Dodaj do ulubionych

Nauka zmieni nas na lepsze

IP: *.if.uj.edu.pl 18.01.07, 17:50
Jaka nauka? Tylko dekomunizacja, deubekizacja, de.., de.., de.., itd.
Obserwuj wątek
    • zkyc A ja jestem optymistą!:D 18.01.07, 18:13
      Nastąpi dalszy rozwój NAUKI!:D
      Np. w tym roku zostanie rozwiązana teoria przemian termodynamicznych gazu i
      zostanie przetrącony kręgosłup fenomologicznej fizyce przemian
      termodynamicznych gazu i upupione zostaną politropy!:D
      • zkyc Re: A ja jestem optymistą!:D 18.01.07, 18:14
        zkyc napisał:

        > Nastąpi dalszy rozwój NAUKI!:D
        > Np. w tym roku zostanie rozwiązana teoria przemian termodynamicznych gazu i
        > zostanie przetrącony kręgosłup fenomologicznej fizyce przemian
        > termodynamicznych gazu i upupione zostaną politropy!:D

        A i głupie kaczki nie będo maczać w tym skrzydełek!:D
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Optymizm? A co to jest optymizm?! 19.01.07, 16:34
          Jaki optymizm?

          Właściwością znanych mi - różnej narodowości - przedstawicieli nauk ścisłych
          jest (auto)ironia i zgryźliwe poczucie humoru.

          I bardzo dobrze.
        • Gość: abba Re: A ja jestem optymistą!:D IP: 217.197.79.* 19.01.07, 16:59
          Trudno być optymistą zajmując się nauką w Polsce!
          • Gość: KubaL Re: A ja jestem optymistą!:D IP: *.ippt.gov.pl 19.01.07, 18:36
            A ja bym powiedział, że trzeba być optymistą by zajmować się nauką w Polsce :)
      • Gość: Pronauka 2007 Re: A ja jestem optymistą!:D IP: *.bg.us.edu.pl 19.01.07, 13:57
        Z tą globalną wspólnotą badawczą też będą problemy.Pewnie chętnie przyłączą się
        do niej islamscy badacze gazu musztardowego,wąglika,brudnej bomby atomowej.
        • Gość: | Re: A ja jestem optymistą!:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 20:57
          a co to za trudnosc zrobic brudna bombe? bierzesz radioaktywne odpady i
          detonujesz tak, zeby jak najlepiej je rozpylic na duzym obszarze. cala
          filozofia. taki sam problem jak wsadzic petarde w psia kupe.
      • Gość: Bodzio naukowiec Re: A ja jestem optymistą!:D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 18:58
        Super! Postęp pęłną gębą. A cóż to są te politropy? W wikipedii Bodzio nie
        znalazł.
        • Gość: trzosik Re: A ja jestem optymistą!:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 20:05
          Gość: Bodzio naukowiec
          napisał:
          A cóż to są te politropy? W wikipedii Bodzio nie
          znalazł.

          Są w Wikipedii!!:D
          szukaj "politropowe przemiany termdynamiczne gazu"

          i radzę zająć się trochę FIZYKĄ!!!!:D
      • Gość: Rafal Radecki Re: A ja jestem optymistą!:a ja to co?? IP: *.bb.online.no 19.01.07, 20:44
        Odnosnie wiedzy to reedukacja musi nastepowac na podstawie zderzen z prawdziwa
        smietana naukowa swiata co tydzien..

        Mamy swietne kadry z lat 70 tych ale ilu z nich zadalo sobie trud dokonac
        przemian na czasie..

        Kto ma na to energie,,

        Ja nie konczac PW 1975 dokonalem po 30 latach od 2001 do 2006 rewolucji
        naukowej dzieki temu ze siedzialem 15 20 godz na dobe w 3 lata mam rezultat
        NIESAMOWITY..
        odn tego gazu

        prespinownie hudrocarbonow..zmieni swiat nauki ale nie marketing..

        Jestesmy do tylu 30 lat w USA zczystoscia wod i powietrza,,
        Marketing tej rewolucyjnego zjawiska zajmie nam nowoczesniankow 20 lat..
        Czyli 50 lat start..
        Tak ze jak jak ktos a elity nie przysidzie faldow w 5 lt /za darmo" tak jak ja
        dla nauki

        to kidy ta rewolucja anastapi??

        Musze sie przyznac z bolem..bo mnie wydymano z siodla w zwiazku z moja poprawna
        ekspertyza do spraw tego zdarzenia..

        ze moga zmniejszyc NOx 5 razy w ciezarowkach ..juz to zrobilem,,
        i zmniejszyc spalania gazu o 30% diesla o 20% podniesc wydajnosc z paliw
        ekologicznych.. itp-

        To sa ogrone zmiany ekonomiczne..kogo dzis na to stac--no wlasnie tylko glupich
        i biednych..
        Reszta nas trzyma za morde,,
        Zmiene spinu e. w wodorze i jego troniznych sasiadow ions..to dlsa mnie chleb
        codzienny o d 4 lat..
        Medycyna immunologia hydrobiologia

        wszzystko sie zmienia w mig
        Nowe doktoraty Nowe Noble itd itd

        Kto tu cos filozofuje ten ma!!

        Rafal Radecki bizwater@hotmail.com 00 47 986 738 00
        wellcome! Peak Science ..
        • Gość: ? Re: A ja jestem optymistą!:a ja to co?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 22:52
          pijany? zakompleksiony??

          > Zmiene spinu e. w wodorze i jego troniznych sasiadow ions..to dlsa mnie chleb
          > codzienny o d 4 lat..
          > Medycyna immunologia hydrobiologia

          Też znam parę mądrych słów... Ale o co Ci chodzi?!
          • madcio Re: A ja jestem optymistą!:a ja to co?? 19.01.07, 22:55
            Czasem się jacyś popaprańcy polskiego sortu tu odzywają. Alternatywnie, zgodnie
            z modą wtrącania kupy angielskich słowek, mogę powiedzieć o crackpoterii i cranks.
          • uniaeuropejska1 Re: A ja jestem optymistą!:a ja to co?? 22.01.07, 12:57
            Widać gość uprawiał naukę w Polsce i mu coś niecoś zostało z tego okresu.
            • Gość: Rafal i wiedza 75" Re: A ja jestem optymistą!:a ja to co?? IP: *.bb.online.no 05.02.07, 09:26
              i dzieki za ta swietna refleksje bo o dziwo inteligencja i intuicja rosly
              w miare przeplywu czasu na wolnym zachodzie.

              Krolestwo Szwecji to nie zabawka w "kraj" i "ludzi"
              Osobista duma ze swych mlodych lat w Warszawie z rodzinnego domy i przyjazni
              oraz pewna doza osobistej odwagi Mlodej Filmowej Polski...zdaly egzamin po
              innych politechnicznych egzaminach..
              A kto by sie spodziwal tych efektow wtedy.
              Jak sie czegos zapragnie to sie ma albo placze..
              Nie robiac klasycznych bleodw i patrzac w przod i tyle.

              Pozdrawiam sceptykow.
          • Gość: RAFAL dzieki Re: A ja jestem optymistą!:a ja to co?? IP: *.bb.online.no 05.02.07, 12:03
            Dzieki za prawie swietny komentaz..
            Spin czy aura czy geneza DNA?
            Jak widzisz ostro brne poprzez slowa bynajmniej tajemnicze ..

            Moj stan? FRUSTRACJA mozliwa bo mnie wykiwano w najbardziej waznym momencie..
            Reprezentuje moc nowych zdarzen dla naukowcow i man wytumaczenie..moj i innych
            jezyk ale moje przeglady i efekty sa dzis juz faktycznie powielane bo wielu
            ludzi katedry
            poprostu jest zaciekawina segmentem nieuniknionych zmiam,,,
            Czy to mozliwe aplied yes na katedrze nie / 30 lat /

            W spec instytutach 3 lata do pieciu..
            Ale skoro maj podobne historie jako wysublimowani za tlumu ..
            pytanie to z kim do mnie z tak ogromym przegladem tego NIEDOPATRZENIA+nauki..
            wygodnictwa czy walka o stare businessy
            .do Berkey czy do Karoloinska Inst. Boston, IOWA,

            JA potrawfie to wylozyc...!!! i tym prostym jesykiem tez!!!
            bo Etablowany Business to prostactwo..naukowe..i nie pootrafia zadzwnic do
            katerdy bo nie maja pojecia o nauce,

            otoz,,zostawmy Swiat..Tam bywa roznie..mysle w Oslo i Szwecji- tam zylem 30 lat.


            Wchodzac w tematy naukowe jako krytyk i badacz efektow nao-chemicznych i
            fizycznych na czas ..niedostepnych.. uwazam, ze nie moge wypaplac rezultatow tu
            na FORUM. Znajomym tak!
            Obecnie :
            podalem co mozliwe--spinny i jego " miny" AURA ma z tym cos
            wspolnego..MASUJACIE!!! te wiedze co to aura - leki ja maja ..ludzie ..okazy
            biologiczne ..homosapiens np..ale i mineraly i wody wszstkie wody w kazdej
            chwili ..mysli maj aure i jej odbiorcy..NA ODLEGLOSC!! to dzis juz jest czescia
            klasycznej wiedzy!! to chcilbym zaznaczyc ..
            nie mowie tu o eterce tylko o subtelnosci pojec tramsmisji tzw nano.energiii.
            (nie tej tylko z liceum ale wogole BIOENERGII..atomistyce i relacji zycia do
            selenoidacji..
            nanohydrologia to tez nowe myslenie IONs i HADRONs GLUONs QUARKs no i los
            colores jak juz ktos sie domaga sensacji..

            A to ze wzgledu na nowe NIEZANE /ZAPRZEPASZCZONE ZNIEWAZOWE nauce w zjawisko.

            Wiedza w kolo tego zjawiska jest zakamuflowna tak gleboko i tak nikczemnie
            uszkodzona przez nukowcow jakby sie tu ktos musial dwu.tysiacem lat przylozyc..

            Ja do dzis wyraznie sie staram prostymi zdaniami (tymi z Politechniki i
            medycyny i biologi-tu troche trudniej bo sprqaw nie jest taka organiczna jak by
            sie wydawalo..) ale wylozyc madrym ludziom efekty i pomiary i tez nie chca..
            A lubie mowic od tej bardzo normalnej konserwatywnej strony pojec naukowych
            lubie zaskaiwac nowojezycznoscia (jako ze chodzi o piaty wymiar)
            lubie wykladac ten fenomen fizyki i astrofizyki i teologii i biologii za pomoca
            vizualizacji NAOCZNE EFEKTY i POMIAROWE..ze od tysiecy lat jestesmy na bakier z
            bardz prostym zjawiskiem a zamykamy aksjomaty gdzies w piwnicy tymczasem
            wszystko co najwazniejsze na tej Planecie idzie nam z rak
            Ani trzezwy ani piajny
            poprostu oskubany na dwa spospby z mozliwosci zrobienia CZEGOS MADREGO
            tej nowej spuscizny nie tylko mej wiedzy ale absolunie MEJ WIZUALIZACJI i
            KOMENTARZY - ale gdy one wyjda do MEDII bedzie za pozno dal mnie bo i tak sie
            nie wszyscy obudza..z jipnozy konserwatystow..

            Jak wiedza sobie nie daje rady w dzisiejszych srodowiska czleka to sie musi
            czlek zmienic albo wiedza.
            A jak sie ktos zbliza z rewolucja na tematy ekologiczne i medyczne to musi miec
            ochrone TRASCI a tu jej tez nie widac..

            Juz mnie wlanie puknieto na dobre badanie i wyniki zmalpwanu i zaprzeczono
            udzialow.. ijak tu gadac wprost o zuchwalych zmianch naukowych
    • Gość: afore religia kaput IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 20:00
      Osobiście czekam (choc niestety sie nie doczekam), aż wszystkie religie się
      skończą, a wszyscy (a raczej większość, bo ciemnogród zawsze gdzieś zostanie)
      ludzie zaczną się posługiwać naukowymi faktami w kwestiach początku życia i
      wszechświata.
      Niech do tego dojdzie odkrycie życia na którejś planecie lub księżycu, to już
      będzie całkiem pięknie.
      • Gość: logiczny Re: religia kaput IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.07, 21:49
        Debilu, ateizm to opium dla mas.
      • Gość: Janek Re: religia kaput IP: *.chello.pl 18.01.07, 22:23
        Koniec z religią!
        1. Ziemia którą zajmują cmentarze, powinna zostać sprzedana na aukcjach (a sporo
        cmentarzy jest w dobrych lokalizacjach wewnątrz miasta) - to już zysk.
        2. Czy jest jakiś _naukowy_ powód dla których martwych ludzi zakopuje się w
        ziemi? Nawet jeśli nie mają dobrych narządów do przeszczepów, to przecież wciąż
        stanowią mięso wysokiej jakości, można by nimi wyżywić całkiem sporo ludzi - to
        drugi zysk.
        3. Likwidacja wydziałów teologicznych i filozoficznych na uniwersytetach
        sprawiłaby że rzesze inteligentnych ludzi zaczęłyby się zajmować czymś poważnym
        - to trzeci zysk.
        4. Z naukowego punktu widzenia, emerytury dla ludzi którzy niczego już nie
        produkują są nielogiczne. Jeśli ktoś nie uzbierał przez całe życie tyle majątku
        żeby móc się z niego wyżywić, to niech umiera z głodu (zamiast zjadać efekty
        czyjejś pracy) - to czwarty zysk.

        Myślę że rezygnacja z religii i głupich zabobonów byłaby zbawienna dla naszej
        cywilizacji.
        • Gość: Kannibal3 Re: religia kaput IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.07, 23:08
          Eutanazja,kannibalizm,aborcja,obozy koncentracyjne - to raj w wydaniu ateisty
          • Gość: zxcccv Re: religia kaput IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 23:19
            Nie ateisty, a miłosiernego, współczującego katolika.
            • Gość: Komunista Re: religia kaput IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.07, 23:28
              Komunisci i Nazisci to ATEISCI
              • Gość: Wit Re: religia kaput IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 23:36
                Może i tak, ale co z tego? Wnioskowanie w druga stronę nie działa.
                Wiekszość ateistów ma o wiele lepiej ugruntowany światopogląd w którym ludzie zajmują bardzo ważne miejsce (humanizm).
              • Gość: patryk Re: religia kaput IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 00:56
                Święte słowa, pewnie dlatego SS nosio na pasach napis bóg z nami... Rządzisz stary... Już pomijam kwestię raju ateisty, bo ja wam powiem, że mój wygląda odrobinkę inaczej. W sumie to chyba nie mam się czemu dziwić, na gazecie zawsze można poczytać ciekawe posty zarówno wojujących ateistów, jak i zatwardziałych, powiedzmy, katolików. Może i z tego wychodzi ciekawy mix, ale na pewno nic co przedstawia jakąkolwiek wartość merytoryczną. A przekrzykiwanie się, kto jest komunista a kto katol to, jak rozumiem hołd dla polskich polityków, którzy uwielbiają tak miedzy sobą rozmawiać. Także, drodzy forumowicze, ja za radą waszego nieżyjącego już papieża jestem za ekumenizmem, ale między ateistami a katolikami, to się naprawdę może udać, ale to trzeba by porzucić stereotypy i jakieś dziwaczne antagonizmy. Ciężka sprawa w sumie...
                • trajan_bez_ziemi Re: religia kaput 19.01.07, 16:05
                  "pewnie dlatego SS nosio na pasach napis bóg z nami."

                  Ech... Tak się składa przyjacielu, że napis "Got mit uns" nosili żołnierze
                  Wermachtu.
                  W SS natomiast wszelka religijność była tępiona. W jednostkach ściśle oddanych
                  nazizmowi miało nie być miejsca na religię. Tępiono nawet śluby kościelne
                  żołnierzy. Jak zresztą w całym aparacie nazistowskim.
                  Chrześcijanie stali Hitlerowi na drodze, np. kiedy głośno protestowali (zdarzało
                  się w Niemczech) przeciwko dyskryminacji Żydów. Adolf uważał, że wszelka
                  religijność stoi na drodze całkowitemu oddaniu się nazizmowi. Stąd
                  prześladowania np. Kościoła.
                  Adolf już od początku swojej kariery głosił zwalczanie chrześcijaństwa (sam
                  interesował się ezoteryką i okultyzmem, należał do "bractwa", które między
                  innymi dążyło do zwalczania religii). Nazizm nie dość, że nie miał nic wspólnego
                  z religią, to jeszcze ją zwalczał.
                  • Gość: patryk Re: religia kaput IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 17:43
                    Dziękuję za informacje i przepraszam za głoszenie niesprawdzonych informacji. ;)
                    Tak czy inaczej, takie odreligijnianie na siłę ma taki sam sens jak inkwizycja, chyba się ze mną zgodzisz.
                    Ja z kolei muszę się zgodzić, że systemy te z założenia były areligijne, bo same miały być religią.
                    Jeszcze raz dziękuję, przynajmniej będę wiedział na przyszłość.
                    Pozdrawiam.
                  • uniaeuropejska1 Re: religia kaput 22.01.07, 13:00
                    Otóż nazizm miał wiele wspólnego z religią,choć z kultami pogańskimi.Got mit uns
                    nosili żołnierze Wehrmachtu na swoich pasach,ale bez ich zwycięstw SS-mani
                    mogli- by co najwyżej strzelać do niemieckich Żydów i antyfaszystów.
              • Gość: Pronauka 2007 Re: religia kaput IP: *.bg.us.edu.pl 19.01.07, 13:48
                Bzdury a GOTT MIT UNS to co?
              • Gość: Hehehe Re: religia kaput IP: *.com.pl 10.02.07, 20:18
                A słyszałem że tow.Stalin planował kapłaństwo!
        • Gość: Ewolucjonista Re: religia kaput IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 09:05
          Gość portalu: Janek napisał(a):
          > 1. Ziemia którą zajmują cmentarze, powinna zostać sprzedana na aukcjach

          Warto zauważyć, że wiele religii swoich wyznawców po śmierci pali, a prochy
          wrzuca do świętej rzeki (hinduiści), albo wystawia na pożarcie sępom
          (zoroastrianie). Natomiast ateiści istotnie częściej grzebią swoich zmarłych niż
          poddają kremacji. Ale może jakoś by się przekonało katolików i ateistów do
          zmiany zwyczajów pogrzebowych...

          > 2. Czy jest jakiś _naukowy_ powód dla których martwych ludzi zakopuje się w
          > ziemi? Nawet jeśli nie mają dobrych narządów do przeszczepów, to przecież wciąż
          > stanowią mięso wysokiej jakości, można by nimi wyżywić całkiem sporo ludzi - to
          > drugi zysk.

          Zwykle zmarli byli albo chorzy (i są nosicielami groźnych zarazków), albo starzy
          (i mieli w ciele skumulowane toksyny, metale ciężkie itp. z całego życia, a
          mięso już mocno łykowate...). Ponadto kanibalizm grozi zakażeniem chorobami
          prionowymi (jak kuru u Papuasów, czy choroba wściekłych krów lub scrapie).
          Dlatego nauka zdecydowanie odradza kanibalizm. Zwłoki należy stanowczo usuwać
          (palić, grzebać, ewentualnie przeznaczać na cele dydaktyczne dla studentów
          medycyny, by ratowali życie kolejnym pokoleniom). Szkoda, że kult zwłok w
          katolicyzmie blokował rozwój medycyny przez stulecia (zakaz sekcji), co nie
          przeszkadzało posługiwać się nimi do celów dekoracyjnych (krypty do zwiedzania,
          kaplice udekorowane ludzkimi kośćmi, itp.)...
          > 3. Likwidacja wydziałów teologicznych i filozoficznych na uniwersytetach
          > sprawiłaby że rzesze inteligentnych ludzi zaczęłyby się zajmować czymś poważnym

          Tu bym się zgodził...

          > 4. Z naukowego punktu widzenia, emerytury dla ludzi którzy niczego już nie
          > produkują są nielogiczne. Jeśli ktoś nie uzbierał przez całe życie tyle majątku
          > żeby móc się z niego wyżywić, to niech umiera z głodu (zamiast zjadać efekty
          > czyjejś pracy) - to czwarty zysk.

          To nie jest naukowy punkt widzenia. Po pierwsze, systemy emerytalne opierają się
          na składkach pracowników, czyli nie jest to dobroczynność, tylko umowa o
          charakterze ubezpieczeniowym, a poza tym gdyby emeryci nie mieli z czego żyć,
          starzy blokowali by dostęp młodych do stanowisk, ze szkodą dla efektywności
          pracy i dla całego społeczeństwa...
          • Gość: Ateista16 Re: religia kaput IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.07, 12:04
            Nasza planeta bez wysilku biologicznie rozklada miliony ton zwierzecego scierwa.
            Ateisci od czasow prehistorycznych nie mieli rytualow pogrzebowych, nie mieli
            gobowcow i zdychali pod krzakami jak kazde inne zwierze.
            Sadze ,ze kilkaset ton ateistycznego scierwa rozrzuconego pod krzakami ,w lasach
            i na smietnikach nie zaszkodzi planecie.
            Ateizm to niebezpieczna , odzwierzeca choroba mozgu (zoonoza).
            Ateizm gorszy od wscieklizny.
          • Gość: Ewolucjonista inny Re: religia kaput IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.07, 12:27
            Potrzebuje ateistycznego pastucha swin.
            Kwalifikacje:
            1) Dyplom gimnazjalny lub ponizej (polski magister)
            2) Myslenie niepotrzebne ale bezmyslne zrzynanie tak
            3) Ateistyczny fanatyzm konieczny i instynktowne uwielbienie swin konieczne.
            4) Wiara w swinski styl zycia - nazrec sie , zesrac sie i zdechnac bez celu
            5) Swinska megalomania konieczna - ateistyczna swinia to szczytowy produkt
            ewolucji
        • Gość: Pronauka 2007 Re: religia kaput IP: *.bg.us.edu.pl 19.01.07, 13:46
          Myślę,że rezygnacja z podobnie bzdurnych postów jest dopiero zyskiem.
          • Gość: Janek Re: religia kaput IP: *.mimuw.edu.pl 19.01.07, 14:13
            Rozumiem że to jest cięta riposta?
            Już nie musisz zbijać tego argumentami (jak to pracowicie zrobił Ewolucjonista),
            bo po prostu nazwałeś to bzdurą?
        • wj_2000 Re: religia kaput 19.01.07, 15:40
          Gość portalu: Janek napisał(a):
          > 4. Z naukowego punktu widzenia, emerytury dla ludzi którzy niczego już nie
          > produkują są nielogiczne. Jeśli ktoś nie uzbierał przez całe życie tyle
          majątku
          > żeby móc się z niego wyżywić, to niech umiera z głodu

          Jesteś mało konsekwentny!
          Emerytury to też rodzaj majątku uskładanego przez całe życie. Jedyna różnica w
          porównaniu z majątkiem zbieranym indywidualnie jest taka, że żyjący dłużej niż
          średnia, po przekroczeniu tego średniego wieku zaczynają zuzywać nie swoje
          pieniądze. Ale też nie twoje! Lecz pieniądze uskładane przez tego co umarł
          WCZEŚNIEJ niż to wynika ze średniej. To elementarna zasada UBEZPIECZENIA.
          W końcu zwrot odszkodowania za spalony dom, to też tylko w małej części są
          składki ubezpieczonego. W większości to skłądki tych, których pożar nie spotkał.

          Jeśli jesteś przeciw wypłacaniu emerytur, to powinieneś popierać ODBIERANIE
          majątku tym co przestali być produktywni i ich uśmiercaniu. Miałoby to ten sam
          sens faktyczny!
          • agaj.agaj emerytury 19.01.07, 22:57
            Chyba jednak nie masz racji w tym pobocznym watku artykulu. Emerytury sa
            oplacane glownie przez skladki wplacane przez osoby aktualnie pracujace.
            Dlatego stosunek ludzi pracujacych do emerytow jest tak wazny. Nie jest to
            problem jedynie Polski; panstwowy system emerytalny jest ustawiony mniej wiecej
            tak samo wszedzie.
      • possum1 Re: religia kaput 19.01.07, 12:27
        To ciekawe, że dla niektórych zagadnienia nauki i fakt istnienia religii nie
        mogą iść w parze, nie mogą stanowić argumentów w dyskusji na określone tematy.
        • wj_2000 Re: religia kaput 19.01.07, 16:06
          possum1 napisała:

          > To ciekawe, że dla niektórych zagadnienia nauki i fakt istnienia religii nie
          > mogą iść w parze,

          Spór bierze się chyba głównie z nieprecyzyjności języka.
          Zacznę od przykładu żartobliwego.
          Na przykład "nauka francuskiego - 50 zł za godzinę".
          Czy taka "nauka" jest sprzeczna z religią? Pytanie retoryczne.
          Ale romanistyka? To też "nauka". Sciślej dyscyplina naukowa, akademicka. Są
          doktorzy romanistyki, profesorowie romanistyki, etc. Ta "nauka" też nie jest
          sprzeczna z religią.
          Chemia podobnie. Pan Bóg nadał takie własności procesom chemicznym jakie
          właśnie są, jakie "odkrywamy". Na podstawie tych odkryć potrafimy robić różne
          użyteczne rzeczy.
          Trochę gorzej z kompleksem nauk: fizyka, astrofizyka, astronomia.
          Biorąc dosłownie odpowiednią Księgę Biblii (co jeszcze dla Newtona było
          oczywiste) mamy sprzeczność ewidentną. Chociażby wiek Ziemii 4 miliardy to
          więcej niż te 6 czy ileś TYSIĘCY biblijnych.
          Wpsółcześni katolicy (jak zresztą i inni chrześcijanie) zaczynają gaworzyć, że
          Biblie należy traktować przenosnie, symbolicznie, i że wtedy jest zgoda
          pomiędzy nauką a religią. Religia, jeszcze sto lat temu (a taki Giertych senior
          jeszcze dziś) zaprzeczała nauce. Dzisiaj podwinęła ogon pod siebie i wycofuje
          się z wszelkich swych twierdzeń mających realny sens. Upiera się już tylko przy
          jednym. Ze Bóg istnieje. (No ichyba że dusza istnieje i zbawienie).

          Swiatopogląd "naukowy" uważa, że założenie o istnieniu Boga nic nie wnosi, nie
          jest potrzebne do odkrywania, opisywania, zrozumienia tego co się dzieje z
          całym Wszechświatem. Poszerzając granice poznania ludzie o tym światopoglądzie
          chcą posługiwać się tylko metodami naukowymi. Metoda naukowa poznawania
          KOSMOSU, nas samych (a nie tylko jakiegoś wąskiego obszaru badań, gdzie badacz
          może sobie wierzyć w Jezusa czy Buddę) jest z DEFINICI areligijna, bezbożna.

          Powiedzenie że "nauka" (czy jej segmenty) obala religię jest rzeczywiście
          nieprawdziwe. Istnieje natomiast sprzeczność między religią a "naukowym
          poglądem na Świat".
          Dopuszczenie boskiej interwencji to dla naukowca sytuacja jak w powieści
          dedektywistycznej, w której jeden z bohaterów może być wariatem, którego
          wariactwo raz tylko sie przejawiło. Jak dopuszczenie że mordercą jest dedektyw.
          Jak dla rozwiązywacza krzyżówki założenie, że część wyrazów zawiera dowolne
          błędy. Odchodzi ochota od zabawy.
          Nawet jeśli Bóg jest, NIC mnie to nie obchodzi. Hipoteza o istnieniu Boga nie
          przyniosła nauce niczego poza minusami.
          Zmienię zdanie jak się ujawni!!!!!
          • Gość: orysont2 Re: religia kaput IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.07, 16:52
            No wlasnie ,co z tym wszechswiatem ? Ja zazdroszcze ateistom arogancji
            wyplywajacej z ignorancji. Ateistyczna kura pelzajaca po ziemi widzi
            staly horyzont - atistyczny motloch podobnie.
            Tylko intelektualny orzel ,ktory potrafi sie wzbic wysoko widzi ze horyzont sie
            ciagle przesuwa i ciagle ma watpliwosci. Zazdroszcze ci tego samozadowolenia
            polskiego motlochu ateistycznych durniow , niedouczonych i ograniczonych.
            Tylko geniusz potrafi stwierdzic "wiem , ze nic nie wiem"
            • Gość: maja91 Re: religia kaput IP: *.chello.pl 19.01.07, 18:22
              wiem ze nic nie wiem :)
              • Gość: KubaL Re: religia kaput IP: *.ippt.gov.pl 19.01.07, 18:34
                Gość portalu: maja91 napisał(a):
                > wiem ze nic nie wiem :)

                Czyli dowodzisz, że nie trzeba być geniuszem? ;-)
            • uniaeuropejska1 Re: religia kaput 22.01.07, 13:04
              To ateiści nie mogą być intelektualnymi orłami? Z tego co czytałem ateistą jest
              prof.Wolszczan.Brakuje mu intelektualnych horyzontów?
      • Gość: Pronauka 2007 Re: religia kaput IP: *.bg.us.edu.pl 19.01.07, 13:45
        Czasami dziwie się,że cenieni uczeni są tak naiwni.Technologie informatyczne
        zmienią świat tak,że zniknie nietolerancja? Ale naiwność.Czyżby ci goście nie
        słyszeli o islamskich stronach internetowych?Kwestia fantyzmu religijnego to
        nie kwestia przeczytania jakiś informacji w internecie.Czyżby Osama albo
        Zawahirii nie wiedzieli jak obsługuje się komputer?
      • madcio Re: religia kaput 19.01.07, 22:48
        Póki człowiek jest człowiekiem, będzie istnieć wiara i religia, wraz z
        wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi skutkami.

        Mówię to jako ateista.
    • mulla_komar abc wyluzuj 19.01.07, 15:33
      bo ci zylka peknie.
      • uniaeuropejska1 Re: abc wyluzuj 22.01.07, 13:06
        Jeśli zabraknie niejednemu menelowi forsy na wódę to jest w stanie prześcignąć
        nawet rząd liberalny...pod każdym względem.
    • Gość: ant Będzie więc mniej wojen i nietolerancji - m.in. IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.07, 15:38
      dlatego że ludzie stają się coraz mniej religijni. "

      i to jest prawda którą wyznaję.
    • a18275 Mam nieodparte wrażenie... 19.01.07, 15:46
      ...że za 20 lat będziemy śmiać się z takich przepowiedni, tak jak śmiejemy się
      dziś z przepowiedni sprzed kilkudziesięciu lat.

      Zadziwia mnie bezkrytyczna wiara w naukę. Co da ludziom fizyczna "teoria
      wszystkiego"? Spójrzcie na ludzi naprawdę spełnionych, żyjących pełnią życia i
      spróbujcie znaleźć tam naukę (technologie, lekarstwa, rozrywkę) jako składnik
      fundamentu...
      • wj_2000 Re: Mam nieodparte wrażenie... 19.01.07, 16:24
        a18275 napisał:
        > Spójrzcie na ludzi naprawdę spełnionych, żyjących pełnią życia i
        > spróbujcie znaleźć tam naukę

        Smieszny jesteś! A co Ty wiesz o głębokości satysfakcji naukowca z rozwiąznia
        istniejącego realnie problemu naukowego? Niekoniecznie na skalę wzoru E=mc^2.
        A nawet nie z odkrycia samodzielnego, a zrozumienia odkryć innych? Gdy po raz
        pierwszy, po paroletnim wgryzaniu się w prace oryginalne zrozumiesz, że MUSI
        istnieć czarna dziura, na przykład? Albo że promień światła MUSI odchylać się
        przechodząc koło Słońca 2 razy bardziej niżby to wynikało z teorii Newtona. I
        to zrozumiesz tak naprawdę, tak jak rozumiesz że 2x3=3x2.
        Pieniądze, zbytki, kochanki (kochankowie - dodaję na wszelki wypadek, by nie
        podpaść jakiejś feministce). To się wydaje spełnieniem, gdy sie tego nie ma.
        Ale jak się ma, to się ludzie zaczynają nudzić. Ileż gwiazd tego świata
        kończyło samobójstwem!
        • Gość: KubaL Re: Mam nieodparte wrażenie... IP: *.ippt.gov.pl 19.01.07, 17:33
          No ale pytanie w artukule mówiło nie o satyswakcji pojedynczych naukowców ale o
          tym czy świat będzie lepszy dzięki nauce. Ja osobiście myślę, że tak. Ale nie w
          taki bezpośredni sposób że np. zostanie wynaleziony lek na raka i wszyscy będą
          szczęśliwi. Raczej w jakiś bardziej pośredni sposób: zmniejszając odległości,
          dając dostęp do informacji, podnosząc jakość życia a tym samym dając więcej
          czasu i możliwości na doskonalenie siebie.
          • a18275 Re: Mam nieodparte wrażenie... 19.01.07, 20:16
            Zgadzam się, ale niektórzy naukowcy z artykułu twierdzą inaczej, np. Dawkins
            mówi, że "teoria wszystkiego dostarczy całkowicie satysfakcjonującego
            wytłumaczenia wszystkiego, łącznie z nami". To jest niesamowite ignoranctwo,
            zważywszy na dokonania filozofii nauk (metody fizyki nie mogą dać pełnego i
            obiektywnego obrazu świata) czy samej matematyki (można udowodnić jedynie część
            twierdzeń nawet trywialnych systemów formalnych - tw. Goedla).
            • Gość: Ewolucjonista Re: Mam nieodparte wrażenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 10:24
              a18275 napisał:

              > Dawkins mówi, że "teoria wszystkiego dostarczy całkowicie satysfakcjonującego
              > wytłumaczenia wszystkiego, łącznie z nami". To jest niesamowite ignoranctwo,
              > zważywszy na dokonania filozofii nauk (metody fizyki nie mogą dać pełnego i
              > obiektywnego obrazu świata) czy samej matematyki (można udowodnić jedynie część
              > twierdzeń nawet trywialnych systemów formalnych - tw. Goedla).

              A co ma piernik do wiatraka? Dawkins nie mówił, że "teoria wszystkiego" nie
              będzie się opierać na jakiś aksjomatach nie udowodnionych w jej ramach. Twierdzi
              tylko, że te wyjaśnienia będą "satysfakcjonujące" (czyli inteligentny człowiek
              subiektywnie będzie mógł się poczuć zaspokojony w swej ciekawości), a nie że
              będzie to nie-Goedlowski system, w którym wszystko zostanie matematycznie
              udowodnione, łącznie z założeniami. Samo poszukiwanie odpowiedzi na gruncie
              empirii czy naturalizmu metodologicznego jest wyborem, który nie jest
              matematycznie dowodliwy, ale wielu ludziom - w tym mnie - wydaje się
              najrozsądniejszy.
              • a18275 Re: Mam nieodparte wrażenie... 20.01.07, 13:02
                > te wyjaśnienia będą "satysfakcjonujące" (czyli inteligentny człowiek
                > subiektywnie będzie mógł się poczuć zaspokojony w swej ciekawości)

                No to wtedy mamy nie naukę (w sensie "science" - a o takiej zdaje się mówili),
                ale jakąś mieszankę filozofii i socjologii.
                • Gość: Ewolucjonista Re: Mam nieodparte wrażenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 14:25
                  a18275 napisał:
                  > > te wyjaśnienia będą "satysfakcjonujące" (czyli inteligentny człowiek
                  > > subiektywnie będzie mógł się poczuć zaspokojony w swej ciekawości)

                  > No to wtedy mamy nie naukę (w sensie "science" - a o takiej zdaje się mówili),
                  > ale jakąś mieszankę filozofii i socjologii.

                  Niezupełnie. Człowiek stawia pytanie egzystencjalne typu: "skąd cierpienie na
                  świecie". Religia daje odpowiedź w rodzaju "To kara za grzech pierwszych ludzi".
                  Nauka (science) daje odpowiedzi typu "Odczuwanie bólu/cierpienia jest
                  przystosowaniem umożliwiającym unikanie sytuacji pogarszających szanse
                  przeżycia/przekazania genów; cierpienie w przyrodzie nie jest zamierzone przez
                  żadnego Stwórcę, ani nie ma transcendentnego sensu". Jednych to filozoficznie
                  zadowala, inni tęsknią za jakimś wyższym sensem. Ale im więcej wiemy o świecie
                  naukowo, tym bardziej tradycyjne odpowiedzi religijne okazują się tylko
                  psychologicznie działającymi "zapchajdziurami". Co nie znaczy, że na poziomie
                  socjologicznym czy psychologicznym nie bywają dla człowieka tym, co chciałby
                  usłyszeć, żeby nadać sens własnej egzystencji (choćby sens pozorny z punktu
                  widzenia ateisty czy naukowca).
                  • a18275 Re: Mam nieodparte wrażenie... 20.01.07, 19:41
                    > "Odczuwanie bólu/cierpienia jest
                    > przystosowaniem umożliwiającym unikanie sytuacji pogarszających szanse
                    > przeżycia/przekazania genów; cierpienie w przyrodzie nie jest zamierzone przez
                    > żadnego Stwórcę, ani nie ma transcendentnego sensu". Jednych to filozoficznie
                    > zadowala, inni tęsknią za jakimś wyższym sensem.

                    Ależ nauka nie mówi o sensie! Wrzucanie nauki i tego typu filozofii do jednego
                    worka to wielka pomyłka (choć popełniana przez wielu). Nauka zajmuje się
                    potwierdzalną, niezależną wiedzą zdobywaną dobrze określonymi metodami. "Sens"
                    jest pojęciem filozoficznym czy psychologicznym i mieszka w innym wymiarze.

                    To, co mnie bardzo martwi, to że ludzie widzą dziś świat jednowymiarowo. Na
                    przyład nie rozumieją, że zjawisko można wyjaśnić wieloma przyczynami i w wielu
                    niezależnych wymiarach. Efektem tego sposób myślenia, o jakim piszesz...
                  • marcinlet Re: Mam nieodparte wrażenie... 11.04.08, 09:07
                    Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                    > Niezupełnie. Człowiek stawia pytanie egzystencjalne typu: "skąd
                    cierpienie na
                    > świecie". Religia daje odpowiedź w rodzaju "To kara za grzech
                    pierwszych ludzi"
                    > .
                    > Nauka (science) daje odpowiedzi typu "Odczuwanie bólu/cierpienia
                    jest
                    > przystosowaniem umożliwiającym unikanie sytuacji pogarszających
                    szanse
                    > przeżycia/przekazania genów; cierpienie w przyrodzie nie jest
                    zamierzone przez
                    > żadnego Stwórcę, ani nie ma transcendentnego sensu". > naukowo,
                    tym bardziej tradycyjne odpowiedzi religijne okazują się tylko
                    > psychologicznie działającymi "zapchajdziurami".
                    To drugie "naukowe" wyjaśnienie jest taką samą zapchajdziurą jak to
                    pierwsze. Tam wszystko tłumaczący Bóg, tu wszystko wyjaśniające geny.
            • mozart Re: Mam nieodparte wrażenie... 11.04.08, 23:34
              a18275 napisał:

              > Zgadzam się, ale niektórzy naukowcy z artykułu twierdzą inaczej, np. Dawkins
              > mówi, że "teoria wszystkiego dostarczy całkowicie satysfakcjonującego
              > wytłumaczenia wszystkiego, łącznie z nami". To jest niesamowite ignoranctwo,
              > zważywszy na dokonania filozofii nauk (metody fizyki nie mogą dać pełnego i
              > obiektywnego obrazu świata) czy samej matematyki (można udowodnić jedynie część
              > twierdzeń nawet trywialnych systemów formalnych - tw. Goedla).

              Ja bym to ujal nieco inaczej. Jesli istnieje teoria wszystkiego, a weryfikacja
              teorii nalezy jak najbardziej do naukowego rezimu, to w jaki sposob mozna
              zweryfikowac teorie wszystkiego?
              Sam Hawking kiedys przyznal, ze byc moze nie da sie tego wykonac...
        • a18275 Re: Mam nieodparte wrażenie... 19.01.07, 19:58
          > Smieszny jesteś! A co Ty wiesz o głębokości satysfakcji naukowca z rozwiąznia
          > istniejącego realnie problemu naukowego?

          Jestem współautorem publikacji naukowych z dziedziny matematyki, interesuję się
          logiką matematyczną, więc wiem sporo na ten temat. Ale widzę, że Ty jesteś teraz
          na takim etapie, że nie możesz zrozumieć, o co mi chodzi...
    • przytomny2 Nauka zmieni nas na lepsze 19.01.07, 15:49
      Czy naprawde trzeba byc akademickim "tuzem" zeby wygadywac takie banialuki na
      poziomie "filozofow" spod budki z piwem???
      Rzuca sie w oczy facet wieszczacy wzrost "tolerancji" co ma jakoby wynikac z
      coraz mniejszej religijnosci bla, bla, bla.... te dyrdymaly sa powtarzane juz od
      konca XVII wieku a najjaskarawszym przykladem ich "trafnosci" jest 70 lat Kraju
      Rad, ktory stal sie konstytucujnie antyreligijny a jaki byl "tolerancyjny" to
      kazdy wie.
      Moznaby dodac kilka innych pomniejszych przykladow siegajac do "tolerancyjnosci"
      jakobinow wychodowanych na niespojnych haslach rewolucji francuskiej oraz
      oswiecenia - "tolerancyjnosc" ta kosztowala zycie kilkudziesieciu tysiecy Bogu
      ducha winnych ludzi w samym Paryzu, historie niektorych demoludow (jak NRD czy
      Czechoslowacja - w tej ostatniej, po II wojnie, znana dzialaczka katolicka
      zostala na podstawie sfingowanych dowodow "tolerancyjnie" skazana na smierc i
      powieszona (rownie tolerancyjnie) co bylo wyraznie zwiazane z jej konfesja i
      aktywnoscia w Kosciele. Sprawy jej oczywistej rehabilitacji we wspolczesnych
      Czechach "tolerancyjnie" nie naglasniano (bo i po co?). Pomine juz
      paramarksistowskie i z definicji ateistyczne rezimy typu Pol Pota, o ktorych
      "tolerancyjnosci" w latach 1975-79 bylo glosno. Oczywiscie internetowi dyzurni
      lewicowcy zaraz sie nam nie rzuca ale z faktami dyskutuje sie ciezko a tezy ,ze
      areligijnosc jest tozsama z tolerancyjnoscia obronic sie nie da.Tak czy inaczej
      poziom argumentacji takich klinicznych przypadkow badaczy-wojujacych ateistow
      jest zenujacy. Wylewaja wlasne prywatne fobie ale mogliby to robic przed lustrem
      i sie nie kompromnitowac publiczne.
      • wj_2000 Re: Nauka zmieni nas na lepsze 19.01.07, 16:29
        przytomny2 napisał:
        > ... a najjaskarawszym przykladem ich "trafnosci" jest 70 lat Kraju
        > Rad, ktory stal sie konstytucujnie antyreligijny a jaki byl "tolerancyjny" to
        > kazdy wie.
        > Moznaby dodac kilka innych pomniejszych przykladow ...

        Właśnie! Pomniejszy przykład. Pogadaj, poczytaj Jugosłowian. Póki było
        areligijne państwo federacyjne, było to fajne miejsce do życia na tej Ziemi. A
        po "Jesieni Ludów" katolicy, prawosławni i muzułmanie zaczęli się wyżynać
        bezlitośnie.
        • Gość: KubaL Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.ippt.gov.pl 19.01.07, 17:42
          No ale religia była tam tylko częścią czegoś, co by się i bez religii obyło,
          czyli nacjonalizmu. Ktoś w tych ludziach nacjonalizm wzbudził. Z jakichś powodów
          ludzie za tym głosem poszli. Czy to co się stało to aby na pewno jest winą
          religii, czy też może winą czegoś od religii bardzo odmiennego?
      • Gość: patryk Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 18:05
        Tylko, ze to były reżimy które brak religii narzucały siłą... Automatycznie brak tu tolerancji. Ciężko tak naprawdę na tej podstawie powiedzieć, czy areligijność będzie powodować wzrost tolerancji, tak samo jak ciężko jest powiedzieć, że taki sam wzrost powoduje jakakolwiek religia.
        A co do wojujących ateistów, to cóż... Ludzie o radykalnych poglądach, gotowi do ich obrony występują zarówno wśród wierzących, jak i wśród ateistów. Najlepiej chyba byłoby przemilczeć jednych jak i drugich. Wystarczy przeczytać niektóre wypowiedzi w tym wątku... Takie szczekanie jednych na drugich do niczego nie prowadzi, bo ani nie nastąpi jakiś super masowy odwrót od religii, tak samo jak się nie zanosi na masowe nawrócenia.
        A jakoś ze sobą żyć trzeba. ;)
        Pozdrawiam.
      • Gość: Kuba A klimat i surowce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 23:00
        A co sądzicie o pewnych skutkach ubocznych postępu technologicznego:
        1/ stałym wzroście zużycia nieodnawialnych surowców naturalnych oraz
        2/ globalnym ociepleniu wskutek emisji gazów cieplarnianych?

        Czy nauka poradzi sobie z tym wystarczająco szybko?
    • Gość: kono W przyszłości będzie... IP: 80.51.226.* 19.01.07, 16:31
      Niczego nie będzie!
    • metanoja Wojujący ateizm... 19.01.07, 16:46
      ...też jest religią, agresywną i nietolerancyjną. W ZSRR zdarzało się, że
      chrześcijan umieszczano w zakładach psychiatrycznych, gdzie umierali "z powodu
      zbyt długich modlitw" (zob. S. Wurmbrandt, "W cierpieniu i nadziei").
      Ziemia ma nie więcej niż dziesięć tysięcy lat. Ery to bajka Lyella i Darwina.
      Cały profil geologiczny powstał w czasie potopu. Polecam "Biblię", "Zakazaną
      archeologię" Cremo i Thompsona, "Sąd nad Darwinem" Johnsona. Nie
      polecam "Samolubnego genu" Dawkinsa. Pozdrawiam M. Giertycha i Orzechowskiego.
      • possum1 Re: Wojujący ateizm... 19.01.07, 21:47
        Ateizm wcale nie musi być wojną z kimś. A co do Dawkinsa. Cóż, nawet najbardziej
        inteligentni ludzie bywają "peryferyjni" w swych poglądach i argumentach.
      • Gość: Ewolucjonista Re: Wojujący ateizm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 10:15
        metanoja napisał:

        > Ziemia ma nie więcej niż dziesięć tysięcy lat. Ery to bajka Lyella i Darwina.
        > Cały profil geologiczny powstał w czasie potopu. Polecam "Biblię", "Zakazaną
        > archeologię" Cremo i Thompsona, "Sąd nad Darwinem" Johnsona.

        Co ciekawe, Cremo i Thompson piszą, że świat ma setki milionów lat (i ludzie
        żyli na Ziemi już tak dawno) - bo są wyznawcami Kryszny (jako Sadaputa Dasa i
        Drutakarma Dasa są ważnymi postaciami Hare Kryszna). Z Johnsonem łączy ich tylko
        antynaukowość, ale nie pogląd na wiek wszechświata ani na przebieg dziejów Ziemi.
      • uniaeuropejska1 Re: Wojujący ateizm... 22.01.07, 13:11
        Ateizm nie jest religią.i nic do rzeczy nie ma czy jest wojujący czy też nie.
    • raveness1 Re: Nauka zmieni nas na lepsze 19.01.07, 18:56
      Odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania a zyciu trzeba szukac w sobie a
      nnie w kosmosie.
      Nauka niczego nie zmieni. Stworzy jedynie tysiace kolejnych gadgetow, ktorych
      glownym przeznaczeniem bedzie tylko utrudnianie zycia.
      Czy pilot do TV ze 100-ma przyciskami rzeczywiscie ulatwil nam zycie bardziej
      niz ten poprzedni pilot z 30-ma przyciskami...?
      • Gość: Bodzio Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 19:05
        Pilot ze 100-ma przyciskami niestety nie ułatwi nam życia. Ale urządzenia
        sterowane myślami już ułatwią i to bardzo. Argumentów przeciw rozwojowi nauki i
        techniki możesz mnożyć bez końca, a i tak nauka będzie wszystko zmieniać, czy
        tego chcesz czy nie. Natomiast odpowiedzi na podstawowe pytania w życiu trzeba
        szukać wszędzie. I w sobie i poza sobą.
        • raveness1 Re: Nauka zmieni nas na lepsze 19.01.07, 19:48
          Gość portalu: Bodzio napisał(a):
          Natomiast odpowiedzi na podstawowe pytania w życiu trzeba
          > szukać wszędzie. I w sobie i poza sobą.

          To tez racja, jednak mimo wszystko radzilbym zaczac od siebie.



        • a18275 Re: Nauka zmieni nas na lepsze 19.01.07, 20:07
          > Pilot ze 100-ma przyciskami niestety nie ułatwi nam życia. Ale urządzenia
          > sterowane myślami już ułatwią i to bardzo.

          Jak sam piszesz, jest to tylko UŁATWIENIE, narzędzie. Nauka sama z siebie nie da
          Ci szczęścia, nie zabierze strachu, nie nauczy żyć, nie da sensu życia.
          • Gość: wiesniara Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.pools.arcor-ip.net 19.01.07, 21:48
            i o to wlasnie chodzi, to jest dla mnie sedno sprawy ; narzedzie. I o to pytano
            wlasciwie -nauka jako fabryka narzedzi. Rowniez do radzenia sobie z zyciem,
            strachem, nieszczesciem i bezsensem zycia. Czyli najwyzszy obecnie znany stopien
            poznawania ( uczenia sie) dostepny czlowiekowi :uczenie sie uczenia sie.
            Mnie ta wlasnie mozliwosc napawa optymizmem.
        • Gość: Janek Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.chello.pl 19.01.07, 21:30
          > Ale urządzenia sterowane myślami już ułatwią i to bardzo

          Spróbuj kiedyś czymś posterować myślami, to zmienisz zdanie.

          Takie pomysły były już testowane i okazały się kompletnym niewypałem. Myślenie
          jest o wiele bardziej męczące niż wciskanie przycisków.
      • possum1 Re: Nauka zmieni nas na lepsze 19.01.07, 21:48
        ...a ja dodam, szukać tej prawdy trzebai w sobie i "w kosmocie" i obok siebie,
        wsrod ludzi. Ale umiejętnie...
      • Gość: edc Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.hsd1.mn.comcast.net 20.01.07, 06:19
        nic trudnego - jesli zwazyc z jakiego poziomu zaczynamy
    • Gość: Janosik Chyba macie włam lub jakiś szczur wom sie ulung IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 21:57
      Uprzejmie donoszę że ktoś ablo od was robi sobie darmową reklamę prywatnej
      strony www, albo mieliście włamanie na serwer.
      W atykule "Nauka zmieni nas na lepsze"
      (www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3859383.html) w prawek kolumnie pojawiły
      się dwa podejżane linki:
      1. aaaaaa
      2. aaaaaa aaaaaa
      z podpiętymi adresami:
      1.
      www.gazeta.pl/reloadwww?atex=-62158&url=http%3A%2F%2Faaaaa&dx=75476&ts=11692395439792.
      www.gazeta.pl/reloadwww?atex=-62158&url=http%3A%2F%2Faaaaa&dx=75476&ts=1169239543979
      Które przekierowują przeglądarkę na adres:

      kurde.pl/obywatel/aaaaa.html

      Czy wasi spece od bezpieki o tym wiedzą?
    • madcio Ci wszyscy krytykanci nauki tutaj... 19.01.07, 22:45
      ...to dla mnie banda hipokrytów. Dlaczego? A wystarczy ciutkę pomyśleć. ;)
      • a18275 Re: Ci wszyscy krytykanci nauki tutaj... 20.01.07, 13:09
        > ...to dla mnie banda hipokrytów. Dlaczego? A wystarczy ciutkę pomyśleć. ;)

        Krytykuję ROLĘ nauki określaną przez niektórych naukowców. Same osiągnięcia
        naukowe dają wiele ludziom (w tym i mnie), ale najważniejszych rzeczy dać nie mogą.
        • madcio Re: Ci wszyscy krytykanci nauki tutaj... 20.01.07, 14:41
          > Krytykuję ROLĘ nauki określaną przez niektórych naukowców.
          Rozwiń. Jak owi "niektórzy naukowcy" określają rolę nauki, oraz jak TY określasz
          jedynie słuszną rolę nauki?

          > ale najważniejszych rzeczy dać nie mogą.
          Jeśli masz na myśli pogłaskanie po główce i powiedzenie "tak, tak, jesteś
          najważniejszy w porządu wszechrzeczy", to rzeczywiście, nauka nigdy nie da
          powodu do samoułudy.
          • a18275 Re: Ci wszyscy krytykanci nauki tutaj... 20.01.07, 19:51
            > > Krytykuję ROLĘ nauki określaną przez niektórych naukowców.
            > Rozwiń. Jak owi "niektórzy naukowcy" określają rolę nauki, oraz jak TY określas
            > z jedynie słuszną rolę nauki?

            Nie ma jedynej słusznej roli nauki. Ale wielu (także zwykłych ludzi) taką rolę
            tworzy, przez co powstaje wątpliwej jakości religia...
            • madcio Re: Ci wszyscy krytykanci nauki tutaj... 21.01.07, 16:51
              Miałeś rozwinąć, nadal otrzymuję niejasne ogólniki. Powtarzam: jak owi
              "niektórzy naukowcy" określają rolę nauki, oraz jaką TY widzisz rolę nauki?

              > Ale wielu (także zwykłych ludzi) taką rolę
              > tworzy, przez co powstaje wątpliwej jakości religia...
              To nie wina nauki, że ludzie na podstawie tego, co wyczytali, usłyszeli (i łajno
              zrozumieli) wymyślają różne głupoty.
    • Gość: Kuba A surowce i klimat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 23:01
      A co sądzicie o pewnych skutkach ubocznych postępu technologicznego:
      1/ stałym wzroście zużycia nieodnawialnych surowców naturalnych oraz
      2/ globalnym ociepleniu wskutek emisji gazów cieplarnianych?

      Czy nauka poradzi sobie z tym wystarczająco szybko?
      • Gość: fedra Re: A surowce i klimat? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 08:49
        Gość portalu: Kuba napisał(a):

        > A co sądzicie o pewnych skutkach ubocznych postępu technologicznego:
        > 1/ stałym wzroście zużycia nieodnawialnych surowców naturalnych oraz
        > 2/ globalnym ociepleniu wskutek emisji gazów cieplarnianych?
        > Czy nauka poradzi sobie z tym wystarczająco szybko?

        "Jeszcze nigdy tak nie było, aby jakoś nie było."
        W świetle tego twierdzenia można być całkiem spokojnym o przyszłość i nie
        przejmować się skutkami ubocznymi postepu technologicznego. Powiem więcej, być
        może właśnie te skutki uboczne dają asumpt do szczególnego zajęcia się nimi i
        nakierują człowieka na wielkie wspaniałe rozwiązania. No, zapewne przy tej pracy
        pojawią się jakieś całkiem nowe negatywne skutki uboczne. Ale to jest właśnie
        całe piękno postępu, że schodzące pokolenie zostawia pokoleniu wschodzącemu nowe
        porywające wyzwania . Tak się kręci cały świat, mało kto się nudzi, trochę
        dziesiątek/setek milionów osobników zginie w cierpieniach po to, by inne
        osobniki mogły się narodzić i kontynuować wysiłki swych ojców i dziadów. Jest
        tylko jedno retoryczne pytanie: jak długo jeszcze to będzie trwało?
        Pozdr.
    • timoszyk Re: Nauka zmieni nas na lepsze 21.01.07, 18:38
      Tak postawione pytanie nie bardzo ma sens, bowiem kazdy slowo "lepszy' rozumie
      nieco inaczej, a nawet czesto zupelnie inaczej.
      Mozna co najwyzej zapytac w jaki sposob nauka zmieni nasze zycie, w roznych jego
      aspektach. Takze i wtedy odpowiedz bedzie co najwyzej wrozeniem z fusow, bo tego
      co sie stanie w nauce za lat 50 przewidziec nie sposob. Z pewnoscia jednak ma
      sens pytanie o zmiany jakie zajda, gdy sie zastosuje juz obecnie istniejace
      rezultaty naukowe, takie jak te w biologii molekularnej.
      Ogolnie rzecz biorac nauka zwieksza nasze mozliwosci kontroli srodowiska w jakim
      sie znajdujemy, a takze mozliwosci wplywania na nas samych. Jest juz jednak
      zupelnie inna sprawa w jaki sposob te mozliwosci wykorzystujemy.
      By sie przekonac co oznacza zycie bez zdobyczy technicznych i naukowych,
      wystarczy pojechac do jakiegos biednego kraju afrykanskiego i osiasc tam w
      odleglej od cywilizacji wiosce, gdzie zycie dalej toczy sie tak, jak przed
      wiekami. Mozna dojsc do roznych i czesto bardzo zaskakujacych wnioskow, ale to
      juz jest inny temat.
      Wiec rozmawianie o wplywie nauki na nasze zycie to temat pasjonujacy, ale musimy
      wiedziec o czym rozmawiamy i starannie formulowac pytania, a do tego dobrze je
      rozumiec.

      Wac
      • mozart Re: Nauka zmieni nas na lepsze 10.04.08, 20:02
        > Ogolnie rzecz biorac nauka zwieksza nasze mozliwosci kontroli srodowiska w jaki
        > m
        > sie znajdujemy, a takze mozliwosci wplywania na nas samych. Jest juz jednak
        > zupelnie inna sprawa w jaki sposob te mozliwosci wykorzystujemy.

        Twierdzenie, ze nauka zmnieni nas na lepsze jest zupelnie pozbawione sensu...

        Brawo. Tylko od naszej INTENCJI zalezy jak wykorzystamy mozliwosci jakie z niej
        wynikaja.

        A co do religii. Nie zniknie dopoki Homo Sapiens posiada uklad limbiczny. Z
        reszta nawet w najbardziej powaznej pracy naukowej istnieje rozdzial, ktory mowi
        o motywacji przyswieciajacej projektowi, wiec mowa jest w nim o pewnej wizji,
        potencjalnych zastosowaniach w niedalekiej przyszlosci.
    • Gość: marines2007 Re: Nauka zmieni nas na lepsze IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.07, 14:10
      Dla ludzi wierzacych tylko w "Bozka Nauki" przyszlosc nie bedzie latwa.
      Bozek Nauki obiecuje dla kazdego 140-letnie zycie w pelnym zdrowiu i
      mlodosci. Przywiazanie do bezbolesnego 140-letniego zycia musi byc ogromne.
      Wyobrazcie sobie ogrom strachu i rozpaczy w obliczu nieuniknionej smierci
      tych 140-letnich mlodziencow.
      Obecnie nawet po krotkom 80-letnim pelnym bolu zyciu, wiekszosc ludzi bardzo
      boi sie smierci. Ogrom strachu przed smiercia tych 140-letnich mlodziencow
      musi byc niewyobrazalny. I to jest prawdziwe oblicze "Bozka Nauki".
    • pws3 Nauka zmieni nas na lepsze 24.01.07, 19:00
      Rozwój wiedzy o człowieku i jego skłonościach (może genetycznie zapisana
      podatność na alkohol, czy skłonności do kłamstawa, egocetryzmu itp?) pozwolą
      nam lepiej kształować nasze wzajemne postawy i stosunek do świata, który nas
      otacza. Dalszy postęp higieny pozwoli skierować ją na właściwe drogi (czystość
      ciała, sprawność fizyczna, ale nie wyczyny)
    • Gość: Uczony Bombę atomową wymyślili naukowcy (nt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 10:01
    • marcinlet Nauka zmieni nas na lepsze 11.04.08, 10:07
      "Urodzone dziś w bogatych krajach dzieci będą zaś prawdopodobnie
      żyły w dobrym zdrowiu 120-130 lat - sądzą uczeni."
      A te w biednych? Naukowcy już się nie interesują poprawą ich losu?

      "Medycyna i technika pozwolą także dotrzeć do źródeł takich chorób
      jak np. autyzm. Simon Baron Cohen sądzi, że umysł autystyczny
      działa "z równie skrajną precyzją" jak komputer - i że właśnie
      dzięki komputerom (z którymi radzą sobie świetnie) wiele
      autystycznych dzieci znajdzie dla siebie "niszę w cyfrowym świecie"."
      Problem polega na tym by odnalazły się w prawdziwym świecie, a nie
      cyfrowym.

      "Będzie więc mniej wojen i nietolerancji - m.in. dlatego że ludzie
      stają się coraz mniej religijni. Tak uważają np. filozof Daniel
      Dennett i biolog oraz popularyzator nauki Richard Dawkins"
      Strasznie naiwny to pogląd. Ludzie nie stają się mniej religijni,
      ale ta ich religijność staje się coraz mniej widoczna, bardziej
      prywatna. Szkoda też, ze Dawkins sam nie grzeszy tolerancją do
      innych poglądów niż jego scjentyzm. Raz nawet biadolił, że są
      ludzie, których nie fascynuje jak funkcjonują geny.

      "Kiedy technologie informatyczne rozprzestrzenią się na cały świat,
      strażnicy religijnych tradycji nie będą już w stanie chronić młodych
      przed faktami, które powoli i nieodparcie podważą mentalność
      stanowiącą podstawę religijnego fanatyzmu i nietolerancji - pisze
      Dennett."
      A tu kolejny "oświecony" inaczej. Fanatyczni islamscy radykałowie to
      niby nie używają technologii informatycznych dla propagowania swych
      ideologii?

      Tak więc ogólnie nic ciekawego nie napisali.
      • mozart Re: Nauka zmieni nas na lepsze 11.04.08, 23:14
        > "Urodzone dziś w bogatych krajach dzieci będą zaś prawdopodobnie
        > żyły w dobrym zdrowiu 120-130 lat - sądzą uczeni."
        > A te w biednych? Naukowcy już się nie interesują poprawą ich losu?
        Naukowiec to osoba wykonujaca swa prace "na zlecenie". Innymi slowy pracuja za
        pieniadze podatnikow. A to tylko wtedy, jesli przekonaja urzednikow oraz
        politykow do swych racji. Czy w interesie podatnikow europejskich jest ladowac
        miliardy czy biliony w takie miejsca jak Afryka, gdzie problemem jest bariera
        kulturowa czy niestabilnosc polityczna? Watpie.

        > "Medycyna i technika pozwolą także dotrzeć do źródeł takich chorób
        > jak np. autyzm. Simon Baron Cohen sądzi, że umysł autystyczny
        > działa "z równie skrajną precyzją" jak komputer - i że właśnie
        > dzięki komputerom (z którymi radzą sobie świetnie) wiele
        > autystycznych dzieci znajdzie dla siebie "niszę w cyfrowym świecie"."
        > Problem polega na tym by odnalazły się w prawdziwym świecie, a nie
        > cyfrowym.
        O ile mi wiadomo autyzm wynika z bledow w strukturze mozgu oraz czynnikow
        strikte genetycznych. Jesli zatem ktos sie taki urodzil, to raczej ciezko byloby
        go poddac jakiejs terapii.

        "Będzie więc mniej wojen i nietolerancji - m.in. dlatego że ludzie
        > stają się coraz mniej religijni. Tak uważają np. filozof Daniel
        > Dennett i biolog oraz popularyzator nauki Richard Dawkins"
        > Strasznie naiwny to pogląd. Ludzie nie stają się mniej religijni,
        > ale ta ich religijność staje się coraz mniej widoczna, bardziej
        > prywatna. Szkoda też, ze Dawkins sam nie grzeszy tolerancją do
        > innych poglądów niż jego scjentyzm. Raz nawet biadolił, że są
        > ludzie, których nie fascynuje jak funkcjonują geny.

        Rowniez czytalem Dawkinsa. Szczerze mowiac sie nieco zawiodlem, bo nie napisal
        niczego odkrywczego. Nie sadze raczej zeby byl naiwny. A jesli nawet Dawkins
        moglby byc naiwny, to predzej powiedzialbym, ze jest utopista. Jest raczej
        chciwy na kase (troche zarobil na ostatniej ksiazce) oraz na chec zdobycia
        rozglosu czyms prowokacyjnym, acz niedokonca przemyslanym. Tutaj widze nieco
        analogii do rownie emocjonalnej ksiazki (Wscieklosc i Duma) Oriany Fallaci
        (notabene ateistki), ktora nie miala nic w sobie naukowego. Niestety Dawkins ma
        genetyczne klapki na oczach i wszystko w zasadzie sprowadza do genow i
        darwinizmu. Ja nic nie mam przeciwko TE. Sam wiele lat fascynowalem sie modelem
        logistycznym, VE i CH.D. Lecz uwazam, ze prawdziwym wyzwaniem dla naukowca jest
        mozliwosc weryfikacji prawdziwosci hipotez i tez poza obszarem swojej
        specjalizacji (wymaga to myslenia w kategoriach interdyscyplinarnych). Jednak
        Dawkins unika odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie wierza.
        • dalatata Re: Nauka zmieni nas na lepsze 11.04.08, 23:32
          o ile wiem, nie ma na to dobrych dowodow.


          mozart napisała:
          > O ile mi wiadomo autyzm wynika z bledow w strukturze mozgu oraz
          czynnikow
          > strikte genetycznych. Jesli zatem ktos sie taki urodzil, to raczej
          ciezko bylob
          > y
          > go poddac jakiejs terapii.
          • mozart Re: Nauka zmieni nas na lepsze 12.04.08, 16:06
            en.wikipedia.org/wiki/Autism#Causes
            • dalatata Re: Nauka zmieni nas na lepsze 12.04.08, 17:06
              ja nie twierdzilem ze nie ma badan probujacych ustalic genetyczne
              pochodzenie autyzmu. oczywisicie ze sa. podobnie jest ze wszystkimi
              chorobami psychicznymi. ja twierdze, ze nie ma dobrych dowodow na
              to, podobnie jak na reszte chorob. badania blizniakow, na ktore
              powoluje sie Wiki sa niezwykle problematyczne. co wiecej, artykul
              jest bardzo ostrozny w sformulowaniach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka