Dodaj do ulubionych

Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda???

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.01, 14:58
No właśnie, jak wyglada życie po śmierci???
Czy po ustaniu naszych funkcji życiowych po prostu
znikają nasze myśli i już nas nie ma???
Czy przechodzimy w nowy cudowny, bądz piekielny
wymiar???
Czy tułamy się bez celowo jak duchy po ziemii???
Czy zaraz po śmierci dostajemy nowe ciała i żyjemy od
nowa (reinkarnacja)???
Co o tym sądzicie???
Polecam lekturę: "Życie po życiu" Raymonda A. Moody'ego
Ja przeczytałem i uwierzyłem!!!
Zapraszam do dyskusji!!! Pozdrowienia!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Fizyk Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 212.191.70.* 10.05.01, 18:27
      To bardzo proste. Czujesz sie tak jak przed urodzeniem
      . A czy bylo Ci wtedy zle ?
    • Gość: Bartek Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.flemings.com 10.05.01, 19:04
      Jestem przekonany, ze predzej czy pozniej znajdziesz
      odpowiedz na to pytanie. Ja w sumie tez jestem ciekaw,
      ale jeszcze troche poczekam, tym bardziej, ze nie mamy
      innego wyjscia.
      • Gość: Marant Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 213.76.228.* 11.05.01, 19:49
        Życie po śmierci jest baredzo bogate i pełne robaków.

        • Gość: Sara Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.etob1.on.wave.home.com 14.05.01, 01:08
          Poczytaj sobie "Nieznany swiat".I zapytaj ludzi po smierci klinicznej.to sa
          wspaniale przezycia w innym wymiarze.
          • Gość: Angel Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 14.05.01, 15:12
            Spora grupa naukowców twierdzi, że wszystkie przeżycia
            związane ze śmiercią kliniczna tak naprawdę
            spowodowane są wzrostem określonych hormonów lub
            wyłączeniem niektórych częsci możgu w chwili jego
            odłączenia od układu krążenia.
            Ale czy mają rację?
            Jest taki film opowiadający o grupie studentów
            medycyny, którzy przy pomocy odpowiedniej aparatury
            wstrzymują akcję serca i tym sposobem wprowadzają
            ochotnika w stan śmierci klinicznej. Niestety nie
            pamiętam tytułu (prod. USA gra tam chyba Julia
            Roberts).
            • Gość: gad Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.dhcp.mcphu.edu 14.05.01, 17:36
              Tytul filmu Linia zycia. Ale raczej nie jest oparty na zeznaniach tych co
              przechodzili smierc kliniczna. Pzrynajmniej jego przeslanie.
              Gad
            • Gość: Michal Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.u.lodz.pl 10.07.01, 19:04
              Film sie nazywal "Flatliners" (po polsku znany jako "Linia zycia"). Jest
              niezly... nie tylko z powodu gry Julii Roberts :)

              A jesli chodzi o przezycia osob po smierci klinicznej - nie widze powodu dla
              ktorego ich wspomnienia mialyby mowic cokolwiek o tym co sie dzieje po smierci.
              Przeciez oni tak naprawde nie umarli. Smierc jest nieodwracalna a oni wrocili !
              Pewnie podobne odczucia mozna by wywolac lekami.

              A co jest po smierci... to jest niesprawdzalne. Bez wzgledu na to ile listow
              napiszemy, ile osob sie na ten temat wypowie to nadal nie bedziemy wiedzieli co
              tam jest. Pozostaje tylko wiara w drugie zycie albo wiara, ze tego zycia tam
              nie ma. Zarowno katolicy oczekujacy zbawienia jak i tak zwani ateisci
              oczekujacy posmiertnej nicosci tak naprawde sa ludzmi gleboko wierzacymi...
              kazdy w cos innego.
          • Gość: Macias Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 16.05.01, 09:34
            Gość portalu: Sara napisał(a):

            > Poczytaj sobie "Nieznany swiat".I zapytaj ludzi po smierci klinicznej.to sa
            > wspaniale przezycia w innym wymiarze.

            To wszystko wierutne brednie w mojej opinii, a potwierdza to zaskakujaca zgodnosc
            opowiesci. Niesamowite! Kazdy widzi swiatelko, tunel, nie moze do niego dotrzec,
            ale go ciagnie. Wie, ze to wspaniale, ale sie budzi. Nikt nie powie nic wiecej,
            bo o niczym wiecej nie slyszal.

            Przezycia w czasie smierci klinicznej to podobna psychoza i paranoja, jak
            obserwowane na calym swiecie spodki latajace... Tez niesamowite. Ktos opisal i od
            tego czasu tysiace ludzi nagle zaczelo je zauwazac.
    • anmal Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? 14.05.01, 19:51
      Już samo pytanie ŻYCIE po ŚMIERCI jest dość zabawne. Po śmierci nie ma życia.
      Jeśli już chcesz to może jest coś innego. Uwierzyłeś? A dlaczego uwierzyłeś?
      Wierzysz we wszystko co ktoś napisze? Czemu nie wierzysz w to co inni mają na
      ten temat do powiedzenia? Jeśli komuś to jest potrzebne, oczywiście może sobie
      wierzyć w co chce. Tragedii nie ma. Przecież jeżeli po śmierci nie ma nic (nic
      w sensie naszego bytu) to faktu własnej śmierci nie zauważymy i nie będziemy
      się własną śmiercią i tak martwić. Nie czeka Cię więc rozczarowanie co do tego,
      że wierzyłeś w bajki.
    • Gość: Janek Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 195.94.196.* 16.05.01, 10:52
      Co do tunelu, swiatelka itd., przeczytalem gdzies na Onecie, ze podobne
      "odloty" maja czasem piloci samolotow wojskowych w chwilach niedotlenienia
      mozgu. Niestety, NIKT jeszcze nie udowodnil, ze istnieje (lub nie istnieje)
      zycie po smierci. Prosze sobie wyobrazic, co by sie dzialo na swiecie, gdyby
      ktos UDOWODNIL jedna z tych dwoch tez na 100%.
      • Gość: Julek Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.honker.dialup.pol.co.uk 19.05.01, 20:31
        Najlepiej zapytac sie kogos kto juz zmartwychwstal, napewno bedzie wiedzial,
        tylko jak do tej pory nikomu nie udalo sie wrocic z tamtego swiata. Poczekajmy
        moze komus sie uda.
        • Gość: jeff Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.tnt18.nyc3.da.uu.net 20.05.01, 06:41
          juz jestem. tyle razy umieralem i sie odradzalem ze
          nie widze w tym nic dziwnego. normalka.
          • Gość: Julek Re: Jeff IP: *.toobed.dialup.pol.co.uk 20.05.01, 12:22
            No prosze, a ja taki jestem naiwny i niewierny, mowiac ze stamtad jeszcze nikt
            nie wrocil.
            Jeff masz pole do popisu, prosze wyjasnij nam, niewiernym Tomaszom, jak tam
            naprawde jest, czy byles w piekle, w niebie czy w czyscu.
            Ja swojego czasu dostawalem po 300 i 400 lat odpustu za odmawianie pewnych
            pokutnych litanii i modlitw, nie odprawialem zadnych spiewow pokutnych, bo za
            to to by mi chyba dolozyli jeszcze z kilkaset tysiecy lat, poprosty nie mam
            odpowiedniego glosu, tak ze mi sie uzbieralo juz chyba z kilka milionow lat,
            zawsze to ta wiecznosc bylaby o tyle krotrza, niestety nie mam zadnego
            pokwitowanie. Czy tam wierza na slowo, bo jak nie to bede musial zaczynac
            zbierac odpusty od nowa.
            No Jeff, mow szybciej!! bo ciekawosc mnie spac nie daje. Pozdrawiam
            • Gość: jeff Re: Jeff IP: *.tnt22.nyc3.da.uu.net 20.05.01, 15:29
              jest takie przyslowie buddyjskie, ze kto za zycia umarl ten juz nie musi
              umierac. Mozna doswiadczyc smierci, nie umierajac fizycznie do konca.
              Tego opisac sie nie da. Kochales kiedys kogos? Straciles? Wowczas sie umiera,
              a potem odradza, jesli przetrwa sie bol. Popelniales kiedys samobojstwo? Wiesz
              co sie przezywa w trakcie, kiedy juz traci sie swiadomosc? Wiesz na pewno ze
              cialo wymienia calkowicie swoje komorki co siedem lat? I ze cudem dla badaczy
              owadzich nozek jest fakt niezmiennosci swiadomosci, wobec powyzszego faktu?
              Wystarczy sie przyjrzec procesowi zycia, ktore opiera sie na bezustannej
              wymianie (smierci pewnych istot zycia, ktore staja sie paliwem czyli energia
              dla innych istot, a jednoczesnie nadaja tym od-zywionym istotom specyficzna
              jakosc zycia. Dlatego tak wazne jest to co sie je. Materialnie i fizycznie. Z
              kim przestajesz takim sie stajesz.) Nawet teraz kiedy raczysz przez chwile
              milczec i wpuszczasz mnie w siebie, to dzieje sie to dzieki magicznej zdolnosci
              do "wycofywania" wlasnego ego i wpuszczania cudzego istnienia do wlasnego
              istnienia. A jesli jeszcze przyjmuje sie kogos z miloscia i otwartoscia, to
              jest sie zdanym calkowicie na laske i nielaske tego kogos. W tym momencie
              powstaje nowa jazn z takiej wspolzaleznosci. Umiera czesc mnie i powstaje,
              dzieki przekonaniu o prawdziwosci nowej informacji, nowe istnienie psychiczne.
              Ty sam miotasz sie wsciekle i nienawistnie wobec kosciola, bo kiedy okazywales
              mu milosc i otwartosc on cie oszukal. Nie tylko oszukal, usmiercil. A jednak
              zyjesz. A jednak smierc pewnej bardzo waznej czastki Twojego istnienia jest
              rzeczywista, skoro niewybaczalna.Kazda zmiana w zyciu jest smiercia starego i
              urodzeniem nowego. Zasadniczo smierc jest utrata posiadania zycia. Wybaczenie
              jest odrodzeniem i zmartwychwstaniem. Pozdrawiam i smacznego.

              Zycie ktore jest wspol-zyciem jest bezustannym procesem wymiany istnien. Milosc
              wzajemna jest czyms takim. Rozwoj moze sie dziac tylko dzieki przekraczaniu
              wlasnych ograniczen. Prawdy dzisiejsze sa po to zeby kiedys stac sie bledami do
              tworzenia nowych prawd. Wszystko to jest procesem SBB - szukaj buduj burz:
              zycie, smierc, odrodzenie.
              A o naturze zycia wiecznego trudno rozmawiac nawet jesli sie tego w czasie
              doswiadcza. Bywajet wsio na swiecie haraszo, w czom dzielo zrazu nie pajmiosz.
              Ale o tym moze potem. Zalezy od otwartosci Twojej intencji. Ludzie to istoty
              wspol-zalezne. Natura czlowieka jest przy-jazn. Jesli pytasz czyli "wycofujesz"
              siebie tylko po to zeby potem, jak ktos sie otworzy, przejechac sie po nim jak
              czolg, to nie masz zdolnosci do wspol-zycia, tylko posiadasz jedynowladztwo
              swojego istnienia, a innych/drugich traktujesz przedmiotowo. Wowczas kazda
              innosc moze byc dla Ciebie wrogoscia ktora trzeba zwalczac. Zdolnosc do rozwoju
              jest zdolnoscia do popelniania psychicznego samobojstwa i wiara w zycie jako
              wspol-zycie, ktore przynajmniej wzbogaca, chociaz trace przy tym czesciowa
              kontrole nad wlasnym istnieniem (oddajac sie w rece intuicji).
              • Gość: Julek Re: Jeff IP: *.toobed.dialup.pol.co.uk 20.05.01, 19:11
                Cholera! co ja narobilerm? pytajac sie Ciebie, jak tam jest na drugim swiecie.
                Zaczynalem juz kiedys myslec ze Cie zaczynam pojmowac. Ale widze ze to tylko
                bylo zludzenie, bo zdaje mi sie ze Ty sam nie bardzo wiesz co Ty mowisz i
                jeszcze starasz sie przekonac takiego laika jak ja, tylko przekonac mnie do
                czego?. Jedno tylko, prosze, wybij sobie z glowy ideie, wpuszczania siebie we
                mnie. Moze ja zle zrozumialem, choc co prawda, to Ty sam nie wiele rozumiesz,
                co mowisz, a moze to ja jestem tak zakuty.
                Pytanie moje do Ciebie bylo proste, jak jest na drugim swiecie? No! wtedy gdy
                juz wyciagniesz nogi.Pozdrawiam
                • Gość: jeff Re: Jeff IP: *.tnt19.nyc3.da.uu.net 21.05.01, 06:27
                  wlasnie Ci usilowalem powiedziec, ze dla mnie nie ma tego swiata bez tamtego,
                  czyli nie ma chodzenia na nogach bez wyciagania nog, jednoczesnie. Masz problem
                  ze zrozumieniem mnie, bo nie mieszcza Ci sie w glowie paradoksy. Linearnosc,
                  chronologia to Twoje atry-BUTY. ArcyPozdrawiam i obiecuje ze pogadamy na drugim
                  swiecie. Jesli bedziesz sobie tego zyczyl.
                • taxandria Re: Jeff 22.11.01, 07:59
                  Mi tez sie podoba piekna wypowiedz Jeffa. Nie widze w tym nic niezrozumialego.
                  Mam tylko jedno "ale": smierc naszego "ja" nie jest az tak drastyczna jak smierc kliniczna,
                  poniewaz zawsze zostaje w nas cos, co dalej zyje (nawet jesli czasem jest bardzo znikome);
                  taki zaczyn odradzania.

                  taxandria
              • apsara Re: Jeff!!!!! 21.05.01, 10:27
                Bardzo Ci dziękuję za ten tekst! To chyba najpiękniejsza i najgłębsza
                wypowiedź, jaką spotkałam na tych forach. A może i nie tylko. Szkoda, że nie
                wszyscy zrozumieli...
    • Gość: Anna Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 01:11
      Pamiętam jak pierwszy raz czytałam tę książkę, chyba we wczesnych latach
      osiemdziesiątych, jeszcze jako dziecko. Też zrobiło to na mnie piorunujące
      wrażenie. Potem przeczytałam drugą część, "Życie po śmierci" tego samego
      autora. Pamiętam wiele filmów dokumentalnych na ten temat, sama też spotkałam
      się z osobą, która przyzyła smierć kliniczną.
      Jestem pewna,że ludzie ci przeżyli rzeczywiście zdarzenia z pogranicza
      smierci.
      • Gość: darkonza Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.softas.pl 10.07.01, 20:51
        zycie po smierci....
        hahahaaaHAHAHHAHAHHAHAHAHAH
        tacy dorosli a takie dzieci :)
        hahahHAHHAHAHHAHHHHHAHHHHHHHHHHH
        • Gość: Green Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 195.116.214.* 12.07.01, 09:42
          Nie smiej sie!
          niektorym to potrzebne!
          • Gość: darkonza Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.softas.pl 12.07.01, 20:39
            wiem wiem
            masz racje
            ale jak by troche pomysleli to by poznali prawde, ich samopoczucie by sie
            pogorszylo, ale znali by PRAWDE

            pozdrawiam
            • Gość: Dios Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.01, 10:02
              Hahahahahahahahahahahahaha!!!!!
              Ciekawe jaka jest twoja teoria?????????????? Może zapoznałbyś nas z nią???
              Nic nie mówisz i się śmiejesz. Uważasz, że twoje prześlynie są trafne a innych
              nie????? Od razu widać, że głupek z ciebie i nie pozostaje mi nic innego jak
              się z ciebie śmiać hahahahahahahahahahahaha!!!!!!!!
        • Gość: AB Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 194.181.74.* 16.07.01, 08:17
          DARKONZA.
          CO to jest.
          To jest głupie.
    • Gość: doku Samolubny gen wyjaśnia ten problem IP: *.mofnet.gov.pl 13.07.01, 16:00
      Twoje ciało jest tylko chwilowym opakowaniem dla Ciebie, bo ty, prawdziwy
      podmiot ewolucji, jesteś zespołem genów bez świadomości. Przeżyjesz w swoich
      dzieciach i wnukach, albo w dzieciach i wnukach swoich bliskich. Żyjesz już, a
      przynajmniej ogromna większość Ciebie, kilkaset milionów lat. Nie przejmuj się
      swoim ciałem, popatrz na siebie w lustrze i pomyśl, że ten diploid, to tylko
      góra mięsa i umysł, któremu wydaje się, że to on żyje. To mięso i ten umysł, to
      tylko Twoje narzędzia do rozmnażania, które wyrzucisz na śmietnik, jak tylko
      przestaną być potrzebne. Liczysz się tylko Ty - symbiotyczny zespół genów tego
      mięsa i tysięcy gatunków jego symbiontów.
    • Gość: Kros Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.ostrzeszow.sdi.tpnet.pl 13.07.01, 16:28
      Jestem bardzo sceptyczny, co do życia pozagrobowego. A jednak jest coś
      względnie nieśmiertelnego w człowieku. To są jego geny. Każdy może o sobie
      powiedzieć, że jest niesamowitym wybrańcem losu. Otóż wszyscy moi przodkowie,
      ludzie i te wszystkie istoty z których oni ewoluowali, łącznie z mikrobami
      żyjącymi przed miliardami lat, wszyscy bez żadnego wyjątku, mimo olbrzymich
      zagrożeń i ogromnej śmiertelności, wszyscy zanim ponieśli śmierć, osiagnęli
      dojrzałość i wydali z siebie potomstwo. Nieprawdopodobne! Niestety w drugą
      stronę jest już znacznie gorzej. Zdaję sobie sprawę, że mimo posiadania dzieci,
      wiele rodów wymiera i prawdopodobieństwo, że czhociaż część moich genów będzie
      żyła jeszcze miliony lat, jest raczej niewielka.
      • Gość: Dios Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.01, 19:15
        PO pierwsze chyba żle zrozumieliście temat. Nie chodzi mi tu o życie cielesne,
        tylko duchowe.
        To też zależy, czy wierzysz, że istnieje dusza czy nie.
        Ja wierzę, że jednak coś tam jest. Może nie jest to życie duszy, tylko wymysł
        naszego mózgu? Nie wiem...
        • Gość: darkonza Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.softas.pl 17.07.01, 20:57
          mam malo czasu wiec zapytam szybko
          co sie dzieje z plomieniem gdy sie wypali swieca?
        • Gość: Kros Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.ostrzeszow.sdi.tpnet.pl 18.07.01, 09:58
          Cokolwiek ktoś napisze na ten temat nie będzie to wiarygodne, gdyż nikt nie
          może na ten temat nic pewnego wiedzieć. Mozna jedynie pytać, co ludzie o tym
          sądzą. Pisząc o genach miałem na myśli to, że w tej kwestii pięknie zbiega sie
          to, co mówi religia i to co stwierdza nauka. Nie mam żadnych dowodów na to, czy
          moja dusza bedzie miała swoje życie pozagrobowe, ale jestem pewny, że moje
          geny, które przecież w dużej mierze przesądzaja o mojej osobowości i wyglądzie,
          życ będą tu na ziemi w ciałach moich potomków.
          • Gość: Dios Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.07.01, 17:24
            Tak!
            Ale co bedzie z twoja swiadomoscia??? Przeciez geny jej nie przeniosa do ciala
            twojego dziecka!!! Wlasnie to jest najwazniejsze pytanie! Co dzieje sie z nasza
            swiadomoscia?
            Pozdrawiam. Dios
            • Gość: darkonza Re: Życie po śmierci. moje zdanie IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 19.07.01, 18:55
              musze przeprosic wszystkich ktorych oburzylo moje "hahahah"
              to byla prowokacja, moze i glupia jak ktos stwierdzil ale chcialem troche
              potrzasnac tymi ktorzy wierza w niesmiertelna dusze

              teraz moje zdanie:
              kazdy ssak posiada instynkt samozachowawczy ktory kaze walczyc o zycie, zabawne
              ale ta walka jest jak wiadomo z gory skazana na porazke
              ssaki ktore uzyskaly pelna samoswiadomosc i mozliwosc abstrakcyjnego myslenia
              potrafily sobie wyobrazic ze po ich smierci swiat istnieje dalej, potrafily
              nawet sobie wyobrazic wiecznosc (przynajmniej tak im sie wydaje)
              laczac wiedze o wiecznosci i posiadajac silny instynt samozachowawczy ssaki te
              wymyslily niesmiertelnosc ktora jest wlasnie celem instynktu samozachowawczego
              bedacego najsilniejszym popedem kazdego ssaka - oto skad pomysl na
              niesmiertelna dusze
              dlaczego jednak ta wiara jest tak powszechna? - memetyka - dziedzina mowiaca
              (miedzy innymi) o doborze naturalnym wsrod idei czy mysli, pomyslow
              dobor ten nastepuje podobnie jak dla genow, te ktore lepiej sa przystosowane do
              przetrwania te wlasnie moga sie rozmnozyc i opanowac wieksza czesc srodowiska
              (w tym przypadku srodowiskiem sa mozgi owych ssakow - tam harcuja memy)
              im dany mem sprzyja bardziej przetrwaniu tym bedzie czesciej wystepowal, mem w
              ktorym ssaki maja nadzieje na zycie wieczne jest bardzo skutecznie sie
              rozmnaza, daje nadzieje biednym ssakom na to ze warto walczyc, ze wszystko ma
              sens, ze nawet jesli teraz jest zle to kiedys sie to zmieni - dlatego jest taki
              skuteczny
              memy aby sie rozmanazac nie musza byc prawdziwe niestety,byly czasy kiedy idea
              (a wiec "mem") mowiacy o kulistosci ziemi byl szykanowany, niektorzy gineli za
              jego powielanie, w zwiazku z tym korzystniejszy byl mem ktory mowil o tym ze
              ziemia jest plaska, i byl on bardziej rozpowszechniony poniewaz dawal wieksze
              szanse na przezycie, prawda w koncu wziela gore, ale dlugo to trwalo
              moim zdaniem podobnie jest z niesmiertelna dusza, to tylko nieprawdziwa idea
              ktora jednak jest korzystna ze wzgledu na samopoczucie pewnych ssakow :)
              bron Boze nie neguje tutaj istnienia Boga
              • Gość: Dios Re: Życie po śmierci. moje zdanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.01, 12:20
                Witaj!
                Jeżeli nie wierzysz d dusze tzn ze nie wierzysz w Boga! Bo przeciez podstawowe
                zalozenie wszytskich religii Ziemii, jest to ze czlowiek sklada sie z ciala i
                duszy.
                Ja osobiscie nie wierze w Boga i w zadne inne bostwa. Ale nie neguje istnienia
                duszy, chociaz nie ma pewnosci ze istnieje, lub ze nieistnieje. A co do
                istnienia Boda to juz calkiem inny temat.
                Pozdrawiam.
                • momog Re: Życie po śmierci. moje zdanie 25.07.01, 14:15
                  Gość portalu: Dios napisał(a):

                  > Witaj!
                  > Jeżeli nie wierzysz d dusze tzn ze nie wierzysz w Boga! Bo przeciez podstawowe
                  > zalozenie wszytskich religii Ziemii, jest to ze czlowiek sklada sie z ciala i
                  > duszy.

                  a na jakiej podstawie wysnułeś ten z grunku błędny wniosek. gdzie to wyczytałeś?
                  Bo chyba jest to tylko twoje luxne rozumowanie nie poparte żadnym dowodem
              • Gość: Dios Re: Życie po śmierci. moje zdanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.01, 10:21
                Gość portalu: darkonza napisał(a):

                > podobnie jest z niesmiertelna dusza, to tylko nieprawdziwa idea
                > ktora jednak jest korzystna ze wzgledu na samopoczucie pewnych ssakow :)
                > bron Boze nie neguje tutaj istnienia Boga

                Tutaj wlasnie tak napisales! Przeczysz wlasnym slowom.
                Pozdrawiam.

                • Gość: darkonza Re: Życie po śmierci. moje zdanie IP: 213.25.92.* 01.08.01, 20:26
                  nie nie nie :)
                  dusza to swiadomosc czlowieka, wlasne JA, tylko ze to JA nie jest niesmiertelne

                  dlaczego to ze dusza jest smiertelna mialoby zaprzeczac istnieniu Boga?
                  nie rozumiem...
                  Bog moze sobie byc, ale dlaczego mialby nam dac niesmiertelna dusze? czy to byl
                  Jego obowiazek?
                  • Gość: szampix Re: Życie po śmierci. moje zdanie IP: 10.25.1.* / 165.21.83.* 02.08.01, 07:39
                    Posluchajcie tego:

                    Ponad polowa pilotow wojskowych w usa przyznala sie do doswiadczen pozacielesnych
                    w czasie cwiczen na akceleratorze, w czasie gdy mdleli od zwielokrotnionego przeciazenia.
                    Wielu z nich opisywalo podobne wrazenia ze swobodnie unoiszacego sie punktu swiadomosci
                    podczas gdy ich ciala lezaly w fotelu.
                    Podobne wrazenia mieli pacjenci operacji
                    ktorzy obserwowali swoje cialo w czasie zabiegu,
                    unoszac sie nad stolem operacyjnym...

                    To nie sa odosobnione relacje, aczkolwiek WIEM,
                    ze z definicji jako niesprawdzalne wrzucicie je
                    do kosza z innymi bzdurnymi argumentami.

                    Wspolczesna nauka posluguje sie w matematyce NOWYMI wymiarami,
                    ktore sa tak male, ze nie dadza sie zmierzyc empirycznie
                    i pozostaja tylko narzedziem mamtematycznym.

                    Czy jest mozliwy TORETYCZNIE organizm istniejacy w tych noeo odkrytych wymiarach?
                    Organizm nie zbudownay na lancuchach bialkowych?
                    Przeslizgujacy sie przez filry "naszych" wymiarow bez zadnego dla nich szacunku?

                    Odpowiem: TAK.

                    CZY NIE ZASTANAWIAL SIE NIKT Z WAS CZY CZLOWIEK NIE JEST SYMBIONTEM DWU ORGANIZMOW?

                    Przeciez to tlumaczy powyzszy problem w sposob bardzo elegancki?

                    "Genetyka", "mieso"... "swiadomosc"... "ja"...

                    Moim zdaniem czlowiek jest symbiontem, to ze ma dusze jest przez was podwazane,
                    choc przeciez mowia o niej WSZYSTKIE religie swiata (oprocz materializmu)...
                    Ja WIEM, ze ja mam - aczkolwiek nie jestem religijny.

                    Skad wiem (i to z cala pewnoscia) nie powiem, ale jest to doswiadczenie empiryczne,
                    kto nie mial - moze pozazdroscic.

                    A co do strachu przed smiercia... nie mam i nie potrzebuje go miec, by wiedziec o swojej duszy...
          • Gość: zdzich Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.zelmer.pl 14.11.01, 14:04
            Jeżeli świeca stoi na wyschniętej trawie- zapłonie cały step.
            Co się staje z energią z żarówki po jej "spaleniu"?- ciemność spowija umysły
            Zasada zachowania energii-powinna dać do myślenia, czy energia będzie
            zpersonifikowana ? -zobaczymy - zrozumiemy -poznamy
            Jeżeli kotokolwiek zapoznał się z mechaniką kwantową łatwiej będzie się
            poruszał po tym obszarze.
            Ewolucja ma też swoje odpady,często znakowane werbalnym hahaha,lecz sądzę,że
            Dobry Gospodarz wykorzysta również odpady.
            • Gość: darkonza Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.w.kafei.hajnowka.com.pl 24.11.01, 13:55
              no dale mi troche popalic :)

              no ale jak juz zaplonie ten step i on tez sie spali to co dalej z tym
              plomieniem?

              "wszystko ma swoj koniec" - jak mawia Stanislaw Lem
      • Gość: misia Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: *.tor.pathcom.com 07.01.02, 00:58
        to nikt nie wierzy w nauki naszego kosciola??
        bedziesz dobry do raju
        taki sobie do poprawczaka
        zly do piekla
    • Gość: ziutek Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 195.217.253.* 31.12.01, 17:56
      Kto to wie?? Pewnie tylko Bog. Ja w Niego wierze i dlatego nie boje sie tego co
      czeka mnie czy moich bliskich po smierci. Wiem ze bedzie dobrze a juz na pewno
      lepiej niz tutaj...
      Pozdrawiam
    • Gość: Zbyszek Re: Życie po śmierci. Jak to napradę wygląda??? IP: 192.168.0.* 31.12.01, 22:49
      Może na wstępie zaznaczę, że jestem agnostykiem i dość skrajnym racjonalistą.
      Po przeczytaniu "Życia po życiu" wypytywałem przyjaciela ordynatora interny,
      który wyprowadził ze stanu śmierci klinicznej, co najmniej kilkadziesiąt osób,
      czy zetknął się z tym zjawiskiem (opisywanym w w/w książce) w opowiadaniach
      pacjentów. Otrzymałem odpowiedź negatywną.
      W kwietniu 2001r przechodziłem zabieg zwany koronografią. Dla laików: jest to
      wprowadzenie do komory serca (od tętnicy biodrowej) sondy (rurki), którą
      wprowadzana jest substancja zwana kontrastem, który na ekranie pozwala lekarzom
      stwierdzić, które naczynia krwionośne i tętnice są zaczopowane i nie
      doprowadzają krwi do serca. Zabieg przeprowadzany jest tylko pod znieczuleniem
      miejscowym i pacjent ma cały czas kontakt słuchowo-głosowy z lekarzami.
      Ja w pewnym momencie ten kontakt straciłem. "Ujrzałem" natomiast zjawisko
      trochę podobne do opisywanego w książce. Był to jak gdyby, wirujący obraz
      galaktyki spiralnej obserwowanej prostopadle do jej plaszczyzny. Słynnego
      tunelu nie było, tylko jasna plama w miejscu jądra galaktyki.Nagle wróciłem do
      jawy, cały się trzęsąc, jak gdybyby z zimna. Na me pytania, lekarze twierdzili,
      że zasnęłem i to mi się przyśniło.
      Nie potrafię więc udowodnić, że byłem w stanie śmierci klinicznej, choć tak
      sądzę. Myślę natomiast, że zjawisko to wywołane (jak twierdzą specjaliści)
      niedotlenieniem mózgu, przypomina każdemu to, co jest mu "bliskie". Dla jednych
      będzie to wirujący tunel, dla miłośnika astronomii - wirująca galaktyka
      spiralna. I jeszcze jeden wniosek; wydaje mi się, że lekarze mają tendencje do
      lekceważenia takich opowiadań pacjentów, gdyż przyznanie, że w czasie operacji
      lub zabiegu doprowadzili pacjenta do śmierci klinicznej, jest dla nich bardzo
      trudne, gdyż niesie za sobą pytanie o odpowiedzialność.
      W życie pozagrobowe nie uwierzyłem. Opowiadanie jest prawdziwe i przedstawione
      publicznie po raz pierwszy. A co Wy o tym sądzicie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka