al.1
26.02.12, 21:40
Dojechałem do wniochu, że wszechświat składa się z dwóch pierwotnych bytów fizycznych, które są rodzicami wszelkich postaci materii. Ojciec i matka muszą być! Na czym polega biegunowość? Wiadomo, że "+" i "-" inaczej bieguny N i S, (jak różne płcie) mają się ku sobie. Bieguny tej samej płci SS (nie kojarzyć z czymś innym) i NN (nie kojarzyć z czymś innym), podobnie jak chłop z chłopem i baba z babą, nie obcują ze sobą. A jakie są różnice między nimi? Jedna. Na początku podejrzewałem, że ten podstawowy budulec jest dwubiegunowy. Ale wtedy co by to mogło być, co by łączyło je ze sobą, skoro nie może być już mowy o elementarniejszym bycie fizycznym? Kunkluzja wydaje się być oczywista. Te pierwotne byty fizyczne nazwane przeze mnie, o czym tu już wcześniej tu wspominałem, “magnetinami”, muszą się różnić spinami:
- zgodny z ruchem wskazówek zegara, czyli C (od clockwise) i
- przeciwny do ruchu wskazówek zegara, czyli A (od anticlockwise)
Takie są właściwości świata elektrycznego, że wszystko się kręci choć nie wszystko daje się zaobserwować. Dlaczego spiny przeciwne (czegoś) mają się ku sobie? Wyjaśnie to na przykładzie lecących ku sobie dwóch kół zębatych (w tej samej płaszczyźnie); jedno kręci się zgodnie ze wskazówkami zegara, a drugie w przeciwnym kierunku. Gdy się spotkają, będą się wzajemnie obiegać, a więc będą dla siebie atrakcyjne. Gdy te same koła zębate ale kręcące się w tym samym kierunku spotkają się, to się odepchną, bo by się zakleszczyły. Podobne prawa fizyki muszą obowiązywać na powierzchniach gładkich owych sferycznych magnetin. I stąd powyższy wnioch, że biegunowością rządzą spiny.