Dodaj do ulubionych

George Bush, you can't hide

21.01.05, 05:32
we charge you with genocide.

Najbardziej podobalo mi sie jak obrzucili sniezkami policje i samochod Cheneya.

Irak is Arabic for Vietnam.

No, nie ma co, pelne poparcie na samym starcie.
Obserwuj wątek
    • ex-rak Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 14:08
      Czolem wszystkim razem i z osobna,

      Powielilem juz slicznie moje ''ponaciagane'' wyniki na zielony plakat. Jeszcze
      teraz musze porzadnie przyciac sobie brode, zeby mi tam imigracyjne oficery
      zawszonej broni biologicznej, tak jak Saddamowi H., nie szukali i jutro z ranca
      lecem do w Gory Skaliste sniezkami wymierzac sprawiedliwosc dziejowa.


      Dlugo sie teraz fotografuje na granicy?
      • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 19:41
        ex-rak napisał:

        > Dlugo sie teraz fotografuje na granicy?

        fotografuje na granicy? nie mam pojecia, nikt mnie nigdy nie fotografowal,
        natomiast w ciagu ostatnich 2 lat musialam zasuwac przez bramke boso, oddajac
        buty do osobnego rentgena, oraz wkladali mi nos do torebki, pytajac przedtem:
        "czy tam jest cos ostrego o co ja sie moge skaleczyc"
        zawsze odpowiadalam "nie", a bardzo chcialam odpowiedziec "niestety nie"...
        • staua Re: George Bush, you can't hide 22.01.05, 00:26
          Bardzo krotko. Ten system naprawde wszystko ulepszyl, bardzo jestem z niego zadowolona.
    • koekast Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 16:30
      Prosze wycieczki, ja wiem ze GWB nie jest idealem z bajki,
      polityk jak wielu innych.
      Ale ta cala nienawisc jaka sie wytwarza wokol niego w Europie
      to juz lekka przesada - to ze mozna znalezc w gazetach jego normalnego zdjecia,
      tylko same dziwacznie powykrzywiane.
      Nie zgadzacie sie, ze jak cywilizacja upada to trzeba jej jakos
      bronic? I czemu ludzie jada wciaz do Stanow pracowac naukowo, skoro
      Stany takie zle, a oni tacy inteligentni i wrazliwi?

      wesolego weekendu
      Kk
      • broch Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 16:47
        Pytanie: kto stracil na upadku Saddama?
        Nie ma sie co dziwic ze Francja taka wkur***

        To juz grali tyle razy: poniewaz np Francuzi stracili po upadku Husseina, to
        udaja oburzonych swietoszkow. Francja to kraj ktory bardzo lubie (jedzilem przez
        wiele lat na wakacje do Francji), Francuzi to narod ktory wypial sie na Polske w
        39', pokazal wspolczujaca twarz w Algerii (moj znajomy Francuz byl tlumaczem na
        przesluchaniach ludzi z ruchu oporu i innych przypadkowych biedakow)


        Pisze o Francji, poniewaz to kraj ktory robi najwiecej halasu. Ale nie ma swietych.
        Nie jestem za ingerencja w Iraku. Nie dlatego ze uwazam iz Hussein powinien
        umrzec smiercia naturalna ale dlatego iz jest to malo skuteczne dzialanie.
        Jedynie co mnie zirytowalo to argument "walki z terroryzmem" oraz zahamowanie
        produkcji broni masowego razenia (ten argument bylby prawdziwy gdymy zrownano z
        ziemia Iran lub Koree). Nawiasem mowiac Iran uzywa m.in. francuskich wirowek do
        wzbogacania uranu. Czasem mysle ze to Francuzow nalezaloby zlikwidowac. Aha, EU
        w calosci odpowiada za mozliwosc wzbogacania uranu dana Iranowi.

        Generalnie, jak zwykle w polityce sporo hipokryzji. Tyle ze w wypadku Iraku EU
        gra role swietoszka bo stracila rynek zbytu.
      • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 19:46
        a co Europa tu ma do rzeczy? to my musimy sobie jakos dac rade z najgorsza
        ekonomia w ciagu gdzies tak polwiecza
        do tego mamy obiecane ze emerytury federalne (15% naszych zarobkow) wpadna w
        lapy roznych fund managers, a my zostaniemy, jak za feudalizmu, z nadzieja na
        lepszy los w zaswiatach
        sniezkami tez rzucali protestatorzy w Washingtonie a nie w Europie
        • koekast Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 20:22
          zettrzy napisała:

          > a co Europa tu ma do rzeczy? to my musimy sobie jakos dac rade z najgorsza
          > ekonomia w ciagu gdzies tak polwiecza
          masz na mysli sytuacje gospodarcza w US? :))))))
          to czemu ludzie wala do US drzwiami i oknami?
          4% ludzi konsumujacych 25% swiatowych zasobow
          a jesli sie pogorszylo to czy to przypadkiem nie efekty 8 lat Clintona?
          czemu US ma najwieksze naklady na nauke?

          > do tego mamy obiecane ze emerytury federalne (15% naszych zarobkow) wpadna w
          > lapy roznych fund managers, a my zostaniemy, jak za feudalizmu, z nadzieja na
          > lepszy los w zaswiatach
          nie pamietasz juz jak jest w PL? ZUS to 40pare % dochodu a idzie w
          czarna dziure bez zadnych managers nawet
          a co gorsza Bush znow chce podatki obnizyc ponoc - i jak mozna wyrozumiec
          z GW "uderzy to w najbiedniejszych" :))))))

          > sniezkami tez rzucali protestatorzy w Washingtonie a nie w Europie
          moze wzieli z E przyklad... pod koniec 2001 Amerykanie murem stali za Bushem,
          hm?
          A moze by warto tych protesterow spytac czy chcieliby placic 6 dolarow za
          galon paliwa jak tu w Europie, hm?
          :)
          Kk
          • staua Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 20:58
            Koekast,
            pogorszylo sie, mozliwe, ze to efekt prezydentury Clintona, a mozliwe, ze Busha. Ja jestem ignorantka
            polityczna.
            Ale jesli chodzi o naklady na nauke, to tez sie pogorszylo, a bedzie jeszcze gorzej.
            Patrz:
            Subject
            > NIH & NSF Budgets In Jeopardy
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            > DATE:                  January 12, 2005
            > TO:                    All Members of the Congressional Liaison
            > Committee
            > FROM:      The Joint Steering Committee for Public Policy
            > RE:                   NIH & NSF Budgets In Jeopardy
            >
            > Congress returned to a lame-duck session after the November elections
            > and approved a 2% increase in the NIH budget (the smallest increase in
            > over 20 years) and a 2% decrease in the NSF budget. With increasing
            > federal deficits, mounting costs of the war in Iraq, and the
            > Administration's pledge to extend tax cuts, funding increases for the
            > NIH & NSF are going to be extremely difficult for the next four years.
            >  A leaked Administration budget projection suggests that the Bush
            > Administration will propose to cut the NIH budget slightly more than
            > 1% in FY 2006.  (Details can be found at the end of this message.)
            >
            > As you will all appreciate, we are facing the most serious financial
            > crisis in 15 years. Support in Congress for funding increases to the
            > National Institutes of Health and National Science Foundation budgets
            > depend on engagement of biomedical scientists in the political
            > process. You can help by doing the following:
            >
            > 1. Refer at least five of your colleagues to join the Congressional
            > Liaison Committee (CLC).  Look around your lab or department. We are
            > certain that at least five student, postdoc, staff or faculty
            > colleagues will want to participate. Be sure that they join the CLC at
            > www.jscpp.org/clc.cfm. The CLC is free and open to all
            > scientists and students of science.  Helping to educate lawmakers
            > about basic research science and science policy is the responsibility
            > of the research community regardless of career level.  Lawmakers
            > appreciate hearing from their constituents who are experts in the
            > field in which they are advocating.  As you know, membership is only a
            > commitment to receive alerts and/or action calls periodically.  Of
            > course we hope that members will respond to these communications as
            > recommended.  This has been made exceedingly easy by the JSC?s Online
            > Advocacy Center - capwiz.com/jscpp/home/.  The JSC/CLC do not
            > rent, sell or give away the email addresses of its members.
            >
            > 2. Print out and display the attached poster at the appropriate place
            > at your institution and lab.  The poster encourages individuals to
            > visit our website and learn more about the importance of scientific
            > citizenship and to join the CLC.
            >
            > 3. Stay tuned for more information and action.  The CLC will need you
            > to write letters, visit the district office of your Member of
            > Congress, and/or come to Washington DC for Capitol Hill Days. We now
            > have available a small amount of funds to held defer the costs of
            > travel to Washington, DC.
            >
            > Thanks for your continuing support and help with this recruiting
            > effort.
            >
            > -----------------------------
          • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 21.01.05, 20:59
            koekast napisał:

            > masz na mysli sytuacje gospodarcza w US? :))))))

            no, chyba nie w Albanii... a moze nie wiesz, ale ja tu mieszkam od dlugiego czasu

            > to czemu ludzie wala do US drzwiami i oknami?

            nie ludzie tylko oberwancy bez perspektyw w Trzecim Swiecie, znam Holendrow
            ktorzy nawet maja biznes gdzies w Kansas i za chiny ludowe nie przeniosa sie z
            Amsterdamu do US (ale Pakistanczycy uwielbiaja tutaj przyjechac)

            > 4% ludzi konsumujacych 25% swiatowych zasobow

            taki los

            > a jesli sie pogorszylo to czy to przypadkiem nie efekty 8 lat Clintona?

            czy piszesz z US zeby cos wiedziec o naszej gospodarce, ze tak powiem, z
            pierwszej reki? Clinton naprawil recesje jaka wyprodukowal Reagan i pierwszy
            Bush, a ekonomia poleciala w dol dopiero po elekcji - dopoki nie bylo jasne ze
            jednak Bush sie wcisnie, nie bylo az tak zle

            > czemu US ma najwieksze naklady na nauke?

            najwieksze, byc moze, relatywnie do Pakistanu. U nas wszystko jest najwieksze.
            Zreszta Busz te naklady obcial aby zyskac finanse na wojne. Tak, tak - pierwsze
            ciecia budzetowe, wiosna 2003, to byly rozne federalne granty i pozyczki edukacyjne.
            >

            > nie pamietasz juz jak jest w PL? ZUS to 40pare % dochodu a idzie w
            > czarna dziure bez zadnych managers nawet

            nie pamietam? Nie wiem. Nigdy w Polsce nie pracowalam.

            > a co gorsza Bush znow chce podatki obnizyc ponoc - i jak mozna wyrozumiec
            > z GW "uderzy to w najbiedniejszych" :))))))

            tak, chce zlikwidowac podatki klas posiadajacych i przerzucic je na wyrobnikow.
            Co zreszta my tutaj odczuwamy od 4 lat.
            >
            > > sniezkami tez rzucali protestatorzy w Washingtonie a nie w Europie
            > moze wzieli z E przyklad... pod koniec 2001 Amerykanie murem stali za Bushem,
            > hm?

            koniec 2001 stanowil totalny wyjatek, z przyczyn oczywistych, tj. ataku na WTC.
            A jak zareagowali nowojorczycy na obecnosc Busza w czasie konwencji 4 miesiace
            temu? (no nie mow mi ze byles wtedy gdzie indziej). I czemuz to, poza tym
            okresem atakow, Amerykanie sa tak podzieleni, a w pociagach podmiejskich dzieci
            wyskrobuja na drzwiach napisy "Bush = Bin Laden"?

            > A moze by warto tych protesterow spytac czy chcieliby placic 6 dolarow za
            > galon paliwa jak tu w Europie, hm?
            > :)
            > Kk
            dzieki Buszowi juz niedlugo bedziemy tyle placic - to samo bylo za pierwszego
            Busza; poszedl Busz, ceny paliwa spadly, przyszedl Busz drugi i znowu poszly w gore

            no to teraz zgadne - Ameryke znasz wylacznie z reportazy w polskiej tiwi?
        • lukasz97 Re: George Bush, you can't hide 22.01.05, 02:16
          zettrzy napisała:

          > a co Europa tu ma do rzeczy? to my musimy sobie jakos dac rade z najgorsza
          > ekonomia w ciagu gdzies tak polwiecza
          > do tego mamy obiecane ze emerytury federalne (15% naszych zarobkow) wpadna w
          > lapy roznych fund managers, a my zostaniemy, jak za feudalizmu, z nadzieja na

          a taraz niby kto tym zarzadza jak nie jacys fund managers ???

          l
          > lepszy los w zaswiatach
          > sniezkami tez rzucali protestatorzy w Washingtonie a nie w Europie
          • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 22.01.05, 04:42
            lukasz97 napisał:

            > a taraz niby kto tym zarzadza jak nie jacys fund managers ???
            >

            nie. Teraz zarzadza tym Federal Reserve a nie jakis dividend paying mutual fund.
            Busz i jego ferajna az drepce zeby polozyc na tym lape bo to ciezka forsa i
            bardzo by sie im przydala na rozne wojenne zabawki.
            • koekast to inaczej... 22.01.05, 08:38
              zet, z calym szacunkiem, Twoje odpowiedzi sa troche od rzeczy.

              Wlasnie przeczytalem artykul ktory omawia religijnosc prezydenta Busha.
              To, ze otwarcie odwoluje sie do Boga, jest przeciwnikiem aborcji
              i uznawania par ludzi jednej plci za malzenstwa, poza tym
              spostrzega prezydenture jako swego rodzaju misje dana jemu i
              Ameryce przez Boga. Nie jest moze czlowiekiem i prezydentem
              wielkiej miary, nie ma takich zreszta wielu, ale jest poboznym
              i poszukujacym chrzescijaninem.
              Moze tez dlatego tak wielu z nim walczy nie przebierajac w srodkach?

              pozdrawiam,
              Kk
              • ex-rak Re: to inaczej... 22.01.05, 09:33
                koekast napisał:

                > zet, z calym szacunkiem, Twoje odpowiedzi sa troche od rzeczy.
                >
                > Wlasnie przeczytalem artykul ktory omawia religijnosc prezydenta Busha.
                > To, ze otwarcie odwoluje sie do Boga, jest przeciwnikiem aborcji
                > i uznawania par ludzi jednej plci za malzenstwa, poza tym
                > spostrzega prezydenture jako swego rodzaju misje dana jemu i
                > Ameryce przez Boga. Nie jest moze czlowiekiem i prezydentem
                > wielkiej miary, nie ma takich zreszta wielu, ale jest poboznym
                > i poszukujacym chrzescijaninem.

                Tylko dlaczego poszukuje w Iraku? Jak krzyzowiec, walczy o wartosci swiete.

              • zettrzy Re: to inaczej... 22.01.05, 15:39
                koekast napisał:

                > zet, z calym szacunkiem, Twoje odpowiedzi sa troche od rzeczy.
                >
                > Wlasnie przeczytalem artykul ktory omawia religijnosc prezydenta Busha.
                > To, ze otwarcie odwoluje sie do Boga, jest przeciwnikiem aborcji
                > i uznawania par ludzi jednej plci za malzenstwa, poza tym
                > spostrzega prezydenture jako swego rodzaju misje dana jemu i
                > Ameryce przez Boga. Nie jest moze czlowiekiem i prezydentem
                > wielkiej miary, nie ma takich zreszta wielu, ale jest poboznym
                > i poszukujacym chrzescijaninem.
                > Moze tez dlatego tak wielu z nim walczy nie przebierajac w srodkach?
                >
                > pozdrawiam,
                > Kk

                moje odpowiedzi sa dla Ciebie od rzeczy, bo ja mieszkam w Stanach, pracuje w
                Stanach, zarabiam w Stanach, place podatki w Stanach i wlasciwie rzeczywistosc
                Stanow jest ta jaka znam najlepiej z autopsji. Ty przeczytales artykul. Co my tu
                porownujemy - widok z planety Ziemia na planete Sqornshellous Zeta przez nieco
                zamglony teleskop z widokiem planety Sqornshellous Zeta ogladanej z bagna na tej
                planecie?
                Religia busza mi, ze sie tak niechlujnie wyraze, wisi i powiewa. Natomiast co
                mnie bezposrednio dotyczy:
                1) zarobki w branzy, podczas pierwszej prezydentury Busza, spadly srednio o 60%
                (tzn. oferty byly na mniej niz polowe tego co mozna bylo zarobic za Clintona)
                2) poziom podatkow przecietnego pracownika, np. moj, nie zmienil sie znaczaco
                wbrew trabieniu o obnizkach podatkowych (tak, dostalam jednorazowy czek na $500)
                3) rynek pracy w Stanach praktycznie zanikl. Jeszcze za Clintona taki np. NYT
                mial cala sekcje pt. Pracownicy Poszukiwani. Za busza ta sekcja zanikla, i
                stanowi obecnie watly dodatek do sekcji Biznes.
                4) dochodowosc inwestycji zrobila sie ujemna. Wiesz, na prostym przykladzie:
                za Clintona wlozylo sie w fund $10 tys.
                pod koniec Clintona ten fund mial wartosc $16 tys.
                po pierwszym roku busza fund mial wartosc $10 tys.
                w drugim roku busza fund mial wartosc $2 tys.
                obecnie fund ma wartosc $8 tys. i chyba nigdy nie odzyska principal
                to jest przyklad konkretny, na prawdziwych liczbach
                Krotko mowiac, prezydentura Busza jak dotad przyniosla nam glownie straty
                materialne. Poziom zarobkow jest w tej chwili mniej wiecej 70% tego co mielismy
                za Clintona i nie sposob zmienic pracy bo jej po prostu nie ma. A Ty tutaj
                wyjezdzasz z artykulem o religii?
                Przeczytalam w watku o SETI ze jestes informatykiem. Wiesz ile informatyk
                zarabial - srednio krajowo - za Clintona? $120 - $150 tys. rocznie. Wiesz ile
                zarabia teraz? $80 tys. rocznie, jak ma szczescie i w ogole moze znalezc prace.
                Aha, i pewnie sie ucieszysz, jesli miales jakies plany na przyjazd tutaj, ze
                obecna administracja obciela limit dla pracownikow zagranicznych i zniecheca jak
                moze do zatrudniania tych z H-1B. Tak tak, na wszystkich ogloszeniach Pracownicy
                Poszukiwani mamy notatke:
                Local candidates only
                We do not sponsor

                Ale pewnie z Twojego punktu widzenia takie praktyczne drobiazgi maja mniejsze
                znaczenie niz bzdurzenie o religii, gejach i aborcji.
                • staua Re: to inaczej... 22.01.05, 17:17
                  > moze do zatrudniania tych z H-1B. Tak tak, na wszystkich ogloszeniach Pracownic
                  > y
                  > Poszukiwani mamy notatke:
                  > Local candidates only
                  > We do not sponsor
                  To tez jest prawda (choc nie za czesta zgadzam sie z Toba, w tym watku raczej sie zgadzam). Bardzo
                  trudno tez teraz znalezc lokalny fellowship - wiekszosc jest dla rezydentow co najmniej, a na te
                  mniejszosc, ktora jest, jest bardzo, bardzo duza konkurencja.
                  Ale Koekast chyba rozwazal przyjazd na stanowisko akademickie. Tutaj caly czas na H1B nie ma
                  problemu.
                  • zettrzy Re: to inaczej... 22.01.05, 18:24
                    stanowisko akademickie w informatyce to raczej rzadkosc, poniewaz informatyka
                    nie jest nauka w tym sensie w jakim nauka jest np. matematyka albo fizyka, te
                    "akademickie" podstawy informatyki
                    rzadkosc zreszta coraz czesciej, bo wiele uczelni polikwidowalo swoje wydzialy
                    computer science z uwagi na male zainteresowanie kandydatow i trudnosci w
                    znalezieniu im potem pracy (uczelnie zawsze bardzo aktywnie pomagaja swoim
                    absolwentom w znalezieniu tej pierwszej pozycji)
                    co mnie jednak irytuje w postach kk to nie to ze on broni busza, tylko ze broni
                    go z pozycji naiwnosci i niewiedzy - no, gdyby myslal, ze ja pisze np. z
                    Norwegii, to co innego, jedno podejscie teoretyczne jest rownie dobre jak inne -
                    ale ja przeciez wyraznie napisalam ze mieszkam w US od wielu lat i buszowe rzady
                    dotykaja mnie osobiscie. Moge gwizdac na jego religie i alkoholizm, ale nie moge
                    na niskie place, straty inwestycyjne, niemozliwosc zmiany pracy, nawet te
                    bankructwa sklepowe - niby mala rzecz, ale jak sie przykro rozczarowalam kiedy
                    American Perfumerie zniknela z powierzchni swiata... tak bylo wygodnie wejsc do
                    nich i kupic za jednym zamachem wszystkie kosmetyki, od proszku do prania po
                    perfumy Moschino, a teraz - ganiaj i szukaj kto ma co gdzie...
                    a potem slyszymy zza oceanu ze Bush to taki fajny chlop, co z tego ze zrypal
                    gospodarke w US, ja jestem jak ten facet co go pies ugryzl w drewniana proteze,
                    mnie to nie dotyczy
                    • staua Re: to inaczej... 22.01.05, 20:29
                      zettrzy napisa?a:

                      > stanowisko akademickie w informatyce to raczej rzadkosc, poniewaz informatyka
                      > nie jest nauka w tym sensie w jakim nauka jest np. matematyka albo fizyka, te
                      > "akademickie" podstawy informatyki

                      Ale on narawde chcial akademickie, zreszta mzoe sam to uscisli, bo moze ja zle pamietam.

                      > co mnie jednak irytuje w postach kk to nie to ze on broni busza, tylko ze broni
                      > go z pozycji naiwnosci i niewiedzy - no, gdyby myslal, ze ja pisze np. z
                      > Norwegii, to co innego, jedno podejscie teoretyczne jest rownie dobre jak inne
                      To wlasnie rozumiem, bo jak tu nie bylam to tez nic nie wiedzialam, co sie tu dzieje. Dlatego
                      mam to zdanie co Ty ds. ekonomii i nakladow na nauke.
                      Ale przeczytaj post Brocha-on jest tu juz dosc dlugo...
                      • zettrzy Re: to inaczej... 22.01.05, 21:16
                        Broch istotnie brzmi jakby pisal z kraju europejskiego, ale nie wydaje mi sie ze
                        jest niedoinformowany - po prostu skoncentrowal sie na aspekcie francuskiej
                        reakcji na wojne w Iraku. Byc moze zreszta w jego sytuacji osobistej
                        prezydentura Busha wiele nie zmienila, wobec czego moze on nie dostrzegac nowych
                        warunkow ekonomicznych. Byc moze tez kazda wzmianka o Buszu natychmiast kojarzy
                        sie z wojna w Iraku a tylko ja tak materialistycznie dostrzegam ten drugi kontekst.
                        A jesli kk chce sobie zalatwic stanowisko akademickie w informatyce TERAZ, pod
                        rzadami Busza, ktory nienawidzi akademikow, a glownie informatykow, to good luck.
                        • staua Re: to inaczej... 23.01.05, 02:22
                          >ktory nienawidzi akademikow, a glownie informatykow,
                          Powaznie?
                          • koekast Re: to inaczej... 23.01.05, 11:24
                            Widze, ze zet odmawia mi jakiejkolwiek wiedzy o Stanach i ich prezydencie,
                            bo bylem tam tylko na wakacjach a nie na stale i wiekszkosc mojej wiedzy
                            czerpie z gazet ...
                            To troche tak jakby uwazala, ze w nauce nie da sie czerpac wiedzy
                            z literatury i wszystkie doswiadczenia trzeba wykonac samemu, hm?...

                            Poza tym zet napisala, ze w Polsce nigdy nie pracowala. Stad moze nasza
                            roznica w podejsciu. Mi bardzo dziwne wydaje sie mowienie, ze w Ameryce
                            jest zle, bo wciaz patrze czesciowo z perspektyw polskiej - wielu
                            moich blizszych i dalszych krewnych w PL zyje za jakies 300-500 dol
                            miesiecznie na rodzine i ich najwieksze marzenia sytuuja sie gleboko ponizej
                            poziomu biedy w US. No ale zet pisze ze do US nie powinni sie
                            pchac "oberwancy z trzeciego swiata" i ze nie ma co porownywac... ech.

                            Ja osobiscie marze o polityku w Polsce, czy w Europie w ogole,
                            ktory mialby realna wladze i ktoremu przez gardlo przeszlyby slowa
                            "obnizka podatkow". Niech to bedzie nawet i czek na 500dol. Nawet 500zl. :)

                            I dziekuje Lukaszowi za napisanie o dot-comach, ale juz prostowanie
                            takich rzeczy w wypowiedziach zet jak rola cykli koniunkturalnych,
                            krotkich i dlugich okresow w ekonomii, gry popytu i podazy
                            czy roli wlasnosci prywatnej i panstwowej to dluga opowiesc bylaby.
                            Nie mowiac juz o probie rozmowy o wartosciach naszej cywilizacji lacinskiej,
                            choc o eutanazji rozmawialo sie tu milo calkiem o ile na taki temat
                            moze byc milo.

                            Do Stanow nie jade poki co. Zwlaszcza jak prezydent zionie wobec mnie
                            nienawiscia ;) Ale pewnie sie niedlugo wpisze w watek "gdzie jestescie" :)

                            pozdrowienia,
                            Kk
                            • zettrzy Re: to inaczej... 23.01.05, 16:02
                              koekast napisał:

                              > Widze, ze zet odmawia mi jakiejkolwiek wiedzy o Stanach i ich prezydencie,
                              > bo bylem tam tylko na wakacjach a nie na stale i wiekszkosc mojej wiedzy
                              > czerpie z gazet ...
                              > To troche tak jakby uwazala, ze w nauce nie da sie czerpac wiedzy
                              > z literatury i wszystkie doswiadczenia trzeba wykonac samemu, hm?...
                              >

                              polityka to nie jest nauka, zreszta uwazam ze ekonomia tez, wbrew pozorom, to
                              nie bardzo "naukowa" nauka, wiec wiedzy w tych dziedzinach z samej literatury
                              nie da sie czerpac. Zreszta co za wiedza - wystarczy przejsc sie po glownych
                              ulicach Nowego Jorku i policzyc lokale sklepowe sieci "do wynajecia". Dokladnie
                              tak samo bylo za pierwszego busza. Nie chce mi sie wchodzic we wszystkie detale
                              co do plajt roznych firm, bezrobocia, recesji, itd. Powiedzmy tylko ze przyszedl
                              Clinton i po 2 latach nic nie bylo do wynajecia bo do tych uprzednio pustych
                              lokali powprowadzaly sie biznesy. Przez cala prezydenture Clintona jakos cykl
                              ekonomiczny utrzymywal sie u gory. Potem przyszedl drugi Busz i po 2 latach
                              mielismy powrot do Busza I - kolejki po wyplaty za bezrobocie, bezdomni na
                              ulicach, lokale "do wynajecia", oferty obnizek cen do 80%, po ktorych dany sklep
                              znikal z powierzchni ziemi, brak ofert pracy, a brokerzy zaczeli szeptac ze
                              wskazniki ekonomiczne sa po raz pierwsz od 70 lat takie same jak za czasow
                              Wielkiej Depresji.
                              Wytlumacz mi na podstawie literatury dlaczego economic dump zawsze sie koreluje
                              z prezydentura jakiegos Busza. (istnieje oficjalne wytlumaczenie, stosowane
                              rowniez do Wielkiej Depresji, bo obaj busze zrobili cos dokladnie tak samo jak
                              Hoover).

                              I chocbys nie wiem ile sie naczytal literatury na temat nigdy nie bedziesz mial
                              tej samej znajomosci danego kraju co ktos kto w tym kraju spedzil, jak to sie
                              mowi, "wieksza polowe zycia". Twoja reakcja raczej przypmniala mi kontakty z
                              amerykanska klasa robotnicza 20 lat temu - przychodzil fachowiec naprawic
                              spluczke klozetowa i na poczatek strasznie sie cieszyl ze jestem tutaj "bo ci
                              wredni komunisci lubia zabijac bez przyczyny i zmuszaja kobiety do pracy po
                              burdelach". To jest obraz innego spoleczenstwa budowany na podstawie literatury.
                              Obecnie wszyscy wiedza ze Polska to kraj kwitnacych interesow i potega militarna
                              zdolna wystawic wlasny kontyngent na wojne w Iraku. Tez obraz z literatury.
                              Dane jakie przedstawilam nt. IT reality to literatura faktu. Moze sie do czegos
                              przydadza. Moze nie. W kazdym razie, te dane, jak dla mnie, wystarcza aby nie
                              lubic busza, bo to on decyduje ile % budzetu idzie na domestic spending.
                              Good luck w nowym miejscu.
                              • kot.behemot Uściślijmy nieco... 23.01.05, 19:25
                                > Przez cala prezydenture Clintona jakos cykl
                                > ekonomiczny utrzymywal sie u gory.

                                Hehe, dwie sprawy:
                                1. Clinton miał republikański Kongres, a więc można i powiedzieć, że to zasługa
                                republikańskiego Kongresu (prawda jednak jest taka, że Demokrata Clinton i
                                republikański Kongres zupełnie przyzwoicie się dogadywali w sprawach
                                gospodarczych - na przykład NAFTA).
                                2. Kłopoty pojawiły się już pod koniec prezydentury Clintona. Ponieważ sam
                                inwestuję w akcje, pamiętam takie rzeczy. Zaczęło się od kryzysu w Azji w 1998,
                                a w 1999 przyszło pogorszenie koniunktury na rynku papierów wartościowych w USA.
                                A ta koniunktura to nie tylko bezduszne DJIA czy NASDAQ, ale dużo wirtualnych
                                pieniążków, za które inwestorzy inwestują, a konsumenci konsumują. Inwestorzy
                                przestali więc inwestować (między innymi, jak napisał Łukasz, w dot.comy,
                                których nadmuchana bańka pękła), popyt wewnętrzny też spadł, bezrobocie wzrosło,
                                popyt jeszcze bardziej spadł, i mieliśmy klasyczny spadkowy okres cyklu.
                                Clinton miał to szczęście, że akurat wypadł koniec Jego prezydentury. Jest Go za
                                co pochwalić (NAFTA, według mnie), ale akurat nie za cykl ekonomiczny, bo to
                                jakby chwalić Go i za to, ze słońce wzeszło.

                                To tylko dla ścisłości, bo jakimś wielkim zwolennikiem Buszatego nie jestem
                                (tyle, że Kerry byłby, według mnie, jeszcze gorszy).




                                • lukasz97 Re: Uściślijmy nieco... 23.01.05, 19:36
                                  kot.behemot napisał:

                                  > > Przez cala prezydenture Clintona jakos cykl
                                  > > ekonomiczny utrzymywal sie u gory.
                                  >
                                  > Hehe, dwie sprawy:
                                  > 1. Clinton miał republikański Kongres, a więc można i powiedzieć, że to
                                  > zasługa republikańskiego Kongresu (prawda jednak jest taka, że Demokrata
                                  > Clinton i republikański Kongres zupełnie przyzwoicie się dogadywali w
                                  > sprawach gospodarczych - na przykład NAFTA).

                                  a jak juz sie nie mogli dogadac to ladowali $$$ w dzialki neutralne
                                  - vide budzet NIH rosnacy przez pare lat jak na drozdzach ;o)

                                  l
                • lukasz97 Re: to inaczej... 23.01.05, 03:18
                  zettrzy napisała:

                  > Religia busza mi, ze sie tak niechlujnie wyraze, wisi i powiewa. Natomiast co
                  > mnie bezposrednio dotyczy:
                  > 1) zarobki w branzy, podczas pierwszej prezydentury Busza, spadly
                  > srednio o 60% (tzn. oferty byly na mniej niz polowe tego co mozna bylo
                  > zarobic za Clintona)

                  hmm... podziekuj moze Clitonowi za internet bubbla (vide p 4), ktorego
                  ubocznym produktem bylo zwiekszone tempo produkowania informatkow. jak
                  bubbel padl to cale towarzystwo zostalo bez pracy. acha, dodaj jeszcze
                  slawetny outsourcing - mozliwy dopiero w ostatnich paru latach na taka
                  skale na skutek rozwoju sieci/telekomunikacji. tak sie zlozylo, ze to
                  akurat 'za Busza'.

                  podobniez fizycy powinni pluc na Reagana - w koncu wykonczyl USSR i nie laduje
                  sie juz w takim stopniu $$$ w fizyke (nuklearna) a co za tym idzie pracy dla
                  fizykow brak

                  > 2) poziom podatkow przecietnego pracownika, np. moj, nie zmienil sie znaczaco
                  > wbrew trabieniu o obnizkach podatkowych (tak, dostalam jednorazowy czek na
                  > $500)

                  > 3) rynek pracy w Stanach praktycznie zanikl. Jeszcze za Clintona taki np. NYT
                  > mial cala sekcje pt. Pracownicy Poszukiwani. Za busza ta sekcja zanikla, i
                  > stanowi obecnie watly dodatek do sekcji Biznes.
                  > 4) dochodowosc inwestycji zrobila sie ujemna. Wiesz, na prostym przykladzie:
                  > za Clintona wlozylo sie w fund $10 tys.
                  > pod koniec Clintona ten fund mial wartosc $16 tys.

                  .. bo babelek rosl...

                  > po pierwszym roku busza fund mial wartosc $10 tys.

                  .. ale tylko do czasu...

                  > w drugim roku busza fund mial wartosc $2 tys.

                  .. jak go kto nie przeklul. a kto inny nie roz.. WTC.

                  > obecnie fund ma wartosc $8 tys. i chyba nigdy nie odzyska principal

                  czyli 4x wartosc w gore poszla ??? a za Clintona tylko 0.6x ???
                  i to ma byc zle ???

                  > to jest przyklad konkretny, na prawdziwych liczbach
                  > Krotko mowiac, prezydentura Busza jak dotad przyniosla nam glownie straty
                  > materialne. Poziom zarobkow jest w tej chwili mniej wiecej 70% tego co mielismy
                  > za Clintona i nie sposob zmienic pracy bo jej po prostu nie ma. A Ty tutaj
                  > wyjezdzasz z artykulem o religii?
                  > Przeczytalam w watku o SETI ze jestes informatykiem. Wiesz ile informatyk
                  > zarabial - srednio krajowo - za Clintona? $120 - $150 tys. rocznie. Wiesz
                  > ile zarabia teraz? $80 tys. rocznie, jak ma szczescie i w ogole moze znalezc
                  > prace.

                  a wiesz, ze srednia w US na lebka (a moze i na rodzine) to cos kolo
                  $35 tys rocznie ?
                  a wiesz, ze dzialalnosc takiego informatyka mozna wyeksportowac do Indii
                  za 1/10 kosztow ? (jak hindusi knoca, to mozna 2 albo 3 najac zamiast
                  jednego w US; dalej taniej wyjdzie)

                  nie obronisz sie przed tym podatkami/clami itp - lupniesz podatek, firmy
                  poleza za granice, produkty bedzie trzeba importowac i deficyt handlowy
                  bedzie jeszcze wiekszy...

                  > Aha, i pewnie sie ucieszysz, jesli miales jakies plany na przyjazd tutaj, ze
                  > obecna administracja obciela limit dla pracownikow zagranicznych i zniecheca
                  > jak moze do zatrudniania tych z H-1B. Tak tak, na wszystkich ogloszeniach
                  > Pracownicy Poszukiwani mamy notatke:
                  > Local candidates only
                  > We do not sponsor

                  zaraz, zaraz...
                  pelno takich z H1B i spadek zarobkow - zle
                  ograniczenia H1B - tez zle
                  i tak zle i tak niedobrze...

                  > Ale pewnie z Twojego punktu widzenia takie praktyczne drobiazgi maja mniejsze
                  > znaczenie niz bzdurzenie o religii, gejach i aborcji.


                  daleko mi, i to bardzo, do Busza. Ale powyzsze robienie z niego chlopca do
                  bicia, to juz chyba lekka przesada...

                  l
                • broch O rany.. 23.01.05, 17:52
                  O rany..
                  pomijajac Busha, naprawde myslisz ze problemy ekonomiczne pojawily sie ot tak?
                  Jezuu...
                  Rownie dobrze mozna oskarzyc pierwszy rzad Mazowieckiego o te miliardy dlugow.
                  Clinton dal wiele, ale z niezbyt pelnego worka. Teraz trzeba za to placic. To
                  juz nie idzie o to kto rzadzi, ale o odrobine zdrowego rozsadku.
                  Zwroc uwage na to ze po II WW nastapl boom ekonomiczny, po Wietnamie rowniez
                  gospodarka sie rozkrecila: przemysl ciezki, elektroniczny, biologia,
                  telekomunikacja i cala lista innych.
                  Innymi slowy to nie tyle "geniusz ekonomiczny" ile czynniki zewnetrzne sprawily
                  ze kiedys bylo lepiej. Radze zwrocic uwage na fakt iz faktycznie Clinton
                  poprawil wizerunek U.S.A. na zewnatrz, ale nikt przy zdrowych zmyslach nie uzna
                  Go za odpowiedzialnego za rozwoj wewnetrznej gospodarki.

                  Jesli idzie o prezydentow. Dzisiaj nie ma kandydatow wartych poparcia. Troche
                  jak wybor miedzy Tyminskim a Walesa (ktory bedac fantastycznym przywodca
                  zwiazkowym na prezydenta sie nie nadawal). No i dzisiaj w efekcie mamy
                  Kwasniewskiego.

                  Busha nie bronie, ale argumenty w stylu Michael Moore budza wylacznie uczucie
                  politowania.

                  Irak i Iran sa byly rynkami zbytu dla EU. M. in przedawano urzadzenia ktore np
                  dzisiaj pozwalaja Iranowi na budowe broni nuklearnej.
                  Za taka sytuacje dzisiaj, EU (nie U.S.A.) jest w bardzo duzym stopniu
                  odpowiedzialna.

                  Aha, tez pracuje w Stanach i widzialem lepsze czasy (ale Clinton ma z tym malo
                  wspolnego).
                  • lukasz97 Re: O rany.. 23.01.05, 18:17
                    broch napisał:
                    >
                    > Rownie dobrze mozna oskarzyc pierwszy rzad Mazowieckiego o te miliardy dlugow.
                    > Clinton dal wiele, ale z niezbyt pelnego worka. Teraz trzeba za to placic. To

                    ano... tak to jest jak sie wydaje na zapas optymistycznie ekstrapolowane
                    budzetowe zyski. Kalifornia tez sie tak przejechala - zadekretowali,
                    ze finansowac beda przez lata to, siamto i owamto a jak dotcomy padly to
                    zrobila dziura jak stad to... dochod spadl a placic dalej trzeba. Dla
                    niezorientowanych - kalifornijska ciekawostka jest, ze stanowy dochod
                    oparty jest przede wszsytkim na podatku dochodowym - property tax jest
                    stosunkowo niskie za sprawa prop-ktoregostam z lat '70.

                    > juz nie idzie o to kto rzadzi, ale o odrobine zdrowego rozsadku.

                    i w ramach zdrowego rozsadku na tym koniec - w koncu ma tu byc o naukowcach
                    za granica a nie o wplywie czynnikow roznych na gospodarke usa ;o)

                    l
                    • staua Re: O rany.. 24.01.05, 04:32
                      > i w ramach zdrowego rozsadku na tym koniec - w koncu ma tu byc o naukowcach
                      > za granica a nie o wplywie czynnikow roznych na gospodarke usa ;o)
                      Bardzo popieram!!!
                  • zettrzy Re: O rany.. 23.01.05, 18:29
                    broch napisał:

                    > O rany..
                    > pomijajac Busha, naprawde myslisz ze problemy ekonomiczne pojawily sie ot tak?
                    > Jezuu...
                    > Rownie dobrze mozna oskarzyc pierwszy rzad Mazowieckiego o te miliardy dlugow.
                    > Clinton dal wiele, ale z niezbyt pelnego worka. Teraz trzeba za to placic. To
                    > juz nie idzie o to kto rzadzi, ale o odrobine zdrowego rozsadku.
                    > Zwroc uwage na to ze po II WW nastapl boom ekonomiczny, po Wietnamie rowniez
                    > gospodarka sie rozkrecila: przemysl ciezki, elektroniczny, biologia,
                    > telekomunikacja i cala lista innych.
                    >
                    wydatki militarne zawsze i wszedzie dzialaly destrukcyjnie na ekonomie. Dlatego
                    kazdy koniec wojny powoduje boom - po prostu ta forsa ktora by sie pakowalo w
                    strzelajacy zlom staje sie dostepna na inwestycje. Dlatego Roosevelt tak uparcie
                    trzymal Stany z daleka od wojny mimo nacisku wielu grup (gdyby Japonce nie
                    zaczeli, uwazasz ze mielibysmi jakikolwiek udzial Stanow w ostatniej wojnie?) I
                    dlatego Japonia, ten cud ekonomiczny epoki bezwojskowej (tak, skutkiem
                    przegrania wojny nie wolno im bylo miec armii) popadla w permanentny zastoj
                    odkad armie wolno im miec, wiec sobie ufundowali. Widzisz, za Busza najwieksze
                    straty nastapily nie w pazdzierniku, jak zwykle, ale w lipcu, z uwagi na obawe
                    przed rozpoczeciem dzialan wojennych. A teraz rzuc okiem na budzet Busza. Ile na
                    co. Zobaczymy czy nie bedzie nowego boomu jak sie ta wojna w Iraku skonczy.

                    > Aha, tez pracuje w Stanach i widzialem lepsze czasy (ale Clinton ma z tym malo
                    > wspolnego).

                    wczesny Reagan? tak, bylo super fajnie... ale sie popsulo w polowie. Kolejne
                    lepsze czasy to wlasnie Clinton. A jeszcze wczesniej to podobno lata 50-60, wg
                    literatury.
                    • lukasz97 Re: O rany.. 23.01.05, 18:45
                      zettrzy napisała:

                      > broch napisał:
                      >
                      > wydatki militarne zawsze i wszedzie dzialaly destrukcyjnie na ekonomie.
                      > Dlatego kazdy koniec wojny powoduje boom - po prostu ta forsa ktora by
                      > sie pakowalo w strzelajacy zlom staje sie dostepna na inwestycje. Dlatego

                      rozumiem ze Chiny tez armii nie posiadaja ;o)
                      l

                      • zettrzy Re: O rany.. 23.01.05, 18:51
                        lukasz97 napisał:

                        > zettrzy napisała:
                        >
                        > > broch napisał:
                        > >
                        > > wydatki militarne zawsze i wszedzie dzialaly destrukcyjnie na ekonomie.
                        > > Dlatego kazdy koniec wojny powoduje boom - po prostu ta forsa ktora by
                        > > sie pakowalo w strzelajacy zlom staje sie dostepna na inwestycje. Dlatego
                        >
                        > rozumiem ze Chiny tez armii nie posiadaja ;o)
                        > l
                        >
                        posiadaja wiecej niz armie, posiadaja bogactwo i dobrobyt ktore powoduje
                        kolejne fale imigracji - nawet na tym forum bylo cos o Chinczykach w USA i ich
                        glebokim pragnieniu aby nigdy wiecej Chin nie ogladac. Chiny to w sumie bardzo
                        biedny kraj.
                        • lukasz97 Re: O rany.. 23.01.05, 19:00
                          zettrzy napisała:

                          > lukasz97 napisał:
                          >
                          > > zettrzy napisała:
                          > >
                          > > > broch napisał:
                          > > >
                          > > > wydatki militarne zawsze i wszedzie dzialaly destrukcyjnie na ekono
                          > mie.
                          > > > Dlatego kazdy koniec wojny powoduje boom - po prostu ta forsa ktora
                          > by
                          > > > sie pakowalo w strzelajacy zlom staje sie dostepna na inwestycje. D
                          > latego
                          > >
                          > > rozumiem ze Chiny tez armii nie posiadaja ;o)
                          > > l
                          > >
                          > posiadaja wiecej niz armie, posiadaja bogactwo i dobrobyt ktore powoduje
                          > kolejne fale imigracji - nawet na tym forum bylo cos o Chinczykach w USA i ich
                          > glebokim pragnieniu aby nigdy wiecej Chin nie ogladac. Chiny to w sumie bardzo
                          > biedny kraj.

                          ktory jednakowoz ma olbrzymie dodatnie saldo w handlu z US. i rosnaca jak
                          na drozdzach gospodarke. oczywiscie mozna sie pocieszac, ze tam bieda az
                          piszczy. w Indiach tez. Tylko, ze tam wlasnie wedruje praca, ktorej szukaja
                          tutejsi programisci...

                          l

            • lukasz97 Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 03:22
              zettrzy napisała:

              > lukasz97 napisał:
              >
              > > a taraz niby kto tym zarzadza jak nie jacys fund managers ???
              > >
              >
              > nie. Teraz zarzadza tym Federal Reserve a nie jakis dividend paying mutual
              > fund.

              Czyli, innymi slowy, jacys fund managers z Federal Reserve.

              > Busz i jego ferajna az drepce zeby polozyc na tym lape bo to ciezka forsa i
              > bardzo by sie im przydala na rozne wojenne zabawki.

              Jaka znowu lape ? Osobiscie bym wolal miec cos do powiedzenia na temat
              $$ ktore na SS place (np zainwestowac osobiscie) a nie tylko uslyszec, ze
              sie swiadczenie redukuje, bo baby boomers nadchodza i nie starczy..

              l
              • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 05:15
                oj Lukasz, Lukasz... skoro liczysz tak jak zademonstrowales tutaj, to nie mamy o
                czym dyskutowac, bo racjonalne argumenty nie maja sily wobec wiary objawionej.
                Skoncentruje sie na tym:
                podalam przyklad w ktorym 10 tys., po paru latach inwestycji, spadlo do wartosci
                8 tys. Jest to dokladnie 20% straty i dokladnie tyle ile potracily, srednio
                krajowo, inwestycje podczas prezydentury Busza. Moze gdybys sam mial okazje cos
                stracic (najlepiej jakies fundusze) problem bylby bardziej zrozumialy.
                Zauwaz ze w warunkach normalnie rozwijajacej sie ekonomii po 8 latach
                (powiedzmy, jedna prezydentura Clintona i jedna Busza) ta suma powinna wzrosnac
                do 18 tys., poniewaz w normalnych warunkach ekonomicznych inwestycja powinna
                podwoic wartosc w ciagu 10 lat. Czyli tak naprawde stracilismy 2 tys. z naszej
                kieszeni i 10 tys. potencjalnego zarobku. Strata totalna - 10 tys., czyli rowna
                naszej poczatkowej inwestycji.
                Zauwaz rowniez ze dot-com boom byl spowodowany nadmiarem kapitalu inwestycyjnego
                na rynku. Od kiedy to mamy problem z nadmiarem pieniedzy? A wszyscy informatycy,
                ilu ich tam bylo, mieli prace. Zreszta nie tylko informatycy. W mojej owczesnej
                firmie pierwsze pod noz poszly jakies urzedniczki ogolne; w rok pozniej ciagle
                wpadaly na pogadanki, bo nie mogly znalezc zadnej pracy. Te dziewczyny istotnie
                zarabialy po 35 tys. rocznie. Postaw sie w sytuacji ich mezow, nagle bez
                drugiego dochodu a mimo to z hipoteka na karku.
                Widze tez ze masz jakies zludzenia co do inwestycji swoich emerytalnych dolarow.
                Otoz nikt Cie nie bedzie pytal, bo jako pracownik masz ograniczone prawo do
                inwestowania. Natomiast swiadczenia stana sie derywatywa fund performance. Czyli
                przejrzyj raz jeszcze moj przyklad. Wlozysz 10 tys. oczekujac ze dostaniesz 100
                miesiecznie. A tu figa z makiem bo fund mial problem i dostaniesz 25. Inna
                sprawa ze nie wiadomo czy te swiadczenia beda sie wahac zgodnie z fund
                performance, czy po prostu dostaniesz to co fund wyprodukowal w chwili Twojego
                przejscia na emeryture. Zauwaz ze ta druga sytuacja ma atrakcyjne podobienstwo
                do ruletki - powiedzmy w momencie ustalania swiadczen fund poszedl w dol,
                dostajesz 10 miesiecznie choc wlozyles dosc by miec 100. Po roku akcje ida w
                gore, ale poniewaz obliczali te swiadczenia kiedy fund mial straty, ciagle
                dostajesz 10 a nie 25 (powtarzam ze przy starym systemie dostawalbys 100). I
                powiedz mi ile bedzie kosztowac nieustanne przeliczanie wartosci swiadczen? Bo
                przy obecnym systemie ja wiem teraz ile powinni mi placic i nie mam z ta suma
                problemu.
                Moze tez nie wiesz ze Busz mial posade jako manadzer firmy. Firma zbankrutowala.
                Jak sie uprzesz dostarcze szczegolow (nie bardzo chce mi sie teraz to wklepywac).
                No to dobranoc bo niedlugo polnoc bedzie.
                • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 05:37
                  o, o tym zapomnialam:
                  przy obecnym systemie emerytur kazda wyplata rowna sie wysokosci swiadczenia.
                  Przy systemie wyplat z funduszu inwestycyjnego kazda wyplata jest obciazona
                  oplata manipulacyjna. Czyli obecnie nalezy sie 100 i placa 100. Przy wyplacie z
                  funduszu nalezy sie 100 - oplata, powiedzmy 5, dostajesz 95. Oplate pobiera
                  administrator funduszu.
                  Zwazywszy na ilosc wyplat te drobne fees dodaja sie do bilionow. Teraz widzisz
                  dlaczego Busz tak strasznie chce zmienic system emerytalny?
                  • lukasz97 Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 06:14
                    zettrzy napisała:

                    > o, o tym zapomnialam:
                    > przy obecnym systemie emerytur kazda wyplata rowna sie wysokosci swiadczenia.

                    uh ??? jasnowidz jakis tym zarzadza ? powyzsze byloby prawdziwe, gdyby kazdy
                    wiedzial przez ile lat bedzie swiadczenia pobieral. a tak to placisz na obecne
                    swiadczenia a dostaniesz w przyszlosci - w ilosci zaleznej od tego ile
                    - w przyszlosci - bedzie wplat. a te beda sie zmniejszaly (w przeliczeniu na
                    emerytoglowe) bo sie spoleczenstwo starzeje...

                    > Przy systemie wyplat z funduszu inwestycyjnego kazda wyplata jest obciazona
                    > oplata manipulacyjna. Czyli obecnie nalezy sie 100 i placa 100. Przy wyplacie
                    > z funduszu nalezy sie 100 - oplata, powiedzmy 5, dostajesz 95. Oplate pobiera
                    > administrator funduszu.
                    > Zwazywszy na ilosc wyplat te drobne fees dodaja sie do bilionow. Teraz widzisz
                    > dlaczego Busz tak strasznie chce zmienic system emerytalny?

                    no tak, ale - idac sladem poprzedniej odpowiedzi - rocznie inwestycje srednio
                    rosna (buszatek nie jest wieczny ;o) o ~10%. wiec nawet jak administrator zezre
                    5 to dalej do przodu o 5 jestes...

                    l
                    • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 16:23
                      lukasz97 napisał:

                      > zettrzy napisała:
                      >
                      > > o, o tym zapomnialam:
                      > > przy obecnym systemie emerytur kazda wyplata rowna sie wysokosci swiadcze
                      > nia.
                      >
                      > uh ??? jasnowidz jakis tym zarzadza ? powyzsze byloby prawdziwe, gdyby kazdy
                      > wiedzial przez ile lat bedzie swiadczenia pobieral. a tak to placisz na obecne
                      > swiadczenia a dostaniesz w przyszlosci - w ilosci zaleznej od tego ile
                      > - w przyszlosci - bedzie wplat. a te beda sie zmniejszaly (w przeliczeniu na
                      > emerytoglowe) bo sie spoleczenstwo starzeje...
                      >

                      zarzadza tym administracja. Co dwa lata przysylaja powiestke ze struktura wyplat
                      emerytalnych i wiesz DOKLADNIE ile dostaniesz kiedy. Chyba tez otrzymujesz? Te
                      wyplaty sa oparte na wysokosci zarobkow i ilosci zaplaconych podatkow. Jak
                      dotad, nikt nikogo w tym systemie nie oszukal. Gosc oczekuje czeku na $1200 i
                      dostaje go na $1200. Chcesz to zamienic na czek ktory raz bedzie na $1200, raz
                      na $1300, a trzy razy na $500? (zauwaz ze jak dotad, busz ma na koncie wylacznie
                      straty)

                      > > Przy systemie wyplat z funduszu inwestycyjnego kazda wyplata jest obciazo
                      > na
                      > > oplata manipulacyjna. Czyli obecnie nalezy sie 100 i placa 100. Przy wypl
                      > acie
                      > > z funduszu nalezy sie 100 - oplata, powiedzmy 5, dostajesz 95. Oplate pob
                      > iera
                      > > administrator funduszu.
                      > > Zwazywszy na ilosc wyplat te drobne fees dodaja sie do bilionow. Teraz wi
                      > dzisz
                      > > dlaczego Busz tak strasznie chce zmienic system emerytalny?
                      >
                      > no tak, ale - idac sladem poprzedniej odpowiedzi - rocznie inwestycje srednio
                      > rosna (buszatek nie jest wieczny ;o) o ~10%. wiec nawet jak administrator zezre
                      > 5 to dalej do przodu o 5 jestes...
                      >
                      > l

                      inwestycje, jak napisalam poprzednio, nawet podajac prosty przyklad oparty na
                      realnych danych, SPADLY za busza srednio 20%. I jaka masz gwarancje ze nie
                      spadna jeszcze nizej? Obejrzyj sobie historyczne stopy procentowe za ostatnie 20
                      lat - wysokie odpowiadaja okresom koniunktury, niskie okresom economic dump.
                      Zobaczysz - co za szok - ze dominuja niskie. To tak, wiesz:
                      byl Carter - byla bida
                      przyszedl Reagan - po 2 latach byla koniunktura
                      drugi Reagan - krach na gieldzie 1987, popatrz byly ze 3 - 4 lata tluste
                      przyszedl Busz I - recesja
                      Clinton - wyciagnal kraj z recesji
                      drugi Clinton - 4 lata bezczelnego dobrobytu
                      drugi Busz - kolejna recesja, krach mutual funds w lipcu 2002, stopy procentowe
                      spadly do 0 (zera!!! - dawali forse calkiem darmo i nikt jej nie bral bo nie
                      byloby jak tego zainwestowac)
                      drugi drugi Busz - na poczatek, brak zmian na lepsze, choc nie az tak zle jak
                      np. w roku 2003 (ach, tylu mlodych bezdomnych ludzi nie widzialam od czasow Busza I)

                      to teraz sobie wykalkuluj ile razy i jak dlugo emerytura bedzie miala taka sama
                      wartosc jak przy obecnym systemie. Potem ile razy bedzie wyzsza. A potem ile
                      razy i jak dlugo bedziesz dostawal sprawozdania o stratach.
                      W tym nowym systemie korzystaja tylko zarzadcy funduszu a reszta z nas ma cos w
                      rodzaju gry w pokera.
                      • lukasz97 Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 17:57
                        zettrzy napisała:

                        > lukasz97 napisał:
                        >
                        > > zettrzy napisała:
                        > >
                        > > > o, o tym zapomnialam:
                        > > > przy obecnym systemie emerytur kazda wyplata rowna sie wysokosci sw
                        > iadcze
                        > > nia.
                        > >
                        > > uh ??? jasnowidz jakis tym zarzadza ? powyzsze byloby prawdziwe, gdyby ka
                        > zdy
                        > > wiedzial przez ile lat bedzie swiadczenia pobieral. a tak to placisz na o
                        > becne
                        > > swiadczenia a dostaniesz w przyszlosci - w ilosci zaleznej od tego ile
                        > > - w przyszlosci - bedzie wplat. a te beda sie zmniejszaly (w przeliczeniu
                        > na
                        > > emerytoglowe) bo sie spoleczenstwo starzeje...
                        > >
                        >
                        > zarzadza tym administracja. Co dwa lata przysylaja powiestke ze struktura wypla
                        > t
                        > emerytalnych i wiesz DOKLADNIE ile dostaniesz kiedy. Chyba tez otrzymujesz?

                        dokladnie (do czasu jak SS zrobi sie deficytowe; tego ze tak sie stanie
                        nikt chyba nie kwestionuje) ILE to i wiem. ale nie jest to dokladnie tyle ILE
                        WLOZYLEM tylko tyle ile ekstrapolujac w przyszlosc administracja (ile
                        managerowie) sobie wyliczy.

                        > Te wyplaty sa oparte na wysokosci zarobkow i ilosci zaplaconych podatkow. Jak
                        > dotad, nikt nikogo w tym systemie nie oszukal. Gosc oczekuje czeku na $1200 i
                        > dostaje go na $1200. Chcesz to zamienic na czek ktory raz bedzie na $1200, raz
                        > na $1300, a trzy razy na $500? (zauwaz ze jak dotad, busz ma na koncie

                        a jak chce (a moze nie; ale przynajmniej chce miec taka mozliwosc) to co ?
                        rozumiem, ze potepiasz w czambul inwestowanie w fundusze inwestycyjne,
                        akcje itp ?

                        > wylacznie straty)

                        zauwazam tez, ze nikt, nawet Bush nie jest wieczny ;o)

                        >
                        > > > Przy systemie wyplat z funduszu inwestycyjnego kazda wyplata jest o
                        > bciazo
                        > > na
                        > > > oplata manipulacyjna. Czyli obecnie nalezy sie 100 i placa 100. Prz
                        > y wypl
                        > > acie
                        > > > z funduszu nalezy sie 100 - oplata, powiedzmy 5, dostajesz 95. Opla
                        > te pob
                        > > iera
                        > > > administrator funduszu.
                        > > > Zwazywszy na ilosc wyplat te drobne fees dodaja sie do bilionow. Te
                        > raz wi
                        > > dzisz
                        > > > dlaczego Busz tak strasznie chce zmienic system emerytalny?
                        > >
                        > > no tak, ale - idac sladem poprzedniej odpowiedzi - rocznie inwestycje sre
                        > dnio
                        > > rosna (buszatek nie jest wieczny ;o) o ~10%. wiec nawet jak administrator
                        > zezre
                        > > 5 to dalej do przodu o 5 jestes...
                        > >
                        > > l
                        >
                        > inwestycje, jak napisalam poprzednio, nawet podajac prosty przyklad oparty na
                        > realnych danych, SPADLY za busza srednio 20%. I jaka masz gwarancje ze nie

                        po raz kolejny - Busz nie jest wieczny. A S&P przez ostatnie 10 lat, pomimo
                        knowan Busza, i tak jest ~2x do przodu...

                        > spadna jeszcze nizej? Obejrzyj sobie historyczne stopy procentowe za
                        > ostatnie 20 lat - wysokie odpowiadaja okresom koniunktury, niskie okresom
                        > economic dump. Zobaczysz - co za szok - ze dominuja niskie.

                        obawiam sie ze mylisz przyczyny ze skutkami.
                        to nie dlatego jest recesja ze sa niskie stopy tylko
                        niskie stopy sa bo jest recesja i slawetny Fed rzeczone obnizyl
                        coby inwestycje rozruszac...

                        > To tak, wiesz:
                        > byl Carter - byla bida
                        > przyszedl Reagan - po 2 latach byla koniunktura
                        > drugi Reagan - krach na gieldzie 1987, popatrz byly ze 3 - 4 lata tluste
                        > przyszedl Busz I - recesja

                        raczej - padlo USSR -> recesja

                        > Clinton - wyciagnal kraj z recesji

                        hmm... Clinton wyciagnal czy skorzystal z efektow tego
                        co zrobil wczesniej Bush #1 ?

                        > drugi Clinton - 4 lata bezczelnego dobrobytu

                        i internetowego bubbla...

                        > drugi Busz - kolejna recesja, krach mutual funds w lipcu 2002, stopy

                        dziwisz sie ? bubbel padl, WTC poszlo w drzazgi. creative accounting
                        prktykowano juz w czasach Clintona.

                        > procentowe spadly do 0 (zera!!! - dawali forse calkiem darmo i nikt jej
                        > nie bral bo nie byloby jak tego zainwestowac)
                        > drugi drugi Busz - na poczatek, brak zmian na lepsze, choc nie az tak zle jak
                        > np. w roku 2003 (ach, tylu mlodych bezdomnych ludzi nie widzialam od czasow
                        > Busza I)
                        >
                        > to teraz sobie wykalkuluj ile razy i jak dlugo emerytura bedzie miala taka
                        > sama wartosc jak przy obecnym systemie. Potem ile razy bedzie wyzsza. A
                        > potem ile razy i jak dlugo bedziesz dostawal sprawozdania o stratach.
                        > W tym nowym systemie korzystaja tylko zarzadcy funduszu a reszta z nas ma
                        > cos w rodzaju gry w pokera.

                        Jak nie lubisz pokera to obligacje mozna nabyc. albo w CD wsadzic.
                        i masz tak pewne jak obecne SS, nieprawdaz ? a jak lubisz, to wsadzisz
                        w fundusz jaki czy nawet, o zgrozo, w indywidualne akcje. co zlego w
                        mozliwosci wyboru ?

                        a jak nowy system ma wygladac jeszcze nie wiadomo wiec trudno powiedziec
                        kto na tym zyska a kto straci...

                        l
                • lukasz97 Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 06:03
                  zettrzy napisała:

                  > oj Lukasz, Lukasz... skoro liczysz tak jak zademonstrowales tutaj, to nie
                  > mamy o czym dyskutowac, bo racjonalne argumenty nie maja sily wobec wiary
                  > objawionej. Skoncentruje sie na tym:
                  > podalam przyklad w ktorym 10 tys., po paru latach inwestycji, spadlo do
                  > wartosc i 8 tys. Jest to dokladnie 20% straty i dokladnie tyle ile potracily,
                  > srednio krajowo, inwestycje podczas prezydentury Busza. Moze gdybys sam mial
                  > okazje cos stracic (najlepiej jakies fundusze) problem bylby bardziej
                  > zrozumialy.

                  uh.. akurat nie stracilem a wrecz przeciwnie... moze w tym problem ;o)

                  > Zauwaz ze w warunkach normalnie rozwijajacej sie ekonomii po 8 latach
                  > (powiedzmy, jedna prezydentura Clintona i jedna Busza) ta suma powinna
                  > wzrosnac do 18 tys., poniewaz w normalnych warunkach ekonomicznych inwestycja
                  > powinna podwoic wartosc w ciagu 10 lat.

                  ... zgadza sie mniej wiecej...

                  > Czyli tak naprawde stracilismy 2 tys. z naszej

                  kto stracil to stracil. przez ostatnie 10 lat S&P sie jednak podwoil.
                  pomimo WTC, awantury w iraku, itp.

                  > kieszeni i 10 tys. potencjalnego zarobku. Strata totalna - 10 tys.,
                  > czyli rowna naszej poczatkowej inwestycji. Zauwaz rowniez ze dot-com
                  > boom byl spowodowany nadmiarem kapitalu inwestycyjnego
                  > na rynku. Od kiedy to mamy problem z nadmiarem pieniedzy? A wszyscy

                  i to wina buszatego byla ?

                  >informatycy, ilu ich tam bylo, mieli prace. Zreszta nie tylko informatycy.

                  to se ne vrati... Y2K problemu dluugo nie bedzie (2037 jak *nixowy zegar
                  sie zapetli ? ;o) outsourcing do Indii/Chin/itp bedzie rosl...

                  >W mojej owczesnej firmie pierwsze pod noz poszly jakies urzedniczki ogolne;
                  >w rok pozniej ciagle wpadaly na pogadanki, bo nie mogly znalezc zadnej pracy.
                  >Te dziewczyny istotnie zarabialy po 35 tys. rocznie. Postaw sie w sytuacji
                  >ich mezow, nagle bez drugiego dochodu a mimo to z hipoteka na karku.
                  >Widze tez ze masz jakies zludzenia co do inwestycji swoich emerytalnych
                  > dolarow.
                  > Otoz nikt Cie nie bedzie pytal, bo jako pracownik masz ograniczone prawo do

                  a skad ta wiadomosc ???

                  > inwestowania. Natomiast swiadczenia stana sie derywatywa fund performance.

                  na razie nie bardzo wiadomo co dokladnie buszatek chce zrobic. a jak bedzie
                  to cos na ksztalt IRA na ktorym mozna czesc $$ sciaganych na SS trzymac i
                  samemu administrowac, to co ? zle ?

                  ponizsze to raczej fantazja...

                  >Czyli przejrzyj raz jeszcze moj przyklad. Wlozysz 10 tys. oczekujac ze
                  > dostaniesz 100 miesiecznie. A tu figa z makiem bo fund mial problem i
                  > dostaniesz 25. Inna sprawa ze nie wiadomo czy te swiadczenia beda sie
                  > wahac zgodnie z fund performance, czy po prostu dostaniesz to co fund
                  > wyprodukowal w chwili Twojego przejscia na emeryture. Zauwaz ze ta druga
                  > sytuacja ma atrakcyjne podobienstwo do ruletki - powiedzmy w momencie
                  > ustalania swiadczen fund poszedl w dol, dostajesz 10 miesiecznie choc
                  > wlozyles dosc by miec 100. Po roku akcje ida w gore, ale poniewaz obliczali
                  > te swiadczenia kiedy fund mial straty, ciagle dostajesz 10 a nie 25
                  > (powtarzam ze przy starym systemie dostawalbys 100). I

                  dostawalbym albo i nie... SS za calkiem niedlugo (w skali emerytalnej) ma
                  stac sie niewyplacalny...

                  > powiedz mi ile bedzie kosztowac nieustanne przeliczanie wartosci swiadczen?
                  > Bo przy obecnym systemie ja wiem teraz ile powinni mi placic i nie mam z ta
                  > suma problemu.

                  >Moze tez nie wiesz ze Busz mial posade jako manadzer firmy. Firma
                  > zbankrutowala.

                  Alez ja naprawde goscie nie lubie ;o) wiec mnie zniechecac nie trzeba.

                  > Jak sie uprzesz dostarcze szczegolow (nie bardzo chce mi sie teraz to
                  > wklepywac).

                  > No to dobranoc bo niedlugo polnoc bedzie.

                  zalezy gdzie ;o)

                  l
                  • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 16:38
                    no tak, troche tak podejrzewalam - obecne zmiany ekonomiczne nie bardzo Cie
                    uszczknely, wiec nie widzisz problemu. Inaczej kobiety z MOB (Mothers Opposing
                    Bush, organizacja taka ktora twierdzi ze one jednak, oraz ich dzieci, popadly w
                    nedze odkad... no, nie bede powtarzac). Sredni krajowy dochod to 35 tys? No
                    popatrz, za Clintona byl 42 tys., czyli spadek o jakies 17%. Gdzie nie dotknac
                    gorzej.
                    Ale masz racje ze co poniektorzy bardzo korzystaja. Dla mnie symboliczny stal
                    sie jeden blok Madison Ave. Po jednej stronie ulicy jest sklep "do wynajecia".
                    Sklep ten sprzedawal tanie ubrania - jakies zakiety, pantofle, bluzki - nizej
                    platnym pracownicom okolicznych biur. Dwa lata temu splajtowal i do dzis stoi pusty.
                    Po drugiej stronie, mniej wiecej naprzeciwko, znajduje sie sklep monopolowy.
                    Podczas ostatniego sezonu swiatecznego mieli na wystawie kolekcje koniakow w
                    karafkach z artystycznego szkla. Najtansza butelka kosztowala $275. Najdrozsza
                    rowne $8000.
                    No to cieszmy sie w imieniu tych ktorzy moga wydac $8000 na litr alkoholu. W
                    artystycznej butelce.
                    • lukasz97 Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 17:35
                      zettrzy napisała:

                      > no tak, troche tak podejrzewalam - obecne zmiany ekonomiczne nie bardzo Cie
                      > uszczknely, wiec nie widzisz problemu. Inaczej kobiety z MOB (Mothers Opposing
                      > Bush, organizacja taka ktora twierdzi ze one jednak, oraz ich dzieci, popadly
                      > w nedze odkad... no, nie bede powtarzac). Sredni krajowy dochod to 35 tys? No
                      > popatrz, za Clintona byl 42 tys., czyli spadek o jakies 17%. Gdzie nie dotknac
                      > gorzej.

                      35k mi sie od dluzszego czasu pamieta, wiec moze to i za pierwszego
                      Busha bylo. w kontekscie w ktorym to bylo uzyte 35, 40, 42 roznicy
                      wielkiej nie robi - ci nielubiani przez wszytkich programisci nadal
                      2 razy powyzej sredniej zarabiaja. Zarabiali siedzac na babelku 3x
                      srednia.

                      > Ale masz racje ze co poniektorzy bardzo korzystaja. Dla mnie symboliczny stal
                      > sie jeden blok Madison Ave. Po jednej stronie ulicy jest sklep "do wynajecia".
                      > Sklep ten sprzedawal tanie ubrania - jakies zakiety, pantofle, bluzki - nizej
                      > platnym pracownicom okolicznych biur. Dwa lata temu splajtowal i do dzis stoi
                      > pusty.

                      to zle czy dobrze ? a moze splajtowal bo pracownikom (tym ktorzy zostali ?)
                      sie lepiej powodzi ? Skadinad tutejsze okoliczne Marshall'e i Ross'y jakos
                      sie nie zamykaja.

                      > Po drugiej stronie, mniej wiecej naprzeciwko, znajduje sie sklep monopolowy.
                      > Podczas ostatniego sezonu swiatecznego mieli na wystawie kolekcje koniakow w
                      > karafkach z artystycznego szkla. Najtansza butelka kosztowala $275. Najdrozsza
                      > rowne $8000.
                      > No to cieszmy sie w imieniu tych ktorzy moga wydac $8000 na litr alkoholu. W
                      > artystycznej butelce.

                      ani mnie taki sklep nie grzeje ani nie ziebi... jak kogos bedzie stac to
                      kupi. Jak nie to sklep pojdzie z torbami z braku klienteli. Podobniez jak ten
                      z ciuchami.

                      l
                      • zettrzy Re: George Bush, you can't hide 23.01.05, 18:11
                        widzisz, sklepy dla mniej zamoznych plajtuja wtedy kiedy mniej zamozni staja sie
                        biedni. Ludzie ktorym sie lepiej powodzi tez kupuja w takich sklepach, choc
                        rzadziej. Na wzrost zamoznosci klienteli handel reaguje wieksza podaza, wyzszymi
                        cenami, wprowadzaniem produktow z wyzszej polki. Total, sklepy nie plajtuja w
                        warunkach koniunktury. A zeby przestrzen byla do wynajecia ponad 2 lata - i to
                        jest jeden z najruchliwszych punktow miasta! Nie jest to jedyna przestrzen do
                        wynajecia. Nie to, ze mnie to jakos osobiscie obchodzi, ale widze w tym kolejny
                        "wskaznik ekonomiczny". Zreszta nawet u mnie na wsi jeden biznes zdazyl zmienic
                        profil i wlasciciela 2x w ciagu trzech lat... i obecnie tez jest przestrzen do
                        wynajecia. Inny biznes tez zamknal, przestrzen podzielono i sa tam teraz jakies
                        cell phony, upscale nails i inne niezbednosci zyciowe. Tu nawiasem - skad taki
                        wysyp manikiurzystek w ciagu ostatnich paru lat? (to nie o buszu, tak sie glosno
                        dziwie, bo manikiur to tani biznes, a znikaja te kapitalochlonne - meble, sprzet
                        elektroniczny, antyki).
                        Drogi alkohol nikogo nie grzeje ani ziebi - tylko mnie zastanawia skad sie
                        bierze taki absurdalny luksus. Tego za Clintona nie bylo... byly towary drogie
                        ale bylo, jakby to powiedziec, bardziej rowno.
                        Co zas do grup zarabiajacych powyzej sredniej to mam troche innych danych:
                        prawnicy - srednio 200tys. rocznie
                        lekarze - srednio 150 tys. rocznie
                        real estate brokers - srednio 100 - 120 tys. rocznie
                        managers - srednio 90tys. rocznie
                        itd., te liste mozna ciagnac
                        Czy ci wszyscy zarabiajacy powyzej przecietnej maja byc powszechnie nielubiani?
                        I dlaczego, dlatego ze zarabiaja lepiej? Czyzby jakas czesc sympatii dla Busza
                        brala sie z faktu ze grupy gorzej uposazone czuja sie lepiej kiedy inni
                        zarabiaja mniej niz by mogli?
                        • azbest3 George Bush, you can't hide... 28.01.05, 02:08
                          ...przez nastepne cztery lata. Kerry, a wczesniej Gore juz moga.
                          Dla wzgledow czysto statystycznych zarejestruje moja samotna
                          i w przygniatajacej polskiej mniejszosci barwe republikanina.
                          Nie spotkalem jeszcze w Nowym Jorku Polaka/Polki Republikanina.
                          Nie trace nadziei...Byc moze kiedys. Nowy Jork z "urzedu" jest
                          demokratyczny.
                          Slyszy/czyta sie nieustajaca niechec, biadolenia, jeremiady
                          pod adresem Busha. Powyzszy post wlaczywszy. Kasandryczne przepowiednie
                          ekonomiczne i naciagane statystyki. Czy naprawde nikt z was nie zarabia
                          dobrze? Wystarczajaco? Moze to nie wina ekonomii? Moze po prostu wolny
                          rynek tak was/nas wycenia?
                          W moim widocznym businessie koniunktura kreci sie wspaniale.
                          Do zalozycielki tego banalnego i umeczonego watku o Bushu niesmiala
                          sugestia: Byc moze dasz sobie spokoj na cztery lata z narzekaniem na Busha.
                          I chybionymi porownaniami do Vietnamu? Get over it! Martw sie tym na co masz
                          wplyw. Za cztery lata bedziesz miala podobny problem. Kolejny Republikanin
                          wygra wybory. Az nudno. Tacy wspaniali sa Demokraci a tacy kiepscy
                          Republikanie i taka kiszka w wyborach :)))
                          Moze jednak znajdziesz jakies "saving grace" w Bushu?
                          Taki kiepsciutki niby a wybory potrafil zdecydowanie wygrac.
                          Mimo twojego niezadowolenia, Mike Moore i calego Hollywood.
                          Pozdrowienia,
                          azbest.
                          • zettrzy Re: George Bush, you can't hide... 28.01.05, 03:25
                            ciekawe jaki to biznes w ktorym koniunktura kreci sie wspaniale - firma naftowa?
                            dostawy dla armii w Iraku? W innych jakos koniunktury nie widac. I ciekawe
                            dlaczego wolny rynek wycenial nas duzo wyzej dopoki Busz sie nie wprowadzil do
                            Bialego Domu. Przez "nas" rozumiem tych mieszkancow Stanow ktorzy maja wolny
                            wybor pracy. Oraz oczywiscie nie mozesz wiedziec ze do czasu tego durnia bylam
                            jedna ze stalych bywalczyn na imprezach Knickerbocker Republican Club (nie jest
                            to instytucja naukowa, wiec tez pewnie nie wiesz co to jest - powiedzmy jest to
                            cos dla republikanow). Busz jednak przekonal mnie, oraz bardzo wielu innych,
                            obecnie bylych republikanow, do zmiany stron.
                            Co do zdecydowanej wygranej, to bylo znowu pol na pol i ta slawna maszyna do
                            glosowania, ktora dala Buszowi 4 x wiecej glosow niz bylo glosujacych, byc moze
                            wskazuje dlaczego Busz te wybory "wygral".
                            Chybione porownania do Wietnamu sa autorstwa amerykanskich protestatorow.
                            Co zas najbardziej zadziwia to to ze najwiecej wrecz uwielbienia dla Busza maja
                            ci ktorych rzady Busza i tak nie dotycza - ludzie spoza Stanow, lub czasowo w
                            Stanach. Podejrzewam rowniez ze ci wielbiciele nie znaja wystarczajaco
                            angielskiego aby ocenic poziom wypowiedzi B.
                            • azbest3 Re: George Bush, you can't hide... 28.01.05, 05:13
                              Aaa, popolemizuje z toba troche przed snem :))).
                              Ubolewam, ze nie widzisz dobrze prosperujacych galezi gospodarki.
                              Wszystko jest na rowni pochylej? Zwroc uwage na usuwanie azbestu.
                              Usuwanie azbestu kwitnie. Zakladasz, ze ty wiesz a ja czegos nie wiem.
                              Ot, tak natychmiast a priori. Nie jestem konfliktowy i dla spokoju nie
                              zaprzecze. Masz racje. Nie jestem naukowcem. I naduzywam tylko uprzejmosci
                              tego forum aby na moment zatrzymac twoje nienaukowe zlosliwe i uprzedzone
                              dywagacje na temat polityki.
                              Twoj stan poirytowania obecnoscia prezydenta Busha jest widoczny.
                              Stan ten bedzie trwal co najmniej cztery lata. Byc moze uda sie wam
                              (Demokratom) zbudowac maszyne ktora da wam wreszcie dziesiec glosow przy
                              jednorazowym glosowaniu. Zawsze cos wam przeszkadza. Skoncentrujcie sie wiec.
                              Na pewno Kerry by wygral tylko ten "idiota" Bush mu przeszkodzil.
                              Wasze zmiany barw zostaly zneutralizowane potrojonymi zmianami.
                              I za Clintona bylo lepiej (chyba) :))). Cholerny spisek skrajnej prawicy.
                              Co do lubienia lub nielubienia Busha to jezyk nie duzo ma do rzeczy.
                              Zwroc uwage na atawistyczna niechec Francuzow do Busha. A oni jak wiemy,
                              wszyscy lubia i znaja angielski. Zachowuja sie jak obrazona i nadasana
                              kokota. Chcesz sie zalozyc, ze do konca roku zaczna sie nieszczerze
                              usmiechac do Amerykanow. Po prostu nie maja innego wyjscia. Protesty tez
                              niekoniecznie mnie przekonuja i nie sa same w sobie argumentem.
                              Ameryka jest demokratycznym krajem i protestowac spokojnie mozna
                              na dowolny temat. Zgodze sie z toba, ze Clinton byl charyzmatycznym
                              mowca. Nie ma tutaj porownania. Ale przypomne jednoczesnie, ze polityka
                              i ekonomia bedzie sie toczyla dalej bez wzgledu na budowe zdan (syntax)
                              prezydenta. I zobaczysz, nie bedzie zle. Bedzie zupelnie ok.
                              Z satysfakcja obserwowalem (jak ty kulki sniegu) narastajacy jazgot
                              nienawisci z Europy i prasowy tutaj, lokalnie. Zjednoczone i polaczone
                              krwawiace serduszka straszyly kataklizmem. I co? I cala para poszla
                              w gwizdek. Fakt, ze tobie wiedzie sie gorzej nie znaczy wcale o spadku
                              koniunktury. Po prostu wiedzie sie tobie gorzej. Zauwazasz rowniez
                              drgniecia "up-tick" gieldy? Czy tylko wlaczasz sie do choru biadolacych gdy
                              index spada? Zyczliwie chce tobie rowniez zwrocic uwage, ze liczenie tylko
                              i wylacznie na emerytalny czek social security jest powaznym bledem.
                              Byc moze przyznasz mi kiedys racje. A co do zwyciestwa Busha - get over it.
                              Albo chociaz sprobuj :))).
                              Spokojnie pozdrawiam,
                              azbest.
                              • zettrzy Re: George Bush, you can't hide... 28.01.05, 16:43
                                usuwanie azbestu kwitnie? podobnie kopanie rowow. To sa te "galezie gospodarki"
                                ktore kwitna zawsze w czasach zwiekszonego bezrobocia, poniewaz rynek pracy jest
                                zalany horda chetnych do wykonywania byle jakich zajec za niska place. W czasach
                                lepszej koniunktury pracownikom w tych "galeziach" trzeba duzo lepiej placic,
                                wiec ruch w interesie maleje.
                                Na marginesie - czy ci sie aby fora nie pomylily? To akurat, przed "zagranica",
                                ma w tytule "naukowcow i inzynierow". Brakuje "niewykwalifikowanej sily
                                roboczej". Czy po prostu tak sie zachlystujesz Buszem ze nie patrzysz gdzie
                                piszesz byle tylko napisac?
                                Owszem, Busz mnie irytuje, wiec nie bede tego ukrywac. Nie tylko mnie. Pamietasz
                                ten strajk szkolny w Denver tuz po ogloszeniu wynikow wyborow? Dzieci nie chca
                                Busza. Zreszta, co mam wyliczac wszystkie przypadki niecheci - bylo to w niusach.
                                Dodaje twoj post do statystyk wg ktorych poparcie dla Busza wzrasta odwrotnie
                                proporcjonalnie do poziomu wyksztalcenia.
                                Pozdrawiam antybuszowo
                                • koekast odwrotnie proporcjonalnie ;) 28.01.05, 17:09
                                  zettrzy napisała:

                                  > Dodaje twoj post do statystyk wg ktorych poparcie dla Busza wzrasta odwrotnie
                                  > proporcjonalnie do poziomu wyksztalcenia.

                                  oj, zet... czytalas post azbesta? widzialas dobor slownictwa, logike wywodu
                                  i spokoj z jakim sie wypowiada? na niewyksztalconego nie wyglada.
                                  Zreszta, poczciwszy to czlowiek ktory, jak to pisal Wiech -
                                  "co ma siedem klas i wyzsze wyksztalcenie domowe" niz komunizujacy profesor.

                                  Btw, azbest - znam Polakow mieszkajacych w Stanach co glosuja na Republikanow..

                                  wesolego weekendu,
                                  Kk
                                  • zettrzy Re: odwrotnie proporcjonalnie ;) 28.01.05, 17:39
                                    czytalam post azbesta. Nawet, poniewaz nie przedstawil sie na tym forum, tak z
                                    ciekawosci przejrzalam gdzie indziej azbest zostawil slady. No coz, dobor
                                    slownictwa jest dokladnie w normie, nie widze w nim nic nadzwyczajnego, "logika
                                    wywodu" oparta na poczuciu zadowolenia, ze bohater jego snow jednak wygral (a
                                    jak sie to wazylo przez cala srode), a spokoj charakterystyczny dla ludzi
                                    zmeczonych ciezka praca fizyczna.
                                    Ja tez znam Polakow (nie tylko Polakow) ktorzy w tych wyborach glosowali na
                                    Busza. Warto tez byloby przejrzec liste grup zawodowych wspierajacych kampanie
                                    wyborcze obu kandydatow. Trzy grupy - education, law, professional/technical -
                                    nie daly na Busza ani centa. Najwiecej dala grupa real estate, czyli pracodawcy
                                    kopaczy rowow, usuwaczy azbestow, lataczy dziur w asfalcie, naprawiaczy dachow itp.
                                    Mowiac o naprawiaczach dachow: w drugim roku B., zanim wprowadzono
                                    do-not-call-list, jeden taki fachowiec zadzwonil do mnie z oferta. Byloby to
                                    smieszne samo w sobie, bo dekarz, jak mechanik samochodowy, nie szuka klientow,
                                    biznes sam przychodzi do niego. W moim przypadku bylo to histerycznie smieszne,
                                    bo mieszkalam wtedy w 12-pietrowym wiezowcu, wiec sila rzeczy naprawy dachu nie
                                    mogly byc w mojej gestii. Po prostu facet byl tak zrozpaczony ze dzwonil w
                                    ciemno pod kazdy numer w ksiazce telefonicznej.
                                    no to baw sie dobrze, nie tylko w weekend
                                    • azbest3 O Bushu jeszcze troche piatkowo :))). 28.01.05, 18:34
                                      Zettrzy,
                                      sugeruje uprzejmie poluzowanie troche. I moze kupno odrobiny poczucia
                                      humoru. Widzialem na Fifth Avenue poczucie humoru on sale. Jawisz mi sie
                                      jako sztywna i nadeta osoba. Zadna uczciwa praca nie hanbi. W tym usuwanie
                                      azbestu i kopanie rowow. Twoja odpowiedz byla latwa do przewidzenia.
                                      Niewlasciwe forum. W demokracji hermetycznosc przeszkadza i uwstecznia.
                                      Opinie maja prawo i wolnosc swobobnego przemieszczania sie. Tak jak kapital.
                                      Rozwazalem zrobienie bledu ortograficznego lub dwoch aby pomoc Tobie
                                      w polemice ze mna. Napisac na przyklad tzy :))). Cos w rodzaju
                                      Twoich "protestatorow". Uzywaz pewnie rowniez slowa "monitoring".
                                      Twoje argumenty apartamentowe nie robia na mnie duzego wrazenia.
                                      W Nju Jorku mieszkam w budynku wyzszym niz Twoj poprzedni. Co o niczym
                                      nie swiadczy. Chociaz przyznam sie, ze Twoje dwanascie pieter zrobilo
                                      na mnie silne wrazenie. Zwroc uwage, ze ilosc pieter pierwsza poruszylas.
                                      Z zyczliwoscia traktuje zainteresowanie sie moja azbestowa toksyczna branza.
                                      Twoje rozprawy na tematy finansowe tez wymagaja pewnego minimum wiedzy.
                                      O funduszach powierniczych pisze. Oddajesz pieniadze w profesjonalne rece
                                      do zarzadzania ale bacznie obserwujesz efekty tego zarzadzania.
                                      Twoja bierna zgoda na obnizenie wartosci poczatkowego kapitalu
                                      jest dyskwalifikujaca aby udzielac znaczacych porad innym.
                                      Nazywanie rowniez "durniem" prezydenta ktory wygral wybory a przegranego
                                      kandydata madrym pozostawie bez komentarza.
                                      Sens mojego postu rowniez umknal Twojemu zrozumieniu. Ja nie gloryfikuje
                                      Busha. Ja jestem w wiekszosci szczesliwym zyjac i mieszkajac w kraju
                                      o wspaniale rozwinietym wolnym rynku i konkurencji. To mnie inspiruje
                                      i uskrzydla. Sadze rowniez, ze koszty utrzymania sie w Nju Jorku
                                      powoduja Twoje permanentne niezadowolenie. Nie zawsze jest to wina
                                      prezydenta. Obojetnie jakiego. Spojrz troche na siebie. Twoj profil
                                      lekko wychyla sie zza tego co piszesz. Sugeruje dwie opcje:
                                      zarabiac wiecej lub przeprowadzic sie do tanszego stanu. W obu przypadkach
                                      nastroj sie Tobie poprawi. Tak sadze.
                                      I tego Tobie weekendowo zycze i pogody ducha wszystkim,
                                      azbest.
                                      • zettrzy Re: O Bushu jeszcze troche piatkowo :))). 28.01.05, 20:24
                                        sztywne i nadete osoby charakteryzuja srodowisko republikanow, wiec to ci sie
                                        powinno podobac. Hermetycznosc pojawia sie coraz czesciej od 4 lat - przedtem
                                        mozna bylo np. pojawic sie na corporate function w towarzystwie oberwanca spod
                                        znaku rock'n'rolla i nikt sie nie krzywil. Dzis na taka okazje mozna
                                        przyprowadzic wylacznie prawnika lub finansiste (nudziarze). Moze mi powiesz
                                        skad ta zmiana postaw? Dlaczego ludzie wola chowac sie w szaro-bure szmaty,
                                        zamiast, jak przed B., nosic kratki Vivienne Westwood i krawaty Jerry Garcia?
                                        (zaobserwuj jak ja nie poddaje tych imion/nazwisk prawom polskiej deklinacji).
                                        Zwroc rowniez uwage ze ilosc pieter w moim poscie ma podkreslic absurdalnosc
                                        akcji tych desperados szukajacych zarobku. Dlaczego odczytujesz te informacje
                                        jako cos w rodzaju oznaki prestizu?
                                        Moje niezadowolenie z B. powinno wystawac na kilometr, a nie sie wychylac. Co
                                        zas do kosztow zycia, to one poszly w dol, bo nie ma na nic rynku i biznesy
                                        odpowiadaja obnizajac ceny na wszystko, poczynajac od mieszkan a konczac na
                                        pomidorach. Piszesz ze powinnam zarabiac wiecej? No coz, przed wojna w Iraku
                                        (ktorej B. nie skonczy, bo mu sie nie oplaci) mielismy rozne government grants
                                        lub pozyczki, ktorymi studenci mogli oplacic kursa. Wiosna 2003 rzad federalny
                                        to ucial - jeszcze w marcu na kursie bylo po 10-15 studentow i mielismy po 4
                                        kursy tygodniowo. W kwietniu ilosc studentow spadla do 4-5, kursow do 1, a teraz
                                        to mamy jeden na 3 miesiace. Szkoly przestawiaja sie na "ksztalcenie"
                                        recepcjonistek. Mam w tej sytuacji lubic B. ktory mi to zorganizowal?
                                        Co do "biernej zgody na obnizenie wartosci kapitalu" to byc moze powinienes sam
                                        zaczac inwestowac - wtedy zobaczysz czy nawet najlepszy broker jest w stanie
                                        przewidziec przyszlosc. Aha, przeczytaj historie Marty Stewart, dosc
                                        histeryczna. Pacz, kobita nie chciala sie biernie zgodzic na obnizenie wartosci
                                        kapitalu, i teraz siedzi. I zeby chociaz chodzilo o jakies sumy, a tu glupie
                                        $200K. I zeby chociaz COS jej udowodnili. No ale nie lubi obecnej administracji,
                                        trzeba ja bylo przyciac. Teraz taki Kozlowski. Mysmy tutaj cala banda siedzieli
                                        przy sprawozdaniach z tego procesu i mu sekundowali. Nie dal sie! Szkoda ze
                                        Marta sie dala.
                                        Busza teraz nie lubie jeszcze bardziej.
                                        Pozdr.
                                    • staua Tez bym chciala 29.01.05, 19:50
                                      zeby Azbest sie przedstawil- bardzo prosze :-) Bo tutaj taki mamy zwyczaj, zeby jakos sie potem moc
                                      umiejscowic i wyobrazic sobie siebie nawzajem, i wszyscy, jak na razie, to robimy, a nie wchodzimy w
                                      dyskusje tak niespodziewanie...
                                  • staua Re: odwrotnie proporcjonalnie ;) 29.01.05, 19:48
                                    Ja znam mnostwo!!!! Wiekszosc!!! Kilkoro demokratow tylko! A za to wsrod Amerykanow znam prawie
                                    samych demokratow (ale to Nowy Jork, to dlatego pewnie, jakbym mieszkala w Alabamie, to byloby
                                    inaczej)
    • staua Adekwatny (chyba) artykul 29.01.05, 19:53
      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2518396.html
      • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 29.01.05, 23:50
        ciekawy artykul, ale chodzi w nim o nienawisc do Ameryki, podczas gdy ja
        chcialam sie podzielic tymi njusami o nienawisci Amerykanow do Busha. Nie
        przyszlo by mi do glowy ze temat wzbudzi az tyle emocji a nawet sciagnie osoby
        bez zwiazku z nauka czy inzynieria tego i owego.
        No coz, temperatura dyskusji upewnia mnie ze B. jest, jak to sie tutaj okresla,
        "kontrowersyjny". Zaczynam go nie lubic do tego stopnia ze chyba sie rozejrze za
        jakas pozycja w GB.
        Tam populacja dzieli moje poglady w pelni.
        • kot.behemot Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 00:32
          zettrzy napisała:

          > ciekawy artykul, ale chodzi w nim o nienawisc do Ameryki, podczas gdy ja
          > chcialam sie podzielic tymi njusami o nienawisci Amerykanow do Busha

          Widzisz, staua miała więcej słuszności, niż Jej przyznajesz. Pisząc "nienawiść
          Amerykanów do Busha" których masz na myśli: tych z Nebraski, czy tych z Nowego
          Jorku? Ci z Nebraski, Kansas, Utach czy Idaho wcale Busha nie nienawidzą. Wręcz
          przeciwnie. Ci z Nowego Jorku zaś, czy Bostonu, to nominalnie Amerykanie, ale
          kulturowo Europejczycy. I oni owszem, nienawidzą tej Ameryki chodzącej co
          niedzielę do kościoła (jaki by nie był), jeżdżącej pickupami i biorącej w pracy
          wolne na rozpoczęcie sezonu myśliwskiego. Niektórzy nienawidzą do tego stopnia,
          że emigrują do Kanady.
          • kot.behemot Chyba mam gorączkę 30.01.05, 00:34
            Nazwę własnego stanu napisałem z błędem. :)
          • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 00:42
            mialam okazje objerzec z bliska tych Amerykanow z Nebraski i Alabamy i
            nasluchalam sie anegdotek o wyjazdach sluzbowych do Teksasu. Tak, to inny narod.
            Nie przecze, ze tamci B. lubia, inaczej by na niego nie glosowali, tym niemniej
            MY wolelibysmy zeby sobie poszedl. My z obu wybrzezy. Aha, i my znad jezior, bo
            tak jakos antybuszownicy uplasowali sie wokol tego probuszowego centrum.
            Do Kanady to nie, nie lubie sezonu zimowego az tak, ale do Londynu to bym
            wyemigrowala z przyjemnoscia.
            • kot.behemot Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 01:07
              zettrzy napisała:

              > mialam okazje objerzec z bliska tych Amerykanow z Nebraski i Alabamy i
              > nasluchalam sie anegdotek o wyjazdach sluzbowych do Teksasu.

              Ja też, tych z Bostonu (dwukrotnie). Znad jezior też. Zawsze do Utah wracałem z
              ulgą. :)
              Nie powiesz mi chyba, że w Nowym Jorku nieznani ludzie, mijani gdzieś na
              spacerzem, powiedzą Ci "cześć". Albo, że ktoś się zatrzyma nieproszony i pomoże
              wyciągnąć samochód z zaspy (mnie pomagano, i ja pomagałem). Albo, że widząc Cię
              maszerującego poboczem, ktoś się zatrzyma i zaproponuje podwiezienie. Albo, że
              można zostawić nie zamknięty dom czy samochód i znaleźć potem wszystko na swoim
              miejscu. Albo, że ciarki nie przechodzą, jak się idzie ciemną ulicą. Na tyle
              znam Wschodnie Wybrzeże (i jego naburmuszonych mieszkańców), że zdaję sobie
              sprawę, że takie opisy to dla "onych" anegdoty.
              • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 01:35
                w Nowym Jorku do dobrego tonu nalezy mowic nieznajomym na ulicy "o, jaki masz
                piekny plaszcz" albo "ojej, jakie sliczne buciki", albo "cudownie wygladasz w
                tej fryzurze". Po wypowiedzeniu tej frazy nalezy sie uplynnic, poniewaz chodzi
                nam o wyrazenie uznania dla wygladu nieznajomego a nie zawieranie znajomosci na
                ulicy. Jak sie zatrzymasz na poboczu i grzebiesz przy pojezdzie zaraz sie
                zatrzyma caly sznur samochodow z oferta pomocy. Nikt nie oferuje podwiezienia bo
                nikt takiej oferty nie przyjmie, a zreszta czlowiek idacy piechota to ktos kto
                wybral spacer. Zas dom czy samochod mozna zostawic otwarty w malej miescinie,
                poniewaz dynamika sasiedzka w malych miescinach jest taka sama na calym swiecie,
                w NY i UT i Brazylii i nawet na Lubelszczyznie. To samo dotyczy ciemnej ulicy.
                Bylam turystycznie w Utah i owszem, piekne gory i pustynia. Widzialam tez taki
                obrazek:
                z mini ciezarowki wysiadl mlody gosc ze spluwa. Za nim wysiadla mloda kobieta
                (moze 20 lat), w ciazy, z niemowleciem na reku. Za nia wysunela sie chyba trojka
                malych dzieci, progresywnie starszych jedno od drugiego o mniej wiecej rok. Moze
                czworka, nie liczylam. Ujrzawszy nasza grupe kobieta jakby sie zawahala, po czym
                zarzucila glowe tak aby wlosy spadly na jej twarz - jakby sie wstydzila ja
                pokazac. Gosciu skierowal spluwe w jej strone i przybral nieprzyjemny wyraz
                twarzy. Kobieta szybko zebrala dzieciarnie i ruszyla, on za nia, ciagle ze
                spluwa w jej kierunku. Nic nie mowili. Przechodzac obok nas kobieta odwrocila
                glowe, a facet obrzucil nas spojrzeniem wrogosci. Polozenia spluwy jednak nie
                zmienil.
                No coz, wole jednak ciarki w ciemnej ulicy (choc u nas trudno byloby znalezc
                naprawde ciemna) niz takie "szczescie rodzinne".
                • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 02:00
                  o, tutaj wiecej o kulturze spod znaku Busza. To co nosimy na dana okazje wyraza
                  nasz stosunek do wydarzenia. Tyle mysli o nas obecna administracja. Jest ja za
                  co kochac.


                  Cheney Criticized for Attire at Auschwitz Ceremony

                  WASHINGTON (Reuters) - Vice President Dick Cheney raised eyebrows on Friday for
                  wearing an olive-drab parka, hiking boots and knit ski cap to represent the
                  United States at a solemn ceremony remembering the liberation of Auschwitz.

                  Other leaders at the event in Poland on Thursday marking the 60th anniversary of
                  the death camp's liberation, such as French President Jacques Chirac and Russian
                  President Vladimir Putin, wore dark, formal overcoats and dress shoes or boots.

                  "The vice president, however, was dressed in the kind of attire one typically
                  wears to operate a snow blower," Robin Givhan, The Washington Post's fashion
                  writer, wrote in the newspaper's Friday editions.

                  Between the somber, dark-coated leaders at the outdoor ceremony sat Cheney,
                  resplendent in a green parka embroidered with his name and featuring a
                  fur-trimmed hood, the laced brown boots and a knit ski cap reading "Staff 2001."

                  "And, indeed, the vice president looked like an awkward boy amid the
                  well-dressed adults," Givhan wrote.

                  Britain's Daily Mail and Daily Telegraph newspapers also both noted that Cheney
                  had opted for casual attire.

                  The Post's Givhan said Cheney might have been hoping to avoid the cold weather
                  in Oswiecim, but noted he had worn a dark overcoat and no hat at all at another
                  recent winter occasion
                  • kot.behemot No cóż, tu akurat popieram Cheneya! :) 30.01.05, 02:41
                    Moim idolem byłby tu znany mi profesor (niestary facet, Duńczyk, współautor
                    jednego z bardziej znanych pakietów do obliczeń kwantowochemicznych), który na
                    pewnej nadętej konferencji dał ponoć wykład w wygniecionym T-shircie. Jestem
                    zwolennikiem poglądu, że jak się coś naprawdę osiągnie, to już nie trzeba więcej
                    udowadniać krojem garnituru albo kolorem krawata. ;)
                    A Cheney... Cóż, można do Niego mieć poważne zastrzeżenia (Halliburton). Ale w
                    towarzystwie takich Putina czy Chiraca nie wygląda aż tak źle, żeby musiał
                    nadrabiać garniturem.

                • kot.behemot Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 03:06
                  1. Życzliwość na ulicach. W Nowym Jorku nie byłem. W Bostonie parę razy, i jedni
                  na drugich patrzą tam z taką życzliwością, jakby sobie wzajemnie babcie
                  pomordowali. Cóż, żadnych badań statystycznych nie prowadziłem, to tylko takie
                  wrażenie.

                  2. Szczęście rodzinne. Obrazek MÓGŁ się zdarzyć, ale "zdarzyć" jest tu
                  słowem-kluczem. Abstrahując od faktu, ze była to przynajmniej pełna rodzina (a
                  nie jedna mamusia i pięciu tatusiów, jak w centrach Waszych miast na Wschodzie)
                  chciałbym zauważyć, że wścibskie państwowe służby do wtrącania się w życie
                  rodzinne działają w Utah z nachalnością nie odbiegającą chyba od innych okolic.
                  Wiem, bo przylazło do mnie wczoraj takie coś.

                  Ponadto, zaastanawiam się, czy niechęć do nas, wsiowych, nie narzuca Ci
                  interpretacji tego, co widziałaś. Ot, mnie wygląda na to, że przyjechał sobie
                  gdzieś farmer z rodzinką. Broń miał, bo tu prawie każdy ma. W celowanie w żonę
                  wątpię, wygląda mi raczej na to, że żonę puścił przodem, a broń niósł, jak
                  niósł, bo broń się nosi tak, żeby widzieć, gdzie jest lufa skierowana (i zapewne
                  nie była w żonę, tylko gdzies trochę w bok). Podejrzewam, że reagujesz na widok
                  karabinu nerwowo i stąd interpretacja. :)
                  • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 17:09
                    1) bron powinien zostawic w samochodzie, bo szli do restauracji i tam nie bylo
                    na co polowac
                    2) kobieta na oko 20-letnia a juz obarczona kilkorgiem dzieci wysyla swiatu
                    sygnal: "pierwszy raz rodzilam w wieku 15 lat, od tej pory nie robie nic innego,
                    wlasciwie moglabym przeprowadzic sie do Afganistanu - moje zycie bedzie wygladac
                    identycznie"

                    Cheney w Oswiecimiu nie zademonstrowal zadnych osiagniec a tylko pogarde dla
                    otoczenia. Slusznie bowiem pani redaktor od mody zauwazyla ze na inauguracje
                    pojawil sie w plaszczu, a temperatura byla taka sama.
                    Nawet Amerykanie to skrytykowali.
                    • kot.behemot Aha, jeszcze o tej broni: 31.01.05, 19:44
                      zettrzy napisała:

                      > 1) bron powinien zostawic w samochodzie, bo szli do restauracji i tam nie bylo
                      > na co polowac

                      A kto powiedzieł, że broń służy do polowania?! Zgodnie z założycielami tego
                      państwa (parę cytatów na końcu), broń służy do tego, żeby gość mógł bronić
                      swojego życia, własności i wolności. Nigdy nie wiadomo, kto się pojawi w takiej
                      restauracji. Może desant z Meksyku? A może poborca podatków? ;)

                      “Little more can reasonably be aimed at, with respect to the people at large,
                      than to have them properly armed and equipped.” ~ Alexander Hamilton

                      “As civil rulers, not having their duty to the people duly before them, may
                      attempt to tyrannize, and as the military forces which might be occasionally
                      raised to defend our country, might pervert their power to the injury of their
                      fellow-citizens, the people are confirmed by the next article in their right to
                      keep and bear their private arms.” ~ Tench Coxe

                      “Before a standing army can rule, the people must be disarmed; as they are in
                      almost every kingdom in Europe. The supreme power in America cannot enforce
                      unjust laws by the sword; because the whole body of people are armed, and
                      constitute a force superior to any band of regular troops that can be, on any
                      pretense, raised in the United States.” ~ Noah Webster

                      “No free men shall be debarred the use of arms.” ~ Thomas Jefferson

                      “To preserve liberty, it is essential that the whole body of the people always
                      possess arms, and be taught alike, especially when young, how to use them.” ~
                      Richard Henry Lee

                      “The great object is that every man be armed. . . . Everyone who is able may
                      have a gun. . . . Are we at last brought to such a humiliating and debasing
                      degradation that we cannot be trusted with arms for our own defense?” ~ Patrick
                      Henry

                      “Besides the advantage of being armed, which the Americans possess over the
                      people of almost every other nation, the existence of subordinate governments .
                      . . forms a barrier against the enterprises of ambition. . . . [The] several
                      kingdoms of Europe . . . are afraid to trust the people with arms.” ~ James Madison
                  • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 17:11
                    ps. nie mam niecheci do wsiowych bo moj dom w Polsce jest akurat na wsi. Mam
                    niechec do Busza i jego ekipy i cieszy mnie ze wielu ludzi w Stanach ja dzieli.
                    • kot.behemot Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 18:27
                      > Mam niechec do Busza i jego ekipy i cieszy mnie ze wielu ludzi w Stanach ja
                      dzieli.

                      Nie wystarczająco wielu, żeby wybrać Kerry'ego i Jego ekipę. Co mnie cieszy
                      znacznie bardziej, niz sam wybór Busha (ten - średnio, bo wolałbym MacCaina).
                      Ale mając wybór między Demokratą z Massachusetts a Kaczorem Donaldem, wybrałbym
                      Kaczora. :)

                      P.S. Karabin w restauracji to rzeczywiście troche wsiowe. Pistolet jest mniej
                      ostentacyjny. Na nowojorskie warunki, to jakby porównywać użycie kropelki wody
                      kolońskiej Cartiera z wylaniem na siebie połowy butelki słynnej peerelowskiej
                      wody "Brutal" (ponoć strasznie śmierdzącej). Cóż, Utah to JEST wsiowa okolica,
                      zwłaszcza południe.

                      P.S. 2 Ilość dzieci - faktycznie, specyfika regionu. Nie znaczy to jednak, że są
                      z tym nieszczęśliwi. Po przyjeździe do Utah rozmawiałem sobie miło z dyrektorką
                      mojego International Students and Scholars Office, i pani mi się z dumą
                      pochwaliła, że ma dwadzieścioro wnucząt. Cóż, osobiście uważam, że co za dużo,
                      to niezdrowo, ale też że co kraj, to obyczaj. Dobrze im z tym, a obyczaje,
                      bezpieczeństwo, czystość i przyzwoitość Utah wystawiają w sumie dobre świadectwo
                      mormońskiemu stylowi życia. Jeśli jego częścia jest urządzanie sobie w domu
                      przedszkola, to może nawet lepiej - miłe mi obyczaje się rozpowszechnią, a
                      cudactwa Wybrzeża powoli odejdą w złotą jesień, razem z mieszkańcami tamtych
                      okolic.
                      • zettrzy Re: Adekwatny (chyba) artykul 30.01.05, 19:39
                        byc moze istotnie Kerry nie przedstawil sie wystarczajaco atrakcyjnie, co nie
                        znaczy ze B. jest lepszy. Owszem, Kerry troche sie platal w swoich
                        wypowiedziach, ale mimo wszystko wolalabym jego ekipe. Byc moze Busz jako taki
                        jest naprawde za glupi na to aby byl szkodliwy i wszelkie zlo, jakiego
                        doswiadczamy za tej prezydentury, jest spowodowane pomyslami jego ekipy. Co nie
                        zmienia faktu iz doswiadczamy bardzo wiele zla - wojny w Iraku nie chce mi sie
                        cytowac.
                        Przedszkole w domu jedni lubia, inni nie, kwestia gustu, natomiast fakty sa
                        takie iz w ciagu ostatnich 4 lat wyraznie zmniejszyla sie ilosc dzieci w zyciu
                        publicznym. Pamietasz ostatnie lata poprzedniego wieku? Bylo wrecz modnie miec
                        bardzo male dziecko. Gdzie nie spojrzec gromady rodzin z niemowletami w wozkach
                        i na reku. Dzis sie tego nie widzi - dzieci owszem sa, ale jakby podrosniete,
                        5-6 letnie i starsze. Czyzby spoleczenstwo dobrowolnie powstrzymywalo sie od
                        reprodukcji? Obawa przed materialna odpowiedzialnoscia za dzieci w marnej
                        ekonomii? Ciekawe czy przyrost naturalny nie spadl pod rzadami B. - nie przyszlo
                        mi do glowy aby sprawdzac te statystyki, bo publikuje sie glownie te dotyczace
                        naglego wzrostu biedy dzieci.
                        Tak naprawde, gdyby B. potrafil zrobic cos z ta wojna, byloby mi wszystko jedno
                        kto siedzi w Bialym Domu. Politykow bowiem oceniam wylacznie na podstawie
                        wynikow ich pracy. No i musze powiedziec ze Reagan sie sprawdzil, Clinton tez,
                        nawet bardziej niz Reagan bo mial gorszy poczatek, a obaj Busze pokazali jak nie
                        nalezy zawiadywac krajem.
          • koekast Illegal aliens head for Canada 31.01.05, 14:12
            Skoro Kot poruszyl juz ten temat, to pozwole sobie wkleic spama.
            Podobal sie zarowno Redublikanom polskiego pochodzenia, jak i
            ostro liberalnym znajomym Amerykanom (komentarz:"I know such people!!")
            Wiec moze jest to jakas szansa dla zet ;)
            =============================== ===============================
            The flood of American liberals sneaking across the border into
            Canada has intensified in the past week, sparking calls for
            increased patrols to stop the illegal immigration. The election of
            President Bush to a second term is prompting the exodus among left
            citizens who fear they'll soon be required to hunt, pray and agree
            with Bill O'Reilly.

            Canadian border farmers say it's not uncommon to see dozens of
            sociology professors, animal activists and Unitarians crossing
            their fields at night. ''I went out to milk the cows the other day, and there
            was a Hollywoodproducer huddled in the barn," said Manitoba farmer Red
            Greenfield, whose acreage borders North Dakota. The producer was cold, exhausted
            and hungry. ''He asked me if I could spare a latte and some free-range chicken.
            When I said I didn't have any, he left. Didn't even get a chance to show him my
            screenplay, eh?"

            In an effort to stop the illegal aliens, Greenfield erected higher
            fences, but the liberals scaled them. So he tried installing
            speakers that blare Rush Limbaugh across the fields. ''Not real effective," he
            said. ''The liberals still got through, and Rush annoyed the cows so much they
            wouldn't give milk."

            Officials are particularly concerned about smugglers who meet
            liberals near the Canadian border, pack them into Volvo station
            wagons, drive them across the border and leave them to fend for
            themselves. ''A lot ofthese people are not prepared for rugged conditions," an
            Ontario border patrolman said. ''I found one carload without a drop of drinking
            water. They did have a nice little Napa Valley cabernet, though."

            When liberals are caught, they're sent back across the border,
            often wailing loudly that they fear retribution from conservatives.

            Rumors have been circulating about the Bush administration establishing
            re-education camps in which liberals will be forced to drink domestic beer and
            watch NASCAR.

            In the days since the election, liberals have turned to sneakier
            ways of crossing the border. Some have taken to posing as senior
            citizens on bus trips to buy cheap Canadian prescription drugs. After catching a
            half-dozen young vegans disguised in powdered wigs, Canadian immigration
            authorities began stopping buses and quizzing the supposed
            senior-citizen passengers. ''If they can't identify the accordion
            player on The Lawrence Welk Show, we get suspicious about their
            age," an official said. Canadian citizens have complained that the
            illegal immigrants are creating an organic-broccoli shortage and
            renting all the good Susan Sarandon movies.

            ''I feel sorry for American liberals, but the Canadian economy just can't
            support them," an Ottawa resident said. ''How many art-history majors does one
            country need?"

            In an effort to ease tensions between the United States andCanada,
            Vice President Dick Cheney met with the Canadian ambassador and
            pledged that the administration would take steps to reassure
            liberals, a source close to Cheney said.

            ''We're going to have some Peter, Paul & Mary concerts.
            And we might put some endangered species on postage stamps.
            The president is determined to reach out."

            • azbest3 Dodane trzy grosze. 31.01.05, 18:22
              Zettrzy,
              mezczyzni nie nosze obecnie krawatow J.Garcia z paru powodow.
              Jedni uwazaja ja za passe. Innym sie one znudzily. I jeszcze
              inni dowiedzieli sie wlasnie, ze Garcia umarl.
              Madison Avenue nazywa to cyklicznoscia upodoban w konfekcji.
              Nie ma to zupelnie zwiazku ze stanem malaise ktory propagujesz.
              Szarosc w gray flannel tez nie wyglada zle. Byc moze zauwazylas,
              ze Victoria`s Secret ciagle oferuje kolory teczowe :))).

              Podzielone sa zdania co do nudnosci finansistow. Najwidoczniej
              nie udalo sie tobie dotychczas zblizyc do nienudnego. Byc moze
              usmiechac sie powinnas czesciej?
              W swoim czasie obieglo prase zdjecie ksiezniczki Diany i jej doradcy
              finasowego zrobione przez paparazzo na St. Barts. Doradca ssal Diany
              duzy palec u nogi. Ten finansita byl nienudny.

              Wdzieczny jestem tobie za konsekwencje z jaka dzielisz sie ze mna
              swoja szeroka wiedza na temat finansow. Doceniam intencje ale obawiam
              sie twojego niedoinformowania. "Glupie 200G" Marty S. ktore wspominasz
              to jeszcze glupsze 51G (ok. 4000 akcji ImClone). I proces Kozlowskiego
              ciagle trwa.

              O polityce trudno z toba wymieniac uwagi. Wydajesz sie osoba autorytatywnie
              wszystko wiedzaca lepiej. Prawdopodobnie jestes dydaktykiem.
              Niektorzy dydaktycy z wiekiem nabieraja przekonania o wlasnej nieomylnosci.
              Wwiozlas tez do Stanow nieoclona polska podejrzliwosc do systemu prawnego
              i wszechobecnych spiskow rzadowych. Dlatego jest prawie niemozliwe
              nasze zblizenie sie (nawet asymptotyczne) do wspolnych ustalen.

              Gdyby rzeczywiscie okazalo sie, ze na czas kadencji obecnego prezydenta
              przeniesiesz sie do Londynu wzbudzisz tym moj nieklamany podziw.
              Obawiam sie jednak, ze powiekszysz grono znanych aktorow ktorzy publicznie
              to oswiadczyli a obecnie o to zapytani spuszczaja wzrok.

              Jezeli przed ewentualnym wylotem do Londynu zdecydujesz sie oslabic
              Republikanow to prosze rozwaz przyjecie mojej oferty partycypowania
              w kosztach biletu w jedna strone. Szkoda, ze Concorde juz nie lata.
              Zupelnie bezinteresownie chcialbym abys byla szczesliwa.

              Twoja sympatia do Demokratow przypomina mi liryke Dire Straits:
              "That ain`t workin` the way you do it.
              Money for nothin` and chicks for free".

              Staua,
              przedstawie sie w trzech zdaniach. Mieszkam w Nju Jorku. Nie mam nic
              wspolnego z nauka. Mam duzo z finansami i P.R. (public relations).
              I tak quasi-przedstawiony pozostane. Moja meteorycznosc na tym watku
              nie uzasadnia wiekszej ilosci zdan przedstawienia.

              Uklony,
              azbest.
              • staua Re: Dodane trzy grosze. 31.01.05, 22:40
                Mnie wystarcza to przedstawienie na razie :-))) - ale czuj sie zaproszony do udzialu takze w innych
                watkach!
                Pozdrawiam!
              • czajek76 Re: Dodane trzy grosze. 01.02.05, 01:42
                Juz Cie lubie :)
              • zettrzy Re: Dodane trzy grosze. 01.02.05, 03:20
                Azbescie, zajmujesz sie finansami i PR a wiesz ze usuwanie azbestu kwitnie? no
                popatrz jakie szerokie horyzonty...
    • czajek76 Chyba dosyc tego 01.02.05, 04:37
      Sluchajcie, uwazam ze ta dyskusja jest nikomu niepotrzebna. Poki co, jest to
      jedyne forum ktore odwiedzam z przyjemnoscia (moze nieco za rzadko). Dotychczas
      bylo miejscem calkiem rzeczowych dyskusji. Ta z pewnoscia do takowych nie
      nalezy. Jak tak dalej pojdzie to skonczymy tak jak inne fora zagraniczne, gdzie
      kazdy kazdemu wilkiem. Mamy swoje poglady polityczne i kazdy ma prawo oceniac
      biezaca sytuacje wedlug swoich kryteriow. Z pewnoscia nie uda nam sie tutaj
      wypracoawc zadnego kompromisu, a argumenty kazdej ze stron znamy na wylot. Moze
      jakbysmy sie woodeczki napili to by jakos poszlo, ale tak...
      Proponuje zatem zeby admin usunal ten watek.
      Kropka.
      • kot.behemot Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 07:00
        > Proponuje zatem zeby admin usunal ten watek.

        Kto za propozycją, kto przeciw, komu obojętne?
        Admin
        • true_blue Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 12:36
          Mozemy usunac, dla mnie nie ma wiekszego znaczenia, w sumie poglady zostaly
          powiedziane, mozemy sie po prostu umowic (jak dorosli ludzie), ze juz nie
          bedziemy kontynuowac watku i rzeczywiscie go nie kontynuowac :-)
          Pozdr.
          • azbest3 Amen :)))))))))))))))))))))))))))))) )). 01.02.05, 14:45
            Amen and R.I.P.
            Salve,
            a.
          • staua Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 16:25
            Ja jestem za!
        • koekast Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 18:35
          ja bym nie usuwal. pare osob probowalo naciaganac watek, zeby byl
          na temat nawet.
          Kk
          • staua Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 19:57
            To moze powiem, dlaczego jestem za usunieciem: ten watek bedzie caly czas przyciagal rozne osoby,
            ktore beda chcialy w nim sie wypowiadac (a nie interesuja sie w ogole tym forum tak naprawde, lub
            chca je przeksztalcic w kolejna Polonie) i nigdy sie nie skonczy, bo nam tez trudno bedzie go
            ignorowac. Lepiej usunac i tyle, bo wtedy naprawde nastapi koniec...
            • zettrzy Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 22:41
              jako zalozycielka watku, skoro juz padla taka propozycja, uwazam iz watek nalezy
              usunac z ponizszych wzgledow:

              1) przemoc jest podstawa polityki Busza. Totalitaryzm nie jest w stanie
              tolerowac pogladow odmiennych od narzuconych przez grupe rzadzaca. Problem tego
              watku polega glownie na tym ze ja wyrazam zdanie inne niz wiekszosc, co
              wiekszosc bardzo drazni. Usuniecie watku bedzie stanowilo kolejny, materialny
              argument na rzecz zwolennikow Busza.
              2) watek jak na razie przyciagnal Azbesta. Byc moze w kolejce juz stoi jakis
              Keson ze swoja porcja uwielbienia dla B., a potem beda inni - musialabym
              poczytac forum "Polki w Stanach" by sie zorientowac w mozliwosciach. Tak,
              dyskusja na tym poziomie bedzie meczaca. A swoja droga jak ow Azbest tutaj
              trafil? Czyzby jakis nawiedzony, grzebiacy przegladarka w forach w poszukiwaniu
              watkow o Buszu?

              wobec czego uwazam iz bedzie lepiej jesli watek zostanie usuniety
              • ex-rak Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 23:25
                czolem wszystkim,

                nie bylo mnie przez pare dni, a wy tu sie ostro rozpisaliscie. Teraz Wam wstyd
                i dyskusje palaca sumienie chcecie wycinac.
                • zettrzy Re: Chyba dosyc tego 01.02.05, 23:28
                  ja osobiscie nie chce, ale wyciecie jest skierowane przeciw mnie, wiec sie bede
                  mogla czuc jak prawdziwa meczennica, a to jest cenne
              • kot.behemot Re: Chyba dosyc tego 02.02.05, 02:08
                > Usuniecie watku bedzie stanowilo kolejny, materialny
                > argument na rzecz zwolennikow Busza.

                Nie będzie, skoro to na Twoje życzenie. :)

                A sam jestem zwolennikiem zakończenia po prostu tej dyskusji, i niech sobie
                wątek zjedzie gdzieś na dalsze strony.
              • broch Re: Chyba dosyc tego 02.02.05, 15:31
                Jesli ktos zasuwa takie truizmy to rzeczywiscie watek nalezy zlikwidowac.
                Osobiscie boje sie ludzi z "punktami" dotyczacymi moralnosci, polityki itp.
                Zionie brakiem tolerancji, czesto swiadczy wylacznie o glupocie.

                Faktyczna roznica miedzy demokratami a republikanami jest zadna, za wyjatkiem
                uzywanej nomenklatury. oh, jest jedna roznica:
                demokraci sa za dawaniem wiekszych zapomog dla bezrobotnych matek z dziecmi co
                przy 17-ce z piatka dzieci daje calkiem niezly dochod. Republikanie chca aby
                pieniadze zostaly u bogatych. Dla mnie bez roznicy poniewaz nie jestem w zadnej
                z powyzszych kategorii.

                Mniej wiecej tak jak w Polsce: nie ma roznicy miedzy populizmem PIS a SLD czy
                partia Leppera. Nie ma wielkiej roznicy miedzy demokratami a republikanami w U.S.A.

                Cale Twoje tyrady zettrzy to nic innego jak powtarzanie komunalow.

                Tak ten watek powinien byc zlikwidowany poniewaz nie ma nic wspolnego z forum a
                Tobie zapewni dobre samopoczucie choc faktycznie nie ma do tego podstaw w
                dziedzinie pogladow politycznych skladajacych sie glownie ze sloganow.

                W normalnych warunkach taki watek na forum innym niz polityczne to flaming. I to
                jest podstawa do usuniecia a nie Twoje "odwazne" poglady polityczne.
                • czajek76 Re: Chyba dosyc tego 02.02.05, 18:24
                  Wlasnie to mialem na mysli, tylko nie wiedzialem ze toto ma adekwatna nazwe :)
                • staua Re: Chyba dosyc tego 02.02.05, 18:55
                  Dziekuje Ci, Broch, za to podsumowanie. Lepiej nie mozna.
                • zettrzy no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 14:13
                  broch napisał:

                  > Jesli ktos zasuwa takie truizmy to rzeczywiscie watek nalezy zlikwidowac.
                  > Osobiscie boje sie ludzi z "punktami" dotyczacymi moralnosci, polityki itp.
                  > Zionie brakiem tolerancji, czesto swiadczy wylacznie o glupocie.
                  >
                  watek zostal zalozony jako sarkastyczny komentarz na temat inauguracji Busza.
                  Pierwsze wpisy tez nie dotyczyly moralnosci, polityki itp. Potem wlaczyli sie
                  bezkrytyczni wielbiciele i istotnie zaczelo ziac brakiem tolerancji, czasem
                  glupota, nie mowiac juz o flaming. Nikt nie musial tutaj nic dodawac, sami to
                  wszystko napisaliscie. Ach, i ten Azbest - to musi jatrzyc, bo taki "suboptimal"
                  sojusznik wyglada gorzej niz otwarty wrog.

                  > Faktyczna roznica miedzy demokratami a republikanami jest zadna, za wyjatkiem
                  > uzywanej nomenklatury. oh, jest jedna roznica:
                  > demokraci sa za dawaniem wiekszych zapomog dla bezrobotnych matek z dziecmi co
                  > przy 17-ce z piatka dzieci daje calkiem niezly dochod. Republikanie chca aby
                  > pieniadze zostaly u bogatych. Dla mnie bez roznicy poniewaz nie jestem w zadnej
                  > z powyzszych kategorii.
                  >
                  Powyzsze twierdzenie to strawa intelektualna dziatwy szkolnej w kraju nad Wisla,
                  rozpowszechniana rowniez w polonijnej prasie. Moze warto byloby zapoznac sie a
                  amerykanskim punktem widzenia.

                  > Mniej wiecej tak jak w Polsce: nie ma roznicy miedzy populizmem PIS a SLD czy
                  > partia Leppera. Nie ma wielkiej roznicy miedzy demokratami a republikanami w U.
                  > S.A.
                  >

                  Niestety, zylam zbyt dlugo "za granica" aby powyzsze porownanie mialo dla mnie
                  jakiekolwiek znaczenie. Natomiast uzycie takich porownan wskazuje tylko iz wiele
                  osob piszacych w tym watku zyje, przynajmniej myslowo, w starym kraju i chyba
                  nie ma specjalnych kontaktow z amerykanska rzeczywistoscia.

                  Moje "komunaly" tymczasem uzyskaly poparcie samego prezydenta - no wiec
                  proponuje on obciac emerytury o 40%. QED. Obciecie bylo widoczne od poczatku,
                  rozmiar nie. Do tego roczny limit ograniczony do sumy bez znaczenia. Czyli
                  bedzie to mniejszy procent od mniejszej sumy. Republikanie czuja sie bardzo
                  nerwowo, bo publicznosci to sie nie spodoba.

                  No, to teraz, na zyczenie paru uczestnikow (ktorzy dopisywali swoje "flaming"
                  chociaz mogli po prostu watek zignorowac) niech bedzie usuniety.

                  Musze sobie jednak pogratulowac - zupelnie nieintencjonalnie, dzieki wpisom w
                  tym watku, rozbudowalam swoja wiedze o osobach popierajacych Busza.
                  • lukasz97 Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 15:43
                    zettrzy napisała:

                    >
                    > Moje "komunaly" tymczasem uzyskaly poparcie samego prezydenta - no wiec
                    > proponuje on obciac emerytury o 40%. QED. Obciecie bylo widoczne od poczatku,
                    > rozmiar nie. Do tego roczny limit ograniczony do sumy bez znaczenia. Czyli
                    > bedzie to mniejszy procent od mniejszej sumy. Republikanie czuja sie bardzo
                    > nerwowo, bo publicznosci to sie nie spodoba.

                    oj, podaruj sobie i nie wymyslaj... zgodnie z tym co powiedzial to 40% mozna
                    by zainwestowac wlasnorecznie na jeden z paru, konserwatywnych raczej,
                    sposobow. Troche to co innego niz 'obciac emerytury o 40%', nieprawdaz ?

                    l

                    • ex-rak Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 16:30
                      Ech, ja chyba jednak tego Busha nie lubie.

                      Nie dosc, ze wywolal krwawa jatke w Iraku, to jeszcze wojne na forum.
                      • staua Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 16:34
                        Zettrzy, tzn. wszyscy wpisujacy sie w tym watku oprocz Ciebie popieraja Busha, tak? Ciekawe.
                      • lukasz97 Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 16:35
                        ex-rak napisał:

                        > Ech, ja chyba jednak tego Busha nie lubie.
                        >
                        > Nie dosc, ze wywolal krwawa jatke w Iraku, to jeszcze wojne na forum.

                        ha.. ale tez drugi co do aktywnosci watek na forum ;o)

                        l
                        • broch Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 17:08
                          no coz przynajmniej nie musze kupowac gazet wystarczy ze poslucham co powtarza
                          zettrzy.

                          Aha, poniewaz wyglada na to ze nie rozumiesz znaczenia slow:
                          komuna - frazes, banal
                          truizm - oczywista prawda
                          Innymi slowy powtarzasz rzeczy ktore mozna znalezc w prasie - nihil novi sub
                          sole. Faktycznie mozna na papierze oszczedzic.
                          Nie znaczy to ze mijasz sie z prawda. Nie mniej znasz ja tylko czesciowo. Np.
                          przed wyborami republikanie i demokraci przescigali sie w proponowanych
                          dodacjach na HMO. Bush ostatecznie zaproponowal wiecej i zdobyl punkty. Oba
                          projekty byly mowiac delikatnie niekorzystne dla gospodarki. W sumie obie partie
                          dzisiaj uwazaja za glowny cel zdobycie miejsc w senacie glaszac coraz bardziej
                          populistyczne hasla (populizm: przyrzekanie spelnienia nieracjonalnych zadan).
                          Obie partie sa dzisiaj w ciezkim kryzysie.
                          W sumie, choc jestes tak "oderwana" od polskiej rzeczywistosci, przypominasz
                          tramwajowych dyskutantow co to wlasnie "przeczytali", ale nie mieli czasu na
                          glebsza analize.

                          Chwalenie sie oderwaniem od tzw "korzeni" swiadczy wylacznie o plytkosci
                          wyksztalcenia ogolnego, nie o amerykanizacji.

                          Generalnie jestes bardziej papieska niz Papiez. Amerykanie ktorych znam patrza
                          bardziej trzezwo niz Ty na polityke zarowno demokratow jak i republikanow.
                          • zettrzy Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 19:11
                            broch napisał:

                            > Chwalenie sie oderwaniem od tzw "korzeni" swiadczy wylacznie o plytkosci
                            > wyksztalcenia ogolnego, nie o amerykanizacji.
                            >
                            boszszszsz... gdzie ja sie czymkolwiek CHWALE? czy mi sie tylko zdaje czy
                            istotnie nadinterpretacji jest formie glupoty? juz poprzednio azbest doszukiwal
                            sie CHWALENIA i jakichs elementow prestizu w fakcie mieszkania na konkretnym
                            pietrze. Ja z ta mentalnoscia nie wygram...
                            I gdzie jest mowa o amerykanizacji? Przez caly czas pisze o PRAKTYCZNYCH
                            wynikach prezydentury Busza, poniewaz takowe mnie PRAKTYCZNIE dotycza. Wiele
                            osob nie miesci sie w tej kategorii - ich sytuacja osobista nigdy sie nie zmieni
                            z takich powodow jak polityka danego prezydenta i wynikajaca z niej sytuacja
                            gospodarcza. Oczywiscie, wtedy mozna koncentrowac sie na takich czy innych
                            "wartosciach kulturowych". Mnie jest trudno dostrzegac te wartosci kiedy moje
                            ulubione wloskie deli wywiesza na drzwiach "out of business", jakis urzedas z
                            county przysyla mi kolejny list blagalny o wsparcie materialne dla szkol,
                            lokalny szpital zostaje zamkniety, a osoby majace zarzadzac krajem pytluja w
                            kolko o demokracji w Iraku. Aha, wielu Irakijczykow twierdzi ze oni tej
                            demokracji nie chca, wola rzady mullow.
                    • zettrzy Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 19:19
                      lukasz97 napisał:

                      > oj, podaruj sobie i nie wymyslaj... zgodnie z tym co powiedzial to 40% mozna
                      > by zainwestowac wlasnorecznie na jeden z paru, konserwatywnych raczej,
                      > sposobow. Troche to co innego niz 'obciac emerytury o 40%', nieprawdaz ?
                      >
                      zgodnie z tym co powiedzial swiadczenia maja byc obnizone o 40%. Zainwestowac
                      wolno byloby 4% kompensaty, ale z rocznym limitem $1000. To jest jeszcze mniej
                      niz obecny IRA, ktory ustala ten limit na $3000. No i w buszonomii zadne
                      inwestycje nie przynosza zysku - w najlepszym wypadku utrzymuja wartosc
                      kapitalu. Zadna prywatna firma by nie tolerowala takiego CEO, no ale caly kraj
                      moze sobie pozwolic, mamy co tracic.
                      • lukasz97 Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 22:49
                        zettrzy napisała:

                        > lukasz97 napisał:
                        >
                        > > oj, podaruj sobie i nie wymyslaj... zgodnie z tym co powiedzial to 40% mo
                        > zna
                        > > by zainwestowac wlasnorecznie na jeden z paru, konserwatywnych raczej,
                        > > sposobow. Troche to co innego niz 'obciac emerytury o 40%', nieprawdaz ?

                        z przykroscia stwierdzic musze, ze dalej wymyslasz...

                        > zgodnie z tym co powiedzial swiadczenia maja byc obnizone o 40%. Zainwestowac
                        > wolno byloby 4% kompensaty, ale z rocznym limitem $1000. To jest jeszcze mniej

                        teraz na SS idzie 12.5% - z tego (a nie z jakiejs 'kompensaty') 4% (ie ~40%
                        starego SS) mogloby byc zainwestowane, reszta (ie 8.5% payroll ie ~60% starego
                        SS) zostaje jak byla.

                        > niz obecny IRA, ktory ustala ten limit na $3000. No i w buszonomii zadne

                        zeby ten limit wykorzystac trzeba by zarabiac $75k/rok (a od przyszlego
                        roku $100k bo limit rosnie do $4k). czyli, jezeli straca, to tylko ci
                        lepiej usytuowani - a toz przeca o to demokratom chodzi, coby kontrasty
                        redystrybuowac a kontrast wyrownywac, nieprawdaz ?

                        a nadwyzka (zapewne) zostanie potraktowana w/g starych zasad.

                        > inwestycje nie przynosza zysku - w najlepszym wypadku utrzymuja wartosc

                        tego pana za 4 lata juz nie bedzie. a SS to sprawa lat 40...

                        > kapitalu. Zadna prywatna firma by nie tolerowala takiego CEO, no ale caly kraj
                        > moze sobie pozwolic, mamy co tracic.

                        zauwaz, ze ten pan mial okazje wygrac tutejsze wybory. a co z tego wynika,
                        nikt inny niczego lepszego (nie w Twoim czy moim wydaniu a w wydaniu
                        wyborcow; mozesz to lubic lub nie, ale taka jest definicja 'lepszy'
                        w demokracji) nie byl w stanie zaproponowac.

                        l
                        • zettrzy Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 23:31
                          istotnie, powinno byc "kompensacji", pomylka, przepraszam za blad
                          • lukasz97 Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 03.02.05, 23:37
                            zettrzy napisała:

                            > istotnie, powinno byc "kompensacji", pomylka, przepraszam za blad

                            jezeli "kompensacja" == "payroll" to zgoda.

                            l
                            • zettrzy Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 04.02.05, 00:02
                              tak, wlasnie to mialam na mysli
                              to jest wlasnie skutek poslugiwania sie wylacznie angielskim na codzien -
                              terminy techniczne (w tym wypadku z zakresu accounting) w jednym jezyku
                              nakladaja sie na drugi i potem latwo sie zaplatac
                              zreszta ja nawet mialam watek o regresji jezykowej w dziedzinach technicznych
                            • ex-rak Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 04.02.05, 00:03
                              Nareszcie!!!!!

                              Zgoda!!!!!!
                              • borrek Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 27.02.05, 09:34
                                :-))

                                cagle.slate.msn.com/working/050113/horsey.gif
                                • zettrzy Re: no, to wreszcie wiemy co z ta emerytura 27.02.05, 15:58
                                  borrek napisał:

                                  > :-))
                                  >
                                  > cagle.slate.msn.com/working/050113/horsey.gif

                                  ;)))
                                  oj, bo sie tez narazisz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka