Gość: Pytanie
IP: *.aster.pl
24.03.07, 21:13
Kiedyś człowiek, nie potrafiący sprawnie poruszać się wśród zawiłości języka
polskiego nazywany był po prostu analfabetą. Dzisiaj to dyslektyk, dysgrafik,
dysortografik lub bóg wie jeszcze ktoś. Czy to nie jest jednak tuszowanie
własnego braku inteligencji pod przykrywką pseudo-naukowych pojęć? Niestety
wtórny analfabetyzm dotyka coraż większą część społeczeństwa - ludzie,
pracujący na wysokich stanowiskach, praca na których, zdawałoby się, iż
powinna obligować ich do legitymowania się na wyższym poziomem
intelektualnym, popełniają karygodne błędy językowe. Co dziwnie - widać
zależność jakości wykonywanej pracy od umiejętności poprawnego wyrażania się.
Im człowiek jest gorzej w stanie napisać cokolwiek w języku polskim tym
gorszym jest menedżerem, mimo oczywiście tego, iż jak zawsze o sobie ma jak
najwyższe mniemanie. Dlaczego tak się dzieje?