Dodaj do ulubionych

Szanowni interlokutorki i interlokutorzy

23.12.05, 20:04
Pytanie w kwestii TE i ID.

Co istnialo zanim cokolwiek istnialo?
Obserwuj wątek
    • Gość: kapitalizm Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.oc.oc.cox.net 23.12.05, 21:22
      - pytanie nie posiadajace zadnej tresci, ani sensu,

      zauwaz, ze nie jest to pytanie typu 'co istnialo przed autami', w sensie jak
      przemieszczali sie ludzie przed zbudowaniem pierwszego auta - twoje pytanie
      sprowadza sie do 'jakie auta istnialy przed autami?'

      sprecyzuj swoje pytanie, zastanow sie o jakie 'cos' ci chodzi - moze wtedy
      mozna prowadzic jakas sensowna dyskusje.



      • manny_ramirez Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy 23.12.05, 21:41
        Mysle ze Twoja dogmatyka przeszkadza Ci w zrozumieniu moich intencji:)
        • Gość: kapitalizm Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.oc.oc.cox.net 27.12.05, 22:47
          manny_ramirez napisał:

          > Mysle ze Twoja dogmatyka przeszkadza Ci w zrozumieniu moich intencji:)


          - nie wnikam w Twoje intencje (wierze, ze sa dobre),

          moze chciales cos zapytac ale zle postawiles pytanie,

          pomysl, jezeli pytasz 'co istnialo zanim....?' - to automatycznie sugerujesz,
          ze COS istnialo, zreszta slusznie, choc prawdopodobnie nie bylo to
          Twoja 'intencja'.
      • w_ojciech Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy 23.12.05, 22:04
        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
        > sprecyzuj swoje pytanie, zastanow sie o jakie 'cos' ci chodzi - moze wtedy
        > mozna prowadzic jakas sensowna dyskusje.
        ─────────────────
        Pytanie jest bardzo dobrze postawione. Pokazuje co można pominąć
        w rozważaniach.

        Ciekaw jestem dyskusji.
      • dokowski To niepotrzebne, bo po skończonej liczbie pytań... 27.12.05, 15:55
        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

        > sprecyzuj swoje pytanie, zastanow sie o jakie 'cos' ci chodzi

        ... znajdziesz się w sytuacji, gdy takiego uniku już nie wykonasz. Zrezygnuj z
        uników i odpowiedz od razu, co było przed kwarkami i leptonami. A jeśli
        odpowiesz na to np. że były struny, to powiedz, co było przed strunami.
        • Gość: kapitalizm Re: To niepotrzebne, bo po skończonej liczbie pyt IP: *.oc.oc.cox.net 27.12.05, 23:03
          dokowski napisał:

          > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
          >
          > > sprecyzuj swoje pytanie, zastanow sie o jakie 'cos' ci chodzi
          >
          > ... znajdziesz się w sytuacji, gdy takiego uniku już nie wykonasz. Zrezygnuj
          z
          > uników i odpowiedz od razu, co było przed kwarkami i leptonami. A jeśli
          > odpowiesz na to np. że były struny, to powiedz, co było przed strunami.


          - rozumie, ze to do mnie, choc niekoniecznie - ja nie zadalem tego pytania
          (zbyt naiwne!),

          natomiast z Twojego pytania wnioskuje, ze pytasz co bylo przed powstaniem
          wszystkich kwarkow, leptonow i strun, czy tak?

          albo co powstalo przed czym?

          te pytania sa rowniez bez tresci i sensu, gdyz materia nie powstaje
          z 'niczego' - skoro materia jest niezniszczalna (zmienia tylko swoj stan), to
          tak samo jest ona niestwarzalna (zawsze powstaje z innej materii),

          dla ulatwienia ... energia tez jest stanem materii.
          • dokowski Tu się zaplątałeś 29.12.05, 08:58
            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

            > pytasz co bylo przed powstaniem
            > wszystkich kwarkow, leptonow i strun, czy tak?
            >
            > albo co powstalo przed czym?
            >
            > te pytania sa rowniez bez tresci i sensu, gdyz materia nie powstaje
            > z 'niczego'

            Gdyby tak było, to nie pytałbym, co było przed strunami. Skoro coś było przed,
            to znaczy, że nie było "niczego", ale było coś - to jest założenie implicite w
            moich pytaniach, które mają jak widzisz treść i sens, tylko ich nie zrozumiałeś.
            • Gość: kapitalizm Re: Tu się zaplątałeś IP: *.oc.oc.cox.net 29.12.05, 18:34
              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

              > pytasz co bylo przed powstaniem
              > wszystkich kwarkow, leptonow i strun, czy tak?
              >
              > albo co powstalo przed czym?
              >
              > te pytania sa rowniez bez tresci i sensu, gdyz materia nie powstaje
              > z 'niczego'

              Gdyby tak było, to nie pytałbym, co było przed strunami. Skoro coś było przed,
              to znaczy, że nie było "niczego", ale było coś - to jest założenie implicite w
              moich pytaniach, które mają jak widzisz treść i sens, tylko ich nie zrozumiałeś.

              - a wiec zgadzamy sie co do tego, ze we wszechswiecie nie ma, i nie moglo
              byc "niczego" - to juz jest duzo - wiekszosc tu na forum (i nie tylko) wierzy w
              powstanie materii,

              ale skoro materia istniala zawsze, to dalej nie rozumie Twego pytania,

              jezeli materia jest w ciaglym ruchu i ciagle zmienia swa forme, to pytanie co
              bylo przed materia "X" nie ma sensu....byla materia "Y",

              kazda materia powstala z innej materii - czy chodzi o to z jakiej materii
              powstaly kwarki?

              albo leptony? czy struny?

              jak mamy rozumiec twoje "co bylo przed..."?

              w jakim sensie "przed" - czasowym, przestrzennym?

              • dokowski Oczywiście. O cóż innego może chodzić? 30.12.05, 14:30
                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                > czy chodzi o to z jakiej materii
                > powstaly kwarki?
                >
                > albo leptony? czy struny?

                Tak, to jest ciekawe pytanie, bo wtedy materia była gęsta i gorąca, więc
                chciałoby sie wiedzieć, jak się taka materia zachowuje

                > w jakim sensie "przed" - czasowym, przestrzennym?

                O własnie! To jest właśnie przykład pytania bez sensu, pytania, które może
                wynikać tylko z wiary w OTW połączonej z niewiarą w kwantową naturę wszelkiej
                materii i energii.

                A już pomysł o to, żeby pytać, czy fizyka za mną (z tyłu) jest taka sama jak
                fizyka przede mną (z przodu), wydaje się czystym kabaretem. Chyba nie pisałeś
                tego postu z laptopa stojąc (w sensie przestrzennym) w jakiejś kolejce do
                sklepu czy urządu...
                • Gość: kapitalizm Re: Oczywiście. O cóż innego może chodzić? IP: *.oc.oc.cox.net 31.12.05, 06:24
                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                  > czy chodzi o to z jakiej materii
                  > powstaly kwarki?
                  >
                  > albo leptony? czy struny?

                  Tak, to jest ciekawe pytanie, bo wtedy materia była gęsta i gorąca, więc
                  chciałoby sie wiedzieć, jak się taka materia zachowuje

                  - zachowuje sie jak gesta i goraca materia (widziales kiedys spust surowki w
                  hucie?),

                  ok, ale po co zadawac tu takie pytania?

                  poklikaj na google, a dowiesz sie co wchodzi w sklad danej materii, np. leptony
                  obejmuja miony (dodatnie i ujemne), elektrony (negatony i pozytony) i neutrina -
                  czy naprawde to Cie interesuje?

                  > w jakim sensie "przed" - czasowym, przestrzennym?

                  O własnie! To jest właśnie przykład pytania bez sensu, pytania, które może
                  wynikać tylko z wiary w OTW połączonej z niewiarą w kwantową naturę wszelkiej
                  materii i energii.

                  A już pomysł o to, żeby pytać, czy fizyka za mną (z tyłu) jest taka sama jak
                  fizyka przede mną (z przodu), wydaje się czystym kabaretem. Chyba nie pisałeś
                  tego postu z laptopa stojąc (w sensie przestrzennym) w jakiejś kolejce do
                  sklepu czy urządu...

                  - no wiec w jakim sensie "przed", skoro KAZDA materia powstaje z INNEJ materii?

                  gdzie tu widzisz miejsce i logike na pytanie "co bylo przed...."?

                  to tak jakby pytac: "co bylo przed gazem? - byla ciecz,
                  a co bylo przed ciecza? - byla materia stala,
                  a co bylo przed ta materia w postaci stalej? - byla energia,
                  a co bylo przed enrgia? - byl gaz.... i tak dalej...kolejnosc dowolna.

                  • dokowski Ach, po prostu nie rozumiesz, o czym jest ten wąte 02.01.06, 09:38
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                    > poklikaj na google, a dowiesz sie co wchodzi w sklad danej materii,
                    > np. leptony obejmuja miony (dodatnie i ujemne), elektrony (negatony
                    > i pozytony) i neutrina

                    Wątek jest o historii Wszechświata, a nie o budowie materii.

                    I dobra rada: nie ucz się fizyki z googli, bo będziesz pamiętać tylko słowa bez
                    zrozumienia - czy myślisz że "(negatony i pozytony)", to coś innego
                    niż "(dodatnie i ujemne)"?
                    • Gość: kapitalizm Re: Ach, po prostu nie rozumiesz, o czym jest ten IP: *.oc.oc.cox.net 02.01.06, 17:28

                      dokowski napisał:


                      Wątek jest o historii Wszechświata, a nie o budowie materii.

                      - historii Wszechswiata to znaczy CZEGO jak nie materii?

                      czy chodzi Ci o historie MYSLI?

                      czyja?.... Lenina czy Arystotelesa?

                      co do google to przepastowalem ci informacje z czego sie sklada lepton, o to w
                      koncu tu pytales:

                      "...odpowiedz od razu, co było przed kwarkami i leptonami...."

                      ..pomijajac naiwna forme pytania 'co bylo przed'...przypominajaca mi pytanie 5-
                      letniego dziecka ktore pytalo: "mamus, co bylo przed bananami?"


                      MYSL.


                      • dokowski Historia, a budowia, to różne pojęcia 03.01.06, 15:07
                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                        > historii Wszechswiata to znaczy CZEGO jak nie materii?

                        oczywiście chodzi o historię materii

                        > Lenina czy Arystotelesa?

                        a nie myśli twoich idoli

                        >"...odpowiedz od razu, co było przed kwarkami i leptonami...."

                        a ty pajacujesz udając że nie rozumiesz prostego pytania

                        > co bylo przed bananami?"

                        Spytaj botanika, powie ci z jakich prymitywnych roślin wyewoluował bananowiec.
                        A z czego jest zbudowany możesz sam zobaczyć, zobaczysz tam małe pesteczki,
                        tylko nie chwal się tym potem na forum, bo to będzie równie infantylne jak
                        twoje objaśnienia budowy leptonu

                        > MYSL.

                        nie, MATERIA.
          • Gość: manny Re: To niepotrzebne, bo po skończonej liczbie pyt IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 11.01.06, 22:22
            Niestwarzalna? Zawsze byla? A jakies konkretne dowody?
            • Gość: kapitalizm Re: To niepotrzebne, bo po skończonej liczbie pyt IP: *.oc.oc.cox.net 13.01.06, 18:33
              Gość portalu: manny napisał(a):

              > Niestwarzalna? Zawsze byla? A jakies konkretne dowody?
              Gość portalu: manny napisał(a):

              > Niestwarzalna? Zawsze byla? A jakies konkretne dowody?


              ...logika, zimna i nie emocjonalna logika,

              skoro materia jest niezniszczalna (nie moze przestac istniec) to logicznie nie
              mogla POWSTAC.





              --------------------------------------------------------------------------------
              • Gość: p. Re: To niepotrzebne .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 19:08
                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                ...
                > skoro materia jest niezniszczalna (nie moze przestac istniec) to logicznie
                > nie mogla POWSTAC.

                Tyle ze LOGICZNIE niezniszczalnosc tez moze miec swoje
                granice stosowalnosci.
                I co wtedy ?
                • Gość: kapitalizm Re: To niepotrzebne .... IP: *.oc.oc.cox.net 14.01.06, 07:28
                  Gość portalu: p. napisał(a):



                  Tyle ze LOGICZNIE niezniszczalnosc tez moze miec swoje
                  granice stosowalnosci.
                  I co wtedy


                  ...na przyklad?

                  niezniszczalnosc nie ma nic wspolnego ze 'stosowalnoscia'.
    • Gość: lemoniada Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.05, 01:25
      Czy wracamy do problemu maszyny która robiła NIC ?
      Istniec - można w czasie.
      Czy można istniec skoro nie ma czasu?
      Czy skoro nie było czasu - można stawiac pytania ze słowem "zanim" sugerującym
      następstwo czasowe?
      • Gość: itd Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.dhcp.oxfr.ma.charter.com 25.12.05, 22:24
        Jaki jest dowod na to ze nie bylo czasu?
        • Gość: p. Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.05, 22:36
          Gość portalu: itd napisał(a):

          > Jaki jest dowod na to ze nie bylo czasu?

          zamiast dowodu jest brzytwa ;-)
          A jak Ci sie jej dzialanie nie podoba
          to sam podaj dowod ze byl.


          • Gość: itd Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.dhcp.oxfr.ma.charter.com 25.12.05, 22:43
            Podchodzisz do logiki opacznie. Czas jest wiec ja mojej tezy udawadniac tu nie
            musze.
            • Gość: p. Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.05, 22:50
              Gość portalu: itd napisał(a):

              > Podchodzisz do logiki opacznie. Czas jest wiec ja mojej tezy udawadniac tu
              > nie musze.

              Lecz czy byl gdy go nie bylo ?;-)
              • Gość: itd Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.dhcp.oxfr.ma.charter.com 25.12.05, 22:55
                AAAAAAAAAAAAAAA! To pytanie zadal chyba zalozyciel watku i jakichs naukowcow tu
                trzeba aby na nie odpowiedzieli:)
                • Gość: p. Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.05, 23:06
                  Gość portalu: itd napisał(a):

                  > AAAAAAAAAAAAAAA! To pytanie zadal chyba zalozyciel watku i jakichs naukowcow
                  > tu trzeba aby na nie odpowiedzieli:)

                  Zalozyciel to pytal chyba bardziej ogolnie ;-)
                  Zas na to szczegolowe pytanie raczej nie trudno sobie
                  odpowiedziec gdy sie tylko cokolwiek pomysli ;-)

                  Gdy go nie bylo - byc go nie moglo.
                  Jesli uwazasz inaczej to obowiazek wyjasnien
                  spoczywa na Tobie,
                  cokolwiek bys nie rzekl o ulomnosci mej logiki ;-)
              • europitek Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy 26.12.05, 18:58
                I gdzie był, jak go nie było?
    • dokowski Jedni mówią, że Bóg istniał wiecznie 27.12.05, 16:10
      manny_ramirez napisał:

      > Co istnialo zanim cokolwiek istnialo?

      Słowo "zanim" jest w tym przypadku użyte błędnie.

      Inni mówią, że kwantowa próżnia istniała wiecznie, chociaż w nieco innej
      postaci, niż ta próżnia, która nas otacza.

      I nie daj się nabrać naukowcom zarabiającym pisaniem sensacyjnych historyjek o
      swojej dziedzinie - nie istnieją i nigdy nie istniały żadne tzw. osobliwości
      ani Osobliwości. Osobliwości to tylko takie matematyczne miejsca, gdzie widać
      jak na dłoni, że OTW jest teorią niekompletną. Nie wolno jednak wyciągać z tego
      wniosku, że Wszechświat jest niekompletny.

      Nigdy nie było czegoś takiego jak początek przestrzeni i czasu, nigdy nie
      istniało nic wcześniej zanim powstał czas, ponieważ czas jest tylko osią
      liczbową, taką jak R, której używamy do porządkowania zdarzeń. Pytanie
      o "zanim" nie ma sensu, jest skutkiem tego, że błąd teorii (OTW) bywa przez
      tych, co zapomnieli, że jest to błąd, bywa uznawany za jedno z poprawnych
      rozwiązań.
      • Gość: p. Re: Jedni mówią, że Bóg istniał wiecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 18:47
        dokowski napisał:
        ...
        > I nie daj się nabrać naukowcom zarabiającym pisaniem sensacyjnych historyjek
        > o
        > swojej dziedzinie - nie istnieją i nigdy nie istniały żadne tzw. osobliwości
        > ani Osobliwości. Osobliwości to tylko takie matematyczne miejsca, gdzie widać

        A niby dlaczego mistrzu ?
        Tylko dlatego ze jestes niezdolny do tego by sobie to wyobrazic ;-)

        Horyzont jako opis granicy upchania nieeuklidesowej przestrzeni
        w euklidesowym ukladzie wspolrzednych jest czyms naturalnym.

        Osobliwosc istniejaca pod horyzontem jest nie mniej naturalna niz sam
        horyzont.
        Kwestionowanie fizycznego charakteru osobliwosci swiadczy
        jedynie o Twoim przywiazaniu do pojmowaniu przestrzeni jako
        czegos co mozemy opisywac euklidesowa metryka.

        > jak na dłoni, że OTW jest teorią niekompletną. Nie wolno jednak wyciągać z
        > tego wniosku, że Wszechświat jest niekompletny.

        co do wszechswiata to bylbym bardzej ostrozny co mu potrzeba do
        kompletnosci,
        zas co do Twoich wywodow to nierzadko mam wrazenie
        jakby je pisal ktos calkiem kompletny
        i nie jest to bynajmniej komplement niestety.
        >
        > Nigdy nie było czegoś takiego jak początek przestrzeni i czasu, nigdy nie
        > istniało nic wcześniej zanim powstał czas, ponieważ czas jest tylko osią

        Czas jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy materia i przestrzenia.
        Ma najzupelniej fizyczny charakter, nie mniej fizyczny niz masa,
        energia czy przestrzen.

        > liczbową, taką jak R, której używamy do porządkowania zdarzeń. Pytanie
        > o "zanim" nie ma sensu, jest skutkiem tego, że błąd teorii (OTW) bywa przez

        Pytanie o zanim ma calkiem spory sens, bo kaze
        zastanowic sie nad tym co rozumiemy przez czas.

        Dla Ciebie jest on osia, dla innych niekoniecznie ;-)

        > tych, co zapomnieli, że jest to błąd, bywa uznawany za jedno z poprawnych
        > rozwiązań.

        Dobrze ze Ty pamietasz o bledach OTW ;-)

        Ciekawe jak sobie radzisz w swiecie fizycznym z tym pamietaniem
        rozciagnietym w czasie - o przepraszam na abstrakcyjnej -osi R ?;-)
        • Gość: kapitalizm Re: Jedni mówią, że Bóg istniał wiecznie IP: *.oc.oc.cox.net 27.12.05, 23:36

          Gość portalu: p. napisał(a):


          Czas jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy materia i przestrzenia.
          Ma najzupelniej fizyczny charakter, nie mniej fizyczny niz masa,
          energia czy przestrzen.


          - nie zupelnie,

          czas jest pochodna ruchu - w rzeczywistosci gdyby nie bylo ruchu (zadnego,
          rowniez bicia serca i na poziomie molekularnym!) to nie mozna by mowic o czasie,

          czas jest tylko pojeciem, a nie zadnym materialnym bytem,

          podobnie z przestrzenia - to jest pojecie, a nie byt materialny.


          • Gość: p. Re: Jedni mówią, że Bóg istniał wiecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 05:09
            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

            ...
            > czas jest pochodna ruchu - w rzeczywistosci gdyby nie bylo ruchu (zadnego,
            > rowniez bicia serca i na poziomie molekularnym!) to nie mozna by mowic o
            > czasie,
            >
            > czas jest tylko pojeciem, a nie zadnym materialnym bytem,
            >
            > podobnie z przestrzenia - to jest pojecie, a nie byt materialny.


            Na plaszczyznie opisu poslugujemy sie pojeciami.

            W swiecie rzeczywistym mamy do czynienia z bytami materialnymi.
            A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.

            Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.
            • Gość: kapitalizm Re: Jedni mówią, że Bóg istniał wiecznie IP: *.oc.oc.cox.net 28.12.05, 18:54
              Gość portalu: p. napisał(a):




              > Na plaszczyznie opisu poslugujemy sie pojeciami.



              - fakt, ze pojecia maja zwiazek z bytami materialnymi nie powoduje, ze one
              staja sie bytami materialnymi,

              czas jest miara ruchu, nie jest pojeciem opisujacym materialny byt, tylko
              sposobem opisu relacji zachodzacej pomiedzy materia badaca w ruchu,

              podobnie jest z przestrzenia - ta rowniez nie jest bytem materialnym, tylko
              pojeciem zwiazku zachodzacego pomiedzy min dwoma elementami materii,
              zajmujacymi rozne polozenia,

              rowniez okreslenie czaso-przestrzen nie jest bytem materialnym - jest
              konstrukcja czysto matematyczna,

              > A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.
              >
              > Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.

              - moze dla latwiejszego zrozumienia roznicy, gdy myslisz o 'czasie'
              czy 'przestrzeni', pamietaj rowniez o innych miarach, takich jak glebokosc,
              gestosc czy grubosc - to pomaga zrozumiec roznice pomiedzy materia, a pojeciami
              opisujacymi zwiazki zachodzace w swiecie materialnym,

              a to nie to samo.
              • Gość: p. Czy sam do tego doszedles ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 19:17
                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                ...
                > - fakt, ze pojecia maja zwiazek z bytami materialnymi nie powoduje, ze one
                > staja sie bytami materialnymi,
                >
                > czas jest miara ruchu, nie jest pojeciem opisujacym materialny byt, tylko
                > sposobem opisu relacji zachodzacej pomiedzy materia badaca w ruchu,

                Nie czas nie jest miara ruchu ;-)
                Czas jest wymiarem.

                > podobnie jest z przestrzenia - ta rowniez nie jest bytem materialnym, tylko
                > pojeciem zwiazku zachodzacego pomiedzy min dwoma elementami materii,
                > zajmujacymi rozne polozenia,

                rozne polozenia wzgledem czego ?
                wzgledem pojecia ?
                bardzo zabawne, prawie tak zabawne jak
                odkrycia dokowskiego ;-)

                > rowniez okreslenie czaso-przestrzen nie jest bytem materialnym - jest
                > konstrukcja czysto matematyczna,

                Jesli jest to konstrukcja czysto marematyczna to w jakim
                celu powstala ?
                Tak sobie a muzom ?;-)

                > > A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.
                > >
                > > Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.
                >
                > - moze dla latwiejszego zrozumienia roznicy, gdy myslisz o 'czasie'
                > czy 'przestrzeni', pamietaj rowniez o innych miarach, takich jak glebokosc,

                tak tak masz niewatpliwy talent ;-)

                > gestosc czy grubosc - to pomaga zrozumiec roznice pomiedzy materia, a
                > pojeciami opisujacymi zwiazki zachodzace w swiecie materialnym,
                >
                > a to nie to samo.

                dziekuje serdecznie ;-)
                • Gość: kapitalizm Re: Czy sam do tego doszedles ? IP: *.oc.oc.cox.net 28.12.05, 23:06
                  Gość portalu: p. napisał(a):



                  Nie czas nie jest miara ruchu ;-)
                  Czas jest wymiarem.


                  - czy mozna powiedziec (po polsku), ze czas jest wymiarem ruchu?

                  moze, niestety ale wyzsze wyksztalcenie zdobywalem juz tu, w USA i pewne
                  zwroty tlumacze doslownie z ang na pol - chyba nie najlepiej,

                  mam nadzieje czytasz po ang - moze lepiej mnie zrozumiesz,

                  a wiec:

                  time is a measurement of motion, as such it is a type of relationship, time
                  applies only within the universe, when you define a standard - for example the
                  motion of the earth around the sun,

                  if you take that as a unit, you can say: "this person has a certain
                  relationship to that motion, he has existed for three revolutions, he is three
                  years old",

                  that is the concept we are talking about here, the relational concept,


                  > podobnie jest z przestrzenia - ta rowniez nie jest bytem materialnym, tylko
                  > pojeciem zwiazku zachodzacego pomiedzy min dwoma elementami materii,
                  > zajmujacymi rozne polozenia,

                  rozne polozenia wzgledem czego ?

                  - wzgledem siebie,

                  > wzgledem pojecia ?

                  - pojecie jest abstraktem, a wiec materia nie moze miec zadnego polozenia, czy
                  stosunku do niego (do tego pojecia),

                  znow moze jasniej po ang:

                  space does not designate an entity, but relationship, which exists only within
                  the universe,

                  the universe is not in space any more than it is in time,

                  to be 'in a position' means to have a certain relationship to the boundary of
                  some container, for example, you are in London: there is a point of the earth's
                  surface on which you stand - that's you spatial position - your relation to
                  this poit,

                  all it means to say "there is space between two objects" is that they occupy
                  different position,

                  in this case, you're focusing on two relationships - the relationship of one
                  entity to its container and of another to its container - simultanously,




                  > rowniez okreslenie czaso-przestrzen nie jest bytem materialnym - jest
                  > konstrukcja czysto matematyczna,

                  Jesli jest to konstrukcja czysto marematyczna to w jakim
                  celu powstala ?
                  Tak sobie a muzom ?;-)

                  - dlaczego tak sobie?

                  matematyczne spekulacje sa bardzo pozytecznymi abstaktami, i czesto
                  praktycznymi,

                  co nie znaczy, ze te matematyczne pojecia musza opisywac rzeczywistosc, much
                  less any entity - to jest chyba wiedza na poziomie pierwszego semestru
                  matematyki,

                  > > A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.
                  > >
                  > > Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.
                  >
                  > - moze dla latwiejszego zrozumienia roznicy, gdy myslisz o 'czasie'
                  > czy 'przestrzeni', pamietaj rowniez o innych miarach, takich jak glebokosc,

                  tak tak masz niewatpliwy talent ;-)

                  - raczej solidna wiedza na poziomie podrecznikowym,

                  > gestosc czy grubosc - to pomaga zrozumiec roznice pomiedzy materia, a
                  > pojeciami opisujacymi zwiazki zachodzace w swiecie materialnym,
                  >
                  > a to nie to samo.

                  dziekuje serdecznie ;-)

                  - your're welcome.
                  • Gość: kapitalizm Re: Czy sam do tego doszedles ? IP: *.oc.oc.cox.net 28.12.05, 23:11

                    shoul be positions....not 'position',

                    "...all it means to say "there is space between two objects" is that they
                    occupy
                    different position,..."
                  • Gość: p. Re: Czy sam do tego doszedles ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.05, 05:24
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                    >
                    > Nie czas nie jest miara ruchu ;-)
                    > Czas jest wymiarem.
                    >
                    >
                    > - czy mozna powiedziec (po polsku), ze czas jest wymiarem ruchu?

                    Nie, nie mozna.
                    On jest wymiarem fizycznym( materialnym ).

                    Ruch jest jedynie jednym ze zjawisk fizycznych.

                    W tym sensie wymiar czasu jest bardziej uniwersalny,
                    niz jako srodek pomocny do opisania ruchu.

                    > moze, niestety ale wyzsze wyksztalcenie zdobywalem juz tu, w USA i pewne
                    > zwroty tlumacze doslownie z ang na pol - chyba nie najlepiej,

                    Niestety to daje sie zauwazyc ;-)


                    > mam nadzieje czytasz po ang - moze lepiej mnie zrozumiesz,
                    >
                    > a wiec:
                    >
                    > time is a measurement of motion, as such it is a type of relationship, time
                    > applies only within the universe, when you define a standard - for example
                    > the motion of the earth around the sun,

                    to fragment wykladu dosyc powierzchownego kursu fizyki ;-)

                    > if you take that as a unit, you can say: "this person has a certain
                    > relationship to that motion, he has existed for three revolutions, he is
                    > three years old",
                    >
                    > that is the concept we are talking about here, the relational concept,
                    >
                    >
                    > > podobnie jest z przestrzenia - ta rowniez nie jest bytem materialnym, tyl
                    > ko
                    > > pojeciem zwiazku zachodzacego pomiedzy min dwoma elementami materii,
                    > > zajmujacymi rozne polozenia,
                    >
                    > rozne polozenia wzgledem czego ?
                    >
                    > - wzgledem siebie,
                    >
                    > > wzgledem pojecia ?
                    >
                    > - pojecie jest abstraktem, a wiec materia nie moze miec zadnego polozenia,
                    czy
                    > stosunku do niego (do tego pojecia),
                    >
                    > znow moze jasniej po ang:
                    >
                    > space does not designate an entity, but relationship, which exists only
                    within
                    > the universe,
                    >

                    Problem polega na tym ze Ty pod pojeciem materii rozumiesz
                    cos co oni nazywaja entity

                    Dla mnie relationship pomiedzy materialnymi entity
                    jest najzupelniej materialna,
                    w zadnym razie nie polega jedynie na relacjach w plaszczyznie
                    pojeciowej
                    poniewaz sa to relacje fizyczne.

                    To nie pojecie oddziela dwie materialne entity od siebie
                    tylko materialna przestrzen, ograniczajaca/narzucajaca
                    ograniczenia tym bytom materialnym.
                    W szczegolnosci nie moga sie te entity skomunikowac ze soba
                    szybciej niz wynosi stosunek odleglosci do c miedzy nimi.

                    > the universe is not in space any more than it is in time,
                    >
                    > to be 'in a position' means to have a certain relationship to the boundary of
                    > some container, for example, you are in London: there is a point of the
                    earth's
                    >
                    > surface on which you stand - that's you spatial position - your relation to
                    > this poit,
                    >
                    > all it means to say "there is space between two objects" is that they occupy
                    > different position,

                    rozne miejsca w materialnej przestrzeni, choc przestrzen
                    sama w sobie nie jest tu okreslana jako entity.

                    Pojeciami sa nasze umowy.
                    Umawiamy sie by cos nazywac tak lub inaczej.
                    Jednak to ze obiekty znajduja sie w roznych miejscach przestrzeni
                    przyjmujemy jako fakt obiektywny/materialny nie zas jako
                    wynik jakiejs umowy.
                    To jakimi pojeciami sobie to opiszemy to jest juz sprawa wtorna.

                    Rownie dobrze moglbys sobie przyjac ze materialne jest to czego
                    mozemy dotknac, a poniwaz przestrzeni nie mozemy w pewnym sesie
                    wiec nie jest ona materialna ;-)

                    Fal radiowych tez nie mozemy dotknac w pewnym sensie
                    wiec one dla kogos innego mogly by byc rowniez niematerialne ;-)

                    > in this case, you're focusing on two relationships - the relationship of one
                    > entity to its container and of another to its container - simultanously,
                    >
                    > > rowniez okreslenie czaso-przestrzen nie jest bytem materialnym - jest
                    > > konstrukcja czysto matematyczna,
                    >
                    > Jesli jest to konstrukcja czysto marematyczna to w jakim
                    > celu powstala ?
                    > Tak sobie a muzom ?;-)
                    >
                    > - dlaczego tak sobie?
                    >
                    > matematyczne spekulacje sa bardzo pozytecznymi abstaktami, i czesto
                    > praktycznymi,
                    >
                    bardzo fajnie ze praktycznymi ;-)

                    > co nie znaczy, ze te matematyczne pojecia musza opisywac rzeczywistosc, much
                    > less any entity - to jest chyba wiedza na poziomie pierwszego semestru
                    > matematyki,
                    >
                    > > > A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.
                    > > >
                    > > > Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.
                    > >
                    > > - moze dla latwiejszego zrozumienia roznicy, gdy myslisz o 'czasie'
                    > > czy 'przestrzeni', pamietaj rowniez o innych miarach, takich jak glebokos
                    > c,
                    >
                    > tak tak masz niewatpliwy talent ;-)
                    >
                    > - raczej solidna wiedza na poziomie podrecznikowym,

                    szkoda ze na tak niskim poziomie ;-(

                    >
                    > > gestosc czy grubosc - to pomaga zrozumiec roznice pomiedzy materia, a
                    > > pojeciami opisujacymi zwiazki zachodzace w swiecie materialnym,
                    > >
                    > > a to nie to samo.
                    >
                    > dziekuje serdecznie ;-)
                    >
                    > - your're welcome.

                    • Gość: kapitalizm Re: Czy sam do tego doszedles ? IP: *.oc.oc.cox.net 30.12.05, 03:05
                      - narzekasz, ze przytaczam podstawowe zalozenia i sformulowania, ale to wlasnie
                      z tymi podstawami ludzie (w tym Ty) maja najwieksze problemy,

                      mieszasz troche wszystko, choc z grubsza masz racje (ale z bardzo grubsza),

                      sprobujmy to odplatac:

                      przedewszystkim masz dosyc powszechny problem ze zrozumieniem istoty i
                      znaczenia "concept" (tu jako "pojecie") ktora nie jest konstrukcja umowna czy
                      tylko jezykowa,

                      pojecie wystepuje obiektywnie i niezaleznie czy sie ktos umawia czy nie,

                      np. pojecie stol okresla z grubsza przedmiot martwy z plaska powierzchnia i na
                      podporach - nie ma tu znaczenia czy bedziemy ta rzecz nazywac stol, table czy
                      klekle - jest to pojecie obiektu (rzeczy) realnie istniejacego (concept of
                      entity), w odroznieniu od pojecia zwiazku (relational concept) jakim sa czas i
                      przestrzen,

                      jeszcze raz: pojecie CZAS i pojecie PRZESTRZEN, nie sa pojeciami rzeczy realnie
                      istniejacych, sa one pojeciami ZWIAZKU; pojeciami opisujacymi pewne relacje,

                      tu mala dygresja, kazde 'entity' jest materia - ale nie kazda materia ma
                      postac 'entity',



                      pojecie 'entity' okresla obiekt fizyczny, staly, posiadajacy mase, mozliwy do
                      bezposredniego postrzegania przez nasze zmysly,

                      np. powietrze, gaz, fale radiowe, nie sa 'entities' - choc istnieja i sa
                      mozliwe do postrzegania (nie bezposredniego) przez nasze zmysly - tu uzywamy
                      okreslenia 'existent' (po pol. istniejacy?...wszystko to "co istnieje"...mam
                      nadzieje, ze rozumiesz, jak nie to daj znac),

                      a wiec 'entities' to sa elementarne 'existents', ale z kolei 'attributes'
                      tych 'entity' nie istnieja jako tako, wlasciwosc jest tylko wlasciwoscia czegos
                      (jakichs 'entities'),

                      tak jak ruch nie 'istnieje' sam w sobie - jest ruchem 'entities',

                      i wreszcie relacja, zwiazek (relationship) jest relacja pomiedzy 'entities'

                      mysle, ze teraz juz zrozumiales te moje troche przydlugie rozwiniecia
                      encyklopedycznej definicji 'entities':

                      "An entity is a solid thing open to human perception and capable of
                      independtent action."








                      • Gość: p. Milo mi ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.05, 05:22
                        ze poruszasz te kwestie poniewaz
                        zaczynalem juz miec podejrzenia ze prowadzimy
                        dwa monologi nie zas dialog ;-)

                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                        > - narzekasz, ze przytaczam podstawowe zalozenia i sformulowania, ale to
                        > wlasnie
                        > z tymi podstawami ludzie (w tym Ty) maja najwieksze problemy,
                        >
                        > mieszasz troche wszystko, choc z grubsza masz racje (ale z bardzo grubsza),
                        >
                        > sprobujmy to odplatac:
                        >
                        > przedewszystkim masz dosyc powszechny problem ze zrozumieniem istoty i
                        > znaczenia "concept" (tu jako "pojecie") ktora nie jest konstrukcja umowna czy
                        > tylko jezykowa,
                        > pojecie wystepuje obiektywnie i niezaleznie czy sie ktos umawia czy nie,

                        Niestety ale nie moge sie zgodzic z Toba.
                        Pojecia istnieja jedynie w sferze opisu, sa wiec CALKOWICIE umowne.

                        >
                        > np. pojecie stol okresla z grubsza przedmiot martwy z plaska powierzchnia i
                        > na
                        > podporach - nie ma tu znaczenia czy bedziemy ta rzecz nazywac stol, table czy
                        > klekle - jest to pojecie obiektu (rzeczy) realnie istniejacego (concept of
                        > entity), w odroznieniu od pojecia zwiazku (relational concept) jakim sa czas
                        > i przestrzen,

                        Pojecie NIE WYSTEPUJE obiektywnie.
                        OBIEKTYWNIE wystepuje Twoje entity ,ktore jak sam to zauwazyles
                        mozesz dowolnie wedle wlasnego humoru nawzac table czy klekle
                        lub posluzyc sie w tym celu splotem innych pojec (rzeczownikow i przymiotnikow)

                        Rozumiem ze Tobie chodzi o to ze concept jest obiektywny na
                        plaszczyznie opisu bo ma zwiazek z obiektywnym i materialnym entity.

                        a concepty czasu i przestrzeni nie posiadaja takich odpowiednikow
                        wiec sa INNE .

                        Otoz nie - WSZELKIE concepty sa naszym wytworem wynikiem umowy
                        wedle ktorej sie porozumiewamy i NICZYM wiecej.

                        >
                        > jeszcze raz: pojecie CZAS i pojecie PRZESTRZEN, nie sa pojeciami rzeczy
                        realnie
                        >
                        > istniejacych, sa one pojeciami ZWIAZKU; pojeciami opisujacymi pewne relacje,

                        Tylko nie dopowiedziales jedenj bardzo istotnej rzeczy:
                        RELACJE istniejace w sferze fizycznej nie zas w sferze opisu.

                        WSZELKA materia sklada sie JEDYNIE z relacji.
                        NIE istnieje nic co byloby fundamentem materii.
                        MOze brzmi to niezbyt jasno, ale my postrzegamy WYLACZNIE relacje.

                        WSZELKIE definicje podstawowych jednostek fizycznych sa oparte na
                        RELACJACH.
                        A fizyczne entities sa opisywane wlasnie jednostakami fizycznymi do
                        ktorych naleza czas czy odleglosc/przestrzen.

                        WIEC masa wcale nie jest w zaden sposob uprzywilejowana wzgledem czasu
                        czy innej jednostki fizycznej -nie myl tego z obiektem entity.


                        > tu mala dygresja, kazde 'entity' jest materia - ale nie kazda materia ma
                        > postac 'entity',

                        NIE kazde entity jest materia.
                        Takimi entity ktore nie sa mateia sa concepts
                        istniejace w sferze opisu - Twje table czy martwy plaski przedmiot.

                        > pojecie 'entity' okresla obiekt fizyczny, staly, posiadajacy mase, mozliwy do
                        > bezposredniego postrzegania przez nasze zmysly,

                        W jezyku opisu sprzetu entity oznacza zupelnie cos innego ;-)
                        To taka mala uwaga.
                        Slowa czasem maja wiele znaczen.

                        > np. powietrze, gaz, fale radiowe, nie sa 'entities' - choc istnieja i sa
                        > mozliwe do postrzegania (nie bezposredniego) przez nasze zmysly - tu uzywamy
                        > okreslenia 'existent' (po pol. istniejacy?...wszystko to "co istnieje"...mam
                        > nadzieje, ze rozumiesz, jak nie to daj znac),
                        >
                        > a wiec 'entities' to sa elementarne 'existents', ale z kolei 'attributes'
                        > tych 'entity' nie istnieja jako tako, wlasciwosc jest tylko wlasciwoscia
                        czegos
                        >
                        > (jakichs 'entities'),
                        >
                        > tak jak ruch nie 'istnieje' sam w sobie - jest ruchem 'entities',


                        Ruch owszem, ale nie czas.

                        Ruch jest bowiem ZACHOWANIEM, a czas wlasciwosia.
                        Wlasciwoscia tzn zdolnosia generowania okreslonych zachowan.

                        To ze oscylator drga z okreslona czestotliwocia to nie tylko
                        ruch - to wynik wlasciwosci tego obiektu.
                        Do przedstawienia tej wlasciwosci jest nam potrzebny czas w sferze
                        opisu, bo ta wlasciwosc jest czasem w sferze swiata fizycznego/realnego.
                        NA TYCH SAMYCH PRAWACH jak masa czy inne wlasciwosci.

                        >
                        > i wreszcie relacja, zwiazek (relationship) jest relacja pomiedzy 'entities'
                        >
                        > mysle, ze teraz juz zrozumiales te moje troche przydlugie rozwiniecia
                        > encyklopedycznej definicji 'entities':
                        >
                        > "An entity is a solid thing open to human perception and capable of
                        > independtent action."

                        pozdrwaiam
                        • Gość: kapitalizm Re: Milo mi ... IP: *.oc.oc.cox.net 30.12.05, 07:03
                          - dzieki za odpowiedz, musze teraz krotko bo mam duzo pracy prze Nowym Rokiem,




                          Gość portalu: p. napisał(a):



                          ze poruszasz te kwestie poniewaz
                          zaczynalem juz miec podejrzenia ze prowadzimy
                          dwa monologi nie zas dialog ;-)

                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                          > - narzekasz, ze przytaczam podstawowe zalozenia i sformulowania, ale to
                          > wlasnie
                          > z tymi podstawami ludzie (w tym Ty) maja najwieksze problemy,
                          >
                          > mieszasz troche wszystko, choc z grubsza masz racje (ale z bardzo grubsza),
                          >
                          > sprobujmy to odplatac:
                          >
                          > przedewszystkim masz dosyc powszechny problem ze zrozumieniem istoty i
                          > znaczenia "concept" (tu jako "pojecie") ktora nie jest konstrukcja umowna czy
                          > tylko jezykowa,
                          > pojecie wystepuje obiektywnie i niezaleznie czy sie ktos umawia czy nie,

                          Niestety ale nie moge sie zgodzic z Toba.
                          Pojecia istnieja jedynie w sferze opisu, sa wiec CALKOWICIE umowne.

                          - zwroc uwage, ze sie ze mna zgadzasz gdy mowisz: "pojecia istnieja jedynie w
                          sferze opisu.." - pojecia CZAS i PRZESTRZEN (dokladniej pojecia relacji)
                          istnieja jedynie w sferze opisu, nie sa bytami rzeczywistymi, obiektami
                          materialnym; nie sa 'entities',

                          ja gdy pisalem: "pojecie wystepuje obiektywnie...." nie sugerowalem, ze
                          wyrazenie 'pojecie' istnieje ('wystepuje', ma jakas forme fizyczna) tylko, ze
                          przedmiot opisywany tym pojeciem istnieje, jest tym 'entity',

                          - oraz:

                          > Pojecie NIE WYSTEPUJE obiektywnie.
                          > OBIEKTYWNIE wystepuje Twoje entity ,ktore jak sam to zauwazyles
                          > mozesz dowolnie wedle wlasnego humoru nawzac table czy klekle
                          > lub posluzyc sie w tym celu splotem innych pojec (rzeczownikow i
                          przymiotnikow)


                          - jest tym samym, nie pojecia ISTNIEJA, tylko to co pod tymi pojeciami
                          rozumiemy,

                          i dlatego ta rzecz ('entity') mozemy roznie nazwac (brzmieniowo, jezykowo) ale
                          zawsze odnosi sie ten concept do tej samej entity,

                          stol nie jest stolem bo nazywa sie STOL (czy jakis inny zestaw liter), tylko
                          dlatego, ze jest obiektywnie istniejacym, konkretnym obiektem, o konkretnym
                          zastosowaniu i wlasciwosciach - w tym sensie pojecie STOL odnosi sie tu do
                          obiektywnie istniejacego bytu zwanego stolem (fizycznego przedmiotu sluzacego
                          do....),

                          na reszte odpowiem jutro,

                          pzdr.
                          • Gość: kapitalizm Re: Milo mi ... IP: *.oc.oc.cox.net 31.12.05, 01:52
                            Gość portalu: p. napisał(a


                            "....Rozumiem ze Tobie chodzi o to ze concept jest obiektywny na
                            plaszczyznie opisu bo ma zwiazek z obiektywnym i materialnym entity.

                            a concepty czasu i przestrzeni nie posiadaja takich odpowiednikow
                            wiec sa INNE .

                            Otoz nie - WSZELKIE concepty sa naszym wytworem wynikiem umowy
                            wedle ktorej sie porozumiewamy i NICZYM wiecej...."



                            - ok, zapomnij co napisalem w poprzedniej odpowiedzi, wczoraj nie przeczytalem
                            Twego postu dokladnie,


                            ale w takim razie nie rozumie czemu dalej sie upierasz, ze pojecie CZAS i
                            PRZESTRZEN (dokladniej pojecie RELACJI czasu, i pojecie RELACJI przestrzeni) sa
                            same w sobie bytami rzeczywistymi, sa 'entities'?

                            czy dlatego, ze sie odnosza do bytow rzeczywistych, materialnych 'existence'?

                            przeciez wszystkie pojecia odnosza sie ostatecznie do tego co istnieje, do
                            swiata materialnego (wkoncu bez swiata materialnego nie byloby nawet
                            swiadomosci zdolnej sformulowac 'concept'), takim najprostszym pojeciem jest
                            pojecie 'entity' , z cytowanym juz przeze mnie stolem,

                            innym rodzajem pojecia (na wyzszym poziomie percepcji) jest 'relational
                            concept' - taki 'concept' nie opisuje zadne 'entities' (czy
                            szerzej 'existents'), tylko relacje zachodzace pomiedzy nimi,

                            pojecie CZAS, jak i PRZESTRZEN sa pojeciami relacji, zwiazku, - ani same nie sa
                            bytami fizycznymi, ani nie opisuja zadnych bytow ('existents') - tylko RELACJE
                            pomiedzy nimi,

                            pewna anlogie mozna zrobic z pojeciem MALZENSTWO - oczywiscie taki byt fizyczny
                            nie istnieje, jest to pojecie relacji, zwiazku - tu tez, to pojecie nie opisuje
                            osob tworzacych malzenstwo, tylko ich wzajemna RELACJE,

                            "....Tylko nie dopowiedziales jedenj bardzo istotnej rzeczy:
                            RELACJE istniejace w sferze fizycznej nie zas w sferze opisu...."

                            - to jest oczywiste!

                            pojecie czasu nie istnieje bez ruchu (ruchu materii, oczywiscie!) i pojecie
                            przestrzeni rowniez nie istnieje bez materii, bez sfery fizycznej!

                            na marginesie, masz pewna racje implikujac istnienie relacji w sferze opisu -
                            ale nie dotyczy to omawianego przez nas czasu czy przestrzeni - najblizsza
                            znana mi relacja w tym temacie bylaby CZASO-PRZESTRZEN - konstrukcja
                            matematyczna, nie odnoszaca sie do zadnego faktu fizycznego,

                            i z tego oczywistego powodu (brak odniesienia do sfery fizycznej) CZASO-
                            PRZESTRZEN nie jest pojeciem sensu stricto, tylko konstrukcja
                            matematyczna...ladnie brzmiaca, mozna dodac,



                            "....WSZELKA materia sklada sie JEDYNIE z relacji.
                            NIE istnieje nic co byloby fundamentem materii.
                            MOze brzmi to niezbyt jasno, ale my postrzegamy WYLACZNIE relacje.

                            - teraz to sie sam powiesiles!

                            pozwol, ze Ci to wyjasnie tak: Fundamentem Materii jest MATERIA....wiem, wiem,
                            brzmi to troche jak: Business of America is Business...

                            ale zarty na bok.... pomysl....napisales: "...Wszelka materia sklada sie
                            JEDYNIE z relacji.." ....hmmm...relacji CZEGO?

                            sama RELACJA nie istnieje....odnosi sie ona ZAWSZE do jakiejs materii
                            (posrednio lub bezposrednio),

                            to samo z: "...my postrzegamy WYLACZNIE relacje.."......toz cale postrzeganie
                            polega na postrzeganiu MATERII i nastepnie wszelkich relacji zachodzacych
                            pomiedzy ta materia,

                            CALA wiedza opiera sie na postrzeganiu MATERII (i jej wzajemnej relacji) oraz
                            rozumowej integracji tego postrzegania,


                            "...WSZELKIE definicje podstawowych jednostek fizycznych sa oparte na
                            RELACJACH.
                            A fizyczne entities sa opisywane wlasnie jednostakami fizycznymi do
                            ktorych naleza czas czy odleglosc/przestrzen.

                            WIEC masa wcale nie jest w zaden sposob uprzywilejowana wzgledem czasu
                            czy innej jednostki fizycznej -nie myl tego z obiektem entity...."


                            - nie wiem co uznajesz pod pojeciem "jednostka fizyczna" - wiec trudno mi sie
                            do tego ustosunkowac,

                            poza tym chyba nie sugerowalem zadnego uprzywilejowania masy,


                            "...NIE kazde entity jest materia.
                            Takimi entity ktore nie sa mateia sa concepts
                            istniejace w sferze opisu - Twje table czy martwy plaski przedmiot...."

                            - oj joj joj,

                            entity to JEST mater,

                            pojecie "Entity" okresla kazdy materialny przedmiot (obiekt), jest to
                            podstawowy 'existent'!

                            'concept' istniejacy w sferze opisu jest RELACJA (lub wyobrazeniem o tej
                            relacji) zachodzaca pomiedzy MATERIA - taki koncept nie jest zadna
                            fizyczna 'entity', jest opisem, wyobrazeniem, mysla,

                            zaden koncept nie jest materia - jest tylko pojeciem odnoszacym sie
                            bezposrednio do MATERII (wtedy taki koncept nazywamy 'entity' - przykladem
                            tej 'entity' byl nasz stol) albo posrednio jako RELACJA (jak w przypadku czasu
                            i przestrzeni),


                            "...W jezyku opisu sprzetu entity oznacza zupelnie cos innego ;-)
                            To taka mala uwaga.
                            Slowa czasem maja wiele znaczen..."

                            - nie,

                            'entity' zawsze i wszedzie ma to samo znaczenie (mowimy o pojeciu 'entity', a
                            wiec roznice jezykowe nie maja tu znaczenia),

                            ZAWSZE jest to: 'solid thing open to human perception and capable of
                            independent action'

                            cdn.
                        • Gość: kapitalizm Re: Milo mi ... IP: *.oc.oc.cox.net 31.12.05, 07:16
                          cd.

                          > np. powietrze, gaz, fale radiowe, nie sa 'entities' - choc istnieja i sa
                          > mozliwe do postrzegania (nie bezposredniego) przez nasze zmysly - tu uzywamy
                          > okreslenia 'existent' (po pol. istniejacy?...wszystko to "co istnieje"...mam
                          > nadzieje, ze rozumiesz, jak nie to daj znac),
                          >
                          > a wiec 'entities' to sa elementarne 'existents', ale z kolei 'attributes'
                          > tych 'entity' nie istnieja jako tako, wlasciwosc jest tylko wlasciwoscia
                          czegos
                          >
                          > (jakichs 'entities'),
                          >
                          > tak jak ruch nie 'istnieje' sam w sobie - jest ruchem 'entities',


                          Ruch owszem, ale nie czas.

                          - a czy ja tu pisalem cokolwiek o 'czasie' - nie,

                          bo CZAS to POJECIE (pojecie opisujace relacje),

                          "...Ruch jest bowiem ZACHOWANIEM, a czas wlasciwosia..."

                          - zachowaniem - CZEGO?, wlasciwoscia CZEGO?


                          "..Wlasciwoscia tzn zdolnosia generowania okreslonych zachowan...."

                          - 'wlasciwosc', 'zachowanie' sa nastepnymi pojeciami, i jako takie niczego nie
                          generuja, tylko OPISUJA relacje zachodzace pomiedzy 'entities' - pomiedzy
                          materia,

                          "...To ze oscylator drga z okreslona czestotliwocia to nie tylko
                          ruch - to wynik wlasciwosci tego obiektu..."

                          - jakiej 'wlasciwosci'?...ruchu?


                          "...Do przedstawienia tej wlasciwosci jest nam potrzebny czas w sferze
                          opisu, bo ta wlasciwosc jest czasem w sferze swiata fizycznego/realnego.
                          NA TYCH SAMYCH PRAWACH jak masa czy inne wlasciwosci...."

                          - czy sugerujesz, ze CZAS drga?

                          mam nadzieje, ze nie - rozmawiamy przeciez powaznie,


                          pozwole sobie tu zacytowac Ciebie samego z odpowiedzi Dokowskiemu:

                          "...Czas jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy materia i przestrzenia.
                          Ma najzupelniej fizyczny charakter, nie mniej fizyczny niz masa,
                          energia czy przestrzen...."

                          - Malzenstwo jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy kobieta i mezczyzna.
                          Ma najzupelniej fizyczny charakter.....

                          ...widzisz, ze to nie ma sensu?

                          bo Czas i Malzenstwo sa POJECIAMI zwiazku...pamietasz? - relational concept.


                          pozdrwaiam


                          - rowniez.
                          • Gość: kapitalizm Re: Milo mi ... IP: *.oc.oc.cox.net 31.12.05, 07:22
                            ...scislosc wypowiedzi jest dla mnie b. wazna, napisalem:

                            "....- Malzenstwo jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy kobieta i
                            mezczyzna.
                            Ma najzupelniej fizyczny charakter.....

                            ...widzisz, ze to nie ma sensu?...."

                            - to 'nie ma sensu' dotyczy tylko drugiego zdania 'Ma najzupelniej fizyczny
                            charakter',

                            pierwsza czesc (mojego i Twojego przykladu) jest z sensem.

                          • Gość: p. Porozmawiajmy o malzenstwie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.05, 09:48
                            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                            ...
                            > "...Ruch jest bowiem ZACHOWANIEM, a czas wlasciwosia..."
                            >
                            > - zachowaniem - CZEGO?, wlasciwoscia CZEGO?

                            czegos co LACZNIE razem traktujemy jako materie
                            czy tez materialne obiekty

                            > "..Wlasciwoscia tzn zdolnosia generowania okreslonych zachowan...."
                            >
                            > - 'wlasciwosc', 'zachowanie' sa nastepnymi pojeciami, i jako takie niczego
                            > nie
                            > generuja, tylko OPISUJA relacje zachodzace pomiedzy 'entities' - pomiedzy
                            > materia,

                            Jest dokladnie na odwrot tzn. cos co odbieramy jako skutek
                            kaze nam szukac przyczyny, wiec to nie zachowania sa wtorne do
                            materii, to materia jest wygodnym wytrychem do wyjasniania PRZYCZYN
                            okreslonych zachowan.
                            Oczywiscie materia w sferze opisu.
                            Skoro mamy ja juz w sferze opisu, kolejnym krokiem jest
                            przyjecie ze MUSI istniec jej odpowiednik w swiecie fizycznym
                            bo w innym wypadku nie moglibysmy istniec.
                            Przyczyna naszego istnienia bylaby wtedy dla nas niezrozumiala,
                            odczuwalibysmy z tego powodu dyskomfort.

                            > "...To ze oscylator drga z okreslona czestotliwocia to nie tylko
                            > ruch - to wynik wlasciwosci tego obiektu..."
                            >
                            > - jakiej 'wlasciwosci'?...ruchu?

                            Ruch oczywiscie ma swoje wlasciwosci,
                            ale to jest zupelnie inna sprawa.

                            > "...Do przedstawienia tej wlasciwosci jest nam potrzebny czas w sferze
                            > opisu, bo ta wlasciwosc jest czasem w sferze swiata fizycznego/realnego.
                            > NA TYCH SAMYCH PRAWACH jak masa czy inne wlasciwosci...."
                            >
                            > - czy sugerujesz, ze CZAS drga?

                            w pewnym sensie - dokladniej jedna z wlasciwosci ktore RAZEM
                            postrzegamy jako materie determinuje fakt
                            okresowosci okreslonych stanow/zadarzen.

                            > mam nadzieje, ze nie - rozmawiamy przeciez powaznie,

                            Najzupelniej powaznie.
                            Na niepowazne rozmowy nie mam czasu, a czesto zdarza mi sie
                            ze brak mi go na te powazne.

                            > pozwole sobie tu zacytowac Ciebie samego z odpowiedzi Dokowskiemu:
                            >
                            > "...Czas jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy materia i przestrzenia.
                            > Ma najzupelniej fizyczny charakter, nie mniej fizyczny niz masa,
                            > energia czy przestrzen...."
                            >
                            > - Malzenstwo jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy kobieta i mezczyzna.
                            > Ma najzupelniej fizyczny charakter.....
                            >
                            > ...widzisz, ze to nie ma sensu?
                            >
                            > bo Czas i Malzenstwo sa POJECIAMI zwiazku...pamietasz? - relational concept.

                            To nie ma sensu, tyle ze z nieco innego powodu.
                            Malzenstwo to pojecie sluzace do opisu SKUTKOW.
                            W sferze przyczyn funkcjonuje wiele pojec, ktorymi
                            opisujemy PRZYCZYNY malzenstwa.
                            Dla przykladu: zaufanie, zaborczosc, pozadanie, interesownosc( korzysci
                            ekonomiczne ) i wiele innych z ktorych wymienie tylko milosc.

                            Z czasem sprawa wyglada o wiele prosciej.
                            On funkcjonuje ZAROWNO w sferze skutkow jak i przyczyn.

                            Jak widze Ty tego nie dostrzegasz.
                            Dla Ciebie on funkcjonuje jedynie w sferze skutkow.
                            Dlatego z taka latwoscia utozsamiasz go z ruchem.

                            Przeciwienstwem ruchu jest bezruch/spoczynek.

                            Lecz zapominasz o tym ze ruch czy spoczynek sa wlasnie
                            okreslone w wymiarze CZASU.
                            Wiec by moc mowic o spoczynku dalej jest Ci potrzebny czas
                            choc Ty sobie z tego faktu nie zdajesz sprawy.

                            Jesli ruch porownamy do malzenstwa, a spoczynek do jego braku
                            ( stan cywilny -wolny )
                            to brak czasu w sferze fizycznej powinnismy porownac
                            do braku mozliwosci nawet pomyslenia
                            o malzenstwie czy stanie cywilnym.

                            Czy czujesz juz roznice ??

                            Gdybys materie jaka znamy pozbawil wlasciwosci czasu,
                            wtedy otrzymalbys nie materie w spoczynku, lecz zupelnie cos
                            nam nie znanego - dla czego nie istnieje pojecie zdarzenia,
                            ruchu czy spoczynku.

                            Z tego powodu pisze o czasie jako o bycie materialnym
                            choc oczywiscie czas sam w sobie nie stanowi materii,
                            lecz jest jej NIEZBYWALNYM skladnikiem/wlasciwoscia.
                            • Gość: kapitalizm Re: Porozmawiajmy o malzenstwie... IP: *.oc.oc.cox.net 31.12.05, 15:20
                              ...teraz mam malo czasu, a Twoje odpowiedzi mimo lekkiego zagmatwania staram
                              sie zrozumiec i musze przeczytac pare razy,

                              moze dla ulatwienia powiedz mi czy uznajesz:

                              1. ISTNIENIE istnieje (existence exists),

                              2. SWIADOMOSC aby byc swiadomosc musi byc swiadoma CZEGOS, czyli musi istniec
                              przed swiadomoscia,

                              3. wszystko co istnieje ma swoja TOZSAMOSC, jest takie a nie inne (w tych
                              samych warunkach i czasie),

                              jesli nie masz czasu odpowiedz tylko tak/nie,

                              mysle, ze to powinno posunac nas znacznie do przodu w tej dyskusji,

                              HAPPY NEW YEAR!!
                              • kapitalizm Re: Porozmawiajmy o malzenstwie... 31.12.05, 15:25
                                ..koerkta,

                                powinno byc "...czy uznajesz, ze:..."

                                oraz w pkt 2 "...aby byla swiadomoscia..."
                                • Gość: p. Istotne pytania.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.05, 16:36
                                  kapitalizm napisał:

                                  > moze dla ulatwienia powiedz mi czy uznajesz:
                                  >
                                  > 1. ISTNIENIE istnieje (existence exists),

                                  Uwazam ze cos jednak istnieje w sferze swiata rzeczywistego,
                                  choc to jak jest w rzeczywistosci nie ma dla naszych
                                  rozwazan wiekszego znaczenia, poniewaz my sie opieramy
                                  TYLKO na naszych wyobrazeniach niezaleznie czy sa one
                                  zgodne z rzeczywistoscia czy tez nie.

                                  > 2. SWIADOMOSC aby byc swiadomosc musi byc swiadoma CZEGOS, czyli musi istniec
                                  > przed swiadomoscia,

                                  swiadomosc swiadoma to takie maslo maslane.
                                  Istota swiadomosci moim zdaniem jest ze odnosi sie do czegos
                                  i to w dodatku czegos bardzo szczegolnego a mianowicie do
                                  siebie i swego otoczenia.

                                  Czyli cos powinno istniec wczesniej zanim ona bedzie mogla
                                  zaistniec.
                                  Choc tym czyms wcale nie musi byc inna swiadomosc.

                                  > 3. wszystko co istnieje ma swoja TOZSAMOSC, jest takie a nie inne (w tych
                                  > samych warunkach i czasie),

                                  Taki jest chyba paradygmat fizyki.
                                  W przeciwnym razie nie mozna byc pewnym niczego.
                                  A kazdy eksperyment bylby indywidualnym doswiadczeniem
                                  bez zwiazku z czymkolwiek.
                                  O ile mozna by przeprowadzic jakikolwiek eksperyment
                                  gdyz niemozliwym by bylo sformulowanie jakichkolwiek
                                  praw i uogolnien.

                                  > jesli nie masz czasu odpowiedz tylko tak/nie,
                                  >
                                  > mysle, ze to powinno posunac nas znacznie do przodu w tej dyskusji,

                                  czasu to troche mam choc nie bardzo jestem pewien
                                  w jaki sposob mogly by te moje odpowiedzi posunac dyskusje do przodu.
                                  Raczej oddalamy sie w ten sposob od glownego watku dyskusji.

                                  Ze swej strony ja mam nastepujace pytanie:

                                  czy uwazasz ze stol moze istniec poza czasem ?

                                  Dla mnie stol to takze czas, pomimo tego ze zwykle sie on
                                  nie porusza. Jednak w kazdej chili w ktorej pozostaje on w spoczynku
                                  do jego SZCZEGOLOWEGO opisania potrzebujemy wymiaru czasu
                                  wlasnie chocby po to by wyrazic jego spoczynek.
                                  Jednak nie jest to najwazniejszy powod.
                                  Wazniejszy jest ten ze nawet gdybys zamrozil materie tego stolu
                                  (tak by zastygla w zupelnym spoczynku) to ZAWSZE pozostaje
                                  mozliwosc przywrocenia tej materii do stanu gdy do opisu jej
                                  zachowania czas jest potrzebny.

                                  Czas jest wiec nam potrzebny do opisu stolu nawet wtedy gdy nie
                                  jest nam potrzebny do opisu zachowania materii z ktorej jest zrobiony.
                                  Potrzebny jest nam wiec niejako na "zapas".

                                  Czy widzisz w tym rozumowaniu jakas niedorzecznosc ??

                                  > HAPPY NEW YEAR!!
                                  Szczesliwego Nowego Roku ;-)

                                  > ..koerkta,
                                  >
                                  > powinno byc "...czy uznajesz, ze:..."
                                  >
                                  > oraz w pkt 2 "...aby byla swiadomoscia..."
                                  • Gość: kapitalizm Re: Istotne pytania.. IP: *.oc.oc.cox.net 01.01.06, 08:32


                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                    Uwazam ze cos jednak istnieje w sferze swiata rzeczywistego,
                                    choc to jak jest w rzeczywistosci nie ma dla naszych
                                    rozwazan wiekszego znaczenia, poniewaz my sie opieramy
                                    TYLKO na naszych wyobrazeniach niezaleznie czy sa one
                                    zgodne z rzeczywistoscia czy tez nie.

                                    - czy nie uwazasz, ze troche zdradzasz tu swoj relatywizm, mowiac, ze 'jednak
                                    cos' istnieje,

                                    z mojego punktu widzenia (zajmuje sie filozofia), a jestem totalnym ateista, w
                                    znaczeniu - nie przyjmuje nic co by sie klocilo z racjonalnym mysleniem, do
                                    ktorego to kazdy czlowiek jest zdolny przez sam fakt posiadania rozumu,

                                    z tego wzgledu nie wierze w istnienie boga bo to wymagaloby cudow (pod tym
                                    pojeciem rozumie klasycznego osobowego Boga, jak i jego mniej mistyczne formy
                                    czy socjalne religie typu 'wola ludu, partii, fuhrer'a' itp.) , co jest
                                    niezgodne z rzeczywistoscia, jak i odrzucam indywidualny subiektywizm (kazdy ma
                                    swoja interpretacje rzeczywistosci),

                                    uwazam, ze skoro istnieje, i mam tego swiadomosc, oraz wszystko co jest mi
                                    (kazdemu czlowiekowi) potrzebne do zycia i czego moge sie dowiedziec o
                                    czymkolwiek, jest funkcja rozumu (jego uzywania) - to w takim razie aby byc w
                                    zgodzie z rzeczywistoscia i moc ZYC - musze byc OBIEKTYWNY,

                                    dlatego SWIADOMOSC (moja, twoja, a nawet innej formy zycia, nizszej lub
                                    wyzszej, poznanej albo jeszcze nie poznanej) musi miec jakas forme fizyczna
                                    (cialo), gdyz musi byc czegos swiadoma, przynajmniej samej siebie (czyli swego
                                    fizycznego ciala) - co automatycznie eliminuje mozliwosc POWSTANIA (poczatku)
                                    materii Wszechswiata, a tym samym Boga, czy innego 'stworczego' czynnika,

                                    a niestety tych poszukiwaczy "Czynnika Pierwszego" tu na forum nie brakuje,
                                    zreszta rowniez wielu naukowcow (A. Einstain) i filozfow (I. Kant) ulega tej
                                    samej iluzji - dlatego zadalem Ci te pytania, i widze, ze masz calkiem zdrowe
                                    do tego podejscie, choc....




                                    "...Ze swej strony ja mam nastepujace pytanie:

                                    czy uwazasz ze stol moze istniec poza czasem ?

                                    Dla mnie stol to takze czas, pomimo tego ze zwykle sie on
                                    nie porusza. Jednak w kazdej chili w ktorej pozostaje on w spoczynku
                                    do jego SZCZEGOLOWEGO opisania potrzebujemy wymiaru czasu
                                    wlasnie chocby po to by wyrazic jego spoczynek.
                                    Jednak nie jest to najwazniejszy powod.
                                    Wazniejszy jest ten ze nawet gdybys zamrozil materie tego stolu
                                    (tak by zastygla w zupelnym spoczynku) to ZAWSZE pozostaje
                                    mozliwosc przywrocenia tej materii do stanu gdy do opisu jej
                                    zachowania czas jest potrzebny.

                                    Czas jest wiec nam potrzebny do opisu stolu nawet wtedy gdy nie
                                    jest nam potrzebny do opisu zachowania materii z ktorej jest zrobiony.
                                    Potrzebny jest nam wiec niejako na "zapas".

                                    Czy widzisz w tym rozumowaniu jakas niedorzecznosc ??...."

                                    - niedorzecznosc? - nie,

                                    ale tu znowu powraca kwestia czasu i przestrzeni,

                                    stol nie moze istniec poza czasem, wszystko co istnieje jest umiejscowionej w
                                    czasie,

                                    po pierwsze - opisujac dokladnie dany stol musimy zauwazyc KIEDY on
                                    istnial/istnieje i jak DLUGO,

                                    po drugie - wszystko (kazda materia) istnieje okreslona dlugosc czasu,
                                    nastepnie ulega dezintegracji, ale nie ZNIKA, tylko jej elementy po rozpadzie
                                    na czynniki pierwsze wchodza w sklad innej materii - stad nie jest logicznym
                                    pytanie co, lub jaka materia byla pierwsza, nie ma czegos takiego jak pierwsza
                                    czy ostatnia materia,

                                    co do zamrozenia materii, to tu teoretycznie moglbys miec racje - w koncu tak
                                    dlugo jak nie ma ruchu, tak dlugo nie istnieje pojecie czasu (dokladniej uplywu
                                    czasu) - ale problem w tym, ze musialbys "zamrozic" cala materie i wszelki ruch
                                    w CALYM Wszechswiecie, w przeciwnym przypadku ten 'zamrozony' stol mialby
                                    relacje ruchu (a wiec i czasu) do wszelkiej nie zamrozonej materii poza nim,
                                    gdziekolwiek we Wszechswiecie,

                                    i tu jest drugi argument na istnienie Wszechswiata bez poczatku - bo czas nie
                                    mogl miec swego poczatku, gdyz materia zawsze znajduje sie w ruchu (chocby na
                                    poziomie molekularnym) - a materia nie znika,

                                    jedno niejako wynika z drugiego - a mianowicie: od kiedy istnieje materia (a
                                    istnieje od 'zawsze') od wtedy istnieje CZAS,

                                    czy widzisz tu miejsce dla Boga?

                                    pzdr.
                                    • Gość: p. Miejsce czasu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 11:15
                                      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                      ...
                                      > - czy nie uwazasz, ze troche zdradzasz tu swoj relatywizm, mowiac, ze 'jednak
                                      > cos' istnieje,

                                      Nie jestem pewien do konca co rozumiesz piszac zdradzasz.
                                      Jesli masz na mysli ze go w ten sposob okazuje
                                      nie precyzujac co istnieje to zgoda.

                                      Jesli jednak uzywasz zdradzasz w sensie doslownym
                                      to sie nie zgadzam.
                                      Relatywizm tez ma swoje granice.
                                      Wazniejsza jest dla mnie wiernosc wewnetrznemu
                                      nie wymuszonemu przekonaniu niz jakiejs idei.
                                      Ta wiernosc przynosi mi wiecej satysfakcji.

                                      Spotkalem tu kiedys goscia ktory w imie wiernosci
                                      idei negowal istnienie czegokolwiek.
                                      Dla mnie to byl dogmatyzm godny najwiekszych
                                      fanatykow religijnych.


                                      > "...Ze swej strony ja mam nastepujace pytanie:
                                      >
                                      > czy uwazasz ze stol moze istniec poza czasem ?
                                      >
                                      > Dla mnie stol to takze czas, pomimo tego ze zwykle sie on
                                      > nie porusza. Jednak w kazdej chili w ktorej pozostaje on w spoczynku
                                      > do jego SZCZEGOLOWEGO opisania potrzebujemy wymiaru czasu
                                      > wlasnie chocby po to by wyrazic jego spoczynek.
                                      > Jednak nie jest to najwazniejszy powod.
                                      > Wazniejszy jest ten ze nawet gdybys zamrozil materie tego stolu
                                      > (tak by zastygla w zupelnym spoczynku) to ZAWSZE pozostaje
                                      > mozliwosc przywrocenia tej materii do stanu gdy do opisu jej
                                      > zachowania czas jest potrzebny.
                                      >
                                      > Czas jest wiec nam potrzebny do opisu stolu nawet wtedy gdy nie
                                      > jest nam potrzebny do opisu zachowania materii z ktorej jest zrobiony.
                                      > Potrzebny jest nam wiec niejako na "zapas".
                                      >
                                      > Czy widzisz w tym rozumowaniu jakas niedorzecznosc ??...."
                                      >
                                      > - niedorzecznosc? - nie,
                                      >
                                      > ale tu znowu powraca kwestia czasu i przestrzeni,
                                      >
                                      > stol nie moze istniec poza czasem, wszystko co istnieje jest umiejscowionej w
                                      > czasie,

                                      Tylko czy jest on umiejscowiony w czasie na plaszczyznie opisu
                                      czy rowniez na plaszczyznie swiata fizycznego/materialnego ?

                                      Jesli masz na mysli wlasnie swiat fizyczny, to jak sam juz zauwazyles
                                      czas nie tworzy samoistnie entities. Wiec jesli entities sa
                                      umiejscowione w czasie to powinno to na zdrowy rozum znaczyc
                                      ze czas jest ich swego rodzaju skladnikiem.
                                      Skladnikiem ich materialnej natury.

                                      Gdyby istnial on jesdynie w sferze opisu
                                      wtedy moglibysmy skonstruowac opis pozbawiony czasu
                                      ktory dalej sprawialby nam satysfakcje swoja
                                      zgodnoscia z doswiadczeniem pochodzacym ze swiata fizycznego.

                                      > po pierwsze - opisujac dokladnie dany stol musimy zauwazyc KIEDY on
                                      > istnial/istnieje i jak DLUGO,
                                      >
                                      > po drugie - wszystko (kazda materia) istnieje okreslona dlugosc czasu,
                                      > nastepnie ulega dezintegracji, ale nie ZNIKA, tylko jej elementy po rozpadzie
                                      > na czynniki pierwsze wchodza w sklad innej materii - stad nie jest logicznym
                                      > pytanie co, lub jaka materia byla pierwsza, nie ma czegos takiego jak
                                      > pierwsza czy ostatnia materia,

                                      czyli potrzebny jest nam nie tylko do opisu relacji
                                      pomiedzy entities, lecz rowniez do opisu entities
                                      jako takich i to staralem sie od samego poczatku
                                      naszej dyskusji wykazac.

                                      > co do zamrozenia materii, to tu teoretycznie moglbys miec racje - w koncu tak
                                      > dlugo jak nie ma ruchu, tak dlugo nie istnieje pojecie czasu (dokladniej
                                      > uplywu
                                      > czasu) - ale problem w tym, ze musialbys "zamrozic" cala materie i wszelki
                                      > ruch
                                      > w CALYM Wszechswiecie, w przeciwnym przypadku ten 'zamrozony' stol mialby
                                      > relacje ruchu (a wiec i czasu) do wszelkiej nie zamrozonej materii poza nim,
                                      > gdziekolwiek we Wszechswiecie,

                                      Akurat to nie jest zadnym problemem od strony fizycznej.
                                      Ta globalna relacja ruchu ma jedynie czysto opisowy/abstrakcyjny
                                      charakter.
                                      W swiecie fizycznym czas plynie jedynie lokalnie.
                                      Tzn istotne sa tylko te relacje ktore implikuja skutki.

                                      Tak wiec ja nie neguje mozliwosci istnienia
                                      lokalnie czegos poza czasem.
                                      Twierdze tylko ze to cos nie bedzie mialo natury
                                      tej materii ktora znamy.

                                      > i tu jest drugi argument na istnienie Wszechswiata bez poczatku - bo czas nie
                                      > mogl miec swego poczatku, gdyz materia zawsze znajduje sie w ruchu (chocby na
                                      > poziomie molekularnym) - a materia nie znika,

                                      Nawet jesli materia nie znika to entities maja mozliwosc trwalej utraty
                                      wzajemnego kontaktu/oddzialywania a to z lokalnego punktu widzenia
                                      czyli tez naszego wlasnego na jedno wychodzi.

                                      Tak wiec wszechswiat w ktorym czas ma swoj poczatek i koniec
                                      nie wydaje mi sie czyms niemozliwym, a co najwyzej niezwyklym.
                                      Choc i tez nie za bardzo, bo ten swuat z materia wyposazona w czas
                                      juz sam w sobie wystarczajaco niezwykly.

                                      > jedno niejako wynika z drugiego - a mianowicie: od kiedy istnieje materia (a
                                      > istnieje od 'zawsze') od wtedy istnieje CZAS,

                                      Ja bym dodal mala poprawke: znana nam materia.

                                      Czyli tym sposobem doszlismy do miejsca w ktore
                                      chcialem Cie zaprowadzic.
                                      Czas juz istnial w sferze swiata fizycznego
                                      zanim my stworzylismy nasza plaszczyzne opisu.

                                      Posiada wiec swoj odpowiednik w sferze fizycznej
                                      podobnie jak pojeciu materii w sferze opisu odpowiada
                                      materia w swiecie fizycznym.

                                      > czy widzisz tu miejsce dla Boga?

                                      w sferze opisu - bez watpienia ;-)


                                      • Gość: kapitalizm Re: Miejsce czasu IP: *.oc.oc.cox.net 02.01.06, 00:08
                                        Gość portalu: p. napisał(a):


                                        Nie jestem pewien do konca co rozumiesz piszac zdradzasz.
                                        Jesli masz na mysli ze go w ten sposob okazuje
                                        nie precyzujac co istnieje to zgoda.

                                        - mialem na mysli sens "ujawniasz" ...widze, ze mam braki precyzyjnego
                                        wyrazania sie po polsku,

                                        ale szkoda, ze sie tu ze mna zgadzasz, bo ja uwazam relatywizm za wade i oznake
                                        strachu przed zajeciem stanowiska, cos na wzor agnostycyzmu w sprawach
                                        istnienia Boga,

                                        ciekaw jestem co to jest ta 'wiernosc wewnetrznemu nie przymuszonemu
                                        przekonaniu' ? - moglbys to troche rozwinac,

                                        na marginesie musze wyznac moje powody wciagania sie w internetowe dyskusje -
                                        mysle, ze jest to dla mnie dobra forma poznania opini innych ludzi (w jezyku
                                        kraju mego pochodzenia) jak i mozliwosc doskonalenia sztuki przekonywania - tu
                                        jezyk raczej nie odgrywa roli,

                                        sorry jesli czasem brzmie konfrontacyjnie (nie ma w tym nic osobistego) ale
                                        interesuja mnie tylko opinie skrajnie rozne od moich - niejako sprawdzam wtedy
                                        zasadnosc mojego swiatopogladu, czego w kontaktach osobistych jest raczej
                                        trudno doswiadczyc (szczegolnie tu w Kaliforni ludzie sa czasem zbyt uprzejmi,
                                        moze to te slonce?),

                                        "...Spotkalem tu kiedys goscia ktory w imie wiernosci
                                        idei negowal istnienie czegokolwiek.
                                        Dla mnie to byl dogmatyzm godny najwiekszych
                                        fanatykow religijnych..."

                                        - o..tak.. i to wielu jest takich, rowniez tu, i rowniez w srodowisku
                                        akademickim! (glownie za sprawa Hegel, Kant, Nietsche, Freud),

                                        chyba znasz nazwisko Alan Greenspan? - otoz on swego czasu watpil w swoje
                                        wlasne istnienie! - na serio, bez zadnej przenosni - wiadomosc dobrze
                                        potwierdzona, naleze do tego samego klubu on kiedys nalezal,

                                        dodam tylko, ze wcale nie trzeba byc wyznawca zadnej religii aby miec takie
                                        przekonania - chec znalezienia tej "Pierwszej Przyczyny" (First Cause) jest
                                        bardzo popularna, choc zludna, nadzieja wszelkich 'insecure people'
                                        istniejacych we wszelkich warstwach spolecznych - ludzie prosci wierza w
                                        osobowego Boga, bardziej wyksztalceni w Intelligent Design, a naukowcy w Big
                                        Bang (Wielki Wybuch),

                                        "...> stol nie moze istniec poza czasem, wszystko co istnieje jest
                                        umiejscowionej w
                                        > czasie,

                                        Tylko czy jest on umiejscowiony w czasie na plaszczyznie opisu
                                        czy rowniez na plaszczyznie swiata fizycznego/materialnego ?..."

                                        - nie bardzo rozumie to "na plaszczyznie opisu"?

                                        przeciez napisalem "wszystko co istnieje..."

                                        istnienie bytu materialnego jest raczej jednoznaczne z istnieniem w
                                        rzeczywistosci (fizycznej),

                                        czesto powracasz do tego "plaszczyzna opisu" - mozesz to rozwinac?

                                        no i wyjasnij w jaki sposob zupelnie umowne pojecie jakim jest pojecie "czas"
                                        moze byc czescia czegokolwiek fizycznego - czy to jakas parabola, przenosnia?

                                        czy pojecie "malzenstwo" jest jakas czescia fizyczna dwojga ludzi zyjacyh ze
                                        soba po ceremoni, stanowiacej iz ich relacja od dzis nazywa sie (inaczej
                                        pojecie) "malzenstwo"? - chyba, ze w przenosni jako fizyczny dokument, pod
                                        nazwa "akt malzenstwa' lezacy u nich w domu w szufladzie,

                                        jak rozumiesz istnienie czegos poza czasem, przeciez jezeli COS istnieje to
                                        jest to COS w ciaglym ruchu (samo w sobie na poziomie molekularnym, jak i w
                                        relacji do wszystkiego innego, bedacego rowniez w ruchu),

                                        no i co to ten "czas lokalny' - jak by to bylo mozliwe? (nawet w sferze
                                        wyobrazni nie widze tego)


                                        "...W swiecie fizycznym czas plynie jedynie lokalnie.
                                        Tzn istotne sa tylko te relacje ktore implikuja skutki...."

                                        - a reszta?
                                        mowisz 'istotne', czyli wazne....a to przeciez zaklada pewne wartosciowanie,
                                        wiec: wazne dla kogo/czego?



                                        "...Nawet jesli materia nie znika to entities maja mozliwosc trwalej utraty
                                        wzajemnego kontaktu/oddzialywania a to z lokalnego punktu widzenia
                                        czyli tez naszego wlasnego na jedno wychodzi...."


                                        - no ale nie dematerializuje sie - a tylko to jest tu wazne,


                                        "...Twierdze tylko ze to cos nie bedzie mialo natury
                                        tej materii ktora znamy....'

                                        - to przeciez nie ma zadnego znaczenia, jakakolwiek jeszcze materie poznamy -
                                        bedzie ona miala jakas tozsamosc i pochodzenie (powstanie z innej materii),

                                        "...Ja bym dodal mala poprawke: znana nam materia...."

                                        - nie ma znaczenia czy juz znamy ta materie czy nie, jezeli ona istnieje to
                                        znaczy ta materia ma swoja okreslona tozsamosc (taka, a nie inna), a wiec nie
                                        moze 'powstac' z niczego....bo te "NIC" nie ma przeciez zadnej tozsamosci, a
                                        jesli te 'NIC' ma jednak jakas tozsamosc, to juz przestaje byc niczym....tu
                                        chyba wystarczy sama logika....


                                        "...Posiada wiec swoj odpowiednik w sferze fizycznej
                                        podobnie jak pojeciu materii w sferze opisu odpowiada
                                        materia w swiecie fizycznym..."


                                        - piszesz 'czas posiada swoj odpowiednik w swiecie fizycznym' - co jest tym
                                        odpowiednikiem?


                                        "...Czyli tym sposobem doszlismy do miejsca w ktore
                                        chcialem Cie zaprowadzic.
                                        Czas juz istnial w sferze swiata fizycznego
                                        zanim my stworzylismy nasza plaszczyzne opisu...."


                                        - alez ja to caly czas (!) twierdze, CZAS i MATERIA istnieja od zawsze, a wiec
                                        przed nasza mozliwoscia opisu, jak i przed powstaniem pierwszej SWIADOMOSCI,
                                        ktora nota bene umozliwia nam miec ta wspaniala dyskusje,

                                        pzdr.
          • Gość: p. Re: Jedni mówią, że Bóg istniał wiecznie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 19:04
            A tak nawiasem mowiac
            jesli przyjmiemy ze ruch reprezentowany jest przez
            wektor predkosci
            to pochodna ruchu bedzie reprezentowana przez
            wektor przyspieszenia

            To taka mala dygresja na marginesie ;-)
        • dokowski Trudniej sobie wyobrazić poprawną (kwantową) OTW 29.12.05, 09:36
          Gość portalu: p. napisał(a):

          > Tylko dlatego ze jestes niezdolny do tego by sobie to wyobrazic

          Trudność wyobrażenia sobie skwantowanej czasoprzestrzeni i grawitacji jest
          źródłem uproszczeń. Wiara w istnienie osobliwości jest skutkiem tych uproszczeń.

          > Osobliwosc istniejaca pod horyzontem jest nie mniej naturalna niz sam
          > horyzont.

          Wiara w istnienie horyzontu zdarzeń też prowadzi do błędnych wyobrażeń. Bardzo
          dobrze błąd ten obrazuje wywód jednoroczniaka Marka w "Szwejku", który
          tłumaczył jakiemuś frajtrowi, jakie trudności mają okręty, które z Arktyki wożą
          lód: "najcięższa jest przeprawa przez koło podbiegunowe, nietrudno to sobie
          wyobrazić"

          Horyzont zdrzeń jest takim samym fizycznym bytem jak koło podbiegunowe

          > Kwestionowanie fizycznego charakteru osobliwosci swiadczy
          > jedynie o Twoim przywiazaniu do pojmowaniu przestrzeni jako
          > czegos co mozemy opisywac euklidesowa metryka

          Przestrzeń jest taka, jaką ją stworzą matematycy, w rzeczywistości nic takiego
          nie istnieje.

          Ostatnio poczyniono duży postę w stworzeniu jednolitej kwantowej teorii
          grawitacji i cząstek. Pokazano równowaność dwóch różnych kwantowych modeli
          fizyki opisujących Wszechświat, jeden model zawiera grawitację, a drugi opisuje
          wszystkie prawa fizyki bez użycia grawitacji - ten drugi nazwę światem cząstek.
          Otóż udowodnione zostało, że obydwa modele opisują ten sam świat, jeżeli
          przyjąć, że świat cząstek jest n-1 wymiarowym brzegiem n wymiarowego świata
          opisanego przy użyciu modelu z grawitacją.

          Ten sam świat ma różną (o 1) liczbę wymiarów przestrzennych w zależności od
          tego, jak jest postrzegany przez fizyków (kwantowych) w nim żyjących. Jest to
          główna przyczyna trudności, jakie mieli fizycy w podaniu kwantowej teorii
          grawitacji - Wszechświat z kwantową grawitacją zawsze ma o jeden wymiar więcej
          niż Wszechświat z cząstkami.

          > Czas jest sposobem przedstawienia zwiazku miedzy materia i przestrzenia.
          > Ma najzupelniej fizyczny charakter, nie mniej fizyczny niz masa,
          > energia czy przestrzen.

          To nieprawda. Czas jest takim samym tworem czystej matematyki jak przestrzeń.
          • Gość: niteran Re: Trudniej sobie wyobrazić poprawną (kwantową) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 19:46
            dokowski napisał:

            > Wiara w istnienie horyzontu zdarzeń też prowadzi do błędnych wyobrażeń. Bardzo
            > dobrze błąd ten obrazuje wywód jednoroczniaka Marka w "Szwejku", który
            > tłumaczył jakiemuś frajtrowi, jakie trudności mają okręty, które z Arktyki
            > wożą lód: "najcięższa jest przeprawa przez koło podbiegunowe, nietrudno to
            > sobie wyobrazić"
            >
            > Horyzont zdrzeń jest takim samym fizycznym bytem jak koło podbiegunowe

            Nie wiem, co rozumiesz przez 'byt fizyczny'. Horyzont zdarzeń ma pewien fizyczny
            sens - oddziela wnętrze czarnej dziury od reszty wszechświata. Koło podbiegunowe
            też ma zresztą pewien sens fizyczny (związany z kątem padania promieni słonecznych).

            A analogia, którą podałeś, to żadna analogia, bo koło podbiegunowe można
            przekraczać w obu kierunkach, a horyzont zdarzeń - tylko w jednym.

            • dokowski To po prostu niueprawda 03.01.06, 15:19
              Gość portalu: niteran napisał(a):

              > Horyzont zdarzeń ma pewien fizyczny sens - oddziela wnętrze czarnej dziury
              > od reszty wszechświata.

              Horyzont zdarzeń ma sens tylko matematyczny

              > koło podbiegunowe można
              > przekraczać w obu kierunkach, a horyzont zdarzeń - tylko w jednym.

              To mit. Horyzont zdrzeń jest tylko symbolem matematycznego faktu, że spod
              horyzontu nie można oddalic się na zbyt dużą odległość od czarnej dziury -
              wszystko wystrzelone spod horyzontu po przebiciu horyzontu i uniesieniu się do
              góry musi spaść z powrotem po skończonym czasie.

              Nawet Einstein rozumiał, że jeśli Wszechświat ma średnicę większą niż podawana
              przez niego "Średnica Wszechświata" to znaczy, że żyjemy pod horyzostem zdarzeń
              naszej czarnej dziury. Spróbuj wyobrazić sobie gęstość materii dostatecznie
              masywnej czarnej dziury, to najprostszy sposób rozprwienia się z mitami
              tworzonymi przez fizyków, którzy dla pieniędzy piszą sensacyjne książki.
              • Gość: niteran obawiam się, że to prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 15:37
                dokowski napisał:

                > Horyzont zdarzeń ma sens tylko matematyczny

                Nie, ma również sens _fizyczny_.

                > To mit. Horyzont zdrzeń jest tylko symbolem matematycznego faktu, że spod
                > horyzontu nie można oddalic się na zbyt dużą odległość od czarnej dziury -
                > wszystko wystrzelone spod horyzontu po przebiciu horyzontu i uniesieniu się do
                > góry musi spaść z powrotem po skończonym czasie.

                Jakim 'przebiciu horyzontu', na litość boską?

                Nie da się 'przebić horyzontu', kiedy obserwator znajdzie się wewnątrz czarnej
                dziury, nie może poruszać się już cofnąć (tzn. poruszać tak, by współrzędna
                Schwarzschilda r jego położenia _rosła_).

                Jeśli jesteś w odległości większej od promienia Schwarzschilda, jak najbardziej
                możesz oddalić się na 'dużą odległość od czarnej dziury' - de facto możesz uciec
                do nieskończoności.

                Jeśli jesteś w odległości mniejszej, możesz już tylko oczekiwać na osobliwość.

                > Nawet Einstein rozumiał, że jeśli Wszechświat ma średnicę większą niż podawana
                > przez niego "Średnica Wszechświata" to znaczy, że żyjemy pod horyzostem
                > zdarzeń naszej czarnej dziury.

                O jakim wszechświecie piszesz? Statycznej kosmologii Einsteina?

                > Spróbuj wyobrazić sobie gęstość materii dostatecznie
                > masywnej czarnej dziury, to najprostszy sposób rozprwienia się z mitami
                > tworzonymi przez fizyków, którzy dla pieniędzy piszą sensacyjne książki.

                Możesz rozwinąć temat? Bo nie widzę, jakim cudem 'gęstość materii dostatecznie
                masywnej czarnej dziury' miałaby zmienić właściwości horyzontu zdarzeń.
                • dokowski Skąd ten pomysł, że coś zmienia? 05.01.06, 17:10
                  Gość portalu: niteran napisał(a):

                  > jakim cudem 'gęstość materii dostatecznie
                  > masywnej czarnej dziury' miałaby zmienić właściwości horyzontu zdarzeń.

                  Ja tylko mówię, że to ułatwia zrozumienie, czym jest horyzost zdarzeń.

                  Jeżeli wyobraasz sobie, że jesteś obserwatorem położonym w nieskończonej
                  (prawie) odległości od (małej) czarnej dziury, to bardzo trudno wyobrazić sobie
                  budowę czarnej dziury - z takiej perspektywy widać tylko horyzont i osobliwość.
                  kiedy jednak wyobrazisz sobie, że w centrum jakiejś gromady galaktyk znajduje
                  się czarna dziura o średnicy większej niż średnica Galaktyka - taki
                  superatraktor - to zaczyna docierać do Ciebie, że w zależności od tego, z
                  której galaktyki obserwujesz centrum gromady, wychodzi ci inna średnica
                  horyzontu zdarzeń tej czarnej dziury.

                  Z OTW wynika, że im większa odległość od czarnej dziury, tym większa wychodzi z
                  obliczeń średnica horyzontu zdarzeń, a to co laicy nazywają "horyzontem
                  zdarzeń" to coś co istnieje tylko dla nieskończenie odległego obserwatora.

                  Kiedy więc daleki obserwator widzi galaktykę w pobliżu horyzontu zdarzeń
                  superatraktora, to nie wynika z tego, że kosmonauci z tej galaktyki mają jakieś
                  szczególne problemy spowodowane bliskością horyzontu, z ich punktu widzenia
                  horyzont jest bardzo dalego, a siły grawitacyjne od czarnej dziury są bardzo
                  słabe jeszcze tam, gdzie wg dalekiego obserwatora jest już horyzont.

                  Nie mam już czasu, żeby dokończyć, ale może to wystarczy? Jeśli nie, to
                  dokończę przy najbliższej okazji.
                  • Gość: niteran wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 20:25
                    > Ja tylko mówię, że to ułatwia zrozumienie, czym jest horyzost zdarzeń.

                    Ale ja wiem, czym jest horyzont zdarzeń... I na pewno nie jest to powierzchnia,
                    którą można 'przebić'.

                    > Jeżeli wyobraasz sobie, że jesteś obserwatorem położonym w nieskończonej
                    > (prawie) odległości od (małej) czarnej dziury, to bardzo trudno wyobrazić
                    > sobie budowę czarnej dziury - z takiej perspektywy widać tylko horyzont i
                    > osobliwość.

                    No i gdzie tu jest jakaś trudność w wyobrażeniu sobie tego?

                    Co za różnica, duża czy mała czarna dziura, duża czy mała odległość? W
                    rozwiązaniu Schwarzschilda _zawsze_ masz tylko horyzont i osobliwość.
                    Niezależnie od tego, czy masz dużą czarną dziurę, czy małą czarną dziurę.

                    > kiedy jednak wyobrazisz sobie, że w centrum jakiejś gromady galaktyk znajduje
                    > się czarna dziura o średnicy większej niż średnica Galaktyka - taki
                    > superatraktor - to zaczyna docierać do Ciebie, że w zależności od tego, z
                    > której galaktyki obserwujesz centrum gromady, wychodzi ci inna średnica
                    > horyzontu zdarzeń tej czarnej dziury.

                    Jeśli zakładamy istnienie czarnej dziury o promieniu Schwarzschilda równym 50
                    tys. lat świetlnych, to jej promień Schwarzschilda wynosi 50 tys. lat świetlnych.

                    Kropka.

                    Z czego ma mi niby 'wyjść' różna średnica horyzontu zdarzeń? Z jakiego równania?

                    Inną kwestią jest to, że różni obserwatorzy mogą mieć różne zdanie co do tego,
                    jak daleko są od horyzontu zdarzeń, po upływie danego _czasu własnego_.

                    > Z OTW wynika, że im większa odległość od czarnej dziury, tym większa wychodzi
                    > z obliczeń średnica horyzontu zdarzeń, a to co laicy nazywają "horyzontem
                    > zdarzeń" to coś co istnieje tylko dla nieskończenie odległego obserwatora.

                    ...????

                    Możesz to jakoś uściślić? O jakich konkretnie obliczeniach mówisz?

                    Przecież obecność horyzontu zdarzeń przy r = 2GM wynika wprost z metryki
                    Schwarzschilda.

                    > Kiedy więc daleki obserwator widzi galaktykę w pobliżu horyzontu zdarzeń
                    > superatraktora, to nie wynika z tego, że kosmonauci z tej galaktyki mają
                    > jakieś szczególne problemy spowodowane bliskością horyzontu, z ich punktu
                    > widzenia horyzont jest bardzo dalego, a siły grawitacyjne od czarnej dziury
                    > są bardzo słabe jeszcze tam, gdzie wg dalekiego obserwatora jest już horyzont.
                    >

                    O jakich 'szczególnych problemach' mówisz? Co rozumiesz przez 'siły grawitacyjne
                    od czarnej dziury'? Przecież w OTW żadnych sił grawitacyjnych nie ma - jeśli
                    obserwator spada swobodnie na czarną dziurę, to z definicji nic nie czuje. Może
                    jedynie mówić o efektach pływowych, spowodowanych tym, że różne cząstki jego
                    ciała poruszają się po różnych geodezyjnych. Ale zarówno dla dużej czarnej
                    dziury, jak i dla małej, siły wywołane tymi efektami są skończone, bo skończona
                    jest krzywizna czasoprzestrzeni dla promienia Schwarzschilda.

                    Oczywiście obserwator, który znajdzie się wewnątrz promienia Schwarzschilda,
                    będzie miał bardzo konkretny problem - nie będzie mógł już wrócić, co więcej w
                    skończonym czasie (dla tej Twojej hipotetycznej ogromnej czarnej dziury wynosi
                    on maksymalnie jakieś 80 tys. lat) trafi w osobliwość. I tego podstawowego faktu
                    nie zmienia to, iż w pobliżu horyzontu nie zauważył dużych sił pływowych.

                    Różnice w mierzonej odległości własnej to też żadna rewelacja, podobnie jak
                    różnice w odmierzanym czasie własnym. To w końcu teoria względności. Nijak to
                    jednak nie wpływa na podstawową własność horyzontu zdarzeń: niezależnie od tego,
                    jak 'słabe' byłyby 'siły grawitacyjne' w jego okolicy, jeśli obserwator znajdzie
                    się wewnątrz promienia Schwarzschilda, nie będzie mógł już wrócić.

                    Oczywiście nie ma miejsca sytuacja, gdy dla odległego obserwatora drugi
                    obserwator jest _wewnątrz_ czarnej dziury - i nie tyle dlatego, że z wewnątrz
                    światło nie wydostaje się na zewnątrz, ale dlatego, że obserwator poza czarną
                    dziurą nigdy (lub inaczej: po upływie nieskończonego czasu, obojętne czy
                    własnego, czy Schwarzschilda) nie zobaczy by ktoś wpadł do czarnej dziury. Dla
                    niego każdy obiekt będzie się, coraz wolniej, zbliżać do horyzontu, ale nigdy go
                    nie dotknie.

                    > Nie mam już czasu, żeby dokończyć, ale może to wystarczy? Jeśli nie, to
                    > dokończę przy najbliższej okazji.

                    Zdecydowanie to nie wystarczy.
                    • Gość: p. Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 21:06
                      Gość portalu: niteran napisał(a):
                      ...
                      > Oczywiście nie ma miejsca sytuacja, gdy dla odległego obserwatora drugi
                      > obserwator jest _wewnątrz_ czarnej dziury - i nie tyle dlatego, że z wewnątrz
                      > światło nie wydostaje się na zewnątrz, ale dlatego, że obserwator poza czarną
                      > dziurą nigdy (lub inaczej: po upływie nieskończonego czasu, obojętne czy
                      > własnego, czy Schwarzschilda) nie zobaczy by ktoś wpadł do czarnej dziury. Dla
                      > niego każdy obiekt będzie się, coraz wolniej, zbliżać do horyzontu, ale nigdy
                      > go nie dotknie.

                      Nie jestem pewien czy Cie rozumiem.
                      Twierdzisz ze ZADEN obserwator z zewnatrz nie moze zaobserwowac
                      w skonczonym czasie ze cos wpada pod horyzont ???

                      Gdyby tak bylo jak twierdzisz nie mozna by obserwowac promieniowania
                      Hawkinga bo jego mechanizm polega na tym ze wirtualne pary czastek
                      powstajace blisko horyzontu ulegaja rozdzieleniu poniewaz jedna z pary
                      wpada pod horyzont druga zas od niego sie oddala.
                      • Gość: niteran Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 00:44
                        Gość portalu: p. napisał(a):

                        > Nie jestem pewien czy Cie rozumiem.
                        > Twierdzisz ze ZADEN obserwator z zewnatrz nie moze zaobserwowac
                        > w skonczonym czasie ze cos wpada pod horyzont ???

                        Tak.

                        Przynajmniej nie w ogólnej teorii względności.

                        > Gdyby tak bylo jak twierdzisz nie mozna by obserwowac promieniowania
                        > Hawkinga bo jego mechanizm polega na tym ze wirtualne pary czastek
                        > powstajace blisko horyzontu ulegaja rozdzieleniu poniewaz jedna z pary
                        > wpada pod horyzont druga zas od niego sie oddala.

                        Po pierwsze, jeśli cząstka ulega, z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora,
                        nieskończonej dylatacji czasu, to i tak jest rozdzielona w stosunku do swojego
                        partnera. Po drugie, obserwowalibyśmy właśnie partnera, a nie zmierzającą ku
                        horyzontowi cząstkę. Po trzecie i najważniejsze, nie wiadomo, jaki jest
                        mechanizm powstawania promieniowania Hawkinga. Owszem, sam Hawking podał dwa
                        wyjaśnienia, ale jak sam przyznał, 'są one tylko heurystyczne i nie należy ich
                        brać zbyt dosłownie' [S. Hawking, 'Particle Creation by Black Holes', Commun.
                        math. Phys. 43, s. 202]. U Hawkinga cząstka o ujemnej energii zresztą nie tyle
                        wpadała, co tunelowała przez horyzont. Inni fizycy proponowali inne wyjaśnienia.
                        • Gość: p. Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 06:47
                          Gość portalu: niteran napisał(a):

                          > Gość portalu: p. napisał(a):
                          >
                          > > Nie jestem pewien czy Cie rozumiem.
                          > > Twierdzisz ze ZADEN obserwator z zewnatrz nie moze zaobserwowac
                          > > w skonczonym czasie ze cos wpada pod horyzont ???
                          >
                          > Tak.
                          >
                          > Przynajmniej nie w ogólnej teorii względności.

                          To po co te cale rozwazania o obserwatorze ktory przekracza
                          horyzont zmierzajac tym samym na nieuniknione spotkanie
                          osobliwosci ???

                          Czyzby one byly niezgodne z OTW ???

                          > > Gdyby tak bylo jak twierdzisz nie mozna by obserwowac promieniowania
                          > > Hawkinga bo jego mechanizm polega na tym ze wirtualne pary czastek
                          > > powstajace blisko horyzontu ulegaja rozdzieleniu poniewaz jedna z pary
                          > > wpada pod horyzont druga zas od niego sie oddala.
                          >
                          > Po pierwsze, jeśli cząstka ulega, z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora,
                          > nieskończonej dylatacji czasu,

                          W ktorym miejscu przed horyzontem (czyli po naszej jego stronie )
                          ma to miejsce ?????

                          > to i tak jest rozdzielona w stosunku do swojego partnera.

                          Od kiedy to OTW przewiduje rozdzielenie dwoch obiektow
                          po naszej stronie horyzontu ????????

                          > Po drugie, obserwowalibyśmy właśnie partnera, a nie zmierzającą ku
                          > horyzontowi cząstkę. Po trzecie i najważniejsze, nie wiadomo, jaki jest
                          > mechanizm powstawania promieniowania Hawkinga. Owszem, sam Hawking podał dwa
                          > wyjaśnienia, ale jak sam przyznał, 'są one tylko heurystyczne i nie należy ich
                          > brać zbyt dosłownie' [S. Hawking, 'Particle Creation by Black Holes', Commun.
                          > math. Phys. 43, s. 202]. U Hawkinga cząstka o ujemnej energii zresztą nie tyle
                          > wpadała, co tunelowała przez horyzont. Inni fizycy proponowali inne
                          > wyjaśnienia

                          Najbardziej zbulwersowalo mnie po pierwsze woec po drugie i po trzecie
                          jest dla mnie juz malo istotne w kwestii mych dociekan.

                          Przeciez dylatacja czasu dotyczy w tym przypadku jedynie czasu wlasnego
                          czastki zmierzajacej w kierunku horyzontu tzn. praktycznie dla niej
                          ma zauwazalny efekt.
                          Jednak dla zadnej czastki ZANIM osiagnie ona horyzont dylatacja ta
                          nie osiaga nieskonczonosci.
                          A dla odserwatora pozostajacego w znacznej odleglosci od horyzontu
                          to w jaki sposob uplywa czas wlasny obiektu zmierzajacego w kierunku horyzontu
                          jest bez znaczenia.
                          Nawet istotnie gdyby czas wlasny czastek zmierzajacych w kierunku horyzontu
                          zatrzymywalby sie czyli mozna by mowic o dylatacji nieskonczonej
                          to jeszcze nie oznacza ze nie moglaby ona w dalszym ciagu zmierzac
                          w kierunku horyzontu.
                          A jedynie ze tego ruchu nie mozna by wyrazic w czasie wlasnym tejze czastki.
                          Z jej punktu widzenia ( o ile mozna by jeszcze mowic o punkcie widzenia )
                          wchodzilyby one w akt tunelowania o ile po drugiej stronie horyzontu
                          ich czas wlasny moglby znowu ruszyc z miejsca.

                          Czy aby wiesz o czym piszesz ???



                          • Gość: niteran Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 08:28
                            Gość portalu: p. napisał(a):

                            > To po co te cale rozwazania o obserwatorze ktory przekracza
                            > horyzont zmierzajac tym samym na nieuniknione spotkanie
                            > osobliwosci ???

                            Jak myślisz, skąd się wzięło słówko 'względności' w nazwie tej teorii?

                            Obserwator przekracza horyzont zmierzając tym samym na nieuniknione spotkanie
                            osobliwości w _skończonym_ czasie _własnym_.

                            > Czyzby one byly niezgodne z OTW ???

                            W żadnym razie.

                            > W ktorym miejscu przed horyzontem (czyli po naszej jego stronie )
                            > ma to miejsce ?????

                            Geez, nie _w miejscu_. Chodzi o całą przyszłą historię cząstki. To,
                            że obserwujemy jej niewielki wycinek, nie zmienia faktu, że jest jaka
                            jest, i że będzie jaka będzie.

                            > Od kiedy to OTW przewiduje rozdzielenie dwoch obiektow
                            > po naszej stronie horyzontu ????????

                            Przecież jeśli będzie spadać na horyzont nieskończenie długo, to chyba znaczy
                            to, że jest rozdzielona od drugiej cząstki (którą możemy sobie zarejestrować w
                            jakiejś odległości od czarnej dziury)?

                            > Najbardziej zbulwersowalo mnie po pierwsze woec po drugie i po trzecie
                            > jest dla mnie juz malo istotne w kwestii mych dociekan.

                            LOL, ale przecież to jest _Twoje_ heurystyczne wyjaśnienie promieniowania
                            Hawkinga. Uparcie starasz się więc dowieść, że _Twoje_ wyjaśnienie jest do kitu.

                            Mnie się ono wydaje ok, chociaż nie wiem, czy ilościowo dawałoby się z niego
                            wyprowadzić entropię czarnej dziury, tak jak zrobili to Parikh i Wilczek dla
                            tunelowania przez horyzont.

                            Tym niemniej, istnienie promieniowania Hawkinga nijak nie zależy od tego, czy
                            _Twoje_ wyjaśnienie jest poprawne, czy nie.

                            > Przeciez dylatacja czasu dotyczy w tym przypadku jedynie czasu wlasnego
                            > czastki zmierzajacej w kierunku horyzontu tzn. praktycznie dla niej
                            > ma zauwazalny efekt.

                            Heh? Wręcz przeciwnie. Czas własny to czas własny. 1 sekunda upływa w tempie
                            jednej sekundy. Żadnej dylatacji czasu obserwator spadający swobodnie na czarną
                            dziurę nie zauważa.

                            > Jednak dla zadnej czastki ZANIM osiagnie ona horyzont dylatacja ta
                            > nie osiaga nieskonczonosci.
                            > A dla odserwatora pozostajacego w znacznej odleglosci od horyzontu
                            > to w jaki sposob uplywa czas wlasny obiektu zmierzajacego w kierunku horyzontu
                            > jest bez znaczenia.
                            > Nawet istotnie gdyby czas wlasny czastek zmierzajacych w kierunku horyzontu
                            > zatrzymywalby sie czyli mozna by mowic o dylatacji nieskonczonej
                            > to jeszcze nie oznacza ze nie moglaby ona w dalszym ciagu zmierzac
                            > w kierunku horyzontu.

                            Przecież czas własny swobodnie spadającego obserwatora się nie zatrzymuje. Czas
                            własny nigdy się nie zatrzymuje. Z punktu widzenia swobodnie spadającego
                            obserwatora, nie ma żadnych problemów osiagnięciem horyzontu zdarzeń w
                            skończonym czasie.

                            > A jedynie ze tego ruchu nie mozna by wyrazic w czasie wlasnym tejze czastki.
                            > Z jej punktu widzenia ( o ile mozna by jeszcze mowic o punkcie widzenia )
                            > wchodzilyby one w akt tunelowania o ile po drugiej stronie horyzontu
                            > ich czas wlasny moglby znowu ruszyc z miejsca.
                            >
                            > Czy aby wiesz o czym piszesz ???

                            Ja wiem. W tym momencie nie rozumiem tylko, o czym Ty piszesz.
                            • Gość: p. Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 16:51
                              Gość portalu: niteran napisał(a):

                              > Gość portalu: p. napisał(a):
                              ...
                              > > W ktorym miejscu przed horyzontem (czyli po naszej jego stronie )
                              > > ma to miejsce ?????
                              >
                              > Geez, nie _w miejscu_. Chodzi o całą przyszłą historię cząstki. To,
                              > że obserwujemy jej niewielki wycinek, nie zmienia faktu, że jest jaka
                              > jest, i że będzie jaka będzie.

                              Jesli nastepuje utrata mozliwosci obserwacji to MUSI
                              ona nastepowac w jakims konkretnym miejscu nie zas gdzies
                              w jakiejs blizej niezdefiniowanej przyszlosci.

                              > > Od kiedy to OTW przewiduje rozdzielenie dwoch obiektow
                              > > po naszej stronie horyzontu ????????
                              >
                              > Przecież jeśli będzie spadać na horyzont nieskończenie długo, to chyba znaczy
                              > to, że jest rozdzielona od drugiej cząstki (którą możemy sobie zarejestrować w
                              > jakiejś odległości od czarnej dziury)?

                              Bedzie rozdzielona, ale nie w sposob trawaly.
                              Tzn. miedzy obu czastkami bedzie istniala mozliwosc komunikacji.
                              Oraz teoretycznie mozliwosc tego ze kiedys sie jeszcze spotkaja.

                              Rozdzielenie - faktycznie niezbyt precyzyjne okreslenie -
                              uzylem w znaczeniu TRWALEJ utraty WZAJEMNEGO kontaktu.

                              Tak dziala wlasnie horyzont.

                              > > Najbardziej zbulwersowalo mnie po pierwsze woec po drugie i po trzecie
                              > > jest dla mnie juz malo istotne w kwestii mych dociekan.
                              >
                              > LOL, ale przecież to jest _Twoje_ heurystyczne wyjaśnienie promieniowania
                              > Hawkinga. Uparcie starasz się więc dowieść, że _Twoje_ wyjaśnienie jest do
                              > kitu.
                              >
                              > Mnie się ono wydaje ok, chociaż nie wiem, czy ilościowo dawałoby się z niego
                              > wyprowadzić entropię czarnej dziury, tak jak zrobili to Parikh i Wilczek dla
                              > tunelowania przez horyzont.

                              Dla mnie moje wyjasnienie nie ma wiekszego znaczenia poza tym
                              ze moze pomoc zrozumiec cos wiecej.

                              > Tym niemniej, istnienie promieniowania Hawkinga nijak nie zależy od tego, czy
                              > _Twoje_ wyjaśnienie jest poprawne, czy nie.
                              >
                              > > Przeciez dylatacja czasu dotyczy w tym przypadku jedynie czasu wlasnego
                              > > czastki zmierzajacej w kierunku horyzontu tzn. praktycznie dla niej
                              > > ma zauwazalny efekt.
                              >
                              > Heh? Wręcz przeciwnie. Czas własny to czas własny. 1 sekunda upływa w tempie
                              > jednej sekundy. Żadnej dylatacji czasu obserwator spadający swobodnie na
                              > czarną dziurę nie zauważa.

                              To jest chyba oczywiste.

                              > > Jednak dla zadnej czastki ZANIM osiagnie ona horyzont dylatacja ta
                              > > nie osiaga nieskonczonosci.
                              > > A dla odserwatora pozostajacego w znacznej odleglosci od horyzontu
                              > > to w jaki sposob uplywa czas wlasny obiektu zmierzajacego w kierunku
                              > > horyzontu jest bez znaczenia.
                              > > Nawet istotnie gdyby czas wlasny czastek zmierzajacych w kierunku
                              > > horyzontu
                              > > zatrzymywalby sie czyli mozna by mowic o dylatacji nieskonczonej
                              > > to jeszcze nie oznacza ze nie moglaby ona w dalszym ciagu zmierzac
                              > > w kierunku horyzontu.
                              >
                              > Przecież czas własny swobodnie spadającego obserwatora się nie zatrzymuje.
                              > Czas
                              > własny nigdy się nie zatrzymuje. Z punktu widzenia swobodnie spadającego
                              > obserwatora, nie ma żadnych problemów osiagnięciem horyzontu zdarzeń w
                              > skończonym czasie.

                              Ale z naszego punktu widzenia czas wlasny obserwowanej czastki
                              zblizajacej sie do horuyzontu spowalnia i to jest ta dylatacja czasu.

                              > > A jedynie ze tego ruchu nie mozna by wyrazic w czasie wlasnym tejze
                              > > czastki.
                              > > Z jej punktu widzenia ( o ile mozna by jeszcze mowic o punkcie widzenia )
                              > > wchodzilyby one w akt tunelowania o ile po drugiej stronie horyzontu
                              > > ich czas wlasny moglby znowu ruszyc z miejsca.
                              > >
                              > > Czy aby wiesz o czym piszesz ???
                              >
                              > Ja wiem. W tym momencie nie rozumiem tylko, o czym Ty piszesz.

                              Mnie tylko nachodza takie watpliwosci.
                              Jezeli nie jestesmy jak twierdzisz zaobserwowac by cokolwiek
                              w skonczonym czasie osiagalo horyzont zdarzen to skad sie
                              biora i w jaki sposob koncza swoj zywot czarne dziury ???

                              Przeciez powstanie jakiegokolwiek minimalnego horyzontu zdarzen
                              automatycznie skutkowalo tym ze juz nic co jest wzgledem niego na zewnatrz
                              z punktu widzenia zewnetrznego obserwatora nie przekroczy w skonczonym czasie
                              horyzontu i nie powiekszy tym samym czarnej dziury.

                              Wedle naszego czasu wlasnego czarne dziury bylyby WIECZNYMI obiektami
                              we wszechswiecie w dodatku o niezmiennej ( w jakimkolwiek skonczonym czasie)
                              entropii.
                              Z naszego punktu widzenia mogla by sie zmienia jedynie entropia tego co
                              otacza horyzont,lecz zewzgledu nsa to ze nie moglibysmy zaobserwowac
                              ze cos nam znika z pola obserwacji osiagajac horyzont status wnetrza
                              czarnej dziury pozostawalby dla nas niezmienny.

                              Czy juz rozumiesz do czego zmierzam ???

                              W Twoim wydaniu OTW, horyzont jest bariera ktora chroni wnetrze czarnej
                              dziury przed zwiekszaniem swej masy z punktu widzenia obserwatora
                              ktory nie zmierza do jej wnetrza.

                              Moze uzywam pewnych pojec - jak chocby czas wlasny - niezgodnie
                              z powszechnie obowiazujaca umowa, ale sens moich watpliwosci
                              wydaje mi sie na tyle oczywisty ze trudno go nie zauwazyc.
                              • Gość: niteran Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 11:53
                                p. napisał:

                                > Jesli nastepuje utrata mozliwosci obserwacji to MUSI
                                > ona nastepowac w jakims konkretnym miejscu nie zas gdzies
                                > w jakiejs blizej niezdefiniowanej przyszlosci.

                                Utrata możliwości obserwacji spadającego obiektu następuje stosunkowo
                                szybko - jasność maleje w tempie wykładniczym, w takim też tempie
                                rośnie przesunięcie ku czerwieni.

                                > Bedzie rozdzielona, ale nie w sposob trawaly.
                                > Tzn. miedzy obu czastkami bedzie istniala mozliwosc komunikacji.
                                > Oraz teoretycznie mozliwosc tego ze kiedys sie jeszcze spotkaja.
                                > Rozdzielenie - faktycznie niezbyt precyzyjne okreslenie -
                                > uzylem w znaczeniu TRWALEJ utraty WZAJEMNEGO kontaktu.

                                Powiem szczerze - nigdzie nie widziałem ilościowego opisu promieniowania
                                Hawkinga dla spadających za horyzont cząstek wirtualnych. Nie będę się
                                kłócić, czy i kiedy mogą one się komunikować, ani czy ma to jakieś
                                znaczenie.

                                > Dla mnie moje wyjasnienie nie ma wiekszego znaczenia poza tym
                                > ze moze pomoc zrozumiec cos wiecej.

                                No ale obecnie usiłujesz zrozumieć właściwości czarnych dziur na podstawie
                                swojego heurystycznego wyjaśnienia promieniowania Hawkinga... co jakby mija
                                się z celem.

                                > Ale z naszego punktu widzenia czas wlasny obserwowanej czastki
                                > zblizajacej sie do horuyzontu spowalnia i to jest ta dylatacja czasu.

                                No to nie jest to 'czas własny'.

                                > Mnie tylko nachodza takie watpliwosci.
                                > Jezeli nie jestesmy jak twierdzisz zaobserwowac by cokolwiek
                                > w skonczonym czasie osiagalo horyzont zdarzen to skad sie
                                > biora i w jaki sposob koncza swoj zywot czarne dziury ???

                                Zgadza się, obserwatorzy zewnętrzni nigdy nie zaobserwują, by w wyniku
                                kolapsu grawitacyjnego powstała czarna dziura.

                                > Przeciez powstanie jakiegokolwiek minimalnego horyzontu zdarzen
                                > automatycznie skutkowalo tym ze juz nic co jest wzgledem niego na zewnatrz
                                > z punktu widzenia zewnetrznego obserwatora nie przekroczy w skonczonym czasie
                                > horyzontu i nie powiekszy tym samym czarnej dziury.

                                Zgadza się.
                                Stąd się wzięła nazwa "zamarznięte gwiazdy", używana przed 1968 rokiem.
                                Kolapsująca materia, zbliżając się do horyzontu zdarzeń, zastyga tuż
                                ponad nim.

                                > Wedle naszego czasu wlasnego czarne dziury bylyby WIECZNYMI obiektami
                                > we wszechswiecie w dodatku o niezmiennej ( w jakimkolwiek skonczonym czasie)
                                > entropii.
                                > Z naszego punktu widzenia mogla by sie zmienia jedynie entropia tego co
                                > otacza horyzont,lecz zewzgledu nsa to ze nie moglibysmy zaobserwowac
                                > ze cos nam znika z pola obserwacji osiagajac horyzont status wnetrza
                                > czarnej dziury pozostawalby dla nas niezmienny.

                                Zaraz, zaraz. Jeśli już mówimy o efektach kwantowych, są czarne dziury
                                i są czarne dziury. Np. pełne rozwiązanie Schwarzschilda dotyczy CzDz
                                istniejących nieskończenie długo w przeszłości, i nieskończenie długo
                                w przyszłości (jest to w końcu rozwiązanie statyczne).
                                "Realistyczny" kolaps grawitacyjny, w ramach OTW, musi oczywiście zacząć
                                się w jakimś momencie, ale sama CzDz będzie istnieć wiecznie.
                                Natomiast kwantowe CzDz to już inna broszka, bo mogą wyparować, ergo nie
                                są wieczne.

                                > Czy juz rozumiesz do czego zmierzam ???
                                > W Twoim wydaniu OTW, horyzont jest bariera ktora chroni wnetrze czarnej
                                > dziury przed zwiekszaniem swej masy z punktu widzenia obserwatora
                                > ktory nie zmierza do jej wnetrza.

                                Tak, dla odległego obserwatora materia spadająca na czarną dziurę nigdy nie
                                dostanie się do jej wnętrza. Tyle, że to akurat nie ma znaczenia. Materia jest
                                nieistotna, liczy się sam horyzont i zewnętrzna geometria czasoprzestrzeni.

                                > Moze uzywam pewnych pojec - jak chocby czas wlasny - niezgodnie
                                > z powszechnie obowiazujaca umowa, ale sens moich watpliwosci
                                > wydaje mi sie na tyle oczywisty ze trudno go nie zauwazyc.

                                Wiele osób ma te same wątpliwości. To samo pytanie, które zadałeś, pojawia się
                                w wielu FAQ o czarnych dziurach .
                                • Gość: p. Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 16:27
                                  Gość portalu: niteran napisał(a):

                                  > p. napisał:
                                  >
                                  > > Jesli nastepuje utrata mozliwosci obserwacji to MUSI
                                  > > ona nastepowac w jakims konkretnym miejscu nie zas gdzies
                                  > > w jakiejs blizej niezdefiniowanej przyszlosci.
                                  >
                                  > Utrata możliwości obserwacji spadającego obiektu następuje stosunkowo
                                  > szybko - jasność maleje w tempie wykładniczym, w takim też tempie
                                  > rośnie przesunięcie ku czerwieni.

                                  Tyle ze mi chodzilo nie o praktyczna utrate mozliwosci
                                  komunikowania sie, a o jej TEORETYCZNA granice.

                                  > > Bedzie rozdzielona, ale nie w sposob trawaly.
                                  > > Tzn. miedzy obu czastkami bedzie istniala mozliwosc komunikacji.
                                  > > Oraz teoretycznie mozliwosc tego ze kiedys sie jeszcze spotkaja.
                                  > > Rozdzielenie - faktycznie niezbyt precyzyjne okreslenie -
                                  > > uzylem w znaczeniu TRWALEJ utraty WZAJEMNEGO kontaktu.
                                  >
                                  > Powiem szczerze - nigdzie nie widziałem ilościowego opisu promieniowania
                                  > Hawkinga dla spadających za horyzont cząstek wirtualnych. Nie będę się
                                  > kłócić, czy i kiedy mogą one się komunikować, ani czy ma to jakieś
                                  > znaczenie.

                                  Mnie jako laikowi wydawje sie ze to powinno miec znaczenie.
                                  W koncu przeciez gdy powstaja one ponad horyzontem to w swoim
                                  lokalnym ukladzie odniesienia jest dla nich bez znaczenia jak
                                  blisko tego horyzontu powstaja.
                                  Wiec gdyby horyzont ich trwale nie separowal to rekombinowalyby
                                  po czasie bedacym bodajze odwrotnie proporcjonalnym do ich energii
                                  i promieniowania by nie bylo.

                                  > > Dla mnie moje wyjasnienie nie ma wiekszego znaczenia poza tym
                                  > > ze moze pomoc zrozumiec cos wiecej.
                                  >
                                  > No ale obecnie usiłujesz zrozumieć właściwości czarnych dziur na podstawie
                                  > swojego heurystycznego wyjaśnienia promieniowania Hawkinga... co jakby mija
                                  > się z celem.

                                  Moim celem nie jest tu nauczanie innych tylko samemu
                                  cos chcialbym zrozumiec stosunkowo malym nakladem pracy ;-)
                                  Taka konfrontacja moich wyobrazen ze stanowiskiem
                                  fachowca dla mnie jest jak najbardziej celowa.
                                  To chyba dobrze wyjasnia dlaczego sie do swoich wyobrazen
                                  zbytnio nie przywiazuje.

                                  > > Ale z naszego punktu widzenia czas wlasny obserwowanej czastki
                                  > > zblizajacej sie do horuyzontu spowalnia i to jest ta dylatacja czasu.
                                  >
                                  > No to nie jest to 'czas własny'.

                                  Dla mnie to czas wlasny czegos obserwowany z innego
                                  ukladu odniesienia.
                                  Skoro czas wlasny wszedzie biegnie tak samo, obserwowany z wlasnego
                                  ukladu odniesienia to w zasadzie nie ma tu czego porownywac
                                  miedzy roznymi ukladami.
                                  To jest moja nieznajomosc poprawnej terminologii.

                                  > > Mnie tylko nachodza takie watpliwosci.
                                  > > Jezeli nie jestesmy jak twierdzisz zaobserwowac by cokolwiek
                                  > > w skonczonym czasie osiagalo horyzont zdarzen to skad sie
                                  > > biora i w jaki sposob koncza swoj zywot czarne dziury ???
                                  >
                                  > Zgadza się, obserwatorzy zewnętrzni nigdy nie zaobserwują, by w wyniku
                                  > kolapsu grawitacyjnego powstała czarna dziura.
                                  >
                                  > > Przeciez powstanie jakiegokolwiek minimalnego horyzontu zdarzen
                                  > > automatycznie skutkowalo tym ze juz nic co jest wzgledem niego na zewnatr
                                  > z
                                  > > z punktu widzenia zewnetrznego obserwatora nie przekroczy w skonczonym cz
                                  > asie
                                  > > horyzontu i nie powiekszy tym samym czarnej dziury.
                                  >
                                  > Zgadza się.
                                  > Stąd się wzięła nazwa "zamarznięte gwiazdy", używana przed 1968 rokiem.
                                  > Kolapsująca materia, zbliżając się do horyzontu zdarzeń, zastyga tuż
                                  > ponad nim.

                                  Rozumiem ze masz na mysli statyczna czarna dziure
                                  co wynika z Twoich dlaszych wyjasnien.

                                  Rozumiem tez ze statyczna czarna dziura to obiekt czysto
                                  abstrakcyjny - to juz jest moje osobiste domniemanie na podstawie
                                  Twoich wyjasnien.

                                  W koncu przeciez zapadnieta gwiazda tworzy horyzont zdarzen
                                  o calkiem makroskopowym promieniu, w calkiem skonczonym
                                  odcinku czasu w naszym ukladzie odniesienia, wiec powstaje
                                  w sposob diametralnie odmienny niz to co opisuje model
                                  statycznej Cz Dz.

                                  > > Wedle naszego czasu wlasnego czarne dziury bylyby WIECZNYMI obiektami
                                  > > we wszechswiecie w dodatku o niezmiennej ( w jakimkolwiek skonczonym czas
                                  > ie)
                                  > > entropii.
                                  > > Z naszego punktu widzenia mogla by sie zmienia jedynie entropia tego co
                                  > > otacza horyzont,lecz zewzgledu nsa to ze nie moglibysmy zaobserwowac
                                  > > ze cos nam znika z pola obserwacji osiagajac horyzont status wnetrza
                                  > > czarnej dziury pozostawalby dla nas niezmienny.
                                  >
                                  > Zaraz, zaraz. Jeśli już mówimy o efektach kwantowych, są czarne dziury
                                  > i są czarne dziury. Np. pełne rozwiązanie Schwarzschilda dotyczy CzDz
                                  > istniejących nieskończenie długo w przeszłości, i nieskończenie długo
                                  > w przyszłości (jest to w końcu rozwiązanie statyczne).
                                  > "Realistyczny" kolaps grawitacyjny, w ramach OTW, musi oczywiście zacząć
                                  > się w jakimś momencie, ale sama CzDz będzie istnieć wiecznie.

                                  Czyli zacznie sie wedle modelu dynamicznego kolapsu, a "skonczy"
                                  jako obiekt statyczny ?
                                  Chyba osiagnieciem Hawkinga bylo to ze dowiodl ze w odpowiedniej skali czasu
                                  nawet te "wieczne twory" koncza swoj zywot ?

                                  > Natomiast kwantowe CzDz to już inna broszka, bo mogą wyparować, ergo nie
                                  > są wieczne.

                                  Nie tylko kwantowe moga szybko wyparowac.
                                  Te kwantowe paruja blyskawicznie i w dodatku w dosyc trudny
                                  do zamodelowania sposob poniewaz tak intensywne "parowanie"
                                  pozostaje nie bez wplywu na lokalny ksztalt horyzontu zdarzen
                                  a to z kolei przeklada sie z powrotem na proces "parowania".

                                  > > Czy juz rozumiesz do czego zmierzam ???
                                  > > W Twoim wydaniu OTW, horyzont jest bariera ktora chroni wnetrze czarnej
                                  > > dziury przed zwiekszaniem swej masy z punktu widzenia obserwatora
                                  > > ktory nie zmierza do jej wnetrza.
                                  >
                                  > Tak, dla odległego obserwatora materia spadająca na czarną dziurę nigdy nie
                                  > dostanie się do jej wnętrza. Tyle, że to akurat nie ma znaczenia. Materia jest
                                  > nieistotna, liczy się sam horyzont i zewnętrzna geometria czasoprzestrzeni.

                                  Rozumiem ze caly czas masz na mysli rozwiazanie statyczne
                                  gdzie spadajaca materia nie powoduje powiekszenia promienia Schw.
                                  ze wzgledu na to ze stanowi zaniedbywalnie znikomy
                                  ulamek masy takiej CzDz.

                                  > > Moze uzywam pewnych pojec - jak chocby czas wlasny - niezgodnie
                                  > > z powszechnie obowiazujaca umowa, ale sens moich watpliwosci
                                  > > wydaje mi sie na tyle oczywisty ze trudno go nie zauwazyc.
                                  >
                                  > Wiele osób ma te same wątpliwości. To samo pytanie, które zadałeś, pojawia się
                                  > w wielu FAQ o czarnych dziurach .

                                  To moze bys nam podal tu jakies linki do takich dobrych FAQ.
                                  Skoro jestes fachowcem to dla Ciebie to zaden wysilek,
                                  a zwyklemu laikowi to oszczedza sporo szukania.

                                  • Gość: niteran Re: wydawało mi się, że to właśnie twierdzisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 12:27
                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                    > Moim celem nie jest tu nauczanie innych tylko samemu
                                    > cos chcialbym zrozumiec stosunkowo malym nakladem pracy ;-)
                                    > Taka konfrontacja moich wyobrazen ze stanowiskiem
                                    > fachowca dla mnie jest jak najbardziej celowa.
                                    > To chyba dobrze wyjasnia dlaczego sie do swoich wyobrazen
                                    > zbytnio nie przywiazuje.

                                    Nie jestem fachowcem. Jak chcesz zobaczyć, jak fachowcy przechodzą od heurystyki
                                    do promieniowania Hawkinga, poszukaj prac Wilczka i Parikha ('studenckie'
                                    przedstawienie ich wyników możesz obejrzeć tu:
                                    www.physics.umd.edu/grt/taj/776b/fleming.pdf , oryginalna praca siedzi na
                                    arXivie, www.arxiv.org/abs/hep-th/9907001 ).

                                    Ogólna idea jest taka, że najpierw wprowadza się układ współrzędnych
                                    Painleve-Gullstranda, by uniknąć kłopotów z czasem dążącym do nieskończoności w
                                    pobliżu horyzontu. Potem rozważa się tunelowanie przez barierę o szerokości r_s1
                                    - r_s2 = 2M - 2(M-E), gdzie r_s1 to promień Schwarzschilda przed tunelowaniem, a
                                    r_s2 po tunelowaniu. E to energia cząstki, uciekającej z czarnej dziury (i
                                    zmniejszającej jej masę, ergo promień, właśnie o E). Potem wylicza się entropię,
                                    i wychodzi prawie właściwa wartość ;) entropii Hawkinga-Bekensteina.

                                    > Rozumiem tez ze statyczna czarna dziura to obiekt czysto
                                    > abstrakcyjny - to juz jest moje osobiste domniemanie na podstawie
                                    > Twoich wyjasnien.

                                    Tak. O stopniu abstrakcji niech świadczy fakt, że jej istnienie implikuje
                                    również istnienie drugiego wszechświata (tzn. drugiego asymptotycznie płaskiego
                                    regionu czasoprzestrzeni, 'po drugiej stronie' horyzontu zdarzeń - to jest ten
                                    drugi kwadracik w diagramie Penrose'a dla czarnej dziury Schwarzschilda), oraz
                                    białej dziury, jako rozwiązania z odwróconym biegiem czasu.

                                    > W koncu przeciez zapadnieta gwiazda tworzy horyzont zdarzen
                                    > o calkiem makroskopowym promieniu, w calkiem skonczonym
                                    > odcinku czasu w naszym ukladzie odniesienia, wiec powstaje
                                    > w sposob diametralnie odmienny niz to co opisuje model
                                    > statycznej Cz Dz.

                                    Kurcze, nie wiem jak to prosto napisać. To co widać w naszym układzie
                                    odniesienia to jedno, a efekty - geometria czasoprzestrzeni - to co innego. Jak
                                    popatrzysz na zachowanie linii świata w układzie współrzędnych Schwarzschilda
                                    (np. taki casa.colorado.edu/~ajsh/st0big_gif.html , zresztą polecam
                                    również wyjaśnienia casa.colorado.edu/~ajsh/schwp.html , jak i całą
                                    stronkę), to zobaczysz że cząstka zbliża się do horyzontu, by przeciąć go po
                                    upływie nieskończonej ilości czasu (Schwarzschilda, czyli, mniej więcej,
                                    zgodnego z czasem mierzonym przez zewnętrznych obserwatorów), po czym 'cofa się'
                                    w czasie (znowu, tylko Schwarzschilda, bo jej czas własny idzie oczywiście
                                    własnym rytmem, do przodu) i uderza w osobliwość w jakimś (skończonym) momencie
                                    t_0. Innymi słowy, w takim układzie współrzędnych istnieje w dwóch 'chwilach'
                                    jednocześnie, na zewnątrz i wewnątrz czarnej dziury. Paradoks wynika z tego, że
                                    źle dobraliśmy układ współrzędnych, a dobraliśmy go tak, bo współrzędne
                                    Schwarzschilda doskonale odpowiadają naszej intuicji, dopóki nie zbliżymy się do
                                    horyzontu zdarzeń. Samo 'brzydkie' zachowanie układu współrzędnych nie jest
                                    niczym dziwnym, siatka południków też źle zachowuje się na biegunach. Tym
                                    niemniej, nie sprawia nam trudności zaakceptowanie faktu, że ten sam punkt może
                                    być przecinany przez dwa różne południki.

                                    > Czyli zacznie sie wedle modelu dynamicznego kolapsu, a "skonczy"
                                    > jako obiekt statyczny ?

                                    Nie, nie statyczny. Mówimy o CzDz, która może zwiększać swoją masę, ale nie
                                    uwzględniamy efektów kwantowych.

                                    > Chyba osiagnieciem Hawkinga bylo to ze dowiodl ze w odpowiedniej skali czasu
                                    > nawet te "wieczne twory" koncza swoj zywot ?

                                    Tak.

                                    > Rozumiem ze caly czas masz na mysli rozwiazanie statyczne
                                    > gdzie spadajaca materia nie powoduje powiekszenia promienia Schw.
                                    > ze wzgledu na to ze stanowi zaniedbywalnie znikomy
                                    > ulamek masy takiej CzDz.

                                    Nie, tu akurat mam na myśli każde realistyczne rozwiązanie.

                                    > To moze bys nam podal tu jakies linki do takich dobrych FAQ.
                                    > Skoro jestes fachowcem to dla Ciebie to zaden wysilek,
                                    > a zwyklemu laikowi to oszczedza sporo szukania.

                                    Średniej jakości FAQi są tu:

                                    www.astronomycafe.net/qadir/q1881.html
                                    antwrp.gsfc.nasa.gov/htmltest/gifcity/bh_pub_faq.html#forever
                                    Najlepszy, techniczny opis znalazłem w 'Reflections on Relativity',
                                    rozdział 'The Formation and Growth of Black Holes'

                                    mathpages.com/rr/s7-02/7-02.htm
                                    NB rozdział następny nosi tytuł 'Falling Into and Hovering Near A Black Hole', i
                                    polecam go uwadze kol. Dokowskiego.

                                    mathpages.com/rr/s7-03/7-03.htm
                    • dokowski Przeskakujesz myślą między różnymi układami odnies 06.01.06, 12:43
                      Gość portalu: niteran napisał(a):

                      > Możesz to jakoś uściślić? O jakich konkretnie obliczeniach mówisz?
                      >
                      > Przecież obecność horyzontu zdarzeń przy r = 2GM wynika wprost z metryki
                      > Schwarzschilda.

                      To jest wynik otrzymywany przez obserwatora inercjalnego w nieskończonej
                      odległości od czarnej dziury. Dla każdego innego obserwatora poruszającego się
                      po geodezyjnej w pobliżu czarnej dziury horyzont zdarzeń jest liczbą mniejszą

                      > O jakich 'szczególnych problemach' mówisz?

                      Problemach przy przekraczaniu w obie strony miejsca, które dla dalszego
                      obserwatora jest już horyzontem zdarzeń

                      > Co rozumiesz przez 'siły grawitacyjne

                      Przyspieszenie czyli krzywiznę czasoprzestrzeni. Silniki rakietowe mogą bardzo
                      łatwo pokonać grawitację w miejscu, które odległemu obserwatorowi jawi się jako
                      horyzont zdarzeń.

                      > jeśli obserwator spada swobodnie na czarną dziurę, to z definicji nic
                      > nie czuje.

                      Jak to?!

                      > Może jedynie mówić o efektach pływowych

                      No właśnie. Ale w wypadku tak wielkich czarnych dziur o jakich piszę będą one
                      niewyczuwalne. O co w ogóle chodzi z tym "czuciem"?

                      > Oczywiście obserwator, który znajdzie się wewnątrz promienia Schwarzschilda,
                      > będzie miał bardzo konkretny problem - nie będzie mógł już wrócić

                      Tak by było, gdyby znalazł się wewnątrz promienia Schwarzchilda obserwowanego
                      przez siebie. To jest jednak niemożliwe, gdyż horyzont zdarzeń zawsze znajduje
                      się pomiędzy obserwatorem geodezyjnym a czarną dziurą, to nawet w sensacyjnych
                      książkach fizycy uczciwie przyznają, że spadający swobodnie na środek czarnej
                      dziury kosmonauta nigdy nie wleci pod horyzont zdarzeń.

                      > Różnice w mierzonej odległości własnej to też żadna rewelacja, podobnie jak
                      > różnice w odmierzanym czasie własnym. To w końcu teoria względności.

                      Taką poezję jest łatwo pisać, ale trudniej jest tę tematykę rozumieć i wyciągać
                      wnioski. A moim celem jest pomóc zrozumieć fizyczne (namacalne) aspekty OTW,
                      poprzez oddzielanie treści fizycznej od mitów, stereotypów i poezji otaczającej

                      > jeśli obserwator znajdzie
                      > się wewnątrz promienia Schwarzschilda, nie będzie mógł już wrócić.

                      Ale się nie znajdzie

                      > Oczywiście nie ma miejsca sytuacja, gdy dla odległego obserwatora drugi
                      > obserwator jest _wewnątrz_ czarnej dziury

                      Oczywiście, że nie. Zachowujesz się tak, jakbyś bronił praw fizyki, a to
                      oznacza, że zapomniałeś o czym dyskutujemy. Przypominam więc, że mówiąc
                      zwięźle, omawiamy tutaj jeden z wyników OTW, czyli wielkość horyzontu zdarzeń.
                      A ja tylko przypominam o tym, że wynik ten, w sposób charakterystyczny dla
                      całej teorii względności, zmienia się, wraz ze zmianą układu odniesienia.
                      Fizycznie więc horyzont zdarzeń nie wyróżnia się w żaden sposób wśród innych
                      sąsiednich podrozmaitości homeomorficznych z horyzontem zdarzeń (a co mi tam,
                      mnie też czasem wolno użyć poetycznego języka). Horyzont zdarzeń jest więc
                      czymś w rodzaju koła podbiegunowego, z tym tylko, że gdy statek próbuje się do
                      niego zbliżyć, to ono kurczy się tak, że zawsze znajduje się między statkiem a
                      biegunem.

                      Daleki obserwator tego oczywiście nie widzi, jemu wydaje się, że koło
                      podbiegunowe jest nieruchome a statek zbliża się do niego coraz wolniej.

                      Rzeczy ciekawe dzieją się dopiero wtedy, gdy dwóch różnych obserwatorów
                      (pierwszy jest daleko a drugi blisko czarnej dziury) obserwuje ten sam statek
                      kręcący się w pobliżu horyzontu i wymieniają się oni wynikami swoich
                      obserwacji. Może nastąpić taka sytuacja, gdy obserwator daleki otrzyma od
                      drugiego następującą informację:

                      "Statek niedawno w chwili A był nad twoim horyzontem, potem w chwili B był pod
                      twoim horyzontem, potem włączył silniki i cofa się, teraz w chwili C jest
                      jeszcze pod twoim horyzontem, ale za chwile znajdzie się znów wyżej i wtedy, w
                      chwili D wyśle do ciebie czwarty impuls. Domyślamy się, że dotychczas odebrałeś
                      od niego tylko impuls A. Jeśli dostaniesz impuls D, to powiedz nam o tym.

                      Aby zrozumieć, co się będzie działo dalej, musimy sobie uświadomić, że w
                      pewnych sytuacjach OTW się załamuje i pojawiają się nieskończoności, które są
                      źródłem mitów i sensacji. Jedną z takich nieskończoności jest czas zbliżania
                      się statku do horyzontu. Pamiętajmy że jest to czas mierzony przez obserwatora
                      znajdującego się z założenia w nieskończonej odległości od czarnej dziury.
                      Jednak Hawking zauważył, że prawa fizyki kwantowej sprawiają, że ta
                      nieskończoność znika, gdyż cząstka zbliżająca się do horyzontu z niezerowym
                      prawdopodobieństwem nagle wskoczy pod horyzont po skończonym czasie T.

                      Po raz kolejny okazało się, że kolejna nieskończoność (osobliwość) teorii
                      względności jest tylko mitem. Mitem jest też oczywiście układ inercjalny
                      położony w nieskończonej odległości od czarnej dziury.

                      Właśnie z powodu tych i innych mitów wyniki OTW dobrze sprawdzają się tylko w
                      zakresach położonych niezbyt blisko osobliwości. Jeżeli zbliżamy się do
                      osobliwości, to możemy mieć pewność, że opis podawany przez OTW przestaje być
                      adekwatny.

                      W rzeczywistości (wracam do swojego przykładu dwóch obserwatorów) więc daleki
                      obserwator w skończonym czasie otrzyma impuls D. Daleki obserwator dowie się
                      więc od obserwatora bliskiego, że statek może lecieć zygzakiem poprzez
                      horyzont, raz pod horyzontem, a innym razem nad horyzontem, chociaż sam tego
                      widzieć nie będzie.
                      • Gość: niteran no właśnie ja mam wrażenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 17:45
                        ...że mylisz odległości własne różnych obserwatorów. Dlatego powtarzam prośbę -
                        przedstaw równania, ewentualnie źródła, z których czerpiesz swoją wiedzę.

                        > To jest wynik otrzymywany przez obserwatora inercjalnego w nieskończonej
                        > odległości od czarnej dziury. Dla każdego innego obserwatora poruszającego się
                        > po geodezyjnej w pobliżu czarnej dziury horyzont zdarzeń jest liczbą mniejszą

                        "Horyzont zdarzeń jest liczbą mniejszą"?

                        Mogę prosić o precyzyjniejsze sformułowania? Np. jakieś wyliczenia, wtedy
                        porozmawiamy o ich interpretacji.

                        Bo jak dla mnie ewidentnie nie rozumiesz, że własności czasoprzestrzeni, w tym
                        przypadku rozwiązania Schwarzschilda, _nie zależą_ od doboru układu
                        współrzędnych. Mogą to być współrzędne Schwarzschilda, Lemaitre'a,
                        Eddingtona-Finkelsteina, Kruskala itd. Tym samym zdarzeniom można przypisywać
                        różne współrzędne czasoprzestrzenne, ale to nie zmienia faktu, że to są _te
                        same_ zdarzenia.

                        > Problemach przy przekraczaniu w obie strony miejsca, które dla dalszego
                        > obserwatora jest już horyzontem zdarzeń

                        Odległy obserwator nigdy nie zauważy przekroczenia horyzontu w żadnym kierunku...

                        > Przyspieszenie czyli krzywiznę czasoprzestrzeni. Silniki rakietowe mogą bardzo
                        > łatwo pokonać grawitację w miejscu, które odległemu obserwatorowi jawi się
                        > jako horyzont zdarzeń.

                        Po przekroczeniu horyzontu zdarzeń (czyli w sytuacji, gdy współrzędna radialna r
                        Schwarzschilda jest mniejsza niż promień grawitacyjny czarnej dziury),
                        niezależnie od tego, jak płaska byłaby tam czasoprzestrzeń, i jak silne miałbyś
                        silniki rakietowe, _nie da się_ zapobiec spadaniu ku osobliwości. Mógłbyś
                        odpalać je z przyspieszeniem 10 g, albo i 1000000 g - nic by to Ci nie pomogło.
                        Tak jak silniki rakietowe nie mogą sprawić, że Twój czas własny przestanie
                        płynąć, albo że zawróci, tak samo nie mogą sprawić, byś wrócił zza horyzontu
                        zdarzeń.

                        I mała krzywizna czasoprzestrzeni nie ma tu nic do rzeczy - ważne, że jest
                        skończona.

                        BTW, to tylko jedna własności czasoprzestrzeni. W przeciwieństwie do teorii
                        Newtona, w OTW z "siłą grawitacji" stowarzyszonych jest wiele pojęć: metryka,
                        tensor krzywizny Riemanna, tensor krzywizny Ricciego, skalar krzywizny, pochodna
                        kowariantna itd.

                        > Jak to?!

                        Tak to. Lokalnie obserwator poruszający się po geodezyjnej nic nie zauważa.

                        > No właśnie. Ale w wypadku tak wielkich czarnych dziur o jakich piszę będą one
                        > niewyczuwalne. O co w ogóle chodzi z tym "czuciem"?

                        O to, że dla spadającego swobodnie obserwatora czasoprzestrzeń lokalnie jest płaska.

                        Co nie zmienia faktu, że jeśli znajdzie się odpowiednio głęboko w studni
                        grawitacyjnej, już z niej nie wyjdzie. Nawet jeśli jej "ściany" będą płaskie.

                        > Tak by było, gdyby znalazł się wewnątrz promienia Schwarzchilda obserwowanego
                        > przez siebie. To jest jednak niemożliwe, gdyż horyzont zdarzeń zawsze znajduje
                        > się pomiędzy obserwatorem geodezyjnym a czarną dziurą, to nawet w sensacyjnych
                        > książkach fizycy uczciwie przyznają, że spadający swobodnie na środek czarnej
                        > dziury kosmonauta nigdy nie wleci pod horyzont zdarzeń.

                        Bzdura. "Horyzont zdarzeń" to promień grawitacyjny czarnej dziury. "Wlecenie pod
                        horyzont zdarzeń" oznacza, że przechodzisz z regionu R > 2M do R < 2M, we
                        współrzędnych Schwarzschilda. Tylko tyle i aż tyle.

                        Obserwator nie musi używać tego układu współrzędnych. Tym niemniej, zawsze można
                        dokonać przekształcenia jego układu współrzędnych do koordynatów Schwarzschilda.
                        Promień Schwarzschilda jest de facto jedynym ważnym parametrem wymiarowym, więc
                        definiuje skale odległości i czasu, jakich będziesz używał.

                        Sądzę, że Twoje stwierdzenie o tym, jakoby horyzont zdarzeń uciekał przed
                        spadającym obserwatorem, bierze się z niezrozumienia faktu, iż odległość
                        własna w stosunku do współrzędnej radialnej Schwarzschilda rośnie do
                        nieskończoności w momencie osiągnięcia horyzontu zdarzeń

                        ds = dr/ sqrt(1-2M/r)

                        Tym niemniej, całka po dr jest skończona. Patrz niżej.

                        > Taką poezję jest łatwo pisać, ale trudniej jest tę tematykę rozumieć i
                        > wyciągać wnioski. A moim celem jest pomóc zrozumieć fizyczne (namacalne)
                        > aspekty OTW, poprzez oddzielanie treści fizycznej od mitów, stereotypów i
                        > poezji otaczającej

                        Och, no to inaczej.

                        Odległość własna do HZ wynosi:

                        [r(r-2M)]^{1/2} + 2M ln|(r/2M - 1)^{1/2} + (r/2M)^{1/2}| dla r > 2m
                        -2M \cot^{-1}[r^{1/2}/(2M-3)^{1/2}]-[r(2M-r)]^{1/2} dla r < 2m

                        > > jeśli obserwator znajdzie
                        > > się wewnątrz promienia Schwarzschilda, nie będzie mógł już wrócić.
                        >
                        > Ale się nie znajdzie

                        Oczywiście, że się znajdzie. W skończonym czasie własnym przekroczy promień
                        Schwarzschilda:

                        tau = tau_0 - \int_{r_0}^{2M} {ud r}/ \sqrt{A^2 c^2(1-2M/r},
                        gdzie A to jakaś stała.

                        > Oczywiście, że nie. Zachowujesz się tak, jakbyś bronił praw fizyki, a to
                        > oznacza, że zapomniałeś o czym dyskutujemy. Przypominam więc, że mówiąc
                        > zwięźle, omawiamy tutaj jeden z wyników OTW, czyli wielkość horyzontu zdarzeń.
                        > A ja tylko przypominam o tym, że wynik ten, w sposób charakterystyczny dla
                        > całej teorii względności, zmienia się, wraz ze zmianą układu odniesienia.

                        LOL, równie dobrze możesz twierdzić, że istnienie kąta prostego to mit.
                        Bo np. miara kątowa zmienia się po przejściu z radianów na stopnie.

                        > Fizycznie więc horyzont zdarzeń nie wyróżnia się w żaden sposób wśród innych
                        > sąsiednich podrozmaitości homeomorficznych z horyzontem zdarzeń (a co mi tam,
                        > mnie też czasem wolno użyć poetycznego języka).

                        Używaj go z sensem.

                        > Horyzont zdarzeń jest więc
                        > czymś w rodzaju koła podbiegunowego, z tym tylko, że gdy statek próbuje się do
                        > niego zbliżyć, to ono kurczy się tak, że zawsze znajduje się między statkiem a
                        > biegunem.

                        Pokaż mi, w jaki sposób się kurczy.

                        > Daleki obserwator tego oczywiście nie widzi, jemu wydaje się, że koło
                        > podbiegunowe jest nieruchome a statek zbliża się do niego coraz wolniej.
                        > Rzeczy ciekawe dzieją się dopiero wtedy, gdy dwóch różnych obserwatorów
                        > (pierwszy jest daleko a drugi blisko czarnej dziury) obserwuje ten sam statek
                        > kręcący się w pobliżu horyzontu i wymieniają się oni wynikami swoich
                        > obserwacji. Może nastąpić taka sytuacja, gdy obserwator daleki otrzyma od
                        > drugiego następującą informację:
                        > "Statek niedawno w chwili A był nad twoim horyzontem, potem w chwili B był pod
                        > twoim horyzontem, potem włączył silniki i cofa się, teraz w chwili C jest
                        > jeszcze pod twoim horyzontem, ale za chwile znajdzie się znów wyżej i wtedy, w
                        > chwili D wyśle do ciebie czwarty impuls. Domyślamy się, że dotychczas odebrałeś
                        > od niego tylko impuls A. Jeśli dostaniesz impuls D, to powiedz nam o tym.

                        Mylisz układy współrzędnych. Z jednej strony zakładasz względnośc wartości
                        odległości własnej do horyzontu zdarzeń (czy ogólniej, interwału
                        czasoprzestrzennego), z drugiej strony przyjmujesz absolutną wartość odległości
                        do samego statku. Co jest bzdurą.

                        > Aby zrozumieć, co się będzie działo dalej, musimy sobie uświadomić, że w
                        > pewnych sytuacjach OTW się załamuje i pojawiają się nieskończoności, które są
                        > źródłem mitów i sensacji. Jedną z takich nieskończoności jest czas zbliżania
                        > się statku do horyzontu.

                        ???

                        Nie opowiadaj bajek. Od 1924 roku wiadomo, że dziwne zachowanie się składowych
                        metryki Schwarzschilda g_tt i g_rr dla horyzontu zdarzeń nijak nie świadczy o
                        "załamaniu" OTW.

                        > Pamiętajmy że jest to czas mierzony przez obserwatora
                        > znajdującego się z założenia w nieskończonej odległości od czarnej dziury.

                        Bzdura. Jest to czas mierzony przez _dowolnego_ obserwatora, znajdującego się
                        na zewnątrz czarnej dziury. Wynika to wprost z wartości grawitacyjnego
                        przesunięcia ku czerwieni. Np dla obserwatorów A i B:

                        \nu_B / \nu_A = (1-2M/r_A)^{1/2} / (1-2M
                        • Gość: niteran cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 17:51
                          \nu_B / \nu_A = (1-2M/r_A)^{1/2} / (1-2M/r_B)^{1/2},
                          jeśli r_B >> r_S = 2M, r_A -> r_S, to przesunięcie jest nieskończone. Oczywiście
                          obserwowanym efektem jest obserwowana dylatacja czasu. Dla r dążącego do
                          nieskończoności, otrzymujemy wartości dla czasu Schwarzschilda.

                          > Jednak Hawking zauważył, że prawa fizyki kwantowej sprawiają, że ta
                          > nieskończoność znika, gdyż cząstka zbliżająca się do horyzontu z niezerowym
                          > prawdopodobieństwem nagle wskoczy pod horyzont po skończonym czasie T.

                          Nie trzeba mechaniki kwantowej, by usunąć nieskończoności z metryki
                          Schwarzschilda. Eddington zrobił to w 1924, Lemaitre w 1933, Synge w 1950,
                          Kruskal i Szekeres w 1960.

                          > Po raz kolejny okazało się, że kolejna nieskończoność (osobliwość) teorii
                          > względności jest tylko mitem.

                          Tia...

                          > Mitem jest też oczywiście układ inercjalny
                          > położony w nieskończonej odległości od czarnej dziury.

                          Dlaczego? Co jest "mitycznego" w stwierdzeniu, że dla r > 2M metryka jest
                          asymptotycznie płaska?

                          > Właśnie z powodu tych i innych mitów wyniki OTW dobrze sprawdzają się tylko w
                          > zakresach położonych niezbyt blisko osobliwości. Jeżeli zbliżamy się do
                          > osobliwości, to możemy mieć pewność, że opis podawany przez OTW przestaje być
                          > adekwatny.

                          Przecież nie mówimy o osobliwości r = 0. Mówimy o horyzoncie zdarzeń, r = 2M.

                          > W rzeczywistości (wracam do swojego przykładu dwóch obserwatorów) więc daleki
                          > obserwator w skończonym czasie otrzyma impuls D. Daleki obserwator dowie się
                          > więc od obserwatora bliskiego, że statek może lecieć zygzakiem poprzez
                          > horyzont, raz pod horyzontem, a innym razem nad horyzontem, chociaż sam tego
                          > widzieć nie będzie.

                          'Sensacyjne książki fizyków' to pikuś w porównaniu do Twoich powyższych rewelacji...
                          • dokowski Bo zastosowali sztuczki ze zmianą współrzędnych 09.01.06, 14:55
                            Gość portalu: niteran napisał(a):

                            > Nie trzeba mechaniki kwantowej, by usunąć nieskończoności z metryki
                            > Schwarzschilda. Eddington zrobił to w 1924, Lemaitre w 1933, Synge w 1950,
                            > Kruskal i Szekeres w 1960.

                            Nie wyszło im, że czas spadania na czarną dziurę jest skończony. Po prostu w
                            nowych współrzędnych watości nowych zmiennych są skończone.

                            Tu nie chodzi o jakąś jedną nieskończoność, ale o to, że teoria względności ma
                            wiele różnych niefizycznych nieskończoności. Znów przywołam przykład
                            rozpędzania masy do prędkości coraz bliższej prędkości światła. Podobnym mitem
                            jest wiara, że masa takiego ciała dąży do nieskończoności.

                            Rozpędzając elektron w ten sposób np. w stałym wielkoskalowym polu
                            elektrostytycznym w końcu zamienimy go w małą czarną dziurę, która natychmiast
                            wybuchnie jako biała dziura. I tak się kończy mit o nieskończonej masie.

                            A teraz przypomnij matematyków, którzy usunęli tę nieskończoność, podmieniając
                            masę i energię na jakieś inne zmienne w innych współrzędnych.
                            • Gość: niteran Re: Bo zastosowali sztuczki ze zmianą współrzędny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 15:10
                              dokowski napisał:

                              > Nie wyszło im, że czas spadania na czarną dziurę jest skończony. Po prostu w
                              > nowych współrzędnych watości nowych zmiennych są skończone.

                              No ale przecież nie istnieje coś takiego, jak absolutny 'czas spadania na czarną
                              dziurę'. W OTW możesz wybrać dowolny układ współrzędnych. Może on mieć jakieś
                              intuicyjnie rozumiane znaczenie, albo i nie. O wiele istotniejsze jest jednak
                              to, czy układ współrzędnych jest przydatny przy badaniu danych własności
                              czasoprzestrzeni.

                              Ludzie wyprowadzający promieniowanie Hawkinga z tunelowania kwantowego też muszą
                              wpierw wprowadzić taki dobrze zachowujący się układ współrzędnych. Więc naprawdę
                              nie ma tu żadnej magii, ani 'mitycznych nieskończoności', z którymi radzi sobie
                              dopiero kwantowa teoria grawitacji.

                              > Tu nie chodzi o jakąś jedną nieskończoność, ale o to, że teoria względności ma
                              > wiele różnych niefizycznych nieskończoności. Znów przywołam przykład
                              > rozpędzania masy do prędkości coraz bliższej prędkości światła. Podobnym mitem
                              > jest wiara, że masa takiego ciała dąży do nieskończoności.
                              >
                              > Rozpędzając elektron w ten sposób np. w stałym wielkoskalowym polu
                              > elektrostytycznym w końcu zamienimy go w małą czarną dziurę, która natychmiast
                              > wybuchnie jako biała dziura. I tak się kończy mit o nieskończonej masie.

                              Mylisz masę grawitacyjną z masą relatywistyczną, a białą dziurę z parującą
                              czarną dziurą.
                              • dokowski Tak, tu mnie złapałeś na przejęzyczeniu 09.01.06, 17:13
                                Gość portalu: niteran napisał(a):

                                > > wybuchnie jako biała dziura. I tak się kończy mit o nieskończonej masie.
                                >
                                > Mylisz masę grawitacyjną z masą relatywistyczną

                                ale nie tutaj jeszcze, spróbuj lepiej zrozumieć ten mój przykład z wybuchającym
                                elektronem

                                > a białą dziurę z parującą czarną dziurą.

                                Oczywiście miałem na myśli wybuchającą czarną dziurę w ostatniej fazie swego
                                istnienia
                                • Gość: niteran Freudowskie przejęzyczenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:17
                                  > ale nie tutaj jeszcze, spróbuj lepiej zrozumieć ten mój przykład z
                                  > wybuchającym elektronem

                                  Ech, dobrze, no to spróbuję może inaczej. Pozwól mi zrozumieć lepiej ten
                                  przykład. Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozpędzony elektron utworzy czarną
                                  dziurę?

                                  > Oczywiście miałem na myśli wybuchającą czarną dziurę w ostatniej fazie swego
                                  > istnienia

                                  Co jest zupełnie czym innym, niż biała dziura.
                                  • dokowski Psychoanaliza nie jest nauką ani zbiorem hipotez 10.01.06, 12:48
                                    Freud był hochsztaplerem, tak jak większość psychoanalityków.

                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                    > Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozpędzony elektron utworzy czarną
                                    > dziurę?

                                    Na podstawie równoważności masy i energii
                                    • Gość: niteran Re: Psychoanaliza nie jest nauką ani zbiorem hipo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 13:34
                                      dokowski napisał:

                                      > > Na jakiej podstawie twierdzisz, że rozpędzony elektron utworzy czarną
                                      > > dziurę?
                                      >
                                      > Na podstawie równoważności masy i energii

                                      Ok, tak myślałem. Jak już pisałem - mylisz, jak wiele osób, dwie różne rzeczy,
                                      masę spoczynkową i masę relatywistyczną.

                                      Jeśli coś nie jest czarną dziurą w jednym układzie odniesienia, nie może być
                                      czarną dziurą w innym układzie odniesienia. Nie da się utworzyć czarnej dziury
                                      poprzez rozpędzenie cząstki do prędkości bliskiej prędkości światła, na mocy
                                      naiwnego podstawienia m_r = m_0/sqrt(1-v^2/c^2) do wzoru na masę Schwarzschilda.
                                      • dokowski Sądzisz, że foton nie oddziałuje grawitacyjnie? 11.01.06, 11:57
                                        Gość portalu: niteran napisał(a):

                                        > mylisz, jak wiele osób, dwie różne rzeczy,
                                        > masę spoczynkową i masę relatywistyczną.

                                        Foton ma wyłącznie masę relatywistyczną, a mimo to zakrzywia czasoprzestrzeń.
                                        • Gość: niteran Re: Sądzisz, że foton nie oddziałuje grawitacyjni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 12:40
                                          dokowski napisał:

                                          > Foton ma wyłącznie masę relatywistyczną, a mimo to zakrzywia czasoprzestrzeń.

                                          Eech... no dobrze, pozostając dalej w kręgu intuicji STW...

                                          Różnica polega na tym, że 'masa relatywistyczna' fotonu nie zależy od układu
                                          odniesienia, w którym ją obserwujemy. 'Masa relatywistyczna' Twojego elektronu,
                                          czy Ciebie, zależy. Istnieją układy odniesienia, w których poruszasz się z
                                          prędkościami bliskimi prędkości światła. Jakoś to jednak nie powoduje, że
                                          kolapsujesz i stajesz się czarną dziurą.
                                          • dokowski Zależy. Znasz efekt Dopplera? 11.01.06, 16:45
                                            Gość portalu: niteran napisał(a):

                                            > 'masa relatywistyczna' fotonu nie zależy od układu odniesienia

                                            energia fotonu zależy od jego częstotliwości

                                            > Istnieją układy odniesienia, w których poruszasz się z
                                            > prędkościami bliskimi prędkości światła. Jakoś to jednak nie powoduje, że
                                            > kolapsujesz i stajesz się czarną dziurą.

                                            Znów pokazujesz, że nie czujesz teorii względności. W tamtym układzie
                                            odniesienia jestem widziany jako czarna dziurą. Natomiast raczej nie może być
                                            mowy o "kolapsowaniu", gdyż układ odniesienia w chwili dokonywania obserwacji
                                            powinien być inercjalny
                                            • dokowski Efekt Dopplera pokazuje że nie masz racji, tak ... 11.01.06, 17:56
                                              dokowski napisał:

                                              > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                              >
                                              > > 'masa relatywistyczna' fotonu nie zależy od układu odniesienia
                                              >
                                              > energia fotonu zależy od jego częstotliwości

                                              ... jak bym to udowodnił ad absurdum - bo energia przekłada się na masę
                                              relatywistyczną
                                              • Gość: niteran Re: Efekt Dopplera pokazuje że nie masz racji, ta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:34
                                                dokowski napisał:

                                                > ... jak bym to udowodnił ad absurdum - bo energia przekłada się na masę
                                                > relatywistyczną

                                                Ad absurdum to dobre określenie, dokowski. Policz sobie składowe tensora momentu
                                                pędu, na litość boską.

                                                > Znów pokazujesz, że nie czujesz teorii względności. W tamtym układzie
                                                > odniesienia jestem widziany jako czarna dziurą.

                                                ROTFL... ciekaw jestem, jak tłumaczysz sobie, że nie parujesz, jak ten
                                                Twój hipotetyczny elektron... Ciekaw jestem także, jak tłumaczysz sobie,
                                                że w pewnych układach odniesienia także i ten elektron nie tworzy czarnej
                                                dziury i nie eksploduje, bo wcale nie porusza się z wielką prędkością...

                                                Naprawdę, bardzo jestem ciekaw Twoich kolejnych fantastycznych teorii ;)))

                                                > Natomiast raczej nie może być
                                                > mowy o "kolapsowaniu", gdyż układ odniesienia w chwili dokonywania obserwacji
                                                > powinien być inercjalny

                                                ???

                                                Kolaps grawitacyjny można obserwować tylko w inercjalnych układach odniesienia?

                                                Anyway, przecież mówimy o inercjalnym układzie, w którym poruszasz się ze stałą
                                                prędkością, równą 0.999999999999999999999999999999 c. Zgodnie z Twoją wykładnią,
                                                Twoja masa, zamiast 'mitycznie' wzrosnąć do ogromnych wartości, powinna
                                                wygenerować czarną dziurę, która momentalnie wyparowuje...
                                                • dokowski Pomyśl zanim napiszesz 12.01.06, 16:50
                                                  Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                  > przecież mówimy o inercjalnym układzie, w którym poruszasz się ze stałą
                                                  > prędkością, równą 0.999999999999999999999999999999 c. Zgodnie z Twoją
                                                  > wykładnią, Twoja masa, zamiast 'mitycznie' wzrosnąć do ogromnych wartości,
                                                  > powinna wygenerować czarną dziurę, która momentalnie wyparowuje...

                                                  W którym momencie "wygenerować" czarną dziurę? Przecież sam piszesz, że
                                                  prędkość jest stała, więc znaczy że czarna dziura już dawno musi istnieć.

                                                  Wyobraź sobie, że lecisz tą rakietą, która tak długo przyspiesza. Weź teleskop
                                                  i patrz przed siebie, albo, co na jedno wychodzi, weź teorię względnoci i
                                                  policz sobie, co będziesz widział.

                                                  Na początku rachunki są proste, bo przy prędkościach niezbyt bliskich c
                                                  wystarczy że uwzgędnisz STW. W efekcie widzisz, że masz coraz więcej gwiazd
                                                  przed sobą, a coraz mniej po bokach. Można by rzec, że gwiazdy zbiegają się
                                                  przed dziób twojej rakiety i zagęszczaja się. Ale ty się nadal rozpędzasz...

                                                  Czy myślisz, że jeśli będziesz mógł się rozpędzać dostatecznie długo, to
                                                  obserwowana gęstość materii będzie zbliżać się dowolnie do nieskończoności?
                                                  Jeśli wierzyszw realność osobliwości, to sie mylisz. W rzeczywistości efekty
                                                  wynikające z OTW spowodują, że obserwowana przez ciebie krzywizna
                                                  czasoprzestrzeni zamknie obserwowane gwiazdy we wnętrzu czarnej dziury, po
                                                  prostu straciz je z oczu zanim zobaczysz osobliwość. Z casem stracisz z oczu
                                                  wszystkie inne dość masywne obiekty, które będziesz obserwował z coraz większą
                                                  prędkością coraz bardziej zagęszczające się przed twoim nosem.

                                                  Wsiąść do rakiety nie możesz, żeby ten efekt zobaczyć na własne oczy, ale
                                                  możesz spróbować to przeliczyć. OTW pokaże ci, że horyzost zdarzeń zasłoni
                                                  tworzącą się przed tobą osobliwość. Nie zobaczysz gwiazd zbiegających się do
                                                  nieskończonej gęstości. Wybij to sobie z główki.
                                                  • Gość: niteran Re: Pomyśl zanim napiszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 17:39
                                                    dokowski napisał:

                                                    > W którym momencie "wygenerować" czarną dziurę? Przecież sam piszesz, że
                                                    > prędkość jest stała, więc znaczy że czarna dziura już dawno musi istnieć.

                                                    Zgadza się... ale ja tu tylko powtarzam Twoje twierdzenia. Twierdzisz, że
                                                    'wzrastanie masy do nieskończoności przy wzroście prędkości to mit' (no cóż,
                                                    niewątpliwie mylące jest tu używanie terminu 'masa', co sam dalej pokazujesz),
                                                    bo 'w rzeczywistości' elektron wcześniej się zapadnie, utworzy czarną dziurę, po
                                                    czym wyparuje. I w ten sposób, Twoim ulubionym sposobem - przywołując mityczne
                                                    'efekty kwantowe', rozprawiasz się z 'mitem nieskończoności'.

                                                    Więc pytam się, dlaczego Ty sam, czy dowolny inny obiekt we Wszechświecie nie
                                                    tworzy czarnej dziury, i nie wyparuje? Przecież zawsze istnieje układ
                                                    odniesienia, w którym poruszasz się z bardzo wielką prędkością, i - ponownie,
                                                    zgodnie z Twoimi twierdzeniami - powinieneś dawno już przestać istnieć.

                                                    Nie mów mi, że to jest absurdalne, ja to doskonale wiem. Problem - Twój problem
                                                    - polega na tym, że to jest prosta konsekwencja Twoich absurdalnych wypowiedzi.

                                                    > Wyobraź sobie, że lecisz tą rakietą, która tak długo przyspiesza. Weź teleskop
                                                    > i patrz przed siebie, albo, co na jedno wychodzi, weź teorię względnoci i
                                                    > policz sobie, co będziesz widział.
                                                    >
                                                    > Na początku rachunki są proste, bo przy prędkościach niezbyt bliskich c
                                                    > wystarczy że uwzgędnisz STW. W efekcie widzisz, że masz coraz więcej gwiazd
                                                    > przed sobą, a coraz mniej po bokach. Można by rzec, że gwiazdy zbiegają się
                                                    > przed dziób twojej rakiety i zagęszczaja się. Ale ty się nadal rozpędzasz...

                                                    No świetnie... aberracja optyczna to żadna nowina...

                                                    > Czy myślisz, że jeśli będziesz mógł się rozpędzać dostatecznie długo, to
                                                    > obserwowana gęstość materii będzie zbliżać się dowolnie do nieskończoności?

                                                    Nie, nie twierdzę tego. W przeciwieństwie do Ciebie nie używam takich terminów
                                                    jak "gęstość materii", "masa", "masa relatywistyczna" ze swobodą i zamiennie,
                                                    bo, jak gdzieś wyjaśniałeś, to wszystko jedno i to samo.

                                                    > Jeśli wierzyszw realność osobliwości, to sie mylisz. W rzeczywistości efekty
                                                    > wynikające z OTW spowodują, że obserwowana przez ciebie krzywizna
                                                    > czasoprzestrzeni zamknie obserwowane gwiazdy we wnętrzu czarnej dziury, po
                                                    > prostu straciz je z oczu zanim zobaczysz osobliwość?

                                                    LOL, przecież nikt - poza Tobą - nie twierdzi, że rozpędzając coś do dużych
                                                    prędkości można utworzyć czarną dziurę. Ty przyjmujesz to absurdalne założenie,
                                                    po czym wpadasz w kolejne absurdy, usiłując wyjaśnić powstające sprzeczności. Co
                                                    gorsza, przeczysz już sam sobie. Bo przecież długo głosileś, że żaden horyzont
                                                    zdarzeń nie istnieje, to też mit, można go przekraczać w obie strony... więc
                                                    dlaczego uważasz, że nie będę mógł obserwować gwiazd? Skoro, zgodnie z Twoimi
                                                    'wynikającymi z OTW efektami', nie ma żadnych kłopotów z opuszczenia czarnej dziury?

                                                    > Z casem stracisz z oczu
                                                    > wszystkie inne dość masywne obiekty, które będziesz obserwował z coraz większą
                                                    > prędkością coraz bardziej zagęszczające się przed twoim nosem.
                                                    > Wsiąść do rakiety nie możesz, żeby ten efekt zobaczyć na własne oczy, ale
                                                    > możesz spróbować to przeliczyć. OTW pokaże ci, że horyzost zdarzeń zasłoni
                                                    > tworzącą się przed tobą osobliwość. Nie zobaczysz gwiazd zbiegających się do
                                                    > nieskończonej gęstości. Wybij to sobie z główki.

                                                    ROTFL, nie no, ja już naprawdę nie mogę...

                                                    OTW mi pokaże...
                                                  • Gość: p. On nie rozumie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 18:31
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    ...
                                                    > ROTFL, nie no, ja już naprawdę nie mogę...
                                                    >
                                                    > OTW mi pokaże...

                                                    ... ze czarne dziury to obiekty ktore moga istniec
                                                    w naszym ukladzie odniesienia bez poruszania sie
                                                    z predkosciami relatywistycznymi w stosunku do nas.

                                                    Twoj argument ze zgodnie ze jego ekwiwalentnoscia masy
                                                    spoczynkowej i relatywistycznej to powinien istniec w formie
                                                    czarnej dziury on probuje odparowac ze on istnieje jako
                                                    czarna dziura w tym ukladzie ktory podales jako rodzaj
                                                    swoistego zludzenia.
                                                    I dlatego stara sie przekonac Ciebie i innych ze
                                                    poruszajac sie z z podswietlna predkoscia wzgledem czegos
                                                    o niezerowej masie spoczynkowej jestes skazany na zaobserwowanie
                                                    czarnej dziury.

                                                    To co dla Ciebie jest czystym absurdem dla niego
                                                    jest najzupelniej poprawnym tokiem rozumowania.
                                                    Skoro w jego rozumowaniu cos co sie wzgledem nas porusza
                                                    mozemy postrzegac jako czarna dziure tylko dlatego ze sie
                                                    porusza z podswietlna to te czarne dziury ze swoimi osobliwosciami
                                                    ktore wzgledem nas poruszaja sie "powoli" to tez rodzaj
                                                    zludzenia.

                                                    Ja nie wierze w to by on byl tak niedouczony
                                                    by nie rozumiec tego ze wypisuje te glupoty.
                                                    Jestem przekonany ze to typ Kagana ktory glupoty
                                                    wypisuje dla samej przyjemnosci pisania,
                                                    o ile to nie Kagan we wlasnej osobie.

                                                    Mniejsza o to, jesli jednak potrafisz sie
                                                    zmobilizowac po ataku smiechu jaki wzbudzaja
                                                    jego bunczuczne posty to postaraj sie mu
                                                    a zwklaszcza pozostalym czytelnikom wytlumaczyc
                                                    syntetycznie
                                                    roznice miedzy tym co on sobie wyobraza a co
                                                    stanowi STW i OTW, bo jest to
                                                    moim zdaniem dosyc powszechnie
                                                    wystepujace bledne wyobrazenie wsrod tych co
                                                    zaczynaja sobie przyswajac STW.

                                                    pozdrawiam
                                                    p

                                                  • dokowski nie wysilaj się drugi nicku, nie zdenerwujesz mnie 13.01.06, 17:15
                                                    bo cie nie czytam, szkodzisz tylko wiarygodności pierwszego nicka, który jest
                                                    na tyle głupi, że nie strofuje cię za te twoje idiotyczne uwagi

                                                    gdyby był uczciwym dyskutantem, to byś mu przeszkadzał tak samo jak mnie

                                                    gdyby był w miarę inteligentny, to przynajmniej udawałby, że te twoje chamskie
                                                    wtrącanie się szkodzi meritum, ale wtedy by rozumiał zasadę względności

                                                    wnioski sam sobie wyciągnij

                                                    od tej pory będę cię kompletnie ignorował
                                                  • Gość: p. Re: nie wysilaj się ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 19:46
                                                    dokowski napisał:

                                                    > bo cie nie czytam, szkodzisz tylko wiarygodności pierwszego nicka, który jest
                                                    > na tyle głupi, że nie strofuje cię za te twoje idiotyczne uwagi

                                                    kazdy dba sam o swoja wiarygodnosc
                                                    Kultura swojego zachowania to nie grzeszysz ;-)
                                                    Liczysz zapewne na to ze Niteran sie obrazi i da ci spokoj ;-))
                                                    Albo ze samemu znajdziesz powod by poczuc sie obrazonym
                                                    i uciec od tematu nie tlumaczac sie ze swoivh bredni.

                                                    Skoro wiec mnie nie czytasz to zapewne znajdziesz
                                                    wiecej czasu by udzielac Niteranowi odpowiedzi
                                                    na stawiane przez niego pytania ;-))

                                                    > gdyby był uczciwym dyskutantem, to byś mu przeszkadzał tak samo jak mnie

                                                    alez ja ci tylko pomagam skupic sie na dyskusji z Niteranem ;-))
                                                    skoro mnie juz nie czytasz to robie to chyba sutecznie ?;-)

                                                    > gdyby był w miarę inteligentny, to przynajmniej udawałby, że te twoje
                                                    > chamskie
                                                    > wtrącanie się szkodzi meritum, ale wtedy by rozumiał zasadę względności

                                                    ROTFL

                                                    > wnioski sam sobie wyciągnij

                                                    KAZDY moze sobie wyciagnac wnioski
                                                    z publicznej dyskusji

                                                    i kazdy moze sie do niej wlaczyc w dowolnym momencie

                                                    > od tej pory będę cię kompletnie ignorował

                                                    jak sie nie ma argumentow to calkiem zrozumiale ;-))

                                                    Niterana tez za niedlugo zaczniesz ignorowac,
                                                    bo jego pytania o konkrety ignorujesz juz
                                                    od poczatku dyskusji,
                                                    a wnioski moze wyciagnac sobie kazdy ...
                                                  • dokowski Tyle razy już ci tłumaczyłem, że w teorii ... 13.01.06, 17:06
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Więc pytam się, dlaczego Ty sam, czy dowolny inny obiekt we Wszechświecie nie
                                                    > tworzy czarnej dziury, i nie wyparuje? Przecież zawsze istnieje układ
                                                    > odniesienia, w którym poruszasz się z bardzo wielką prędkością

                                                    ... względności każdy układ odniesienia jest równoprawny, że obserwator o
                                                    którym piszesz nie widzi mnie, tylko czarną dziurę. Jeśli on ma masę i gęstość
                                                    niemniejszą niż moja, to ja też go nie będę widział, tylko czarną dziurę w tym
                                                    miejscu. Natomiast sam siebie nie mogę widzieć w postaci czarnej dziury, bo
                                                    moja masa w moim układzie udniesienia nie jest dość duża, żeby utworzyć czarną
                                                    dziurę.

                                                    Kiedy zaczynasz post tak jaskrawym brakiem zrozumienia dla teorii względności,
                                                    to ręce od razu opadają, bo to jest bariera nie do przeskoczenia. Dopóki nie
                                                    zrozumiesz zasady względności, nie ma sensu żadna dalsza wymiana argumentów.

                                                    Musisz wrócić do podstawowych lektur. "zasada względności" to klucz do tego,
                                                    żebyś zaczął kojarzyć
                                                  • Gość: niteran Re: Tyle razy już ci tłumaczyłem, że w teorii ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 17:40
                                                    dokowski napisał:

                                                    > ... względności każdy układ odniesienia jest równoprawny, że obserwator o
                                                    > którym piszesz nie widzi mnie, tylko czarną dziurę. Jeśli on ma masę i gęstość
                                                    > niemniejszą niż moja, to ja też go nie będę widział, tylko czarną dziurę w tym
                                                    > miejscu. Natomiast sam siebie nie mogę widzieć w postaci czarnej dziury, bo
                                                    > moja masa w moim układzie udniesienia nie jest dość duża, żeby utworzyć czarną
                                                    > dziurę.

                                                    LOL, no ale to już wiemy. Tzn. wiemy, że uważasz, że odpowiednio szybko
                                                    poruszający się obserwator nie będzie widział Ciebie, tylko czarną dziurę -
                                                    podobnie jak uważasz, że nie możemy obserwować odpowiednio szybko poruszającego
                                                    się elektronu, tylko czarną dziurę. Wiemy też (tzn. używam tu exclusive pluralis
                                                    - ja to wiem, Ty tego nie wiesz, inni to wiedzą), że to absurd, no ale załóżmy
                                                    na moment, że faktycznie tak jest (ku naszej rozrywce).

                                                    Chcę się teraz dowiedzieć, jak to się dzieje, że wg. Ciebie elektron momentalnie
                                                    wyparuje, a Ty nie, skoro istnieje układ odniesienia, w którym utworzyłeś czarną
                                                    dziurę.

                                                    > Kiedy zaczynasz post tak jaskrawym brakiem zrozumienia dla teorii względności,
                                                    > to ręce od razu opadają, bo to jest bariera nie do przeskoczenia. Dopóki nie
                                                    > zrozumiesz zasady względności, nie ma sensu żadna dalsza wymiana argumentów.

                                                    Jaka wymiana argumentów? Przecież żadnej wymiany nie ma. Od jakiegoś czasu z
                                                    Twoich postów zaczęły znikać argumenty - a dokładniej, od momentu, gdy zacząłem
                                                    prosić o konkrety. Hint: za 'argumenty' nie uważamy haseł 'z OTW wynika', albo
                                                    'z kwantowej teorii grawitacji wynika'.

                                                    > Musisz wrócić do podstawowych lektur.

                                                    Spoko. Właśnie o to mi chodzi - żebyś wskazał mi lektury (skoro sam nie chcesz
                                                    mnie tutaj wyedukować). Proszę Cię o to od jakiegoś czasu, i nie doczekałem się.
                                                  • dokowski Szybkość parowania czarnej dziury zależy od masy 16.01.06, 16:15
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > jak to się dzieje, że wg. Ciebie elektron momentalnie
                                                    > wyparuje, a Ty nie, skoro istnieje układ odniesienia,
                                                    > w którym utworzyłeś czarną dziurę

                                                    Musiałby mnie obserwować baaaaaaardzo długo, żebym na jego oczach wyparował, i
                                                    w dodatku ten długi czas musiałby upłynąć na JEGO zegarku.

                                                    PS. Widzę, że wciąż nie rozumiesz zasady względności, a bez tego ani rusz, już
                                                    ci to mówiłem
                                                  • Gość: niteran Re: Szybkość parowania czarnej dziury zależy od m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:17
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Musiałby mnie obserwować baaaaaaardzo długo, żebym na jego oczach wyparował, i
                                                    > w dodatku ten długi czas musiałby upłynąć na JEGO zegarku.

                                                    No ale mówimy teraz o Twoim zegarku (na którym może upłynąć, w stosunku do tego
                                                    "długiego czasu", zaledwie kilka sekund). Wyparujesz, czy nie?

                                                    I dlaczego wcześniej nie wspominałeś nic o tym, że aby zaobserwować ten parujący
                                                    elektron (i rozprawić się "z mitem nieskończoności"), trzeba go obserwować
                                                    "baaaaardzo długo"?

                                                    > PS. Widzę, że wciąż nie rozumiesz zasady względności, a bez tego ani rusz, już
                                                    > ci to mówiłem

                                                    No to mnie oświeć...
                                                  • dokowski Szybkość parowania czarnej dziury (czytaj zanim... 17.01.06, 16:07
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > aby zaobserwować ten parujący
                                                    > elektron (i rozprawić się "z mitem nieskończoności"), trzeba go obserwować
                                                    > "baaaaardzo długo"?

                                                    Wystarczy bardzo krótko, naprawdę tego nie kojarzysz?

                                                    > No to mnie oświeć...

                                                    Każdy inercjalny układ odniesienia jest równie uprawniony do tego, aby
                                                    formułować równie adekwatny opis praw fizyki. Mówiąc prościej: świat widziany
                                                    moimi oczami jest równie prawdziwy jak wiat widziany oczami kogoś, kto
                                                    przelatuje obok mnie z prędkością 0,999999999999999999999999999999c

                                                    Oczywiście zasada ta jest równie prawdziwa jak cała teoria względności, czyli
                                                    nie jest to zasada uniwersalna, np. promieniowanie tła pokazuje, że Wszechświat
                                                    jako całość nie podlega zasadzie względności. Piszę o tym wyjątku tylko
                                                    dlatego, żebyś znów mnie nie próbował łapać za słówka, ale ten wyjątek nie ma
                                                    znaczenia dla naszej polemiki.
                                                  • Gość: niteran Re: Szybkość parowania czarnej dziury (czytaj zan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 16:21
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Wystarczy bardzo krótko, naprawdę tego nie kojarzysz?

                                                    No ale powiedz mi, dlaczego jeszcze istniejesz? Przecież w _Twoim_ układzie
                                                    odniesienia, _Twój_ czas własny, potrzebny by zaszło dane zdarzenie, byłby małym
                                                    ułamkiem czasu mierzonego w układzie poruszającym się z prędkością bliską c, z
                                                    którego to układu rzekomo obserwowanoby Ciebie jako czarną dziurę, parującą po
                                                    "bardzo dłuuugim czasie".

                                                    I dlaczego ten elektron, w dowolnym układzie odniesienia, ma wyparować, skoro w
                                                    w układzie odniesienia, związanym z tym elektronem, nie tworzy on czarnej
                                                    dziury? Po prostu cząstka ma utworzyć czarną dziurę i zniknąć, tak bez powodu,
                                                    tylko dlatego, że istnieją obserwatorzy poruszający się z prędkością bliską c?

                                                    > Każdy inercjalny układ odniesienia jest równie uprawniony do tego, aby
                                                    > formułować równie adekwatny opis praw fizyki. Mówiąc prościej: świat widziany
                                                    > moimi oczami jest równie prawdziwy jak wiat widziany oczami kogoś, kto
                                                    > przelatuje obok mnie z prędkością 0,999999999999999999999999999999c

                                                    Ale u Ciebie te opisy nie są równie adekwatne. W swoim układzie odniesienia
                                                    elektron, albo Ty, tworzycie czarną dziurę i wyparowujecie, w innym - nie. W
                                                    jaki sposób dokonasz transformacji z jednego układu odniesienia do drugiego?
                                                  • dokowski Ja widzę jak szybko idzie mój zegar - to jest ... 18.01.06, 10:41
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > w _Twoim_ układzie
                                                    > odniesienia, _Twój_ czas własny, potrzebny by zaszło dane zdarzenie,
                                                    > byłby małym ułamkiem czasu mierzonego w układzie poruszającym się

                                                    ... właśnie mój układ odniesienia. W moim układzie odniesienia mój zegar
                                                    pokazuje miliardy lat, za to zegar poruszającego się pokazuje ułamek tego czasu.

                                                    Mój czas jest ułamkiem czasu tamtego w tamtym układzie odniesienia, a nie w
                                                    moim.

                                                    > I dlaczego ten elektron, w dowolnym układzie odniesienia, ma wyparować

                                                    Z pewnością nie wyparuje w układzie odniesienia poruszającym się wraz z
                                                    elektronem.

                                                    > skoro w w układzie odniesienia, związanym z tym elektronem, nie tworzy
                                                    > on czarnej dziury?

                                                    A co to za pytanie? Gdzie logika?

                                                    > Ale u Ciebie te opisy nie są równie adekwatne.

                                                    Są adekwatne

                                                    > W swoim układzie odniesienia
                                                    > elektron, albo Ty, tworzycie czarną dziurę i wyparowujecie

                                                    Napisze raz jeszcze, może teraz przeczytasz: w układzie odniesienia elektronu
                                                    ja nie wyparuję, bo mam zbyt dużą masę. W moim układzie odniesienia elektron
                                                    wyparuje (o ile wcześniej nie wygeneruje jakiejś pary cząstka-antycząstka).
                                                  • Gość: niteran Re: Ja widzę jak szybko idzie mój zegar - to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 13:42
                                                    dokowski napisał:

                                                    > > w _Twoim_ układzie
                                                    > > odniesienia, _Twój_ czas własny, potrzebny by zaszło dane zdarzenie,
                                                    > byłby małym ułamkiem czasu mierzonego w układzie poruszającym się
                                                    >
                                                    > ... właśnie mój układ odniesienia. W moim układzie odniesienia mój zegar
                                                    > pokazuje miliardy lat, za to zegar poruszającego się pokazuje ułamek tego czasu.
                                                    >
                                                    > Mój czas jest ułamkiem czasu tamtego w tamtym układzie odniesienia, a nie w
                                                    > moim.

                                                    Ale w _tamtym_ układzie odniesienia obserwatorzy widzą, że wyparowujesz w
                                                    _skończonym_ czasie. Co implikuje, że w _Twoim_ układzie odniesienia też
                                                    wyparowujesz w skończonym czasie.

                                                    > > I dlaczego ten elektron, w dowolnym układzie odniesienia, ma wyparować
                                                    >
                                                    > Z pewnością nie wyparuje w układzie odniesienia poruszającym się wraz z
                                                    > elektronem.

                                                    Czyli w jednym układzie odniesienia elektron utworzy czarną dziurę i wyparuje,
                                                    a w drugim nie utworzy czarnej dziury, i będzie sobie dalej istniał,
                                                    nieskończenie długo?

                                                    Dokowski, to jest Twoja zasada równoważności? Jak chcesz dokonać transformacji
                                                    z jednego układu odniesienia do drugiego?

                                                    > A co to za pytanie? Gdzie logika?

                                                    No właśnie, u Ciebie już dawno poszła spać.

                                                    > Są adekwatne

                                                    W jednym układzie odniesienia elektron wyparowuje, w innym istnieje
                                                    nieskończenie długi okres czasu. Powiedz mi, jak to możliwe?

                                                    Przecież zarówno my, jak i elektron, możemy wymieniać sygnały świetlne. Będą one
                                                    docierać w skończonym czasie własnym zarówno elektronu, jak i obserwatora.
                                                    Sygnał może np. kodować taką konwersację "hej, utworzyłeś właśnie czarną
                                                    dziurę", "a właśnie że nie", "utworzyłeś, i za chwilę wyparujesz", "nie gadaj
                                                    głupot, nic takiego nie obserwuję", "właśnie wyparowałeś, nie ma cię", "no to z
                                                    kim rozmawiasz?".

                                                    > Napisze raz jeszcze, może teraz przeczytasz: w układzie odniesienia elektronu
                                                    > ja nie wyparuję, bo mam zbyt dużą masę.

                                                    Dlaczego nie? Czarna dziura zawsze wyparuje. W skończonym czasie.

                                                    > W moim układzie odniesienia elektron
                                                    > wyparuje (o ile wcześniej nie wygeneruje jakiejś pary cząstka-antycząstka).

                                                    A w układzie odniesienia elektronu żadne takie zdarzenie _nigdy_ nie będzie
                                                    miało miejsca.

                                                    Naprawdę tego nie rozumiesz, czy tylko udajesz?
                                                  • dokowski Z tym się oczywiście zgadzam 19.01.06, 13:32
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > w _tamtym_ układzie odniesienia obserwatorzy widzą, że wyparowujesz w
                                                    > _skończonym_ czasie. Co implikuje, że w _Twoim_ układzie odniesienia też
                                                    > wyparowujesz w skończonym czasie.

                                                    Po co wypisywać takie trywialne stwierdzenia.

                                                    > Czyli w jednym układzie odniesienia elektron utworzy czarną dziurę i wyparuje,
                                                    > a w drugim nie utworzy czarnej dziury, i będzie sobie dalej istniał,
                                                    > nieskończenie długo?

                                                    Skończenie. To są twoje pomysły i twoja wiara w nieskończoności, ja dowodzę
                                                    cały czas, że nieskończoności są błędami OTW, że osobliwości nie istnieją.
                                                    Wiara w czas nieskończony jest twoją wiarą, nie moją

                                                    > W jednym układzie odniesienia elektron wyparowuje, w innym istnieje
                                                    > nieskończenie długi okres czasu. Powiedz mi, jak to możliwe?

                                                    Sam sobie powiedz, to twoja insynuacja, i to wyjątkowo bezczelna. Żałosne są
                                                    takie argumenty w dyskusji.

                                                    > > Napisze raz jeszcze, może teraz przeczytasz: w układzie odniesienia
                                                    > > elektronu ja nie wyparuję, bo mam zbyt dużą masę.
                                                    >
                                                    > Dlaczego nie? Czarna dziura zawsze wyparuje. W skończonym czasie.

                                                    Brawo! Ale wplątujesz tutaj implicite założenie o malejącej gęstości
                                                    Wszechświata, a nasza polemika dotyczy efektów lokalnych STW i OTW, które nie
                                                    uwzględniają ekspansji. A może nie rozumiesz, że bez założenia wiecznej
                                                    ekspansji twoje stwierdzenie jest nieprawdziwe?

                                                    Twoje argumenty stają się rozpaczliwe.
                                                  • Gość: niteran Re: Z tym się oczywiście zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 16:24
                                                    dokowski napisał:

                                                    > > w _tamtym_ układzie odniesienia obserwatorzy widzą, że wyparowujesz w
                                                    > > _skończonym_ czasie. Co implikuje, że w _Twoim_ układzie odniesienia też
                                                    > > wyparowujesz w skończonym czasie.
                                                    >
                                                    >Po co wypisywać takie trywialne stwierdzenia.

                                                    Trywialne, ale dalej nie rozumiesz tych trywialnych konsekwencji swoich
                                                    absurdalnych twierdzeń.

                                                    W swoim układzie odniesienia wyparujesz w skończonym czasie.

                                                    I pytanie brzmi - dlaczego? Skoro w _swoim_ układzie odniesienia nie masz
                                                    ku temu _żadnych_ powodów?

                                                    > Skończenie. To są twoje pomysły i twoja wiara w nieskończoności, ja dowodzę
                                                    > cały czas, że nieskończoności są błędami OTW, że osobliwości nie istnieją.
                                                    > Wiara w czas nieskończony jest twoją wiarą, nie moją

                                                    No ale powiedz mi, dlaczego ten elektron ma istnieć skończony okres czasu, skoro
                                                    w swoim układzie odniesienia nie ma żadnych powodów, by wyparować?

                                                    Powiedz mi, dlaczego istnieje w ogóle stabilna materia - skoro wszytkie elektrony
                                                    w Twoim ciele powinny już dawno temu wyparować (istnieje układ odniesienia,
                                                    według którego, zgodnie z Twoją absurdalną teorią, te elektrony zamieniają się
                                                    w czarne dziury i wyparowują)?

                                                    I w ogóle, na jakiej podstawie utożsamiasz "osobliwość" z "nieskończonością"?

                                                    Czy Ty w ogóle wiesz, co to jest w OTW osobliwość?

                                                    > > W jednym układzie odniesienia elektron wyparowuje, w innym istnieje
                                                    > > nieskończenie długi okres czasu. Powiedz mi, jak to możliwe?
                                                    >
                                                    > Sam sobie powiedz, to twoja insynuacja, i to wyjątkowo bezczelna. Żałosne są
                                                    > takie argumenty w dyskusji.

                                                    LOL, insynuacja? Bezczelna? Takie argumenty są żałosne?

                                                    No to co mam powiedzieć o Twoich, które tak jakby ostatnio przestały się pojawiać?

                                                    BTW, ja sobie już sam odpowiedziałem. Od dawna powtarzam, że Twoje twierdzenia
                                                    są absurdalne. A ponieważ nie przejawiasz chęci sięgnięcia po podręczniki i
                                                    sprawdzenia, staram Ci się pokazać, że Twoje twierdzenia prowadzą do sprzeczności.

                                                    > > Dlaczego nie? Czarna dziura zawsze wyparuje. W skończonym czasie.
                                                    >
                                                    > Brawo!

                                                    No a teraz odpowiedz mi na pytanie. Zgodnie z Twoją teorią, zawsze istnieją układy
                                                    odniesienia, w których dowolny obiekt utworzy czarną dziurę, i wyparuje, po krótszym
                                                    bądź dłuższym czasie.

                                                    Pytam się więc, skąd się bierze świat, który widzisz dookoła?

                                                    > Ale wplątujesz tutaj implicite założenie o malejącej gęstości
                                                    > Wszechświata, a nasza polemika dotyczy efektów lokalnych STW i OTW, które nie
                                                    > uwzględniają ekspansji. A może nie rozumiesz, że bez założenia wiecznej
                                                    > ekspansji twoje stwierdzenie jest nieprawdziwe?

                                                    Co jest w nim nieprawdziwego?

                                                    > Twoje argumenty stają się rozpaczliwe.

                                                    Twoich argumentów za to ostatnio nie widać. Widać za to próby uników.
                                                  • dokowski Dlaczego zadajesz te same pytanie, skoro masz ... 20.01.06, 16:46
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > W swoim układzie odniesienia wyparujesz w skończonym czasie.
                                                    >
                                                    > I pytanie brzmi - dlaczego? Skoro w _swoim_ układzie odniesienia nie masz
                                                    > ku temu _żadnych_ powodów?

                                                    Mogę tylko powtórzyć to co napisałem wcześniej. Na podstawie obserwowanej
                                                    gęstości Wszechświata mogę policzyć jak duża jest czarna dziura, w której się
                                                    znajduję. Stąd mogę wyliczyć czas jej parowania.

                                                    Dlaczego ignorujesz takie obliczenie, skoro Einstein osobiście je wykonał? A
                                                    może nie rozumiesz tego? Jeśli tak, to ignorowanie nic ci nie da, lepiej od
                                                    razu się przyznaj, że nie wiesz, jak Einstein policzył "promień Wszechświata".

                                                    > dlaczego ten elektron ma istnieć skończony okres czasu, skoro
                                                    > w swoim układzie odniesienia nie ma żadnych powodów, by wyparować?

                                                    Bo wyparuje cała czarna dziura, której składnikiem jest ten elektron

                                                    > Powiedz mi, dlaczego istnieje w ogóle stabilna materia - skoro wszytkie
                                                    > elektrony w Twoim ciele powinny już dawno temu wyparować

                                                    Ponieważ moje elektrony są częścią większej masy, która wytworzyła czarną
                                                    dziurę zanim pojedyncze elektrony mogły utworzyć każdy dla siebie czerną dziurę.

                                                    > I w ogóle, na jakiej podstawie utożsamiasz "osobliwość" z "nieskończonością"?
                                                    >
                                                    > Czy Ty w ogóle wiesz, co to jest w OTW osobliwość?

                                                    Ta żałosna próba zmiany tematu pokazuje tylko, że kończą się twoje możliwości
                                                    atakowania moich poglądów. Widzisz już, że są one spójne i niesprzeczne z
                                                    prawami fizyki, próbujesz więc atakować mnie w coraz bardziej niewybredny
                                                    sposób.

                                                    > staram Ci się pokazać, że Twoje twierdzenia prowadzą do sprzeczności.

                                                    Twoje starania są nieskuteczne dlatego, że nie ma w nich sprzeczności. Widać
                                                    zaś wyraźnie, że nie potrafisz wyobrazić sobie jak w jednym układzie
                                                    odniesienia wygląda to co widzisz w innym

                                                    > Zgodnie z Twoją teorią, zawsze istnieją układy odniesienia, w których
                                                    > dowolny obiekt utworzy czarną dziurę, i wyparuje, po krótszym
                                                    > bądź dłuższym czasie.
                                                    >
                                                    > Pytam się więc, skąd się bierze świat, który widzisz dookoła?

                                                    To pytanie w żaden sposób nie nawiązuje do poprzedzającego go wstępu. To już
                                                    szczyt wszystkiego, że ja muszę za ciebie formułować pytania, które chcesz
                                                    zadać, ale nie potrafisz uświadomić sobie logicznych związków tego pytania z
                                                    dręczącymi cię wątpliwościami.

                                                    Oto przykład sensownego pytania, które mógłbyś zadać:

                                                    > Pytam się więc, dlaczego świat, który widzisz dookoła, jeszcze istnieje?

                                                    Odpowiadam: świat ten istnieje, bo jeszcze nie wyparował

                                                    > Co jest w nim nieprawdziwego?

                                                    Czarna dziura nie wyparuje, dopóki dopływa do niej energia z zewnątrz
                                                  • Gość: niteran Re: Dlaczego zadajesz te same pytanie, skoro masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 18:26
                                                    dokowski napisał:

                                                    > > W swoim układzie odniesienia wyparujesz w skończonym czasie.
                                                    > >
                                                    > > I pytanie brzmi - dlaczego? Skoro w _swoim_ układzie odniesienia nie masz
                                                    > > ku temu _żadnych_ powodów?
                                                    >
                                                    > Mogę tylko powtórzyć to co napisałem wcześniej. Na podstawie obserwowanej
                                                    > gęstości Wszechświata mogę policzyć jak duża jest czarna dziura, w której się
                                                    > znajduję. Stąd mogę wyliczyć czas jej parowania.

                                                    Ale my tu nie mówimy o czarnej dziurze, w której się znajdujesz. Tylko np. o
                                                    elektronie, który, rozpędzony, ma rzekomo wyparować - _zanim_ wyparuje czarna
                                                    dziura, którą jest rzekomo wszechświat. Więc powtarzam pytanie - skąd
                                                    ten elektron ma wiedzieć, że wyparuje? Skoro w jego układzie odniesnienia,
                                                    nie ma żadnych powodów, by utworzyć czarną dziurę, podobnie jak nie mają takich
                                                    powodów wszystkie elektrony zawarte w Twoim ciele?

                                                    > Dlaczego ignorujesz takie obliczenie, skoro Einstein osobiście je wykonał? A
                                                    > może nie rozumiesz tego? Jeśli tak, to ignorowanie nic ci nie da, lepiej od
                                                    > razu się przyznaj, że nie wiesz, jak Einstein policzył "promień Wszechświata".

                                                    Ale jakie obliczenia? Możesz je podać?

                                                    > Bo wyparuje cała czarna dziura, której składnikiem jest ten elektron

                                                    Przecież wcześniej twierdziłeś, że rozpędzony elektron wyparuje, w naszym
                                                    układzie odniesienia, znacznie wcześniej...

                                                    > Ponieważ moje elektrony są częścią większej masy, która wytworzyła czarną
                                                    > dziurę zanim pojedyncze elektrony mogły utworzyć każdy dla siebie czerną dziurę.

                                                    Jak to, 'zanim'? Przecież istnieją układy odniesienia, w których te elektrony
                                                    od dawna już poruszają się z przyświetlnymi prędkościami - więc zgodnie z Twoją
                                                    teorią, już dawno powinny utworzyć czarne dziury i wyparować.

                                                    > Ta żałosna próba zmiany tematu pokazuje tylko, że kończą się twoje możliwości

                                                    A możesz mi odpowiedzieć na pytanie?

                                                    > atakowania moich poglądów. Widzisz już, że są one spójne i niesprzeczne z
                                                    > prawami fizyki, próbujesz więc atakować mnie w coraz bardziej niewybredny
                                                    > sposób.

                                                    ROTFL. Przyznaję, kończą się moje możliwości. Zastanawiam się teraz, czy udajesz
                                                    głupiego, czy naprawdę taki jesteś.


                                                    > Twoje starania są nieskuteczne dlatego, że nie ma w nich sprzeczności. Widać
                                                    > zaś wyraźnie, że nie potrafisz wyobrazić sobie jak w jednym układzie
                                                    > odniesienia wygląda to co widzisz w innym

                                                    Według Twoich absurdalnych teorii, tego co widzę w jednym układzie odniesienia
                                                    (utworzenie i wyparowanie czarnej dziury), nie widać w innym.

                                                    > To pytanie w żaden sposób nie nawiązuje do poprzedzającego go wstępu. To już
                                                    > szczyt wszystkiego, że ja muszę za ciebie formułować pytania, które chcesz
                                                    > zadać, ale nie potrafisz uświadomić sobie logicznych związków tego pytania z
                                                    > dręczącymi cię wątpliwościami.

                                                    To nie wątpliwości mnie dręczą. Zastanawia mnie tylko, czy naprawdę wierzysz
                                                    w absurdy, które wygłaszasz.

                                                    > Odpowiadam: świat ten istnieje, bo jeszcze nie wyparował

                                                    Ale dlaczego _jeszcze_ nie wyparował, skoro od miliardów lat istnieją układy
                                                    odniesienia, w których elektrony zawarte np. w Twoim ciele poruszają się
                                                    z prędkościami bliskimi c?

                                                    > Czarna dziura nie wyparuje, dopóki dopływa do niej energia z zewnątrz

                                                    Więc?
                                                  • dokowski Skup się chociaż na jednym wątku 23.01.06, 09:30
                                                    Zastanów się, jak powstaje czarna dziura. Czy cała rosnąca i kolapsująca masa
                                                    zamienia się w jedna czarna dziurę? Czy najpierw, jak sugerujesz, każdy
                                                    elektron z osobna tworzy czarną dziurę, a potem te malutkie czarne dziury
                                                    błyskawicznie się łączą zanim wyparują?

                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > > Bo wyparuje cała czarna dziura, której składnikiem jest ten elektron
                                                    >
                                                    > Przecież wcześniej twierdziłeś, że rozpędzony elektron wyparuje, w naszym
                                                    > układzie odniesienia, znacznie wcześniej...

                                                    To ty twierdzisz, że elektrony wyparowują wcześniej, ja twierdzę, że gdy tworzy
                                                    się makroskopowa czarna dziura, to zawarte w niej elektrony nie mogą później
                                                    utworzyć czarnych dziur wewnątrz większej czarnej dziury.

                                                    > > Ponieważ moje elektrony są częścią większej masy, która wytworzyła czarną
                                                    > > dziurę zanim pojedyncze elektrony mogły utworzyć każdy dla siebie czerną
                                                    > > dziurę.
                                                    >
                                                    > Jak to, 'zanim'? Przecież istnieją układy odniesienia, w których te elektrony
                                                    > od dawna już poruszają się z przyświetlnymi prędkościami - więc zgodnie
                                                    > z Twoją teorią, już dawno powinny utworzyć czarne dziury i wyparować

                                                    Skąd ty bierzesz te "od dawna"? Ja tylko twierdzę, że rozpędzające się ciało
                                                    (nawet takie jak elektron) zamieni się w czarną dziurę gdy tylko jego masa
                                                    relatywistyczna stanie się dość duża.

                                                    Ty zaś pisze
                                                  • dokowski Niechcący wysłałem za wcześniej 23.01.06, 09:38
                                                    Ty zaś piszesz o obserwatorze, który kiedyś w przeszłości obserwował nię
                                                    pojedyncze elektrony, z których powstało moje ciało, ale obserwował Ziemię,
                                                    Słońce, Galaktykę, ... i zobaczył jak zamieniły się w czarną dziurę. Nie
                                                    widział tych elektronów, o których piszesz.
                                                  • Gość: niteran Re: Niechcący wysłałem za wcześniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 10:39
                                                    > Zastanów się, jak powstaje czarna dziura. Czy cała rosnąca i kolapsująca masa
                                                    > zamienia się w jedna czarna dziurę? Czy najpierw, jak sugerujesz, każdy
                                                    > elektron z osobna tworzy czarną dziurę, a potem te malutkie czarne dziury
                                                    > błyskawicznie się łączą zanim wyparują?

                                                    Wszystko jedno. Zauważyłeś, by elektrony w Twoim ciele połączyły się tworząc
                                                    jedną czarną dziurę?

                                                    > To ty twierdzisz, że elektrony wyparowują wcześniej, ja twierdzę, że gdy tworzy
                                                    > się makroskopowa czarna dziura, to zawarte w niej elektrony nie mogą później
                                                    > utworzyć czarnych dziur wewnątrz większej czarnej dziury.

                                                    Napisałeś przecież (komentarz z 09.01.06, 14:55):

                                                    "Rozpędzając elektron w ten sposób np. w stałym wielkoskalowym polu
                                                    elektrostytycznym w końcu zamienimy go w małą czarną dziurę, która natychmiast
                                                    wybuchnie jako biała dziura. I tak się kończy mit o nieskończonej masie."

                                                    Powiedz mi, gdzie tutaj piszesz coś o makroskopowej czarnej dziurze?

                                                    > Skąd ty bierzesz te "od dawna"?

                                                    Stąd, że mam pełną dowolność przy wyborze układu odniesienia.

                                                    > Ja tylko twierdzę, że rozpędzające się ciało
                                                    > (nawet takie jak elektron) zamieni się w czarną dziurę gdy tylko jego masa
                                                    > relatywistyczna stanie się dość duża.

                                                    Co oznacza, że od wyboru układu odniesienia zależy, czy utworzysz czarną dziurę,
                                                    czy nie. Proste. I absurdalne.

                                                    > Ty zaś piszesz o obserwatorze, który kiedyś w przeszłości obserwował nię
                                                    > pojedyncze elektrony, z których powstało moje ciało, ale obserwował Ziemię,
                                                    > Słońce, Galaktykę, ... i zobaczył jak zamieniły się w czarną dziurę. Nie
                                                    > widział tych elektronów, o których piszesz.

                                                    Nie, piszę o obserwatorze, który np. 13 mld lat temu obserwował, jak elektrony,
                                                    które teraz wchodzą w skład Twojego ciała, poruszając się z przyświetlnymi
                                                    prędkościami tworzą małe czarne dziury, które "natychmiast" wyparowują. Skąd
                                                    się więc wzięły w Twoim ciele?
                                                  • dokowski Sam użyłeś liczby mnogiej 23.01.06, 15:11
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > piszę o obserwatorze, który np. 13 mld lat temu obserwował, jak elektrony,
                                                    > które teraz wchodzą w skład Twojego ciała, poruszając się z przyświetlnymi
                                                    > prędkościami tworzą małe czarne dziury, które "natychmiast" wyparowują.

                                                    Tak być nie mogło, ponieważ gęstość materii wtedy była taka, że dużo wcześniej
                                                    zaobserwował o wiele większą czarną dziurę, na którą składała się prawia cała
                                                    widziana przez niego materia.
                                                  • Gość: niteran Re: Sam użyłeś liczby mnogiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:22
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > piszę o obserwatorze, który np. 13 mld lat temu obserwował, jak elektrony
                                                    > ,
                                                    > > które teraz wchodzą w skład Twojego ciała, poruszając się z przyświetlnym
                                                    > i
                                                    > > prędkościami tworzą małe czarne dziury, które "natychmiast" wyparowują.
                                                    >
                                                    > Tak być nie mogło, ponieważ gęstość materii wtedy była taka, że dużo wcześniej
                                                    > zaobserwował o wiele większą czarną dziurę, na którą składała się prawia cała
                                                    > widziana przez niego materia.

                                                    Innymi słowy uważasz, że 13 mld lat temu nie można było rozpędzić elektronu tak
                                                    bardzo, by utworzył czarną dziurę i wyparował?

                                                    To doprawdy świetna rozrywka, patrzenie jak wymyślasz kolejne ogniwa teorii
                                                    względości wg dokowskiego...
                                                  • Gość: p. Re: Niechcący wysłałem za wcześniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 11:39
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Ty zaś piszesz o obserwatorze, który kiedyś w przeszłości obserwował nię
                                                    > pojedyncze elektrony, z których powstało moje ciało, ale obserwował Ziemię,
                                                    > Słońce, Galaktykę, ... i zobaczył jak zamieniły się w czarną dziurę. Nie
                                                    > widział tych elektronów, o których piszesz.

                                                    Dokowski jesli masz problem ze zrozumieniem o czym pisze Niteran
                                                    to przeprowadz sobie prosty eksperyment myslowy:

                                                    W nieruchomym ukladzie odniesienia zawierajacym zrodlo swiatla
                                                    i detektor poruszaja sie rownolegle dwa neutrony pozostajac
                                                    wzgledem siebie w spoczynku w odleglosci 1 mm.
                                                    Pomiedzy tymi neutronami przelatuje foton wyslany ze zrodla
                                                    w kierunku detektora.

                                                    Pytanie za 100pkt: czy foton ten zostanie pochloniety przez te dwie
                                                    czarne dziury ktore mialyby jakoby powstac z tych neutronow ?
                                                    ( Zakladam ze masa relatywistyczna kazdego z tych neutronow
                                                    odpowiadalaby masie czarnej dziury o promieniu 1m w ukladzie odniesienia
                                                    zwiazanym z detektorem )

                                                    Pytanie za 200 pkt. Jak zostanie zakrzywiony foton ktory
                                                    przelatywalby w odleglosci 101 cm od kazdego z tych neutronow/"dziur"
                                                    w porownaniu do zakrzywienia takieg fotonu przez statyczna nieruchoma
                                                    czarna dziure o promieniu 1m znajdujaca sie w ukladzie detektora?
                                                    Tzn chodzi mi o porownanie dlugosci ogniskowych w ukladzie odniesienia
                                                    detektora.


                                                  • dokowski Widzę, że nareszcie spoważniałeś 23.01.06, 15:23
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > poruszaja sie rownolegle dwa neutrony pozostajac
                                                    > wzgledem siebie w spoczynku w odleglosci 1 mm.
                                                    > Pomiedzy tymi neutronami przelatuje foton wyslany ze zrodla
                                                    > w kierunku detektora.
                                                    >
                                                    > Pytanie za 100pkt: czy foton ten zostanie pochloniety przez te dwie
                                                    > czarne dziury ktore mialyby jakoby powstac z tych neutronow ?
                                                    > ( Zakladam ze masa relatywistyczna kazdego z tych neutronow
                                                    > odpowiadalaby masie czarnej dziury o promieniu 1m w ukladzie odniesienia
                                                    > zwiazanym z detektorem )

                                                    Przy taki założeniu powstanie jedna czarna dziura z tych dwóch neutronów

                                                    > Pytanie za 200 pkt. Jak zostanie zakrzywiony foton ktory
                                                    > przelatywalby w odleglosci 101 cm od kazdego z tych neutronow/"dziur"

                                                    Najpierw spróbuj zrozumieć, w jakich warunkach powstanie jedna czarna dziura, a
                                                    w jakich dwie. Ale nie zrażaj się, bo wreszcie znalazłeś sie na dobrej drodze
                                                  • Gość: p. Na razie ZERO ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 15:32
                                                    dokowski napisał:
                                                    ...
                                                    > Przy taki założeniu powstanie jedna czarna dziura z tych dwóch neutronów

                                                    No to super ze bedzie jedna .

                                                    Tylko co sie stanie z tym fotonem ?
                                                    Przeleci na wylot ? Zawinie sie wokol ktoregos z neutronow ?
                                                    A moze wyparuje ?;-)

                                                    >
                                                    > > Pytanie za 200 pkt. Jak zostanie zakrzywiony foton ktory
                                                    > > przelatywalby w odleglosci 101 cm od kazdego z tych neutronow/"dziur"
                                                    >
                                                    > Najpierw spróbuj zrozumieć, w jakich warunkach powstanie jedna czarna dziura,
                                                    > a w jakich dwie. Ale nie zrażaj się, bo wreszcie znalazłeś sie na dobrej
                                                    > drodze.

                                                    Wg mnie nie powstanie zadna czarna dziura.
                                                    I nie jestem w mym przekonaniu odosobniony ;-)
                                                    Wiec zechciej nam zdradzic odpowiedz na jedno z pytan
                                                    bo jak na razie to masz ZERO punktow ;-)

                                                  • dokowski Nadal nie rozumiesz 23.01.06, 15:44
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > dokowski napisał:
                                                    > Przeleci na wylot ? Zawinie sie wokol ktoregos z neutronow ?

                                                    Nie ma "któregoś z neutronów", jest po prostu czarna dziura, która pochłonie
                                                    foton...

                                                    > A moze wyparuje ?;-)

                                                    ... i bardzo szybko wyparuje
                                                  • Gość: p. Re: Nadal nie rozumiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 15:54
                                                    dokowski napisał:
                                                    ...
                                                    > Nie ma "któregoś z neutronów", jest po prostu czarna dziura, która pochłonie
                                                    > foton...

                                                    No to super!!!;-) Domyslam sie ze ta jest w ukladzie odniesienia
                                                    zwiazanym z detektorem.

                                                    A w ukladzie odniesienia zwiazanym z para neutronow ???

                                                    One "widza" siebie na wzajem a miedzy nimi przemyka wlasnie foton.

                                                    Jakie prawo fizyki kaze im pochlonac ten foto ???

                                                    Moze nam to zdradzisz za 100 ???;-)


                                                    > > A moze wyparuje ?;-)
                                                    >
                                                    > ... i bardzo szybko wyparuje

                                                    no i co sie stanie z tymi neutronami w ich ukladzie odniesienia ?
                                                    Beda sobie trwaly mimo iz wyparowaly ?
                                                    Czy tez masz dla nas jakies ciekawsze jaja ?;-)


                                                  • dokowski Tego z neutroami nie da się zrobić (nawiasem mówią 23.01.06, 15:49
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > poruszaja sie rownolegle dwa neutrony pozostajac
                                                    > wzgledem siebie w spoczynku w odleglosci 1 mm.

                                                    Nie da się rozpędzić pary neutronów do takiej prędkości. Jedyne co być może
                                                    mogłoby się udać, to próbować zderzyć ze sobą dwa neutrony, które same nie mają
                                                    dość masy relatywistycznej, ale w chwili zderzenia utworzą czarną dziurę.
                                                    Dziura ta prawie natychmiast wyparuje. Ale w tym nie ma nic osobliwego.
                                                  • Gość: p. Re: Tego z neutroami nie da się zrobić (nawiasem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:07
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > poruszaja sie rownolegle dwa neutrony pozostajac
                                                    > > wzgledem siebie w spoczynku w odleglosci 1 mm.
                                                    >
                                                    > Nie da się rozpędzić pary neutronów do takiej prędkości. Jedyne co być może
                                                    > mogłoby się udać, to próbować zderzyć ze sobą dwa neutrony, które same nie
                                                    > mają
                                                    > dość masy relatywistycznej, ale w chwili zderzenia utworzą czarną dziurę.
                                                    > Dziura ta prawie natychmiast wyparuje. Ale w tym nie ma nic osobliwego.

                                                    Ale dokowski kto tu mowi o rozpedzaniu neutronow ???
                                                    I o jakim zderzeniu mowisz ????

                                                    To detektor wraz ze zrodlem sa rozpedzone ;-)
                                                    Tylko nie pytaj mnie o schemat ideowy detektora ;-)
                                                    Na to musisz sobie zasluzyc ;-))
                                                    A na razie masz ZERO na koncie.



                                                  • dokowski Zapomniałeś własnego przykładu, ale ci przypomnę 26.01.06, 09:30
                                                    "W nieruchomym ukladzie odniesienia zawierajacym zrodlo swiatla
                                                    i detektor poruszaja sie rownolegle dwa neutrony pozostajac
                                                    wzgledem siebie w spoczynku w odleglosci 1 mm.
                                                    Pomiedzy tymi neutronami przelatuje foton wyslany ze zrodla
                                                    w kierunku detektora.

                                                    Pytanie za 100pkt: czy foton ten zostanie pochloniety przez te dwie
                                                    czarne dziury ktore mialyby jakoby powstac z tych neutronow ?"


                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Ale dokowski kto tu mowi o rozpedzaniu neutronow ???
                                                    > I o jakim zderzeniu mowisz ????
                                                    >
                                                    > To detektor wraz ze zrodlem sa rozpedzone ;-)

                                                    Jeżeli już są rozpędzone i niczego nie rozpędzasz mocniej, to nie zmienisz pary
                                                    neutronów w czarna dziurę, chyba że to ten foton sprawi, że masa układu
                                                    wzrośnie na tyle, żeby powstała czarna dziura
                                                  • Gość: niteran Re: Tego z neutroami nie da się zrobić (nawiasem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:33
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > poruszaja sie rownolegle dwa neutrony pozostajac
                                                    > > wzgledem siebie w spoczynku w odleglosci 1 mm.
                                                    >
                                                    > Nie da się rozpędzić pary neutronów do takiej prędkości.

                                                    Dlaczego nie?
                                                  • dokowski Nie ma oddziaływań innych niż grawitacja, które... 26.01.06, 09:11
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Dlaczego nie?

                                                    ... by mogły rozpędzać nautrony, a źródło pola grawitacyjnego wystarczającego
                                                    do takiego rozpędzenia neutronu musiałoby samo być czarną dziurą, do której ten
                                                    neutron wpadłby zanim by się tak bardzo rozpędził jak chce nich p.
                                                  • Gość: nitaren Re: Nie ma oddziaływań innych niż grawitacja, któ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 09:24
                                                    dokowski napisał:

                                                    >... by mogły rozpędzać nautrony, a źródło pola grawitacyjnego wystarczającego
                                                    > do takiego rozpędzenia neutronu musiałoby samo być czarną dziurą, do której ten
                                                    > neutron wpadłby zanim by się tak bardzo rozpędził jak chce nich p.

                                                    Przecież p napisał wyraźnie, że rozpędza się _detektor_...
                                                  • dokowski Kłamiesz(cie) wyraźnie, ale ja was (cię) cytuję 26.01.06, 09:50
                                                    Gość portalu: nitaren napisał(a):

                                                    > Przecież p napisał wyraźnie, że rozpędza się _detektor_...

                                                    napisał "jest rozpędzony"

                                                    Zdecyduj się czy jesteś jeden czy dwa, zresztą jakie to ma znaczenie, kiedy
                                                    jesteście na etapie, że za pomocą kłamstwa próbujecie się wyplątać ze
                                                    sprzeczności wytworzonych przez wasze nieudolne sztuczki erystyczne
                                                  • Gość: niteran fakty niewygodne, tym gorzej dla faktów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 10:02
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: nitaren napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Przecież p napisał wyraźnie, że rozpędza się _detektor_...
                                                    >
                                                    > napisał "jest rozpędzony"

                                                    Co za różnica? Przecież wystarczy przejść z układu odniesienia związanego z
                                                    neutronem do układu odniesienia związanego z detektorem...

                                                    > Zdecyduj się czy jesteś jeden czy dwa,

                                                    A co za różnica? Mogę wprowadzić dowolnie długi łańcuch obserwatorów, którzy
                                                    będą się poruszać względem siebie z niewielkimi prędkościami... więc
                                                    żaden nie zabserwuje postulowanej przez Ciebie zmiany w czarną dziurę sąsiada.

                                                    Ostatni z nich będzie się mógł komunikować z elektronem tak długo, jak tylko
                                                    będzie chciał, informując o tym sąsiadów - nawet kiedy dla pierwszego z nich
                                                    elektron utworzy czarną dziurę i wyparuje...

                                                    Ba, pierwszy może przekazać poprzez swoich sąsiadów sygnał do elektronu, i
                                                    otrzymać odpowiedź.
                                                  • dokowski Po co ci tylu obserwatorów, dwóch wystarczy 27.01.06, 17:02
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Mogę wprowadzić dowolnie długi łańcuch obserwatorów, którzy
                                                    > będą się poruszać względem siebie z niewielkimi prędkościami

                                                    Wystarczy dwóch. Mamy elektron poruszający się z prędkością bardzo podświetlną
                                                    w układzie A oraz układ B poruszający się z niewielką prędkością względem A
                                                    naprzeciw elektronowi. W układzie B obserwujemy przekształcenie się elektronu w
                                                    czarną dziurę i jej wyparowanie.

                                                    W układzie A masa relatywistyczna elektronu jest minimalnie za mała, aby
                                                    utworzyła się czarna dziura. Wydaje się na pozór, że obserwacje A i B po
                                                    uzgodnieniu ich między sobą będą sprzeczne, przynajmniej takie wnioski można
                                                    wysnuć z OTW. Jednak wiemy skądinąd, że OTW nie jest pełną teorią, gdyż nie
                                                    uwzględnia praw fizyki kwantowej. Powyższy przykład jest spektakularnym pokazem
                                                    tago, jak OTW marnie się sprawdza przy opisie zachowania cząstek elementarnych,
                                                    takich jak elektron.

                                                    Obserwatorzy obserwujący elektron muszą uwzględniać prawa fizyki kwantów, a ich
                                                    rrzeczywiste obserwacje nie mogą być sprzeczne z fizyką kwantową, a więc nie
                                                    mogą być zgodne z OTW. A jak uwzględnić kwantową naturę wszystkiego? Dla kogoś,
                                                    kto rozumie kwanty, jest oczywiste, że elektron przekształca się w czarną
                                                    dziurę w wyniku wzrostu masy zgodnie z regułą, że im większa masa
                                                    relatywistyczna elektronu, tym większy prawdopodobieństwo (P) przemiany
                                                    elektronu w czarną dziurę.

                                                    Konsekwencja jest prosta. W podanym przykładzie P dla B jest wyższe niż P dla
                                                    A. Ale to wcale nie znaczy, że B wcześniej zaobserwuje przemianę elektronu w
                                                    czarną dziurę niż A.

                                                    Trudniejsze jest zrozumienie drugiej konsekwencji fizyki kwantowej, a
                                                    mianowicie faktu, że niezależnie od odległości dzielącej A i B obydwaj
                                                    obserwatorzy zaobserwują przemianę elektronu w czarną dziurę w taki sposób, że
                                                    po uzgodnieniu obserwacji przez A i B okaże się, że obydewaj zaobserwowali to
                                                    samo zdarzenie - ten sam rozpad elektronu. Jest to prosta konsekwencja tzw.
                                                    nielokalności w fizyce kwantowej - złudzenie jest takie, że utworzenie się
                                                    czarnej dziury w układzie odniesienia obserwatora B "wywoła" zaobserwowanie
                                                    powstanie czarnej dziury przez A .
                                                  • Gość: niteran Re: Po co ci tylu obserwatorów, dwóch wystarczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 18:00
                                                    > Wystarczy dwóch. Mamy elektron poruszający się z prędkością bardzo podświetlną
                                                    > w układzie A oraz układ B poruszający się z niewielką prędkością względem A
                                                    > naprzeciw elektronowi. W układzie B obserwujemy przekształcenie się elektronu w
                                                    > czarną dziurę i jej wyparowanie.
                                                    > W układzie A masa relatywistyczna elektronu jest minimalnie za mała, aby
                                                    > utworzyła się czarna dziura. Wydaje się na pozór, że obserwacje A i B po
                                                    > uzgodnieniu ich między sobą będą sprzeczne, przynajmniej takie wnioski można
                                                    > wysnuć z OTW. Jednak wiemy skądinąd, że OTW nie jest pełną teorią, gdyż nie
                                                    > uwzględnia praw fizyki kwantowej. Powyższy przykład jest spektakularnym pokazem
                                                    > tago, jak OTW marnie się sprawdza przy opisie zachowania cząstek elementarnych,
                                                    > takich jak elektron.

                                                    ROTFL! Nie, powyższy przykład jest spektakularnym przykładem Twej ignorancji.

                                                    I ilekroć nie potrafisz wyjaśnić swoich absurdalnych twierdzeń, odwołujesz się
                                                    do kwantowej teorii grawitacji...

                                                    > Obserwatorzy obserwujący elektron muszą uwzględniać prawa fizyki kwantów, a ich
                                                    > rrzeczywiste obserwacje nie mogą być sprzeczne z fizyką kwantową, a więc nie
                                                    > mogą być zgodne z OTW. A jak uwzględnić kwantową naturę wszystkiego? Dla kogoś,
                                                    > kto rozumie kwanty, jest oczywiste, że elektron przekształca się w czarną
                                                    > dziurę w wyniku wzrostu masy zgodnie z regułą, że im większa masa
                                                    > relatywistyczna elektronu, tym większy prawdopodobieństwo (P) przemiany
                                                    > elektronu w czarną dziurę.

                                                    No dobrze, skoro rozumiesz "kwanty", i jest to dla Ciebie oczywiste,
                                                    możesz mi podać ten wzór na prawdopodobieństwo przemiany elektronu
                                                    w czarną dziurę?

                                                    > Konsekwencja jest prosta. W podanym przykładzie P dla B jest wyższe niż P dla
                                                    > A. Ale to wcale nie znaczy, że B wcześniej zaobserwuje przemianę elektronu w
                                                    > czarną dziurę niż A.
                                                    > Trudniejsze jest zrozumienie drugiej konsekwencji fizyki kwantowej, a
                                                    > mianowicie faktu, że niezależnie od odległości dzielącej A i B obydwaj
                                                    > obserwatorzy zaobserwują przemianę elektronu w czarną dziurę w taki sposób, że
                                                    > po uzgodnieniu obserwacji przez A i B okaże się, że obydewaj zaobserwowali to
                                                    > samo zdarzenie - ten sam rozpad elektronu. Jest to prosta konsekwencja tzw.
                                                    > nielokalności w fizyce kwantowej - złudzenie jest takie, że utworzenie się
                                                    > czarnej dziury w układzie odniesienia obserwatora B "wywoła" zaobserwowanie
                                                    > powstanie czarnej dziury przez A.

                                                    Zatem wystarczy, że obserwator który widzi, jak wszystkie elektrony w Twoim
                                                    ciele wyparowują, wyśle Ci taką informację - i Ty nagle też wyparujesz?
                                                  • dokowski Zupełnie nie kojarzysz tego co jeszcze niedawno... 29.01.06, 15:42
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Zatem wystarczy, że obserwator który widzi, jak wszystkie elektrony w Twoim
                                                    > ciele wyparowują, wyśle Ci taką informację - i Ty nagle też wyparujesz?

                                                    ... zrozumiałeś z wiedzą, którą obkułeś kiedyś przed laty bez zrozumienia.
                                                    Przecież już ci wytłumaczyłem, że gdy masa dużego ciała, takiego jak ciało
                                                    ludzkie, wzrośnie dostatecznie, całe to ciało zmieni się w czarną dziurę (o ile
                                                    wcześniej nie stanie się częścią większej czarnej dziury) zanim pojedyncze
                                                    elektrony uzyskają masę wystarcającą do tego, żeby zmienić się w czarną dziurę.
                                                    Pamiętam, że był moment, kiedy to zrozumiałeś, ale jak widać, wyparowało ci z
                                                    główki.

                                                    Trudno dyskutować z kimś, kto w trakcie dyskusji zapomina to, co wcześniej
                                                    zrozumiał, więc trzeba mu wszystko w kółko od nowa tłumaczyć. Weź się chłopie w
                                                    garść!
                                                  • Gość: niteran Re: Zupełnie nie kojarzysz tego co jeszcze niedaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 20:58
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Zatem wystarczy, że obserwator który widzi, jak wszystkie elektrony w Two
                                                    > im
                                                    > > ciele wyparowują, wyśle Ci taką informację - i Ty nagle też wyparujesz?
                                                    >
                                                    > ... zrozumiałeś z wiedzą, którą obkułeś kiedyś przed laty bez zrozumienia.
                                                    > Przecież już ci wytłumaczyłem, że gdy masa dużego ciała, takiego jak ciało
                                                    > ludzkie, wzrośnie dostatecznie, całe to ciało zmieni się w czarną dziurę (o ile
                                                    > wcześniej nie stanie się częścią większej czarnej dziury) zanim pojedyncze
                                                    > elektrony uzyskają masę wystarcającą do tego, żeby zmienić się w czarną dziurę.
                                                    > Pamiętam, że był moment, kiedy to zrozumiałeś, ale jak widać, wyparowało ci z
                                                    > główki.

                                                    Na jedno wychodzi... wystarczy więc, by jakiś obserwator wysłał Ci informację,
                                                    że _cały_ zmieniłeś się w czarną dziurę... i nagle zmieniasz się w czarną dziurę?

                                                    >
                                                    > Trudno dyskutować z kimś, kto w trakcie dyskusji zapomina to, co wcześniej
                                                    > zrozumiał, więc trzeba mu wszystko w kółko od nowa tłumaczyć. Weź się chłopie w
                                                    > garść!
                                                    >

                                                    No to może odpowiesz mi na pytanie, które zadałem - podaj mi ten wzór na
                                                    prawdopodobieństwo zamiany elektronu w czarną dziurę. Czy skoro człowiek ma
                                                    większą od elektronu masę, to prawdopodobieństwo będzie większe?
                                                  • dokowski Wzorów jeszcze nie ma, bo teoria kwantów ... 30.01.06, 14:11
                                                    ... nie obejmuje jeszcze grawitacji. Fakt, że grawitacja ma kwantową naturę
                                                    został jednak już udowodniony, więc można już prowadzić sensowne rozważania
                                                    jakościowe, formułować kryteria i planować eksperymenty, które pozwolą później
                                                    zweryfikować wzory nowej teorii kwantów.

                                                    Jesteśmy teraz w sytuacji, że rozumiemy jaka musi być teoria kwantów, chociaż
                                                    nie mamy jeszcze wzorów.

                                                    Wiemy, że kwantowa teoria względności nie może zawierać żadnych równań
                                                    różniczkowych ani żadnych rachunków na podrozmaitościach, gdyż każda zmienna
                                                    fizyczna (nawet zmienne przetrzenne i czasowe, nie mówiąc już o energii i
                                                    pędzie) przeniegać musi przez zbiór dyskretny i skończony. Linia życia każdej
                                                    cząstki urywa się na teraźniejszości. Czasoprzestrzeń (oczywiście dyskretna) to
                                                    opis przeszłości, przyszłość to świat funkcji falowych, oczywiście opisanych w
                                                    czasoprzestrzeni dyskretnej a nie w przestrzeni Hilberta

                                                    Wiemy, że gęstość materii w czarnej dziurze w żadnym punkcie nie może zbliżyć
                                                    się do nieskończoności. Podobnie nie może rosnąć w nieskończoność masa
                                                    relatywistyczna cząstki rozpędzanej w synchrotronie, choćby nawet miał on obwód
                                                    taki jak Galaktyka. Nie może maleć do zera liniowy wymiar rozpędzanego ciała.
                                                  • Gość: niteran Re: Wzorów jeszcze nie ma, bo teoria kwantów ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 14:42
                                                    dokowski napisał:

                                                    > ... nie obejmuje jeszcze grawitacji. Fakt, że grawitacja ma kwantową naturę
                                                    > został jednak już udowodniony, więc można już prowadzić sensowne rozważania
                                                    > jakościowe, formułować kryteria i planować eksperymenty, które pozwolą później
                                                    > zweryfikować wzory nowej teorii kwantów.
                                                    >
                                                    > Jesteśmy teraz w sytuacji, że rozumiemy jaka musi być teoria kwantów, chociaż
                                                    > nie mamy jeszcze wzorów.

                                                    Nie, dokowski. Jesteśmy w sytuacji, gdy wygadujesz bzdury, a kiedy prosimy Cię
                                                    byś przedstawił jakieś uzasadnienie, zaplątujesz się tak bardzo, że w końcu
                                                    jedynym argumentem jest twierdzenie, że nie możesz podać uzasadnienia, bo to są
                                                    rzekome efekty kwantowej teorii grawitacji, która nie istnieje, a którą jakimś
                                                    cudownym sposobem poznałeś...

                                                    > Wiemy, że kwantowa teoria względności nie może zawierać żadnych równań
                                                    > różniczkowych ani żadnych rachunków na podrozmaitościach, gdyż każda zmienna
                                                    > fizyczna (nawet zmienne przetrzenne i czasowe, nie mówiąc już o energii i
                                                    > pędzie) przeniegać musi przez zbiór dyskretny i skończony.

                                                    Powiedz mi jeszcze, skąd to wiesz... Podaj swoje źródła, dokowski.

                                                    > Wiemy, że gęstość materii w czarnej dziurze w żadnym punkcie nie może zbliżyć
                                                    > się do nieskończoności. Podobnie nie może rosnąć w nieskończoność masa
                                                    > relatywistyczna cząstki rozpędzanej w synchrotronie, choćby nawet miał on obwód
                                                    > taki jak Galaktyka. Nie może maleć do zera liniowy wymiar rozpędzanego ciała.

                                                    I tak dalej, w ten deseń... Nie może, bo nie może. Bo to mit, a każdy, kto "zna
                                                    kwanty", wie że jest inaczej (chociaż oczywiście żadnego matematycznego
                                                    uzasadnienia nie potrafi podać).
                                                  • dokowski Poczytaj o eksperymentach z superzimnymi neutronam 30.01.06, 14:55
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Powiedz mi jeszcze, skąd to wiesz... Podaj swoje źródła, dokowski.

                                                    One udowodniły kwantową naturę grawitacji, a więc też czasoprzestrzeni. Naturę
                                                    kwantową innych oddziaływań potwierdzono wielokrotnie. A z tego wynika, że
                                                    wszystkie zmienne fizyczne przebiegają przez zbiór dyskretny. Co z tego, że
                                                    matematycy nie potrafią jeszcze podać odpowiednich zbiorów? To jest dla ciebie
                                                    kontrprzykład dla praw fizyki, ta nieudolność?!

                                                    Topologia, analiza, GAL i AA okazały się bezsilne. Widać już, że tylko teoria
                                                    mnogości może być poprawnym opisem kwantowej teorii względności.
                                                  • Gość: niteran Re: Poczytaj o eksperymentach z superzimnymi neut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 14:59
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Powiedz mi jeszcze, skąd to wiesz... Podaj swoje źródła, dokowski.
                                                    >
                                                    > One udowodniły kwantową naturę grawitacji, a więc też czasoprzestrzeni.

                                                    ROTFL. Cokolwiek udowodniły te eksperymenty, to na pewno nie to...

                                                    > Naturę
                                                    > kwantową innych oddziaływań potwierdzono wielokrotnie. A z tego wynika, że
                                                    > wszystkie zmienne fizyczne przebiegają przez zbiór dyskretny. Co z tego, że
                                                    > matematycy nie potrafią jeszcze podać odpowiednich zbiorów? To jest dla ciebie
                                                    > kontrprzykład dla praw fizyki, ta nieudolność?!

                                                    Nie. Ponownie proszę o źródła, dokowski. Publikacje, z których czerpiesz takie
                                                    absurdy, jak 'prawdopodobieństwo przemiany w czarną dziurę'.

                                                    >
                                                    > Topologia, analiza, GAL i AA okazały się bezsilne. Widać już, że tylko teoria
                                                    > mnogości może być poprawnym opisem kwantowej teorii względności.

                                                    Dokowski, nie rozpoznałbyś teorii mnogości nawet gdyby wyskoczyła z krzaków i
                                                    kopnęła Cię w dupę.
                                                  • dokowski Widzę, że się popłakałeś ze wstydu 30.01.06, 15:11
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Dokowski, nie rozpoznałbyś teorii mnogości nawet gdyby wyskoczyła z krzaków i
                                                    > kopnęła Cię w dupę.

                                                    Kiedyś przebnąłem przez podręcznik (Guzicki, Zbierski), który ciebie z
                                                    pewnością wpędziłby do grobu.

                                                    A ja kiedyś przez kilka tygodni posiadałem zdolność podania w ramach teorii
                                                    modeli całego dowodu twierdzenia Godla w pełnej wersji (dla nieskończonych
                                                    dowodów)

                                                    Algebry uczyłem się na fizyce ze skryptu Komorowskiego.
                                                  • Gość: niteran Re: Widzę, że się popłakałeś ze wstydu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 15:47
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Kiedyś przebnąłem przez podręcznik (Guzicki, Zbierski), który ciebie z
                                                    > pewnością wpędziłby do grobu.

                                                    Może kiedyś byłeś mądrzejszy. Może.

                                                    > A ja kiedyś przez kilka tygodni posiadałem zdolność podania w ramach teorii
                                                    > modeli całego dowodu twierdzenia Godla w pełnej wersji (dla nieskończonych
                                                    > dowodów)

                                                    LOL, czyli wykułeś na pamięć?

                                                    > Algebry uczyłem się na fizyce ze skryptu Komorowskiego.

                                                    No ładnie. A teraz powtarzam pytanie. Podaj źródła, z których czerpiesz takie
                                                    absurdy, jak 'prawdopodobieństwo przemiany w czarną dziurę'.
                                                  • Gość: p. Dokowski -gdzie odpowiedzi ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.06, 14:41
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: nitaren napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Przecież p napisał wyraźnie, że rozpędza się _detektor_...
                                                    >
                                                    > napisał "jest rozpędzony"

                                                    Dokowski skoro ustalilismy juz z toba ze neutrony
                                                    widziane z ukladu odniesienia detektora tworza czarna dziure
                                                    ktora pochlania foton to wyjasnij nam co dzieje sie z tym fotonem
                                                    w ukladzie odniesienia zwiazanym z neutronami ?

                                                    Jakie prawo fizyki kaze tym neutronom pochlonac ten foton ?

                                                    Czy masa relatywistyczna ukladu neutronow widziana
                                                    z ukladu odniesienia detektora ktory przestal sie rozpedzac
                                                    utworzy czarna dziure z tych neutronow ????

                                                    Czy spowoduje ona pochloniecie fotonu ??

                                                    Do tej pory twierdziles ze masa relatywistyczna tworzy
                                                    czarne dziury, wiec co sprawia Ci klopot by udzielic nam
                                                    odpowiedzi na tak banalne pytania ?;-)


                                                    > Zdecyduj się czy jesteś jeden czy dwa, zresztą jakie to ma znaczenie, kiedy
                                                    > jesteście na etapie, że za pomocą kłamstwa próbujecie się wyplątać ze
                                                    > sprzeczności wytworzonych przez wasze nieudolne sztuczki erystyczne

                                                    Skoro to te pytania to tylko sztuczki erystyczne
                                                    i to w dodatku nieudolne to co sprawwia ze nie umiesz
                                                    udzielic na nie odpowiedzi ?;-)

                                                  • dokowski W układzie odniesienia neutronów detektor wraz ... 27.01.06, 17:09
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > co dzieje sie z tym fotonem
                                                    > w ukladzie odniesienia zwiazanym z neutronami ?

                                                    ... ze źródłem tego fotonu od dawna już są częścią czarnej dziury, żaden foton
                                                    się z niej nie wydostanie

                                                    > Jakie prawo fizyki kaze tym neutronom pochlonac ten foton ?

                                                    Nie pochłoną więc one fotonu

                                                    > Czy masa relatywistyczna ukladu neutronow widziana
                                                    > z ukladu odniesienia detektora ktory przestal sie rozpedzac
                                                    > utworzy czarna dziure z tych neutronow ????

                                                    Skoro przestał się rozpędzać, to czarna dziura już wcześniej powstała

                                                    > Czy spowoduje ona pochloniecie fotonu ??

                                                    Oczywiście
                                                  • Gość: p. Re: Prawo dokowskiego ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.06, 17:35
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > co dzieje sie z tym fotonem
                                                    > > w ukladzie odniesienia zwiazanym z neutronami ?
                                                    >
                                                    > ... ze źródłem tego fotonu od dawna już są częścią czarnej dziury, żaden
                                                    > foton się z niej nie wydostanie

                                                    To suuuuper ;-)

                                                    Tylko ze ZANIM neutrony to spostrzegly to ten nieszczesny dla
                                                    ciebie foton juz pomknal w kierunku neutronow.

                                                    Zeby bylo ciekawiej to w kierunku tych neutronow zmierzaja
                                                    jeszcze nastepne fotony.

                                                    > > Jakie prawo fizyki kaze tym neutronom pochlonac ten foton ?
                                                    >
                                                    > Nie pochłoną więc one fotonu

                                                    Skoro go nie pochlona i nie pochlona nastepnych
                                                    to znaczy ze fotony te dotra w koncu do detektora.
                                                    A to znaczy ze detektor nie zauwazy by z neutronow powstala
                                                    czarna dziura jak nam to probowales wmawiac od poczatku ;-))

                                                    > > Czy masa relatywistyczna ukladu neutronow widziana
                                                    > > z ukladu odniesienia detektora ktory przestal sie rozpedzac
                                                    > > utworzy czarna dziure z tych neutronow ????
                                                    >
                                                    > Skoro przestał się rozpędzać, to czarna dziura już wcześniej powstała
                                                    >
                                                    > > Czy spowoduje ona pochloniecie fotonu ??
                                                    >
                                                    > Oczywiście

                                                    Czyli zrodlo bedzie pochlaniac swoje fotony
                                                    w ukladzie odniesienia detektora ???
                                                    Jakie prawo fizyki o tym stanowi ?
                                                    Prawo dokowskiego ??;-))
                                                  • dokowski Czarna dziura pochłania swoje fotony wyemitowane 29.01.06, 16:10
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Czyli zrodlo bedzie pochlaniac swoje fotony
                                                    > w ukladzie odniesienia detektora ???
                                                    > Jakie prawo fizyki o tym stanowi ?
                                                    > Prawo dokowskiego ??;-))

                                                    Nie mnie się należy podziw za rozumienie praw fizyki, ale ich odkrywcom
                                                  • Gość: p. Re: Czarna dziura pochłania swoje fotony wyemitow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.06, 17:06
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Czyli zrodlo bedzie pochlaniac swoje fotony
                                                    > > w ukladzie odniesienia detektora ???
                                                    > > Jakie prawo fizyki o tym stanowi ?
                                                    > > Prawo dokowskiego ??;-))
                                                    >
                                                    > Nie mnie się należy podziw za rozumienie praw fizyki, ale ich odkrywcom

                                                    To kto jest tym odkrywca ???
                                                    Od kiedy to pochlaniasz emitowane przez siebie promieniowanie
                                                    elektromagnetyczne?

                                                    Skoro nieruchome zrodlo wzgledem detektora bedzie
                                                    pochlanialo wlasne promieniowanie czyli przestanie byc
                                                    zrodlem a stanie sie twoim zdaniem czarna dziura to
                                                    ty tez powinienes pochlaniac wlasne promieniowanie.

                                                    Ciekawe jaki promien bedzie miala ta czarna dziura powstala
                                                    ze zrodla skoro jego masa jest tak znikoma a gestosc
                                                    jeszcze mniejsza niz znikoma ???
                                                  • dokowski Teraz ty będziesz musiał kilka postów przetrawić.. 30.01.06, 13:42
                                                    ... żeby coś zrozumieć, jak n.

                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Skoro nieruchome zrodlo wzgledem detektora bedzie
                                                    > pochlanialo wlasne promieniowanie czyli przestanie byc
                                                    > zrodlem a stanie sie twoim zdaniem czarna dziura to
                                                    > ty tez powinienes pochlaniac wlasne promieniowanie.

                                                    Patrząc z punktu widzenia obserwatora poruszającego się z tymi neutronami, tak
                                                    to wygląda - ja i detektor tworzymy w jego oczach czarna dziurę.
                                                  • Gość: p. Masz klopoty z trawieniem ?;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 14:07
                                                    dokowski napisał:

                                                    > ... żeby coś zrozumieć, jak n.
                                                    >
                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Skoro nieruchome zrodlo wzgledem detektora bedzie
                                                    > > pochlanialo wlasne promieniowanie czyli przestanie byc
                                                    > > zrodlem a stanie sie twoim zdaniem czarna dziura to
                                                    > > ty tez powinienes pochlaniac wlasne promieniowanie.
                                                    >
                                                    > Patrząc z punktu widzenia obserwatora poruszającego się z tymi neutronami,
                                                    > tak to wygląda - ja i detektor tworzymy w jego oczach czarna dziurę.

                                                    dokowski ale ja nie pytam o to ;-)
                                                    ja pytam ja to wyglada w ul;adzie odniesienia
                                                    SAMEGO zrodla czy jak wolisz DETEKTORA ?

                                                    I widze ze nie zamierzasz mi udzielic odpowiedzi:
                                                    kto odkryl to prawo ze zrodlo pochlania wlasne fotony
                                                    i nie tylko wlasne - wszystkie ktore znajda sie
                                                    w jej promieniu dokowskiego ???

                                                    Piszesz tak oczywiste bzdury ze za chile zaczniesz
                                                    odpisywac nie po jednym zdaniu a po jednym slowie lub sylabie.
                                                    Bo jak widac nie potrafisz napisac jednego zdania
                                                    zawierajacego odpowiedz by sie nie kompromitowac ;-))


                                                  • dokowski Nie pajacuj, przecież odpowiedziałem, to jest ... 30.01.06, 14:27
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > ja pytam ja to wyglada w ul;adzie odniesienia
                                                    > SAMEGO zrodla czy jak wolisz DETEKTORA ?
                                                    >
                                                    > I widze ze nie zamierzasz mi udzielic odpowiedzi

                                                    ... tutaj czarno na białym, więc nikogo nie nabierzesz na te chamskie sztuczki.

                                                    Ale co mi tam, chętnie powtórzę odpowiedź, spróbuję to ująć jak najprościej, na
                                                    wypadek, gdybyś był jednak tępakiem, a nie tylko nieuczciwym dyskutantem.

                                                    Jeżeli neutrony mają zbyt małą prędkość, to nie utworzą czarnej dziury i nie
                                                    pochłoną naszego fotonu.

                                                    Jeżeli neutrony mają dostatecznie dużą prędkość, to już dawno utworzyły czarną
                                                    dziurę, która już dawno wyparowała, więc nie pochłoną naszego fotonu.

                                                    Jeśli neutrony jakimś cudem się włąśnie rozpędzają w (naszym) układzie
                                                    odniesienia źródła i detektora, to możemy zaobserwować wybuch czarnej dziury.
                                                    Jeżeli akurat (taki cudowny zbieg okoliczności) nasz foton znajdzie się między
                                                    neutronami w chwili powstania czarnej dziury i jej wybuchu, to nasz foton
                                                    stanie się częścią zbioru cząstek wtórnych powstałych podczas parowania czarnej
                                                    dziury. Nie odróżnisz tego fotonu od innych, więc nawet w tym wypadku, gdy
                                                    foton został pochłoniety, to brzytwa Okhama każe ci uznać jeden z fotonów
                                                    wtórnych za ten twój i myśleć o nim jakby nie został pochłoniety (to
                                                    najbardziej prawdopodobny z diagramów Feynmana dla tego fotonu).

                                                    Innych możliwości nie ma.

                                                    (Szkoda, że to dla biedaka za trudne)
                                                  • Gość: niteran Re: Nie pajacuj, przecież odpowiedziałem, to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 14:48
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Jeżeli neutrony mają zbyt małą prędkość, to nie utworzą czarnej dziury i nie
                                                    > pochłoną naszego fotonu.
                                                    >
                                                    > Jeżeli neutrony mają dostatecznie dużą prędkość, to już dawno utworzyły czarną
                                                    > dziurę, która już dawno wyparowała, więc nie pochłoną naszego fotonu.

                                                    Dlaczego nie? Przecież czarna dziura wyparowuje w skończonym, ale większym od
                                                    zera czasie... a foton wypuszczany jest zanim to nastąpi.

                                                    >
                                                    > Jeśli neutrony jakimś cudem się włąśnie rozpędzają w (naszym) układzie
                                                    > odniesienia źródła i detektora, to możemy zaobserwować wybuch czarnej dziury.
                                                    > Jeżeli akurat (taki cudowny zbieg okoliczności) nasz foton znajdzie się między
                                                    > neutronami w chwili powstania czarnej dziury i jej wybuchu, to nasz foton
                                                    > stanie się częścią zbioru cząstek wtórnych powstałych podczas parowania czarnej
                                                    >
                                                    > dziury. Nie odróżnisz tego fotonu od innych, więc nawet w tym wypadku, gdy
                                                    > foton został pochłoniety, to brzytwa Okhama każe ci uznać jeden z fotonów
                                                    > wtórnych za ten twój i myśleć o nim jakby nie został pochłoniety (to
                                                    > najbardziej prawdopodobny z diagramów Feynmana dla tego fotonu).
                                                    >
                                                    > Innych możliwości nie ma.

                                                    No dobrze. A teraz przejdźmy do układu odniesienia związanego z neutronami...
                                                    które nie przemieniają się w czarne dziury. Gdzie się podziały cząstki wtórne?
                                                  • dokowski Neutrony tego nie dożyły 30.01.06, 15:03
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > No dobrze. A teraz przejdźmy do układu odniesienia związanego z neutronami...
                                                    > które nie przemieniają się w czarne dziury. Gdzie się podziały cząstki wtórne?

                                                    Dużo wcześniej detektor i źródło fotonu (wraz z prawie całym Wszechświatem)
                                                    zamieniły się w czarną dziurę, do której nasza para neutronów nieuchronnie
                                                    zmierza. W układzie odniesienia neutronów będziemy obserwować po prostu, jak
                                                    wpadamy do czarnej dziury, a nastąpi to o wiele "wcześniej" zanim Detektor
                                                    zaobserwuje parowanie czarnej czury.
                                                  • Gość: niteran Re: Neutrony tego nie dożyły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 15:40
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Dużo wcześniej detektor i źródło fotonu (wraz z prawie całym Wszechświatem)
                                                    > zamieniły się w czarną dziurę, do której nasza para neutronów nieuchronnie
                                                    > zmierza. W układzie odniesienia neutronów będziemy obserwować po prostu, jak
                                                    > wpadamy do czarnej dziury, a nastąpi to o wiele "wcześniej" zanim Detektor
                                                    > zaobserwuje parowanie czarnej czury.

                                                    Dlaczego nie dożyły? Sugerujesz, że neutrony przestają istnieć, kiedy wpadły w
                                                    czarną dziurę? Wszystko będzie ok, dopóki nie uderzymy w osobliwość. I w żadnym
                                                    wypadku nie zaobserwujemy cząstek wtórnych... więc ponawiam pytanie: co się z
                                                    nimi stało?

                                                    BTW, źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neutronów,
                                                    albo w ogóle możemy z niego zrezygnować, i obserwować sam foton.
                                                  • dokowski Jaja sobie robisz 30.01.06, 16:11
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neutronów

                                                    To w układzie Detektora będzie czarną dziurą

                                                    > albo w ogóle możemy z niego zrezygnować, i obserwować sam foton.

                                                    Oczywiście, od początku śmieję się z przykładu p, który jest bardzo nieporadnie
                                                    skonstruowany - gdybym był nieuczciwym polemistą, to bym cieszył się na taki
                                                    przykład: "W to mi graj!" Szczególnie śmieszne jest, że potrzebna mu
                                                    była "para" neutronów. Jeżeli miałbym się nazwać skromnie "dyletantem" z
                                                    fizyki, to p jest przy mnie laikiem.
                                                  • Gość: niteran Re: Jaja sobie robisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 17:47
                                                    dokowski napisał:

                                                    dokowski napisał
                                                    >
                                                    > > źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neutronów
                                                    >
                                                    > To w układzie Detektora będzie czarną dziurą

                                                    Nie, nie będzie - nawet w Twojej absurdalnej teorii możemy dobrać tak prędkości,
                                                    że w układzie detektora źródło fotonów będzie się poruszać z prędkością np. 0.7 c...

                                                    > Oczywiście, od początku śmieję się z przykładu p, który jest bardzo nieporadnie
                                                    >
                                                    > skonstruowany - gdybym był nieuczciwym polemistą, to bym cieszył się na taki
                                                    > przykład: "W to mi graj!"

                                                    Nieporadnie skonstruowany, ale nie potrafisz sobie z nim poradzić...

                                                    > Szczególnie śmieszne jest, że potrzebna mu była "para" neutronów.

                                                    Śmieszne są kolejne próby dostosowania fizyki do prawa dokowskiego... niedługo
                                                    wszystko, czego nie będziesz potrafił wyjaśnić, stanie się 'efektem kwantowej
                                                    teorii grawitacji'...

                                                    > Jeżeli miałbym się nazwać skromnie "dyletantem" z
                                                    > fizyki, to p jest przy mnie laikiem.

                                                    A gdzie odpowiedzi, dokowski? Np. na pytanie, które zadałem ostatnio - skąd
                                                    teza, że 'neutrony tego nie dożyją'? I gdzie się podziały cząstki wtórne w
                                                    układzie odniesienia związanym z neutronami?
                                                  • dokowski Teraz wiem, że to nie jaja. Nie rozumiesz podstaw 31.01.06, 13:30
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > > > źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neu
                                                    > tronów
                                                    > >
                                                    > > To w układzie Detektora będzie czarną dziurą
                                                    >
                                                    > Nie, nie będzie - nawet w Twojej absurdalnej teorii możemy dobrać tak
                                                    prędkości
                                                    > ,
                                                    > że w układzie detektora źródło fotonów będzie się poruszać z prędkością np.
                                                    0.7
                                                    > c...


                                                    Kompletna bzdura:

                                                    W układzie detektora neutrony tworzą czarne dziury z powodu ogromnej prędkości
                                                    podświetlnej równej 0,99999999999....9999999999999c , a źródło fotonów porusza
                                                    się z 0,7c. I ty chcesz żeby:

                                                    "źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neutronów"

                                                    Nie mogłem przypuszczać, że polemikę o fizyce może podjąć ktoś, kto nie rozumie
                                                    nawet podstaw. Żeby ze mną polemizować, musisz zrozumieć podstawy STW. Inaczej
                                                    to nie ma sensu.
                                                  • Gość: niteran oj, dokowski, dokowski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 18:03
                                                    dokowski napisał:
                                                    > Kompletna bzdura:
                                                    >
                                                    > W układzie detektora neutrony tworzą czarne dziury z powodu ogromnej prędkości
                                                    > podświetlnej równej 0,99999999999....9999999999999c , a źródło fotonów porusza
                                                    > się z 0,7c. I ty chcesz żeby:
                                                    >
                                                    > "źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neutronów"

                                                    Tak. Niewielką, to znaczy nie 0.9999999....9999, ale jakąś mniejszą. Tyle, ile
                                                    wynosi prędkość graniczna, przy której detektor ma rzekomo utworzyć czarną
                                                    dziurę, minus jakiś epsilon.

                                                    > Nie mogłem przypuszczać, że polemikę o fizyce może podjąć ktoś, kto nie rozumie
                                                    >
                                                    > nawet podstaw. Żeby ze mną polemizować, musisz zrozumieć podstawy STW. Inaczej
                                                    > to nie ma sensu.

                                                    Dokowski, skoro jesteś taki dobry z STW, to wreszcie przedstaw jakieś wzory...
                                                    na przykład na prędkość, przy której elektron utworzy czarną dziurę.
                                                  • Gość: p. Dyletancie czekamy wciza na odpowiedzi ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 18:20
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > źródło fotonu może się poruszać z niewielką prędkością względem neutronów
                                                    >
                                                    > To w układzie Detektora będzie czarną dziurą
                                                    >
                                                    > > albo w ogóle możemy z niego zrezygnować, i obserwować sam foton.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, od początku śmieję się z przykładu p, który jest bardzo
                                                    > nieporadnie

                                                    Tu male wyjasnienie dla Niterana: zrodlo spelnia role przynety
                                                    dla dokowskiego.
                                                    Gdyby nie bylo zrodla to dokowski by twierdzil ze neutrony juz pochlonely
                                                    wszystkie fotony i caly Wszechswiat za wyjatkiem detektora.
                                                    I dyskusje mozna by zakonczyc lub walkowac to z innej strony.
                                                    Kiedy jednak mamy jeszcze zrodlo to ten zabieg juz nie jest mozliwy
                                                    bo nie ma czym uzasadnic ze cos oddziela zrodlo od detektora.
                                                    Fotony ze zrodla musza docierac do detektora lub
                                                    byc pochlaniane przez pare neutronow. Nie mozna juz zwalac tu "winy"
                                                    na inne wydumane czynniki.

                                                    Wiec dokowskiemu pozostalo jedynie unicestwic ZRODLO.
                                                    No i zlapal sie w ten sposob na przynete.

                                                    Twierdzil od poczatku ze to masa reatywistyczna tworzy
                                                    czarne dziury.
                                                    Zeby "unicestwic" zrodlo wraz z detektorem juz od tego
                                                    odstapil na korzysc rozpedzania.
                                                    To juz nie sama masa relatywistyczna gra role ale
                                                    liczy sie przyspieszenie.
                                                    Jesli zrodlo przyspiesza to tworzy czarna dziure
                                                    i problem "znika" ;-)

                                                    Tyle ze nie wzial pod uwage jednego prostego czynnika:
                                                    masa spoczynkowa zrodla moze byc wieksza badz MNIEJSZA
                                                    niz masa neutronu.
                                                    Rozpedzajace sie zrodlo majace mniejsza mase spoczynkowa
                                                    i mniejsza gestosc od neutronu moze sie rozpedzic do takiej
                                                    predkosci przy ktorej widziane z ukladu odniesienia neutronow
                                                    nie utworzy czarnej dziury, ale na odwrot tzn neutrony
                                                    z ukladu odniesienia zrodla juz owszem powinny jesli teoria
                                                    dokowskiego miala by byc sluszna.

                                                    > skonstruowany - gdybym był nieuczciwym polemistą, to bym cieszył się na taki
                                                    > przykład: "W to mi graj!" Szczególnie śmieszne jest, że potrzebna mu
                                                    > była "para" neutronów. Jeżeli miałbym się nazwać skromnie "dyletantem" z
                                                    > fizyki, to p jest przy mnie laikiem.

                                                    No to odpowiedz nam dokowski wreszcie co sie dzieje
                                                    z neutronami ktorych masa relatywistyczna rosnie do rzedu
                                                    masy spoczynkowej Ziemi podczas gdy analogiczna masa relatywistyczna
                                                    zrodla w ukladzie odniesienia neutronow jest rzedu masy spoczynkowej neutronu ?

                                                    Co wczesniej utworzy czarna dziure: ?
                                                    malo masywne przyspieszajce ZRODLO ?
                                                    czy nieruchome w ukladzie inercjalnym supermasywne
                                                    pod wzgledem may relatywistycznej neutrony ?

                                                    Dla ulatwienia ci odpowiedzi dodam ze neutrony NIGDY od
                                                    poczatku Wszechswiata nie przyspieszaly wiecej niz
                                                    Ty to robisz w ciagu sekundy idac.

                                                    Jak ich gigantycznac relatrywistyczna masa
                                                    wplynie na ruch fotonu ???

                                                    I co stanie sie z malomasywnym i rzadkim DETEKTOREM ?
                                                    Jesli zamieni sie nagle w czarna dziure to dlaczego
                                                    ty sie w nia nie zamieniasz chodzac ???
                                                    Przeciez jestes duzo masywniejszy i gestszy
                                                    od DETEKTORA.



                                                  • dokowski Znów pajacujesz jak dzieciak 31.01.06, 13:39
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Tu male wyjasnienie dla Niterana: zrodlo spelnia role przynety
                                                    > dla dokowskiego

                                                    Udowodniłem absurdalność twojego przykładu, a ty teraz nazywasz przynętą swoje
                                                    głupoty. Jak dziecko! Gdybyś był dorosły, to byś mi podziękował za oświecenie.

                                                    W innym miejscu (polemiki z n.) wyjaśniłem dokładnie, co się stanie z fotonem,
                                                    bez żadnego niepotrzebnego ględzenia o źródle. Podepnij się tam, pajacu, i
                                                    napisz, czy rozumiesz to wyjaśnienie, zamiast wciąż bredzić o tym swoim źródle.
                                                  • Gość: p. Re: Znów pajacujesz jak dzieciak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 17:24
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Tu male wyjasnienie dla Niterana: zrodlo spelnia role przynety
                                                    > > dla dokowskiego
                                                    >
                                                    > Udowodniłem absurdalność twojego przykładu, a ty teraz nazywasz przynętą
                                                    > swoje głupoty. Jak dziecko! Gdybyś był dorosły, to byś mi podziękował za

                                                    Jak do tej pory to swiecisz nam dokowski bredniami ;-))
                                                    Raz piszesz ze czarna dziura nie wybuchnie dopoki dociera do niej
                                                    energia a nastepnie wyjasniasz ze gdy zrodlo sie rozpedza
                                                    to neutrony tworza czarna dziure ktora w tej samej chwili wybucha.

                                                    Przeciez skoro zrodlo sie rozpedza to relatywistyczna masa
                                                    neutronow w ukladzie odniesienia zrodla ROSNIE wiec jesli by utorzyly
                                                    czarna dziure to jej masa relatywistyczna dalej by rosla a nie malala.
                                                    Zeby neutrony mogly wyparowac jako wynik wybuchu czarnej dziury
                                                    to NAJPIERW musialyby deformowac czasoprzestrzen co objawiac musialo by sie
                                                    SILNYM zakrzywianiem torow lotu fotonow w swoim poblizu.
                                                    Jedynie fotony poruszajace sie po osi symetri odcinka laczacego dwa neutrony
                                                    poruszalyby sie bez efektu soczewkowania ze strony "supermasywnych"
                                                    neutronow.
                                                    Wiec twoje bredzenie o wybuchu "czarnej" dziury ktora NIGDY nie
                                                    byla czarna rozumnego czlowieka moze przyprawic o atak smiechu ;-))

                                                    > Dużo wcześniej detektor i źródło fotonu (wraz z prawie całym Wszechświatem)
                                                    > zamieniły się w czarną dziurę, do której nasza para neutronów nieuchronnie
                                                    > zmierza

                                                    Tak nawiasem mowiac to czemu prawie caly Wszechswiat mialby zamienic sie w
                                                    czarna dziure w ukladzie odniesienia tych neutronow skoro one sie nie
                                                    poruszaja wzgledem tego Wszechswiata z jakas znaczna predkoscia ???

                                                    Dlaczego zrodlo czy detektor mialyby utworzyc czarne dziury skoro
                                                    ich masa relatywistyczna jest mniejsza od twojej i gestosc tejze masy
                                                    jest rowniez mniejsza od twojej ???
                                                    Pomimo tego ze wzgledem neutronow poruszaja sie tak szybko.

                                                    Bredzisz cos dokowski o obalaniu a nawet nie rozumiesz tak
                                                    trywialnego przykladu.
                                                    Przyklad z premedytacja zostal tak skonstruowany by nawet
                                                    gimnazjalsta mogl sie przekonac jakim jestes idiota ;-))
                                                    piszac te swoje brednie o powstajacych dziurach z masy relatywistycznej.

                                                    Niteran popelnia moim zdaniem blad ze idzie ci na ustepstwa
                                                    i osmiesza cie na poziomie akademickim stosujac bardziej wyrafinowane
                                                    przyklady.
                                                    Moim zdaniem psychola nalezy demaskowac najprostszymi srodkami.
                                                    I ten przyklad robi to bardzo dobrze ze tak sie nieskromnie wyraze.
                                                    O tym jak moj przyklad jest bardzo skuteczny
                                                    swiadczy twoja nerwowa reakcja:

                                                    > oświecenie. W innym miejscu (polemiki z n.) wyjaśniłem dokładnie, co się
                                                    > stanie z fotonem, bez żadnego niepotrzebnego ględzenia o źródle.
                                                    > Podepnij się tam, pajacu, i napisz, czy rozumiesz to wyjaśnienie, zamiast
                                                    > wciąż bredzić o tym swoim źródle.

                                                    Nie tylko ze niczego nie wyjasniles to nie zrozumiales tego
                                                    tak prostego przykladu.
                                                    Nazwanie siebie dyletantem to i tak przejaw nieskromnosci
                                                    z twojej strony.
                                                    Ty po prostu nawet nie potrafisz odroznic PRZYCZYNY od
                                                    SKUTKU. NIE POTRAFISZ podac elementarnej chronologii zdazen.
                                                    Nie wspominajac juz oczywisych sprzecznosci w twoich
                                                    "wyjasnieniach".

                                                    Ci co cie znaja musza miec z ciebie niezly ubaw ;-)




                                                  • dokowski Znów zapomniałeś własnego przykładu 01.02.06, 12:25
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Tak nawiasem mowiac to czemu prawie caly Wszechswiat mialby zamienic sie w
                                                    > czarna dziure w ukladzie odniesienia tych neutronow skoro one sie nie
                                                    > poruszaja wzgledem tego Wszechswiata z jakas znaczna predkoscia ???

                                                    Poruszają się z wystarczającą do tego prędkością. Sam tak skonstruowałeś
                                                    przykład, że przynajmniej detektor (wraz z twoim obserwatorem) zamieni się w
                                                    czarną dziurę w układzie odniesienia obserwatora związanego z neutronem.

                                                    I nie pisz wciąż o tym neutronie w liczbie mnogiej, przecież już wiesz, że
                                                    takie komplikowanie przykładu ośmiesza cię, przynajmniej z fizycznego punktu
                                                    widzenia.

                                                    > Moim zdaniem psychola nalezy demaskowac najprostszymi srodkami.

                                                    Taka retoryka nie tylko że nie pozwala na zachowanie twarzy, ale kompromituje
                                                    cię jeszcze bardziej, jeśli to jest możliwe. Możliwe że już zapomniałem o
                                                    czymś, co już kiedyś cię przekreśliło jako dyskutanta. Jeśli tak, to mam
                                                    nadzieję, że po raz drugi o tym nie zapomnę.

                                                    W słowniku ludzi kulturalnych nie ma słów dostatecznie obelżywych, żeby
                                                    określić adekwatnie twój poziom, dlatego po prostu odpuszczę sobie ciebie.
                                                    Jesteś w moich oczach skończony i poniżej mojej godności jest dalsze
                                                    odpowiadanie na twoje posty.
                                                  • Gość: p. Re: Znów zapomniałeś własnego przykładu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 14:13
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Tak nawiasem mowiac to czemu prawie caly Wszechswiat mialby zamienic sie
                                                    > w
                                                    > > czarna dziure w ukladzie odniesienia tych neutronow skoro one sie nie
                                                    > > poruszaja wzgledem tego Wszechswiata z jakas znaczna predkoscia ???
                                                    >
                                                    > Poruszają się z wystarczającą do tego prędkością. Sam tak skonstruowałeś
                                                    > przykład, że przynajmniej detektor (wraz z twoim obserwatorem) zamieni się w
                                                    > czarną dziurę w układzie odniesienia obserwatora związanego z neutronem.

                                                    Tak skonstruowalem przyklad ze nie znasz masy spoczynkowej
                                                    zrodla i detektora wiec nie mozesz byc tego pewnym.
                                                    Co wiecej jesli ty pierwszy podasz warunki przy jakich zrodlo
                                                    czy detektor mialyby utworzyc czarna dziure to ja ci podam predkosc
                                                    przy ktorej te warunki nie zostana spelnione w odniesieniu do nich
                                                    natomiast zostana spelnione w odniesieniu do neutronow.

                                                    Jednak zawsze fotony ze zrodla dotra do detektora co przeczy temu
                                                    ze neutrony utworza czarna dziure.
                                                    Nawet gdyby zrodlo z detektorem rozpedzic tak by te twoje warunki byly
                                                    spelnione to w dalszym ciagu detektor bedzie widzial fotony ze zrodla.
                                                    Nawet gdybys sie upieral ze to neutrony beda pochlaniac owe fotony
                                                    to zawsze mozna neutrony z przykladu przesunac.
                                                    Wtedy nie mozesz wytlumaczyc jak to sie dzieje ze fotony z jednej
                                                    "czarnej dziury"-zrodla przedostaja sie do drugiej -zrodla
                                                    mimo tego ze te obiekty moga byc dowolnie daleko od siebie
                                                    w porownaniu do rozmiarow promieni hipotetycznych dziur ktore
                                                    mialyby utworzyc.

                                                    Innym oczywistym absurdem jest ze twoje twierdzenie o wybuchu
                                                    czarnej dziury. Przeciez gdyby mialo do niego dojsc
                                                    po przekroczeniu pewnej predkosci przez detektor ,to gdyby detektor
                                                    nieco wyhamowal musialby na nowo zaobserwowac "masywne" neutrony.

                                                    Jesli masz dwa ciala o roznych masach spoczynkowych to zawsze
                                                    jedno z nich - to lzejsze i mniej geste bedzie sie poruszalo
                                                    z predkoscia zbyt mala w ukladzie odniesienia tego drugiego
                                                    by utworzyc czarna dziure nawet gdybysmy przypuscili taka mozliwosc.
                                                    Wtedy zawsze bedzie mialo mozliwosc zmniejszenia predkosci
                                                    a ty nie mozesz sensownie wytlumaczyc tego co ono wtedy zaobserwuje.
                                                    To nawet dziecko zrozumie ;-))

                                                    Nie potrzeba do tego tworzyc lancuchow obserwatorow.

                                                    > I nie pisz wciąż o tym neutronie w liczbie mnogiej, przecież już wiesz, że
                                                    > takie komplikowanie przykładu ośmiesza cię, przynajmniej z fizycznego punktu
                                                    > widzenia.

                                                    Celowo sa dwa po to bys sie mogl zlapac na to.
                                                    I zlapales sie twierdzac ze sie ze soba zderza ;-)
                                                    Gdyby z neutronow powstaly czarne dziury wzajemnie sobie bliskie
                                                    wtedy musialy by sie wzajemnie silnie przyciagac co w krotkim czasie
                                                    musialo by doprowadzic do ich zderzenia.
                                                    W przypadku neutronow to nie bedzie mialo miejsca bez wzgledu na to
                                                    jak wielka one beda mialy mase relatywistyczna w ukladzie odniesienia
                                                    detektora.

                                                    > > Moim zdaniem psychola nalezy demaskowac najprostszymi srodkami.
                                                    >
                                                    > Taka retoryka nie tylko że nie pozwala na zachowanie twarzy, ale kompromituje
                                                    > cię jeszcze bardziej, jeśli to jest możliwe. Możliwe że już zapomniałem o
                                                    > czymś, co już kiedyś cię przekreśliło jako dyskutanta. Jeśli tak, to mam
                                                    > nadzieję, że po raz drugi o tym nie zapomnę.

                                                    Taka retoryka obiektywnie oddaje to ze w twym belkocie
                                                    bzdura pogania bzdure nie mowiac juz o twym nadeciu i chamstwie.

                                                    > W słowniku ludzi kulturalnych nie ma słów dostatecznie obelżywych, żeby
                                                    > określić adekwatnie twój poziom, dlatego po prostu odpuszczę sobie ciebie.
                                                    > Jesteś w moich oczach skończony i poniżej mojej godności jest dalsze
                                                    > odpowiadanie na twoje posty.

                                                    Alez dokowski to nie dla mnie piszesz odpowiedzi.
                                                    Piszesz je dla tych ktorzy je moga przeczytac
                                                    i sie z ciebie posmiac.
                                                    Gdybys mial jakis argument, jakis wzor cokolwiek
                                                    nie bedacego belkotem to zawsze bys mogl sie tym
                                                    posluzyc.
                                                    Ty zas tylko potrafisz sie zachowywac jak psychol:
                                                    rzucac obelgami i belkotac bez sensu.
                                                    Z ludzmi kulturalnymi NIGDY cie nic nie laczylo
                                                    czego najlepszym dowodem sa twoje wpisy w tym watku.

                                                    Twoja ucieczka nie jest dla mnie zadnym zaskoczeniem ;-)

                        • dokowski Nie rób sobie takich jaj, bo to na tym forum nie.. 09.01.06, 14:22
                          ... przystoi.

                          Gość portalu: niteran napisał(a):

                          > > wynik otrzymywany przez obserwatora inercjalnego w nieskończonej
                          > > odległości od czarnej dziury. Dla każdego innego obserwatora
                          > > poruszającego się po geodezyjnej w pobliżu czarnej dziury horyzont
                          > > zdarzeń jest liczbą mniejszą
                          >
                          > "Horyzont zdarzeń jest liczbą mniejszą"?
                          >
                          > Mogę prosić o precyzyjniejsze sformułowania? Np. jakieś wyliczenia

                          Chyba nigdy nie widziałeś tego rodzaju obliczeń, pewnie nawet nie wiesz, jakich
                          sztuczek z klawiaturą musiałbym użyć. Tego rodzaju prośba jest niepoważna, a
                          nawet nieuczciwa, jakbyś grał pod publiczkę, która nie wie, co to jest fizyka.

                          > Bo jak dla mnie ewidentnie nie rozumiesz, że własności czasoprzestrzeni, w tym
                          > przypadku rozwiązania Schwarzschilda, _nie zależą_ od doboru układu
                          > współrzędnych. Mogą to być współrzędne Schwarzschilda, Lemaitre'a,
                          > Eddingtona-Finkelsteina, Kruskala

                          Imponująca znajomość nazwisk!

                          Tu nie chodzi o wybór współrzędnych, ale o wybór układu odniesienia. Naprawdę
                          nie rozumiesz tej różnicy? Przecież bez tego rozróżnienia nie da się w ogóle
                          teorii względności zrozumieć nawet intuicycjnie. Czy dalej polemizujesz pod
                          publiczkę, licząc na to, że nikt cię nie zrozumie?

                          > Tym samym zdarzeniom można przypisywać
                          > różne współrzędne czasoprzestrzenne, ale to nie zmienia faktu, że to są _te
                          > same_ zdarzenia.

                          To jest zwyczajne pajacowanie. Dość długo udawało ci się udawać poważnego
                          polemistę. Ale nie uda ci się ten unik, gdyż w niemal każdej popularnonaukowej
                          książce na ten temat podanane jest przynajmniej jedno rozwiązanie inne, niż dla
                          obserwatora inercjalnego, mianowicie klasycznym rozwiązaniem jest obserwator
                          spadający swobodnie na centrum niewirującej czarnej dziury. Podczas spadania na
                          czarną dziurę obserwator ten za każdym razem w wyniku otrzymuje mniejszą liczbę
                          jako promień Schwarzschilda. W końcu spada na czarną dziurę bez przebicia
                          horyzontu zdarzeń.

                          To jest najprostszy fakt z tej dziedziny i dopóki go nie uznasz, albo wprost mu
                          nie zaprzeczysz, przyznając się w ten sposób do swojej ignorancji, dopóty
                          dalsza wymiana argumentów w sprawach mniej oczywistych nie ma sensu.

                          Długość promienia Schwarzschilda jest różna w zależności od układu odniesienia.
                          To normalne w teorii względności. A może ty nie wierzysz nawet w to, że masa
                          ciała zmienia się w zależności od układu odniesienia, z którego tę masę
                          mierzymy?

                          > niezależnie od tego, jak płaska byłaby tam czasoprzestrzeń, i jak silne
                          > miałbyś silniki rakietowe, _nie da się_ zapobiec spadaniu ku osobliwości

                          To jest dobry przykład. Nie da się polemizować z takim mitem z kimś, gdy ktoś
                          nie wie, że w różnych układach odniesienia jest inaczej.

                          > Mógłbyś odpalać je z przyspieszeniem 10 g, albo i 1000000 g - nic by to
                          > Ci nie pomogło.

                          A z 10000000000000000000000000000000000000000000 g? Też nie?

                          Na razie wystarczy.
                          • Gość: niteran Re: Nie rób sobie takich jaj, bo to na tym forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 14:58
                            dokowski napisał:

                            > ... przystoi.

                            Dlaczego nie?

                            > Chyba nigdy nie widziałeś tego rodzaju obliczeń, pewnie nawet nie wiesz,
                            > jakich sztuczek z klawiaturą musiałbym użyć.

                            Oj tam, sztuczek z klawiaturą. Wystarczy mi konwencja LaTeXa, czy innego
                            Maple'a.

                            > Tego rodzaju prośba jest niepoważna, a nawet nieuczciwa, jakbyś grał pod
                            > publiczkę, która nie wie, co to jest fizyka.

                            Naprawdę takie niepoważne i nieuczciwe jest, że proszę o źródła i wyliczenia,
                            które w jakiś sposób wspierałyby rewelacje, które głosisz? Powinienem Twoim
                            zdaniem wziąć je za dobrą monetę?

                            Myślę, że 'publiczka', tzn. uczestnicy tego forum, wiedzą co to jest fizyka.
                            I będą potrafili stwierdzić, czy wyliczenia - które mam nadzieję przedstawisz -
                            mają sens, czy nie.

                            > Imponująca znajomość nazwisk!

                            Oj tam, imponująca. Na każdym kursie OTW dowiesz się, jak przejść z jednego
                            układu współrzędnych do drugiego.

                            > Tu nie chodzi o wybór współrzędnych, ale o wybór układu odniesienia.

                            Tak, właśnie o to chodzi.

                            > Naprawdę nie rozumiesz tej różnicy?

                            Wyjaśnij mi.

                            > Przecież bez tego rozróżnienia nie da się w ogóle teorii względności
                            > zrozumieć nawet intuicycjnie. Czy dalej polemizujesz pod publiczkę,
                            > licząc na to, że nikt cię nie zrozumie?

                            Myślę, że na tym polega problem. Próbujesz zrozumieć OTW 'intuicyjnie',
                            a gdy intuicja Cię zawodzi, to znaczy że OTW się 'załamuje'.

                            > To jest zwyczajne pajacowanie. Dość długo udawało ci się udawać poważnego
                            > polemistę. Ale nie uda ci się ten unik, gdyż w niemal każdej popularnonaukowej
                            > książce na ten temat podanane jest przynajmniej jedno rozwiązanie inne, niż
                            > dla obserwatora inercjalnego, mianowicie klasycznym rozwiązaniem jest
                            > obserwator spadający swobodnie na centrum niewirującej czarnej dziury.
                            > Podczas spadania na czarną dziurę obserwator ten za każdym razem w wyniku
                            > otrzymuje mniejszą liczbę jako promień Schwarzschilda. W końcu spada na
                            > czarną dziurę bez przebicia horyzontu zdarzeń.

                            No świetnie. Możesz więc chyba mi powiedzieć, w jakiej książce, i na której
                            stronie, mogę znaleźć te wyliczenia?

                            Bo, jak już pisałem, moim zdaniem źle interpretujesz fakt, że pochodna
                            odległości własnej rośnie do nieskończonosci, w miarę zbliżania się do horyzontu
                            zdarzeń.

                            > To jest najprostszy fakt z tej dziedziny i dopóki go nie uznasz, albo wprost
                            > mu nie zaprzeczysz, przyznając się w ten sposób do swojej ignorancji, dopóty
                            > dalsza wymiana argumentów w sprawach mniej oczywistych nie ma sensu.

                            No to proszę o jakieś uzasadnienie tego 'najprostszego faktu' - wzór na
                            transformację z jednego do drugiego układu współrzędnych...

                            > To normalne w teorii względności. A może ty nie wierzysz nawet w to, że masa
                            > ciała zmienia się w zależności od układu odniesienia, z którego tę masę
                            > mierzymy?

                            No ale zrozum - geometria czasoprzestrzeni nie zmienia się przez to, że
                            obserwatorzy zakładają istnienie różnych układów odniesienia...

                            > > niezależnie od tego, jak płaska byłaby tam czasoprzestrzeń, i jak silne
                            > > miałbyś silniki rakietowe, _nie da się_ zapobiec spadaniu ku osobliwości
                            >
                            > To jest dobry przykład. Nie da się polemizować z takim mitem z kimś, gdy ktoś
                            > nie wie, że w różnych układach odniesienia jest inaczej.

                            Ech, dokowski. Weź sobie jakiś podręcznik do OTW, i sam sprawdź. Polecam np.
                            'Gravitation' Misnera, Thorna, Wheelera, albo 'General Relativity' Walda. W
                            sieci zresztą też znajdziesz dużo materiałów na ten temat.

                            > A z 10000000000000000000000000000000000000000000 g? Też nie?

                            Też nie.

                            > Na razie wystarczy.

                            No cóż, mnie nie wystarczy.
                            • dokowski Ten sam obserwator może stosować współrzędne 09.01.06, 16:57
                              Gość portalu: niteran napisał(a):

                              > Naprawdę takie niepoważne i nieuczciwe jest, że proszę o źródła i wyliczenia

                              Prosiłeś o wyliczenia, a nie o źródła. A nie umiem przekształcać tensorów takim
                              edytorem. Poza tym tylko idiota traktuje anonimowe dyskusje na takim forum jako
                              źródło na temat wyników OTW.

                              > Wyjaśnij mi.

                              ...sferyczne zamiast euklidesowych, natomiast ja piszę o takich samych
                              współrzędnych stosowanych przez różnych obserwatorów.

                              > > Przecież bez tego rozróżnienia nie da się w ogóle teorii względności
                              > > zrozumieć nawet intuicycjnie. Czy dalej polemizujesz pod publiczkę,
                              > > licząc na to, że nikt cię nie zrozumie?
                              >
                              > Myślę, że na tym polega problem. Próbujesz zrozumieć OTW 'intuicyjnie',
                              > a gdy intuicja Cię zawodzi, to znaczy że OTW się 'załamuje'.

                              I znów mamy pajacowanie zamiast dyskusji. Przechodzenie od jednego układu
                              odniesienia do drugiego zamiast wprowadzania innego układu współrzędnych, to
                              dla ciebie dyskusja o intuicji. Przecież układasz zdania dość inteligentnie,
                              więc jak możesz liczyć na to, że takie uniki pozostaną niezauważone.
                              • Gość: niteran Re: Ten sam obserwator może stosować współrzędne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:15
                                > Prosiłeś o wyliczenia, a nie o źródła.

                                I ich też nie otrzymałem...

                                > A nie umiem przekształcać tensorów takim edytorem.

                                Ale ja nie mówię o żadnym edytorze... po to w końcu
                                Knuth wymyślił TeXa. Ech, nieważne.

                                Czy zamiast wzorów możesz podać odnośniki bibliograficzne?

                                > Poza tym tylko idiota traktuje anonimowe dyskusje na takim forum
                                > jako źródło na temat wyników OTW.

                                Wydawało mi się, że Twoją ambicją było dotychczas prezentowanie
                                tychże wyników, w odróżnieniu od popularnonaukowych sensacji,
                                kolportowanych przez niedouczonych fizyków i dziennikarzy. Mogę
                                jeszcze złośliwie dodać, że wczoraj przejrzałem sobie niniejsze
                                forum pod kątem Twoich postów, i znalazłem wiele takich przypadków,
                                obalasz 'mity', np. podważasz słuszność modeli kosmologicznych, w
                                których prędkość ucieczki za horyzontem Hubble'a jest większa od
                                prędkości światła.

                                Nie mówię, że jestem specjalistą od OTW, ale troszeczkę się na niej
                                znam. Więc bardzo jestem ciekaw, czy i w jaki sposób Dokowski potrafi
                                udowodnić, że wszyscy fizycy się mylą, a on ma rację. Bo np. powyższy
                                przypadek sugeruje, że należy Twoje twierdzenia o OTW brać z baaardzo
                                dużą rezerwą.

                                Jeśli to forum nie jest odpowiednim miejscem, bym pogłębił swoją
                                wiedzę, ponownie proszę o źródła, a zrobię to we własnym zakresie.

                                Ironią losu jest to, że jak dotąd jedynym źródłem, które
                                przywoływałeś, były bliżej nieokreślone ksiażki popularnonaukowe.

                                > ...sferyczne zamiast euklidesowych, natomiast ja piszę o takich samych
                                > współrzędnych stosowanych przez różnych obserwatorów.

                                Dokowski, nikt nie wie, o czym Ty tak naprawdę piszesz. Najprościej więc
                                będzie, jeśli zaprezentujesz swoje wyliczenia, dla tych obserwatorów
                                przechodzących przez horyzont w obie strony. Ewentualnie możesz sam sprawdzić,
                                gdzie robisz błędy. Np. w 'Gravitation' MTW, na stronach 594-597 jest
                                rozpisana konstrukcja układu współrzędnych dla czasoprzestrzeni Schwarzschilda,
                                wraz z ich fizyczną interpretacją, latającymi i namierzającymi się radarowo
                                rakietami.

                                > I znów mamy pajacowanie zamiast dyskusji. Przechodzenie od jednego układu
                                > odniesienia do drugiego zamiast wprowadzania innego układu współrzędnych, to
                                > dla ciebie dyskusja o intuicji. Przecież układasz zdania dość inteligentnie,
                                > więc jak możesz liczyć na to, że takie uniki pozostaną niezauważone.

                                Dokowski, ale na razie nie ma o czym dyskutować. Twoje wypowiedzi są albo
                                absurdalne, albo tak nieprecyzyjne, że pozbawione sensu. Upierasz się, że
                                'Podczas spadania na czarną dziurę obserwator ten za każdym razem w wyniku
                                otrzymuje mniejszą liczbę jako promień Schwarzschilda'. Pokaż mi więc,
                                jakim cudem jest to możliwe, i wynikiem _czego_ jest ta 'mniejsza liczba'.
                                Tłumaczę Ci, że niezależie od doboru układu współrzędnych i obserwatorów,
                                geometria czasoprzestrzeni jest taka sama. Zawsze (no, prawie zawsze) możesz
                                dokonać transformacji z jednego do drugiego. A promień Schwarzschilda, podobnie
                                jak masa, jest wielkością charakterystyczną układu.
                                • dokowski Spróbuję w wolnej chwili uczynić ten wysiłek i ... 10.01.06, 12:43
                                  Gość portalu: niteran napisał(a):

                                  > I ich też nie otrzymałem

                                  ... przekopać się przez swoją domową bibliotekę, w której książce o czym
                                  czytałem (a muszę też uwzględnić Postępy Astronomii i Świat Nauki, które od
                                  wielu lat prenumeruję). Jako że fizykę od prawie 20 lat uprawiam wyłącznie dla
                                  przyjemności jako dyletant (wcześniej byłem nauczycielem), zapamiętuję tylko
                                  to, co zrozumiem i ułożę sobie w głowie, natomiast nie pamiętam już nazwisk ani
                                  tytułów, co gdzie czytałem.

                                  Dla mnie cała przyjemność kryje się w zrozumieniu, a najpiękniejszy jest ten
                                  błysk w oku ucznia i jego pełen zdumienia i zachwytu uśmiech, kiedy nagle
                                  zostanie olśniony zrozumieniem jakiegoś fragmentu fizyki, np. dlaczego
                                  przechłodzona woda podczas zamarzania sama się nagrzewa.

                                  > Wydawało mi się, że Twoją ambicją było dotychczas prezentowanie
                                  > tychże wyników, w odróżnieniu od popularnonaukowych sensacji

                                  Przeczytaj uważniej, a zrozumiesz, że moim celem jest raczej uwrażliwienie
                                  czytelników na to, że niektóre teorie są tylko hipotezami, a niektóre wyniki są
                                  tylko abstrakcyjnymi obliczaniami, które mogą mieć niewielką adekwatność. Wiara
                                  (w ciemną energię, w osobliwości, w prędkości nadświetlne, w pole inflacośtam)
                                  powinna być wyraźnie odróżniana od wiedzy o faktach, prawach fizyki i
                                  udowodnionych twierdzeniach czy teoriach. Matematyczne modele stworzone przez
                                  fizyków często prezentowane są jak adekwatne opisy świata w którym żyjemy,
                                  podczas gdzy wiele z tych matematycznych bytów w ogóle nie istnieje (układ
                                  inercjany, układ odizolowany od otoczenia, czas, przestrzeń). Nic tak mnie nie
                                  irytuje jak tępak, który twierdzi, że skoro w modelu 2+2=4, to znaczy że w
                                  rzeczywistości obserwujemy równo 4.

                                  > kolportowanych przez niedouczonych fizyków i dziennikarzy.

                                  Nie są niedouczeni, ale chcą być atrakcyjni dla każdego, więc za bardzo
                                  wszystko upraszczają.

                                  > podważasz słuszność modeli kosmologicznych, w
                                  > których prędkość ucieczki za horyzontem Hubble'a jest większa od
                                  > prędkości światła.

                                  Twierdzę jedynie, że to tylko hipotezy, które tnie brzytwa Okhama.

                                  > wszyscy fizycy się mylą, a on ma rację.

                                  Znów pajacujesz. Fizycy się nie mylą, bo poruszają się zawsze wewnątrz dobrze
                                  zdefiniowanego modelu.

                                  > należy Twoje twierdzenia o OTW brać z baaardzo dużą rezerwą.

                                  Nie tylko moje

                                  > Dokowski, nikt nie wie, o czym Ty tak naprawdę piszesz

                                  Jesteś nieszczery, bo to bardzo wyraźnie już opisałem, ale co mi tam, opiszę
                                  jeszcze dokładniej.

                                  Piszę o realnym życiu w pobliżu czarnej dziury. Piszę o ogromnej gromadzie
                                  galaktyk, w której centrum znajduje się ogromna czarna dziura, której horyzont
                                  zdarzeń (wg inercjalnego obserwatora) ma promień rządu miliona parseków. Albo
                                  co się będę ...niech ta czarna dziura ma miliard parseków, żeby ewolucjoniści
                                  nie mogli się przyczepić, że za krótki czas do powstania życia, zanim galaktyki
                                  pospadają na tę czarną dziurę.

                                  Piszę o galaktykach i rakietach, które krążą sobie powoli i dostojnie wokół tej
                                  czarnej dziury, zupełnie nieświadome tego faktu, że niektóre są już pod czymś,
                                  co jakiś fizyk z krańców Wszechświata nazywa „horyzontem zdarzeń”.

                                  > konstrukcja układu współrzędnych dla czasoprzestrzeni Schwarzschilda,
                                  > wraz z ich fizyczną interpretacją, latającymi i namierzającymi się
                                  > radarowo rakietami.

                                  Nie piszę o matematycznych konstrukcjach, które pozbawionym pokory fizykom
                                  zastępują prawdziwy świat. W prawdziwym świecie w pobliżu czarnej dziury
                                  wszystko wygląda inaczej niż w takim prostym modelu. Aby ten świat zrozumieć,
                                  trzeba zrobić dokładnie to co ja robię, czyli np. przyjąć założenie, że gdzieś
                                  w odległości miliarda parseków znajduje się masywna czarna dziura,
                                  której „horyzont zdarzeń” znajduje się mniej więcej w tym miejscu, w którym
                                  znajduje się Galaktyka. Co widzielibyśmy wtedy przez teleskopy? Czy w ogóle
                                  widzielibyśmy, że w pobliżu nas znajduje się ta błona przestrzenna
                                  zwana „horyzontem zdarzeń”? Moim zamiarem jest pokazanie, że wiara w realne
                                  istnienie takie błony jest wiarą w mit.

                                  Przykład który przytaczasz nie opisuje sytuacji realnej, nie podaje
                                  przybliżonych obliczeń dla prawdziwych galaktyk i rakiet w takim świecie, ale
                                  wprowadza przy pomocy magii pozbawione masy rakiety do pustej czasoprzestrzeni
                                  i podaje dokładne wyniki w rodzaju 2+2=4, których adekwatność jest wątpliwa.

                                  > obserwator ten za każdym razem w wyniku
                                  > otrzymuje mniejszą liczbę jako promień Schwarzschilda'.

                                  Mój obserwator zbliża się do czarnej dziury, oczywiście musi pomóc sobie
                                  silnikiem, bo spadałby za wolno. Za każdym razem, gdy pokona kolejny milion
                                  parseków, hamuje, żeby być przez chwilę nieruchomo względem środka masy
                                  pobliskiej galaktyki, aby dokonać porównywalnych obserwacji ( jak widzi
                                  Wszechświat miejscowa cywilizacja)., a potem znów startuje w kierunku czarnej
                                  dziury i leci milion parseków do kolejnej galaktyki. Mam nadzieję, że widzisz
                                  już wyraźnie, że za każdym razem obserwator musi uwzględniać w swoich
                                  obliczeniach coraz mniejszą masę czarnej dziury, ponieważ zostawione z tyłu
                                  galaktyki (i cała ta sfera wokół czarnej dziury) nie są już dla niego źródłem
                                  przyciągania.

                                  A nie jest to jedyna przyczyna tego, że za każdym razem promień Schwarzschilda
                                  wyjdzie mu mniejszy.

                                  > Pokaż mi więc,jakim cudem jest to możliwe, i wynikiem _czego_ jest
                                  ta 'mniejsza liczba'.
                                  > Tłumaczę Ci, że niezależie od doboru układu współrzędnych i obserwatorów,
                                  > geometria czasoprzestrzeni jest taka sama.

                                  Niezależnie od masy obserwatorów? Niezależnie od zmiennych przyspieszeń, z
                                  którym mogą się oni poruszać?

                                  > promień Schwarzschilda, podobnie jak masa, jest wielkością charakterystyczną
                                  układu.

                                  Teraz już rozumiesz, że to nieprawda
                                  • Gość: niteran Re: Spróbuję w wolnej chwili uczynić ten wysiłek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 13:36
                                    > ... przekopać się przez swoją domową bibliotekę, w której książce o czym
                                    > czytałem (a muszę też uwzględnić Postępy Astronomii i Świat Nauki, które od
                                    > wielu lat prenumeruję).

                                    Zrób to.

                                    > Przeczytaj uważniej, a zrozumiesz, że moim celem jest raczej uwrażliwienie
                                    > czytelników na to, że niektóre teorie są tylko hipotezami, a niektóre wyniki są
                                    > tylko abstrakcyjnymi obliczaniami, które mogą mieć niewielką adekwatność. Wiara
                                    > (w ciemną energię, w osobliwości, w prędkości nadświetlne, w pole inflacośtam)
                                    > powinna być wyraźnie odróżniana od wiedzy o faktach, prawach fizyki i
                                    > udowodnionych twierdzeniach czy teoriach.

                                    Podaj mi więc przykłady tychże 'faktów', 'praw fizyki', 'udowodnionych twierdzeń
                                    i teorii'.

                                    > > podważasz słuszność modeli kosmologicznych, w
                                    > > których prędkość ucieczki za horyzontem Hubble'a jest większa od
                                    > > prędkości światła.
                                    >
                                    > Twierdzę jedynie, że to tylko hipotezy, które tnie brzytwa Okhama.

                                    W jaki sposób? Znasz jakieś inne, wewnętrznie spójne, wyjaśnienie kosmologicznego
                                    przesunięci światła ku czerwieni?

                                    > Nie tylko moje

                                    No sorry, że przywołuję argument autorytetu - ale jakoś mam większe zaufanie
                                    do twierdzeń ludzi, którzy zęby zjedli rozwijając OTW, tym bardziej że potrafią
                                    je uzasadnić.

                                    > Piszę o galaktykach i rakietach, które krążą sobie powoli i dostojnie wokół tej
                                    > czarnej dziury, zupełnie nieświadome tego faktu, że niektóre są już pod czymś,
                                    > co jakiś fizyk z krańców Wszechświata nazywa „horyzontem zdarzeń”.

                                    Jeśli krążą wokół (tzn. znajdują się na zewnątrz) CzDz, to nie mogą znajdować się
                                    wewnątrz... dla żadnego obserwatora.

                                    > Nie piszę o matematycznych konstrukcjach, które pozbawionym pokory fizykom
                                    > zastępują prawdziwy świat. W prawdziwym świecie w pobliżu czarnej dziury
                                    > wszystko wygląda inaczej niż w takim prostym modelu. Aby ten świat zrozumieć,
                                    > trzeba zrobić dokładnie to co ja robię, czyli np. przyjąć założenie, że gdzieś
                                    > w odległości miliarda parseków znajduje się masywna czarna dziura,
                                    > której „horyzont zdarzeń” znajduje się mniej więcej w tym miejscu, w którym
                                    > znajduje się Galaktyka. Co widzielibyśmy wtedy przez teleskopy? Czy w ogóle
                                    > widzielibyśmy, że w pobliżu nas znajduje się ta błona przestrzenna
                                    > zwana „horyzontem zdarzeń”? Moim zamiarem jest pokazanie, że wiara w realne
                                    > istnienie takie błony jest wiarą w mit.

                                    LOL, ale nikt nie twierdzi, że horyzont zdarzeń to błona, którą możesz zobaczyć
                                    przez teleskop. Tym niemniej, horyzont zdarzeń, jako _granica_ rozdzielająca
                                    wnętrze czarnej dziury od reszty wszechświata, istnieje. Obserwator może nie być
                                    świadomy jego obecności, ale to nie zmienia faktu, iż kiedy już go przekroczy,
                                    nie będzie odwrotu, i w skończonym czasie uderzy w osobliwość.

                                    > Przykład który przytaczasz nie opisuje sytuacji realnej, nie podaje
                                    > przybliżonych obliczeń dla prawdziwych galaktyk i rakiet w takim świecie, ale
                                    > wprowadza przy pomocy magii pozbawione masy rakiety do pustej czasoprzestrzeni
                                    > i podaje dokładne wyniki w rodzaju 2+2=4, których adekwatność jest wątpliwa.

                                    Primo, jak dotąd jedyną osobą, która nie podała _żadnych_ obliczeń, przybliżonych
                                    czy nie, jesteś Ty. Po drugie, Price w 1972 roku wykazał relewantność geometrii
                                    Schwarzschilda do opisu realistycznego kolapsu grawitacyjnego...

                                    > Mój obserwator zbliża się do czarnej dziury, oczywiście musi pomóc sobie
                                    > silnikiem, bo spadałby za wolno. Za każdym razem, gdy pokona kolejny milion
                                    > parseków, hamuje, żeby być przez chwilę nieruchomo względem środka masy
                                    > pobliskiej galaktyki, aby dokonać porównywalnych obserwacji ( jak widzi
                                    > Wszechświat miejscowa cywilizacja)., a potem znów startuje w kierunku czarnej
                                    > dziury i leci milion parseków do kolejnej galaktyki. Mam nadzieję, że widzisz
                                    > już wyraźnie, że za każdym razem obserwator musi uwzględniać w swoich
                                    > obliczeniach coraz mniejszą masę czarnej dziury, ponieważ zostawione z tyłu
                                    > galaktyki (i cała ta sfera wokół czarnej dziury) nie są już dla niego źródłem
                                    > przyciągania.

                                    LOL, no ale w OTW masa _nie jest źródłem przyciągania_, tylko zakrzywia
                                    czasoprzestrzeń. Niezależnie od tego, gdzie znajdują się obserwatorzy. Mówisz
                                    o czarnych dziurach tak, jakbyś myślał intuicjami fizyki newtonowskiej.

                                    > A nie jest to jedyna przyczyna tego, że za każdym razem promień Schwarzschilda
                                    > wyjdzie mu mniejszy.

                                    A jakie są inne?

                                    > Niezależnie od masy obserwatorów?

                                    Każda masa zakrzywia czasoprzestrzeń. Obserwatorzy też. Zakrzywienie to nie zależy
                                    jednak od tego, kto, kiedy i skąd prowadzi obserwacje.

                                    > Niezależnie od zmiennych przyspieszeń, z
                                    > którym mogą się oni poruszać?

                                    Niezależnie.

                                    > Teraz już rozumiesz, że to nieprawda

                                    Teraz już rozumiem, skąd biorą się Twoje błędy. Po prostu nie masz pojęcia o OTW.
                                    • dokowski No widzisz, że można się porozumieć bez takich... 10.01.06, 17:13


                                      ... nieuczciwych chwytów, jak żądania przytoczenia obliczeń zbyt
                                      skomplikowanych, aby można było je przytoczyć

                                      Gość portalu: niteran napisał(a):

                                      > faktu, iż kiedy już go przekroczy,
                                      > nie będzie odwrotu, i w skończonym czasie uderzy w osobliwość.

                                      Teraz do mnie dotarło, czego nie rozumiesz w OTW. Ten wynik opisuje po prostu
                                      linię życia ciała (fotonu) rysowaną przez obserwatora inercjalnego. Zdanie "nie
                                      będzie odwrotu" jest tylko emocjonalnym, sensacyjnym ozdobnikiem, który nie
                                      niesie treści fizycznej a zamiast tego wprowadza w błąd.

                                      Wierząc w to, że linia życia w zakrzywionej czasoprzestrzeni zawsze pokazuje
                                      przyszłość, która realnie się wydarzy, popełniasz klasyczny błąd kogoś, kto OTW
                                      poznał tylko zdawkowo, jako takie sobie obliczenia ciekawe i trudne z
                                      matematycznego punktu widzenia, ale bez fizycznego znaczenia, bez wysiłku
                                      zrozumienia praw fizyki i miejsca OTW wśród tych praw.

                                      Znam ten punkt widzenia klasycznych fizyków relatywistycznych, którzy w głębi
                                      serca nie wierzą w kwanty. Wiem jak myślicie. Rysujesz sobie swoją linię życia
                                      spiralnie wokół linii życia środka czarnej dziury (tak jakbyś krążył na
                                      odległej kołowej orbicie), a w pobliżu środka czarnej dziury rysujesz linie
                                      życia kilku fotonów, które znajdują się wewnątrz horyzontu zdarzeń. Jeżeli
                                      potrafisz to sprytnie narysować (ja nie potrzebuję, bo takie proste
                                      zakrzywienia po prostu widzę) to widzisz, że linia życia każdego fotonu,
                                      niezależnie od kierunku w którym został wyemitowany, nieuchronnie od
                                      pewnego „momentu” oddala się od Ciebie i zbliża do środka czarnej dziury.

                                      Mając przed oczami tak zgrabnie narysowaną czasoprzestrzeń nagle dokonujesz
                                      przeskoku myślowego i twierdzisz, że masz przepowiedzianą przyszłość, która
                                      wydarzy się w świecie, w którym żyjesz. A to już jest nieprawda. Przyszłość
                                      może być „przewidziana” tylko w taki sposób, w jaki przewidują ją prawa takie
                                      jak np. prawo zachowania pędu. Widzisz poruszające się ciało i możesz z całą
                                      pewnością powiedzieć, że za chwilę ciało będzie miało taki sam pęd, pod
                                      warunkiem, że się nie rozpadnie i na niczym nie zatrzyma, a jeśli się
                                      rozpadnie, to suma pędów wszystkich kawałków będzie taka sama, oczywiście jeśli
                                      żaden z tych kawałków na niczym się nie zatrzyma ...

                                      Fizyka, nawet klasyczna, nigdy nie zajmowała się przepowiadaniem przyszłości
                                      tak jak to robi wróżka, ale tylko określała, jaka to będzie przyszłość, jeżeli
                                      zdarzy się to czy tamto. Odkrycie praw kwantowych potwierdziło tylko tę prawdę,
                                      że przyszłości nie da się przewidzieć.

                                      Fajnie jest rysować sobie czasoprzestrzeń wg OTW, ale chcąc dokonać przeskoku
                                      od modelu do rzeczywistości musimy zdawać sobie sprawę z tego, że
                                      czasoprzestrzeń opisuje adekwatnie tylko przeszłość, natomiast nie jest żadną
                                      wróżbą na przyszłość, ponieważ przyszłość może być dowolna, zgodnie z prawami
                                      fizyki kwantowej. To co możemy wiedzieć o przyszłości, to pokazuje nam fizyka
                                      statystyczna, zwana dawniej termodynamiką. O ile więc OTW sama w sobie może
                                      dobrze opisywać przeszłość, o tyle w odniesieniu do przyszłości może być
                                      stosowana tylko jako element składowy fizyki statystycznej. Innymi słowy OTW
                                      nie może formułować prognoz dotyczących linii życia cząstek elementarnych, ani
                                      linii życia fotonów w pobliżu osobliwości. Dobrze rozumiana OTW pozwala rysować
                                      linie życie w przyszłość wyłącznie dla tzw. ciał makroskopowych.

                                      Pod horyzontem zdarzeń nie można rysować linii życia skierowanych w przyszłość,
                                      gdyż takie linie życia nie odpowiadają kwantowej rzeczywistości. Metryka
                                      Schwarzschilda jest adekwatnym opisem czarnych dziur tylko w odniesieniu do
                                      przeszłości

                                      > Price w 1972 roku wykazał relewantność geometrii
                                      > Schwarzschilda do opisu realistycznego kolapsu grawitacyjnego

                                      Zgadza się. Ja temu nie zaprzeczam. mam nadzieję, że teraz już rozumiesz, co
                                      udowodnił Price.

                                      > Każda masa zakrzywia czasoprzestrzeń. Obserwatorzy też.
                                      > Zakrzywienie to nie zależy
                                      > jednak od tego, kto, kiedy i skąd prowadzi obserwacje.

                                      Bzdura, każdy rysuje sobie czasoprzestrzeń jaką widzi. A każdy widzi co innego,
                                      to fundament całej teorii względności. STW i OTW to sztuczny podział, w
                                      rzeczywistości to jedna spójna teoria. Tak jak masa i energia jest jedna, masa
                                      bezwładna, masa grawitacyjna, masa relatywistyczna - to taka sama masa i
                                      energia, która może być różna w zależności od układu odniesienia obserwatora i
                                      w różny sposób "zakrzywiać" czasoprzestrzeń.

                                      > Teraz już rozumiem, skąd biorą się Twoje błędy. Po prostu nie masz pojęcia
                                      > o OTW.

                                      Zapomnij o arogancji, po prostu spróbuj zrozumieć, co piszę. Kilka razy już
                                      przekręciłeś moje słowa, niby sobie kpiąc, ale w rzeczywistości pokazałeś, że
                                      było to dla ciebie zbyt trudne.

                                      Kluczem jest zrozumienie, że linie życia w czasoprzestrzeni są realne tylko w
                                      tej części, która jest przeszłością - tylko patrząc wstecz w czasie możesz
                                      wyobrażać sobie stożki w metryce Schwarzschilda i tylko w ten sposób wolno ci
                                      interpretować dowód Price'a.

                                      Patrząc w przyszłość możesz pod horyzontem zobaczyć tylko to, co ci powie
                                      fizyka kwantowa, nie ma tam żadnych linii życia.
                                      • Gość: niteran Re: No widzisz, że można się porozumieć bez takic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 12:16
                                        dokowski napisał:

                                        > ... nieuczciwych chwytów, jak żądania przytoczenia obliczeń zbyt
                                        > skomplikowanych, aby można było je przytoczyć

                                        'Zbyt skomplikowanych'? Bez jaj...

                                        > Teraz do mnie dotarło, czego nie rozumiesz w OTW. Ten wynik opisuje po prostu
                                        > linię życia ciała (fotonu) rysowaną przez obserwatora inercjalnego. Zdanie "nie

                                        Obawiam się, że w dalszym ciągu nie dotarło. Ten wynik opisuje _dowolną_ krzywą
                                        czasopodobną, geodezyjną bądź nie, a także dowolną geodezyjną zerową.

                                        > będzie odwrotu" jest tylko emocjonalnym, sensacyjnym ozdobnikiem, który nie
                                        > niesie treści fizycznej a zamiast tego wprowadza w błąd.

                                        LOL, przecież już Ci to wyjaśniałem. "Nie będzie odwrotu", czyli nie sposób
                                        przejść z obszaru czasoprzestrzeni o mniejszej wartości współrzędnej radialnej
                                        Schwarzschilda, do obszaru o wartości większej. Linia świata dowolnej cząstki,
                                        niezależnie od jej toru (i doznawanych przyspieszeń), _musi_ przecinać kolejne
                                        hiperpowierzchnie, o coraz mniejszej wartości r, aż do uderzenia w osobliwość w r=0.

                                        > Wierząc w to, że linia życia w zakrzywionej czasoprzestrzeni zawsze pokazuje
                                        > przyszłość, która realnie się wydarzy, popełniasz klasyczny błąd kogoś, kto OTW
                                        > poznał tylko zdawkowo, jako takie sobie obliczenia ciekawe i trudne z
                                        > matematycznego punktu widzenia, ale bez fizycznego znaczenia, bez wysiłku
                                        > zrozumienia praw fizyki i miejsca OTW wśród tych praw.

                                        Dokowski, powiedz mi szczerze - wierzysz w ten bełkot? Czy starasz się jakoś
                                        wyjść z dyskusji z twarzą?

                                        > Znam ten punkt widzenia klasycznych fizyków relatywistycznych, którzy w głębi
                                        > serca nie wierzą w kwanty.

                                        Och, no tak. Cóż łatwiejszego, niż przypisać mi nie moje poglądy.

                                        > Wiem jak myślicie.

                                        Obawiam się, że nie wiesz.

                                        > Rysujesz sobie swoją linię życia

                                        Linię świata.

                                        > spiralnie wokół linii życia środka czarnej dziury (tak jakbyś krążył na
                                        > odległej kołowej orbicie), a w pobliżu środka czarnej dziury rysujesz linie
                                        > życia kilku fotonów, które znajdują się wewnątrz horyzontu zdarzeń. Jeżeli
                                        > potrafisz to sprytnie narysować (ja nie potrzebuję, bo takie proste
                                        > zakrzywienia po prostu widzę) to widzisz, że linia życia każdego fotonu,
                                        > niezależnie od kierunku w którym został wyemitowany, nieuchronnie od
                                        > pewnego „momentu” oddala się od Ciebie i zbliża do środka czarnej dziury.

                                        ROTFL. Nie, dokowski. Nie muszę tego rysować sprytnie. Niezależnie od tego,
                                        czy byłbym sprytny, czy nie, nie da się narysować linii świata cząstki, która po
                                        przekroczeniu horyzontu zdarzeń nie miałaby w swojej _przyszłości_ osobliwości.

                                        > Mając przed oczami tak zgrabnie narysowaną czasoprzestrzeń nagle dokonujesz
                                        > przeskoku myślowego i twierdzisz, że masz przepowiedzianą przyszłość, która
                                        > wydarzy się w świecie, w którym żyjesz. A to już jest nieprawda.

                                        Jak to, nieprawda? Nigdzie nie mam horyzontu Cauchy'ego...

                                        > Przyszłość może być „przewidziana” tylko w taki sposób, w jaki przewidują ją prawa
                                        > takie jak np. prawo zachowania pędu. Widzisz poruszające się ciało i możesz z całą
                                        > pewnością powiedzieć, że za chwilę ciało będzie miało taki sam pęd, pod
                                        > warunkiem, że się nie rozpadnie i na niczym nie zatrzyma, a jeśli się
                                        > rozpadnie, to suma pędów wszystkich kawałków będzie taka sama, oczywiście jeśli
                                        > żaden z tych kawałków na niczym się nie zatrzyma ...

                                        No to z całą pewnością mogę powiedzieć, że mając warunki początkowe, w postaci
                                        hiperpowierzchni Cauchego, mogę dla rozwiązania Schwarzschilda przepowiedzieć w
                                        pełni zachowanie całego układu, z wyjątkiem punktu r = 0.

                                        > Fizyka, nawet klasyczna, nigdy nie zajmowała się przepowiadaniem przyszłości
                                        > tak jak to robi wróżka, ale tylko określała, jaka to będzie przyszłość, jeżeli
                                        > zdarzy się to czy tamto. Odkrycie praw kwantowych potwierdziło tylko tę prawdę,
                                        > że przyszłości nie da się przewidzieć.

                                        ???

                                        Coraz mniej konkretów, coraz więcej bełkotwliwych truizmów. Tak, nie da się
                                        ukryć, fizyka nigdy nie zajmowała się przepowiadaniem przyszłości tak jak to
                                        robi wróżka...

                                        > Fajnie jest rysować sobie czasoprzestrzeń wg OTW, ale chcąc dokonać przeskoku
                                        > od modelu do rzeczywistości musimy zdawać sobie sprawę z tego, że
                                        > czasoprzestrzeń opisuje adekwatnie tylko przeszłość, natomiast nie jest żadną
                                        > wróżbą na przyszłość, ponieważ przyszłość może być dowolna, zgodnie z prawami
                                        > fizyki kwantowej. To co możemy wiedzieć o przyszłości, to pokazuje nam fizyka
                                        > statystyczna, zwana dawniej termodynamiką. O ile więc OTW sama w sobie może
                                        > dobrze opisywać przeszłość, o tyle w odniesieniu do przyszłości może być
                                        > stosowana tylko jako element składowy fizyki statystycznej. Innymi słowy OTW
                                        > nie może formułować prognoz dotyczących linii życia cząstek elementarnych, ani
                                        > linii życia fotonów w pobliżu osobliwości. Dobrze rozumiana OTW pozwala rysować
                                        > linie życie w przyszłość wyłącznie dla tzw. ciał makroskopowych.

                                        A to już nawet nie są truizmy... 'Przeszłość może być dowolna, zgodnie z prawami
                                        fizyki kwantowej'? Dokowski, jeśli nikt Ci tego dotychczas nie mówił, to ja to
                                        powiem. Kompromitujesz się. Wypowiadasz się o rzeczach, o których nie masz
                                        pojęcia, opierając się na lekturze popularnonaukowych opracowań, których nie
                                        zrozumiałeś, i z którymi usiłujesz jeszcze polemizować.

                                        > Pod horyzontem zdarzeń nie można rysować linii życia skierowanych w przyszłość,
                                        > gdyż takie linie życia nie odpowiadają kwantowej rzeczywistości. Metryka
                                        > Schwarzschilda jest adekwatnym opisem czarnych dziur tylko w odniesieniu do
                                        > przeszłości

                                        ROTFL. Dokowski, rozpoznaję już Twoją ulubioną mantrę. Nie rozumiesz OTW, ale to
                                        przecież żaden problem, skoro OTW to lipa, i nie jest adekwantnym opisem
                                        rzeczywistości...

                                        Powiedz mi, o czym tu rozmawiamy? O czarnych dziurach w ramach OTW? O czarnych
                                        dziurach w ramach tego, jak sobie dokowski naiwnie wyobraża OTW? O czarnych
                                        dziurach w ramach nieistniejącej teorii kwantowej grawitacji? Czy może o
                                        naiwnych wyobrażeniach dokowskiego na temat tej nieistniejącej teorii?

                                        > Zgadza się. Ja temu nie zaprzeczam. mam nadzieję, że teraz już rozumiesz, co
                                        > udowodnił Price.

                                        Tak, teraz już rozumiem...

                                        > Bzdura, każdy rysuje sobie czasoprzestrzeń jaką widzi. A każdy widzi co innego,
                                        > to fundament całej teorii względności.

                                        LOL, no to po raz kolejny proszę o konkrety. Pokaż mi, z czego to wynika...
                                        pokaż mi, jak 'każdy widzi co innego'.

                                        > STW i OTW to sztuczny podział, w rzeczywistości to jedna spójna teoria.

                                        Mylisz się.

                                        > Tak jak masa i energia jest jedna, masa bezwładna, masa grawitacyjna, masa
                                        > relatywistyczna - to taka sama masa i energia, która może być różna w zależności
                                        > od układu odniesienia obserwatora i w różny sposób "zakrzywiać" czasoprzestrzeń.

                                        Bardzo się mylisz. Co gorsza, widzę że jesteś niereformowalny.

                                        Powiedz mi, dlaczego jeszcze istniejesz? Przecież istnieje układ odniesienia, w
                                        którym Twoja masa relatywistyczna wystarcza, byś utworzył czarną dziurę.

                                        > Zapomnij o arogancji, po prostu spróbuj zrozumieć, co piszę.

                                        Trudno zrozumieć, o czym piszesz. Mówiąc wprost - piszesz głupoty. Żonglujesz
                                        terminami, które zaczerpnąłeś z literatury popularnonaukowej, a których nie
                                        rozumiesz. Ciągle powołujesz się na kwantową teorię grawitacji, chociaż ani o
                                        mechanice kwantowej, ani o ogólnej teorii względności nie masz zielonego pojęcia.

                                        > Kluczem jest zrozumienie, że linie życia w czasoprzestrzeni są realne tylko w
                                        > tej części, która jest przeszłością - tylko patrząc wstecz w czasie możesz
                                        > wyobrażać sobie stożki w metryce Schwarzschilda i tylko w ten sposób wolno ci
                                        > interpretować dowód Price'a.
                                        >
                                        > Patrząc w przyszłość możesz pod horyzontem zobaczyć tylko to, co ci powie
                                        > fizyka kwantowa, nie ma
                                        • dokowski Niestety, ja umiem, ty nie, stąd nieporozumienia 11.01.06, 17:26
                                          Gość portalu: niteran napisał(a):

                                          > nie da się narysować linii świata cząstki, która po
                                          > przekroczeniu horyzontu zdarzeń nie miałaby
                                          > w swojej _przyszłości_ osobliwości.

                                          Z punktu widzenia fizyki cząstek nie istnieją osobliwości. Osobliwości to błędy
                                          OTW, to skutek tego, że OTW jest teorią niepełną. Osobliwości nie istnieją w
                                          realnym wiecie, dobrze o tym wiesz, wiec po co znów pajacujesz na ten temat.

                                          > z wyjątkiem punktu r = 0.

                                          Ale teraz przyznajesz niechcący, że osobliwości nie istnieją.

                                          > > nie może formułować prognoz dotyczących linii życia cząstek elementarnych

                                          Zamiast ustosunkować się np. do tego prostego stwierdzenia....

                                          > A to już nawet nie są truizmy... 'Przeszłość może być dowolna, zgodnie
                                          > z prawam i fizyki kwantowej'? Dokowski, jeśli nikt Ci tego dotychczas
                                          > nie mówił, to ja to powiem. Kompromitujesz się.

                                          ... zaczynasz być po prostu chamski, bo nie masz argumentów.

                                          Dobrze wiesz, w jakim sensie można w ramach fizyki kwantowej użyć
                                          słowa "dowolna", gdyż prawa fizyki kwantowej pokazują, że cząstki elementarne
                                          mają pewną dowolność wyboru przyszłości. Spróbuj narysować linie życia neutronu
                                          i cząstek, na które rozpadnie się ten neutron. Wszystko co narysujesz będzie
                                          tylko przeszłością, bo przyszłość neutronu jest nieokreślona, nie możesz być
                                          pewny nawet tego, że doczekasz się jego rozpadu.

                                          Oczywiście nie możesz już znaleźć na tym podstawowym poziomie żadnego
                                          kontrargumentu dla praw fizyki, więc uciekasz w chamstwo

                                          > Wypowiadasz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia

                                          Biedny, zakompleksiony człowieczku, to nie jest argument. Fizyka to nauka
                                          ścisła, wystarczają w zupełności argumenty logiczne i merytoryczne. Nie możesz
                                          być fizykiem, nawet z zamiłowania, skoro tego nie wiesz.
                                          • Gość: niteran Re: Niestety, ja umiem, ty nie, stąd nieporozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:36
                                            dokowski napisał:

                                            > Z punktu widzenia fizyki cząstek nie istnieją osobliwości. Osobliwości to błędy
                                            > OTW, to skutek tego, że OTW jest teorią niepełną. Osobliwości nie istnieją w
                                            > realnym wiecie, dobrze o tym wiesz, wiec po co znów pajacujesz na ten temat.

                                            ROTFL, a co tu ma do rzeczy fizyka cząstek?

                                            Powiedz mi, o czym rozmawiamy? O horyzoncie zdarzeń, czy o fizycznym znaczeniu
                                            osobliwości?

                                            Bo widzę, że stosujesz swój ulubiony unik, zasłaniając ignorancję formułką, że
                                            OTW to teoria niepełna. Fizycy będą liczyć precesję peryhelium Merkurego - a
                                            dokowski będzie udowadniał, że te obliczenia są nic nie warte, bo OTW to teoria
                                            niepełna, skoro "z punktu widzenia fizyki cząstek nie istnieją osobliwości".

                                            > Ale teraz przyznajesz niechcący, że osobliwości nie istnieją.

                                            Nie. Gdzie ja tak napisałem? Stwierdziłem, że OTW nie potrafi przewidzieć
                                            zachowania cząstki po trafieniu w osobliwość.

                                            Co jakby nijak się ma do tego, o czym dyskutujemy...

                                            > Zamiast ustosunkować się np. do tego prostego stwierdzenia....

                                            A do czego tu mam się ustosunkowywać?

                                            _W ramach OTW_ (nie jakiejś innej nieistniejącej teorii, do której się
                                            odwołujesz), linia świata cząstki, która znalazła się wewnątrz czarnej dziury,
                                            _zawsze_ kończy się na osobliwości.

                                            > Dobrze wiesz, w jakim sensie można w ramach fizyki kwantowej użyć
                                            > słowa "dowolna", gdyż prawa fizyki kwantowej pokazują, że cząstki elementarne
                                            > mają pewną dowolność wyboru przyszłości. Spróbuj narysować linie życia neutronu
                                            > i cząstek, na które rozpadnie się ten neutron. Wszystko co narysujesz będzie
                                            > tylko przeszłością, bo przyszłość neutronu jest nieokreślona, nie możesz być
                                            > pewny nawet tego, że doczekasz się jego rozpadu.

                                            Ale nie dyskutujemy tu o fizyce kwantowej (w jej naiwnym rozumieniu
                                            dokowskiego), tylko o czarnych dziurach. A Ty, jak zwykle, kiedy brakuje Ci
                                            wiedzy, uciekasz przy pomocy argumentu "superteorii". "Nie potrafię rozwiązać
                                            zadania z STW, no ale co z tego, przecież STW jest nieprawdziwa, to zadanie
                                            trzeba rozwiązać w OTW; Nie rozumiem OTW, no ale co tam, przecież OTW nie
                                            opisuje poprawnie rzeczywistości, do tego potrzebna jest kwantowa teoria
                                            grawitacji, o której mogę już pisać dowolne farmazony, skoro nikt nie wie, jak
                                            wygląda".

                                            Wykazałeś, że nie masz pojęcia o OTW. Twierdzisz, że czarne dziury pojawiają się
                                            w jednych, i znikają w innych układach odniesienia. Twierdzisz, że horyzont
                                            zdarzeń można przekraczać w obu kierunkach. Kiedy przychodzi do konkretów -
                                            Twoim jedynym argumentem jest przywoływanie mitycznej kwantowej grawitacji,
                                            która dziwnym trafem pozwala na wszystko, o czym piszesz.

                                            > Biedny, zakompleksiony człowieczku, to nie jest argument. Fizyka to nauka
                                            > ścisła, wystarczają w zupełności argumenty logiczne i merytoryczne. Nie możesz
                                            > być fizykiem, nawet z zamiłowania, skoro tego nie wiesz.

                                            Dokowski, ale trzeba też posiadać pewną ścisłą wiedzę na dany temat. A nie
                                            obrazki zaczerpnięte z literatury popularnonaukowej. Nawiasem mówiąc, miałeś
                                            wreszcie podać jakieś konkretne wyliczenia.
                                            • dokowski Nie ma w tym niczego dziwnego, ani żadnego trafu 12.01.06, 17:08
                                              Gość portalu: niteran napisał(a):

                                              > kwantowej grawitacji,
                                              > która dziwnym trafem pozwala na wszystko, o czym piszesz

                                              Ja piszę tylko o tym, co koniecznie musi wynikać z kwantowej teorii grawitacji,
                                              ponieważ rozumiem prawa fizyki kwantowej, statystycznej i relatywistycznej.
                                              Jeżeli powstanie kwantowa teoria grawiacji, to nie może być sprzeczna z tym, co
                                              piszę np. na temat czarnych dziur. A ty masz problem, bo nie chce ci się
                                              skupić, aby nadążyć za tym, co piszę, więc kwitujesz to "dziwnym trafem
                                              pozwala".

                                              Szkoda, że nie widzisz chociaż tego, że STW i OTW to jedna spójna teoria.
                                              • Gość: niteran Re: Nie ma w tym niczego dziwnego, ani żadnego tr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 18:10
                                                dokowski napisał:
                                                > Ja piszę tylko o tym, co koniecznie musi wynikać z kwantowej teorii grawitacji,
                                                >
                                                > ponieważ rozumiem prawa fizyki kwantowej, statystycznej i relatywistycznej.

                                                Patrząc na Twoje wypowiedzi, śmiem wątpić.

                                                > Jeżeli powstanie kwantowa teoria grawiacji, to nie może być sprzeczna z tym, co
                                                >
                                                > piszę np. na temat czarnych dziur.

                                                Z rzeczami, o których _Ty_ piszesz, na pewno będzie sprzeczna.

                                                > A ty masz problem, bo nie chce ci się
                                                > skupić, aby nadążyć za tym, co piszę, więc kwitujesz to "dziwnym trafem
                                                > pozwala".

                                                Dziwnym trafem ostatnio z Twoich postów znikają wszelkie argumenty, poza
                                                odwołaniem się do kwantowej teorii grawitacji.

                                                > Szkoda, że nie widzisz chociaż tego, że STW i OTW to jedna spójna teoria.

                                                Nie, dokowski, to nie jest jedna, spójna teoria. Ładny dowód tego faktu masz na
                                                str. 176-191 podręcznika do OTW Misnera, Thorna i Wheelera (rozdział 7,
                                                'Incompatibility of Gravity and Special Relativity'). Pokazano tam, jak
                                                trudne jest opisanie w STW potencjału grawitacyjnego (skalarnie, wektorowo,
                                                polem tensorowym), i że w końcu i tak albo kończysz na teorii wewnętrznie
                                                sprzecznej (np. z zachowania czteropędu wynika, że obiekty nie oddziałują
                                                grawitacyjnie), albo musisz przebudować teorię tak dalece, że kończysz na OTW.
                                                • dokowski Twoje argumenty dowodzą, że mam rację 16.01.06, 15:52
                                                  Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                  > Pokazano tam, jak
                                                  > trudne jest opisanie w STW potencjału grawitacyjnego (skalarnie, wektorowo,
                                                  > polem tensorowym), i że w końcu i tak albo kończysz na teorii wewnętrznie
                                                  > sprzecznej (np. z zachowania czteropędu wynika, że obiekty nie oddziałują
                                                  > grawitacyjnie), albo musisz przebudować teorię tak dalece, że kończysz na OTW.

                                                  To jest niemal dokładnie to, do czego cały czas cię przekonuję, że STW bez OTW
                                                  nie daje poprawnego opisu. Foton jest źródłem grawitacji, mimo że ma masę
                                                  bezwładną równą zeru. Źródłem pola grawitacyjnego (krzywizny czasoprzestrzeni)
                                                  pochodzącego od fotonu jest jego energia, czyli masa całkowita
                                                  (relatywistyczna).

                                                  To dokładnie miałem na myśli pisząc, że STW i OTW są jedną teorią względności,
                                                  ponieważ uzupełniają się wzajemnie i jedna bez drugiej nie wyjaśnia dobrze
                                                  tego, o czym mówi. Napisałem "spójna", gdyż jestem raczej matematykiem i
                                                  spójność zbiorów jest dla mnie pojęciem bliższym, niż ta jakaś "spójność",
                                                  przeciwko której przytoczyłeś ten wynik, tak bardzo pomocny do tego, żeby
                                                  pokazać, że mam rację.

                                                  Czy szkolisz się na mnie w dziedzinie erystyki? Zadziwiłbyś mnie, gdybyś teraz
                                                  wymyślił jakieś jeszcze argumenty. Foton przyciąga grawitacyjnie inne ciało z
                                                  siłą równą co do wartości... sile z jaką inne ciało przyciąga foton.
                                                  • Gość: niteran jasne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:28
                                                    dokowski napisał:

                                                    > To jest niemal dokładnie to, do czego cały czas cię przekonuję, że STW bez OTW
                                                    > nie daje poprawnego opisu.

                                                    ROTFL.

                                                    To już doprawdy pocieszne.

                                                    Sprzeczność STW i OTW to jest "niemal dokładnie to", do czego mnie cały czas
                                                    przekonujesz? Przecież upierałeś się w poprzednim poście, że "STW i OTW to jedna
                                                    spójna teoria"...

                                                    > Foton jest źródłem grawitacji, mimo że ma masę
                                                    > bezwładną równą zeru. Źródłem pola grawitacyjnego (krzywizny czasoprzestrzeni)
                                                    > pochodzącego od fotonu jest jego energia, czyli masa całkowita
                                                    > (relatywistyczna).

                                                    Nie, dokowski. "Masa relatywistyczna" to takie przestarzałe pojęcie z STW,
                                                    którego nie da się przenieść jako składową tensora energii-pędu do OTW...

                                                    > To dokładnie miałem na myśli pisząc, że STW i OTW są jedną teorią względności,
                                                    > ponieważ uzupełniają się wzajemnie i jedna bez drugiej nie wyjaśnia dobrze
                                                    > tego, o czym mówi.

                                                    Nie, nie są jedną teorią względności. Nie, nie uzupełniają się wzajemnie.

                                                    > Napisałem "spójna", gdyż jestem raczej matematykiem

                                                    Jesteś "raczej matematykiem"? Śmiem wątpić...

                                                    > i spójność zbiorów jest dla mnie pojęciem bliższym, niż ta jakaś "spójność",

                                                    ???

                                                    Co ma piernik do wiatraka, a spójność zbiorów do OTW?

                                                    > Czy szkolisz się na mnie w dziedzinie erystyki? Zadziwiłbyś mnie, gdybyś teraz
                                                    > wymyślił jakieś jeszcze argumenty. Foton przyciąga grawitacyjnie inne ciało z
                                                    > siłą równą co do wartości... sile z jaką inne ciało przyciąga foton.

                                                    Nie, dokowski. Foton nie "przyciąga" nic grawitacyjnie... inne ciało nie
                                                    przyciąga fotonów... Posługujesz się pojęciami newtonowskiej teorii grawitacji.
                                                  • dokowski Nie Newtona. To właśnie jest treścią OTW 17.01.06, 16:56
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Jesteś "raczej matematykiem"? Śmiem wątpić...

                                                    Kogo to obchodzi, w co wątpisz?! Skup się na meritum, zamiast uciekać w
                                                    chamstwo. Ta twoja chamska maniera demaskuje cię jako nieuczciwego dyskutanta,
                                                    który olewa meritum.

                                                    > Co ma piernik do wiatraka, a spójność zbiorów do OTW?

                                                    STW i OTW są spójne, gdyż posługuja się tymi samymi pojęciami (masa to masa, c
                                                    ma tę samą wartość itd.), a przede wszystkim są zbudowane wg tej samej zasady
                                                    względności. STW i OTW tworzą spójnę teorię. A jak ty rozumiesz "spójność"?
                                                    Spójny to wg ciebie znaczy identyczny? równoważny? ... Czego miał dowodzić
                                                    tamten przykład?

                                                    > Foton nie "przyciąga" nic grawitacyjnie... inne ciało nie
                                                    > przyciąga fotonów... Posługujesz się pojęciami
                                                    > newtonowskiej teorii grawitacji.

                                                    Nie. To punkt widzenia Einsteina: każda krzywizna czasoprzestrzeni oznacza pole
                                                    grawitacyjne; każde przyspieszenie jest natężeniem pola grawitacyjnego; każdy
                                                    ruch po geodezyjnej niebędącej linią prostą jest ruchem (spadkiem) swobodnym
                                                    pod wpływem przyciągania grawitacyjnego; każda odczuwalna siła grawitacji lub
                                                    bezwładności jest skutkiem ruchu po linii innej niż geodezyjna.

                                                    Fotony wg OTW Einsteina poruszają się po takich samych geodezyjnych jak inne
                                                    cząstki i ciała
                                                  • Gość: niteran Re: Nie Newtona. To właśnie jest treścią OTW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 17:20
                                                    dokowski napisał:
                                                    >
                                                    > Kogo to obchodzi, w co wątpisz?! Skup się na meritum, zamiast uciekać w
                                                    > chamstwo. Ta twoja chamska maniera demaskuje cię jako nieuczciwego dyskutanta,
                                                    > który olewa meritum.

                                                    No ale przecież to Ty pierwszy użyłeś tego argumentu "jestem raczej
                                                    matematykiem", olewając meritum... nie pierwszy raz zresztą. Od dawna proszę o
                                                    jakieś merytoryczne argumenty, wyliczenia, źródła. Jak dotąd, bez odzewu.

                                                    > STW i OTW są spójne, gdyż posługuja się tymi samymi pojęciami (masa to masa, c
                                                    > ma tę samą wartość itd.),

                                                    To samo można powiedzieć np. o teorii grawitacji Newtona. Niektóre pojęcia są te
                                                    same, inne w ogóle tam - jak i w STW - nie występują.

                                                    > a przede wszystkim są zbudowane wg tej samej zasady
                                                    > względności.

                                                    Nie, nie _tej samej_.

                                                    > STW i OTW tworzą spójnę teorię.

                                                    Jaką spójną teorię tworzą STW i OTW?

                                                    > A jak ty rozumiesz "spójność"?

                                                    Niesprzeczność. Przykłady takich sprzeczności podałem wcześniej.

                                                    > Nie. To punkt widzenia Einsteina: każda krzywizna czasoprzestrzeni oznacza
                                                    > pole grawitacyjne; każde przyspieszenie jest natężeniem pola grawitacyjnego;
                                                    > każdy
                                                    > ruch po geodezyjnej niebędącej linią prostą jest ruchem (spadkiem) swobodnym
                                                    > pod wpływem przyciągania grawitacyjnego; każda odczuwalna siła grawitacji lub
                                                    > bezwładności jest skutkiem ruchu po linii innej niż geodezyjna.

                                                    No ale w OTW nie ma żadnego "przyciągania grawitacyjnego"... i _to_ jest punkt
                                                    widzenia Einsteina.
                                                  • dokowski Nie można. Masa u Newtona jest innym pojęciem 18.01.06, 11:03
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > To samo można powiedzieć np. o teorii grawitacji Newtona

                                                    Teoria Newtona jest spójna z Teorią Względności tylko w świecie nieruchomym,
                                                    ale świat nieruchomy jest sprzeczny z teorią Newtona, a więc nie istnieje, tak
                                                    więc nie ma spójności. cnd

                                                    > > A jak ty rozumiesz "spójność"?
                                                    >
                                                    > Niesprzeczność. Przykłady takich sprzeczności podałem wcześniej.

                                                    Niesprzeczność to dla mnie zupełnie inne pojęcie.

                                                    > w OTW nie ma żadnego "przyciągania grawitacyjnego"... i _to_ jest punkt
                                                    > widzenia Einsteina.

                                                    Nie zgadzam się. Kwintesencja OTW kryje się w tym, że pokazuje ona, że
                                                    równoważne są dwa pozornie różne opisy świata. Pierwszy opis jest statycznym
                                                    (niezmiennym) opisem podrozmaitości o bardzo skomplikowanej geometrii, a w tej
                                                    podrozmaitości nie istnieją siły grawitacji. Drugi opis jest dynamicznym opisem
                                                    przestrzeni, w której istnieją siły grawitacji będące przyczyną zmian (np.
                                                    pędu).
                                                  • Gość: niteran Re: Nie można. Masa u Newtona jest innym pojęciem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 13:45
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > Teoria Newtona jest spójna z Teorią Względności tylko w świecie nieruchomym,
                                                    > ale świat nieruchomy jest sprzeczny z teorią Newtona, a więc nie istnieje, tak
                                                    > więc nie ma spójności. cnd

                                                    To samo można powiedzieć o STW i OTW.

                                                    > Niesprzeczność to dla mnie zupełnie inne pojęcie.

                                                    No to sprawdź w słowniku.

                                                    > Nie zgadzam się. Kwintesencja OTW kryje się w tym, że pokazuje ona, że
                                                    > równoważne są dwa pozornie różne opisy świata. Pierwszy opis jest statycznym
                                                    > (niezmiennym) opisem podrozmaitości o bardzo skomplikowanej geometrii, a w tej
                                                    > podrozmaitości nie istnieją siły grawitacji. Drugi opis jest dynamicznym
                                                    > opisem przestrzeni, w której istnieją siły grawitacji będące przyczyną
                                                    > zmian (np. pędu).

                                                    To bełkot, dokowski.
                                                  • dokowski To nie jest bełkot. Niedawno matematycy od strun.. 19.01.06, 13:57
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > > Kwintesencja OTW kryje się w tym, że pokazuje ona, że
                                                    > > równoważne są dwa pozornie różne opisy świata. Pierwszy opis jest statycz
                                                    > nym
                                                    > > (niezmiennym) opisem podrozmaitości o bardzo skomplikowanej geometrii, a
                                                    > w tej
                                                    > > podrozmaitości nie istnieją siły grawitacji. Drugi opis jest dynamicznym
                                                    > > opisem przestrzeni, w której istnieją siły grawitacji będące przyczyną
                                                    > > zmian (np. pędu).
                                                    >
                                                    > To bełkot, dokowski.

                                                    ... udowodnili, że fizyka n-1 wymiarowa na powierzchni kuli n wymiarowej bez
                                                    grawitcji jest równoważna fizyce n wymiarowej z grawitacją wewnątrz kuli.
                                                    Struny na powierzchni n-1 mają grubość, a struny wewnątrz kuli są
                                                    jednowymiarowe. Wszechświaty te są równoważne, jeśli struny o większej grubości
                                                    utożsamić ze strunami w większej odległości (w głąb) od powierzchni kuli.

                                                    Jest to pierwszy naprawdę poważny krok ku kwantowej teorii grawitacji, pokazuje
                                                    on jak musi wyglądać kwantowa teoria wszystkiego, że Wszechświat musi być
                                                    dualny w tym sensie, że w układzie odniesienia związanym z trójwymiarowym
                                                    obserwatorem grawitacja w ogóle nie istnieje, a w układzie odniesienia
                                                    obserwatora czterowymiarowego siły grawitacji realnie istnieją i działają.
                                                  • Gość: niteran Re: To nie jest bełkot. Niedawno matematycy od st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 16:41
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Kwintesencja OTW kryje się w tym, że pokazuje ona, że
                                                    > > > równoważne są dwa pozornie różne opisy świata. Pierwszy opis jest s
                                                    > tatycz
                                                    > > nym
                                                    > > > (niezmiennym) opisem podrozmaitości o bardzo skomplikowanej geometr
                                                    > ii, a
                                                    > > w tej
                                                    > > > podrozmaitości nie istnieją siły grawitacji. Drugi opis jest dynami
                                                    > cznym
                                                    > > > opisem przestrzeni, w której istnieją siły grawitacji będące przycz
                                                    > yną
                                                    > > > zmian (np. pędu).
                                                    > >
                                                    > > To bełkot, dokowski.
                                                    >
                                                    > ... udowodnili, że fizyka n-1 wymiarowa na powierzchni kuli n wymiarowej bez
                                                    > grawitcji jest równoważna fizyce n wymiarowej z grawitacją wewnątrz kuli.
                                                    > Struny na powierzchni n-1 mają grubość, a struny wewnątrz kuli są
                                                    > jednowymiarowe. Wszechświaty te są równoważne, jeśli struny o większej grubości
                                                    >
                                                    > utożsamić ze strunami w większej odległości (w głąb) od powierzchni kuli.

                                                    Co ma piernik do wiatraka, OTW do równoważności AdS i CFT?

                                                    > Jest to pierwszy naprawdę poważny krok ku kwantowej teorii grawitacji,

                                                    Tia... dokowski, czy Ty czytałeś coś na ten temat, innego niż jeden artykuł
                                                    popularnonaukowy?

                                                    BTW, to zdecydowanie nie jest 'niedawne' odkrycie, pochodzi sprzed 9 lat.
                                                  • dokowski Naprawdę nie kojarzysz? 20.01.06, 17:00
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Co ma piernik do wiatraka, OTW do równoważności AdS i CFT?

                                                    Zakrzywiona czasoprzestrzeń nie zawiera grawitacji, tylko geometrię. Świat ciał
                                                    materialnych posiadających pęd i energię nie zawiera geometrii, ale zawiera
                                                    grawitację.
                                                  • Gość: niteran Re: Naprawdę nie kojarzysz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 18:27
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Co ma piernik do wiatraka, OTW do równoważności AdS i CFT?
                                                    >
                                                    > Zakrzywiona czasoprzestrzeń nie zawiera grawitacji, tylko geometrię. Świat ciał
                                                    >
                                                    > materialnych posiadających pęd i energię nie zawiera geometrii, ale zawiera
                                                    > grawitację.
                                                    >

                                                    Bełkot...
                          • Gość: p. Re: Nie rób sobie takich jaj, bo to na tym forum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 15:00
                            dokowski napisał:
                            ...
                            > To jest zwyczajne pajacowanie. Dość długo udawało ci się udawać poważnego
                            > polemistę.

                            Ha ha ha i kto tu mowi o pajacowaniu ;-)
                            Naczelny pajac nr1 pod nieobecnosc Kagana.
                            ( Dwa lata czasu wlasnego podrozy z przysp 1g w dowole miejsce
                            we wszechswiecie ;-) )

                            Cale szczescie ze mozna tu jeszcze spotkac takich
                            gosci jak niteran, stefan4 czy jeszcze paru innych
                            bo przygodny obserwator moglby pomyslec ze to jakis
                            kacik psychopatow ;-)

                            Zenada dokowski.
                            Nawet 10^5000 g ci nie pomoze biedaku.
                            • dokowski Nie masz się czym chwalić, żeś nie zrozumiał... 09.01.06, 17:09
                              Gość portalu: p. napisał(a):

                              > ( Dwa lata czasu wlasnego podrozy z przysp 1g w dowole miejsce
                              > we wszechswiecie ;-) )

                              ... wtedy że efekty opisane w OTW należy uwzględnić, jeśli się chce zrozumieć,
                              co się dzieje podczas rozpędzania do prędkości światła rakiety, która wiezie ze
                              soba ogromne zapasy paliwa.

                              Nie po raz pierwszy na tym forum zwracam uwagę na to, że najprostsze
                              konsekwencje widziane w najprostszych (niefizycznych) modelach, prowadzą do
                              błędnych wniosków co do prawdziwych, fizycznych efektów.

                              Dla tych co nie wiedzą, co "p" wspomina, przypomnę, że chodziło o to z grubsza,
                              że nie ma świata, w którym działa sama STW a OTW nie działa. Ktoś wymyślił
                              zadanie na rozpędzanie rakiety przez tysiące lat ze stałym przyspieszeniem g, a
                              ja usiłowałem pokazać, że efekty OTW będą tak silne, że zupełnie błędne są
                              wyniki obliczeń z samej STW. Niestety, dla osób mniej inteligentnych jest
                              niewykonalne dokonanie tego rodzaju syntezy, więc "p" wpadł w kompleksy i teraz
                              ściga mnie i obraża niesprowokowany, jak jakiś dzieciak z podstawówki.
                              • Gość: p. Re: Nie masz się czym chwalić, żeś nie zrozumiał. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 18:09
                                dokowski napisał:

                                > Gość portalu: p. napisał(a):
                                >
                                > > ( Dwa lata czasu wlasnego podrozy z przysp 1g w dowole miejsce
                                > > we wszechswiecie ;-) )
                                >
                                > ... wtedy że efekty opisane w OTW należy uwzględnić, jeśli się chce
                                zrozumieć,
                                > co się dzieje podczas rozpędzania do prędkości światła rakiety, która wiezie
                                > ze soba ogromne zapasy paliwa.
                                >

                                Ciekawe jaka mase mialyby te "ogromne zapasy paliwa".
                                W zadaniu nie bylo bowiem ACSOLUTNIE nic na temat masy samej rakiety
                                bez paliwa.
                                Wiec rownie dobrze moglaby miec mase 10^6 kg co i 10^-6 kg.

                                Argumentacja wiec charakterystyczna dla typowego psychola ;-):
                                " Wynik podalem z uwzglednieniem OTW " ;-)
                                Jesli ktos jest ciekawy to latwo moze sprawdzic kiedy
                                dokowski przycisniety do muru zaczal cos belkotac o OTW ;-)

                                > Nie po raz pierwszy na tym forum zwracam uwagę na to, że najprostsze
                                > konsekwencje widziane w najprostszych (niefizycznych) modelach, prowadzą do
                                > błędnych wniosków co do prawdziwych, fizycznych efektów.

                                Alez dokowski, to ze twoj belkot dotyczacy fizyki jest zupelnie
                                niewiarygodny to juz ustalilismy w tamty watku ;-)
                                To ze nie masz szacunku dla potencjalnego czytelnika swoich bredni
                                tez juz ustalilismy wiec nie rozumiem twojego uniesienia ;-)

                                > Dla tych co nie wiedzą, co "p" wspomina, przypomnę, że chodziło o to z
                                > grubsza,
                                > że nie ma świata, w którym działa sama STW a OTW nie działa. Ktoś wymyślił
                                > zadanie na rozpędzanie rakiety przez tysiące lat ze stałym przyspieszeniem g,
                                > a
                                > ja usiłowałem pokazać, że efekty OTW będą tak silne, że zupełnie błędne są
                                > wyniki obliczeń z samej STW.

                                Z grubsza to chodzilo o cos zupelnie innego.
                                Mianowicie o to ze podajac wynik 2 lata psychol twierdzil
                                ze uzyskal go opierajac sie na OTW, podczas gdy by miec
                                podstawy do tego w zadaniu powinna byc podana masa rakiety a
                                conajmniej jej rzad.

                                To ze zwracam sie do niego w tym watku per psychol
                                nie jest zadnym aktem ataku czy nienawisci z mej strony
                                tylko maksymalnie obiektywnej na ile mnie stac
                                oceny merytorycznej wypowiedzi dokowskiego.

                                > Niestety, dla osób mniej inteligentnych jest
                                > niewykonalne dokonanie tego rodzaju syntezy, więc "p" wpadł w kompleksy i
                                > teraz
                                > ściga mnie i obraża niesprowokowany, jak jakiś dzieciak z podstawówki.

                                Jesli ktos twierdzi ze 2*2 jest rozne od 4 ,albo ze
                                wyliczyl efekty z OTW nie wiedzac NIC o masie to jest to
                                dla mnie psychol. To czy wybiera taka role swiadomie czy tez nie
                                to juz jest sprawa drugorzedna.

                                Ze swojej strony jestem dosyc tolerancyjny dla psycholi,
                                jesli jednak zarzucaja komus kto szanuje innych dyskutantow
                                pajacowanie, to moja tolerancja wtedy sie konczy ;-)

                              • Gość: niteran Re: Nie masz się czym chwalić, żeś nie zrozumiał. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:28
                                dokowski napisał:

                                > Dla tych co nie wiedzą, co "p" wspomina, przypomnę, że chodziło o to z
                                > grubsza, że nie ma świata, w którym działa sama STW a OTW nie działa.

                                Mylisz się. Nie trzeba OTW, by opisać przyspieszającą rakietę - wbrew obiegowej
                                opinii, wystarczy do tego sama STW. Ponownie odsyłam do 'Gravitation' MTW, cały
                                rozdział 6 (s. 163-176) jest poświęcony właśnie opisowi przyspieszających
                                obserwatorów w płaskiej czasoprzestrzeni.
                                • dokowski Nie zrozumiałeś. Ja wspominam przypadek konkretny 10.01.06, 11:06
                                  Gość portalu: niteran napisał(a):

                                  > Mylisz się. Nie trzeba OTW, by opisać przyspieszającą rakietę

                                  .... i bardzo szczególny, a Ty odpowiadasz nic nie znaczącym ogólnikiem. Znów
                                  posługujesz się trywialnymi zdaniami z fizyki jak zaklęciami, podczas gdy umyka
                                  Ci treść fizyczna za nimi stojąca.

                                  W tamtym przypadku chodziło o rakietę, która rozpędza się przez tysiące lat (50
                                  tysięcy o ile pamiętam) ze stałym przyspieszeniem g, a potem hamuje równie
                                  długo. A ja tłumaczyłem, jakie musiałyby zaistnieć warunki (np. grawitacyjne),
                                  aby takie przyspieszanie było możliwe. Nikt w tamtym wątku nie był w stanie
                                  wyobrazić sobie fizycznego źródła tego przyspieszenia, tak aby nie było
                                  konieczne wprowadzenie do zadania poprawek wynikających z OTW, a mimo to wielu
                                  twierdziło, że prymitywne rachunki z Lorenza są dobrym rozwiązaniem.

                                  Wielu dyskutantom na tym forum brakuje pokory. Wydaje im się, że jeśli stosują
                                  jakiś prymitywny model, który z ledwością obejmują swoim rozumkiem, to
                                  otrzymują wyniki zgodne z rzeczywistością. A kiedy ja im pokornie przypomianm,
                                  że świat fizyczny jest nieco bardziej złożony, i że wyniki takich obliczeń są w
                                  najlepszym przypadku grubym przybliżeniem, to się obrażają

                                  Może Tobie uda się wymyślić jakiś w miarę realny scenariusz. Najlepssze co
                                  wymyśliłem, do wielki dysk, jakaś supergalaktyka, która przyciąga z odległości
                                  100 000 lat świetlnych statek, który przelatuje prostopadle przez dysk i
                                  zatrzymuje się z drugiej strony. Tylko że, niestety, taka supergalaktyka byłaby
                                  zbyt masywna - byłaby czarną dziurą.

                                  Mam nadzieję, że już zrozumiałeś, że nie każdą przyspieszającą rakietę można
                                  opisać bez OTW.

                                  PS. P oczywiście jest taki infantylny, że się nie przyzna, że coś zrozumiał
                                  (dzięki komuś), ale ja nie tracę nadziei.
                                  • Gość: niteran Re: Nie zrozumiałeś. Ja wspominam przypadek konkr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 12:47
                                    > .... i bardzo szczególny, a Ty odpowiadasz nic nie znaczącym ogólnikiem. Znów
                                    > posługujesz się trywialnymi zdaniami z fizyki jak zaklęciami, podczas gdy umyka
                                    > Ci treść fizyczna za nimi stojąca.

                                    Z tego co widziałem po Twoich wypowiedziach, nie są tak trywialne, bo nie byłeś
                                    tego świadomy.

                                    Szczególna teoria względności została m. in. wymyślona właśnie po to, by
                                    precyzyjnie przewidywać własności przyspieszanych obiektów. Nie trzeba od razu
                                    przywoływać OTW. Podobnie jak nie trzeba przywoływać OTW, by rozwiązać paradoks
                                    bliźniąt.

                                    > W tamtym przypadku chodziło o rakietę, która rozpędza się przez tysiące lat (50
                                    > tysięcy o ile pamiętam) ze stałym przyspieszeniem g, a potem hamuje równie
                                    > długo. A ja tłumaczyłem, jakie musiałyby zaistnieć warunki (np. grawitacyjne),
                                    > aby takie przyspieszanie było możliwe. Nikt w tamtym wątku nie był w stanie
                                    > wyobrazić sobie fizycznego źródła tego przyspieszenia, tak aby nie było
                                    > konieczne wprowadzenie do zadania poprawek wynikających z OTW, a mimo to wielu
                                    > twierdziło, że prymitywne rachunki z Lorenza są dobrym rozwiązaniem.

                                    W szkole też tak się broniłeś przed rozwiązywaniem zadań? 'Dlaczego mam liczyć
                                    ruch wahadła matematycznego, najpierw pokażcie mi jak może istnieć bezmasowa,
                                    nierozciągliwa nic, punkt materialny oraz ośrodek bez oporów'?
                                    • dokowski Dobry fizyk rozumie, jakiego rzędu błąd popełnia.. 10.01.06, 12:55
                                      Gość portalu: niteran napisał(a):

                                      > W szkole też tak się broniłeś przed rozwiązywaniem zadań? 'Dlaczego mam liczyć
                                      > ruch wahadła matematycznego, najpierw pokażcie mi jak może istnieć bezmasowa,
                                      > nierozciągliwa nic, punkt materialny oraz ośrodek bez oporów'?

                                      ... pomijając niektóre okoliczności. Przypomnij sobie, co to jest błąd
                                      systematyczny (nie myl ze statystycznym). To o czym piszesz nie ma istotnego
                                      znaczenia dla adekwatności obliczeń. Natomiast w przykładzie rakiety
                                      rozpędzającej się z g przez 50 000 lat, pominięcie OTW musi dać ogrony błąd
                                      systematyczny
                                      • Gość: niteran Re: Dobry fizyk rozumie, jakiego rzędu błąd popeł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 13:42
                                        dokowski napisał:

                                        > ... pomijając niektóre okoliczności. Przypomnij sobie, co to jest błąd
                                        > systematyczny (nie myl ze statystycznym). To o czym piszesz nie ma istotnego
                                        > znaczenia dla adekwatności obliczeń. Natomiast w przykładzie rakiety
                                        > rozpędzającej się z g przez 50 000 lat, pominięcie OTW musi dać ogrony błąd
                                        > systematyczny

                                        W przypadku płaskiej czasoprzestrzeni, STW daje _dokładne_ wyniki. Oczywiście,
                                        możesz upierać się, że Tobie chodzi tak naprawdę o bardzo masywną rakietę,
                                        poruszającą się w zakrzywionej czasoprzestrzeni... ale to będzie już zupełnie
                                        inne zadanie, niż to o którym była mowa, prawda? Podobnie jak ja mogę
                                        rozpatrywać wahadło o dużym oporze, zawieszone na elastycznej gumie,
                                        umieszczonej w tunelu aerodynamicznym...
                                        • dokowski Możesz ale nie musisz, natomiast z rakietą musisz 10.01.06, 15:33
                                          Gość portalu: niteran napisał(a):

                                          > W przypadku płaskiej czasoprzestrzeni, STW daje _dokładne_ wyniki. Oczywiście,
                                          > możesz upierać się, że Tobie chodzi tak naprawdę o bardzo masywną rakietę,
                                          > poruszającą się w zakrzywionej czasoprzestrzeni... ale to będzie już zupełnie
                                          > inne zadanie, niż to o którym była mowa, prawda? Podobnie jak ja mogę
                                          > rozpatrywać wahadło o dużym oporze, zawieszone na elastycznej gumie,
                                          > umieszczonej w tunelu aerodynamicznym...

                                          Tym się różni zadanie z fizyki od zadania z matematyki, że poważne zadanie z
                                          fizyki musi mieć oprócz wyniku także omówienie warunków, kiedy taki wynik można
                                          uzyskać w rzeczystości. W tamtym wątku usiłowałem pokazać, że w ogóle jest
                                          niemożliwe, żeby można było uzyskać wynik choćby w przybliżeniu taki, jaki daje
                                          sama STW.
                                          • Gość: niteran Re: Możesz ale nie musisz, natomiast z rakietą mu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:38
                                            dokowski napisał:

                                            > Tym się różni zadanie z fizyki od zadania z matematyki, że poważne zadanie z
                                            > fizyki musi mieć oprócz wyniku także omówienie warunków, kiedy taki wynik
                                            > można uzyskać w rzeczystości.

                                            ???

                                            Od kiedy to?

                                            Przecież gedankenexperimenty mają w fizyce długą historię, i nikt nie mówi, że
                                            są 'niepoważne'. A większość zadań z fizyki tak właśnie wygląda...


                                            > W tamtym wątku usiłowałem pokazać, że w ogóle jest niemożliwe, żeby można
                                            > było uzyskać wynik choćby w przybliżeniu taki, jaki daje sama STW.

                                            No i nie udało Ci się. Wystarczy, by czasoprzestrzeń była płaska, np. gdzieś
                                            daleko w międzygalaktycznej pustce.
                                            • dokowski A skąd weźmiesz napęd? 10.01.06, 17:15
                                              Gość portalu: niteran napisał(a):

                                              > Wystarczy, by czasoprzestrzeń była płaska, np. gdzieś
                                              > daleko w międzygalaktycznej pustce.

                                              Jak widzisz, to niemożliwe, próbuj dalej.
                                              • Gość: niteran Re: A skąd weźmiesz napęd? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 12:17
                                                dokowski napisał:

                                                > Jak widzisz, to niemożliwe, próbuj dalej.

                                                Przecież zadanie nie polegało na znalezieniu sposobu konstrukcji napędu
                                                rakietowego...
                                                • dokowski Zapomniałeś już, że zrozumiałeś, czym różni się... 11.01.06, 13:17
                                                  ... zadanie z fizyki od matematyki. Jeżeli zakładasz ruch rakiety w pustej i
                                                  płaskiej przestrzeni, powinieneś potem oszacować błąd wynikający z tego, że
                                                  przestrzeń nie jest pusta i płaska.

                                                  Sam przywołałeś przykład wahadła, więc się nim posłużę. Rozwiąż takie oto
                                                  zadanie:

                                                  "Oblicz gęstość wody porównując ruch wahadła w wodzie i powietrzu. Pomiń siły
                                                  tarcia".

                                                  Jaki sens fizyczny ma wynik takiego obliczenia, w którym uwzględnisz tylko siłę
                                                  wyporu? Jak zbudujesz wahadło, żeby błąd pomiaru był możliwie najmniejszy?
                                                  • Gość: niteran ech... głupi troll IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 13:42
                                                    dokowski napisał:

                                                    > ... zadanie z fizyki od matematyki.

                                                    Dokowski, czy Ty widziałeś kiedyś na oczy podręcznik do fizyki? Przecież to było
                                                    standardowe, sztampowe do bólu zadanie z szczególnej teorii względności. Np. na
                                                    stronie 167 przywoływanej już przeze mnie wielokrotnie (choć nadaremno)
                                                    'Gravitation' Misnera, Thorna i Wheelera znajduje się identyczne (pomijając
                                                    dystans 30k l.ś. zamiast 50k):

                                                    'Compute the proper time required for the occupants of a rocket ship... _Assume_
                                                    that they maintain an acceleration of one "earth gravity"...'

                                                    > Jeżeli zakładasz ruch rakiety w pustej i płaskiej przestrzeni, powinieneś
                                                    > potem oszacować błąd wynikający z tego, że przestrzeń nie jest pusta i
                                                    > płaska.

                                                    Po cholerę? Przecież to zadanie ma sprawdzić wiedzę ucznia/studenta o
                                                    szczególnej teorii względności. Nie o systematyce błędów. Nie o ogólnej teorii
                                                    względności. Nie o konstrukcji rakiet, budowie wszechświata, i kilku innych
                                                    rzeczach, wymaganych by faktycznie odbyć taką wycieczkę.

                                                    > Sam przywołałeś przykład wahadła, więc się nim posłużę. Rozwiąż takie oto
                                                    > zadanie:
                                                    >
                                                    > "Oblicz gęstość wody porównując ruch wahadła w wodzie i powietrzu. Pomiń siły
                                                    > tarcia".
                                                    >
                                                    > Jaki sens fizyczny ma wynik takiego obliczenia, w którym uwzględnisz tylko
                                                    > siłę wyporu? Jak zbudujesz wahadło, żeby błąd pomiaru był możliwie
                                                    > najmniejszy?

                                                    Nie widzę, by zadanie miało postać "_Zbuduj_ wahadło".
                                                  • dokowski Proste zadanie cię zatkało, utrwalmy to 11.01.06, 14:59
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > > "Oblicz gęstość wody porównując ruch wahadła w wodzie i powietrzu.
                                                    > > Pomiń siły tarcia".
                                                    > >
                                                    > > Jaki sens fizyczny ma wynik takiego obliczenia, w którym uwzględnisz
                                                    > > tylko siłę wyporu? Jak zbudujesz wahadło, żeby błąd pomiaru był możliwie
                                                    > > najmniejszy?
                                                    >
                                                    > Nie widzę, by zadanie miało postać "_Zbuduj_ wahadło".

                                                    Ktoś, kto w dyskusji o nauce posługuje się erystyką, a nie argumentami, musi
                                                    tak skończyć
                                                  • Gość: p. Re: Proste zadanie cię zatkało dokowski ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 15:15
                                                    dokowski napisał:
                                                    ...
                                                    > Ktoś, kto w dyskusji o nauce posługuje się erystyką, a nie argumentami, musi
                                                    > tak skończyć

                                                    rozumiem ze dajesz nam do zrozumienia ze na nic
                                                    ponad erystyke cie nie stac ;-)

                                                    i nie zamierzasz nam podac wlasciwej odpowiedzi
                                                    wraz ze wzorami ;-)

                                                    W koncu tu nie miejsce na przytaczanie skomplikowanych wzorow
                                                    nieprawdaz ?;-)




                                                  • dokowski Używasz, pajacu, dwóch nicków?! 11.01.06, 16:51
                                                    To wyjątkowo chamski sposób prowadzenia nieuczciwej polemiki. Beznadziejnie się
                                                    kompromitujesz takimi ripostami. A każdy widzi, że to unik, że przykład z
                                                    wahadłem cię przekonał, że mam rację, ale wstydzisz się do tego przyznać.
                                                  • Gość: p. Kliknij w niego na gorze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 17:35
                                                    to ci z pewnoscia odpowie ;-)

                                                    dokowski napisał:

                                                    > To wyjątkowo chamski sposób prowadzenia nieuczciwej polemiki. Beznadziejnie
                                                    > się
                                                    >
                                                    > kompromitujesz takimi ripostami. A każdy widzi, że to unik, że przykład z
                                                    > wahadłem cię przekonał, że mam rację, ale wstydzisz się do tego przyznać.

                                                    Teraz juz rozumiem dlaczego on sie tak usmiecha ;-)
                                                    Lubi czytac twoje posty o STW i OTW w szczegolnosci ;-))
                                                  • dokowski Gdzie na górze? 11.01.06, 17:42

                                                  • Gość: p. Re: Gdzie na górze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 17:49
                                                    www.pajacyk.pl/
                                                  • Gość: niteran Re: Używasz, pajacu, dwóch nicków?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:39
                                                    > Używasz, pajacu, dwóch nicków?!

                                                    Nie, nie używam, misiaczku.

                                                    > To wyjątkowo chamski sposób prowadzenia nieuczciwej polemiki. Beznadziejnie się
                                                    > kompromitujesz takimi ripostami. A każdy widzi, że to unik, że przykład z
                                                    > wahadłem cię przekonał, że mam rację, ale wstydzisz się do tego przyznać.

                                                    Przykład z wahadłem mnie załamał. Zadanie polega na obliczeniu czegoś, przy
                                                    pewnych założeniach. A Ty upierasz się, że aby rozwiązać zadanie, trzeba
                                                    zignorować te założenia, bo są "niepoprawne", i "w rzeczywistości przecież jest
                                                    inaczej", i tylko zadania z fizyki odnoszące się do tej "rzeczywistości" są
                                                    "prawdziwe". Dziwnym trafem autorzy podręczników o tym nie wiedzą, i kiedy
                                                    proszą o obliczenie czasu własnego obserwatorów w rakiecie, proszą o obliczenie
                                                    czasu własnego obserwatorów w rakiecie, a nie o przedstawienie działającej
                                                    konstrukcji napędu przyświetlnego.
                                                  • dokowski To są inne zadania 12.01.06, 16:53
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > autorzy podręczników o tym nie wiedzą, i kiedy
                                                    > proszą o obliczenie czasu własnego obserwatorów w rakiecie

                                                    Nie każą rakiecie rozpędzać się tak długo, żeby pojawiły się się znaczące
                                                    efekty z OTW. Rakieta rozpędza się np. przez rok a nie przez 50 000 lat.
                                                    Poprawki od OTW można wtedy zaniedbać
                                                  • Gość: niteran Re: To są inne zadania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 17:48
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > autorzy podręczników o tym nie wiedzą, i kiedy
                                                    > > proszą o obliczenie czasu własnego obserwatorów w rakiecie
                                                    >
                                                    > Nie każą rakiecie rozpędzać się tak długo, żeby pojawiły się się znaczące
                                                    > efekty z OTW. Rakieta rozpędza się np. przez rok a nie przez 50 000 lat.
                                                    > Poprawki od OTW można wtedy zaniedbać

                                                    Jak to, inne zadania? Jak to, nie każą? Dokowski, czy Ty w ogóle czytasz, co ja
                                                    piszę?

                                                    Przecież pisałem Ci już, że bardzo podobne zadanie pojawia się w podręczniku
                                                    'Gravitation' MTW. _Zanim_ jeszcze autorzy zaczną omawiać OTW.

                                                    Oczywiście, możesz dalej zaprzeczać, i twierdzić że zadanie nie jest
                                                    'prawdziwe', itd. Jak fakty przeczą Twym twierdzeniom, tym gorzej dla faktów.

                                                    Inną kwestią jest to, że w dalszym ciągu czekamy na pokazanie, jakie to
                                                    'poprawki od OTW' wymagane są w tym zadaniu.
                                                  • dokowski Przynajmniej zakrzywienie przestrzeni wynikające.. 16.01.06, 15:03
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > czekamy na pokazanie, jakie to
                                                    > 'poprawki od OTW' wymagane są w tym zadaniu.

                                                    ... ze wzrostu masy grawitacyjnej. Czas będzie płynął coraz wolniej nie tylko z
                                                    Lorenza. ale dodać trzeba będzie efekt wynikający z OTW - czas płynie wolniej
                                                    gdy krzywizna czasoprzestrzeni jest większa
                                                  • Gość: niteran Re: Przynajmniej zakrzywienie przestrzeni wynikaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 15:18
                                                    dokowski napisał:
                                                    > > czekamy na pokazanie, jakie to
                                                    > > 'poprawki od OTW' wymagane są w tym zadaniu.
                                                    >
                                                    > ... ze wzrostu masy grawitacyjnej.

                                                    Masy czego?

                                                    > Lorenza. ale dodać trzeba będzie efekt wynikający z OTW - czas płynie wolniej
                                                    > gdy krzywizna czasoprzestrzeni jest większa

                                                    No to dodaj... czekamy na 'poprawne' wyniki!
                                                  • dokowski Wzrastającej masy (energii) całkowitej ciała... 16.01.06, 16:48
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > > ... ze wzrostu masy grawitacyjnej.
                                                    >
                                                    > Masy czego?

                                                    ... które się rozpędza. Wg Lorenza (STW) zegar tego ciała idzie coraz wolniej
                                                    (L razy wolniej), ponieważ wzrasta jego prędkość. Wg tensora czasoprzestrzeni
                                                    (OTW) czas zegara idzie coraz wolniej (R razy wolniej), w miarę jak wzrasta
                                                    natężenie pola grawitacyjnego, w którym znajduje się zegar.

                                                    Jeżeli zegar poruszający się z prędkością blisko c przelatuje przez obszar o
                                                    dużej krzywiźnie czasoprzestrzeni, to efekty opisane w STW i OTW kumulują się -
                                                    zegar ten idzie jeszcze wolniej (>RL razy (iloczyn)).

                                                    Jeżeli z Lorenza wynika, że zegar A w chwili tA idzie 10 razy wolniej niż mój,
                                                    a zakrzywienie przestrzeni (np. w pobliżu czarnej dziury) jest na tyle silne,
                                                    że zegar B spadający swobodnie z niewielką prędkością idzie tam w chwili tB 10
                                                    razy wolniej niż mój, to zegar A, w chwili tC, gdy zbliży się do czarnej dziury
                                                    na tę samą odległość, co był B w chili tB, to ten zegar A w chwili tC będzie
                                                    szedł ponad 100 razy wolniej.

                                                    Jeżeli rakieta rozpędzi się do dużej prędkości, to zaobserwujemy wzrost jej
                                                    masy, w tym samym wzrost krzywizny czasoprzestrzeni wokół niej. Najpierw efekt
                                                    ten będzie niezauważalny, szczególnie dla małomasywnej rakiety. Czas będzie wg
                                                    Lorenza płynąć 10 razy wolniej (w ogólności L razy), a mimo to rosnąca masa
                                                    rakiety i jej rosnąca gęstość (relatywistyczne skrócenie) nie będą jeszcze
                                                    źródłem dość silnego pola grawitacyjnego (R razy, R niewiele większe niż 1),
                                                    aby znacząco wzrosło zakrzywienie czasoprzestrzeni w rozpędzanym ciele. Jednak
                                                    w miarę wzrostu masy i gęstości rakiety, efekty wynikające z OTW będą coraz
                                                    bardziej widoczne, od pewnego momentu R zacznie rosnąć szybciej niż L, aż w
                                                    końcu stanie się, że będzie R>L.
                                                  • Gość: niteran Re: Wzrastającej masy (energii) całkowitej ciała. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 20:05
                                                    dokowski napisał:

                                                    > ... które się rozpędza. Wg Lorenza (STW) zegar tego ciała idzie coraz wolniej
                                                    > (L razy wolniej), ponieważ wzrasta jego prędkość. Wg tensora czasoprzestrzeni
                                                    > (OTW) czas zegara idzie coraz wolniej (R razy wolniej), w miarę jak wzrasta
                                                    > natężenie pola grawitacyjnego, w którym znajduje się zegar.

                                                    ROTFL, nie, ja już naprawdę nie mogę... Ok, chyba nie chcę oglądać już więcej
                                                    Twoich "poprawek z OTW" do rozwiązania zadania. Bezpretensjonalna formuła RL mi
                                                    wystarcza.
                                                  • dokowski Znów przekręcasz 17.01.06, 17:11
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Bezpretensjonalna formuła RL mi wystarcza.

                                                    Napisałem ">RL", gdyż liczba ta będzie większa ze względu na to że natężenie
                                                    pole grawitacyjnego nie jest liniową funkcją masy
                                                  • dokowski A czy po wprowadzeniu OTW pojawia się ... 16.01.06, 15:20
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > bardzo podobne zadanie pojawia się w podręczniku
                                                    > 'Gravitation' MTW. _Zanim_ jeszcze autorzy zaczną omawiać OTW.

                                                    ... to zadanie w wersji pozwalającej uwględnić efekty wynikające z OTW?

                                                    Nie robią tego, gdyż zadanie takie byłoby zbyt trudne. A ty chcesz stworzyć
                                                    wrażenie, że takie zadanie może być rozwiązane na takim forum. Uciekasz od
                                                    prostego efektu Dopplera, który wyjaśnia istotę nieporozumienia, chcąc mnie
                                                    wplątać w dyskusję zbyt trudną, aby w warunkach takiego forum mozna było
                                                    precyzyjnie wyjaśnić różnice stanowisk.

                                                    Grawitacja fotonu pokazuje jsno, że mam rację, że grawitację tworzy cała masa
                                                    relatywistyczna, a nie tylko masa bezwładna. Rozpędzające się ciało coraz
                                                    silniej oddziałuje grawitacyjnie z otoczeniem.
                                                  • Gość: niteran Re: A czy po wprowadzeniu OTW pojawia się ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 20:03
                                                    dokowski napisał:
                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > bardzo podobne zadanie pojawia się w podręczniku
                                                    > > 'Gravitation' MTW. _Zanim_ jeszcze autorzy zaczną omawiać OTW.
                                                    >
                                                    > ... to zadanie w wersji pozwalającej uwględnić efekty wynikające z OTW?

                                                    Nie, dokowski. To proste zadanie z STW. To tylko Ty ubzdurałeś sobie, że
                                                    konieczne są jakieś 'poprawki', wynikające z Twojego naiwnego rozumienia OTW,
                                                    czy też raczej tego, co pamiętasz z lektury jakiejś książki popularnonaukowej
                                                    czy "Postępach astronomii".

                                                    > Nie robią tego, gdyż zadanie takie byłoby zbyt trudne. A ty chcesz stworzyć
                                                    > wrażenie, że takie zadanie może być rozwiązane na takim forum. Uciekasz od
                                                    > prostego efektu Dopplera, który wyjaśnia istotę nieporozumienia, chcąc mnie
                                                    > wplątać w dyskusję zbyt trudną, aby w warunkach takiego forum mozna było
                                                    > precyzyjnie wyjaśnić różnice stanowisk.

                                                    No ale co Ci ja mogę wyjaśnić? Mogę Cię tylko namawiać, żebyś w końcu zajrzał do
                                                    książek, zamiast wymyślać własne teorie.

                                                    Rozumiem, że dałeś sobie spokój z rozwiązywaniem zadania, bo okazało się być dla
                                                    Ciebie zbyt trudne?

                                                    > Grawitacja fotonu pokazuje jsno, że mam rację, że grawitację tworzy cała masa
                                                    > relatywistyczna, a nie tylko masa bezwładna. Rozpędzające się ciało coraz
                                                    > silniej oddziałuje grawitacyjnie z otoczeniem.

                                                    Nie, dokowski. "Masa relatywistyczna" to stary termin, który nie powinien być
                                                    używany. Foton może mieć jakiś wkład do masy spoczynkowej układu, np. jeśli
                                                    zamkniemy go w pudełku, tak żeby odbijał się od ścianek; albo jeśli będziemy
                                                    rozpatrywać gedankenexperiment z układem dwóch fotonów, poruszających się w
                                                    przeciwnych kierunkach; albo jeśli weźmiemy na serio geony Wheelera. Tym
                                                    niemniej, jest to zupełnie co innego, niż banialuki które tutaj opowiadasz.

                                                    Istnieją układy odniesienia, w których poruszasz się z prędkościami bliskimi
                                                    prędkości światła - czy to oznacza, że coraz silniej grawitacyjnie oddziałujesz
                                                    z otoczeniem?
                                                  • dokowski Znów pokazujesz brak zrozumienia zasady względnośc 17.01.06, 17:03
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Istnieją układy odniesienia, w których poruszasz się z prędkościami bliskimi
                                                    > prędkości światła - czy to oznacza, że coraz silniej grawitacyjnie
                                                    > oddziałujesz z otoczeniem?

                                                    W takich układach odniesienia oddziałuję coraz silniej. Pokaż mi te układy, a
                                                    ja ci pokażę, że ciała znajdujące się w tych układach oddziałują coraz silniej
                                                    z moim otoczeniem.
                                                  • Gość: niteran Re: Znów pokazujesz brak zrozumienia zasady wzglę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 17:31
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Istnieją układy odniesienia, w których poruszasz się z prędkościami blisk
                                                    > imi
                                                    > > prędkości światła - czy to oznacza, że coraz silniej grawitacyjnie
                                                    > > oddziałujesz z otoczeniem?
                                                    >
                                                    > W takich układach odniesienia oddziałuję coraz silniej.
                                                    > Pokaż mi te układy, a ja ci pokażę, że ciała znajdujące się w tych układach
                                                    > oddziałują coraz silniej z moim otoczeniem.

                                                    Nie, nie ciała znajdujące się w tych układach. Tylko Ty sam, i Twoje otoczenie.
                                                    Takim układem odniesienia może być np. elektron, podróżujący z prędkością
                                                    podświetlną przez Układ Słoneczny. Zgodnie z Twoją absurdalną teorią, w Twoim
                                                    układzie odniesienia powinien on utworzyć czarną dziurę i wyparować. Ale w
                                                    układzie odniesienia związanym z tym elektronem on sam pozostaje w spoczynku,
                                                    czyli nie ma powodu, by utworzyć czarną dziurę, a tym bardziej wyparować. Tym
                                                    niemniej, w Twoim układzie odniesienia wyparowanie powinno zajść w kończonym
                                                    czasie. Co oznacza, że i w układzie odniesienia związanym z elektronem, to
                                                    zdarzenie powinno zajść w skończonym (krótszym) czasie własnym.

                                                    Co więcej, w układzie odniesienia związanym z elektronem, to Ty poruszasz się z
                                                    prędkością podświetlną. Zgodnie z Twoją teorią, powinieneś utworzyć czarną
                                                    dziurę, i wyparować w skończonym (być może długim) czasie elektronu. Dlaczego
                                                    więc zdarzenie to nie ma miejsca w Twoim, skończonym czasie własnym?
                                                  • dokowski W moim, skończonym czasie własnym... 19.01.06, 14:09
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Zgodnie z Twoją teorią, powinieneś utworzyć czarną
                                                    > dziurę, i wyparować w skończonym (być może długim) czasie elektronu. Dlaczego
                                                    > więc zdarzenie to nie ma miejsca w Twoim, skończonym czasie własnym?

                                                    ... mogę policzyć swój promień S. tylko na podstawie gęstości materii w swoim
                                                    otoczeniu, tak jak kiedyś zrobił to dla żartu Einstein i podał "promień
                                                    Wszechświata". Ta "moja" czarna dziura jest widziana z układu odniesienia
                                                    elektronu tak jak ci to opisałem w innym poście. Elektronowi cały prawie
                                                    obserwowany Wszechświat zlewa się w jedną czarną dziurę zanim jeszcze osiągnie
                                                    on energię na tyle wielką, żeby w moich oczach zniknąć i wyparować.

                                                    Pisałeś o wymianie komunikatów, więc zauważ, że ja będę mógł usłyszeć wiele
                                                    komunikatów od elektronu, a on już nie będzie mógł usłyszeć na nie odpowiedzi.
                                                    Jednak praktycznie ani on ani ja nie doczekamy się wybuchu "mojej" czarnej
                                                    dziury, podczas gdy ja zobaczę wybuch jego czarnej dziury.
                                                  • Gość: niteran Re: W moim, skończonym czasie własnym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 16:34
                                                    > > Zgodnie z Twoją teorią, powinieneś utworzyć czarną
                                                    > > dziurę, i wyparować w skończonym (być może długim) czasie elektronu. Dlaczego
                                                    > > więc zdarzenie to nie ma miejsca w Twoim, skończonym czasie własnym?
                                                    >
                                                    >... mogę policzyć swój promień S. tylko na podstawie gęstości materii w swoim
                                                    > otoczeniu, tak jak kiedyś zrobił to dla żartu Einstein i podał "promień
                                                    > Wszechświata". Ta "moja" czarna dziura jest widziana z układu odniesienia
                                                    > elektronu tak jak ci to opisałem w innym poście. Elektronowi cały prawie
                                                    > obserwowany Wszechświat zlewa się w jedną czarną dziurę zanim jeszcze osiągnie
                                                    > on energię na tyle wielką, żeby w moich oczach zniknąć i wyparować.

                                                    Elektron też może policzyć swój własny promień S. I wyjdzie mu, że nie ma prawa
                                                    utworzyć czarnej dziury i wyparować, bo ma za mała masę. Nigdy nie utworzy
                                                    czarnej dziury.

                                                    > Pisałeś o wymianie komunikatów, więc zauważ, że ja będę mógł usłyszeć wiele
                                                    > komunikatów od elektronu, a on już nie będzie mógł usłyszeć na nie odpowiedzi.

                                                    Dlaczego nie? Z punktu widzenia elektronu, on sam _nigdy_ nie utworzy czarnej
                                                    dziury i nie wyparuje. Porusza się z prędkością podświetlną, więc mogą do niego
                                                    docierać sygnały od Ciebie, i vice versa. I to nawet po momencie rzekomego
                                                    wyparowania.

                                                    > Jednak praktycznie ani on ani ja nie doczekamy się wybuchu "mojej" czarnej
                                                    > dziury, podczas gdy ja zobaczę wybuch jego czarnej dziury.

                                                    Praktycznie? A teoretycznie? Twierdzisz, że możesz tak, bez żadnego powodu,
                                                    wyparować? Chociaż w Twoim układzie odniesienia nigdy nie utworzysz czarnej
                                                    dziury?
                                                  • dokowski Tu się zupełnie nie skupiłeś 20.01.06, 17:08
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Elektron też może policzyć swój własny promień S. I wyjdzie mu, że nie
                                                    > ma prawa utworzyć czarnej dziury

                                                    Ja też mogę to robić dla siebie i stwierdzę to samo, sam nie utworzę czarnej
                                                    dziury. Jednak razem z resztą Wszechświata tworzymy wielką czarną dziurę

                                                    > i wyparować, bo ma za mała masę. Nigdy nie utworzy
                                                    > nie będzie mógł usłyszeć na nie odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > Dlaczego nie?

                                                    Bo ja znajdę się już pod horyzostem zdarzeń

                                                    > Z punktu widzenia elektronu, on sam _nigdy_ nie utworzy czarnej
                                                    > dziury i nie wyparuje.

                                                    Oczywiście, ale to mu nie pomoże usłyszeć mnie

                                                    > Porusza się z prędkością podświetlną, więc mogą do niego
                                                    > docierać sygnały od Ciebie

                                                    Nie mogą od kiedy stanę się dla niego czarną dziurą
                                                  • Gość: niteran Re: Tu się zupełnie nie skupiłeś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 18:32
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Ja też mogę to robić dla siebie i stwierdzę to samo, sam nie utworzę czarnej
                                                    > dziury. Jednak razem z resztą Wszechświata tworzymy wielką czarną dziurę

                                                    Ale przecież wcześniej nie mówiłeś nic o wielkiej czarnej dziurze... tylko o
                                                    malutkiej czarnej dziurze, którą w pewnych układach odniesienia tworzy elektron,
                                                    i wyparowuje. Tymczasem we własnym układzie odniesienia elektron, zgodnie z
                                                    Twoją obecną teorią, musi jednak poczekać na koniec wszechświata... Czyli do
                                                    tego momentu możliwa jest wymiana sygnałów pomiędzy tym elektronem, a innym
                                                    obserwatorem -
                                                  • dokowski Już zapomniałeś 23.01.06, 09:58
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Czy mi się wydawało, czy twierdziłeś, że horyzont zdarzeń to mit,
                                                    > bajka wymyślona przez piszących sensacyjne książki fizyków?


                                                    Wydawało ci się co innego, ale już zapomniałeś. Ja twierdzę nadal to samo, co
                                                    wtedy, że horyzont zdarzeń ma różny promień z zależności od układu odniesienia,
                                                    z którego się go obserwuje (oblicza). Wynik podawany w książkach
                                                    popularnonaukowych jest obliczony przez obserwatora nieruchomego względem
                                                    czarnej dziury i położonego w nieskończonej odległości.

                                                    > zgodnie z Twoimi wcześniejszymi twierdzeniami, nie ma żadnych powodów
                                                    > by z wnętrza czarnej dziury nie docierały do nas sygnały...

                                                    Zależy z którego układu odniesienia się patrzy. Z wnętrza czarnej dziury
                                                    sygnały nie mogą dotrzeć do obserwatora (nazwijmy go A), który tę czarną dziurę
                                                    obserwuje. Jednak inny obserwator (nazwijmy go B) może otrzymać informację od
                                                    A, że A otrzyał informację od rakiety, która wg A zbliża się dopiero do czarnej
                                                    dziury, ale wg B jest już we wnętrzu czarnej dziury
                                                  • Gość: niteran Re: Już zapomniałeś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 10:49
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Wydawało ci się co innego, ale już zapomniałeś. Ja twierdzę nadal to samo, co
                                                    > wtedy, że horyzont zdarzeń ma różny promień z zależności od układu odniesienia,

                                                    Twierdziłeś dużo różne rzeczy... większość nie miała sensu.

                                                    >
                                                    > z którego się go obserwuje (oblicza). Wynik podawany w książkach
                                                    > popularnonaukowych jest obliczony przez obserwatora nieruchomego względem
                                                    > czarnej dziury i położonego w nieskończonej odległości.

                                                    No a jaki jest wynik dla kogoś, kto widzi elektron przelatujący obok z
                                                    prędkością bliską c?

                                                    > Zależy z którego układu odniesienia się patrzy. Z wnętrza czarnej dziury
                                                    > sygnały nie mogą dotrzeć do obserwatora (nazwijmy go A), który tę czarną dziurę
                                                    >
                                                    > obserwuje. Jednak inny obserwator (nazwijmy go B) może otrzymać informację od
                                                    > A, że A otrzyał informację od rakiety, która wg A zbliża się dopiero do czarnej
                                                    >
                                                    > dziury, ale wg B jest już we wnętrzu czarnej dziury

                                                    Czyli są obserwatorzy, którzy mogą w dalszym ciągu prowadzić konwersację z
                                                    elektronem, nawet kiedy otrzymają od nas komunikat, że zobaczyliśmy jak wyparował?
                                                  • dokowski Ale śmieszny unik 23.01.06, 15:35
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Czyli są obserwatorzy, którzy mogą w dalszym ciągu prowadzić
                                                    > konwersację z elektronem, nawet kiedy otrzymają od nas komunikat,
                                                    > że zobaczyliśmy jak wyparował?

                                                    Oczywiście że nie, konwersacje takie nie mogą w ogóle odbywać się z elektronem,
                                                    niezależnie od tego, czy jest czarną dziurą czy nie.

                                                    Poza tym, parowanie czarnej dziury jest w ogóle sprzeczne z możliwocią takiej
                                                    konwesacji, którą opisałem. Konwersacja nie jest pojęciem fizycznym. Natomiast
                                                    fozycznie konwersacji towarzyszy wzrost czarnej dziury, a nie parowanie
                                                  • Gość: niteran jeszcze śmieszniejszy unik... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:32
                                                    dokowski napisał:
                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Czyli są obserwatorzy, którzy mogą w dalszym ciągu prowadzić
                                                    > > konwersację z elektronem, nawet kiedy otrzymają od nas komunikat,
                                                    > > że zobaczyliśmy jak wyparował?
                                                    >
                                                    > Oczywiście że nie, konwersacje takie nie mogą w ogóle odbywać się z elektronem,
                                                    >
                                                    > niezależnie od tego, czy jest czarną dziurą czy nie.

                                                    Ale może być tak, że jeden obserwator pisze do drugiego 'ciągle widzę elektron,
                                                    który nie utworzył czarnej dziury i nie wyparował', a drugi mu odpowiada
                                                    'przecież widziałem, jak wyparował'?

                                                    >
                                                    > Poza tym, parowanie czarnej dziury jest w ogóle sprzeczne z możliwocią takiej
                                                    > konwesacji, którą opisałem.

                                                    Wiem, że to jest sprzeczne. A jest sprzeczne, bo Twoje tezy są absurdalne. W
                                                    jedynym układzie odniesienia obiekt tworzy czarną dziurę, po czym wyparowuje
                                                    (czyli przestaje być możliwa wymiana z nim jakichkolwiek sygnałów), w drugim zaś
                                                    może spokojnie sobie istnieć, bo nie tworzy czarnej dziury i nie paruje - co
                                                    oznacza, że może wymieniać sygnały z obserwatorem.

                                                    > Konwersacja nie jest pojęciem fizycznym.

                                                    To był taki eksperyment myślowy.

                                                    > Natomiast fozycznie konwersacji towarzyszy wzrost czarnej dziury, a nie
                                                    > parowanie

                                                    ??
                                                  • dokowski Wskazujesz sprzeczność tam gdzie jej nie ma. 26.01.06, 09:24
                                                    A nie widzisz prawdziwych sprzeczności

                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > W jedynym układzie odniesienia obiekt tworzy czarną dziurę, po czym
                                                    > wyparowuje (czyli przestaje być możliwa wymiana z nim jakichkolwiek
                                                    > sygnałów), w drugim zaś może spokojnie sobie istnieć, bo nie tworzy
                                                    > czarnej dziury i nie paruje - co
                                                    > oznacza, że może wymieniać sygnały z obserwatorem.

                                                    I co tu ci sie nie podoba? Nie zauważyłeś, że piszesz o dwóch obserwatorach,
                                                    którzy poruszają się względem siebie z dużą prędkością, a więc ich percepcja
                                                    czasu jest inna. Jeżeli obydwaj obserwują rozpędzający się elektron, jeden z
                                                    nich zaobserwuje powstanie czarnej dziury wcześniej niż drugi, niemniej obydwaj
                                                    ten efekt zauważą, a jeśli wymieniają informacje, to sobie o tym opowiedzą i
                                                    nie będą z tego powodu zdziwieni, jeśli rozumieją teorię względności.

                                                    > > Natomiast fozycznie konwersacji towarzyszy wzrost czarnej dziury, a nie
                                                    > > parowanie
                                                    >
                                                    > ??

                                                    Czego tu nie rozumiesz? Obserwujemy przecież konwersację obiektów wpadających
                                                    do czarnej dziury, a więc daleko jej jeszcze do wyparowania
                                                  • Gość: niteran Re: Wskazujesz sprzeczność tam gdzie jej nie ma. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 09:30
                                                    dokowski napisał:

                                                    > I co tu ci sie nie podoba? Nie zauważyłeś, że piszesz o dwóch obserwatorach,
                                                    > którzy poruszają się względem siebie z dużą prędkością, a więc ich percepcja
                                                    > czasu jest inna.

                                                    To znaczy jaka? Może podasz wreszcie odpowiednie transformacje z jednego układu
                                                    odniesienia do drugiego?

                                                    > Jeżeli obydwaj obserwują rozpędzający się elektron, jeden z
                                                    > nich zaobserwuje powstanie czarnej dziury wcześniej niż drugi, niemniej obydwaj
                                                    > ten efekt zauważą,

                                                    Dlaczego jeden z nich ma zauważyć powstanie czarnej dziury, skoro porusza
                                                    się względem elektronu np. z prędkością 1/2 c?

                                                    > ten efekt zauważą, a jeśli wymieniają informacje, to sobie o tym opowiedzą i
                                                    > nie będą z tego powodu zdziwieni, jeśli rozumieją teorię względności.

                                                    Dokowski, Twoja ignorancja jest po prostu rozbrajająca... Powiedz mi, czy Ty
                                                    czytałeś kiedyś cokolwiek na temat OTW, innego niż artykuły z 'Postępów Astronomii'?

                                                    > Czego tu nie rozumiesz? Obserwujemy przecież konwersację obiektów wpadających
                                                    > do czarnej dziury, a więc daleko jej jeszcze do wyparowania

                                                    Wpadających? Żaden z obserwatorów nie wpada do czarnej dziury.
                                                  • dokowski Kogo ty chcesz nabrać na takie sztuczki? 26.01.06, 10:06
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Dlaczego jeden z nich ma zauważyć powstanie czarnej dziury, skoro porusza
                                                    > się względem elektronu np. z prędkością 1/2 c?

                                                    I co z tego. Przecież ten elektron się rozpędza. Nie udawaj, że nie pamiętasz
                                                    przykładu.

                                                    > Dokowski, Twoja ignorancja jest po prostu rozbrajająca... Powiedz mi,
                                                    > czy Ty czytałeś kiedyś cokolwiek na temat OTW, innego niż artykuły
                                                    > z 'Postępów Astronomii'?

                                                    Uciekasz się do kłamstw i innych równie niskich sztuczek, gdy brakuje ci
                                                    argumentów, gdy ja wykazuję błędy w twojej argumentacji. Liczysz na to, że nikt
                                                    już poza nami nie pamięta przebiegu tej dyskusji, więc próbujesz sugestii przy
                                                    użyciu takiej udawanej emfazy: "rozbrajająca". Kogo ty chcesz na to nabrać?

                                                    > Wpadających? Żaden z obserwatorów nie wpada do czarnej dziury.

                                                    Wszyscy obserwatorzy w moim przykładzie wpadają
                                                  • Gość: niteran Re: Kogo ty chcesz nabrać na takie sztuczki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 11:24
                                                    niteran napisał(a):

                                                    > I co z tego. Przecież ten elektron się rozpędza. Nie udawaj, że nie pamiętasz
                                                    > przykładu.

                                                    Elektron porusza się względem jednego obserwatora z prędkością 0.99999 c... ale
                                                    względem drugiego tylko z prędkością 0.5 c.

                                                    W Twojej absurdalnej teorii, ten drugi może komunikować się z pierwszym, a także
                                                    obserwować elektron... który dla niego nigdy nie utworzy czarnej dziury.

                                                    > Uciekasz się do kłamstw i innych równie niskich sztuczek, gdy brakuje ci
                                                    > argumentów, gdy ja wykazuję błędy w twojej argumentacji. Liczysz na to, że
                                                    > nikt już poza nami nie pamięta przebiegu tej dyskusji, więc próbujesz
                                                    > sugestii przy użyciu takiej udawanej emfazy: "rozbrajająca". Kogo ty chcesz
                                                    > na to nabrać?

                                                    Jakich kłamstw? I czy możesz odpowiedzieć mi na moje pytanie? Skąd czerpiesz
                                                    wiedzę o OTW?

                                                    > Wszyscy obserwatorzy w moim przykładzie wpadają

                                                    Zaraz, zaraz... w Twoim przykładzie obserwator widzi, jak rozpędzony elektron
                                                    tworzy czarną dziurę i wyparowuje... Nie było mowy o tym, że po drodze musi
                                                    wpaść do czarnej dziury...
                                                  • dokowski Pomyliłeś przykłady 27.01.06, 17:16
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Zaraz, zaraz... w Twoim przykładzie obserwator widzi, jak rozpędzony elektron
                                                    > tworzy czarną dziurę i wyparowuje... Nie było mowy o tym, że po drodze musi
                                                    > wpaść do czarnej dziury...

                                                    Jeden przykład opisuje obserwatorów komunikujących się miedzy sobą podczas
                                                    spadania do czarnej dziury wielkości gromady galaktyk. Na tym przykładzie
                                                    pokazuję względność wielkości horyzontu zdarzeń oraz swobodę manewrowania
                                                    rakietami w pobliżu miejsca, które odległy obserwator widzi jako horyzont
                                                    zdarzeń.

                                                    Drugi przykład opisuje elektron rozpędzający się w polu elektrostatycznym tak
                                                    dużym, że elektron może nabrać tyle energii, że przekształci się w czarną
                                                    dziurę. W tym drugim przypadku nie może być mowy o żadnej wymianie informacjami
                                                    na temat położenia horyzontu, gdyż taka czarna dziura zbyt szybko wyparuje.

                                                    Spróbuj zgodzić się na uporządkowanie dyskusji i nie plącz tych tak różnych
                                                    przykładów.
                                                  • Gość: niteran Re: Pomyliłeś przykłady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 18:10
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Zaraz, zaraz... w Twoim przykładzie obserwator widzi, jak rozpędzony elek
                                                    > tron
                                                    > > tworzy czarną dziurę i wyparowuje... Nie było mowy o tym, że po drodze mu
                                                    > si
                                                    > > wpaść do czarnej dziury...
                                                    >
                                                    > Jeden przykład opisuje obserwatorów komunikujących się miedzy sobą podczas
                                                    > spadania do czarnej dziury wielkości gromady galaktyk. Na tym przykładzie
                                                    > pokazuję względność wielkości horyzontu zdarzeń oraz swobodę manewrowania
                                                    > rakietami w pobliżu miejsca, które odległy obserwator widzi jako horyzont
                                                    > zdarzeń.

                                                    I o tym przykładzie już od dawna nie rozmawiamy, nieprawdaż? A nie rozmawiamy,
                                                    ponieważ nie byłeś w stanie podeprzeć swoich bełkotliwych wywodów żadnymi
                                                    konkretami - wzorami i źródłami.

                                                    > Drugi przykład opisuje elektron rozpędzający się w polu elektrostatycznym tak
                                                    > dużym, że elektron może nabrać tyle energii, że przekształci się w czarną
                                                    > dziurę. W tym drugim przypadku nie może być mowy o żadnej wymianie informacjami
                                                    >
                                                    > na temat położenia horyzontu, gdyż taka czarna dziura zbyt szybko wyparuje.

                                                    ... ale przecież w tym wątki nie mówiliśmy o żadnej wymianie informacji na temat
                                                    położenia horyzontu. Pomyliłeś przykłady. Tutaj mówiliśmy o obserwacji tworzenia
                                                    się i wyparowywania czarnej dziury... po czym nagle stwierdziłeś:

                                                    "Natomiast fozycznie konwersacji towarzyszy wzrost czarnej dziury, a nie parowanie"

                                                    wyjaśniając dalej, że "Obserwujemy przecież konwersację obiektów wpadających
                                                    do czarnej dziury, a więc daleko jej jeszcze do wyparowania"

                                                    oraz

                                                    "Wszyscy obserwatorzy w moim przykładzie wpadają"

                                                    A teraz okazuje się, że to dotyczy innego przykładu... więc po cholerę używasz
                                                    tego argumentu, skoro ma się on nijak do treści dyskusji?

                                                    >
                                                    > Spróbuj zgodzić się na uporządkowanie dyskusji i nie plącz tych tak różnych
                                                    > przykładów.

                                                    Jedyną osobą, która pomyliła te dwa przykłady, byłeś Ty.
                                                  • dokowski Wolisz nieporozumienie niż porozumienie 29.01.06, 16:06
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Jedyną osobą, która pomyliła te dwa przykłady, byłeś Ty.

                                                    Ponieważ nie chce mi się cytować kolejnych twoich nieuczciwych sztuczek, przejdę
                                                    do porządku nad tym nieporozumieniem, gdyz ja wolę w dyskusji krążyć wokół
                                                    meritum, a nie tak jak ty skupiać się na wycieczkach osobistych.

                                                    Skoro mówimy już tylko o elektronie, który przemienia się w czarną i paruje, to
                                                    nie wspominaj o wymianie informacji wtedy, gdy jest on czarną dziurą. Czas jest
                                                    zbyt krótki, aby wymianiać informacje. W jednaj chwili mamy elektron, w
                                                    następnej mamy już wielką liczbę cząstek wtórnych. Czarnej dziury z elektronu
                                                    nie można zaobserwować.
                                                  • Gość: niteran Re: Wolisz nieporozumienie niż porozumienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 21:02
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Ponieważ nie chce mi się cytować kolejnych twoich nieuczciwych sztuczek, przejd
                                                    > ę
                                                    > do porządku nad tym nieporozumieniem, gdyz ja wolę w dyskusji krążyć wokół
                                                    > meritum, a nie tak jak ty skupiać się na wycieczkach osobistych.

                                                    Rozumiem, że wycofujesz się z kolejnych bzdur, które wygłaszałeś? To dobrze.

                                                    > Skoro mówimy już tylko o elektronie, który przemienia się w czarną i paruje, to
                                                    > nie wspominaj o wymianie informacji wtedy, gdy jest on czarną dziurą. Czas jest
                                                    > zbyt krótki, aby wymianiać informacje. W jednaj chwili mamy elektron, w
                                                    > następnej mamy już wielką liczbę cząstek wtórnych. Czarnej dziury z elektronu
                                                    > nie można zaobserwować.
                                                    >

                                                    No ale przecież w swoim własnym układzie odniesienia elektron nie jest czarną
                                                    dziurą, i może wymieniać informacje z resztą wszechświata tak długo, jak chce...
                                                  • dokowski Nie może, to już tłumaczyłem 30.01.06, 14:45
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > No ale przecież w swoim własnym układzie odniesienia elektron nie jest czarną
                                                    > dziurą, i może wymieniać informacje z resztą wszechświata tak długo,
                                                    > jak chce

                                                    W układzie elektronu (prawie) cały Wszechświat jest czarną dziurą, z którą nie
                                                    może on wymieniać żadnych informacji. Czy ty tego naprawdę nie rozumiesz, że
                                                    jeśli elektron porusza się prędkością wystarczającą do zamkniecia go w czarnej
                                                    dziurze, to każde inne ciało zamyka sie w czarnej dziurze przy mniejszej
                                                    prędkości?

                                                    Przecież to opadają ręce, gdy dyskutuje się z kimś tak mało inteligentnym, mam
                                                    nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta, bo ty jesteś zupełnie nieprzemakalny na
                                                    możliwość rozumienia teorii względności.

                                                    Przecież to jest k... proste! Jeżeli widzę, że kula o masie M zmieniła się w
                                                    czarną dziurę, to nie dziwię się, że zbiór miliarda takich kul, każda o masie
                                                    M, położonych blisko siebie, zmienił się w czarną dziurę wcześniej.

                                                    Jeżeli widzę, że malutki elektron powiększył swoją masę tyle razy (N razy), że
                                                    przekształcił się w czarną dziurę, to nie dziwię się, że całkiem spory
                                                    obserwator zamienił się w czarną dziurę wcześniej, zanim jego masa wzrosła N
                                                    razy.

                                                    Jeżeli powyższe zrozumiałeś, to skojarz po prostu, że ten "ja", który się nie
                                                    dziwi w powyższych przykładach, to jest obserwator związany z elektronem.
                                                  • Gość: niteran Re: Nie może, to już tłumaczyłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 14:56
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: niteran napisał(a):
                                                    >
                                                    > > No ale przecież w swoim własnym układzie odniesienia elektron nie jest cz
                                                    > arną
                                                    > > dziurą, i może wymieniać informacje z resztą wszechświata tak długo,
                                                    > > jak chce
                                                    >
                                                    > W układzie elektronu (prawie) cały Wszechświat jest czarną dziurą, z którą nie
                                                    > może on wymieniać żadnych informacji.

                                                    Jak to? Jeśli jest wewnątrz czarnej dziury, nie ma problemów z wymianą
                                                    informacji z innymi, znajdującymi się wewnątrz obiektami...


                                                    > Czy ty tego naprawdę nie rozumiesz, że
                                                    > jeśli elektron porusza się prędkością wystarczającą do zamkniecia go w czarnej
                                                    > dziurze, to każde inne ciało zamyka sie w czarnej dziurze przy mniejszej
                                                    > prędkości?

                                                    No ale przecież, jak już pisałem, mogę stworzyć łańcuch obserwatorów, którzy
                                                    będą się względem siebie poruszać z niewielkimi prędkościami. Dla obserwatora nr
                                                    1 jesteś czarną dziurą, i wyparowujesz... o czym zawiadamia on nr 2, on z kolei
                                                    nr 3, itd, po czym informacja o tym dochodzi do obserwatora n-1, który
                                                    zawiadamia już bezpośrednio Ciebie. A Ty możesz teraz odpowiedzieć 'nie, nie
                                                    jestem czarną dziurą', i informacja ta pokona drogę w przeciwnym kierunku,
                                                    obserwatora nr 1, dla którego nie powinieneś istnieć...


                                                    > Przecież to opadają ręce, gdy dyskutuje się z kimś tak mało inteligentnym, mam
                                                    > nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta, bo ty jesteś zupełnie nieprzemakalny na
                                                    > możliwość rozumienia teorii względności.

                                                    Dokowski, wątpię, byś był w stanie zrozumieć teorię grawitacji Newtona na
                                                    bardziej zaawansowanym poziomie. Co dopiero mówić o teorii względności, czy o
                                                    kwantowej teorii grawitacji, na którą co chwila się powołujesz...

                                                    >
                                                    > Przecież to jest k... proste! Jeżeli widzę, że kula o masie M zmieniła się w
                                                    > czarną dziurę, to nie dziwię się, że zbiór miliarda takich kul, każda o masie
                                                    > M, położonych blisko siebie, zmienił się w czarną dziurę wcześniej.

                                                    A następnie przechodzę do układu odniesienia związanego z tymi kulami... I co?
                                                    Nagle czarna dziura znika? Rozdziela się na miliardy kul?

                                                    >
                                                    > Jeżeli widzę, że malutki elektron powiększył swoją masę tyle razy (N razy), że
                                                    > przekształcił się w czarną dziurę, to nie dziwię się, że całkiem spory
                                                    > obserwator zamienił się w czarną dziurę wcześniej, zanim jego masa wzrosła N
                                                    > razy.

                                                    I co z tego? Wystarczy stworzyć odpowiednią ilość pośrednich układów
                                                    odniesienia, i problem rozwiązany... Tylko dwaj obserwatorzy będą względem
                                                    siebie czarnymi dziurami. I pomimo tego, że powinni wyparować i przestać
                                                    istnieć, mogą wymieniać informacje...
                                                  • dokowski Obserwatorzy nie mogą wyparować, są zbyt masywni 30.01.06, 16:04
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > No ale przecież, jak już pisałem, mogę stworzyć łańcuch obserwatorów, którzy
                                                    > będą się względem siebie poruszać z niewielkimi prędkościami. Dla obserwatora
                                                    n
                                                    > r
                                                    > 1 jesteś czarną dziurą, i wyparowujesz... o czym zawiadamia on nr 2, on z
                                                    kolei
                                                    > nr 3, itd, po czym informacja o tym dochodzi do obserwatora n-1, który
                                                    > zawiadamia już bezpośrednio Ciebie. A Ty możesz teraz odpowiedzieć 'nie, nie
                                                    > jestem czarną dziurą'

                                                    Ale o tym potem, na razie skupmy się na tym bełkocie, chociaż już raz
                                                    odpowiadałem na ten argument, pokazując, że wystarczy dwóch odpowiednio
                                                    dobranych obseerwatorów, aby uzyskać ten pozorny paradoks. Takich paradoksów w
                                                    teorii względności jest wiele i wynikają one z niepełności teorii, która nie
                                                    jest teorią kwantów, dlatego w skrajnych przypadkach (np. czarnych dziur) daje
                                                    błędne przewidywania (w rodzaju osobliwości).

                                                    A teraz rozprawimy się z tym bełkotliwym przykładem, który chce nas samą swoją
                                                    długością zastraszyć. Nie takim już naukawcom pokazywaliśmy, glum, glum, że ich
                                                    arogancja ich ośmiesza, aż musieli czerwoni ze wstydu przepraszać całe
                                                    audytorium i rejterować, że niby to następnym wykładzie będą lepiej
                                                    przygotowani i wypełnią tę lukę w dowodzie.

                                                    Myślisz, że jak napiszesz 1, 2, 3, ... n-1, to nie da się już nic oszacować?
                                                    Mylisz się. Otóż jeżeli między dwoma układami (1 i n) jest wielka różnica
                                                    prędkości, taka jak w moim przykładzie wybuchającego elektronu, gdzie ułamek
                                                    sekundy na zegarze w jednym przekłada się na miliardy lat na zegarze drugiego,
                                                    to nic ci nie pomoże wtykanie pomiędzy nich miliardów układów odniesienia z
                                                    pośrednimi prędkościami: to co dla pędzącego elektronu (n) jest całą historią
                                                    Wszechświata, dla Detektora (1) jest ułamkiem sekundy poprzedzającym przemianę
                                                    elektronu w czarna dziurę.

                                                    Ta różnica w postrzeganiu czasu stopniowo będzie się powiększać podczas
                                                    przekazu z kolejnego k-1 do k i dalej do k+1, ta informacja dotrze do n już
                                                    dawno po tym, jak spadnie on na środek czarnej dziury, którą widzi on zamiast
                                                    Wszechświata.

                                                    Sam widzisz, że obrona twoich aroganckich zarzutów przekształca się w coraz
                                                    większą twoja kompromitację jako polemisty. Sfiksowałeś już zupełnie. Próbujesz
                                                    za wszelka cenę pokazać jakieś sprzeczności w moim rozumieniu fizyki, a już od
                                                    dawna widać, że kręcisz się w kółko i niczego nie możesz udownić, bo w moim
                                                    rozumowaniu nie ma sprzeczności.

                                                    Lepiej byś się zastanowił, jakie kompleksy cię zżerają. Czy to chodzi o fakt,
                                                    że umiesz sobie wyobrazić świata, jakim jest on w rzeczywistości, a jedyne co
                                                    rozumiesz, to najprostsze modele teoretyczne, których nawet nie potrafisz
                                                    skojarzyć w spójną całość?

                                                    > Wystarczy stworzyć odpowiednią ilość pośrednich układów
                                                    > odniesienia, i problem rozwiązany... Tylko dwaj obserwatorzy będą względem
                                                    > siebie czarnymi dziurami. I pomimo tego, że powinni wyparować i przestać
                                                    > istnieć, mogą wymieniać informacje...

                                                    Popukaj się w główkę, jakim cudem obserwatorzy mogliby wyparować, tego
                                                    debilizmu nawet komentować nie będę.
                                                  • Gość: niteran Re: Obserwatorzy nie mogą wyparować, są zbyt masy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 18:45
                                                    dokowski napisał

                                                    > Ale o tym potem, na razie skupmy się na tym bełkocie, chociaż już raz
                                                    > odpowiadałem na ten argument, pokazując, że wystarczy dwóch odpowiednio
                                                    > dobranych obseerwatorów, aby uzyskać ten pozorny paradoks.

                                                    Po czym pokazałeś, jak paradoks 'znika', odwołując się do kwantowej
                                                    teorii grawitacji dokowskiego, gdzie prawdopodobieństwo utworzenia czarnej
                                                    dziury zależy od masy...

                                                    Więc pokazuję ci przykład, w którym Twoje 'prawdopodobieństwo' zostaje
                                                    zredukowane do dowolnie małej wartości.

                                                    > Takich paradoksów w
                                                    > teorii względności jest wiele i wynikają one z niepełności teorii, która nie
                                                    > jest teorią kwantów, dlatego w skrajnych przypadkach (np. czarnych dziur) daje
                                                    > błędne przewidywania (w rodzaju osobliwości).

                                                    Nie, takich paradoksów w ogólnej teorii względności nie ma w ogóle. Pojawiły się one
                                                    tylko w idiotycznej teorii względności dokowskiego...

                                                    > A teraz rozprawimy się z tym bełkotliwym przykładem, który chce nas samą swoją
                                                    > długością zastraszyć. Nie takim już naukawcom pokazywaliśmy, glum, glum, że ich
                                                    >
                                                    > arogancja ich ośmiesza, aż musieli czerwoni ze wstydu przepraszać całe
                                                    > audytorium i rejterować, że niby to następnym wykładzie będą lepiej
                                                    > przygotowani i wypełnią tę lukę w dowodzie.

                                                    LOL, dokowski. Jak dotąd jedyną osobą, która rejterowała, byłeś ty...

                                                    Nie dowiedzieliśmy się w końcu, jak ma wyglądać prawidłowe rozwiązanie zadania
                                                    z rakietą (bo to rzekomo za trudne). Nie dowiedzieliśmy się, jak wyglądają wzory
                                                    na promień czarnej dziury w różnych układach odniesienia. Nie dowiedzieliśmy
                                                    się, skąd wzięło się prawdopodobieństwo przemiany cząstki w czarną dziurę. Nie
                                                    dowiedzieliśmy się, dlaczego neutrony mają 'zakończyć swój żywot', co miałoby
                                                    rozwiązać problem braku cząstek wtórnych...

                                                    > Myślisz, że jak napiszesz 1, 2, 3, ... n-1, to nie da się już nic oszacować?
                                                    > Mylisz się. Otóż jeżeli między dwoma układami (1 i n) jest wielka różnica
                                                    > prędkości, taka jak w moim przykładzie wybuchającego elektronu, gdzie ułamek
                                                    > sekundy na zegarze w jednym przekłada się na miliardy lat na zegarze drugiego,
                                                    > to nic ci nie pomoże wtykanie pomiędzy nich miliardów układów odniesienia z
                                                    > pośrednimi prędkościami: to co dla pędzącego elektronu (n) jest całą historią
                                                    > Wszechświata,
                                                    > dla Detektora (1) jest ułamkiem sekundy poprzedzającym przemianę
                                                    > elektronu w czarna dziurę.

                                                    Co to za bzdury? Co niby jest dla pędzącego elektronu całą historią wszechświata?

                                                    >
                                                    > Ta różnica w postrzeganiu czasu stopniowo będzie się powiększać podczas
                                                    > przekazu z kolejnego k-1 do k i dalej do k+1, ta informacja dotrze do n już
                                                    > dawno po tym, jak spadnie on na środek czarnej dziury, którą widzi on zamiast
                                                    > Wszechświata.

                                                    ROTFL. Przecież czas własny elektronu będzie płynąć jeszcze wolniej...
                                                    więc jeśli obserwator 1 widzi, jak elektron wyparowuje po ułamku sekundy,
                                                    na zegarze związanym z elektronem upłynęło jeszcze mniej czasu...

                                                    > Popukaj się w główkę, jakim cudem obserwatorzy mogliby wyparować, tego
                                                    > debilizmu nawet komentować nie będę.

                                                    Przecież to prosta konsekwencja Twojego absurdalnego twierdzenia, że w pewnych
                                                    układach odniesienia obserwatorzy są czarymi dziurami. A skoro są czarnymi
                                                    dziurami, to parują. W skończonym czasie.
                                                  • dokowski Ty nawet Lorenza nie rozumiesz 31.01.06, 13:21
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > ROTFL.

                                                    Znów coś dziwngo. Wcześniej widziałem LOL czy coś takiego. To jakiś rodzaj
                                                    emotikonu? Ja jestem ze starszego pokolenia, emotikonów nie używam.

                                                    > Przecież czas własny elektronu będzie płynąć jeszcze wolniej
                                                    > więc jeśli obserwator 1 widzi, jak elektron wyparowuje po ułamku sekundy,
                                                    > na zegarze związanym z elektronem upłynęło jeszcze mniej czasu

                                                    Zegar w układzie odniesienia elektronu pokaże obserwatorowi związanemu z
                                                    elektronem, że cała historia Wszechświata zmieści się w sekundzie, a cały
                                                    Wszechświat zmieści się w czarnej dziurze... i w tej samej jeszcze sekundzie
                                                    obserwator związany z elektronem znajdzie się we wnętrzu czarnej dziury, a
                                                    wszystko to zdarzy się o wiele wcześniej, zanim prędkość elektronu osiągnie
                                                    wartość pozwalającą elektronowi przemienić się w czarna dziurę.

                                                    Rozłóż sobie powyższe zdanie na zdania proste czy jakieś inne czynniki
                                                    pierwsze, rób zresztą co chcesz, ważne jest bowiem, żebyś to zrozumiał. Jeżeli
                                                    ci się to nie uda, to otworzę specjalnie nowy wątek, żeby ten konkretny
                                                    przykład miał szanse być skomentowany przez inne osoby (może one jakoś prościej
                                                    ci to wytłumaczą). Dopóki tego nie zrozumiesz, nie ma żadnego sensu dyskutować
                                                    z tobą o bardziej złożonych aspektach teorii względności i fizyki kwantów.
                                                    Jeżeli nie potrafisz skojarzyć w mózgu wyników obserwacji dwóch różnych
                                                    obserwatorów, to nic dziwnego, że nie kojarzysz innych rzeczy, jak np. to, co
                                                    piszesz poniżej

                                                    > > Popukaj się w główkę, jakim cudem obserwatorzy mogliby wyparować, tego
                                                    > > debilizmu nawet komentować nie będę.
                                                    >
                                                    > Przecież to prosta konsekwencja Twojego absurdalnego twierdzenia, że w pewnych
                                                    > układach odniesienia obserwatorzy są czarymi dziurami. A skoro są czarnymi
                                                    > dziurami, to parują. W skończonym czasie.

                                                    I co z tego? Jak to się ma do czasu parowania elektronu? Przecież omawiamy
                                                    przykład dotyczący obserwacji poprzedzających parowanie elektronowej czarnej
                                                    dziury, czyli czas, który dla obserwatora związanego z elektronem już wykracza
                                                    poza jego historię. Parowanie czarnej dziury nie może być zaobserwowane przez
                                                    obserwatora, który wpadnie do czarnej dziury, niezależnie od tego, czy jest to
                                                    czarna dziura elektronowa czy makroskopowa.

                                                    Zadne sztuczki erystyczne ci już nie pomogą, żadne aroganckie uwagi, żadne
                                                    insynuacje na temat mojego czy twojego wykształcenia. Dopóki nie zrozumiesz
                                                    tego prostego porównania dwóch różnych obserwatorów, dopóty będą cię traktował
                                                    jak dzieciaka, który nie rozumie podstaw, a chciałby od razu zostać mistrzem.
                                                  • Gość: niteran Re: Obserwatorzy nie mogą wyparować, są zbyt masy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 18:20
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Znów coś dziwngo. Wcześniej widziałem LOL czy coś takiego. To jakiś rodzaj
                                                    > emotikonu? Ja jestem ze starszego pokolenia, emotikonów nie używam.

                                                    Obejdzie się bez używania emotikonów. Fajnie byłoby jednak, gdybyś używał
                                                    swojego mózgu.

                                                    > Zegar w układzie odniesienia elektronu pokaże obserwatorowi związanemu z
                                                    > elektronem, że cała historia Wszechświata zmieści się w sekundzie, a cały
                                                    > Wszechświat zmieści się w czarnej dziurze...


                                                    No ale skąd wziąłeś tę sekundę, która ma upływać w układzie odniesienia
                                                    związanego z elektronem? Przecież jedynym interwałem czasowym, o którym
                                                    mówiliśmy, był czas wyparowywania elektronu, mierzony w układzie odniesienia
                                                    stacjonarnego obserwatora. Czas ten, mierzony zegarkiem elektronu, byłby
                                                    oczywiście znacznie krótszy...

                                                    > i w tej samej jeszcze sekundzie
                                                    > obserwator związany z elektronem znajdzie się we wnętrzu czarnej dziury,

                                                    ... więc?

                                                    > a wszystko to zdarzy się o wiele wcześniej, zanim prędkość elektronu osiągnie
                                                    > wartość pozwalającą elektronowi przemienić się w czarna dziurę.

                                                    Przecież w tym układzie odniesienia elektron ma zerową prędkość. I nie przemienia
                                                    się w czarną dziurę. Nie wyparowuje. Nie ma żadnych cząstek wtórnych.

                                                    Cząstki te magicznie pojawiają się w innym układzie odniesienia...

                                                    > Rozłóż sobie powyższe zdanie na zdania proste czy jakieś inne czynniki
                                                    > pierwsze, rób zresztą co chcesz, ważne jest bowiem, żebyś to zrozumiał. Jeżeli

                                                    Rozłożyłem. Sensu to dalej nie ma żadnego...

                                                    > ci się to nie uda, to otworzę specjalnie nowy wątek, żeby ten konkretny
                                                    > przykład miał szanse być skomentowany przez inne osoby (może one jakoś prościej

                                                    Nie, dokowski. Wystarczy, że podasz w końcu jakieś wzory...

                                                    > I co z tego? Jak to się ma do czasu parowania elektronu?

                                                    Tak to się ma, że istnieją układy odniesienia, w których elektron nigdy nie
                                                    utworzy czarnej dziury i nie wyparuje... I nie ma żadnych powodów, by inercjalni
                                                    obserwatorzy w tych układach odniesienia nie mogli się komunikować z innymi
                                                    obserwatorami, dla których elektron wyparował.

                                                    > Przecież omawiamy
                                                    > przykład dotyczący obserwacji poprzedzających parowanie elektronowej czarnej
                                                    > dziury, czyli czas, który dla obserwatora związanego z elektronem już wykracza
                                                    > poza jego historię.

                                                    Dlaczego wykracza poza jego historię?

                                                    > Parowanie czarnej dziury nie może być zaobserwowane przez
                                                    > obserwatora, który wpadnie do czarnej dziury, niezależnie od tego, czy jest to
                                                    > czarna dziura elektronowa czy makroskopowa.

                                                    A kto mówi o wpadaniu do czarnej dziury?

                                                    >
                                                    > Zadne sztuczki erystyczne ci już nie pomogą, żadne aroganckie uwagi, żadne
                                                    > insynuacje na temat mojego czy twojego wykształcenia. Dopóki nie zrozumiesz
                                                    > tego prostego porównania dwóch różnych obserwatorów, dopóty będą cię traktował
                                                    > jak dzieciaka, który nie rozumie podstaw, a chciałby od razu zostać mistrzem.

                                                    ... i znowu dużo słów o 'sztuczkach erystycznych', a odpowiedzi na moje pytania
                                                    nie padły... w szczególności, znów nie doczekałem się żadnych wzorów...
                                                  • dokowski Nareszcie coś zaczynasz rozumieć 01.02.06, 14:28
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Przecież w tym układzie odniesienia elektron ma zerową prędkość.
                                                    > I nie przemienia się w czarną dziurę.

                                                    Cały czas to właśnie próbuję ci wytłumaczyć.

                                                    W tym układzie odniesienia obserwowany Wszechświat jest czarną dziurą, pod
                                                    warunkiem, że prędkość układu względem niektórych (tych poruszających się
                                                    naprzeciwko) obserwowanych ciał (gwiazd) jest dostatecznie duża.

                                                    Prędkość ta jest jednocześnie na tyle mała, że żaden obserwator lecący z
                                                    naprzeciwka nie może zaobserwować przemiany elektronu w czarną dziurę. Aby taką
                                                    przemianę zaobserwować trzeba by elektron rozpędzić do jeszcze większej
                                                    prędkości.

                                                    To na razie tyle. Poruszajmy się małymi kroczkami, upewniając się, że się
                                                    rozumiemy.

                                                    > Nie, dokowski. Wystarczy, że podasz w końcu jakieś wzory

                                                    Nie niteranie. To nie jest forum ani wydawnictwo popularnonaukowe. Jeśli chcesz
                                                    zrozumieć fizykę, musisz sam sięgnąć po lekturę. Wzory nie są wiedzą tajemną,
                                                    np. transformacje Lorenza są dostępne niemal wszędzie. Każdy, kto chce uczciwie
                                                    poznać fizykę, sam zajrzy do źródeł, bo takie forum nie jest źródłem godnym
                                                    zaufania. Tutaj można co najwyżej szukać inspiracji, ciekawych hipotez i
                                                    dyskusji, a można czasem znaleźć tylko chamstwo i chwyty erystyczne poniżej
                                                    pasa.

                                                    Nikt uczciwy nie cytuje na takim forum tego, co zainteresowani powinni sami
                                                    znaleźć w podręcznikach. Pewnie nigdy nie byłeś nauczycielem, więc trudno ci
                                                    zrozumieć, jak szkodliwe jest uczenie się na podstawie źródeł niegodnych
                                                    zaufania.

                                                    Ja mogę tutaj z czystym sumieniem dyskutować o fizyce, ale nie wolno mi
                                                    stwarzać pozorów, że taka dyskusja może komuś zastąpić lekturę książek
                                                    popularnonaukowych. Mam prawo co najwyżej zaciekawiać i prowokować innych, żeby
                                                    sami zaczęli szukać wiedzy.

                                                    Poza tym jest technicznie bez sensu pisać wzory w takiej nieczytelnej formie,
                                                    która możliwa jest na takim forum. Jeżeli pragniesz przywołać jakiś wzór, to
                                                    podaj link do miejsca, gdzie takie wzory się znajdują, zamist głupio domagać
                                                    się napisania wzoru tutaj.

                                                    W dodatku jesteś nieuczciwym leniem, bo to twoja argumentacja wymaga wsparcia
                                                    się wzorami. Moje argumenty mają charakter logiczny i jakościowy, zgodnie z
                                                    najlepszymi standardami literatury popularnonaukowej, tak że każdy może sam
                                                    sprawdzić, że mam rację. A przy tym staram się zachęcić wszystkich, aby sami
                                                    wszystko sprawdzali i nie wierzyli mi na słowo. Ty chcesz manipulować
                                                    czytelnikiem, ogłupić go swoją manierą naukawca, aby uwierzył w mity, w które
                                                    każą wierzyć uczniom leniwi nauczyciele, którym się nie chce wymagać niczego
                                                    więcej od studentów niż wkuwanie najprostszych modeli bez zrozumienia.

                                                    Ja jestem twoim przeciwieństwem. Używam języka potocznego, aby każdy traktował
                                                    sceptycznie to co wypisuję, aby sam mnie sprawdził i sam zrozumiał, o czym
                                                    piszę. Jeżeli chcesz takim czytelnikom (i sam sobie) pomóc zrozumieć
                                                    zagadnienia, o których piszę, to podaj tytuły lub linki, gdzie każdy będzie
                                                    mógł zweryfikować moje hipotezy i twoje zarzuty.

                                                    A twoje zarzuty są puste bez wsparcia wzorów i obliczeń. Ja podaję wyniki
                                                    ewentualnych obliczeń z dużym przybliżeniem, ponieważ jestem pełen pokory wobec
                                                    nierozwiązanych zagadnień kwantowej grawitacji - zdaję sobie sprawę z tego, że
                                                    przy skrajnych gęstościach i prędkościach teoria względności się załamuje.

                                                    Ty zaś podważasz to moje podejście, twierdzisz, że ścisłe rachunki wg STW i OTW
                                                    dają wyniki dokładne nawet w skrajnych warunkach i to w dodatku wyniki
                                                    jakościowe sprzeczne z tym, co ja podaję. To tobie potrzebne są wzory i
                                                    obliczenia, jeśli nie potrafisz argumentami logicznymi i jakościowymi obalić
                                                    moich twierdzeń. Domagając się ode mnie wzorów okazujesz nie tylko lenistwo,
                                                    ale i bezradność i infantylną złość.

                                                    Bądź więc uczciwy, skup się na małych krokach, pierwszy już wykonałeś, spróbuj
                                                    zrozumieć następny
                                                  • Gość: niteran Re: Nareszcie coś zaczynasz rozumieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 16:50
                                                    dokowski napisał:

                                                    > W tym układzie odniesienia obserwowany Wszechświat jest czarną dziurą, pod
                                                    > warunkiem, że prędkość układu względem niektórych (tych poruszających się
                                                    > naprzeciwko) obserwowanych ciał (gwiazd) jest dostatecznie duża.

                                                    A jeśli nie jest dostatecznie duża?

                                                    Rozpatrzmy np. pusty, nieskończony wszechświat, w którym znajduje się tylko
                                                    elektron i system pomiarowy...

                                                    > Prędkość ta jest jednocześnie na tyle mała, że żaden obserwator lecący z
                                                    > naprzeciwka nie może zaobserwować przemiany elektronu w czarną dziurę. Aby taką
                                                    >
                                                    > przemianę zaobserwować trzeba by elektron rozpędzić do jeszcze większej
                                                    > prędkości.

                                                    Gdzie się więc podziało promieniowanie Hawkinga? Dlaczego możemy bez przeszkód
                                                    komunikować się z elektronem, który nie utworzył czarnej dziury i nie wyparował?

                                                    > Nie niteranie. To nie jest forum ani wydawnictwo popularnonaukowe.

                                                    Co jest, dokowski? Nie znasz wzorów?

                                                    > Jeśli chcesz
                                                    >
                                                    > zrozumieć fizykę, musisz sam sięgnąć po lekturę. Wzory nie są wiedzą tajemną,
                                                    > np. transformacje Lorenza są dostępne niemal wszędzie.

                                                    No i co z tego, skoro tych transformacji Lorenza nie rozumiesz...

                                                    Chcę więc, byś zademonstrował, przy jakiej prędkości elektron przemienia się w
                                                    czarną dziurę. Tyle chyba potrafisz?

                                                    > Każdy, kto chce uczciwie
                                                    >
                                                    > poznać fizykę, sam zajrzy do źródeł, bo takie forum nie jest źródłem godnym
                                                    > zaufania. Tutaj można co najwyżej szukać inspiracji, ciekawych hipotez i
                                                    > dyskusji, a można czasem znaleźć tylko chamstwo i chwyty erystyczne poniżej
                                                    > pasa.

                                                    Wielokrotnie prosiłem, byś podał swoje źródła. Bez rezultatów.

                                                    > Nikt uczciwy nie cytuje na takim forum tego, co zainteresowani powinni sami
                                                    > znaleźć w podręcznikach. Pewnie nigdy nie byłeś nauczycielem, więc trudno ci
                                                    > zrozumieć, jak szkodliwe jest uczenie się na podstawie źródeł niegodnych
                                                    > zaufania.

                                                    No to podaj źródła "godne zaufania"... autor, tytuł, wydawnictwo, numer strony.

                                                    > Ja mogę tutaj z czystym sumieniem dyskutować o fizyce, ale nie wolno mi
                                                    > stwarzać pozorów, że taka dyskusja może komuś zastąpić lekturę książek
                                                    > popularnonaukowych. Mam prawo co najwyżej zaciekawiać i prowokować innych, żeby
                                                    > sami zaczęli szukać wiedzy.

                                                    Nie możesz z czystym sumieniem dyskutować o czymś, o czym nie masz zielonego
                                                    pojęcia.

                                                    > Poza tym jest technicznie bez sensu pisać wzory w takiej nieczytelnej formie,
                                                    > która możliwa jest na takim forum. Jeżeli pragniesz przywołać jakiś wzór, to
                                                    > podaj link do miejsca, gdzie takie wzory się znajdują, zamist głupio domagać
                                                    > się napisania wzoru tutaj.

                                                    Jakiej nieczytelnej formie, dokowski? Wystarczy, że użyjesz konwencji sumacyjnej
                                                    Einsteina, zapisując wzory tak jak robiłbyś to w TeXie... '^' oznacza górny
                                                    indeks, '_' oznacza dolny indeks, do zaznaczania bloków używasz nawiasów.

                                                    Np. metrykę Schwarzschilda można zapisać jako

                                                    ds^2 = (1-2M/r)^(-1) dr^2 + r^2 (du^2 + sin(u)^2 dv^2) - (1-2M/r)dt^2

                                                    A teraz bez wymówek, dokowski. Podaj wzory.

                                                    > W dodatku jesteś nieuczciwym leniem, bo to twoja argumentacja wymaga wsparcia
                                                    > się wzorami. Moje argumenty mają charakter logiczny i jakościowy, zgodnie z
                                                    > najlepszymi standardami literatury popularnonaukowej, tak że każdy może sam
                                                    > sprawdzić, że mam rację. A przy tym staram się zachęcić wszystkich, aby sami
                                                    > wszystko sprawdzali i nie wierzyli mi na słowo.

                                                    Albo mówimy o ogólnej teorii względności Einsteina, albo o popularnej
                                                    teorii Dokowskiego. Jeśli całe twoje rozumowanie ma 'charakter logiczny i
                                                    jakościowy', to oznacza że nie powinieneś się brać fizykę.

                                                    > Ty chcesz manipulować
                                                    > czytelnikiem, ogłupić go swoją manierą naukawca, aby uwierzył w mity, w które
                                                    > każą wierzyć uczniom leniwi nauczyciele, którym się nie chce wymagać niczego
                                                    > więcej od studentów niż wkuwanie najprostszych modeli bez zrozumienia.
                                                    > Ja jestem twoim przeciwieństwem. Używam języka potocznego, aby każdy traktował
                                                    > sceptycznie to co wypisuję, aby sam mnie sprawdził i sam zrozumiał, o czym

                                                    Trudno zweryfikować twoje hipotezy, skoro odwołujesz się do "kwantowej teorii
                                                    grawitacji", z której ma w sposób "oczywisty" wynikać, że prawdopodobieństwo
                                                    utworzenia czarnej dziury zależy od masy...

                                                    > piszę. Jeżeli chcesz takim czytelnikom (i sam sobie) pomóc zrozumieć
                                                    > zagadnienia, o których piszę, to podaj tytuły lub linki, gdzie każdy będzie
                                                    > mógł zweryfikować moje hipotezy i twoje zarzuty.

                                                    Przecież już podawałem tytuły. Weź dowolny podręcznik do OTW (Walda, Schutza,
                                                    MTW), albo jakiś skrypt (na sieci są np. świetne wykłady Vissera i 't Hoofta).

                                                    > A twoje zarzuty są puste bez wsparcia wzorów i obliczeń. Ja podaję wyniki
                                                    > ewentualnych obliczeń z dużym przybliżeniem, ponieważ jestem pełen pokory wobec

                                                    Jak dotąd nie podałeś żadnych wyników "ewentualnych wyliczeń". Obiecałeś np.
                                                    "poprawnie" rozwiązać zadanie z podróżą do jądra galaktyki, i jak dotąd się tego
                                                    nie doczekaliśmy...

                                                    > nierozwiązanych zagadnień kwantowej grawitacji - zdaję sobie sprawę z tego, że
                                                    > przy skrajnych gęstościach i prędkościach teoria względności się załamuje.

                                                    Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że "prędkość" to rzecz względna, a zamiana
                                                    układu odniesienia nie oznacza, że "teoria względności" się załamuje.

                                                    Funkcja tangens też ma "osobliwość" dla wartości np. pi/2. Czy to oznacza,
                                                    że się "załamuje" w tym punkcie? Że funkcje trygonometryczne dają tylko
                                                    przybliżone wyniki?

                                                    > Ty zaś podważasz to moje podejście, twierdzisz, że ścisłe rachunki wg STW i OTW
                                                    >
                                                    > dają wyniki dokładne nawet w skrajnych warunkach i to w dodatku wyniki
                                                    > jakościowe sprzeczne z tym, co ja podaję. To tobie potrzebne są wzory i
                                                    > obliczenia,

                                                    Dlatego właśnie o nie proszę. Od ładnych kilku tygodni.

                                                    > jeśli nie potrafisz argumentami logicznymi i jakościowymi obalić
                                                    > moich twierdzeń. Domagając się ode mnie wzorów okazujesz nie tylko lenistwo,
                                                    > ale i bezradność i infantylną złość.

                                                    Przyznaję, jestem bezradny. Nie wiem, czy naprawdę wierzysz w te głupoty,
                                                    które tu wypisujesz, czy jesteś tylko złośliwym trollem, przewrotnie udającym
                                                    idiotę. Podejrzewam, że to pierwsze. Jeśli ma cię to pocieszyć, to nie jesteś
                                                    jedynym, który twierdzi, że rozpędzone ciało zamienia się w czarną dziurę.
                                                    Takie twierdzenie trafiło nawet do usenetowego FAQ:
                                                    math.ucr.edu/home/baez/physics/Relativity/BlackHoles/black_fast.html
                                                    > Bądź więc uczciwy, skup się na małych krokach, pierwszy już wykonałeś, spróbuj
                                                    > zrozumieć następny

                                                    Czekam na twoje odpowiedzi, dokowski.
                                                  • dokowski Idźmy dalej 03.02.06, 16:19
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > A jeśli nie jest dostatecznie duża?

                                                    Nie powstanie carna dziura w jej efekcie

                                                    > Rozpatrzmy np. pusty, nieskończony wszechświat, w którym znajduje się tylko
                                                    > elektron i system pomiarowy

                                                    Nie ma czegoś takiego. A gdyby taki wszechświat istniał, to być może stała G
                                                    byłamy w nim o wiele mniejsza, bo być może wartość G zależy od gęstości materii
                                                    we wszechświecie?

                                                    Ale skoro nie chcesz iść dalej, to możemy się na chwilę zatrzymać i
                                                    pofilozofować, co by było gdyby wszechświat był inny, ale rządził się tymi
                                                    samymi prawami.

                                                    Mam więc elektron o masie m i jestem ja o masie M. Co jeszcze? Jaka jest
                                                    prędkość między nami? Domyślam się, że chcesz, żeby była taka, że ja w układzie
                                                    elektronu jestem czarną dziurą, a elektron jest wg mnie zwyczajnym elektronem,
                                                    tyle że o masie wielokrotnie większej niż jego masa spoczynkowa. Od razu
                                                    pokażę, że przykład ten jest bezwartościowy z przyczyny podstawowej - jeżeli
                                                    wszechświat jest pusty poza mną i elektronem, to nie istnieje układ odniesienia
                                                    związany z elektronem, ani w ogóle jakikolwiek układ odniesienia inny niż ja.
                                                    Jeżeli się z powyższym nie zgadzasz, to znaczy, że polemizujesz ze mną z
                                                    pozycji człowieka religijnego.
                                                  • Gość: niteran Re: Idźmy dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 17:44
                                                    dokowski napisał:

                                                    > > A jeśli nie jest dostatecznie duża?
                                                    >
                                                    > Nie powstanie carna dziura w jej efekcie

                                                    Więc gdzie się podziało promieniowanie Hawkinga?

                                                    > Nie ma czegoś takiego.

                                                    Jak to, nie ma czegoś takiego, dokowski? Przecież ogólna teoria względności
                                                    dopuszcza takie rozwiązania...

                                                    > A gdyby taki wszechświat istniał, to być może stała G
                                                    > byłamy w nim o wiele mniejsza, bo być może wartość G zależy od gęstości
                                                    > materii

                                                    W ogólnej teorii względności wartość G nie zależy od gęstości materii...

                                                    > Ale skoro nie chcesz iść dalej, to możemy się na chwilę zatrzymać i
                                                    > pofilozofować, co by było gdyby wszechświat był inny, ale rządził się tymi
                                                    > samymi prawami.
                                                    > Mam więc elektron o masie m i jestem ja o masie M. Co jeszcze? Jaka jest
                                                    > prędkość między nami? Domyślam się, że chcesz, żeby była taka, że ja w
                                                    > układzie elektronu jestem czarną dziurą, a elektron jest wg mnie zwyczajnym
                                                    > elektronem, tyle że o masie wielokrotnie większej niż jego masa spoczynkowa.

                                                    Wszystko jedno, może być tak, albo na odwrót. Możesz podać teraz wzór na
                                                    prędkość graniczną? Oraz to, o co pytałem ostatnio - źródła 'godne zaufania', z
                                                    których czerpiesz wiedzę na temat ogólnej teorii względności?

                                                    > Od razu pokażę, że przykład ten jest bezwartościowy z przyczyny podstawowej
                                                    > - jeżeli wszechświat jest pusty poza mną i elektronem, to nie istnieje układ
                                                    > odniesienia związany z elektronem, ani w ogóle jakikolwiek układ odniesienia
                                                    > inny niż ja.

                                                    ...? Dlaczego nie istnieje układ odniesienia związany z elektronem?

                                                    > Jeżeli się z powyższym nie zgadzasz, to znaczy, że polemizujesz ze mną z
                                                    > pozycji człowieka religijnego.

                                                    Nie. Nie zgadzam się, bo to bzdura...
                                                  • dokowski Mylisz model z rozwiązaniem 05.02.06, 12:41
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Jak to, nie ma czegoś takiego, dokowski? Przecież ogólna teoria względności
                                                    > dopuszcza takie rozwiązania...

                                                    To tak jakbyś pomylił zmienną z jej wartością. Ja tylko napisałem, że
                                                    Wszechświat nie jest taki, jak w tym modelu, ani że nigdzie we Wszechświecie nie
                                                    istnieją warunki odpowiadające mu. Dlatego rozwiązywanie równań w takim modelu
                                                    ma tylko walor ćwiczenia z matematyki i filozofii.

                                                    > Wszystko jedno, może być tak, albo na odwrót.

                                                    Na odwrót być nie może, obserwator musi mieć masę większą niż elektron.

                                                    > Dlaczego nie istnieje układ odniesienia związany z elektronem?

                                                    Ponieważ nie może istnieć mikroskopowy układ odniesienia, tzn. układ, który sam
                                                    musi być opisany funkcją falową, przez co wyniki jego "obserwacji" niekonieczne
                                                    pokazują to, co się dzieje z obiektami obserwowanymi.

                                                    > > Jeżeli się z powyższym nie zgadzasz, to znaczy, że polemizujesz ze mną z
                                                    > > pozycji człowieka religijnego.
                                                    >
                                                    > Nie. Nie zgadzam się, bo to bzdura...

                                                    Na styku nauki i religii dyskusja się kończy. Obserwator, który nie ma masy ani
                                                    energii jest tylko inną nazwą Boga. Zdecyduj się, czy twój nick jest fizykiem
                                                    czy misjonarzem.
                                                  • Gość: niteran gdzie odpowiedzi, dokowski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 14:52
                                                    dokowski napisał:

                                                    > To tak jakbyś pomylił zmienną z jej wartością.

                                                    Poczytaj sobie może najpierw o zastosowaniach np. rozwiązania Schwarzschilda czy
                                                    Kerra OTW, zanim zaczniesz pisać takie głupoty.

                                                    >Ja tylko napisałem, że
                                                    > Wszechświat nie jest taki, jak w tym modelu, ani że nigdzie we Wszechświecie ni
                                                    > e
                                                    > istnieją warunki odpowiadające mu.

                                                    Model jest wystarczająco dobry, by pokazać, jak absurdalne są twoje twierdzenia.

                                                    A teraz, dokowski, bez wymówek, i odpowiedz mi na moje pytania.

                                                    > Dlatego rozwiązywanie równań w takim modelu
                                                    > ma tylko walor ćwiczenia z matematyki i filozofii.

                                                    LOL, a jak się ma do rzeczywistości wszechświat antydesitterowski, na który się
                                                    powoływałeś? Nijak.

                                                    > Na odwrót być nie może, obserwator musi mieć masę większą niż elektron.

                                                    Może być. To kwestia wymiarów obserwatora.

                                                    > Ponieważ nie może istnieć mikroskopowy układ odniesienia, tzn. układ, który sam
                                                    > musi być opisany funkcją falową, przez co wyniki jego "obserwacji" niekonieczne
                                                    > pokazują to, co się dzieje z obiektami obserwowanymi.

                                                    ???

                                                    Co takiego? Mikroskopowy układ odniesienia? Opisany funkcją falową? I jego
                                                    "obserwacje"?

                                                    Dokowski, przekraczasz już wszelkie granice śmieszności...

                                                    > Na styku nauki i religii dyskusja się kończy.

                                                    Obawiam się, że dyskusja skończyła się w momencie, kiedy okazało się, że jesteś
                                                    całkowitym ignorantem.
                                                  • dokowski To cię kompromituje ostatecznie ( a już zdawało... 06.02.06, 12:30
                                                    ... się, że zrobiłeś dwa kroczki)

                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > > nie może istnieć mikroskopowy układ odniesienia, tzn. układ, który sam
                                                    > > musi być opisany funkcją falową, przez co wyniki jego "obserwacji"
                                                    > > niekonieczne pokazują to, co się dzieje z obiektami obserwowanymi.
                                                    >
                                                    > ???
                                                    >
                                                    > Co takiego? Mikroskopowy układ odniesienia? Opisany funkcją falową? I jego
                                                    > "obserwacje"?

                                                    Obserwator musi być obiektem makroskopowym, takim jak np. człowiek albo jego
                                                    laboratorium. Ty zupełnie nie rozumiesz pojęcia "układ odniesienia". Myślisz że
                                                    obserwator jest duchem? Biedaku, to dlatego niczego nie możesz zrozumieć.

                                                    > > Na styku nauki i religii dyskusja się kończy.
                                                    >
                                                    > Obawiam się, że dyskusja skończyła się w momencie, kiedy okazało
                                                    > się, że jesteś całkowitym ignorantem.

                                                    Biedny "oświecony" fizyku, napisz jeszcze czy Bóg gra w kości
                                                  • Gość: p. Dokowski biedaku ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 13:46
                                                    > Obserwator musi być obiektem makroskopowym, takim jak np. człowiek albo jego
                                                    > laboratorium. Ty zupełnie nie rozumiesz pojęcia "układ odniesienia". Myślisz
                                                    > że obserwator jest duchem? Biedaku, to dlatego niczego nie możesz zrozumieć.

                                                    Trzeba bylo tak od razu. ;-)
                                                    Zdradz nam jeszcze czy teraz ty nas probujesz olsnic
                                                    czy moze twoje bakterie.
                                                    A moze po prostu tabletki przestaly dzialac ?;-)
                                                  • Gość: niteran Re: To cię kompromituje ostatecznie ( a już zdawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 17:34
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Obserwator musi być obiektem makroskopowym, takim jak np. człowiek albo jego
                                                    > laboratorium. Ty zupełnie nie rozumiesz pojęcia "układ odniesienia". Myślisz że
                                                    >
                                                    > obserwator jest duchem? Biedaku, to dlatego niczego nie możesz zrozumieć.

                                                    No dobrze, chyba zaryzykuję i zapytam: co to jest według ciebie 'układ
                                                    odniesienia', który nie może być 'mikroskopowy', oraz 'obserwator', który 'musi'
                                                    być 'obiektem makroskopowym'. Koniecznie też napisz, skąd czerpiesz swoją wiedze
                                                    na ten temat.
                                            • Gość: p. A tak nawiasem liczac ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 17:37
                                              jezeli z STW wyszlo ze zajelo by to okolo 21 lat czasu wlasnego w rakiecie,
                                              to czy ponizsze wyliczenie jest poprawne ?:

                                              celem jest obliczenie ilorazu masy startowej
                                              do masy docelowej w eksperymencie.

                                              Wychodzac z zasady zachowania pedu przyrost pedu rakiety z zapasem paliwa
                                              jest rowny co do wartosci pedowi zuzytego paliwa.
                                              Przyjmujac teoretycznie najbardziej wydajny naped gdzie
                                              predkosc zuzytego "paliwa" wynoci c oraz przyrost predkosci w ukladzie
                                              odniesienia zwiazanym chwilowo z rakieta rowny 10m/s na kazda sekunde czasu
                                              wlasnego w rakiecie.
                                              Poniewaz stosunek predkosci wynosi 1:30 000 000 to taki tez bedzie
                                              stosunek mas aby zasada zachowania pedu pozostala spelniona.
                                              Czyli w kazdej sekundzie czasu wlasnego w rakiecie bedzie ubywala
                                              1/30 milionowa czesc masy rakiety z paliwem aby utrzymac jej ruch ze stalym
                                              przyspieszeniem rownym 1g.

                                              Poniewaz 1 rok ma okolo 30 milionow sekund to po roku masa rakiety z paliwem
                                              zmniejszy sie okolo e razy.
                                              Po 21 latach czasu wlasnego iloraz masy stasrtowej do docelowej
                                              siegnalby okolo e^21 czyli okolo 1.5E9 (poltora miliarda razy).

                                              Przykladowo 1 tonie masy docelowej odpowiadaloby 1 500 000 000 ton masy
                                              startowej przy poczatkowym "spalaniu/zuzywaniu" materii
                                              w tempie 50 ton na sekunde.
                                              Koncowe zuzycie wynosiloby odpowiednio okolo 2 gramy na minute.

                                              Czy w powyzszych wyliczeniach i rozumowaniu jest jakis
                                              zasadniczy blad ?

                                              Jesli go nie ma to nietrudno sobie wyobrazic ze 1.5 km^3 paliwa o
                                              gestosci wody nie powinno w sposob zauwazalny zakrzywiac czasoprzestrzeni
                                              w stopniu ktory uzasadnialby uwzgledniac poprawke z OTW na
                                              uplyw czasu wlasnego w rakiecie.

                                              pozdrawiam
                                              • Gość: niteran Re: A tak nawiasem liczac ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 12:19
                                                p napisał:

                                                > jezeli z STW wyszlo ze zajelo by to okolo 21 lat czasu wlasnego w rakiecie,
                                                > to czy ponizsze wyliczenie jest poprawne ?:

                                                Faktycznie wzrost jest wykładniczy, exp(a*tau/c), dla 21 lat i a = g wychodzi
                                                jakieś 2.4*10^9 kg na każdy kilogram ładunku, który chcesz dowieść na miejsce.

                                                > Jesli go nie ma to nietrudno sobie wyobrazic ze 1.5 km^3 paliwa o
                                                > gestosci wody nie powinno w sposob zauwazalny zakrzywiac czasoprzestrzeni
                                                > w stopniu ktory uzasadnialby uwzgledniac poprawke z OTW na
                                                > uplyw czasu wlasnego w rakiecie.

                                                Zgadza się. No ale dopóki nie podasz dokładnej specyfikacji tego napędu,
                                                dokowski nie uzna zadania za rozwiązanego.
                                              • dokowski Obliczenie całkowicie niepoprawne 11.01.06, 13:00
                                                Jesteś układem nieinercjalnym, twoje obserwacje i obliczenia dają za każdym
                                                razem wyniki nieporównywalne ze sobą, nie możesz sumować pędów mierzonych za
                                                każdym razem w innym układzie odniesienia.

                                                Aby wiarygodnie obliczyć zapasy paliwa, musisz cały czas znajdować się w
                                                układzie odniesienia nieruchomym względem rakiety przed startem i po
                                                zakończenia podróży, aby móc porównać masę rakiety przed i po. Możesz ułatwiać
                                                sobie obliczenia przejściem do układu odniesienia związanym z chwilową
                                                prędkością statku, ale musisz zaraz za każdym razem wrócić z wynikami do układu
                                                odniesienia wyjściowego, aby w nim dopiero sumować masę utraconego paliwa.
                                                • Gość: niteran no to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 13:42
                                                  ...przedstaw własne, poprawne.
                                                  • dokowski Znów pajacujesz. Proste wzory Ciołkowskiego... 11.01.06, 16:38

                                                    ... mają wyprowadzenia zbyt skomplikowane jak na możliwości postów takiego
                                                    forum, a przecież nie uwzględniają one teorii względności. Doskonale wiesz, że
                                                    nie można podać tutaj tego rozwiązania, gdyby to było możliwe, to sam byś podał
                                                    poprawne rozwiązanie.

                                                    Mogę za to naszkicować rozwiązanie, tak, że każdy, kto ma wątpliwości, będzie
                                                    mógł sam je rozwiać na własną rękę. Szkic ten rozłożę pewnie na kilka postów,
                                                    mam nadzieję, że każdy kolejny odcinek będzie rzetelnie skomentowany, a nie tą
                                                    dotychczasową chamską i nieuczciwą metodą.

                                                    Zacznijmy od tego, że "stałe przyspieszenie równe g" musimy zastąpić pojęciem
                                                    ogólniejszym, tak żeby można było używać go także wtedy, gdy pojawiają się
                                                    efekty relatywistyczne. Zamiast więc mówić o tym, że w każdej sekundzie
                                                    prędkość statku wzrasta o 10m/s (takie stwierdzenie nie ma sensu w odniesieniu
                                                    do statku rozpędzanego w okolice c) powiemy coś innego, co będzie proste i
                                                    znaczyło dokładnie to samo w sytuacji nierelatywistycznej:

                                                    Założenie 1:

                                                    Dokonujemy co sekundę obserwacji z układu odniesienia nieruchomego względem
                                                    startu i celu podróży.

                                                    Zał. 2:

                                                    W efekcie każdej obserwacji (czas od chwili startu = Sn (n-ta sekunda, neN
                                                    (należy))) potrafimy zidentyfikować część statku (jakby stopień w rakiecie
                                                    wielostopniowej), która została utracona wskutek zastosowania napędu w ciągu
                                                    poprzedniej sekundy. W konsekwencji potrafimy wskazać w chwili Sn-1, która
                                                    część statku za sekundę odpadnie a która pozostanie celem naszych dalszych
                                                    obserwacji. Tę część statku, która poleci dalej już sama w chwili Sn, nazwijmy
                                                    Cn w chwili Sn-1. W chwili Sn to, co było Cn, będzie już całym statkiem,
                                                    składającym się z dwóch części: Cn+1 oraz tego co odpadnie w tej sekundzie.
                                                    Masa całkowita Cn mierzona w chwili Sn wynosi Mn

                                                    Zał. 3:

                                                    Pęd statku w chwili Sk (keN), oznaczmy go Pk, jest większy od pędu Ck, oznaczmy
                                                    go Pk-1, tak że różnica Pk i Pk-1 jest równa iloczynowi Mk i prędkości 10m/s

                                                    cdn
                                                  • Gość: niteran Re: Znów pajacujesz. Proste wzory Ciołkowskiego.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:32
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Znów pajacujesz. Proste wzory Ciołkowskiego mają wyprowadzenia zbyt skomplikowane
                                                    > jak na możliwości postów takiego forum,

                                                    LOL, przecież mówimy tu o prostym zadaniu, przeznaczonym dla studenta fizyki.

                                                    > a przecież nie uwzględniają one teorii względności. Doskonale wiesz, że
                                                    > nie można podać tutaj tego rozwiązania, gdyby to było możliwe, to sam byś podał
                                                    > poprawne rozwiązanie.

                                                    Przecież i ja, i p, podaliśmy poprawne rozwiązania.

                                                    Przypominam, m/M = exp(a*tau/c), a = g, tau = 21 lat.

                                                    Czekam na Twoje wyniki.

                                                    > Mogę za to naszkicować rozwiązanie, tak, że każdy, kto ma wątpliwości, będzie
                                                    > mógł sam je rozwiać na własną rękę.

                                                    Przede wszystkim rozwiąż je sam, podaj rozwiązanie, po czym zobaczymy, kto się
                                                    pomylił, a kto miał rację.

                                                    > Szkic ten rozłożę pewnie na kilka postów,
                                                    > mam nadzieję, że każdy kolejny odcinek będzie rzetelnie skomentowany, a nie tą
                                                    > dotychczasową chamską i nieuczciwą metodą.
                                                    > Zacznijmy od tego, że "stałe przyspieszenie równe g" musimy zastąpić pojęciem
                                                    > ogólniejszym, tak żeby można było używać go także wtedy, gdy pojawiają się
                                                    > efekty relatywistyczne.
                                                    > Zamiast więc mówić o tym, że w każdej sekundzie prędkość statku wzrasta o 10m/s
                                                    > (takie stwierdzenie nie ma sensu w odniesieniu
                                                    > do statku rozpędzanego w okolice c) powiemy coś innego, co będzie proste i
                                                    > znaczyło dokładnie to samo w sytuacji nierelatywistycznej:

                                                    Powinieneś wiedzieć, że "stałe przyspieszenie równe g" to czteroprzyspieszenie
                                                    a = du/dtau, mierzone względem współporuszającego się układu odniesienia, w
                                                    danej chwili.


                                                    > Założenie 1:
                                                    >
                                                    > Dokonujemy co sekundę obserwacji z układu odniesienia nieruchomego względem
                                                    > startu i celu podróży.
                                                    >
                                                    > Zał. 2:
                                                    >
                                                    > W efekcie każdej obserwacji (czas od chwili startu = Sn (n-ta sekunda, neN
                                                    > (należy))) potrafimy zidentyfikować część statku (jakby stopień w rakiecie
                                                    > wielostopniowej), która została utracona wskutek zastosowania napędu w ciągu
                                                    > poprzedniej sekundy. W konsekwencji potrafimy wskazać w chwili Sn-1, która
                                                    > część statku za sekundę odpadnie a która pozostanie celem naszych dalszych
                                                    > obserwacji. Tę część statku, która poleci dalej już sama w chwili Sn, nazwijmy
                                                    > Cn w chwili Sn-1. W chwili Sn to, co było Cn, będzie już całym statkiem,
                                                    > składającym się z dwóch części: Cn+1 oraz tego co odpadnie w tej sekundzie.
                                                    > Masa całkowita Cn mierzona w chwili Sn wynosi Mn
                                                    >
                                                    > Zał. 3:
                                                    >
                                                    > Pęd statku w chwili Sk (keN), oznaczmy go Pk, jest większy od pędu Ck, oznaczmy
                                                    > go Pk-1, tak że różnica Pk i Pk-1 jest równa iloczynowi Mk i prędkości 10m/s
                                                    >
                                                    > cdn

                                                    Ou... uciąłeś w takim miejscu. A już się zaczynało robić ciekawie...

                                                    Kontynuuj, dokowski. Czekamy na wyniki.
                                                  • dokowski Będę kontynuował, ale na wyniki sam musisz zapraco 12.01.06, 17:00
                                                    Gość portalu: niteran napisał(a):

                                                    > Przecież i ja, i p, podaliśmy poprawne rozwiązania.
                                                    >
                                                    > Przypominam, m/M = exp(a*tau/c), a = g, tau = 21 lat.

                                                    To nie rozwiązanie, ale wynik wyssany z palca na podstawie błędnych obliczeń.

                                                    > Kontynuuj, dokowski. Czekamy na wyniki.

                                                    Teraz się spieszę, ale dałem ci w innym miejscu zadanie, wyżej w wątku, o
                                                    gęstości gwiazd obserwowanych z dziobu rakiety
                                                  • Gość: niteran Re: Będę kontynuował, ale na wyniki sam musisz za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 18:16
                                                    dokowski napisał:

                                                    > To nie rozwiązanie, ale wynik wyssany z palca na podstawie błędnych obliczeń.

                                                    Niech będzie ;)

                                                    Zatem implikuje to, że Twoje, poprawne obliczenia, dają inne wyniki, prawda?

                                                    No to czekamy na nie z niecierpliwością.

                                                    > Teraz się spieszę,

                                                    Zbliża się weekend, znajdziesz więc chyba chwilkę, by rozwiązać proste zadanie
                                                    przeznaczone dla studenta fizyki?

                                                    > ale dałem ci w innym miejscu zadanie, wyżej w wątku, o
                                                    > gęstości gwiazd obserwowanych z dziobu rakiety

                                                    Jakie zadanie? W kółko piszesz, że coś z "OTW wynika", albo "wynika z kwantowej
                                                    teorii grawitacji", itd. Po czym, kiedy proszę o konkrety, wymawiasz się brakiem
                                                    czasu. Jak dotąd nie przedstawiłeś ani jednej linijki wzoru, który by wspierał
                                                    którekolwiek z Twoich absurdalnych stwierdzeń.
                                                • Gość: p. Re: Obliczenie całkowicie niepoprawne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 13:48
                                                  dokowski napisał:

                                                  > Jesteś układem nieinercjalnym, twoje obserwacje i obliczenia dają za każdym
                                                  > razem wyniki nieporównywalne ze sobą, nie możesz sumować pędów mierzonych za
                                                  > każdym razem w innym układzie odniesienia.

                                                  A gdzie ja napisalem ze sumuje pedy mierzone
                                                  w roznych ukladach odniesienia ???

                                                  > Aby wiarygodnie obliczyć zapasy paliwa, musisz cały czas znajdować się w
                                                  > układzie odniesienia nieruchomym względem rakiety przed startem i po
                                                  > zakończenia podróży, aby móc porównać masę rakiety przed i po. Możesz
                                                  > ułatwiać
                                                  > sobie obliczenia przejściem do układu odniesienia związanym z chwilową
                                                  > prędkością statku, ale musisz zaraz za każdym razem wrócić z wynikami do
                                                  > układu
                                                  > odniesienia wyjściowego, aby w nim dopiero sumować masę utraconego paliwa.

                                                  A gdzie z obliczen wynika ze bylo inaczej ?

                                                  Skoro te obliczenia sa niepoprawne to jaki zawiera ono
                                                  blad systematyczny ?
                                                  ze tak zapytam jezykiem naszego genialnego
                                                  metrologa relatywistycznego ;-))

                                                  Z niecierpliwoscia czekam na poprawne obliczenie.
                                                  Domyslam sie ze Niteran tez chetnie by je poznal ;-)
                                                  • dokowski Napisałeś, że w każdej sekundzie jesteś w ... 11.01.06, 15:16
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Skoro te obliczenia sa niepoprawne to jaki zawiera ono
                                                    > blad systematyczny ?

                                                    ... w układzie odniesienia związanym z chwilową prędkością statku i mierzysz
                                                    pęd gazów wylotowych, które wyrzuciłeś w ciągu sekundu. W kolejnej sekundzie
                                                    jesteś w innym już układzie odniesienia i mierzysz pęd kolejnej porcji gazu
                                                    pisząc, że oba pędy są równe. A to jest oczywiście nieprawda, gdyż te układy
                                                    odniesienia poruszają się względem siebie z niezerową prędkością (anty)
                                                    równoległą do mierzonych pędów.
                                                  • Gość: p. Re: Napisałeś, że w każdej sekundzie jesteś w ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 15:42
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Skoro te obliczenia sa niepoprawne to jaki zawiera ono
                                                    > > blad systematyczny ?
                                                    >
                                                    > ... w układzie odniesienia związanym z chwilową prędkością statku i mierzysz
                                                    > pęd gazów wylotowych, które wyrzuciłeś w ciągu sekundu.

                                                    Dla jasnosci nie gazow wylotowych tylko materii zuzytego paliwa.
                                                    I nie mierze pedu przez sekunde w jednym ukladzie odniesienia
                                                    tylko dokonuje calkowania po czasie i continuum inercyjnych ukladow
                                                    odniesienia chwilowo pozostajacych w spoczynku wzgledem przyspieszajacej
                                                    rakiety z paliwem.

                                                    > W kolejnej sekundzie
                                                    > jesteś w innym już układzie odniesienia i mierzysz pęd kolejnej porcji gazu
                                                    > pisząc, że oba pędy są równe. A to jest oczywiście nieprawda,

                                                    To co napisales to faktycznie nie jest prawda ;-)
                                                    Nawet nie jestes w stanie zrozumiec tak prostego
                                                    zadania ;-))

                                                    > gdyż te układy
                                                    > odniesienia poruszają się względem siebie z niezerową prędkością (anty)
                                                    > równoległą do mierzonych pędów.

                                                    Bo to sa pedy calkowane po tej samej sekundzie w tych samych
                                                    choc w kazdej kolejnej chwili czasu innych ukladach,poniewaz rakieta
                                                    caly czas przyspiesza wiec te uklady sie caly czas zmieniaja.
                                                    Jednak w danej chwili jest to te sam uklad odniesienia.

                                                    Prosciej juz chyba wytlumaczyc sie nie da ;-)
                                                  • dokowski Kompletnie się zaplątałeś 11.01.06, 17:00
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > pedy calkowane po tej samej sekundzie w tych samych
                                                    > choc w kazdej kolejnej chwili czasu innych ukladach,poniewaz rakieta
                                                    > caly czas przyspiesza wiec te uklady sie caly czas zmieniaja.
                                                    > Jednak w danej chwili jest to te sam uklad odniesienia.

                                                    Ten kwiatek powinno się dać do przeczytania każdemu studentowi fizyki

                                                    > Prosciej juz chyba wytlumaczyc sie nie da ;-)

                                                    Mógłbyś śmiało ten przedmiot wykładać nawet już w gimnazjum
                                                  • Gość: p. Widzisz jak sie staram.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 17:25
                                                    dla ciebie ;-)

                                                    dokowski napisał:
                                                    ...
                                                    > Mógłbyś śmiało ten przedmiot wykładać nawet już w gimnazjum

                                                    tylko czy ciebie by do jakiegos przyjeto ?;-)

                                                  • dokowski Mnie nie przyjmą z powodu wieku. A ciebie? 11.01.06, 17:29

                                                  • Gość: p. Bo szukam ciekawszej pracy ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 18:00
                                                  • w_ojciech Doku diabełku jeden 11.01.06, 23:22
                                                    kiedy się nawrócisz. Gaworzysz tu o jakichś rakietach, skwarkach,...
                                                    a i tak istoty rzeczy nie dosięgasz.
                                                  • Gość: p. Re: Doku diabełku jeden IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 23:51
                                                    w_ojciech napisał:

                                                    > kiedy się nawrócisz. Gaworzysz tu o jakichś rakietach, skwarkach,...
                                                    > a i tak istoty rzeczy nie dosięgasz.

                                                    Uwazaj co piszesz, bo Ci sie zaraz oberwie ;-)

                                                    Doku jest w bojowym nastroju.
                                                    Nie zdzierzy adwersarza o trzech nickach ;-)
                                                  • dokowski On jest zalogowany 12.01.06, 16:55
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Doku jest w bojowym nastroju.
                                                    > Nie zdzierzy adwersarza o trzech nickach ;-)

                                                    Co za typ mi się trafił, nie odróżnia zalogowanych od niezalogowanych! I jak z
                                                    takim dyskutować o fizyce.
    • Gość: toczacy.sie.kamien Na tak postawione pytanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 17:08
      manny_ramirez napisał:

      > Pytanie w kwestii TE i ID.
      >
      > Co istnialo zanim cokolwiek istnialo?

      Na tak postawione pytanie św. Augustyn miał jakoby odpowiedzieć, że wtedy Pan
      Bóg tworzył piekło dla osób zadających podobne pytania ;) Ale to chyba tylko
      apokryf...
      • europitek Re: Na tak postawione pytanie... 27.12.05, 20:06
        Dla mnie to pytanie jest jedynie przejawem niedoskonałości naszego języka
        (wściekle mysleć zielone idee). Zupełne pustosłowie.
        • manny_ramirez Re: Na tak postawione pytanie... 27.12.05, 20:36
          Nie, postawilem pytanie w tym brzmieniu z premedytacja. Narazie niestety nie
          zostalo one przez tutejszych naukowcow odebrane jak nalezy. Sedno dotarlo tylko
          chyba do wojciecha.
    • Gość: lajkonik Wydaje mi się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 21:01
      ...że istniał wymiar czasowy.

      lajkonik
    • manny_ramirez Cos do przemyslenia 29.12.05, 17:30
      Poniewaz na moje pierwsze pytanie nie dostalem jeszcze odpowiedzi od wiekszosci
      tutejszych fachowcow to mzoe to pobudzi myslenie:)

      www.theconservativevoice.com/articles/article.html?id=11086
      • Gość: kapitalizm Re: Cos do przemyslenia IP: *.oc.oc.cox.net 29.12.05, 19:26
        manny_ramirez napisał:

        > Poniewaz na moje pierwsze pytanie nie dostalem jeszcze odpowiedzi od
        wiekszosci
        >
        > tutejszych fachowcow


        - dostales, tylko unikasz niewygodnych sytuacji:

        manny_ramirez napisał:

        > Mysle ze Twoja dogmatyka przeszkadza Ci w zrozumieniu moich intencji:)


        - nie wnikam w Twoje intencje (wierze, ze sa dobre),

        moze chciales cos zapytac ale zle postawiles pytanie,

        pomysl, jezeli pytasz 'co istnialo zanim....?' - to automatycznie sugerujesz,
        ze COS istnialo, zreszta slusznie, choc prawdopodobnie nie bylo to
        Twoja 'intencja'.


        - wiec jaka byla Twoja intencja, skoro zawsze cos istnialo?


        jaki ma sens pytanie co istnialo przed materia "X" gdy wiemy, ze kazda materia
        powstala z innej materii,

        moze sensowniejsze pytanie byloby: "z czego powstala materia X, albo co bylo
        powodem powstania materii X?"

        ale nigdy nie ma sensu pytanie co bylo "przed" w odniesieniu do materii.
    • madcio Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy 01.01.06, 19:07
      Nie widzę, co ma to wspólnego z TE oraz ID - obydwa objaśniają, skad się wzięło
      to, co teraz istnieje.
      • Gość: kapitalizm Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.oc.oc.cox.net 02.01.06, 01:46
        madcio napisał:

        > Nie widzę, co ma to wspólnego z TE oraz ID - obydwa objaśniają, skad się
        wzięło
        > to, co teraz istnieje

        - niezupelnie,

        TE nie objasnia wogole pochodzenie materii,

        a ID wogole niczego nie objasnia, tylko wyznaje wiare w "Cudownie Inteligentny
        Czynnik Pierwszy", wstydzac sie slowa Kreacjonizm (sa na tyle wyksztalceni, ze
        wiedza iz kreowac znaczy stwarzac z niczego - innymi slowy chca uniknac
        slowa "cud"), jak rowniez chca w ten sposob zakamuflowac swa wiare w Boga
        osobowego - rowniez niezbyt przystajaca czlowiekowi wyksztalconemu w XXIw
    • lepszy_rydz BÓG. n/t 03.01.06, 09:50
    • facet123 Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy 03.01.06, 15:22
      Dziwię się, że tak niezdarnie postawione pytanie wzbudziło tyle odzewu.
      No więc odpowiedź brzmi oczywiście: nic.
      • manny_ramirez Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy 05.01.06, 20:53
        Nie, postawione bylo dokladnie jak byc mialo. A Ty nareszcie odpowiedziales tak
        jak oczekiwalem. Tylko moj drogi teraz prosze zdefiniuj mi to nic i napisz jak
        z tego nic nagle zrobilo sie cos.
    • Gość: scept89 Re: TE & ID plus osiolek IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 08.01.06, 01:20
      Moze by tak poczytac zamiast glupawe pytania zadawac?

      Teoria ewolucji zajmuje sie jak z jakiejs nieznanej nam pra-komorki powstaly
      wszystkie znane nam organizmy zywe. To czy prakomorka wylonila sie z jakiegos
      cieplego bajorka, powstala na ziarnach pirytu, glinie etc. przywedrowala na
      skrzydlach komety czy tez Wielki Manitou wydmuchal ja o poranku nie ma znaczenia
      dla zgodnosci TE z obserwowanymi faktami.

      Oczywiscie Manitou Wydmuchiwacz Pra-Komorek musialby byc o niebo bardzej
      skomplikowany niz owa pra-komorka tak ze wszelie "wyjasnienia" na takowego
      zmyslnego kreatora sie powolujace jedynie odsuwaja wyjasnienia o jednego zolwia
      to jest kreatora i nic nie wnosza no i krwawia smiertelnie od ran zadanych
      brzytwa Occama. Podobnie problemy ma panspermia. Gdzies jakos prakomorka powstac
      musiala.

      Co do "co bylo zanim cokolwiek bylo" to rozumujesz tak: stajenka pusta byc
      musiala, jest osiolek w stajence, widac Ktos osiolka tam wepchnal. Tyle ze nasze
      codzienne wyobrazenia nijak sie maja do mechaniki kwantowej czy ewolucji materii
      we Wszechswiecie i jest to rozumowanie osle co nawet powiezne spojrzenie na
      dywagacje dyskutantow zauroczonych fizyka winno Ci wykazac.

    • Gość: Fi Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: 213.61.110.* 09.01.06, 14:51
      Pytanie brzmi co wybuchlo i dlaczego?
    • Gość: twoja_stara Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.nyc.res.rr.com 13.01.06, 14:54
      Na to pytanie zadane przez lysa malpe trudno odpowiedziec bowiem umysl czlowieka
      jest zbyt ograniczony by poznac prawde. Odpowiem wiec tak by malpiszon
      zrozumial: Zanim cokolwiek istnialo istniala WOLA.
      • Gość: p. A to ciekawe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 15:38
        Gość portalu: twoja_stara napisał(a):

        > Na to pytanie zadane przez lysa malpe trudno odpowiedziec bowiem umysl
        > czlowieka
        > jest zbyt ograniczony by poznac prawde. Odpowiem wiec tak by malpiszon
        > zrozumial: Zanim cokolwiek istnialo istniala WOLA.

        A ja myslalem ze OCHOTA ;-))
      • Gość: kapitalizm Re: Szanowni interlokutorki i interlokutorzy IP: *.oc.oc.cox.net 14.01.06, 20:28
        ...czyja WOLA?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka