Dodaj do ulubionych

Czy bezpłodność jest chorobą? Kiedyś przy okazji..

07.03.06, 13:59
... dyskusji o homoseksualizmie cenzorzy wyrzucili mi post, w którym
wyraziłem pogląd, że homoseksualizm może prowadzić do bezpłodności. Mam
nadzieję, że emocje politpoprawnych cenzorów już opadły i możemy po
naukowemu...

Najpierw ogólnie. Czy bezpłodność to choroba? Czy kastracja to okaleczenie?

Czy np. żołnierz, który w wypadku odstrzeli sobie genitalia, może uważać się
za trwale okaleczonego? Czy po zagojeniu się rany, może uważać się za
wyleczonego?

Czy człowiek, który dobrowolnie zostaje eunuchem, aby nie było "wpadki"
podczas bzykania, powinien uważać się za ofiarę samookaleczenia?

Jedno małżeństwo bzyka się codziennie, nie mogą mieć dziecka, ciągle chodzą
do leparzy i znachorów zrozpaczeni, że nie mają dzieci; inne małżeństwo bzyka
się codziennie do późnej starości szczęśliwi, że nie muszą bać się "wpadki",
nie muszą się "zabezpieczać" (kupować, zakładać, pamiętać, łykać, cierpieć
skutki uboczne), żyją radośnie i beztrosko - czy oni są chorzy na bezpłodność
(jej jaja są bez jądra, on jej wstrzykuje martwe już plemniki)?

A może bezpłodność to taka wyjątkowa choroba, że ludzie chorzy na bezpłodność
są chorzy tylko wtedy, gdy sami poskarżą się lekarzowi na swoją chorobę, a
dopóki nie chcą się leczyć, dopóty musimy uważać ich za zdrowych?

A może powinno być tak ze wszystkimi chorobami niezaraźliwymi - dopóki chory
nie zadeklaruje oficjalnie, że uznaje się za chorego, medycyna powinna uważać
go za zdrowego?

Jak pewnie widzicie, doszedłem do absurdu. Przecież medycyna jest nauką.
Ocena stanu zdrowia człowieka nie może zależeń od tego, jak ten człowiek
ocenia swój stan. Jeżeli ktoś nie ma nogi, to musi być nazwany kaleką, nawet
jeżeli ma halucynacje i wierzy, że ma obie nogi.

Czy medycyna jest bliższa biologii czy klasycznej psychologii? Czy istnieją
obiektywne kryteria pozwalające odróżnić zdrowie od patologii, czy ważniejsza
jest introspekcja?
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: Czy bezpłodność jest chorobą? Kiedyś przy oka 07.03.06, 22:27
      zdrowiem jest posiadanie 2 rąk, 2 nóg,dobry wzrok,słuch,płodność. Jeżeli tego
      brak,to jest to choroba lub kalectwo.
      • t0g Re: Czy jest chorobą? Na pewno nie dziedziczna 07.03.06, 23:41
        Stary kawal:

        "Panie doktorze... Ja mam taki problem... Jestem bezplodny... Ale to dziedziczne
        u nas, bo i moj ojciec dyl bezplodny, i moj dziadek byl bezplodny..."

        Lekarz, zdziwiony, wykrzykuje: "Panie! To pan skad?!!!"

        Pacjent, matter-of-factly: "Ja? Ja z Radomia...".
      • dokowski Czy z tego chcesz wywnioskować, że ksiądz... 08.03.06, 10:38
        maureen2 napisała:

        > płodność. Jeżeli tego brak,to jest to choroba lub kalectwo.

        ... jest psychicznie chory lub kaleki?

        To nie jest takie proste jak myślisz. Z punktu widzenia sukcesu genetycznego
        ksiądz, który ma czterech starszych braci, i pełniąc swoją funkcję pomaga robić
        siostrzeńcom karierę polityczną, taki ksiądz jest bardzo zdrowy i
        bardzo "płodny" w szerokim znaczeniu tego słowa.

        Jeżeli jednak jedynak z powodu swojego homoseksualizmu nie jest w stanie
        zapłodnić żadnej kobiety, to jego geny ponoszą porażkę i giną bezpotomnie
        • maureen2 Re: Czy z tego chcesz wywnioskować, że ksiądz... 08.03.06, 11:00
          niedostatki wiedzy i logiki przedmówcy uniemozliwają rzeczową dyskusję.
          • dokowski Czego nie zrozumiałeś? Pytaj śmiało, nie wstydź si 10.03.06, 12:51

    • jablkoweczka Re: Czy bezpłodność jest chorobą? Kiedyś przy oka 10.03.06, 18:23
      >Czy bezpłodność to choroba?
      Zdefinuj pojęcie zdrowia i choroby. Bez tego dyskusja nie ma sensu, bo semantyka
      tych pojęć u różnych osób może być różna.
      >Czy kastracja to okaleczenie?
      Tu też potrzeba precyzji, nie kazda kastracja jest nieodwracalna. Przykładowo
      mężczyzn chorujących na raka prostaty czasami leczy się farmakologicznie
      specyfikami powodującycmi okresową bezpłodność.
      Nie zatypałeś o osoby niepłodne z racji wieku zarówno zaawansowanego jak i zbyt
      młodego. Czy takich ludzi też będziemy uważać za chorych na bezpłodność?

      >Czy medycyna jest bliższa biologii czy klasycznej psychologii?
      To pytanie wydaje się mi nieprzemyslane. Psychologia jest częścią medycy,
      pytanie więc wydaje się mieszać pojęcia. To jakby spytać, czy pożywienie jest
      bliższe roslinom czy kotletom. Po drugie to, że nie potrafimy dziś postawić
      znaku równości między uczuciami a procesami biologicznymi w zachodzącymi
      organiźmie nie znaczy, że tych procesów nie ma.

      >Czy istnieją obiektywne kryteria pozwalające odróżnić zdrowie od patologii,
      To przedmiot zainteresowania "diagnostyki". Czyżby pomyłka z powołaniem? Trzeba
      było studiować medycynę?
      • Gość: Tak uważam Re: Czy bezpłodność jest chorobą? Kiedyś przy oka IP: *.153.164.84.zdnet.com.pl 10.03.06, 23:39
        Bezpłodność JEST chorobą. Dla niektórych ludzi jest to "wygodna" choroba, inni
        muszą lub chcą się leczyć. Jednak z punktu widzenia biologii i naturalnego
        dążenia każdego żywego organizmu do posiadania potomstwa - jest to choroba!
        Ach, jeszcze należy nadmienić, że niektórzy sami sobie na nią zapracowali, inni
        wręcz przeciwnie, przecież przyczyny bezpłodności są tak różnorodne, że nie
        sposób tutaj o nich pisać.
        • dokowski I nie o to chodzi, nie stworzyłem wątku po to, ... 16.03.06, 13:21
          Gość portalu: Tak uważam napisał(a):

          > przyczyny bezpłodności są tak różnorodne, że nie sposób tutaj o nich pisać

          ... żeby dyskutować o wszystkim, moim celem jest dyskusja o bezpłodności
          psychicznej spowodowanej np. homoseksualizmem niektórych mężczyzn lub strachem
          przed seksem niektórych kobiet
      • dokowski A więc jednak niejawnie zgadzasz się ze mną 16.03.06, 13:13
        jablkoweczka napisała:

        > > Czy kastracja to okaleczenie?
        > Tu też potrzeba precyzji, nie kazda kastracja jest nieodwracalna.

        W tej odpowiedzi zawarta jest sugestia, że nieodracalna bezpłodność jest
        rodzajem kalectwa. Także mamy tu sugestię, że jeżeli taki stan odwracalny nie
        zostanie odwrócony, to znaczy, że choroba (kalectwo) nie została wyleczona.

        > >Czy medycyna jest bliższa biologii czy klasycznej psychologii?
        > To pytanie wydaje się mi nieprzemyslane. Psychologia jest częścią medycy

        To gra słów, zresztą psychologia jest osobną nauką. Kiedyś na porządnych
        uniwersytetach istniały wydziały medyczne. Moje pytanie jest proste i
        przemyślane. Czy taki wydział medyczny był bliższy wydziałowi biologii czy
        wydziałowi psychologii? Albo jeszcze prościej cię spytam, żebyś nie miał już
        żadnego pretekstu do czepiania się słów:

        Z kim na bezludnej wyspie wolałbyś spędzić resztę życia, gdybyś miał się
        kierować bezpieczeństwem swojego zdrowia: z psychoterapeutą, psychoalitykiem,
        weterynarzem czy innym zoologiem, np. dyplomowanym opiekunem wierząt w zoo?

        > pytanie więc wydaje się mieszać pojęcia. To jakby spytać, czy pożywienie jest
        > bliższe roslinom czy kotletom

        mam nadzieję, że teraz już pomieszanie pojęć ci minęło

        > To przedmiot zainteresowania "diagnostyki". Czyżby pomyłka z powołaniem?
        > Trzeba było studiować medycynę?

        Kiedyś studiowałem, ale od tamtego czasu definicja zdrowia się zmieniła i jak
        mi się zdaje wciąż się zmienia.
        • Gość: alicja Re: A więc jednak niejawnie zgadzasz się ze mną IP: *.153.164.84.zdnet.com.pl 21.03.06, 00:18
          Tak, czy inaczej, wychodzi na jedno: bezpłodność jest chorobą! Niektóre
          choroby, również psychiczne, są uleczalne. Więc i bezpłodność o podłożu
          psychicznym może być uleczalna (o ile pacjent przeżyje! - długotrwały okres
          leczenia oczywiście) Na poważnie: potwierdzeniem niech będzie bardzo częste
          zjawisko następujące po adopcji dziecka przez rodziny nie mogące się doczekać
          własnego. Bardzo często nagle po roku, albo wcześniej okazuje się, że partnerka
          jest w ciąży! Jakże często jeszcze lekarze nie potrafią określić przyczyny
          braku dziecka i nawet tego stanu bezpłodnościa nie nazywają, ponieważ nie
          znajdują żadnej racjonalnej przyczyny w organizmie.
          • dokowski Teraz możemy więc przejść do sedna 21.03.06, 13:40
            Gość portalu: alicja napisał(a):

            > Tak, czy inaczej, wychodzi na jedno: bezpłodność jest chorobą! Niektóre
            > choroby, również psychiczne, są uleczalne. Więc i bezpłodność o podłożu
            > psychicznym może być uleczalna

            Kiedyś napisałem post o tym, że homoseksualizm jest w pewnych przypadkach
            psychicznym podłożem bezpłodności. Cenzor tego forum usunął ten post,
            niedopuszczając tym samym do dyskusji na ten temat. Może teraz się uda.

            Szczególnie jasno to widać w przypadku małżeństw lesbijskich, które pragną
            adoptować dziecko, że są to osoby bezpłodne z powodów psychicznych. Dlaczego
            np. każda z nich nie zrobi sobie własnego dziecka? Przecież mogłyby wychowywać
            swoje dzieci jak w zwyczajnej rodzinie bez potrzeby poniżania się przed
            aroganckimi władzami, które dyskryminują homoseksualne małżeństwa, odmawiając
            im prawa do adopcji.

            Czy nie przyjemniej opiekować się własnym dzieckiem niż cudzym? Czy nie lepiej
            mieć naturalne prawo do opieki, niż walczyć o nie latami z bezdusznymi
            urzędnikami? Wystarczy przecież raz się dać bzyknąć jakiemuś miłemu i
            delikatnemu przyjacielowi, który rozumie lesbijki. Jest oczywiste, że taka
            bezpłodność z przyczyn psychicznych jest chorobą psychiczną.

            Uogólnię to na cały homoseksualizm. Jeżeli homoseksualista pragnie mieć
            dziecko, ale nie może przemóc lęku, wstrętu czy innych oporów przed seksem
            hetero, to wtedy ten homoseksualizm jest chorobą – bezpłodnością o podłożu
            psychicznym.

            Piszę o tym, bo często w środowisku gejów pada twierdzenie, że homoseksualizm
            nie jest chorobą, a więc nie można nazywać go zboczeniem a jedynie dewiacją.
            Twierdzenie to jest prawdopodobnie prawdziwe w odniesieniu do większości
            homoseksualistów. Jednak istnieje też znaczna mniejszość osób z tego
            środowiska, które są naprawdę chore na homoseksualizm, którym ich zboczenie
            uniemożliwia posiadanie własnego potomstwa – to nie jest zwyczajna dewiacja w
            rodzaju biseksualizmu.

            Geje często się oburzają, gdy mowa o leczeniu homoseksualistów. Bardzo się
            wstydzą faktu, że niektórzy homoseksualiści się leczą, ponieważ pragną mieć
            dzieci w zwykły sposób. W środowisku politpoprawnych lewaków taki gej lub
            lesbijka, która leczy się z homoseksualizmu, uważana jest niemal za zdrajcę, bo
            zamiast walczyć o prawo do adopcji, to chce wyleczyć się z bezpłodności i mieć
            własne dzieci.

            Pamiętajmy o tym, że w kolejce do adopcji pierwszeństwo mają małżeństwa
            bezpłodne, którym leczenie nie pomogło. Nie mam nic przeciwko małżeństwom homo
            i ich prawu do adopcji, ale niech nie pchają się bez kolejki, jeżeli nie
            próbowali się wcześniej leczyć. Uczciwość i równość wobec prawa wymaga tego,
            żeby homomałżeństwa czekające na adopcję stały uczciwie w kolejce razem z
            heteromałżeństwami.
    • dokowski W przeciwieństwie do homoseksualizmu, które ... 08.05.06, 11:44
      ... naturalnie obejmuje całe spektrum zachowań ludzi zdrowych i ludzi chorych
      psychicznie, istnieją pojęcia medyczne zdefiniowane bardzo precyzyjnie, jako
      czysta patologia. Takimi zboczenia mi są np. pedofilia i gerontofilia. Ich
      cechą wspólną jest psychiczna bezpłodność spowodowana podobnymi czynnikami,
      które uniemożliwiają choremu seks z jakimkolwiek partnerem rozumianym w sensie
      subiektywnym. Pedofil szuka dziecka niezdolnego jeszcze do pogardy, nieufności,
      do stawiania oporu... - bez żadnych oznak dojrzałości; gerontofil szuka osób
      obezwładnionych już przez demencję tak bardzo, że nie stanowią one dla
      gerontofila żadnego zagrożenia emocjonalnego - utraciły juz swoją podmiotowość
      w takim samym stopniu w jakim małe dziecko jest tej podmiotowości jeszcze
      pozbawione.

      Ani pedofil ani gerontofil nie są zdolni z powodu swojej choroby psychicznej do
      normalnego spłodzenia potomstwa in vivo.
    • llukiz Re: Czy bezpłodność jest chorobą? Kiedyś przy oka 08.05.06, 23:00
      Za wikipedią :)

      "Choroba jest to ogólne określenie każdego odstępstwa od stanu określanego jako
      pełnia zdrowia organizmu. Dokładne sprecyzowanie stanu określanego jako choroba
      jest równie trudne jak określenie stanu pełni zdrowia, gdyż podlega subiektywnej
      ocenie."

      I ja się tu w pełni zgadzam, więc nie znajduję płaszczyzny do dyskusji... :(
      • Gość: pies_na_teorie@vp. Bezpłodność. IP: *.rtk.net.pl 08.05.06, 23:58
        Przede wszystkim należy się upewnić, czy Pacjent od czasu do czasu ściąga
        prezerwatywę. Są tacy, którym już przyrosła do głowy. W takich przypadkach
        zaleca się odcięcie odstającego zbiorniczka na osobliwości ;)
      • dokowski Innymi słowy uważasz, że każdego człowieka ... 09.05.06, 12:13
        llukiz napisał:

        > pełni zdrowia, gdyż podlega subiektywnej ocenie."
        >
        > I ja się tu w pełni zgadzam, więc nie znajduję płaszczyzny do dyskusji

        ... można nazwać chorym, gdyż można pokazać, że nie jest w "pełni zdrowia"? Jak
        widzisz, w wikipedii są głupoty, więc nie traktuj jej jako autorytetu, który
        zamyka ci uszy na dyskusje.
        • llukiz Re: Innymi słowy uważasz, że każdego człowieka .. 09.05.06, 14:30
          > widzisz, w wikipedii są głupoty, więc nie traktuj jej jako autorytetu, który
          > zamyka ci uszy na dyskusje.

          Żadną głupotą to nie jest. Jak ktoś będzie twierdził że jest chory z powodu
          skaleczenia, to mu tego nie zabronisz. I dla ciebie on będzie zdrowy, a on dla
          siebie chory. Póki nie ma definicji choroby, póty nie ma miejsca na dyskusję kto
          jest chory. Można by się spierać jedynie nad obraniem jakiejś definicji choroby.
          • dokowski Jest to jedna z najżywiej dyskutowanych kwestii... 10.05.06, 12:13
            llukiz napisał:

            > dla ciebie on będzie zdrowy, a on dla siebie chory. Póki nie ma definicji
            > choroby, póty nie ma miejsca na dyskusję kto jest chory. Można by się
            > spierać jedynie nad obraniem jakiejś definicji choroby.

            ... w medycynie. I to jest jedna kwestia, a nie dwie oddzielne, jak twierdzisz.
            Definicja choroby krystalizuje się w ogniu dyskusji o konkretnych
            przypadłościach i ich wpływie na kondycje człowieka. Definicja choroby powstaje
            jako synteza takich pojedynczych dyskusji.

            Kiedyś uważano, że zdrowy mężczyzna oddycha głównie przeponą a zdrowa kobieta
            szczytami. Dzisiaj rozumiemy już, że oddychanie głównie szczytami jest
            patologią rozwojową. Podobnie zmienia się ocena procesu zrastania się stawów
            biodrowo-krzyżowych, a nawet kręgów krzyżowych w tzw. kość krzyżową. W
            kulturach, w których nie używa się krzeseł, stawy biodrowo-krzyżowe zachowują
            naturalną ruchliwość. Zrośnięcie się tych stawów jest naszą chorobą
            cywilizacyjną.

            Medycyna coraz bardziej interesuje się wiedzą z takich dziedzin jak biologia
            rozwoju, fizjologia czy genetyka. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu medycyna była
            w naszej cywilizacji nauką o człowieku traktowanym jak "czarna skrzynka" w
            informatyce: wkładasz lekarstwo i obserwujesz skutki, zarażasz czynnikiem
            zakaźnym i obserwujesz objawy (oczywiście były wyjątki jak np. anatomia czy
            chirurgia).

            Dzisiaj medycy uczą się patrzeć jak działa człowiek jako "biała skrzynka". Na
            podstawie tych obserwacji powstanie definicja zdrowia, ale najpierw musi odbyć
            się wiele dyskusji o poszczególnych przypadkach, które będą zakwalifikowane
            jako "zdrowy" lub "patologia" niejako jako precedensy
    • aquinus Re: Czy bezpłodność jest chorobą? Kiedyś przy oka 09.05.06, 03:00
      Moim zdaniem bezpłodność jest nie tyle chorobą, co czymś raczej z gatunku
      inwalidztwa, bo oznacza po prostu, że jedna z funkcji organizmu nie jest
      możliwa. Czy fakt utraty nogi, ręki, oka itp. można uznać za chorobę? Chyba nie
      bardzo.
      • dokowski Dlaczego nie. Ja nie widzę przeszkód. 09.05.06, 12:19
        aquinus napisał:

        > Czy fakt utraty nogi, ręki, oka itp. można uznać za chorobę? Chyba
        > nie bardzo.

        A mam dodatkowy argument. Osobiście wierzę w dalszy postę medycyny, a więc
        także i w to, że wiele rodzajów kalectwa będzie w przyszłości możliwych do
        wyleczenia lub do zastąpienia dobrą protezą. Dzisiaj człowiek ze sztucznym
        zębem nie uchodzi już za kalekę ani za chorego. Jutro człowiek ze sztuczna nogą
        będzie tak samo traktowany. Pojutrze ludzie będą wszczepiać sobie protezy
        zamiast zdrowych organów, aby uczynić się jeszcze lepszymi.
        • llukiz Re: Dlaczego nie. Ja nie widzę przeszkód. 09.05.06, 14:32
          Pojutrze ludzie będą wszczepiać sobie protezy
          > zamiast zdrowych organów, aby uczynić się jeszcze lepszymi.

          \może tak może nie. Niektórzy głupi będą sobie mózgi na mądrzejsze wymieniać :)
          • dokowski Marzenie ściętej głowy 10.05.06, 16:02
            llukiz napisał:

            > Niektórzy głupi będą sobie mózgi na mądrzejsze wymieniać
            • llukiz :-) 10.05.06, 23:39
              hm: ha ha he he

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka