tom.machine
12.01.06, 19:11
Najbardziej przemawia do mnie następująca alternatywa: Przenosimy się w
czasie o powiedzmy 100 lat i w chwili, kiedy zaczerpniemy pierwszy oddech
tamtym powietrzem zmieniamy bezpowrotnie te sto lat, które tutaj jest przed
nami. Nie ma powrotu do tamtej rzeczywistości a jedynie podobnej, bo
ukształtowanej naszym działaniem, ingerencją w roku 1906. Gdy powiedzmy
zabijemy swojego dziadka to my będziemy istnieć nadal, ale znana nam
przyszłość już nie, bo ona zmieni tor a podróżować w przestrzeni to inna para
kaloszy.
Ciekawy jestem jak waszym zdaniem uniknąć paradoksu?