Dodaj do ulubionych

Byc moze zwrociliscie uwage...

28.02.05, 20:44
... na dzisiejszy artykul w The New York Times (strona OP-ED)
- "Scientists Are Made, Not Born". Artykul jest przedluzeniem
trwajacej dyskusji na temat udzialu kobiet w nauce zapoczatkowanej
nieuwazna uwaga Lawrence Summers (prezydent Harvardu).
Obserwuj wątek
    • true_blue Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 21:52
      Nie zwrocilismy, bo nie czytamy New York Times :-)
      Moze mnie oswiecisz i wkleisz? I moze nawet zechcesz napisac co Cie tak
      zainteresowalo w tym artykule?
      Pozdr.
      • staua Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 22:05
        To prawda, Azbest, jak mozesz wkleic, dyskusja bedzie ciekawsza. Chyba mniej niz 50% z nas jest w
        Stanach...
      • staua Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 22:08
        Aha, sprawdzilam - nie da sie wkleic, bo tylko dla zarejestrowanych uzytkownikow :-)
        • czajek76 Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 23:52
          Scientists Are Made, Not Born
          By W. MICHAEL COX and RICHARD ALM

          Published: February 28, 2005


          allas — DO women have what it takes to become scientists?

          The national debate on the issue - touched off by the unfortunate comments of
          Harvard's president, Lawrence Summers - has so far missed the central point:
          scientists are made, not born. Athletic talent or musical genius may be gifts
          of the gods (or genes), but scientific knowledge requires years of education at
          the college level and beyond. So in our efforts to create more female
          scientists, what matters are the choices and opportunities open to young women
          at our universities.

          Advertisement


          Until the last 30 or so years, few women studied the sciences, so there was
          little mystery about why most people in those professions were men. Over the
          past generation, however, our research shows, there has been a truly stunning
          change. As an illustration of the gains by women in historically male
          disciplines, consider, at right, how the percentages of women receiving
          bachelor's degrees, master's degrees and doctorates in the sciences increased
          from 1970 to 2002 (the last year for which we have complete data).

          Clearly, debating whether women are intellectually equipped for sciences makes
          little sense. Women themselves have already settled the issue, one degree at a
          time. The younger generations within the science professions are decidedly more
          female than the older ones. The "femininization" of the ranks will take place
          as a matter of simple math because the older, male-dominated groups will
          retire.

          And, in terms of women's roles, the sciences aren't much different from many
          other occupations that require education. In the early 1970's, women received
          less than 10 percent of all graduate degrees in law, medicine, dentistry and
          veterinary medicine. They were below 20 percent in pharmacy.

          However, as the chart at bottom right indicates, today women earn about two-
          thirds of the degrees in veterinary medicine and pharmacy. They're approaching
          50 percent in law, and they've topped 40 percent in medicine. More than a third
          of new dentists are women.

          Likewise, women's share of master's degrees from business schools rose from 3.6
          percent in 1970 to 41.1 percent in 2002.

          Women have also greatly expanded their presence in the social sciences,
          including economics, political science and sociology. Overall, women earned
          46.3 percent of the doctorates awarded in 2002, up from 13.3 percent in 1970.

          Women themselves deserve credit for this extraordinary migration into higher
          education. They made different choices, perhaps because of the feminist
          movement's consciousness-raising, perhaps because the growing economy offered
          new opportunities while barriers to entry fell in many professions.

          Women also changed how they expected to spend their adult lives. Back when most
          intended to leave the labor force after marrying and having children, it hardly
          made economic sense for them to invest time and money in demanding academic
          pursuits. But as more women contemplated longer, uninterrupted careers,
          academic effort began to pay off.

          Labor-force participation rates bear this claim out: From 1950 to 1968, less
          than 40 percent of women age 20 and older were working or looking for jobs. But
          that rate has been rising for decades, passing 50 percent in 1984 and nearing
          60 percent today. (Men's labor force participation, although declining over the
          past two decades, is still higher, around 75 percent.)

          There are of course still a few hot-button issues concerning gender and
          employment: equality in pay, maternity leave, flexible time for family
          commitments. But in terms of education and opportunity, women are getting ever
          closer to a level playing field.

          If nothing else, the debate set off by Mr. Summers's remarks gives us a chance
          to recognize this remarkable change.
        • czajek76 Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 01.03.05, 00:08
          OK, wkleilem. Czas na moj komentarz. Nie wiem naprawde jak Wy sie doszukujecie
          takich podtekstow w tym co czytacie. Moze moj angielski nie jest wystarczajaco
          dobry...
          Artykul w zasadzie podkresla to o czym wiemy. Nie stawia wcale tezy ze NIE
          TRZEBA miec predyspozycji zeby zostac naukowcem. Mowi za to o tym, ze NIE
          WYSTARCZA w dzisiajszych czasach predyspozycje, co jest oczywista prawda i
          akurat nasza grupa jest tego najlepszym przykladem.
          Potem jednak probuje te zasade dopasowac do obecnej dyskusji medialnej co moim
          zdaniem nie bardzo mu sie udaje.
          Co do obecnosci kobiet w nauce - to rzeczywiscie zwieksza sie ona i jest to
          najlepszym dowodem na to ze kobiety stac intelektualnie na to zeby byc
          naukowcami.
          Niemniej jednak dane statystyczne przedstawione w tym artykule pokazuja ze,
          najkrocej mowiac, Summers mial racje. Swiadczy o tym nierowny wzrost udzialu
          kobiet w poszczegolnych galeziach nauki. Najbardziej wymowna jest
          tabelka "doctorates".
          Health sciences - 63% kobiet
          Physics - 15.5% kobiet.
          Zakladajac, ze rowny dostep staje sie faktem mniej wiecej rownomiernie we
          wszystkich dziedzinach, gdyby kobiety rzeczywiscie mialy identyczne
          predyspozycje intelektualne, to nie powinno byc takiej rozbieznosci pomiedzy
          tymi dwiema dzidzinami.
          Z calym szacunkiem do Pan, naprawde wkurza mnie czasem to, ze polityczna
          poprawnosc i jakies blizej nieokreslone ideologie stawia sie ponad zdrowym
          rozsadkiem...
          • ex-rak Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 01.03.05, 16:53
            Na szczescie cala sprawa wyrownuje sie przez nieporownywalnie wiekszy udzial
            kobiet w wychowywaniu przyszlych geniuszy i noblistow. I dla mnie jest to tez
            ogromny wklad w rozwoj nauki i nie tylko nauki. A do tego nie trzeba doktoratu,
            tylko ciepla i serca i duzej dozy odpowiedzialnosci i zdrowego rozsadku.
            Bujajacy w chmurach i stunach fizycy teoretycy nie zawsze potrafia sobie z tym
            poradzic.
    • kot.behemot Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 22:45
      > - "Scientists Are Made, Not Born".

      Taaa, zdaje mi się, że to typowy pogląd Amerykanów, odróżniający ich od wielu
      innych nacji: uważają, że do wszystkiego się można dokształcić, pomijają czynnik
      predyspozycji. Bardzo demokratyczny pogląd, tyle, że nie przystający do
      rzeczywistości. Można co nieco oszukać w dziedzinach mało ścisłych i
      dowartościować ludzi, którym akurat danej zdolności brakuje. Ale w nauce często
      liczą się predyspozycje bardzo szczególne. Które są wrodzone, a nie nabyte (no,
      czasem są nabywane w bardzo wczesnym dzieciństwie). Na przykład (z mojej
      działki): wyobraźnia przestrzenna. Jak komuś można "make" wyobraźnię
      przestrzenną? :)


    • zettrzy Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 23:34
      obecna elita wladzy w Stanach bardzo boi sie ludzi obdarzonych zbytecznym IQ,
      zdolnosciami, predyspozycjami, umiejetnoscia logicznego i krytycznego myslenia,
      z przyczyn oczywistych (latwiej zarzadzac tysiacem budowlancow, prztloczonych
      ciezka praca, koniecznoscia wyzywienia rodziny, splaty hipoteki, niepewnoscia
      zarobkow jutro, niz tuzinem jakichs, za przeproszeniem,
      intelektualistow/naukowcow czy czegos w tym stylu, co to nie maja wladzy w
      powazaniu i zawsze jakos, huncwoty, wychodza na swoje). W zwiazku z tym mamy
      silny trend na podwazanie wartosci indywidualnego intelektu, vide rozmaite
      Hoshin plany i green belty, tak obecnie popularne w korporacjach. Oczywiscie,
      trzeba to jakos uzasadnic - a uzasadnia sie tym, ze tak naprawde byle cymbalek
      potrafi wszystko, trzeba tylko cymbalka nieco podszkolic, i dodac paru innych
      cymbalkow do pomocy, bo jeden byc moze nie wydoli. No i oczywiscie, skoro pieciu
      wykonuje zadania jednego, kazdy dostanie 1/5 kompensacji, aby korporacja nie
      ucierpiala finansowo.
      Zauwaz ze ten trend pojawil sie tuz okolo millenium, rowno ze zgloszeniem
      kandydatury Busha na prezydenta. Chyba wreszcie zaczynamy budowac podstawy
      teoretyczne dla obecnej praktyki. Lepiej pozno niz wcale.
      • czajek76 Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 28.02.05, 23:46
        Zapomnialas dodac ze te cale korporacje to wszystko spisek Zydow, masonow i
        cyklistow! Spotykaja sie na tajemnych obradach i decyduja o trendach w HR.
        Zettrzy, ja rozumiem ze nie jestes zwolenniczka obecnego prezydenta i ukladu
        politycznego, ale badz laskawa przeczytac swoj post w miare obiektywnie -
        dojdziesz do wniosku ze jest on strasznie naiwny i po prostu zabawny...
        • azbest3 Teoria konspiracji. 01.03.05, 03:53
          Na artykul natknalem sie eklektycznie przegladajac gazety.
          Mnie zainteresowal mniej ale sadzilem, ze byc moze Was z racji
          tematu zaintersuje. Nie doszukiwalem sie w artykule niczego.

          Z lekkim niepokojem nawiazujac do postu zaczynajacego sie od:
          "Obecna elita wladzy w Stanach..." zgadzam sie calkowicie
          z Czajkiem, ze w wiekszosci za obecny stan rzeczy wine ponosza
          cyklisci. W zasniezonych partiach kraju swoj spiskujacy udzial
          maja rowniez snowboardzisci. Nie bez winy sa rowniez surfers
          plynacy na deskach w kierunku plazy Waikiki.

          Pozdrowienia,
          azbest.
        • zettrzy Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 01.03.05, 06:04
          czajek76 napisał:

          > Zapomnialas dodac ze te cale korporacje to wszystko spisek Zydow, masonow i
          > cyklistow!

          nic nie zapomnialam... o nie, masz racje, absolutnie, ciagle zapominam ze ja
          znam te korporacje od srodka, od wielu lat, a inni forumowicze z opowiesci, kina
          i gazet... i to dosc niedlugo...
          czyzby AKADEMIA ciagle nie doswiadczyla Hoshin planu?
          aha, i zapomnialam, ze jako pracownik jednej z tych masonskich korporacji
          spedzilam czas konwencji republikanskiej w czerwonej zonie - korporacja nie
          dosc, ze miala biura tuz kolo miejsca konwencji, to byla jednym z glownych
          sponsorow wydarzenia
          naukowo rzecz biorac, czy wolno pozwolic wlasnemu doswiadczeniu na zamacenie
          obrazu rzeczywistosci?
          • azbest3 American idioms :))). 01.03.05, 07:24
            Tak jakos mi sie przypomnialy: "go off deep end", "go postal",
            "here goes nothing", "haywire" i "nutty as a fruitcake" :))).
            Znacie jakies zabawne?
            • zettrzy Re: American idioms :))). 01.03.05, 14:48
              azbest3 napisała:

              > Tak jakos mi sie przypomnialy: "go off deep end", "go postal",
              > "here goes nothing", "haywire" i "nutty as a fruitcake" :))).
              > Znacie jakies zabawne?

              tak, znamy - "ad rem", "ad personam"
              azbescie, a co tam slychac na dachach?
              PS. przyszlo ci do glowy aby otworzyc forum POLSKI ROBOL ZA GRANICA?
          • czajek76 Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 01:24
            To prawie jak scenariusz do thrillera politycznego :)
            Przebiegla korporacja, sprzedajni kongresmeni, niejasne interesy na styku
            polityki i biznesu :)
            A w srodku tego wszystkiego jedyny uczciwy czlowiek :)
            My tu z Lukszem znamy pare osob w Hollywood, moze sie uda to sprzedac ;)

            Co do Twojego pytania - doswiadczenie jednotki chyba nie jest statystycznie
            istotne. Chociaz to pewnie zalezy od tego JAKA to jednostka ;)

            Poza tym jeszcze jedna mysl - ciekawe jest jak poglady i sympatie/antypatie
            wplywaja na interpretacje naszych obserwacji. Mnie sie zawsze wydawalo, ze
            koncepcja z zatrudnianiem polglowkow na specjalistyczne stanowiska ma swoj
            rodowod w idei PC (nie wolno dyskryminowac zadnego czlowieka pod wzgledem
            wrodzonych zdolnosci intelektualnych). Ta, jak wszyscy wiemy zazwyczaj
            kojarzona jest z polityka Demokratow...
            • zettrzy Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 15:15
              czajek76 napisał:

              > Mnie sie zawsze wydawalo, ze koncepcja z zatrudnianiem polglowkow na
              specjalistyczne stanowiska ma swoj rodowod w idei PC (nie wolno dyskryminowac
              zadnego czlowieka pod wzgledem wrodzonych zdolnosci intelektualnych). Ta, jak
              wszyscy wiemy zazwyczaj kojarzona jest z polityka Demokratow...

              to przestan kojarzyc, za to przyjrzyj sie faktom, historia Stanow jest doskonale
              udokumentowana, i zobacz ktora partia wprowadzala tlumy polglowkow (oraz, jesli
              dodamy roznych Forbesow i Vanderbiltow, zwyklych kryminalistow) na stanowiska
              najpierw w administracji i zarzadzaniu, a ostatnio rowniez specjalistyczne
              a sam pomysl aby zastapic miejscowych specjalistow nisko platnymi ejczlanbisami
              to czyj? ideal republikanski to jest miejscowy menadzer zarzadzajacy tlumem
              pracownikow-imigrantow, ktorzy nie maja zbyt wielu praw i mozna im placic prawie
              nic... pelny ideal to imigranci nielegalni, bo tych wlasciwie mozna miec na
              wlasnosc.
              Jak pamietamy, ostatni raz ekonomia zaczela sie walic (2001) po zatwierdzeniu
              przez republikanski kongress zgody na podniesienie ilosci miejsc dla importu
              pracownikow do 195 tys. Jak slyszymy od jakichs 2-3 lat, te liczbe zaczyna sie
              ograniczac coraz bardziej drastycznie, zreszta sami pracodawcy odmawiaja
              sponsorowania (local candidates only). Czy ja gdzies tam nie cytowalam pomyslu
              menadzerskiego aby wykonywac recznie zadania ktore swietnie nadawaly sie do
              automatyzacji? Ha, nie napisalam ze owa menadzerka to chinska ejczlanbiska,
              importowana tylko dlatego ze nikt miejscowy, z wlaczeniem Chinczykow, nie chcial
              pracowac 9 godzin dziennie (tak, ten bank ma 9-godzinny dzien pracy, oficjalnie,
              no ale w tym banku prawie wszyscy mowia po angielsku z jakims akcentem,
              niektorzy nawet brytyjskim), do tego za oferowana kompensacje.
              Cieszy mnie ze sie zgadzasz ze mna, w pierwszej czesci swojego postu, ze
              percepcja rzeczywistosci jest uzalezniona od naszej osobistej sytuacji. Jak
              zauwazyl juz stary Karl Marks byt okresla swiadomosc, a opinie na temat
              buszonomii potwierdzaja te teze.
              • lukasz97 Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 15:49
                zettrzy napisała:

                > czajek76 napisał:
                >
                > > Mnie sie zawsze wydawalo, ze koncepcja z zatrudnianiem polglowkow na
                > specjalistyczne stanowiska ma swoj rodowod w idei PC (nie wolno dyskryminowac
                > zadnego czlowieka pod wzgledem wrodzonych zdolnosci intelektualnych). Ta, jak
                > wszyscy wiemy zazwyczaj kojarzona jest z polityka Demokratow...
                >
                > to przestan kojarzyc, za to przyjrzyj sie faktom, historia Stanow jest
                > doskonale udokumentowana, i zobacz ktora partia wprowadzala tlumy
                > polglowkow (oraz, jesli dodamy roznych Forbesow i Vanderbiltow, zwyklych
                > kryminalistow) na stanowiska najpierw w administracji i zarzadzaniu, a
                > ostatnio rowniez specjalistyczne a sam pomysl aby zastapic miejscowych
                > specjalistow nisko platnymi ejczlanbisami to czyj?

                ejczlanbisami po wslwila sie raczej poprzednia ekipa podnoszac limity
                no okoliczmosc Y2K problemu. to po pierwsze. po drugie, jak nie chesz
                ejczlanbisow to masz do wyboru przeprowadzke do Bangalore. No chyba, ze
                zwolenniczka cel zaporowych na wszystko jestes ?

                a poza tym, to zal czytac jak ktos, kto kiedys zapewne ejczlanbisem
                (albo dzejlanem) byl na rzeczonych pluje. coz, nic dziwnego...punkt
                widzenia wszakze od punktu siedzenia zalezy.

                l

                ps. osobom probujacym 'rozruszac' grupe roznymi takimi radzilbym
                jednak omijac tematy polityczne. no, chyba ze za malo im
                pyskowek ;o)

                • zettrzy Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 16:20
                  lukasz97 napisał:

                  > ejczlanbisami po wslwila sie raczej poprzednia ekipa podnoszac limity
                  > no okoliczmosc Y2K problemu. to po pierwsze.

                  jak napisalam, i jak nie doczytales, to byl REPUBLIKANSKI kongres ktory podniosl
                  ten limit. I nie mialo to zwiazku z Y2K, bo w roku 2000, kiedy ta podwyzka
                  nastapila, Y2K nalezal do historii.

                  po drugie, jak nie chesz
                  > ejczlanbisow to masz do wyboru przeprowadzke do Bangalore. No chyba, ze
                  > zwolenniczka cel zaporowych na wszystko jestes ?
                  >

                  he, to faktycznie argument z forum Polonia; poza tym nie mam tego wyboru,
                  Bangalore mnie nie zechce z przyczyn odmiennosci rasowej i upieraniu sie przy
                  okreslonym poziomie kompensacji. Nie jestem zwolenniczka cel zaporowych, jestem
                  zwolenniczka godziwej zaplaty za prace. Na tym forum zreszta jedyna.

                  > a poza tym, to zal czytac jak ktos, kto kiedys zapewne ejczlanbisem
                  > (albo dzejlanem) byl na rzeczonych pluje.

                  akurat nigdy nie bylam ani jednym ani drugim, bo znalazlam sie w tym kraju
                  skutkiem mezaliansu. I na nikogo nie pluje tylko wskazuje, z uzyciem palcow obu
                  rak, jak bardzo grupy rzadzace robia bokami aby utrzymywac zarobki pracownicze
                  ponizej pewnego poziomu.
                  Tu szybkie pytanie - co bys wolal za swoja prace: 30K? 80K? 120K? niezaleznie od
                  statusu?

                  > ps. osobom probujacym 'rozruszac' grupe roznymi takimi radzilbym
                  > jednak omijac tematy polityczne. no, chyba ze za malo im
                  > pyskowek ;o)
                  >
                  rozmowa na tematy polityczne nie musi przeradzac sie w pyskowke. Zreszta, mozemy
                  przeformulowac ten watek jako probe zaczepki przez osoby w zawodach miesniowych.
                  Takie "zyg-zyg zdaje wam sie ze jestescie straszne bogwico a tak naprawde to
                  tych naókofcuf tera robiom, ja terz spotrafie jak mi sie zehce".
                  • lukasz97 Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 16:50
                    zettrzy napisała:

                    > lukasz97 napisał:
                    >
                    > > ejczlanbisami po wslwila sie raczej poprzednia ekipa podnoszac limity
                    > > no okoliczmosc Y2K problemu. to po pierwsze.
                    >
                    > jak napisalam, i jak nie doczytales, to byl REPUBLIKANSKI kongres ktory podnios
                    > l
                    > ten limit. I nie mialo to zwiazku z Y2K, bo w roku 2000, kiedy ta podwyzka
                    > nastapila, Y2K nalezal do historii.

                    a wczsniej to niby REPUBLIKANSKI kongres, wbrew Clintonowi zapewne, podnosil
                    w trybie przyspieszonym limity na okolicznosc nadchodzacego Y2K...

                    > po drugie, jak nie chesz
                    > > ejczlanbisow to masz do wyboru przeprowadzke do Bangalore. No chyba, ze
                    > > zwolenniczka cel zaporowych na wszystko jestes ?
                    > >
                    >
                    > he, to faktycznie argument z forum Polonia; poza tym nie mam tego wyboru,

                    niezaleznie skad - takie niestety sa fakty. I, co gorsza, obawiam sie, ze
                    ilosc H1B bedzie, na dluzsza mete, malo istotna. Firmy czmychna za granice
                    i tyle.

                    > Bangalore mnie nie zechce z przyczyn odmiennosci rasowej i upieraniu sie przy
                    > okreslonym poziomie kompensacji. Nie jestem zwolenniczka cel zaporowych,

                    biorac pod uwage tamtejsza rzeczywistosc, praca dla firmy z US to zyla
                    zlota...

                    jestem
                    > zwolenniczka godziwej zaplaty za prace. Na tym forum zreszta jedyna.

                    Godziwej ale pod warunkiem, ze Ty okreslasz co to znaczy 'godziwe' ?

                    > > a poza tym, to zal czytac jak ktos, kto kiedys zapewne ejczlanbisem
                    > > (albo dzejlanem) byl na rzeczonych pluje.
                    >
                    > akurat nigdy nie bylam ani jednym ani drugim, bo znalazlam sie w tym kraju
                    > skutkiem mezaliansu. I na nikogo nie pluje tylko wskazuje, z uzyciem

                    no to tym bardziej

                    > palcow obu rak, jak bardzo grupy rzadzace robia bokami aby utrzymywac
                    > zarobki pracownicze ponizej pewnego poziomu.

                    tak tak. grupy trzymajace wladze. cyklisci. masoni. cala ekonomia to
                    jedna wielka manipulacja. itp. itd.

                    > Tu szybkie pytanie - co bys wolal za swoja prace: 30K? 80K? 120K?
                    > niezaleznie od statusu?

                    hmm.. tak sobie mysle, ze przede wszystkim to bym wolal robic to
                    co lubie ;o) zaplata jest negotiatable ;o)

                    > > ps. osobom probujacym 'rozruszac' grupe roznymi takimi radzilbym
                    > > jednak omijac tematy polityczne. no, chyba ze za malo im
                    > > pyskowek ;o)
                    > >
                    > rozmowa na tematy polityczne nie musi przeradzac sie w pyskowke.

                    w teorii ;o) w praktyce jaki pies kazdy widzi ;o)

                    > Zreszta, mozemy przeformulowac ten watek jako probe zaczepki przez osoby
                    > w zawodach miesniowych. Takie "zyg-zyg zdaje wam sie ze jestescie straszne
                    > bogwico a tak naprawde to tych naókofcuf tera robiom, ja terz spotrafie
                    > jak mi sie zehce".

                    hihi.. jako nienaukowiec (i w zasadzie 'miesniak XXI wieku' - bo czym w
                    koncu jest wiekszosc IT ;o) strasznie sie o rzeczonych martwisz ;o)

                    l
                  • kot.behemot Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 19:33
                    > skutkiem mezaliansu. I na nikogo nie pluje tylko wskazuje, z uzyciem palcow obu
                    > rak, jak bardzo grupy rzadzace robia bokami aby utrzymywac zarobki pracownicze
                    > ponizej pewnego poziomu.

                    Zettrzy,

                    H1B, wyobraźmy sobie, są zlikwidowane, praca (traktowana jak świadczenie
                    socjalne) jest tylko dla miejscowych. OK, zarobki sobie chwilowo rosną.
                    Odpowiedz mi, proszę, co zabrania amerykańskiej firmie, żeby poradzić sobie z
                    rosnącymi kosztami, otworzyć filię w Bangelore i przenieść tam całą produkcję? A
                    zrobić to nie trudno - w przypadku software czy biotechnologii "produkuje się"
                    głównie własność intelektualną, której transport nie kosztuje nic, a cło nałożyć
                    też nie bardzo wiadomo jak.

                    Nie lepiej jednak sprowadzić tych specjalistów, żeby przynajmniej swoje robili w
                    USA i tu płacili podatki?
                    • staua Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 03.03.05, 19:50
                      Tu wypowiem sie jako osoba z H1B :-)
                      Nie wizy sa problemem, tylko po pierwsze, limity minimalnych plac na tychze. Na H1B minimalny limit
                      jest 23K (!) i niektorzy placa Chinczykom 24 (!). Po drugie, jasne, ze to, ze sa ludzie ktorzy to
                      akceptuja, jest zle, bo nigdy sie to nie skonczy, ale sa to prawdopodobnie osoby, ktore gdzie indziej
                      zarabialyby mniej (tak!) albo majace inne zrodla dochodu. I tak to sie toczy. jedynym wyjsciem jest
                      ustalenie wyzszych minimalnych plac, a nie zniesienie wiz.
                      PS. Powysmiewac sie mozna rowniez z osob, ktore sa tu z powodu mezaliansu...
    • zettrzy Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 04.03.05, 00:03
      poobrazaliscie sie o ejcz... a mnie chodzi nie o specifyczny status, tylko
      wysokosc i strukture wynagrodzenia, ktora jeszcze niedawno byla bardziej
      korzystna dla pracownikow merytorycznych, a mniej dla administracji, a obecnie
      to sie odwrocilo - pracownicy merytoryczni dostaja grosze, a administracja
      ciagnie ile moze...

      tutaj cytat:


      Jak zwykle... Autor: kot.behemot
      Data: 05.02.2005 18:35


      BERKELEY, California (AP)
      • true_blue Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 04.03.05, 00:50
        zettrzy napisała:

        > Czasem przydaje sie uzewnetrznic stan ducha.

        wlasnie: CZASEM, a nie ZAWSZE, zettrzy. Zastanawiam sie kiedy na watku o
        pogodzie zaczniesz narzekac na busza itp. ;-)

        Pozdr.
        • kot.behemot Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 04.03.05, 01:11
          > wlasnie: CZASEM, a nie ZAWSZE, zettrzy. Zastanawiam sie kiedy na watku o
          > pogodzie zaczniesz narzekac na busza itp. ;

          Kiedy? Natychmiast! Nie przyjął układu z Kioto, to i pogodę zepsuł. :)
      • kot.behemot Re: Byc moze zwrociliscie uwage... 04.03.05, 01:21
        > poobrazaliscie sie o ejcz... a mnie chodzi nie o specifyczny status, tylko
        > wysokosc i strukture wynagrodzenia, ktora jeszcze niedawno byla bardziej
        > korzystna dla pracownikow merytorycznych, a mniej dla administracji, a obecnie
        > to sie odwrocilo - pracownicy merytoryczni dostaja grosze, a administracja
        > ciagnie ile moze...

        Administracja ciągnie - prawda. Administracja urywa po parę procent na płacach
        dla pracowników merytorycznych, stosując outsourcing, ściągając tanich Hindusów
        - też prawda. Ale rzeczywistości się nie oszuka i ten trend będzie trzeba (rynek
        zmusi) odwrócić, bo to, co się dzieje, zarzyna produktywność. I najbardziej
        nawet tępi menadżerowie po szkołach biznesu w końcu się stukną w głowę.
        www.cmr.org/images/news_img_2.gif
        cały raport:
        www.cmr.org/news.asp#

        P.S. Nie poobrażaliśmy się. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka