Dodaj do ulubionych

Ile jest wart naukowiec?

26.10.05, 19:10
podoba mi sie sformulowanie "umiarkowane zainteresowanie" w odniesieniu do
polskich "elit" naukowych. O pozycji naukowca w Polsce bowiem decyduje
anachronizm zwany habilitacja oraz sztuczny wytwor zwany profesura
nadzwyczajna lub zwyczajna. Efekt jest taki ze naukowcy dbaja bardziej zeby
sie "ustawic" w roznych komisyjkach nizli pracowac naukowo. oczywiscie sa i
tacy ktorzy "dluia" cos na wlasna reka ale o nich nikt nawet nie slyszal nawet
na macierzystej uczelni a co dopiero na swiecie. Zreszta przewiduje silny
eksodus polskich naukowcow co w polaczeniu ze starzejaca sie kadra spowoduje
przyznawanie tych tytulow na pniu i za darmo. Zreszta wybory w Polsce oraz
nowy wicemarszalek Sejmu dosyc jawnie pokazuja jaka jest spoleczna pozycja
elit naukowych w naszym zasciankowym kaczkolandzie.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc indeks cytowan jest na calym swiecie IP: *.molgen.mpg.de 26.10.05, 19:46
      ...zamiast jakiegos polskiego innego systemu oceny?
      • ploosqva Re: indeks cytowan jest na calym swiecie 26.10.05, 21:24
        Jest indeks cytowan, a co wazniejsze jest tez Impact Factor. I nie ma się co
        dziwić polskim naukowcom, że chcą utworzyć nowy ranking skoro większość z nich
        publikuje w polskich czasopismach, często miernie punktowanych w porównaniu z
        pismami zagranicznymi...
        • Gość: zibi Re: indeks cytowan jest na calym swiecie IP: *.medscimonit.com 27.10.05, 11:38
          index cytowan oraz impact factor [if] sa parametrami pomyslanymi dla
          pozycjonowania czasopopism a nie naukowcow. do tej pory nie ma [a moze lepiej
          powiedziec - nie bylo] zadnego systemu obiektywnej oceny kariery naukowej. poza
          tym jak wynika z tekstu to system nie jest tylko dla polakow skoro amerykanie
          sie tym zainteresowali...
          • Gość: Carmen Sandiego Re: indeks cytowan jest na calym swiecie IP: *.lr.centurytel.net 27.10.05, 15:52
            Niestety jest taki system albo lepiej powiedziec byl. Kiedys nakowcow oceniano
            merytorycznie, naukowiec to byl taki czlowiek, ktory cos wymyslil, odkryl czy
            opisal. Dzis naukowiec to taki czlowiek ktory napisal papier. Oczywiscie kiedys
            tez mogl napisac, to nie takie trudne jak sie cos odkryje. Ale jeszcze latwiej
            jest napisac papier jak sie nic nie odkrywa ani nie wymysla bo nie trzeba
            tracic czasu na za przeproszeniem "pierdoly". Kwitnie wiec naukawa grafomania (
            lub lepiej publikomania ) ku uciesze administratorow nauki i tworcow
            przeroznych rankingow w kolorowych czasopismach.

            Ja jestem jednak wielka wielbicielka termodynamiki. Wkladniczy wzrost produkcji
            papieru naukawego jest odpowiedzia systemu na bezsensowne urzednicze wymagania,
            poniewaz zalew tego typu produkcji zaczyna uniemozliwiac normalna komunikacje,
            system odpowie powstawaniem "tajnych" czasopism do ktorych beda mieli dostep
            tylko nieliczni ktorzy zajmuja sie nauka a nie jej pozorowaniem. To sie tu i
            owdzie niesmialo zaczyna.
            • Gość: gość Re: indeks cytowan jest na calym swiecie IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 27.10.05, 16:55
              I tak o tym, co warto czytać, człowiek dowiaduje się od zaufanych znajomych.
              Przy czym wydaje mi się, że owo zaufanie nie musi mieć nic wspólnego z
              tajnością dostępu. Wprost przeciwnie, często jest tak, że każdy mógłby owych
              dobrych rad posłuchać, ale żeby zdecydować, kogo warto słuchać, też trzeba być
              zdolnym do samodzielnej (i właściwej) oceny. Głupiemu już niewiele można pomóc.
              Ale to jeszcze pół biedy, pewnie zawsze tak było, choć pewnie na mniejszą
              skalę. To, co naprawdę szkodliwe, to ocenianie i wynagradzanie tych, którzy
              naprawdę coś robią, według "masowych" kryteriów, co często zmusza ich do
              ustępstw. Kto dziś ma czas na poważniejszą syntezę wiedzy i szlifowanie
              wyników, zanim puści je w świat? Z jednej strony konkuruje z ludźmi czysto
              odtwórczymi, którzy tłuką obszerne i niekoniecznie przemyślane kompilacje, a z
              drugiej - z twórczymi kolegami (i koleżankami, dodam dla porządku :), którzy w
              tym samym czasie wypichcą i upchną po czasopismach po kilka prac, często
              dobrych, ale niekoniecznie "doczyszczonych" czy sensownie objaśnionych.
              Z jednymi i drugimi w oczach urzędnika przegra, choćby stawał na rzęsach
              (bo urzędnik nie ma żadnego wglądu w jakość).
      • Gość: MV Re: indeks cytowan jest na calym swiecie IP: *.dn73.umontana.edu 27.10.05, 17:05
        Wcale nie na calym swiecie - w US malo kto o nim slyszal
    • Gość: Krzysiek Kolejny ranking bez sensu IP: *.ucsd.edu 26.10.05, 22:06
      I po co? No i do tego co Kopernik ma do medycyny... Jesli juz to jest kojarzony
      z astronomia. To juz moze lepiej jakis Curie ranking bo chemia jest podstawa
      nauk medycznych
      • Gość: curie Re: Kolejny ranking bez sensu IP: *.medscimonit.com 27.10.05, 11:39
        Kopernik tez byl lekarzem...
    • Gość: jw Re: Ile jest wart naukowiec? IP: 213.134.172.* 27.10.05, 13:35
      O okreslaniu watości naukowcow:
      Równanie w dół
      www.nfa.pl/articles.php?id=127
      www.nfa.pl/articles.php?id=130
    • maniek.siekiera Re: Ile jest wart naukowiec? 27.10.05, 16:28
      > podoba mi sie sformulowanie "umiarkowane zainteresowanie" w odniesieniu do
      > polskich "elit" naukowych. O pozycji naukowca w Polsce bowiem decyduje
      > anachronizm zwany habilitacja oraz sztuczny wytwor zwany profesura
      > nadzwyczajna lub zwyczajna.

      Pewnie siedzac na Zachodzie i nie majac zadnych kontaktow z nauka (?) polska
      nie zdajesz sobie zupelnie sprawy z faktu, ze w chwili obecnej habilitacja jest
      jedynym srodkiem, aby utrudnic miernotom naukowym "zalatwiana" kariere. Nie
      zdajesz sobie sprawy z zenujacego poziomu wielu doktoratow, ktore oczywiscie
      poza promotorem i recenzentami nigdy nie ujrza swiatla dziennego... Jedynie
      probka "arcydziela" jest prezentowana w czasie obrony, ale najczesciej juz to
      wystarczy, azeby siedzac na widowni wiedziec, iz odbywa sie wlasnie farsa...


      > Zreszta przewiduje silny
      > eksodus polskich naukowcow co w polaczeniu ze starzejaca sie kadra spowoduje
      > przyznawanie tych tytulow na pniu i za darmo.

      Nie sadze - wbrew pozorom proces starzenia sie komunistycznej kadry jest w
      wiekszosci bardzo pozytywny, choc niestety trzymaja sie oni stolkow jak moga i
      czesto widzi sie profesorow pod 70tke a nawet juz po. Z kolei exodus mlodych
      naukowcow zmniejszy sie, kiedy beton postkomunistyczny na uczelniach po prostu
      z roznych powodow wykruszy sie i generalnei straci wplywy.
      Aktualnie oceniam, ze dostepnosc srodkow na badania z funduszy unijnych (choc
      nie tylko) jest w warunkach polskich znacznie wieksza niz na Zachodzie
      (mniejsza konkurencja z trywialnego powodu - wiekszosc naukowcow powyzej
      doktoratu nie zna w Polsce dobrze jezyka angielskiego).


      > Zreszta wybory w Polsce oraz
      > nowy wicemarszalek Sejmu dosyc jawnie pokazuja jaka jest spoleczna pozycja
      > elit naukowych w naszym zasciankowym kaczkolandzie

      Hehe - witamy naukowca o glowie zawieszonej na 2-metrowej szyi patrzacego na
      wszystkich z gory ;) Co - gardzimy wiekszoscia narodu, ktorej chcialo sie pojsc
      do urn i zaglosowac? Glupi ten narod, prawda??
      Jakbym slyszal Michnika i jego swite albo POwiakow...

      Nota bene - jeden z tych "kaczek", ktory zostal prezydentem - ma habilitacje w
      odroznieniu od poprzedniego pseudomagistra. Wiec de facto juz na poczatku
      powinien zaslugiwac na wiekszy szacunek niz poprzednik. A jaka bedzie jego
      prezydentura - bedziemy mieli prawo ocenic pozniej.
      Ale ty jestes pewnie z grupy tych naukowcow, ktorzy jeszcze przed rozpoczeciem
      badan znaja juz rezultaty? ;)
      To typowe zachowanie dla (post)komunistycznej nauki... ;)
    • Gość: r39 "h" jak Hirsch IP: *.ifpan.edu.pl 27.10.05, 19:24
      A co byście powiedzieli na taki oto miernik?

      Tu jest oryginalny pomysł:
      An index to quantify an individual's scientific research output
      arxiv.org/abs/physics/0508025
      Jeśli masz 12-18 papierów, z których każdy był zacytowany
      co najmniej 12 razy, to nadajesz się na profesora (amerykańskiego
      i w fizyce, ot co). Twoje h >= 12.
      Ogólnie: Twoje h wynosi przynajmniej N, jeśli znajdziesz
      N swoich papierów, z których każdy był cytowany co najmniej
      N razy. A może Twoje h = N + 2? Sprawdź!

      A tutaj drobna, ale ważna poprawka umożliwiająca porównywanie
      naukowców z różnych dziedzin:
      Universal Behavior of a Research Productivity Index
      arxiv.org/abs/physics/0510142
      Jesteś dobry, kiedy Cię cytują, nieważne gdzie opublikowałeś
      swoje dzieło (ile Ci urzędasy naliczyły skumulowanego IF).
      Licznik może Ci cykać nawet kiedy w ogóle przestaniesz publikować,
      o ile Cię nadal cytują (i masz dostatecznie duży dorobek).
      Produkcja szumu nie daje NIC - i bardzo dobrze, i o to chodzi.
      Poprawka dodatkowo bierze pod uwagę Twój własny wysiłek; jeśli
      produkujesz wyłącznie bzdety w dużych grupach - dużo nie zyskasz,
      jeśli w ogóle cokolwiek.
      Nieważne, czy Twoje punkty zarobiłeś w tym roku, czy 10 lat temu
      (prace "śpiące królewny" - cytowane dopiero po latach, których
      Ci nikt nigdy nie zaliczy do "skumulowanego IF").

      Autor jest emerytem, trochę dziwakiem, ale "h" mu wciąż jeszcze
      rośnie. Na razie jest powyżej 45. No, zapaleńcy i krytykanci:
      podskoczy mu który? Temu "gerontowi"? Przypominam, że "h" to
      liczba prac dostatecznie mocno cytowanych, nie goła liczba
      cytowań pojedynczego wyskoku.
      • Gość: you-know-who Re: "h" jak Hirsch IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.10.05, 07:16
        ok, kazdy proponuje system w ktorym sam wygrywa, prawda?
        ale niektore sa troche zbyt skomplikowane.

        moze najlepiej patrzec na cytowania w przeliczeniu na papier, ale zliczone w
        wiecej niz jednym punkcie czasowym, powiedzmy (i) calosc kariery, (ii) ostatnie
        10 lat, (iii) ostatnie 5 lat. (niestety cytowania z okresu ostatnich 3 lat
        bylyby zaszumione i mylace, wiec dla mlodych ludzi trzeba stosowac jakies inne
        podejscie). wtedy dobrze widac i jakosc i jak ona sie rozwija (na ogol rosnie
        szybko, potem spada wolno).

        PS.
        Ja mialem w 2004r.
        # Papers publ. # Citations # Cit./paper
        1994+ 1990+ 1994+ 1990+ 1994+ 1990+
        24 33 419 700 17.5 21.2
        to dobrze czy zle? pewnie niezle - mieszkalem do niedawna w szwecji i
        bilem szwedow w sztokholmie (w mojej dziedzinie) pod ostatnim wzgledem
        pokazanym powyzej (=IF?). w skali kraju na pewno bil mnie polak z goteborga :-)
        ale wlasnie, bylem b. dobry... chyba ze sie popatrzy na moja niska liczbe
        publikacji (doktorat w 1990), wtedy bym przegral z kretesem, a niestety wiele
        miejsc na swiecie kieruje sie tylko liczba publikacji!!!
        Jakie mialbym h? ciekawe pytanie! moze kolo h=20? ale ja dostalem niedawno
        tenure w kanadzie wiec nie musze(?) sie tym interesowac.

        szczerze mowiac wszystkie te mierniki sa do dupy,
        i jak sie chce je uzyc do selekcji kandydatow to nadaja sie tylko do
        wstepnego odsiewu, a i to czasami mozna kogos dobrego odsiac.
        jak powiedzial ktos powyzej, jest duzo grafomanii (a cytowanie blednego wyniku
        jako takiego nie powinno sie chyba liczyc tak jak reszta, sa tez prace czysto
        uzytkowe jak tabele lub programy komputerowe ktore sa strasznie czesto cytowane
        ale nie koniecznie mowia cos o tym jak autor jest
        'dobry'), sa poza tym znaczne systematyczne roznice w ocenach eksperymentatorow
        (+obserwatorow) i teoretykow wg ustalonych algorytmow oceny, wynikajace z ich
        stylu publikacji. to w ogole *trudna sprawa*! pol biedy jesli dajemy/dostajemy
        przez nie mniejszy grant, ale jesli stosujemy te algorytmy oceny do wazniejszych
        decyzji... uh oh, niebezpieczna zabawa. niestety potrzeba jej istnieje i nie
        wiem jakie jest rozwiazanie problemu.
        • alberich mierniki 30.10.05, 19:40
          To prawda, dobrych mierników nie ma. I BYĆ NIE MOŻE!. Dowcip polega jednak na
          tym, aby facet, który uznaje jakis miernik za "obiektywny" sam go stosował.
          Jesli np. uznaje za taki miernik liczbe cytowań, a sam ma ich zero, to powinien
          wyciagnąc z tego konsekwencje i np. opuscić zajmowane kierownicze stanowisko
          (jesli takowe miał). Nie można "robic z geby cholewy"!
      • Gość: you-know-who Re: "h" jak Hirsch IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.10.05, 04:58
        przyznaje sie bez bicia: napisalem moj pierwszy post dot. h zanim przeczytalem
        artykul hirscha. tak, niestety, jestem pewnego rodzaju fizykiem, a w dodatku
        teoretykiem i mam chyba typowa dla fizykow przypadlosc, ktora nie-fizycy
        nazywaja zarozumialoscia, co bardzo drazni fizykow.

        teraz juz tam zajrzalem (dzieki r39 za ciekawy link) i musze powiedziec ze
        wyglada to ciekawie, ale...

        > Autor jest emerytem, trochę dziwakiem, ale "h" mu wciąż jeszcze
        > rośnie. Na razie jest powyżej 45. No, zapaleńcy i krytykanci:
        > podskoczy mu który? Temu "gerontowi"?

        wydaje mi sie ze jeszcze wazniejszy jest index m, w ktorym dzieli sie h przez
        liczbe lat kariery naukowej (hmm, to bardzo niedopracowana definicja - ja
        napisalem moj pierwszy artykul na 2 czy 3 roku studiow, to co mam byc ukarany za
        to, w stosunku do kogos w moim wieku kto zaczal pozniej?)

        Czyli jest to proba wyeliminowania stazu naukowego/wieku jako oczywistego
        czynnika zwiekszajacego liczbe prac i liczbe cytowan.

        hirsh jako geront nie swieci az tak bardzo na skali m? pewnie ma
        m ~ 46/40=1.15, wiec w tym samym ogrodku co moj (znowu prosze o wybaczenie,
        nie policzylem jeszcze dokladnie swojego h, zakladam ze mam h~18 i m~18/15
        zgodnie z moja definicja pracy naukowej jako post-phd)

        wspolautorstwo - wazne! ciekawy jest abstrakt drugiego artykulu - niestety suma
        mojego IQ, h i L (indeksu lenistwa) nie pozwala mi odkodowac tego PDFa na moim
        kompie z braku jakichs czcionek (portugalskich ? :-)

        • Gość: Carmen S. Re: "h" jak Hirsch IP: 66.112.58.* 31.10.05, 19:59
          Uwazam ze ten indeks nalezy znormalizowac na znak zodiaku. Wiadomo bowiem ze
          jak Jowisz z Saturnem jady wydzielaja to znak Marsa spada natchnienie.
    • jokopec Re: Ile jest wart naukowiec? 03.11.05, 22:15
      W Polsce - mało. Za mało. A nasi "naukowcy" - przynajmniej większość też nie
      ceni siebie. Więc jak mają ich docenić na świecie?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka