Dodaj do ulubionych

Białaczka: terapia polskich hematologów zwiększ...

04.04.12, 19:31
BRAWO!! BRAWO i gratulacje. A jednak się da coś zrobić w tej RPjakiśtamnumer.
Obserwuj wątek
    • zak1953 Białaczka: terapia polskich hematologów zwiększ... 05.04.12, 01:34
      zaś procedury biurokracji spod znaku NFZ jeszcze skuteczniej zmniejszają liczbę chorych. Nic tak nie zmniejsza liczby chorych, jak śmierć. Ta sojuszniczka NFZ-tu pozwala zaoszczędzić na wydatkach na leczenie oraz wypłatach emerytur z ZUS-u. Przy dobrej, szybkiej chorobie nowotworowej opóźnienie kuracji o kilka miesięcy wystarczy - żaden dobry lekarz już nie pomoże. Nie ma prawa.
      • horpyna4 Re: Białaczka: terapia polskich hematologów zwięk 05.04.12, 08:25
        Nie tylko o procedury chodzi. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze.

        Wprawdzie nie złapano nikogo za rękę, ale tania produkcja kladrybiny godzi w interesy koncernu produkującego drogo i sprzedającego bardzo drogo. Obserwowałam w swoim czasie trudności robione temu wynalazcy i nie wyglądało mi to na działalność wyłącznie naszych urzędników. Inicjatywa wyszła nie od nich samych.
    • signore_honore leczenie białaczek 05.04.12, 19:58
      wzrost o 1/3 to postęp, ale nikt, jak do tej pory, nie uzyskał wyników lepszych niż przeszczep szpiku...dlatego każdemu choremu poleca się poszukiwanie dawcy zaraz po zdiagnozowaniu choroby...gdyby nie szybka diagnoza i dobór w wykonaniu Medigenu, wielu moich znajomych nie byłoby wśród żywych
    • nikodem123 PATENT!!!! 07.04.12, 18:36
      Gratuluję odkrycia!

      Jednak smutny to przykład, jak mądrzy, utalentowani naukowcy nie potrafią komercjalizować swoich odkryć.

      "Czterej młodzi chemicy z Detroit opublikowali pracę, w której pokazali, że wynaleziona przez nich nowa substancja 2-CDA później nazwana kladrybiną zwalcza białaczkę u myszy."

      Trzeba było już wtedy założyć firmę, patentować swoje odkrycie i próbować je sprzedać do tych "krwiopijczych" koncernów farmaceutycznych.

      W sumie lek został zarejestrowany w leczeniu rzadkiej białaczki włochatokomórkowej. Ktoś jednak wyłożył kasę na badania. A może to naukowcy w swojej pasji (bez odpowiedniego zabezpieczenia patentowego) dostarczyli dowodów, aby firmy farmaceutyczne mogły ją zarejestrować jako lek?

      Kolejna skucha naukowców?

      "Problem polega na tym, że polska kladrybina [...] nie ma międzynarodowej rejestracji. - Jej koszt to ok. 100 tys. euro. To dałoby się jeszcze jakoś przełknąć. Ale sama rejestracja nie wystarczy. Trzeba jeszcze dotrzeć do lekarzy, mieć pieniądze na promocję i dystrybucję, a to jakieś kilkadziesiąt milionów euro - mówi Piotr Borowicz, dyrektor Instytutu."

      Panowie, profesorowie!
      Już raz, jakieś 20 lat temu, straciliście okazję, aby sukces naukowy przyniósł profity finansowe. Teraz nie zmarnujcie tej szansy.
      Sami nie macie szansy skomercjalizować swojego odkrycia. Na kladrybinę wygasły prawa patentowe. Kladrybinę produkują takie giganty jak: Merck czy Johnson & Johnson - firma troskliwa.
      "Trzeba jeszcze dotrzeć do lekarzy, mieć pieniądze na promocję i dystrybucję, a to jakieś kilkadziesiąt milionów euro - mówi Piotr Borowicz, dyrektor Instytutu." - mylicie się, na to potrzeba kilkaset milionów euro.

      Ale jakieś kilkadziesiąt milionów Euro macie jeszcze szansę zarobić.
      1. PATENT! Nowe wskazanie terapeutyczne może zostać opatentowane. Tak było z talidomidem.
      2. Kladrybina ma szansę uzyskać status "leku sierocego" - "orfan drug", co wiąże się z dłuższą ochroną patentową, szybszą drogą rejestracji.
      3. I szukać kupca! Koncernu farmaceutycznego!


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka