Dodaj do ulubionych

Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać

IP: *.net 04.01.05, 19:04
Fajny artykuł... no ale i tak postawie totka.
Obserwuj wątek
    • Gość: leo Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.01.05, 23:28
      zeby grac to trzeba miec duze pieniadze do przegrania:::!
    • Gość: wojto Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.229.153.66.Dial1.Detroit1.Level3.net 05.01.05, 07:30
      bardzo chętnie zapoznałbym się z matematyczną formuła Johna Kellego
      • Gość: wojto Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.229.153.66.Dial1.Detroit1.Level3.net 05.01.05, 07:56
        Już wiem www.investing-news.com/artman/publish/article_82.shtml
        • Gość: slonio Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 08:14
          na stronie serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,42478,2471354.html jest
          rozszerzona wersja artykułu ze wszystkimi wzorami dla zainteresowanych :)
          pozdrawiam
          • Gość: wojto Dzieki slonio IP: *.229.132.23.Dial1.Detroit1.Level3.net 06.01.05, 04:27
    • Gość: torx Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.cst.tpsa.pl 05.01.05, 08:12
      Pan Doktorant powiedział dokładnie to samo co jest napisane we wcześniejszym
      artykule pt. "Matematyk w szponach hazardu" z Wiedzy i Życie.
      • Gość: pioc Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.stacje.agora.pl 05.01.05, 09:08
        Nic dziwnego, bo to ON napisał ten artykuł w 'Wiedzy i Zyciu'

        pioc
        • jorn Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać 05.01.05, 09:47
          Ale nie ustrzegł się błędów (a może to błędy redakcji?):

          1. "Wszyscy wiemy, że gry w kasynach są tak skonstruowane, żeby klienci więcej
          pieniędzy przegrywali niż wygrywali. Jak to się więc dzieje, że kasyna nie
          bankrutują?" Nie bankrutują, bo >>są tak skonstruowane, żeby klienci więcej
          pieniędzy przegrywali niż wygrywali<<!

          2. "Jeżeli więc ktoś decyduje się grać systemem progresji stawkowania w
          Multilotku, to powinien wybrać sobie liczbę lub parę - najlepiej taką, która
          miała ostatnio najdłuższą przerwę w losowaniach - i na nią stawiać" Wprost
          przeciwnie, 2 akapity wyżej była mowa o liczbach losowanych rzadziej, bo
          prawdopodobnie kule byly zdefektowane (po wymianie kul tendencja zniknęła) -
          prawdopodobieństwo ich wylosowania było MNIEJSZE niż pozostałych! Poza tym,
          nawet, gdyby wszystkie kulki były idealne, fakt, iż jakaś liczba była istatnio
          losowana rzadziej lub częściej nie ma ŻADNEGO wpływu na prawdopodobieństwo jej
          wylosowania w kolejnym losowaniu!

          3."posiłkują się różnego rodzaju statystykami poprzednich wyników losowań.
          Ale wszelkie te narzędzia opierają się raczej na pomysłowości ich twórców, bo
          jeżeli gra jest losowa, to z założenia nie można przewidzieć jej wyników."
          Tylko, że ruletka nie jest idealnie losowa i systemy oparte na wynikach
          historycznych mają sens, bo koło może być trochę krzywe, albo krupier rzuca
          kulkę w taki sposób, że prawdopodobieństwo wylosowania jednych liczb jest
          większe niż innych - wtedy analiza historycznych wyników może pomóc oszacować
          te nieregularności.

          Pozdrawiam
          • Gość: pioc Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.stacje.agora.pl 05.01.05, 10:29
            > Nie bankrutują, bo >>są tak skonstruowane, żeby klienci więcej
            > pieniędzy przegrywali niż wygrywali<<!

            Chodzi o to, że skoro wszyscy wiedzą o tym, że gry są tak skonstruowane, żeby
            kasyna mogły wygrywać, to dlaczego w ogóle kasyna mają klientów? To jest jasne
            z dalszej części wypowiedzi.

            > nawet, gdyby wszystkie kulki były idealne, fakt, iż jakaś liczba była
            > istatnio losowana rzadziej lub częściej nie ma ŻADNEGO wpływu na
            > prawdopodobieństwo jej wylosowania w kolejnym losowaniu!

            O tym jest właśnie spory fragment rozmowy.

            > Tylko, że ruletka nie jest idealnie losowa i

            Dlatego w wypowiedzi pojawia się 'jeżeli': 'jeżeli gra jest losowa'.

            pioc





            • Gość: probabilista Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 06.01.05, 14:47
              Pomysł, że nie wypadanie jakiegoś numeru ZWIĘKSZA szansę jego wypadnięcia
              w następnym losowaniu, ma jakikolwiek sens TYLKO wtedy, jeśli założymy, iż ktoś
              czuwa nad tym, by zachować równowagę - tzn. np. zauważywszy, że w zestawie kul
              jedynka wypada za rzadko, wymienia go na taki, w którym jedynka wypada za
              często. Można też wierzyć, że czuwa nad tym jakiś dyżurny anioł kancelista od
              losowań - zerka na Ziemię i jeśli spostrzeże, że gdzieś wypadły trzy reszki z
              rzędu, "pomaga" monecie, by następnym razem wypadł orzeł.

              Nie da się ukryć, że takie intuicje są dość popularne w narodzie, ale nie są
              bardziej zgodne z rzeczywistością niż pogląd, że Ziemia jest płaska albo że
              jeśli myszce obetnie się ogonek, to jej potomstwo będzie miało krótsze ogonki.

              • Gość: pioc Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.stacje.agora.pl 06.01.05, 15:37
                > Nie da się ukryć, że takie intuicje są dość popularne w narodzie, ale nie są
                > bardziej zgodne z rzeczywistością niż pogląd, że Ziemia jest płaska

                Hmm... Kto wie, jaka jest w tym względzie rzeczywistość. W ”Measure Theory”
                J.L. Dobba (1994) na str. 202 jest taki znamienny cytat:

                "Theorem 19 answers the coin-tossing question raised in Section IV.14; it is
                true that, in the mathematical context, the number of heads tossed in n tosses
                of a balanced coin, divided by n, has almost sure limit 1/2. Whether this is
                true or not in real life must await an examination of an experiment, a
                nonmathematical concept (although that fact is sometimes not made clear in
                elementary probability texts), in which a coin is tossed infinitely often. Up
                to the present time, no one has been able to toss a coin that often, and this
                is sufficient reason for mathematicians to hand the problem to philosophers and
                ingenious physicists"

                pioc

                • Gość: probabilista Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 10.01.05, 07:51
                  Nie da się ukryć, że prawdopodobieństwo z punktu widzenia matematyka, a
                  prawdopodobieństwo z puntku widzenia fizyka czy też filozofa - to całkiem różne
                  rzeczy ("dwie duże różnice" - mawiano ponoć kiedyś w Odessie). Mówię o tym
                  zresztą zawsze studentom. Ale fakt, że taki (a nie inny) model matematyczny od
                  długiego czasu się przyjmuje dla rzutów monetą i innych "hazardów", wynika z
                  jego bardzo dobrej zgodności z doświadczeniem. Intuicja, którą podaję w
                  wątpliwość, jest z tym modelem jaskrawo sprzeczna, więc można by oczekiwać
                  jakichś wyjaśnień, dlaczego nagle model, którego używali de Moivre, Laplace czy
                  Kołmogorow, zastępuje się innym (tak jak biolodzy oczekiwaliby zapewne wyjaśnień
                  od jakiegoś współczesnego zwolennika poglądów Łysenki).

                  Owa intuicja sugeruje, że istnieje jakaś lokalna (w czasie? przestrzeni?)
                  ograniczona pula orłów i reszek, tak że zaczerpnięcie z niej orła czy reszki
                  powoduje, iż po chwili trudniej będzie uzyskać ten sam rezultat. Jestem w
                  stanie wyobrazić sobie to fizycznie tylko w taki sposób, że np. upadając na tę
                  czy inną stronę moneta podlegałaby odkształceniom (czy ubytkom) zakłócającym
                  jej symetrię (analogicznie można by rozważać zużywanie się losowanych kul w
                  Multilotku)- ale chyba nie to p. Wołowik miał na myśli? Zresztą owa skala zmian
                  fizycznych musiałaby być dość monstrualna...

                  Co do uwagi Dooba, to można np. zapytać, czy w ogóle można mówić o
                  prawdopodobieństwie w przypadku pojedynczego rzutu monetą (albo losowania,
                  albo też położenia w jednej, danej chwili jednego, konkrentego elektronu).
                  Jest w tym ukryte założenie o pewnej stabilności warunków eksperymentu
                  fizycznego. Ale przecież można równie prawomocnie zapytać, dlaczego wierzymy w
                  to, iż prawa fizyki, które obowiązywały wczoraj, będą również obowiązywać
                  jutro. Pewne założenia trzeba poczynić; ważne jest, by nie kolidowały one zbyt
                  mocno z rzeczywistością.
                  • Gość: piotr w Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 17:55
                    Mialem na mysli -tak troche "nienaukowo mowiac" -nastepujaca kwestie: p- prawd
                    ze wypadnie orzel (p=0.5) ; 1-p oznacza prawd. ze orzel nie wypadnie; (1-p)^N
                    oznacza ze orzel nie wypadnie ani razu przez N losowan wobec czego 1-(1-p)^N
                    oznacza ze orzel choc raz wypadnie w ciagu N losowań. Jezeli N bedzie roslo i
                    beda nam wypadaly same reszki to "prawdopodobienstwo" ze w koncu wypadnie orzel
                    bedzie coraz wieksze, gdy rozpartyjemy caly przebieg takich N-losowan wzgledem
                    wypadniecia w nim konkretnego zdarzenia czyli "jednego" orla. A to jest troche
                    co innego jak rozpatrywanie pojedynczego rzutu moneta gdzie prawd. orla i
                    reszki jest takie samo i niezalezne od poprzednich wynikow. Tutaj uwzgledniamy
                    jakby historie dosiwdczenia.
                    autor
                    p.w.
          • Gość: rybak Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.ifpan.edu.pl 05.01.05, 10:30
            ad. 1. Mysle, ze chodzilo o to ze skoro "wszyscy wiemy" to niepowinnismy grac i
            kasyna by zbankrutowaly
          • Gość: gosc Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 11:48
            W poniższym tekście jest jeszcze jedna nieścisłość. W podanym kontekście
            (uczciwy rzut monetą) prawdopodobieństwo, że po 20 orłach wyrzucimy ponownie
            orła jest równe 1/2 - wbrew intuicji i wymowie drugiego akapitu ("99,999 proc.
            pewności"):

            "Niestety, nigdzie nie jest zagwarantowane, że dana liczba niebawem zostanie
            wylosowana. Może ona nie wypadać mnóstwo razy z rzędu i nie będzie to sprzeczne
            z czystą matematyką. Rzucając 20 razy monetą możemy otrzymać 20 razy orła, mimo
            że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest prawie zerowe.

            Inaczej mówiąc, możemy mieć z matematycznego wzoru nawet 99,999 proc. pewności,
            że w najbliższym losowaniu jakaś liczba się pojawi, a ona jak na złość może nie
            wypaść jeszcze przez kilkanaście następnych losowań."
            • Gość: piotr w Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 12:01
              Nie ma zadnej "niescislosci" jest wzor matematyczny, krory okresla w sposob
              logarytmiczny poziom ufnosci uzyskania okreslonego wyniku w doswiadczeniu,
              ktore trwa jakis czas - a poziom ufnosci to nie to samo co prawdopodobienstwo,
              ono wplywa na ten poziom ufnosici wyrazony w procentach.
              autor P.W.
              • bd_007 kontakt 05.01.05, 12:57
                Panie Piotrze - czy moge prosić o kontakt na mój e-mail gazetowy
                (jak wyżej bd_007(at)gazeta.pl ) miałby z Panem do pogadania na temat, myślę że
                Pan ze mną też (a być może zna mnie Pan z moich publikacji).

                pozdrawiam,
                BD

              • Gość: Ja(j) Czy to nowa teoria prstwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:56
                Gość portalu: piotr w napisał(a):

                > Nie ma zadnej "niescislosci" jest wzor matematyczny, krory okresla w sposob
                > logarytmiczny poziom ufnosci uzyskania okreslonego wyniku w doswiadczeniu,
                > ktore trwa jakis czas - a poziom ufnosci to nie to samo co
                prawdopodobienstwo,
                > ono wplywa na ten poziom ufnosici wyrazony w procentach.
                > autor P.W.

                Ciekawe co to za wzór? Aż się przeraziłem, że może on nawet być logarytmiczny
                (a odjęciowy nie moze być?).
                Dotychczas myslałem, że poziom ufnosci zakłada się, głównie arbitralnie, a tu
                się będzie wyliczać strasznym wzrorem logarytmivznym.
                A że poziom ufności nie jest prawdopodobieństwem, to już chyba jakaś nowa
                rewelka (moze jest ciężarem, albo długością?). Czy coś przegapiłem w ostatnich
                wydarzeniach w tym zakresie?
                Ja(j)
        • Gość: torx Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.cst.tpsa.pl 05.01.05, 10:13
          ok, zwracam honor, trochę mnie zmyliły te dwa podobnej treści artykuły, zresztą
          nie chciałem nikogo dotknąć, mnie ten temat szczególnie interesuje
    • Gość: Ja Prosta bardzo metoda dla hazardzistow IP: *.doc.ic.ac.uk 05.01.05, 14:44
      Za kazdym razem jak grasz obstawiaj tyle, aby wygrana zwracalaby ci poprzednie
      przegrane i dawala zysk. Czyli zaczynasz od jakiejkowlwiek sumy. Jak wygrales,
      robisz dalej to samo. Znowu zaczynasz od jakiejkolwiek sumu. Jak przegrales
      nastepny zaklad, jezeli go wygrasz, ma ci zwrocic wszystkie uprzednie przegrane
      i jeszcze dac zysk. Jak wygrales zaczynasz gre od nowa.

      Probleme jest minimalny start i podbijanie stawki. Po prostu moga ci sie
      skonczyc pieniadze zanim wygrasz. Dlatego musisz to zoptymalizowac.

      Przklad: na ruletce o ile pamietasz mozesz stawiac ma kolor i jak wygrasz
      dostajesz taka sama nagrode (1 zloty za 1 zloty).

      Stawiasz stale na ten sam kolor.
      Zacznij od 1 zl. Jak wygrales zacznij znowu od 1 zl.
      Jak przegrales postaw 2 zlote. Jak wygrales to: uprzednio przegrales zlotowke,
      teraz wygrales 2 zlote, czyli o 1 zlote jestes do przodu. Zacznij znowu od 1 zl.
      Jak przegrales postaw 4 zlote. I znowu: jak wygrales to: uprzednio przegrales
      zlotowke, teraz wygrales 3 zlote, czyli o 1 zlote jestes do przodu. Zacznij
      znowu od 1 zl.
      itd.

      Prawdopodobienstwo, ze bedziesz mial dwa razy ten sam kolor jest troche wiecej
      niz 1/4, ze 3 troche wiecej niz 1/8, ze 4 troche wiecej niz 1/16 itd. (Biale,
      czy zero robi to zamieszanie.) A wiec srednio co 2-3 obroty bedziesz bral do
      kieszeni zlotowke. Nawet jak bedziesz mial pecha giganta i 10 razy bedzie nie
      taki kolor obstawiles dojdziesz do 1024 zloty, a zatem domu nie stracisz.
      • Gość: Ja(j) Re: Prosta bardzo metoda dla hazardzistow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:59
        > Przklad: na ruletce o ile pamietasz mozesz stawiac ma kolor i jak wygrasz
        > dostajesz taka sama nagrode (1 zloty za 1 zloty).
        >
        > Stawiasz stale na ten sam kolor.
        > Zacznij od 1 zl. Jak wygrales zacznij znowu od 1 zl.
        > Jak przegrales postaw 2 zlote. Jak wygrales to: uprzednio przegrales
        zlotowke,
        > teraz wygrales 2 zlote, czyli o 1 zlote jestes do przodu. Zacznij znowu od 1
        zl
        > .
        > Jak przegrales postaw 4 zlote. I znowu: jak wygrales to: uprzednio przegrales
        > zlotowke, teraz wygrales 3 zlote, czyli o 1 zlote jestes do przodu. Zacznij
        > znowu od 1 zl.
        > itd.
        >
        > Prawdopodobienstwo, ze bedziesz mial dwa razy ten sam kolor jest troche
        wiecej
        > niz 1/4, ze 3 troche wiecej niz 1/8, ze 4 troche wiecej niz 1/16 itd. (Biale,
        > czy zero robi to zamieszanie.) A wiec srednio co 2-3 obroty bedziesz bral do
        > kieszeni zlotowke. Nawet jak bedziesz mial pecha giganta i 10 razy bedzie nie
        > taki kolor obstawiles dojdziesz do 1024 zloty, a zatem domu nie stracisz.

        Wypraktykowałeś? Spróbuj - tylko raczej wcześniej przepisz dom na kobite.
        Pozdr. Ja(j)
    • Gość: MaciekS Tak tylko ze nie wolno tego robic IP: *.gs.com 05.01.05, 15:00
      Liczenie w kasynach gry zwykle jest zakazane. Statystyk nie wolno prowadzic.
      Zeszyty i urzadzenia elektroniczne po prostu sie odbiera. Jesli delikwent sie
      przeciwstawia to jest usuwany z kasyna i laduje na czarnej liscie ze zdjeciem.
      Policja zwykle nie ma wsepu do kasyn gry no chyba ze ma nakaz. Zreszta nikt w
      mundurze nie zostanie wpuszczony do kasyna...


      Jesli wiec masz glowe to licz... ale licz sie z tym ze jesli ktos to zauwazy (
      krupierzy i inspektorzy tez maja glowy poza ochrona ktora obserwuje gosci
      szczegolnie tych wygrywajcych) to zostaniesz grzecznie wyproszony z kasyna.
      Nieststy w kasynie nie ma odwolan, podan czy skarg. Menedzer decyduje czy gosc
      moze pozostac w kasynie i zadne... powatarzam ZADNE organa, instytucje i tym
      podobne nie maja wplywu na zmiane takowej decyzji.

      Do kasyna wchodzisz jak do innego swiata.

      A skad wiem? Ano bylem przez kilka lat pracownikiem kasyna (jedno nawet przez
      jakis czas mialem pod jakas tam opieka). Paru gosci sam widzialem w asyscie
      opuszcajacych kasyno za takowe czyny.




      Pozdrawiam obecnie z USA,
      M.
    • Gość: MaciekS Panowie Cieslinski i Wolowik, IP: *.gs.com 05.01.05, 15:17
      Szanowni Panowie,

      Tak na marginaesie dla Waszej wiadomosci. Otoz krupiezry (dealerzy),
      inspektorzy, a czasem pit bossowie oraz ochroniarze to bardzo czesto (kiedys
      prawie wylacznie) studenci uniwersytetow i politechnik. Praca ta jest doskonalym
      zrodlem dochodu w czasie studiow, ale nie jest lekka. Wiem to z wlasnego
      doswiadczenia. Natomiast zatrudnia sie mlodych zdolnych, spostrzegawczych i
      takich co umieja liczyc oraz obserwowac ludzi.

      Nie dawajcie wiec rad ludziom na temat liczenia bo to latwo zauwazyc i w
      kasynach z takimi nikt sie nie cacka. Dodatkowo w kasynie obowiazuje zasada
      wypowiedziana przez jednego z menedzerow sprzed lat z ktorym mialem przyjemnosc
      pracowac:
      "podejrzenie to juz za duzo". Osoby podejrzane sa wypraszane i nie ma pikiet czy
      odwolan. Po co wiec ludziom psuc zabawe?

      Poza tym liczenie nie pomaga jesli szalenie utalentowany krupier potrafi trafic
      kulka w grupe liczb na zawolanie. Nie to nie sa mity. Osobiscie poznalem jednego
      z menedzerow (nieststy ten juz nie mogl grac na stole), ktory potrafil
      kilkukrotnie trafic numer. Trudno uwierzyc? No matymatyka by nie pomogla.


      To co zwykle pomagalo to zakazany nadajnik-odbiornik, kalkulator czy komorka
      (ale wtedy trzeba bylo ja zdawac). Sluchawek i kamer nie mozna bylo miec wiec co
      jeszcze zostalo?

      Taki z politechnik jak ja czy panowie jest w kasynie duzo wiecej. Kazdy z nas
      potrafil liczyc... ale nam nie wolno bylo nawet wchodzic do innychkasyn niz to w
      ktorym pracowalismy.

      Zycie kasyna znam od podszewki. Spedzilem w nim dnie, noce, swieta, niedziele...
      przez kilka lat tyle ze po drugiej stronie niz grajacy. Wiele sie pewnie
      zmienilo, ale zaloze sie ze podstawowe zasady oboiwiazuja. Jedna z nich jest
      zakaz liczenia i podpierania sie matematyka. Liczysz? To siedz cicho i nie
      przyciagaj uwagi ochrony (nie to nie osilki do wyrzucania - "odzwierni" byli od
      tego, ale ochrona to chlopcy z wyksztalceniem wyzszym przewaznie).

      Pozdrawiam,
      M.
      • Gość: BD Re: Panowie Cieslinski i Wolowik, IP: 195.164.48.* 06.01.05, 08:49
        Witam,

        > Poza tym liczenie nie pomaga jesli szalenie utalentowany krupier potrafi
        > trafic kulka w grupe liczb na zawolanie. Nie to nie sa mity. Osobiscie
        > poznalem jedneg o z menedzerow (nieststy ten juz nie mogl grac na stole),
        > ktory potrafil kilkukrotnie trafic numer. Trudno uwierzyc? No matymatyka by
        > nie pomogla.

        Wypisujesz jakieś bajki. Co ma liczenie do ruletki??? Liczy to się karty w BJ.
        I jest to traktowane jako oszustwo tylko w Nevadzie, a i tak nie do końca - był
        np. precedensowy wyrok tamtejszego Supreme Court, by wypłacić wygraną graczowi
        liczącemy karty.

        Co do ruletki to wyniki zapisywać można jak najbardziej, kasyno chętnie
        dostarcza nawet do tego specjalne karteczki. Nie wolno tylko używać urządzeń
        elektronicznych. Zresztą też nie do końca - owa słynna sprawa z wygraną w Ritz
        zakończyła się zwycięstwem graczy (sic!) bo regulamin kasyna był dziurawy i nie
        można było podciągnąć użycia lasera w komórce jako oszustwa (więc gracze
        zatrzymali pieniądze).

        Co do rzucania przez krupiera w grupę liczb na zawołanie, to nie istnieją żadne
        udokumentowane badania empiryczne, że coś takiego jest możliwe. Nie mówię, że
        nie jest, ale poza czyimiś opowieściami to dowodów brak.

        pozdrawiam,

        BD
    • Gość: r39 Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.ifpan.edu.pl 05.01.05, 17:57
      To faktycznie poradnik hazardzisty, czyli kogoś,
      kto gra stale. Wyłożone w artykule argumenty
      mają się jednakowoż nijak do sytuacji, kiedy
      gramy tylko sporadycznie. Są natomiast bardzo
      przydatne 'dużym', tj. bukmacherom, kasynom,
      totlizatorom, itd. Pojedynczy, i do tego
      sporadyczny, gracz albo będzie 'miał fart'
      w najbliższej próbie, albo go nie będzie miał.
      Jeśli będzie miał - to 'duży' na nim akurat straci,
      ale jednocześnie zarobi na innych, którzy 'fartu'
      nie będą mieli - i 'duży' wyjdzie na swoje.

      Rachunek prawdopodobieństwa dla gracza 'klienta'
      (w odróżnieniu od gracza 'serwera') nie ma żadnej
      wartości, tym bardziej, że jest w jaskrawej sprzeczności
      z potoczną intuicją.
    • Gość: A Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:57
      Ciekaw jestem ile wyniosłaby wygrana w lotka za wspomnianą w tekście kombinację
      1,2,3,4,5,6 (sam ją czasem skreślam ;)), wydaje mi się, że takich jak ja
      znalazło by się więcej - dziwolągi chodzą po świecie ;) No i tak naprawdę - czy
      jest to kombinacją nietypowa? Chyba jednak jest dużo bardziej typowa niż np
      5,12,26,4,48,32 (może ktoś skreśli - proponuję, żeby podzielił się ze mną
      ewentualną wygraną). Swoją drogą to w moim skreślaniu idę czasami dalej - poza
      1,2,3,4,5,6 skreślam jeszcze 7,8,9,10,11,12; 13,14,15,16,17,18 itd. ;) Czy jest
      nas więcej?
      • Gość: Astar Re: Niezbędnik hazardzisty: Jak grać, żeby wygrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:29
        Ja nie obstawiam totka ale ciekawi mnie czy taki zestaw liczb kiedykolwiek
        został wylosowany, mój starszy kiedyś przez kilka lat uzupełniał tabelki z
        wynikami lotka (sic! a propos widzieliscie ten rysunek raczkowskiego? hahahah)
        i z tego co pamietam to nigdy nie czegoś takiego nie było
      • Gość: siedem ja bylem swiadkiem takiego skreslenia: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 12:18
        1.2.3.4.5.6.7.8.9.10

        w multilotku. co prawda jest tak prawdopodobne jak 9 milionow innych kombinacji
        jednal ludzi lubujacych sie w porzadku, ordungu jest wielu takze gdyby wypadło
        lotto wyplaciłoby znaczne pieniadze.

        5040

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka