Gość: diegoabc IP: *.physd.amu.edu.pl 02.12.02, 18:24 Boże co za głupoty. Autorka badań na siłę próbuje udowodnić tezę którą sobie z gory założyła. A siła dedukcji - naprawdę porażająca. Potem dziwimy się, że istnieją kawały o blondynkach ... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: radek Re: Szanse kobiet w matematyce IP: czech:* / 192.168.12.* 02.12.02, 19:28 Są rzeczy na niebie i ziemi, o których śniło się tylko amerykańskim psychologom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rdx Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.02, 20:03 Witam męskich szowinistów ;-) Jeśli przeprowadzono takie badania i w efekcie analizy ich wyników pojawiają określone wnioski, to o co chodzi? O urażoną męską dumę? Czy o zwykłą głupotę mającą swoje źródło w nabytych stereotypach? Pozdrawiam. Aha, jestem mężczyzną :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matematyk Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.fpb.agh.edu.pl 02.12.02, 20:41 Z przykrością stwierdzam, że są to rzeczywiście bzdury, szkodzące najbardziej kobietom-matematykom, wystarczy przeczytać : 25 "zadań matematycznych" w 25 minut? Co to za "zadania"? Czyżby układali je "psycho- i socjologowie" z "amerykańskiego uniwersytetu"? Prawdopodobnie chodzi tu o sprawdzanie wiadomości pamięciowych, lub o proste przeliczenia, a zatem opis metody ma się nijak do tezy. Od "GW" oczekiwałbym bardziej ostrożnego cytowania różnych rewelacji w dziale "Nauka", lub o przeniesienie ich do działu "Sensacje". Odpowiedz Link Zgłoś
jarekpie Re: Szanse kobiet w matematyce 03.12.02, 10:30 Czy jest jakieś kryterium określające, że jeśli zadanie nie jest rozwiązywalne w czasie 1 minuty, to nie jest matematyczne? Jakie warunki musi spełniać zadanie, żeby można je było tak nazwać? Nawet spierajając się o to, czy były to zadania matematyczne, czy nie, można poważnie potraktować wyniki eksperymentu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yoolo - również matematyk Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.alcatel.pl 04.12.02, 09:34 Cały dowcip polega na tym, że w Polsce w liceum (przynajmniej za moich czasów ale pewno i teraz) matematyka miała charakter pamięciowy. Zadania bywały dość krótkie, przeważnie polegały na użyciu wzorów, które należało zapamiętać (a akurat pamięć i zdolności językowe kobiety mają przeważnie świetne). Wtedy moje koleżanki dostawały piątki a ja ledwo zdawałem z klasy do klasy właśnie z matematyki :). Na studiach jednak liczy się bardziej myślenie a egzmin przeważnie składał się z 3 do 5 zadań rozwiązywanych w 1,5 - 2 godzin. I powimo słabej tróji w liceum jakoś udało mi się skończyć studia z mocną czwórką, choć namietnością do pamięciówki wcale nie zapałałem :). Natomiast na kierunku matematyka było 95% kobiet!!! Dlaczego? bo faceci o zdolnościach matemat. wybierali politechniki, ekonomie, informatyki i inne kierunki gwarantujące mniej spokojną ale finansowo lepszą przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
jarekpie Re: Szanse kobiet w matematyce 04.12.02, 13:13 U mnie na kierunku informatyka (politechnika) bylo 40% kobiet. Przedmioty matematyczne wykładały kobiety a w czołówce osób posiadających najlepsze oceny z matematyki przeważały (i to znacznie) kobiety. Nie podejmuję się wyciągania z tego jakichkolwiek wniosków. To tylko swego rodzaju przestroga przed wszystkimi uogólnieniami (i statystyką - statystycznie właściciel psa ma trzy nogi). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dominik Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.144.212.145.revip.asianet.co.th 03.12.02, 06:42 No niestety totalne bzdury. Zgadzam sie w pelni z "matematykiem" co do poziomu zadan ktore na pewno nie wymagaly zdolnosci abstrakcyjnych czy przestrzennych wiec artykol nie ma zadnego sensu. Po za tym koncowa teza ze "kobiety aby wypasc tak samo musza umiec wiecej od mezczyzn" zostala wzieta z sufitu, jako ze w tekscie nie ma nic o niesprawiedliwym ocenianiu wynikow, a jedynie o ewentualnym braku pewnosci siebie u kobiet. Autorka dala popis zenujacej nielogicznosci. (Tak bardzo chciala udowodnic, ze kobiety sa krzywdzone). Odpowiedz Link Zgłoś
bbr Re: Szanse kobiet w matematyce 03.12.02, 11:43 1. Teza, że "kobiety aby wypaść tak samo muszą umieć więcej od mężczyzn" została wzięta z sufitu - popieram. 2. Konkluzja: "kobiety, aby w pełni zaprezentować swoje możliwości, muszą mieć tuż obok kogoś tylko trochę lepszego, inaczej się blokują" - to, wg mnie, dopiero uwłacza kobietom. 3. Amerykańscy naukowcy mają ciekawą metodologię: montuje się grupę badanych, przeprowadza eksperyment, wysnuwa potrzebne wnioski. :) To tak jak w tej anegdocie o szklance: "Szklanka jest w połowie pusta. -Nie! Jest przecież w połowie pełna!" - A wszystko pięknie liczbowo-statystycznie udowodnione (?). 4. Niech ktoś powtórzy ten eksperyment, najlepiej w rzeczywistości i na większej grupie, i dopiero wtedy pogadamy o wiarygodności wyników. pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Odgo Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.kvaerner.com 04.12.02, 13:17 bbr napisał: > anegdocie o szklance: "Szklanka jest w połowie pusta. -Nie! Jest przecież w > połowie pełna!" - A wszystko pięknie liczbowo-statystycznie udowodnione (?). Tak naprawde to szklanka jest 2 razy za duza :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karen Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 03.12.02, 07:28 Myślę, że ta ostra krytyka jest tu zupełnie nie na miejscu. Wyniki tego eksperymentu dowodzą jedynie, jak ważną rolę odgrywa w edukacji kobiet ich psychika. Kobiety są bardzo wrażliwe na emocje, negatywne bodźce mogą spowodować zahamowania i blokady, co wprost przekłada się na osiągane przez panie wyniki. Kobieta- naukowiec jest tu bezpośrednim wzorcem, a tym samym bodźcem pozytywnym. I to wszystko. Zupełnie nie rozumiem, skąd ta zajadłość w podważaniu wyników tego ciekawego z punktu widzenia psychologii społecznej ekperymentu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: normalny Re: Szanse kobiet w matematyce IP: proxy / *.pekao.com.pl 03.12.02, 09:26 W Polsce wiekszosc nauczycieli to kobiety (matematyki rowniez) co podwaza teze artykulu. A tak przy okazji radze przeczytac ostatni felieton p. Szczepkowskiej w Wysokich Obcasach (ten o zjadaniu zab), dobry zeby troche ochlonac i zajac sie czyms pozytecznym a nie poprawnoscia polityczna .Zeby nie bylo watpliowosci, znam pare kobiet lepszych ode mnie z matematyki na tej samej zasadzie na jakiej ja gotuje lepiej od wiekszosci kobiet. Po prostu sa wyjatki. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 10:15 Nie wydaje mi się, żeby ta sytuacja podważała tezę artykułu - kobiety stanowią większość nauczycieli matematyki, ale na niższym szczeblu - w szkołach podstatwowych, gimnazjach, a nie na wyższych uczelniach. I właśnie w szkołach podstawowych dysproporcja w wynikach z matematyki dziewczynek i chłopców jest najmniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
jarekpie Re: Szanse kobiet w matematyce 03.12.02, 10:53 Czy są jakieś dane, potwierdzające tezę, że na wyższych uczelniach matematyki uczą głównie mężczyźni (ja miałem wykłady z samymi kobietami :))? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 11:32 :-))))) nie wiem, ja mialam z samymi facetami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J4cQ Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.wro.cdp.pl, / *.crowley.pl 03.12.02, 12:00 moim zdaniem nalezalo by porownac stopien abstarcyjnosci materialu przerabianego na zajeciach z matematyki na poszczegolnych stopniach edukacji IMHO prezentuje sie on tak: podstawowka < ogolniak << politechika > na wyższych uczelniach. I właśnie w szkołach podstawowych > dysproporcja w wynikach z matematyki dziewczynek i chłopców jest > najmniejsza. poniewaz w podstawowkach poziom abstrakcji w matematyce jest naprawde minimalny. mam tez spore watpliwosci co do tego testu, nie chodzi mi o to czy przy 1 zadaniu na 1 minute i to pewnie jescze w tescie zamknietym mozna sprawdzic wiedze matematyczna ale oto czy w takich warunkach mozna sprawdzic umiejetnosc umiejetnosc abstrakcyjnego myslenia. pozatem nie zwariujmy z ta polityczna poprawnoscia. czy tak ciezko jest nam zaakceptowac ze sie roznimy ?? przeciez roznimy sie nie tylko na plaszczyznie kobieta-mezczyzna ale tez jako kobieta-kobieta i mezczyzna-mezczyzna. ale to wlasnie ta roznorodnosc sprawia ze swiat nie jest totalnie nudym miejscem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Normalny Re: Szanse kobiet w matematyce IP: proxy / *.pekao.com.pl 04.12.02, 12:00 Gość portalu: Agata napisał(a): > Nie wydaje mi się, żeby ta sytuacja podważała tezę artykułu - > kobiety stanowią większość nauczycieli matematyki, ale na > niższym szczeblu - w szkołach podstatwowych, gimnazjach, a nie czyli właśnie wtedy kiedy wyrabia się stereotypy > na wyższych uczelniach. I właśnie w szkołach podstawowych > dysproporcja w wynikach z matematyki dziewczynek i chłopców jest > najmniejsza. Pozwolę sie nie zgodzić :). Cytuje : "iż niepoślednią rolę odgrywają tu ukształtowane od stuleci stereotypy społeczne". Czyli w Polsce dzieci od podstawki widzą pewien konflikt: z jednej strony stuletni stereotyp, z drugiej pani nauczycielka matematyki. Przypuszczam ze w Ameryce jest podobnie. Jesli ten stereotyp jest taki mocny to czy jest mozliwe, ze nagle traci swoją siłe na widok egzaminatora-kobiety? W Ameryce wszystko jest mozliwe, a jedynym sensownym komentarzem do tego serial SothPark. W podstawówkach dysproporcja jest najmniejsza bo tam uczą rzeczy łatwych. Powiększa się już w gimnazjum gdy trzeba zrozumieć coś trudniejszego. Osobiście myślę że największą zaletą kobiet ogólnie jest o wiele większa konsekwencja i wytrwałość. Więc gdyby chciały i miały możliwość nauczenia się matematyki to by im się to udało. ps. Przeczytałaś felieton Szczepkowskiej ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chłop Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.atr.bydgoszcz.pl 03.12.02, 10:41 Brawo Karen! Gratuluję rozsądku. Temat jest wart, by go spokojnie zbadać. Niezależnie od wyniku, będą to tylko wnioski statystyczne, czyli bez przełożenia na oceny indywidualne. I tak jesteście pod wieloma względami wspaniałe, co nie ulegnie zmianie, gdyby się okazało, że statystycznie jesteście mniej matematycznie uzdolnione. Matematyka to tylko "kawałek" bardzo bogatej "reszty". Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egteg Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.elblag.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 12:01 Ludzie, pierogi sie licza, a nie mozg. Zajmijcie sie czysm pozytecznym i zamiast bronic dumy SEKSUJCIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 100%kobieta Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.gw.ip.pl 03.12.02, 12:21 tobie wspolczuje za takie podejscie do zycia. no coz, bywa i tak, ze niektorzy do myslenia uzywaja innych czesci ciala niz glowa - stad ich blyskotliwe wypowiedzi. co do artykulu: istnieje pewien stereotyp co do pracy mozgu kobiety i, byc moze, stanowi on doskonala wymowke dla tychze, by zaniechac pracy nad soba i rozwijania swoich zdolnosci, takze tych matematycznych. kobiety uwazane sa za bardziej emocjonalne, mniej logiczne. ale w samej ksiazce "Plec mozgu" mozna przeczytac, ze cechy te nie sa absolutnie przypisane do plci czlowieka. znam kobiety - matematykow, potrafiace logika rozumowania zaskoczyc niejeden meski mozg i mezczyzn tak wrazliwych, ze niejedna kobieta moglaby im tego pozazdroscic. samo poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dlaczego kobiety wypadaja gorzej od mezczyzn jest, dla mnie, przyznawaniem sie do slabosci i stawianiem sie na przegranej pozycji. gadanie o politycznej poprawnosci tylko wzmaga konflikt damsko - meski. drogie kobiety, przestancie wiec gapic sie na jakies wydumane wzory, bo nigdy nimi sie nie staniecie, popatrzcie na siebie i robcie najlepiej jak tylko mozna to, co lubicie najbardziej. i jesli ma to byc matematyka, niech i tak sie stanie. nie sugerujcie sie opiniami i stereotypami, by nie wpasc w bledne kolo narzuconych rol. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peter Re: Szanse kobiet w matematyce IP: proxy / 194.88.103.* 03.12.02, 12:11 Jezeli chodzi liczbe kobiet na wydzilach nauk scislych i technicznych, to trzeba stwierdzic ze jest to rzeczywiscie znikomy procent (nie ma co tu robic jakis badan) nawet w krajach takich jak USA i Niemcy. Nia niektorych fakultetach technicznych wogole nie ma kobiet. Zaskakujace jest to ze w krajach bylego bloku wschodniego procent kobiet w naukach scislych i tech jest duzo wyzszy, takze idac w gore hierarchi naukowej. Pracujac na zachodzie czesciej zdaza mi sie spotkac z matematykiem kobieta z Chin, Rosji, Bulgarii czy nawet Polski niz z Niemiec, Anglii czy Belgii. Nie sadze jednak zeby Chinki czy Rosjanki byly bardziej uzdolnione od Niemek lecz wobec dlugiegio okresu industrializacji w tym kraju utrwalil sie typowy dla tego okresu podzial rol. Niemniej jednak jest faktem ze w mysleniu na wyzszym poziomie abstrakcji kobiety - srednio - osiagaja rezultaty odrobine gorsze od mezczyzn (pokazuja to prawie wszystkie eksperymenty). Przy dokladniejszych badaniach wychodzi ze jakolwiek przy minimalnie wyzszej sredniej, mezczyzni osiagaja duza czesciej rezultaty wybitne jak i bardzo slaby. Wyniki u kobiet sa mniej zroznicowane. Oddaje to jakby stara prawde ze choc wsrod mezczyzn jest wiecej geniuszy to choroba psychiczna stanowi tez wybitnie meska domene (wystrczy spojrzec na wiekszac pacjetow szpitali psychiatrycznych). Wszystko to zwiazane jest oczywiscie nie tylko ze czysta inteligencja (z reszta czym ona jest?) ale z wieloma czynnikami spolecznymi, faktora jednak genetycznego nie sposob jednak calkowicie wyeliminowac. Z drugiej strony jakie ma znaczenie czy jest to spowodowane czynikiem genetycznym czy kulturowym jezeli ten drugi czesto wykazuje opor duzo wiekszy niz ten pierwszy. Byc moze mezczyzni maja malutka przewage w dziedzinie przestrzenego myslenia, ktora nie usprawiedliwia jednak faktycznej dysproporcji w rozdziale plci w nauakch scislych i technicznych (bez nauk przyrodniczych takich jak bilogia czy nawet chemia) ale sprobujcie zmusic cycata blondynke (czy brunetke) do studiowania budowy maszyn czy budownictwa na polibudzie. W najlepszym wypadku wybierze dziennikarstwo lub jakies zarzadzanie i jest wszystko jedno czy bedzie to z powodow genetycznych czy kulturowych. A tak na marginesie to dlaczego gentyka ma wyznaczac granice naszej wolnosci. Przeciez jezeli ktos ma tendencje to tycia to nie znaczy ze musi byc od razu gruby. Sukses czlowieka i jego wolnosc polega na tym, ze moze sie od tego uwolnic a nawet sie temu bilogicznemu przymusowi przeciwstawic. Teoretycznie jest mozliwe ze kobiety bedac mniej uzdolnione matematycznie mogo osiagac lepsze rezultaty i vice versa. Nie wiem dlaczego wiele feministek w swoich badaniach tak strasznie opiera sie na genetyce i bilogicznej rownosci plci szukajac tam zawsze potwierdzenia swych teorii. Czyzby bylo prawde stary filozoficzny przesad, za kobiety sa przez swoja fizycznosc duzo bardziej zniewolone i zdeterminowane niz mezczyzni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Re: Szanse kobiet w matematyce IP: 148.81.54.* 03.12.02, 16:18 Wydaje sie ze kobiety maja wyzsza srednia, ale faktycznie rozrzut jest znacznie wiekszy u mezczyzn, tak ze stanowia wiekszosc obu marginesow, tego dolnego w szczegolnosci, a gornego przy okazji. Do wyzszych szczebli edukacji docieraja najlepsi a tam juz jest wiecej mezczyzn. To ze rozrzut uzdolnien jest wiekszy u mezczyzn wynika z tego ze natura chetniej experymentuje na mezczyznach bo sa mniej potrzebni. Ekperymenty sa zazwyczaj nie udane - stad gorsza srednia, ale czasem mozna wyprodukowac geniusza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peter Re: Szanse kobiet w matematyce IP: proxy / 194.88.103.* 03.12.02, 18:51 Jeszcze jeden argument na to jak kobiety zaleza od natury. Mezczyzni mimo ze mniej potrzebni odwrocili proporcje, twarza wrazenie, ze sa decydujacy. Czyzby waga kobiet ograniczala sie tylko do "natury", ktora jest jej jedyna racja bytu. Mozeby niektore panie skonczyly z tymi "naturalnymi" argumentami, bo to nie prowadzi do nikad. No ale coz jak ma sie tylko "nature"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jedrzej.b Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.12.02, 01:26 W ogolnej koncepcji zgadzam sie co do wnioskow kol. Petera. Moje wnioski po przeczytaniu artykulu sa nastepujace: 1. bledy metodologiczne (np.: nie wskazano jakie byly zadania, czy zadania o zroznicowanym poziomie, z jakiego zakresu matematyki, jak przeprowadzono dobor tzw. autorytetow, jak wypadla grupa kontrolna) przy przeprowadzaniu testu doprowadzily do tego, ze nie wiadomo co on naprawde mierzyl: czy sile oddzialywania autorytetow na badanych, czy zdolnosci matematyczne badanych KONKLUZJA: aby dokonac jasnego badnia zdolnosci matematycznych wg plci, mozna bylo przeprowadzac testy w odosobnionym pokoju, gdzie badany moglby samodzielnie rozwiazac test (dodatkowo mozna by umieszczac formularz testu tak aby badany nie widzial, kto tego dokonuje) 2. Jesli hipotetycznie zalozyc, ze badania dotyczyly wplywu tzw. autorytetow na wyniki przeprowadzanych testow - to "nie jest to odkrycie Ameryki" - istnieje wiele badan, ktore przeprowadzano juz wczesniej - kopalnia wiedzy na ten temat jest np. "Psychologia Spoleczna" autorstwa Aronsona (i in.). Szanownej Autorce tekstu nie trzeba chyba tego zrodla przypominac, jest pracownica naukowa (moj ulkon wobec Pan, choc w stopce jest napisane "pracownik naukowy") Szkoly Wyzszej Psychologii Spolecznej w Warszawie. KONKLUZJA: Zalozymy, ze badania mierza wplyw autorytetu, na zdolnosc roziwazywania testow matematycznych, a szerzej operowania na symbolach i abstrakcjach, w zaleznosci od plci. Wniosek, moim zdaniem, jest inny, niz zostal sformulowany przez autorow badan (upraszczajac: mezczyzni i kobiety sa ROWNI, tylko testy sa zle przeprowadzane): Wplyw emocji zwiazanych z obecnoscia autorytetu, jest ROZNY w zaleznosci od tego czy podlegaja im mezczyzni (nie ma wplywu), czy tez kobiety (ma wplyw). Moim zdaniem uzasadnia to wniosek, ze nasze rozne zachowania "w modelowych" warunkach, determinuja to, ze jestesmy ROZNI, anie ROWNI jak chca autorzy badan. WNIOSKI OGOLNE: 1. Wielka szkoda, ze w dziale NAUKA GW, czasami znajduja sie teksty raczej o charakterze publicystycznym, niz z zacieciem naukowym. I nie nie wymagam tu poziomu scisle specjalistycznego, ale chociazby odpowiadajcego rzetelnemu opracowaniu - w mysl zasady, ze konstruktywnego krytycyzmu nigdy nie za wiele, 2. Smutne jest to, ze w XXI w. istnieja ludzie, dla ktorych jest trudna do zaakceptowania prosta zaleznosc, ze tak jak kobiety i mezczyzni roznia sie pod wzgledem fizycznym, tak roznia sie pod wzgledem psychicznym. Na szczescie ten oczywisty fakt nie ma juz wplywu na tresc i zakres osobowosci prawnej kobiet, "w cywilizacji nazywanej zachodnia". Inne cywilizacje maja rozne zdanie na ten temat (nie wnikam tu w pochodzenie i wyjasnienie takiego stanu rzeczy - skad inad ciekawy problem, moze warto podyskutowac o tym na Forum?) 3. Czy potrzebne jest "sztuczne" wyrownanie, w mysl zasad politycznej poprawnosci? Stanowczo nie. Dlaczego? Wszelkie "rownanie" wedlug jakiego kryterium zawsze pozostawia w niekorzystnej sytuacji tych, ktorzy do tego kryterium nie pasuja. Jesli uznamy, ze badajac poszczegolne cechy ludzi jak i ich zachowanie w okreslonych warunkach (okreslajac konkretne kryterium wyroznienia), ma rozklad Gaussa (tzw."dzwon"), to zawezajac, badz rozszerzajac zakres uznania tego co "normalne", w domysle "rowne", wokol wartosci przecietnej, pozostawia sie poza widelkami tych, ktorzy do kryteriow rownosci nie pasuja. Przykladem moze byc zasada, ze jesli sredni wzrost osobnika w danej populacji jest 170 cm, to beda produkowane garnitury w tym tylko rozmiarze z wahaniem 0,1 mm, uzasadniajac ze ponad 50% ludzi moze nosic wlasnie taki rozmiar, ktory idealnie na nie pasuje! A co z pozostala mniejszoscia? Niech nizsi majac za duze garnitury rekonpensuja sobie braki wzrostu, a niech duzi wreszcie zrobia rachunek sumienia, dlaczego tak wyrosli. Przyklad daje oczywiscie przerysowana wizje "politycznie poprawnego rownania". W praktyce jest zazwyczaj tak, ze dokonuje "rownania" z lewej strony "dzwonu" do wartosci sredniej (to tak jakby oferowac za niskim buty na obcasach; na szczescie za wysokich sie nie "skraca", chyba ze o niepokorna glowe : Reasumujac, po prostu trzeba zaakceptowac fakt, ze kobiety i mezczyzni sa rozni. Stosowanie jakichkolwiek "wyrownania" doprowadza do tego, ze pozbawia sie ludzi wolnego i swiadomego wyboru w oparciu o jakże różne zdolności i umiejętności - na rzecz falszywego egalitaryzmu. Pozdrawiam ! 3. Odpowiedz Link Zgłoś
gocha50 Re: Szanse kobiet w matematyce 03.12.02, 20:26 Gość portalu: Karen napisał(a): > Myślę, że ta ostra krytyka jest tu zupełnie nie na miejscu. > Wyniki tego eksperymentu dowodzą jedynie, jak ważną rolę odgrywa > w edukacji kobiet ich psychika. Kobiety są bardzo wrażliwe na > emocje, negatywne bodźce mogą spowodować zahamowania i blokady, > co wprost przekłada się na osiągane przez panie wyniki. Kobieta- > naukowiec jest tu bezpośrednim wzorcem, a tym samym bodźcem > pozytywnym. I to wszystko. Zupełnie nie rozumiem, skąd ta > zajadłość w podważaniu wyników tego ciekawego z punktu widzenia > psychologii społecznej ekperymentu. Ale trzeba wziac pod uwage, ze zadania z testu najprawdopodobniej nie sprawdzaly umiejetnosci abstrakcyjnego i przestrzennego myslenia. W zwyklym amerykanskim collegu studenci matematyki ucza sie rachunku rozniczkowego i calkowego, i rownan rozniczkowych. Geometrii w szkole i na uczelniach prawie nie ma, nie mowiac o teorii mnogosci czy abstrakcyjnej algebrze (te przedmioty wyklada sie na studiach magisterskich i doktoranckich). Tak, ze jedyne , co sprawdzal eksperyment, to sile oddzialywania stereotypu. A ta, z tego co obserwuje, jest w tej dziedzinie w Stanach rownie silna jak w Europie (niestety). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janp Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.ibch.poznan.pl 03.12.02, 22:37 Wyniki testu pewnie sa zgodne z zyciem codziennym ale troche za mala probka do przenoszenia ich na cala populacje. Interpretacja wynikow jest nietrafna - w wieku ;ast -nastu dziewczeta chca sie podobac i w wiekszosci wybieraja strategie - nieswiadomie i odruchowo - potrzebuje opieki = udaja glupsze. Ale to nie efekt szowinistycznej eskiej kultury a biologii. Psychologowie powinni uczyc sie biologii i matematryki a nie tylko wstawiac dane do rownan i polewac to komentarzem pseudoewolucyjnym. I od kiedy psychologia jest nauka a nie tylko udaje ? Jak tylko ktos udowodni "matematycznie" ze psychologia jest nauka to chetnie sie przerzuce na tak wdzieczne tematy jak tu opisany i tak prosty warsztat dla badania praw fundantalnych dla rodzaju ludzkiego . Z pozdrowieniami , Jan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: usiruf Co za brednie! IP: *.sgh.waw.pl 05.12.02, 16:50 Autorka jest poprawna politycznie i za wszelką cenę stara się dopasować test do z góry założonej tezy. 25min na 25 zadań to MUSI być albo pamięciówka, albo jakieś banały. Tak czy owak nie jest to poważna matematyka. Odpowiedz Link Zgłoś
jarekpie Re: Co za brednie! 06.12.02, 13:27 Czy zadanie np. o liczbie ścian hipersześcianu jest pamięciówką, czy też wymaga abstrakcyjnego myślenia? Czy jest rozwiązywalne w czasie jednej minuty? Jest sporo zadań wymagających myślenia abstrakcyjnego i wyobraźni przestrzennej, rozwiązywalnych w tak krótkim czasie. Nikt z nas nie widział pytań z tego testu, a tak łatwo zakładamy, że to bzdury. Czy ktoś pamięta pytania z podtestu matematycznego w WAIS? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Szanse kobiet w matematyce IP: 212.160.91.* 06.12.02, 13:44 Zawsze we wszystkich szkołach miałem nauczycielki matematyki i nie przeszkadzało to płci żeńskiej być słabszą w tej dziedzinie. Wśród spotykanych na mej drodze matematyków znacznie wyższy poziom prezentowali panowie. Wiem że nie jest to żadna reprezentatywna grupa do badań lecz autorka tekstu nie podaje na jakiej grupie osób przeprowadzano testy, ile tych testów było i czy czasami ten który grupa pisała z kobietą egzaminatorem nie był łatwiejszy. Tekst bardzo naznaczony nieobiektywnością i trącący feminizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dagon Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.02, 13:51 tyle lat ewolucji, tyle lat rozwoju cywilizacji, badania genetyczne, biologiczne, i inne... a są ludzie którzy na siłe muszą udowodnić że jesteśmy równi czytalem ostatnio fajna ksiazke "Poprawka z natury" Krzysztofa Szymborskiego (jak sie walnołam w imieniu czy nazwisku to przepraszam) prezentuje ona tok rozumowania zdecydowanie odległy od autorki artykułu chyba autorka powinna ją przeczytać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: enigma Re: Szanse kobiet w matematyce IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.12.02, 13:03 eksperyment nie badal zdolnosci/jakosci myslenia abstrakcyjnego lecz wplyw uwarunkowan socjo-stereotypowych na wyniki badan. w tym wypadku testow badajacych wyobraznie przestrzenna (np klasyczne klocki, zreszta zdaje sie ze testy typu IQ tez sa tak skonstruowane). a ze problem- podejmowania decyzji wg stereotypu istnieje- wiem z wlasnego doswiadczenia. konczylam bdb matfiz. nie bylam gorsza od chlopakow z klasy (ba, bywalo ze to ja posylalam sciagi- i to nie slabym, ale klasowej czolowce). w klasie byly jeszcze co najmniej trzy dziewczyny - db matmy, w tym jedna bardzo dobra. zgodnie z powolaniem plci - zadna z nas nie poszla na kierunek scisly, dwie z nas skonczyly medycyne(w tym ja), jedna polonistyke, jedna anglistyke (ta bardzo dobra). bylo to dla niej zmarnowanie zycia. nie znosila studiow, nie umiala sie po nich znalezc- w przeciwienstwie do polonistki-aktualnie p. redaktor. dlatego mysle, ze tego typu nbadani- jednak maja sens, pokazuja problem , ktory jednak istnieje. pozdrawiam. ps. oczywiscie wiekszosc chlopakow skonczyla b.db uczelnie techniczne (ew. kierunki t. fizyka), w polsce i za granica. Odpowiedz Link Zgłoś