Dodaj do ulubionych

Polskich naukowców nie stać na patenty

IP: 217.153.22.* 01.04.05, 18:36
A co z Venture Capital? Jak pomysł jest dobry to ktoś w niego zainwestuje. W
końcu nie trzeba od razu prezentować technologii produkcji takim inwestorom,
tylko wyniki.
Tym naukowcom i Gazecie tylko państwo i pieniądze podatników w głowie. Na
pewno by zmarnowali te pieniądze.
Obserwuj wątek
    • Gość: leń patentowany PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.jjs.pl 01.04.05, 18:49
      Jestem naukowcem i mimo zakusów moich współpracowników nie pozwalam na
      patentowanie naszych prac, a przynajmniej mojego wkładu! (ale to wystarcza)
      Patenty to amerykańska bzdura, trzeba na to poświęcić mnóstwo czasu, a ich wpływ
      na dalszy rozwój opatentowanej dziedziny jest zabójczy. Nikt nie chce tego
      rozwijać ani współpracować, bo opatentowane. Zdecydowanie najlepszym
      rozwiązaniem (na przykładzie informatyki) jest open-source - każdy może
      ulepszać, znajdować błędy, a zazwyczaj takie zespoły tworzą się wokół autorów,
      którzy i tak mają wystarczającą przewagę. Zarabia się na innych rzeczach -
      książkach, wykładach, grantach...

      Artykuł jest bezmyślnie jednostronny, ale to nie novum, niestety.
      • Gość: gosc Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.molgen.mpg.de 01.04.05, 19:12
        To chyba z perspektywy studenta pracujacego w linuksie, ale nie technologa albo
        biochemika. Sprobuj wladowac lata i setki tysiecy dolarow w badania skutecznosci
        leku, ktory mozna skopiowac w miesiac za tysiac dolarow.
        • Gość: leń patentowany Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.jjs.pl 01.04.05, 21:44
          Być może w innych dziedzinach jest inaczej, ale ogólnie instytucja patentów się
          wyradza. I mogą one opóźniać postęp. W informatyce znam kilka rozwiązań, które w
          chwili opatentowania straciły użytkowników. Szybko się okazało, że pół-wolne
          rozwiązania (z otwartym algorytmem i kodem, bezpłatne do zastosowań naukowych)
          są po prostu lepsze. I ich wynalazcy na pewno sprzedają to samo w zastosowaniach
          komercyjnych.
          • stanislaw_luczyn_op Offer from Poland, smokeless briquette production 08.04.05, 02:24
            Offer from Poland, smokeless briquette production
            Petroleum coke, coke breeze, antracite, coal culm, coal slurry, flotation
            concentrate, ore - briquetting.
            Stanislaw Luczyn and Jaroslaw Holubecki own the successfull technology
            (protected by 6 project patents) of briquetting culm, petroleum coke, coke
            breeze. The final product can be used in households, power plants, steel mills.
            The briquettes are waterproof and mechanicaly resistant. They have been
            succesfully introduced smokeless briquettes to the Polish, German, Danish and
            Austrian markets. The investor can count on up to 80% refunds from the European
            Union environmental funds. At present, I am trying to start the company again,
            however due to
            the financial problems I am looking for a business partner who will be
            interested in investing in the successfully tested technology . Moreover I
            would like that person (company) to sponsor
            the acquiring of the European Patent for my technology. I encourage you to have
            a look at the enclosed offer and I am loking forward to dealing with you in the
            near future.
            We are also considering the possiblity of selling the briquetting technology
            (know-how) to interested parties.
            I also enclose a short descrition of the enterprise.
            Please write in English or Polish language, (Russian annex ).
            Best regards,
            Stanislaw Luczyn
            luczyn@op.pl

            • Gość: Andrzej Re: Offer from Poland, smokeless briquette produc IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 08.04.05, 05:08
              Do you have a website presenting the technology?
              • Gość: l-n Re: Offer from Poland, smokeless briquette produc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 10:32
                luczyn@op.pl
        • Gość: def Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.36.77.83.cust.bluewin.ch 02.04.05, 08:09
          Jakie setki tysiecy. Proste leki zaczynaja sie od milionow.

          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > To chyba z perspektywy studenta pracujacego w linuksie, ale nie technologa albo
          > biochemika. Sprobuj wladowac lata i setki tysiecy dolarow w badania skutecznosc
          > i
          > leku, ktory mozna skopiowac w miesiac za tysiac dolarow.
        • Gość: JAP Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.245.192.61.east.flets.alpha-net.ne.jp 02.04.05, 13:03
          Troche Ci sie liczby pomylily. Za kilkaset tysiecy to mozesz sobie pomodlic sie
          nad wiadrem wody i potem udawadniac wsrod znachorow, ze dziala na wszystko.

          Pwracajac do artykulu, jest to typowe biadolenie. Jezeli ma sie cos
          rewelacyjnego a nie ma pieniedzy, to robi sie produkt. Jesli bedzie dobry to i
          beda pieniadze na opatentowanie, ale juz znacznie ulepszonej wersji.

          • Gość: lalal Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.net.autocom.pl 03.04.05, 23:20
            Mylisz sie, Czesto chodzi o dosyc podstawowe badania...
      • Gość: nimnul6 Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 00:17
        W pełni popieram Precz z patentami !!!!

        Zobaczcie na open-source zobaczcie na jakiej zasadzie działa, przeczytajcie
        licencje GNU GPL i zastosujcie do innych dziedzin niż informatyka !!!
        • Gość: micron Re: PRECZ Z PATENTAM ??? IP: *.tulane.edu 02.04.05, 03:35
          Jedz do Japonii, a moze do USA, lub Kanady
          i tam sobie wolaj "precz z patentami".
          I czekaj az ci przytakna!

          P.S. Informatycy piszacy na tym forum chyba
          nie sa w stanie zrozumiec, ze - przykladowo -
          wielki przemysl farmaceutyczny opiera sie
          GLOWNIE na patentowaniu lekow. Tu nigdy
          nie bylo i nie bedzie mowy o zadnym "open source"!
          • Gość: leń patentowany Re: PRECZ Z PATENTAM ??? IP: *.jjs.pl 02.04.05, 09:30
            ale to chyba nie musi oznaczać patentów? Czy Toyota Corolla albo Boeing 777 są
            opatentowane? A mimo to rozwiązań w rodzaju "aparat cyfrowy" (jeszcze?) na
            szczęście nie patentuje się!

            w lekach mowa o "open source" już chyba do pewnego stopnia jest - "generyki"?
            • Gość: Miś Patenty, copyright, prawa autorskie IP: 67.187.121.* 04.04.05, 02:36
              Gość portalu: leń patentowany napisał(a):
              > Czy Toyota Corolla albo Boeing 777 są
              > opatentowane? A mimo to rozwiązań w rodzaju "aparat cyfrowy" (jeszcze?) na
              > szczęście nie patentuje się!

              Toyota Corolla nie jest opatentowana - jej nazwa i wyglad sa objete copyright
              protection. Podobnie inne nazwy firm, wyglad znakow firmowych, uzycie
              fotografii znanych osob lub obiektow podlega takiej ochronie prawnej.
              Opatentowane sa rozne rozwiazania techniczne uzyte w Corolli.

              Fotograficznego aparatu cyfrowego juz nie mozna opatentowac, bo jest
              produkowany od wielu lat. Mozna opatentowac tylko wynalazki, ktorych nikt nie
              wyprodukowal lub nie opisal w publicznej publikacji. Natomiast mozna
              opatentowac inny pomysl podobny do aparatu cyfrowego i gdy ktos bedzie chcial
              produkowac cos uzywajacego tego pomyslu to bedzie musial placic wynalazcy. Sa
              firmy amerykanskie ktore zyja wylacznie z oplat za korzystanie z wynalazkow do
              ktorych maja one prawo patentowe. Uzytkownicy Linuxa moga miec z tym problemy,
              bo sa tam uzyte algorytmy z Unixa. Ale IBM zaangazowal sie w obronie Linuxa, a
              w sadach amerykanskich czesto wygrywa ten kto ma wiecej pieniedzy.

              Prawo patentowe jest inne w Europie, inne w Stanach. Byly prowadzone rozmowe
              aby to ujednolicic ale przypuszczam, ze porozumienia nie osiagnieto.
          • Gość: Cezar Błąd metodologiczny IP: *.neurosoft.pl 02.04.05, 15:32
            Nie ma sensu porównywać patentów na farmaceutyki do patentów na algorytmy czyli
            formuły matematyczne.

            Niemal każdy faktycznie skuteczny, opatentowany farmaceutyk wymaga milionowych
            inwestycji. Natomiast prawie każdy opatentowany algorytm to 'nowatorstwo'
            niezbyt wysokich lotów i z całą pewnością nie wymaga milionowych nakładów na
            wymyślenie.

            Co więcej, jeden lek - produkt na rynku - zawiera za zwyczaj jedną substancję
            czynną (mylę się ?). W efekcie człowiek lecząc się łyka lub dostaje zastrzyk
            z 'jednego patentu'. Natomiast produkt w postaci programu komputerowego wymaga
            już setek, a niebawem tysięcy patentów.

            Przeanalizowałem szereg patentów na algorytmy związane z wąską dzieniną IT,
            którą się zajmuję (teoria sygnałów). Prawdę mówiąc jestem wstrząśnięty
            gigantyczną liczbą patentów na rzeczy bardzo ogólne. Niektóre 'usprawnienia'
            istniejących rozwiązań są na poziomie koncepcji wymyslanych przez studentów na
            zajęciach projektowych.

            Co więcej, firmy posiadające w swoim portfolio tzw. patenty strategiczne wcale
            nie zajmują się rozwijaniem nowych technologii, a 'łączą siły' (np.
            konsolidując portfolia) w walce o monopolizację lukratywnych działów IT.

            Nie stosowałbym zatem prostej transpozycji filozofii patentowania z leków na
            algorytmy. Prędzej, czy później patenty na algorytmy same sprowadzą się do
            absurdu. Wystarczy poczekać.

            Cezar
          • Gość: urwis Potęga koncernów farmaceutycznych polega na czymś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 04:27
            Potęga koncernów farmaceutycznych polega na czymś innym, jest to przede
            wszystkim zmowa gigantów światowych, które traktują patenty jako narzędzie
            swojej dominacji, w generowaniu w skali świata swoich przez nikogo
            niekontrolowanych zysków. Nie udaje się to nawet administracji amerykańskiej.
            Nie podoba mi się ton artykułu. Pamiętacie sprawę niebieskiego lasera, który
            miał być polskim hitem biznesowym ? I co z tego wyszło ? Może nie wielkie, ale
            na pewno średnie g...o.
            Z artykułu wynika, ze w przypadku polskich wynalazców mamy do czynienia z tzw.
            wolnymi strzelcami. Osoba taka chce zabezpieczeń na koszt podatnika, zyski ma
            czerpać jednak nie podatnik, lecz wolny strzelec. Pytanie brzmi :kto w
            rzeczywistości ma ponosić ryzyko finansowe ? Urzędy patentowe zarzucone chronią
            całą masę wynalzków, które nigdy nie weszły i nie wejdą do produkcji.
            Warto przypatrzeć się polityce w zakresie wynalazków, jakie prowadzą wielkie
            koncerny. W opisanym przypadku mikrodiamentów, gdzie trwa ostry wyścig wcale nie
            wiadomo czy patent daje gwarancje i przekłada się na hipotetyczne zyski.
            Dziwię się, ze utytułowani profesorowie nie znają tak oczywistych spraw, chyba,
            ze artykuł był napisany w jakimś nazwijmy to "lobbystyczny celu", konkretnie jak
            wydoić z państwa kasę na ochronę czyichś prywatnych interesów.
            • Gość: Jasio Re: Potęga koncernów farmaceutycznych polega na c IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 03.04.05, 19:03
              > Dziwię się, ze utytułowani profesorowie nie znają tak oczywistych spraw,

              Widze, ze masz ograniczony kontakt z tym "swiatkiem" (tzn. swiatkiem
              profesorskim). Na calym swiecie marzeniem kazdego profesora jest wlasna, dobrze
              prosperujaca firma. Jednak brak realistycznego spojrzenia na swiat i slaba
              znajomosc praw rynku oraz kapitalu czyni, ze zapedy w tym kierunku ze
              strony "utytulowanych" najczesciej koncza sie fiaskiem.
              Najlepszych efektow nalezaloby sie spodziewac z fuzji "Academia - Business".
              Niestety, zbyt silnie poczucie wlasnej wartosci swiatka akademickiego sprawia,
              ze taka fuzja jest trudna do osiagniecia. Nalezy ja wiec osiagnac
              administracyjnie. (patrz moj post poniej)
              Pozdrawiam
      • Gość: kapitalizm Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.oc.oc.cox.net 02.04.05, 18:56
        widze, ze nie rozumiesz intencji i zasad patentowania,

        patentowanie nie jest obowiazkowe, nawet tu w USA,

        znakomita ilosc rozwiazan i innowacji jest tu publikowana za darmo,

        co nie oznacza, ze jesli ktos chce opatentowac swoj wynalazek ma byc pozbawiony
        tej mozliwosci,

        w koncu jest to jego i tylko jego wlasnosc (intelektualna), i jak kazda
        wlasnosc podlega ona pelnej ochronie panstwa,

        rejestrujac swe zgloszenie patentowe wynalazca ryzykuje zmarnowaniem swego
        czasu, wysilku i pieniedzy w przypadku braku popytu na jego idee,

        na marginesie ponad 90% zgloszen jest bezuzyteczna,

        ale jest to tylko jego ryzyko, nie twoje i nie moje.

      • Gość: bystrzyca98 Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: 170.188.5.* 04.04.05, 00:41
        Dokladnie jak Pana komentarz,glupawy...Prawa rynku rzadza, czas sie przestawic
        z komunistycznego garnuszka na kapitalistyczny polmisek, nie ma nic za darmo!!!
        Open source (Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie) mowi to cos Panu?
        • Gość: złe oko Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.sttb.pl 05.04.05, 22:04
          Klasycznie (bez śmiesznych Keynesowskich naleciałości) pojmowany wolny rynek to
          swoboda zawierania dowolnych transakcji. Również tych o wartości 0 z umową
          sformułowaną w licencji GPL (np.).

          Wolny rynek to również nienaruszalne (przez nikogo, również państwo) prawo
          własności. Ale patent nie jest prawem własności. Wręcz przeciwnie, ogranicza
          prawo własności (a więc również tworzenia) innych uczestników gry rynkowej. Jest
          innymi słowy zawoalowaną formą kradzieży. Podobnie jak np. deficyt budżetowy.
          Tylko trzeba mieć dość oleju w głowie aby to dostrzec (no chyba, że ktoś takie
          spostrzeżenie opatentuje).
        • Gość: kapitalizm Re: PRECZ Z PATENTAMI!!! IP: *.oc.oc.cox.net 06.04.05, 19:13
          przypuszczam, ze to nie bylo do mnie,

          dzieki za poparcie kapitalizmu!
      • Gość: Bartek Prawo patentowe - pytanie IP: 80.109.186.* 04.04.05, 21:39
        >- Nasze wynalazki zastrzegliśmy tylko w polskim Urzędzie Patentowym - narzeka
        >prof. Józef Oleksyszyn, szef projektu. - Obawiam się, że w końcu ktoś
        >opatentuje nasz pomysł.

        Czy ktos moze mi odpowiedziec na pytanie - czy jest legalne patentowanie
        wynalazkow, ktorych sie nie jest autorem. Tzn. czy obawy prof. Józefa
        Oleksyszyna maja jakies podstawy.
        • Gość: złe oko Re: Prawo patentowe - pytanie IP: *.sttb.pl 05.04.05, 22:07
          TAK
        • Gość: Jasio Re: Prawo patentowe - pytanie IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 06.04.05, 05:45
          Gość portalu: Bartek napisał(a):

          > >- Nasze wynalazki zastrzegliśmy tylko w polskim Urzędzie Patentowym - narz
          > eka
          > >prof. Józef Oleksyszyn, szef projektu. - Obawiam się, że w końcu ktoś
          > >opatentuje nasz pomysł.
          >
          > Czy ktos moze mi odpowiedziec na pytanie - czy jest legalne patentowanie
          > wynalazkow, ktorych sie nie jest autorem. Tzn. czy obawy prof. Józefa
          > Oleksyszyna maja jakies podstawy.

          Nie . Obawy sa totalnie bezpodstawne. Nie mozna opatentowac czegos, co jest
          klasyfikowane jako wiedza ogolnodostepna, albo tzw "public knowledge". A sa to:
          wczesniejsze patenty, wszelkie publikacje czy arytluly czy informacje
          internetowe. Sa to takze istniejace produkty. Tzn, jezeli Pan Profesor sprzedal
          jakas ilosc swojego wyrobu na rynku, nawet jak byly to prototypy, to idei
          zawartej w produkcie nie mozna juz opatentowac od dnia wyslania produktu z
          fabryki. Niedawno pisalem oswiadczenie w podobnej sprawie.
          Natomiast podobna produkcje w oparciu o kopie produktu Pana Profesora
          konkurencja moze prowadzic bezkarnie podobnie jak sprzedaz na calym swiecie
          poza krajem otrzymania patentu, czyli Polski.(!!!!)
          Innymi slowy, Szanowny Pan Profesor podal w polskim patencie metode produkcji,
          ktora moze bezkarnie wykorzystac konkurencja na calym swiecie poza Polska.
          Innymi slowy, albo patent jest bez wartosci, albo ktos zupelnie nie wie co
          zrobil. Przypomina mi to znany "Polski Dowcip" w Ameryce z rysunkiem kubka z
          uchem w srodku.
          Pozdrawiam
        • Gość: Janek Re: Prawo patentowe - pytanie - KRÓCZEK PRAWNY IP: *.gates.com 07.04.05, 19:37
          Nie.
          Patent może uzyskać jedynie pomysłodawca - twórca pomysłu, udoskonalenia.
          Patent musi wyszczególnić WSZYSTKICH pomysłodawców, nawet gdyby włożyli bardzo
          mały wkaład w wynalazek, i każdy z nich ma takie samo prawo do patentu (może
          indywidualnie sprzedawć pomysł, produkować, itd.).
          Dlatego inżynierowie zatrudnieni w firmach, muszą "z definicji" sprzedać swój
          pomysł za przysłowiową złotówkę swojemu pracodawcy, jeszcze przed
          opatentowaniem go, ale patent wydawany jest na ich nazwisko, z tym że
          właścicielem jest pracodawca.

          Od momentu upublicznienia wynalazku, nie można otrzymać na niego patentu. Jest
          jednak sposób na to. Moża otrzymać w USA tzw. Provisional Patent. Jest to po
          prostu złożony opisu wynalazku i opłacone $100. Wniosek ten nie jest
          egzaminowany, ale otrzymuje numer patentu "provisional" już po miesiącu od
          złożenia wniosku.

          Mając ten provisional "patent", można upublicznić swój wynalazek, można wejść z
          nim do produkcji itd. Warunkiem jest, aby w ciągu roku złożyć wniosek na
          normalny patent. Po upłuwie roku takowy wniosek zostanie odrzucony. Na
          marginesie - provisional patent jest novum i występuje bodaj tylko w USA.
          Stworzono go właśnie po to, by szybko można było wychodzić z pomysłami na
          rynek, bez obawy o utratę prawa do patentowania. Oprócz tego ułatwienia, urząd
          patentowy USA przyznaje patenty na praktycznie wszystko, łącznie z najbardziej
          oczywistymi i "niepatentowalnymi" gdzie indziej rzeczami. Ale to tak na
          marginesie.

          I to właśnie stwarza NOWĄ MOŻLIWOSĆ!:
          Aby uzyskać patent zagraniczny, RÓWNIEŻ ma się rok czasu na złożenie wniosku -
          licząc od momentu złożenia pierwszego wniosku w dowolnym kraju. Ponieważ
          patent "provisional" prawie nic nie kosztuje a daje możliwość publicznego
          wyjścia z patentem - to po upływie powiedzmy 11 miesięcy od jego uzyskania
          składamy wnioski patentowe w USA w i pozostałych krajach na których nam zależy.

          Mówiąc krótko - patentować w Polsce nie ma sensu, chyba że jest to produkt
          specyficzny na rynek polski. Składamy wniosek o "provisional patent" za $100 w
          urzędzie patentowym USA i szukamy kupca na patent lub inwestora. Jeśli
          znajdziemy, to po 11 miesiącach patentujemy również w kilku innych krajach
          świata, bo mamy już na to pieniądze. Jeśli nie znajdziemy inwestora, to nie
          zawracamy sobie dalej głowy pomysłem, bo oznacza to jedynie iż nie ma na pomysł
          zapotrzebowania.
          • Gość: Janek Prawo patentowe - pytanie - KRÓCZEK PRAWNY (2) IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 08.04.05, 04:44
            Mówiąc: "Od momentu upublicznienia wynalazku, nie można otrzymać na niego
            patentu. Jest jednak sposób na to..." nie miałem na myśli, że można jednak
            patent otrzymać po upublicznieniu wynalazku, ale że istnieje sposób na
            błyskawiczną ochronę pomysłu za pomocą nie istniejącego w Polace
            patentu "provisional" co pozwala NASTĘPNIE na publiczne pokazywanie wynalazku
            przez prawie rok, bez zamykania sobie drogi do opatentowania tegoż (ale jedynie
            przez twórcę pomysłu i posiadacza patentu "provisional").
    • Gość: gosc Nie ma tez wiedzy jak i co patentowac IP: *.molgen.mpg.de 01.04.05, 19:09
      To zenada, bo patenty to podstawa do tego, zeby nauka przynosila zyski.
      Rzeczywiscie potrzebne sa pieniadze od panstwa, moze jako czesc z puli
      przeznaczonej na granty.

      Co do venture capital - troche to naiwne - w Polsce raczej nie ma co liczyc
      (polityka kredytowa jest jaka jest), za granica owszem, ale wtedy pieniadze i
      patent wyplywa za granice.

      Co do tytulu, to przydaly by sie tez szkolenia czy informacja, zeby naukowcy
      wiedzieli "jak to sie je".
      • e_wa Re: Nie ma tez wiedzy jak i co patentowac 02.04.05, 10:11
        Uczeni nie mają pieniedzy na patenty, a prezesi państwowych firma zarabiaja
        miliony, z którymi nie wiedza co zrobić, bo są tępi. To jest paranoja.
        • Gość: Janek Zajdźcie na ziemię w końcu! IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 08.04.05, 05:00
          Bzdura. Mają pieniądze, bo nie wyrzucają ich w błoto. Wiedzą również, że 99%
          patentów to śmieci.
          Nie winię wynalazców ani naukowców, bo jest rzeczą ludzką uważać że dokonało
          się epokowego odkrycia, ale prawda jest taka, że najwięcej bankrutuje tych
          firm, które wchodzą w "przełomowe" wynalazki. Od pomysłu na papierze, do
          sprawienia by to coś "pracowało" i było tańsze (najczęściej warunek konieczny)
          i równoczesnie lepsze od istniejących sprawdzonych i dopracowanych przez lata
          rozwiązań, jest bardzo długa droga i najczęściej miliony dolarów na opracowanie
          i dopracowanie tej nowej technologii. Z reguły wystarcza to by doprowadzić
          firmę do bankructwa. Jeszcze nie mają produktu, a już nie mają pieniędzy. Wtedy
          często taką firmę kupuje za jej długi konkurent. No i ma przy okazji prawie że
          gotowy nowy produkt (ale nie po ten produkt kupuje bankruta(!), tylko dlatego
          że jest okazja przejąć konkurenta tanio).

          I jeszcze jedno - kiedy do choroby jasnej przestaniecie opowiadać bajki o
          zagranicznym wynalazcy którego życie wysłane jest różami, i o pieniądzach
          (venture capital) czekających tylko na jego skinienie ręką???!!! Dalibyście tym
          bzdurom spokój bo już się słuchać tego nie chce.
    • Gość: Cezar Opatentować patentowanie !!! IP: *.neurosoft.pl 01.04.05, 19:16
      Już niedługo będzie można patentować algorytmy, zatem trzeba koniecznie
      opatentować patentowanie
    • truten.zenobi patenty chronią interesy wielkich koncernów... 01.04.05, 19:36
      dla nas malutkich są niedostępne. w świetle tego czy można piractwo traktować
      jako przestępstwo? jeżeli koncern M$ stać na patentowanie nawet i oczywistych
      rzeczy to jaki jest sens funkcjonowania ochrony patentowej/ to mi brzydko
      pachnie korupcją na dużą skalę!
      • Gość: gosc Re: patenty chronią interesy wielkich koncernów.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 20:00
        Patenty też stanowią teraz wolny rynek o ile wolny jest pieniądz.Trudno
        wyobrazić sobie,że ktoś nie sfinansuje opłacalnego projektu.Pokończyły się
        natomiast trochę czasy patentowania urządzeń,które być może działają,ale wie o
        nich i interesuje sie nimi małe grono kilku osób.Ja za wynalazek szeroko
        stosowany oczekiwał bym sporych pieniędzy proporcjonalnych do jego zastosowania.
    • Gość: r39 Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.ifpan.edu.pl 01.04.05, 20:12
      Dziwne jakieś te przykłady. Np. każdy chciałby produkować
      jak największe diamenty, i TO opatentować. Te zupełnie
      malutkie produkuje się od dawna (z grafitu) i sprzedaje
      (np. firma Westinghouse) oraz używa do utwardzania narzędzi.

      Wcale by mnie nie ucieszyło, gdyby znaleziono lekarstwo
      na raka i je opatentowano, bo to by znaczyło tylko tyle,
      że wiele osób umrze na raka, choć mogłoby nie umrzeć na
      co innego.

      Patenty to biznes, nie nauka. Jak wyglądałby ten świat,
      gdyby jakiś nasz praprzodek opatentował koło, hę?
      Albo nieco bardziej kanciasty przedmiot: kąt prosty?
      • Gość: Carmen S. Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.lr.centurytel.net 01.04.05, 21:59
        Przypuszczam ze w przykladzie nie chodzi o diamenty jako takie ale o powloki
        diamentowe a raczej z tak zwanego bezpostaciowego diamentu (amorphous th-C).
        Sprawa wcale nie nowa, wiele osob i osrodkow nad tym pracuje od ponad
        czterdziestu lat.

        Jednym z ciekawych pomyslow takiego zastosowania (bo diament jest
        polprzewodnikiem) jest napylanie gotowych ukladow scalonych na skrzydelka
        owadow (mozna to robic w niskich temperaturach, wiec przezyja) i wysylac jako
        latajacych szpiegow. Ot mucha lata, nikt nie zwraca uwagi.
        • Gość: Jasio Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 06.04.05, 05:48
          Myslisz , ze nasz Pan Profesor produkuje i puszcza baki???
    • Gość: Adrian Makowski To jest świetna odpowiedź na felieton Gadomskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 02:16
      Hahahah.. gdyby tylko Gadomski przeczytał co jego koleżanka z gazety wypisuje
      na podstawie faktów i przy tym nie twierdzi "że może się nie zna" ;]

      Brawo proszę Pani świetna riposta ze źródła, które sam Gadomski być może uzna
      za nie budzące wątpliwości - "być może", bo wątpię, żeby czytał cokolwiek
      innego niż własne archiwalne felietony. Aczkolwiek przyznaję, że czasem zdarzy
      mu się przeczytać list od oburzonych jego pismactwem czytelników, ale to chyba
      tylko pod wpływem naczelnego ;]

      Pozdrawiam
      Adrian Makowski
      programista/webmaster/grafik
    • Gość: MaciekS I nikt nie wie jak to funkcjonue na swiecie? IP: *.mad.east.verizon.net 02.04.05, 03:14
      Dziwne. To bogate firmy taki jak IBm czy icrosoft oplacaja badania i prace
      naukowe. W zamian za to maja gwarancje posiadania patentow. Proste?

      A skad IBM stal by sie posiadaczem najwiekszej ilosci patentow technologicznych
      na swiecie? Takie sa fakty. No nalezy tez dodac ze IBM mial i ma wlasne lub
      "jakby wlasne" laboratoria badawcze.

      Proszze pojezdzic po uczelniach USA i pogadac z profesorami.
    • Gość: micron Re: Polskich naukowców nie stać na patenty... IP: *.tulane.edu 02.04.05, 03:45
      A co z "venture capital"? To nie jest takie proste.
      To dziala w pewnych dziedzinach ale nie dziala
      w innych, np. "venture capital" nie wtraca
      sie do produkcji lekow. Na rynku opanowanym
      przez wielkie koncerny farmaceutyczne
      (dysponujace wielkim zapleczem technologicznym
      i naukowo-badawczym) i scisle kontrolowanym
      (dlugotrwale i drogie badania kliniczne!)
      rzadza zupelnie inne reguly gry!!
    • Gość: asdfgh a w USA 300 dolarow i na siedemnascie lat IP: *.hsd1.wa.comcast.net 02.04.05, 05:19
      a w usa mozna sobie dostac patent za 300 dolarow i jest wazny 17 lat. no i tak
      to jest z ta europa
      • Gość: def Re: a w USA 300 dolarow i na siedemnascie lat IP: *.36.77.83.cust.bluewin.ch 02.04.05, 08:13
        W Europie to podobna suma. tu chodzilo o koszty rzeczywiste: profesjonalne
        przygotowanie i koszty ochrony prawnej.

        Gość portalu: asdfgh napisał(a):

        > a w usa mozna sobie dostac patent za 300 dolarow i jest wazny 17 lat. no i tak
        > to jest z ta europa
      • Gość: Miś Patenty w USA za 300 dolarow IP: 67.187.121.* 04.04.05, 02:50
        Gość portalu: asdfgh napisał(a):
        > a w usa mozna sobie dostac patent za 300 dolarow i jest wazny 17 lat

        To prawda, ze oplata za patent wynosi okolo $300. Jesli mialbym patentowalny
        pomysl i spodziewalbym sie, ze ktos bedzie chcial go wykorzystac, to
        opatentowalbym go. Gdy ktos zacznie produkcje, to mozna znalezc firme
        prawnicza, ktora wyegzekwuje moje prawa patentowe za np. 50:50 podzial zyskow z
        patentu. Jesli zysk z patentu wyniesie $2 mln, to ja dostane milion i prawnik
        milion. Prawnik nie dostaje $1 mln za darmo - ponosi on koszty procesu i
        ryzykuje. Nie kazda sprawa konczy sie wygrana. Ja konkretnie pracuje na etacie
        za pensje i moj pracodawca ma prawa wlasnosci do wszystkich moich patentow. On
        tez placi za wszystkie koszty z tym zwiazane (ja dostaje $1000 w chwili
        wyslania opisu wynalazku do urzedu patentowego i drugi $1000 z chwila
        przyznania patentu).
        • Gość: Jasio Re: Patenty w USA za 300 dolarow IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 04.04.05, 08:55
          Cos cieniutko Misiu.
          Pozdrowionko
    • Gość: def Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.36.77.83.cust.bluewin.ch 02.04.05, 08:17
      Nie na tym etapie. Pierwsze o co spyta "venture capital" to czy to zostalo
      opatentowane.

      Gość portalu: Trzykroki napisał(a):

      > A co z Venture Capital? Jak pomysł jest dobry to ktoś w niego zainwestuje. W
      > końcu nie trzeba od razu prezentować technologii produkcji takim inwestorom,
      > tylko wyniki.
      > Tym naukowcom i Gazecie tylko państwo i pieniądze podatników w głowie. Na
      > pewno by zmarnowali te pieniądze.
    • Gość: Jasio Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 02.04.05, 09:30
      Zamiast sie rozpisywac, jako swoj komentarz zalaczam link do dyskusji o
      patentach, jaka miala miejsce niedawno na tym forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18023120Pozdrawiam
      • Gość: Jasio Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 02.04.05, 09:37
        Powtarzam link, bo programista nie potrafil zlozyc poradnie tego forum:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18023120
    • Gość: lech X Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 195.117.200.* 02.04.05, 10:40
      Kiepskiej tancerce to nawet spódniczka przeszkadza w tańcu. Ten artykuł to
      jedna wielka bzdura, bo tak faktycznie każdy naukowiec zajmuje się robieniem
      doktoratu, habilitacji, profesury, a jak skończy, to już mysli o emeryturze.
      Takie gadki o genialnych naukowcach, którzy wszystko wymyslą, tylko bezmyslni
      urzędnicy nie chcą tego wykorzystać to ja czytałem przez okres całego PRL
      codziennie.
      • vigla na co stać polskich naukowców 02.04.05, 11:21
        Na co stac polskich naukowców prezentuje NFA
        nauka-edukacja.p4u.pl/
    • Gość: TLu Ręcze precz od publicznych pieniędzy! IP: *.adsl.inetia.pl 02.04.05, 13:17
      Państwo jest od celów wpólnych (wojsko, policja, sądy, mikra administracja),
      reszta ma byc prywatna. Na prywatnej ucelni, profesor czy ktos tam coś odkrywa
      to patantuje jak ma kase lub sponsora. Podobnie w prywatnej firmie.
      Dla przykładu państwo ma dac kupę kasy na ochrone patentową, bo wymyslił to
      profesor z państwowej uczelni. A jesli ja wymyslę w małej prywatnej firmie to
      już nie? Załóżmy, że państwo sfinansuje patent, a firma X chce z niego
      korzystać, więc placi... państwu, bo jest właścicielem patentu (przecież za
      niego zapłaciło!). A profesor ma satysfakcję. Zastanówcie się, socjaliści!
    • create mam parę uwag 02.04.05, 16:49
      zarówno do autorki jak i do forumowiczów

      patent ma na celu wspomaganie wynalazczości przez udzielenie wynalazcy monopolu
      na rynku. Co do zasady bowiem ludzie nie pracują charytatywnie i jezeli włożyli
      wysiłek w wynalezienie czegoś, to chcą i z tego czerpać profity.

      I teraz pierwsza uwaga do naukowca ktory rzekomo nie chce patentować, otóż gdyby
      patent był tańszy to byś patentował i nie ma co się wypierać, chyba że jesteś
      wielkim altruistą i nie działasz dla własnego dobra. Ponadto w Europie nie
      udziela sie patentu na programy komputerowe, ale nie należy zapominać że
      autorowi służą wszystkie prawa związane z prawami autorskimi. Okresy ochronne w
      przypadku praw autorskich są o wiele dłuższe niż ochrony patentowej

      Druga uwaga dotyczy fragmentu tekstu:
      "Mimo że jest współautorem siedmiu ważnych projektów badawczych, opatentował w
      Europie tylko jeden wynalazek - technologię umożliwiającą badanie czystości
      rzek. Pieniądze wyłożyła firma z Rzymu, która uruchamia produkcję. Do niej
      należą więc w tej chwili prawa autorskie i przyszłe zyski. - Trudno, żebyśmy
      mieli o to pretensje."

      Do firmy nie należą prawa autorskie tylko prawa z patentu. To mała różnica.
      Prawo własności intelektualnej dzieli sie na trzy zasadnicze zręby : prawo
      autorskie, znaki towarowe, oraz patenty, i nie należy tych rzeczy mylić ze sobą,
      gdyż mimo że są razem nazywane pr. wł. int. to jednak ich ochrona jest inaczej
      uregulowana.

      Pozatym autorka nie wspomina o tym że trwają pracę nad jednolitym patentem
      europejskim, który będzie tańszy od obecnego, gdyż bedzie sie raz o niego
      ubiegało i bedzie automatycznie obowiazywał na terenie całej Wspólnoty.

      Wogóle tekst wydaje mi sie powinien mieć zupełnie inna wymowę. Usprawiedliwia on
      bowiem naszych naukowców zamiast mobilizować do działania. Cała sytuacja raczej
      świadczy o tym że nasi naukowcy nie umieją sie skutecznie zorganizować i ułatwić
      sobie życia w ten czy inny sposób poprzez aktywny lobbing, tylko narzekają że w
      innych krajach Unii to jest lepiej. Ciekawe kto spowodował drodzy naukowcy że
      jest lepiej?
      • Gość: leń patentowany w informatyce jest tak: IP: *.jjs.pl 02.04.05, 17:29
        Ja bym nie patentował, a czy jestem altruistą? Raczej nie, od nauki oczekuję, że
        zapewni mi dostatnie utrzymanie, ale nie miliony dolarów (to może zapewnić
        biznes). Chciałbym zauważyć, że praca naukowa jest chroniona także w inny
        sposób, mianowicie na dobrych konferencjach recenzenci i tak są świadomi, co
        jest oryginalne, a co już było opisane (bez patentu też!). Sam dostałem kiedyś
        do recenzji pracę zerżniętą w sposób bezczelny i bez trudu to zauważyłem. Wiem
        natomiast, jak często opisując dorobek w różnych dziedzinach pisze się "this
        patented approach..." i tyle, bo choćby spróbowanie skorzystania z takiego
        rozwiązania (mowa przede wszystkim o algorytmach) wymaga licznych działań, na
        które nawet w Stanach mało który zespół może sobie pozwolić. Kto chce swój
        algorytm naprawdę upowszechnić (choćby po to, by przekonać innych, że naprawdę
        jest dobry), ma inne środki ochrony własności intelektualnej. W najlepszych
        ośrodkach zazwyczaj jest pełna otwartość, udostępnia się wszystko: artykuły,
        algorytmy, implementacje... a jak w cywilizowanym kraju ktoś chce tego użyć w
        biznesie, jakoś się to załatwia na styku uczelnia/instytut - klient. I tu jest w
        Polsce problem, a nie w patentach!
        • polski_francuz Patenty a dyscyplina 02.04.05, 18:23
          Patentowanie nie jest dzialalnosci naukowa. Mozna sobie wyobrazic, ze robiac
          jakies badania przypadkowo wpadnie sie na jakis praktyczny pomysl, ktory moze
          przyniesc krocie (jak np. agrafka). Ale zamiast patentowania mozna zglosic sie
          do firmy, ktora sie takimi rzeczami interesuje i razem z nia patentowac albo
          negocjowac oplate(y).

          Trzeba zrozumiec przede wszystkim co to jest patent? To jest ochrona prawna.
          Tzn. prawo bedzie chronilo pomysl, produkt, metode itp. No a prawo niczego nie
          robi za darmo, czyli trzeba miec srodki by scigac tych, ktorzy pomysl, produkt,
          metode bezprawnie kopiuja.

          Wyobrazmy sobie, ze jakas firma cichcem robi produkty metoda, ktora zesmy
          patentem ochronili. Jej najlepsza obrona bedzie nie wpuszczenie na jej teren
          ludzi znajacych sie na rzeczy. I tak to sie praktykuje w europejskim przemysle
          budowy maszyn, ktory nieco znam.

          Inna sprawa jest z chemia i farmaceutyka. Na jedna udano molekule o
          wlasnosciach leczniczych trzeba 5-7 lat badan i kilka (nascie) mln $. I patent
          jest obrona (i to tylko czasowa) tej inwestycji.

          W mojej karierze opatatentowalem raz i dlatego, ze wierzylem, ze to dobry
          pomysl. Zludzen na ten temat sobie nie robilem. I mialem racje, nie zostalem
          milionerem.

          W koncu zabawa w patenty to jest glownie amerykanska zabawa. Armia adwokatow,
          spin-offy i start-up dostajace od bogaczy setki tysiace $ na badania to sa
          zwyczaje amerykanskie a nie europejskie. Za malo pieniedzy, za skape banki, za
          malo adwokatow.

          PF
          • Gość: Janek Re: Patenty a dyscyplina IP: *.gates.com 04.04.05, 18:25
            Nieprawda. Prawo patentowe nie daje nawet ochrony prawnej. Prawo patentowe daje
            jedynie PRAWO do ochrony prawnej, którą to ochronę sam musisz sobie zapewnić
            (kupić) i wyegzekwować. Gdyby dawało, to z urzędu ścigało by tych którzy
            naruszają to prawo (np. po twoim doniesieniu o "przestępstwie").
            ak nie jest. Ty jsateś odpowiedzialny za wszystko, łącznie z dowiedzeniem winy -
            a to wszystko kosztuje tak horendalne pieniądze, że nawet nie ma o czym mówić.
            Procesy w urzędach patentowych należą do najdłuższych i najdroższych. Jedynie
            wielki firmy mogą sobie pozwolić na takie procesowanie się.

            W obecnej chwili patent jest wyłącznie narzędziem wielkich korporacji do
            trzymania konkurencji i małych firm na dystans. Wiem coś o tym, sam jestem w to
            wmieszany.
            Z kolei to dostawanie setek tysięcy $ od bogaczy w Ameryce jest jakąś bajką.

            I moja rada dla szanownych naukowców. Jaki jest sens patentować w Norwegii,
            Portugalii, itd? Patentować należy z głową. Ja nie patentował bym nawet w
            Polsce, bo po co? Ale jeśli już, to patent wystarczy złożyć w Niemczech,
            Stanach i może jeszcze jednym kraju Azjatyckim. Wystarczy. Nikt z konkurencji
            nie będzie wchodził z produkcją, jeśli te największe rynki będą zablokowane
            patentem. A patent w USA to jedynie ok. $ 1000 (tysiąc) i $400 co cztery lata.
            Żadne dziesiątki tysięcy o których mowa. Należy jedynie przetłumaczyć patent
            polski bez zlecania wszystkiego firmom prawniczym. To pośredniczące firmy
            prawnicze zdzierają te chorendalne sumy.

            Jeżeli jednak chcemy patentować na całym świecie, to rzeczywiście koszty będą
            jak w artykule. Ale patentować należy z głową jak wcześniej napisałem,
            pamiętając, że 99,9% patentów na wartość jedynie w oczach ich wynalazców i
            nigdy nie ujrzy światła dziennego.
            • Gość: Kuba Re: Patenty a dyscyplina IP: *.bchsia.telus.net 05.04.05, 06:06
              A patent w USA to jedynie ok. $ 1000 (tysiąc) i $400 co cztery lata.
              > Żadne dziesiątki tysięcy o których mowa. Należy jedynie przetłumaczyć patent
              > polski bez zlecania wszystkiego firmom prawniczym. To pośredniczące firmy
              > prawnicze zdzierają te chorendalne sumy.

              Jak zlozysz wszystko do kupy, to w Stanach zaplacisz za przecietny patent
              (wlaczajac w to prawnikow) 5.000 do 7.000 USD. Nie wiem skad redaktor
              wytrzasnal 30.000 Euro. Albo wzial cyfre z sufitu, albo ktos ich nabija w
              butelke.
              Pozdrawiam
              • Gość: Janek Re: Patenty a dyscyplina IP: *.gates.com 06.04.05, 18:44
                To prawda, potwierdzam, $5000 do $7000 USD jeśli od podstaw patent pisze
                prawnik amerykański.

                Jeśli jednak Polak posiada już gotowy wniosek patentowy do urzędu polskiego, to
                jedyne co jest potrzebne, to umiejętne przetłumaczenie tego patentu na
                angielski zgodnie z wymogami formalnymi urzędu patentowego USA. W takim
                przypadku koszt za pierwsze 4 lata wyniesie: TŁUMACZENIE + ok. $1000

                Jeśli już istnieje tłumaczenie np. do urzędu w Anglii, to tłumaczenie
                praktycznie odpada, najwyżej ok. $300 - $400 za dostosowanie do wymogów USA +
                $1000 opłata.

                Jeśli w ciągu 4 lat nie uda się patenu sprzedać, to dalsze opłaty za utrzymanie
                patenu nie mają sensu.

                Pozdrawiam
            • Gość: Jerz Re: (Pat. a dysc.) Obowiązek patentowania w Polsce IP: *.chello.pl 17.04.05, 01:16
              Jeśli jesteś obywatelem polskim to prawo Cię zobowiązuje do zgłoszenia patentu
              najpierw w Polsce. Potem możesz patentować w innych krajach. Chyba, że
              zamierzasz omijać przepisy patentując tylko dajmy na to w USA.
              • kapitalizm Re: (Pat. a dysc.) Obowiązek patentowania w Polsc 18.04.05, 19:04
                Gość portalu: Jerz napisał(a):

                > Jeśli jesteś obywatelem polskim to prawo Cię zobowiązuje do zgłoszenia
                patentu
                > najpierw w Polsce. Potem możesz patentować w innych krajach. Chyba, że
                > zamierzasz omijać przepisy patentując tylko dajmy na to w USA.

                czemu ten przepis jeszcze istnieje,

                patent jak kazda inna wlasnosc nalezy do osoby, a nie panstwa,

                a wiec tylko ta osoba ma prawo do decydowania o losie swej wlasnosci.
                • Gość: jasio Re: (Pat. a dysc.) Obowiązek patentowania w Polsc IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 19.04.05, 06:58
                  > Gość portalu: Jerz napisał(a):
                  >
                  > > Jeśli jesteś obywatelem polskim to prawo Cię zobowiązuje do zgłoszenia
                  > patentu
                  > > najpierw w Polsce. Potem możesz patentować w innych krajach. Chyba, że
                  > > zamierzasz omijać przepisy patentując tylko dajmy na to w USA.

                  A co ma robic obywatel polski pracujacy w zespole amerykanskim dla
                  amerykanskiej firmy, ktora nie jest zainteresowana patentowaniem w Polsce. Co
                  wiecej, nie wie nawet, gdzie lezy Polaka.
                  Pozdrawiam
      • Gość: Cezar Re: Same nieprawdy ... IP: *.neurosoft.pl 02.04.05, 18:21
        1. "Panent ma na celu wspieranie wynalazczości ..."
        W żadnym stopniu nie dotyczy to patentów na algorytmy
    • Gość: zabawnabuzia Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.hsd1.co.comcast.net 02.04.05, 19:58


      tak sobie mysle ile pieniedzy zostalo zrabowanych nam wszystkim, takze polskim
      uczonym, w zwiazku z afera FOZZ.

      Straty finansowe beda nie do odrobienia przez polskie spoleczenstwo przez pokolenia.

      Jesli dzis naukowcy nie maja pieniedzy na badania i patenty ,to takze dlatego ze
      wladze lat ubieglych lekcewazyly doniesienia o kradziezy tych pieniedzy ,ktore
      mogly posluzyc takze polskim naukowcom i polskiej nauce.



    • Gość: Darek www.prawoitechnologie.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 21:38
      To chyba nie do końca wina naukowców. Europejski rynek VC jest tak ubogi w
      porównaniu do USA, że szkoda słów.

      Druga rzecz to słabe podejście biznesowe do nauki, brak współpracy z przemysłem,
      bark analiz ekonomicznych przy podejmowaniu badań oraz brak odpowiedniej
      proinnowacyjnej polityki państwa (przepisy prawne, podatki, etc.)

      Jedną ze spraw jest "komputerowa" dyrektywa patentowa - polski biznes IT nie
      interesuje się praktycznie tak ważną dla niego sprawą, choć będzie miało to
      znaczący wpływ na jego przysżłość

      pozdrawiam
      DC

      • Gość: Cezar SIEMENS się interesuje, nie ? IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 03.04.05, 22:28
        Polski biznes IT interesuje się _BARDZO_ dyrektywą na pseudowynalazki
        komputerowe. Ale SIEMENS (główny sponsor konferencji na temat prawa autorskiego
        w Krakowie br) trudno nazwać polskim biznesem ... go jeden z głównych lobbystów
        idiodyrektywy :(

        Gorąco zachęcam do lektury:
        www.ffii.org.pl
        A to dla kolegów z branży IT
        www.nosoftwarepatents.com/docs/050321calltoaction.pdf
        C.

        C.



    • Gość: J_P Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.ibch.poznan.pl 02.04.05, 21:40
      I dobrze ze nie satc. wiekszosc patentow (we wolnym swiecie)idzie na koszt kogos
      kto widzi w pomysle jakas szanse na komercjalizacje i decyduje sie na
      poniesienie ryzyka - nie ma znaczenia skad jest pomysl ale jaki - wiec i pomysly
      z Polski moga starac sie o investorow. jak panstwo sypnie pieniadze na
      patentowanie "polskiej nauki" to sie nie pozbieramy - urzad patentowy opatentuje
      i skasuje oplaty a zyskow nie bedzie zadnych.
      Autora artykulu prosze o przyklady co takiego moglsmy opaentowac i zyskac na tym
      ... ? ja pamietam tylko samochod Beskid (zamiast Fiata 126) ale i ten
      przyklad potwierdza moja teze - nie mozna opatentowac samej idei - np. malego
      jednobrylowgo samochodu - albo znajdzie sie investor i uda sie taki pomysl
      przelozyc na sukces komerycjny = zyski albo pomysl zostaje ciekawostka + zdjecia
      w albumach.
    • Gość: db Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.swmed.edu / 198.215.50.* 03.04.05, 00:22
      Artykul pokazuje jak niska jest wiedza autorow (i naukowcow) o prawie
      patentowym. Patent sam w sobie nie rozwiaze zadnego problemu. Sam fakt, ze ktos
      opublikuje swoje odkrycie, powoduje ze kazdej innej osobie na swiecie trudno
      jest je opatentowac, poniewaz jednym z podstawowych warunkow otrzymania patentu
      jest innowacyjnosc patentowanej rzeczy, a trudno mowic o innowacyjnosci gdy ktos
      inny juz opublikowal epopeje na ten temat.
      Pieniadze sa potrzebne nie tyle na patentowanie odryc co na ich wdrazanie.
      • Gość: Cezar Można opatentować wiele razy to samo ... IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 03.04.05, 22:47
        www.newscientist.com/article.ns?id=dn7213
        Przy tej ilości patentów nie dość, że publikacja nie pomoże, to nawet
        wcześniejsze opatentowanie danego wynalazku może nas nie urchonić od powtórnego
        opatentowania.

        Ale co tam ... w końcu chodzi o to, żeby prawnicy, urzędnicy EPO, UTPO i radcy
        patentowi nie umarli z głodu :)

        C.
    • Gość: Jasio Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 03.04.05, 03:16
      Opatentowac mozna praktycznie wszystko. Zostaje jednak pytanie, czy patent ma
      sens ekonomiczny. jezeli nasi naukowcy zaczna patentowac wszystko i wszedzie,
      nawet bogatemu rzadowi zabraknie funuszy aby pokryc koszty takiej dzialalnosci.
      Dobry patent jest patentem szerokim stawiajacym zapore na glownym nurcie nowej
      technologii. Taki patent wrty jest miliony (dolarow). Ale tutaj trzeba dzialac
      na froncie danej dziedziny nauki i technologii. A ile polskich osrodkow jest w
      takiej pozycji?? Pozniej mozna zawsze opatentowac jakis mniej znaczacy detal,
      ktory czesto bez posiadania podstawowego patentu opisujacego dana technologie
      moze byc totalnie bezuzyteczny.
      Ocena ekonomicznej wartosci potencjalnego wynalazku powinna wiec byc robiona
      przez osobe, ktora podejmuje ekonomiczne ryzyko jego wdrozenia. Moze to byc
      autor ptentu, jak opisany w artykule Pan Profesor. Jezeli nie posiada on jednak
      kasy nawet na oplacenie rozsadnego zgloszenia patentowego, to marny z niego
      businessman i raczej nie powinien on sie lapac za produkcje i sprzedaz, ale
      siedziec na uczelni. Powinien natomiast wejsc we wspolprace z firma dzialajaca
      w danej dziedzinie, a ta znalazlaby kase na wsparcie pracy naukowej i wlasciwa
      ochrone wynalazku (jezeli ma on zeczywiscie wartosc). Dochodzi tu jednak
      problem naukowej mentalnosci powszechny w srodowisku akademickim. Wpadlem na
      pomysl, to wszystko musi byc moje. To, ze obok pomyslu potrzebna jest kasa i
      trzeba za ta kase i doswiadczenie w produkcji odpalic powazny procent tej
      wlasnosci jakos nie dociera do naukowych umyslow. Rozsadniej powinien tu myslec
      pracodawca wynalazcy czyli uczelnie lub instytuty badawcze. Przeciez ze
      sprzedazy patentow mozna niezle zyc. Chyba nie musze tego udowadniac. Prawo do
      patentu to sprawa umowy, i uczelnia moze np. zadac praw do patentu od
      pracownikow, szczegolnie, kiedy jest to uczelnia panstwowa, a wynalazek
      dokonano za pieniadze podatnikow.
      Na kazdej uczelni powinien dzialac wiec doswidczony pracownik do wspolpracy z
      przemyslem, ktorego zadaniem byloby analizowanie wynikow prac badawczych
      prowadzonych na tejze uczelni i typowanie potencjalnych wynlazkow do
      opatentowania. Jezeli pracownik chce potem sam uruchomic produkcje, to uczelnia
      daje mu wylaczna (lub niewylaczna) licencje w zamian za oplaty. Taki dzial na
      uczelni zwiazany ze zglaszaniem patentow powinien byc rozliczany z wynikow
      ekonomicznych, czyli z wplywow za licencje, a pracownicy odpowiedzialni za
      typowanie prac do zgloszen patentowych powinni otrzymywac niskie pensje i sute
      premie zalezne od tych wplywow. Dzieki temu mozna zredukowac kolesiostwo
      zwiazane z takim typowaniem. Autorzy patentu tez mogliby otrzymywac nagrode
      przy sprzedazy licencji na zewnatrz, dzieki czemu byliby bardziej kooperatywni.
      Dzieki takiemu systemowi uczelnia moglaby dodatkowo cos dorobic, a jak nie, to
      znaczy ze maja kiepska kadre badawcza i nie warto w ta kadre inwestowac.
      Proste i skuteczne.
      I po co wypisywac zale w prasie i pluc na zly system??
      Pozdrawiam
    • Gość: Grzes A co na to p. Gadomski? IP: *.sterkowiec.sdi.tpnet.pl 04.04.05, 20:17
      Promonuje aby autorka skonsultowała swój artykuł z p. Gadomskim ;) To ten co to
      nie umie czytać ze zrozumieniem...
    • Gość: Jasio Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 09.04.05, 06:48
      >Nie.
      >Patent może uzyskać jedynie pomysłodawca - twórca pomysłu, udoskonalenia.
      >Patent musi wyszczególnić WSZYSTKICH pomysłodawców, nawet gdyby włożyli bardzo
      >mały wkaład w wynalazek, i każdy z nich ma takie samo prawo do patentu (może
      >indywidualnie sprzedawć pomysł, produkować, itd.).
      >Dlatego inżynierowie zatrudnieni w firmach, muszą "z definicji" sprzedać swój
      >pomysł za przysłowiową złotówkę swojemu pracodawcy, jeszcze przed
      >opatentowaniem go, ale patent wydawany jest na ich nazwisko, z tym że
      >łaścicielem jest pracodawca.

      >d momentu upublicznienia wynalazku, nie można otrzymać na niego patentu. Jest
      >jednak sposób na to. Moża otrzymać w USA tzw. Provisional Patent. Jest to po
      >prostu złożony opisu wynalazku i opłacone $100. Wniosek ten nie jest
      >egzaminowany, ale otrzymuje numer patentu "provisional" już po miesiącu od
      >złożenia wniosku.

      >Mając ten provisional "patent", można upublicznić swój wynalazek, można wejść
      >z
      >nim do produkcji itd. Warunkiem jest, aby w ciągu roku złożyć wniosek na
      >normalny patent. Po upłuwie roku takowy wniosek zostanie odrzucony. Na
      >marginesie - provisional patent jest novum i występuje bodaj tylko w USA.
      >Stworzono go właśnie po to, by szybko można było wychodzić z pomysłami na
      >rynek, bez obawy o utratę prawa do patentowania. Oprócz tego ułatwienia, urząd
      >patentowy USA przyznaje patenty na praktycznie wszystko, łącznie z najbardziej
      >oczywistymi i "niepatentowalnymi" gdzie indziej rzeczami. Ale to tak na
      >marginesie.

      >I to właśnie stwarza NOWĄ MOŻLIWOSĆ!:
      >Aby uzyskać patent zagraniczny, RÓWNIEŻ ma się rok czasu na złożenie wniosku -
      >licząc od momentu złożenia pierwszego wniosku w dowolnym kraju. Ponieważ
      >patent "provisional" prawie nic nie kosztuje a daje możliwość publicznego
      >wyjścia z patentem - to po upływie powiedzmy 11 miesięcy od jego uzyskania
      >składamy wnioski patentowe w USA w i pozostałych krajach na których nam zależy.

      >Mówiąc krótko - patentować w Polsce nie ma sensu, chyba że jest to produkt
      >specyficzny na rynek polski. Składamy wniosek o "provisional patent" za $100 w
      >urzędzie patentowym USA i szukamy kupca na patent lub inwestora. Jeśli
      >znajdziemy, to po 11 miesiącach patentujemy również w kilku innych krajach
      >świata, bo mamy już na to pieniądze. Jeśli nie znajdziemy inwestora, to nie
      >zawracamy sobie dalej głowy pomysłem, bo oznacza to jedynie iż nie ma na
      >pomysł
      >zapotrzebowania.
      ________________________________________________________________________________
      _______________________________________________________________________________u

      Uzyje ten post takze napisany zagranica, jako podsumowanie tej dyskusji.

      Do tego, zeby uzyskac ochrone patentowa pomyslu nie sa potrzebne ani wielkie
      pieniadze, ani drodzy prawnicy. Potrzebny jest natomiast DOBRY, PRAKTYCZNY I
      NOWY pomysl. Zeby miec takie pomysly trzeba niestety pracowac w czolowce
      swiatowych technilogii i wiedziec co gdzie i jak sie robi. Trzeba tez miec
      pojecie o zasadzch zglaszania wnioskow patentowych i wymaganiach odnosnie
      wynalazkow i wynalazdow.
      Jeszcze raz wiec powtorze w podsumowaniu tego tematu, jak to zrobilem juz w
      innym podobnym, watku, ze w Polsce potrzebne sa wykwalifikowane kadry naukowe
      ktore nie tylko wiedza jak napisac publikacje do "journala z listy
      filadelfijskiej", ale takze ktore pomysly sa warte ochrony patentowej i jak ja
      uzyskac bez narazania sie na zbedne wydatki.

      Nalezy wiec w kazdej wyzszej uczelni zajmujacej sie naukami stosowanymi
      wprowadzic obowiazkowe wyklady z prawa patentowego i ETYKI ZAWODOWEJ. Im to
      zrobimy szybciej, tym naklady na nauke szybciej sie zwroca. Obecna kadra nie ma
      zielonego pojecia o patentach w brdzo szerokim tego slowanaczeniu. Ta prawda
      staje sie oczywista po przeczytaniu postow na tym forym w tym i podobnych
      watkach. Nalezy ta ponura rzeczywistosc zmienic jak najszybciej.

      CZAS TO PIENIADZ!!!!!!!
      Pozdrawiam, Jasio Wedrowniczek

      P.S. Polecam przeczytanie tej dyskusji wlasciwemu Panu Ministrowi

    • Gość: igor Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: *.dsl.linkline.com 14.04.05, 06:37
      Jestem polskim naukowcem ktory pracowal 12 lat w USA w wielu firmach hi-tech,
      zglosil 120 patentow, uzyskal grant rzadowy w USA, potem zaproszono mnie do
      Polski, gdzie natychmiast wsadzono mnie do domu wariatow i trzymano przez 8 lat,
      obecnie wyrwalem sie z powrotem do USA (od 5 lat odmawiano mi nawet
      jakiejkolwiek renty inwalidzkiej w Polsce) i mam nadzieje tu pozostac nawet
      jako bezdomny. Generalnie polski naukowy establishment istnieje po to
      by utrzymywac narod w ciemnocie (raz) a drugie po to by reagowac na przypadki
      wybicia sie przez kogos (dwa) - w moim przypadku to utrata praw do patentow,
      ktorych nie bylem w stanie finansowac. Generalnie wielkie korporacje, ktorych
      interesy moga byc w jakikolwiek sposob zagrozone przez indywidualna inicjatywe
      maja swoje zaplecze prawne - w polskich szpitalach psychiatrycznych i innych
      medrcach ktorych chleb pochodzi nie z nauki ale czegos co sie okresla w USA
      jako - people management.
    • Gość: Jasio Re: Polskich naukowców nie stać na patenty IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 23.04.05, 17:00
      Zaciekawil mnie artykul w GW i dyskusja z nim zwiazana o "odstraszaczu"
      zwierzat na liniach kolejowych:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=23072347
      Pan Redaktor zapomnial wspomniec jednak, czy ten wynalazek zostal opatentowany.
      A jezeli tak, to w jaki sposob?? A moze czytelnicy GW wiedza cos wiecej na ten
      temat??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka