suender
11.05.16, 13:03
Statystyka, jak zapewne większość ją rozumie, jest narzędziem, raz bardziej raz mniej przydatnym, w życiu społeczeństw i poszczególnego człowieka. Do zainicjowania niniejszego wątku zainspirowała mnie dyskusja z z wątku: "epigenetycznie by_t", gdzie dochodzi do nieporozumień w zakresie oceny wyników tych samych badań statystycznych w tej samej sprawie. Jak to możliwe? Ja to rozumiem, bo tak zawsze było jest i będzie. Ale skoro tak jest, to do czego w ogóle są potrzebne badania statystyczne? Prawie nikt się jednak tak rozstrzelonymi interpretacjami wyników badań statystycznych nie przejmuje, i robione są one nadal dalej.
Doszło do tego, że prawie wszystkie dziedziny życia społecznego i indywidualnego objęte są statystyką. Badanie leków (Nikodem), badanie liczb, jak rozkładają się np. liczby pierwsze w przedziałach co 1 000 000 (Stefan), niezliczone statystyki GUS, itd. itd.. U nas nawet w parafii proboszcz co roku odczytuje statystyki chrztów, pogrzebów, ślubów, etc. Natomiast ja osobiście prowadząc swój dziennik rejestruję codziennie wieczorem, czy dany dzień był dla mnie dobry, czy zły, czy obojętny, a później robię miesięczny wykres i się dziwuję co za krzywa mi z tego wychodzi.
Wydaje się rzeczą oczywistą, że statystyka im robiona na liczniejszej próbce, tym bardziej wiernie odzwierciedla tendencję przebiegu zjawiska. Ale siłą rzeczy próbka nie może być nieskończenie wielka, a przecież ciąg przyczynowo-skutkowy danego zjawiska jest zawsze prawie nieskończony. A wiec nawet drobna przyczyna sprzed nawet 1000 lat może mieć decydujący wpływ na wniosek wyciągany z danego badania statystycznego.
Swego czasu gdzieś czytałem pozycję pt. "Sukcesy i porażki chirurgii" i myślę sobie, czy są też "Sukcesy i porażki statystyki"?? Jeśli macie jakieś ciekawe przykłady, to bardzo proszę o podzielenie się nimi, - noch mal bitte!
Pozdr.
"My musimy wiedzieć, i my się dowiemy! [D. Hilbert]"