Dodaj do ulubionych

W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci

IP: *.k.mcnet.pl 05.08.04, 17:54
Widzieliście kiedyś płynącą łazienkę? Obora popłynie , ale łazienka?
Obserwuj wątek
    • Gość: H "z łazieniek" tumanie IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 18:14
      • Gość: dronka Re: "z łazieniek" tumanie IP: *.crowley.pl 05.08.04, 19:15
        nie wydaje mi się aby autor był tumanem, a jedynie osoba, która uzyła tego
        sformuowania. Autor arykułu zastosował poprawną formę wymieniania z czego
        popłynie ów azot i fosfor...
        A koledze proponuje przyłożyc się do nauki gramatyki jezyka ojczystego
        Pozdrawiam
        • Gość: gosc Re: "z łazieniek" tumanie IP: 137.131.34.* 05.08.04, 19:44
          Nie podniecaj sie, H mial na mysli mika mowiac "tumanie" a nie autora artykulu -
          staral mu sie objasnic, ze jest prawidlowo
    • Gość: Grzes Lazienka nie poplynie? IP: *.watson.ibm.com 05.08.04, 19:00
      A czemu ma nie poplynac, jak drewniana, z dziura w ksztalcie serduszka na
      drzwiach? ;-)
      • Gość: gość Re: Lazienka ... to się wtedy nazywa sławojka ośle IP: *.jpk.pl / *.rotmanka.jpk.pl 06.08.04, 07:51
    • kot.behemot Postawić boje. Na każdej wiatrak 06.08.04, 00:32
      ...napędzający pompę. Do pompy podłączone 50 metrów węża z PCV, okręconego wokół
      łańcucha kotwicy. Konstrukcja prosta jak konstrukcja cepa, produkcją mógłby się
      zająć każdy popegeerowski ośrodek maszynowy. Za pieniądze (wcale nie byłyby duże
      potrzebne) z grantu UE. Stawianiem na morzu niech się zajmie Greenpiss (wreszcie
      coś pożytecznego zrobiliby ze swoimi łódkami). Jak się postawi parę tysięcy, to
      problem zniknie.
      • Gość: wiatrakbehemot Re: Postawić boje. Na każdej wiatrak IP: *.dialsprint.net 06.08.04, 02:28
        Przelicz sobie cisnienie wody na tej glebokosci i wykombinuj wiatrak behemot
        ktory bylby w stanie cokolwiek tam pompowac!!!! To tylko pierwsza mysl, ale
        gratuluje naiwnosci, przyjemnie zyc w krainie bajek...
        • Gość: Kot Behemot Re: Postawić boje. Na każdej wiatrak IP: *.client.comcast.net 06.08.04, 07:01
          Gość portalu: wiatrakbehemot napisał(a):

          > Przelicz sobie cisnienie wody na tej glebokosci i wykombinuj wiatrak behemot
          > ktory bylby w stanie cokolwiek tam pompowac!!!!

          A może przeliczyć Tobie? Służę: to będzie raptem ok. 490.5 kPa nadciśnienia do
          pokonania przez sprężarkę. A teraz sobie odrób lekcje o spręzarkach (sprężarki
          dające takie ciśnienie zaliczane są do prostych i niedrogich). A w przyszłości,
          zanim komuś zarzucisz naiwność, najpierw sam policz.
          B.
          • Gość: Lucek Re: Postawić boje. Na każdej wiatrak IP: 193.23.63.* 06.08.04, 09:02
            Nie wiem czy to zadziała - nie znam się. Ale uważam, że pomysł jest niezły.
            Napewno można by wypróbować i eksperymentalnie to zbadać. W firmach przy tzw.
            burzy mózgów podaje się nawet bardzo durne pomysły (ale Twojego za taki nie
            uważam) aby w rezultacie dojść do czegoś wielkiego.
            • Gość: Kot Behemot Pomysł nie jest nowy IP: *.client.comcast.net 06.08.04, 19:17
              Coś takiego było już próbowane w przypadku podduszonych jezior, tyle, że
              sprężone powietrze dostarczano z brzegu. Pomysł zmodyfikowałem, żeby dostosować
              do realiów Bałtyku: samowystarczalność energetyczna (stąd wiatrak), rozsądnych
              rozmiarów ponton, żeby utrzymał wiatrak i sprężarkę (powiedzmy - człon mostu
              pontonowego z demobilu), kotwica (żeby sobie całość nie pływała gdzie popadnie i
              nie zagrażała żegludze).

              Gdybym był oceanografem albo innym hydrologiem, to chyba sam bym się skusił na
              policzenie paru rzeczy (pożądana ilość tłoczonego powietrza, typ i wielkość
              turbiny wiatrowej itd) i wystąpił o grant UE - ekologia tera modna. Ale że
              jestem inżynierem od czegoś innego, niniejszym więc pomysł publikuję i kto chce
              - niech bierze. :)
        • Gość: Pawel Re: Postawić boje. Na każdej wiatrak IP: *.5.78.83.cust.bluewin.ch 06.08.04, 20:58
          Raptem 5 barow. Ale chyba pustynie sa glebiej: chyba cos 100 i wiecej, ale to 10
          barow. Kupuje sprezony hel ktory ma 100 barow, z takim cisnieniem mozna zejsc z
          napowietrzaniem na kilometr.
          • Gość: wiatrakbehemot Re: Postawić boje. Na każdej wiatrak IP: *.dialsprint.net 07.08.04, 07:41
            Pewnie z takim rozumowaniem to pompka od roweru mozna tez osiagnac takie
            cisnienie, (ja mam wiatrowke pompowana pompka ktora osiaga predkosc 1300 stop na
            sekunde troche szybciej od przecietnego recznego pistoletu... nie jestem pewien
            ile to tych waszych "BAROW") moze wiec bedziemy "napowietrzac" recznie pompkami
            cale oceany!
            Dobre zajecie dla takich umyslow, szczegolnie kiedy ekwipunek do pracy w
            slonej wodzie bedzie produkowany w pegeerach. Szkoda, ze nikt tak naprawde nie
            wydaje sie miec zadnych kwalifikacji i sensownie wypowiedziec sie na ten temat.

            Najbardziej efektywna metoda na dotlenianie wody jest przez wzburzanie
            powierzchni, nie wiem jak w europie ale tutaj juz prawie nie istnieja te male
            rurki z pumeksem na koncu pompujace powietrze do akwarium, bo sa nieefektywne (a
            prawdopodobnie porownywalna ilosc tlenu taki wiatrak moglby(?) ewentualnie
            wtloczyc na ta glebokosc).
            Bardzo duzy wplyw maja temperatura wody i zasolenie na poziom tlenu w wodzie,
            ciekawe jak to sie ma do tych problemow w Baltyku.
            • Gość: Kot Behemot Re: Postawić boje. Na każdej wiatrak IP: *.client.comcast.net 07.08.04, 15:18
              Gość portalu: wiatrakbehemot napisał(a):

              > Pewnie z takim rozumowaniem to pompka od roweru mozna tez osiagnac takie
              > cisnienie, (ja mam wiatrowke pompowana pompka ktora osiaga predkosc 1300 stop n
              > a
              > sekunde troche szybciej od przecietnego recznego pistoletu... nie jestem pewien
              > ile to tych waszych "BAROW") moze wiec bedziemy "napowietrzac" recznie pompkami
              > cale oceany!
              > Dobre zajecie dla takich umyslow, szczegolnie kiedy ekwipunek do pracy w
              > slonej wodzie bedzie produkowany w pegeerach. Szkoda, ze nikt tak naprawde nie
              > wydaje sie miec zadnych kwalifikacji i sensownie wypowiedziec sie na ten temat.

              No, Ty z pewnością masz kwalifikacje, skoro nawet jednostki ciśnienia (te "nasze
              bary" - nawiasem mówiąc, ja Ci to podałem równiez w kilopaskalach) zdają ci się
              obce. :)
      • Gość: malaka Green Piss to leci do Baltyku a Green PEACE....... IP: 208.247.54.* 06.08.04, 17:58
        ....moze by cos z tym zrobil.
    • Gość: Rosomak Re: Tylko słowa, obiecanki, słowa.. IP: 157.25.139.* 06.08.04, 07:50
      Każdy pomysł jest dobry. Gratulacje dla „kot.behemot” . A swoją drogą wystarczy
      spojrzeć na nasze rzeki, w jakim są stanie. Brak świadomości co do oczyszczalni
      ścieków, brak zrozumienia i profesjonalizmu Administracji w tym zakresie.
      Wszystko zrobione na to, aby się kulało i aby dostać kase z UE. Mam trochę
      gruntu w 2000r stwierdziłem że na tej klasie (5-6) lepiej zalesić. Pani ze
      Starostwa z ekologii tak mnie poinformowała, że stwierdziłem iż lepiej samemu
      kupić sadzonki. Wiec kupiłem i zalesiałem i zalesiam cyklicznie na własny
      koszt. Aby ograniczyć koszt w przydomowym ogrodzie mam szkółkę drzew leśnych
      które później rozsadzam. W tym roku znowu poszedłem do Urzędu, aby się
      zorientować czy nie mogliby mi pomóc. Owszem pomoc na podstawie ustawy z 2000
      roku może być, lecz musiałbym zaorać te 3tyś drzewek i posadzić nowe. Głupota i
      nonsens. Postanowiłem nadal zalesiać swoim sposobem, lecz niech któryś urzędas
      przyjdzie i zażąda kasy lub pozwolenia, gdy będę wycinał las. Przebodę widłami
      i jeszcze psem poszczuję. Z UE też nie ma co liczyć. Mieszkam na Śląsku i
      zawsze wydawało mi się że Śląsk powinien być pod specjalnym nadzorem (nie mylić
      z uprzywilejowaniem) w tym zakresie. I tak Ustawy swoje, Urzędy swoje, a ja
      swoje. Wynika z tego że Ustawa z 2000 roku jest wykorzystywana tylko przez
      uprzywilejowanych znajomków i kolesi ze Starostwa. A na UE w tym zakresie
      również nie ma co liczyć.
      Oczyszczalnie, to już inny temat. Brak efektów w jej rozpoczętej budowie i
      tylko słowa, obiecanki, słowa.
      • Gość: soso Re: IP: *.local.net / *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.04, 08:26
        ok, mozliwe, że spotykasz sie z nonsensami biurokratycznymi ale nie chrzań, że
        rzeki są coraz brudniejsze bo jest akurat odwrotnie.
        w wiśle pojawiły się raki. wiele zakładów trucicieli upadło
        wyluzuj z pesyzmizmem bo to szkodliwe
        • Gość: Rosomak Re: Nie twierdzę, że rzeki są coraz bardziej zanie IP: 157.25.139.* 06.08.04, 10:54
          Nie twierdzę, że rzeki są coraz bardziej zanieczyszczane. Lecz mogłyby być
          czyściejsze znacznie szybciej. Tylko, że opór i to największy jest właśnie w
          administracji. Wieczny brak kasy, nic od siebie, byle po łatwiźnie. Ostatnio
          byłem na mazurach. Jadąc przez Węgrów na Śląsk widziałem dzikie wysypiska po
          lasach. Moje dzieciaki uczone są tego, że zabierają ze sobą swoje śmieci i
          wyrzucają do kubłów nie zaś na pobocze lasu tak jak to czynią pseudo turyści
          oraz okoliczni mieszkańcy. Małe kary dla trucicieli i śmieciuchów. Oczywiście
          administracja nałoży karę, lecz na właściciela gruntu, zamiast ścigać i dosolić
          rzeczywistym śmieciuchom. Prowadzę segregację śmieci przy posesji. Zamawiam
          beczkowóz dla szamba. Nawet popiół jest wywożony. I szlak mnie trafia, gdy
          widzę idiotyzm w administracji jak również głupotę ludzi śmieciuchów. Ostatnio
          moja córka zadała mi ciekawe pytanie. Dlaczego muszę podnieść ten papierek jak
          inni nie podnoszą, też wyrzucają? Brak kultury osobistej oraz brak świadomości
          społecznej. Mam sąsiada twierdzi, że nie zgadza się na budowę kanalizacji, bo
          ma szambo. Tylko, że go nie wywozi leje to świństwo wprost do ogrodu. Przez dwa
          lata męczyłem się ze śmieciuchami, następne dwa ze złodziejami sadzonek. Czy
          myślisz, że administracja ruszyła palcem? Znajomemu z parę tysięcy sosen
          pozostał jeden, kradną do swoich ogródków świerki, sosny, itd. No i jak tu nie
          być pesymistą.
          Gdyby nie kradzieże (taki dupek, młody emeryt nie zrozumie, że może kupić
          sadzonki w Nadleśnictwie, woli ukraść, bo to tylko parę sztuk dla siebie do
          ogródka. Z tych paru sztuk zostaje mu jedna, reszta uschnie. I znowu kradnie.)
          Szkodliwość czynu znikoma. Dopiero gdy rozpowiedziałem, że naślę ludzi i wypalą
          takiemu bydlakowi którego złapię dom przestały tracić się sadzonki i jednego
          doprowadziłem do odsiadki, sadzonki przestały się tracić.
          No i jak tu nie być pesymistą.
          Z drugiej strony rad jestem z mojego lasu (Starego i nowego) i optymistyczne
          jest to, że coraz więcej osób zaczyna myśleć podobnie jak ja i tak robić,
          widząc że praca moja i upór ( ukradną lub sarna obgryzie sadzę nowe w to samo
          miejsce) nie idzie tak całkiem na marne. Pozdrawiam
    • Gość: aghadem79@tlen.pl Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci IP: 213.77.105.* 06.08.04, 07:54
      Do Bałtyku uchodzi około 250 rzek, które niesą ścieki z jeszce większej ilości
      miast,do których odprowadzają je tysiące ludzi(nie zawsze jak powinni).Tacy jak
      Ty.Twoje dzieci przez Ciebie będą tylko oglądać szambo w którym Ty pływałeś,
      kiadyś...Od Twoich kroków zależy czy kiedykolwiek wsadzą choć nogę do pięknego
      kiedyś morza.Nie bądż obojętny, zrób cokolwiek,armagedon nadchodzi...
      • novi Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci 06.08.04, 08:57
        e tam, do konca nigdy nie wiadomo, a wiesz, ze gdyby nie te fabryki dymiace,
        spaliny, dziura ozonowa - to mielibysmy teraz poczatek ery lodowcowej :-)))
        Jurek
        a tak z innej beczki, sinice nie są glonami
        • Gość: Pawel Morze Czarne jest naturalna pustynia glebinowa IP: *.5.78.83.cust.bluewin.ch 06.08.04, 20:52
          Ponizej 100m nie ma tam zycia (bogaty w zycie jest szelf do tych 100m). Powodem
          jest zupelnie naturalne zasialanie potezna ilosci bogatej w zycie wody z Dunaju
          i innych rzek. Bakterie nie nadazaja z przetworzeniem takiej ilosci obumarlych
          szczatkow. I chyba wlasnie dlatego jest "czarne". Fakt ze obecny ekosystem
          funcjonuje dosc niedlugo raptem kilka tys lat, ale w czasach gdy bylo slodkim
          jeziorem chyba problem byl chyba taki sam?
    • klaryska Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci 06.08.04, 13:19
      och jak delikatnie Polacy pisza o sobie...'dostarczyciele 'a tutaj w Szwecji
      pisze sie o najwiekszych trucicielach. I sam tytul taki neutralny a gdyby
      chodzilo o Szwedow zmieniajacych cos przeciwko Polsce to od razu w tytule
      byloby oskarzenie .
    • Gość: kaz Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci IP: *.anax.pl / *.anax.pl 06.08.04, 22:00
      Z tego wniosek prosty trzeba powiekszyc ( pogłębić ) ciesniny dunskie czyli
      melioracja Baltyku i po krzyku !!!
    • Gość: kaz59 Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci IP: *.anax.pl / *.anax.pl 06.08.04, 22:02
      Melioracja ...tylko Melioracja Duńskich cieśnin i po krzyku
    • Gość: wojtek Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 08.08.04, 12:30
      o strefach śmierci ciekawie piszą też tutaj:
      www.earth-policy.org/Updates/Update41.htm
      • Gość: wiatrakbehemot Re: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci IP: *.dialsprint.net 08.08.04, 18:33
        Jakies osiem lat temu czytalem w "popular science" artykul o globalnym ociepleniu.
        Byly tam "genialne" pomysly na odwrocenie tego zjawiska, pomiedzy kilkoma
        innymi ktorych juz nie pamietam, byly dwa ktore trudno zapomniec ze wzgledu na
        bardzo radykalny poziom ingerencji.
        Jedna to dodawanie do paliwa samolotow proszku ktory bylby rozpylany przez
        odrzutowe silniki wraz ze spalinami, proszek ten mial sie utrzymywac w powietrzu
        tygodniami, zaslaniajac czesc slonecznych promieni...
        I drugi chyba nawet bardziej chorrorystyczny polegajacy na sztucznym NAWOZENIU
        OCEANOW! co by te extra glony wchlanialy nadmiary wegla z wody i atmosfery!!!!!!!

        Wyglada na to, ze natura sama dala odpowiedz na przynajmniej jeden z tych
        pomyslow. Niedawno natknalem sie jednak na dyskusje w radio na temat samolotow
        nad polnocna czescia USA ktore zostawiaja jakies dlugotrwale chmury na niebie
        (Massachusetts).
        Mozliwe, ze to ciche proby (zeby nie wzbuzyc opinii publicznej), ale przeciez
        nie podpisali Protokolu Kioto wiec pewnie maja jakies plany...

        Arogancja i krotkowzrocznosc "Naukowcow" wcale nie zmalala od czasow
        zapladniania Australii czy Hawajow nowymi formami zycia z Europy (Np. kroliki)
        I pomysly w ktorych do tego stopnia czlowiek odwazylby sie zmienic nature
        naprawde powinny spedzac sen z oczu ludziom, ktorzy moze nie maja doktoratow z
        chemii czy fizyki ale za to posiadaja troche zdrowego rozsadku i poczucia
        odpowiedzialnosci...

        • Gość: Kot Behemot jest na to rada IP: *.client.comcast.net 08.08.04, 20:02
          > Arogancja i krotkowzrocznosc "Naukowcow" wcale nie zmalala od czasow
          > zapladniania Australii czy Hawajow nowymi formami zycia z Europy (Np. kroliki)
          > I pomysly w ktorych do tego stopnia czlowiek odwazylby sie zmienic nature
          > naprawde powinny spedzac sen z oczu ludziom, ktorzy moze nie maja doktoratow z
          > chemii czy fizyki ale za to posiadaja troche zdrowego rozsadku i poczucia
          > odpowiedzialnosci...

          Skoro masz to poczucie odpowiedzialności, to zapisz się do Amiszów (to ci, co
          nie uznaja techniki, medycyny itp. i żyją na farmach jak 200 lat temu). No,
          dalej! Ale póki co, póki używasz komputera, prądu elektrycznego (chociażby żeby
          napędzać tenże komputer), samochodu (tu zgaduję), tworzyw sztucznych, masowo
          produkowanej żywności i innych ułatwień cywilizacji, to Twoje narzekanie na
          zmienianie natury jest czystą hipokryzją. Zdobywanie tych wszystkich fajnych
          rzeczy musi się wiązać ze zmienianiem natury. I tu wkraczamy my, z naszymi
          doktoratami z fizyki i chemii. Ja jestem nawet bardziej radykalny niż wielu, bo
          nie uważam, że jedynym sposobem radzenia sobie z problemami są nasze
          nienaturalne metody. W końcu podałem alternatywę - Amisze. Ale skoro na powrót
          do natury nie ma jakoś zbytniego popytu, to nasze aroganckie, techniczne
          rozwiązania są konieczne, żeby, mimo rozwoju techniki, dało się na naszej
          planecie żyć.
          B.


          • Gość: ZNIECIERPLIWIONY Re:Do Kotab. IP: *.dialsprint.net 08.08.04, 20:28
            Wiesz co, tylko dlatego, ze napisalem opinie na temat twojego pomyslu, wyglada
            na to, ze bedziesz mial za punkt honoru polemizowac ze mna...
            Tak wiec zmieniam pseudonim, bo moze to cie prowokuje!
            Podobnie jak ty o samochodzie zrobie asumpcje, ze skoro masz te doktoraty jak
            sugerujesz, pewnie czytasz po Angielsku, przeczytaj ten link od Wojtka...
            Jedynie oczyszczenie sciekow i kontrola nawozenia jest rozsadnym wyjsciem z
            sytuacji! Nie musisz byc Amischem, ale tez nie musisz budowac jakichs
            pokracznych maszynerii na wzor jakchs smiesznych futurystycznych filmow ja np.
            "The Time Machine" zeby ratowac to co sobie swietnie radzi tak dlugo jak im
            ludzie nie zaczna wchodzic w parade ze swoja "BRUDNA NATURA".
            Zegnaj!
            • Gość: Kot Behemot Trzeba było grzecznie pisać IP: *.client.comcast.net 08.08.04, 20:36
              Nie zdajesz sobie sprawy, że bez najmniejszej prowokacji z mojej strony
              pozwoliłeś sobie na "opinię" nie dość, że sformułowaną nieuprzejmie, to na
              dodatek nie popartą najdrobniejszą nawet znajomością tematu? Dostałeś więc, na
              co zasłużyłeś, i nie płacz. Bez odbioru.
              • Gość: rozbawiony... Re: Trzeba było grzecznie pisać IP: *.dialsprint.net 08.08.04, 23:01
                Przyznaje, ze bylem troche lekcewazacy, i nieuprzejmy. Za co przepraszam, ale
                zarzut niepoparcia najdrobniejsza znajomoscia przedmiotu jest bezpodstawny.
                Zaznaczylem, ze pisze jako zdroworozsadkowy glos nie facio ze swietnym
                wyksztalceniem z nauk scislych.
                Pogadaj jednak z kims kto ma troche doswiadczenia w oceanografii, nurkowaniu,
                czy nawet tylko marynarzem. Wiesz ile pracy, trudu, pieniedzy kosztuje
                utrzymanie malej 5-cio metrowej motorowki tylko okazjonalnie uzywanej w slonej
                wodzie?
                Gdzie najwyzszej jakosci nierdzewna stal rdzewieje, hydrauliczne weze sa do
                wymiany po jakichs 200 godzinach uzytku.A bialy lithium smar "marine grade"
                wysycha i kruszy na maczke przy dotknieciu juz po kilku wizytach na oceanie?

                Gdzie jedynie tytan jest naprawde przydatnym nierdzewnym metalem... Wiesz ile
                lat badan i experymentow potrzeba bylo na to zeby zbudowac pierwsza lodz
                podwodna ktora osiagnela takie glebokosci!
                O ile wiem to juz od dziesiatkow lat prowadzone sa proby na budowe turbin
                elektrycznych napedzanych falami morza! I pewnie jeszcze kilkadziesiat minie
                zanim to bedzie oplacalne...Poczytaj. Ktos przedtem napisal beztrosko o
                kilometrze glebokosci jakby to byla zabawa...

                Poza tym to moze ty wykazesz sie znajomoscia przedmiotu i napiszesz cos o
                wymianie tlenu z woda, powierzchni kontaktowj, ilosci tlenu wnikajacej do wody,
                przede wszystkim ile koni mechanicznych te wiatraki sa w stanie w przecietnych
                warunkach produkowac, ile to da cisnienia i najwazniejsze: jaka ilosc powietrza
                wtloczy powiedzmy na godzine, jak to powietrze bedzie rozproszone na jak
                najmniejsz mozliwie babelki (Powierzchnia kontaktowa) kto i jak czesto bedzie te
                koncowki czyscil, albo wymienial?
                Ilu robotnikow, bedzie zatrudnionych, ile motorowek, sprzetu, kamizelek, i
                rakiet, telefonow satelitarnych, Nie mowiac o benzynie ( Motorowka to nie
                samochod- moja ma tylko 135 koni i pali 20 galonow (80 litrow) w jakies 4-6
                godzin niezbyt szybkiej jazdy.

                Tak naprawde to tylko daj mi pare cyfr, ktore moge sprawdzic o tej wymianie
                tlenu (miigramy na metr kwadratowy powiezchni), cisnieniu, koniach mechanicznych
                wiatraka, i obietosci wtloczonego powietrza, w tych warunkach i zalozeniu Nie
                zapomnij o objetosci wody w metrach szesciennych tych obumarlych stref. Jesli
                jestes w stanie- w nagrode zaprosze cie na ryby w okolicach Miami!

                Ja dalej uwazam, zdroworozsadkowo, ze to mniej wiecej tak dobry pomysl jak
                proba nawodnienia sahary recznymi pompami i konewkami.
                • Gość: Kot Behemot No to liczymy IP: *.client.comcast.net 09.08.04, 08:29
                  > Wiesz ile pracy, trudu, pieniedzy kosztuje
                  > utrzymanie malej 5-cio metrowej motorowki tylko okazjonalnie uzywanej w slonej
                  > wodzie?

                  Bałtyk nie jest tak zasolony, jak oceany, a więc i problem z korozją mniejszy.
                  Poza tym nic mechanicznego nie pracuje w tej słonej wodzie, a więc porównanie:

                  > O ile wiem to juz od dziesiatkow lat prowadzone sa proby na budowe turbin
                  > elektrycznych napedzanych falami morza!

                  jest bezzasadne. Bo w tym przypadku elementy mechaniczne musza się nurzać w
                  słonej wodzie.

                  > Ktos przedtem napisal beztrosko o
                  > kilometrze glebokosci jakby to byla zabawa...

                  Za ktosiów nie odpowiadam, ja pisałem o tłoczeniu sprężonego powietrza wężem na
                  głębokość 50 metrów.

                  I z tego wyjdziemy, żeby oszacować wydajność. Będzie to bardzo zgrubny szacunek,
                  ale dający wystarczające pojęcie, czy warto przeprowadzić dokładniejsze
                  obliczenia.

                  Zaczynam od wiatraka. Otóż nie chcę jakiegoś monstum, tylko coś względnie małego
                  i niedrogiego, co by pływało na rozsądnych rozmiarów pontonie. A więc musi być
                  mała turbina. www.bergey.com/ produkuje turbiny wiatrowe napędzające
                  prądnice. Ten model: www.bergey.com/Products/1500.html wydaje się w sam
                  raz: ledwie 3 metrowa średnica. 1500 watów mocy elektrycznej. Tu uwaga: nie ma
                  najmniejszego powodu, żeby turbina generowała prąd, a potem silnik elektryczny
                  kręcił sprężarką. Napęd sprężarki może być bezpośredni, ale producent wiatraka
                  nie podaje mocy mechanicznej turbiny, sporo większej. Liczymy więc z tego, co
                  mamy, mając świadomość, że wydajność mechaniczna byłaby o kilkadziesiąt procent
                  większa.

                  Sprężarka. Poszukałem szybko w google, znalazłem cos takiego:
                  wolfstone.halloweenhost.com/TechBase/pnucmp_Compressors.html
                  Ta WL506255AJ (przewiń w dół do tabelki) wydaje się w sam raz. Ciśnienie podają
                  w PSI, a więc musimy przeliczyć: 490.5 kPa (ciśnienie, które trzeba pokonać,
                  żeby wtłoczyć powietrze na głębokość 50m) to 71 PSI. Sprężarka daje 6.2 stopy
                  sześcienne powietrza o ciśnieniu 90 PSI na minutę. Przy naszym niższym ciśnieniu
                  będzie to więcej - powiedzmy, ostrożnie szacując, 7 stóp sześciennych na minutę.
                  7 stóp sześciennych to około 198 litrów. Powietrze jest sprężone, a więc trzeba
                  by przeliczyć, ile to by było powietrza o ciśnieniu atmosferycznym. pV=const, a
                  więc z proporcji 71PSI/14.7PSI(cisn. atmosf.)=V/198l V-poszukiwana objętość.
                  V=956 litrów. Gęstość powietrza: 1.29 kg/m3, czyli obliczona objętość odpowiada
                  masie powietrza 1.23 kg. W powietrzu jest 21% tlenu, a więc co minutę taka
                  sprężarka dostarcza 0.259 kg tlenu. Na dobę: 373 kg. Jeśli zakładanym stężeniem
                  ma byc 3 mg tlenu/litr wody, to w ciągu doby mozna nasycić 124333 metry
                  sześcienne wody. Powiedzmy: przydenna warstwa pięciometrowej grubości w
                  kształcie kwadratu o długości boku 150 metrów. Nieźle, - więcej, niż myślałem,
                  chyba, że zupełnie się rąbnąłem w obliczeniach (u mnie północ, nie byłoby
                  dziwne; powinienem sprawdzić te obliczenia, ale mi się nie chce). Jeśli do
                  rozprowadzania powietrza użyje się rury z wieloma małymi otworkami, to pod
                  sporym w końcu ciśnieniem absorpcja powietrza w wodzie będzie całkowita. No i
                  głupia jedna tratwa z trzymetrowym wiatrakiem może uratować dwa hektary dna.

                  Oczywiście, to było tylko bardzo zgrubne oszacowanie, na które poświęciłem 15
                  minut. Daleko temu do dokładności, ale daje jakieś pojęcie. Na ryby na Florydzie
                  chętnie bym się skusił, bo u mnie tylko pstrągi. :)


                  • Gość: Kot Behemot Oczywiście, byłoby lepiej IP: *.client.comcast.net 09.08.04, 18:50
                    1. Nasycanie tlenem nie zaczyna się od zera, bo coś tam go zawsze w wodzie jest.
                    2. Te 3mg/litr dostarczone w ciągu doby nie zostaną przecież zużyte w ciągu tej
                    doby.
                    Urządzenie takie, jak opisane, byłoby w stanie wspomagać przydenne organizmy na
                    znacznie większym obszarze, niż oszacowałem. Dodatkowe zwiększenie sprawności
                    miałoby miejsce, gdyby urządzenia były ustawiane w grupach (dlaczego - to
                    proste, spróbuj sam na to wpaść), powiedzmy kilkaset metrów jedno od drugiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka