Dodaj do ulubionych

Do BioTecha:

01.03.06, 05:41
Chyba juz jest "zdrowsza" zywnosc z roslin transgenicznych - o ile wiem,
"Canola" to rzepak, tylko w Kanadzie poprawiony. Olej z naturalnego rzepaku
jest szkodliwy, bo cos tam zawiera i to trzeba usuwac (komuna zle to usuwala i
trula narod przez dziesieciolecia), a Canola tego chyba nie zawiera i w ogole
chyba tylko zawiera "dobre" kwasy tluszczowe, tzn. takie, w ktorych lancuchy
sa proste.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie wszystko, co naturalne, jest takie znow
zdrowe. Bakterie Coli, na przyklad, sa calkowicie naturalne. Dopoki ludziska
pili wode ze studni, ktore te bakcyle lubily odwiedzac, to bylo fajnie, ludzie
przecietnie dozywali 50 lat. A wprowadzenie wody wodociagowej z tym paskudnych
chlorem spowodowalo, ze sredni wiek sie "skokowo" wydluzyl.

To z genami akurat nie ma nic wspolnego, ale ilustruje generalna zasade.
Obserwuj wątek
    • madcio Re: Do BioTecha: 01.03.06, 13:24
      Histeria na tle transgenicznej żywności przypomina mi reakcję ludu na wieść o
      wynalezieniu szczepionek. Czego tma nie wymyślano. Od stosowania szczepionek
      miały wyrastać krowie rogi i tego typu rewelacje (w czasach w miarę
      współczesnych takie rewelacje ostatnio bredzili Świadkowie Jechowy, zanim ucięto
      ten kretynizm), tak jak dziś straszy się supermutantami i przeraźliwą
      szkodliwością owych genetycznie zmienionych bakterii i innego zielska. To
      wszystko jest podgrzewane ogniem ignorancji i zwykłego nieuctwa (choćby
      przekonanie, że przed wprowadzeniem warzywa transgenicznego w nim nie było
      żadnych genów...).

      Źle przygotowana szczepionka może zabić. Czy z tego powodu rezygnujemy z
      szczepionek? Wypadek samochodwy moze zabić. Czy z tego powodu rezygnujemy z
      samochodów?

      W wypadku żywności transgenicznej należy rozważyć wszystkie za i przeciw w
      sposób spokojny i racjonalny.

      Coś jak użycie ładunku nuklearnego przeciwko nastepnej Katrinie. Jeśli NIE użyto
      jej dlatego, że np. z symulacji wynikało, że jest to zbyt niebezpieczne i
      niepewne, w wyniku huragan moze wcale nie zniknąć, ale np. polecieć na Kanadę i
      tak dalej, wtedy zgoda. Rezygnujemy, gdyż mamy na to racjonalne przesłanki.

      Ale jeśli prostestujemy przeciw użyciu atomówki na huraganie "bo misiaczki
      tralala", jest to zwyczajne ekooszołomstwo. Podobnym ekodebilizmem są protesty
      przeciw genżywności opierające się wyłącznie na emocjach i atawistycznynm
      strachu przed nieznanym, przy całkowitym braku racjonalnych kontrargumentów.
      • stefan4 Re: Do BioTecha: 01.03.06, 14:47
        madcio:
        > W wypadku żywności transgenicznej należy rozważyć wszystkie za i przeciw w
        > sposób spokojny i racjonalny.

        A z ręką na sercu: czy tak czynisz? Czy ,,przeciw'' też rozważasz w sposób
        spokojny i racjonalny?

        madcio:
        > Histeria [...] reakcję ludu [...] takie rewelacje ostatnio bredzili Świadkowie
        > Jechowy, zanim ucięto ten kretynizm [...] To wszystko jest podgrzewane ogniem
        > ignorancji i zwykłego nieuctwa [...] "bo misiaczki tralala", jest to zwyczajne
        > ekooszołomstwo. Podobnym ekodebilizmem są protesty [...] na emocjach i
        > atawistycznynm strachu

        Ten język pasuje mi raczej do płomiennego propagandzisty niż do spokojnego
        rozważacza.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • madcio TeleDurniej 01.03.06, 14:56
          > A z ręką na sercu: czy tak czynisz? Czy ,,przeciw'' też rozważasz w sposób
          > spokojny i racjonalny?
          Przeczytaj jeszcze raz post. Oto zagadka teledurniejowa w sam raz dla ciebie.

          Pytanie: O CZYM BYŁ MÓJ POST?
          a) Historia szczepień.
          b) Rzeczowa i spokojna analiza za i przeciw dotycząca żywności transgenicznej.
          c) Rzewny płacz wobec losu misiaczków tralala.
          d) Wykpiwanie reakcji co poniektórych na transgeniczną żywność.
          e) Metody zapobiegania huraganom.
          Nagrodą będzie zgięta (paranormalnie, a jakże - siłą woli z niewielką pomocą
          palca) łyżka. Cynowa, dla ścisłości.

          > Ten język pasuje mi raczej do płomiennego propagandzisty niż do spokojnego
          > rozważacza.
          Prawidłowa odpowiedź na zagadkę teledurniejową powinna wyjaśnić ci, o czym tak
          właściwie był ten post. A czy mój tekst był płomienną propagandą?... zawstydzasz
          mnieee...
          • stefan4 Re: TeleDurniej 01.03.06, 16:02
            madcio:
            > A czy mój tekst był płomienną propagandą?...

            Był, gratuluję ognia. Dotąd jestem pod wrażeniem.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • madcio Re: TeleDurniej 02.03.06, 09:55
              Nie odpowiedziałeś na pytanie teldurniejowe. :) Myślę jednak, że dobrze wiesz, o
              czym był mój tekst, a o czym NIE był.

              Więc nie przyczepiaj się do czegoś, czego NIE zrobiłem, z łaski swojej.
      • vacia Re: Do BioTecha: 01.03.06, 15:20
        madcio napisał:

        (w czasach w miarę współczesnych takie rewelacje ostatnio bredzili Świadkowie
        Jechowy,

        Jakie rewelacje podawali ostatnio Świadkowie Jehowy??
        Jak coś komuś zarzucasz to sprecyzuj dokladnie co bo w przeciwnym razie
        rzeczywiście sprawiasz wrażenie gorącego propagandzisty.
        • madcio Re: Do BioTecha: 01.03.06, 15:42
          >> (w czasach w miarę współczesnych takie rewelacje ostatnio bredzili Świadkowie
          >> Jechowy,
          > Jakie rewelacje podawali ostatnio Świadkowie Jehowy??

          W czasach w miarę współczesnych. Może słowo "ostatnio" użyte zostało
          niefortunnie, ale ŚJ byli jedną z ostatnich historycznie grup, które
          sprzeciwiały się szczepionkom. Chcesz daty? Myślę, że sama dobrze znasz. 1931 -
          1952.
          • vacia Re: Do BioTecha: 01.03.06, 16:15
            Nie słyszałam o tym i o tych datach ale może faktycznie miało to miejsce.
            Nie mam nic przeciwko szczepionkom a także obecnie Swiadkowie Jehowy też nie
            mają.
            Ale prawdę mówiąc ja przez wadliwą szczepionkę zachorowałam zaraz po
            urodzeniu ,mam ślady interwencji chirurgicznej na ciele a moja rówieśniczka z
            domu naprzeciw nie przeżyła.
            Tak samo chyba przez szczepionkę na heine-medina też dzieci chorowały.
            Szczepionka musi być dobrze przetestowana zanim wejdzie do użytku.
            • kapitalizm Re: Do BioTecha: 01.03.06, 18:26
              vacia napisała:

              > Nie słyszałam o tym i o tych datach ale może faktycznie miało to miejsce.
              > Nie mam nic przeciwko szczepionkom a także obecnie Swiadkowie Jehowy też nie
              > mają.
              > Ale prawdę mówiąc ja przez wadliwą szczepionkę zachorowałam zaraz po
              > urodzeniu ,mam ślady interwencji chirurgicznej na ciele a moja rówieśniczka z
              > domu naprzeciw nie przeżyła.
              > Tak samo chyba przez szczepionkę na heine-medina też dzieci chorowały.
              > Szczepionka musi być dobrze przetestowana zanim wejdzie do użytku.


              - dodaj do tego zakaz transfuzji krwi (rowniez wlasnej) i masz obraz jak wiara
              religijna jest wrogiem nr1 czlowieka racjonalnego,

              i nie pisz mi, ze postawa SJ wobec transfuzji wymusila postep w medycynie,
              chodzi mi o postawe moralna wyrazajaca sie w poswiecaniu zycia ludzkiego na
              oltarzu mistycznych wierzen religijnych, niewiele sie rozniaca od poswiecania
              zycia ludzkiego przez islamistow dla "zycia wiecznego z 72 dziewicami" (z
              moralnego punktu widzenia sa tym samym),

              na marginesie 'madcio' napisal, ze zle przygotowana szczepionka moze zabic, tak
              jak zreszta wszystko niewlasciwie uzyte - wiec Twoje argumenty sa bez tresci

              • vacia Re: Do BioTecha: 02.03.06, 08:06
                kapitalizm napisał:
                >
                > i nie pisz mi, ze postawa SJ wobec transfuzji wymusila postep w medycynie,
                > chodzi mi o postawe moralna wyrazajaca sie w poswiecaniu zycia ludzkiego na
                > oltarzu mistycznych wierzen religijnych, niewiele sie rozniaca od poswiecania
                > zycia ludzkiego przez islamistow dla "zycia wiecznego z 72 dziewicami" (z
                > moralnego punktu widzenia sa tym samym)

                Kapitalizm- każdy dorosły człowiek może wybrać sobie sposób leczenia z kilku
                możliwych wariantów zaproponowanych przez lekarza. W USA też tak jest.
                Więc jeśli ktoś z uwagi na swoje chrześcijańskie sumienie, powstrzymuje się od
                krwi bo tak nakazał Bóg i jest tak zapisane w Biblii to ma do tego pełne prawo.
                Pozatym wielu ludzi powstrzymuje się od transwuzji z powodów zdrowotnych gdyż
                nie jest to bezpieczna metoda leczenia i część ludzi zarazio się tą drogą groź
                nymi dla życia chorobami! Poza tym to Bóg ustala prawa moralne a nie człowiek.
                Również Swiadkowie powstrzymują się od rozlewania cudzej krwi na wojnie (i o
                tym nie zapominaj) a jakim złem moralnym jest wojna nie muszę Cie mam nadzieję
                przekonywać.

                P.S.
                Pozatym powiedz mi jak to możliwe że Yy mając wykształcenie filozoficzne
                przyjąłeś tak nieracjonalny i nielogiczny pogląd, że Bóg nie istnieje, skoro
                nie można udowodnić nieistnienia Boga???
                A co do moralności to na pewno masz dużo do zrobienia osobiście w swoim życiu
                ze sobą, tak więc na tym się skoncentruj bo to możesz poprawić.


                • madcio Re: Do BioTecha: 02.03.06, 10:04
                  > Kapitalizm- każdy dorosły człowiek może wybrać
                  Jaki jest twój stosunek do transfuzji krwi u dzieci?

                  > przyjąłeś tak nieracjonalny i nielogiczny pogląd, że Bóg nie istnieje, skoro
                  > nie można udowodnić nieistnienia Boga???
                  Nie można też udowodnić istnienia Boga. Dla mnie to wystarczy, by cała ta idea
                  wylądowała na śmietniku obok miliarda innych wymysłów ludzkości.
                  • vacia Re: Do BioTecha: 02.03.06, 10:53
                    madcio napisał:

                    > > Kapitalizm- każdy dorosły człowiek może wybrać
                    > Jaki jest twój stosunek do transfuzji krwi u dzieci?

                    Przepis prawa Bożego o powstrzymywanie się od krwi dotyczy wszystkich
                    niezależnie od wieku ale Madcio medycyna robi postępy w dziedzinie leczenia i
                    operowania bez krwi z uzyciem środków krwiozastępczych.



                    >
                    > Nie można też udowodnić istnienia Boga. Dla mnie to wystarczy, by cała ta idea
                    > wylądowała na śmietniku obok miliarda innych wymysłów ludzkości.

                    Na śmietniku to niech wyląduje zło razem z jego korzeniami a jeśli chodzi o ideę
                    Boga to skoro nie mozna udowodnić jego istnienia i jego nieistnienia to
                    przepraszam ale głupotą jest twierdzenie że Boga nie ma, lepsza byłaby
                    odpowiedź :"nie wiem".
                    Bo że Bóg jest to można przypuszczać gdyż musi być PRZYCZYNA tego wszystkiego
                    co widzimy , a co nie jest dziełem człowieka a tą przyczyną może być rozumny,
                    osobowy Stwórca.
                    Natomiast twierdzenie, że Boga nie ma w sytuacji gdy nie można tego z cał a
                    pewnością udowodnić jest popisem głupoty.
                    Madcio człowiek od zarania poszukiwał Boga i to nas różni od zwierząt.

                    • madcio Re: Do BioTecha: 02.03.06, 11:27
                      > Przepis prawa Bożego o powstrzymywanie się od krwi dotyczy wszystkich
                      > niezależnie od wieku
                      To jest u was dla mnie najbardziej ostręczające - uśmiercanie własnych dzieci.

                      Skąd niby wiesz, że twoje dziecko będzie ŚJ? Jak ktoś skończył 18 lat, to jego
                      samobójcza głupota i samobójcza wiara jest wyłącznie jego własnym problemem. Ale
                      władza rodzicielska ma swoje ograniczenia i od dzieci wara.

                      Nie wolno rodzicom katować własnych dzieci i nie powinno być wolno dopuszczać do
                      ich śmierci z powodów religii ich rodziców.

                      > medycyna robi postępy w dziedzinie leczenia i
                      > operowania bez krwi z uzyciem środków krwiozastępczych.
                      Sztucznej krwi w pełni spełniającej funkcję prawdziwej jeszcze długo nie będzie.
                      Na radzie medycyna musi radzić z tym, co jest.

                      > Boga to skoro nie mozna udowodnić jego istnienia i jego nieistnienia to
                      > przepraszam ale głupotą jest twierdzenie że Boga nie ma, lepsza byłaby
                      > odpowiedź :"nie wiem".
                      To byłby agnostycyzm. Ja jestem bardziej radykalny. Jeśli nie mozna niczego
                      udowodnić w sprawie Boga, to tak jakby go nie było. I ponieważ z definicji
                      nieudowadnialności wynika, że nigdy nie znajdą się dowody, z całym spokojem mogę
                      przyjąć, że boga nie ma.

                      > Bo że Bóg jest to można przypuszczać gdyż musi być PRZYCZYNA tego wszystkiego
                      > co widzimy , a co nie jest dziełem człowieka a tą przyczyną może być rozumny,
                      > osobowy Stwórca.
                      Problem w tym, że nie musi być to akurat Bóg. Poza tym jeśli MUSI być przyczyna,
                      to jaka była przyczyna Boga? Hę? To pytanie zawsze zadaję wierzącym i jeszcze
                      nigdy nie uzyskałem zadowalającej odpowiedzi. Zawsze są wykręty.
                      • vacia Re: Do BioTecha: 02.03.06, 19:41
                        madcio napisał:

                        >> To jest u was dla mnie najbardziej ostręczające - uśmiercanie własnych
                        dzieci.

                        To straszne kłamstwo. Świadkowie Jehowy bardzo kochają swoje dzieci i starannie
                        je leczą.
                        Mają prawo wychowywać swoje dzieci zgodnie ze swoją szlachetną religią.
                        Gdybyś miał rację to Świadkowie nie byli by zalegalizowani w żadnym kraju na
                        świecie a są religią równoprawną z innymi, zarejestrowaną w większości
                        krajów świata.
                        Twój ateizm pozbawia cię skrupułów i piszesz kłamstwa.
                        Z kim się liczysz ?
                        • madcio Re: Do BioTecha: 04.03.06, 21:49
                          > To straszne kłamstwo.
                          To fakt, a nie kłamstwo. Nie to, zeby wasz zakaz transfuzji krwi był szczególnie
                          durnym zakazem religijnym - jest w różnych religiach wiele podobnych idiotyzmów.
                          Rzecz polega na nader poważnych konsekwencjach tego akurat zakazu.
                          Śmiercionośnych konsekwencjach.

                          > Świadkowie Jehowy bardzo kochają swoje dzieci i starannie
                          > je leczą.
                          Starannie moze i tak, ale z jednym malutkim wyjąteczkiem.

                          A potem mamy ładny stosik trupów, niepotrzebnych śmierci, których można byłoby
                          uniknąć. Jak pisałem, nawet nie mówię o dorosłych osobach (które mają, jak
                          mówiłem, prawo do samobójstwa, nawet tak idiotycznego) - tylko o dzieciach, za
                          które decydują rodzice. Czasem z kiepskim skutkiem dla potomstwa.

                          > Mają prawo wychowywać swoje dzieci zgodnie ze swoją szlachetną religią.
                          Ale nie mają i nie powinni mieć prawa narzucania tej religi dzieciom. Mam na
                          myśli, jak już mówiłem, to, że nie wiesz na pewno, czy twoje dziecko będzie ŚJ.

                          > Twój ateizm pozbawia cię skrupułów i piszesz kłamstwa.
                          Nie kłamię. Piszę, co myślę o tym wyjątkowo chorym aspekcie waszej religii nie
                          majacym nic wspólnego z zdrowym rozsądkiem, za to dużo wspólnego z samobójczą wiarą.

                          Powtarzam: WŁADZA RODZICIELSKA MA SWOJE GRANICE. Rodzic, który zakatuje po
                          pijanemu dziecko ląduje za kratkami. Rodzic, który z jakichkolwiek przyczyn (np.
                          bo wielka Makumba w głowie tak mu powiedziała) odmawia niesienia pomocy swemu
                          dziecku, w efekcie doprowadzając do jego śmierci, też powinien odpowiadać za
                          swój czyn przed sądem.

                          EOT - z tobą dyskusja na ten temat nie ma sensu.
                • kapitalizm Re: Do BioTecha: 02.03.06, 22:17
                  Vacia!

                  - nie krew czy 72 dziewice sa obiektem mego zainteresowania, tylko zasady
                  moralne,

                  jest wielce niemoralnym poswiecanie ludzkiego zycia, koniec kropka.

                  i nie ma tu znaczenia, ze tylko w warunkach ekstremalnych, gdy SJ np. nie ma
                  innego wyjscia tylko transfuzja krwi, albo smierc - on jest ZOBOWIAZANY zginac,
                  POSWIECIC swoje lub swego dziecka ZYCIE,

                  niczym w tym sie nie rozni od matki wysylajacej swe dziecko na akcje
                  samobojcza - ona tez gleboko wierzy, ze Bog jej tak nakazal i tak jest zapisane
                  w Koranie,

                  obie postawy sa gleboko niemoralne, naruszja one podstawy racjonalnego myslenia
                  i zaprzeczja zasadom czlowieczenstwa, w mysl ktorych moralnym jest wszystko to
                  CO sprzyja, wzbogaca i promuje zycie, a niemoralnym jest wszystko to co zagraza
                  zyciu lub je niszczy,

                  a wiec jak widzisz zasady moralne nie ustanawia czlowiek, ani tymbardziej
                  jakis "nadczlowiek" (Bog?), tylko sa one warunkiem koniecznym do ZYCIA, zasada
                  samowynikajaca, obiektywna,

                  > Również Swiadkowie powstrzymują się od rozlewania cudzej krwi na wojnie

                  - ale sa gotowi (i nawet przygotowani na ta okolicznosc noszac przy sobie
                  specjalne oswiadczenie) ja rozlac swemu dziecku lub sobie,


                  >jakim złem moralnym jest wojna nie muszę Cie mam nadzieję
                  > przekonywać.

                  - wojna wcale nie musi byc zlem moralnym,

                  wojna obronna jest w celu ratowania zycia - a wiec moralna,

                  wojna napastnicza jest niemoralna,

                  wojna obronna jest zlem koniecznym, czasem mniejszym zlem niz jej brak,

                  czego nie mozna powiedziec o kims kto swiadomie poswieca zycie rezygnujac z
                  transfuzji krwi (mowimy o tym przypadku gdy nie ma zadnego innego wyjscia,
                  smierc albo transfuzja),


                  > Pozatym powiedz mi jak to możliwe że Yy mając wykształcenie filozoficzne
                  > przyjąłeś tak nieracjonalny i nielogiczny pogląd, że Bóg nie istnieje, skoro
                  > nie można udowodnić nieistnienia Boga???

                  - a to co za logika?

                  czy wierzysz w Pitimiko?

                  nie?

                  a powinnas, przeciez nikt nie moze udowodnic ze on NIE istnieje

                  racjonalnie mozna wierzyc tylko w to co jest mozliwe do udowodnienia, a nie w
                  to czego nie mozna udowodnic NIEISTNIENIA,



                  > A co do moralności to na pewno masz dużo do zrobienia osobiście w swoim życiu
                  > ze sobą, tak więc na tym się skoncentruj bo to możesz poprawić.


                  - ??

                  czyzbys mnie znala osobiscie?
                  • vacia Re: Do BioTecha: 03.03.06, 08:42
                    kapitalizm napisał:
                    >
                    > - nie krew czy 72 dziewice sa obiektem mego zainteresowania, tylko zasady
                    > moralne,

                    Zasady moralne mnie też jak najbardziej interesują.
                    Dla Ciebie moralne jest zabijanie ludzi w wojnie obronnej a dla mnie jest to
                    niemoralne!
                    Kto rostrzygmnie nasz spór?
                    Piszesz, że dla Ciebie najwyższą wartością jest życie.
                    Zapomniałeś jednak dodać że najwyższą wartością w czasie wojny jest dla Ciebie
                    życie Twojego narodu. Nie obchodzi Cię życie drugiego człowieka w czasie wojny
                    obronnej tylko dlatego że jest żołnierzem obcego kraju.
                    A Niemcy siłą wcielali do wojska wielu młodych niechcacych walczyć ludzi.
                    Były to często dzieci!
                    Czyli zabijanie dzieci tylko dlatego że są po drugiej stronie frontu jest dla
                    Ciebie czyste moralnie.
                    NIe mamy możliwości dogadania się, bo mówimy różnymi językami.
                    Dla mnie każda wojna jest złem moralnym.
                    Na przykładzie Iraku widać jak na dłoni, złe skutki interwencji zbrojnej obcego
                    mocarstwa.
                    Ile niewinnych dzieci zginęło w tej wojnie!

                    Jeśli nie można udowodnić nieistnienia Boga a przesłanki jego istnienia są ( o
                    tym nie wolno zapominać nawet na chwilę) to mądrzej byłoby z Twojej strony
                    gdybyś powiedział, że nie wiesz czy istnieje Bóg ,zamiast radykalnie upierać
                    się że go nie ma.

                    To że napisałam ,że powinieneś popracować nad sobą pod względem moralnym wynika
                    z tego, że nie muszę cię znać osobiście aby stwierdzić taką potrzebę.
                    Uważam ,że każdy człowiek na Ziemii ma coś do zrobienia w tym kierunku ,
                    jesteśmy wszyscy niedoskonali.
                    Pozdrawiam Cię serdecznie.







                    • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 03.03.06, 23:50
                      vacia napisała:

                      > kapitalizm napisał:
                      > >
                      > > - nie krew czy 72 dziewice sa obiektem mego zainteresowania, tylko zasady
                      >
                      > > moralne,
                      >
                      > Zasady moralne mnie też jak najbardziej interesują.

                      - poswiecanie zycia jest niemoralne, tak dlugo jak bronisz zasady swiadomego
                      poswiecenia zycia ludziego, tak dlugo nie pisz, ze cie interesuja zasady
                      moralne - bo to nazywa sie hipokryzja,


                      > Dla Ciebie moralne jest zabijanie ludzi w wojnie obronnej a dla mnie jest to
                      > niemoralne!
                      > Kto rostrzygmnie nasz spór?


                      - zasada obiektywnej moralnosci, wszystko co sluzy ochronie zycia jest
                      moralne....

                      wojna obronna z samej nazwy sluzy ochronie zycia zagrozonego przez napastnika,

                      gdy cie ktos napadnie, masz moralny obowiazek bronic siebie i najblizszych,

                      skala odpowiedzi zalezna jest od rodzaju zagrozenia, w przypadku slownej
                      zaczepki, aktu kradziezy czy wandalizmu, zrozumialym jest, ze
                      nieusprawiedliwionym byloby zabicie napastnika,

                      tak nie jest gdy napastnik (kraj) napada, niszczy i morduje - tu wszelkie
                      konsekwencje wynikle z obrony i odwetu ponosi ponosi strona napadajaca (tak
                      bylo z Niemcami w IISW i Japonia),

                      a wiec smierc kazdego czlowieka (wojskowego czy cywila) jest moralnym
                      obciazeniem i calkowita 100% wina napastnika,

                      > Jeśli nie można udowodnić nieistnienia Boga

                      - ja nie powiedzialem, ze mozna udowodnic tylko obowiazek dowodu spoczywa na
                      stronie deklarujacej ISTNIENIE danego zjawiska czy obiektu,

                      jezeli twierdzisz, ze postac ktora nazywasz Bog nie posiada ciala, nie ma
                      tozsamosci czyli zadnej okreslonej wlasciwosci, to z miejsca negujesz istnienie
                      takiego podmiotu - gdyz wszystko co istnieje musi posiadac okreslona tozsamosc,
                      czyli byc takie, a nie inne w danych warunkach i czasie,

                      i to jest wystarczajacym, podstawowym i bezposrednim dowodem na NIE istnienie
                      Boga.



                      > Piszesz, że dla Ciebie najwyższą wartością jest życie.
                      > Zapomniałeś jednak dodać że najwyższą wartością w czasie wojny jest dla
                      Ciebie
                      > życie Twojego narodu. Nie obchodzi Cię życie drugiego człowieka w czasie
                      wojny
                      > obronnej tylko dlatego że jest żołnierzem obcego kraju.
                      > A Niemcy siłą wcielali do wojska wielu młodych niechcacych walczyć ludzi.
                      > Były to często dzieci!
                      > Czyli zabijanie dzieci tylko dlatego że są po drugiej stronie frontu jest dla
                      > Ciebie czyste moralnie.
                      > NIe mamy możliwości dogadania się, bo mówimy różnymi językami.
                      > Dla mnie każda wojna jest złem moralnym.
                      > Na przykładzie Iraku widać jak na dłoni, złe skutki interwencji zbrojnej
                      obcego
                      >
                      > mocarstwa.
                      > Ile niewinnych dzieci zginęło w tej wojnie!
                      >
                      > Jeśli nie można udowodnić nieistnienia Boga a przesłanki jego istnienia są (
                      o
                      > tym nie wolno zapominać nawet na chwilę) to mądrzej byłoby z Twojej strony
                      > gdybyś powiedział, że nie wiesz czy istnieje Bóg ,zamiast radykalnie upierać
                      > się że go nie ma.
                      >
                      > To że napisałam ,że powinieneś popracować nad sobą pod względem moralnym
                      wynika
                      >
                      > z tego, że nie muszę cię znać osobiście aby stwierdzić taką potrzebę.
                      > Uważam ,że każdy człowiek na Ziemii ma coś do zrobienia w tym kierunku ,
                      > jesteśmy wszyscy niedoskonali.
                      > Pozdrawiam Cię serdecznie.
                      • vacia Re: Do BioTecha: 04.03.06, 11:51
                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                        < bo to nazywa sie hipokryzja,

                        NIe osądzaj mnie. Właśnie do osądzania ludzi potrzebny jest Bóg bo my
                        dysponujemy zbyt małym zasobem informacji o drugim człowieku aby go osądzać.
                        Czy gdybym była gorliwą katoliczką uważałbyś mne za bardziej moralną?
                        Zdajsie, że tak.
                        Dlaczego więc nie jesteś Katolikiem?



                        >
                        >
                        >
                        > - zasada obiektywnej moralnosci, wszystko co sluzy ochronie zycia jest
                        > moralne....

                        Kapitalizm, Twoja definicja wymaga pogłębienia..
                        Czy moralne jest to co służy ochronie mojego życia? lub życia mojego narodu?
                        To sugerujesz?
                        Życie drugiego człowieka lub innego narodu jest mniej ważna?
                        Przecież nieraz istnieje konflikt interesów, wtedy czyje życie jest ważniejsze?
                        Zawsze moje????? To egoizm, samolubstwo. A co z miłością?
                        Przecież z miłości rezygnujemy chociaż z cząstki swojego życia na rzecz
                        drugiego czlowieka.



                        > tak nie jest gdy napastnik (kraj) napada, niszczy i morduje - tu wszelkie
                        > konsekwencje wynikle z obrony i odwetu ponosi ponosi strona napadajaca (tak
                        > bylo z Niemcami w IISW i Japonia),

                        Co była winna ludnośc Hiroszimy za polityke swojego cesarza? Dlaczego musieli
                        zginąć???
                        Ponieważ w czasie każdej wojny giną niewinni cywile dlatego wojna jest złem i
                        nie nalezy brać w niej udziału.
                        Słusznie Jezus powiedział ; " Kto mieczem wojuje od miecza ginie"

                        > a wiec smierc kazdego czlowieka (wojskowego czy cywila) jest moralnym
                        > obciazeniem i calkowita 100% wina napastnika,

                        Wina napastnika jest olbrzymia ale gdyby nie było odwetu byłoby mniej ofiar.

                        >
                        > jezeli twierdzisz, ze postac ktora nazywasz Bog nie posiada ciala, nie ma
                        > tozsamosci czyli zadnej okreslonej wlasciwosci, to z miejsca negujesz
                        istnienie> takiego podmiotu - gdyz wszystko co istnieje musi posiadac okreslona
                        tozsamosc,> czyli byc takie, a nie inne w danych warunkach i czasie,

                        Kapitalizm popełniłes błąd bo uczyniłeś z MATERII Boga. Materia jest wieczna i
                        tak dalej...
                        Co warta jest materia bez życia?
                        Owszem może pięknie wyglądać ale to życie jest fascynujące.
                        Na przykład Ty, gdybyś był tylko ciałem, to czy to byłoby ciekawe?
                        Dopiero Twoje życie duchowe nadaje Tobie toższamość i wartość.
                        A życie pochodzi od Boga.
                        Bóg jest dawcą życia.
                        Pozatym nie martw się o tożsamość Boga, jeśli Ty ją masz, on tym bardziej.
                        Każdy indywidualnie poszukuje Boga a nie czeka na dowody.
                        Pieniędzy tez nikt ci nie daje , musisz na nie zapracować a dlaczego ktoś
                        miałaby się trudzić aby Ci udowadniać Boga , sam musisz wykonać pewną pracę w
                        tym kierunku.

                        Pozatym życzę Ci wszystkiego dobrego.
                        Lubię rozmowy w duchu miłości ale czy jest to możliwe do wykonania dla
                        ateisty???

                        >
                        >>
                        >
                        • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 04.03.06, 20:04
                          Vacia,

                          juz kiedys cie zapraszalem do powaznej i racjonalnej dyskusji na tematy
                          moralnosci i milosci - odrzucilas, wybralas droge emocjonalnej hustawki, raz
                          zgadzalas sie z waznoscia racjonalnego postepowania i zaraz potem przyznawalas,
                          ze czasem lubisz brak rozsadku i poleganie na emocjach,

                          taka niekonsekwentna postawa w dyskusji (i szerzej w zyciu) do niczego nie
                          prowadzi - daj znac jak zmienisz zdanie, ja mych zapatrywan nie zmienilem i nie
                          zmieniam zaleznie od emocji - jesli obiektywnie i racjonalnie mnie przekonasz
                          do swojego punktu widzenia, nie bede mial zadnego innego wyjscia jak tylko
                          zmienic calkowicie moja filozofie zycia,

                          jak narazie popelniasz stale te same swiadome bledy i ominiecia,

                          jednym z nich jest banalizowanie pojecia milosci i moralnosci,

                          milosc to nie jest poprostu zyczliwosc czy dobra wola wobec innych, milosc jest
                          prywatna, indywidualna reakcja na wartosci drugiego czlowieka, wartosci ktore
                          ty sama cenisz najwyzej,

                          z samej definicji milosci wynika, ze jest to uczucie wartosciujace, wysoce
                          dyskryminujace i zarezerwowane tylko dla osob najblizszych, dobrze znanych -
                          ludzi z ktorymi masz bliski kontakt,

                          desygnowanie tego pojecia do jakiejkolwiek innej relacji miedzy ludzmi, czasem
                          nawet nieznanych i przypadkowych jest trawestacja i banalizowaniem tego
                          pieknego uczucia - wiekszosc religii popelnia ten 'grzech',

                          wielce charakterystyczne i godne pozalowania jest twoje podejsci w tym zdaniu:

                          > Przecież z miłości rezygnujemy chociaż z cząstki swojego życia na rzecz
                          drugiego czlowieka.

                          - otoz nie, dla mnie milosc zawsze wiaze sie z korzyscia, nigdy z rezygnacja,
                          jest dla mnie wartoscia najcenniejsza - bo kochac znaczy wzbogacac wlasne zycie,

                          kazde poswiecenie jest zaprzeczeniem milosci, gdyz poswiecenie oznacza
                          rezygnowanie z czegos lub kogos cennego na rzecz czegos lub kogos mniej
                          cennego, mniej wartosciowego,

                          a wiec jesli robisz cos dla osoby ktora kochasz, i w tym samym czasie
                          odczuwasz, ze sie poswiecasz, czyli rezygnujesz z czegos cos wartosciujesz
                          wyzej na rzecz wartosci mniejszej (przynajmniej w twoim odczuciu) - to to co
                          odczuwasz nie jest miloscia, co najwyzej jalmuzna,


                          drugim takim naduzywanym i zle rozumianym przez ciebie pojeciem jest moralnosc,

                          piszesz:

                          > Kapitalizm, Twoja definicja wymaga pogłębienia..
                          Czy moralne jest to co służy ochronie mojego życia? lub życia mojego narodu?
                          To sugerujesz?

                          - sugeruje dokladnie to co napisalem: 'ochronie zycia' (kazdego),

                          > Życie drugiego człowieka lub innego narodu jest mniej ważna?
                          Przecież nieraz istnieje konflikt interesów, wtedy czyje życie jest ważniejsze?
                          Zawsze moje?????

                          - miedzy ludzmi racjonalnymi nigdy nie istnieje konflikt,

                          w przypadku konfliktu osoby czy panstwa racjonalnego (napadnietego) z osoba,
                          panstwem nieracjonalnym (napadajacym) wine za wszelkie straty ponosi strona
                          nieracjonalna - nie wiem jak jeszcze jasniej moge to zagadnienie wyrazic,

                          na koniec dodam tylko, ze moralnosc to wlasnie ocenianie, osadzanie, oczywiscie
                          w warunkach wyboru - tam gdzie jestesmy wyboru pozbawieni, tam nie ma mowy o
                          moralnosci,

                          > Co była winna ludnośc Hiroszimy za polityke swojego cesarza? Dlaczego musieli
                          zginąć???

                          - nalezaloby o to zapytac cesarza Hirochito i tych ktorzy go popierali, a
                          popieral go caly narod - kazdy byl wychowany w duchu poswiecenia (dla Boga,
                          Cesarza, Narodu), dlaczego spowodowali smierc tylu ludzi?


                          > Wina napastnika jest olbrzymia ale gdyby nie było odwetu byłoby mniej ofiar.

                          - skad takie przypuszczenie?

                          Japonia deklarowala i fizycznie pokazala (atakujac i mordujac tysiace), ze chce
                          calkowitego zniszczenia USA,

                          wiec jesli mowisz o liczbie zabitych zrozumiale, ze bez radykalnego zakonczenia
                          tego konfliktu przez USA, liczba ofiar bylaby wielokrotnie wieksza,

                          co do materii ozywionej i nieozywionej to juz kiedys ci pokazalem, ze materia
                          moze istniec bez zycia,

                          natomiast odwrotnie jest niemozliwe,

                          zycie bez materii (ciala) nie moze istniec, kazda forma zycia jest oparta na
                          materii, od najprostszej rosliny do najwyzszej w postaci czlowieka,

                          pamietaj, ze aby swiadomosc moglaby byc nazwana swiadomoscia, musi byc ona
                          swiadoma CZEGOS,

                          co do mojego ateizmu, to ja jestem czlowiekiem niewierzacym w cuda (Boga) tylko
                          dlatego, ze moralnosc jest dla czlowieka praktycznym i niezbednym wymogiem
                          zycia racjonalnego na Ziemi, a to ma dla mnie znaczenie pierwszoplanowe,

                          pzdr.
                          • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 04.03.06, 20:09
                            mysle, ze ten ustep:

                            > milosc jest
                            prywatna, indywidualna reakcja na wartosci drugiego czlowieka, wartosci ktore
                            ty sama cenisz najwyzej,

                            powinien byc:

                            ....milosc jest prywatna, indywidualna reakcja czlowieka na wartosci drugiej
                            osoby, wartosci ktore ta osoba ceni najwyzej,
                          • vacia Re: Do BioTecha: 05.03.06, 16:31
                            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                            > jesli obiektywnie i racjonalnie mnie przekonasz
                            > do swojego punktu widzenia, nie bede mial zadnego innego wyjscia jak tylko
                            > zmienic calkowicie moja filozofie zycia,

                            Racjonalne argumenty odbijają się od Ciebie jak piłka od ściany.
                            Żeby zmienić swoją filozofię życiową to musiałbyś tego sam chcieć.


                            > jednym z nich jest banalizowanie pojecia milosci i moralnosci,>
                            > milosc to nie jest poprostu zyczliwosc czy dobra wola wobec innych, milosc
                            jest prywatna, indywidualna reakcja na wartosci drugiego czlowieka, wartosci
                            ktore ty sama cenisz najwyzej,

                            Według Twojej teorii obdarzamy miłością osoby reprezentujce cenne dla nas
                            wartości, to jeśli ja bym nie napotkała w życiu takich osób z tymi cennymi
                            wartościami to nie mogłabym nikogo pokochać?
                            To już wolę moją banalną definicję miłości jako życzliwości wobec napotkanych w
                            życiu ludzi.
                            Banalizuję też moralność? Ciekawe jak?
                            Za bardzo lubisz dominować w dyskusji a tu chodzi o dojście do prawdy a nie do
                            postawienia na swoim zdaniu.



                            > desygnowanie tego pojecia do jakiejkolwiek innej relacji miedzy ludzmi,
                            czasem > nawet nieznanych i przypadkowych jest trawestacja i banalizowaniem
                            tego > pieknego uczucia - wiekszosc religii popelnia ten 'grzech',

                            Kapitalizm gdybyś nagle znalazł się w innym kraju , z dala od bliskich, czy
                            nie chciałbyś aby ktoś troskliwie udzielił Ci pomocy w trudnej sytuacji?
                            Tak troskliwie jak członek rodziny? Byłby to przejaw pięknej miłości do obcych.

                            >
                            >
                            > - otoz nie, dla mnie milosc zawsze wiaze sie z korzyscia, nigdy z rezygnacja,
                            > jest dla mnie wartoscia najcenniejsza - bo kochac znaczy wzbogacac wlasne
                            zycie> kazde poswiecenie jest zaprzeczeniem milosci, gdyz poswiecenie oznacza
                            > rezygnowanie z czegos lub kogos cennego na rzecz czegos lub kogos mniej
                            > cennego, mniej wartosciowego,>
                            > a wiec jesli robisz cos dla osoby ktora kochasz, i w tym samym czasie
                            > odczuwasz, ze sie poswiecasz, czyli rezygnujesz z czegos cos wartosciujesz
                            > wyzej na rzecz wartosci mniejszej (przynajmniej w twoim odczuciu) - to to co
                            > odczuwasz nie jest miloscia, co najwyzej jalmuzna,

                            Przesadzasz, stanowczo przesadzasz. Zgodzę się z Tobą, że gdy z miłości coś
                            robimy dla kogoś powinniśmy odczuwać szczęście ale czasem odczuwamy poświęcenie
                            bo nasza miłość nie jest aż tak duża a ponoszone trudy są bardzo duże.
                            Nie wierzę, że zawsze odczuwasz szczęście, gdy w pocie czoła robisz coś dla
                            ukochanego człowieka.
                            Chyba że często odmawiasz przysługi jak Ci sie nie chce a wtedy w rzadkich
                            chwilach kiedy coś robisz dla kochanego człowieka odczuwasz przyjemność.


                            > - miedzy ludzmi racjonalnymi nigdy nie istnieje konflikt,

                            Chyba mało jest racjonalnych w Twoim rozumieniu ludzi skoro wszędzie wybuchaja
                            konflikty między ludżmi.

                            > na koniec dodam tylko, ze moralnosc to wlasnie ocenianie, osadzanie,
                            oczywiscie>
                            > w warunkach wyboru - tam gdzie jestesmy wyboru pozbawieni, tam nie ma mowy o
                            > moralnosci,

                            Ale siebie mamy oceniać i osądzać a nie innych ludzi.

                            > co do materii ozywionej i nieozywionej to juz kiedys ci pokazalem, ze materia
                            > moze istniec bez zycia,> natomiast odwrotnie jest niemozliwe,
                            > zycie bez materii (ciala) nie moze istniec, kazda forma zycia jest oparta na
                            > materii, od najprostszej rosliny do najwyzszej w postaci czlowieka,>
                            > pamietaj, ze aby swiadomosc moglaby byc nazwana swiadomoscia, musi byc ona
                            > swiadoma CZEGOS,

                            Kapitalizm wysnuwasz swoje wnioski z obserwacji. Nie wszystko widzimy, nie cała
                            rzeczywistość jest postrzegana ludzkim okiem. Dzięki poprzedniej rozmowie z
                            Tobą doszłam, do wniosku, że można uzupełnic twoją filozofię życiową, skoro
                            materia przybiera postać energii a energia może być niewidzialna dla ludzkiego
                            oka to Bóg może być świadomą enegią. My jesteśmy materią obdarzoną świadomością
                            a Bóg energią obdarzoną świadomością.
                            Suma Twoich przmyśleń i moich daje nam lepszy ogląd rzeczywistości.

                            >
                            > co do mojego ateizmu, to ja jestem czlowiekiem niewierzacym w cuda (Boga)
                            tylko> dlatego, ze moralnosc jest dla czlowieka praktycznym i niezbednym
                            wymogiem > zycia racjonalnego na Ziemi, a to ma dla mnie znaczenie
                            pierwszoplanowe,

                            Dla Boga też moralnośc ma znaczenie pierwszoplanowe dlatego poprzez Biblię
                            nieustannie poucza ludzi co jest dobre a co złe.
                            Bóg powiedział : "nie zabijaj" a człowiek swoje, owszem nie będę zaczynał
                            zabijać ale dokończę jak ktoś zacznie.
                            Bóg swoje a człowiek swoje.
                            Cdyby każdy człowiek wymyślał swój własny kodeks moralny według swojego rozumu
                            to nie byłoby dobrze, zresztą obecnie większośc ludzi tak robi a negatywne
                            skutki ich moralności widzimy oglądając codzień wiadmości teelwizyjne i na
                            codzień w życiu.
                            To Bóg ustala normy moralne a nie człowiek.


                            • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 06.03.06, 05:37

                              > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                              >
                              > > jesli obiektywnie i racjonalnie mnie przekonasz
                              > > do swojego punktu widzenia, nie bede mial zadnego innego wyjscia jak tylk
                              > o
                              > > zmienic calkowicie moja filozofie zycia,
                              >
                              > Racjonalne argumenty odbijają się od Ciebie jak piłka od ściany.
                              > Żeby zmienić swoją filozofię życiową to musiałbyś tego sam chcieć.


                              - czyzbys kiedys takich uzyla?

                              caly zamieniam sie w sluch,


                              > > jednym z nich jest banalizowanie pojecia milosci i moralnosci,>
                              > > milosc to nie jest poprostu zyczliwosc czy dobra wola wobec innych, milos
                              > c
                              > jest prywatna, indywidualna reakcja na wartosci drugiego czlowieka, wartosci
                              > ktore ty sama cenisz najwyzej,
                              >
                              > Według Twojej teorii obdarzamy miłością osoby reprezentujce cenne dla nas
                              > wartości, to jeśli ja bym nie napotkała w życiu takich osób z tymi cennymi
                              > wartościami to nie mogłabym nikogo pokochać?

                              - dokladnie tak jest,

                              nikt lepiej cie nie zna od ciebie samej - wiec ja nie znam twoich wartosci, dla
                              niektorych cennymi wartosciami sa klamstwa, pijanstwo czy lenistwo (nie mowie,
                              ze ty) - tacy ludzie tez kochaja, sobie rownych,

                              zakochujemy sie w tych cechach charakteru drugiej osoby (i w tej osobie), ktore
                              sami uznajemy za najcenniejsze,

                              > To już wolę moją banalną definicję miłości jako życzliwości wobec napotkanych
                              w życiu ludzi.

                              - to juz twoj wybor - taka milosc jakie wyznawane wartosci,

                              jesli wolisz banalna milosc, to bedziesz miala banalna milosc, bedziesz miala
                              taka zwykla zyczliwosc napotkanej osoby - nic wiecej,


                              > Banalizuję też moralność? Ciekawe jak?
                              > Za bardzo lubisz dominować w dyskusji a tu chodzi o dojście do prawdy a nie
                              do
                              > postawienia na swoim zdaniu.


                              - tu chyba troche sie z toba zgodze, lubie dominowac i stawiac na swoim,

                              ale jesli siebie, a ni nikogo tym nie krzywdze, to w czym problem?


                              poza tym nie odbywa sie to kosztem dociekania prawdy - ta jest dla mnie zbyt
                              wazna, pamietaj, ze ja przede wszystkim i najpierw jestem egoista i nie
                              zaniedbuje to co jest dla mnie wazne i cenne - a wiec Prawdy, Moralnosci,
                              Milosci,

                              >
                              > > desygnowanie tego pojecia do jakiejkolwiek innej relacji miedzy ludzmi,
                              > czasem > nawet nieznanych i przypadkowych jest trawestacja i banalizowaniem
                              >
                              > tego > pieknego uczucia - wiekszosc religii popelnia ten 'grzech',
                              >
                              > Kapitalizm gdybyś nagle znalazł się w innym kraju , z dala od bliskich, czy
                              > nie chciałbyś aby ktoś troskliwie udzielił Ci pomocy w trudnej sytuacji?
                              > Tak troskliwie jak członek rodziny? Byłby to przejaw pięknej miłości do
                              obcych.

                              - znowu mylisz zyczliwosc, przyzwoitosc, dobra wole i uprzejmosc - z MILOSCIA,

                              wiele razy pomagalem obcym i obcy mi pomagali - i nie bylismy w zadnym zwiazku
                              milosnym,


                              >
                              > >
                              > >
                              > > - otoz nie, dla mnie milosc zawsze wiaze sie z korzyscia, nigdy z rezygna
                              > cja,
                              > > jest dla mnie wartoscia najcenniejsza - bo kochac znaczy wzbogacac wlasne
                              >
                              > zycie> kazde poswiecenie jest zaprzeczeniem milosci, gdyz poswiecenie oznac
                              > za
                              > > rezygnowanie z czegos lub kogos cennego na rzecz czegos lub kogos mniej
                              > > cennego, mniej wartosciowego,>
                              > > a wiec jesli robisz cos dla osoby ktora kochasz, i w tym samym czasie
                              > > odczuwasz, ze sie poswiecasz, czyli rezygnujesz z czegos cos wartosciujes
                              > z
                              > > wyzej na rzecz wartosci mniejszej (przynajmniej w twoim odczuciu) - to to
                              > co
                              > > odczuwasz nie jest miloscia, co najwyzej jalmuzna,
                              >
                              > Przesadzasz, stanowczo przesadzasz. Zgodzę się z Tobą, że gdy z miłości coś
                              > robimy dla kogoś powinniśmy odczuwać szczęście ale czasem odczuwamy
                              poświęcenie
                              > bo nasza miłość nie jest aż tak duża a ponoszone trudy są bardzo duże.


                              - "powinnismy odczuwac"? - ty naprawde nie masz pojecia co to jest milosc!

                              toz wlasnie nie odczuwanie tej radosci w takim momencie jest oznaka braku
                              milosci,

                              co znaczy nie taka 'duza milosc'? - taka na 60%? czy 80%?

                              sa to znowu fatalne skutki religijnego banalizowania milosci, zrownywania jej w
                              dol ze zwykla zyczliwoscia - strzez sie takiej interpretacji bo nigdy nie
                              zaznasz prawdziwej milosci,


                              > Nie wierzę, że zawsze odczuwasz szczęście, gdy w pocie czoła robisz coś dla
                              > ukochanego człowieka.

                              - zawsze.

                              i wlasnie tym sie roznie od czlowieka wierzacego w Boga, zaswiaty, cuda i
                              czlowieka wypatrywujacego zasad moralnych w mistycyzmie i w niebiosach - ja to
                              robie dla siebie, tu na Ziemi, i teraz,

                              i za skutki odchodzenia od tych standardow place tu na Ziemi,

                              tak samo jak owoce prawidlowego postepowania zbieram ja, tu na Ziemi,

                              widzisz teraz juz ta roznice?

                              > Chyba że często odmawiasz przysługi jak Ci sie nie chce a wtedy w rzadkich
                              > chwilach kiedy coś robisz dla kochanego człowieka odczuwasz przyjemność.

                              - czy ty nie rozumiesz, ze ja jestem egoista, a wiec MOJA milosc jest ponad
                              wszystko? - bo ona jest MOJA,

                              jak wiec moglbym odmawiac SOBIE (mojej milosci) przyjemnosci?



                              > > - miedzy ludzmi racjonalnymi nigdy nie istnieje konflikt,
                              >
                              > Chyba mało jest racjonalnych w Twoim rozumieniu ludzi skoro wszędzie
                              wybuchaja
                              > konflikty między ludżmi.


                              - tak, malo jest ludzi racjonalnych, gdyz sa wychowywaniu w duchu altruizmu i
                              poswiecenia - a wiec w ciaglym zaprzeczaniu DOBRA,






                              > > na koniec dodam tylko, ze moralnosc to wlasnie ocenianie, osadzanie,
                              > oczywiscie>
                              > > w warunkach wyboru - tam gdzie jestesmy wyboru pozbawieni, tam nie ma mow
                              > y o
                              > > moralnosci,
                              >
                              > Ale siebie mamy oceniać i osądzać a nie innych ludzi.



                              - zycie ludzkie polega na ciaglym ocenianiu i wartosciowaniu, moralnosc nie
                              jest tu wyjatkiem,

                              zaniechanie oceniania i potepienia jest tym co powoduje wzrost wszelkiego zla,
                              najwieksza wine w tym ponosza ludzie przyzwoici,

                              jest takie amerykanskie (a moze angielskie, nie jestem pewny) powiedzenie, w
                              wolnym tlumaczeniu:

                              "wszystkiego co zlo potrzebuje aby sie rozwijac, to powstrzymanie sie ludzi
                              przyzwoitych od wydawania osadu moralnego, od ocenianie zla" - wiekszosc
                              religii wiedzie w tym prym - rowniez SJ,

                              taka cyniczna postawe znajdujemy w Biblii w wielu miejscach, innym przykladem
                              niszczacym pojecie moralnosci w zyciu czlowieka, jest idea grzechu
                              pierworodnego - najokrutniejsze zaprzeczenie sensu zycia i znaczenia
                              moralnosci,

                              moralnosc laczy sie z odpowiedzialnoscia za SWOJE czyny - odpowiedzialnosc
                              zbiorowa, dziedziczna jest kpina z wszelkich wartosci jakimi jest postepowanie
                              moralne,

                              to sa glowne przyczyny dlaczego tyle jest nieracjonalnosci, czyli zla na
                              swiecie,

                              > > co do materii ozywionej i nieozywionej to juz kiedys ci pokazalem, ze mat
                              > eria
                              > > moze istniec bez zycia,> natomiast odwrotnie jest niemozliwe,
                              > > zycie bez materii (ciala) nie moze istniec, kazda forma zycia jest opart
                              > a na
                              > > materii, od najprostszej rosliny do najwyzszej w postaci czlowieka,>
                              > > pamietaj, ze aby swiadomosc moglaby byc nazwana swiadomoscia, musi byc on
                              > a
                              > > swiadoma CZEGOS,
                              >
                              > Kapitalizm wysnuwasz swoje wnioski z obserwacji. Nie wszystko widzimy, nie
                              cała
                              >
                              > rzeczywistość jest postrzegana ludzkim okiem.

                              - gdzie ja pisalem o oczach?

                              postrzeganie to nie tylko oczy i pozostale 4 zmysly, ale rowniez (i glownie)
                              rozumowa integracja tego calego materialu dostarczonego przez nasze zmysly -
                              innej drogi pozyskiwania wiedzy czlowiek nie posiada,



                              Dzięki poprzedniej rozmowie z
                              > Tobą doszłam, do wniosku, że można uzupełnic twoją filozofię życiową, skoro
                              >
                              • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 06.03.06, 05:39

                                cd.



                                Dzięki poprzedniej rozmowie z
                                > Tobą doszłam, do wniosku, że można uzupełnic twoją filozofię życiową, skoro
                                > materia przybiera postać energii a energia może być niewidzialna dla
                                ludzkiego
                                > oka to Bóg może być świadomą enegią. My jesteśmy materią obdarzoną
                                świadomością
                                >
                                > a Bóg energią obdarzoną świadomością.
                                > Suma Twoich przmyśleń i moich daje nam lepszy ogląd rzeczywistości.



                                - robisz postep, ale potrzebujesz malego przypomnienia - energia jest pochodna
                                materii, jest stanem materii,

                                a wiec gdy mowimy np. energia kinetyczna, to zakladamy istnienie materii
                                powodujacej ta energie (ruch materialnych obiektow),

                                to samo jest z energia cieplna, przyciagania itp......kazda energia jest
                                pochodna materii, jej wlasciwosci, jej ruchu itp.

                                nie wspominajac juz, ze swiadomosc wymaga zycia, zycie musi miec cialo, a cialo
                                to materia,

                                >
                                > >
                                > > co do mojego ateizmu, to ja jestem czlowiekiem niewierzacym w cuda (Boga)
                                >
                                > tylko> dlatego, ze moralnosc jest dla czlowieka praktycznym i niezbednym
                                > wymogiem > zycia racjonalnego na Ziemi, a to ma dla mnie znaczenie
                                > pierwszoplanowe,
                                >
                                > Dla Boga też moralnośc ma znaczenie pierwszoplanowe dlatego poprzez Biblię
                                > nieustannie poucza ludzi co jest dobre a co złe.


                                - Bog, czyli non-entity, nieistnienie nie moze niczego nauczac,

                                > Bóg powiedział : "nie zabijaj" a człowiek swoje, owszem nie będę zaczynał
                                > zabijać ale dokończę jak ktoś zacznie.


                                - podziwiam twoja hipokryzje,

                                mowisz, ze niemoralnym jest zabijanie (nawet w obronie zycia) - a zaraz potem
                                przyznajesz, ze zabilabys siebie i swoje dziecko bez racjonalnej przyczyny (dla
                                jakiegos przepisu biurokratycznego ze starej ksiazki, przepisu ktorego nawet
                                nie rozumiesz),

                                jesli naprawde poszukujesz Prawdy w zyciu i chcesz prowadzic zycie rozumne, to
                                jest dla ciebie szansa - porzuc slepe wierzenia i czyjes zapiski, i zacznij
                                zadawac sobie pytania typu:

                                - dlaczego czlowiek potrzebuje moralnosci, co wymusza na nas postepowanie
                                moralne, co to znaczy milosc, wolny wybor, czym sie rozni zycie czlowieka od
                                zycia zwierzat?

                                i wiele, wiele innych - chetnie sluze pomoca, otworz swoj rozum, a serce
                                rowniez bedzie ci posluszne.

                                pzdr.
                                • vacia Re: Do BioTecha: 06.03.06, 18:45
                                  Kapitalizm, odpowiem Ci bez cytowania Twoich myśli.
                                  Gdybyś przbrał nick " Kapitalista" mogłabym "Cię" odmieniać przez przypadki a
                                  tak niestety nie mogę.
                                  Gdybym miała podsumować Twoje odpowiedzi to owszem -sprawiają wrażenie
                                  logicznych, spójnych i atrakcyjnych, szczególnie ta filozofia egoizmu, chwyta
                                  za serce bo tak naprawdę egoizmu z reguły nam nie brakuje a rzadko ktoś za
                                  niego chwali nas.
                                  Więc reprezentujesz atrakcyjną filozofię ale czy prawdziwą i wartościową????
                                  Czasem towar jest bardzo atrakcyjnie opakowany ale w istocie niskiej jakości i
                                  krótko nam służy.
                                  Czemu trzymasz się kurczowo ,jak tonący koła ratunkowego ,swojej filozofii,
                                  która w istocie nie afimuje życia i moralności i miłości?
                                  Mówi się nieraz o tzw. praniu mózgów, w ten sposób jeżeli się często powtarza
                                  jakieś kłamstwa to w końcu niektórzy w nie uwierzą.
                                  Przypuszczam ,że tak na Ciebie wpłynęła nieprawdziwa filozofia pani Rand i osób
                                  jej podobnych.
                                  Ale wracając do naszej ciekawej dyskusji, to cóż mogę powiedzieć aby się nie
                                  powtarzać.
                                  Czemu odrzucasz całkowicie możliwość ( nie piszę pewność) istnienia Boga?
                                  Tego nie mogę zrozumieć. Kompletnie.
                                  Cud życia Twojego , cud życia ukochanych Ci ludzi, cud przyrody budzącej się do
                                  życia wiosną, wygląd rozgwieżdżonego nieba nocą to wszystko powstało za sprawą
                                  Boga.
                                  MUsisz uznać, że jest ktoś ponad Tobą (Bóg), bo obecnie jesteś dla siebie samym
                                  centrum świata.
                                  Co do miłości, to mylisz się ,że jej nie poznałam. Poznałam jej różne rodzaje
                                  i najbardziej mi się z nich podoba tak zwana miłość bliźniego, pojęcie którym
                                  operuje Biblia.
                                  To najwyższy rodzaj miłości między ludźmi.
                                  Jeszcze jedno zdanie napiszę na temat osądzania.
                                  Nie mając kompletu informacji o człowieku, nie możemy ze 100% pewnością wydać
                                  sądu na czyjś temat ale tylko przypuszczenia.
                                  Mi się podoba filozofia Jezusa, Jezus powiedział :Postępujcie wobec ludzi tak
                                  jakbyście chcieli aby wobec was postępowano"
                                  Nie chcę aby mnie ktos osądzał i potępiał i ja też staram się nikogo nie
                                  osądzać i nie potępiać.
                                  Lubię z Tobą dyskutować ale czy dojdziemy do jakiegos wspólnego wniosku???
                                  MOże z czasem zmiękniesz, wtedy spróbujemy znowu porozmawiać a tymczasem zaproś
                                  do domu Świadków Jehowy i spróbuj z nimi studiować Biblię, poznaj dokładnie
                                  Biblię, naprawdę warto.
                                  Pozdrawiam Cię serdecznie.
                                  • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 06.03.06, 23:44

                                    vacia napisała:


                                    Gdybym miała podsumować Twoje odpowiedzi to owszem -sprawiają wrażenie
                                    logicznych, spójnych i atrakcyjnych, szczególnie ta filozofia egoizmu, chwyta
                                    za serce bo tak naprawdę egoizmu z reguły nam nie brakuje a rzadko ktoś za
                                    niego chwali nas.

                                    - jest zupelnie odwrotnie, gdyby ludziom nie brakowalo spojnosci, logiki i
                                    racjonalnego egoizmu, to nie mielibysmy takiego oplakanego stanu stosunkow
                                    miedzyludzkich,

                                    problemem nie jest nadmiar egoizmu, tylko jego zupelny brak,

                                    kto ci ostatnio pochwalil sie, ze jest egoista, na pewno nikt - kazdy chce byc
                                    i jest altruista, czyli czlowiekiem gotowym do poswiecania wartosci wlasnych i
                                    innych,

                                    ty jestes tego dobrym przykladem - poswiecenie ludzkiego zycia nie stanowi dla
                                    ciebie problemu,

                                    rowniez poswiecenie milosci na rzecz zwyklej uprzejmosci tez jest ok. dla
                                    ciebie,

                                    ciesze sie, ze czytalas wiele prac A. Rand - ciekaw jestem z czym sie nie
                                    zgadzasz i jak doszlas do wniosku, ze filozofia Obiektywizmu
                                    jest 'nieprawdziwa'?

                                    postaraj sie moze wreszcie odpowiadac na moje pytania, ja ci zawsze odpowiadam,

                                    moje pytania koncza sie na tym znaku: ?

                                    jesli dalej bedziesz bzdurzyla o czyich zapiskach, a nie o swoich
                                    przemysleniach - to ja juz nie odpisze,


                                    > Czemu odrzucasz całkowicie możliwość ( nie piszę pewność) istnienia Boga?
                                    Tego nie mogę zrozumieć. Kompletnie.

                                    - nie ma na to zadnego racjonalnego dowodu, nic w naturze nie dzieje sie bez
                                    przyczyny, w cudowny sposob - dlaczego akurat to cos co ty lubisz mialoby byc
                                    wyjatkiem od reguly, ze wszystko we Wszechswiecie ma sens i logike, przyczyne i
                                    skutek, wlasciwosc, tozsamosc?


                                    > MUsisz uznać, że jest ktoś ponad Tobą (Bóg), bo obecnie jesteś dla siebie
                                    samym
                                    centrum świata.

                                    - musze?

                                    tylko jak ktos mnie sila zmusi - ale ja zyje w USA, a nie w Iranie,

                                    niestety (dla mocno wierzacych) te czasy w cywilizacji zachodniej juz sie
                                    skonczyly (ok. 500 lat temu),

                                    co do milosci - to jest twoj wybor, jesli ci wystarczy slogan "milosc
                                    blizniego" itp pustoslowia - to innej milosci raczej nie doswiadczysz,

                                    co do osadzania,

                                    osadzamy ta czesc wiedzy ktora posiadamy, robimy to od chwili urodzenia (gdy
                                    jestesmy dziecmi robia to nasi rodzice), bez osadzania nie moglibysmy zyc -
                                    poczawszy od osadzania rosliny trujacej od jadalnej, wroga od przyjaciela, a
                                    skonczywszy na osadzaniu moralnym czyli odroznianiu i wydawaniu sadu o tym co
                                    jest dobre a co jest zle w nas samych i u innych,

                                    > Nie chcę aby mnie ktos osądzał i potępiał i ja też staram się nikogo nie
                                    osądzać i nie potępiać.

                                    - zalosna prawde tu wyznalas,

                                    nie wymagac dobra od innych, a w zamian inni nie beda wymagac szlachetnosci
                                    odemnie - czy czlowieczenstwo moze byc wogole uratowane gdy wiemy, ze wiekszosc
                                    (90%) ludzi tak mysli?

                                    Tak cyniczna postawe moze posiadac tylko ktos naprawde wierzacy w zaswiaty,
                                    ktos dla kogo dazenie do bycia lepszym w zyciu tu na Ziemi, nie ma zadnego
                                    znaczenia.

                                    pzdrawiam zawiedziony.








                                    • vacia Re: Do BioTecha: 07.03.06, 10:43
                                      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                      > - jest zupelnie odwrotnie, gdyby ludziom nie brakowalo spojnosci, logiki i
                                      > racjonalnego egoizmu, to nie mielibysmy takiego oplakanego stanu stosunkow
                                      > miedzyludzkich,

                                      Kapitalizm, właściwie z tymi słowami to się jak najbardziej zgadzam, tylko za
                                      racjonalny egoizm uważam na pewno coś innego niż Ty. Może sprecyzuję: mądry
                                      egoista nie podejmuje w życiu decyzji w aspekcie krótkiego 70-80 letniego
                                      życia, mądry i racjonalny egoista deceduje z myślą o wieczności.
                                      To niedorzeczne jest, aby żyć doraźnie, trzeba myśleć o konsekwencjach swojego
                                      postępowania za tydzień, za 10 lat i za 100 lat i za 1000 lat.
                                      W końcu jesteśmy ludźmi a to do czegoś zobowiazuje. Nawet niektóre zwierzęta
                                      zbierają pokarm z myślą o zimie a co dopiero ludzie.


                                      >
                                      > problemem nie jest nadmiar egoizmu, tylko jego zupelny brak,

                                      Nawet koń by się z tych Twoich słów uśmiał , gdyby mógł. Nie wiem czy sobie
                                      żarty ze mnie stroisz czy kpisz. Spotykasz ludzi pozbawionych zupełnie egoizmu
                                      w USA, podaj mi adres chodź jednego z nich, najlepiej elektroniczny, to zaraz z
                                      chęcią napiszę do niego lub do niej list, chciałabym poznać taką szlachetną
                                      osobę, naprawdę.Marzę o tym. ( Może Twoja żona taka jest- w to bym uwierzyła)
                                      Jakoś jestem otoczona egoistami, racjonalnymi i nieracjonalnymi ale egoistami.
                                      Pwszem spotakłąm altruistów ale to wyjątki.
                                      MOże powinienes wrócić do POlski aby spotkać egoistów???

                                      > kto ci ostatnio pochwalil sie, ze jest egoista, na pewno nikt - kazdy chce
                                      byc > i jest altruista, czyli czlowiekiem gotowym do poswiecania wartosci
                                      wlasnych i > innych,

                                      To prawda,że nikt poza Tobą i jeszcze paru osobami na Forum nie pochwalił mi
                                      się że jest egoistą a co to ma do rzeczy się pytam?
                                      Liczą się czyny a nie deklaracje słowne! Chyba wiesz o tym czy nie?
                                      Czyny świadczą że nie brakuje samolubów a altruistów brak.

                                      >
                                      > ty jestes tego dobrym przykladem - poswiecenie ludzkiego zycia nie stanowi
                                      dla > ciebie problemu,>
                                      > rowniez poswiecenie milosci na rzecz zwyklej uprzejmosci tez jest ok. dla
                                      > ciebie,

                                      Życie cenię bardzo, za bardzo. Chcę właśnie z uwagi na prawdziwe życie, z uwagi
                                      na życie wieczne podejmować mądre decyzje i chcę mieć prawo i mam to prawo
                                      wyboru spośród różnych sposobów leczenia i nowoczesna medycyna mi to oferuje.
                                      Mój rodzony brat powiedział mi ,że chociaż jest daleki od religii to sam by
                                      zrezygnował z leczenia krwią bo niesie to różne zagrożenia. Dlatego właśnie
                                      prawo uwzględnia wolę pacjenta.


                                      > ciesze sie, ze czytalas wiele prac A. Rand - ciekaw jestem z czym sie nie
                                      > zgadzasz i jak doszlas do wniosku, ze filozofia Obiektywizmu
                                      > jest 'nieprawdziwa'?

                                      Tą dyskusję odłożmy na później, bo czytałam tylko fragment jej dzieła, to za
                                      mało aby na ten temat dyskutować ale domyśliłam się że bardzo podoba Ci się jej
                                      rozumowanie. Natomiast ja chętnie ułożyłabym polemiczny tekst wobec jej
                                      filozofii, chociaż zapewne znalałyby się rzeczy z którymi bym się musiała
                                      zgodzić.
                                      >
                                      > postaraj sie moze wreszcie odpowiadac na moje pytania, ja ci zawsze
                                      odpowiadam, moje pytania koncza sie na tym znaku: ?

                                      Dziękuję Kapitalizm za słuszną uwagę. Postaram się to zmienić, Słuszne uwagi
                                      wykorzystuję a jesli niektórych twoich uwag nie wykorzystałam to tylko dlatego
                                      że uznałam je za niesłuszne.
                                      >
                                      > jesli dalej bedziesz bzdurzyla o czyich zapiskach, a nie o swoich
                                      > przemysleniach - to ja juz nie odpisze,

                                      Ty też wyjmujesz z ust Rand czy innych filozofów ich gotowe myśli, (nieraz
                                      mało warte) ale różnica jest tylko taka że nie piszesz według Rand jest taka
                                      rada a według tego filozofa taka.
                                      Ciągle korzystamy z tych przemyśleń innych ludzi, które nam się podobają i
                                      które uznajemy za swoje własne. Jezus był nie tylko Synem Bożym, również
                                      człowiekiem i uznaję go za mojego nauczyciela. Nie będę się go wstydzić, niech
                                      wstydzą się ci, którzy postępują niemoralnie.
                                      >
                                      >
                                      > > Czemu odrzucasz całkowicie możliwość ( nie piszę pewność) istnienia Boga?
                                      > Tego nie mogę zrozumieć. Kompletnie.
                                      >
                                      > - nie ma na to zadnego racjonalnego dowodu, nic w naturze nie dzieje sie bez
                                      > przyczyny, w cudowny sposob - dlaczego akurat to cos co ty lubisz mialoby byc
                                      > wyjatkiem od reguly, ze wszystko we Wszechswiecie ma sens i logike, przyczyne
                                      i> skutek, wlasciwosc, tozsamosc?

                                      Dobrze dobrze Panie Filozofie ale to właśnie jest cudem -ta przyczynowość, ona
                                      musi mieć też jakąś przyczynę. bo związki przyczynowo- skutkowe porządkują nasz
                                      wszechświat ale ten cudowny porządek ktoś wymyślił, ktoś kto jest mądrzejszy od
                                      Ciebie i ode mnie.
                                      Z założenia jest to Bóg.To nie wymaga udowadniania.
                                      >
                                      >
                                      > > MUsisz uznać, że jest ktoś ponad Tobą (Bóg), bo obecnie jesteś dla siebie
                                      >
                                      > samym
                                      > centrum świata.
                                      >
                                      > - musze?

                                      Musisz, właśnie tak. Musisz aby ratować swoje życie. Zrób to z egoizmu aby żyć
                                      nie tylko 80 czy 90 lat ale wiecznie. Jeśli jesteś taki moralny jak się
                                      chwalisz to nie będzie Cię dużo kosztowało, to taka drobna ale istotna korekta
                                      twojego systemu wartości. Pierwsze miejsce w tej hierarchii zajmie Bóg
                                      a religię wybierz jaka zechcesz spośród chrześcijańskich, jest duży wybór.
                                      MĄDRY człowiek by tak postąpił.

                                      >
                                      > tylko jak ktos mnie sila zmusi - ale ja zyje w USA, a nie w Iranie,

                                      Sam tego dokonaj, sami siebie musimy zmuszać do tego co dobre. W USA wspaniale
                                      się poczujesz jako chrześcijanin bo tam wielu wierzy w Boga.
                                      >
                                      >> co do milosci - to jest twoj wybor, jesli ci wystarczy slogan "milosc
                                      > blizniego" itp pustoslowia - to innej milosci raczej nie doswiadczysz,

                                      Ale tu też mnie rozbawiasz. Miłość bliźniego nie musi być płytka! Może to być
                                      głebokie uczucie więzi emocjonalnej z innymi ludżmim z ludźmi konkretnymi.
                                      Nawet do Ciebie się przywiązuję choć Twój sposób myślenia jest dla mnie jak z
                                      innej galaktyki, nie pochwalam go ale Cię trochę lubię.
                                      >
                                      > co do osadzania,
                                      >
                                      > osadzamy ta czesc wiedzy ktora posiadamy, robimy to od chwili urodzenia (gdy
                                      > jestesmy dziecmi robia to nasi rodzice), bez osadzania nie moglibysmy zyc -
                                      > poczawszy od osadzania rosliny trujacej od jadalnej, wroga od przyjaciela, a
                                      > skonczywszy na osadzaniu moralnym czyli odroznianiu i wydawaniu sadu o tym co
                                      > jest dobre a co jest zle w nas samych i u innych,

                                      Ja też osadzam i potępiam ale dążę do tego aby złagodnieć bo taki we mnie
                                      surowy sędzia że bez przerwy wytykałabym ci niemoralnośc gdybyś był tu w
                                      pobliżu.
                                      >
                                      > > Nie chcę aby mnie ktos osądzał i potępiał i ja też staram się nikogo nie
                                      > osądzać i nie potępiać.
                                      >
                                      > - zalosna prawde tu wyznalas,

                                      NIe żałosną a radosną.
                                      >
                                      > nie wymagac dobra od innych, a w zamian inni nie beda wymagac szlachetnosci
                                      > odemnie - czy czlowieczenstwo moze byc wogole uratowane gdy wiemy, ze
                                      wiekszosc (90%) ludzi tak mysli?

                                      Ja wymagam dobra od innych, od Ciebie też choć Cię nie znam i sama od siebie
                                      też.
                                      A Ty przekręcasz wszystko do góry nogami, przypisujesz mi niedociągnięcia swoje
                                      bo je dobrze znasz a moich nie znasz

                                      >
                                      > Tak cyniczna postawe moze posiadac tylko ktos naprawde wierzacy w zaswiaty,
                                      > ktos dla kogo dazenie do bycia lepszym w zyciu tu na Ziemi, nie ma zadnego
                                      > znaczenia.

                                      To Twoje nowe cyniczne kłamstewko
                                      >
                                      > pzdrawiam zawiedziony.

                                      Ja Cię pozdrawiam szczerze i ciągle z nadzieją.


                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      • liberator44 Re: Do BioTecha: 07.03.06, 12:01
                                        1) jakikolwiek mamy do tego stosunek osobisty, nie możemy nie przyznać, że
                                        ŚJ dowiedli, że ich stosunek do transfuzji krwi nie jest li tylko zabobonem
                                        (w każdym razie po aids nikt nie powinien im dłużej tego zarzucać)

                                        2) różnorodnosć zachowań kulturowych ludzi jest najlepszą gwarancją
                                        biologicznego przetrwania nas jako gatunku

                                        3) Wiara w Boga jest równie dobrze umocowana ontologicznie, jak wiara w materię-
                                        energię /czymkolwiek miałoby to być/
                                        (możemy mówić co najwyżej o niezwykle ułomnym postrzeganiu przejawów jednego
                                        lub drugiego). Religia może przeprowadzić cywilizację nad grożącymi jej
                                        otchłaniami samounicestwienia i już jako taka jest nieoceniona i warta świeczki
                                        (nawet wojen religijnych - paradoksalnie: każda broń, którą bronimy się przez
                                        nami samymi może zostać obrócona i p-ko nam samym)

                                        4) Podobnie jest z kulturą w najszerszym sensie. Powinna ona nadążać za tempem
                                        rozwoju technologicznego.
                                        Gdy tak nie jest – ulega ona wraz z nim coraz głębszemu odhumanizowaniu.
                                        Nie można zatem twierdzić, że jest błędem, że całe grupy ludzi odrzucają tego
                                        współczesnego „złotego cielca”.

                                        5) Podobnie rzecz się ma z doborem naturalnym i GMO. Człowiek hodując różne
                                        odmiany O, przez setki lat i tysiąclecia miał czas na ich dogłębne
                                        przetestowanie i uodpornienie się na zawarte w nich czynniki szkodliwe
                                        (chociażby alergeny).
                                        Eksplozja nowych, nie przebadanych do końca, sztucznie sprokurowanych GMO może
                                        w skrajnym przypadku doprowadzić nawet do... „dehumanizacji” całej planety ze
                                        śladów ludzkiego życia. Zabawiamy się bombą o niespotykanej – potencjalnie
                                        ogólnoplanetarnej - sile rażenia. Robimy to przy tym tak spokojnie, jakbyśmy
                                        mieli do przebadania z 10 mln próbek planet Ziemia. A tymczasem, niewykluczone,
                                        że jedynie ta część populacji, która zdoła się skutecznie oprzeć inwazji GMO,
                                        dosłownie zbawi ludzkość.
                                        • vacia Re: Do BioTecha: 07.03.06, 13:02
                                          liberator44 napisała:

                                          > Religia może przeprowadzić cywilizację nad grożącymi jej
                                          > otchłaniami samounicestwienia i już jako taka jest nieoceniona

                                          Zgadzam się z całym Twoim tekstem Liberatorze, przygladając się z boku dyskusji
                                          w tym wątku, łatwiej dojść do ciekawych wniosków i rozstrzygnąć spór, nie będąc
                                          stroną zaangażowaną emocjonalnie w sporze.
                                          Wybrałam to Twoje zdanie bo jest to bardzo trafne spostrzeżenie.
                                          Pozdrawiam Cię serdecznie i życze miłego dnia.
                                          • liberator44 Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 15.03.06, 14:07
                                            Według Einsteina, którego urodziny wczoraj obchodziliśmy, "nie ma rzeczywistego
                                            konfliktu między nauką i religią. [...] Nauka bez religii jest ułomna, religia
                                            bez nauki jest ślepa". Zgodnie ze swą definicją, Einstein był oczywiście
                                            głęboko religijnym człowiekiem.

                                            vacia napisała:

                                            > Pozdrawiam Cię serdecznie i życze miłego dnia.

                                            I ja pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, aby Twoja gorąca wiara i dobre serce
                                            opromieniały wszystkie Twoje dni.

                                            • scept89 Re: Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 15.03.06, 14:45
                                              za en.wikipedia.org/wiki/Albert_einstein#Religious_views

                                              From a letter written in English, dated March 24, 1954, Einstein wrote, "It was,
                                              of course, a lie what you read about my religious convictions, a lie which is
                                              being systematically repeated. I do not believe in a personal God and I have
                                              never denied this but have expressed it clearly. If something is in me which can
                                              be called religious then it is the unbounded admiration for the structure of the
                                              world so far as our science can reveal it."

                                              No to jak, porzucamy wizje osobowego Jezusa aby moc podpierac sie Einsteinem czy
                                              odrzucamy Einsteina aby zachowac osobowego Jezusa?
                                              • liberator44 Re: Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 15.03.06, 17:20
                                                Einstein powiedział:

                                                "Przyczyna naszego narzekania polega na tym, że więcej czasu spędzamy w
                                                laboratoriach niż na modlitwie."

                                                ale istotnie powiedział również, że:

                                                "Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej
                                                nauki, to jest nią buddyzm."

                                                być może zatem to Ty masz rację w kwestii religijności Einsteina,
                                                a na pewno masz ją co do zdania Einsteina w kwestii Boga osobowego,
                                                'na obraz i podobieństwo' człowieka (relacja podobieństwa jest z konieczności
                                                relacją wzajemną):

                                                "Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie
                                                samego stworzone, którego zamysły przykrojone są na naszą miarę - krótko
                                                mówiąc, Boga, który nie jest niczym innym, jak odbiciem ludzkich słabości. "

                                                "Zasadniczym źródłem aktualnego konfliktu między sferą religii a sferą nauki
                                                jest doktryna osobowego Boga. "

                                                "Przy wpajaniu ludziom tego, co moralnie słuszne, kaznodzieje powinni zdobyć
                                                się na odwagę i odrzucić doktrynę osobowego Boga, to znaczy nie powoływać się
                                                dłużej na owo źródło strachu i nadziei, dzięki któremu w przeszłości kapłani
                                                skupiali w swych rękach tak ogromną władzę."

                                                "W kwestii istnienia Boga zajmuję stanowisko agnostyka. Jestem przekonany, że
                                                aby uświadomić sobie zasadnicze znaczenie zasad moralnych w czynieniu naszego
                                                życia lepszym i szlachetniejszym, nie musimy odwoływać się do idei osobowego
                                                prawodawcy, zwłaszcza takiego, który karze i nagradza."

                                                "Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi,
                                                wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego
                                                potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu
                                                wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci."

                                                "Jaki jest sens ludzkiego życia? Każda odpowiedź na to pytanie wiąże się z
                                                religią. Można więc spytać, czy w ogóle warto je zadawać? Odpowiadam, że
                                                człowiek, który uważa życie swoje i innych istot ludzkich za bezsensowne, jest
                                                nie tylko nieszczęśliwy, ale właściwie nie zasługuje na życie."

                                                Jednak:
                                                --
                                                "Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz,
                                                przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda." - Albert
                                                Einstein
                                              • vacia Re: Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 16.03.06, 14:28
                                                scept89 napisał:

                                                > za en.wikipedia.org/wiki/Albert_einstein#Religious_views
                                                >
                                                > From a letter written in English, dated March 24, 1954, Einstein wrote, "It
                                                was
                                                > ,
                                                > of course, a lie what you read about my religious convictions, a lie which is
                                                > being systematically repeated. I do not believe in a personal God and I have
                                                > never denied this but have expressed it clearly. If something is in me which
                                                ca
                                                > n
                                                > be called religious then it is the unbounded admiration for the structure of
                                                th
                                                > e
                                                > world so far as our science can reveal it."
                                                >
                                                > No to jak, porzucamy wizje osobowego Jezusa aby moc podpierac sie Einsteinem
                                                czy odrzucamy Einsteina aby zachowac osobowego Jezusa?

                                                Człowiek wierzący w Boga nie musi podpierać się Einsteinem w swojej wierze ale
                                                może zwrócić uwagę na jego wypowiedzi odnośnie Boga a pozatym zwracając uwagę
                                                na związek Einsteina z religią chrześcijanin nie musi porzucać wizji osobowgo
                                                Jezusa.
                                                Gdyby Einstein zajmował się badaniami genetycznymi zapewne pokornie podziwiał
                                                by porządek panujący w genetyce i odwoływałby się do nadprzyrodzonego
                                                pochodzenia porządku w genetyce i z tą myślą prowadziłby badania.. Ateistyczne
                                                otoczenie i ateistyczne publikacje, nie odebrałoby tej cząstki mistycyzmu
                                                Einsteinowi bo był niezależnym myślicielem.
                                                • scept89 Re: Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 22.03.06, 15:57
                                                  W przeciwienstwie do liberator44 ktorego zaczalem cenic znacznie bardziej po
                                                  powyzszej wypowiedzi Ty masz na bakier z logika.

                                                  Zaluzmy ze BWW poza wspanialymi samochodami produkuje takze widly rolnicze.

                                                  anty-BMW-lista (scept89): wszystko co produkuje BMW jest kiepskiej jakosci

                                                  Einstein-BMW-sta: samochody BMW sa swietne

                                                  vacia: widly rolnicze BMW sa najlepsze na swiecie (i mam nma poparcie
                                                  Einstein-BMW-ste ktory tak twierdzi)

                                                  W skrocie: nie ma obszaru wspolnego pomiedzy bogiem osobowym a nie-osobowym, tak
                                                  jak nie ma wspolnych czesci pomiedzy widlami a samochodami produkowanymi przez
                                                  BMW. Daruj sobie to intelektualne seppuku.

                                                  • vacia Re: Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 22.03.06, 18:00
                                                    scept89 napisał:

                                                    > W przeciwienstwie do liberator44 ktorego zaczalem cenic znacznie bardziej po
                                                    > powyzszej wypowiedzi Ty masz na bakier z logika.>
                                                    > Zaluzmy ze BWW poza wspanialymi samochodami produkuje takze widly rolnicze.>
                                                    > anty-BMW-lista (scept89): wszystko co produkuje BMW jest kiepskiej jakosci>
                                                    > Einstein-BMW-sta: samochody BMW sa swietne>
                                                    > vacia: widly rolnicze BMW sa najlepsze na swiecie (i mam nma poparcie
                                                    > Einstein-BMW-ste ktory tak twierdzi)
                                                    >
                                                    > W skrocie: nie ma obszaru wspolnego pomiedzy bogiem osobowym a nie-osobowym,
                                                    tak> jak nie ma wspolnych czesci pomiedzy widlami a samochodami produkowanymi
                                                    przez BMW. Daruj sobie to intelektualne seppuku.

                                                    Scepcie odnoszę wrażenie, że to Ty byłeś i jesteś mistrzem intelektualnych
                                                    akrobacji.
                                                    Wypowiedzi Einsteina na temat Boga i religii były konsekwencją jego fascynacji
                                                    nauką a nie konsekwencją zgłębiania istoty Boga. A skoro tak, to on widział jak
                                                    za mgłą. Gdyby więcej czasu poświęcił na poszukiwanie i poznawanie Boga jego
                                                    wypowiedzi były bardziej zbliżone do wypowiedzi osób wierzących w Boga
                                                    osobowego.
                                                    Ale na pewno nie można nazwać Einsteina ateistą a już wogóle wojującym ateistą
                                                    (chociażby wojujacym na Forum) a niektórzy takimi są.
                                                    Powołanie się więc na Einsteina, w rozmowie z ateistą jest bardzo słuszne, bo
                                                    pierwszym krokiem do wiary dla ateisty jest przyjęcie postawy Einsteina a potem
                                                    potrzebne są dalsze kroki, których niestety Einstein nie wykonał ale inni mogą.
                                                    Coś mmnie przedstawiłeś w niezbyt korzystnym świetle, w tej swojej przypowieści
                                                    o BMW,ale temu się nie dziwię za to dziwie się, że siebie również przedstawiłeś
                                                    jako osobę na bakier z logiką no bo BMW produkuje wspaniałe samochody a Scept89
                                                    zaprzecza temu, (czemu tak postępuje?- nie lubi samochodów, zależy mu aby nikt
                                                    nie jeździł dobrymi autami czy zazdrości bo sam ma auto niższej klasy)?)
                                                    Pozdrawiam Cię.
                                                    P.S.
                                                    Jakie jest prawdopodobieństwo aby ateista stał się osobą wierzącą?



                                                    >
                                                    >
                                            • vacia Re: Czy istnieje konflikt między nauką i religią? 16.03.06, 14:06
                                              liberator44 napisała:

                                              > Według Einsteina, którego urodziny wczoraj obchodziliśmy, "nie ma
                                              >rzeczywistego konfliktu między nauką i religią. [...] Nauka bez religii jest
                                              >ułomna, religia bez nauki jest ślepa". Zgodnie ze swą definicją, Einstein był
                                              >oczywiście głęboko religijnym człowiekiem.

                                              O to chodzi, że Einstein nie rozdzielał nauki od religi, w nauce szukał
                                              porządku mającego nadprzyrodzone źródła. Sam badając rzeczywistość i
                                              podziwiając jej złożoności doszedł do takich wniosków a nikt mu tych poglądów
                                              nie narzucił i nikt nie był w stanie go od nich odwieść. .



                                              i życzę, aby Twoja gorąca wiara i dobre serce opromieniały wszystkie Twoje dni.

                                              Co za miłe słowa, zawsze kiedy ktoś mnie chwali mam wrażenie, że nie zasłużyłam
                                              na to ale chciałabym aby Twoje słowa były prawdą :-)
                                              Też życzę Ci wszystkiego co dobre.




                                      • kapitalizm Re: Do BioTecha: 08.03.06, 06:55

                                        vacia,

                                        mam malo czasu teraz, ale odpowiem ci dokladniej pozniej,

                                        miedzyczasie jesli nie masz nic przeciwk pozwole sobie podac ci pare linkow:



                                        capitalism.org/faq/religion.htm

                                        capitalism.org
                                        www.capmag.com/

                                        www.aynrand.org/site/PageServer

                                        www.aynrand.org/site/PageServer?pagename=faq_index
                                        nawiasem, zauwaz, ze moje uwagi nie sa zwyklymi powolywaniami sie, ale
                                        interpretacja tego co ja rozumie i co zawsze bylo moja filozofia,

                                        daj znac jesli czegos nie rozumiesz, albo sie nie zgadzasz, i dlaczego,

                                        pzdr.
                                        • vacia Re: Do BioTecha: 08.03.06, 14:46
                                          kapitalizm napisał:

                                          >
                                          > vacia,
                                          >
                                          > mam malo czasu teraz, ale odpowiem ci dokladniej pozniej,
                                          >
                                          > miedzyczasie jesli nie masz nic przeciwk pozwole sobie podac ci pare linkow:

                                          Poczekam, zajrzałam na podane przez Ciebie strony i w wolnej chwili poczytam.
                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: kapitalizm Re: Do BioTecha: IP: *.oc.oc.cox.net 14.03.06, 18:23
                                            Vacia,

                                            mysle, ze juz co nieco poczytalas, czy tak?

                                            krotkie pytanie, czy uwazasz, ze czlowiek ma prawo zyc dla wlasnego siebie (for
                                            his own sake), czy nie?

                                            i drugie pytanie, do kogo nalezy zycie czlowieka, do osoby je przezywajacej,
                                            czy do kogos innego (Spoleczenstwa, Boga, Partii, itp)?
                                            • kapitalizm Re: Do BioTecha: 15.03.06, 06:42
                                              ...zapraszam rowniez na mala wycieczke:

                                              www.capitalism.org/tour/preamble1.htm
                                              • vacia Re: Do BioTecha: 15.03.06, 11:57
                                                Dziekuję Ci za te wszystkie linki. Zajrzałam na każdy ale muszę czytać tekst
                                                ze słownikiem w ręku (a to mi przeszkadza więc niestety rezygnuję.)
                                                Lepiej jak Ty streszczasz te teksty po polsku :-)
                                                Pozatym czuję, że wypadłam już przez ta przerwę z rytmu naszej dyskusji.
                                                Rozumiem trochę Twoją fascynację racjonalizmem i rzeczywistością.
                                                Pozdrawiam serdecznie.
                                                • kapitalizm Re: Do BioTecha: 15.03.06, 17:21
                                                  krotkie pytanie, czy uwazasz, ze czlowiek ma prawo zyc dla wlasnego siebie (for
                                                  his own sake), czy nie?

                                                  i drugie pytanie, do kogo nalezy zycie czlowieka, do osoby je przezywajacej,
                                                  czy do kogos innego (Spoleczenstwa, Boga, Partii, itp)?


                                                  wkrotce streszcze ci po polsku.
                                                  • vacia Re: Do BioTecha: 16.03.06, 07:55
                                                    kapitalizm napisał:

                                                    > krotkie pytanie, czy uwazasz, ze czlowiek ma prawo zyc dla wlasnego siebie
                                                    (for his own sake), czy nie?

                                                    Człowiek ma prawo żyć własnego siebie
                                                    >
                                                    > i drugie pytanie, do kogo nalezy zycie czlowieka, do osoby je przezywajacej,
                                                    > czy do kogos innego (Spoleczenstwa, Boga, Partii, itp)?

                                                    Życie człowieka należy do niego samego.
                                                    P.S.
                                                    Jesteś taki tajemniczy w swoich pytaniach. :-)
                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie.

                                                    >
                                                    > wkrotce streszcze ci po polsku.
            • madcio Re: Do BioTecha: 02.03.06, 09:59
              > Nie słyszałam o tym i o tych datach ale może faktycznie miało to miejsce.
              Nie znasz historii własnej religii?

              Na necie jest dużo materiałów na ten i inne tematy. Zawsze mi się wydawało, że
              wierzący powinien znać historię własnej wiary, ale co ja parszywy ateusz mogę o
              tym wiedzieć...

              > Szczepionka musi być dobrze przetestowana zanim wejdzie do użytku.
              Oczywiście. Tak samo ogranizm transgeniczny MUSI być dobrze przetestowany, zanim
              będzie można go wprowadzić do użytku.
              • vacia Re: Do BioTecha: 02.03.06, 10:58
                madcio napisał:

                >> Na necie jest dużo materiałów na ten i inne tematy. Zawsze mi się wydawało,
                że> wierzący powinien znać historię własnej wiary, ale co ja parszywy ateusz
                mogę o> tym wiedzieć...

                Dużo rzeczy powinniśmy wiedzieć ale czasu jest mało, stąd prosty wniosek
                potrzebujemy wieczności....
                >
                > > Szczepionka musi być dobrze przetestowana zanim wejdzie do użytku.
                > Oczywiście. Tak samo ogranizm transgeniczny MUSI być dobrze przetestowany,
                zanim będzie można go wprowadzić do użytku.


                Trzeba by zbadać odległe w czasie skutki żywności transgenicznej a to przeciez
                nie jest możliwe.
                • madcio Re: Do BioTecha: 02.03.06, 11:16
                  > Trzeba by zbadać odległe w czasie skutki żywności transgenicznej a to przeciez
                  > nie jest możliwe.
                  Jest możliwe. Po to są wieloletnie testy kliniczne np. podczas testowania nowych
                  leków, by wychwycić takie długofalowe skutki.
                  • liberator44 Do madera: nie jest możliwe ! 07.03.06, 12:39
                    madcio napisał:

                    > Jest możliwe


                    nie jest możliwe!

                    wieloletnie testy GMO mogą wykluczyć NIEKTÓRE wieloletnie skutki
                    ale nie te najzupełniej nieprzewidywalne bardziej długofalowe niż perspektywa
                    owych "wielu lat";

                    w praktyce nie wykluczają nawet szczególnie dotkliwych skutków
                    doraźnych (dobry przykład szczepionek: tzw. skutki uboczne powodujące
                    niejednokrotnie wszczepienie choroby i powikłania u setek ludzi, którzy inaczej
                    mogliby na nie nigdy nie zachorować)
                    (inny przykład - alergogenne białka zwierzęce w zmodyfikowanych GMO roślinnych
                    i odwrotnie, w których osoba uczulona na nie nie mogłaby się ich nawet
                    spodziewać w produktach tej grupy)
    • Gość: + Hmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 21:26
      odmiany rzepaku: bez erukowy tzw 0 - erukowy, 00 - bezerukowy i o obniżonej
      zawartości tioglikozydów i obie są uprawiane w całej Polsce :)) jest jeszcze
      000 - bez erukowy, o obniżonej zawartości tioglikozydów oraz błonnika i to sa
      odmiany żółtonasienne kanadyjskie. A NATURALNY! rzepak jest uprawiany TYLKO w
      okolicy Suwałk w celu utrzymania gatunku i genotypu :))
    • node Jak to jest??? 01.03.06, 21:47
      A swoja droga, to ciekawa rzecz z tymi genetycznie modyfikowanymi jedzeniami.

      Glownym powodem do obaw, jest to ze ludziom zaczna sie geny zmieniac i ze za
      iles tam lat bedziemy mieli mutanty rodem z kreskowek. Ok, ale niby dlaczego te
      geny maja przejsc na ludzi z takiej zywnosci... bo gdyby rzeczywiscie geny
      przenosily sie w taki sposob to chcialem niesmialo zauwazyc ze wlasciwie
      wszystko co jest jadalne ma geny... ktore by juz na nas dawno przeszly.
      • t0g Re: Alez na pewno geny przechodza z jedzenia! 02.03.06, 09:38
        Zauwaz, ze o wielu ludziach sie mowi, ze sa swinie. To na pewno z tego powodu,
        ze jedli za duzo wieprzowiny. Inni znow sa "dupami wolowymi". A przeciez wlasnie
        z tylnej czesci wolu bardzo duzo miesa spozywamy, wiec ewidentnie to jest
        skutek! Wsrod kobiet zdarzaja sie fladry, na pewno to z powodu nadmiernej
        konsumpcji ryb. Przykladow, jak sadze, mozna jeszcze podac wiele.
        • liberator44 Re: Alez na pewno geny przechodza z jedzenia! 02.03.06, 12:30
          t0g napisał:

          > Zauwaz, ze o wielu ludziach sie mowi, ze sa swinie.

          Tak na marginesie poruszonego przez t0g problemu (czyli wracając do wątku):

          "Dla przykładu, blisko 25 farmerów w USA i Kanadzie oświadczyło, że pewne
          odmiany roślin GM spowodowały, że ich świnie stały się bezpłodne, mają fałszywe
          ciąże lub rodzą worki z wodą [dosł.:'bags of water']. Pewien rolnik w Niemczech
          utrzymuje, że pewna odmiana roślin GM zabiła 12 jego krów i spowodowała chorobę
          u innych."
          [www.gmfreeireland.org/downloads/Deadrats.pdf]


          > Inni znow sa "dupami wolowymi".

          To, że pozwalają się na nie przerabiać różne amerykańskie "assholes" (tak zdaje
          się tłumczyć na tamtejsze lokalne narzecze zasygnalizowany przez t0g na
          marginesie tych rozważań termin ;) a z tego, co wiem, bogatsze klasy nawet z
          daleka nie tykają tam żywności GMO), nie znaczy, że muszą nimi być Polacy czy
          ogólnie Europejczycy, którym naturalne żarcie (nie-GMO) dosłownie wychodzi
          bokiem i uszami.
          • node Re: Alez na pewno geny przechodza z jedzenia! 02.03.06, 15:31
            Slowen mamy pania ideolog, ktora publikuje badania poza swoja dziedzina,
            nierecenzowana publikacje i male grupy, do konca nie opisane badanie, na ktoych
            robi sie badania statystyczne.

            www.organicconsumers.org/ge/deadrats101805.cfm
            • Gość: kott Re: niewierni! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.06, 19:14
              Wczoraj jadłam kisiel, a dzisiaj mam gęsty katar! Czy to niewystarczający dowód? :D
              Zglaszajcie mi podobne rewelacje, moze szef sie zgodzi i wystapimy o grant na
              badania na ochotnikach. Ludzie beda jedli truskawki, a my sprawdzimy, czy
              beda im rosly male pesteczki na twarzy.
          • t0g Re: Kompletne nieporozumienie!!! 02.03.06, 19:56
            "Asshole" to jest zupelnie nie to samo, co "dupa wolowa".

            Co zas do tych swin i krow, to nalezaloby przede wszystkim sprawdzic, czy
            powodem wzmiankowanych problemow nie byly przypadkiem uroki rzucane przez
            zawistnych sasiadow. Wiadomo przeciez, ze krowie mozna "zamowic mleko".
            Prawdopodobnie trudnosci owych farmerow nic wspolnego z GMO nie mialy i
            skutecznym lekarstwem na nie bylby dobry specjalista od odczyniania urokow.
      • madcio Re: Jak to jest??? 02.03.06, 09:53
        Brawo. Ty o tym wiesz, ale wielu innych nie. I dają się nabierać jak plewy na
        brednie typu "kod genetyczny włażący do mózgu". Tak jakby "naturalna" żywność w
        ogóle nie miała żadnych genów... :)))

        Ciemnota, panie. Ciemnogród i debilizm. A potem się obrażają, jak ja ich wyzywam
        od ekooszołomów. :))))
        • liberator44 Re: Jak to jest??? 02.03.06, 11:49
          madcio napisał:

          > ciekaw, czemu geny tzw. naturalnej żywności nie włażą mi do mojego genomu, hę?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=37648312&v=2&s=0

          Tobie chyba w ogóle niewiele włazi do... głowy? Przyznaj się!

          "Zasadnicza różnica pomiędzy nieszkodliwym białkiem nazwanym PrPc a formą
          infekcyjną - PrPsc (zwaną też scrapie) - polega na nieco odmiennym kształcie.
          Odmiana scrapie (tym terminem określa się cząsteczki białkowe wywołujące
          wszystkie podobne do scrapie choroby zwierząt i ludzi) ma niezwykłą właściwość.
          W zetknięciu z normalnym białkiem przekształca je w sobie podobne. Wywołuje to
          kaskadę zdarzeń: zmienione białka na zasadzie domina przekształcają następne, a
          te kolejne itd. (przypomina pod tym względem lód-9 z "Kociej Kołyski" Kurta
          Vonneguta)."

          A jak sobie inaczej wyobrażasz negatywny wpływ zmienionych genów jako
          modyfikujących w efekcie niektóre białka? ZNANE nam priony działają na zasadzie
          przykładowego mechanizmu, na zasadzie lub tylko na odległe podobieństwo którego
          mogą zadziałać wszystkie nam nieznane, a które nam ingeni dopiero sprokurują!

          Białka PrPsc nie wzięły się z powietrza - podobnie jak PrPs są syntezowane na
          podstawie odpowiednich genów zawartych w niciach DNA.

          A na CJD świat się nie kończy! A na czym się może skończyć?
          - Łatwo się domyśleć:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=37648312&a=37708884

          > ciekaw, czemu geny tzw. naturalnej żywności nie włażą mi do mojego genomu, hę?

          A skąd wiesz, że nie włażą? gen to nie kot ani chromosom;
          z nikłym prawdopodobieństwem mogą się dostać wszędzie do twojego organizmu, w
          tym i do układów produkujących twoje gamety; jeśli nawet prawdopodobieństwo to
          jest niewielkie, to musisz się z tym liczyć! skąd wiesz, że niektóre potworki
          nie są wynikami takich właśnie naturalnych podstawień?

          Teraz wyobraź sobie, że podobnemu podstawieniu ulega coś, co NIGDY nie
          rozwinęło się na żadnym etapie naturalnej ewolucji, a jego pełne własności
          ujawniają się w piątym pokoleniu po n-tym nieprzewidywalnym zbiegu okoliczności
          i w sposób agresywny "wyzwala" całą pozostałą populację od niej samej.

          Ingeni podejmują to wyzwanie, bo im za to płacą i z tego żyją! A ty? Jesteś
          ingenem? Czy tylko ich użytecznym idiotą?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=37648312&a=37707887
          • madcio Re: Jak to jest??? 02.03.06, 17:48
            Copy & paste to może robić wrażenie na dzieciach z piaskownicy.
          • Gość: gość Mutageny IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 02.03.06, 18:42
            Kiedy nie wiadomo o co chodzi,chodzi o pieniądze.Efektywniejsze geny to problem
            podobny do ptasiej grypy,problem przewidywany z pewnym prawdopodobieństwem.Nie
            wszystkie wynalazki człowieka były bezbłędne,płacono odszkodowania za
            zwyrodnienia dzieci po lekach,był Czarnobyl.Pewne założenia są niezbędne,ale w
            jakim stopniu prawdziwe?
            Natura jest przystosowana do środowiska _naturalnego_ .Pojawiają się takie
            zmiany jak Barszcz Sosnkowskiego.
            Odpowiedzią mogą być dwie herezje:
            -ateistyczna:Bóg jest zły i to zrobi lub nie istnieje Bóg i ateiści to zrobią
            -religijna:Bóg tego nie potrafi,bo jesteśmy dobrzy
            Geny zmutowane to problem wieloletniego gromadzenia się nie znanych jeszcze
            czynników trudnych do powstrzymania.Jeśli ktoś chce wmówić,że ptasia grypa czy
            inna zaraza _musi_ doprowadzić do masowej zagłady to jest na to
            odpowiedź:posłańca przynoszącego złe wiadomości ścinano,i nie jest to trywialne
            rozwiązanie,a głęboko uzasadnione w oparciu o reguły tego świata(nie oznaczałoby
            materialistycznie,ze wiadomość posłańca nie musiała być prawdziwa,ale była
            niekorzystna)
            • Gość: allyours Re: Mutageny IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 04.03.06, 09:20
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > Geny zmutowane to problem wieloletniego gromadzenia się nie znanych jeszcze
              > czynników trudnych do powstrzymania.

              Czy Ty gościu, wiesz co jesz?

              Zdecydowana większość uprawianych od setek lat roślin uprawnych to właśnie
              mutanty nie występujące w stanie dzikim. Człowiek od starożytności wybierał
              egzemplarze roślin, które pod wpływem promieniowania kosmicznego czy innych
              czynników mutagennych uzyskiwały inne cechy od reszty.
              Jeśli cechy mutantów były porządane, to rozmnażał je i krzyżował ze sobą. Tyle
              że te mutacje były całkiem przypadkowe, jakieś cechy wyglądały na obiecujące
              inne mogły być w dłuższej perspektywie niekorzystne. I pewno były też i ofiary
              takich "genetycznych eksperymentów".
              I nie mów o jakiś naturalnych roślinach, bo tych jesz minimalnie. Porównując
              przecież dzisiejsze "naturalne" rośliny uprawne z ich dzikimi przodkami widać
              często jak np. osiągają w swojej użytkowej części monstrualne rozmiary czy inne
              dziwne cechy. I to bez żadnej ingerencji człowieka w ich geny. Setki lat ludzie
              dążyli by rośliny uprawne były takie a nie inne a akurat w przypadku GMO
              ignoranci okrzykują te cechy jako coś nienormalnego.

              No i teraz porównując oparte całkowicie na przypadku naturalne mutacje z
              opartymi na wiedzy o funkcjonowaniu danych genów precyzyjnie zaprojektowane
              rośliny, można by jednak zaryzykować twierdzenie że róznicy zbytniej między tymi
              roślinami nie ma i cała propaganda o genetycznej modyfikacji jest rozdmuchana
              niemożebnie przez dyletantów.



              A barszcz Sosnowskiego to nie efekt inżynierii genetycznej jeśli chodzi o ścisłość.
              • liberator44 Re: Mutageny 04.03.06, 19:39
                Gość portalu: allyours napisał(a):

                > Zdecydowana większość uprawianych od setek lat roślin uprawnych to właśnie
                > mutanty nie występujące w stanie dzikim. Człowiek od starożytności wybierał
                > egzemplarze roślin, które pod wpływem promieniowania kosmicznego czy innych
                > czynników mutagennych uzyskiwały inne cechy od reszty.

                zapominasz dodać, że uzyskano je na bazie selekcji w ramach naturalnego
                genotypu... nie ingerowano sztucznie i inwazyjnie bezpośrednio w ich DNA...

                nie widzę nic złego w tym, że:

                "- Chcemy postawić na Polskę ekologiczną, której największym walorem będzie
                produkcja żywności zdrowej, tradycyjnej, na którą będzie stale rósł popyt. Do
                tego GMO nie chcą ani polscy konsumenci, ani rolnicy, ani samorządowcy -
                mówił "Gazecie" wysoki urzędnik z Ministerstwa Środowiska przed posiedzeniem
                rządu 6 lutego. "

                Z tego co wiem, Polska ma problemy z upłynnieniem nadwyżek
                naturalnej żywności, a taka zaczyna być szczególnie poszukiwana
                przynajmniej w UE. (Dla nas oznacza to szansę na własną rynkową
                niszę ekonomiczną i to jej powinnismy poswięcić maksimum uwagi.
                Kraj wolny od GMO to doskonałe hasło gwarantujące nam w przyszłości
                zbyt całej produkcji żywności.)

                Wniosek: GMO sluży li tylko interesom niewielkich środowisk społecznych.

                Nasi spece od inżynierii genetycznej powinni raczej skupić się
                na poszukiwaniu skutecznych sposobów walki z rakiem, ptasią grypą
                i innymi zarazami. Tu tkwi zarówno wielki potencjał ekonomiczny,
                jak i szerokie pole do POPiSu dla nich.

                Kwestia leków powinna zostać oddzielona od kwestii żywności GMO,
                przynajmniej dopóki nasi specjaliści nie opracują alternatywnych
                rozwiązań i w tym zakresie - kolejne pole do POPisU dla nich.

                Jednak już nawet nad kwestią paszy na bazie GMO warto się poważnie zastanowić.
                • madcio Re: Mutageny 04.03.06, 20:27
                  > genotypu... nie ingerowano sztucznie i inwazyjnie bezpośrednio w ich DNA...
                  Przejmując twoje obyczaje powtarzam pytanie: czy jak zjem niezmodyfikowaną
                  genetycznie kapuste zwyczajną, to jej DNA wlezie mi do mózgu i stanę się jak
                  Terri Schiavo? Czy też wycofałeś się z przynajmniej tego pobredzania?

                  > Kwestia leków powinna zostać oddzielona od kwestii żywności GMO,
                  Niby czemu? Nie wiesz, ze od insuliny produkowanej przez genetycznie zmienione
                  bakterie można dostać DNA tej bakterii w komórkach mózgu i się zmienić w
                  jakowegoś superduperboCHatera? Zakazać! Puszczanie krwi i lewatywa będą szansą
                  na nową niszę rynkową w dziedzinie medycyny.

                  > Jednak już nawet nad kwestią paszy na bazie GMO warto się poważnie zastanowić.
                  Racja! Każdy wie, że choroba szalonych krów to przez paszę na GMO! Jeszcze
                  krowom zaczną liście rosnąć, a na co nam to?
                  • liberator44 Re: Mutageny 07.03.06, 12:13
                    > Niby czemu?

                    A chociażby dlatego, że żarcia w Unii mamy po uszy i bez GMO, a insuliny
                    póki co nie. Ponadto nie konsumujesz bezpośrednio GMO, który wytwarzałby
                    w tobie insulinę. Korzystasz z jego produktu, analogicznie jak korzystasz
                    z odchodów drożdży popijając wino.

                    > Każdy wie, że choroba szalonych krów to przez paszę

                    To prawda, każde dziecko o tym wie.
                    Nikt jeszcze jednak nie wie, jakie nowe choroby mogą wywołać
                    niektóre przyszłe (a być może i obecne) komponenty GMO do niej dodawane.
                    • madcio Re: Mutageny 07.03.06, 15:05
                      > Korzystasz z jego produktu, analogicznie jak korzystasz
                      > z odchodów drożdży popijając wino.
                      Interesująco to współgra z tym, co piszesz poniżej.

                      > Nikt jeszcze jednak nie wie, jakie nowe choroby mogą wywołać
                      > niektóre przyszłe (a być może i obecne) komponenty GMO do niej dodawane.

                      Uważasz, że insulina tworzona przez zmodyfikowane genetycznie organizmy będzie
                      bezpieczna, a żywność wytwarzana przez zmodyfikowane genetycznie organizmy już nie?
                      • liberator44 Re: Mutageny 07.03.06, 15:32
                        insulina to insulina

                        to tak, jakbyś powiedział: 'tlenem z roślin GMO boisz się oddychać?'

                        żywność, to cały garnitur białek, do których chcesz dorzucać nowe zmodyfikowane

                        a to z kolei tak, jakbyś powiedział: 'skoro tlenem z roślin GMO nie boisz się
                        oddychać, to co ci przeszkadza, że będą produkowały przy okazji jeszcze dajmy
                        na to chlor?'
                        • madcio Re: Mutageny 07.03.06, 18:14
                          > insulina to insulina
                          Jedno białko. Naprawdę się nie boisz, że po wyprodukowanej przez bakterie
                          insulinie ludziom nie zaczną wyrastać rogi i ryczeć jak krowy?

                          > żywność, to cały garnitur białek, do których chcesz dorzucać nowe
                          > zmodyfikowane
                          Mam pytanie - czy dopuściłbyś transgeniczną żywność, która ma tylko jedno białko
                          inne, np. w celu zwiększonej odporności na jakąś chorobę?
                          • liberator44 Re: Mutageny 07.03.06, 20:32
                            madcio napisał:

                            > Mam pytanie - czy dopuściłbyś transgeniczną żywność, która ma tylko jedno
                            > białko inne, np. w celu zwiększonej odporności na jakąś chorobę?

                            uważam, ze otwarliśmy puszkę Pandory
                            jeśli nawet roznoszą się z niej aromatyczne wonie,
                            wcześniej czy później nabawimy się ostrego nieżytu
                            • madcio Re: Mutageny 10.03.06, 17:30
                              Uważam, że twój strach ejst irracjonalny i dokłądnie tej samej klasy, co strach
                              przed kazdym innym wynalzkiem w historii ludzkości. Genluddysto. :)

                              (ten neologizm to nie wyzwisko, tylko określenie osoby o pewnych poglądach)
                  • liberator44 Re: Mutageny 07.03.06, 12:23
                    madcio napisał:

                    > Przejmując twoje obyczaje powtarzam pytanie: czy jak zjem niezmodyfikowaną
                    > genetycznie kapuste zwyczajną, to jej DNA wlezie mi do mózgu i stanę się jak
                    > Terri Schiavo?

                    uważasz, że to twój osobniczy mózg jest najważniejszym bytem pod Słońcem?
                    mam nadzieję, że nie będziesz musiał zadawać sobie podobnego pytania,
                    gdy Twoja żona lub córka urodzi potworka - czego nikomu nie życzę

                    i nie wiem, czy dla kogokolwiek w tej sytuacji pociechą będzie fakt, że nie
                    wiemy obecnie jeszcze, w jakim stopniu GMO zwiększa prawdopodobieństwo takich
                    narodzin dzieci z genetycznymi wadami wrodzonymi...
                    • madcio Re: Mutageny 07.03.06, 15:04
                      > mam nadzieję, że nie będziesz musiał zadawać sobie podobnego pytania,
                      > gdy Twoja żona lub córka urodzi potworka - czego nikomu nie życzę
                      Czy od jedzenia niezmodyfikowanej gneetycznie kapusty też dostanę potworka w
                      prezencie? Wyjasnisz mi w końcu, jaka jest magiczna różnica między niciami DNA
                      kapusty, a niciami DNA jakiegoś GMO? Dlaczego jedzenie niezmodyfikowanego żarcia
                      ma być bezpieczniejsze od jedzenia transgenicznego żarcia - w kontekście
                      introdukcji materiału genetycznego do naszego własnego DNA?

                      > Nikt jeszcze jednak nie wie, jakie nowe choroby mogą wywołać
                      > niektóre przyszłe (a być może i obecne) komponenty GMO do niej dodawane.
                      ...
                      > i nie wiem, czy dla kogokolwiek w tej sytuacji pociechą będzie fakt, że nie
                      > wiemy obecnie jeszcze, w jakim stopniu GMO zwiększa prawdopodobieństwo takich
                      > narodzin dzieci z genetycznymi wadami wrodzonymi...

                      Gołosłowne straszenie jest wygodne, Zawsze można postraszyć, nawet jak się nie
                      ma na cokolwiek dowodów z wyjątkiem Głębokiego Przekonania o tym, że GMO jest
                      iiiiwl, jak w twoim przypadku.
                      • liberator44 Re: Mutageny 07.03.06, 15:47
                        1) nawet w warunkach, z którymi jesteśmy w miarę oswojeni, zdarza się pewien
                        odsetek ciąż obciążonych genetycznie, w których jakaś drobna część to wynik
                        zupełnie nowych mutacji, z których część to 'quite likely' efekt podstawień
                        kompletnych genów z żywności;

                        2) nie wiemy, jak na częstotliwość tego ostatniego efektu mogą się przekładać
                        geny zmodyfikowane pochodzące z GMO; w szczególności, nawet jeśli mamy
                        szczęście i nic z obecnie wprowadzonych nam nie zagrozi (a nie wiemy tego, bo
                        musi się rozmnożyć przynajmniej jedno ludzkie pokolenie zjadaczy GMO), to nikt
                        nam nie zagwarantuje, że także w przyszłości jakaś konkretna aplikacja
                        genetyczna nie zwiększy tej częstotliwości poza miarę trudną do wyobrażenia
                        (mógł ktoś sobie wyobrazic priony przed ich epoką?)

                        3) zresztą wystarczy, że nabierzemy dajmy na to genów bezpłodności;
                        efekt niewidoczny, a w ostatnich latach coraz powszechniejszy; nie daje ci to
                        do myślenia? 'Seksmisja' na własne życzenie i właściwie bez powodu;

                        tak łatwo chcesz to wszystko zaryzykować w imię własnego przekonania, że GMO to
                        w końcu też tylko O ?
                        a po co ryzykować, skoro to co mamy jest najlepsze /nikt, kogo na to stać i kto
                        ma wybór nie kupi GMO, tylko tradycyjną, sprawdzonbą przez wieki zdrową
                        żywność/ ?
                        nie mamy przecież nawet drugiej kopii biosfery, na której dałoby się powtórzyć
                        ten eksperyment tak lekce sobie przez nas prowadzony na skalę planetarną :-(
                        • scept89 Re: horisontal gene transfer... 07.03.06, 16:05
                          liberator44 napisała:

                          > 1) nawet w warunkach, z którymi jesteśmy w miarę oswojeni, zdarza się pewien
                          > odsetek ciąż obciążonych genetycznie, w których jakaś drobna część to wynik
                          > zupełnie nowych mutacji, z których część to 'quite likely' efekt podstawień
                          > kompletnych genów z żywności;

                          Pisac to mozna duzo -> prosimy o chocby jedna jedyna publikacje w ktorej opisano
                          wykrycie w genomie czlowieka jakiegokolwiek genu (100% podobienstwo na poziomie
                          nukleotydow) z genem kapusty, kurczaka, prosiaczka czy krowy _u plodu_.

                          Prawdopodobienstwo ze zmutowany gen kapusty przejdzie przez DNA-azy przewodu
                          pokarmowego, dotrze do komorek rozrodczych, znajdzie podobny gen czlowieka i
                          wbuduje sie w to samo miejsce jest zerowe. Radze doczytac genetyke zamiast pisac
                          bzdury.
                          • scept89 Re: "horizontal" oczywiscie 07.03.06, 16:06
                            • liberator44 horyzontalny transfer genów 07.03.06, 18:42
                              "Genomika umożliwia także śledzenie jeszcze jednego procesu, który wydaje się
                              odgrywać rolę w ewolucji — horyzontalnego transferu genów. Polega on na
                              nabywaniu genów od innego gatunku. Proces ten znany jest u bakterii, gdzie
                              przenoszenie DNA może się dokonywać za pośrednictwem plazmidów, wirusów lub
                              procesu pobierania DNA ze środowiska. U organizmów wyższych bariery pomiędzy
                              gatunkami wydają się bardziej szczelne i jest mało prawdopodobne, aby proces
                              ten mógł zachodzić. W zsekwencjonowanym genomie człowieka znaleziono
                              kilkadziesiąt ortologów bakteryjnych, ich pochodzenie nie jest jednak jasne."
                              aneksy.pwn.pl/efw/?id=535

                              "U organizmów wyższych bariery pomiędzy gatunkami WYDAJĄ SIĘ bardziej szczelne
                              i jest MAŁO PRAWDOPODOBNE, aby proces ten mógł zachodzić."

                              to wypowiedź sugerująca, że figę z makiem z pasternakiem na ten temat obecnie
                              wiadomo; co więcej, może być ona odczytana tak oto: istnieje realne
                              niebezpieczeńswo uprawdopodobnienia tego zjawiska do poziomu "WIELCE
                              PRAWDOPODOBNEGO" na drodze dalszego beztroskiego grzebania w genach na
                              dotychczasową modłę; jeśli bakterie są do tego zdolne, to oznacza to, że
                              istnieje taki mechanizm, który to umożliwia i sam ten fakt powinien spędzać nam
                              sen z powiek, a nie to, że JAK DOTĄD zaobserwowaliśmy to i udokumentowaliśmy
                              jedynie dla bakterii; jako, że to, czy nie wywołamy go niczym wilka z lasu,
                              to obecnie li tylko kwestia naszej dobrej woli albo też kwestia... czasu :-(
                              • madcio Re: horyzontalny transfer genów 07.03.06, 18:55
                                > to wypowiedź sugerująca, że figę z makiem z pasternakiem na ten temat obecnie
                                > wiadomo;
                                To wypowiedź sugerująca, że nie wiemy tego na 100%. To, ze ty tak się tym
                                podniecasz, jest to zrozumiałe. Tonący się brzytwy chwyta.

                                > istnieje taki mechanizm, który to umożliwia
                                Pozwolisz, że będę nadal spokojnie zjadał niezmodyfikowaną genetycznie kapustę.
                                Jesli nawet jakiś mechanizm na poziomie wyższym od bakteryjnego istnieją,
                                przypuszczam, że w toku ewolucji wytworzyłyby się mechanizmy obronne.

                                Poczynając od pierwszej protokomórki zjadającej inną protokomórkę, napastnik
                                przecież nie chciałby, by genom wchłanianej ofiary robił mu rewolucje w jego
                                własnym genomie. Choć po prawdzie, u nas kwasy żołądkowe same załatwiają sprawę
                                dokumentnie.

                                Dlatego też dla mnie groźba introdukcji materiału genetycznego do naszego genomu
                                jest zwykłą bajką, powtarzaną i wyolbrzymianą miliony razy przez takich łgarzy
                                jak ty. Normalnie paranauka.

                                Postrasz jeszcze trochę. Buuu. Łuuu. Straszne, demoniczne geny. Uraaaa. Nie
                                znacie dnia ani godziny, kiedy ktoś z was nie stanie się Terri Schiavo od
                                zjedzonej poprzedniego dnia kapusty...
                                • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów 07.03.06, 19:09
                                  madcio napisał:

                                  > takich łgarzy jak ty.

                                  nie sądzisz, że się trochę zagalopowałeś?
                                  a w którym to miejscu niby kłamię?
                                  zabrakło rzeczowych argumentów?
                                  • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów 07.03.06, 19:29
                                    "Opublikowano już szereg prac naukowych dotyczących wpływu roślin genetycznie
                                    modyfikowanych na organizm pszczoły miodnej, roli tych owadów w przenoszeniu
                                    genomów zawartych w pyłku kwiatowym na sąsiednie plantacje oraz badania
                                    uświadamiające ryzyko horyzontalnego transferu genów na inne organizmy."
                                    www.pasieka.pszczoly.pl/index.php?s=vjufile&grkat=nauka_w_pasiece&artplik=2005_01_08_kotlowski.html

                                    "Do ryzyka związanego z wykorzystaniem roślin zmodyfikowanych w komercyjnych
                                    uprawach zalicza się:
                                    horyzontalny przepływ genów (transfer) pomiędzy gatunkami, tzn.
                                    rozprzestrzenianie się zmodyfikowanych genów na inne rośliny rosnące w
                                    sąsiedztwie, bądź na inne organizmy żywe; "
                                    www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=110

                                    zatem nie tylko laicy uświadamiają sobie zagrożenie HTG !
                                    czy uświadamiając je sobie wszyscy ci badacze "kłamią" ?
                                    czy może raczej to ty nadużywasz owego określenia jako synonimu prawd dla
                                    siebie niewygodnych ?
                                  • madcio Re: horyzontalny transfer genów 10.03.06, 17:42
                                    > nie sądzisz, że się trochę zagalopowałeś?
                                    > a w którym to miejscu niby kłamię?
                                    W sumie masz rację. Sprawiasz wrażenie wierzącego w te brednie, którymi nas
                                    raczysz, tak więc _świadomym_ kłamcą nie jesteś.

                                    Pezepraszam. Ale zdania co do twoich paranormalnych rewelacji nie zmienię.
                              • scept89 Re: horyzontalny transfer genów 07.03.06, 19:42
                                liberator44 napisała:

                                > "Genomika umożliwia także śledzenie jeszcze jednego procesu, który wydaje się
                                > odgrywać rolę w ewolucji — horyzontalnego transferu genów. Polega on na
                                > nabywaniu genów od innego gatunku. Proces ten znany jest u bakterii, gdzie
                                > przenoszenie DNA może się dokonywać za pośrednictwem plazmidów, wirusów lub
                                > procesu pobierania DNA ze środowiska.

                                Oczywiscie ze geny horyzontalnie skacza u bakterii. To wiadomo od 1928 roku,
                                patrz Griffith's and Avery. Pytanie nie bylo o bakterie tylko o czlowieka. Skoro
                                raczyles byles stwierdzic iz mutacje u ludzi sa spowodowane zastepowaniem
                                ludzkich genow poprzez geny diabli wiedza jakich organizmow z pokarmow to albo
                                pokaz mi publikacje ktora to stwierdza (warta zapewne Nobla), albo przestan
                                pitolic.

                                >U organizmów wyższych bariery pomiędzy
                                > gatunkami wydają się bardziej szczelne i jest mało prawdopodobne, aby proces
                                > ten mógł zachodzić.

                                Poniewaz zaobserwowano horyzontalny transfer u eukariotow w szczegolnych
                                warunkach. Nie zaobserwowano jak do tej pory obecnosci czy to bakteryjnego czy
                                tez pokarmowego DNA nawet w jadrach komorek przewodu pokarmowego.

                                >W zsekwencjonowanym genomie człowieka znaleziono
                                > kilkadziesiąt ortologów bakteryjnych, ich pochodzenie nie jest jednak jasne."
                                > aneksy.pwn.pl/efw/?id=535

                                Drobna uwaga -> geny u bakterii sa ciagle, geny u eukariotow w zdecydowanej
                                wiekszosci przypadkow podzielone na egzony. Sklad nukleotydow jednych i drugich
                                jest rozny (bakterie maja swoje "ulubione" kodony). Ortolog w tym znaczeniu mowi
                                _najprawdopodobniej_ o tym ze pewne geny w czlowieka maja swoje odpowiedniki u
                                bakterii czy Archea, a nie o tym ze gen bakteryjny wystepujacy jedynie u
                                czlowieka i np E.coli w ludzkim genomie znaleziono -> Jesli nawet przeskoczyly
                                to zapewne setki milionow lat temu. Dalej prosimy o przyklady hybryd
                                kapusciano-marchewkowo-ludzkich.

                                > "U organizmów wyższych bariery pomiędzy gatunkami WYDAJĄ SIĘ bardziej szczelne
                                > i jest MAŁO PRAWDOPODOBNE, aby proces ten mógł zachodzić."

                                Poniewaz istnieja nietypowe bakterie ktore to manipuluja a to owadami
                                (Wolbachia) a to roslinami (Agyrobacterium). Nie oznacza to ze od zjedzenia
                                liscia kapusty masz w skorze geny konieczne do syntezy chlorofilu.
                                • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów 07.03.06, 20:27
                                  scept89 napisał:

                                  > Skoro raczyles byles stwierdzic iz mutacje u ludzi sa spowodowane
                                  > zastepowaniem ludzkich genow poprzez geny diabli wiedza jakich organizmow z
                                  > pokarmow to albo pokaz mi publikacje ktora to stwierdza (warta zapewne
                                  > Nobla), albo przestan pitolic.

                                  1) pisałam, że jest to mało prawdopodobne, ale wg mnie nie można tego
                                  wykluczyć, ponieważ znane są nam mechanizmy, które umożliwiają to w obrębie
                                  innych organizmów;

                                  2) także o tym, że żonglując genami możemy spowodować wzrost tego nikłego
                                  prawdopodobieństwa do wielkości, które mogą nas zaskoczyć w przyszłości
                                  (tak jak zaskoczyło nas zachowanie prionów)

                                  3) domagasz się ode mnie opisu konkretnego przypadku; gdybyśmy już mieli rękę w
                                  nocniku, nie byłoby zapewne sensu dłużej na ten temat "pitolić"

                                  4) Nobla zostawiam spragnionym ingenom
                                  • liberator44 horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 07.03.06, 21:09
                                    Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że poziomy transfer genów ma miejsce w
                                    przyrodzie. [Robert V. Miller, Wymiana genów bakteryjnych w przyrodzie, Świat
                                    Nauki, marzec 1998, nr 3 (79), s. 43-47.]

                                    Nie rozumiem, dlaczego nie miałby mieć m-ca w przypadku człowieka?
                                    Zwłaszcza, ze wszystko wskazuje na to,że miał miejsce wielokrotnie w
                                    przeszłości naszego gatunku:
                                    "Naprawdę niezwykłym odkryciem badaczy z HGP*) było zidentyfikowanie w naszym
                                    materiale genetycznym 233 genów... bakterii! Co najciekawsze, nie są one wcale
                                    pieczołowicie przechowywaną pamiątką po wspólnym prapraprzodku człowieka i
                                    mikroorganizmów. Ponieważ nie znaleziono ich w DNA muszki owocowej, nicienia i
                                    drożdży, są prawdopodobnie nabytkiem stosunkowo nowym. Szczegółowe analizy
                                    porównawcze wykazały, że tajemnicze geny, oprócz bakterii, są obecne tylko w
                                    genomach kręgowców. Wydaje się, że znalazły się tam wskutek tzw. poziomego
                                    transferu genów — przekazywania DNA między w ogóle niespokrewnionymi gatunkami.
                                    Ten proces jeszcze do niedawna uważano za całkowicie niemożliwy. Niesamowity
                                    jest fakt, że w ludzkim DNA geny pochodzenia bakteryjnego nie są wcale
                                    bezużyteczne. Naukowcy sądzą, że komórki człowieka mogą je wykorzystywać m.in.
                                    do obrony przed stresem."
                                    [Piotr Kossobudzki, Oto człowiek!, Wiedza i Życie kwiecień 2001, s. 17 [14-17];
                                    *)HGP=Human Genome Project

                                    czy jednak wszystkie sprowokowane przez nas w przyszłości via GMO efekty HTG
                                    bedą równie szczęśliwe? szczerze wątpię - równie, jesli nie bardziej
                                    prawdopodobny jest kolejny Armageddon na niewyobrażalną tym razem skalę :-(
                                    • scept89 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 08.03.06, 19:45
                                      Moze doczytaj:
                                      www.genomenewsnetwork.org/articles/05_01/Gene_transfer.shtml
                                      W szczegolnosci:
                                      "For evolutionary biologists working on lateral gene transfer, Doolittle and
                                      colleagues write: "The most exciting news from the human genome sequencing
                                      project has been the claim by the 'public effort' that between 113 and 223 genes
                                      have been transferred from bacteria to humans over the course of vertebrate
                                      evolution."

                                      Zwroc uwage na "over the course of vertebrate evolution."

                                      oraz:
                                      "Even if the human genome has several hundred genes of bacterial origin, the
                                      number is insignificant, says Eisen. "There are 25,000 genes in the human
                                      genome, and they found one percent that may have come into vertebrate lineage
                                      over the course of 600 million to a billion years, including the human lineage,"
                                      he says. "To be honest, the number is not all that interesting."
                                      • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 09.03.06, 01:01
                                        doczytałam...
                                        zwróciłam...
                                        i bez twojej uwagi !

                                        chciałeś przynajmniej 1
                                        a teraz mało ci 222 ?
                                        • scept89 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 09.03.06, 12:50
                                          Jesli rozumiesz to co czytasz to _w najlepszym wypadku_ masz jeden przeskok genu
                                          od bakterii do praszczurow kregowcow srednio raz na jakies 3-5 miliony lat...
                                          Ryzyko straszliwe nieprawdaz?

                                          Dodatkowo owe geny nie pojawily sie w naszym genomie od wczoraj. Praszczury
                                          kregowcow widac mialy inne uklady z bakteriami i 600-1000 milonow lat temu
                                          zjawisko takowe zachodzilo. Nikt nigdzie nie przedstawil dowodow na to ze
                                          _dzisiaj_ jakiekolwiek geny bakteryjne do czlowieka przechodza. Zreszta o ile
                                          sie nie myle to Ty postulowales nie zwykle przechodzenia a to ze dzisiaj geny
                                          takowe wywoluja mutacja, a to juz jest klamstwo w zywe oczy.
                                          • Gość: p. Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 14:38
                                            scept89 napisał:

                                            > Jesli rozumiesz to co czytasz to _w najlepszym wypadku_ masz jeden przeskok
                                            > genu od bakterii do praszczurow kregowcow srednio raz na jakies 3-5 miliony
                                            > lat... Ryzyko straszliwe nieprawdaz?

                                            A jaka mamy pewnosc ze te dwiescie z czyms to WSZYSTKIE przypadki ?
                                            A gdyby tak sie okazalo ze takie przejscia zachodza tysiace razy czesciej
                                            tylko w wiekszosci koncza sie bardzo szybka eliminacja ze srodowiska (w skali
                                            ewolucji ) to czy jeszcze ryzyko byloby do zaniedbania ?

                                            A jesli dodatkowo okazaloby sie ze ryzyko takich przejsc wzrasta
                                            znaczaco wskutek naszego kontaktu z szeregiem czynnikow chemicznych
                                            na dzialanie ktorych na 'przodkowie' nie byli NIGDY wystawieni w przeszlosci ?
                                            Czy wtedy tez ryzyko to mozna przyrownywac do ZERA ?

                                            > Dodatkowo owe geny nie pojawily sie w naszym genomie od wczoraj. Praszczury
                                            > kregowcow widac mialy inne uklady z bakteriami i 600-1000 milonow lat temu
                                            > zjawisko takowe zachodzilo. Nikt nigdzie nie przedstawil dowodow na to ze
                                            > _dzisiaj_ jakiekolwiek geny bakteryjne do czlowieka przechodza

                                            A czy ktos przedstawil JAKIEKOLWIEK dowody ze NIE MOGA przechodzic ???
                                            • scept89 dowody na nieistnienie 09.03.06, 14:59
                                              p. napisał(a):
                                              > A czy ktos przedstawil JAKIEKOLWIEK dowody ze NIE MOGA przechodzic ???

                                              Prosimy o dowod ze krasnalcow nie ma, albo ze ja stawiajac kropke na koncu tego
                                              zdania nie spowoduje anihilacji galaktyki w paralelnym wszechswiecie. W nauce
                                              Nie ma dowodow na nieistnienie / niezachodzenie czekogolwiek. Brak dowodow na
                                              istnienie/zachodzenie wystarcza na nie zawracanie sobie glowy krasnalcami.


                                              > A jaka mamy pewnosc ze te dwiescie z czyms to WSZYSTKIE przypadki ?
                                              Artykul sugeruje ze nie ma nawet 200 przypadkow. Przeczytaj glosno i powoli:

                                              "A new study demonstrates that humans have relatively few, if any, genes passed
                                              directly from bacteria during evolution. Fewer than 50 human genes may have been
                                              transferred from bacteria to vertebrates at some point in time, according to an
                                              analysis of human, bacterial and nonvertebrate genomes published this week in
                                              Science Express. "
                                              • liberator44 Re: dowody na nieistnienie 09.03.06, 15:06
                                                scept89 napisał:

                                                > Brak dowodow na
                                                > istnienie/zachodzenie wystarcza na nie zawracanie sobie glowy krasnalcami.

                                                szkoda, ze nie wytłumaczyłeś tego swego czasu panu Powellowi ;)

                                                widzę, że w miedzyczasie, gdy płodziłem swoją poniższą epistołę, ktoś jeszcze
                                                próbował Ci w tym samym duchu przemówić do Twojego wzburzonego burzą hormonów
                                                rozumu :-)

                                                nie pomogło? trudno - to trochę tak, jakby rzucać zmodyfikowanym genetycznie
                                                grochem o ścianę ;)

                                                powiem Ci tylko, że większość wysiłków uczonych zorientowana jest na
                                                znalezienie czegoś, czego do tej pory nikt jeszcze nie znalazł;
                                                gdyby więc do badań naukowych przyłożyć Twoją miarkę, należałoby wykluczyć z
                                                tego grona wszystkie, co bardziej ambitne jednostki :-)))
                                                • scept89 Re: dowody na nieistnienie/filozofia 101 09.03.06, 18:17
                                                  liberator44 napisała:
                                                  > powiem Ci tylko, że większość wysiłków uczonych zorientowana jest na
                                                  > znalezienie czegoś, czego do tej pory nikt jeszcze nie znalazł;
                                                  > gdyby więc do badań naukowych przyłożyć Twoją miarkę, należałoby wykluczyć z
                                                  > tego grona wszystkie, co bardziej ambitne jednostki :-)))

                                                  Tak. Dlatego zapewne pracujesz w sponsorowanym przez UN Instytutem Badan Nad
                                                  Krasnalcami. Na uczelniach tez widac sie roi od wydzialow Rozdzkarstwa
                                                  Stosowanego i Magii.

                                                  Jeszcze raz: obowiazek dostarczenia dowodu spoczywa na osobnikach postulujacych
                                                  zachodzenie jakiegos zjawiska.
                                                  Jesli nie masz takich dowodow (albo argumentujesz rownie przeciwrozumczo jak
                                                  nieszczesny/a p...) to jestes na rowni z gosciem co to domaga sie aby inni
                                                  wykluczyli obecnosc krasnalca pod jego biurkiem ("byl tu krasnalec przed 5 min
                                                  ale zniknal, pewnikiem znow sie pojawi, ergo reszta swiata powinna na mojego
                                                  krasnalca polowac i 'udowodnic' ze go pod moim biurkiem nie bylo ani nie bedzie
                                                  bo ja mam wazniejsze sprawy na glowie").
                                                  • liberator44 dowody istnienia dotąd nieznanych są za to na 102 09.03.06, 18:47
                                                    scept89 napisał:

                                                    > obowiazek dostarczenia dowodu spoczywa na osobnikach postulujacych
                                                    > zachodzenie jakiegos zjawiska.

                                                    abstrahując od faktu, że podałem Ci na tacy zapewne najlepszy z dostępnych na
                                                    dzień dzisiejszy logicznie spójny i trzymający się kupy wywód - szkic dowodu
                                                    pośredniego w rzeczonej materii, to

                                                    najogólniej rzecz ujmując nie masz racji - osoby potrafiące zadawać właściwe
                                                    pytania

                                                    nie muszą bynajmniej trudzić się nawet formułowaniem propozycji
                                                    odpowiedzi na nie w formie hipotez (jeśli są na tyle "głupie", żeby rozrzucać
                                                    je na prawo i lewo zamiast samej/-emu je zdyskontować; zapewniam Cię, że cała
                                                    rzesza tzw. 'wyrobników nauki' z rozkoszą i pożytkiem dla swych pozycji,
                                                    tudzież objętości własnych kieszeni w tym takich ludzi wyręczy)

                                                    już nie mówiąc nawet o ich dowodzeniu (w każdym razie - jak by Cię to mogło nie
                                                    zaskoczyć - ani Kopernik ani Einstein nie dowiedli swoich teorii)
                                                  • Gość: p. Re: dowody na nieistnienie/filozofia 101 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 20:59
                                                    scept89 napisał:
                                                    ...
                                                    > Jeszcze raz: obowiazek dostarczenia dowodu spoczywa na osobnikach
                                                    > postulujacych zachodzenie jakiegos zjawiska.
                                                    > Jesli nie masz takich dowodow (albo argumentujesz rownie przeciwrozumczo jak
                                                    > nieszczesny/a p...) to jestes na rowni z gosciem co to domaga sie aby inni
                                                    > wykluczyli obecnosc krasnalca pod jego biurkiem ("byl tu krasnalec przed 5 min
                                                    > ale zniknal, pewnikiem znow sie pojawi, ergo reszta swiata powinna na mojego
                                                    > krasnalca polowac i 'udowodnic' ze go pod moim biurkiem nie bylo ani nie
                                                    > bedzie bo ja mam wazniejsze sprawy na glowie").

                                                    Zgodnie z twoja 'logika' to w samochodach nie sa potrzebne zderzaki,
                                                    pasy bezpieczenstwa, strefy zgniotu, poduszki powietrzne dopoki
                                                    nie udowodnimy ponad wszelka watpliwosc ze kierowca kierujacy tym
                                                    pojazdem bedzie mial odpowiednio grozny wypadek.

                                                    Te wszystkie badziewia w samochodzie ktore podrazaja jego koszty
                                                    to twoim zdaniem taka danina dla blizej nieznanych nam krasnalcow ;-)

                                                    Obowiazkowe szczepienia to tez jakis chory wymysl dopoki nie
                                                    zostanie przeprowadzony dowod ze dana osoba zachoruje na dana chorobe.

                                                    Konstruktor budujacy projektujacy jakis obiekt powinien nie
                                                    uwzglednic zadnych czynnikow ktore moglyby zniszczyc jego konstrukcje
                                                    dopoki nie zostanie udowodnione ze czynnik taki zadziala ponad
                                                    wszelka watpliwosc.

                                                    W Chorzowie tak nawet zaprojektowano pewien obiekt i jak sie
                                                    to skonczylo wszyscy wiemy.

                                                    Lepiej zajmij sie gra w warcrafta zamiast prowadzic tutaj dyskusje.
                                                    Ciekawi mnie tylko ile czasu zabraloby ci podjecie jednej decyzji
                                                    w tej grze, bo domyslam sie ze przed podjeciem kazdej musialbys
                                                    przeprowadzic odpowiedni dowod jej slusznosci.
                                                  • scept89 Re: dowody na nieistnienie/filozofia 101 09.03.06, 21:26
                                                    Czy w/w samochod winien miec takze Platynowa Tarcze Antytarotowa zle uroki
                                                    odczyniajaca? Czy Eskimosi powinni spac pod przeciwmalarycznymi siatkami?
                                                    Warszawski budynki winny byc budowane aby wytrzymac tsunami?

                                                    Moze by tak najpierw miec jakies dane ze gusla tarota wypadki powoduja, komary
                                                    przenaszace malarie wystepuja w Arktyce albo ze jakakolwiek fala tsunami zalala
                                                    Warszawe "odrobine" pozniej niz 600 milionow lat temu?

                                                    Wypadki na drogach zachodza. Skutecznosc szczepionek potwierdzono w
                                                    laboratorium. Budynki wala sie z roznych powodow. Prostymi testami i
                                                    symulacjami wykazano co jest skuteczne a co nie jest. A przeskokach genow z
                                                    kapusty do genomu czlowieka to tylko osobnicy dla ktorych Warcraft widac jest
                                                    jedynym zrodlem informacji gledza.

                                                    Podsumowujac: GM zywnosc bynajmniej nie musi byc wprowadzona, nie jest panaceum
                                                    na niedole swiata i mozna byc przeciwko tejze (np argumentujac ze wytlucze
                                                    naturalne cenne odmiany/przyczynia sie _niekiedy_ do wiekszego zuzycia
                                                    herbicydow/etc.) nie popadajac w propagowanie genetycznych debilizmow.

                                                    Tak jak nawet najbardziej zagorzali zwolennicy szczepionek nie powinni twierdzic
                                                    ze czakramy one prostuja i duchy chorob zakaznych odpedzaja tak samo ludzie
                                                    przekonani o bezsensownosci GM foods nie powinni robic z siebie nieukow i
                                                    kretynstwa o genach skaczacych z pokarmow wypisywac _nie majac na to absolutnie
                                                    zadnych dowodow_. Albo dowody albo inne argumenty.

                                                    QED
                                                  • Gość: p. Re: dowody na nieistnienie/filozofia 101 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 21:57
                                                    scept89 napisał:

                                                    > Czy w/w samochod winien miec takze Platynowa Tarcze Antytarotowa zle uroki
                                                    > odczyniajaca? Czy Eskimosi powinni spac pod przeciwmalarycznymi siatkami?
                                                    > Warszawski budynki winny byc budowane aby wytrzymac tsunami?
                                                    >
                                                    > Moze by tak najpierw miec jakies dane ze gusla tarota wypadki powoduja, komary
                                                    > przenaszace malarie wystepuja w Arktyce albo ze jakakolwiek fala tsunami
                                                    > zalala Warszawe "odrobine" pozniej niz 600 milionow lat temu?

                                                    Problem polega na tym ze wedle twojej 'logiki' nauka nie zajmuje sie
                                                    badaniem nieistnienia komarow w Arktyce, ani nie zna przyczyn
                                                    nieistnienia tsunami w Warszawie.
                                                    Wedle twojej 'logiki' to nieistnienie wynika z definicji oraz tego
                                                    ze nikt nie udowodnil istnienia komarow malarycznych w Arktyce.

                                                    Wedle tej samej logiki w Warszawie nie powieje wiatr ponad 150km/h,
                                                    bo nikt tego nie udowodni dopoki tego nie zmierzymy w Warszawie.
                                                    Jesli bowiem cos sie nie zdarzylo za naszej pamieci to z definicji sie
                                                    nie ma prawa zdarzyc. Jest odpowiednikiem krasnala.
                                                    Zapewne tez wierzysz w swoja niesmiertelnosc, bo skoro nikt ci
                                                    nie udowodnil ze mozesz umrzec to po prostu nie mozesz.
                                                    ;-)

                                                    duzo zdrowia zycze
                                                  • scept89 Re: dowody na nieistnienie/filozofia 101 09.03.06, 23:45
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > scept89 napisał:
                                                    >
                                                    > > Czy w/w samochod winien miec takze Platynowa Tarcze Antytarotowa zle urok
                                                    > i
                                                    > > odczyniajaca? Czy Eskimosi powinni spac pod przeciwmalarycznymi siatkami?
                                                    > > Warszawski budynki winny byc budowane aby wytrzymac tsunami?
                                                    > >
                                                    > > Moze by tak najpierw miec jakies dane ze gusla tarota wypadki powoduja, k
                                                    > omary
                                                    > > przenaszace malarie wystepuja w Arktyce albo ze jakakolwiek fala tsunami
                                                    > > zalala Warszawe "odrobine" pozniej niz 600 milionow lat temu?
                                                    >
                                                    > Problem polega na tym ze wedle twojej 'logiki' nauka nie zajmuje sie
                                                    > badaniem nieistnienia komarow w Arktyce, ani nie zna przyczyn
                                                    > nieistnienia tsunami w Warszawie.

                                                    Owszem, zajmuje sie. W znaczeniu: kazdy moze wykonac PCR potwierdzajacy
                                                    wbudowywanie sie kapuscianego DNA w ludzki. Nie zastanowilo Cie przypadkiem ze
                                                    pomimo ze zsekwencjonowano DNA przynajmniej dwoch (co prawda zlozonych w
                                                    przypadku publicznego Human Genome Project) nie natrafiono na slady genow
                                                    zapozyczonych od bydla, prosiaczkow, etc.?

                                                    Na dieci czy plody a dorosli ludzie, pozerajacy DNA innych organizmow od lat, a
                                                    tu prosze, zero zapozyczen. Dodatkowo w badaniach genetycznych sekwencjonuje sie
                                                    zapewne dziesiatki tysiecy ludzi rocznie, oczywiscie zaledwie drobne wycinki
                                                    genomu (wybrane geny np na mukowiscydoze). I co, znowu zero kapusty. Czyli nie
                                                    masz pojecia ani jak wbudowywanie obcego DNA sie bada ani ile sie tego wykonuje.
                                                    O ile mi wiadomo to niewielu ludzi jest na diecie szympansiej a jesli wezmiesz
                                                    prawie kazdy ludzki gen i porownasz go z innymi to gen ow nie bedzie mial
                                                    najblizszego ortologa ani u bakterii, ani kapusty, ani prosiaczka tylko (uwaga,
                                                    prawda objawiona dla Ciebie) wlasnie u szympansa. Te zapozyczone poprzez pokarm
                                                    geny istnieja jak dotad jedynie w Twojej wyobrazni.


                                                    Tak na marginesie to istnieja wirusy ktore to wbudowuja sie w ludzkie DNA,
                                                    niekiedy z zadziwiajaca dokladnoscia wybierajac sobie jedno miejsce w genomie.
                                                    Co wiecej wirusy wycinajac sie z genomu moga wycinac nieco wiecej niz same DNA
                                                    wirusa i w ten sposob przenosic material horyzontalnie pomiedzy gatunkami.
                                                    Wyglada na to ze jest to jeden z podstawowych mechanizmow ewolucyjnych
                                                    przynajmniej u bakterii. Z GM food nie ma to jednak nic wspolnego.
                                          • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 09.03.06, 14:59
                                            scept89 napisał:

                                            > Ty postulowales nie zwykle przechodzenia a to ze dzisiaj geny
                                            > takowe wywoluja mutacja, a to juz jest klamstwo w zywe oczy

                                            Widzę, że madcio z sygnaturką MaDeR do swojej strony,
                                            to to samo stworzenie, co 17-latek scept89.
                                            No to sobie może chwilkę pogadamy jak babcia z wnuczkiem :-)

                                            1) istnieje różnica między kłamstwem a przypuszczeniem;
                                            (i tylko Twoim młodym, buntowniczym wiekiem można sobie
                                            wytłumaczyć fakt, że na fali hormonów utożsamiasz ze sobą
                                            oba te pojęcia)

                                            2) nie wszystkie poronienia i wady wrodzone są badane i klasyfikowane
                                            (wręcz odwrotnie: klasyfikuje się wyłącznie te o typowej etiologii)

                                            3) nie wszystkie wady wrodzone są widoczne na pierwszy rzut oka
                                            (i znowu: te niezbyt dokuczliwe nie są badane i klasyfikowane)

                                            4) w genotypie człowieka UTRWALIŁO się w okresie ewolucji kręgowców
                                            nawet do 222 podstawień genów z innych organizmów, jakie miały miejsce
                                            w odstępie nawet wielu milionów lat (z całego morza tych
                                            nieutrwalonych, jakie zachodziły w populacji średnio co 5-5000 lat, zważywszy
                                            na tysiąckroć nawet mniejszą populację niż obecnie)

                                            5) nie odbywały się one jak w zegarku co powiedzmy 5 mln lat,
                                            tylko średnio, co 5 mln lat, a to znaczy, że niektóre z nich mogły dzielić
                                            dziesiątki milionów, setki tysięcy, a nawet... pojedyncze lata;
                                            ze stosunku ich ilości do łącznej liczby naszych genów wynika, że
                                            prawdopodobieństwo ich UTRWALENIA W GENOTYPIE CAŁEJ POPULACJI
                                            wynosi ok. 0,005 na każde 5 mln lat i sięga 0,000000001 (jednej miliardowej) co
                                            roku.
                                            To ogromnie duże prawdopodobieństwo, zważywszy na to, ile koniecznych jest
                                            krzyżowań i zbiegów okoliczności eliminujących wolne od nich genotypy.
                                            oznacza to, że prawdopodobieństwo to w odniesieniu do poszczególnych
                                            osobniczych genotypów
                                            jest przynajmniej o 3-5 rzędów wyższe (możesz je sobie spróbować wymodelować) i
                                            w skrajnym
                                            wypadku sięga 1/10000, co oznacza, że rocznie zachodzic ich może nawet 0,6 mln
                                            (od 600 do 600 tys. w skali całej obecnie żyjącej populacji)

                                            6) zatem wyciągam wniosek o czymś, co jest moim zdaniem całkiem
                                            prawdopodobne, z uzasadnionych przesłanek, które polegają na tym,
                                            że dalece nie wszystkie elementy rzeczywistości są nam znane
                                            w sposób na tyle dokładny, jak tego moglibyśmy sobie winszować

                                            7) i z tego miejsca ponownie kieruję Cię do punktu 1)

                                            --
                                            A tak na marginesie: Czy istotnie sądzisz, że argumenty Twoje staną się
                                            choć trochę bardziej ważkie, gdy powtórzysz je poprzez kolejne swoje wcielenia
                                            nawet w setkę kolejnych nicków ?
                                            W tej sytuacji nie wiem już, czy ma sens przekonywać 'maksimum', 'node'
                                            i diabli wiedzą ile jeszcze nicków zaangażowałeś w dyskusję
                                            tego problemu ze mną, czy wystarczy ograniczyć się do rozmów z Tobą?
                                            I czy w ogóle mają one sens, skoro czytają to poza Tobą jeszcze może co
                                            najwyżej 2 osoby :-)
                                            Rozumiem też teraz trochę twoją paranoję co do mojego własnego.
                                            • scept89 bywaj 09.03.06, 18:21
                                              no coz, jak sie nie ma dowodow to sie bawi w paternalizm i argumenty ad personam.
                                              Niczego ciekawego sie nie dowiem, tak ze pozwol ze zacytuje:

                                              "Never argue with an idiot. They drag you down to their level and then beat you
                                              with experience."



                                              • liberator44 Re: bywaj 09.03.06, 18:31
                                                punkty 2)-6) stanowią szkic możliwej możliwie rzetelnej analizy statystycznej
                                                w warunkach niepełnych danych (jakimi nie dysponujemy ;)

                                                nie mają nic z wycieczki osobistej (schlebiasz sobie niepomiernie i nadmiernie)
                                                jeśli zatem istotnie nie potrafisz się "zniżyć" do poziomu w miarę spójnej i
                                                logicznej argumentacji merytorycznej, to lepiej istotnie "bywaj"... na
                                                przedpokojach tytułu tego Forum :-)))
                                            • madcio Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 10.03.06, 17:46
                                              Na początek: nie jestem scept89. Choć specjalnie mi nie zależy - myśl co chcesz.
                                              Nie chce mi się udowodniać, że nie jestem wielbłądem.

                                              > To ogromnie duże prawdopodobieństwo,
                                              Strasz dalej. Wielu być może posłucha i uwierzy, tak jak wielu uwierzyło, że od
                                              szczpeionek wyrastaja rogi, od kolei kury przestają się nieść, a 200 km/h
                                              powoduje u ludzi szaleństwo, a sekcja zwłok jest przeciw prawu boskiemu.

                                              Jak myślisz, czemu nazywam cię genluddystą? To nie obraźliwy epitet, tylko
                                              aluzja do (neo)luddyzmu. Już się domyślasz? I wiesz, że ty i tobie podobni
                                              skończa tak samo?
                                              • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 10.03.06, 18:04
                                                Nie sądzisz, że uwłaczasz swojej własnej inteligencji, utrzymując tu od szeregu
                                                postów, że jestem do tego stopnia naiwną blondynką, iż sądzę, że hollywoodzka
                                                produkcja „Ewolucja” oddaje rzeczywisty charakter ekspresji mutacji?

                                                Obce geny, które wbudowują się w nasze komórki i ich DNA
                                                mają wpływ co najwyżej na same owe komórki, dopóki nie są to nasze gamety. W
                                                przypadku owej ekspresji mogą przy tym zapewne prowadzić do ich dysfunkcji czy
                                                zadziałać makroskopowo dajmy na to jako kancerogeny. (Pojedynczy gen kapusty
                                                nie może spowodować natomiast, że z komórki, w której masz poza nim 25000
                                                normalnych genów typowych dla swego genotypu uformuje się jakimś cudem – nawet
                                                na zasadzie formowania się raka – głąb kapuściany.)

                                                Ale niektóre rzeczy są po prostu oczywiste i to, że wielu „fachowców” (często
                                                takich samych lub jeszcze większych laików jak ja, tyle że o ugruntowanych
                                                przeciwnych przekonaniach ogólnych) imputuje swoim oponentom takie bzdury, to
                                                jest zwyczajnie argument nie fair (z takimi nie ma w ogóle co dyskutować i to
                                                właśnie, a nie co innego miałam na myśli pisząc o przeinaczaniu moich słów).
                                                • madcio Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 12.03.06, 21:08
                                                  > Nie sądzisz, że uwłaczasz swojej własnej inteligencji, utrzymując tu od
                                                  > szeregu postów, że jestem do tego stopnia naiwną blondynką, iż sądzę, że
                                                  > hollywoodzka produkcja „Ewolucja” oddaje rzeczywisty charakter ekspresji
                                                  > mutacji?

                                                  Innymi słowy, "jeśli fakty zaprzeczają nam, tym gorzej dla faktów"?

                                                  Gratulacje. Jesteś na jednym wózku z ufologami, Pająkowcami, astrologami,
                                                  chiromantami, homeopatią, zginaniem łyżek i całą resztą tych wszystkich
                                                  pseudonaukowych śmieci. Do których twoje radosne twierdzenia o wybiórczym (bo
                                                  jakimś cudem nie dotyczącego się zwyczajnej kapusty) transferze genów między GMO
                                                  a pożeraczem owego GMO się w całości zaliczają.

                                                  >z takimi nie ma w ogóle co dyskutować
                                                  Bez dowodów? Jasne, ze nie ma co dyskutować. Z góry uprzedzam, że podniecanie
                                                  się międzybakteryjnym transferem genowym nie zaliczam do dowodów. Transfer kodu
                                                  bakterii do DNA człowieka jest już lepsze, ale niestety - okresy czasowe są
                                                  zniechęcające mocno, a poza tym bakteria to nie to samo co kapusta, choćby i
                                                  transgeniczna. Masz coś jeszcze?

                                                  Acha, KOLEJNY raz proszę o źródło owego "quite likely". Im więcej razy
                                                  ignorujesz tą próśbę, tym bardziej jestem pewien, że wiem, na jakiego rodzaju
                                                  stronach www to wyczytałeś... :))))))
                                                  • Gość: p. Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.06, 21:44
                                                    madcio napisał:
                                                    ...
                                                    > Innymi słowy, "jeśli fakty zaprzeczają nam, tym gorzej dla faktów"?
                                                    >
                                                    > Gratulacje. Jesteś na jednym wózku z ufologami, Pająkowcami, astrologami,
                                                    > chiromantami, homeopatią, zginaniem łyżek i całą resztą tych wszystkich
                                                    > pseudonaukowych śmieci. Do których twoje radosne twierdzenia o wybiórczym (bo
                                                    > jakimś cudem nie dotyczącego się zwyczajnej kapusty) transferze genów między
                                                    > GMO a pożeraczem owego GMO się w całości zaliczają.

                                                    A ja bym powiedzial madcio ze Ty jestes z powyzszymi na zblizonej
                                                    orbicie ;-)

                                                    Napalasz sie na krytykowanie czegos o czym nie masz
                                                    bladego pojecia.
                                                    Jesli Liberator pisze farmazony to juz dawno ktos pwinien
                                                    tego typu niebezpieczenstwa opisac z wyspecyfikowaniem odpowiednich
                                                    mechanizmow ktore nas przed tymi niebezpieczenstwami mialyby chronic.

                                                    Jednak jakos do tej pory nikt tego nie uczynil.
                                                    A jeden z dyskutantow staral sie tu bardzo nieudolnie
                                                    nas przekonywac ze z zasady nauka sie takimi 'duperelami' nie zajmuje.

                                                    Podobnie jak wyzej wymienieni Ty i tak wiesz lepiej
                                                    od innych.
                                                    Nie pierwszy raz zreszta na tym forum ;-)
                                                  • madcio Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 13.03.06, 11:42
                                                    > A ja bym powiedzial madcio ze Ty jestes z powyzszymi na zblizonej
                                                    > orbicie ;-)
                                                    W którym punkcie? Chyba że to po prostu przypadkowa kalumnia pod moim adresem,
                                                    wtedy bardzo przepraszam, gumeczko. ;-)

                                                    > Jesli Liberator pisze farmazony to juz dawno ktos pwinien
                                                    > tego typu niebezpieczenstwa opisac z wyspecyfikowaniem odpowiednich
                                                    > mechanizmow ktore nas przed tymi niebezpieczenstwami mialyby chronic.
                                                    Nie jestem biologiem, więc konkretów ci nie powiem.

                                                    Jednak sądzę, że tu wystarczy zwyczajny zdrowy rozsądek: takie mechanizmy
                                                    ewolucyjnie zaistniały od samego początku... odkąd pierwsza protokomórka (P -
                                                    predator) zachciała zeżreć drugą protokomórkę (O - ofiara). Z całą pewnością P
                                                    nie ma ochoty, by genom O wyczyniał mu rewolucję w metaforycznym żołądku P.
                                                    Dlatego musi skutecznie rozłożyć DNA (razem z resztą O), zanim te wlezie do
                                                    genomu P.

                                                    Ogólniej mówiąc: o ile transfery między bakteryjnymi genomami się zdarzają, a
                                                    transfery między bakteryjnym DNA a DNA organizmu wielokomórkowego są w zasadzie
                                                    możliwe (choć bardzo trudne), o tyle na dowód bezpośredniego tranferu DNA między
                                                    dwoma wysoko uzorganizowanymi organizmami (takimi jak kapusta zwyczajna i homo
                                                    sapiens) przyjdzie nam poczekać. Moim zdaniem prędzej piekło zamarznie. ;)

                                                    A poza tym, nawet jeśli znajdą się takie dowody, nic to nam nie mówi o tym, żeby
                                                    GMO miało szczególnie częściej/łatwiej/z groźniejszymi skutkami/co-tam-jeszcze
                                                    się transferować niż każdy inny organizm. Twierdzenie o czymś takim jest
                                                    zwyczajnie ssane z małpiego palca liberatora44 vel bonobo44. Powodem, jak
                                                    zawsze, oczka zalane ideolo.

                                                    Jak pisałem gdzie indziej - EOT. Wyjaśniłem wielokrotnie, czemu uważam to
                                                    twierdzenie za brednię klasy paranaukowej, bardziej dla czytelników, niż dla
                                                    bonobo44 (którego i tak nie przekonam). Dlatego też dalsza dyskusja nie ma
                                                    wielkiego sensu. Do następnej kłótni na jakiś inny temat.
                                                  • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 13.03.06, 17:01
                                                    madcio napisał:

                                                    > Ogólniej mówiąc: o ile transfery między bakteryjnymi genomami się zdarzają, a
                                                    > transfery między bakteryjnym DNA a DNA organizmu wielokomórkowego są w
                                                    > zasadzie możliwe (choć bardzo trudne)


                                                    "Geny wprowadzane do soi GM wytwarzają białko, którego dwa fragmenty są
                                                    identyczne ze znanymi alergenami. Może to również wpływać na wzrost
                                                    zachorowalności na alergie. Co więcej, JEDYNA [podkreślenie moje]
                                                    kiedykolwiek przeprowadzona próba jej wpływu na ludzi potwierdziła, że ten
                                                    wstawiony gen przenoszony jest do DNA bakterii w jelitach. Oznacza to, że
                                                    już długo po tym, gdy zdecydujecie się przestać jeść soję GM, wasze własne
                                                    bakterie w waszym brzuchu wciąż mogą wytwarzać to potencjalnie alergogenne
                                                    białko wewnątrz waszego przewodu pokarmowego"
                                                    [www.gmfreeireland.org/downloads/Deadrats.pdf]

                                                    z tego co mi wiadomo, soja nie jest odmianą bakterii tylko właśnie złożonego
                                                    organizmu wielokomórkowego ;)
                                                  • madcio Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 14.03.06, 11:35
                                                    > zachorowalności na alergie. Co więcej, JEDYNA [podkreślenie moje]
                                                    > kiedykolwiek przeprowadzona próba jej wpływu na ludzi
                                                    I oczywiście żadnych konkretów na temat tej próby... data, nazwiska naukowców,
                                                    warunki eksperymentu... standard zadziwiająco podobny do rewelacji w szanowanych
                                                    i powazanych pismach naukowych typu "Wróżka" czy "Czwarty wymiar". Tam nie takie
                                                    rzeczy piszą jako czysta prawda.

                                                    > z tego co mi wiadomo, soja nie jest odmianą bakterii tylko właśnie złożonego
                                                    > organizmu wielokomórkowego ;)
                                                    Cały artykuł na ten temat ma u mnie przyzerową wiarygodność, choćby z powodu
                                                    bredni o transferze genów między dwoma wysoko rozwiniętymi organizmami:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=37648312&a=37705675
                                                    Jeśli brednia takiego kalibru jest w artykule, całą jego resztę traktuję z
                                                    podwyższoną podejrzliwością. I tyle, konczę. EOT.
                                                  • Gość: p. Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 17:28
                                                    madcio napisał:

                                                    > > A ja bym powiedzial madcio ze Ty jestes z powyzszymi na zblizonej
                                                    > > orbicie ;-)
                                                    > W którym punkcie?

                                                    W calej rozciaglosci.

                                                    > Chyba że to po prostu przypadkowa kalumnia pod moim adresem,
                                                    > wtedy bardzo przepraszam, gumeczko. ;-)

                                                    Nie przypadkowa i nie kalumnia lecz realistyczna ocena
                                                    twojej linii 'argumentacji'.

                                                    > > Jesli Liberator pisze farmazony to juz dawno ktos pwinien
                                                    > > tego typu niebezpieczenstwa opisac z wyspecyfikowaniem odpowiednich
                                                    > > mechanizmow ktore nas przed tymi niebezpieczenstwami mialyby chronic.
                                                    > Nie jestem biologiem, więc konkretów ci nie powiem.

                                                    I w tym caly problem ...

                                                    > Jednak sądzę, że tu wystarczy zwyczajny zdrowy rozsądek: takie mechanizmy
                                                    > ewolucyjnie zaistniały od samego początku...

                                                    ... ze sadzisz w sytuacji gdy nie masz do tego ZADNYCH podstaw.

                                                    Jakie masz prawo w tej sytuacji do tego by swoje dyrdymaly nazywac
                                                    podejsciem zdroworozsadkowym ?

                                                    Ja jednak bym chcial miec swoje bezpieczenstwo pod tym wzgledem
                                                    udokumentowane naukowo.
                                                    I dopoki tego nie otrzymamy lepiej byc nadmiernie ostroznym
                                                    niz bezgranicznie naiwnym.

                                                    Papierosy tez jeszcze calkiem niedawno mialyby byc calkiem
                                                    nieszkodliwe dla zdrowia.

                                                    Tam gdzie w gre wchodza olbrzymie pieniadze daleko posunieta
                                                    rezerwa wydaje mi sie calkiem rozsadna postawa.


                                                  • madcio Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 14.03.06, 11:35
                                                    > > Nie jestem biologiem, więc konkretów ci nie powiem.
                                                    > I w tym caly problem ...
                                                    Czy ty lub bonobo44 jesteście biologami? Że się tak niedyskretnie spytam?

                                                    > > Jednak sądzę, że tu wystarczy zwyczajny zdrowy rozsądek: takie mechanizmy
                                                    > > ewolucyjnie zaistniały od samego początku...
                                                    > ... ze sadzisz w sytuacji gdy nie masz do tego ZADNYCH podstaw.
                                                    Mam podstawy dot ego, łącznie z wiedza biologiczną, która nie jest moja, ale
                                                    jeśli ktoś, kto sie na tym zna, mówi, że jest to niemożliwe, to ja mu predzej
                                                    uwierzę...

                                                    ...niż gościowi takiemu jak bonobo44, który już w kilku sprawach mówił rzeczy,
                                                    które uznaję za bzdury (bomba N choćby), który uporczywie nie chce podać źródeł
                                                    swojej rewelacji (prawdopodobnie jakieś strony spiskologiczne czy inna
                                                    crackpoteria), który pisze rzeczy sprzeczne z zdrowym rozsądkiem (zjadanie
                                                    transgenicznego DNA ma przynosić straszne skutki, choć ciągle nie wiem, czym się
                                                    to różni od zjadania "zwykłego" DNA) i tak dalej...

                                                    EOT.
                                                  • Gość: p. Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 11:58
                                                    madcio napisał:

                                                    > > > Nie jestem biologiem, więc konkretów ci nie powiem.
                                                    > > I w tym caly problem ...
                                                    > Czy ty lub bonobo44 jesteście biologami? Że się tak niedyskretnie spytam?

                                                    A co to ma do rzeczy ze tak dyskretnie odpowiem ?
                                                    Nawiasem mowiac nie zauwazylem tu Bonobo.

                                                    > > > Jednak sądzę, że tu wystarczy zwyczajny zdrowy rozsądek: takie
                                                    > > > mechanizmy ewolucyjnie zaistniały od samego początku...
                                                    > > ... ze sadzisz w sytuacji gdy nie masz do tego ZADNYCH podstaw.
                                                    > Mam podstawy dot ego, łącznie z wiedza biologiczną, która nie jest moja, ale
                                                    > jeśli ktoś, kto sie na tym zna, mówi, że jest to niemożliwe, to ja mu predzej
                                                    > uwierzę...

                                                    A to ciekawe. Od kiedy to stales sie taki WIERZACY ?

                                                    Czy tym fachowcom ktorzy kaza sobie klasc na tace tez
                                                    rownie latwo wierzysz ?

                                                    Dla mnie nie ma miedzy nimi wielkiej roznicy, bo jedni jak
                                                    i drudzy chca sie czegos dorobic czyims kosztem.

                                                    Dlatego ja poczekam az ktos przedstawi opis mechanizmow
                                                    odpowiadajacych za to czy cos jest lub nie jest mozliwe.
                                                    Same zapewnienia fachowcow siedzacych na garnuszku
                                                    przemyslu biotech nie bardzo mnie przekonuja.

                                                    > ...niż gościowi takiemu jak bonobo44, który już w kilku sprawach mówił rzeczy,
                                                    > które uznaję za bzdury (bomba N choćby), który uporczywie nie chce podać
                                                    > źródeł swojej rewelacji (prawdopodobnie jakieś strony spiskologiczne czy inna
                                                    > crackpoteria), który pisze rzeczy sprzeczne z zdrowym rozsądkiem (zjadanie
                                                    > transgenicznego DNA ma przynosić straszne skutki, choć ciągle nie wiem, czym
                                                    > się to różni od zjadania "zwykłego" DNA) i tak dalej...
                                                    >
                                                    > EOT.

                                                    Amen ;-)
                                                  • madcio Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 16.03.06, 12:26
                                                    > Dla mnie nie ma miedzy nimi [naukowcami i księdzami] wielkiej roznicy,
                                                    > bo jedni jak i drudzy chca sie czegos dorobic czyims kosztem.
                                                    To było dobre... :)) porównanie pasuje do twego stylu.

                                                    Pytasz się, czemu wierze naukowcom? To proste - tam, gdzie ejstem w stanie to
                                                    zweryfikować, nauka działa. Pracuję na kompie, jeżdżę samochodem, korzystam z
                                                    leków. Dlatego jestem im skłonny wierzyć w kwestiach, które nie mam możliwości
                                                    sprawdzić z powodów czasowych, finansowych czy też przede wszystkim moje małej
                                                    wiedzy. Zwłaszcza, że system naukowy powoduje wielokrotną weryfikację i wzajemną
                                                    kontrolę. Promienie N czy zimna fuzja zostały szybko wykryte i rozjechane, gdyż
                                                    takie szwindle nie mają warunków rozwoju, w przeciwieństwie do
                                                    chaotyczno-paranoidalnego ogródka para- i pseudonauki, którego nikt nie sprawdza
                                                    ani weryfikuje. O religii, z zasady nieweryfikowalnej, nie wspominając.

                                                    Jeśli zamierzasz się z tym sprzeczać, to mam dla ciebie propozycję powrotu do
                                                    jaskiń i na drzewa. Podobnie nie chce mi się wykłócać na temat teorii spiskowych
                                                    typu konspira naukowców z całego świata (miałem wystarczająco tego dużo podczas
                                                    dyskusji z kreacjonistami na temat szatańskiej teorii ewolucji). Miłej zabawy.
                                                  • kapitalizm Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 16.03.06, 17:04

                                                    madcio napisał:


                                                    Pracuję na kompie, jeżdżę samochodem, korzystam z
                                                    leków. Dlatego jestem im skłonny wierzyć w kwestiach, które nie mam możliwości
                                                    sprawdzić z powodów czasowych, finansowych czy też przede wszystkim moje małej
                                                    wiedzy. Zwłaszcza, że system naukowy powoduje wielokrotną weryfikację i wzajemną
                                                    kontrolę. Promienie N czy zimna fuzja zostały szybko wykryte i rozjechane, gdyż
                                                    takie szwindle nie mają warunków rozwoju, w przeciwieństwie do
                                                    chaotyczno-paranoidalnego ogródka para- i pseudonauki, którego nikt nie sprawdza
                                                    ani weryfikuje.

                                                    - az milo sie to czyta,

                                                    welcome w swiecie nauki i pewnosci!
                                                  • liberator44 Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń... 14.03.06, 19:15
                                                    ...nabytych do osiemnastego roku życia."

                                                    madcio napisał:

                                                    > który pisze rzeczy sprzeczne z zdrowym rozsądkiem

                                                    "Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia."

                                                    zgadnij madcio, kto to powiedział?
                                                    dodam dla ułatwienia, że obchodzimy dzisiaj jego urodziny,
                                                    a dokładniej nikogo one o dziwo nie obchodzą na tym Forum Nieuka :-(
                                                  • liberator44 Widzę, że nadal nie wiesz? Pomogę Ci :-) 15.03.06, 13:29
                                                    Była to ta sama osoba, której przypisuje się i poniższe słowa:

                                                    Cóż to za smutna epoka, w której łatwiej rozbić atom, niż zniweczyć przesąd.

                                                    Historia wynalazków naukowych i technicznych uczy nas, że rasa ludzka uboga
                                                    jest w niezależną myśl twórczą i wyobraźnię... człowiek musi niejako dosłownie
                                                    potknąć się o rzecz samą, aby mu zakwitła w głowie jakaś Idea.

                                                    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.

                                                    Gdybym wiedział co robię, to przecież nie byłaby to praca badawcza.

                                                    Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych nowych pomysłów.

                                                    Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który
                                                    nie wie, że się nie da, i on to robi

                                                    --
                                                    Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie
                                                    skupienia. – tenże :-)
                                                  • madcio Re: Widzę, że nadal nie wiesz? Pomogę Ci :-) 16.03.06, 12:30
                                                    Wiem, kto to był. I przykro się patrzy, jak wyznawca teorii spiskowych i
                                                    przesądów sobie Ensztajnem wyciera gębę. :(

                                                    EOT.
                                                  • liberator44 "Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych ... 17.03.06, 09:42
                                                    Widać mAdErA, że prawda w oczy kole, skoro w twoich postach
                                                    nie stać cię zasadniczo na nic więcej poza mieszaninę chamstwa
                                                    i grubiaństwa.

                                                    Jeśli jednak się postarasz, to nic jeszcze straconego
                                                    - być może i ciebie kiedyś prawda wyzwoli
                                                    z tych grzechów wczesnej młodości.

                                                    --
                                                    "Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia."
                                                    - Albert Einstein
                                    • Gość: kott Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.06, 18:36
                                      Czy muszę dodawać, że poziomy transfer genów nie ma NIC wspólnego z drogą
                                      pokarmową? Ziemniak nie przepchnie ci genu przez kosmki jelitowe:D Poziomy
                                      transfer znany jest zresztą od dawna i obce geny wprowadzane są czynnie do
                                      komórek w wielu chorobach wirusowych. Ale najpierw taki wirus musi je porwać z
                                      innego organizmu, potem wprowadzić do naszych komórek i robi to czynnie. Gen sam
                                      nie przejdzie, potrzebuje wektora.
                                      • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 10.03.06, 19:51
                                        Pewnie się powtarzam, ale dziś już nikt nie ma wątpliwości, że poziomy transfer
                                        genów ma miejsce w przyrodzie. [Robert V. Miller, Wymiana genów bakteryjnych w
                                        przyrodzie, Świat Nauki, marzec 1998, nr 3 (79), s. 43-47.]

                                        I tu należy rozróżnić 2 rzeczy (2 etapy):

                                        1) Transfer do DNA mikroorganizmów, np. bakterii układu pokarmowego:

                                        "Geny wprowadzane do soji GM wytwarzają białko, którego dwa fragmenty są
                                        identyczne ze znanymi alergenami. Może to również wpływać na wzrost
                                        zachorowalności na alergie. Co więcej, JEDYNA [podkreślenie moje]
                                        kiedykolwiek przeprowadzona próba jej wpływu na ludzi potwierdziła, że ten
                                        wstawiony gen przenoszony jest do DNA bakterii w jelitach. Oznacza to, że
                                        już długo po tym, gdy zdecydujecie się przestać jeść soję GM, wasze własne
                                        bakterie w waszym brzuchu wciąż mogą wytwarzać to potencjalnie alergogenne
                                        białko wewnątrz waszego przewodu pokarmowego"
                                        www.gmfreeireland.org/downloads/Deadrats.pdf

                                        2) Transfer tych samych genów z mikroorganizmów (tych po pierwszym etapie HTG)
                                        do DNA ludzkiego. A wszystko wskazuje na to, że miało to miejsce wielokrotnie w
                                        przeszłości wyższych kręgowców (a więc i w naszej wspólnej z nimi przeszłości):

                                        "Naprawdę niezwykłym odkryciem badaczy z HGP*) było zidentyfikowanie w naszym
                                        materiale genetycznym 233 genów... bakterii! Co najciekawsze, nie są one wcale
                                        pieczołowicie przechowywaną pamiątką po wspólnym prapraprzodku człowieka i
                                        mikroorganizmów. Ponieważ nie znaleziono ich w DNA muszki owocowej, nicienia i
                                        drożdży, są prawdopodobnie nabytkiem stosunkowo nowym. Szczegółowe analizy
                                        porównawcze wykazały, że tajemnicze geny, oprócz bakterii, są obecne tylko w
                                        genomach kręgowców. Wydaje się, że znalazły się tam wskutek tzw. poziomego
                                        transferu genów — przekazywania DNA między w ogóle niespokrewnionymi gatunkami.
                                        Ten proces jeszcze do niedawna uważano za całkowicie niemożliwy. Niesamowity
                                        jest fakt, że w ludzkim DNA geny pochodzenia bakteryjnego nie są wcale
                                        bezużyteczne. Naukowcy sądzą, że komórki człowieka mogą je wykorzystywać m.in.
                                        do obrony przed stresem."
                                        [Piotr Kossobudzki, Oto człowiek!, Wiedza i Życie kwiecień 2001, s. 17 [14-17];
                                        *)HGP=Human Genome Project

                                        czy jednak wszystkie sprowokowane przez nas w przyszłości via GMO efekty HTG
                                        bedą równie szczęśliwe? szczerze wątpię - równie, jeśli nie bardziej
                                        prawdopodobny jest Armageddon na niewyobrażalną skalę :-(

                                        pamiętajmy, że w efekcie czegoś podobnego możemy się (przy skrajnie daleko
                                        idących zmianach) spodziewać np. powstania nawet zupełnie odmiennego
                                        gatunku "ludzi" i zajęcia przez nich naszego m-ca
                                        • Gość: kott Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.06, 21:29
                                          Jedna sprawa. Bakterie jelitowe mialyby spory problem z przeniesieniem
                                          jakichkolwiek genow do komorek jelita. Musialyby jednoczesnie przeniesc tam
                                          szereg enzymow. Poza tym geny roslinne maja inna budowe, niz nasze i z ich
                                          transkrypcja w naszych komorkach bylby pewien problem. Juz nie wspomne o tym, ze
                                          musialyby zostac przeniesione (czyli wczesniej wyciete) odpowiednie gragmenty
                                          dna jakims cudem bez zniszczen wyekstrahowane z komorek tej przykladowej
                                          marchewki i niestrawione w zoladku czy dalszych odcinkach ukladu pokarmowego;)
                                          Ponadto to nie jest odpowiedz na pytanie DLACZEGo akurat geny z gmo mialyby
                                          zostac w taki nieprawdopodobny sposob.Proponuje zapoznac sie nieco glebiej z
                                          mikrobiologia, genetyka i wtedy zaczac siac panike. Niestety nie moge tlumaczyc
                                          wszystkiego od podstaw na forum. Bardzo ciekawe, ze DNA z gmo tak ladnie samo
                                          sie wycina i wstawia do mikroorganizmow w naszych biednych jelitach,kiedy w
                                          laboratorium, zeby zrobic cos podobnego musimy sie niezle nameczyc:D
                                          • liberator44 Re: horyzontalny transfer genów: HTG a HGP 13.03.06, 17:36
                                            Gość portalu: kott napisał(a):

                                            > DLACZEGo akurat geny z gmo mialyby
                                            > zostac w taki nieprawdopodobny sposob.

                                            conajmniej w równie prawdopodobny, jak dowolne inne geny!

                                            prawdopodobieństwo, że będzie to akurat gen z GMO przechwycony przez bakterię
                                            jest porównywalne z odwrotnością liczby jej genów i sięga około 0.00005
                                            to zupełnie spore prawdopodobieństwo; jeśli w każdym z nas zachodziłby jeden
                                            tylko przypadek transferu HTG z naszych bakterii do dowolnej komórki w naszym
                                            ciele w ciągu całego życia, to daje nam to populację 300 tys ludzi spośród
                                            obecnie żyjących, u której na przestrzeni życia wystąpi horyzontalny transfer
                                            akurat tego genu, który pochodzi z GMO

                                            teraz: nawet jeśli tylko 1 z nich na 1000 pokoleń dostanie się do naszych gamet
                                            oznacza to, ze mamy obecnie na świecie 300 ludzi zdolnych do reprodukcji
                                            takiego genu

                                            a jaka część genów bakterii nie różni się od genów człowieka?

                                            tzn. jaka część podstawień HTG jest tu najzupełniej obojętna i nie do ustalenia?
                                            stąd właśnie wynika moja sugestia co do tego, że HTG z GMO mogą stać się
                                            znacznie częściej obserwowane niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnego
                                            pokarmu (zwłaszcza w przypadku modyfikacji samych genów - staną się one wtedy
                                            wyraźnymi znacznikami)

                                            piszesz, ze geny roślinne trudniej się podstawiają do zwierzęcego DNA;
                                            a co ze zwierzęcymi (zwłaszcza dodatkowo zmodyfikowanymi) wprowadzonymi do GM
                                            rośliny?

                                            > Bardzo ciekawe, ze DNA z gmo tak ladnie samo
                                            > sie wycina i wstawia do mikroorganizmow w naszych biednych jelitach,kiedy w
                                            > laboratorium, zeby zrobic cos podobnego musimy sie niezle nameczyc:D

                                            życie jakoś bez trudu powiela się w warunkach naturalnych;
                                            w laboratorium naukowcom nie udało się dotąd zbudować w laboratorium
                                            od podstaw najprostszej nawet komórki
                          • madcio Re: horisontal gene transfer... 07.03.06, 18:41
                            Odpuść sobie. Tłumaczę to mu od kilkudziesięciu postów, a on dalej ględzi swoje.
                            Bardzo jestem ciekaw, z JAKICH stron www i jakich źródeł czerpie swoje
                            rewelacje... :D:D:D
                        • madcio Re: Mutageny 07.03.06, 18:40
                          > 1) nawet w warunkach, z którymi jesteśmy w miarę oswojeni, zdarza się pewien
                          > odsetek ciąż obciążonych genetycznie, w których jakaś drobna część to wynik
                          > zupełnie nowych mutacji, z których część to 'quite likely' efekt podstawień
                          > kompletnych genów z żywności;
                          Quite likely, powiadasz? Jakieś źródła? Linki? Jestem cholernie, cholernie
                          ciekaw, skąd bierzesz takie... rewelacje.

                          > 3) zresztą wystarczy, że nabierzemy dajmy na to genów bezpłodności;
                          > efekt niewidoczny, a w ostatnich latach coraz powszechniejszy; nie daje ci to
                          > do myślenia? '
                          W pewnych badaniach wykazano korelacje między ilością bocianów a ilością
                          narodzin dzieci. Nie daje ci to coś do myślenia?

                          Innymi słowy, jest milion innych możliwych czynników ograniczających płodność,
                          ale oczywiącie zawsze można zebrać do kupy wszystko, co choć powierzchownie ma
                          związek z GMO i tym straszyć, licząc na to, ze jakiś nie znający się na rzeczy
                          laik się wystraszy. Wiesz, ze twoje metody są identyczne, jak metody stosowane
                          przez paramedycznych oszustów?

                          > 3) (...)
                          > tak łatwo chcesz to wszystko zaryzykować w imię własnego przekonania, że GMO
                          > to w końcu też tylko O ?
                          To ty tu jesteś przekonany, że GMO maja jakieś mroczne, paranormalne właściwości
                          i przeskakują z genomu na genom jak naćpane kangury.

                          >/nikt, kogo na to stać i kto ma wybór nie kupi GMO, tylko tradycyjną,
                          > sprawdzonbą przez wieki zdrową żywność/ ?
                          Jeśli tak jesteś przekonany, to nie powinieneś mieć nic przeciw wprowadzeniu
                          przetestowanej GMO z wyraźnym oznaczeniem na opakowaniu. Powinny splajtować, prawda?
                          • liberator44 'wishing politics' strusia 07.03.06, 18:54
                            > Innymi słowy, jest milion innych możliwych czynników ograniczających płodność,
                            > ale oczywiącie zawsze można zebrać do kupy wszystko, co choć powierzchownie ma
                            > związek z GMO

                            dopóki nie możemy tego wykluczyć, dopóty powinniśmy to traktować jako
                            smiertelnie poważną ewentualność, a nie pić piwo bez opamiętania jak ten struś
                            z orłami i udawać, że wszystko jest cacy, bo chcemy aby tak było i wyobrażamy
                            sobie że musi tak być, jak MY sobie tego życzymy (tu nie chodzi przecież o
                            jakieś ksiuty czy słowne przepychanki - chodzi być może o być albo nie być
                            naszego gatunku)


                            > Jeśli tak jesteś przekonany, to nie powinieneś mieć nic przeciw wprowadzeniu
                            > przetestowanej GMO z wyraźnym oznaczeniem na opakowaniu.

                            oczywiście, że nie mam nic przciwko (skąd ci to przyszlo do głowy?) - wręcz
                            przeciwnie!
                            • madcio Paranoja, paranoja... 07.03.06, 19:00
                              > dopóki nie możemy tego wykluczyć, dopóty powinniśmy to traktować jako
                              > smiertelnie poważną ewentualność
                              Nie mogę na sto procent wykluczyć, że co noc mnie porywa UFO, regularnie gwałci
                              na pokłądzie i odstawia z wymazaną pamięcią. Zgodnie z tą logiką powinniśmy
                              potraktować okupację ufo jako śmiertelnie poważną ewentualność.

                              Do wujka google zwróć się z pytaniem o niejakiego Jana Pająka i ufo. Miłej zabawy.

                              Przy okazji, czekam w dalszym ciągu na źródła twoich rewelacji. Gdzież to
                              pojawia się wyrażenie "quite likely", które z taką lubością zacytowałeś
                              niedawno? Straaasznie się zaciekawiłem.
                              • liberator44 Re: Paranoja, paranoja... 07.03.06, 19:06
                                madcio napisał:

                                > Nie mogę na sto procent wykluczyć, że co noc mnie porywa UFO

                                nie sądzisz, że masz mocno rozbuchane poczucie własnej wartości?
                                (ale może to nawet i lepiej)

                                jednak mimo wszystko zechciej proszę zwrócić uwagę na różnicę w konsekwencjach
                                tudzież możliwych krokach zaradczych dla obu przypadków ;)
                                • madcio Re: Paranoja, paranoja... 10.03.06, 17:49
                                  > nie sądzisz, że masz mocno rozbuchane poczucie własnej wartości?
                                  A to niby czmeu? Myślisz, ze chciałbym, by mnie co noc porywało ufo i gwałciło
                                  analnie? :P

                                  > jednak mimo wszystko zechciej proszę zwrócić uwagę na różnicę w konsekwencjach
                                  > tudzież możliwych krokach zaradczych dla obu przypadków ;)
                                  O ile na ufo niewiele byśmy poradzili, to konsekwencje byłyby równie poważne,
                                  jak twoje straszenie GMO.
                                  • liberator44 Re: Paranoja, paranoja... 10.03.06, 17:56
                                    madcio napisał:

                                    > O ile na ufo niewiele byśmy poradzili, to konsekwencje byłyby równie poważne,
                                    > jak twoje straszenie GMO.

                                    BRAWO!!! Dokładnie tak - rozwijanie technologii GMO zależy WYŁĄCZNIE od naszej
                                    zbiorowej woli!!!
                                    • kapitalizm Re: Paranoja, paranoja... 10.03.06, 20:53
                                      liberator44 napisała:


                                      > BRAWO!!! Dokładnie tak - rozwijanie technologii GMO zależy WYŁĄCZNIE od
                                      naszej
                                      > zbiorowej woli!!!


                                      - nie,

                                      rozwijanie technologii, tak jak i wszystkiego innego, zalezy od woli jednostki,
                                      zalezy od woli indywidualnych ludzi zaangazowanych w proces wynalzczy,
                                      produkcyjny i marketingowy,

                                      i tak samo jest z GMO, to rynek (suma indywidualnych decyzji konsumentow)
                                      powinien decydowac o tym jaki ma byc towar, a nie jakas wladza, czy inna
                                      zbiorowa wola.
                                    • madcio Re: Paranoja, paranoja... 12.03.06, 21:09
                                      Problemem nie jest czyjakolwiek wola czy też jej brak.

                                      Problemem jest to, co piszesz o GMO.

                                      Jest to moim zdaniem średniowieczna, ciemnogrodzka bzdura poparta
                                      pseudonaukowymi i paranaukowymi rewelacjami o szkodliwym wpływie zjadanych genów
                                      na posilajacego się. Krótko mówiąc, czyste brednie, których niemal identyczne
                                      historyczne przykłady (argumenty przeciw szczepionkom, kolei, sekcjom zwłok,
                                      samochodom) już przytaczałem.

                                      EOT, gdyż to do niczego nie prowadzi, a staje się męczące.
    • hanys9 [...] 07.03.06, 15:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • liberator44 [...] 07.03.06, 16:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • liberator44 Re: Do BioTecha: 09.03.06, 22:59
      Tym wszystkim, którzy uważają, że człowiekowi nic nie grozi,
      poza świetlaną przyszłością ciągłego rozwoju po podwójnej helisie
      życia w stronę boskiej potęgi rozumu
      dedykuję niczym memento:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=38203773
      To jest zupełnie możliwy ('quite possible') efekt podstawienia poziomego genów
      z GMO do bakterii naszego przewodu pokarmowego i kolejnego z owych bakterii do
      naszego genomu. Wprost idealna ilustracja. Jesli nawet nie potwierdzi się w tym
      konkretnym przypadku, to ile takich działa w znacznie głębszym kamuflażu? Nie
      wiemy!
      • madcio Re: Do BioTecha: 10.03.06, 17:50
        Ciągle nie podałeś źródła tego cytatu.

        Czekam.

        :>
    • Gość: Zosieńka Re: Do BioTecha: IP: *.acn.waw.pl 10.03.06, 18:33
      Żywność modyfikowana genetycznie jest o wiele zdrowsza niż nie kontrolowana w
      żaden sposób, podsypywana niewiadomo jakimi nawozami i w niewiadomo jakiej
      ilości ta obecna, standartowa.
      Nie mamy pojęcia co jemy, co producenci dodają do żywności, gdzie i jak jest
      produkowana ta żywność.

      A tak na marginesie dla tych wszystkich co sa przeciw brac badawczych z
      genami...
      Wyobraźcie sobie siebie w wieku 40 lat, macie 2 dzieci i dowiadujecie się
      nagle, że dzieci maja defekt genetyczny, który sprawi ze 100% pewnością, że
      wasze dzieci zachorują w ciągu 5-10 lat na raka... wieloogniskowego, z
      przerzutami nie dającymi się przewidzieć...

      Do wyboru jest terapia genowa, wyniszczająca chemioterapia, bardzo okaleczająca
      operacja...

      Co wybieracie?? Czy dalej jesteście przeciwni laboratoriom zajmującym się
      genetyką? Czy może z nadzieją szukacie jakiejkolwiek szansy dla swoich dzieci??

      Jakie te wszystki dyskusje sa śmieszne i nic niewarte, oderwane od realnego
      świata i rzeczywistych problemów, oparte na bajdurzeniach z niesprawdzonych
      źródeł... Księża w konfesjonałach naprawdę nie mają pojęcia o życiu i nie
      powinni się o nim wypowiadać.

      Zarówno żywność modyfikowana genetycznie jak i badania nad nią to wielka szansa
      opanowania wielu chorób, które dla wielu osób czyną życie nieznośnym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka