miasta...
        Takiej korupcji, jaka panuje w Australii, w Polsce nie bylo i (miejmy
        nadzieje) nigdy nie bedzie...
      • Gość: Zdzisław Poręba LIST OTWARTY DO PREZYDENTA MIASTA BYDGOSZCZY IP: *.cvx.algx.net 10.10.04, 11:33
        O NASZE DZIECI
        List otwarty do Prezydenta Miasta Bydgoszczy

        Szanowny Panie Prezydencie,

        Pan lubi miasto Knossos i Heraklion. Ja również, dlatego wierzę, że
        zrozumielibyśmy się w mig jak rodowici bydgoszczanie, pochodzący z
        wiktoriańskiej układności mieszczanstwa.
        (NB twórcą wiktoriańskiego splendoru był książę Albert z Coburga, gdzie stoi
        kopia rzeźby naszego wodotrysku „Potop” z parku Jana Kazinierza.)

        Dizś leży mi na sercu zakwaterowanie 2 tysięcy bydgoskich studentów w Berlinie.

        Dowiedziałem się po rozmowach w rektoratach Freie Univesrität zu Berlin
        (Uniwersytetu Humboldta) i Technische Universität w Berlinie, że obie uczelnie
        chętnie przyjmą te dwa tysiące, ponieważ w przyszłym roku akademickim 2005/06
        będą miały tyle miejsc nawet gdyby przyszło powiększyć wydziały.

        Studentenwerk również zapewnia, że zajmie się zakwaterowaniem, wyżywieniem,
        poradnictwem i pośrednictwem zarobkowych prac studentów. Zwiększenie
        tegorocznej liczby 40.000 studentów o 2 tysiące w przyszłym „spielt keine
        Rolle”.

        Pozostaje więc wybrać „trójkę murarską” w Urzędzie Miasta, która zbierze
        pieniądze na stypendia i czesne, dojazdy, zakwaterowanie, wyżywienie, pomoce
        szkolne i odzież. Pieniędzy jest w bród. Rząd warszawski brodzi w naszych
        pieniądzach, np. wysłał żolnierzy do Iraku. Jest też nie kończąca się liczba
        fundacji w kraju i zagranicą.

        Resztę zrobią studenci bydgoscy: pojadą i będą się uczyć.

        W rok po pierwszej fali 2 tysięcy poślemy następną falę, tak że w Berlinie
        polski będzie się słyszało częsciej niż niemiecki..

        Obecnie jedzie się do Berlina koleją nie mniej niż 11-15 godzin, co jest
        skandalicznym sabotażem ministerstwa komunikacji i antypolskich sił
        politycznych funkcjunujących podziemnymi kanałami.

        Niemcy przygotowali wymianę szyn pod szybki pociąg Intercity 480 km/godz Berlin-
        Poznan-Bydgoszcz-Gdańsk już w 2001 roku

        Powstaje pytanie, dlaczego Urząd Miejski nie „kibicował” zrealizowaniu tego
        przedsięwzięcia mnistra komunikacji Niemiec. Przecież to nas by nic nie
        kosztowało. Koszt pokryliby Niemcy. Chodziło wówczas ich neokomunistom o
        wyeliminowanie kosztu budowy Transrapidu, żeby Niemcy mieli dość pieniędzy na
        zapłacenie uzbrojenia jak np. czołgi na kołach „Fuchs” dla zagranicznych
        przyjaciół.

        Tej okazji Urząd Miasta nie zauwazył w roku 2001 ani później, chociaż wiadkomo
        nawet dzieciom szkolnym w Bydgoszczy, że dopóki nie będzie szybkiego połączenia
        z Berlinem, Bydgoszcz będzie Kopciuszkiem.

        Tak jak kolej ucywilizowała Chicago, San Francisco i cały Dziki Zachód Ameryki,
        tak szybka linia kolejowa będzie blogosławieństwem dla wzrastającego pokolenia,
        które, zapewniam Pana, Panie Prezydencie, będzie całować Pna po rękach do jego
        późnej - oby jak najdłuższej! - starości.

        Zebrałem wielką garść wiadomości, ponieważ chciałem zadowolić moje dzieci. One
        to zwróciły moją uwagę na bliskość jednego z najznamienitszych w świecie,
        Uniwersytetu Humboldta.

        Wyrzucenie pieniędzy na produkowanie niedouczonych bezrobotnych i wolnych
        najmitów, których robocizny nikt nie będzie chciał, w miejscowych „uczelniach”
        jest karygodnym molestowaniem niewinnych dzieci.

        Rektor zaprosił do „Akademii” Bydgoskiej dziennikarza o wysoce wątpliwej
        konduity i bardzo kontrowersyjnym profilu.

        Ten dziennikarz, a nie minister szkolnictwa wyższego, miał przekonać dzieci
        chcące wejść w życie przez pilność i pracę, że choć daleko, bardz daleko,
        tej „Akademii” do Uniwersytetu w Heidelbergu, to na Bydgoszcz freblówka
        uniwersytecka wystarczy.

        (Ten osobnik stawił się przed młodzieżą „na cyku”, co zdradza zdjęcie z tego
        spotkania. Może dlatego był on taki szczery w zachwalaniu cynicznego
        pragmatyzmu warszawskiej władzy.)

        Bydgoszcz ma tradycje najwyższej kultury świata i mamy obowiązek wobec naszych
        dzieci je wskrzesić.

        Tym bardziej, że to jest realne, słuszne i konieczne, a przede wszystkim
        dlatego, że od nas zależy, czy dzieci bydgoskie dostaną rzetelne wykształcenie
        i przygotowanie do godnego życia.

        Knossos było kolebką naszej cywilizacji i chociaż istniało 4.000 tysiące lat
        temu, to jego cywilizacja wykwitła na hellenistyczną, rzymską i chrześcijańska
        kulturę. Obecnie broni się dostępu do tej kultury naszym dzieciom w Bydgoszczy,
        posyłając nasze podatki do Wilanowa na budowę kryształowego Disneylandu dla
        opresyjnych skrobipiórków brukselskich.

        Rektor „zorganizował” sobie hałturę kosztem 10.000 tysięcy dzieci. Widzę w tym
        podstawę do oskarżenia go o kryminalne molestowanie niewinnych. Dlatego,
        oburzony tak jak tysiące bezbronnych rodziców, proszę Pana Prezydenta o
        natychmiastowe zaprzestanie jego procederu i skierowanie jego działalności do
        zrewidowania przez Prokuraturę, a podjęcie wszechstronnych negocjacji dla
        przygotowania i umieszczenia bydgoskich studentów w FU i TU Berlin.

        Z uszanowaniem
        Zdzisław Poręba
        • Gość: zainteresowany Re: LIST OTWARTY DO PREZYDENTA MIASTA BYDGOSZCZY IP: *.autocom.pl 10.10.04, 12:35
          Czy próbował Pan tym zainteresowac MENiS albo Komisję Nauki i Edukacji Sejmu
          czy Senatu ?
      • Gość: itakdalej Wreszcie zaczyna coś docierać (po przegr. bitwie) IP: *.chello.pl 10.11.04, 23:59
        Piotr Głuchowski napisał bardzo dobry komentarz do skandalu na Wydziale Prawa
        UG:
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2382223.html

        "Rektor UG prof. Andrzej Ceynowa, którego córka nie zdała egzaminu, ale dostała
        się na prawo "z ważnych względów społecznych", stwierdził niedawno: - Dzieci
        prawników powinny mieć możliwość podtrzymywania tradycji.

        Tak ustami rektora UG przemówiła część środowiska prawniczego, która akceptuje
        branżowy nepotyzm - przy przyjmowaniu na studia, na aplikacje, do kancelarii -
        i absolutnie nie zamierza rezygnować z nieformalnych przywilejów.

        Uniwersytet jest niezależny i samorządny. Rektora uczelni w praktyce odwołać
        może tylko Senat, dziekana - rada wydziału lub rektor. Jeżeli więc naukowcy z
        UG nie ukarzą się sami, nikt im nic nie zrobi. A ja na samooczyszczenie nie
        liczę. "Każda władza deprawuje, ale władza absolutna deprawuje absolutnie" -
        stwierdził wszak lord Acton. Na uniwersytecie kadra naukowa ma pełnię władzy.

        Jest więc wina - udowodniony przekręt przy rekrutacji - ale kary nie będzie.

        Chyba że rektor UG zechce inaczej. "

        Mam jedną uwagę: nie kadra naukowa, tylko "kadra profesorska",
        albo "samodzielni pracownicy naukowi". Ludzie poniżej doktora habilitowanego
        nic na polskich uczelniach nie mają do powiedzenia.
        Dla osób z wewnątrz środowiska było jasne od początku, że to się tak skończy.
        Przypomnę swój post sprzed miesiąca pt. "Festiwal cynizmu i hipokryzji UG i
        MENiS":
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&a=16607742

        "Po takiej lekcji pokory, jakiej im dostarczy ta sprawa,
        kiedy jako jedna z niewielu akcji GW zakończy się niczym (co już widać po
        wypowiedzi rzecznika ministerstwa), zrozumieją, że łatwiej jest w Polsce
        obalić rząd i rozbić najpotężniejszą partię polityczną, niż coś zmienić na
        uczelniach.
        Mają bowiem do czynienia z:
        "kombinowaniem przez ludzi o wysokim poziomie inteligencji
        hehe,(...) z ludzmi o najwyzszym stopniu wycwanienia i sprytu.".
        "To nie jacys prymitywni idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-
        cwaniacy" ".

        Ale proszę się nie martwić! Wykonali Państwo ogromną pracę, za którą chciałem
        wyrazić wdzięczność w imieniu środowiska oraz tych, którzy mają dość życia w
        państwie bezprawia, korupcji, nepotyzmu i arogancji władzy. Na początku "Sprawy
        Rywina" także wydawało się, że nie ma szans, żeby coś się zmieniło (np. b.
        premier Oleksy mówił że zakończy się ona niczym). Trzeba jeszcze lepiej
        przyjrzeć się mechanizmom jakie działają w tym środowisku, w jakich związkach
        pozostają ważni ludzie, co oni sobą reprezentują według miar świata
        cywilizowanego, itp. Proszę dalej pomagać nam likwidować ten białoruski
        skansen. Polska zasługuje na lepsze uniwersytety. To wstyd, że wśród 200
        najlepszych w świecie nie ma żadnego z naszego kraju, a wśród 500 są tylko dwa -
        dopiero w czwartej setce. Coraz lepiej widać że to się wszystko układa w jakąś
        całość - bardzo, bardzo ponurą.
    • Gość: czytelnik dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor IP: *.autocom.pl 28.08.04, 08:50
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040828/plus_minus_a_9.htmlPo
      pewnym czasie Mateusz znalazł w "Modern Antrophology" artykuł profesora, w
      którym wprowadzał on pojęcie kultury cudzej winy. Z pismem porwanym z
      biblioteki pobiegł do profesora.

      - Z gratulacjami? - ucieszył się profesor. - Dobra robota, nie sądzi pan?
      Nareszcie dałem czadu.

      - Dobra, ale dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor?!

      - Mój panie Mateuszu! Sam sobie jest pan winienÉ Dobre pomysły trzyma się w
      tajemnicy do czasu publikacji, a nie rozgłasza wszem i wobecÉ -

      • bum_cyk_cyk.hey Re: dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako a 28.08.04, 14:48
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040828/plus_minus_a_9.htmlPo
        > pewnym czasie Mateusz znalazł w "Modern Antrophology" artykuł profesora, w
        > którym wprowadzał on pojęcie kultury cudzej winy. Z pismem porwanym z
        > biblioteki pobiegł do profesora.
        >
        > - Z gratulacjami? - ucieszył się profesor. - Dobra robota, nie sądzi pan?
        > Nareszcie dałem czadu.
        >
        > - Dobra, ale dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor?!
        >
        > - Mój panie Mateuszu! Sam sobie jest pan winienÉ Dobre pomysły trzyma się w
        > tajemnicy do czasu publikacji, a nie rozgłasza wszem i wobecÉ -

        Ten adres nie działa. Podaj "namiary" tak, aby mozna to znaleźć "ręcznie". A
        propos. Szukając tego artykułu natknałem sie na informacji o rezygnacji byłego
        Ministra Edukacji Goban-Klasa z posady w KRRiT. warto przeczytac. Nie podaje
        adresu, bo pewnie tez by nie dzałał, ale jest to w dzisiejszym wydaniu na
        pierwszej stronie.

        >
        • Gość: czytelnik w całości skoro link nie dziala IP: *.autocom.pl 28.08.04, 15:30
          ZROZUMIEĆ - Jerzy Trammer
          Z gratulacjami?

          Ponad pół wieku temu - mówił profesor - myśliciel Dodds, Edward R. Dodds z
          Uniwersytetu w Berkeley, przedstawił swoją klasyfikację kultur. Jedną,
          konkretnie chrześcijańską, nazwał "kulturą opartą na poczuciu winy". Rachunek
          sumienia, żal za grzechy, spowiedź, pokuta itd. wdrożyły ludzi do odczuwania
          winy ("Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina"). Jedynie sekty, które
          sądziły, że świat nieprawy na zawsze już ("Bój to jest nasz
          ostatni", "Ostateczne rozwiązanie", "Wojna, żeby skończyć z wojną") zmieniają w
          świat światłości; sekty i religijne, i polityczne, niewinne czuły się,
          bezgrzeszne, nawet gdy mordowały - podobnie jak współcześnie odczuwa to Al-
          Kaida. W świecie światłości nie będzie grzechu ani winy, dlatego "wina, by
          skończyć z winą", nie jest winą - tak sądzą i sądziły te wszystkie sekty czy
          też ruchy.

          - Lecz profesorze, profesorze! - poderwał się Mateusz, student wnikliwy. - To
          już historia, przeszłość! Kultura oparta na poczuciu winy powszechnie się
          zmieniła w kulturę opartą na poczuciu cudzej winy. Winni są oni, tamci, inni,
          trudne dzieciństwo, Balcerowicz, toksyczna matka, nuda, brak boisk i kąpielisk,
          ofiary itd. - jednostka nigdy nie jest winna. Zresztą ci winni też nie są
          winni. Weźmy toksyczną matkę. Czemu toksyczna? - myśli. Bo moja mama była
          toksyczna, a sama również miała toksyczną matkę. Ad infinitum do matki
          pierwszej, czyli pramatki Ewy. "Moja wina, moja bardzo wielka wina" - szepczą
          miliony po kościołach siłą rozpędu i tradycji, lecz zgodnie z prawdą powinny
          szeptać: "Cudza wina, cudza wina, cudza bardzo wielka wina". Oznacza to, że w
          sercach nie ma poczucia winy. Wina, jak piłka pingpongowa od rakietek,
          gwałtownie odbija się od ludzi.

          Profesor drgnął.

          - Czyli - powiedział - "poczucie cudzej winy"?

          - Jasne, że cudzej - potwierdził student.

          Po pewnym czasie Mateusz znalazł w "Modern Antrophology" artykuł profesora, w
          którym wprowadzał on pojęcie kultury cudzej winy. Z pismem porwanym z
          biblioteki pobiegł do profesora.

          - Z gratulacjami? - ucieszył się profesor. - Dobra robota, nie sądzi pan?
          Nareszcie dałem czadu.

          - Dobra, ale dlaczego pan, profesorze, tam figuruje jako autor?!

          - Mój panie Mateuszu! Sam sobie jest pan winienÉ Dobre pomysły trzyma się w
          tajemnicy do czasu publikacji, a nie rozgłasza wszem i wobecÉ -
    • Gość: czytelnik o etyce akademickiej IP: *.autocom.pl 02.09.04, 10:43
      tygodnik.onet.pl/1,104,8,7454892,22299492,1172298,forum.html
    • Gość: itakdalej Sprawa prof. dra hab. Stanisława Dolaty (UO) IP: *.chello.pl 04.09.04, 21:32
      Dzięki sygnałowi magisterka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15480856&wv.x=2&a=15495055
      znalazłem taką oto informację o tym co się dzieje w Opolu wokół osoby Pana
      Profesora dra hab. Stanisława Dolaty (poozytywne stopnie dla dzieci znajomych,
      które w ogóle nie przystępowały do egzaminów, w zamian za łapówki, pomoc przy
      doktoracie za wyposażenie gabinetu):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15480856&wv.x=2&a=15495055
      • Gość: itakdalej Właściwy link IP: *.chello.pl 04.09.04, 21:33
        Przepraszam za pomyłkę.
        miasta.gazeta.pl/opole/1,37656,2245624.html
      • Gość: itakdalej Opole - ciąg dalszy IP: *.chello.pl 13.09.04, 10:08
        "(...) Lignomat (wygrywający najważniejsze przetargi w mieście) stale
        organizował władzy zakrapiane suto alkoholem i uatrakcyjniane przez hostessy
        imprezy w hotelu. I tak Pogan, Stanisław Dolata (b. przewodniczący Rady
        Miasta), Artur Sypień (były szef radnych SLD) i Adam W. (prezes Zieleni
        Miejskiej) bawili się nieraz do białego rana w Baranowie.

        Firmy sponsorowały też tzw. bale prezydenckie. Raz nawet trzeba było wyłożyć
        dodatkowe pieniądze, bo Dolata zażyczył sobie bardzo drogich alkoholi. "

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2280871.html

        A jakaś głupia partia proponuje by do Senatu wchodzili z automatu rektorzy
        wyższych uczelni. Na "bal senatorski" to dopiero firmy będą musiały wykładać.
      • Gość: itakdalej Opole-profesor na czele listy urzędników-łapówkarz IP: *.chello.pl 21.09.04, 08:53
        Pan Profesor dr hab. Stanisław Dolata
        Rozprawa habilitacyjna: - Zasady kształtowania dochodów budżetów samorządów
        terytorialnych, Akademia Ekonomiczna im. Oskara Langego we Wrocławiu; Wydział
        Gospodarki Narodowej, 1992;

        Były przewodniczący Rady Miasta, prof. Uniwersytetu Opolskiego.
        Ma dwa domy w Opolu (jeden o powierzchni 300 m kw. wyceniony na 968 tys. zł,
        piwnica wyłożona marmurem, parapety z piaskowca) i połowę domu jednorodzinnego
        w górach. Do niego należą także samochody: BMW z 1996 r., VW Polo i Seat Ibiza.

        Bywał na sponsorowanych przez firmę Lignomat (wygrywającą najważniejsze
        przetargi w mieście), suto zakrapianych imprezach z hostessami w hotelu w
        Baranowie.

        Prokuratura oskarża go o przyjęcie łapówek na ponad 1,4 mln zł. Na poczet kary
        zabezpieczyła jego samochody.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2295787.html
        • Gość: itakdalej Ale więcej wziął prezydent i wojewoda IP: *.chello.pl 21.09.04, 09:10
          Leszek Pogan (były nauczyciel), którego prokuratura oskarża o przyjęcie ponad
          1,6 mln zł łapówek. Pan Profesor dr hab. Stanisław Dolata z 1,4 mln zł jest na
          drugim miejscu.
          "Gazeta" powinna zrobić porządny ranking, a nie jakiś poczet, takie nie wiadomo
          co.
    • Gość: itakdalej Patologie z wcześniejszych wątków IP: *.chello.pl 04.09.04, 22:23
      Podaję linki do moich postów na ten temat, bo wygodniej będzie mieć wszystkie
      informacje w jednym miejscu. To jest bardzo dobre.

      sprawa Pana Profesora dra hab. Michała Płachty:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11426149&a=12274090
      sprawa Pana Profesora dra hab. Macieja Potępy:
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2043005.html
      sprawa Pana Profesora N., prorektora warszawskiej uczelni:
      polityka.onet.pl/162,1158533,1,0,2448-2004-16,artykul.html


      • Gość: itakdalej Poprawka - ostatni link IP: *.chello.pl 04.09.04, 22:26
        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1158533
    • Gość: itakdalej Fikcyjne egzaminy u krajowego konsultanta zdrowia IP: *.chello.pl 09.09.04, 08:10
      Pan Profesor dr hab. Alfred Owoc, krajowy konsultant zdrowia publicznego,
      pomagał kolegom błyskawicznie zdobyć cenną lekarską specjalizację.

      Według dziennika, rzecz dotyczyła nowej specjalizacji ze zdrowia publicznego -
      organizowania profilaktyki, leczenia i rehabilitacji osób i zbiorowości.

      Zdobycie zwykłej specjalizacji jest długie i trudne. Lekarz musi zdać egzamin
      dopuszczający do stażów specjalizacyjnych. Trwają one trzy-pięć lat. Po drodze
      kolejne kolokwia i egzaminy. I egzamin na koniec.

      Uzyskanie nowej specjalizacji, jak właśnie "zdrowie publiczne", jest o wiele
      łatwiejsze. Działa tzw. szybka ścieżka (staże są krótsze, mniej egzaminów). Ale
      w przypadku zdrowia publicznego mogą nią pójść tylko ci lekarze, którzy już
      mają specjalizacje z chorób zakaźnych, epidemiologii lub organizacji ochrony
      zdrowia.

      Jest i trzecia droga. Droga Owoca - specjalizacja za zasługi i dorobek w
      ochronie zdrowia. Kiedy minister Mariusz Łapiński mianował Owoca, kolegę z SLD,
      na konsultanta krajowego zdrowia publicznego, ten zaproponował kolegom posłom
      właśnie taki sposób. - Dawał do zrozumienia, że egzamin będzie tylko na niby -
      mówi nam poseł z komisji zdrowia.

      - Proponowałem specjalizację? Za dużo powiedziane. Raczej uwypuklałem taką
      możliwość - odpowiada Owoc.

      Egzaminy odbywały się w Zakładzie Zarządzania i Ekonomiki Ochrony Zdrowia
      Akademii Medycznej w Lublinie, gdzie Alfred Owoc jest profesorem. Według
      biuletynu Śląskiej Izby Lekarskiej, specjalistami zostali, między innymi,
      dyrektorzy wydziałów zdrowia w rządzonych przez SLD urzędach marszałkowskim i
      wojewódzkim - czytamy w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

      ------------------
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2275824.html
      info.onet.pl/977076,11,item.html-------------------------------------------------------------
      Prof. Alfred Owoc, lekarz, poseł UP.
      Wcześniej w SLD. Bywało o nim głośno. W 2000 r. prowadzone przez niego auto
      zderzyło się z innym. Policjantów zapewniał, że to, co poczuli od niego, to nie
      alkohol, lecz spryskiwacz do szyb. W 2003 r. za nieobecnego Owoca zagłosował
      inny poseł SLD. Sejmowa komisja etyki orzekła, że naruszył zasadę rzetelności i
      dbałości o dobre imię Sejmu.

      dr hab. Alfred Owoc, prof. US
      Dyscypliny KBN: medycyna
      Specjalności: wychowanie zdrowotne
      Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: - Instytut Kultury
      Fizycznej US - prof.
      - Wydział Lekarski z Oddziałem Anglojęzycznym i Oddziałem Stomatologicznym AM w
      Lublinie
      Rozprawa doktorska: - Orzekanie inwalidztwa na przykładzie orzeczeń
      pierwszorazowych, Akademia Medyczna im. prof. Feliksa Skubiszewskiego w
      Lublinie; Wydział Lekarski, 1991

      Rozprawa habilitacyjna: - Socjomedyczna ocena zdolności do pracy, Akademia
      Medyczna im. prof. Feliksa Skubiszewskiego w Lublinie; Wydział Lekarski, 1999

      • Gość: itakdalej Dobry adres na Onecie IP: *.chello.pl 09.09.04, 08:12
        info.onet.pl/977076,11,item.html
        • Gość: itakdalej Co jest najsmutniejsze IP: *.chello.pl 09.09.04, 13:20
          To, że sądząc po fotografii, jest to całkiem młody, nie tylko stażem, ale i
          wiekiem, profesor. Nie jakiś pomarcowy docent, "wyćwiczony w kombinowaniu super-
          cwaniak".
          Fotografia i więcej szczegółów:
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2275824.html
          • Gość: itakdalej Ale to jest POLSKI PROFESOR !!! IP: *.chello.pl 10.09.04, 00:19
            Sprawdziłem w
            www.ingenta.com
            dorobek publikacyjny Pana Profesora dra hab. Alfreda Owoca. Okazał się on,
            (przynajmniej w tej bazie, w której są także artykuly pisane po polsku w
            polskich periodykach) ZEROWY.

            Ale jest to, sądząc z fotografii i cytowanych wypowiedzi, bardzo sympatyczny
            człowiek, niekonfliktowy, na pewno cechuje go ogłada oraz wysoki poziom kultury
            osobistej. Zasłużył więc ze wszech miar na uznanie w swoim środowisku i stopień
            doktora habilitowanego, a także stanowisko profesora.
      • Gość: itakdalej Właściwy użytek z prof., hab. oraz doktoranta IP: *.chello.pl 13.09.04, 22:21
        Dyrektor lubuskiego NFZ Zbigniew Pierożek dziewięć miesięcy temu obronił pracę
        pt. "Rejestr Usług Medycznych - strategiczne narzędzie analityczne w polskim
        systemie opieki zdrowotnej".

        W czasie gdy Pierożek pisał swoją pracę doktorską, jego promotor - prof. dr
        hab. Alfred Owoc - pisał dla lubuskiego NFZ ekspertyzy na temat
        restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej oraz sytuacji pielęgniarek w tym
        regionie. Za te ekspertyzy lubuski fundusz wypłacił prof. Owocowi 18 tys. zł
        honorarium.

        Poseł nie widział jednak niczego zdrożnego w tym, że przyjął płatne zlecenie od
        swojego podopiecznego. - Nie po to człowiek całe życie pracował na te kilka
        literek przed nazwiskiem, żeby nie mógł z nich robić użytku - tłumaczył.

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2281627.html
        • khmara Re: To wiadomo, po co te literki przed nazwiskiem 13.09.04, 22:39

          > Poseł nie widział jednak niczego zdrożnego w tym, że przyjął płatne zlecenie od
          > swojego podopiecznego. - Nie po to człowiek całe życie pracował na te kilka
          > literek przed nazwiskiem, żeby nie mógł z nich robić użytku - tłumaczył.
          >
          > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2281627.html

          Może ja czegoś nie rozumiem, ale to chyba jakaś nowa praktyka. Doktorant zleca
          promotorowi płatną ekspertyzę. Z możliwością wykorzystania jej w rozprawie
          doktorskiej?

          • Gość: itakdalej Doktorat w Polsce - stawka 18 000 zł IP: *.chello.pl 14.09.04, 00:11
            khmara napisał:

            >
            > Może ja czegoś nie rozumiem, ale to chyba jakaś nowa praktyka. Doktorant zleca
            > promotorowi płatną ekspertyzę. Z możliwością wykorzystania jej w rozprawie
            > doktorskiej?
            >

            Według mnie - nie wykorzystał. Chodzi o to, że doktorant w czasie pisania
            rozprawy wspomógł promotora sumą 18 000 zł za fikcyjną (niepotrzebną i bez
            sensu) ekspertyzę. Doktorant załatwił więc promotorowi zlecenie za 18 000 zł
            (płatne z pieniedzy budżetowych, czyli naszych, żeby nie było wątpliwości) a w
            zamian promotor doktorantowi doktorat.

            Ja słyszałem o innych takich przypadkach, ale to jest pierwszy ujawniony. Mam
            nadzieję, że dociekliwi dziennikarze zbadają, którzy promotorzy brali pieniądze
            z firm i instytucji swoich pracujących na stanowiskach kierowniczych
            doktorantów. Moim zdaniem jest to bardzo częste.
            • Gość: itakdalej Warto dotrzeć do tych ekspertyz... IP: *.chello.pl 14.09.04, 09:55
              ...Pana Profesora Alfreda Owoca na temat restrukturyzacji lubuskich zakładów
              opieki zdrowotnej oraz sytuacji pielęgniarek w tym regionie. Tym bardziej że za
              nie zapłaciliśmy tak dużo. Ciekawe, ile warta jest każda strona tekstu Pana
              Profesora.
              I ile te "cenne" spostrzeżenia dały lubuskim pacjentom i pielęgniarkom.

              ---------------------
              "Przeciez jest abolutnie jasne ze ludzie w grajdole to nie jacys prymitywni
              idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy."
              dyplomata, Forum GW Nauka, 04.04.2004:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11786647
    • khmara Rekrutacja na lewo i ważne względy społeczne 10.09.04, 11:03
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2277994.html
      Prezes gdańskiego sądu wysłał na Uniwersytet Gdański list z poparciem dla
      sędziowskich dzieci, które nie dostały się na prawo. Skutecznie, przynajmiej w
      jednym przypadku. Akademicy są oburzeni. Rekrutacją na prawo interesuje się policja
      Z jakim skutkiem? Na uczelni nie sposób się dowiedzieć: rektor Andrzej Ceynowa
      twierdzi, że nie widział listu prezesa. Podobnie Jarosław Warylewski, dziekan
      prawa. Nasi informatorzy na wydziale mówią jednak: uniwersytet uległ.
      - Na pewno jedno dziecko z tej czwórki się dostało - przyznaje sam prezes sądu.
      Tymczasem dokumenty na wydziale prawa przeglądają funkcjonariusze wydziału
      antykorupcyjnego Komendy Wojewódzkiej Policji. Dziekan Warylewski przyznał, że
      policjanci przeglądali właśnie teczki osób przyjmowanych na prawo w ostatnich
      latach. Szczególnie interesowali ich kandydaci przyjęci w trybie odwoławczym.
      W 2002 r. indeks "z odwołania" dostała na prawie córka rektora Ceynowy. Na
      liście przyjętych obok jej nazwiska wpisano uzasadnienie: "z ważnych względów
      społecznych".

      xxx
      Warto jeszcze przypomnieć, że w maju b.r. rektor Ceynowa wyraził zgodę na
      wniosek zainteresowanego na rozwiązanie umowy o pracę z ówczesnym dziekanem
      Wydziału Prawa i Administracji, prof. M. Płachtą, specjalistą w zakresie prawa
      karnego, podejrzanym o dokonanie plagiatu prac magisterskich swoich studentek. W
      tej sprawie toczy się postępowanie w prokuraturze na wniosek poszkodowanych
      absolwentek UG. Rozwiązanie umowy o pracę pozwoli prof. Płachcie uniknąć
      odpowiedzialności dyscyplinarnej, która mogłaby być dotkliwsza (zakaz
      wykonywania zawodu nauczyciela) niż wyrok sądu (grzywna).

      Powyższe przykłady dobitnie pokazują, że społeczność akademicka UG posiada
      własne interesy społeczne, których jest gotowa bronić z pełną determniacją.
      • Gość: jw Re: Rekrutacja na lewo i ważne względy społeczne IP: *.autocom.pl 10.09.04, 18:46
        UG jakoś nie ma ostatnio szczęścia . Starsze uczelnie ( np. UJ, AGH) lepiej
        się zabezpieczają przed takimi wpadkami. Opracowały kodeksy etyczne i tych
        ktorzy by takie przekręty ujawniali od razu z odpowiedniego paragrafu bez
        problemu mogą zalatwić za naruszanie etyki akademickiej. Nawet jeśli sa
        przekrety to winien jest ten kto je ujawnia a nie ten kto popelnia. Wyjatki
        potwierdzają jedynie regułę. Taką wykladnię stosowano tam juz od dawna,ale
        obecnie to ma umocowanie kodeksowe ! Obecnie mozna wszystko, a przynajmniej
        wiele schowac pod grube dywany na ktore te zamożne uczelnie maja sporo środkow
        ( jak ich zabraknie to Belka dołozy).

        Kryteria genetyczno-towarzyskie jak widać mają decydujące znaczenie w
        obsadzaniu miejsc na uczelniach i nie tylko na uczelniach. W genetyce jesteśmy
        silni a i towarzyszy nam nie brakuje.
        Niestety projekty ustaw nie przewidują degradowania prof do stopnia asystenta
        czy studenta nawet jeśli popełnia nieuczciwości i jest analfabetą realnym.
        Czemu nie daje się szans tym prof aby wyszli na ludzi ? Czy nie jest to
        dyskryminajca ? W wojsku jeszcze jakieś zasady obowiązuja (general może znowu
        zaczynac od szeregowca) .
        Fundacja Batorego podaje , ze w nauce i edukacji korupcja niewielka ok. 5 %
        www.batory.org.pl/doc/opinia_korup.pdf
        ale chodzi tu chyba tylko o korupcje prymitywna. Kiedyś chcialem ta funadację
        zainteresowac korupcją wpisaną w prawo ale bez skutku. W I poł. lat 90-tych
        np. konkursy grantowe KBN często wygrywali członkowie jury lub ich pociechy
        czy połowice, jak robilem statystykę to było grubo ponad 5 %. Eksperci Fundacji
        Batotrego rzecz jasna Profesorowie z I ligi - twierdzili ,ze to nie jest
        korupcja tylko stosunki przyjacielskie. Rzecz jasna jak ktos jest przyjacielem
        samego siebie lub swoiej zony czy dzieci to tylko zasluguje na pochwałę -
        budżety rodzinne trzeba zapewnić.
        Potem startujący w konkursie członkowie jury musielli wychodzić za drzwi jak
        się odbywało głosowanie w ich sprawie. Mimo to po powrocie na salę okazywalo
        się, ze wygrywali - jako najlepsi z najlepszych, a frustraci i nieudacznicy
        mogli się tylko skręcać z zawiści. Może coś się zmieniło ale chyba nie do
        konca.
        Zdegustowany

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka