Dodaj do ulubionych

██ Największe wyzwanie XXI wieku

IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 01:29


Administracja jedynego światowego mocarstwa twierdzi, że to "Peak Oil"


U.S. Department of Energy: "The world has never faced a problem like this"



więcej:
peakoil.blox.pl
www.peakoil.pl








--
Kiedy zaczniecie o tym pisać?
Obserwuj wątek
    • Gość: tom Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 01:40


      Taki "Washington Post" na ten przyklad, trochu tekstów tematycznych opublikowal.

      www.google.pl/search?hl=pl&q=site%3Awashingtonpost.com+%22peak+oil%22&btnG=Szukaj&lr=

      A w Gazecie cisza




    • Gość: . Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 01:59


      video-zajawka

      www.youtube.com/watch?v=qHr8OzaloLM&eurl=



    • wlodekbar Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 03:29
      Najwiejszym wyzwaniem 21. wieku jest przekierunkowywanie mentalnosci ludzi w
      strone edukacji, milosci i tolerancji oraz walka z posunietym do prawie granic
      mozliwosci egoizmem, chciwoscia etc.

      Walka z tym, o co walczyl Chaplin w swych filmach autorskich, o co walczyl Jan
      Paweł II (ktory nb. wielokrotnie dawal wyraz swej solidarnosci z Nieśniertelnym
      Włóczęgą).

      Reżimy totalitarne w duzej częsci padly.

      Ale przede wszystkim pozostal nierozwiazany problem Północ - Południe.
      Na co dzien widzimy, jakie to nierozwiazanie go ma skutki.
      • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 03:37
        Forum naukowe, ktos powie...
        I wlasnie dobrze!
        Na przyklad naukowiec miedzynarodowej klasy i slawy, prof. Kazimierz Dąbrowski
        wydal kiedys taka mala, cienka, zarazem bezcenna ksiazeczke 'Moralność w
        polityce' (oficyna 'Saggitarius', l.90.; bez watpienia tytul powinien byc
        wznowiony).
      • Gość: krytyk Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.chello.pl 13.11.06, 08:51
        > Najwiejszym wyzwaniem 21. wieku jest przekierunkowywanie mentalnosci ludzi w
        > strone edukacji, milosci i tolerancji oraz walka z posunietym do prawie granic
        > mozliwosci egoizmem, chciwoscia etc.

        Ech ludziska. Chciwość i egoizm to podstawy działania naszej cywilizacji. Byli
        już tacy którzy próbowali je wykorzenić, tworząc Jedyny Idealny Ustrój w którym
        wszyscy dzieliliby się po równo. Niestety okazało się że natura ludzka jest taka
        a nie inna. Zresztą nawet trudno mówić tu o naturze _ludzkiej_, bo konieczność
        takich zachowań wynika z podstawowych praw fizyki. Światowi ekonomiści potrafili
        tę lekcję przyswoić i obecnie chciwość i egozim zostały zaprzęgnięte do ciężkiej
        pracy w służbie wszystkim ludziom. Niektórzy tylko wciąż tego nie potrafią
        zrozumieć.
        • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 12:57
          Cieszę się, że mój post wzbudził zaineresowanie :).
        • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:44
          'Niestety okazało się że natura ludzka jest taka
          a nie inna. Zresztą nawet trudno mówić tu o naturze _ludzkiej_, bo konieczność
          takich zachowań wynika z podstawowych praw fizyki.'

          Jakich praw?:)
          • europitek Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:50
            Podejdę do tego trochę inaczej - zostawiając fizykę z boku.
            Dopóki ilość dostępnych dóbr (nie tylko materialnych) będzie mniejsza od zapotrzebowania na nie, to zawsze będzie istnieć egoizm i chciwość (i podobne oraz pochodne).
            • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:53
              Aha, ta rzecz, dzięki :).
              • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:57
                No dobrze, ale dlaczego jest mały bafrdzo procent ludzi, którzty maja tyle
                dóbr, że o wiele za dużo, jak na ich potrzeby(?...potrzeba władzy jednak... i
                tego, że ja mam więcej niż ty....), i Ci ludzie dyktują w dużej mierze potrzeby
                innych..... etc., etc.
                To jest dysonans jakiś, który trwa wieki całe, i tysiąclecia.
                Ludzie władzy i posiadania........ Jesteśmy od nich bardzo zależni.

                Ja juz pomija nasze polskie warunki i stosunki, bo ani nie ma ochrony praw
                pracowniczych, ani nic... Demokracji u nas o wiele za mało.
                • europitek Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 17:52
                  wlodekbar napisał:
                  > No dobrze, ale dlaczego jest mały bardzo procent ludzi, którzy maja tyle
                  > dóbr, że o wiele za dużo, jak na ich potrzeby
                  Procent ten jest mały, ponieważ niedostatek wielu dóbr jest duży. A jeśli chodzi o nadmierne ich gromadzenie, to wynika ono z przyczyn środowiskowych - wychowywania się w realnym braku dostępu do wielu dóbr lub wśród ludzi, dla których zdobywanie dóbr jest naczelnym imperatywem postępowania.

                  > To jest dysonans jakiś, który trwa wieki całe, i tysiąclecia.
                  Trwanie tego stanu rzeczy jest naturalną konsekwencją permanentnego braku różnych dóbr.

                  > Ludzie władzy i posiadania........ Jesteśmy od nich bardzo zależni.
                  Nie bardziej niż oni od "maluczkich", a nawet mniej. Zauważ, że ich zasobność jest "gwarantowana" przez społeczeństwo, w którym ludzie od nich biedniejsi mają przewagę.
                  • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 19:02
                    europitek napisał:

                    > wlodekbar napisał:
                    > > No dobrze, ale dlaczego jest mały bardzo procent ludzi, którzy maja tyle
                    > > dóbr, że o wiele za dużo, jak na ich potrzeby
                    > Procent ten jest mały, ponieważ niedostatek wielu dóbr jest duży. A jeśli
                    chodz
                    > i o nadmierne ich gromadzenie, to wynika ono z przyczyn środowiskowych -
                    wychow
                    > ywania się w realnym braku dostępu do wielu dóbr lub wśród ludzi, dla których
                    z
                    > dobywanie dóbr jest naczelnym imperatywem postępowania.
                    >
                    > > To jest dysonans jakiś, który trwa wieki całe, i tysiąclecia.
                    > Trwanie tego stanu rzeczy jest naturalną konsekwencją permanentnego braku
                    różny
                    > ch dóbr.
                    Ale też i nadmiaru.
                    jest tyle samochodów na przykład, że powietrze jest zatrute.
                    Granica więc końca braku tycn dóbr, echhhhh, właśnie tu, zdaje się, zaczynają
                    się schody ;)
                    >
                    > > Ludzie władzy i posiadania........ Jesteśmy od nich bardzo zależni.
                    > Nie bardziej niż oni od "maluczkich", a nawet mniej. Zauważ, że ich zasobność
                    j
                    > est "gwarantowana" przez społeczeństwo, w którym ludzie od nich biedniejsi
                    mają
                    > przewagę.
                    No tak...
                    • europitek Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 19:34
                      Nie ma fizycznej bariery będącej granicą braku dóbr. Ta granica jest przede wszytkim w głowach ludzi.
                      • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 20:00
                        No właśnie :).
                        I jest spirala pożądań i produkcji, która nie ma końca.
                        Zarazem od dawna świat jest przeładowany techniką - tu są, jak wiadomo, dwie
                        strony medalu - ale jest przeładowany.
                        Drapacze chmur - sprzeczne to z naturą ludzką, bo każdy prawie człowiek ma
                        atawistyczny lęk wysokości. Etc., etc.
                        • llukiz Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 07.01.07, 16:15
                          > Drapacze chmur - sprzeczne to z naturą ludzką, bo każdy prawie człowiek ma
                          > atawistyczny lęk wysokości. Etc., etc.

                          bzdury bzdury bzdury
          • Gość: krytyk Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.chello.pl 13.11.06, 16:35
            > Jakich praw?:)

            Najprostszego prawa: że wszystko dąży do stanu o najniższej energii.
            Jeśli łatwiej jest coś ukraść niż zrobić samemu, to ZAWSZE ludzie będą kraść.
            Dlatego żeby stworzyć społeczeństwo musisz sprawić żeby kradzież wiązała się z
            dużymi kosztami (ryzyko złapania, osadzenia w więzieniu, społecznego ostracyzmu
            itp). Żadne moralizowanie tego nie załatwi. Jeśli poziom życia człowieka nie
            zależy od tego czy ciężko pracuje czy też się obija - to ludzie po prostu
            _nie_będą_pracować_, choćbyś od dzieciństwa kładł im do głowy że to dobre i
            służy wszystkim.

            A że efektem są potworne różnice między bogatymi i biednymi? Tego nie unikniesz.
            Bo bogaci angażują swoje środki w to żeby być jeszcze bogatszymi. Chciałbyś
            zakazać bogatym rodzicom inwestowania w swoje dzieci? Bo przecież mają tu
            większe możliwości, a to tylko zwiększa ich dystans do biednych.

            Bardziej niż na zmniejszaniu dystansu, zależy nam na tym żeby biedni też się
            bogacili - i to się udaje. Dystans się nie zmniejsza, ale żyjemy w czasach gdy
            _większość_ mieszkańców naszej planety ma z roku na rok coraz lepsze warunki
            bytowania. To jest ewenement w historii, bo takich czasów chyba jeszcze nie było.
            • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 16:48
              Dziękuję, poszerzyłeś moje tu widzenie rzeczy :).
            • madcio Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 22:07
              > A że efektem są potworne różnice między bogatymi i biednymi? Tego nie
              > unikniesz
              Radzę jednak starac się, by te różnice nie były takie "potworne". Inaczej
              skończy się to tak, jak wiele razy w historii: w zależnosci od epoki, kłonica,
              koktajlem mołotowa lub walizkową bombą atomową.
              Tej ostatniej przyjemności nie mieliśmy jeszcze, ale to tylko kwestia czasu,
              jeśli wszystko bedzie iść tak, jak idzie do tej pory.

              Nie bedę tu ani ganił, ani usprawiedliwiał wszlkekich buntowników i terrorystów.
              Ich aktuywnosć raczej widzę jako skutek bardziej złożonych przyczyn. Jeśli USA
              żyje kosztem reszty świata (szczególnie tej biedniejszej części), reakcja jest
              równie nieunikniona, co nie uswiadamiana. Fanatyk religijny ginie w zamachu
              samobójczym z imieniem Allaha na ustach, ale w gruncie rzeczy jest to reakcja
              metaforycznego, ogólnie pojętego "biednego" na "bogatego".

              "Bogaty" z definicji żyje kosztem wielu, wielu "biednych". Jak wspomniano, próby
              wyrównania tego stanu rzeczy kończą się jeszcze gorzej. Cóż pozostaje? Pląs
              cywilizacji na cienkiej linie między dwiema równie morderczymi skrajnościami
              totalitaryzmu i anarchii...

              Alternatywnie, moglibyśmy przejść na utrzymanie jakiejś cywilizacji kosmicznej.
              Ale chyba nie o to chodzi - szczególnie że owi kosmici mieliby identyczne
              problemy, tylko na swoją skalę. Wziąć nas na utrzymanie mogliby tylko dzięki
              temu, że dysponują tak gigantycznymi zasobami, że można mikroskopijną część z
              nich przeznaczyć na fundusz głodowy prymitywnych cywilizacji zerowego typu.

              Przewiduję, że skutek byłby podobny jak w rezerwatach indiańskich, czyli w
              najlepszym razie stagnacja, w najgorszym postępująca degeneracja.
              • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 23:00
                madcio napisał:

                > Radzę jednak starac się, by te różnice nie były takie "potworne". Inaczej
                > skończy się to tak, jak wiele razy w historii: w zależnosci od epoki, kłonica,
                > koktajlem mołotowa lub walizkową bombą atomową.
                > Tej ostatniej przyjemności nie mieliśmy jeszcze, ale to tylko kwestia czasu,
                > jeśli wszystko bedzie iść tak, jak idzie do tej pory.

                Ja się tez tego własnie obawiam.

                Fanatyk religijny ginie w zamachu
                > samobójczym z imieniem Allaha na ustach, ale w gruncie rzeczy jest to reakcja
                > metaforycznego, ogólnie pojętego "biednego" na "bogatego".

                Oczywiście, że własnie jest tak.
                • Gość: krytyk Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.chello.pl 13.11.06, 23:16
                  > > Tej ostatniej przyjemności nie mieliśmy jeszcze, ale to tylko kwestia czasu,
                  > > jeśli wszystko bedzie iść tak, jak idzie do tej pory.
                  >
                  > Ja się tez tego własnie obawiam.

                  Jednak żyjemy we wspaniałych czasach. Jeszcze 30 lat temu obawialiśmy się
                  totalej zagłady cywilizacji w wyniku światowej wojny termojądrowej. A dziś
                  NAJGORSZE co może nas spotkać to spopielenie jakiegoś jednego miasta.
                  • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 14.11.06, 00:33
                    :)
              • Gość: krytyk Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.chello.pl 13.11.06, 23:11
                > Jeśli USA
                > żyje kosztem reszty świata (szczególnie tej biedniejszej części), reakcja jest
                > równie nieunikniona, co nie uswiadamiana. Fanatyk religijny ginie w zamachu
                > samobójczym z imieniem Allaha na ustach, ale w gruncie rzeczy jest to reakcja
                > metaforycznego, ogólnie pojętego "biednego" na "bogatego".

                Rzeczywiście USA żyje w pewnym sensie kosztem reszty świata, ale nie tej
                biedniejszej. Właśnie tej bogatej, która trzyma swoje rezerwy walutowe w
                stopniowo dewaluujących się dolarach. To jest genialny sposób opodatkowywania
                wszystkich którzy mają pieniądze. A biedni nikogo nie obchodzą, bo w skali
                świata biedni nie dysponują żadnym interesującym bogactwem. Zupełnie inaczej
                jest w skali pojedynczego kraju, gdzie to biedni sumarycznie posiadają większość
                dóbr (bo jest ich przytłaczający procent) i warto na nich żerować.

                > "Bogaty" z definicji żyje kosztem wielu, wielu "biednych".

                To jest dosyć powszechne przekonanie, ale przy porównywaniu _krajów_ kompletnie
                nieprawdziwe. Ekonomia nie jest grą o sumie zerowej. W ciągu ostatnich 200 lat
                sumaryczna ilość bogactwa na świecie (w sensie ilości dóbr które ludzie
                posiadają) wzrosła ponad 50 razy. I nie odbyło się to kosztem zubożenia
                kogokolwiek, tylko zostało wyprodukowane zwykłą pracą ludzi. Po prostu niektóre
                kraje wzbogaciły się 5 razy, inne 10 a jeszcze inne 80. I prawdą jest że te
                bogatsze narzucają teraz warunki - bo mają takie możliwości. Ale te biedne nie
                muszą zdawać się na niczyją łaskę. Chiny były biedne _wyłącznie_ dlatego że
                rządziły się głupawą ekonomią. Nie dlatego że ktokolwiek na nich żerował. Teraz
                bogacą się, bo tę ekonomię zmieniły - i nikt z tego powodu nie staje się
                biedniejszy.

                Dlatego jeśli biedny ginie z imieniem Allaha na ustach to nie jest to przejawem
                walki biednych z bogatymi. Jest przejawem zwykłej walki o wpływy między
                bogatymi. Jedni bogaci mają samoloty i satelity, drudzy bogaci mają bomby i
                wyszkolonych fanatyków. Zawsze zaprzęgają do swojej walki ideologię ('Oni mają
                tyle bogactwa bo nas okradają!', 'My walczymy w imię demokracji!' itp.), bo
                jakoś muszą przekonać szeregowców do oddawania swojego życia. Ale ta ideologia
                jest czymś zupełnie wtórnym.

                > Jak wspomniano, próby
                > wyrównania tego stanu rzeczy kończą się jeszcze gorzej. Cóż pozostaje? Pląs
                > cywilizacji na cienkiej linie między dwiema równie morderczymi skrajnościami
                > totalitaryzmu i anarchii...

                Dlaczego uważasz że ta lina jest cienka? Obejmuje komunistyczne rządy jednej
                partii w Chinach, autokratyczną pseudodemokrację Putina, republikę teokratyczną
                Iranu i mniej lub bardziej socjalistyczne demokracje Europy. Pola do manewru
                jest dużo. I okazuje się że we wszystkich wymienonych przykładach można
                uzyskiwać PODOBNE WYNIKI GOSPODARCZE. To może być zaskakujące, ale jeśli wie sie
                jak działa wolny rynek to można czerpać z niego dochody na bardzo różne sposoby.
                • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 14.11.06, 00:33
                  Ciekawe, ciekawe...
                • madcio Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 14.11.06, 17:34
                  > Rzeczywiście USA żyje w pewnym sensie kosztem reszty świata, ale nie tej
                  > biedniejszej. Właśnie tej bogatej, która trzyma swoje rezerwy walutowe w
                  > stopniowo dewaluujących się dolarach.
                  Nawet gdyby to uznać (w co watpię), to skąd się wzięło bogactwo tych innych
                  krajów? Z powietrza?

                  >A biedni nikogo nie obchodzą
                  Dzięki takim jak ty, dzięki takiej mentalności będziemy mieli w końcu detonację
                  domowej roboty atomówki w dużym amerykańskim mieście. :) To, że się z tego
                  cieszysz (w podwątku obok), tym bardziej... interesujący... się stajesz.

                  > Po prostu niektóre kraje wzbogaciły się 5 razy, inne 10 a jeszcze inne 80.
                  A zdajesz sobie sprawę, że tu mniej ważna jest bezwzględny "poziom bogactwa",
                  tylko rozmiar rozwarstwienia miedzy "bogatymi" a "biednymi"? Gdyby "biedni" żyli
                  na poziomie dzisiejszych amerykańskich bogaczy, a "bogaci" byliby, bo ja wiem, o
                  sto lat do przodu, zmodyfikowanymi genetycznie nadludźmi pławiącymi się w
                  dekadencji, metaforyczna "walka miedzy bogatym a biednym" byłaby taka sama, a
                  raczej znacznie ostrzejsza.

                  > Jest przejawem zwykłej walki o wpływy między
                  > bogatymi. Jedni bogaci mają samoloty i satelity, drudzy bogaci mają bomby i
                  > wyszkolonych fanatyków.
                  Jedyne, czego dowodzisz, to tego, ze bogaci lubią używać biednych do swoich
                  rozgrywek. Jak myślisz, spośród jakiej grupy się rekrutują fanatycy? :))

                  > Dlaczego uważasz że ta lina jest cienka?
                  Powiedz to choćby rodzinom ofiar WTC, geniuszu. Rzeczywiście, strasznie gruba.
                  • Gość: krytyk Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.chello.pl 14.11.06, 20:46
                    > > Rzeczywiście USA żyje w pewnym sensie kosztem reszty świata, ale nie tej
                    > > biedniejszej. Właśnie tej bogatej, która trzyma swoje rezerwy walutowe w
                    > > stopniowo dewaluujących się dolarach.
                    >
                    > Nawet gdyby to uznać (w co watpię), to skąd się wzięło bogactwo tych innych
                    > krajów? Z powietrza?

                    Z ludzkiej pracy. Tak jak napisałem wcześniej. W dłuższej skali czasowej tylko
                    tak powstaje bogactwo.
                    Oczywiście mieszkańcy USA też pracują i też się utrzymują. Ale spójrz sobie na
                    utrzymujący się od 30 lat deficyt USA w handlu zagranicznym i na rosnące przez
                    ten czas rezerwy dolarowe w innych krajach. USA po prostu robi wielkie zakupy za
                    pieniądze które samo drukuje.

                    > > A biedni nikogo nie obchodzą
                    >
                    > Dzięki takim jak ty, dzięki takiej mentalności będziemy mieli w końcu
                    > detonację domowej roboty atomówki w dużym amerykańskim mieście. :) To, że
                    > się z tego cieszysz (w podwątku obok), tym bardziej... interesujący... się
                    > stajesz.

                    Hmm... Czyli uważasz że brak hipokryzji będzie przyczyną zamachów
                    terrorystycznych? Powtórzę jeszcze raz: BIEDNI NIKOGO NIE OBCHODZĄ. Co z tego że
                    ja przeznaczam na rozwój ubogich obszarów 5% moich dochodów, skoro USA
                    przeznacza ich 0.15% swoich? Kraje rozwinięte zadeklarowały (w ramach
                    Milenijnych Celów Rozwoju) przeznaczenie 0.7% swoich dochodów na rozwój biednych
                    państw. Jak na razie wywiązuje się z tego 5 (!) państw (licząc Luksemburg).
                    Wszyscy są chętni do deklaracji przed kamerami, ale faktycznie odpracowanie na
                    ten cel nawet jednego dnia w roku jest już zbyt dużym wysiłkiem.

                    > > Po prostu niektóre kraje wzbogaciły się 5 razy, inne 10 a jeszcze inne 80
                    >
                    > A zdajesz sobie sprawę, że tu mniej ważna jest bezwzględny "poziom bogactwa",
                    > tylko rozmiar rozwarstwienia miedzy "bogatymi" a "biednymi"? Gdyby "biedni"
                    > żyli na poziomie dzisiejszych amerykańskich bogaczy, a "bogaci" byliby, bo
                    > ja wiem, o sto lat do przodu, zmodyfikowanymi genetycznie nadludźmi
                    > pławiącymi się w dekadencji, metaforyczna "walka miedzy bogatym a biednym"
                    > byłaby taka sama, a raczej znacznie ostrzejsza.

                    Dlaczego tak uważasz? To niemalże podważa sensowność jakiejkolwiek pomocy. Bo
                    nas nie stać na to żeby zapewnić wszystkim poziom taki jak w USA. Stać nas
                    natomiast na to żeby zlikwidować epidemie AIDS i malarii, dać każdemu komputer i
                    sprawić żeby nie musiał obawiać się głodu. Ale oczywiście dalej będą bogatsi i
                    biedniejsi. Może lepiej, dla uniknięcia przyszłego konfliktu, w ogóle tym
                    biednym nie pomagać? Dziś przynajmniej większości nie stać na bilet do USA.

                    > > Jest przejawem zwykłej walki o wpływy między bogatymi. Jedni bogaci mają
                    > > samoloty i satelity, drudzy bogaci mają bomby i wyszkolonych fanatyków.
                    >
                    > Jedyne, czego dowodzisz, to tego, ze bogaci lubią używać biednych do swoich
                    > rozgrywek. Jak myślisz, spośród jakiej grupy się rekrutują fanatycy? :))

                    A z jakiej grupy jest szeregowy żołnierz USA walczący w Iraku? Ja twierdzę po
                    prostu że w skali światowej nie ma 'wojny między biednymi i bogatymi'. Bo biedni
                    nie mają po prostu czym walczyć. Oni tylko wynajmują się u bogatych i wykonują
                    ich polecenia.

                    > > Dlaczego uważasz że ta lina jest cienka?
                    >
                    > Powiedz to choćby rodzinom ofiar WTC, geniuszu. Rzeczywiście, strasznie gruba.

                    A to na jaki temat? Czemu akurat ofiar WTC, a nie dowolnego innego konfliktu?
                    Czy ktoś normalny twierdzi że historia już się skończyła i nastały czasy
                    powszechnej miłości i szczęśliwości?
                    • madcio Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 15.11.06, 17:26
                      > > Nawet gdyby to uznać (w co watpię), to skąd się wzięło bogactwo tych
                      > > innych krajów? Z powietrza?
                      > Z ludzkiej pracy.
                      Szczególnie tej za psie pieniądze w krajach trzeciego świata, choć nie tylko
                      (np. chińscy robotnicy, dzięki którym mozesz kupić klawiaturę za 14 zł).

                      > > Dzięki takim jak ty, dzięki takiej mentalności będziemy mieli w końcu
                      > > detonację domowej roboty atomówki w dużym amerykańskim mieście. :)
                      > Hmm... Czyli uważasz że brak hipokryzji będzie przyczyną zamachów
                      > terrorystycznych? Powtórzę jeszcze raz: BIEDNI NIKOGO NIE OBCHODZĄ.
                      Źle mnie zrozumiałeś. Powiedziałeś prawdę: biedni nikogo nie obchodzą. Skutek
                      jest taki, że biedni domagaja się uwagi w jedyny pozostały im sposób -
                      rewolucjami, zamieszkami, aktami terroru itp.

                      >> [walka zależna od względnego rozmiaru rozwarstwienia]
                      > Dlaczego tak uważasz? To niemalże podważa sensowność jakiejkolwiek pomocy.
                      Mówię, że bunty, rewolucje i terror były, są i będą. Pomoc materialna
                      przeznaczona na przejedzenie jest marnotrawstwem pieniędzy, nawet jeśli lokalny
                      kacyk nie zdefrauduje wszystkiego. Moze to najwyżej spowolnić wybuch społeczny,
                      ale przecież nie zmniejszy rozwarstwienia. Innymi słowy, taka pomoc charatywna
                      leczy skutki, nie przycyzny, i w tym sensie jest marnowaniem kasy.

                      > Bo nas nie stać na to żeby zapewnić wszystkim poziom taki jak w USA.
                      Tym gorzej. I dla bogatych, i dla biednych.

                      > Stać nas natomiast na to żeby zlikwidować epidemie AIDS i malarii, dać
                      > każdemu komputer i sprawić żeby nie musiał obawiać się głodu.
                      Naprawdę? Stać na to nas (domyślam się, że rozumiesz przez to "bogatych")? Być
                      może. Tylko co z tego, jak biedni nikogo nie obchodzą, jak sam wcześniej
                      podkreśliłeś?

                      > Ale oczywiście dalej będą bogatsi i biedniejsi.
                      Oczywiście. Jednak postuluję dążyć do tak małego rozwarstwienia, jak jest to
                      możliwe.

                      > > Jedyne, czego dowodzisz, to tego, ze bogaci lubią używać biednych do
                      > > swoich rozgrywek. Jak myślisz, spośród jakiej grupy się rekrutują fanatycy?
                      > > :))
                      > A z jakiej grupy jest szeregowy żołnierz USA walczący w Iraku?
                      Nie mów, że "bogaczy". :)

                      > Ja twierdzę po prostu że w skali światowej nie ma 'wojny między biednymi
                      > i bogatymi'.
                      Ja twierdzę, że jest. Od zawsze była w przyrodzie. Przyczyny mogą być
                      nieuświadamiane (tzn. bezpośrednią przyczyną dla fanatyka może być jego religia
                      nakazująca mu świętą wojnę, ale nie jest to pierwotna przyczyna).

                      > Bo biedni nie mają po prostu czym walczyć. Oni tylko wynajmują się u bogatych
                      > i wykonują ich polecenia.
                      Tym gorzej dla biednych.
                      • Gość: krytyk Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.chello.pl 15.11.06, 18:35
                        > > Z ludzkiej pracy.
                        > Szczególnie tej za psie pieniądze w krajach trzeciego świata, choć nie tylko
                        > (np. chińscy robotnicy, dzięki którym mozesz kupić klawiaturę za 14 zł).

                        Ha! Cała tajemnica tkwi w tym że w kwestii bogacenia się _kraju_ nie ma
                        znaczenia ile człowiek dostaje 'pieniędzy'. Pieniądze są tylko sposobem
                        motywowania ludzi do pracy. One nigdy nie znikają i tylko krążą w tę i z
                        powrotem. Bogactwo bierze się z tych wyprodukowanych dóbr. A ceny dóbr ustala
                        rynek, i skoro bardziej opłaca im się produkować klawiatury niż ryż, to
                        produkują klawiatury.

                        > Źle mnie zrozumiałeś. Powiedziałeś prawdę: biedni nikogo nie obchodzą. Skutek
                        > jest taki, że biedni domagaja się uwagi w jedyny pozostały im sposób -
                        > rewolucjami, zamieszkami, aktami terroru itp.

                        Ciężko taką tezę weryfikować. Że zamieszki i akty terroru są 'nieuświadomionymi
                        próbami zwrócenia uwagi'? Gdyby nagle Europa i USA zniknęły z powierzchni Ziemi
                        to nie byłoby zamieszek i aktów terroru? Raczej byłyby, bo przecież w XIX wieku
                        wcale nie było na świecie spokojniej. Zmieniło się tylko tyle że świat się
                        zmniejszył i teraz już każdy jest sąsiadem każdego.

                        > Mówię, że bunty, rewolucje i terror były, są i będą. Pomoc materialna
                        > przeznaczona na przejedzenie jest marnotrawstwem pieniędzy, nawet jeśli
                        > lokalny kacyk nie zdefrauduje wszystkiego. Moze to najwyżej spowolnić wybuch
                        > społeczny, ale przecież nie zmniejszy rozwarstwienia. Innymi słowy, taka
                        > pomoc charatywna leczy skutki, nie przycyzny, i w tym sensie jest
                        > marnowaniem kasy.

                        Już daaaaawno żadna pomoc materialna nie jest przenaczana na przejedzenie.
                        Przyjrzyj się dużym organizacjom charytatywnym i zobacz jakie są ich sposoby
                        działania. Pieniądze przekazywane są WYŁĄCZNIE na długofalowe inwestycje:
                        infrastrukturę, wykształcenie, pomoc medyczną itp. Po prostu to o czym piszesz
                        zostało zauważone dwadzieścia lat temu.
                        Nie mówię już o tym że 'lokalni kacykowie' to urban legend wyprodukowana chyba
                        po to żeby skąpcy mieli wymówkę na swoje skąpstwo. Wystarczy spojrzeć na mapę
                        Afryki i zaznaczyć w których państwach tacy panują. Jak dodasz do tego państwa w
                        których w ciągu ostatnich dziesięciu lat wystąpił konflikt zbrojny, to dalej
                        będzie to kilkanaście procent kontynentu.
      • vacia Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 11:21
        wlodekbar napisał:

        >
        > Ale przede wszystkim pozostal nierozwiazany problem Północ - Południe.
        > Na co dzien widzimy, jakie to nierozwiazanie go ma skutki.

        Kto to jest "Północ" a kto Południe?
        • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 12:55
          To, o kim mówil do upadłego Hoimar von Dittfurth na Kongresie Intelektualistów
          w Warszawie, w l. 80.
          • vacia Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 14:05
            wlodekbar napisał:

            > To, o kim mówil do upadłego Hoimar von Dittfurth na Kongresie Intelektualistów
            > w Warszawie, w l. 80.

            Od lat 80 minęło dużo czasu, czy to jest aktulne co on mówił???
            A pozatym czy to tajemnica ,że odpowiadasz mi okrężnie zamiast wprost?
            • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 14:08
              No jest aktualne :).
            • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 14:09
              NO, ale dobrze, ze rezimy totalitarne padaja. Jak dotad :).
              • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:39
                Przepraszam, bacia,ze okrężnie :).

                Zamożna północ, biedne Południe.

                Problem jest nader aktualny.
                • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:52
                  I przepraszam, za bacie, vacia :))).
                  • vacia Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 17:30
                    wlodekbar napisał:

                    > I przepraszam, za bacie, vacia :))).

                    Nie gniewam się :D


                    • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 18:58
                      :D
      • vacia Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 14:33
        wlodekbar napisał:

        > Najwiejszym wyzwaniem 21. wieku jest przekierunkowywanie mentalnosci ludzi w
        > strone edukacji, milosci i tolerancji oraz walka z posunietym do prawie
        granic > mozliwosci egoizmem, chciwoscia etc.
        >
        Czy wierzysz ,że to się ludziom uda bez Boskiej pomocy?
        A jeśli wierzysz to gratuluję optymizmu!
        • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 15:30
          Nie ukrywam, jestem sceptykiem.
          No ale jesli egoizm i chciwosc mozna zaprząc do walki o dobro nie tylko
          egoistów i chciwców - różnorakie naciski, mody na działalność charytatywną
          etc., etc. , to moze ten świat pójdzie w dobrym kierunku, tzn. - przetrwa w
          ogóle.
          Bo i z tym przetrwaniem, też jestem sceptykiem.
          Jeśli taki łeb, jak prof. Kazimierz Dąbrowski pisze w swej
          książeczce 'Moralność w polityce', że więcej akcji dla krajów biednych, dla
          ludzi ubogich , jest udziałem piosenkarzy pop, którzy kierrowali się miłością i
          empatią, niz Watykanu, który w większości składa bezpieczne deklaracje (zaś nie
          jest autorem akcji bezpośrednich),to rzeczywiście jestem sceptykiem (książka
          była napisana dawno temu, profesor od lat nie żyje, więc nie miał na mysli
          postaci Jana Pawła II, ktory tu jednak 'się sprawdził'.

          No, ale dobrze, że artyści dużą rolę tu odgrywają. By wimienić klasyków:
          Lennona, Mc Cartney'a... I Kępiński słusznie w jednej ze swych książek pisze,
          że konsekwencją pracy artysty jest miłość, nie władza.
          NO, ale to tak na marginesie oczywiście.
          • wlodekbar Napisałem wyżej: 13.11.06, 16:00
            'Walka z tym, o co walczyl Chaplin w swych filmach autorskich, o co walczyl Jan
            Paweł II (ktory nb. wielokrotnie dawal wyraz swej solidarnosci z Nieśniertelnym
            Włóczęgą).'

            I jednak cały czas trzeba podejmować taką walkę.
            I jst poza dyskusją to, że ludzi dobrej woli, że takich iosób, które tają walkę
            podejmują, jest więcej niż nam się wydaje.
            Oby jak najwięcej.
          • vacia Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 17:33
            wlodekbar napisał:

            .I Kępiński słusznie w jednej ze swych książek pisze,
            > że konsekwencją pracy artysty jest miłość, nie władza.

            Słusznie pisał bo czuję jak emanujesz miłością do ludzi :-)



            • wlodekbar Re: Echhhhhhh, ludziska :)... 13.11.06, 19:16
              Echhhhh, każdy ma swoje :).
      • Gość: tom Re: Echhhhhhh, ludziska :)... IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 15:52
        wlodekbar napisał:
        >> Ale przede wszystkim pozostal nierozwiazany problem Północ - Południe.


        Peak Oil, kwestię bogatej "Północy" (USA, Europa, Japonia) rozwiąże niejako z
        rozpędu. Obawiam się, że będzie to "ostateczne rozwiązanie"


        • wlodekbar Dla tych(ewentualnych), co nie wiedza: 13.11.06, 16:05
          www.peakoil.pl/
          • Gość: tom Re: Dla tych(ewentualnych), co nie wiedza: IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 16:10


            Link wklejony już w pierwszym poście



            • wlodekbar Tak, przepraszam :). b.t. 13.11.06, 16:45

    • Gość: Michał Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.chello.pl 13.11.06, 13:24
      > U.S. Department of Energy: "The world has never faced a problem like this"

      A mi to się podoba. Istnieje mnóstwo innych źródeł energii i wręcz szkoda że
      ropy jest aż tak dużo. Na szczęście ceny rosną i coraz bardziej opłaca się
      inwestować w alternatywy. Wielka szkoda tylko że ceny węgla są na tak niskim
      poziomie i że węgla jest wciąż pod dostatkiem (przy obecnym zużyciu
      wystarczyłoby go na jeszcze 300 lat).

      W końcu i tak spalimy wszystkie złoża kopalne i wyślemy cały ten węgiel do
      atmosfery. Im więcej go jest w złożach tym gorzej dla nas wszystkich.
      • Gość: tom Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 15:54

        > A mi to się podoba.



        To też Ci się podoba?

        ▄▄U.S. Senate Committee on Commerce, Science & Transportation▄▄
        Peak Energy
        "The result will be skyrocketing prices, with a huge, sustained economic shock.
        Jobs will be lost. Without action, the crisis will certainly bring energy
        rivalries, if not energy wars. Vast wealth will be shifted, probably away from
        the U.S. If we dither any more, we will pay a terrible price, the economic
        equivalent of a Category 5 hurricane. Katrina was Category 4."
        commerce.senate.gov/pdf/west.pdf

        • Gość: Michał Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.chello.pl 13.11.06, 16:19
          USA niewątpliwie na tym stracą. Bo skoro spora część ich bogactwa nie bierze się
          z produkowanych dóbr, tylko z kontrolowania przepływu kapitału (generowanego
          przez ropę), to oczywiście że wyczerpywanie się tej ropy jest dla nich
          katastrofalne. Nie tyle 'Jobs will be lost', co 'Jobs will be transferred'. I
          mnóstwo ludzi będzie musiało wziąć się za jakąś produkcyjną pracę, zamiast żyć z
          eksploatacji zasobów naturalnych.
          A 'wojny o energię' to bujda na resorach. Bo energii z innych źródeł jest
          wystarczająco dużo na zaspokojenie dowolnych potrzeb naszej cywilizacji. Tylko
          po co korzystać z droższych rozwiązań póki jest tańsza ropa?

          Całe to biadolenie przypomina trochę jakby w XIX wieku narzekać że stada bizonów
          się kończą i zaraz nastąpi katastrofa na rynku futer. Rzeczywiście: bizony
          wytrzebiono, wszyscy myśliwi stracili pracę i trzeba było poszukać innych
          zasobów do zrabowania. Tak samo będzie z ropą.
          • Gość: tom Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 16:46

            >>trzeba było poszukać innych zasobów. Tak samo będzie z ropą.



            Ropa nie jest "jednym ze" źrodeł energii. Nie da się jej zastąpić w procesie
            produkcyjnym większości wytwarzanych na świecie dóbr trwalych.

            Products Made From Oil
            Adhesives, air conditioners, ammonia, antihistamines, antiseptics, artificial
            turn, asphalt, Asprin, balloons, bandages, boats, bottles, bras, bubblegum,
            butane, cameras, candles, car batteries, car bodies, carpet, cassette tapes,
            caulking, CDs, chewing gum, combs/brushes, computers, contact lenses, cortizone,
            crayons, cream denture adhesives, deodorant, detergents, dice dishwashing
            liquid, dryers, electric blankets, non-natural fabrics, fertilizers, fishing
            lures, fishing rods, floor wax, footballs, glycerin, golf balls, guitar strings,
            hair coloring, hearing aids, heart valves, heating oil, house paint, ice chests,
            ink, insect repellent, insulation, jet fuel, life jackets, linoleum, lip balm,
            lipstick, loudspeakers, mascara, medicines, mops, motor oil, motorcycle helmets,
            movie film, nail polish, oil filters, paddles, paint brushes, paints,
            parachutes, paraffin, pens, perfumes, petroleum jelly, plastic furniture,
            plastic wrap, plastics, refrigerators, roller-skate wheels, roofing paper,
            rubber bands, rubber boots, rubber cement, running shoes, saccharine, seals,
            shoe polish, shoes, shower curtains, solvents, spectacles, stereos, sweaters,
            table tennis balls, tape recorders, telephones, tennis rackets, thermos, tires,
            TV cabinets, computer ribbons, umbrellas, upholstery, vaporizers, vitamin
            capsules, volley balls, water pipes, water skis, wax, wax paper, etc. etc.

            www.simmonsco-intl.com/files/Energy%20Conversation.pdf



            • Gość: Michał Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.chello.pl 13.11.06, 17:15
              > Ropa nie jest "jednym ze" źrodeł energii. Nie da się jej zastąpić w procesie
              > produkcyjnym większości wytwarzanych na świecie dóbr trwalych.

              Co to znaczy 'nie da się'? W ropie nie ma przecież żadnych magicznych atomów
              które nie występują (chociażby) w drewnie. Problem jest w tym że wszystkie linie
              produkcyjne oczywiście są przystosowane do przyjmowania na wejściu produktów
              rafinacji ropy. Bo te produkty są najtańszym surowcem.
              Więc jak nie będzie ropy to trzeba będzie wodorować węgiel i używać tego jako
              zamiennika. A jak węgiel kopalny będzie się wyczerpywał, to trzeba będzie używać
              biomasy. Wszystko to będzie wiązało się z gigantycznymi kosztami przebudowywania
              wszystkich fabryk. Ale przecież te koszty były OD POCZĄTKU WLICZONE w decyzję o
              rozwoju gospodarki opartej na ropie. I w porównaniu z zyskami jakie z tej ropy
              wyciągneliśmy (i jeszcze wyciągamy) wychodzą śmiesznie małe.
              • Gość: tom Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 17:40


                Ropa z wegla? OK, ale jak twierdza Ci ktorzy siedza w energetyce to wciaz za
                malo. Problem zblizajacego sie kryzysu energetycznego wiaze sie nie z brakiem
                surowcow w ogole, ale z niewystarczajaca iloscia tychze. Swiat juz dzisiaj
                konsumuje kolosalne ilosci ropy (ponad 80 mln barylek dziennie) i zuzycie to w
                przyszlosci bedzie tylko rosnac.

                In the IEO 2006 reference case, world oil demand grows from 80 million barrels
                per day in 2003 to 98 million barrels per day in 2015 and 118 million barrels
                per day in 2030.
                www.eia.doe.gov/oiaf/ieo/oil.html




                • Gość: tom Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 17:45


                  I nawet niewielkie obciecie dostaw bedzie dla rynku katastrofalne


                  The effects of even a small drop in production can be devastating. For instance,
                  during the 1970s oil shocks, shortfalls in production as small as 5% caused the
                  price of oil to nearly quadruple.
                  www.lifeaftertheoilcrash.net


                • Gość: Michał Re: Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.chello.pl 13.11.06, 23:39
                  > Ropa z wegla? OK, ale jak twierdza Ci ktorzy siedza w energetyce to wciaz za
                  > malo. Problem zblizajacego sie kryzysu energetycznego wiaze sie nie z brakiem
                  > surowcow w ogole, ale z niewystarczajaca iloscia tychze. Swiat juz dzisiaj
                  > konsumuje kolosalne ilosci ropy (ponad 80 mln barylek dziennie) i zuzycie to w
                  > przyszlosci bedzie tylko rosnac.

                  Kryzys energetyczny oczywiście nas dotknie i dlatego trzeba inwestować w nowe
                  rozwiązania. Bo to nieprawda że surowców jest niewystarczająca ilość. Są po
                  prostu trudniej dostępne niż te z których teraz korzystamy. Nawet jeśli nie
                  będziemy mieć szybko elektrowni fuzyjnych, to zwykłe stosy atomowe, energia
                  prądów morskich, wiatrów wiejących na dużych wyskościach czy po prostu światło
                  słoneczne - to znacznie więcej niż potrzebujemy. Potrzeba tylko infrastruktury
                  żeby się do tych zasobów dostać.
                  Dlatego szkoda trochę że ten kryzys nadchodzi tak późno. Przyzwyczailiśmy się
                  już do ropy tak bardzo, że będziemy musieli teraz przebudować cała gospodarkę.
                  Najlepszym rozwiązaniem jest więc ciągłe podnoszenie cen paliw kopalnych, tak
                  żeby mieć czas na udoskonalenie innych rozwiązań. Wtedy być może nie czeka nas
                  żaden ostry krach, tylko po prostu stopniowa restrukturyzacja.
    • Gość: tom Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 07.01.07, 13:01

      The Scale Of the Peak Oil Catastrophe
      www.youtube.com/watch?v=XNjZnRA2m68
      • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 11.05.07, 22:43
        canada.theoildrum.com/node/2516
        • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 16.05.07, 23:56

          Matthew Simmons, szef Simmons & Co. International z Houston, jedna z najbardziej
          znanych postaci światowego sektora energetycznego, w wywiadzie dla Bloomberga
          swierdza, że już przekroczyliśmy peak oil i jest wielce prawdopodobne, że
          prędzej czy później ropa będzie kosztować 300 dolarów.

          www.youtube.com/watch?v=4IwtAQzrfiw&eurl=



          www.peakoil.pl/news/article0-135.htm
    • facet123 Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku 17.05.07, 15:07
      100 lat temu naukowcy twierdzili, że największym problemem będzie nadmiar
      końskiego łajna wynikający z coraz większej liczby ludzi podróżujących konno.
      Wyliczyli, że w tym tempie za 20 lat Paryż utonie w końskich kupach.
      Wynalezienia samochodu nikt nie przewidział. Tyle są warte tego typu prognozy.
      • europitek Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku 17.05.07, 19:45
        Bo tyle są warte przewidywania ile wiedza, na któej się opierają. A wiedza analityczna (wąskospecjalizowana) właśnie jest tyle warta, ile wspomniałeś. :)
      • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 17.05.07, 21:24

        Cieszmy i radujmy sieem zatem gdyz nie znamy dnia ani godziny...
        wynalezienia nowego zrodla energii

        Cieszmy sieem i radujmy

        • Gość: tt Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 17.05.07, 22:37

          World Oil PProduction 1900-2080
          www.theoildrum.com/files/Paul%205.jpg
          • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 17.05.07, 22:40

            The effects of even a small drop in production can be devastating. For instance,
            during the 1970s oil shocks, shortfalls in production as small as 5% caused the
            price of oil to nearly quadruple. The same thing happened in California a few
            years ago with natural gas: a production drop of less than 5% caused prices to
            skyrocket by 400%.
            Fortunately, those price shocks were only temporary.
            The coming oil shocks won't be so short-lived. They represent the onset of a
            new, permanent condition. Once the decline gets under way, production will drop
            (conservatively) by 3% per year, every year. War, terrorism, weather and other
            "above ground" geopolitical factors will likely push the effective decline rate
            past 10%.

            www.lifeaftertheoilcrash.net/

        • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 17.05.07, 22:44
          Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny... nadejscia szczytu


          W przyblizeniu w zasadzie znamy
          www.theoildrum.com/files/Paul%205.jpg

          • Gość: t ██ .gov IP: *.promax.media.pl 17.05.07, 23:07


            .gov
            tnij.org/peakoil

            • Gość: t Re: ██ IP: *.promax.media.pl 17.05.07, 23:10

              Przyszle problemy z Gazem
              www.energypulse.net/centers/article/article_display.cfm?a_id=1388
              Dodac nalezy, ze nie tylko w USA




        • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 18.05.07, 00:53

          Cieszmy i radujmy siem zatem gdyz CHOC nie znamy dnia ani godziny...
          Takaja synteza zapowiedzi Mistrza




    • Gość: t Re: ██ Największe wyzwanie XXI wieku IP: *.promax.media.pl 18.05.07, 00:55
      dodac do tego jeszcze to
      www.dailyreckoning.com/Empireofdebt.html
      i robi sie ciekawie



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka