Dodaj do ulubionych

Wysoka cena dobrego klimatu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 00:25
Ameryka musi zostać zniszczona - jak mawiał zespół GWAR...
Obserwuj wątek
    • jaco1234 już teraz można 05.05.07, 00:53
      tak na prawdę, to nadmierna emisja gazów cieplarnianych połączona jest z innym
      ważnym problemem - czyli faktem kończenia się paliw wykopywanych czy
      wypompowywanych z ziemi.. i choć wiem, że ropa używana jest tak na prawdę w
      każdej gałęzi przemysłu, to dziwi mnie, jak w USA MARNOTRAWI SIĘ JĄ w
      transporcie samochodowym - jak to się dzieje, że samochody o podobnych osiągach
      mają w Europie silnik 1,5 litra a w Stanach 2 - 3 litrowy?


      fajnie?

      www.jestesmyfajni.pl
      • Gość: ku..mac Re: już teraz można IP: *.p.lodz.pl 05.05.07, 08:47
        widac amerykanie sa takimi debilami ze niepotrafia robic takich silnikow.
        • Gość: soul Gazy cieplarniane to lipa. IP: 81.219.127.* 05.05.07, 10:02
          Aktywność człowieka ma znikomy wpływ na skład ziemskiej atmosfery. A kład
          atmosfery ulega tak minimalnym zmianom ze nie mogą on mieć wpływu na zmianę
          klimatu. Jednak ktoś z uporem maniaka pompuje głupim ludziom bzdury na temat
          gazów cieplarnianych.
          Widać jak łatwo jest zastraszyć cały świat. Kiedyś były to smoki teraz sa to
          gazy cieplarniane… A zapewne chodzi o to ze wystraszonym motłochem łatwiej
          manipulować.

          • Gość: druid Dokladnie tak. IP: *.tpgi.com.au 06.05.07, 04:38
            Tzn, nie tyle ze gazy cieplarniane, to lipa, ale fakt, ze za efetk cieplarniany
            obwinia sie CO2, podczas, gdy glownym gazem cieplarnianym jest para wodna, ktora
            jest odpowiedzialna, ze okolo 80% efektu cieplarniaego na ziemi. (CO2 to 9% tego
            efektu, z czego czlowiek emituje znikoma ilosc)

            I dzieki bogu, ze efekt cieplarniany istniaje, bo bez niego temperatura na ziemi
            bylaby o okolo 30 stopni nizsza! :-)

            Zmiany klimatyczne zawsze byly na ziemi i zawsze beda, sa NATURALNYM zjawiskiem.
            Raz zachodza szybciej, innym razem wolniej. Nam, podobnie jak wszystkim innym
            gatunkom zwierzat czy roslin w historii ziemi pozostaje sie przystosowac lub
            wyginac :-)

            Lepiej energie wlozona w zwalczanie emisji CO2 skierowac na likwidowanie emisji
            metali ciezkich, erozji gleby, czy zapewnienie odpowiedniej ilosci slodkiej wody
            - gdyz w przeciwienstwie do globalnego klimatu, mamy bezposredni wplyw na nasz
            habitat.

            Obecnie zyjemy z jednym z chlodniejszych okresow klimatycznych na ziemi, wiec
            bardziej prawdopodobne, ze bedzie sie ocieplac niz ochladzac, ale tak czy
            inaczej jezeli obecna srednia ziemska temperatura podniesie sie o 2 stopnie to
            dopiero bedziey zblizac sie do sredniej historycznej temperatury panujacej na ziemi.

            Polecam zapoznanie sie z 2 linkami:

            brneurosci.org/co2.html - tu wyliczenia na temat wplywu poszczegolnych
            gazow cieplarnianych na klimat.

            www.scotese.com/climate.htm - tu tabela pokazujaca srednie temparatury
            panujace na ziemi w rozych okresach historycznych.

            Nie dajmy sie zwariowac politykierom, starajacym sie zbic kapital polityczny na
            straszeniu ludzi zmianami klimatu i twierdzeniu, ze sa oni w stanie te zmiany
            powstrzymac! (Oczywiscie, za odpowiednia kase :-) )
            • Gość: robak Re: Dokladnie tak. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.05.07, 05:15
              Zgoda. Dobre zrodla.
            • madcio Re: Dokladnie tak. 06.05.07, 13:43
              > Obecnie zyjemy z jednym z chlodniejszych okresow klimatycznych na ziemi,
              O teorii "snowball Earth" słyszał? Lodowce to też pewnie wymysł naukowców. Mamy
              być w jednym z chłodniejszych okresów, dooobre sobie.

              > Nie dajmy sie zwariowac politykierom
              Politykierom?? Chyba naukowcom, jeśli już. Jak dla mnie, to właśnie politykierzy
              w rodzaju Busha zaprzeczają globalnemu ociepleniu i ludzkim jego przyczynom.
              • llukiz nie kompromituj się 06.05.07, 16:01
                madcio nie kompromituj się
                • madcio Re: nie kompromituj się 06.05.07, 17:17
                  Jakieś uzasadnienie by się przydało. Ale po co to komu? Szczególnie, iż UPRowców
                  zawsze uważałem za ludków mocno oderwanych od rzeczywiśtości. :>
                  • Gość: he Re: nie kompromituj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 07:33
                    Idź pobiegać. Wpływ człowieka na ocieplenie klimatu jest prawie zerowy. Poczytaj
                    sobie o wynikach badań na temat temperatury na Marsie i na Wenus. Temperatura na
                    tych planetach też wzrasta. Główną przyczyną ocieplenia jest aktywność słońca.
                    • madcio Re: nie kompromituj się 07.05.07, 19:21
                      O ociepleniu na Wenus nie słyszałem. Ponawiam próśbę o źródła.

                      O Marsie też już pisałem.

                      www.space.com/scienceastronomy/070404_gw_mars.html
                      Ktoś tu wątku nie czyta...
              • zdzis1 Re: Dokladnie tak. 06.05.07, 20:43
                > Lodowce to też pewnie wymysł naukowców.

                NIE! Lodowce sam widzialem, wiec nie sa wymyslem naukowcow. Smutne jest, ze
                niektore topnieja :( natomiast optymistyczne, ze inne rosna :) (see Islandia)

                z
              • Gość: druid Przeczytaj raz jeszcze... IP: *.tpgi.com.au 07.05.07, 06:29
                Nigdzie nie napisalem, ze zyjemy w najchlodniejszym okresie geologicznym, tylko
                w jednym w chlodniejszych - patrz pierwszy link.

                Jezeli srednia temperatura na ziemi wahala sie miedzy +12 i +22 C, a teraz
                wynosi +15C - to czy blizej masz do cieplejszego, czy zimniejszego ekstremum?

                W drugim linku masz dokladne obliczenia dotyczace tego, jakie wlasciwosci
                cieplne maja poszczegolne gazy znajdujace sie w atmosferze i co z tego wynika.

                A do do politykierow, to po obu stronach barykady ich znajdziesz rozmieszczonych
                po rowno. Jedni strasza swiatowym terroryzmem, a inni globalym ociepleniem - i
                jedni warci drugich.

                Jednym i drugim zalezy na nastraszeniu spoleczenst, by zyskac wiecej wladzy i
                ograniczyc swobody obywatelskie.
                Rzad musi udowodnic, ze jest potrzebny - proponuje obejrzec film "V for
                Vendetta" - pomimo tego, ze jest to obraz rozrywkowy, bardzo dobrze ukazuje
                nature rzadow.

                Jednak w przypadku zmian klimatycznych bardziej sensowne argumenty znajduje po
                stronie sceptykow niz zwolennikow tej teorii zwlaszcza, majac na uwadze poziom
                zlozonosci systemu jakim jest klimat i fakt jak bardzo nietrafnie potrafimy
                przewidziec pogode na tydzien, miesiac, czy rok na przod.

                Warto tez przypomniec, ze jakies 30 lat temu, tak szacowne instytucje jak Klub
                Rzymski zasypywaly nas kasandrycznymi przepowiedniami na temat przeludnienia
                ziemi - a teraz widac, ze na nic takiego sie nie zanosi.

                Nalezy takze pamietac, ze naukowiec to tez czlowiek i z czegos zyc musi. Wiec
                wszelakie wyniki badan dobrze tez analizowac pod katem: "kto za to placicl" - bo
                wiadomo, ze kto placi, ten wymaga :-)

                Wiec moja rada pozostaje bez zmian - dbac o swoj habitat tak bardzo jak sie da,
                przygotowac infrastrukture do zmian klimatycznych (gdyz zmiana jest rzecza
                naturalna w przypadku klimatu), ale nie panikowac.
      • Gość: jazg Czerwono-zielone przesądy IP: *.bmj.net.pl 05.05.07, 09:36
        Globalne ocieplenie klimatu to nie sprawa człowieka, jest to zjawisko
        kosmiczne, bo wzrasta temperatura na Marsie i Wenus. CO2 uwalnia się z wód
        oceanicznych, to co produkuje człowiek to jest niewielka ilość w skali globu.
        Spalanie kopalin to powrót węgla, który niegdyś został wycofany z obiegu, a
        życie na Ziemi było wtedy bujne.
        • madcio Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 13:51
          > Globalne ocieplenie klimatu to nie sprawa człowieka, jest to zjawisko
          > kosmiczne, bo wzrasta temperatura na Marsie i Wenus.
          O Wenus przydałyby się źródła - nie słyszałem o tym. O marsjańskim ociepleniu
          zaś słyszałem, problem w tym, że jego przyczyna jest inna.

          www.space.com/scienceastronomy/070404_gw_mars.html
          Ostatni raz, kiedy byłem na Ziemi, nie słyszałem o tutejszych globalnych burzach
          pyłowych.

          > Spalanie kopalin to powrót węgla, który niegdyś został wycofany z obiegu
          Porównaj sobie okres, w którym "wycofywany" był węgiel z dzisiejszym tempem jego
          uwalniania.
          • llukiz Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 16:02
            > Porównaj sobie okres, w którym "wycofywany" był węgiel z dzisiejszym tempem jeg
            > o
            > uwalniania.

            ale po co?
            • madcio Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 17:19
              > ale po co?
              No rzeczywiście, po co. Bo jeszcze ktoś by pomyślał, że wyzwalanie miliony i
              dziesiątki milionów razy SZYBSZE od procesów, które związały węgiel może mieć
              trochę... drastyczne skutki. A do tego, by ktoś MYŚLAŁ, nie można dopuścić.
          • mis22 Za pieniądze mogę wszystko napisać 06.05.07, 18:34
            > Globalne ocieplenie klimatu to nie sprawa człowieka, jest to zjawisko
            > kosmiczne, bo wzrasta temperatura na Marsie i Wenus.

            Nie tylko planety się ocieplają. Gwiazdy również
            www.space.com/supernovas/ Czyli ocieplanie się jest normalnym zjawiskiem
            na tym świecie. Jedynie szukający sensacji dziennikarze oraz szukający rozgłosu
            politycy tacy jak były wiceprezydent Al Gore piszą i mówią, że to człowiek jest
            odpowiedzialny za ocieplanie.

            Na Internecie można znaleźć wiele artykułów zaprzeczających ocieplaniu się
            klimatu. Wprawdzie amerykańskie firmy naftowe ostatnio ogłosiły, że zaprzestają
            finansowania takich publikacji więc ich ilość pewnie będzie zanikać.
          • zdzis1 Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 20:07
            Wenus raczej nie, natomiast globalne ocieplenie obserwuje sie w tej chwili na
            Marsie, Jowiszu, Trytonie, Neptunie i Plutonie: see
            motls.blogspot.com/2006/05/global-warming-on-jupiter.html and REFERENCES
            THEREIN - zebys nie gadal, ze to strona kapitalisty/wegloswira.

            Nie ma czegos takiego jak ocieplenie klimatu wywolanie przez czlowieka - w tej
            chwili ocieplenie jest powodowane przez zmiane aktywnosci Slonca:
            www.env.leeds.ac.uk/envi2150/oldnotes/lecture9/lecture9.html
            Istotnosc statystyczna korelacji jest nie do odrzucenia - liczby sa dostepne,
            wiec policz sobie sam, jezeli nie wierzysz.

            z
            • madcio Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 22:54
              > Wenus raczej nie, natomiast globalne ocieplenie obserwuje sie w tej chwili na
              > Marsie, Jowiszu, Trytonie, Neptunie i Plutonie:

              Na Plutonie, powiadasz? Jak sądzisz, jak bardzo wyżarzonym węgielkiem musi być
              Ziemia, by na Plutonie cokolwiek się zmieniło?

              Podpowiedź: energia padająca na metr kwadratowy powierzchni spada z kwadratem
              odległości. O ile jest mniejszy efekt takiego samego ogrzania się słoneczka na
              Plutonie w porównaniu z Ziemią, każdy może policzyć sobie sam. Średnie
              odległości od naszej gwiazdy tych dwóch ciał niebieskich są powszechnie dostępne
              i za darmo.

              (pomijam tu ekscentryczność orbity Plutona, która sama w sobie powoduje inne
              interesujące zjawiska)

              > Istotnosc statystyczna korelacji jest nie do odrzucenia
              Jedno malutkie pytanie: co to jest, ahem, "temperature anomaly", i w dodatku "of
              the northern hemisphere"? Czemu nie ma np. średniej temperatury rocznej całego
              globu lub czegoś w tym stylu?
              • zdzis1 Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 23:24
                Ale to znaczy twierdzisz, ze nie ma ocieplenia na Plutonie? To znaczy,
                twierdzisz, ze ktos klamie? Ze ten gosc
                www.ifa.hawaii.edu/faculty/tholen/ klamie? Bo to on po raz pierwszy
                zaobserwowal ocieplenie na Plutonie. Mozesz znalezc jeden artykul na ten temat
                przez strone, ktora podalem wczesniej, mozesz szukac w Google wpisujac "David J.
                Tholen pluto warming".

                > O ile jest mniejszy efekt takiego samego ogrzania się słoneczka na
                > Plutonie w porównaniu z Ziemią, każdy może policzyć sobie sam. Średnie
                > odległości od naszej gwiazdy tych dwóch ciał niebieskich są powszechnie dostępn
                > e i za darmo.

                Mozesz sobie policzyc COS, ja moge policzyc cos innego - to nie ma znaczenia.
                Wazne jest to co potrafia policzyc ludzie, ktorzy wierza co licza. Gdyby mozna
                bylo dojsc do wartosciowych wynikow stosujac fizyke z podstawowki, to Tholen
                bylby niepotrzebny. Swoj brak wiedzy podkreslasz piszac,
                > (pomijam tu ekscentryczność orbity Plutona, która sama w sobie powoduje inne
                > interesujące zjawiska)
                Tholen tego nie pomija ...
                > Jedno malutkie pytanie: co to jest, ahem, "temperature anomaly", i w dodatku "o
                > f
                > the northern hemisphere"? Czemu nie ma np. średniej temperatury rocznej całego
                > globu lub czegoś w tym stylu?

                a) ahem, strzelasz sobie sam gola - "temperature anomaly of northern hemisphere"
                jest manipulacja ludzi wyznajacych AGW. Podaje sie tylko temperature z polkuli
                polnocnej i tylko bezposrednio nad ziemia, bo tylko w ten sposob mozna jakos
                uzasadniac globalne ocieplenie. Temperatura polkuli poludniowej spada. Wlasnie
                ze stwierdzeniami/manipulacjami typu "temperature anomaly of northern
                hemisphere" walcza sceptycy. Ja bym wolal, zeby podawano "srednia temperature
                roczna calego globu lub cos w tym stylu". Ale ...
                b) klimatolodzy twierdza, ze taka srednia jest bez sensu, miedzy innymi dla
                tego, zenie da sie jej policzyc. Pewne wielkosci globalne sa podawane przez NASA
                z pomiarow satelitarnych i nie wykazuja one istotnego wzrostu temperatury.
                Poguglaj sobie, bo nie chce mi sie podawac wszystkiego na tacy.

                Jednym slowem, czytanie nie szkodzi.

                z
              • zdzis1 Re: Czerwono-zielone przesądy 06.05.07, 23:31
                > Jedno malutkie pytanie: co to jest, ahem, "temperature anomaly", i w dodatku "o
                > f the northern hemisphere"?

                Jeszcze dojasnie, ze ten wlasnie efekt jest dobrze skorelowany z aktywnoscia
                sloneczna, a manipulacja polega na mowieniu o GLOBAL warming spowodowanym przez
                czlowieka.

                z
                • madcio Re: Czerwono-zielone przesądy 07.05.07, 19:33
                  > a) ahem, strzelasz sobie sam gola - "temperature anomaly of northern
                  > hemisphere" jest manipulacja ludzi wyznajacych AGW.

                  O sso chosi? Czy ty umiesz angielski w ogóle? Na tej stronie własnie podawano
                  korelatę aktywności słonecznej z "temperature anomaly of northern hemisphere".
                  Pierwszy wykresik od góry. Że niby to nie przez człowieka, tylko słoneczko. I
                  ktoś tu jeszcze coś pisze o strzelaniu o własnej bramki... :)

                  > Jeszcze dojasnie, ze ten wlasnie efekt jest dobrze skorelowany z aktywnoscia
                  > sloneczna, a manipulacja polega na mowieniu o GLOBAL warming spowodowanym
                  > przez czlowieka.
                  Jednak nie umiesz angielskiego. Ba, sam przyznajesz dokładnie to, co napisałem -
                  że ten wykres obrazuje korelację między słoneczną aktywnością a anomalią
                  temperaturową (nie temperaturą, wyobrażacie sobie... tylko jakąś bliżej
                  niezdefiniowaną anomalię) z jednej półkuli. Manipulacja polega na tym, ze na
                  podstawie blizej niezdefiniowanych danych z połowy globu ziemskiego wypowiada
                  się o tym, że to słońce globalnie odpowiada za GW.

                  > b) klimatolodzy twierdza, ze taka srednia jest bez sensu, miedzy innymi dla
                  > tego, zenie da sie jej policzyc.
                  Wszystko da się policzyć. (czy to ma sens, to inna sprawa). Śmiem twierdzić, że
                  chętnie bym się zapoznał z wykresem obrazujacym średnią temperaturę roczną Ziemi
                  w ciągu ostatnich kilkuset lat. Myślę, że na pewno takie są, może pogrzebię w necie.

                  Ale sedno nie w ociepleniu - tego faktu nikt już jakoś nie wyzywa od lewackich
                  wymysłów. He, he, he. Dziś toczy się spór o to, kto/co jest sprawcą tej tendencji.
                  • europitek Re: Czerwono-zielone przesądy 07.05.07, 19:58
                    Cytat:
                    > może pogrzebię w necie.
                    Popatrz po stronach typu <paleoklimat>, czy <paleobiologia>. Jest parę takich projektów robionych konsekwentnie od kilku lat. Może nie znajdziesz tam dokładnie tego, czego szukasz, ale są one bardzo ciekawe - zwłaszcza mapki pozwalające sobie uzmysłowić jakie to "przyjemności" mogą się "nawyrabiać" (a miały miejsce w przeszłości).
                  • zdzis1 Re: Czerwono-zielone przesądy 07.05.07, 20:14
                    > O sso chosi? Czy ty umiesz angielski w ogóle? Na tej stronie własnie podawano
                    > korelatę aktywności słonecznej z "temperature anomaly of northern hemisphere".
                    > Pierwszy wykresik od góry. Że niby to nie przez człowieka, tylko słoneczko. I
                    > ktoś tu jeszcze coś pisze o strzelaniu o własnej bramki... :)

                    Well, I do know English, and I think I know it quite well. Well enough to
                    understand what is being written in an English text. First, it is not "korelata"
                    but "korelacja" in Polish. I can see that the legend for the first figure says
                    "temperature anomaly of the northern hemisphere", and the figure means that the
                    DIFFERENCE BETWEEN THE REFERENCE TEMPERATURE AND THE OBSERVED TEMPERATURE in the
                    northern hemisphere is explained by solar activity. Plain and simple. Besides,
                    in Polish we do not say "umiesz angielski" but "znasz angielski".

                    Nie bede cie dluzej meczyl, bo widzie, ze po pierwsze nie "umiesz angielskiego"
                    a po drugie nie znasz sie na analize danych.

                    ANOMALIA TEMPERATUROWA (temperature anomaly), prosty czlowieku, to roznica
                    pomiedzy temperatura referencyjna a temperatura obserwowana. Jezeli odnosisz
                    pomiary np. do maja roku 1950, to od zmierzonej temperatury odejmujesz
                    temperature referencyjna i wynik nazywa sie "temperature anomaly". NIE oznacza
                    to anomalii w sensie potocznym. Temperatura referencyjna to zreszta zwykle nie
                    "maj roku..." tylko jakas srednia w danym miejscu przez na przyklad 25 lat.

                    No i teraz te pomiary skorelowano z aktywnoscia sloneczna (zreszta tez nie
                    bezposrednio, ale przez jakies proxy, wiec jak chcesz i umiesz, to tutaj atakuj)
                    - okazalo sie ze zmiany "temperature anomaly", czyli ww roznic, sa wyjasnione (w
                    sensie statystycznym (czyli np. R^2), a nie tak jak ty cos tlumaczysz mamie)
                    przez aktywnosc sloneczna.

                    Wzrost TempAn zaobserwowano na polkuli polnocnej, nisko nad ziemia. Wzrost ten
                    jest wyjasniony aktywnoscia slonecza. Ludzie tacy jak ty natomiast mowia, ze
                    wzrost ten jest globalny - czyli na obu polkulach i w calej atmosferze (hence,
                    GLOBAL warming) - i to jest pierwsze klamstwo/manipulacja. Druga rzecz, ktora ci
                    ludzie mowia, to ze wzrost ten jest wyjasniony emisja dwutlenku wegla - co jest
                    druga nieprawda. Ponadto ludzie tacy jak ty twierdza, ze wzrost temperatury jest
                    drastyczny - co jest kolejna nieprawda. Na tym polega manipulacja.

                    Strzelasz sobie gola krytykujac podawanie "temperature anomaly of the northern
                    hemisphere" a nie jakiejs sredniej z calego globu, dlatego ze to wlasnie twoja
                    grupa posluguje sie jedynie tymi wynikami, ktore od biedy potwierdzaja globalne
                    ocieplenie, a ignoruje inne dane. To wlasnie twoja grupa ma na sztandarach
                    TempAn of the northern hemisphere.

                    > Wszystko da się policzyć.
                    bzdura - wszystko mozna liczyc, a nie POliczyc

                    > (czy to ma sens, to inna sprawa)
                    Ok, jezeli chcesz i nie przeszkadza ci brak sensu to uwaga licze ............
                    wyszlo mi, ze srednia temperatura na Ziemi wynosi 0 stopni (liczylem ile razy
                    moj pies szczeknie w ciagu 1 min i przyjalem to jako miare sredniej temperatury)

                    > Myślę, że na pewno takie są, może pogrzebię w necie.

                    Grzeb, a jak znajdziesz, to daj znac.

                    podsumowujac - SMIGAJ DO KSIAZEK!

                    jak chcesz to mozemy te dyskusje kontynuowac zarowno po polsku jak i po
                    angielsku, mozemy tez wprowadzac powazna matematyke. Wiele danych jest
                    dostepnych w sieci i jak chcesz to mozemy razem tutaj, na tym forum, policzyc
                    sobie pare korelacji i poanalizowac szeregi czasowe dotyczace problemu. - tak
                    po prostu, zeby mowic o czyms konkretnym, a nie obrzucac sie obelgami

                    I am prepared and ready
                    • madcio Re: Czerwono-zielone przesądy 08.05.07, 21:38
                      Pierwsza sprawa, podane przez ciebie źródło nie tłumaczyło, co to jest.

                      Zresztą, nie bedę się stawiać. Za dobry ejsteś dla mnie. Spytam się ciebie
                      jedynie o źródła (najlepiej linki) potwierdzające twoje twierdzenia o
                      manipulacji danymi przez zwolenników AGW.

                      > Ludzie tacy jak ty natomiast mowia, ze wzrost ten jest globalny - czyli na
                      > obu polkulach i w calej atmosferze (hence, GLOBAL warming) - i to jest
                      > pierwsze klamstwo/manipulacja.
                      Innymi słowy, nie ma żadnego wzrostu?

                      > Druga rzecz, ktora ci ludzie mowia, to ze wzrost ten jest wyjasniony emisja
                      > dwutlenku wegla - co jest druga nieprawda.
                      To czym, twoim zdnaiem, jest wyjaśniony? O ile, rzecz jasna, według ciebie jest
                      jakiś wzrost.

                      > Ponadto ludzie tacy jak ty twierdza, ze wzrost temperatury jes
                      > tdrastyczny - co jest kolejna nieprawda.

                      Ja osobiście nigdzie nie twierdziłem, że wzrost temperatury jest "drastyczny",
                      cokolwiek miałeś na myśli.

                      > Strzelasz sobie gola krytykujac podawanie "temperature anomaly of the northern
                      > hemisphere" a nie jakiejs sredniej z calego globu
                      Nie. Chodziło mi o to, że tłumaczenie wzrostu anomalii temperaturowej
                      aktywnością słoneczną z połowy globu nie może być podstawą do uznania, że
                      globalne ocieplenie jako takie ma źródło w zwiększonej aktywności słonecznej.
                      • Gość: spiotr Re: Czerwono-zielone przesądy IP: *.enm.bris.ac.uk 09.05.07, 14:46
                        prosto:
                        jest wzrost na polkuli polnocnej

                        aktywnoscia slonca

                        wzrost temperatury na polowie globu jest wyjasniony aktywnoscia sloneczna a nie
                        na odwrot ("aktywnością słoneczną z połowy globu" nikt nie uzyl takiego
                        stwierdzenia)

                      • zdzis1 Re: Czerwono-zielone przesądy 09.05.07, 20:14
                        >Spytam się ciebie
                        > jedynie o źródła (najlepiej linki) potwierdzające twoje twierdzenia o
                        > manipulacji danymi przez zwolenników AGW.

                        Wiedza o manipulacjach jest powszechna i ogolnie dostepna. Jezeli popatrzysz na
                        ksiazki o AGW (np. na Amazon.com) to stwierdzisz, ze znacznie wiecej demaskuje
                        niz popiera - po prostu latwiej. Coraz wiecej powstaje tez programow i filmow na
                        ten temat. Na przyklad w filmie Swindle, ktory mozesz sobie obejrzec:

                        video.google.pl/videoplay?docid=4499562022478442170&q=swindle
                        prawdziwi naukowcy, znani na swiecie i o specjalizacjach zwiazanych z naukami o
                        Ziemii i naukami fizycznymi, mowia o tych manipulacjach. Niektorzy z nich to
                        byli czlonkowie IPCC, skad odeszli wlasnie dlatego, ze bardziej chodzi tam o
                        polityke niz o nauke.

                        Ten film rozni sie np. od "The inconvenient truth" Ala Gore'a tym, ze ludzie
                        zaswiadczaja wlasnymi nazwiskami, tytulami i reputacja. Podawane sa tez
                        konkretne zrodla.

                        Jezeli ktos ma czas i samozaparcie, to moze poczytac "The Politically Incorrect
                        Guide to Global Warming (and Environmentalism), Christopher C. Horner - znajdzie
                        tam swieze informacje, uwaga! WRAZ Z REFERENCJAMI DO ORYGINALNYCH PUBLIKACJI.

                        Jeszcze jedna mozliwosc, to wybrac losowo pismo naukowe dotyczace klimatu.
                        Ekolodzy twierdza, ze dyskusja jest juz skonczona i naukowcy sa zgodni, ze a)
                        jest nietypowe ocieplenie klimatu (tzn. czegos takiego nie bylo w przeszlosci)
                        oraz b) emisja CO2 jest odpowiedzialna za GW. To jest jedna z najwiekszych
                        manipulacji - naukowcy wcale nie sa zgodni w tym temacie. Jezeli przejzysz sobie
                        np. Climate Springera to zobaczys, ze jedni mowia, ze jest AGW, drudzy, ze nie
                        ma, a trzeci, ze nadchodzi epoka lodowcowa (serio!). Ba! nawet Nature, ktore
                        przez dluzszy czas odrzucalo wszystko, co podwaza AGW, zaczyna drukowac artykuly
                        sceptykow (patrz kontrowersja wokol "hockey stick") i sprostowania.

                        Oczywiscie mozesz szukac po sieci, ale ryzykujesz, ze, tak jak tutaj, natkniesz
                        sie glownie na obrzucanie wyzwiskami.

                        > To czym, twoim zdnaiem, jest wyjaśniony? O ile, rzecz jasna, według ciebie
                        > jest jakiś wzrost.

                        Klimat zawsze sie zmienia - zawsze, w kazdym konkretnym miejscu, jest albo
                        ocieplenie, albo ochlodzenie klimatu. Powody bywaja rozne - obecne ocieplenie
                        dotyczace niskich warstw atmosfery na polkuli polnocnej jest najprawdopodobniej
                        spowodowane wzrostem aktywnosci slonecznej. Ocieplenie to jest obecnie malo
                        znaczace. W szczegolnosci nie powoduje topienia Antarktyki i innych drastycznych
                        zjawisk (warto poczytac o protestach naukowcow zajmujacych sie tym kontynentem w
                        sprawie w ksiazce, ktora wyzej cytuje, lub w oryginalnych zrodlach w niej
                        podanych). Nawet gdyby A. sie topila, to tez nie byloby nic nadzwyczajnego -
                        bywalo tak juz w historii Ziemi, kiedy nikomu sie jeszcze samochody nie snily,
                        jak rowniez w czasach, kiedy nie bylo nikogo, komu cokolwiek mogloby sie snic.

                        > Nie. Chodziło mi o to, że tłumaczenie wzrostu anomalii temperaturowej
                        > aktywnością słoneczną z połowy globu nie może być podstawą do uznania, że
                        > globalne ocieplenie jako takie ma źródło w zwiększonej aktywności słonecznej

                        Toz wlasnie mowie, ze nie ma GLOBALNEGO ocieplenia. Badania satelitarne
                        wskazuja, ze wysokie warstwy atmosfery nie nagrzewaja sie. Modele efektu
                        cieplarnianego przewiduja, ze NAJPIERW powinny sie nagrzewac wysokie warstwy, a
                        tak nie jest. Nie grzeje sie tez polkula poludniowa - dlaczego? nie wiadomo. Byc
                        moze grzeje sie, ale tego jeszcze nie wykryto, byc nie grzeje sie, z powodu
                        ruchow pradow morskich i ruchow powietrza.

                        Byly czasy, gdy GREENland byl GREEN, byly czasy, gdy przez zamarzniety Baltyk
                        mozna bylo przejechac konmi. KLIMAT SIE ZMIENIA!

                        z
                        • madcio Re: Czerwono-zielone przesądy 11.05.07, 17:15
                          > a) jest nietypowe ocieplenie klimatu (tzn. czegos takiego nie bylo w
                          > przeszlosci)
                          Oskarżasz o manipulację, a sam to stosujesz.

                          Jakie ładne słówko, "nietypowe". A jak wiele kontekstów może mieć.

                          > b) emisja CO2 jest odpowiedzialna za GW
                          Czy CO2 jest gazem cieplarnianym? Czy ilość CO2 się zwiększa w atmosferze
                          ostatnimi czasy? Czy ten wzrost jest wystarczający, by wpłynąć w zauważalny
                          sposób na klimat? Ech, te pytania, pytania...

                          > Badania satelitarne
                          > wskazuja, ze wysokie warstwy atmosfery nie nagrzewaja sie. Modele efektu
                          > cieplarnianego przewiduja, ze NAJPIERW powinny sie nagrzewac wysokie warstwy,
                          > a tak nie jest.

                          Chwiileczkę. Ja czytałem, że jest dokładnie odwrotnie. Ocieplenie spowodowane
                          ludzką aktywnością ma podobno ogrzewać wyłacznie niższe warstwy atmosfery,
                          podczas gdy ocieplenie spowodowane czynnikami zewnętrznymi miało ogrzewać
                          wszystkie, także wyższe warstwy atmosfery.

                          Interesuje mnie, jaka jest prawda.

                          > Klimat zawsze sie zmienia
                          Zamiast długiego wywodu chciałbym krótką odpowiedź. Czy aktualnie klimat się
                          ociepla w skali globalnej? Mam w tym momencie gdzieś dlaczego, jak, skąd i po
                          co. Po prostu oczekuję tak lub nie... o, dalej jest w miarę wyraźna deklaracja.

                          > Toz wlasnie mowie, ze nie ma GLOBALNEGO ocieplenia.
                          Rozumiem, że twoja odpowiedź brzmi NIE.

                          > KLIMAT SIE ZMIENIA!
                          Nikt temu nie przeczy i nie o tym jest dyskusja. Przypominam usłużnie, że
                          dyskusja dotyczy tego, czy aktualna zmiana istnieje, a jeśli tak, to jakimi
                          czynnikami jest wywoływana.
        • legal.alien Ekologia i polityka 07.05.07, 15:02
          Jakos nikt nie wspomina historii ruchow tzw. "Zielonych" w Europie Zachodniej.
          Zapomina sie o tym, ze powstawaly masowo razem z innymi lewackimi ruchami typu
          pacyfistycznego inspirowane i finansowane za pieniadze ZSRR. ZSRR juz nie ma
          jest jego spadkobiera Rosja - najwiekszy truciciel w historii. Takiego
          spustoszenia ekologicznego jakiego dokonalo to panstwo trudno porownywac do
          czegokolwiek. Glowny atak ekologow jest jednak nadal w USA i reszte krajow
          wysoko rozwinietych. Rosji jakos sie nikt nie czepia. A Rosja miala i ma
          prawdziwa ochrone srodowiska w gelbokim powazaniu.
          To ruchy ekolgiczne doprowadzily do zastopowania rozwoju enegetyki nuklernej i
          uzaleznily Europe od rosyjskiego gazu. Na szczescie zaczeto znowu rozwijac
          energetyke jadrowa.
          • madcio Re: Ekologia i polityka 07.05.07, 19:23
            > Rosja - najwiekszy truciciel w historii.
            Założymy się?
            • legal.alien Re: Ekologia i polityka 08.05.07, 06:57
              A co nie slyszales o slynnych zmianach biegu rzek, ktore zniszczyly tysiace km2
              ziemii, o poligonachh jadrowych, o miastach w ktorych ludzie mra od zatrucia
              srodowiska?
              Byles kiedykolwiek np. w Bracku??? Przy nim nasz Slask to uzdrowisko.
              W niszczeniu srodowiska nie bylo rownych.
              • madcio Re: Ekologia i polityka 08.05.07, 21:42
                Nie interesują mnie pojedyncze miejsca, czy wydarzenia, tylko globalna
                statystyka typu "ile dany kraj ładuje w atmosferę takich a takich związków
                chemicznych".
    • Gość: robak Re: Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.05.07, 01:46
      Typowe lewicowe blabolenia. Nie ma nawet zadnego dowodu ze tzw. "gazy
      cieplarniane" sa odpowiedzialne za wzrost temperatury na Ziemi.
      • Gość: ku..mac Re: Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.p.lodz.pl 05.05.07, 08:50
        sa tylko najwidoczniej nie trafiaja do takiego zakutego łba jak twoj
    • Gość: Sir Pawlik Re: Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.range86-137.btcentralplus.com 05.05.07, 02:11
      To wzrost temperatury powoduje wzrost ilosci gazow cieplarnianych.
      Zainteresowanym polecam dokument : The Great Global Warming Swindle ... nikomu
      nie zalezy na naukowej ewidencji, bo ten efekt cieplarniany to po prostu niezly
      biznes jest.

      ...oraz GWAR o tym wie.
      • pax777 Re: Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 05:53
        > bo ten efekt cieplarniany to po prostu niezly
        > biznes jest.

        Zgoda.
    • pantera01 Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 04:31
      Krypto komuchy nie moga odczepic sie od ludzi. Ciagle wyajja jakies "zagrozenia"
      ktore moga byc powstrzymane tylko poprzez nowe podatki nakladane na swiat
      rozwiniety (czytaj glownie ludnosc biala) ktore to podatki nastepnie pojda na
      utrzymywanie darmozjadow koomunistycznych i calego trzeciego kolorowego swiata.
      Juz to przerabialismy-nazywalo sie to komunizmem a zagrozeniem byl oczywiscie
      kapitalizm.
      • europitek Re: Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 04:41
        Masz farta, że nie urodziłeś się w starożytnym Egipcie - wtedy jeszcze nie wynaleziono komuchów i nie miałbyś na kogo zwalać "wszystkich nieszczęść tego świata".
        • Gość: Lolek Re: Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.171.64.83.crowley.pl 05.05.07, 16:09
          Mialby. Byli Zydzi.
      • Gość: ku..mac Re: Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.p.lodz.pl 05.05.07, 08:59
        Rasista!, samolub!
        Podatki, podatki, Jak dalej tacy ludzie jak ty będą "pierdzieli" w atmosferę, to
        możesz być pewien, że twoje dzieci i wnuki będą przeklinały ciebie i innych
        toksycznych ludzi, którzy doprowadzają naszą, jedyną Planetę do bardzo złego
        stanu. Gdybyś wierzył w reinkarnację to inaczej podchodził byś do tego, bo
        myślał byś o własnej dupie, a tak ciebie już nie będzie i nikt nic ci nie zrobi
        za to co czynisz!
        Tak więc uważam że takie podatki to jest najlepszy pomysł, bo trafia
        bezpośrednio to największych trucicieli.
        • europitek Re: Wysoka cena dobrego klimatu 06.05.07, 00:40
          Ależ nei ma co się tak podniecać ... Jak się komu nie podobają podatki i takie inne, to se zawsze może zapakować "walutę" do kufra i jechać "biznesować" do Somali, Gwinei Równikowej lub na Haiti. Zero ekologów, jajogłowych kryptokomuchów, ZUS-ów, urzędów skarbowych, urlopów macierzyńskich i zwolnień lekarskich dla pracowników. I nawet pogoda całkiem-całkiem.
    • neptus Re: Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 04:44
      Czy do Was nigdy nie dotrze, ze w naszych, tj. i Waszych rękach leży przyszłość
      ziemskiej cywilizacji? Juz niejedna wysoko rozwinieta cywilizacja zginęła.
      Najwyzszy czas zacząć wyciągać wnioski. Z ociepleniem trzeba walczyć na
      wszelkie znane sposoby. Kiedy ta walke zaczniemy, byc moze zyskamy czas na
      odkrycie lepszych metod. I to juz jest warte zachodu. Czas przestac machac
      beretami i zabrac się do roboty, prosze dyżurnych nawiedzonych. Uczeni wiedzą
      trochę wiecej od was i wasze głupie teksty są tylko głupie.
      • pax777 Re: Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 05:52
        > Uczeni wiedzą
        > trochę wiecej od was i wasze głupie teksty są tylko głupie.

        Bdzura. Jest wiele uczonych ktorzy wlasnie uwazaja ze to wszystko jedna wielka
        bujda. Chcesz przyklad - professor Rochard Lindzen z MIT, specjalista od badan
        atmosfery i studiow srodowiska, gosc z olbrzymim dorobkiem naukowym i prestizem
        w swojej dziedzinie.
      • Gość: skep Taaaak IP: *.wro.vectranet.pl 05.05.07, 06:16
        Tak, Panie astroalgorytmy, naukowcy to wiedzą najwięcej o astrologii. A już naj-najwięcej o klimacie wiedzą tacy "uczeni" jak dr Rajendra Pachauri, ekonomista. Znamy takich ekonomistów: Marks, Lenin, Tobin, Lange, Keynes, Stiglitz i Hugo Chavez też. I Fidel Castro.
        I wszyscy naukowcy od pogody wiedzą też dobrze, że najlepiej się uzyskuje grant naukowy, jak państwo zasponsoruje - a sponsoruje akurat tych, którzy zdążyli się przyssać do podatków. I wtedy się robi cudowny model naukowy, w którym założenia są przesadzone ORAZ fałszywe, ale wyniki właściwe. Globalne ocieplenie ma być? Jest! Ile lat temu miała być katastrofa od dziur ozonowych? Kto pamięta o tym, że XXI wiek to miała być jedna wielka pustynia? Ano nikt. Bo zamiast nauki, wszystkich interesują podatki i astrologia. To gratuluję życia w Nowym, Wspaniałym Świecie!
        • Gość: ku..mac Re: Taaaak IP: *.p.lodz.pl 05.05.07, 09:07
          a tak w ogóle, pomijając G.O. to wydaje mi sie że fajniej jest jak miasto tak
          nie śmierdzi, ten, kto był kiedyś np. w Puszczy Białowieskiej to wie, że tam
          żyłoby się fajniej :) Wsiądź na rower i pojeździj se ruchliwymi ulicami
          Warszawy. Pooddychaj sobie.
        • madcio Re: Taaaak 06.05.07, 13:55
          Widać, ze masz w najlerpszy wypadku zielone pojęcie o tym, jak działa nauka.

          Gdyby tak działała nauka, jak mówisz, to byś dziś nie miał, kretynku, kompa, na
          którym możesz klepać swoje bzdury prosto od czerwonych khmerów.
        • zdzis1 Re: Taaaak 06.05.07, 20:38
          > Kto pamięta o
          > tym, że XXI wiek to miała być jedna wielka pustynia?
          OOOOOOooo przepraszam! Najpierw mialo byc zlodowacenie (i wszyscy mielismy
          umrzec) a dopiero POTEM jedna wiekla pustynia (i mielismy umrzec drugi raz).

          z
      • jevii Re: Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 10:35
        > ziemskiej cywilizacji? Juz niejedna wysoko rozwinięta cywilizacja zginęła.
        > Najwyzszy czas zacząć wyciągać wnioski.

        Poczytaj historie to zauważysz, ze wyginęli bo wyrznęli sie w pień
        a nie z powodu zatrutego środowiska etc.

        Hm, może obwiniać za ta apokalipse najbliższych czasów jaka jest globalne
        oczyszczenie należy obwinić -jak by nie patrzeć - rewolucje przemysłowa.

        Jakkolwiek poprawny lub nie jest ten tok rozumowania – generalizując:
        dbalosc o "zdrowie" środowiska najzwyczajniej -niestety- sie nie opłaca.
        • europitek Re: Wysoka cena dobrego klimatu 06.05.07, 00:56
          jevii napisała:
          > Jakkolwiek poprawny lub nie jest ten tok rozumowania – generalizując:
          > dbalosc o "zdrowie" środowiska najzwyczajniej -niestety- sie nie opłaca.
          "Nie opłaca się" do czasu - każde dobro jest tanie, gdy występuje pod dostatkiem, a drożeje, gdy pojawia się jego deficyt. I właśnie teraz zaczynamy ten "deficyt środowiska" zauważać. Na razie nieliczni, których on dotknął, bądź mający trochę wyobraźni.
          A co do dawnych cywilizacji, to rzeczywiście niektóre upadły (lub poupadły) z powodu zmian środowiskowych wywołanych przez nie same, np. stare państwo Majów.
      • adas313 Re: Wysoka cena dobrego klimatu 05.05.07, 14:15
        > Juz niejedna wysoko rozwinieta cywilizacja zginęła.

        Głównie wskutek własnej degeneracji _moralnej_.
    • Gość: sturt Zdjęcie!!! IP: *.devs.futuro.pl 05.05.07, 09:33
      Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego w papierowym wydaniu GW było zdjęcie chłodni
      kominowych z uciekającą parą wodną, podpisane, że to dymy nad jakimś angielskim
      miasteczkiem, a tutaj jest jakaś parka opalająca się na lodzie. Może ktoś
      przynajmniej w necie nie chce wyjść na głupka?
      • Gość: Lolek Re: Zdjęcie!!! IP: *.171.64.83.crowley.pl 05.05.07, 16:32
        Odpowiem Ci, bo widze, ze jestes tu nowy.

        Pisal o tym Sybir (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=61664869&a=61700181) i wielu
        innych przed nim. To, ze w necie takiego podpisu pod fota nie ma, wynika z tego, ze to nie ci sami
        ludzie opracowuja material do obu mediow. Ale sprawdz dobrze, moze w prasie sam podpisales to
        zdjecie - wysnules podpis z tresci.

        Inna sprawa. Odkad zlikwidowano Zaglebie Ruhry, takie dramatyczne widoczki juz tylko w Chinach. Kto
        pojedzie!
        • Gość: Lolek Re: Zdjęcie!!! IP: *.171.64.83.crowley.pl 05.05.07, 16:36
          A ten nawias w linku, to niechcacy komputer dopisal do referencji:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=61664869&a=61700181
    • Gość: pj cymru Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.plus.com 05.05.07, 22:43
      Czy naprawde az tak nam zalezy na bialych niedzwiedziach?
      A wogole to moze klimat zmienia sie niezaleznie od produkcji co2? Przeciez
      zmienial sie pare razy wczesniej(duzo wczesniej).
    • Gość: pj cymru Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.plus.com 05.05.07, 22:45
      Ach i jeszcze jedno-doskonalyn powod zeby wprowadzic kolejne podatki:)
      • europitek Re: Wysoka cena dobrego klimatu 06.05.07, 16:45
        Fakt, wyższe podatki to nieefektywny sposób zwalczania różnych "śmierdzieli", lepiej jest przyjąć prawa nakazujące płacenie dowolnie wysokich kar za zatruwanie środowiska. Dlaczego ja szaraczek mam płacić za wielką korporację zatruwającą okolicę w wyniku działania jej fabryk. Puścić cwaniaczków "bez skarpetek", a jeszcze dołożyć dożywocie za "sprowadzenie powszechnego zagrożenia dla życia i zdrowia". I niech się sami martwię, jak produkować, żeby jakiś Kowalski nie wygrał procesu o 10 mld złotych odszkodowania za nabyty chroniczny katar.
    • Gość: preschool_prosti.. Re: Wysoka cena dobrego klimatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 17:02
      GWAR GWAR GWAR GOR GOR :D
    • Gość: apokalipto Zastanawiajace IP: *.240.213.43.Dial1.Phoenix1.Level3.net 06.05.07, 22:14
      jest "dobre samopoczucie" przeciwnikw teorii globalnego ocieplenia
      spowodowanego ludzka ingerencja. Gratuluje.
      Mam tylko jedno pytanie. Czy wszyscy "teoretycy spisku zielono-czerwonego" zdaja
      sobie sprawe z tego, ze populacja ludzka w okresie zaledwie niecalych 50 lat
      podwoila sie !!!! Ilosc ludzi w tym czaie zwiekszyla sie z ok 3miliardow do
      6miliardow (z hakiem)!!! Trzeba bylo ok 5 tys lat by dojsc do liczby 3 mld. a
      tylko 50lat by to podwoic!!!!!! I co? bez uszczerbku dla srodowiska w ktorym
      przyszlo nam zyc???
      • zdzis1 Re: Zastanawiajace 06.05.07, 22:53
        > Mam tylko jedno pytanie. Czy wszyscy "teoretycy spisku zielono-czerwonego" zdaj
        > a
        > sobie sprawe z tego, ze populacja ludzka w okresie zaledwie niecalych 50 lat
        > podwoila sie !!!! Ilosc ludzi w tym czaie zwiekszyla sie z ok 3miliardow do
        > 6miliardow (z hakiem)!!! Trzeba bylo ok 5 tys lat by dojsc do liczby 3 mld. a
        > tylko 50lat by to podwoic!!!!!! I co? bez uszczerbku dla srodowiska w ktorym
        > przyszlo nam zyc???

        To tez jest ciekawe. Jakis czas temu grozila nam bomba populacyjna - wmawiano
        nam, ze to wlasnie doprowadzi do katastrofy na skale globalna, obliczano z
        modelu eksponencjalnego ilu to ludzi bedzie na swiecie w roku 1990 i do czego to
        doprowadzi. Wszystko okazalo sie kolejna bujda na resorach - sa ludzie, ktorzy
        musza wrzeszczec i wieszczyc koniec swiata, bo taka jest ich natura.

        Jezeli nie wierzysz, to popatrz sobie na ksiazke Paula Ehrlicha "The Population
        Bomb" z 1968 r. i porownaj ze stanem obecnym.

        > I co? bez uszczerbku dla srodowiska w ktorym
        > przyszlo nam zyc???
        A co to w ogole jest "uszczerbek dla srodowiska"? Czy jak Indianie wypalali
        tysiace kilometrow kwadratowych lasow, bo tak im sie oplacalo, to byl to
        uszczerbek, czy nie? Zdefiniuj co masz na mysli, typu: metale ciezkie w
        powietrzu, tlenek wegla itd.

        z
        • adamschodowy Re: Zastanawiajace 07.05.07, 00:22
          przeciez 2/3 z tych 6 miliardów głoduje
        • Gość: apokalipto Re: Zastanawiajace IP: *.240.213.43.Dial1.Phoenix1.Level3.net 07.05.07, 00:30
          Zgadzam sie z toba co do:
          1.niespelnionych katastroficznych prognoz (na szczescie)Paula Ehrlicha.
          Nie zmienia to faktu, ze od 1968 do dzisiaj populacja sie podwoila.
          2. "tradycji" cywilizacji ludzkiej w niszczeniu srodowiska. "Natura" nomada tkwi
          w nas do dnia dzisiejszego- chocby miasta w USA, ktore w zaleznosci od
          koniunktury pustoszeja lub ponownie sie zaludniaja(np. Detroit)

          Ow uszczerbek w srodowisku to wg. mnie niszczenie tegoz srodowiska w ramach
          pogoni za materialnymi dobrami(nie zawsze a w wiekszosci w ogole) niepotrzebnymi
          nam. I to tym razem na skale nie spotykana w porownaniu z "czasami indian".
          Wtedy przy niskim zaludnieniu planety bylo wiecej czasu dla natury na
          odnowienie. Teraz czasu nie ma a i metody dewastacji powoduja w wiekszosci
          przypadkow niemozliwosc takiej odnowy (te wspomniane przez ciebie "metale ciezkie w
          > powietrzu, tlenek wegla itd.". Degradacaja srodowiska jest nieodwracalna a
          naklady ludzkie ( w duzej merze zwiazane z niewiedza i ignorancja) na
          rekultywacje sa zbyt male.
          I na koniec. Nie mieszkamy sami na tej planecie. Nie jestesmy jej wlascicielami
          a jedynie jednymi z "najemcow".
        • europitek Re: Zastanawiajace 07.05.07, 02:19
          Błędy starych prognoz wynikały w dużej mierze z mechanicznego przenoszenia istniejących trendów w przyszłość, jak również braku zrozumienia paradoksalności istoty minionej <eksplozji demograficznej> i wynikających stąd jej ograniczeń. Poza tym zaszły zdarzenia o znaczeniu globalnym, które były w końcu lat 60-tych nie do przewidzenia (zmiana ustroju ekonomicznego i społecznego na dużej części globu).
          Teraz tez tak może być, że nasze dzisiejsze przewidywania okażą się funta kłaków nie warte. Ale czy z tego powodu mamy zakładać, że wszystko zawsze będzie OK. A jak tym razem pomylą się "optymiści" twierdzący, że nic niepokojącego się nie dzieje? Moim zdaniem lepiej zakładać gorszy rozwój wypadków i cieszyć się błędnością własnego "pesymizmu", niż przeklinać własną beztroskę.
    • qwertyuiop7890 ### Ocieplenie ociepleniem, a smrod smrodem ### 07.05.07, 09:19
      Nawet jesli spaliny i inne smrody wypuszczane w atmosfere nie wplywaja na
      ocieplenie, to i tak warto z nimi walczyc dla naszego wspolnego dobra.

      W koncu zawsze to lepiej oddychac swiezym powietrzem niz spalinami i plywac w
      czystej rzece, a nie siedziec na plazy patrzac na plamy chemicznych substancji.
    • toja3003 A kto powiedział, że ten 07.05.07, 09:33
      A kto powiedział, że ten klimat, który mamy jest idealny i nie wolno mu się
      zmieniać?

      W czasach Rzymian lodowce alpejskie były o wiele mniejsze niż teraz, bo było
      cieplej i komu to przeszkadzało? A co mieli powiedzieć nasi przodkowie w
      czasach zlodowacenia?

      Najśmieśniejsze są jednostronne „badania” takich firm jak WWF – niedawno
      opublikowali raport ilu ludzi więcej rocznie zginie z powodu ocieplenia
      klimatu. Wyszło im 15 tysięcy. Nieważne jak to liczyli. Ważne, że nie
      uwzględnili, prostej zależności: jeśli gdzieś będzie za ciepło i ktoś dostanie
      zawału to gdzie indziej z kolei ktoś nie zamarznie, bo się tam też temperatura
      podniesie a poza tym ludzie będą migrować i zasiedlać tereny gdzie jest teraz
      zbyt zimno.
      • europitek Re: A kto powiedział, że ten 07.05.07, 19:32
        Cytat:
        > ... jeśli gdzieś będzie za ciepło i ktoś dostanie
        > zawału to gdzie indziej z kolei ktoś nie zamarznie, bo się tam też temperatura
        > podniesie ...
        To może wiesz ilu i gdzie nie zamarzło w czasie zeszłorocznej fali letnich upałów we Francji. A może też wiesz dlaczego kilkadziesiąt milionów Francuzów nie wyjechało na czas ich trwania np. do Skandynawii lub taniej Polski?
        Jeśli myślisz, że temperatury będą rosły równomiernie na całym świecie, a Kanadyjczycy bezproblemowo wpuszczą na swoje terytorium 50 mln Latynosów, podobnie jak Rosjanie Hindusów i Arabów na Syberię, rzeczywiście nie masz się o co martwić. Ale chyba Holendrom nie bardzo się będzie uśmiechać przeprowadzka (jak ich zaleje M. Północne) w Alpy na tereny polodowcowe. Jak sądzisz?
        • madcio Re: A kto powiedział, że ten 07.05.07, 19:34
          Obawiam się, ze w niektórych miejscach, paradoksalnie, temperatura może spaść.
          Ma to związek z prądami morskimi.
          • europitek Re: A kto powiedział, że ten 07.05.07, 19:50
            Może i może (ciekawe gdzie?), ale dochodzą jeszcze inne efekty. Przykładowo, roztopienie sie wiecznej zmarzliny na Syberii może spowodować powstanie gigantycznego bagniska, na którym nawet dotychczasowi mieszkańcy się nie utrzymają. Poza tym jest też kwestia przesuwania się stref roślinności i zmiany wilgotności klimatu w skali całych kontynentów, które mogą być najgroźniejsze dla życia biologicznego na wielkich obszarach.
            • toja3003 to co powiedział madcio jest 08.05.07, 08:52
              bardzo słuszne i porusza istotny aspekt zagadnienia; mianowicie
              jest wiele różnych teorii na temat zmian klimatu i co ciekawe, wzajemnie się
              wykluczających: jedne mówią, że się ociepla inne, że się oziębia i komu wierzyć?
              Dlaczego tak jest? Bo każda z grup badaczy bada problem wycinkowo. Jedni badają
              atmosferę, temperaturę powietrza i na tej podstawie wyciągają wnioski. Inni
              badają co się dzieje w oceanach, jeszcze inni koncentrują się na zjawiskach
              wewnątrz Ziemii (aktywność geotermiczna, wulkany albo koncentrują się na
              kosmosie (aktywność Słońca). Niestety nie ma modelu, który by uwzględniał
              wszystkie te czynniki jednocześnie. Wiem, że to trudne ale tym bardziej
              pozostaje sceptyczny: nie wiem czy klimat sie zmienia i
              w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.
        • toja3003 Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat 08.05.07, 08:50
          Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat się ociepla?

          Ano porównuje się pomiary temperatury na przestrzeni ostatniego stulecia.
          Pięknie. Tyle, że jeszcze niedawno automatyczne pomiary temperatury
          były rzadkością i ograniczały się do paru procent co bardziej
          cywilizowanych obszarów planety.

          Nie trzeba szukać w Afryce, wystarczy przyjrzeć jak mierzono w Polsce.
          A wyjrzał taki baca z wieczora ile jest stopni, zanotował i poszedł spać.
          Czy ktoś uwierzy, że dzielnie co 2 godziny wstawał aby sprawdzać
          jak się temperatura zmienia? Rano wyciągnał z grubsza średnią
          i wynik poszedł w świat.

          Od kiedy stosuje się cyfrowe metody pomiarów? Również od niedawna.
          Więc porównanie ze starszymi, analogowymi i mniej dokładnymi danymi
          daje błąd pomiaru w skali porównywanej z opisywanymi
          zmianami tj. 1 - 2 stopnie. W tym kontekście twierdzenie, że
          „od 1906 roku klimat się ocieplił o 0,74 stopnia”
          urąga podstawowym zasadom metrologii (i meteorologii).
          Przykładowo: jeśli mam termometr mierzący
          temperaturę mojego ciała z dokładnością do jednego stopnia
          (w praktyce oczywiście są te urządzenia dokładniejsze)
          i pokazuje on 36,6 stopnia to jaka jest temperatura mojego ciała?
          Może 35,6 a więc jestem osłabiony a może 37,6 a więc mam już
          lekką gorączkę a może faktycznie mam 36,6.
          Nie ma szans żeby to stwierdzić. Nie można zatem wyrokować
          o zmianach klimatycznych w zakresie pozostającym
          w granicach błędu pomiarowego a to się właśnie robi.
          • europitek Re: Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat 08.05.07, 22:02
            Zgadzam się z tym, że nasza - najogólniej mówiąc - mateorologia jest na początku swojej długiej "drogi życiowej". Niedokładności i niemożności masz w niej sporo, ale ...
            Jeśli pominiesz wątpliwe pomiary i porównania temperatur zostanie jeszcze trochę realnie obserwowanych zjawisk, które nie tak łatwo wytłumaczyć inaczej niż przez ocieplenie w różnych rejonach planety. Zaniedbując wszelkie pomiary temperatur nadal będziesz miał zmniejszanie się powierzchni lodowców górskich oraz wiecznych śniegów, rokrocznie rekordowo upalne lato i łagodną zimę. Brak jednoznacznych danych odnośnie temperatur może świadczyć jedynie o tym, że ich nie umiemy (nie umieliśmy) właściwie mierzyć, ale nie ma wpływu na inne aspekty obserwowanych zdarzeń. Nie jest nawet istotne, jakie czynniki naturalne powodują odczuwane przez nas zmiany klimatu. Najważniejsze jest nie podejmowanie działań tym zmianom sprzyjających, gdyż grożą one nam nieprzyjemnymi konsekwencjami w niedługiej przyszłości. W dodatku część tych konsekwencji może być dla nas nieodwracalna w dłuższej perspektywie czasowej.

            A skąd ja wiem, że klimat się ociepla? To proste - jestem funkcyjnym w mojej współnocie mieszkaniowej i widzę rachunki za "ciepło", które płacimy w skali roku. Ceny jednostkowe rosną (tego nie lubię), a rachunki spadają znacząco (to się mi podoba).
            • pax777 Re: Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat 09.05.07, 00:52
              > A skąd ja wiem, że klimat się ociepla? To proste - jestem funkcyjnym w mojej ws
              > północie mieszkaniowej i widzę rachunki za "ciepło", które płacimy w skali roku

              Sluchaj, lepiej sie nie osmieszaj. Czegos tak idiotycznego juz tu dawno nie
              czytalem, jesli nie jest to kiepski dowcip to tylko swiadczy to o twoje totalnej
              ignorancji, dziecinnej naiwnosci.
              • europitek Re: Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat 09.05.07, 01:53
                A dlaczego mam się nie ośmieszać. Innym wolno, a mnie nie - co ja gorszy, czy co?
                I idąc za ciosem, proponuję byś się zastanowił, dlaczego w bloku mieszkalnym (bez istotnych zmian jego charakterystyk) od 10 lat spada zużycie mediów grzewczych. Ludzie zaczęli na potęgę oszczędzać, a może postawili sobie dodatkowe (do c.o.) piece kaflowe lub zimą palą ogniska w mieszkaniach? Na emigrację na Wyspy Brytyjskie nie da rady zwalić, bo z mojego budynku nikt tam nie wyjechał.
                A może wydaje Ci się, że zmiany klimatyczne (ocieplenie-ochłodzenie) mają wpływ jedynie na wskazania aparatury pomiarowej a punktach pomiaru?
                Z naiwnie śmiesznymi pozdrowieniami pozostaję ...
                • toja3003 koledzy nie kłóćcie się, oto aktualne informacja: 09.05.07, 11:55
                  Mierzący kilkadziesiąt kilometrów długości i dochodzący do ponad 100 m
                  wysokości Perito Moreno znajduje się na terenie argentyńskiego Parku
                  Narodowego "Los Glaciares" wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrody
                  UNESCO. Lodowiec cały czas r o ś n i e - w tempie od 30 do 60 cm dziennie.
                  A co było też na półkuli zachodniej w tym roku? Katastrofalne chłody w
                  Kalifornii. W tycm kontekście teza o zmianach prądów morskich (u nas cieplej,
                  tam zimniej) jest szczególnie interesująca prawda?

                  • europitek Re: koledzy nie kłóćcie się, oto aktualne informa 09.05.07, 14:10
                    E tam, kłótnie są OK. Lubię się wykłócać o sprawy nieistotne, bo to rozładowuje trochę napięcie i pozwala podejść "na luzie" do kwestii ważnych.

                    W przzypadku tego lodowca, jak i każdego innego warto sprawdzić, jak się ostanio zmieniła wilgotnosć powietrza w jego rejonie, gdyż jest to istotny czynnik wpływający na jego wielkość. Duże opady śniegu mogą z nawiązką rekompensować topnienie. I odwrotnie - ich brak zablokuje rozwój lodowca nawet przy niskich temperaturach. Tak właśnie było na suchej Syberii w czasie ostatniego zlodowacenia - nie było tam wielkiego lądolodu, takiego jak w Europie i Ameryce Północnej.
                    Poza tym syngały a zmniejszaniu się rozmiarów lodowców pochodzą ze zbyt wielu miejsc by traktować to jako lokalne fanaberie (związane z niedoborem budulca).
                    • toja3003 słuszne uwagi i w związku z tym służę 09.05.07, 16:35
                      następującą informacją ""Pojutrze już było"
                      To jeden z najgłupszych filmów w historii kina. Globalne ocieplenie doprowadza
                      do (...) zamrożenia Nowego Jorku - czytaliśmy w recenzjach. Tymczasem
                      scenariusz jest wielce realny, więcej - podobna klimatyczna katastrofa już
                      miała miejsce w historii Ziemi. I zmiana też przyszła nagle - nie w czasie
                      setek lat.

                      Czujniki na Północnym Atlantyku rejestrują nagły spadek temperatury.
                      Gigantyczne wiry zasysają lodowate powietrze z górnych warstw atmosfery. Ludzie
                      znajdujący się na zewnątrz domów zamarzają w ciągu kilku sekund. Na Tokio spada
                      grad wielkości ziemniaków, Los Angeles demolują tornada, 50-metrowe fale
                      tsunami wdzierają się do Nowego Jorku. W kilka dni na północną półkulę wraca
                      epoka lodowa. Czy to może się zdarzyć naprawdę?

                      Jak długo trwa jutro?

                      Nawet najostrożniejsi w sądach specjaliści przyznają, że klimat się zmienia. Tu
                      niestety kończy się pewność, a pozostają pytania: Jak szybko się to dzieje? Co
                      jest przyczyną tych zmian? Na te pytania nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
                      Badacze morza są przekonani, że kluczową rolę w kształtowaniu klimatu odgrywają
                      prądy oceaniczne. Film "Pojutrze"prezentuje teorie oceanografów w wersji
                      przystosowanej do potrzeb Hollywood.

                      Ogłoszona w 1989 roku przez dwóch oceanografów - Amerykanina Knuta Aagaarda i
                      Kanadyjczyka Eddiego Carmacka - koncepcja katastrofy termohalinowej głosi, że
                      słodka woda z topniejących lodowców może rozcieńczyć Atlantyk i "wyłączyć"
                      Golfsztrom. Jeśli do tego dojdzie, półkulę północną naprawdę pokryje
                      gigantyczna warstwa lodu i śniegu (co w końcu w historii Ziemi, zwłaszcza w
                      ciągu ostatnich kilkuset tysięcy lat, nie byłoby niczym nowym).

                      Zmiana klimatu w filmie trwa tydzień. Z punktu widzenia nauki jest to fikcja
                      podyktowana zapewne wymogami dramaturgii. Chociaż... Jeszcze w latach 80.
                      wierzyliśmy, że klimat przechodził od fazy zlodowaceń do ocieplenia w ciągu
                      tysięcy lat. Jednak dzięki badaniom mikropęcherzyków powietrza w lodowcach oraz
                      cienkich warstw w osadach morskich od blisko dziesięciu lat wiemy, że
                      to "przełączenie" miało gwałtowny charakter. Epoka lodowa nie nastaje w kilka
                      dni, ale zmiana taka może trwać zaledwie kilkadziesiąt lat.

                      Dlaczego sądzimy, że to oceany będą grały główną rolę na scenie ewentualnego
                      przyszłego dramatu? Ponieważ to głównie one magazynują ciepło otrzymywane od
                      Słońca przez naszą planetę. Magazynują - i co najważniejsze - transportują je
                      od równika ku biegunom.

                      Morski termostat

                      Atmosfera szybko nagrzewa się i studzi. Na Spitsbergenie koło Bożego Narodzenia
                      pojawia się często świąteczna odwilż - w ciągu jednej doby temperatura potrafi
                      podskoczyć z -20o do +5oC. Ociepleniu towarzyszą gwałtowne wichury i potoki
                      topniejącego śniegu. Odwilż kończy się równie szybko, jak się zaczęła i w ciągu
                      kilku godzin wraca wyżowa mroźna pogoda.

                      Zupełnie inaczej ma się rzecz z oceanem. W czasie tej samej odwilży temperatura
                      wody w fiordzie Hornsund, gdzie leży Polska Stacja Polarna, ani drgnie i
                      utrzymuje się na poziomie 1oC. Dzieje się tak, gdyż morze ogrzewa się powoli i
                      tylko powierzchniowo - podczas ciepłego, bezwietrznego dnia temperaturę zmienia
                      zaledwie dwumetrowa warstwa wody. Cóż to jest wobec średniej głębokości
                      Atlantyku - 3500 m!

                      Ciepła morska woda, lżejsza od zimnej, utrzymuje się na powierzchni i utrudnia
                      nagrzewanie dolnych warstw oceanu. Temperatura wody zmienia się sezonowo do
                      głębokości 200-300 m, a najwyżej 500 m. Poniżej, na całej morskiej powierzchni
                      globu, zalegają wody o stałej niezależnie od pory roku temperaturze około +2oC.
                      Ten dzisiejszy, lodowaty wszechocean oziębił się w początkach czwartorzędu -
                      około miliona lat temu, wcześniej przez dziesiątki milionów lat temperatury wód
                      głębinowych sięgały +15oC.

                      Autostrady ciepła

                      Prąd Zatokowy, czyli Golfsztrom, płynie od Zatoki Meksykańskiej przez Atlantyk
                      do Europy i wzdłuż brzegów Norwegii na północ, unosząc ze sobą ciepło o mocy
                      ok. 25 x 1013 watów. To tysiąc razy więcej, niż wynosi roczna produkcja energii
                      elektrycznej w Polsce! Wody atlantyckie o temperaturze około +6oC wpływają
                      powoli w obszar Arktyki, gdzie temperatura powietrza może być o blisko 40oC
                      niższa. Ocean szybko oddaje ciepło atmosferze, ochłodzona woda morska staje się
                      gęstsza, cięższa i powoli "tonie". W Arktyce opada aż do dna, a w innych
                      rejonach świata zaledwie do głębokości setek metrów. Wody te następnie płyną
                      prądem przydennym w kierunku równika i dalej na półkulę południową. W rejonach
                      tropikalnych Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego występują silne prądy wstępujące,
                      które podnoszą zimną wodę z dna na powierzchnię. Ta cyrkulacja jest powolna,
                      woda, która utonie w Arktyce, wypływa na powierzchnię po kilkuset latach.

                      Ten oceaniczny pas transmisyjny przenoszący ciepło z okolic równika ku biegunom
                      odpowiada za stabilność współczesnego klimatu. Silnikiem napędzającym jego ruch
                      jest zapadanie się zimnej i słonej wody w obszarach polarnych. Aagaard i
                      Carmack przestrzegają, że jeśli do północnego Atlantyku napłyną słodkie wody z
                      topiących się lodowców, pas transmisyjny stanie! Dlaczego? Ponieważ słodka
                      woda - nawet mocno schłodzona - pozostaje i tak lżejsza niż słona woda
                      głębinowa. W obszarach polarnych chłodna woda przestanie "tonąć" i silnik
                      napędzający pas transmisyjny oceanu zgaśnie! Paradoksalnie, północnej Europie
                      globalne ocieplenie może więc przynieść nową małą epokę lodową.

                      Taka sytuacja zdarzyła się w przeszłości, gdy kończyło się ostatnie
                      zlodowacenie. W północnej Europie po okresie ciepła i ustąpieniu pokrywy
                      lodowej nastąpiło gwałtowne oziębienie tzw. drias. Spowodowała je gigantyczna
                      powódź. Tysiące kilometrów sześciennych słodkiej wody z topniejącego lodowca na
                      terenach dzisiejszej Kanady wlały się do Atlantyku. Ta woda, lżejsza od
                      morskiej, utworzyła warstwę izolującą wymianę ciepła między morzem i atmosferą.
                      Europę na kilkaset lat znów pokrył lód. Dzisiejsze ocieplenie klimatu powoduje
                      coraz szybsze topnienie lodowców. Nie ma więc braku logiki w twierdzeniu, że
                      skutkiem obecnego ocieplenia klimatu może być kolejne... oziębienie.

                      Huśtawka ciśnień

                      Nie czekając na sprawdzenie hipotez, możemy obserwować co rok wielką huśtawkę
                      klimatyczną, w której decydującą rolę odgrywa właśnie ocean. Na północnym
                      Atlantyku występują dwa stabilne rejony charakteryzujące się niskim ciśnieniem
                      (Niż Islandzki) i wysokim (Wyż Azorski). Okazało się, że różnica ciśnień
                      pomiędzy tymi obszarami związana jest ściśle z intensywnością przepływu Prądu
                      Północnoatlantyckiego (tak nazywa się Golfsztrom u wybrzeży Europy). W latach
                      gdy różnica ciśnień jest duża, wielka masa wód przepychana jest na północ. Tam
                      ocean oddaje ciepło, powodując łagodne i wilgotne zimy w Europie Północnej.
                      Inaczej się dzieje, gdy różnice ciśnień pomiędzy Islandią i Azorami nie są
                      duże, na północ przepływa mało ogrzanej wody, niewiele ciepła i wilgoci dostaje
                      się do atmosfery, a efektem są ostre, suche zimy. Ostatnia seria surowych zim w
                      Europie miała miejsce ponad 30 lat temu.

                      Podobna huśtawka ciśnień powietrza i przesuwających się w jej efekcie mas
                      wodnych odbywa się na obszarze polarnym."
                      • Gość: mróz straszne uwagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 20:00
                        brrr...może to tylko złudzenie ale temperatura odczuwalna jakby o kilka stopni
                        spadła.
                        Może to tylko złudzenie.
                        • europitek Re: straszne uwagi 10.05.07, 02:11
                          Straszna, to jest rzeczywistość.
                          Z podanego wyżej opisu najbardziej niepokojąca jest szybkość zmian klimatu w makroskali. Przejścia zimno-ciepło-zimno mogą się dokonywać w czasie krótszym niż stulecie - ostatni taki epizod, który rozpoczął nasz interglacjał, trwał wedłeg niektórych ocen ok. 70 lat. Tyle żyje współczesny człowiek, czyli może się Pan urodzić w jednej epoce, a umrzeć w innej. I choć nie wszystkie efekty związane z takim przejściem następują równie szybko, to i tak skutki dla naszej cywilizacji byłyby gigantyczne.
                          Okres od zakończenia ostatniego glacjału jest czasem nietypowej i sprzyjającej nam stabilnośći, ale kiedyś musi się on skończyć i bardzo prawdopodobne, że nastąpi to w sposób gwałtowny. Możemy schować głowę w piasek i liczyć na dalszy szczęśliwy "układ gwiazd". Ale ile razy można wygrywać w totolotka pod rząd?

                          Moim zdaniem cała "sprawa ocieplenia" ma zupełnie inny wymiar niż to się zdaje wielu dyskutantom. Ten temat nie zniknie sam z siebie, ani nie da się go "zamieść pod dywan", gdyż zbyt wielu ludzi podświadomie lub świadomie zaczyna pojmować naszą sytuację w szerszym kontekście niż tylko "czy starczy do pierwszego". Zaczęła się prawdziwa globalizacja (ta gospodarcza to tylko erzatz).
                          • toja3003 trafny komentarz - europitek. I w związku z tym 10.05.07, 08:41
                            chciałbym zwrócić uwagę na mośliwość "oziębienia przez ocieplenie":
                            Jeśli zima będzie długo odchodziła, przedwiośnia może nie być w ogóle albo
                            potrwa bardzo krótko, na przykład tydzień, bo na więcej nie wystarczy już
                            czasu.

                            Według meteorologów wiosna i jesień "kurczą się" już od pewnego czasu. W
                            niedalekiej przyszłości być może będziemy mieli tylko dwie pory roku: chłodną i
                            ciepłą, przy czym przejście od jednej do drugiej będzie nagłe. - To
                            konsekwencja zmian klimatu.

                            Straszeni globalnym ociepleniem obawiamy się jego rozmaitych konsekwencji,
                            tymczasem jedną z nich może być... nagły powrót chłodu na planetę. Tak twierdzą
                            uczestnicy międzynarodowej ekspedycji, której przewodził Gerald Haug z
                            Instytutu Badania Zmian Klimatu w Poczdamie.

                            Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu.

                            Był to ważny moment w dziejach półkuli północnej. Przyszło wtedy ochłodzenie,
                            które było wstępem do ostatniej epoki lodowej zwanej plejstocenem. Ślady
                            dawnych wahań klimatu uczeni odnaleźli na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko
                            Kamczatki, a efekty naukowe wyprawy opisują w "Nature".

                            Celem poszukiwań zespołu Hauga były szkieleciki okrzemek i kokolitoforów -
                            jednokomórkowych organizmów wchodzących w skład planktonu morskiego. Obie grupy
                            mieszkają w morzach od dawna. Okrzemki pojawiają się wiosną, gdy w wodzie jest
                            dużo światła i związków odżywczych, giną zwykle wczesnym latem. Wtedy ich
                            krzemowe szkieleciki opadają masowo na dno oceanu. Kokolitofory także budują
                            szkielety, ale do tego celu wykorzystują wapń. Ich ulubioną porą roku jest
                            wczesna jesień, kiedy wody oceaniczne są cieplejsze, choć mniej żyzne. Po
                            śmierci ich pancerzyki również lądują na dnie.

                            Haug i jego towarzysze wykonali odwierty w dnie Pacyfiku, wydobywając na
                            powierzchnię próbki osadów morskich sprzed ok. 2,7 mln lat. W tych osadach
                            zachowały się leżące na przemian warstwy krzemowych i wapiennych szkielecików.
                            Ich ułożenie oraz skład chemiczny laikowi nic nie powiedzą, lecz ten, kto
                            dobrze poznał biologię okrzemek i kokolitoforów, może z tych szczątków
                            dowiedzieć się wiele na temat środowiska, w którym żył jednokomórkowy drobiazg.

                            Miłe złego początki

                            Dzięki okrzemkom i kokolitoforom uczeni ustalili, że zaburzenie klimatu, które
                            doprowadziło do niespotykanej od setek milionów lat inwazji lodu, zaczęło się
                            niewinnie.

                            Ocean Spokojny intensywnie parował, a powietrze nad nim stawało się coraz
                            bardziej wilgotne. Zachodni wiatr spychał je nad północną część Ameryki
                            Północnej. Nad lądem para wodna skraplała się, latem zamieniając się w deszcz,
                            a gdy temperatury spadały poniżej zera - w śnieg.

                            - Zima zaczęła się spóźniać, bo ciepły ocean blokował jej nadejście - mówi
                            Haug. - W końcu jednak mróz zwyciężał i wtedy nad Ameryką natura włączała
                            gigantyczną armatkę śnieżną. Po paru tygodniach olbrzymie połacie lądu
                            pokrywały się grubą na wiele metrów warstwą śniegu. Było go tak dużo, że daleko
                            na północy nie zdążył stopnieć w ciągu lata. W ten sposób doszło do powstania
                            pierwszych na naszej półkuli lodowców nizinnych. Większość z nich istnieje do
                            dziś, choć obecnie są znacznie mniejsze niż w epoce lodowej.

                            Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem
                            wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się
                            intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w
                            dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona
                            dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje
                            komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na
                            ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna -
                            mówi Haug.

                            Przyszłość nie do przewidzenia

                            Czy ten scenariusz może się niedługo powtórzyć w Europie?

                            Przypomnijmy, że w ciągu ostatniego miliona lat grube na 2-3 km lodowce kilka
                            razy zajęły północną część Europy, Azji i Ameryki Północnej. Ostatni wycofał
                            się z naszych ziem zaledwie przed 13 tys. lat (a na dobre znikł pięć tysięcy
                            lat później w Skandynawii). Do końca nie wiadomo, czy epoka lodowa odeszła już
                            w przeszłość, czy tylko zrobiła sobie przerwę.

                            Teoretycznie jest to możliwe. Widać to choćby po zachowaniu lodowców górskich.
                            Niektóre dzięki wzrostowi temperatur ruszyły do przodu. To dlatego, że teraz
                            spada na nie więcej śniegu - mówi prof. Lorenc.
                            • europitek Re: trafny komentarz - europitek. I w związku z t 10.05.07, 20:05
                              Najpierw problem.
                              Cytat z wcześniejszego postu:
                              > Ciepła morska woda, lżejsza od zimnej, utrzymuje się na powierzchni i utrudnia
                              > nagrzewanie dolnych warstw oceanu. Temperatura wody zmienia się sezonowo do
                              > głębokości 200-300 m, a najwyżej 500 m. Poniżej, na całej morskiej powierzchni
                              > globu, zalegają wody o stałej niezależnie od pory roku temperaturze około
                              > +2oC. Ten dzisiejszy, lodowaty wszechocean oziębił się w początkach
                              > czwartorzędu - około miliona lat temu, wcześniej przez dziesiątki milionów lat > temperatury wód głębinowych sięgały +15oC.
                              Cytat z postu ostatniego:
                              > Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu. (...)
                              > Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem
                              > wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się
                              > intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w
                              > dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona
                              > dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje
                              > komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na
                              > ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna -
                              > mówi Haug.

                              Takie rozbieżności (ponad 1,5 mln lat) trzeba jakoś "uzgodnić".

                              W kwestii "oziębienie przez ocieplenie" - w kontekście propozycji modeli dotyczących północnego Pacyfiku i Atlantyku - ja protestował nie będę. Warto jednak mieć na uwadze, że etap "ocieplenie" może potrwać dość długo (w skali ludzkiego życia) i on może być dla nas w tej chwili bezpośrednią przyczyną kłopotów. Możliwe, że najpierw trzeba będzie "przetrzymać" stulecie (lub kilka) znaczącego ocieplenia zanim dojdzie do załamania się interglacjału i nawrotu epoki lodowej. Taki scenariusz wydaje mi się o tyle prawdopodobny, że (o ile pamięć nie myli) poprzednie interglacjały miewały w swojej ostatniej części taki lokalny szczyt ciepła, po czym następowała wyraźna zmiana.
                              Podsumowując, to ewentualnym nawrotem epoki lodocowej bym się w tej chwili nie martwił, gdyż najpierw trzeba ludkom wbić do głowy konieczność wyprzedzających działań wynikających z możliwych zmian klimatycznych, a to proces długotrwały i bolesny społecznie. Teraz, gdy mamy pewne ocieplenie jest na to czas, bo gdy osiągnie ono określoną "wartość krytyczną" będzie za późno na sejmikowanie, a nawet na _rozpoczynanie_ działań obronnych.
                              • toja3003 zgadzam się z twoimi wnioskami. 11.05.07, 08:46
    • legal.alien Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! 07.05.07, 14:21
      "Zamiast zwierząt w skutych dziś lodem norweskich fiordach pojawią sie
      plażowicze"

      Moze autor podpisu wyjasnilby, ktore to norweskie fjordy sa skute lodem??
      Kto widzial biale niedzwiedzie nad norweskimi fjordami, chyba, ze autor ma na
      mysli archipelag Svalbard. Plazowicze nad norweskimi fjordami w lecie od dawna
      nie nalaza do zadkosci. Gratuluje znajomosci geografii i klimatu w Europie.

      Mam dosc uzasadnione obawy, ze wlasnie podbni ignoranci glosza "prawdy
      objawione" o efekcie cieplarnianym, ktore jakos nie bardzo pasuja do wynikow
      niezaleznych badan naukowych, ktore maja klopoty z przebiciem sie przez mur
      politpoprawnosci.
      Tu w tym dziale GW byl jakis czas temu artykul o badaniach geologow
      udowadniajacych, ze w historii Ziemii najwyzsze stezenie CO2 w atmosferze bylo
      wtedy, gdy na naszej planecie bylo najzimniej. Jakos ten klocek ukladanki nie
      apsuje do obrazka. Cenzor przeoczyl???

      A ze klimat sie zmienia? To zadna sensacja. Bez wplywu czlowieka w Polsce
      mielismy lodowiec, a potem mozna bylo uprawiac winorosl w centralnej Polsce.
      A jeszcze potem mozna bylo przez zamarazniety Baltyk podrozowac do Szwecji.
      • europitek Re: Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! 07.05.07, 19:42
        Cytat:
        > A ze klimat sie zmienia? To zadna sensacja.
        Tu nie chodzi o <sensację>, lecz o rozsądne przygotowanie się do nadchodzących zmian oraz niepodejmowanie działań (lub zaniechanie takich) mogących wzmacniać tendecje zmian klimatycznych. Generalnie stajesz przed wyborem: być marionetką w rękach sił natury lub próbować świadomie wpływać na swoje otoczenie, minimalizując różnorodne zagrożenia. Możesz czekać na "dopust Boży" (np. zakazując badań nad zmianami klimatu) lub kombinować jak się przed nim obronić. To Twój wybór.
        • legal.alien Re: Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! 07.05.07, 20:19
          Byli juz tacy co chcieli zmieniac klimat i raczej marnie na tym ludzie i
          przyroda wyszli.
          • europitek Re: Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! 08.05.07, 12:12
            Widzę, że nie chcesz zrozumieć - w tym wypadku nie chodzi o zmienianie klimatu, lecz o działania zachowujące stan dotychczasowy. Masz więc Matkę Naturę (ta ze "Smerfów"), której się zachciało zmian, na któych ludzie i przyroda raczej marnie wychodzą, oraz gości chcących, żeby jej utrudnić eksperymenty. Są też inni goście, którzy chcą jej pomóc się rozerwać - cholerne bawidamki.
            • Gość: robak Re: Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! IP: *.arc.nasa.gov 09.05.07, 00:23
              > Widzę, że nie chcesz zrozumieć - w tym wypadku nie chodzi o zmienianie klimatu,
              > lecz o działania zachowujące stan dotychczasowy.

              Jakie ma to niby byc to "dzialanie"?? Bo jesli jest prawda to co mowi wiele
              naukowcow (naprzyklad ten Lindsy z MIT) to wszelkie proby zredukowania emisji
              gazow cieplarnianych przez czlowieka beda mial sumarycznie ZEROWY skutek. Jak
              juz dzialac to chociaz z minimalnym zrozumieniem celow, metod i skutkow. Bo
              "dzialac" bez sensu to kazdy potrafi.
              • Gość: s Re: Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! IP: 10.202.5.* 09.05.07, 10:08
                ku..
              • europitek Re: Podpis pod zdjeciem- co za bzdury!!!! 09.05.07, 14:28
                No właśnie. "Jeśli". A jeśli to on się myli, mimo że jest z MIT-u.
                Cała ta sprawa ma konkretny wymiar społeczny: nasze działania kontrujące wymagają długotrwałej "wojny domowej" o ich przeprowadzenie, a więc dość długiego czasu na ich zorganizowanie i przeprowadzenie. Trzeba więc już teraz podejmować działania przygotowujące grunt społeczne pod odpowiednie decyzje. To potrwa jeszcze parę lat, w czasie których nauka ma szansę dostarczyć nam bardziej przekonujących argumentów w którąś stronę. Jeśli okaże się, że nie ma ocieplenia lub jakiekolwiek nasze działania nie mają najmniejszego znaczenia, to zwyczajnie ostateczne decyzje nie zapadną i wszystko zostanie po staremu.
                Jednakże olewanie problemu od początku może spowodować, że przyszłe (i mocne) ustalenia co do istoty naszego problemu będą bez znaczenia, bo czas zmarnowany się nie wróci - będzie za późno na jakiekolwiek skuteczne działania, nawet gdybyśmy mieli odpowiednie środki.
                Lepiej więc na wstępie dopuszczać wariant "jest ocieplenie i możemy mu przeciwdziałać", niż nic nie robić w oczekiwaniu na jakieś olśnienie wiedzą i szczęśliwy traf.
    • Gość: doktor Łysenko a co to jest "dobry" klimat ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 11:21
      ja np. lubię zimę, i wolałbym, żeby klimat w miejscu gdzie mieszkam się oziębił. Moja kobieta-wprost przeciwnie. Rozumiem, że "ekolodzy" i stojąca za nimi mafia polityków (żerujących na podatkowym wyzysku) marzą o przyhamowaniu, a nawet regresie cywilizacyjnym. Wszystko to "dla dobra planety". Rzecz jasna poświęcać się mają maluczcy, bo władcy i tak mieszkają w pałacach i za przeproszeniem w d..ie mają ocieplenie. Najwyżej z fiskalnego reketu zafundują sobie klimatyzatory. To samo dotyczy "ekologów". Oczywiście wierchuszki, bo pożyteczni idioci będą cierpieć ramię w ramię z szarym ludem..
      • europitek Re: a co to jest "dobry" klimat ? 09.05.07, 13:50
        Zapomniałeś, że nie tylko władcy polityczni mieszkają w pałacach i mają ocieplenie, gdzie wspomniałeś. Są też władcy ekonomiczni, którzy obawiają się spadku zysków, więc ruszają na wojnę ze wszystkimi mówiącymi o ewentualnych negatywnych skutkach zmian klimatu. I też mają swoich użytecznych idiotów.

        Ja lubię nie tylko zimę, ale wszystkie pory roku, lecz nie lubię przesady.
    • nocebo Re: Wysoka cena dobrego klimatu 09.05.07, 18:04
      Gość portalu: Piehoo napisał(a):

      > Ameryka musi zostać zniszczona - jak mawiał zespół GWAR...

      Zacznij od zniszczenia procesora w swoim komputerze, a potem zniszcz połączenie
      z Internetem :D
    • Gość: Gość Od zlodowacenia do ocieplenia... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.05.07, 05:14
      ...w 30 lat. Myślę, że ten artykuł z Newsweek'a jest dosyć ciekawy:
      www.sweetness-light.com/archive/newsweeks-1975-article-about-the-coming-
      ice-age. Nie chę się spierać która strona ma racje w obecnyej dyskusji. Chcę
      tylko zwrócić uwagę, że wystarczyło 30 lat aby opinie naukowców zmieniły się
      diametralnie. Szkoda tylko, że w 1975 roku nie było Internetu i "wioska
      globalna" dopiero była w planach, bo przypuszczam, że równie głośno by było o
      zlodowaceniu jak teraz jest o ociepleniu.

      Pozdrawiam....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka