Dodaj do ulubionych

Układ w polskiej nauce

20.12.06, 19:38
'Układ' w polskiej nauce
www.nfa.pl/articles.php?id=330
Podobnie jak w innych dziedzinach, również w nauce Polska jest zacofana.
Kiepskie prawo, demoralizacja środowiska i ubogie finansowanie powodują, że
rozwój polskiej nauki jest – w porównaniu z innymi krajami UE – znacznie
wolniejszy. Nowe ustawy i rozporządzenia są pisane w duchu minionej epoki,
kładąc nacisk na dużą liczbę i drobiazgowość nieudolnych przepisów,
wszechwładny centralizm ministerialnego kierownictwa oraz kontrole. Za
tworzenie tego prawa jest odpowiedzialny automatycznie podtrzymujący się,
konserwatywny 'układ' personalny, który jest zdominowany przez wieloletnich
działaczy naukowych. Działalność i kariera naukowa niemal wszystkich tych
osób miała swe początki jeszcze w czasach PRL lub niedługo później. Miało to
ogromny wpływ na ukształtowanie się typowych dla tamtej epoki postaw i
przyzwyczajeń.
Behawioralne cechy tego 'układu' są znane: dbałość o zachowanie status quo,
niedopuszczanie do istotnych zmian lub ich pozorowanie, wyciszanie i
deprecjacja propozycji reform.
Obserwuj wątek
    • Gość: B.T., Zabrze Mylisz się Nefie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 00:10
      1. Stosowane od 1990 roku kryterium ilości publikacji do awansu naukowego i
      finasowania tej tzw. nauki kompletnie położyło na łopatki całą działalność
      N+B+R (Naukowo-Boadawczo-Rozwojową) w Polsce

      2. Nie istnieje żadne zaplecze naukowo-badawcze dla polskich przedsiębiorstw i
      instytucji w uczelniach i PAN-ach. One stworzyły sobie swe własne zaplecze, ale
      ich podatki idą na fonansowanioe nikomu niepotrzebnych publikacji, tzw.
      naukowych. Stąd Polaska njbiedniejszym krajem w Europie

      3. Uczelnie i PAN-y są zdemoralizowane ogromnymi pieniędzmi trafiającymi do
      kieszeni i do dyspozyvcji jedynie profesorów: z ministerstwa (ok. 6 mld), z
      dawnego KBN-u ok. 3 mld, z opłat studentów (ok. 7 mld), pracy profesorów na
      czarno i szaro wykorzystuyjąc dobra uczelni (ok. 3 mld), z prywatyzacji
      przedsiębiorstw i instytucji (różnie, ok. 0,5 mld i inne

      4. Ogrom tych łatwych pieniędzy spowodował żadne zainteresowanie wykonywaniem
      prac badawczych dla przedsiębiorstw i instytucji bo one ani nie mają możliwości
      konkurowania z w/w, a też uczelnie nie potrafią wykonać rzetelnej pracy
      badawczej (cały swój efektywny czas poświęcają na pisanie nikomu niepotrzebnych
      publikacji, a badania wiążą się z wydawaniem forsy, którtą najlepiej włożyć do
      kieszeni)

      5. W PRL-u cenne prace dla gospodarki wykonywały liczne instytuty branżowe, jak
      profesorowie sami i oni jedyni zaczęli w 90' latach rządzić forsą, to te dojne
      instytuty poupadały. Poupadały bo wybitni ludzie tam pracujący nie mieli stopni
      naukowych, byli zajęci działalnością badawczą a nie robieniem stopni.

      6. Taka to nędza w Polsce!!!
      • wiktoriaka Re: Mylisz się Nefie 22.12.06, 19:13
        B.T., Zabrze
        Piszesz takie bzdury, że właściwie nie powinnam tego komentować. Niestety, coś
        Cię podkusiło i wypowiadasz się na forum publicznym, a nie w własnym pamiętniku
        albo u cioci Jadzi na imieninach. Jak to już ktoś zauważył na tym forum,
        idiotyzmy wypowiedziane publicznie i pozostawione bez komentarza mogą wprowadzić
        w błąd odbiorców nie wiedzących jaka jest prawda. Więc do rzeczy.
        Ad1
        OBR-y w przeważającej części nie prowadziły prac naukowo-badawczo-rozwojowych.
        Były to często przechowalnie ludzi którym z takich czy innych względów w nauce
        nie powiodło się, którzy prowadzili tam prace pozorowane. Znam jeden OBR, który
        sobie poradził, znalazł niszę, gdzie jego praca jest potrzebna i prosperuje
        zupełnie dobrze. Pewnie są też inne, ale to mniejszość.
        Ad2
        Instytuty uczelniane i PAN-owskie nie mają być zapleczem naukowo badawczym dla
        polskich przedsiębiorstw. Jeżeli te przedsiębiorstwa potrzebują zaplecza
        naukowego, to powinny finansować je. Mogą też zlecać prace badawcze i płacić za
        nie, w końcu to one na tym zarobią.
        Być może Tobie niepotrzebne są publikacje naukowe, ale zapewniam Cię, że nauce
        są one potrzebne. Naukowcy dzięki nim porozumiewają się ze sobą, choćby po to,
        żeby nie wyważać otwartych już drzwi, albo weryfikować nawzajem swoje wyniki.
        Szkoda, że tego nie rozumiesz, to wydaje się oczywiste.
        Ad3
        Gadanie o ogromnych pieniądzach trafiających do instytutów jest śmieszne. Nie
        wiem czy zdajesz sobie sprawę ile kosztują badania naukowe na przyzwoitym
        poziomie. Może zajrzyj kiedyś do katalogów Mercka, Fluki, Perkin Elmera lub
        innych firm handlujących odczynnikami i aparaturą i popatrz sobie ile kosztują
        odczynniki, sprzęt laboratoryjny czy aparatura, a zobaczysz na co profesorowie
        wydają pieniądze. Zrozumiesz też wtedy jak małe są to pieniądze.
        Jeżeli chodzi o zarobki w nauce, to mogę podać Ci przykład z własnego podwórka.
        Pensja pracownika naukowego w instytucie PAN-owskim, po habilitacji (z
        przyzwoitą liczbą publikacji w znanych czasopismach zagranicznych, z przyzwoitą
        ilością cytowań) jest niższa niż informatyka rok po studiach. Rówieśnik tego
        informatyka jeżeli zechce zostać naukowcem, zarobi 4x mniej niż kolego
        informatyk. Jak myślisz, wielu takich zapaleńców znajdzie się, jeżeli zdadzą
        sobie sprawę, że długo jeszcze nie będą w stanie utrzymać rodziny za grosze,
        które dostają?
        Ad4 i5
        Chyba nic nie wiesz o pracach badawczych wykonywanych w instytutach, ale nie
        jest to dziwne, jeżeli nie czytasz żadnych publikacji i uważasz je za niepotrzebne.
        Zastanów się tylko czy zależność nie jest odwrotna. Może to inne kraje są bogate
        dlatego, że nie szczedzą środków na naukę i edukacje, a u nas jest nędza, bo
        politycy nie widzą dalej niż następne wybory i wolą wydawać pieniądze na
        przekupienie górników, rolników i innych licznych grup ludzi nie orientujących
        się, jak krótkowzroczna to polityka.
        • Gość: B.T., Zabrze No nie masz pojęcia o działalności N+B+R, droga W. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 22:39
          1. Tylko z mojej dziedziny, popatrz co zrobiły instytuty i OBR-y. Np. Taki OBR
          KiTW opracował technologię syntezy kauczuków: setki tysięcy ton na rok w
          produkcji. Podobnie polistyren, podobnie PCW itd. Podaje inne z innych
          instytutów: żywice alkidowe, żywice poliestrowe nienasycone, żywice epoksydowe,
          nawozy sztuczne, cykloheksanon (Polska dyktuje jego ceny na rynku światowym) i
          jeszcze dużo innych. To wszystko z instytutów resortowych a ZERO z uczelni i
          PAN-ów. I tu było dużo publikacji z tych technologii ale potrzebnych.

          2. Profesorowie w 1990 roku sami zdecydowali, że będą sami rządzić pieniędzmi
          na działalność N+B+R. No i rządzą. Odebrali pieniądze właśnie z dobrze
          pracujących instytutów branżowych, pieniądze te sami mielą jedynie na nikomu
          nie potrzebne publikacje; bo o czymże są te ich publikacje skoro nic nie
          wdrożyli ani się nie przyczynili do żadnego wdrożenia? Zresztą też co mogą
          nauczyć swych studentów? No pewnie! Pisania następnych nikomu nie potrzebnych
          publikacji ściąganych ze światowej literatury, ew. pisanych na podstawie
          wyników badań ściągniętych z sufitu lub podłogi.

          3. Wszystkie przypadki, które znam od mioich klientów (współpracuję przynajmiej
          z ok 80 przedsiębiorstwami) zlecania prac badawczych uczelniom lub PAN-om to
          jedno wielkie nieporozumienie. Uczelnie i PAN-y nie mają zielonego pojęcia o
          wykonywaniu rzetelnych prac badawczych potrzebnych. Zresztą sam też mam przykre
          doświadczenia próby współpracy (czy zlecanie prac) z uczelniami i z PAN-ami.
          Nauce potrzebne są rzetelne prace badawcze, a nie te z Polski robione wyłącznie
          po to aby uzyskać stopnie naukowe i stanowiska. Daj mi chociaż jeden przykład
          jakiegoś znaczącego wykorzystania wyników publikacji z polskich uczelni po 1990
          roku; tj. od momentu przjęcia włądzy nad funduszami jedynie przez profesorów
          uczelni i PAN-ów.

          4. Wiem doskonale o kosztach aparatury i kosztach prac badawczych bo je
          wykonuje dla moich klientów i do opracowywanych przeze mnie technologii. Te ok.
          20 miliardów złotych, które trafiają corocznie na polskie uczelnie to ok. 2
          razy tyle ile Polska wydaje na zbrojenia i na 200 tysięczną armię. Chodzi o to
          aby pieniądze powielać a nie wsadzać do własnej kieszeni

          5. Masz rację już przekonałem się i nie czytuje publikacji z polskich uczelni i
          PAN-ów bo się już dobrze przekonałem są naciągane i ogłupiąjące. Mówię tu w
          dziedzinie chemii.

          6. Ta niska pensja ma dwie przyczyny: brak sprzedaży wyników badań (nikt byle
          czego nie kupi) i ze sposobu dystrybucji forsy, uczelnie grubą forsę płacą
          każdemu pracownikowi za jakąkolwiek publikację. Chodzi o to, że ilość
          publikacji jest podstawą do oceny uczelni i finansowania w następnych latach.
          Uczelnie mają wszystko aby dobrze zarabiać na sprzedaży swych wyników badań.
          Cały Świat czeka na wyniki badań; Polska też. I nie należy zazdrościć temu
          dobrze zarabiającemu informatykowi, bo on wykonuje prace potrzebną, ktoś to
          ocenia i dobrze płaci. Trudno komuś płacić za niepotrzebne publikacje. Ot tu
          jest kot...

          7. Polska obok Meksyku, Łotwy jest krajem gdzie na tzw. "naukę" wydaje się
          procentowo najwięcej z budżetu państwa, corocznie na poziomie 2,2 % z budżetu.
          I Ty chciałabyś aby jeszcze więcej uszczuplać ten budżet!!! Każdy obywatel daje
          rocznie na te nikomu niepotrzebne pubklikacje ok 75 złotych i guzik z pentelką
          z tego ma. Popatrz moja rodzina wydaje 300 złotych na rok w gotówce tylko na
          tzw. badania (nie mówię tu o pieniądzach na uczelnie wyższe z ministerstwa)
          czyli zdobywanie stopni naukowych polskich pracowników uczelni i PAN-ów na
          podstawie zmyślonych publikacji.

          8. W innych krajach właściwie liczą pieniądze na działalność badawczą, w Polsce
          GUS liczy tylko to co w gotówce idzie z budżetu i ze zleceń. Nie bierze pod
          uwagę środków przeznaczonych na działalność N+B+R w przedsiębiorstawach i
          instytucjach i w uczelniach; np. moi klienci płacą za wykonywanie badań ale nie
          ma jak wykazać tego w sprawozdaniach finansowych. W mądrych krajach jest to
          możliwe, stąd tam takie duże sumy, zapewnie maja ulgi podatkowe. Wystarczy w
          Polsce wprowadzić ulgi podatkowe z sum przeznaczonych na działalnośc N+B+R i
          jesteśmy na czele tabeli wydatków na, jak to dziwnie w Polsce się mówi, na
          naukę.

          Z poważaniem

          B.T., Zabrze
    • nfa05 Re: Układ w polskiej nauce 28.12.06, 22:49
      zdecydowana większość także tych niezadowolonych nie zamierza się ujawnić bo
      niemal każdy wie co go za to może spotkać w naszym systemie. Kto ma inną od
      decydentów 'fizjologię smaku' raczej nie ma szans na przebicie się w górę, ale
      raczej jest niemal pewne, że zostanie wtłoczony w dół . A kto by chciał sam
      sobie taki dół kopać ? To jedynie jednostki poświęcają się dla dobra ogółu
      biorą na siebie ciężar podejmowania dyskusji z 'generalicją' naszej nauki, co
      skutkuje zwykle działaniami na rzecz kneblowania im ust, dyskredytowania bez
      możliwości obrony, czy szykanowania i wykluczania z jednomyślnego środowiska.
      To już są cechy systemu autokratycznego , a nie demokratycznego. Ale taki jest
      system nauki w Polsce.
      www.nfa.pl/articles.php?id=324

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka