13.09.06, 10:51
Natknąłem się na kolejną wskazówkę stanowiącą wyraźne potwierdzenie
technicznych możliwości skrytego użycia broni N w trakcie ostatniej wojny w
Iraku przez Amerykanów, myślę że także w oczach moich ówczesnych adwersarzy w
sposób znaczący kolejny raz zwiększającą prawdopodobieństwo moich sugestii
zawartych w wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=40050288

"matka: mała atomówka:
(1)walizkowa bomba atomowa używana przez terrorystów....
(2) arch nieużywane - kobieta, która urodziła dziecko."
Stanisław Lem - Profertynka (Encyklopedia Przyszłości)
To już nie żart 8-(
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=48477986

Prof. dr hab. Z. P. ZAGÓRSKI, W chwili przygotowywania numeru w Los Alamos
National Laboratory, USA
["Wiedza i Zycie" nr 11/2001]
"Zacznijmy od wyboru odpowiedniego materiału rozszczepialnego. Najlepszy
wydaje się pluton 239Pu, którego masa krytyczna wynosi zaledwie 10 kg (dla
porównania masa krytyczna izotopu uranu 233U to 16 kg, a 235U aż 52 kg)9.
Biorąc pod uwagę jego gęstość w normalnych warunkach (19,84 g/cm3), średnica
kuli wykonanej z tego materiału wynosi niecałe 10 cm. Do spowodowania
eksplozji potrzeba masy większej od masy krytycznej; 1,1 masy krytycznej
wywoła eksplozję o sile od 10 do 20 ton trotylu. Ładunek taki wydaje się
niewielki w porównaniu z kilo- czy megatonami, osiąganymi przez tradycyjne
głowice wojskowe, jednak jest wyraźnie większy od siły wybuchu, jaką można
uzyskać w eksplozjach materiałów konwencjonalnych. Ponadto nawet niewielka
detonacja jądrowa emituje poważną dawkę promieniowania przenikliwego. Wybuch
nuklearny o sile zaledwie 10 ton wytwarza promieniowanie 1 tys. rem

(nieunikniona śmierć, często poprzedzona delirium i śpiączką; jedyną terapią
jest ulżenie cierpieniu) [!!!]

w odległości 290 m od miejsca eksplozji. Dalsze zwiększanie masy krytycznej w
sposób wykładniczy zmienia możliwą do osiągnięcia moc eksplozji."
"Zamiast systemu sferycznego można użyć prostszego systemu liniowego.
Zastosowanie kilkucentymetrowej warstwy berylu jako reflektora pozwala
zmniejszyć niezbędną ilość plutonu o kilka kilogramów."
"W Stanach Zjednoczonych urządzenie takie miało oznaczenie Mk-54 było
uzbrojone w głowicę jądrową W-54. Jej kształt był owalny; długość krótszej
osi wynosiła 27,3 cm, a osi dłuższej 40 cm. W-54 ważyła zaledwie 23 kg i była
najmniejszą znaną konstrukcją, w której wykorzystano system implozji. Możliwa
siła wybuchu wynosiła 0,01 kt (10 ton) lub 0,02 kt."
Brookings Institution, The U.S. Nuclear Weapons Cost Study Project
www.brook.edu/FP/projects/nucwcost/davyc.HTM

a to rozpiętość danych potwierdzających moje sugestie ilościowe,
(które zawzięcie negował we wcześniejszych dyskusjach t0g)
w oparciu o...
Kalkulator efektów użycia bronijądrowej
kwark.if.pw.edu.pl/mtj/students/2001-2002/Adamowski/efekt.htm


1 kT:
strefa I Uszkodzone lub zniszczone nawet budowle silnie wzmocnione,
śmiertelność bliska 100% - promień 280 m
strefa II Uszkodzone lub zniszczone nawet budynki wzmocnione, większość ludzi
nie żyje - promień 450 m
Giną wszystkie tkanki skóry, która nie może się regenerować, przez co goi się
długo, często niezbędna transplantacja, możliwa utrata osocza i infekcji -
promień 670 m

0,01 kT:
strefa I Uszkodzone lub zniszczone nawet budynki wzmocnione, większość ludzi
nie żyje - promień poniżej 100 m
strefa II Większość budynków zniszczona, powszechne wypadki śmiertelne -
nieco ponad 150 m
Giną wszystkie tkanki skóry, która nie może się regenerować, przez co goi się
długo, często niezbędna transplantacja, możliwa utrata osocza i infekcji -
promień 101 m

"Sam Cohen, wynalazca bomby neutronowej, przekazał "Wprost" kilka istotnych
informacji, które potwierdzają jego obserwacje i doświadczenia z
wieloletniego monitorowania rozwoju sowieckiej, a potem rosyjskiej broni
jądrowej.
(...) broń minineutronowa jest idealna dla terrorystów: tania (bez drogiego
uranu czy plutonu), prawie niewykrywalna (niski poziom promieniowania) i
miniaturowa (o rozmiarach granatu ręcznego). Ponadto nie uszkadzając
budynków, wysyła potężny strumień pulsującego promieniowania neutronowego,
który przenika przez ściany schronów. Promieniowanie zabija wszelkie
organizmy żywe w promieniu pół kilometra. Zdetonowana w wielkim mieście
zabije tysiące ludzi. "
[Tygodnik "Wprost", Nr 1180 (17 lipca 2005)]
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=24399498
Obserwuj wątek
    • Gość: LUCYFER Mylisz sie. W Sowiecji robiono proby z bronia IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 13.09.06, 17:06
      nuklearna uzywajac (do obserwacji ich efektow) wiezniow gulagow. Podobnie z
      wybuchami w Kazachstanie gdzie nawet nie ostrzegano ludnosci i do dzisiaj nikt
      naprawde nie wie jaki byl zasieg tych "badan". Intencja zreszta
      kazdego 'posiadacza' broni atomowej jest jej uzycie, inaczej nie ma to w ogole
      sensu. Amerykanie byli po prostu pierwsi.
      • europitek Re: Mylisz sie. W Sowiecji robiono proby z bronia 15.09.06, 04:53
        W jednym z opisów pierwszej eksplozji w Los Alamos przeczytałem, że w celach "poznawczych" na poligonie rozmieszczono nieduże grupy żołnierzy w umocnieniach polowych oraz różnorodny sprzęt militarny. Takie dość ogólnikowe stwierdzenie bez kontynuacji. Ciekawe, prawda?
        • bonobo44 Gdy żołnierze "czwórkami" szli w stronę epicentrum 15.09.06, 09:49
          lub zadzierali wysoko głowy radośnie podziwiając ogniste kule tuż nad nimi,
          zwiastujące nad pystyniami Nevady lepsze świetlane jutro ich zatroskanej o to
          ich jutro ojczyzny, głębsze prawo moralne w łonie naszej cywilizacji, a im
          samym niechybną śmierć, trwałe inwalidztwo lub deformacje genetyczne dla ich
          dzieci...

          europitek napisał:

          > W jednym z opisów pierwszej eksplozji w Los Alamos przeczytałem, że
          > w celach "poznawczych" na poligonie rozmieszczono nieduże grupy żołnierzy
          > w umocnieniach polowych oraz różnorodny sprzęt militarny. Takie

          nie tylko w tej pierwszej... ami przez długie lata uparcie "badali" wpływ opadu
          promieniotwórczego, fali uderzeniowej i promieniowania na swych ubranych
          zaledwie w polowe mundurki obywateli... można to zobaczyć na tych odtajnionych
          filmikach w drugiej części postu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=48550933
          • europitek Re: Gdy żołnierze "czwórkami" szli w stronę epice 15.09.06, 15:38
            Czyżby więc Sowiecja i Amerycja były pod pewnymi względami podobne?
    • bonobo44 Atomowe efekty subkilotonowe i inne - filmy 13.09.06, 18:58
      Atomowe efekty subkilotonowe i inne - filmy:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=48550933
    • Gość: t0g Re:Bardzo mi sie podoba to "pulsujace" promienio- IP: 12.45.62.* 13.09.06, 20:09
      wanie neutronowe.

      Bonobciu, pisales kiedys, ze studiowales fizyke, ale nigdy nie napisales, ze ukonczyles takowe studia
      (studiowanie a la Kwasniewski?). Troche zaczynam rozumiec, dlaczego.


      To nie jest bomba N, tylko bomba Q. Nawet podwojne Q, czyli QQ. "Kuku" sie wymawia, i zaraz sie
      dodaje: "na muniu".

      O tej malutkiej bombce o mocy 0.01 kT wiadomo od prawiekow, wiadomo tez, ze plutonu zawierala
      kilka kg. Efekt slabego wybuchu uzyskano konstruujac bombe tak, by reakcja lancuchowa sie nie mogla
      rozwinac w calej mozliwej pelni. Opowiesci o bomkach jadrowym z ladunkiem plutonowym mierzonym
      w gramach nalezy miedzy bajki wlozyc.

      Byla jakas inna bomba, na ktorej mozna byla sile wybuchu NASTAWIC, od 100 T do kilku tysiecy T, i ich
      wyprodukowano ilestam w latach 60-tych. Wszystko mozna znalezc w Internecie. No i co z tego, ja sie
      pytam?

      Ponadto ja nie chce juz rozmawiac z przestepca seksualnym. Popelniles, Bobobo, gwalt na nieletniej. A
      moze i nie popelniles, ale masz TECHNICZE MOZLIWOSCI (spusc gacie i spojrz miedzy nogi), wiec
      wychodzi na to samo. Z kryminalistami nie gadam.
      • Gość: t0g Re:Zamiast tracic energie a bzdety, IP: 12.45.62.* 13.09.06, 20:19
        ktore psa z kulawa noga nie obchodza, zajalbys sie lepiej czyms pozytecznym, Bonobo. Powiedz, czy
        znasz sie na znajdowaniu ekstremow warunkowych metoda rachunku wariacyjnego? Alsor i ja teraz
        probujemy zrozumiec pewne detale rachunkow w oryginalnych pracach Bose-go i Einsteina - tych, ktore
        doprowadzily do teoretycznego odkrycia zjawiska kondensacji B-E. W tych pracach m. in. oblicza sie
        maksima warunkowe, i my z Alsorem umiemy to zrobic metoda czynnikow Lagrange'a i dostac te same
        koncowe wyniki, co autorzy - ale zastosowanej przez nich metody liczenia ekstremum do konca nie
        rozgrzyzlismy. Moze potrafisz pomoc? Zajrzyj na Forum TN,watek jest na samej gorze.
    • bonobo44 Re: N 13.09.06, 21:26
      Gość portalu: t0g napisał(a):

      > O tej malutkiej bombce o mocy 0.01 kT wiadomo od prawiekow

      nooo.. to mamy postęp, bo no bo gdy twierdziło, że można takich ładunków użyć
      do zdetonowania dowolnie małych bomb H, zostało przez ciebie wyszydzone w
      powyższym stylu...
      a tu proszę - taki postęp... szkoda, że nie idzie za nim taka sama odmiana 8)

      > Opowiesci o bomkach jadrowym z ladunkiem pluto [nowy serial Disneya]
      > nowym mierzonym w gramach nalezy miedzy bajki wlozyc.

      nikt ich tam ani tu nie snuł, Tezerogciu...
      jeśli już mówimy o gramach, a raczej miligramach - to wodoru...
      do neutronowej bomby wodorowej z zapalnikiem 0,01 kT j.w.
      (zatem bez konieczności stosowania czerwonej rtęci, którą posiadają ponoć ino
      byli czerwoni)

      a co do aparatu w gotowości i domniemaniu niewinności, to 8)

      <<Intencja zreszta kazdego 'posiadacza' broni atomowej jest jej uzycie, inaczej
      nie ma to w ogole sensu. Amerykanie byli po prostu pierwsi.>> - jak napisał
      Lucek...

      dziwne tylko, że byli też - jak dotONd... najpierwsiejsi i... łoskotatni!
      czyżby inni mieli tylko atrapy z powymalowywanymi bukfakwami A, H i N ?

      ami to gwałciciele-recydywiści, po których w związku z tym można się
      wszystkiego co tylko w tej antymaterii najgorsze spodziewać, co nie znaczy, że
      wszyscy zaopatrzeni w broń jądrową muszą od razu iść w ich ślady, skoro mogOM
      zwyczajnie osiągnąć w pełni satysfakcjonujące ich rezultaty nie na drodze wojny
      jOMdrowej, a po dobroci i w pokoju bez nadwyrężania łona natury... 100 i więcej
      megatonowymi jajcami...

      > czy znasz sie na znajdowaniu ekstremow warunkowych metoda rachunku
      > wariacyjnego? Alsor i ja teraz probujemy zrozumiec pewne detale rachunkow w
      > oryginalnych pracach Bose-go i Einsteina

      a powiedz mi Tezerogciu, co to będzie miało za znaczenie, gdy w perspektywie
      wieku my i nasze dzieci znikniemy w zupełnie już dzisiaj absurdalnej wojnie
      nuklearnej ("nieunikniona śmierć, często poprzedzona delirium i śpiączką;
      jedyną terapią jest ulżenie cierpieniu" - kto ulży ostatnim, gdy przyjdzie
      wyłączyć atomowe światło?)...
      co za znaczenie ma cała fizyka wszechświata dla gatunku, który nie dba o swoją
      najbliższą nawet przyszłość, tylko nakręca lokalną koniunkturę jej kosztem na
      zasadzie - po naszym hop-up-cho-by-po-top?...
      • bonobo44 Re: N 13.09.06, 21:49
        t0g napisał był:

        > czy znasz sie na znajdowaniu ekstremow warunkowych
        > metoda rachunku wariacyjnego? Alsor i ja teraz
        > probujemy zrozumiec pewne detale rachunkow w oryginalnych
        > pracach Bose-go i Einsteina


        przekonaj mnie - innymi słowami -
        dlaczego i w imię czego
        w takiej sytuacji
        miałbym się zajmować takimi,
        jak proponujesz bzdetami...
        i w imię jakich racji?
        i na użytek czyj
        albo też czyjej Nacji ?...
        • Gość: t0g Re: Myslalem, ze jak z Ciebie taki kozak, to IP: 12.45.62.* 13.09.06, 22:46
          mozesz takie rzeczy wiedziec.

          Bobonbciu, najlepiej zrobmy tak, ze Ty rozmawiaj o bombie N w Bagdadzie z tymi, ktorych ten problem
          podnieca - a wobec Twojego braku zainteresowania kondensacja B-E ja bede o niej rozmawial z
          takimi, ktorych to wlasnie zagadnienie interesuje.

          Na pewno znajdziesz spory tlumek wybitnych intelektow zainteresowanych ta bomba N.

          I klaniaj sie ode mnie swojemu psychiatrze!
    • madcio Re: N 13.09.06, 23:59
      Dla ludzi, którzy wierzą, że Ziemia jest pod okupacją kosmitów, WTC jest
      kolejnym, oczywistym dowodem na okupację UFO. Twoje dowody, drogo małpeczko, są
      dokładnie tej samej klasy. Wiesz doskonale, co myślę o twoich teoriach spiskowych.
      • bonobo44 Re: N 23.09.06, 20:49
        madcio napisał:

        > Wiesz doskonale, co myślę o twoich teoriach spiskowych.

        tak, tak, ManDarylKu, wiem że mi takowy syndrom-zespół-wespół co i rusz
        próbujesz jamputowywać...

        to nawiasem mówiąc niezbyt na rękę moim oponentom, że jakoś nie ruszają
        mnie teorie spiskowe typu WTC, nie-lądowania na Łunie i proczyje tam
        duractwa...w stylu lądowania na mordem kosmitów w Roswell...
        (nie wpisuję im się jakoś w ten klasyczny obraz, hi!hi!)

        nie na rękę są im takoż merytoryczne argumenty (dowody pośrednie, niezwykłe
        kasety video przekazywane sobie z rąk do rąk przez tambylców, a które jakoś
        nigdy nie znalazły drogi do żadnej stacji TV Europy czy świata, świadectwa
        świadków), które przytaczam, a które zbywane są albo kłopotliwym milczeniem
        albo lekceważeniem na zasadzie z góry przyjmowanego wyroku, przy
        postawie: "jeśli nawet są jakoweś fakty świadczące ZA, to tym gorzej dla tych
        faktów..." bo no bo ważne są tylko te fakty, które udaje się wytoczyć PRZECIW,
        prawda?

        nie są one przy tym bynajmniej niepodważalne, jak to z powodzeniem udało mi się
        pokazać we wcześniejszych N-wątkach, a co tak wkórza w tym ostatnim Tezerogcia,
        który nawiasem mówiąc skupia się teraz wyłącznie na krytyce owego
        mojego "podważania" jako zabiegu dowodowego, domaga się nowych dowodów, a
        zarazem pomija tu jakoś zupełnym milczeniem cały szereg faktów, które
        przytoczyłem ZA w owych wcześniejszych N-wątkach (jakby stały się zupełnie
        niebyłe), a których jakoś sam nie potrafił wówczas podważyć, skupiajac się w ów
        czas na owych "niepodważalnych" jakoby argumentach PRZECIW... dlaczego miałby
        temu sprostać obecnie, pytam, gdy owe jego ówczesne argumenty
        zwyczajnie "padły"?
        • madcio Re: N 24.09.06, 00:52
          > > Wiesz doskonale, co myślę o twoich teoriach spiskowych.
          > tak, tak, ManDarylKu, wiem że mi takowy syndrom-zespół-wespół co i rusz
          > próbujesz jamputowywać...
          Jesteś klasycznym przypadkiem wyznawcy teorii spiskowej. Wszystko pasuje, a
          kryteria, jakimi się kieruję, już tu nieraz wypisywałem.

          > to nawiasem mówiąc niezbyt na rękę moim oponentom, że jakoś nie ruszają
          > mnie teorie spiskowe typu WTC, nie-lądowania na Łunie i proczyje tam
          > duractwa...w stylu lądowania na mordem kosmitów w Roswell...
          > (nie wpisuję im się jakoś w ten klasyczny obraz, hi!hi!)
          Och, zgadza się, że większość wyznawców teorii spiskowej A zwykle otwiera
          szeroko ramiona, by objąć teorie spiskowe B, C i D, ale nie zawsze.

          > nie na rękę są im takoż merytoryczne argumenty (dowody pośrednie,
          Dowody pośrednie tak? Chodzi o brak gwiazd na niebie oraz źle ułożone cienie, tak?

          > niezwykłe kasety video przekazywane sobie z rąk do rąk przez
          > tambylców, a które jakoś nigdy nie znalazły drogi do żadnej stacji
          > TV Europy czy świata,
          Po co zaraz stacje TV. Od czego Kaaza czy inny torrent? Dawaj słowa kluczowe,
          linki, czekamy, ściągniemy, zobaczymy. Dziwnie jednak pewien jestem, że nawet
          jeśli wspomniane przez ciebie filmy istnieją, będą tej samej klasy co filmiki o
          UFO: gó..anej jakości, praktycznie nic nie widać ani słychać i ogólnie
          przekonujące TYLKO dla tych, którzy i tak są już przekonani.

          > świadectwa świadków),
          Jeśli masz na myśli świadectwa podobne do świadectwa z jednego bloga, którym się
          tak kiedyś podniecałeś, to dziękuję, postoję.
        • Gość: t0g Re: "Fakty" IP: 12.45.62.* 24.09.06, 09:37
          Bonobo44 napisał:

          > ...który nawiasem mówiąc skupia się teraz wyłącznie na krytyce owego
          > mojego "podważania" jako zabiegu dowodowego, domaga się nowych dowodów, a
          > zarazem pomija tu jakoś zupełnym milczeniem cały szereg faktów, które
          > przytoczyłem ZA w owych wcześniejszych N-wątkach (jakby stały się zupełnie
          > niebyłe), a których jakoś sam nie potrafił wówczas podważyć,...

          Wszystkie tzw. "fakty", które przytoczyłeś we wcześniejszych N-wątkach -
          wszystkie, co do jednego - można było wytłumaczyć na dwa sposoby:

          (a) dany fakt jest konsystentny z tym, że była eksplozja;

          (b) dany fakt jest konsystentny z tym, że żadnej eksplozji nie było.

          Weźmy, na przykład, to, ze budynki nie nosiły żadnych widocznych uszkodzeń. Ty
          wytłumaczyłes to tym, że te budynki miały bardzo mocną konstrukcje i fala
          uderzeniowa nie była w stanie im zaszkodzić. Ale równie dobrze brak uszkodzeń
          mozan wytłumaczyć BRAKIEM fali uderzeniowej, który wynikał z kolei z braku
          przyczyny ją wywołujacej, czyli owej domniemanej eksplozji.

          Bonobciu, zrozum, mnie nie chodzi w wygranie sporu z Tobą. Cała "zwycięska
          stawka", która mozesz wygrac w tym sporze, to jest najwyżej garstka osób na FN,
          które ostatecznie przekonasz. A mnie jest naprawde zupełnie obojetne, że kilku
          polskich internautów zacznie wierzyć w te historię z "bombą N".

          Ja po prostu chce Ci otworzyc oczy na to, że te wszystkie "dowody", które tutaj
          wytaczasz, to jest zwykły szmelc. Nawet na miano poszlak one nie zasługują.

          Złapaliście mnie z p. na paru błędach w mojej argumentacji, na przykład, że ja
          twierdziłem, iż osłabianie wiazki szybkich neutronów przy przechodzeniu przez
          beton jest o rząd wiekości większe, niż w rzeczywistości. Ale, zdaje sie,
          wykorzystywaliscie te moje pomyłki według schematu:

          (a) t0g twierdzi, ze nie było ekspozji;
          (b) t0g popełnił oczywisty błąd w takim to a takim argumencie;
          (c) Błąd t0g-a osłabia jego pozycje, zatem wzmacnia tezę, że eksplozja była.

          Zauważ, że takie rozumowanie jest niepoprawne. Zła ocena skutków przyczyny,
          która jest tylko hipotetyczna, w żaden sposób nie może byc brana jako argument
          na korzyśc hipotezy.

          Żeby zilustrowac, ze to jest nieporawna logika, posłuze sie następującym
          przykładem, w którym jest użyta logika tego samego gatunku. Dajmy na to, że na
          FN odbywa sie następująca wymiana postów:

          bonobo44: "2x2=6"

          t0g: "Bonobo palnął bzdurę, bo przecież nawet osioł wie, że iloczyn dwóch liczb
          parzystych jest liczbą nieparzystą".

          p. : "He, he, t0g sie zupełnie skompromitwał, jego argument, który miał podwazyć
          tezę Bobnobo, jest kompletnie kretyński - ergo, tezy tej nie podważa, więc
          wychodzi na to, że Bonobo ma rację!"

          Wszyskie Twoje "dowody" na fakt użycia bomby N maja podobna wagę i sa podobnego
          gatunku, jak "dowody" na istnienie Yeti czy potwora z Loch Ness. Nie ma sposobu
          na udowodnienie, ze Yeti ani potwora na pewno nie ma. Ale to wcale nie oznacza
          automatycznie, że one istnieją. Dopóki sie nie złapie Yeti i nie pokaże sie go
          publicznie, to wierzyc w to, ze on napewno istnieje, bedzie tylko paru facetów Z
          obsesją na tym punkcie.

          A skoro twierdzisz, że tej bomby N użyto, to czemu międlisz te sprawę w kołko
          tylko na FN? Wyjdź poza forum, staraj sie poinformować takich ludzi, którzy moga
          sprawe autentycznie nagłosnić. Jeszcze raz pytam, co komu przyjdzie z tego, jak
          garstka internautów z Polski da się przekonac do tej bomby? Moze myślisz, ze
          zaraz pojadą i wydrapia Bushowi oczy?

          Ale jak bedziesz przekonywał kompertentnych ludzi, to nie opieraj się tylko na
          tych swoich "dowodach", bo Cie przeciez wyśmieją. Przynajmniej zasugeruj, że
          absolutnie jednoznaczne dowody mozna by zdobyc w taki to a taki sposób (np.
          przez wykrycie na miejscu promieniotwórczości, która mogła powstac jedynie na
          skutek napromieniowania silną wiązką neutronów), i że takie pomiary "in situ"
          nalezy koniecznie przeprowadzić. Bo to, że jakiejś pani zdechły wszystkie
          kurczaki, to ich raczej jeszcze nie przekona. Moja siostra hodowała kiedys owce
          i miała ich 400, a pewnego razu w ciagu tygodnia nagle połowa z nich wzieła i
          zdechła. A żadnej bomby neutronowej w okolicy nie odpalano, i było to jeszcze
          przed Czarnobylem. Zwierzaki zdychają z róznych powodów, nie tylko radiacji.
          Poza tym, zaraz zapytaja, jak wytłumaczysz, że kurczaki zdechły, a ich
          własciecielka nie.
    • t09 Re: Bonobo, masz tutaj... 14.09.06, 02:17
      ...najlepsze istniejące w internecie compendium wiedzy o broni jadrowej:

      nuclearweaponarchive.org/
      Wszystko tam znajdziesz. Prof. Zbigniew Zagórski z ICHTJ, którego tekst
      przytoczyłeś, przy pisaniu go najprawdopodobnie korzystał własnie z tego
      kompendium, bo wszystko, o czym prof. Zagórski pisze, znajdziesz tam omówione w
      dużo dokładniejszych szczegółach.

      Ja od dobrych dwóch lat już ten link podaję na Forum.

      Na razie cała Twoja argumentacja jest oparta wyłacznie na tym, że istniały
      "techniczne mozliwości", a poza tym prezentujesz WYŁĄCZNIE cos, co w nauce
      często potocznie się określa jako "negatywne argumenty". Są to argumenty, które
      są w zgodzie z tezą, którą wysuwasz - ale są w tak samo dobrej zgodzie z tezę
      przeciwną.

      Dla ilustracji tego, przykład:

      Ponieważ Ty nosisz miedzy nogami instrument umożliwiający dokonaniu gwałtu na
      nieletniej, oskarżamy Cie o dokonanie takowego gwałtu. Ty na to, że nikt Cię nie
      widział. Odparowujemy ten argument, że gwałtu dokonałes w ustronnym miejscu,
      gdzie nikogo poza Tobą i Twoją ofiarą nie było. Z kolei mówisz, że - o ile Ci
      wiadomo - żadna nieletnia nie poskarżyła sie na policji, że została zgwałcona.
      Na to my, ze nieletnia miała swoje powody, by nie pojśc na policję. I tak dalej,
      każdy Twój argument zbijamy w podobny sposób. Na koniec podsumowujemy: "Bonobo
      w żaden sposób nie potrafił udowodnić swej niewinności, więc jest winny".

      Dyskusja sprzed troku wyglądała dośc podobnie, bo Ty na każdy argument
      odpowiadałeś negatywnym ergumentem. Wybuch nie pozostawił żadnych widocznych
      śladów? Bo budynki były na tyle mocne, że żadne zniszczenia nie nastąpiły. Ale
      brak śladów zgadza się również z tym, że... wybuchu po prostu nie było.
      Satelity nie zauważyły zadnego wybuchu? Odpowiadasz: bo akurat tam nie patrzyły.
      Ale znów jest inne tak samo dobre wytlumaczenie, że nie zauważyły wybuchu, bo go
      po prostu nie było. I tak dalej, i tak dalej.

      Twoje argumenty były wyłacznie takiej "negatywnej" natury, nie zdołales podac
      ani jednego faktu, który by niezbicie dowodził, że wybuch miał niejsce - i na
      który by sie nie dało natychmiast odpowioedzieć: "rownie dobrym wytłumaczeniem
      na to, co mówisz, jest, że żadnego wybuchu po prostu nie było".

      Wyciągnij jakieś POZYTYWNE dowody nie do obalenie - na przykład, widma promieni
      gamma emitowane przez elementy stalowe w budynkach, niezbicie wskazujące, że
      byly one napromieniowane neutronami - to swiat Ci uwierzy.

      Ale tak naprawdę to ja nie wiem, o co Tobie chodzi. Jeśli chodzi Ci tylko o
      przekonanie paru osób na tym forum, to prawdopodobnie znajdziesz tutaj takich
      pare osób, co chętnie w tę "bombę N" uwierzą.

      Jeśli jednak chcesz dotrzeć do szerszej publiczności, to przypuszczam, że szanse
      na powodzenie masz raczej blade. Pomimo tego, że krytykowanie USA za wszelkie
      możliwe grzechy jest teraz w modzie.
      • Gość: t0g Re: Techniczne mozliwości IP: 12.45.62.* 14.09.06, 08:44
        No, dobra, że by nie było na mnie, ze ja takowe kwestionuje w czambuł.

        Pierwsza kontrowersja ponad rok temu wynikła, bo ja powiedziałem m. in., że
        "bomby N po prostu nie ma".

        Nadal to podtrzymuję - choć, jak zaraz wyjaśnie, kontrowersja bierze sie głownie
        z przyczyn nomenklaturowych. Kiedy zaczęły sie afery wokół bomby N gdzieś w
        latach 70-tych, to mówiło się, iż "właściwa" bomba N ma być taka "czysta" :o))
        (czysta bomba - ha, ha!) bomba wodorowa, w której zapalnikiem ma byc nie
        ładunek rozszczepialny, a detonator działajacy na jakiejś innej zasadzie, np.
        laserowy. Tak, że w ogóle z takiej bomby nie byłoby radioaktywnego opadu, czyli
        "fallout-u". Tak ja wtedy rozumiałem ideę bomby N i do dzis tak ją rozumiem -
        znaczy, bomby z zapalnikiem składającym sie z materiałow rozszczepialnych nadal
        nie uważam za bombę N jako taką. I jestem ponadto przekonany, że takiego
        "czystego" zapalnika do tej pory nie ma. Dlatego obstaje przy swoim zdaniu.
        Natomaist skłonny jestem sie zgodzić co do tego, ze technicznie mozliwe sa bomby
        z zapalnikiem plutonowym, ale tak skonstruowane, żeby wytworzyły mase
        promieniowania neutronowego z reakji fuzji w mieszance duter-tryt, pobudzonej
        tym zpalnikiem.

        Jeżeli Ty, Bonobo, taka bombę chcesz nazywac "bombą N", to przedmiot sporu w
        zasadzie ustaje, bo sprowadza sie do rozbiezności w terminologii.

        Dalej, żeby nie było, ze ja zaprzeczam udokumentowanym faktom. Bomby o małej
        sile eksplozji, czyli "yield", jak najbardziej moga istniec. Z tym, że błędne
        jest rozumowanie tego typu: "jeśli bomba użyta w Nagasaki miała ładunek ok. 10
        kg plutonu i "yield" ok. 10 kT, to mini-bombka o sile wybuchu 0,01 kT czyli o
        "yieldzie" 1000 razy mniejszym, będzie potrzebowała ładunku również ok. 1000
        razy mniejszego, czyli ok. 0,01 kg". Tak to akurat nie działa, niestety. Masa
        krytyczna jest masą krytyczną i jej przeskoczyc sie nie da.

        Jak uzyskuje sie zmiejszenie siły wybuchu, objaśnione jest dokładnie w tym
        kompendium, do którego link podałem. Mianowicie, siłę wybuchu reguluje sie
        poprzez to, na ile w ładunku jest materiału rozszczepialnego PONAD mase
        krytyczna. Jeżeli masa w chili implozji nieznacznie tylko przekroczy mase
        krytyczną, to wybuch będzie słabiutki, bo natychmiast nastąpi "rozdęcie"
        ładunku, masa znów zrobi sie podkrytczna i reakcja ustanie.

        Masa krytyczna dla plutonu, jak wiadomo, wynosi cos 9 kg. Ale trzeba przy tym
        dodać, że dla plutonu o "normalnej" gestości. Bo wartośc masy krytycznej zależy
        od gęstości i zależnosc jest zxnana i dośc prosta: zależy odwrotnie
        proprcjonalnie do kwadratu gęstości. Czyli, jeśli ladunek miał mase minimalnie
        poniżej wartości krytycznej, ale w wyniku wybuchu ładunku chemicznego jego
        gęstośc wzrosnie dwukrotnie, to masa w kg sie nie zmieni, ale zrobi sie niemal
        czterokrotnie większa od masy krytycznej.

        No więc "yield" niesłychanie silnie zależy od tego, na ile z masa "przeskoczymy"
        wartosc krytyczną. Jesli to będzie 1,1 krytycznej wartości, to wybuch dla
        zwykłego sferycznego ładunku Pu będzie - jak wyczytałem z kompendium - miał moc
        ok. 100 T. Zależnosc jednak zdecydowanie nie jest linowa i przy 1,2 wartości
        krytycznej to nie będzie 200 T, tylko dużo, duzo więcej.

        No więc w tych małych bombkach z lat 50-tych, tej W-48, czy jak jej tam było,
        właśnie uzyskiwano efekt słabego wybuchu w ten sposób, ze nadkrytycznośc ładunku
        poddanego implozji była niewielka.

        Nie znaczy to jednak, że mini-bombki A musza zawsze zawierac ladunek o masie
        zblizonej do 9 kg. Jest kupa sposobów na to, by uzyslac wybuch przy mniejszej
        masie. Reflektor berylowy to raz, "tampering" to dwa. Ponadto zmiana konstrukcji
        na bardzoej wymyślną. W kompendium znajdziesz informascję o rozwiązaniu zwanym
        "flying plane dasign" i podane tam jest też, że z bombki zbudowanej wedle tego
        schematu mozna uzyslac moc wybuchu ok. 100 T przy masie ładunku ok. 1 kg.

        No więc masz swoją "mini-bombkę" - więcej szczegółów znadziesz w kompendium.

        Nieporozumienie polega na tym, że ja nigdy nie kwestionowałem samych "mozliwości
        technicznych".

        Mozliwość, że jakieś zdarzenie było "techicznie możliwe" wcale jednak nie
        oznacza automatycznie, że ono zaszło. Ja od poczatku staram się przekazać Ci
        prostą prawdę - jeśli chcesz przekonac innych o tym, że wydarzenie miało
        miejsce, to musisz przedstawić dowody jednoznacznie o tym świadczące. Niestety,
        Ty jakoś nie jestes w stanie tego pojąć. Każdy dosłownie argument, który według
        Ciebie ma wspierać tezę, że wybuch miał miejsce, dokladnie w takim samym stopniu
        jest zgodny z kontrtezą, która mówi, ze żadnego wybuchu nie było.

        No to tyle. Po co ja to wszystko mówie? Ano, dlatego, że jestem belfrem i mam po
        prostu zawodowy odruch - kiedy widze, ze ktoś tkwi w błednych przekonaniach, to
        staram sie tego kogos z błędu wyprowadzić.

        (c.d. za chwilę).
        • Gość: t0g Re: c.d. IP: 12.45.62.* 14.09.06, 09:06
          No wiec ja sobie teraz mysle, ze trzeba po prostu porucic w danej sprawie "postawe belfra" i zamiast
          tego przyjac "postawe naukowca".

          Ty sie ze mnie natrzasasz, Bonobo, ze skoro jestem belfrem, to nie jestem naukowcem. Ale belfer
          akademcki jest statutowo zobowiazany nie tylko do belferki, ale rowniez do prowadzenia dzialalnosci
          naukowej. No to wolno mi przynajmniej sie poczuc naukowcem! I przyjac postawe takowego.

          Naukowiec, widzac, ze konkurent w jakims sporze naukowym bladzi, moze po prostu zatrzec rece i
          powiedziec: "Dobrze jest! Niechaj dalej bladzi, niech brnie coraz dalej w swoje bledne poglady, im
          bardziej on pobladzi, tym mniej groznym konkurentem bedzie!".

          No wiec, niniejszym "I rest my case". No i, zeby na koniec bylo elegancko, zycze Ci wszelkich mozliwych
          sukcesow w przekonywaniu swiata o tym, ze w walkach o lotnisko w Bagdadzie byla uzyta jakas bron
          jadrowa. Amen!
          • Gość: t0g Re: P.S. Jeszcze przez chwileczke pobelfruje... IP: 12.45.62.* 14.09.06, 09:27
            Bo mialem jeszcze zamiar wsadzic w przedostatnm poscie jeden belferski wtret, ale zapomnialem tego
            zrobic.

            Chodzi mianowicie o to, o czym mowi Cohen - o takie bombki, o wielkosci nawet zaledwie granatu i w
            ogole bez zadnego materialu rozszczepialnego.

            Cohen sobie mowi, ale z wykazaniem, ze takowe bombki rzeczywiscie istnieja, moze nie byc tak prosto.
            Powiedziec: "inicjuje sie reakcje termojadrowa BEZ uzycia ladunku rozszczepialnego" jest latwo. Ale w
            praktyce to moze wygladac nieco gorzej. Gdyby to bylo takie proste, to ja sie pytam - dlaczego w
            projekcie ITER ludzie sie tak okropnie mecza, jakies cuda-niewidy konstruuja, zeby to osiagnac?
            Dlaczego, skoro taki zapalnik moze miec "kieszonkowe" rozmiary, zbudowano jakas gigantyczna
            instalacje, ktora ma "zapalic"mieszanke D-T przy pomocy kompresji laserowej? I jak to jest, ze skoro ta
            mamucia instalcja, zajmujaca ogromnych rozmiarow hale, nie przyniosla dotad zadnego
            spektakuarnego sukcesu, to kieszonkowy wihajster ma zadzialac? To sa trudne pytania,chcialbym tylko
            zwrocic uwage.

            • Gość: t0g Re:P.P.S. Juz definitywnie koncze: IP: 12.45.62.* 14.09.06, 09:48
              en.wikipedia.org/wiki/National_Ignition_Facility
              Skoro to jest tak latwe, ze wedlug Cohena nawet terrorysci potrafia -to czemu ci ludzie w NIF (National
              Ignition Facility) sie tak okropnie mecza? Masochisci oni sa, czy co?!

              I jeszcze jedno, definitywnie juz ostatnie: co, u licha, znaczy ten "pulsujacy" strumien neutronow? Co jemu
              niby pulsuje?
              • bonobo44 P.P.S. lewica nie wie co czyni prawica, hi! hi! 8) 23.09.06, 19:36
                ;-)
        • bonobo44 Re: Techniczne mozliwości 16.09.06, 09:09
          <<Mozliwość, że jakieś zdarzenie było "techicznie możliwe" wcale jednak nie
          oznacza automatycznie, że ono zaszło. Ja od poczatku staram się przekazać Ci
          prostą prawdę - jeśli chcesz przekonac innych o tym, że wydarzenie miało
          miejsce, to musisz przedstawić dowody jednoznacznie o tym świadczące. >>

          Mylisz się - w tego typu kwestiach nie obowiązuje zasada domniemania
          niewinności... od czasów inwazji na Irak obowiązuje tu wzmocniona zasada
          (zastosowana przez administrację Zakałuża) domniemania winy na podstawie
          poszlak (a niekoniecznie bezpośrednich dowodów) i... relacji świadków
          oskarżenia... a rzeczą oskarżonego jest już udowodnić, że sprawy mają się
          inaczej... gdy nie jest do tego zdolny tym gorzej dla niego...

          zasadę tę zastosowałem niebo poprawniej do użycia N w czasie inwazji w
          Bagdadzie niż ami do "dowiedzenia" istnienia BMR w Iraku przed inwazją...
          niebo poprawniej... bo no bo przy wykazaniu dobrej woli ami są w stanie to
          udowodnić...
          • Gość: t0g Re: Dobra, dobra.... IP: 12.45.62.* 16.09.06, 09:59
            Ja powiedzialem wyraznie "I rest my case", wiec przekonuj juz teraz innych. Panstwa Balcerowiczow na
            przyklad - moze ich CASE bedzie bardziej podatny?
            • bonobo44 Dowody 8-) 19.09.06, 16:39
              www.fun.from.hell.pl/2005-03-31/pentagon.jpeg
              www.fun.from.hell.pl/2004-11-26/bush_finger.gif
              www.fun.from.hell.pl/2004-07-31/iraq-explained.gif
              www.fun.from.hell.pl/2004-07-31/BombingForPeace.jpg
              www.fun.from.hell.pl/2004-05-27/for-peace.jpg
              --
              wystarczy zresztą wpisać
              pod www.google.pl hasło: failure
              www.google.pl/search?hl=pl&q=failure&lr=
              • Gość: t0g Re: Dowody 8-) - no właśnie. IP: 12.45.62.* 19.09.06, 19:12
                Jak wyżej.
                • bonobo44 Re: Dowody 8-) - no właśnie. 22.09.06, 09:49
                  zasadę domniemania winy wprowadzoną przez Zakałużan w odniesieniu do Iraku (i
                  nie tylko) zastosowałem niebo poprawniej do użycia N w czasie inwazji w
                  Bagdadzie niż sami ami do "dowiedzenia" istnienia BMR w Iraku przed inwazją...
                  niebo poprawniej... bo no bo przy wykazaniu dobrej woli ami owi są nadal w
                  stanie udowodnić, że tego nie uczynili... a jeśli nawet nie są, to tym gorzej
                  dla nich... podobnie jak było dla Irakijczyków, Irakijanek i Irakijątek...

                  zresztą i bez tego bardzo dobrze wiemy, co dzisiaj myśleć o większości
                  mieszkańców Zakałuża i nim zarządzających...
                  • bonobo44 Re: Dowody 8-( - no właśnie. 22.09.06, 09:52
                    > zasadę domniemania winy wprowadzoną przez Zakałużan w odniesieniu do Iraku (i
                    > nie tylko) zastosowałem niebo poprawniej do użycia N w czasie inwazji w
                    > Bagdadzie(...)
                    > zresztą i bez tego bardzo dobrze wiemy, co dzisiaj myśleć o większości
                    > mieszkańców Zakałuża i nim zarządzających...

                    oto kolejny przykład amijnych procedur "dowodowych" stosowanych przez Zakałuże:


                    <<Kanadyjczyk omyłkowo torturowany jako terrorysta
                    Paweł Szczerkowski2006-09-22, ostatnia aktualizacja 2006-09-22 08:30
                    Kanadyjczyk Maher Arar przez rok był więziony i torturowany w syryjskim
                    więzieniu jako terrorysta z al Kaidy. Komisja śledcza kanadyjskiego rządu
                    ogłosiła właśnie, że był niewinny i padł ofiarą błędu służb specjalnych Kanady
                    i USA

                    Maher Arar z żoną podczas konferencji prasowej w Ottawie w 2003 roku, gdy jego
                    nazwisko pojawiło się w mediachHistoria tragicznej pomyłki zaczyna się pewnego
                    grudniowego dnia 1997 r. w Ottawie choć 25-letni Maher Arar nie zdaje sobie z
                    tego sprawy. Niby jak - wynajęcie mieszkania nie jest przecież zbrodnią.
                    Syryjczyk z pochodzenia, od 17. roku życia w Kanadzie, właśnie skończył studia
                    i w Ottawie otwierała się przed nim kariera w firmie telekomunikacyjnej.

                    - Muszę wynająć mieszkanie, podpisz mi się na umowie jako świadek - poprosił
                    przez telefon znajomego Naziha Almalki. Ich rodzice dobrze się znali, bo w 1989
                    r. razem przybyli do Kanady z Syrii.

                    - Zajęty jestem, wyślę ci brata - odparł Nazih.

                    Abdullah Almalki przyjechał, podpisał co trzeba i tyle go Maher odtąd widział.
                    Nie przypuszczał, że pięć lat później podpisu Abdullaha o mało nie przypłaci
                    życiem.

                    Powrót do Syrii

                    26 września 2002 r. Maher i jego żona Monia Mazigh wracają z wakacji w Tunezji.
                    Na lotnisku JFK w Nowym Jorku czekają na przesiadkę do Montrealu, gdzie obecnie
                    mieszkają z dwójką małych dzieci. Podczas kontroli paszportowej coś jest nie
                    tak.

                    "Proszę za mną" słyszy Maher i zostaje zaprowadzony do pustego pokoju. Po dwóch
                    godzinach przychodzą urzędnicy, biorą jego odciski palców i robią mu zdjęcia. -
                    To rutynowa procedura, zaraz pana puścimy - słyszy tylko, gdy prosi o
                    wyjaśnienia, żąda adwokata i telefonu.

                    Tego samego domaga się później od policjanta i agenta FBI, którzy przyjeżdżają
                    go przesłuchać. Odpowiedzią są tylko pytania - o pracę, podróże, znajomych.

                    Po kilku godzinach, gdy dochodzi północ, pada nazwisko Abdullah Almalki. Maher
                    odpowiada, że widzieli się może parę razy w życiu. Wtedy agent FBI pokazuje mu
                    umowę najmu mieszkania z 1997 r. Kanadyjczyk zostaje skuty i przewieziony do
                    celi. Nie wie, gdzie jest, dlaczego i co się z nim stanie.

                    Scenariusz rodem z Kafki powtarza się następnego dnia. Od rana do wieczora trwa
                    przesłuchanie, o głodzie, bo ostatni posiłek Maher zjadł w samolocie. Tylko
                    pytania się zmieniają - co myśli o ben Ladenie, o Palestynie, o Żydach. Prośby
                    o wyjaśnienia i adwokata znów są ignorowane. Dopiero trzeciego dnia Arar
                    dostaje dokument, w którym czyta, że USA uznają go za członka organizacji
                    terrorystycznej związanej z al Kaidą. Wraca do celi.

                    Opuszcza ją na dobre dopiero 8 października, o trzeciej nad ranem, gdy
                    półprzytomny wysłuchuje decyzji o deportowaniu do Syrii. Wywozi go prywatny
                    samolot, w którym jest jedynym pasażerem.

                    - Przez całą podróż myślałem tylko o jednym: co robić, żeby mnie tam nie
                    torturowali - opowiadał później Kanadyjczyk.

                    Po 30 godzinach podróży zostaje wsadzony na ciężarówkę i przewieziony do
                    ponurego gmachu gdzieś w Damaszku. Dopiero później dowie się, że to okryta złą
                    sławą siedziba syryjskiego wywiadu. Jego nowa cela ma 2 metry kw. powierzchni i
                    2 metry wysokości. Pośrodku sufitu jest zakratowany otwór, przez który częściej
                    od bladych promieni słonecznych spływa mocz mieszkających na górze kotów. Za
                    łóżko służy koc, za toaletę tekturowe pudełko. Maher spędzi tu następne
                    dziesięć miesięcy i dziesięć dni.

                    Rok tortur

                    - Cela przypominała grób - mówił 4 listopada 2003 na konferencji prasowej w
                    Kanadzie. Sala pękała w szwach od dziennikarzy, kamer telewizyjnych i
                    fotoreporterów pstrykających zdjęcia, gdy przez ponad godzinę odczytywał swoje
                    oświadczenie. Opisał w nim w szczegółach wszystko, przez co przeszedł od
                    zatrzymania na lotnisku JFK po pierwszy od roku prysznic, który wziął w
                    rezydencji ambasadora kanadyjskiego w Damaszku.

                    - Bicie zaczęło się na drugi dzień - opowiadał o więzieniu w Syrii. - Czarnym
                    elektrycznym kablem, grubym na jakieś dwa cale. Uderzali nim po całym ciele,
                    głównie po palcach. Nie płynęła krew, pojawiały się tylko obrzęknięte, czerwono-
                    niebieskie rany.

                    Syryjczycy specjalizowali się też w torturach psychicznych. Maher twierdzi, że
                    jego przesłuchania trwały po 18 godzin i czasem zostawiano go samego, by
                    słuchał wrzasków współwięźniów katowanych w sąsiednich salach. Przyznawał się
                    do wszystkiego - że jest terrorystą, że był w obozach al Kaidy w Afganistanie,
                    że planował zamachy itp.

                    Maher Arar mógłby nigdy nie wyjść z syryjskiej celi, gdyby nie jego żona. Monia
                    Mazigh po powrocie do Kanady natychmiast zawiadomiła władze i zgłosiła się po
                    pomoc do Amnesty International. Relacje o Kanadyjczyku, który został pomyłkowo
                    wzięty za terrorystę i bezprawnie wywieziony przez Amerykanów, pojawiły się w
                    prasie i telewizji.

                    - Rząd USA odmówił przekazania jakichkolwiek informacji o losie Arara, jedyne,
                    co mogliśmy robić, to nagłaśniać sprawę - mówi "Gazecie" Alex Meze, szef
                    kanadyjskiego oddziału Amnesty. Podziałało i władze kanadyjskie zaczęły
                    naciskać Syryjczyków, by uwolnili ich obywatela. Udało się dopiero we wrześniu
                    2003 r.

                    Pod presją mediów w styczniu 2004 r. rząd w Ottawie powołał komisję śledczą,
                    która przeprowadziła dochodzenie i przesłuchała m.in. dziesiątki
                    funkcjonariuszy kanadyjskiego wywiadu i policji.


                    "Mogę kategorycznie stwierdzić, że nie istnieją żadne dowody wskazujące, by pan
                    Arar złamał prawo albo by jego działania stanowiły zagrożenie dla
                    bezpieczeństwa Kanady" - napisał w opublikowanym w tym tygodniu raporcie szef
                    komisji Dennis O`Connor. Raport stwierdza, że Maher Arar nie miał związków z
                    organizacjami terrorystycznymi. Padł po prostu ofiarą nadgorliwości
                    kanadyjskich służb po zamachach 11 września.

                    Ofiara wojny z terroryzmem

                    Jesienią 2001 policja kanadyjska zaczęła rozglądać się za podejrzanymi osobami,
                    które mogą być terrorystami planującymi zamach. Namierzyli m.in. Abdullaha
                    Almalki. Jego spotkanie z Ararem w 1997 r. wystarczyło, by Arar został również
                    wciągnięty na listę podejrzanych, a do służb amerykańskich przekazano
                    informację, że chodzi o "ekstremistę islamskiego podejrzanego o związki z al
                    Kaidą". Czy tak było, nie sprawdzono.

                    Gdy Arar pojawił się na terytorium USA, Amerykanie przekonani, że mają do
                    czynienia z terrorystą, postanowili sięgnąć po metodę tzw. extraordinary
                    rendition - porwania osoby podejrzanej o terroryzm i przewiezienia jej do
                    kraju, w którym stosowane są tortury.

                    Administracja Busha nigdy się do tego nie przyznała, wiadomo jednak, że
                    traktuje operacje rendition jako skuteczny środek walki z terrorystami. Metody
                    przesłuchań stosowane w krajach arabskich, niedozwolone w USA, pozwalają
                    szybciej wydobyć z nich bezcenne informacje. Ale drugą stroną medalu jest
                    tragedia niewinnych ludzi, takich jak Maher Arar, których pochopnie uznano za
                    terrorystów. Kilka miesięcy temu głośna była w Niemczech sprawa Libańczyka z
                    niemieckim paszportem Chaleda Masriego, którego w 2003 r. CIA porwała w
                    Macedonii i dopiero po sześciu miesiącach więzienia w Afganistanie uznała, że
                    nie ma nic wspólnego z al Kaidą.

                    - Amnesty szacuje, że nawet kilka tysięcy osób trafiło wskutek operacji
                    rendition do więzień w krajach stosujących tortury - mówi nam Alex Meze z
                    kanadyjskiej AI.

                    Maher Arar wciąż toczy batalię z rządami Kanady i USA w sądach, choć nie domaga
                    się odszkodowania. - Proszę tylko, by t
                    • bonobo44 Re: Dowody 8-( rendition c.d.) 22.09.06, 09:54
                      <<- Amnesty szacuje, że nawet kilka tysięcy osób trafiło wskutek operacji
                      rendition do więzień w krajach stosujących tortury - mówi nam Alex Meze z
                      kanadyjskiej AI.

                      Maher Arar wciąż toczy batalię z rządami Kanady i USA w sądach, choć nie domaga
                      się odszkodowania. - Proszę tylko, by te rządy publicznie mnie przeprosiły,
                      oczyszczając moje dobre imię - powiedział Arar po opublikowaniu raportu
                      komisji.>>
                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3634388.html
                      • Gość: t0g Re: Bonobciu, już wystarczy IP: 12.45.62.* 22.09.06, 19:57
                        To, co chciałeś, żebym zrozumiał, JUŻ W PEŁNI zrozumiałem. Nie musisz wiecej sie
                        wysilać.

                        Oczywiście, Ty chciałeś, żebym ja wreszcie zrozumiał, dlaczego Tobie sie nigdy
                        nie udało ukończyc tych studiów na wydziale fizyki. No więc powtarzam - ja już
                        to w pełni rozumiem!
                        • bonobo44 8) 22.09.06, 22:27
                          Pogratulować przenikliwości, Tezerogciu...
                  • manny_ramirez Nie rozumiem 22.09.06, 22:59
                    Czyli poniewaz Bush to idiota to Ty uznales ze masz prawo byc idiota do
                    kwadratu????
                    • bonobo44 Idiots! 23.09.06, 15:50
                      nawet jeśli to idiotyzm (a musiałbyś mi jeszcze - taki drobny szczaw - najpierw
                      wykazać, że to istotnie idiotyzm... nawet spierwiastkowany... bo no bo daruj,
                      ale twoje oświadczenie - nawet podniesione do kwadratu - mnie najzupełniej nie
                      satysfakcjonuje w tym zakresie),

                      to jego konsekwencje są żadne...

                      a już na pewno nie kosztują 50-100 tys. irackich istnień... ludzi, którzy mogli
                      dziś spokojnie żyć godnie i jak ludzie, gdyby ów KGP [Krzak Gorejący na
                      Pustyni] zechciał rozegrać ten konflikt po ludzku a nie na swój KWCZ
                      [KrzewiONcy Wyższom Cywilizancjem Zakałuża] sposób...
                      • Gość: t0g Re: Bonobciu, jesli na egzaminie Cie pytano: IP: 12.45.62.* 23.09.06, 18:43
                        "prosze przedstawic dowód słuszności Twierdzenia Erenfersta", a Ty zamiast tego
                        wypisywałes na tablicy dowód na Twierdzenie Pitagorasa i mówiłes: "Proszę, oto
                        dowód!", no to jasnym jest, że tych swoich studiów nie byłeś w stanie skończyć.

                        Oczywiście Ty uważałes sie za pokrzywdzonego i mówiłeś: "Pytali mnie o dowwód,
                        ja dowód przestawiłem, a mimo to te chamy mi dały pałę z egzaminu!"

                        Tutaj tak samo sie zachowujesz - pytany o dowody na jedno, zasypujesz człowieka
                        "dowodami" na rzeczy całkiem inne. Czy Ty sam tego nie dostrzegasz?
                        • bonobo44 8) 23.09.06, 19:34
                          j.w.
    • losiu4 Re: N 20.09.06, 11:04
      bonobo44 napisał:

      > Natknąłem się na kolejną wskazówkę stanowiącą wyraźne potwierdzenie
      > technicznych możliwości skrytego użycia broni N

      co do technicznych możliwosci użycia małej bombki tego typu - tak. Co do
      niewykrywalności jej użycia - nie.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • bonobo44 Re: N - Czyżby hoax Korea? 12.10.06, 10:15
        losiu4 napisał:

        > co do technicznych możliwosci użycia małej bombki tego typu - tak. Co do
        > niewykrywalności jej użycia - nie.


        <<siła wczorajszej eksplozji nie była wielka - taki sam efekt dałoby odpalenie
        mniej więcej 500 ton konwencjonalnego trotylu. Dopóki do atmosfery nie
        przedostaną się radioaktywne izotopy, na których ślad natrafią amerykańskie
        samoloty penetrujące okolice koreańskiego testu, pewności nie będzie.
        Dotychczas skażenia radiologicznego nie udało się odkryć.>
        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3674443.html
        a Kim twierdzi, że żadnego skażenia nie ma...

        Rosjami twierdzą, że to na 100% był wybuch jądrowy,
        a North-ami nie są tego pewni???

        I cóż wy na tę rzekomo 100-procentową wykrywalność ładunków N o mocy 5-krotnie
        niższej (100 ton)?
        Gdy równolegle dla kamuflażu zrzucono na Bagdad kilka superciężkich
        onwencjonalnych "Uncli Samów"?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=25940460

        Jedno jest pewne - wszystkim stronom kalkuluje się uznanie tej próby za
        jądrową...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka