Dodaj do ulubionych

Obywatelstwo a patriotyzm

09.06.05, 15:23
Na jednym z forow znalazlem ciekawo-smieszny watek gdzie toczy sie dyskusja na
temat podwojnego obywatelstwa. Zainteresowalo mnie to o tyle ze pare osob
stwierdzilo ze nie przyjmie drugiego gdyz czuja sie patriotami. Niestety moj
komentarz z kobiecej polonii zostal wyciety, widac za ciezki to temat dla
tamtejszych pan. A skomentowalem to w ten sposob ze patrioci mieszkaja w
Polsce a nie wyjezdzaja z wlasnej woli za granice za chlebem. Dlatego tez
mowienie o patriotyzmie w tym wypadku jest smieszne.
A co o tym sadzi szanowne gremium polskiech naukowcow?
Obserwuj wątek
    • smia Re: Obywatelstwo a patriotyzm 09.06.05, 15:43
      a dlaczego tak Cie ten temat frapuje? z czysto prowokatorskiego zaciecia, czy
      moze masz jakies glebsze powody, ktorymi, mam nadzieje, sie z nami tu
      podzielisz?
    • staua Re: Obywatelstwo a patriotyzm 09.06.05, 15:44
      Zabawne, bo tez na innym (nie-polonijnym) forum toczyla sie o tym dyskusja.
      Mozna byc patriota za granica, jednak podwojne obywatelstwo w tym nie przeszkadza, wedlug mnie.
    • kot.behemot Re: Obywatelstwo a patriotyzm 09.06.05, 20:33
      Gdybym siedział w Polsce, to kłop0oty dnia codziennego bardziej by mi
      przeszkadzały w byciu patriotą.
    • socal To moze najpierw 09.06.05, 23:35
      odpowiedzmy sobie na pytanie "Kto to jest patriota" ?
      • true_blue Re: To moze najpierw 10.06.05, 08:05
        Kolega socal probuje prowokowac zacne gremium PNZG :-).
        Skoro najpierw trzeba zdefiniowac pojecie - moze trzeba bylo od tego zaczac
        watek. Teraz to juz za pozno skoro i tak czujemy sie patriotami. Nawet bedac za
        granica, albo moze wlasnie dlatego.
        Lepiej socal napisz od razu jaki masz problem, bedziemy dyskutowac o tym co Cie
        interesuje, a nie o definicjach ;-)
        Pozdr.
        • kot.behemot Jesteśmy "polska nauka na emigracji" 10.06.05, 09:58
          Był kiedyś Rząd na emigracji, Sikorskiemu nikt chyba nie imputował braku
          patriotyzmu. :)
          • ex-rak Re: Jesteśmy "polska nauka na emigracji" 10.06.05, 10:36
            Chociaz zem pseudonaukowiec (pracuje tylko na jeden etat), to mimo wszystko nie
            bede odkrywal pojec, ktore juz dawno zostaly odkryte i niewiedziacym zacytuje
            tylko za internetowym slownikiem:

            patriota (Wilga)
            rz. mos VIa ‘człowiek cechujący się patriotyzmem’

            patriotyzm (Wilga)
            rz. mnż I, D. -u, blm ‘postawa wobec ojczyzny, narodu, przejawiająca się
            rzetelną pracą, przedkładaniem nadrzędnych wartości (np. niepodległości) nad
            własne cele, gotowością do ich obrony nawet za cenę życia’

            Ja chyba patriota nie jestem, bo gdy jakis anglik powie, ze w Polsce to sie
            burdel robi, to nie palam gotowością do obrony nadrzędnych wartości nawet za
            cenę życia.

            • true_blue Re: Jesteśmy "polska nauka na emigracji" 10.06.05, 11:22
              To znaczy te nadrzedne wartosci to co? Ze ktos mowi, ze w Polsce burdel? Jesli
              tak to Polacy mieszkajacy w Polsce sa patriotami tylko wtedy gdy mowi to Polak
              zza granicy. Bo miedzy soba narzekaja ile wlezie :-))))
              Chyba musimy zawezic definicje :-)
              Pozdr.
              • ex-rak Re: Jesteśmy "polska nauka na emigracji" 10.06.05, 11:53
                true_blue napisała:

                > To znaczy te nadrzedne wartosci to co? Ze ktos mowi, ze w Polsce burdel?

                Te nadrzedne wartosci tu to honor i dobe imie ojczyzny. Wystarczy, zeby prac.

                Jesli
                > tak to Polacy mieszkajacy w Polsce sa patriotami tylko wtedy gdy mowi to Polak
                > zza granicy. Bo miedzy soba narzekaja ile wlezie :-))))

                To sie nazywa patriotyczna troska o dobe imie ojczyzny.

                > Chyba musimy zawezic definicje :-)

                Co tu zawezac? To raptem 3 linijki. Chyba, ze zawezic do ogolnej postaci E=mc2.
                Wtedy OK.


                A wlasnie, dlaczego jeszcze nikt nie opisal patriotyzmu rownaniem kwantowym?
        • socal Re: To moze najpierw 10.06.05, 17:30
          Nie probuje niczego prowokowac. Po prostu ciekawi mnie co, bylo nie bylo cream
          de la cream Polakow (czyli naukowcy i inzynierowie), mysla na ten temat.

          Dawanie za przyklad Sikorkskiego i innych ZMUSZONYCH do wyjazdu i bycia
          patriotami poza Polska jest pomylka. Mowimy o etrazniejszosci. Polska jest
          wolna, nikt nie wyrzuca ani nie zmusza do wyjazdu. Jesli wyjezdzamy to tylko
          dlatego ze nam nie odpowiada to co Tam jest.
          Czy w zwiazku z tym mozna uwazac sie za patriote? I tutaj wlasnie jest wazne
          zdefiniowanie slowa "patriotyzm". Wersja slownikowa jest pomocna ale nie do
          konca adekwatna. Wychowani na lekturach, opowiesciach i ksiazkach o
          patriotycznej postawie Polakow od razu przybieramy postawe obronna jak widac to
          z kilku postow.
          Ja uwazam ze mowienie o patriotyzmie wlasnie w sensie Sikorskich, legionow itp
          jest niemozliwe gdyz nasz pobyt poza Polska to nasza decyzja a patriota trzeba i
          powinno sie byc w Polsce.
          Patriotyzmem na pewno nie mozna nazwac czytania polskich gazet, przejmowania sie
          sytuacja polityczna, ekonomiczna itp.
          • true_blue Re: To moze najpierw 10.06.05, 17:49
            No, dokladnie czegos takiego sie spodziewlalam. Odbierasz nam mozliwosc bycia
            patriotami, a udajesz, ze chcesz dyskutowac. Ja dokladnie mysle o sobie jako o
            patriotce, bo czytam polskie gazety i przejmuje sie sytuacja
            polityczno-ekonomiczna.
            Nie zgadzam sie rowniez z opinia, ze wyjezdza sie TYLKO dlatego, ze nie
            odpowiada nam co jest w Polsce. Mysle, ze masz klopot socal. Szkoda.
            Pozdr.
            • socal Re: To moze najpierw 10.06.05, 17:54
              Szczerze mowiac nie rozumiem? Przeciez ja njikogo nie oskarzam ani nie atakuje.
              Masz swoje zdanie to je wyraz. Dlaczego twierdzisz ze JA ma klopot? Z czym?
              Dlaczego?

              Jesli dla ciebie patriotyzmem jest czytanie gazet itp a jednoczesnie
              sprzedawanie swojego umyslu poza Polska to twoja sprawa. Mnie chodzi o wyrazenia
              wlasnego zdania bez osobistych wycieczek.
              • koekast Re: To moze najpierw 10.06.05, 17:56
                sprzedawanie umyslu... hahahaha... zeby brzmialo jak "sprzedawanie ciala", co?

                sluchaj soc, my go nie sprzedajemy, my go przede wszytskim ksztalcimy
                a w PL bysmy marnowali te szanse.
                • socal Re: To moze najpierw 10.06.05, 18:01
                  > sluchaj soc, my go nie sprzedajemy, my go przede wszytskim ksztalcimy
                  > a w PL bysmy marnowali te szanse.

                  Alez oczywiscie to nie podlega dyskusji. Przeciez ja tez to robie.
                  Tylko jak to sie ma do patriotyzmu?
                  • staua Re: To moze najpierw 10.06.05, 18:07
                    Socal, wydaje mi sie, ze glownym problemem, jaki tutaj mamy z Twoim watkiem (skadinad ciekawym,
                    jesli chodzi o poruszany temat) jest fakt, ze Ty zupelnie nie wyrazasz opinii o sobie, a kazesz nam
                    ustosunkowywac sie do pytania, to brzmi jakos tak... wrogo. Moze napisz, czy Ty sie uwazasz za
                    patriote, dlaczego tak lub nie (rozumiem, ze nie, skoro sprzedajesz swoj umysl) i po co w ogole pytasz.
                    Moze wtedy cos z tego wyjdzie.
                  • koekast Re: To moze najpierw 10.06.05, 18:09
                    no wg ciebie najwyrazniej jakos sie ma.
                    przeanalizuj swoje zdanie :
                    "Jesli dla ciebie patriotyzmem jest czytanie gazet itp a jednoczesnie
                    sprzedawanie swojego umyslu poza Polska to twoja sprawa."
                    ;P

                    sztucznie wywolujesz problem.
                    wesolego weekendu :)
            • staua Re: To moze najpierw 10.06.05, 18:04
              A ja sie nie zgadzam, ze patriota mozna byc tylko w Polsce. Dlaczego?
              PS. Cr?me de la cr?me, jak juz sie decydowac na francuskie cytaty :-)
    • zielka Re: Obywatelstwo a patriotyzm 10.06.05, 11:48
      kilka osob w Pl. skutecznie osmieszylo wszelkie idee zwiazane z narodem, wiec w
      ogole nie ma po co uzywac dzisiaj tego pojecia. i wydaje mi sie, to nudna jest
      zupelnie i trywialna uwaga, ze jak sie zacnie robi pewne rzeczy, to jakos
      naturalnie wspisuje sie to w dobre funkcjonowanie spoleczenstwa, nie?
      • koekast Re: Obywatelstwo a patriotyzm 10.06.05, 17:35
        To ze kilka osob osmieszylo "idee zwiazane z narodem"
        to juz oznacza, ze nie sa warte stosowania? Kto to dla
        ciebie sa za osoby?

        A wszyscy ci co pracuja w Polsce i za granica dla jej
        dobrego imienia? Wspolnota jezyka, tradycji, tego ze
        tylko Polakowi przekazesz pewne tresci, bo inny tego nie
        zrozumie?
        To forum np: mysle ze nazywa sie "_Polscy_ naukowcy... "
        nie bez przyczyny. :)
        Kk
        • zielka Re: Obywatelstwo a patriotyzm 11.06.05, 12:01
          to oznacza tyle, ze ja wole szukac wartosci gdzie indziej, niz w bronieniu dobrego imienia Polski. co
          przecie nie znaczy, nie "szkalowac" mam jakos zamiar owe imie. pozostaje jednak w przekonaniu, ze
          bardziej sie jest skutecznym, gdy broni sie terenu nieco mniejszego niz narod, prawda, caly.
    • koekast Re: Obywatelstwo a patriotyzm 10.06.05, 17:36
      Paszport nie ma znaczenia.
      Dom twoj gdzie serce twoje :)
      • lukasz97 Re: Obywatelstwo a patriotyzm 10.06.05, 18:07
        koekast napisał:

        > Paszport nie ma znaczenia.
        > Dom twoj gdzie serce twoje :)

        tak, tak.. Pan Samochodzik sie klania .. ;o)
        l
        • staua i Templariusze :-) n/t 10.06.05, 18:09

          • koekast to doloze... 10.06.05, 18:14
            ... jeszcze cos z czasow szkoly, jak sie bawimy w patriotyczne cytaty dla
            socala:

            Helleńska, rzymska, średniowieczna, indyjska, elżbietańska, włoska,
            Francuska nade wszystko chyba, trochę weimarska i wersalska...
            Tyle dźwigamy naszych ojczyzn na jednym grzbiecie, jednej ziemi,
            Lecz ta jedyna, której strzeże liczba najbardziej pojedyncza
            Jest tutaj, gdzie cię wdepczą w grunt lub szpadlem, który hardo dzwoni
            Tęsknocie zrobią spory dół...





    • socal Przepraszam ze zaklocilem spokoj forum 10.06.05, 18:16
      staua napisała:

      > Socal, wydaje mi sie, ze glownym problemem, jaki tutaj mamy z Twoim watkiem (sk
      > adinad ciekawym,
      > jesli chodzi o poruszany temat) jest fakt, ze Ty zupelnie nie wyrazasz opinii o
      > sobie, a kazesz nam
      > ustosunkowywac sie do pytania, to brzmi jakos tak... wrogo. Moze napisz, czy Ty
      > sie uwazasz za
      > patriote, dlaczego tak lub nie (rozumiem, ze nie, skoro sprzedajesz swoj umysl)
      > i po co w ogole pytasz.
      > Moze wtedy cos z tego wyjdzie.



      Mnie sie wlasnie wydawalo ze zadajac tego typu pytanie jest jasne ze sam nie
      jestem pewien do konca jak to jest z tym patriotyzmem.

      Ale widze ze zamiast zajac sie dyskutowaniem tematu watek przeradza sie w
      personalny atak na mnie lacznie z punktowaniem mojej pisowni.

      Wycofuje sie wiec rakiem i przepraszam ze wogole podjalem ten temat. Jesli ktos
      sie poczul urazony to rowniez przepraszam, nie tego chcialem.
      • staua Re: Przepraszam ze zaklocilem spokoj forum 10.06.05, 18:35
        No widzisz, tego wlasnie nie chcialam, zebys sie od razu obrazal. Ludzie (ja tez) reaguja emocjonalnie,
        bo to jets emocjonalny temat, patriotyzm generalnie chyba jest poddawany dyskucji glownie na
        emigracji, w Polsce nie uczestniczylam w takich dyskusjach, nikt o tym nawet nie mysli... Dlatego
        napisalam, ze temat jest ciekawy. Przepraszam, ze wypunktowalam Ci pisownie (nie o pisownie mi
        chodzilo, tylko o zmieszanie ang. z fr. :-)) Moj tekst podzialal na Ciebie zniechecajaco, a mial
        sprowokowac Cie do bardziej osobistych wynurzen, chyba jesli chodzi o psychologie, jestem do
        niczego. W kazdym razie na pewno nie chcialam, abys sie wycofal rakiem...
        Jeszcze dodam, ze pytanie o patriotyzm bardzo latwo zadawac sobie w Ameryce, gdzie patriotyzm
        miejscowy bije w oczy nalepkami na samochodach, flagami na co drugim domu (nie wiem, czy w
        Kalifornii tez tak jest, w NY jest, a to tez w miare umiarkowany stan). I myslec, czy to ma sens, czy jak
        nie jestesmy tacy, to jestesmy patriotami i czym wlasciwie nasz patriotyzm sie wyraza. Teraz nie ma
        wojny, emigracji politycznej z Polski, trudno jest byc patriota w sensie umierania za ojczyzne. Trudno
        jest odpowiedziec sobie na takie pytanie, bo nie mozna sie w wyobrazni postawic w sytuacji
        ekstremalnej. W sytuacji, w jakiej zyjemy, wlasnie czytanie gazet, glosowanie, kupowanie polskich
        produktow moze byc przejawem patriotyzmu. Skala dzialania nie jest chyba teraz tak istotna.
        Pozdrawiam i licze na odpowiedz!
        • true_blue Re: Przepraszam ze zaklocilem spokoj forum 10.06.05, 21:12
          Nie staua, nic nie napisalas takiego, zeby ktos sie obrazil. Ja probuje
          wyciagnac o co tak naprawde socalowi chodzi, ale on sie nie odzywa. Oczywiscie
          przyparty do muru (stwierdzeniem, ze to prowokacja) nie potrafi wyjasnic o co mu
          chodzi. Bardzo chetnie podyskutuje na temat patriotyzmu, ale bardzo niechetnie
          porozmawiam z osoba, ktora ma juz na moj-nasz temat wyrobiony poglad. Co prawda
          jest ciekawe uslyszec argumenty ("sprzedawanie umyslu" etc), ale skoro i tak do
          niczego ma to nie prowadzic?
          A temat jest naprawde ciekawy. Socal, mozemy pogadac, napisz co myslisz.
          Pozdr.
          • staua Re: Przepraszam ze zaklocilem spokoj forum 10.06.05, 21:29
            Mam nadzieje, ze Socal wroci! Bo jesli chodzilo mu o porownanie wlasnych emigracyjnych odczuc z
            naszymi, to temat jest wart rozwiniecia!
          • cynta Re: Przepraszam ze zaklocilem spokoj forum 01.07.05, 07:34
            Najpierw sie dopisalam na koncu a teraz czytam sobie od gory i wcale sie
            Socalowi nie dziwie, tez bym sie wiecej nie odezwala. Facet (tak zakladam)
            poddaje ciekawy temat, zwlaszcza w tym gronie a wy go zgnoiliscie. Jasny byl
            jak slonce, czego tam nie zrozumieliscie?, ty true_blue od czego jestes
            naukowcem? bo chyba logiki w tej twojej dziedzinie to chyba nie ma bo bys
            zalapal bez problemu. Eeeee... creme de la creme, maslanka chyba i to nisko
            procentowa...
    • kot.behemot Czy Skłodowska-Curie była patriotką? 10.06.05, 22:15
      Polon. Albo Instytut Radowy w Warszawie...
      • czajek76 Re: Czy Skłodowska-Curie była patriotką? 11.06.05, 00:27
        O - to wlasnie mialem napisac :)
        Naukowcy z zalozenia sa zwierzetami mobilnymi. Wyjatkiem jest Japonia gdzie
        mozna przy jednym biurku cale zycie przesiedziec. Dla mnie jest oczywiste ze
        jezdze po swiecie i ksztalce sie w najlepszych osrodkach u najlepszych ludzi.
        Nie wiem czy wroce do Polski - moze wcale nie!
        Ale z pewnoscia czuje sie patriota. Zawsze podkreslam swoje pochodzenie i
        wyksztalcenie ktore otrzymalem w Polsce. Zawsze bede chcial wspierac i rozwijac
        polska nauke - jesli nie bezposrednio to poprzez wspolne projekty. Uwazam ze to
        jest zupelnie OK. Z cala pewnoscia jednak miejsce gdzie pracuje nie determinuje
        mojego stosunku do Ojczyzny. Nie w tych czasach!
        • smia Re: Czy Skłodowska-Curie była patriotką? 11.06.05, 13:15
          > Nie wiem czy wroce do Polski - moze wcale nie!
          > Ale z pewnoscia czuje sie patriota. Zawsze podkreslam swoje pochodzenie i
          > wyksztalcenie ktore otrzymalem w Polsce. Zawsze bede chcial wspierac i
          rozwijac
          >
          > polska nauke - jesli nie bezposrednio to poprzez wspolne projekty. Uwazam ze
          to
          >
          > jest zupelnie OK. Z cala pewnoscia jednak miejsce gdzie pracuje nie
          determinuje
          >
          > mojego stosunku do Ojczyzny. Nie w tych czasach!

          no wlasnie.
          poza tym, co to znaczy, ze ktos "musi" wyjechac, a ktos nie musi??? nie sadze,
          ze dla kogokolwiek decyzja o emigracji byla latwa i podjeta pod wplywem
          impulsu, bez przemyslenia.
      • kotorybka No to może ja też swoje dodam :-) 11.06.05, 14:42
        Ciekawy temat.

        Wyjechałam z Polski ponad dwadzieścia lat temu będąc wczesną nastolatką. Prawie całe szkolenie-od
        high school, po uniwersytet, doktorat no i teraz postdok ukończyłam poza Polską. Ale jednak wciąż
        czuję się Polką, staram się dużo po polsku (i o Polsce) czytać (niestety nie mam kontaktu z wieloma
        Polakami), interesuję się tamtejszą sytuacją polityczną i nigdy nie chowam tego, że jestem Polką (a
        mogłabym bo nie mam rozpoznawalnego akcentu). Wręcz przeciwnie, zawsze w konwersacjach ze
        znajomymi staram się rozwijać/uwieczniać dobrą opinię ojczyzny, własnie poprzez moje podejscie do
        własnej polskości. Od kilku lat uczę mojego męża mówić po polsku, a to nie lada wyzwanie :-O

        Teraz mam małe dziecko i bardzo ważne dla mnie jest to, aby mówił po polsku i znał swoje
        pochodzenie. Mam nadzieje, że będzie z niego tak dumny jak ja :-)
        Czy przez te czyny jestem patriotką? Nie wiem.

        Pozdrawiam!
        *******
        A oto mój Matti
        • ex-rak Re: No to może ja też swoje dodam :-) 11.06.05, 20:28
          A, ja sie troche zgodze z socalem.

          Trudno jest dokladnie spercyzowac co to jest patiotyzm, gdzie sie zaczyna i
          gdzie sie konczy. Jakie ma odcienie.

          Ze spraw jakie nas dotycza to bez watpienia uwazam, ze tak zwany drenaz mozgow
          nie jest przykladem dzialania patriotycznego. Ale dla mnie patriotyzm to nie
          tylko drenaz. To mieszanka wielu komponentow.

          Praca za granica moze miec jednak charakter patriotyczny (jesli mozemy tak to
          nazywac), kiedy przynosi np. Polsce wiecej korzysci niz strat. To moze byc
          wyjazd na staz naukowy, by po powrocie wykorzystywac nabyte doswiadzczenia i
          umiejetnosci dla ogolnie pojetego dobra. Moze to byc szpiegowanie na korzysc
          polskich firm farmacetutycznych w amerykanskich koncernach. I tym podobne
          sprawy.

          Decyzja o pozostaniu i rozwijaniu samego siebie ma dla mnie raczej charakter
          egoistyczny, niz patriotyczny. I samego siebie do takiej kategorii zaliczam.

          Owszem, mam wiele odruchow zwanych patriotycznymi.

          1. Jak mi sie stlucze butelka polskiej wodki to placze jak bobr.
          2. Zapamietale zapamietuje rozklad win sredniego zasiegu na polkach w Tesco
          (tak na wypadek konfliktu).
          3. Teraz byc moze, placac podatki poprzez UK do unijnej kasy, bardziej
          przyczyniam sie do budownia dobrobytu w ojczyznie niz gdybym byl
          bezproduktywnym budzetozerca znad Wisly i Odry.
          • true_blue Re: No to może ja też swoje dodam :-) 11.06.05, 21:15
            A najbardziej patriotyczni sa partacze, ktorzy wyjezdzaja psuc cos za granica :-/
            Pozdr.
          • kot.behemot Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 11.06.05, 22:29
            Czyli o ukrytych, nie zawsze sympatycznych, motywacjach Kota Behemota, w
            odpowiedzi na "niepatriotyczność drenażu mózgów" przywołaną przez ex-raka.

            Zachciało mi się nauki, niegdyś, przyznaję, bez żadnych wzniosłych motywacji.
            Ot, ciekawe rzeczy, do których zawsze miałem smykałkę. Jeszcze wyjeżdżając z
            Polski (1998), nie byłem na tyle dojrzały, żeby wyraźnie sobie sformułować inne
            cele, niż własny rozwój, choć widziałem, że niezbyt dobrze się dzieje i mniej
            więcej wiedziałem dlaczego. Ale z pewnej perspektywy drzewa już nie zasłaniaja
            lasu i wyrobiłem sobie poglądy następujące:

            Zacznijmy od ustalenia, dlaczego niezbyt dobrze się w Polsce dzieje. Otóż jest
            to związane z konsensusem, do jakiego doszli nasi ekonomiści, dotyczącym
            strategii tzw. transformacji ustrojowej. Konsensus był szeroki, od lewa, do
            prawa, a sprowadzał się do rozumowania następującego:
            "Polska jest krajem biednym = Polska jest na poziomie Trzeciego Świata -> musimy
            stosować metody krajów Trzeciego Świata, żeby się wzbogacić."
            W praktyce, mieliśmy być konkurencyjni dzięki posiadaniu "taniej i
            wykwalifikowanej siły roboczej", którą zarządcy naszej ekonomii chcieli
            konkurować o "inwestycje", o montownie Hyundaia i im podobne "zaawansowane
            technologie". Tej strategii podporządkowany jest system prawny i podatkowy
            (wysokie bariery wejścia dla małego biznesu) Rzeczypospolitej.

            Priorytet dla wybranej ścieżki rozwoju jest odzwierciedlony w nakładach na naukę
            (czyli szansie na NAPRAWDĘ zaawansowane technologie, a nie na montowanie
            koreańskiego chłamu): 0.3% PKB. Kto żyw z co rozsądniejszych naukowców, ten
            nawiał za granicę, żeby nie zasilać puli rezerwowej siły roboczej, lub
            potiomkinowskiej wystawy pod tytułem "PAN" albo "Instytut ...". Nawianie, pragnę
            podkreślić, nie jest niepatriotycznym czynem owej grupy, tylko przewidywalnym (i
            bez watpienia przewidzianym) skutkiem stawiania przez nasze elity rządzące na
            INNĄ drogę rozwoju niż gospodarka oparta o wiedzę. Nie zdezerterowaliśmy, nie
            obraziliśmy się na Polskę, nie rzuciliśmy Szefowi na biurko rezygnacji, tylko
            dostaliśmy wypowiedzenie, proszę Państwa. Wobec przyjętego paradygmatu rozwoju
            zostaliśmy uznani za grupę w Polsce niepotrzebną.

            Żeby nie rozwlekać - jestem wobec tej strategii w opozycji. Zacznijmy od tego,
            co w niej nie gra. Najpierw empiria: po 15 latach można już przecież ocenić
            owoce: 20% bezrobocia, płace tych wykwalifikowanych pracowników na żenującym
            poziomie. Dynamika PKB osiągnęła maksimum w połowie lat 90-tych, a potem zaczęła
            się kicha.

            Teraz teoria: fabryką świata są i będą Chiny, a to dlatego, że dysponuja na wsi
            rezerwuarem kilkuset milionów ludzi, którzy z pocałowaniem ręki zgodzą się
            pracować za $60/miesiąc. Następne w kolejce są Indie. Dowolny popyt na pracę
            może być w ten sposób zaspokojony.

            Przyjęcie w Polsce strategii rozwoju, sprowadzającej się do licytowania się
            płacami w dół z krajami Trzeciego Świata musi prowadzić do wymienionych
            wcześniej skutków. Żeby znaleźć pracę dla milionów bezrobotnych, musielibyśmy
            obniżyć płace do poziomu zbliżonego do chińskiego. Tyle, że my Trzecim Światem
            nigdy nie byliśmy, nie startowaliśmy z poziomu zadowolenia z miski ryżu na
            obiad. Nie będzie u nas przyzwolenia społecznego na płace na poziomie wieśniaka,
            który przyjeżdża do Guangzhou i zdaje mu się, że łapie Buddę za nogi. Co więc
            jest? Jest bezrobocie, jako skutek przyjęcia błędnej strategii rozwoju.

            Błędnej, bo nie byliśmy Trzecim Światem. Mieliśmy narzucony, księżycowy system
            gospodarczy, który nie pozwalał na rozwój gospodarczy porównywalny z USA czy
            Europą Zachodnią. Ale cywilizacyjnie, poziomem nauki i techniki od tego Zachodu
            nie odbiegaliśmy. Dowód - proszę zobaczyć, ilu w USA Polaków, Rosjan
            (wykształconych w krajach pochodzenia) jak sobie radzą, ile wnoszą innowacji.
            Owa różnica poziomu cywilizacyjnego między nami a Trzecim Światem została
            całkowicie zaniedbana, gdy określano nam metody dojścia do zamożności. Uznano,
            że skoro jesteśmy biedni, to nasza bieda jest identyczna z biedą południowego
            Koreańczyka sprzed pół wieku, i w związku z tym musimy zmałpować tamtejsze
            rozwiązania (nawet retorykę przejęto - Tygrysy Europy Wschodniej, hehe).
            Doktrynerstwo, według mnie, nie przystające do zmienionych warunków i innego
            stanu wyjściowego. Kto nie wierzy, temu powtarzam kawałek o empirii: minęło 15
            lat transformacji, płace żenujące, bezrobocie 20%. "Po owocach ich poznacie",
            jak mawia Dobra Księga.

            Alternatywą byliśmy MY. Czynnikami produkcji są bowiem kapitał, wiedza i praca.
            Kapitału w Polsce nie było, o uwarunkowaniach dotyczących pracy napisałem, co
            zaś do wiedzy, to się nią własnie dzielimy z Ameryką i Europą Zachodnią. IIIRP
            postawiła na oferowanie pracy. Błędnie, ale nie jest to jeszcze uznany pogląd.
            Jeśli się kiedyś stanie uznany, jeśli Polska zacznie szukać alternatywy, to
            przydałoby się, żeby miał kto z wiedzą wrócić, a to MY jesteśmy jej
            depozytariuszami. Jakkolwiek dęcie by to nie brzmiało, jesteśmy nauką polską na
            emigracji, analogie z Sikorskim nie sa pozbawione sensu. Jesteśmy na emigracji,
            żeby być naukowcami, żeby nie rozmienić się na drobne ucząc, dla pieniędzy,
            półgłówków informatyki w "szkołach biznesu", czy administrując bazami danych w
            hurtowniach. Albo snując się w wytartych płaszczykach po uczelnianych
            korytarzach i zastanawiając się, czy wystarczy dzisiaj na bułkę i jogurt. Albo
            liczyć na jakiś bezproduktywny etat, otrzymany dzięki układom.

            Powyższe rozmienianie, snucie i nepotyzm byłoby może rozumiane jako
            "patriotyczne", ja jednak wolę rozumieć patriotyzm pozytywistycznie - rządzącym
            elitom pokazać palucha, za zmarnowane okazje nazwać ich idiotami i dążyć do
            zmiany. Z zagranicy, jesli trzeba. Na bycie posłusznym Murzynem, płacącym
            drakońskie podatki na realizację ich doktrynerskich pomysłów raz - nie mam
            ochoty, dwa - TO właśnie uważam za niepatriotyczne.

            Behemot
            • ex-rak Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 12.06.05, 00:02
              Pomimo wszystkich negatywnych zjawisk, od 15 lat uwazam Polske za panstwo
              obywatelskie. Bez podzialu na MY-ONI. Zostalismy tylko MY.

              Rozumiem motywacje kazdego z nas. Nic w tym zlego. Ale nie w przynajmnej w moim
              przypadku, nie jest to przyklad patriotyzmu. Niskie place, czy bezrobocie moga
              byc wymowka dla mnie lub ciebie, ale dla 100% patrioty, ktoremu dobro ojczyzny
              lezy na sercu ponad wszystko juz nie bardzo.

              Nawet w nauce, pomiomo niskich nakladow, cos mozna zrobic, a nie pozwalac by te
              resztki zostaly w nieproduktywny sposob roztrwonione.
              • kot.behemot Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 12.06.05, 00:51
                ex-rak napisał:

                > Pomimo wszystkich negatywnych zjawisk, od 15 lat uwazam Polske za panstwo
                > obywatelskie. Bez podzialu na MY-ONI. Zostalismy tylko MY.

                Gdybyś uważał jeszcze 2 lata temu, to pewnie 95% Polaków by się zgodziło. Druga
                grupa, te brakujące 5% to byli zwolennicy tzw. teorii spiskowych, wierzący w
                istnienie Onych. Z tych 5% wiekszość to kandydaci do psychuszki, którzy nie
                mając Onych do wierzenia uwierzą choćby w UFO. Są jednak wśród dopuszczających
                teorie spiskowe osobnicy, do których mam zaszczyt się zaliczać, stosujący zdrowy
                cynizm jako podstawową metodę poznawczą.

                Przepraszam, skończę później. Idzie burza, lepiej pójdę pobiegać, zanim zacznie
                lać.

                • kot.behemot Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 12.06.05, 02:03
                  Otóż zdrowy cynik uważa, że "wartości" ("społeczeństwo obywatelskie",
                  "demokracja", "wartości chrześcijańskie", "społeczeństwo otwarte") istnieją, ale
                  głównie w myślach filozofów. Polityka jest zaś grą interesów, rozgrywaną przez
                  grupy interesów. A "wartości" podaje się masom w postaci medialnej papki, bo
                  ładnie wyglądają na sztandarze (choćby podniesionym przypadkiem i niesionym do
                  wychodka, jak w znanej przypowieści).

                  Trudno te mechanizmy napędzane interesami dostrzec w teraźniejszości, bo są
                  należycie poprzesłaniane wartościami. Ale weźmy podręcznik do historii -
                  ówczesne dekoracje, skomponowane z ówczesnych wartości, przestaja przemawiać do
                  naszych emocji, i wyłażą stare, dobre, pierwotne motywacje: chciwość, żądzą
                  władzy, strach - do wyboru.

                  > > Pomimo wszystkich negatywnych zjawisk, od 15 lat uwazam Polske za panstwo
                  > > obywatelskie. Bez podzialu na MY-ONI. Zostalismy tylko MY.

                  To MY przyszliśmy do Michnika, próbując negocjować co, kto i jak będzie masom w
                  mediach zapodawał? To MY negocjowaliśmy jamalską rurę, robiąc w mediach
                  oszołomów z cyników, którzy ostrzegali przed uzależnieniem od dostaw z Rosji
                  (ostatnio gazociąg wrócił do mediów, w wersji akuratnie odpowiadającej
                  ostrzeżeniom cyników, ale nikt się nie zająknął, że już WTEDY mieli oni rację).
                  Podział na MYCH i ONYCH nadal istnieje. Co jednak nie wnosi chyba wiele do
                  tematu wcześniejszej dyskusji, bo, zdaje mi się, co do kierunku transformacji
                  ustrojowej, porozumienie przebiegało ponad podziałami.


                  • kot.behemot Poprawka 12.06.05, 02:21
                    W czwartym wierszu od dołu powinien być na końcu znak zapytania, oczywiście.
                  • ex-rak Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 12.06.05, 10:56
                    Interesy, chciwosc, zadza to tez jakies wartosci dla pewnych ludzi.

                    Zgdzam sie, ze podzial MY-ONI nadal istnieje, tylko ze, o ile dawniej ten
                    podzial byl w jakis sposob odgornie narzucony, to teraz sami go kreujemy. Czy
                    to odsuwajac sie, czy umywajac rece, czy tez wyjezdzajac w swiat.

                    Mysle, ze to jest wlasnie spuscizna komunizmu. Zwalic wszystko na ONYCH.
                    Wygodniej.

                    Rozwiazaniem jest brac udzial w tej grze interesow i wykladac
                    swoje ''szlachetne'' wartosci na stol.
                    Nie znaczy to, ze gra sie skonczy zwyciestwem, ale przynajmniej ma wieksza
                    szanse skonczyc sie pomyslnie.
              • lukasz97 Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 12.06.05, 16:08
                ex-rak napisał:

                > [...]
                >
                > Nawet w nauce, pomiomo niskich nakladow, cos mozna zrobic, a nie pozwalac
                > by te resztki zostaly w nieproduktywny sposob roztrwonione.

                tyle, ze tego 'cos' w warunkach zagranicznych mozna wyprodukowac i
                wiecej i lepiej niz krajowo.

                l
                • ex-rak Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 13.06.05, 00:25
                  Temu nie przecze, ze mozna lepiej i wiecej. Dla samorozwoju i calej ludzkosci.
                  Tylko kraj dziadow i pradziadow niewiele z tego ma.

                  Bo to, ze dzieki mojej ''emigracji'' studentka (ktora sie w jakis sposob
                  opiekuje) dowiedziala sie, ze stolica Polski to Warszawa, nie nazwalbym wielkim
                  osiagnieciem.
                  • lukasz97 Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 13.06.05, 01:01
                    ex-rak napisał:

                    > Temu nie przecze, ze mozna lepiej i wiecej. Dla samorozwoju i
                    > calej ludzkosci.
                    >
                    > Tylko kraj dziadow i pradziadow niewiele z tego ma.

                    ... i co gorsza miec nie chce - vide wspomniene tutaj 0.3% PKB.
                    100 lat temu mozna bylo jeszcze argumentacje typu 'fstretni zaborcy'
                    wyciagnac, ale teraz ? bylo juz tez o spoleczenstwie obywatelskim
                    od lat 15-tu z okladem. wiec widac to spoleczenstwo nie chce...

                    > Bo to, ze dzieki mojej ''emigracji'' studentka (ktora sie w jakis
                    > sposob opiekuje) dowiedziala sie, ze stolica Polski to Warszawa, nie
                    > nazwalbym wielkim osiagnieciem.

                    l
            • sendivigius Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 14.06.05, 04:33
              Oj. Kocie Behemocie, najlatwiej jest sobie poteoretyzowac a juz zupelnie
              najlatwiej ponarzekac. Zaloze sie ze oboje wyroslismy na sci-fic wiec sobie
              troche pofantazjujmy.

              Jest rok 89. Pierwsze pytanie czy tzw. liderzy owego czasu naprawde maja wolne
              rece i swobode decyzji. Polska w tamtym momencie jest faktycznym bankrutem
              czego nikt nie chce publicznie oglosic, ma gigantyczny dlug dewizowy, taki ze
              nawet odsetek nie jest w stanie placic, do tego 1000% inflacji i cale
              wielotysieczne zalogi ktore tylko czekaja aby wyjsc na ulice i kogos, choc dla
              przykladu powiesic, a UW to tez nie uniwersytet w stolicy. Wtedy rzad
              Mazowieckiego oglasza ze bedzie stawial na nauke, a nie zadne tam hipermarkety,
              dobre byloby to o tyle ze jakis kapitalistyczny krwiopijca peklby ze smiechu i
              juz jednej sieci hipermarketow mniej.

              Drugi problem siedzi tak naprawde w szczegolach. Usiadz teraz i pomysl czym to
              stawianie na nauke mialoby sie objawiac. To znaczy wyobraz sobie ze jestes
              odpowiednim ministrem i Balcerowicz, zapomniawszy zazyc lekarstwa dostal szalu
              i dzwoni do ciebie mowiac – wicie rozumicie obywatelu ministrze Behemocie, w
              nowym budzecie na na 91 rok mam ekstra kilka miliardow zielonych i nikt ich nie
              chce, wiec moze wydalibyscie na nauke, nie zalujcie sobie ale tak z ulanska
              fantazja.

              Co konkretnie robisz. Czy powolujesz kilka nowych uniwersytetow, mozna ale kim
              je obsadzisz, reemigrantami. Musisz im zaplacic tyle zeby przyjechali, wiec
              beda zarabiac wiecej niz istniejacy juz teraz. Jak sobie takie relacje
              wyobrazasz – jedni wspolpracuja z drugimi czy sie wygryzaja – no i czeka cie
              przeprawa z habilitacja a na niej wszyscy dotychczasowi ministrowie sobie
              polamali zeby. Czy moze metoda organicznego wzrostu. Kazdy profesor dostaje dwa
              razy wiecej etatow niz ma, kogo jak myslisz zatrudni, ciebie, mnie czy
              kroliczka. Dasz wiecej pieniedzy na wyjazdy i staze, biura turystyczne zaskarza
              cie do Strasburga o dumping, a moze dasz pieniadze na aparature – owszem mozna
              uzywac stacji roboczej za czerdziesci tysiecy do stawiania pasjansow, a z
              lasera strzelac do much pod sufitem.

              Mnie tez sie marzy etacik w Polsce, kawka, herbatka, ploteczki o polityce,
              studentom poopowiada sie stare kawaly i odklepie wyklad z jeszcze starszego
              skryptu, sekretarka bedzie mnie nazywac z lancuszkiem tytulow a nie prostacko
              po imieniu jak tutaj. Na imieninach u dziekana sie obgada wymiane z
              Uniwersytetem na Tasmanii albo w Buenos Aires, na otwarciu roku popieprzy
              komunaly o Unii, no i te dlugie wakacje. Cudowne zycie. Ci co je maja sami ci
              nie ustapia. Wiedzial o tym Lenin ale cicho sza, rewolucja to nie spacerek po
              Newskim Prospekcie.






              • kot.behemot Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 14.06.05, 05:52
                > Co konkretnie robisz.

                Toż ja od wybrzydzania jestem specjalista, a chcesz mnie w ministry? No dobrze.
                Spróbuję konstruktywnie, ale zacząć by trzeba od paru pytań. Otóż w naszej
                dziedzinie, w USA, karierę robi słowo "outsourcing". Ja się pytam, dlaczego
                outsourcing do Indii i Chin, a nie do Polski? Dlaczego w Polsce nie powstają
                dziesiątki firemek, syntezujących związki i sprzedające je Merckowi, Roche, czy
                Pfizerowi? Dlaczego taka ChemBridge, z San Diego, swoje biblioteki związków na
                sprzedaż bierze od Ruskich (syntezuje też sama), a nie od Polaków? Polak nie
                potrafi? A to co my tu wszyscy, do diaska, robimy? Jeździmy po parkietach na
                szmacie? Azbest z dachów zrywamy? Gary czyścimy po MacDonaldach?

                Otóż w Polsce się biznesu opartego o naukę nie robi, bo prawo i system podatkowy
                preferują model "duży i natychmiast zarabiający, choćby umiarkowanie". Jeśli mam
                od groma kapitału, mogę opracować w pełni przewidywalny biznesplan, uwzględnię w
                nim te ZUSy, 10% margines zysku po podatkach i zaczynam produkować, powiedzmy,
                lodówki. Amortyzując kapitał w 10 lat, rozwój traktując drugoplanowo. Ot,
                przewidywalny biznes.

                Biologicznie aktywnych cząsteczek jednak nie wyprodukuję, a to dlatego, że w
                takim biznesie NAJPIERW się inwestuje przez ileś lat, POTEM dopiero,
                EWENTUALNIE, się zarabia. Dużo, jeśli się trafi na coś ciekawego. W USA płacę
                podatki przede wszystkim wtedy, gdy zarabiam. Mogę więc zaczynać działalność z
                małym kapitałem i dużymi ambicjami, nawet płacąc pracownikom częściowo
                udziałami. W Polsce wszystkie te ZUSy (parapodatek, w istocie) ściąga się ze
                mnie obojętnie - zarabiam, czy nie. Gdybym zaś pracownikom płacił udziałami, a
                nie pieniędzmi, to zdechlibyśmy z głodu.

                Nie chodzi więc o narzekanie, że państwo nie pomaga. Mogłoby naukę aktywnie
                promować, ale jak nie, to pies je drapał. Problem polega na tym, że przeszkadza.
                Przeszkadza, bo się panom ekonomistom zamarzyło, że ot, ściągniemy inwestycje
                wielkiego kapitału zagranicznego, znęconego tanią siła roboczą. Do ich cash flow
                się przyssamy podatkami i Polska będzie rosła w siłę, a ludzie będą żyli
                dostatniej. Co z tych planów wyszło - widać. My, za granicą, pracujemy na
                Amerykę, a ci w Polsce, którym udało się uniknąć bezrobocia, tyrają za 1000
                złotych i jeszcze są wdzięczni. A firmy, któe mogłyby powstać w Łodzi bądź
                Krakowie, powstają w Bangalore i Szanghaju.

                Konstruktywnie, co zrobić? Liniowy, 15% podatek dochodowy. VAT w tej samej
                wysokości (bo znieść go całkiem nielzia - traktaty z UE nie pozwolą).
                Prywatyzacja ZUSu i ubezpieczeń zdrowotnych. Że się nie da? Że za liberalnie i
                że społeczeństwo nie wytrzyma? A to niech się cieszy tym "dobrobytem", co teraz
                ma, a my dalej będziemy pracować na Hamerykę. :)
                • ex-rak Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 14.06.05, 13:34
                  kot.behemot napisał:

                  > > Co konkretnie robisz.
                  >
                  > Toż ja od wybrzydzania jestem specjalista, a chcesz mnie w ministry? No
                  dobrze.
                  > Spróbuję konstruktywnie, ale zacząć by trzeba od paru pytań. Otóż w naszej
                  > dziedzinie, w USA, karierę robi słowo "outsourcing". Ja się pytam, dlaczego
                  > outsourcing do Indii i Chin, a nie do Polski? Dlaczego w Polsce nie powstają
                  > dziesiątki firemek, syntezujących związki i sprzedające je Merckowi, Roche,
                  czy
                  > Pfizerowi? Dlaczego taka ChemBridge, z San Diego, swoje biblioteki związków na
                  > sprzedaż bierze od Ruskich (syntezuje też sama), a nie od Polaków? Polak nie
                  > potrafi? A to co my tu wszyscy, do diaska, robimy? Jeździmy po parkietach na
                  > szmacie? Azbest z dachów zrywamy? Gary czyścimy po MacDonaldach?

                  Ja patriotycznie probowalem szukac dla nas kontaktow outsourcingowych w Polsce,
                  ale niestety bezskutecznie. Brak odpowiednich dla nas partnerow.
                  Jesli jecys sa, to do jakosci uslug (sprzet, doswiadczenie, dynamika dzialania,
                  podejscie do kontahenta) mozna miec spore zastrzezenia. Podejscie typu dajcie
                  duzo kasy, nie wymagajcie zbyt wiele, to moze sie zastanowimy. Wszak jestesmy
                  swietni.

                  Mam dosc negatywne doswiadczenia. A okazja byla dobra, bo juz od kilku ladnych
                  lat wychodzimy z badaniami na zewnatrz, globalizujac wzdluz i wszerz w
                  poszukiwaniu i odpowiednich kontaktow i partnerow i korzystaniu z ich uslug.

                  I tu nie tylko chodzi o robienie bibliotek, ale czesto normalny outsourcing
                  zwiazkow uzywanych w roznych syntezach. Czy to na etapie badan podstawowych,
                  czy przedklinicznych, klinicznych, czy tez samej produkcji.

                  Z hidnusami czy chinczykami to inna rozmowa. I to nie tylko kwestia nizszych
                  kosztow, ale podejscia do robienia z nami interesow.
                  • kot.behemot Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 14.06.05, 22:42
                    A jednak ci sami ludzie, w innym otoczeniu, pracują twórczo i efektywnie.
                    Paradoks? Czy właśnie kwestia otoczenia, a więc kamyczek z powrotem do ogródka
                    naszych elit rządzących?
                • sendivigius Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 14.06.05, 15:22
                  To co Behemocie "ja nie mam nic, ty nie masz nic wiec zakladamy fabryke".
                  • kot.behemot Re: Skoro dodajemy, to i mój kawałek będzie 14.06.05, 22:47
                    Możemy pogadać o tej fabryce. :)
                    Co do "nic", to nie jest tak źle.
    • akawill Obowiązki 11.06.05, 20:59
      Dobrze że wspomniano tu Marię Sklodowską bo z Sikorski jest na tym forum mniej
      adekwatny.

      Też uważam że rzeczywistość mamy inną żeby stosować stare miarki i definicje.
      Zostać w Polsce z powodów patriotycznych? A może więcej można zrobić dla Jej
      imienia robiąc dobrą robotę za granicą i dzieląc się polską kulturą z innymi,
      niż zasilać rzesze bezrobotnych w Polsce? Wydaje mi się że obowiązek wobec
      ojczyzny, jakkolwiek by go czuć, można wyrażać w różny sposób. Są też inne
      obowiązki, np. wobec siebie, żeby nie zmarnować własnych zdolności, wobec
      rodziny. Patriotyzm rozumiem jako szacunek wobec Patrii, kraju ojców, kultury.

      Dbam o dobre imię Polski. Jednocześnie spieszę z opinią na temat tego co mi się
      tam nie podoba. A przychodzi mi to o tyle łatwiej, że widzę iż można inaczej.
      To też część patriotyzmu. Jestem obywatelem USA. Polski również, ale tylko
      dlatego, że się go jeszcze formalnie nie zrzekłem. Przyjmując obywatelstwo USA
      właściwie się go zrzekłem i pozostaje jedynie kwestia dokumentów. Czy takie
      podejście ma dla Was sens, bo dla mnie ma.
      • staua O 12.06.05, 03:41
        nowy nick sie pojawil, witamy! (chyba nic nie przegapilam?)
        Kim jestes, Akawill?
        • akawill Re: O 12.06.05, 04:22
          staua napisała:

          > nowy nick sie pojawil, witamy! (chyba nic nie przegapilam?)
          > Kim jestes, Akawill?

          Chłopczykiem :)
          Aaaa...czy jest jakaś formuła przedstawiania się?
          (Tu drżę, bo nawet nie jestem do końca pewny czym naukowiec i czy nawet polski.
          Ale tego że jestem za granicą to jednak jestem pewien ;)

          PS. Dopiero co zauważyłem to forum. Może nawet stanie się bardziej popularne
          bo jest teraz na liście pod "Polonia".
          • ex-rak Re: O 12.06.05, 12:20
            akawill napisał:

            > staua napisała:
            >
            > > nowy nick sie pojawil, witamy! (chyba nic nie przegapilam?)
            > > Kim jestes, Akawill?
            >
            > Chłopczykiem :)
            > Aaaa...czy jest jakaś formuła przedstawiania się?

            Jest taki watek: No to, gdzie jestescie?
          • staua Re: O 12.06.05, 21:02
            > Aaaa...czy jest jakaś formuła przedstawiania się?
            Well... my sie przedstawilismy, mamy taki watek, ale nie jest to konieczne :-) Obowiazkowe nic nie
            jest...
            Może nawet stanie się bardziej popularne
            > bo jest teraz na liście pod "Polonia".
            Troche sie tego obawiam, polonijne fora sa na ogol dosc drapiezne :-)
    • staua SOCAL! 12.06.05, 03:36
      Co z Toba, nieodwracalnie sie obraziles? Zobacz jak sie watek rozwija, na pewno mozesz cos
      odpowiedziec... Odezwij sie!
    • cynta Re: Obywatelstwo a patriotyzm 01.07.05, 07:20
      Ja wlasnie w tym watku o ktorym mowisz napisalam to samo co ty a ze jestem
      kobieta to mnie nie wycieli :o))) Ale sie burza rozpetala!! jak na Panie
      oczywiscie :O)) Pytaly co ma patriotyzm do wyjezdzania za granice a mnie sie
      wydaje ze to trzeba na barykadach ginac i swiatlo tam gasic aby moc sie
      patriota nazwac. No ale nikt nie lubi byc nazwany nie-patriota czyli czym? ...
      zdrajca?
      Z drugiej jednak strony ja np. jestem jedyna Polka z Polski w mojej pracy i w
      100% reprezentuje nas jako narod, duza to odpowiedzialnosc...
      • staua Re: Obywatelstwo a patriotyzm 01.07.05, 17:03
        No bo definicja patriotyzmu jest taka, ze kazdy sobie ja moze interpretowac...
        To tak, jak z pytaniem; czy jestes dobrym czlowiekiem? Kazdy odpowie ze jest
        albo nie, zaleznie od SWOJEJ definicji, ktos inny moze go widziec inaczej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka